WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 28 lipca, 2011

FAUSTYNA – FILM

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2011

http://gloria.tv/?media=180148

Film opowiada historię krótkiego, ale intensywnego życia świętej siostry Marii Faustyny Kowalskiej. Żyła tylko 33 lata, ale swoją pobożnością, skromnością i pokorą dla zrządzeń losu zaskarbiła sobie uwielbienie i cześć u wiernych i duchowieństwa. Jest początek XX wieku i aby zostać przyjętą do klasztoru, należy wnieść posag. Faustyna już jako dziewczynka była bardzo religijna i zbierała każdy zarobiony grosik na tenże posag. Gdy dostaje się do klasztoru, przeżywa głębokie rozczarowanie – otacza ją grupa złośliwych, zawistnych i leniwych sióstr. Jej wiara jest jedynym oparciem. Jest pogodna i bez żalu znosi trudy pracy w klasztornej piekarni. Jej pierwsze widzenie Chrystusa nie zostaje poważnie potraktowane i Faustyna zostaje „karnie” przeniesiona do klasztoru w Wilnie. Tam znajduje zrozumienie u spowiednika ks. Sopoćko, który pomaga jej w spełnieniu widzenia w którym objawia się jej postać Chrystusa – powstaje charakterystyczny i obecnie powszechnie znany obraz. Pracując w ogródku Faustyna nabawia się gruźlicy. Jest coraz słabsza, pomimo tego żarliwie się modli i nie traci wiary. Po interwencji siostry Felicji obie wracają do Płocka, gdzie Faustyna po próbach wyleczenia umiera. Film był w momencie premiery wydarzeniem zarówno kulturalnym jak i religijnym – jego powstanie zbiegło się z kończącym się procesem beatyfikacyjnym Faustyny (1993) 

Posted in Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Jan Paweł II – Odwaga świętości

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2011

 

Wśród wykonawców koncertu papieskiego pojawili się Adam Nowak, Krzysztof Ziemiec, Małgorzata Kożuchowska, Małgorzata Walewska, Lora Szafran, Monika Kuszyńska, Sylwia Wiśniewska, Ewelina Flinta, Krzysztof Kiljański, Tatiana Sopiłka, Hanna Ohrimczuk z zespołu „Drewo”, Ricky Lion, Antar Jackson oraz Ray Wilson, były wokalista Genesis. Podczas koncertu przypomniane zostały słowa Papieża Polaka o świętości, które skierował do rodaków podczas pielgrzymek i audiencji generalnych.

http://www.tvp.pl/religia/programy-katolickie/papiez-jan-pawel-ii/wideo/jan-pawel-ii-odwaga-swietosci/2957368

Posted in Filmy religijne, Jan Paweł II | Leave a Comment »

„Przyczyną katastrofy smoleńskiej były dwa wielkie wstrząsy”

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2011

Antoni MacierewiczSzef parlamentarnego zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz (PiS) powiedział, że według analizy pracującego w USA eksperta, przyczyną katastrofy smoleńskiej były „dwa wielkie wstrząsy”, a nie uderzenie o brzozę. 

Szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych płk. Edmund Klich ocenił, że hipoteza o „dwóch wstrząsach” jest nieprawdopodobna. – Nie jestem w stanie odnieść się do tych teorii, ponieważ one są mi kompletnie nieznane – powiedział Klich. Jak dodał, według jego wiedzy, nic takiego nie miało miejsca podczas katastrofy smoleńskiej.

„Dwa wielkie wstrząsy”

Podczas posiedzenia zespołu parlamentarnego za pomocą telemostu połączono się z USA, gdzie prof. Kazimierz Nowaczyk, kierujący – jak powiedział Macierewicz – zespołem analizującym ostatnie minuty lotu Tu-154M do Smoleńska, przedstawił część wniosków z tej analizy. Według Macierewicza, jasno z niej wynika, że przyczyną katastrofy były „dwa wielkie wstrząsy”.

– Pan prof. Nowaczyk stwierdził, że – według niego – miały one charakter zewnętrzny w stosunku do mechanizmu samolotu.(…) Ja jedynie przekazuję jego zdanie, nie mam własnego poglądu na ten temat – powiedział dziennikarzom Macierewicz.

Poseł PiS nie chciał mówić o naturze i pochodzeniu ewentualnych wstrząsów. – Nie interpretuję tego, na razie zbieramy fakty – podkreślił. Dodał, że zespół prof. Nowaczyka w oparciu o zarejestrowane parametry lotów mógł stwierdzić jedynie, że takie wstrząsy miały miejsce i w którym miejscu nastąpiły. – Ale jakiej one były natury, jaka była ich przyczyna, tego nie wiemy – zaznaczył szef zespołu.

– Wiemy, że powodem katastrofy nie było zahaczenie o brzozę – podkreślił Macierewicz. – Samolot nie zmienił kursu po minięciu tej brzozy, zmienił kurs dopiero (…) dużo dalej – powiedział.

Macierewicz: oto wnioski

Macierewicz zaznaczył, że analizie amerykańskiego zespołu poddano dane zawarte w mechanizmach samolotu. – Mieliśmy do czynienia z chłodną analizą profesjonalisty, fizyka, profesora Uniwersytetu Maryland, który od wielu, wielu miesięcy pracuje nad danymi amerykańskimi pochodzącymi z przyrządów tego samolotu, które zostały zbadane w Redmond w USA i (…) stały się bazą do analizy całego zespołu, w imieniu którego dzisiaj prezentował jego wyniki pan profesor Nowaczyk – powiedział Macierewicz.

Jak dodał, wnioski są następujące: samolot nie zmienił kursu po minięciu brzozy, tej – mówił poseł PiS – „której MAK przypisuje złamanie skrzydła i obrót (samolotu) wokół własnej osi i przebieg katastrofy”. – Tak nie było, samolot nie zmienił tego kursu, nie ma co do tego cienia wątpliwości. To stało się dużo dalej, po minięciu punktu wyznaczonego przez aparaturę TAWS, a między punktem zamrożenia wszystkich funkcji, zamrożenia pamięci centralnego komputera. Wtedy, kiedy doszło – na skutek dwóch wielkich wstrząsów – do awarii systemu zasilania, systemu elektrycznego – powiedział Macierewicz. Jak dodał, stało się to 15 metrów nad poziomem pasa.

Miller nie dopełnił obowiązków?

Macierewicz pytany był także o raport polskiej komisji pod przewodnictwem ministra MSWiA Jerzego Millera, wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej. Raport ma zostać upubliczniony w piątek podczas specjalnej konferencji prasowej. Eksperci spotkają się też z bliskimi ofiar.

– Nie sposób się wypowiedzieć, zanim go (raportu) nie przeczytam. Wtedy będę mógł cokolwiek na ten temat powiedzieć – stwierdził poseł PiS. Jednocześnie zaznaczył, iż „Miller już ponad pół roku temu zapowiedział, że po publikacji tego raportu Polaków będzie bardziej bolało” i że „większą część odpowiedzialności, winy ponoszą Polacy”. – Więc on niejako przystąpił do tego badania już (…) z pewną założoną tezą. Czy ją przeprowadził, czy wymusił ją na ekspertach, czy też nie – tego nie wiem, to zobaczymy – powiedział Macierewicz.

– Przede wszystkim zobaczymy, jak opisał własne działania, jak wskazał własną odpowiedzialność. Państwo sobie zdajecie sprawę przecież z tego, że gdyby dopełnił swoich obowiązków, gdyby na tym lotnisku (w Smoleńsku) byli funkcjonariusze BOR (…), gdyby był ich raport sporządzony na temat tego, jak wygląda to lotnisko, jak jest ono przygotowane, jacy ludzie będą przyjmowali polskiego prezydenta – to ten samolot nigdy by tam nie lądował – uważa.

Dodał, że takiego raportu nie było, ponieważ Miller „nie dopełnił obowiązków i nie wysłał tam swoich funkcjonariuszy, nie dopilnował, by oni taki raport sporządzili”. – Czy to będzie opisane? Zobaczymy – mówił.

„Rząd Tuska do dymisji”

Według niego, w związku z katastrofą do dymisji powinien podać się premier Donald Tusk, który – jak powiedział poseł PiS – „przyczynił się” do niej.

Macierewicz był także proszony o ocenę tego, że rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej zostały zaproszone na prezentację raportu. – Dzisiaj na posiedzeniu zespołu czytany był list części rodzin, które były wstrząśnięte tym, że zaproszono ich na dzień wcześniej, że dano im 15 minut – relacjonował polityk PiS.

Macierewicz powiedział też, że podczas swej wizyty w Waszyngtonie rozmawiał z członkami National Transportation Safety Board, organizacji zajmującej się badaniem katastrof. – Przewodnicząca powiedziała mi – jest regułą, że rodziny co najmniej tydzień wcześniej są zapraszane i przedstawia im się, po to by nie zetknęły się chociażby z ciekawością mediów, jeszcze nie otrząsnąwszy się po takiej prezentacji. Tak oceniam to, co robi pan Miller w tej sprawie – powiedział Macierewicz.

Podczas spotkania zespołu, którym kieruje Macierewicz doszło też do utarczek słownych między jego uczestnikami a osobami oczekującymi na kolejne posiedzenie komisji sejmowych, mające również odbyć się w Sali Kolumnowej sejmu. Sprzed sali padł m.in. okrzyk: „Czas minął!”, na co jeden z uczestników posiedzenia zespołu odkrzyknął: „zamknij się!”.

W piątek podczas specjalnej konferencji prasowej upubliczniony zostanie raport polskiej komisji pod przewodnictwem ministra SWiA Jerzego Millera, wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Przyczyna-katastrofy-smolenskiej-byly-dwa-wielkie-wstrzasy,wid,13638637,wiadomosc.html?ticaid=1cbe4

Posted in Katastrofa smoleńska | Leave a Comment »

Nadzieja poddawana próbom – Jacek Salij OP

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2011

Nadzieja poddawana próbomhttp://mateusz.pl/ksiazki/js-npp/

Posted in Książki (e-book), Religia | 2 Komentarze »

Radio Nadzieja

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2011

http://www.radionadzieja.pl/

Posted in Radio w internecie | Leave a Comment »

Co to jest właściwie MĄDROŚĆ

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2011

Profesor Anna Świderkówna :: Rozmowy z Bogiem

Co to jest właściwie MĄDROŚĆ, nie jest wcale łatwo określić. Może najlepiej byłoby powiedzieć, że chodzi tu o zdolność wrodzoną lub nabytą, która pozwala człowiekowi dobrze kierować swoim życiem i pomaga mu zapewnić sobie pomyślność, powodzenie, a nawet szczęście. Nie utożsamia się ona z wiedzą, choć zakłada jej posiadanie… Mądrość jest również zdolnością wykonywania dobrze swojego zawodu… Jest ona owocem doświadczenia osobistego, uważnej obserwacji zarówno zachowania ludzi i zwierząt, jak też i praw, jakimi rządzi się przyroda. Dojrzewa jednak na gruncie mądrości wrodzonej, którą już od najwcześniejszych lat wzbogaca także mądrość rodu, plemienia czy ludu, znajdującą swój wyraz we wskazówkach udzielanych synom, przez ojców, w pouczeniach zawartych w najróżniejszych obrzędach inicjacji itd. W ten to sposób z pokolenia na pokolenie przekazuje się całą sumę zbiorowych doświadczeń i wyciąganych z nich wniosków. Tak więc człowiek mądry to również ten, kto jest zdolny do przekazywania swej mądrości. A na to musi umieć nie tylko mówić, lecz także słuchać i rozumieć. Mądrość nie istnieje bowiem sama dla siebie. Jest „sztuką życia z drugim”… Mądrość ma służyć człowiekowi, jego praktycznemu powodzeniu we wszystkich dziedzinach życia. A choć wyrasta z ludzkiego doświadczenia i z ludzkich uzdolnień, inteligencji i zdrowego rozsądku, jest zarazem paradoksalnie darem bóstwa czy Boga.

Profesor Anna Świderkówna wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego jest filologiem klasycznym, wybitnym historykiem świata pogańskiego ostatnich trzech wieków przed narodzeniem Chrystusa, autorką licznych artykułów i książek. W ostatnich latach przedmiotem jej pracy naukowej stało się Pismo Święte. „Teraz, pod koniec mojej kariery uniwersyteckiej piszę tylko o Piśmie Świętym i mówię tylko o nim, gdyż tak wielkie jest zapotrzebowanie” — mówi profesor Świderkówna, autorka m.in. „Rozmów o Biblii” i „Biblii w świecie greckim”.

Posted in Nieokrzesane myśli | 2 Komentarze »

Próba ogniowa – Fire Proof – [Lektor PL]

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2011


https://gloria.tv/video/gDc7mTE76HCv6RWo9yMApHhH7

http://www.cda.pl/video/153007ff

„Ognioodporny” — uratuj swoje małżeństwo.
Bohaterami filmu są Caleb i Catherine, małżeństwo, które przechodzi poważny kryzys. Po jednej z kłótni, postanawiają się rozwieść. Kiedy o sytuacji dowiaduje się ojciec Caleba, spotyka się z nim i prosi go, aby postarał się uratować swój związek, stosując się przez 40 dni do zasad z książki, którą mu w trakcie spotkania podarował.
Kaleb Holt żyje według porzekadła starego strażaka: nigdy nie porzucaj twojego partnera. Wewnątrz płonących budynków to jego naturalny instynkt. W stygnącym żarze jego małżeństwa, to jest już całkiem inna historia. Przez dziesięciolecie małżeństwa, Caleb i Catherine Holt oddalili się na tyle, że gotowi są, by dalej żyć bez siebie. Ponieważ już przygotowują się do postępowania rozwodowego, ojciec Caleba prosi swojego syna, by spróbował podjąć eksperyment: Wyzwanie miłosne. Caleb ufający, że „Wyzwanie miłosne” nie ma nic wspólnego z jego „odrodzonymi w wierze” rodzicami, podejmuje próbę. Ale czy może próbować pokochać swoją żonę, podczas gdy odrzuca się możliwość miłości Boga? Czy będzie zdolny ciągle okazywać miłość osobie, która już ma dosyć jego uczucia? Czy też jest to kolejne małżeństwo, które musi „pójść z dymem”?
Świetny film, który naprawdę warto zobaczyć. Można się wiele nauczyć, na temat małżeństwa i właściwego fundamentu w życiu — polecam.

Posted in Filmy - Polecam, Filmy i slajdy, Małżeństwo i rodzina | 1 Comment »

Jak Grupenfuerer Kat Mordował Jaroszewicza

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2011

Mógł zginąć z powodów podanych powyżej ale także z tych poniżej. Ale równie dobrze mógł zginąć z powodu tajemnic które poznał na początku 1980r.

Morderstwo Piotra Jaroszewicza.

Mordercze archiwum

Były premier PRL Piotr Jaroszewicz mógł zginąć z powodu tajemnic, które poznał w czerwcu 1945 r. w Radomierzycach koło Zgorzelca. Wczerwcu 1945 r. na dziedziniec pałacu w Radomierzycach wjechały trzy terenowe samochody. Z aut wysiadło kilku cywilów i uzbrojeni żołnierze w polskich mundurach. Zamierzali przeszukać zdeponowane tam pod koniec wojny ogromne niemieckie tajne archiwum. Jadąc do pałacu, nie wiedzieli jeszcze, co ono zawiera. Kilkadziesiąt lat później trzy najbardziej wtajemniczone w te poszukiwania osoby zostały zamordowane – wszystkie w tajemniczych okolicznościach. Był wśród nich Jaroszewicz.

Tajemnica.

Latem 1944 r. hitlerowcy rozpoczęli w radomierzyckim pałacu toczone ścisłą tajemnicą prace budowlane. W jednym z pomieszczeń powstało coś na kształt opacerzonego bankowego skarbca. Zaraz potem do Radomierzyc zaczęły zjeżdżać ciężarówkami tajne dokumenty, zebrane w całej Europie. Raporty o przebiegu tej akcji trafiały bezpośrednio na biurko Waltera Schellenberga, szefa VI departamentu Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA). To może świadczyć o randze całego przedsięwzięcia, a także o znaczeniu archiwum dla hitlerowców. Wskazuje również na osobę, której najbardziej zależało na ukryciu dokumentów, będących już po wojnie znakomitym punktem przetargowym w różnych rozgrywkach nie tylko politycznych.

Rozgrywkach o życie!

Misja Jaroszewicza Znany sudecki przewodnik Tadeusz Steć, współpracownik służb wywiadowczych, ujawnił, że w 1945 r. odwiedził Radomierzyce w poszukiwaniu złożonych tam dokumentów. Okoliczni autochtoni wspominali, że w majątku mieszkali również obcokrajowcy, prawdopodobnie Francuzi. Widzieli także polskich żołnierzy, którzy przyjechali do pałacu. Kierował nimi Jaroszewicz, wówczas pułkownik LWP. Trafiła do niego informacja o ukryciu przez Niemców ważnych dokumentów w pałacu koło Zgorzelca. Chciał on, by nie była to oficjalna akcja wojskowa, lecz prywatne przedsięwzięcie, które pozwoliłoby mu się zorientować, co kryło się w Radomierzycach. Zabrał tylko zaufanych ludzi. Z Jaroszewiczem byli m.in. Tadeusz Steć i ppłk Jerzy Fonkowicz, agent sowieckiego wywiadu oraz mjr Władysław Boczoń.

Akta wywiadu

Po dotarciu do pałacu w Radomierzycach ekipa Jaroszewicza odnalazła w jednym z pomieszczeń tysiące teczek zawierających tajne dokumenty Głównego Urzędu Bezpieczeństwa III Rzeszy. Były tam akta personalne, listy, plany; głównie archiwa wywiadu francuskiego. Miało się tam także znajdować archiwum paryskiego gestapo, zawierające listy konfidentów. Były to dane o ludziach, ich ciemnych interesach i kolaboracji z Niemcami oraz wydarzeniach prowokowanych przez niemieckie tajne służby, w których uczestniczyły znane osobistości. Tadeusz Steć powiedział prasie – “Z późniejszym Premierem PRL Piotrem Jaroszewiczem zostałem w Radomierzycach jeszcze dwa lub trzy dni. Cały czas tłumaczyłem. Jaroszewicz przebierał. Wybrał stosik dokumentów. Zrobił z nich dwie lub trzy niewielkie paczki.

(…) Byłem akurat pod pałacem, razem z dwoma cywilami. Nagle na dziedziniec pałacu wpadła grupa czerwonoarmiejców z bronią gotową do strzału. Ani się obejrzeliśmy, jak ustawiono nas pod ścianą z rękami do góry. Na szczęście wyszedł Jaroszewicz, pogadał z dowódcą grupy, jakimś lejtnantem chyba. Czerwonoarmiści pognali nas w kierunku wioski, nie szczędzili kopniaków, doprowadzili do drogi Bogatynia – Zgorzelec i kazali iść, doradzając, abyśmy zapomnieli o pałacu i wszystkim, co widzieliśmy i słyszeliśmy”. Paczki z wybranymi dokumentami pozostały w samochodzie Jaroszewicza.

Likwidacja świadków?

Pod koniec lipca 1945 r. radomierzyckie archiwum wyekspediowano do ZSRR. Zawierało ono około 300 tys. teczek, średnio po 250 stron każda, w tym 20 tys. teczek niemieckiego i francuskiego wywiadu wojskowego, 50 tys. teczek sztabu generalnego i liczące 150 teczek akta Leona Bluma i archiwum rodziny Rothschildów. Oprócz tego był tam ogromny zbiór dokumentów dotyczących kolaboracji Francuzów z Niemcami. Niewielką część archiwum pochodzącego z Radomierzyc, a także z zamków Czocha (koło Zgorzelca) i Książ (koło Wałbrzycha), Rosja prawdopodobnie sprzedała Zachodowi. W Polsce, w prywatnym archiwum Piotra Jaroszewicza, pozostała część dokumentacji, nie wiadomo jednak, jakiej rangi. Do lat 90. ubiegłego wieku dożyły trzy osoby przeglądające w czerwcu 1945 r. radomierzyckie archiwum: Piotr Jaroszewicz, Tadeusz Steć i Jerzy Fonkowicz.

Wiadomo, że przez lata osoby te utrzymywały z sobą kontakt. Wszystkie trzy zostały zamordowane przez nieznanych sprawców; ofiary torturowano przed śmiercią. Jaroszewicza i jego żonę zabito w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. W nocy z 11 na 12 stycznia 1993 r. zamordowano Stecia, a Fonkowicza – w 1997 r. W żadnym z tych zabójstw nie wykazano motywu rabunkowego. Mógł zginąć z powodów podanych powyżej ale także z tych poniżej. Ale równie dobrze mógł zginąć z powodu tajemnic które poznał na początku 1980r .I do tej wersji się skłaniam nie dlatego że ona moja, ale dlatego że bardziej umocowana w realiach.

Kim w roku 1945 mógł być Piotr Jaroszewicz ?

Piotr Jaroszewicz ze swoim pochodzeniem społecznym ?z rodzinnymi powiązaniami ? Nikim, a może jeszcze mniej. I jako taki nie mógł być ani uczestnikiem ani świadkiem czegokolwiek czego ranga bodaj ocierałaby się o sprawy sekretne. Kwestia rodzinnych powiązań Jaroszewicza została już przeze mnie przedstawiona ale niestety temat jako że był umieszczony w „schowku ” -zniknął.Nie mam kopi tamtego postu ,dlatego załączam jego szkic. Cytat: W sierpniu 1939 r przebywający w Tallinie, komandor podporucznik Henryk Kłoczkowski zakochał się w Marinie Krzyżanowskiej. Ta niezwykłej urody kobieta, była żoną radcy handlowego polskiej ambasady w Estonii. Radca Krzyżanowski był drugim mężem Mariny, pierwszy zginął w Hiszpanii gdzie jako pilot walczył po stronie generała Franco.

Zawiłe losy ORP Orzeł, sprawiły że komandor Kłoczkowski znów znalazł się w Tallinie i romans z Mariną Krzyżanowską trwał jeszcze jakiś czas. W tym czasie mąż Mariny, przebywał w obozie znajdującym się w miejscowości o mało wówczas znanej nazwie – Katyń. Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Estonii, pani Marina Krzyżanowska została aresztowana i wywieziona do Kazachstanu, a że nie miała powołania Penelopy, szybko zakochała się w rosyjskim oficerze – pilocie i wyszła za niego. Fakt ten nie pomógł oficerowi w karierze ale za to Marina, już wówczas Podgórska, wyjechała do Moskwy,  gdzie mieszkała jeszcze parę dziesiątek lat, nic nie wiedząc o tym że jej drugi mąż cudem boskim zdołał zbiec z Katynia. Po ucieczce Krzyżanowski schronił się u swych rodziców w okolicach Grodna. Tam też, (co dziwne) nie niepokojony przez nikogo, przeżył samotnie następnych kilkadziesiąt lat, pracując jako robotnik w fabryce papierosów.

Niebywały przypadek sprawił, że żyjąca w Moskwie Marina Podgórska i mieszkający w Grodnie Krzyżanowski, odnaleźli się w 1979 r .Wkrótce doszło do wzruszającego spotkania w Moskwie. Stary i już schorowany Krzyżanowski przekazał swej byłej żonie Marinie „pamiętnik” oraz inne „papiery”. Marina Podgórska zapoznała się dokładnie z zawartością depozytu – całość dotyczyła Katynia. Dokładnie nie wiadomo jakiego rodzaju były to informacje, ale najwidoczniej ważne skoro Marina Podgórska zdecydowała się natychmiast przekazać je swemu bratu – Piotrowi Jaroszewiczowi, byłemu premierowi PRL. Przekazała mu również wszystkie listy jakie do 1940r otrzymywała od komandora Henryka Kłoczkowskiego.

– Uważam, że przyczyną śmierci Jaroszewiczów była obawa przed tym aby treści zawarte w „katyńskich zapiskach” radcy Krzyżanowskiego, nie stały się powszechne. Nawet się nie domyślam co mogły zawierać, ale wierze że sporządzone były fachową ręką i miały rangę dowodów, wszak wiadomo że radcy handlowi przy ambasadach są ekspertami w wielu dziedzinach a najmniej w handlu. Osobiście uważam, że morderstwo to należy raczej wiązać z przebiegiem tzw. transformacji przełomu lat 80 i 90 ub. wieku. On musiał coś za dużo wiedzieć na temat mechanizmu tej tzw. transformacji i osób biorących w niej udział – może Wałęsy, a przede wszystkim sowieckiej matrioszki i innych Wolskiego vel Jaruzelskiego. Również zbieżność czasowa z przewrotem – „nocną zmianą” 4 czerwca 1992 może nie być przypadkowa.

Być może, podobnie było z Ceauşescu – tylko oprawcy wybrali wariant „zemsty ludu” i proces kapturowy, gdyż okoliczności im sprzyjały. Niektórzy wiążą to morderstwo ze sprawą wiedzy Jaroszewicza na temat tzw. „matrioszek” – podstawionych agentów sowieckich o fizycznym podobieństwie do zamordowanych Polaków wywodzących się ze znanych i poważanych rodzin, o patriotycznej przeszłości, którzy następnie zostali wprowadzeni do aparatu władzy w Polsce i w ten sposób mogli realizować politykę Moskwy, nie budząc podejrzeń. Pojawiły się również takie poglądy, że sowiecka matrioszka Wolski czy jak mu tam na prawdę vel Jaruzelski jest jedną z takich „matrioszek”. To tłumaczyłoby związek morderstwa z dokumentami dotyczącymi Katynia.

http://blogspot.com.nowyekran.pl/post/21995,jak-grupenfuerer-kat-mordowal-jaroszewicza

Przeczytaj także: 

Tajemnica śmierci Jaroszewicza. Znał tajemnice III Rzeszy- zginął

Posted in Historia, Tajemnicze wypadki | 4 Komentarze »

Cezary Gmyz pod namiotem Solidarnych 2010.

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2011

Tylko dla osób o stalowych nerwach. Włos się na głowie jeży!!!

Źródło: Blogpress

http://lukas.nowyekran.pl/post/22003,cezary-gmyz-pod-namiotem-solidarnych-2010

Posted in SOLIDARNI 2010 | Leave a Comment »

Jadwiga Kaczyńska analizuje, jak zginął jej syn

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2011

Jadwiga Kaczyńska, matka tragicznie zmarłego w smoleńskiej katastrofie prezydenta, uważnie śledzi wszystkie doniesienia na temat przyczyn tragedii. Ale nie czyta tylko gazet. 

Przede wszystkim analizuje dokumenty i fachowe opinie ekspertów na temat przebiegu i możliwych powodów dramatu z 10 kwietnia. Co więcej, sama prosi o dodatkowe materiały i wyjaśnienia, jeśli ma jakieś wątpliwości.

– Pani Jadwiga bardzo interesuje się wszelkimi doniesieniami na temat katastrofy – mówi nam osoba z kręgu szefa PiS. – Sama czyta i analizuje wszystkie dokumenty. Cały czas jest też na bieżąco z wszelkimi medialnymi doniesieniami na temat okoliczności i przyczyn wypadku. Śledzi wszelkie audycje i artykuły na ten temat, nie tylko polskie, ale i zagraniczne.

Matka szefa PiS sama wskazuje nawet na konieczność zamówienia fachowych ekspertyz i opinii specjalistów w wielu wątkach śledztwa: od opinii prawnych poprzez analizy pilotów i specjalistów od lotnictwa.

– Stan zdrowia pani Jadwigi po ciężkiej, długotrwałej chorobie nie jest w tej chwili najlepszy. Ale to kwestia dolegliwości fizycznych i złego samopoczucia. Mimo tego, pani Kaczyńska w zadziwiający wprost sposób interesuje się szczegółami śledztwa smoleńskiego, poświęca na to bardzo dużo czasu i energii – mówi nam osoba z otoczenia prezesa Kaczyńskiego.

Pani Jadwiga publicznie nie wypowiada się na temat katastrofy. Głos w tej sprawie zabrała tylko raz – w pierwszą rocznicę tragedii udzieliła wywiadu „Gazecie Polskiej” przed premierą filmu „10.04.10”. Mocno skrytykowała wtedy rząd za sposób wyjaśniania przyczyn wypadku i w gorzkich słowach zarzuciła władzom bezczynność.

– Wydaje mi się, że oni się bardzo boją poznania tej prawdy. Albo ją znają i też się boją – mówiła w wywiadzie Jadwiga Kaczyńska. – Zginęli ludzie, którzy byli na czele państwa, i państwo się o nich nie upomina. To znaczy, że tego państwa właściwie nie ma, to znaczy nie ma rządu.

Według naszych informacji, to właśnie pani Jadwiga doradziła Jarosławowi Kaczyńskiemu, by sprawą wyjaśniania katastrofy zainteresować międzynarodową opinię publiczną i międzynarodowe instytucje.

– Bardzo podkreślała to, aby wyjaśnianie katastrofy nie skończyło się na ogłoszeniu rosyjskiej wersji przyczyn wypadku, która była skandalicznie jednostronna i ukrywająca wszelkie winy Rosjan w tej sprawie – mówi nam znajomy rodziny państwa Kaczyńskich. – Miała też bardzo za złe naszym władzom i instytucjom, że pozwoliły Rosjanom na coś takiego, by w świat poszła prawda o winie wyłącznie polskich pilotów.

10 kwietnia ubiegłego roku pani Jadwiga bardzo ciężko chorowała. Przez wiele miesięcy wojskowi lekarze walczyli o uratowanie jej życia, gdy po ciężkiej infekcji miała problemy z oddychaniem oraz krążeniem i sercem. Jarosław Kaczyński (62 l.) przez wiele tygodni zwlekał z ujawnieniem matce informacji o katastrofie i śmierci syna oraz synowej. Lekarze byli zdania, że w tak ciężkim stanie mogłaby nie przeżyć tak poważnego wstrząsu. Jednak po wyjściu ze szpitala, gdy jej stan zdrowia zaczął się poprawiać, pani Jadwiga od razu zaczęła interesować się wszelkimi informacjami o katastrofie. – Wyjaśnienie tej tragedii uważa za punkt honoru polskiego państwa – mówi nam bliski współpracownik szefa PiS.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Jadwiga-Kaczynska-analizuje-jak-zginal-jej-syn,wid,13635771,wiadomosc_prasa.html

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Tania działka bez mediów to pułapka

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2011

Możesz kupić tani grunt pod dom, a za media zapłacić majątek. Cena ziemi wzrośnie podwójnie, jeśli trzeba wykonać 200 m przyłącza prądu i wody.

autor: Seweryn Sołtys

Zanim zdecydujesz się na kupno taniego kawałka pola pod dom, policz, ile będzie cię kosztowało doprowadzenie do działki mediów. Pamiętaj też, że bez prądu nie dostaniesz pozwolenia na budowę domu.

• Natomiast brak utwardzonej drogi dojazdowej też oznacza wydatki. Przekonasz się o tym jesienią czy wiosną, gdy nie wyjedziesz z własnej posesji autem. Co zatem powinien wiedzieć indywidualny inwestor, zanim kupi teren pod dom?

Radzą eksperci budowy Silka — Ytong.

• Na swojej ziemi trzeba zapewnić sobie tzw. media. – Media na działce oznaczają dostęp do wody, gazu, energii elektrycznej, systemu oczyszczania ścieków i drogi. Podstawowe uzbrojenie działki to dostęp do drogi i do energii elektrycznej – te warunki należy spełnić, aby móc na danej działce wybudować dom – mówi Konrad Wąsik z Pracowni Projektowej APA z Mińska Mazowieckiego.

• Nieruchomości gruntowe, które inwestorzy zamierzają przeznaczyć na budowę domu, ze względu na dostęp do mediów, można umownie podzielić na działki uzbrojone i nieuzbrojone. – Działka uzbrojona posiada umowy z gestorami, czyli posiada przyłącze prądu, gazu, wodociągu oraz ewentualnie przyłącze kanalizacyjne. Natomiast działka nieuzbrojona nie posiada umów z gestorami, ale może znajdować się w obrębie i bliskości mediów – wyjaśnia Aneta Wojtyńska z warszawskiej Pracowni Goldprojekt. pl. Z kolei Dariusz Niklewski z pracowni projektowej Prokom Olsztyn dodaje, że działka uzbrojona to nie tylko taki teren, na którym faktycznie dostępne są wszystkie media, ale także ten, w którego bliskim sąsiedztwie takie sieci i media się znajdują, a inwestor nieznacznym nakładem starań finansowych może się do tych sieci podłączyć.

• Danuta Piotrowska z olsztyńskiej firmy Twoja Budowa, zwraca uwagę, że ziemia uzbrojona od nieuzbrojonej różni się także ceną. – Działka uzbrojona, która jest przygotowana do rozpoczęcia procesu budowlanego, jest zazwyczaj zdecydowanie droższa. Inwestor jednak powinien pamiętać o tym, że może kupić działkę nieuzbrojoną w korzystnej cenie, ale sam proces dozbrajania może przebiegać nawet latami i być bardzo kosztowny. Jeśli inwestorowi zależy, aby szybko się wybudować, powinien kupić działkę uzbrojoną – radzi Danuta Piotrowska.

• W finalnej kalkulacji ceny działki należy więc uwzględnić także koszty doprowadzenia mediów. – Zdarza się, że inwestor sądzi, że kupił tanio działkę, ale później okazuje się, że należy poprowadzić ponad 200 m przyłącza prądu i wody, co znacząco podnosi koszty całego przedsięwzięcia – cena za metr działki może wzrosnąć nawet podwójnie. Bardzo ważne jest więc, aby warunki podłączania poznać przed zakupem działki – tłumaczy Irena Betlejewska z firmy Presto z Brodnicy.

• Inwestor, zanim stanie się właścicielem danej nieruchomości gruntowej, powinien sprawdzić warunki podłączenia również z powodów technicznych. – To, że blisko drogi przebiega sieć wodociągowa, nie znaczy, że podłączenie się do niej będzie łatwe. Może to być sieć wysokiego ciśnienia, która jest tylko siecią przesyłową i nie wolno do niej wykonywać przyłączy. Podobnie jest w przypadku gazu i energii elektrycznej – przestrzega Ryszard Babik z Pracowni Projektowej ARCO z Nowej Rudy. Informacje o tym, czy wybrana działka jest uzbrojona znajdują się w mapie zasadniczej, którą można uzyskać w Urzędzie Kartografii i Geodezji. Aby dowiedzieć się o warunkach przyłączania mediów należy udać się do odpowiedniej jednostki administracyjnej.

• Jak podłączyć media? Pierwsze kroki inwestor powinien skierować do instytucji, które zarządzają sieciami. – Należy zapytać lub złożyć wniosek o warunki przyłączenia, można też wstępnie przed zakupem działki spróbować dowiedzieć się, czy na danym terenie jest możliwe przyłączenie się do sieci – mówi Iwona Dawid z zielonogórskiej pracowni projektowej Forum. Aby móc starać się o doprowadzenie mediów na działkę, należy uregulować kwestie własnościowe dotyczące nieruchomości gruntowej. – Przy składaniu wniosku o podpięcie danych sieci inwestor powinien przedstawić akt notarialny, a więc dowód własności działki, lub inny tytuł prawny do dysponowania gruntem na cele budowlane – tłumaczy Danuta Piotrowska. – Inwestor powinien również wypełnić wniosek i złożyć mapkę, którą można zakupić w urzędzie, chyba że niektóre jednostki wymagają dostarczenia mapy do celów projektowych – dodaje Iwona Dawid. Aby uzbroić działkę należy udać się do odpowiednich instytucji i złożyć wnioski o warunki techniczne przyłączy. – W celu uzyskania przyłączu prądu na działce należy złożyć odpowiedni wniosek do zakładu energetyki na danym terenie, oraz dołączyć szereg dokumentów m.in. mapę zasadniczą, która wskazuje, w jakiej odległości od działki znajduje się linia energetyczna, akt własności działki oraz niekiedy wypis z rejestru gruntów – wylicza Aneta Wojtyńska.

• Kwestia podłączenia prądu została uregulowana poprzez prawo energetyczne. – Na podstawie umowy z gestorem energii inwestor wpłaca ustaloną przez ministra opłatę przyłączeniową, w zamian, za którą gestor ma wykonać przyłącze do granicy działki (zakończone skrzynką ZK), od której inwestor samodzielnie wykonuje przyłącze do budynku, czyli Wewnętrzną Linię Zasilającą (WLZ) – wyjaśnia Ryszard Babik.

Procedura w przypadku podłączania gazu i kanalizacji przebiega podobnie. – Najpierw warto udać się do zakładu gazowniczego i zapytać, czy taka sieć będzie realizowana do granic naszej działki. Jeśli są możliwości, inwestor występuje z wnioskiem i podobnie jak w zakładzie energetycznym płaci standardową opłatę przyłączeniową. Dobrze mieć ze sobą, oprócz aktu własności działki, także mapę do celów projektowych – mówi Danuta Piotrowska. – Natomiast do wniosku o wydanie warunków wodociągowo-kanalizacyjnych trzeba podłączyć dwa egzemplarze mapy zasadniczej i wypełnić wniosek, w którym określone będą takie informacje jak: zużycie wody, liczba mieszkańców, czy też pobory wody (wanna, ubikacja, natryski) – twierdzi Irena Betlejewska.

• Osoby, które planują budowę domu powinny pamiętać, że w zależności od regionu kraju mogą obowiązywać rożne wymagania względem dokumentów dotyczących przyłączania mediów. – W większości regionów Polski, aby uzyskać pozwolenia na budowę, nie jest konieczne uzyskanie warunków podłączenia mediów. Na tym etapie trzeba uzyskać jedynie zapewnienie dostawy mediów. Warunki podłączenia mediów uzyskiwane są na etapie projektowania przyłącza infrastruktury technicznej do budynku – wyjaśnia Bożena Czarnecka z Pracowni Projektowej Piramida z Krapkowic. W części kraju, na przykład, w województwie warmińsko-mazurskim, wymagania względem uzbrojenia działki w kontekście uzyskania pozwolenia na budowę są bardziej restrykcyjne. – W niektórych przypadkach należy złożyć w urzędzie nie tylko warunki dostawy poszczególnych mediów, ale także projekty tychże przyłączy. Inwestor musi wykazać je w dokumentacji, którą załącza, aby uzyskać pozwolenie na budowę. W tym przypadku warunki, na jakich można się podłączyć do sieci określają właściciele oraz zarządcy sieci – uzupełnia Dariusz Niklewski.

• Jak wykonywane są przyłącza mediów? Po uzyskaniu niezbędnych informacji o warunkach przyłączania mediów inwestor może przejść do następnego etapu, jakim jest wykonanie tychże przyłączy. – Przyłącze wodociągowe, kanalizacyjne czy też gazowe musi być poprowadzone w oparciu o projekt techniczny wykonany przez projektanta z odpowiednimi uprawnieniami. Projekty przyłączy zewnętrznych muszą być uzgodnione w tak zwanym ZUD-zie, czyli Zespole Uzgadniania Dokumentacji — działającym w Starostwie Powiatowym – wyjaśnia Iwona Dawid. Doprowadzanie mediów na działkę może być wykonywane jedynie przez osoby posiadające odpowiednie uprawnienia. – Wykonywanie podłączeń mediów jest kontrolowane przez właścicieli sieci, do nich trafia również sprawozdanie z prac – mówi Danuta Piotrowska. – Odbiorów przyłączy także dokonują przedstawiciele instytucji zapewniających media – dodaje Dariusz Niklewski. Po doprowadzeniu i wykonaniu przyłączy media powinny zostać naniesione na mapę, czyli należy wykonać tzw. geodezyjną inwentaryzację powykonawczą – jest to warunkiem oddania budynku do użytku. – Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego na podstawie takiej mapy stwierdza, że działka została wyposażona w wodę, prąd, odprowadzenie ścieków – podsumowuje Irena Betlejewska.

źródło: eksperci budowy Silka – Ytong.

CZAS UZYSKANIA WARUNKÓW PRZYŁĄCZENIA MEDIÓW:

• Przyłącze energetyczne: – na czas budowy – ok. 30- 60 dni – na okres stały – ponad 6 miesięcy

• Przyłącze gazowe – ok. 7 dni

• Zakład wodno-kanalizacyjny – ok. 7-14 dni (specyficznie dla danej gminy)

KOSZTY PODŁĄCZENIA MEDIÓW (STAWKI ORIENTACYJNE):

 Koszty podłączenia mediów zależą od wielu różnych czynników m.in. długości przyłącza wewnętrznego, stawek proponowanych przez właściciela terenu, na którym są przyłącza (wycenia gmina, stowarzyszenie lub osoba prywatna), czy też ilości działek na danym terenie (podział kosztów między kilku inwestorów).

• Przyłącze wodociągowe: 60-100 zł za 1 metr bieżący

• Przyłącze kanalizacyjne: 60-200 zł za 1 metr bieżący

• Przyłącze energetyczne do 200 metrów – ok. 2 000 zł

• Przydomowa oczyszczalnia – od 6000 do nawet 15 000 zł (plus montaż)

źródło: eksperci budowy Silka – Ytong.

http://www.rp.pl/artykul/8,693524-Tania-dzialka-bez-mediow-to-pulapka.html

Posted in Porady różne | 1 Comment »

Komentarz rysunkowy – Andrzej Krauze

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2011

Posted in Kabarety i rozrywka, Katastrofa smoleńska | Leave a Comment »

Drogowa klapa

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2011

Być może za dwie dekady Polacy, podziwiając rozgrzebane place budowy i tkwiąc w korkach na rozjeżdżonych, dziurawych drogach, będą kręcili głowami, usiłując zrozumieć, jakim cudem Tusk, Rostowski, Grabarczyk i spółka uwierzyli w dane i liczby tworzone na potrzeby propagandy

Jakub M. Opara

„Nie róbmy polityki. Budujmy autostrady” – głosiły billboardy Platformy Obywatelskiej przed zeszłorocznymi wyborami samorządowymi. Okazało się – być może szybciej niż premier i jego przyboczni się spodziewali – że owo hasło ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co zdjęcie Donalda Tuska na owych billboardach, cudownie nagle odmłodzonego.

Przy pomocy photoshopa można ująć „Słońcu Peru” nawet dwadzieścia lat. Dzięki żonglerce liczbami i naciąganiu faktów da się na papierze udowodnić, że na nadrobienie olbrzymich zaległości w zakresie inwestycji drogowych wystarczy kilka lat. Niestety, rzeczywistość, mimo olbrzymich wysiłków polityków Platformy i publicystów, którzy honor zastąpili iście psią wiernością, nie da się nagiąć tak łatwo do pobożnych życzeń koalicji.
Nikt zapewne nie ma już złudzeń, że szumnie ogłoszony program budowy autostrad na Euro 2012 zakończy się czymś innym niż spektakularną klęską. Teoretycznie nie powinno to dziwić, kampania budowania dróg podzieliła bowiem los innych obietnic Platformy, począwszy od laptopów dla szkół, likwidacji internetowych „białych plam”, a na sprawnej modernizacji armii skończywszy. Jednak warto się uważniej przyjrzeć drogowej klapie, ponieważ jest ona doskonałym przykładem kuglarskich mechanizmów stosowanych przez rząd Donalda Tuska.

P.o. urzędnik
Budowa Via Egnatia, liczącej ok. 750 km, biegnącej przez rzymską prowincję Macedonia, trwała około 20 lat. Trakt powstał 1900 lat temu, ale porównując budowę dróg w czasach rzymskich z tempem budowy szlaków komunikacyjnych w III Rzeczypospolitej, można dojść do wniosku, że nadal tkwimy w mrokach przeszłości. W ciągu dwóch dekad, które minęły od upadku komunizmu, nie zbudowano przesadnie dużo. Oczywiście trudno twierdzić, że winni są tylko kolejni szefowie resortu infrastruktury. Kłopoty finansowe, prawny chaos, w tym permanentnie złe prawo zamówień publicznych – przyczyn jest wiele. Zamiast jednak skupić się na ich usuwaniu, obecny rząd woli postawić na promowanie pustych obietnic.
I jak się tu dziwić klęsce projektu autostradowego, skoro Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) kieruje człowiek, który kilka razy oblewał egzamin na urzędnika służby cywilnej. Niezbyt dobre świadectwo wystawia to urzędnikowi, który jest odpowiedzialny za realizację przedsięwzięć o kluczowym znaczeniu dla Polski. Premier i minister Cezary Grabarczyk vel „Belmondo” nie za bardzo się widać tym przejmują – pan Lech Witecki po prostu przed tytułem generalnego dyrektora dodał sobie literki „p.o.” i wszystko jest zgodne z prawem. To znaczy – z literą prawa, bo na pewno nie z duchem. Szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad realizuje – czym sam się chwali – dość osobliwą politykę zarządzania Dyrekcją. Otóż zamiast specjalistów od dróg obsadził podległy mu urząd menedżerami. Być może ekipa Lecha Witeckiego dobrze by sobie poradziła, zarządzając bankiem, funduszem inwestycyjnym lub restauracją McDonald´s, natomiast w kwestii budowy dróg może się wykazać rażącą wprost niekompetencją.

Mało dróg, dużo procesów
W ciągu ostatniego półrocza z placu budowy zeszło kilka firm. W lutym br. od umowy z GDDKiA odstąpiło konsorcjum NDI SA i macedońska spółka SB Granit, budujące odcinek autostrady A4 w Małopolsce. Wykonawca skierował sprawę do sądu, domaga się bowiem od Dyrekcji 60 mln zł odszkodowania. Przedstawiciele konsorcjum podkreślają, że urzędnicy ignorowali ich wnioski i prośby o przedłużenie terminu na wykonanie inwestycji z powodu uzasadnionych przestojów w pracach. Jeden z nich był spowodowany badaniami archeologicznymi w rejonie inwestycji – a więc przyczyną dobrze udokumentowaną. GDDKiA najzwyczajniej w świecie ten fakt zignorowała, a wnioski wykonawcy lądowały w koszu. Z kolei w czerwcu było głośno o planach wycofania się z budowy innego odcinka tej samej autostrady przez grecką firmę J&P Avax. Tu również poszło o roszczenia, które urzędnicy Dyrekcji traktują jako próby wyłudzenia dodatkowych pieniędzy.
To być może wierzchołek góry lodowej. Przedstawiciele branży drogowej coraz głośniej, także na łamach mediów, krytykują praktyki urzędników GDDKiA. Zdaniem firm budujących drogi, Generalna Dyrekcja stosuje wojskowy sposób zarządzania. Jeśli pojawia się problem, nie ma mowy o tym, by usiąść do stołu rozmów ze świadomością, że na szybkim i sprawnym ukończeniu inwestycji zależy przecież obu stronom. Nic z tych rzeczy: GDDKiA hojnie szafuje karami za najmniejsze niedopatrzenia, jednak sama nie kwapi się do przestrzegania warunków kontraktowych. Nagminnie, jak twierdzą budowlańcy, ignorowane są terminy na rozpatrzenie wniosków. Zamiast odpowiedzieć w ciągu 40 dni, Generalna Dyrekcja potrafi milczeć przez pół roku, a odpowiedzi – często negatywnej – udziela tylko wówczas, gdy jest postawiona pod ścianą.

Chińska klęska GDDKiA
Niezależnie od tego, co pisały platformerskie media, sprawa wycofania się chińskiego konsorcjum COVEC z budowy autostrady A2 też jest olbrzymim blamażem ministra Grabarczyka oraz GDDKiA. Jeszcze w czasie przetargu alarmowano, iż zaproponowana cena nijak się ma do rynkowych realiów. Mówiąc wprost – była to cena dumpingowa. Urzędnicy chcieli jednak bez względu na wszystko odtrąbić sukces. Urząd Zamówień Publicznych w dziwnie szybkim tempie przychylił się do wniosku GDDKiA o podpisanie umowy z Chińczykami przed rozpatrzeniem odwołań konkurentów. Co z tego wynikło, widzimy wszyscy. Ostrze krytyki medialnej ominęło Dyrekcję. Być może warto skojarzyć to z faktem, że urząd pana Witeckiego dysponuje sporym budżetem promocyjnym – i warto sprawdzić, kto z tego rogu obfitości czerpie fundusze…
Polityka GDDKiA przypomina powożenie przez pijanego woźnicę. Z jednej strony lekkomyślnie podpisywany jest kontrakt z firmą deklarującą, że zbuduje autostradę za półdarmo, a z drugiej wywoływane są kolejne wojny z konsorcjami budującymi drogi. Jak dobrze pamiętamy, to właśnie Platforma zarzucała PiS, że traktuje przedsiębiorców jak z gruntu podejrzane środowisko, które chce tylko wyrwać z budżetu, ile się da. Tymczasem urzędnicy podlegli premierowi z PO uparli się, by traktować firmy budujące drogi nie jak partnerów, ale jak petentów, których należy przeczołgać. A że przez to i tak mało realny plan budowy dróg staje się zupełną abstrakcją – cóż, jakoś to będzie, najwyżej powie się, że winny jest Jarosław Kaczyński – to przecież takie oczywiste…

Kto skontroluje tiry?
3 lipca – z dwudniowym opóźnieniem – ruszył ViaToll, system automatycznego poboru opłat od samochodów ciężarowych. Zastąpił on dotychczasowe winiety. Ma być tak jak w Austrii, Czechach czy w Niemczech: właściciele tirów rozjeżdżających nasze drogi będą płacić od przejechanego kilometra, a pozyskane w ten sposób środki pójdą na budowę dróg. Zaczęło się (jakże by inaczej) od poślizgu przy przetargu. Urzędnicy GDDKiA założyli, że postępowanie na budowę kosztownego i bardzo skomplikowanego systemu zakończy się… w pół roku. Każdy, kto choć trochę orientuje się w polskim prawie zamówień publicznych, wie, że jest to termin wzięty z sufitu. Oczywiście rozstrzygnięcie przetargu, zamiast w czerwcu 2010 r. nastąpiło w październiku, a wykonawca – austriacka firma Kapsch – miała na wdrożenie e-myta osiem miesięcy. Dla porównania analogiczny system w Austrii wdrażano półtora roku.
ViaToll ruszył, i to już jest sukces. Żeby był w pełni funkcjonalny, potrzeba co najmniej dwóch miesięcy. Można zapytać, czemu nie przesunięto terminu uruchomienia systemu, skoro wiedziano, że czas na jego implementację był zbyt krótki? Cóż, skoro urzędnicy Dyrekcji niezbyt się przejęli faktem, że plan pokrycia Polski w ciągu paru lat siecią autostrad jest nierealny, to czemu mieliby się przejmować tak „drobną” sprawą… Najciekawsze jest jednak co innego – nawet gdyby ViaToll był w pełni gotowy 1 lipca, to założonych przez rząd wpływów do budżetu z tytułu e-myta i tak nie da się zrealizować. Powód jest banalnie prosty – brak osób, które będą kontrolowały kierowców. Oczywiste jest, że kierowcy będą woleli uciekać z płatnych tras i rozjeżdżać boczne drogi, byleby nie płacić bez potrzeby. Jak ostrożnie szacowano, żeby zapobiec takim praktykom, potrzeba około 500 kontrolerów. Tymczasem Inspekcja Transportu Drogowego nie dostała pieniędzy nawet na jeden dodatkowy etat. Już od pierwszego dnia uruchomienia systemu tiry korkują regionalne szlaki, a jedyne, co mogła zrobić Inspekcja, to przesunąć do kontroli kilkudziesięciu urzędników. Tym samym mniej osób będzie np. sprawdzać stan autokarów wiozących dzieci na wakacje. Nie liczmy, że coś się zmieni – w Polsce niezmiennie prowizorki są najtrwalsze.

Autohipnoza Obywatelska
Politycy lubią roztaczać miraże, prześcigając się w wyborczych obietnicach – a politycy Platformy Obywatelskiej szczególnie w tym celują. Prawdziwy dramat rozpoczyna się w momencie, gdy rządzący ulegają autohipnozie i zaczynają wierzyć w mity stworzone na użytek elektoratu. Przed wyborami czerwcowymi w 1989 r. kierownictwo PZPR na poważnie zastanawiało się, co będzie, jeśli „Solidarność” zdobędzie mniej głosów, niż potrzeba do obsadzenia przydzielonej im w Sejmie części mandatów. Wiara, że Polacy poprą komunistów w myśl lansowanego wówczas hasła: „Głosuj na nas, bo nasze błędy już znasz”, wydaje się dziś kuriozalna. Być może za dwie dekady Polacy będą kręcili głowami, usiłując zrozumieć, jakim cudem Tusk, Rostowski, Grabarczyk i spółka uwierzyli w dane i liczby tworzone na potrzeby propagandy. Niestety, skutki tego będziemy zapewne odczuwali jeszcze przez długie lata, podziwiając rozgrzebane place budowy i tkwiąc w korkach na rozjeżdżonych, dziurawych drogach.


Autor był urzędnikiem Kancelarii Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110728&typ=my&id=my03.txt

 

Posted in Gospodarka i Ekonomia, Polityka i aktualności | Leave a Comment »