WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Miłosierdzie Boże’ Category

ORĘDZIE DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

Posted by tadeo w dniu 12 marca 2018

 

 

Parę dni temu w jednym z warszawskich kościołów wpadła mi w oko książka „Wezwanie do miłości” w przekładzie Tadeusz Niewiadomskiego wydawnictwa Michalineum.  Po zajrzeniu do środka od razu zdecydowałem się ją kupić. Co zdecydowało o tym? Otóż na początku na zaraz na drugiej stronie czytam takie słowa: „Świat nie zna miłosierdzia mego Serca. Chcę się tobą posłużyć, aby je dać poznać. Chcę byś była apostołką mej dobroci i miłosierdzia”.

Były to słowa Pana Jezusa przekazane za pośrednictwem hiszpańskiej zakonnicy ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur) we Francji – siostry Józefy Menéndez. Zaznaczam że ta książka ma imprimatur Metropolitalnej Kurii Warszawskiej, a pierwsze wydanie w 1938 roku uzyskało imprimatur Kardynała kardynała Eugenio Pacelli, późniejszego Papieża Piusa XII.

Wezwanie do miłości czyli Orędzie Boskiego Serca Jezusowego do świata pisała siostra Józefa Menendez bezpośrednio pod dyktando Jezusa Chrystusa i jest ono – jak się przekonałem – jasne i zrozumiałe dla wszystkich. Z takim olbrzymim bogactwem słów współcześnie objaśniających jeszcze głębiej życie Pana Jezusa na ziemi, Jego drogę cierpienia i krzyża wynikające z Jego nieskończonej Miłości do wszystkich ludzi na całym świecie pochodzących bezpośrednio od Pana Jezusa od dawno nie czytałem. Główny wątek przebijający ze słów przekazanych siostrze Menendez przez Jezusa Chrystusa jest Jego nieograniczona dobroć wyrażająca się w trzech słowach: MIŁOŚĆ, MIŁOSIERDZIE i PRZEBACZENIE (str 54).

Mnie jako czciciela Miłosierdzia Bożego te słowa były bardzo bliskie i od razu skojarzyły się z przesłaniem naszej świętej siostry Faustyny Kowalskiej.  Zacząłem się zastanawiać – może niepotrzebnie – dlaczego Jezus przekazał najpierw swoje orędzie o swoim nieskończonej Miłości i Miłosierdziu dla siostry Józefy (przypomnę że objawienia siostrze Józefie Menendez były 8 lat przed objawieniami siostrze Faustynie).

Na stronie 58 „Wezwania do miłości” czytamy: „..Na to, by świat mógł poznać moją dobroć, potrzebuję apostołów, którzy by mu objawili moje Serce, sami je najpierw poznając…, bo czyż można uczyć tego, czego się samemu nie zna?…Pragnę stworzyć ligę miłości wśród dusz mi poświęconych, w tym celu, by uczyły i głosiły aż do krańców świata moje MIŁOSIERDZIE i MOJA MIŁOŚĆ… Bóg, który pragnie królować poprzez miłość, zwraca się do swych dusz Wybranych, zwłaszcza z tego narodu. Prosił je (dusze poświęcone) o wynagrodzenie najpierw w tym celu, by uzyskać przebaczenie, lecz i dlatego, by wyjednać nowe łaski na ten naród, który pierwszy , powtarzam to raz jeszcze, poznał moje Serce i rozpowszechniał nabożeństwo do niego”.

Znalezione obrazy dla zapytania Małgorzatę Marię Alacoque

 

 

Bez wątpienia chodzi w powyższych słowach Jezus miał na myśli Francję i św. Małgorzatę Marię Alacoque  –  żyjącą w XVII wieku – francuskiej zakonnicy kanonizowanej w 1920 roku – dokładnie 3 lata wcześniej od tego orędzia przekazanego siostrze Józefie Menendez.

Św. Małgorzata Alacoque znana jest przede wszystkim z nabożeństw:  pierwszych piątków w miesiącu do Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz święta dla uczczenia Jego Serca przypadający w pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Czyż nie widać wyraźnie w tych słowach związku pomiędzy nabożeństwem do Najświętszego Serca Pana Jezusa  a nabożeństwem do Bożego Miłosierdzia przekazanej św. Siostrze Faustynie Kowalskiej? Oba nabożeństwa łączy „Płonące Serce Pana Jezusa” – płonące miłością i miłosierdziem dla nas wszystkich a przede wszystkim dla zatwardziałych grzeszników.

Pan Jezus Chrystus w objawieniach siostry Małgorzaty zachęca ją do rozpowszechniania i krzewienia czci Bożego Serca i podkreśla że jest to „ostatnim wysiłkiem Jego Miłości i będzie dla ludzi jedynym ratunkiem w tych ostatnich czasach”

Ale wracając do pytania, dlaczego orędzie do Bożego Miłosierdzia przekazane siostrze Józefie Menendez nie zostało ostatecznie rozpowszechnione na całym świecie? Przecież Wielkie orędzie Miłosierdzia Bozego przyszło na świat przez św. Faustynę. Obecnie  prawie wszyscy znamy jedynie wersję św. Faustyny Kowalskiej – polskiej zakonnicy ze Zgromadzenia sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. A orędzie Miłosierdzia Bożego przekazane przez Pana Jezusa siostrze Józefie Menendez tylko pod nieco inną nazwą jest znane niewielkiej grupie osób. Przecież oba orędzia są podobne, wręcz tożsame.

 

Znalezione obrazy dla zapytania ORĘDZIE DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO - obrazy

 

Nie nam jest dane sądzić Bożą tajemnicę, ale po ludzku patrząc na współczesną Francję można widzieć Bożą logikę. Obecna Francja jest znana przede wszystkim jako główny ośrodek wolnomularstwa (masonerii) – organizacji zwalczającej Kościół katolicki, pustych kościołów i braku nowych powołań. Parę dni temu misjonarz – ojciec rekolekcjonista w jednym z warszawskich kościołów powiedział, że był w jednej z francuskich diecezji katolickich, gdzie tylko on jeden musiał służyć jednocześnie w 17 parafiach, a zdarza się, że jeden ksiądz (z braku nowych powołań) przypada tam i na 30 parafii. Ostatnio pojawił się także problem cudzoziemców – sześć milionów muzułmanów narzuca w tej chwili Francji swoją kulturę i swoją religię.

Nie będę roztrząsał dalej tej sprawy, bo mogę wpaść w pułapkę zastawioną przez szatana związaną z pychą i wyniosłością, jakby Bóg wybrał nasz kraj – Polskę . Nawet jeżeli to prawda to musimy to przyjąć w pokorze jako wyzwanie i zadanie do jeszcze większego szerzenia czci Bożego Miłosierdzia w kraju i poza jej granicami – jako wielki obowiązek nas wszystkich. A słowa Pana Jezusa, Polskę szczególnie umiłowałem, a jeśli posłuszna będzie mojej woli, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje” (Dz. 1732) pozostaje nam jedynie tą iskrę w pokorze tylko rozniecać.

Obecnie, po kanonizacji s. Faustyny, po ustanowieniu w całym Kościele święta Bożego Miłosierdzia, widząc „cud” dalszej obecności Jana Pawła II w życiu naszej Ojczyzny, należy stwierdzić, że „iskra” z Łagiewnik jest już jak strumień światła przypominający światu o tym, że trzeba przyjąć orędzie o Bożym miłosierdziu, czyli nawrócić się do Boga, przemieniać świat tak, by stawał się bardziej ludzki i Boży.

Ps.  Pisane w 2003 roku

Przeczytaj także:

ORĘDZIE BOSKIEGO SERCA JEZUSOWEGO DLA ŚWIATA – s.Józefa Menendez

Wezwanie do miłości

S. Józefa Menendez

DROGA KRZYŻOWA wg wizji siostry Józefy Menendez

Sługa Boża Józefa Menendez – Wizja piekła

Archive for the ‘Miłosierdzie Boże’ Category

Reklamy

Posted in Jan Paweł II, Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | 1 Comment »

Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

Posted by tadeo w dniu 24 lutego 2018

 Wiele spośród świętych wizerunków, które nas otaczają, jest zwykłym owocem realizacji wizji malarskiej mniej lub bardziej utalentowanego artysty.  Z tym obrazem było zupełnie inaczej.

W latach 30 -tych, minionego stulecia, 22 lutego 1931 roku, sam Jezus objawił się skromnej zakonnicy ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego, Faustynie Kowalskiej. W Dzienniczku, w którym na polecenia spowiednika spisywała swoje zetknięcia się duszy z Bogiem opisała tak to spotkanie:

„Pierwszy” obraz Jezusa Miłosiernego namalowany w 1934 roku przez Eugeniusza Kazimirowskiego  wg wskazówek świętej siostry Faustyny.

„Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: wymaluj obraz według rysunku, który widzisz z podpisem: Jezu ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały”.
Obraz Jezusa Miłosiernego autorstwa Anny Krepsztul znajdujący się w Polskiej Parafii w Melton Mowbray i Loughborough.
Polecenie Jezusa wprawiło siostrę Faustynę w zakłopotanie. Mimo braku najmniejszych choćby umiejętności plastycznych, bardzo pragnęła być posłuszna wezwaniu.  Maluj obraz Boży w duszy swojej uspokajał spowiednik, ale Jezus nie pozostawiał wątpliwości co do sensu swych życzeń: : Pragnę, aby było Miłosierdzia Święto, chcę aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem, (…) był uroczyście poświęcony w pierwsza niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być Świętem Miłosierdzia”.
Po wielu trudnościach, niedowierzaniu ze strony spowiedników i przełożonych oraz własnych nieudolnych próbach malarskich nadszedł wreszcie czas spotkania z ks. Michałem Sopoćko, którego sam Jezus wybrał na promotora Bożego Miłosierdzia. To on, już w Wilnie, dokąd przeniesiono Faustynę, uprosił Eugeniusza Kazimirowskiego, znanego i cenionego malarza o namalowanie wizerunku. Praca rozpoczęła się 2 stycznia 1934 roku. Siostra Faustyna wielokrotnie odwiedzała pracownię artysty, udzielając szczegółowych wskazówek i pokazując błędy.
Na prośbę malarza sam ks. Sopoćko pozował do obrazu ubrany w albę przepasaną sznurem, siostra Faustyna ciągle jednak była rozczarowana efektami pracy, a wynik końcowy przyprawił ją o gwałtowny płacz.
Plik:Divine Mercy Sanctuary in Vilnius4.JPG

Obraz Jezusa Miłosiernego autorstwa Eugeniusza Kazimirowskiego w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie

Tak jak samo rozpoczęcie malowania obrazu odwlekało się i napotykało trudności, tak i z jego wystawieniem na widok publiczny przyszło nieco poczekać. Po wielu problemach,
wątpliwościach i kolejnych przynagleniach ze strony Jezusa wizerunek został umieszczony w Ostrej Bramie na triduum przed Niedzielą Przewodnią, jakie urządzono na zakończenie Jubileuszu Odkupienia w 1935 r. Uroczystość zgromadziła tłumy ludzi i obietnice Jezusowe zaczęły się realizować. W sam dzień wybrany na Święto Miłosierdzia  – wspomina siostra Faustyna.  Kiedy się kończyło nabożeństwo i kapłan wziął Przenajświętszy Sakrament, aby udzielić błogosławieństwa, wtem ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci jaka jest na tym obrazie. Udzielił Pan błogosławieństwa i promienie te rozeszły się na cały świat.
Tak rozpoczęła się oficjalna obecność wizerunku w Kościele wileńskim, niestety dość
okazjonalna. Większość czasu obraz pozostawał w ukryciu, czy to w ciemnym korytarzu
klasztoru Sióstr Bernardynek, czy w kościele św. Michała, gdzie ks. Sopoćko był rektorem, czy (prawie nieznany) w kościele św. Ducha. Poza Wilno kult Miłosierdzia rozszerzał się za sprawą licznych reprodukcji, których w latach II wojny światowej wykonano w wileńskim laboratorium fotograficznym M. Nowickiego około 150 tys. Zrządzeniem Bożym, dzięki odwadze i poświęceniu wiernych, pierwowzór dotrwał do czasów obecnych. Dziś budzi coraz większe zainteresowanie, wzmożone przez słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, który modląc się przed nim w czasie pielgrzymki na Litwę w 1993 r. przypomniał zebranym Polakom o jego świętości.
Wilno, kościół p.w. św Ducha, w którym obraz był czczony w latach 1986-2005

Wilno, obraz w kościele p.w. św Ducha, w którym był czczony w latach 1986-2005 

W Polsce obraz Miłosierdzia Bożego znany jest powszechnie dzięki reprodukcjom dzieł innych artystów, nie opierających się na pierwowzorze; wyjątek kaliski stanowi wyjątek. Krótka notka umieszczona na odwrocie jego reprodukcji fotograficznych informuje, że jest to drugi pierwowzór, dyktowany przez ks. Michała Sopoćko. Jak doszło do jego powstania? Otóż w 1954 r. ksiądz biskup Franciszek Barda zaproponował ks. Sopoćko ogłoszenie konkursu na nowy obraz Jezusa Miłosiernego ukazującego się Apostołom w dniu zmartwychwstania i ustanowienia sakramentu pojednania. Spośród zgłoszonych do konkursu prac obraz Artystyczna Komisja Arcybiskupia w Krakowie wybrała wizerunek autorstwa prof. Ludomira Ślendzińskiego, rektora Politechniki Krakowskiej, namalowany według wskazówek ks. Sopoćko.
jezAPC - 2018.02.24 13.41 - 001.3d

Obraz Jezusa Miłosiernego autorstwa prof. Ludomira Ślendzińskiego w Sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego w Kaliszu.

Obraz przedstawia Zbawiciela wchodzącego przez zamknięte drzwi do Wieczernika. Jego prawa ręka błogosławi patrzącego, a lewa uchyla szatę w okolicy niewidocznego serca, skąd wychodzą dwa promienie: blady i czerwony. W wypadku obu obrazów wileńskiego i kaliskiego wymowa teologiczna przedstawienia taka, jak zapisała s. Faustyna w swoim Dzienniczku?: blady promień oznacza Wodę, która usprawiedliwia dusze,; czerwony oznacza Krew, która jest życiem dusz (…)Te dwa promienie wyszły z wnętrzności Miłosierdzia mojego wówczas, kiedy Konające Serce Moje zostało włócznią otwarte na krzyżu. Ksiądz Sopoćko, idąc za nauką Ojców Kościoła, widzi w nich symbol sakramentów świętych. Blady promień to usprawiedliwienie w sakramencie chrztu i pokuty, natomiast czerwony oznacza pozostałe sakramenty, umacniające i wzbogacające życie Boże w duszy.
W swoich wyznaniach duchowych s. Faustyna zaznacza, że jakkolwiek promienie łączą się ściśle ze sobą, jednak pozostają nie pomieszane. 5 października 1954 r. Główna Komisja Episkopatu zatwierdziła wizerunek namalowany przez Ślendzińskiego do kultu w całej Polsce. Tak się zaczęła historia ?drugiego pierwowzoru.
W sześć lat później (1960 r.) ks. Michał Sopoćko podarował obraz księdzu biskupowi Zbigniewowi Kraszewskiemu, podówczas wicerektorowi, a później rektorowi Seminarium Metropolitalnego w Warszawie.
Św. Faustyna 
W kościele seminaryjnym obraz pozostawał do roku 1971, po czym ? wtedy już biskup ?
Kraszewski zabrał go do parafii Bożego Ciała w stolicy, a właściwie do biskupiego gabinetu na tamtejszej plebani. Taką decyzje wymusiły częste akty wandalizmu wobec innego wizerunku Miłosierdzia umieszczonego we wspomnianej świątyni. Przysparzało to niemało zgryzoty księdzu Sopoćko, który ? choć zadowolony z piękna malowidła ? martwił się faktem, że nie odbiera ono czci publicznej. Co jakiś czas pojawiały się wprawdzie propozycje umieszczenia obrazu którejś z warszawskich świątyń, jednak za każdym razem kończyło się odmową i obraz pozostawał w biskupim gabinecie. Tam tez ujrzał go po raz pierwszy o. Zdzisław Pałubicki, w 1989 r. prowadzący rekolekcje w parafii Bożego Ciała. Urzeczony utkwionym w niego spojrzeniem Zbawiciela przez ponad trzy lata ponawiał prośby o przekazanie mu wizerunku. Nie zrażony ciągłymi odmowami przypuścił atak na biskupa również na Placu św. Piotra w Rzymie w dniu beatyfikacji s. Faustyny, czyli 18 kwietnia 1993 r.
Tym razem hierarcha okazał się bardziej uległy. Po prywatnym spotkaniu w Warszawie, 24 czerwca tegoż roku, w uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela (warto zaznaczyć, że świątynia kaliska nosi wezwanie Nawiedzenia NMP) Jego Ekscelencja osobiście przywiózł obraz do Kalisza. Odprawił Mszę św., wygłosił kazanie i na ręce ówczesnego przełożonego domu zakonnego w Kaliszu, o. Mieczysława Beresińskiego przekazał wizerunek jezuitom, zobowiązując ich do dbałości o kult Bożego Miłosierdzia. Że obietnicy dotrzymano, możemy przekonać się każdego dnia, szczególnie zaś w drugiej połowie każdego tygodnia, kiedy w kościele odprawiane są nabożeństwa ku jego czci, gromadzące z każdym rokiem liczniejsze  rzesze wiernych.
Obraz Jezusa Miłosiernego pędzla Adolfa Hyły znajduje się w kaplicy klasztornej Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach
Każdego tez roku w Święto Miłosierdzia Bożego, czyli w drugą niedzielę wielkanocną odprawiana jest tradycyjnie Msza św. celebrowana przez księdza biskupa Stanisława Napierałę, z wygłaszaną przez niego homilią. 21 czerwca 1998 roku kościół oo. Jezuitów został ogłoszony pierwszym w świecie Sanktuarium Jezusa Miłosiernego.
Obraz zawieszony początkowo na kotarze w przejściu z prezbiterium do nawy głównej (w związku z pracami konserwatorskimi w świątyni), doczekał  się swojego ołtarza i czci publicznej.
Spełniło się pragnienie sługi Bożego ks. Michała Sopoćko, wypełniają się też obietnice dane siostrze Faustynie przez Miłosiernego Boga: Przez obraz ten udzielać będę wiele łask dla dusz, a przeto niech ma przystęp wszelka dusza do niego.

Formy kultu Miłosierdzia Bożego

1. Obraz Miłosierdzia Bożego

Jego geneza wiąże się z objawieniem, jakie miała s. Faustyna w celi płockiego klasztoru 22 lutego 1931 roku. – Wieczorem, kiedy byłam w celi – zanotowała – ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady (…) Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: „Jezu, ufam Tobie” (Dz. 47).
Obraz przedstawia Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, który za cenę swej męki przynosi człowiekowi pokój i zbawienie przez odpuszczenie grzechów oraz wszelkie łaski i dary.
Charakterystyczne dla tego obrazu są dwa promienie: czerwony i blady. Obraz przedstawiający miłosierdzie Boga wobec człowieka jest zarazem znakiem przypominającym ewangeliczne wezwanie do czynnej miłości bliźniego. Tak więc kult obrazu Jezusa Miłosiernego polega na ufnej modlitwie połączonej z uczynkami miłosierdzia wobec bliźnich.

 2. Święto Miłosierdzia Bożego.

„Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia (Dz. 299)” – powiedział Pan Jezus do s. Faustyny. Mówił o tym pragnieniu aż 14 razy, określając nie tylko miejsce tego święta w kalendarzu liturgicznym, ale także cel jego ustanowienia, sposób przygotowania i obchodzenia. – Z tym dniem, a ściślej mówiąc – z Eucharystią przyjętą w tym dniu związana jest największa obietnica: zupełnego odpuszczenia win i kar (Dz. 300). Ta łaska jest czymś znacznie większym niż odpust zupełny. Ten polega bowiem tylko na darowaniu kar doczesnych, należnych za popełnione grzechy, ale nie jest nigdy odpuszczeniem samych win.
Najszczególniejsza łaska jest zasadniczo również większa niż łaski sześciu sakramentów, z wyjątkiem sakramentu chrztu świętego, albowiem odpuszczenie win i kar jest tylko
sakramentalną łaską chrztu świętego. W przytoczonych zaś obietnicach Chrystus związał

odpuszczenie win i kar z Komunią świętą przyjętą w święto Miłosierdzia (…). Jest to oczywiste, że komunia święta musi być nie tylko godna, ale musi spełniać podstawowe wymagania nabożeństwa do Miłosierdzia (ks. I. Różycki). Przygotowaniem do tego święta ma być nowenna, polegająca na odmawianiu przez 9 dni – poczynając od Wielkiego Piątku – koronki do Miłosierdzia Bożego. Powszechnie znana jest także nowenna, którą Pan Jezus podyktował s. Faustynie do jej własnego użytku. Wierni mogą ją odmawiać z pobożności. Natomiast nowenna z koronki do Miłosierdzia Bożego stanowi przygotowanie do święta, jakiego sobie życzył Pan Jezus i z którym związał obietnicę wszelkich łask (Dz. 796).

 3. Koronka

W Wilnie 13 września 1935 roku s. Faustyna miała wizję anioła, który przyszedł ukarać ziemię za grzechy. Gdy zobaczyła ten znak gniewu Bożego zaczęła prosić anioła, aby się wstrzymał chwil kilka, a świat będzie czynił pokutę. W jednym momencie stanęła przez majestatem Trójcy Świętej i wówczas nie śmiała powtórzyć swego błagania. Ale gdy odczuła w swej duszy moc łaski Jezusa, zaczęła się modlić słowami wewnętrznie słyszanymi i zobaczyła, że kara od ziemi została odsunięta. Na drugi dzień, kiedy była w kaplicy, Pan Jezus jeszcze raz przypomniał jej te słowa i dokładnie pouczył, jak należy odmawiać tę modlitwę na zwykłej cząstce różańca. W tej modlitwie ofiarujemy Bogu Ojcu: Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, Jego Boską Osobowość i Jego Człowieczeństwo. Recytując słowa najmilszego Syna Twojego – odwołujemy się do tej miłości, jaką Bóg Ojciec darzy swego Syna, a w Nim wszystkich ludzi, a więc uciekamy się do najsilniejszego motywu, aby być przez Boga wysłuchanym. Słowa: dla Jego bolesnej męki nie oznaczają odwołania się do zadośćuczynienia złożonego przez Jezusa
na krzyżu, lecz – jak każe wierność literze i duchowi nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego – do miłości miłosiernej, jaką darzy nas Bóg Ojciec i Syn. Pragniemy więc, aby bolesna męka Syna Bożego nie była daremna, lecz przyniosła owoce w życiu naszym i wszystkich ludzi. W koronce prosimy o miłosierdzie dla nas i całego świata.

 4. Godzina Miłosierdzia

– O trzeciej godzinie – powiedział Pan Jezus do s. Faustyny w październiku 1937 roku w

Krakowie – błagaj Mojego miłosierdzia szczególnie dla grzeszników i choć przez krótki moment zagłębiaj się w Mojej męce, szczególnie w Moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego (Dz. 1320). Kilka miesięcy później Pan Jezus powtórzył to żądanie określając cel jej ustanowienia, obietnice związane z praktykowaniem modlitwy w tej godzinie oraz sposoby jej obchodzenia. Godzina Miłosierdzia jest formą kultu, w której czcimy moment konania Jezusa na krzyżu (15.00). Nie chodzi tutaj o godzinę zegarową – 60 minut modlitwy – ale o modlitwę w momencie, gdy zegar – bije trzecią godzinę (Dz. 1572), czyli w chwili konania Jezusa na Kalwarii. Tę formę kultu Miłosierdzia Bożego można praktykować nie tylko w Wielki Piątek, czy w każdy piątek, ale codziennie. Jest to czas uprzywilejowany w nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego.

5. Szerzenie czci Miłosierdzia.

Wśród nowych form kultu Miłosierdzia Bożego przekazanych przez s. Faustynę wymienia się także szerzenie czci Miłosierdzia, ponieważ i z tą postacią nabożeństwa związane są obietnice Pana Jezusa skierowane do wszystkich ludzi, którzy podejmują tę praktykę.
Pan Jezus nie określił bliżej sposobów szerzenia czci Miłosierdzia, ale doskonały wzór
apostolstwa pozostawił w życiu s. Faustyny. Chodzi w nim najpierw o szerzenie czci
Miłosierdzia świadectwem życia w duchu całkowitego zawierzenia Bogu, czyli pełnienia Jego woli, i miłosierdzia wobec bliźnich. Nie można się jednak do tego ograniczać, trzeba słowem głosić światu orędzie Miłosierdzia i budzić w ludziach ufność.

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Oblicze miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 4 lutego 2018

https://gloria.tv/video/ZrRdafnLFATw1U1YqwreSPdod„Oblicze miłosierdzia” to wyjątkowy film dokumentalny Rycerzy Kolumba ukazujący obraz miłosierdzia Boga we współczesnym świecie. 

Dokument w pasjonujący sposób opowiada o wielkich wizjach miłosiernego Boga, jakich doświadczyła św. Siostra Faustyna i o roli Jana Pawła II, który rozpowszechnił na świecie orędzie o Bożym Miłosierdziu. Łącząc historię i teologię ze współczesnymi świadectwami i nowoczesnymi efektami wizualnymi film ten ukazuje rozległą panoramę tego, co stanowi oblicze miłosierdzia w naszym świecie.
Narratorem filmu jest Jim Caviezel, hollywoodzki aktor, znany m.in. z roli Jezusa w filmie „Pasja” Mela Gibsona.

W filmie wypowiadają się m.in. prezydent Polski Andrzej Duda, kard. Stanisław Dziwisz oraz Matka Petra Kowalczyk, przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Pośród tych historii wysłuchamy również świadectwa kobiety, która odnalazła siłę przebaczenia po tym, jak jej rodzina została zamordowana podczas ludobójstwa, futbolisty, który rzucił karierę, aby dzielić się miłosierdziem Chrystusa z bezdomnymi oraz młodej wdowy, która okazała miłosierdzie zabójcy swojego męża.

Te poruszające świadectwa stanowią niezbity dowód, że Boże Miłosierdzie nie jest wytworem abstrakcyjnej teologii – ale jest żywe, jest obecne i ma moc zmieniania świata.

APC - 2018.02.04 19.03 - 001.3d

https://gloria.tv/video/ZrRdafnLFATw1U1YqwreSPdod

Posted in Filmy - Polecam, Filmy dokumentalne, Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

55 rocznica narodzin dla Nieba ojca Józefa Andrasza

Posted by tadeo w dniu 30 stycznia 2018

01 lutego mija 55 lat od śmierci ojca Józefa Andrasza SJ. Był on spowiednikiem i kierownikiem duchowym dla

kilku osób które już dostępują chwały ołtarzy. Natomiast on, jak jego święty patron Józef, wykonał to czego oczekiwała Opatrzność Boża i odsunął się w cień.

W roku św. Józefa warto podpatrywać tę postać, jak w cichości, pokorze dojść do Nieba.

Spojrzenie z zewnątrz, z poza Polski, na historię kultu Bożego Miłosierdzia w formach przekazanych przez św Faustynę pomaga odkryć wiele nowych prawd.

 

 

plakat Andrasz 55 rocznica Kraków

 

Księżą chorwaccy z Bractwa Kapłańskiego NSPJ i NSM zwrócili uwagę a raczej zadali sobie i nam pytanie- jak to się stało że w podobnym czasie, co objawienie Bożego Miłosierdzia dla św. Faustyny, miały bardzo podobne objawienie i inne siostry a jednak objawienie dla Faustyny rozeszło się na cały świat i tak mocno kształtuje współczesny kościół.

Podobne objawienia miała siostra zakonna, wizytka, Benigna Consalta Ferrero i Józefina Menendez sisostry Sacre Cour.

Objawienia siostry Benigny były znane ojcu Andraszowi. Chociaż wtedy, zupełnie świeże, nie uznane przez Kościół można powiedzieć że ojciec Andrasz uzanał je za wartościowe.

Prowadząc duchowo matkę Klemensę Staszewską OSU, błogosławioną męczennicę II Wojny Światowej, w zachowanym jej duchowym dzienniku, ojciec Andrasz zaleca jej aby szła wzorem Benigny, czytała jej zapiski.

 

W ,, Prawie do Miłosierdzia,, emigracyjnym wydaniu książki o siostrze Faustynie z 1974 roku p. Maria Winowska przywołuje zeznanie współsiostry św. Faustyny która mówi że Faustyna korzystała z lektury s. Benigny Consalty Ferrero.

plakat Andrasz 55 rocznica

 

 

Warto zbadać czy przyjęte imię zakonne jednej z sióstr założycielek- Benigna, nowego Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego niema związku z tą włoską wizytką.

 

Czytając dialogi hiszpańskiej  siostry od objawięń Jezusa Miłosiernego-Józefiny Menendez z dzuszami osob konsekrowanych będących w piekle i czyścu rodzi się refleksja. Każda z tych dusz miała ,, DUŻO SWOJEGO,, i to było powodem że znalazły się w tych miejscach. Nie czas na przykłady, można o nich poczytać.

Słuchają kiedyś konferencji o ojcu Józefie Andraszu siostry Elżbiety Siepak ZMBM – Rzecznika Zgromadzenia w ktorym żyła i zmarła św. Faustyna, Siostra Elżbieta wypowiedziała takie słowa- Ojciec Andrasz nie miał ,, NIC SWOJEGO,, wszystko miał u Boga i dlatego mógł doprowadzić Faustynę do świętości, mógł zaprowodzić kult Bożego Miłosierdzia w Łgiewnikach który poszedł na cały świat.

plakat Andrasz 55 rocznica Nowy Sącz

To jest odpowiedź  potwierdzona owocem- Światowe Centrum Bożego Miłosierdzia Znajduje się w Łagiewnikach gdzie nabożeństwo rozpoczął 07 marca 1943 roku ojciec Józef Andrasz.

Obraz Jezu Ufam Tobie powstały pod nadzorem ojca Andrasza w Łagiewnikach jest obecnie najbardziej znanym obrazem na świecie.

 

Sądecki Pielgrzym

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

126 rocznica urodzin ojca Józefa Andrasza SI

Posted by tadeo w dniu 17 października 2017

andreAPC - 2017.10.17 00.08 - 001.3d
Swego czasu Czesław Miłosz pisał, że w Polsce nie może narodzić się żaden mistyk, ponieważ nie ma u nas takiej tradycji. Mistycy mogli się pojawić się tylko tam, gdzie istniała kulturowa gleba sprzyjająca tego typu duchowości, jak np. mistyka reńska w Niemczech czy karmelitańska w Hiszpanii. W Polsce natomiast z jej ludową, powierzchowną pobożnością – twierdził Miłosz – nie jest możliwe pojawienie się głębokiej refleksji duchowej.
Osoby św. Faustyny, bł.Anieli Salawy, sł. Bożej m. Pauli Zofii Tajber ZDCH, czy siostry Kaliksty Piekarczyk ZMBM zmieniły ten stereotyp. Wszystkie były prowadzone duchowo przez Jezuitę, ojca Józefa Andrasza SI. Zachowały się duchowe dzienniki tych konsekrowanych Polek.
Ostatnio kapłan z młodego, chorwackiego Zgromadzenia Adoracji NSPJ i NSM studiując prywatne objawienia ( uznane przez Kościół)  z przełomu XIX i XX wieku zauważył że mimo podobnego przekazu jak dla siostry Faustyny, żadne z nich nie rozeszło się po świecie tak szeroko jak jej.
Tajemnicy skuteczności orędzia przekazanego św. Faustynie dopatruje się we współpracy kierowników duchowych bł. Ks. Michała Sopćki i ojca Józefa Andasza SI  z Bożą wolą.
Siostra Elżbieta Siepak ZMBM, współsiostra św. Faustyny, w jednej z konferencji powiedziała słowa że ojciec Andrasz nie miał nic swojego. Miał wszystko u Boga.
Czytając fragment z zapisków  s. Benigny Consalty jednej z ,, mniejszych sekretarek Bożego Miłosierdzia,, są tam fragmenty przekazane jej przez dusze zakonne z piekła i czyśćca.
Każda z tych dusz miała dużo, dużo swojego.
Tylko święty kapłan może doprowadzić dusze do świętości.

Cytat z „Dzienniczka” nr 712

(146) + Dziś ujrzałam ojca Andrasza w postawie klęczącej zatopionego w modlitwie i nagle stanął Jezus przy nim i wyciągnął obie ręce nad głową jego – i rzekł do mnie: On cię przeprowadzi, nie lękaj się.

Wszystkim życzę aby na takich spowiedników trafiali

Sądecki Pielgrzym

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Święci obok nas | Leave a Comment »

Obraz Jezu Ufam Tobie – ściągajcie, ale głęboko nie chowajcie

Posted by tadeo w dniu 22 kwietnia 2017

zdjęcie

Mijają 74 lata od pierwszych, stałych, nabożeństw w Kościele do Bożego Miłosierdzia według form jakie przekazała wizjonerka, siostra Faustyna Kowalska.
Przekaz otrzymała od Pana Jezusa co mocą swojego autorytetu Kościół Katolicki zatwierdził.
Nabożeństwo zapoczątkował Jezuita, ojciec Józef Andrasz, wychował się  w Nowym Sączu. Znamiennym  jest że do przeprowadzenia wizjonerów i wprowadzenia dwu tak ważnych i wielkich kultów w Kościele – Najświętszego Serca Pana Jezusa i Bożego Miłosierdzia Opatrzność wybrała kapłanów Towarzystwa Jezusowego.
Z Najświętszym Sercem Pana Jezusa związany był św. o Klaudiusz la Colombiere SJ a z Bożym Miłosierdziem, wspomniany o. Józef Andrasz SJ .
Wzorem swojego Mistrza- Pana Jezusa wykonali oni swoją pracę na chwałę Boga Ojca i odsunęli się w cień.

Obraz Jezusa Miłosiernego – Jezu Ufam Tobie z Łagiewnik którego powstanie nadzorował ojciec Andrasz jest dzisiaj najpopularniejszym wizerunkiem Zbawiciela na świecie. Namalował go studiujący teologię w Nowym Sączu niedoszły jezuita Adolf Hyła. Jak dopatruje się autor biografii ojca Józefa Andrasza, o. prof Stanisław Cieślak SJ to że Adolf Hyła przeszedł całą formację jezuicką nie poszło na marne, być może jako malarz bardziej przysłużył się Bogu. Hyła wykazał  się dużą powściągliwością w czasie niezdrowej rywalizacji – który obraz lepszy. Nie wziął udziału w konkursach na ,,nowy obraz”. Czas pokazał że te działania były ich działaniami i pomysłodawcom konkursu nie przyniosły zamierzonych efektów. W jednym z listów w prosty sposób nie pozbawiony szerokiej wiedzy teologicznej, Hyła pisze,  że z obrazami Jezu Ufam Tobie sprawa się ma podobnie jak z obrazami Najświętszego Serca Pana Jezusa, jest ich wiele wersji i niczemu to nie przeszkadza.
Ma to potwierdzenie w ,, Dzienniczku” św. Faustyny  pod numerem 313 Pan Jezus tak jej rzekł- ,,nie w piękności farby, ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce Mojej”.
Adolf Hyła jest też autorem autorem obrazu Promieniującej Duszy Jezusa  który malował według wizji sł. Bożej m. Pauli Tajber ZDCH według jej wizji namalował obraz  Matki Bożej Niepokalanej- Matki Ciała Mistycznego. Widać że formacja, osoby które spotykał, środowisko w jakim żył, tworzył,  predestynowało aby jego prace trafiały w dobre miejsca.
Opatrzność  zadecydowała że to obraz Hyły z Łagiewnik, który wykonał za darmo, i wszelkie jego wersje są dzisiaj tak powszechne.

Można się  w tym obrazie dopatrzeć wielu proroczych wizji. Pierwsza,  to sposób w który Pan Jezus błogosławi z tego obrazu. Obraz powstał w 1943 roku, zarzucana wtedy w obrazie ,,niepoprawność” z wysokim uniesieniem  ręki Pana Jezusa do błogosławieństwa,  stała się po Soborze Watykańskim ( lata 60-te XX wieku ) normą błogosławieństwa kapłana. Drugą rzeczą mającą znamiona proroctwa jest pejzaż wokół postaci Zbawiciela. Tak w oryginale wyglądał obraz łagiewnicki i jego kopie które w ilości kilkuset sztuk trafiły w krótkim czasie w różne miejsca na świecie.
Ojciec Andrasz prowadząc duchowo kilka dusz mających wizje mistyczne, poznał  je dobrze będąc ich  spowiednikiem i kierownikiem duchowym. Wizje te dotyczyły wojny, stanu obecnego duszy narodu, przyszłych losów Polski. To w nim pracowało, dojrzewało. Przekazał malarzowi te troski  Zbawiciela o nas, nasze niewdzieczności, potrzeby. Ojciec Andrasz widział Jezusa jako boskiego lekarza, w białej albie która jest też jakby kitlem lekarskim. Jezus wchodził jeszcze niżej, głębiej w to nasze poranione życie, zbolały świat i uzdrawia wszystko.
Takie przedstawienie Pana Jezusa z pejzażem w tle spełniło się w Diecezji Tarnowskiej podczas niedawnej peregrynacji kopii obrazu Jezu Ufam Tobie z Łagiewnik. Obraz od 2013 roku trafił do 460 Parafii oraz szpitali, kaplic.  Na specjalnym samochodzie obraz Jezusa miłosiernego ,,nabierał pejzażu” – w jeden dzień był na wzgórzach podsądeckiego Mystkowa, innym razem w pobliskiej dolinie Królówki, jeszcze innym czasie, nieco dalej, pośród  postindustrialnej zabudowy  Tarnowa.
Wchodził, na ile potrafiliśmy Go wpuścić, w tę naszą codzienność drugiej dekady XXI wieku.
To podczas jednej z męskich, nocnych Adoracji IHS, w tamtych dniach, przyszła łaska Boża i rozpoczął się prywatny kult ojca Józefa Andrasza SJ który trwa i rozwija się.

Wizja obrazu Jezusa Miłosiernego jaką zaczął propagować  ojciec  Andrasz w latach 40- tych XX wieku a może bardziej skala – kilkaset sztuk, rozpowszechnionych wizerunków łagiewnickich nie wzbudziła entuzjazmu osób duchownych mających inne zamysły co do rozwoju kultu Bożego Miłosierdzia.  Skąd takie tempo rozwoju kultu wychodzącego z ośrodka Łagiewnickiego ?
Ojciec Andrasz przed wybuchem II wojny wystawił 750 000 ,,Armię” modlących się osób. Były to osoby należące do Ognisk Apostolstwa Modlitwy animowanego przez Jezuitów. Najstarsze ognisko w Diecezji Tarnowskiej, skąd pochodził Andrasz, powstało w Parafii Mystków w roku 1874. Jest to niczemu nie zasłużoną Bożą łaską że tylko na terenie będącej pod zaborami Galicji mogli działać Jezuici z kultem Bożego Serca. Stąd dzisiaj ta pobożność na południu Polski. W innych regionach obecnej Polski Jezuici mieli zakaz. Ryzykując życiem przenikali Jezuici na Podlasie, byli przemycani nocami z wioski do wioski. Jak wynika z ich zapisków często byli pierwszymi kapłanami od 20 lat udzielając Sakramentu Chrztu św. przywożonym na furmankach z odległych okolic. Ojciec Andrasz był Krajowym Dyrektorem Apostolstwa Modlitwy czyli jak prosto w jednej tłumaczy w jednej z publikacji ,,idę się zapisać do Serca Jezusowego” . Aby stworzyć taką ,,Armię” modlących  biskupi, proboszczowie musieli mieć zaufanie, czuć wartość tej jezuickiej inicjatywy. Wchodzili w to ze swoimi Parafianami i praktykowali pobożność związaną z obietnicami Najświętszego Serca Pana Jezusa objawionymi św. M.Małgorzacie Alacoque. Widzieli owoce tego kultu  po zakończonej wojnie, mimo strat wśród duchowieństwa i wiernych w krótkim czasie na hasło ,,Andrasz” otwierały się drzwi kościołów na nowy obraz, nowy kult. Ojciec Andrasz sprawdził  się jako cenzor, pisarz, opiniodawca w nowym kulcie Najświętszej Duszy Chrystusa i wielu innych kluczowych sprawach teologicznych u swojego biskupa krakowskiego ks.kard. Sapiehy. Miał i jego poparcie w rozwijającym się kulcie Bożego Miłosierdzia. Kardynał pozytywnie  opiniował list do Papieża Piusa XII z prośbą o ustanowienie nowego, specjalnego  święta – Bożego Miłosierdzia.

Polska przechodząc z pod terroru faszystowskiego pod komunistyczny, jedynie  metodami konspiracyjnymi mogła docierać do ludzi z orędziem Bożego Miłosierdzia. Zaraz po wojnie o. Andrasz zadbał aby Przełożona wysłała współsiostry Faustyny z konkretnymi pytaniami, napiśmie, do miejsc i świadków życia świątobliwej  siostry która zmarła w 1938 roku w Krakowie.
Radio watykańskie (prowadzone przez Jezuitów)  wyemitowało audycję o siostrze Faustynie i przekazanym jej orędziu Bożego Miłosierdzia przez Pana Jezusa. W 1947 roku ukazała się książka ,,Miłosierdzie Boże ufamy Tobie” pióra o. Andrasza. Dalej wszelkie publikacje religijne były ,,wycinane” przez komunistów. Niewiele publikacji wyszło i przetrwało do naszych czasów.
Zachowało się trochę materiałów w Archiwum Kurii Generalnej Towarzystwa Jezusowego w Rzymie. Trafiły  tam różne materiały z początków kultu związane z Bożym Miłosierdziem z tzw. Wolnego świata. Trafiły  do ,,teczki”, ojca Andrasza gdyż z nim archiwiści kojarzyli ten nowy kult. Z tego archiwum pochodzi piękne  świadectwo działania Bożego Miłosierdzia. Opublikowano je w wychodzącym zaraz po wojnie, na emigracji ,,Narodowcu”.

,,Jedna z kurierek warszawskich przewoziła podczas ostatniej wojny w tramwaju plik gazet i ważnych dokumentów w zwykłej otwartej torbie. Do zatrzymującego się na przystanku tramwaju weszli nagle gestapowcy. Rozpoczęła się rewizja. Przekonana o rychłym aresztowaniu, zaskoczona dziewczyna upuściła niebezpieczny  bagaż na ziemię. Wysypały się druki, między nimi szeroko kolportowana w czasie konspiracji broszura religijna z rzucającym się w oczy
tytułem ,,Jezu, ufam Tobie !”.
Stojący przed kurierką żołnierz obrócił się do niej plecami, pozwolił zebrać bibułę i szepnął po cichu: ,,I ja Mu ufam!”. Michalina Niewiadomska, tak nazywała się bohaterka walczącej Warszawy, przyznała po tym że ocalenie swoje i osób dla których przewoziła materiały zawdzięcza tylko Bożemu Miłosierdziu.

Działania duchownych zablokowały jednak pięknie rozwijający się kult Bożego Miłosierdzia na wiele lat.
Ojciec Andrasz chociaż nie doczekał (zmarł w 1963 r.) beatyfikacji św. Faustyny i ustanowienia święta Bożego Miłosierdzia to czuł że to się stanie. Świadczy o tym wspomnienie świadka życia o. Andrasza, wtedy seminarzysty, dzisiaj jubilata ( 60 lat w Towarzystwie Jezusowym) , o Józefa Bielawskiego SJ .
Kiedy nakazano im ściągać ( w latach 50- tych)  obrazy Jezu Ufam Tobie,  ojciec Andrasz  powiedział im- ,,trzeba być posłusznym, ściągajcie,  ale głęboko nie chowajcie”.

Sądecki Pielgrzym

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Trzy filary chrześcijańskiego życia

Posted by tadeo w dniu 5 marca 2017

Wiara, nadzieja i miłość

apc-2017-03-05-10-52-001-3d

Wiara, nadzieja i miłość stanowią rdzeń chrześcijańskiego życia. Bez nich chrześcijaństwo jest martwe. Dlatego też sprawą zupełnie podstawową dla chrześcijanina jest autentyczne ich odkrycie. Nie wystarczy, że posiadamy te cnoty jako dane nam w sakramencie chrztu, ale trzeba, by były w nas żywe na co dzień, by nas kształtowały i wprowadzały w coraz większą zaży­łość z Tym Który Jest.

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia | Leave a Comment »

Dziś rocznica objawienia dotyczącego obrazu „Jezu, ufam Tobie”

Posted by tadeo w dniu 22 lutego 2017

 

Dokładnie 86 lat temu, 22 lutego 1931 r., w celi płockiego klasztoru św. Faustyna miała objawienie, podczas którego Pan Jezus nakazał jej wymalowanie obrazu z napisem „Jezu, ufam Tobie”.

„Wieczorem, kiedy byłam w celi – pisała św. Faustyna w swym »Dzienniczku« – ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. (…) Po chwili powiedział mi Jezus: wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu ufam Tobie. Pragnę, aby obraz ten czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie.” (Dz 47)

„Obiecuję – mówił dalej Pan Jezus – że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja Sam bronić ją będę jako Swej chwały.” (Dz 48)

Podczas modlitwy św. Faustyna usłyszała wewnętrzny głos, tłumaczący symbolikę obrazu: „Te dwa promienie oznaczają Krew i Wodę – blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza Krew, która jest życiem duszy. Te dwa promienie wyszły z wnętrzności Miłosierdzia Mojego wówczas, kiedy konające Serce Moje zostało włócznią otwarte na krzyżu. Te promienie osłaniają dusze przed zagniewaniem Ojca Mojego. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga.” (Dz. 299)

Św. Faustyna nie czuła się na siłach, by samodzielnie namalować obraz. Dzieło to zostało więc zlecone malarzowi Eugeniuszowi Kazimirowskiemu. Jego obraz powstał w 1934 r. w Wilnie. Mistyczka nie była zadowolona z efektu. „W pewnej chwili – zanotowała – kiedy byłam u tego malarza, który maluje ten obraz i zobaczyłam, że nie jest tak piękny, jakim jest Jezus – zasmuciłam się tym bardzo, jednak ukryłam to w sercu głęboko. (…) Udałam się do kaplicy i napłakałam się bardzo. Rzekłam do Pana: kto Cię wymaluje tak pięknym, jakim jesteś? – Wtem usłyszałam takie słowa: nie w piękności farby, ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce Mojej”  (Dz 313).

Obraz "Jezu, ufam Tobnie" pędzla Adofa Hyły w krakowskim sanktuarium w Łagiewnikach

Obraz „Jezu, ufam Tobie” pędzla Adofa Hyły w krakowskim sanktuarium w Łagiewnikach

Większą popularność od obrazu Kazimirowskiego zyskała inna wersja tego samego wizerunku, pędzla krakowskiego profesora Adolfa Hyły. Obraz ten powstał już po śmierci św. Faustyny, w 1943 r. Nieco później został podarowany klasztorowi w Łagiewnikach. Upowszechnił się wraz z kultem Bożego Miłosierdzia i jest chyba obecnie najpopularniejszym w świecie przedstawieniem Jezusa Zmartwychwstałego.

W 1997 r. w Łagiewnikach Jan Paweł II powiedział: „Każdy może tu przyjść, spojrzeć na ten obraz miłosiernego Chrystusa, na Jego Serce promieniujące łaskami, i w głębi duszy usłyszeć to, co słyszała święta: »Nie lękaj się niczego, Ja jestem zawsze z Tobą«. A jeśli szczerym sercem odpowie: »Jezu, ufam Tobie!«, znajdzie ukojenie wszelkich niepokojów i lęków”.

„Podaję ludziom naczynie – mówił Pan Jezus św. Faustynie – z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia; tym naczyniem jest obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie. (Dz.327). Przez obraz ten udzielę wiele łask duszom, on ma przypominać żądania Mojego Miłosierdzia, bo nawet wiara najsilniejsza nic nie pomoże bez uczynków” – powiedział Pan Jezus, upominając się o pełnienie dzieł miłosierdzia na trzy sposoby: czynem, słowem i modlitwą. (Dz.742)

„Palą Mnie płomienie miłosierdzia, pragnę je wylewać na dusze ludzkie. O jaki Mi ból sprawiają, kiedy ich przyjąć nie chcą. Córko Moja, czyń co jest w twej mocy w sprawie rozszerzenia czci miłosierdzia Mojego, Ja dopełnię, czego ci nie dostawa. Powiedz zbolałej ludzkości, niech się przytuli do miłosiernego Serca Mojego, a Ja ich napełnię pokojem. Powiedz, córko Moja, że jestem miłością i miłosierdziem samym. Kiedy dusza zbliża się do Mnie z ufnością napełniam ją takim ogromem łaski, że sama w sobie tej łaski pomieścić nie może, ale promieniuje na inne dusze. Dusze, które szerzą cześć miłosierdzia Mojego, osłaniam przez całe życie, jak czuła matka swe niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im Sędzią, ale miłosiernym Zbawicielem. W tej ostatniej godzinie nic dusza nie ma na swą obronę, prócz miłosierdzia Mojego, szczęśliwa dusza, która przez życie zanurzała się w zdroju Miłosierdzia, bo nie dosięgnie jej sprawiedliwość. Napisz – wszystko, co istnieje, jest zawarte we wnętrznościach Mojego miłosierdzia głębiej niż niemowlę w łonie matki. Jak boleśnie rani Mnie niedowierzanie Mojej dobroci. Najboleśniej ranią Mnie grzechy nieufności – skarżył się Jezus.” (Dz.1074)

„Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do Miłosierdzia Mojego – podkreślił.” (Dz.300)

Czytaj także:

Dziś nawiedź sanktuarium

Oto naczynie!

Czy Płock pamięta?

Jezus przyszedł na Stary Rynek

„Wieczorem, kiedy byłam w celi…”

http://gosc.pl/doc/3711874.Dzis-rocznica-objawienia-dotyczacego-obrazu-Jezu-ufam-Tobie

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Modlitwa o beatyfikację o. Andrasza w Zaporożu

Posted by tadeo w dniu 20 lutego 2017

     Sanktuarium Boga Ojca Miłosiernego w Zaporożu znajduje się na terenie Ukrainy w Diecezji Charkowsko- Zaporowskiej objętej wojną.
Papież Franciszek podobnie jak w kilku miejscach świata objętych wojną pozostawił tam Bramę Miłosierdzia .
     Nie skończyło się na tym duchowym geście. Papież przeznaczył 6 mln euro na pomoc dla ofiar tego konfliktu zbrojnego. Odpowiedzialnym za realizacje tego projektu pomocy uczynił budowniczego Sanktuarium Boga Ojca Miłosiernego ks. Bp Jana Sobiło.
     Pomoc trafia bezpośrednio do potrzebujących niezależnie od wyznania . Dzieje się tak dzięki dobrej, wieloletniej, współpracy ks. Bp Jana z Prawosławnymi, Protestantami i Grekokatolikami z tamtych terenów.

     W szczególną cześć w tym Sanktuarium dla Pierwszej Osoby Trójcy Przenajświętszej, Boga Ojca Miłosiernego wpisuje się Jezuita ojciec Józef Andrasz. Ruś była przez jakiś czas ostoją dla Towarzystwa Jezusowego w ciężkich dniach kasaty Zakonu. Ojciec Andrasz posługiwał duszpastersko w kościele Piotra i Pawła we Lwowie przed wybuchem II wojny światowej. Prowadził tam Sodalicję dla Panów, pełnił też funkcję kapelana wojskowego.
      Wcześniej, jak wielu ówczesnych kleryków jezuickich pobierał naukę w Bąkowicach pod Chyrowem. Są to tereny obecnej Ukrainy.
Dla wielu wiernych o. Andrasz był ojcem duchowym. Miał w zwyczaju podpisywać do nich listy + ojciec, + ojcowski. Jawi się w dzisiejszym czasie jako wzór ojcostwa, kapłaństwa. Modlą się wierni z kapłanami w tym Sanktuarium o jego beatyfikację i potrzebne łaski.

      Przez wstawiennictwo o. Andrasza ks. Biskup Jan modlił się o łaskę zjednoczenia pod berłem Boga Ojca wszystkich podzielonych Kościołów na Ukrainie.

   Ojciec Andrasz którego rodzina wywodziła się z Węgier, studiował za granicą, pracował na terenach zamieszkałych przez różne nacje, tłumaczył literaturę z obcych języków może być dobrym patronem zjednoczenia Kościoła i ludzi zwaśnionych wojną. Jego dwu braci poległo na wojnie.

Przeczytaj także:

O. Józef Andrasz SJ: (nie)zapomniany spowiednik św. Faustyny

Ojciec Andrasz spowiednik świętych

ks. Józef Andrasz SJ – kierownik duchowy Świętej Faustyny w Krakowie.

Rozwija się kult ojca Andrasza

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Ostatnie wezwanie – film o św. Siostrze Faustynie

Posted by tadeo w dniu 5 stycznia 2017

Posted in Filmy - Polecam, Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Modlitwa Koronką do Bożego Miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 4 stycznia 2017

W Godzinie Miłosierdzia Bożego – Godzina 15.00 – Modlitwa Koronką do Bożego Miłosierdzie. Źródło: Tv Trwam.

Posted in Kabarety i rozrywka, Miłosierdzie Boże | Leave a Comment »

125. rocznica urodzin o. Józefa Andrasza SJ w Królowej Górnej

Posted by tadeo w dniu 11 października 2016

 

16 października br. z okazji 125. rocznicy urodzin ks. Józefa Andrasza SJ, krakowskiego kierownika duchowego św. Siostry Faustyny, w kościele parafialnym w Królowej Górnej (dekanat Nowy Sącz – Wschód) przed Mszą Świętą o 10.30 po raz pierwszy zostanie wykonany utwór „Ad maiorem Dei gloriam”. Tytuł jest łacińską dewizą Towarzystwa Jezusowego i znaczy: „Na większą chwałę Bożą”.

Utwór na podstawie „Litanii do o. Józefa Andrasza” skomponował Jakub Kubicki, muzyk i kompozytor z Zakopanego. Ojciec Józef Andrasz patronuje osobom modlącym się za kapłanów i róży rodziców modlącej się za swoje dzieci. W podsądeckich parafiach rozwija się jego prywatny kult. Są to rodzinne strony wielkiego apostoła kultu Serca Bożego i Miłosierdzia Bożego.

125. rocznica urodzin o. Józefa Andrasza SJ w Królowej Górnej

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Święci obok nas | Leave a Comment »

Wspomnienia bł. ks. Michała Sopoćki(15.II)- spowiednika św. Siostry Faustyny

Posted by tadeo w dniu 31 lipca 2016

Białystok, 27 stycznia 1948 r.Są prawdy wiary świętej, które się niby zna i często o nich wspomina, ale się ich dobrze nie rozumie, ani też nimi nie żyje. Tak było ze mną co do prawdy Miłosierdzia Bożego. Tyle razy myślałem o tej prawdzie w medytacjach, szczególnie na rekolekcjach, tyle razy mówiłem o niej w kazaniach i powtarzałem w modlitwach liturgicznych, ale nie wnikałem w jej treść i w jej znaczenie dla życia duchowego; szczególnie nie rozumiałem, a na razie nawet nie mogłem się zgodzić, że Miłosierdzie Boże jest najwyższym przymiotem Stwórcy, Odkupiciela i Uświęciciela. Dopiero trzeba było prostej świątobliwej duszy, ściśle zjednoczonej z Bogiem, która – jak wierzę – z natchnienia Bożego powiedziała mi o tym i pobudziła do studiów, badań i rozmyślań na ten temat. Tą duszą, była śp. Siostra Faustyna (Helena) Kowalska ze Zgromadzenia Córek Matki Boskiej Miłosierdzia, która powoli osiągnęła to, że dzisiaj uważam sprawę kultu Miłosierdzia Bożego, a w szczególności ustanowienie święta Miłosierdzia Bożego w I niedzielę po Wielkanocy za jeden z głównych ce1ów swojego życia.
Siostrę Faustynę poznałem w lecie (w lipcu czy w sierpniu) 1933 roku, jako penitentkę w Zgromadzeniu Córek Matki Boskiej Miłosierdzia w Wilnie (ul. Senatorska 25), w którym wówczas byłem zwyczajnym spowiednikiem. Zwróciła ona moją uwagę na siebie niezwykłą subtelnością sumienia i ścisłym zjednoczeniem z Bogiem: przeważnie nie było materii do rozgrzeszenia, a nigdy nie obraziła Boga grzechem ciężkim. Już na początku oświadczyła mi, że zna mię o dawna z jakiegoś widzenia (por. Dzienniczek s. Faustyny, 34, 53, 263, 362), że mam być jej kierownikiem sumienia i muszę urzeczywistnić jakieś plany Boże, które mają być przez nią podane (por. Dzienniczek, 615, 1401, 699). Zlekceważyłem to jej opowiadanie i poddałem ją pewnej próbie, która spowodowała, że za pozwoleniem Przełożonej Siostra Faustyna zaczęła szukać innego spowiednika (por. Dzienniczek, 112, 272). Po jakimś czasie powróciła do mnie i oświadczyła, że zniesie wszystko, ale ode mnie już nie odejdzie (por.Dzienniczek, 144-145, 937-941). Nie mogę tu powtarzać, a raczej ujawniać, wszystkich szczegółów naszej rozmowy, która częściowo zawiera się w jejDzienniczku, pisanym przez nią z mego polecenia, albowiem zabroniłem jej po tym opowiadać o swoich przeżyciach na spowiedzi.
Poznając bliżej S. Faustynę skonstatowałem, że dary Ducha Świętego działają w niej w stanie ukrytym, ale w pewnych dość częstych chwilach występują bardziej jawnie, udzielając częściowo intuicji, która żywo ogarniała jej duszę, rozbudzała porywy miłości, wzniosłych heroicznych aktów poświęcenia i zaparcia się siebie. Szczególnie często występowało działanie daru umiejętności, rozumu i mądrości, dzięki którym S. Faustyna jasno widziała nicość rzeczy ziemskich, a ważność cierpienia i upokorzeń, poznawała prosto przymioty Boga, a najbardziej Jego nieskończone Miłosierdzie, nieraz znowuż wpatrywała się w nieprzystępną uszczęśliwiającą światłość; w tej niepojęcie uszczęśliwiającej światłości trzymała przez czas jakiś wzrok utkwiony, z której się wyłaniała postać Chrystusa w postawie idącej, błogosławiącego świat prawą ręką, a lewą podnoszącego szatę w okolicy serca; spod podniesionej szaty tryskały dwa promienie – blady i czerwony. S. Faustyna miewała takie i inne, zmysłowe i umysłowe widzenia już od kilku lat, i słyszała nadprzyrodzone słowa, ujmowane zmysłem słuchu, wyobrażeniem i umysłem.
W obawie przed złudzeniem, halucynacją i urojeniem S. Faustyny zwróciłem się do S. Przełożonej, Matki Ireny, by mię poinformowała, kto to jest S. Faustyna, jaką opinią cieszy się w Zgromadzeniu u Sióstr i Przełożonych, oraz prosiłem o zbadanie jej zdrowia psychicznego i fizycznego. Po otrzymaniu odpowiedzi pochlebnej dla niej pod każdym względem, jeszcze nadal przez czas jakiś zajmowałem stanowisko wyczekujące, częściowo niedowierzałem, zastanawiałem się, modliłem i badałem, jak również radziłem się kilku kapłanów światłych, co czynić, nie ujawniając, o co, i o kogo chodzi. A chodziło o urzeczywistnienie rzekomych stanowczych żądań Pana Jezusa, by namalować obraz, jaki S. Faustyna widuje, oraz ustanowić święto Miłosierdzia Bożego w I niedzielę po Wielkanocy.
Wreszcie, wiedziony raczej ciekawością, jaki to będzie obraz, niż wiarą w prawdziwość widzeń S. Faustyny, postanowiłem przystąpić do namalowania tego obrazu. Porozumiałem się z mieszkającym w jednym ze mną domu artystą – malarzem Eugeniuszem Kazimirowskim, który się podjął za pewną sumę malowania, oraz z S. Przełożoną, która zezwoliła S. Faustynie dwa razy na tydzień przychodzić do malarza, by wskazać, jaki to ma być ten obraz. Praca trwała kilka miesięcy, i wreszcie w czerwcu czy lipcu 1934 roku obraz był wykończony. S. Faustyna uskarżała się, że obraz nie jest taki piękny, jak ona widzi, ale Pan Jezus ją uspokoił i powiedział, że jaki jest, wystarczy (por.Dzienniczek, 313) i dodał: podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do mnie. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem „Jezu, ufam Tobie”(Dzienniczek, 327).
Na razie S. Faustyna nie potrafiła wytłumaczyć, co oznaczają promienie na obrazie. Po paru zaś dniach powiedziała, że Pan Jezus na modlitwie jej wytłumaczył: Promienie na tym obrazie oznaczają Krew i Wodę. Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia duszę, a czerwony – oznacza krew, która jest życiem duszy. Tryskają one z Serca Mego, które zostało otwarte na krzyżu. Te promienie osłaniają duszę przed zagniewaniem Ojca Niebieskiego. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga… Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję, także już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić jej będę, jako swej chwały… Pragnę, aby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia Bożego. Kto w tym dniu przystąpi do Sakramentu Miłości, ten dostąpi odpuszczenia wszystkich win i kar… Ludzkość nie znajdzie uspokojenia, dopóki się nie zwróci z ufnością do Miłosierdzia Bożego. Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę jako Król Miłosierdzia, by się nikt nie wymawiał w dniu sądu, który już nie jest daleki… (Dzienniczek, 299).
Obraz ten był nowej nieco treści i dlatego nie mogłem go zawiesić w kościele bez pozwolenia Arcybiskupa, którego wstydziłem się o to prosić, a tym bardziej opowiadać o pochodzeniu tego obrazu. Dlatego umieściłem go w korytarzu ciemnym obok kościoła Św. Michała (w klasztorze ss. Bernardynek), którego wówczas zostałem mianowany rektorem. O trudnościach pobytu przy tym kościele przepowiedziała mi S. Faustyna i rzeczywiście wypadki niezwykłe rozwijały się dość szybko (por Dzienniczek, 86, 90, 597).
S. Faustyna żądała, bym obraz za wszelką cenę umieścił w kościele, ale ja nie spieszyłem, wreszcie w Wielkim Tygodniu 1935 roku oświadczyła mi, że Pan Jezus żąda bym obraz umieścił na trzy dni w Ostrej Bramie, gdzie będzietriduum na zakończenie jubileuszu Odkupienia, które ma być w dniu projektowanego święta w Niedzielę Białą (por Dzienniczek, 89). Wkrótce dowiedziałem się, że będzie owe triduum, na które Ks. Proboszcz ostrobramski, kan. St. Zawadzki prosił mię, bym wygłosił kazanie. Zgodziłem się pod warunkiem umieszczenia owego obrazu, jako dekoracji w oknie krużganku, gdzie on wyglądał imponująco i zwracał uwagę wszystkich bardziej, niż obraz Matki Boskiej. Po nabożeństwie obraz został umieszczony na starym miejscu w ukryciu, i pozostawał tam jeszcze dwa lata.
Dopiero 1 kwietnia 1937 roku prosiłem Jego Ekscelencję Arcybiskupa Metropolitę Wileńskiego o pozwolenie na zawieszenie tego obrazu w kościele Św. Michała, którego jeszcze wówczas byłem rektorem. J.E. Arcybiskup Metropolita powiedział, że o tym nie chce sam decydować, a poleci obejrzeć ten obraz komisji, którą zorganizuje Ks. kan. Adam Sawicki, Kanclerz Kurii Metropolitalnej. Kanclerz kazał na dzień 2 kwietnia wystawić obraz w zakrystii kościoła Św. Michała, gdyż nie wiedział, o której godzinie nastąpi jego oglądanie. Będąc zajęty pracą w Seminarium Duchownym i Uniwersytecie, nie byłem obecny przy oglądaniu obrazu i nie wiem, w jakim składzie była owa komisja.
Dnia 3 kwietnia 1937 r. J.E. Arcybiskup Metropolita Wileński powiadomił mię, że ma już dokładne informacje o tym obrazie i zezwala na poświęcenie i zawieszenie go w kościele z zastrzeżeniem, by nie zawieszać w ołtarzu i nie mówić nikomu o jego pochodzeniu. Obraz tegoż dnia został poświęcony i zawieszony obok wielkiego ołtarza po stronie lekcji, skąd parokrotnie brano go do parafii Św. Franciszka (po Bernardyńskiej) na procesję Bożego Ciała do urządzanych ołtarzy. 28 grudnia 1940 roku ss. Bernardynki przeniosły go w inne miejsce, przy tym obraz został nieco uszkodzony, a w 1942 roku, gdy one zostały aresztowane przez władze niemieckie, obraz wrócił na dawne miejsce obok wielkiego ołtarza, gdzie pozostaje dotychczas, otaczany wielką czci, wiernych i ozdabiany licznymi wotami (obraz Jezusa Miłosiernego wisiał w kościele Św. Michała w Wilnie do 1951 r. W 1948 r. kościół zamknięto. W latach 1951-1956 obraz był ukryty i przechowany w prywatnym mieszkaniu. W latach 1956-1985 przebywał w kościele w Nowej Rudzie k. Grodna. W 1985 r. obraz powrócił do Wilna, do kościoła Świętego Ducha. Umieszczono go na bocznym filarze, dopasowując do wielkości miejsca. Na prośbę proboszcza, Ks. Aleksandra Kaszkiewicza (obecnego biskupa grodzieńskiego), na obrazie umieszczono napis: Jezu, ufam Tobie! Papież Jan Paweł II modlił się przed obrazem Pana Jezusa Miłosiernego dnia 5 września 1993 r., podczas pielgrzymki na Litwę. W przemówieniu nazwał ten obraz Świętym Wizerunkiem. Obecnie obraz znajduje się w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie (dawny kościół Świętej Trójcy).
W parę dni po triduum w Ostrej Bramie S. Faustyna opowiedziała mi swoje przeżycia w czasie tej uroczystości, które są szczegółowo opisane w jejDzienniczku (417). Następnie 12 maja widziała w duchu konającego Marszałka J. Piłsudskiego i opowiadała o strasznych jego cierpieniach (por Dzienniczek, 425). Pan Jezus miał jej to pokazać i powiedzieć: Patrz, czym kończy się wielkość tego świata. Widziała następnie sąd nad nim, a gdy zapytałem, czym on się skończył, odpowiedziała: Zdaje się Miłosierdzie Boże za przyczyną Matki Boskiej zwyciężyło.
Wkrótce rozpoczęły się przepowiedziane przez S. Faustynę wielkie trudności (w związku z pobytem moim przy kościele Św. Michała), które wciąż się potęgowały, a wreszcie doszły do kulminacyjnego punktu w styczniu 1936 roku (por Dzienniczek, 596). O tych trudnościach prawie nikomu nie mówiłem, aż dopiero w dniu krytycznym prosiłem S. Faustynę o modlitwę. Ku wielkiemu memu zdziwieniu, w jednym tymże samym dniu wszystkie trudności prysły, jak bańka mydlana. Zaś S. Faustyna opowiedziała, że przyjęła moje cierpienia na siebie i tego dnia doznała ich tyle, jak nigdy w życiu. Gdy następnie w kaplicy prosiła Pana Jezusa o pomoc, usłyszała słowa: Sama podjęłaś się cierpieć za niego, teraz się wzdrygasz? Dopuściłem na cię tylko część jego cierpień. Tu z całą dokładnością opowiedziała mi przyczynę moich trudności, które podobno zostały jej zakomunikowane w sposób nadprzyrodzony. Dokładność ta była bardzo uderzająca, tym bardziej, że o szczegółach sama w żaden sposób wiedzieć nie mogła. Podobnych wypadków było kilka (por Dzienniczek, 90, 422, 1272).
W połowie kwietnia 1936 roku S. Faustyna z rozporządzenia Przełożonej Generalnej wyjechała do Walendowa, a następnie do Krakowa. Ja zaś poważniej zastanowiłem się nad ideą Miłosierdzia Bożego (por Dzienniczek, 762, 1390) i zacząłem szukać u Ojców Kościoła potwierdzenie tego, że ono jest największym przymiotem Boga, jak mówiła S. Faustyna, bo u nowszych teologów nic na ten temat nie znalazłem. Z wielką radością spotkałem podobne wyrażenia u Św. Fulgencjusza, u Św. Ildefonsa, a już najwięcej u Św. Tomasza, u Św. Augustyna, który komentując Psalmy obszernie się rozwodził nad Miłosierdziem Bożym, nazywając je najwyższym przymiotem Boga.
Wówczas już nie miałem wątpliwości poważnych, co do nadprzyrodzoności objawień S. Faustyny i zacząłem od czasu do czasu umieszczać artykuły na temat Miłosierdzia Bożego w czasopismach teologicznych, uzasadniając rozumowo i liturgicznie potrzebę święta Miłosierdzia Bożego w I niedzielę po Wielkanocy, a w czerwcu 1936 roku wydałem w Wilnie pierwszą broszuręMiłosierdzie Boże z obrazkiem Najmiłosierniejszego Chrystusa na okładce (porDzienniczek, 711, 911, 1081). Tę pierwszą publikację posłałem przede wszystkim JJ.EE. Biskupom, zebranym na konferencji Episkopatu w Częstochowie, ale od żadnego z nich nie otrzymałem odpowiedzi. W roku następnym 1937 wydałem w Poznaniu drugą broszurę pod tytułemMiłosierdzie Boże w liturgii, której recenzję znalazłem w kilku teologicznych czasopismach na ogół bardzo przychylną. Umieściłem również kilka artykułów w dziennikach wileńskich, ale nigdzie nie ujawniałem, że S. Faustyna była tącausa movens.
W roku 1937 w sierpniu odwiedziłem S. Faustynę w Łagiewnikach i znalazłem w jej Dzienniczku Nowennę o Miłosierdziu Bożym (por Dzienniczek, 1209-1229), która się mi bardzo podobała. Na pytanie, skąd ją ma, odpowiedziała, że podyktował jej tę modlitwę sam Pan Jezus. Już przedtem ponoć Pan Jezus nauczył ją Koronki do tegoż Miłosierdzia (por Dzienniczek, 476) i innych modlitw, które postanowiłem opublikować. Na podstawie niektórych wyrażeń, zawartych w tych modlitwach, ułożyłem litanię o Miłosierdziu Bożym, którą wraz z Koronką i Nowenną, oddałem p. Cebulskiemu (Kraków ul. Szewska 22) celem uzyskania imprimatur w Kurii Krakowskiej i wydrukowania z obrazkiem Miłosierdzia Bożego na okładce. Kuria Krakowska udzieliła imprimatur za № 67l, a w październiku ukazała się owa nowenna z koronką, i litanią na półkach księgarskich (por Dzienniczek, 1254-1255).


W roku 1939 sprowadziłem pewną ilość tych obrazków i nowenn do Wilna, a po wybuchu wojny i wkroczeniu wojsk ZSRR (19 września 1939) prosiłem J.E. Arcybiskupa Metropolitę Wileńskiego o pozwolenie na ich kolportaż z informacją o pochodzeniu przedstawionego na tych koronkach obrazu, na co uzyskałem ustną zgodę. Wówczas rozpocząłem szerzyć prywatny kult tego obrazu oraz ułożone przez Siostrę Faustynę i zaaprobowane w Krakowie modlitwy. Po wyczerpaniu nakładu krakowskiego zmuszony byłem powielać owe modlitwy na maszynie, a gdy nie mogłem nadążyć wobec wielkiego zapotrzebowania, prosiłem Wileńską Kurię Metropolitalną o pozwolenie na przedruk z dodaniem na pierwszej stronicy wyjaśnień co do treści obrazu i uzyskałem ją z podpisem cenzora Ks. prał. Leona Żebrowskiego z dnia 6 listopada 1940 r. oraz J.E. Biskupa Sufragana Kazimierza Michalkiewicza i Notariusza Kurii Ks. J. Ostrejki z dnia 7 listopada 1940 r. za № 35.
Zaznaczam, że nie wiedziałem, czy i kto podpisze imprimatur, i w tej sprawie nie porozumiewałem się z J.E. Biskupem Sufraganem, który w parę tygodni po tym zmarł. Ks. prałat Żebrowski poczynił, jako cenzor, pewne poprawki stylistyczne w tekście wydania krakowskiego, lecz ogół wiernych wolał pozostawić ten tekst bez zmiany. Toteż za zgodą Cenzora zwróciłem się do Kurii powtórnie (już po śmierci J.E. Biskupa Sufragana) z prośbą, o aprobatę tych modlitw bez poprawek. Ks. Notariusz – J. Ostrejko zaniósł podanie do Metropolity, który przez tegoż Notariusza powiedział bym korzystał z aprobaty, podpisanej przez śp. Biskupa Sufragana, co też i uczyniłem. Rozwiodłem się nad tą okolicznością dlatego, że potem zaczęto mówić (w sferach oficjalnych), iż uzyskałem tę aprobatę jakimś podstępem.
Jeszcze w Wilnie S. Faustyna opowiadała, że ma przynaglenie, by wystąpić ze Zgromadzenia Matki Boskiej Miłosierdzia celem założenia nowego zgromadzenia zakonnego (por Dzienniczek, 435). Uważałem to przynaglenie za pokusę i radziłem nie traktować tego poważnie. Po tym w listach z Krakowa wciąż pisała o tym przynagleniu i wreszcie uzyskała pozwolenie swego nowego spowiednika i przełożonej generalnej na wystąpienie pod warunkiem, że ja na to się zgodzę. Obawiałem się brać tego na swą odpowiedzialność i odpisałem, że zgodziłbym się tylko wówczas, jeżeli spowiednik krakowski i przełożona generalna nie tylko pozwolą, ale każą wystąpić. Takiego rozkazu S. Faustyna nie uzyskała i dlatego uspokoiła się i pozostała w swoim Zgromadzeniu do śmierci (por Dzienniczek, 750-751, 1115 1401). W roku 1938 przybyłem do Krakowa na Zjazd Zakładów Teologicznych w połowie września i znalazłem S. Faustynę w Szpitalu Zakaźnym na Prądniku, już zaopatrzoną na śmierć.
Odwiedzałem ją w ciągu tygodnia i między innymi rozmawiałem na temat tego zgromadzenia, które ona chciała założyć, a teraz umiera, zaznaczając, że to było złudzeniem, jak również może złudzeniem były i wszystkie inne rzeczy, o których ona mówiła. S. Faustyna obiecała na ten temat rozmawiać z Panem Jezusem na modlitwie. Dnia następnego odprawiłem Mszę Św. na intencję S. Faustyny, w czasie której przyszła mi myśl, że tak, jak ona nie potrafiła namalować tego obrazu, a tylko wskazała, nie potrafiłaby i założyć nowego zgromadzenia, a tylko dała ramowe wskazówki; przynaglenia zaś oznaczają, konieczność w nadchodzących strasznych czasach tego nowego zgromadzenia. Gdy następnie przybyłem do szpitala i zapytałem, czy ma coś do powiedzenia w tej sprawie, odpowiedziała, że nie potrzebuje nic mówić, bo już mię Pan Jezus w czasie Mszy Św. oświecił.
Następnie dodała, że mam głównie się starać o święto Miłosierdzia Bożego w I niedzielę po Wielkanocy, że nowym zgromadzeniem mam się zbyt nie zajmować, że po pewnych znakach poznam, kto i co ma w tej sprawie czynić, że w kazaniu, które tego dnia wygłosiłem przez radio, nie było zupełnie czystej intencji (rzeczywiście tak było), że mam głównie o nią się w całej tej sprawie starać; że widzi, jak w małej drewnianej kapliczce, w nocy przyjmuję śluby od pierwszych sześciu kandydatek do tego zgromadzenia (por Dzienniczek, 613); że prędko ona umrze; i że już wszystko, co miała do powiedzenia i napisania załatwiła.
Jeszcze przedtem opisała mi wygląd kościółka i domu pierwszego zgromadzenia oraz ubolewała nad losem Polski, którą bardzo kochała, i za którą często się modliła. Idąc za radą Św. Jana od Krzyża, zawsze prawie opowiadania S. Faustyny traktowałem obojętnie i nie pytałem o szczegóły. W tym wypadku również nie zapytałem, jaki to los ma spotkać Polskę, że ona tak ubolewa? Sama zaś mi tego nie powiedziała, tylko westchnąwszy zakryła twarz od zgrozy obrazu, który prawdopodobnie wówczas widziała.
Wszystko prawie, co przepowiedziała w sprawie tego zgromadzenia najdokładniej się spełniło. I gdy w Wilnie w 16 listopada roku 1944 przyjmowałem w nocy śluby prywatne pierwszych sześciu kandydatek w drewnianej kaplicy ss. Karmelitanek (por Dzienniczek, 613), albo gdy w trzy lata później przybyłem do pierwszego domu tego zgromadzenia w Myśliborzu, byłem zdumiony uderzającym podobieństwem tego, co mi mówiła śp. S. Faustyna.
Przepowiedziała również dość szczegółowo trudności i nawet prześladowania, jakie mię spotkają w związku z szerzeniem kultu Miłosierdzia Bożego i staraniem o ustanowienie święta tej nazwy w Niedzielę Przewodnią. Łatwiej było znieść to wszystko w przeświadczeniu, że taka była w całej tej sprawie wola Boża od początku (por Dzienniczek, 90).
Przepowiedziała mi śmierć swoją 26 września, że za 10 dni umrze, a 5 października umarła. Z braku czasu na pogrzeb przyjechać nie mogłem.
Co sądzić o Siostrze Faustynie i jej objawieniach? Pod względem naturalnego usposobienia była to osoba zupełnie zrównoważona bez cienia psychoneurozy lub histerii. Naturalność i prostota cechowała jej obcowanie zarówno z siostrami w Zgromadzeniu, jak z osobami obcymi. Nie było w niej żadnej sztuczności i teatralności, żadnej wymuszoności, ani chęci zwracania uwagi na siebie. Przeciwnie, starała się niczym nie wyróżniać od innych, a o swych przeżyciach wewnętrznych nikomu nie mówiła oprócz spowiednika i przełożonych. Uczuciowość jej była normalna, ujęta w karby woli, nie ujawniająca się łatwo w odmiennych nastrojach i wzruszeniach. Nie ulegała żadnej depresji psychicznej, ani zdenerwowaniu w niepowodzeniach, które znosiła spokojnie z poddaniem się woli Bożej.
Pod względem umysłowym była roztropna i odznaczała się zdrowym sądem o rzeczach, chociaż nie miała prawie żadnego wykształcenia: zaledwie umiała pisać z błędami i czytać. Udzielała trafnych rad swoim współtowarzyszkom, gdy się do niej zwracały, a parokrotnie sam dla próby podsunąłem jej pewne wątpliwości, które rozstrzygnęła bardzo trafnie. Wyobraźnia jej była bogata, ale nie egzaltowana. Często nie potrafiła sama odróżnić działania swej wyobraźni od działania nadprzyrodzonego, szczególnie gdy chodziło o wspomnienia z przeszłości. Gdy jednak zwróciłem jej na to uwagę i kazałem podkreślić wDzienniczku tylko to, o czym może przysiąc, że na pewno nie jest wytworem jej wyobraźni, sporo z swoich dawnych wspomnień opuściła.
Pod względem moralnym była zupełnie szczera bez najmniejszej przesady i cienia kłamstwa: zawsze mówiła prawdę, chociaż czasami to sprawiało jej przykrość. W roku 1934, w lecie, przez kilka tygodni byłem nieobecny, a S. Faustyna nie zwierzała się innym spowiednikom z swoich przeżyć. Po powrocie dowiedziałem się, że ona spaliła swój Dzienniczek w następujących okolicznościach: ponoć zjawił się jej anioł i kazał wrzucić go do pieca, mówiąc:Głupstwo piszesz i narażasz tylko siebie i innych na wielkie przykrości. Cóż ty masz z tego miłosierdzia? Po co czas tracisz na pisanie jakichś urojeń! Spal to wszystko, a będziesz spokojniejsza i szczęśliwsza! itp. S. Faustyna nie miała kogo się poradzić, i gdy widzenie się powtórzyło, spełniła polecenie rzekomego anioła. Po tym zorientowała się, że postąpiła źle. Opowiedziała mi wszystko i spełniła polecenie odpisania wszystkiego na nowo.
Pod względem cnót nadprzyrodzonych czyniła wyraźny postęp. Wprawdzie od początku widziałem w niej ugruntowaną i wypróbowaną cnotę czystości, pokory, gorliwości, posłuszeństwa, ubóstwa oraz miłości Boga i bliźniego, ale można było łatwo skonstatować stałe stopniowe ich wzrastanie, szczególnie pod koniec życia potęgowanie się miłości Boga, którą ujawniała w swych wierszach. Dziś nie pamiętam dokładnie ich treści, ale ogólnie przypominam swój zachwyt co do treści (nie co do formy), gdy w roku 1938 je odczytywałem.
Raz widziałem S. Faustynę w ekstazie. Było to 2 września 1938 roku, gdy ją odwiedzałem w szpitalu na Prądniku i pożegnałem ją, by odjechać do Wilna. Odszedłszy kilkadziesiąt kroków, przypomniałem, że przyniosłem jej kilkadziesiąt egzemplarzy wydanych w Krakowie, a ułożonych przez nią modlitw (nowenna, litania i koronka) o Miłosierdziu Bożym. Wróciłem natychmiast, by je wręczyć. Gdy otworzyłem drzwi do separatki, w której się ona znajdowała, ujrzałem ją zatopioną w modlitwie w postawie siedzącej, ale prawie unoszącej się nad łóżkiem. Wzrok jej był utkwiony w jakiś przedmiot niewidzialny, źrenice nieco rozszerzone, na razie nie zwróciła uwagi na moje wejście, a ja nie chciałem jej przeszkadzać i zamierzałem się cofnąć; wkrótce jednak ona przyszła do siebie, spostrzegła mnie i przeprosiła, że nie słyszała mego pukania do drzwi ani wejścia. Wręczyłem jej owe modlitwy i pożegnałem, a ona powiedziała: Do zobaczenia się w niebie! Gdy następnie 26 września odwiedziłem ją po raz ostatni w Łagiewnikach, nie chciała ze mną już rozmawiać, a może raczej nie mogła, mówiąc: zajęta jestem obcowaniem z Ojcem Niebieskim, rzeczywiście robiła wrażenie nadziemskiej istoty. Wówczas już nie miałem najmniejszej wątpliwości, że to, co się znajduje w jejDzienniczku o Komunii św., udzielanej w szpitalu przez Anioła, odpowiada rzeczywistości.
Co się tyczy przedmiotu objawień S. Faustyny, nie ma w nim nic, co by się sprzeciwiało wierze albo dobrym obyczajom, lub dotyczyło opinii spornych między teologami. Przeciwnie, wszystko zmierza do lepszego poznania i ukochania Boga.
Obraz jest wykonany artystycznie i stanowi cenny dorobek w religijnej sztuce współczesnej (Protokół Komisji w sprawie oceny i konserwacji obrazu Najmiłosierniejszego Zbawiciela w kościele Św. Michała w Wilnie z dnia 27 maja 1941 r. podpisany przez rzeczoznawców: prof. historii sztuki dr M. Morelowskiego, prof. dogmatyki Ks. dr L. Puciatę, i konserwatora Ks. dr P. Śledziewskiego).
Kult Miłosierdzia Bożego (prywatny w formie nowenny, koronki i litanii) i publiczny (w formie projektowanego święta) nie tylko w niczym nie sprzeciwia się dogmatom ani liturgii, ale zmierza do wyjaśnienia prawd wiary świętej i poglądowego przedstawienia tego, co dotychczas w liturgii było tylko w zawiązku, do uwypuklenia i przedstawienia światu całemu tego, o czym obszernie pisali Ojcowie Kościoła, co miał na myśli Autor liturgii, a czego dziś domaga się wielka nędza ludzka. Intuicję prostej zakonnicy, zaledwie umiejącej katechizm, w rzeczach tak subtelnych, tak trafnych i odpowiadających psychologii dzisiejszego społeczeństwa, inaczej nie da się wytłumaczyć jak tylko nadprzyrodzonym działaniem i oświeceniem.
Niejeden teolog po długich studiach nie potrafiłby nawet w przybliżeniu rozwiązać trudności tych tak trafnie i łatwo, jak to uczyniła S. Faustyna. Wprawdzie do nadprzyrodzonego działania w duszy S. Faustyny nieraz dołączało się działanie jej ludzkiej dość żywej wyobraźni, wskutek czego pewne rzeczy zostały przez nią nieświadomie nieco przeinaczone, ale to się zdarzało u wszystkich ludzi tego rodzaju, jak świadczą ich życiorysy, np. Św. Brygidy, Katarzyny Emmerich, Marii de Agreda, Joanny d’Arc itp. Tym da się wytłumaczyć niezgodność opisu S. Faustyny o jej przyjęciu do klasztoru z zeznaniami Przewielebnej Matki Generalnej Michaeli Moraczewskiej, a może jeszcze i inne podobne wyrażenia jej w Dzienniczku. Zresztą to są wypadki dawne, o których mogły obie strony zapomnieć, albo nieco zmienić – wypadki, które do istoty rzeczy nie należą.
Skutki objawień S. Faustyny zarówno w jej duszy, jak również w duszach innych ludzi przeszły wszelkie oczekiwania. O ile z początku S. Faustyna nieco się trwożyła, obawiała się możliwości wykonania poleceń i uchylała się od nich, o tyle stopniowo się uspokajała i doszła do stanu zupełnego bezpieczeństwa, pewności i wewnętrznej głębokiej radości: stawała się coraz bardziej pokorna i posłuszna, coraz bardziej zjednoczona z Bogiem i cierpliwa, zgadzając się najzupełniej i we wszystkim z Jego wolą. Chyba nie trzeba rozwodzić się nad skutkami tych objawień w duszach innych ludzi, którzy się o tym objawieniu dowiedzieli, gdyż fakty za siebie mówią najlepiej. Liczne wota (około 150) przy obrazie Najmiłosierniejszego Zbawiciela w Wilnie i wielu innych miastach dostatecznie świadczą o łaskach, udzielanych czcicielom Miłosierdzia Bożego zarówno w kraju jak i za granicą. Ze wszystkich stron nadchodzą wiadomości o przedziwnych wysłuchaniach Miłosierdzia Bożego nieraz wyraźnie cudownych.
Reasumując powyższe, moglibyśmy łatwo wyprowadzić wniosek; ale ponieważ ostateczna decyzja w tej sprawie zależy od nieomylnej instytucji w Kościele, dlatego z całą uległością poddajemy się jej i najspokojniej wyroku oczekujemy.
Białystok, 27 stycznia 1948 r.-bł.ks.M.Sopoćko

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna, Święci obok nas | Otagowane: | Leave a Comment »

Miłosierny czyn

Posted by tadeo w dniu 16 czerwca 2016

Spod pióra Ks. Proboszcza Jerzego Karbownika w Roku Miłosierdzia

Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy – czyn (Dz. 742). Wydaje się, że kolejność sposobów świadczenia miłosierdzia podana przez Jezusa nie jest przypadkowa. Święta Faustyna potwierdza to, bo żyjąc tym pouczeniem Jezusa, napisała: „Sam mi każesz się ćwiczyć w trzech stopniach miłosierdzia. Pierwsze – uczynek miłosierny, jakiegokolwiek on będzie rodzaju” (Dz. 163). Siostra Faustyna mówi tu nawet nie o sposobach, ale o stopniach świadczenia miłosierdzia, a pierwszym z nich, czyli podstawowym, jest właśnie czyn miłosierdzia, który dokonuje się w bezpośrednim spotkaniu z drugim człowiekiem i wymaga pełnego zaangażowania, poświęcenia, nierzadko wyrzeczenia i ofiary, aby przyjść z pomocą w konkretnej potrzebie bliźniego.

W „Dzienniczku” św. Faustyny można znaleźć sporo wypowiedzi Jezusa, które dotyczą czynów miłosierdzia, oraz wiele przykładów takiego postępowania w życiu samej św. Faustyny. Jezus ukazywał jej, czym w swej istocie jest chrześcijańskie miłosierdzie, jak wielką wartość ma w oczach Boga i jak wielkim bogactwem jest dla każdego człowieka. „Jeżeli dusza nie czyni miłosierdzia w jakikolwiek sposób, nie dostąpi miłosierdzia Mojego w dzień sądu, a gdyby dusze umiały gromadzić sobie skarby wieczne – nie byłyby sądzone, uprzedzając sądy Moje miłosierdziem” (Dz. 1317). Radził, by swoje dobre czyny łączyła z Jego czynami, a wtenczas będą miały moc przed Bogiem (por. Dz. 531). Jezus przypominał swojej „Sekretarce”, że świadczenie miłosierdzia jest obowiązkiem ewangelicznym i dotyczy każdego chrześcijanina: „Miłosierdzie Moje powinna odzwierciedlić w sobie każda dusza, a szczególnie dusza zakonna. Serce Moje jest przepełnione litością i miłosierdziem dla wszystkich. Serce Mojej oblubienicy musi być podobne do serca Mojego, musi z jej serca tryskać zdrój miłosierdzia Mojego dla dusz, inaczej nie przyznam się do niej (Dz. 1148).

Miłosierdzie trzeba okazywać bliźnim zawsze i wszędzie, nie można się od tego usunąć ani wymówić, ani uniewinnić (por. Dz. 742), bo nawet najsilniejsza wiara nic nie pomoże bez uczynków (Dz. 742). Pouczał Siostrę Faustynę, by nie zwracała uwagi na to, jak kto postępuje, ale by była miłosierna dla wszystkich, podobna do Niego właśnie przez miłość i miłosierdzie” (Dz. 1446). Miłosierdzie – uczył – ma obejmować wszystkich ludzi, którzy są w jakiejkolwiek potrzebie, bez wyjątku, bez względu na pochodzenie, rasę, kulturę czy jakiekolwiek inne uwarunkowania. „Bądź zawsze miłosierna – mówił Jezus do Siostry Faustyny – jako Ja miłosierny jestem. Kochaj wszystkich z miłości ku Mnie, choćby największych wrogów, aby się mogło w całej pełni odbić w sercu twoim miłosierdzie Moje” (Dz. 1695). Szczególną uwagę Jezus zwracał na intencję, pobudkę, motyw świadczenia dobra: „Żądam od ciebie uczynków miłosierdzia, które mają wypływać z miłości ku Mnie” (Dz. 742). Pouczał więc, że w chrześcijańskim miłosierdziu nie chodzi o jakiekolwiek dobro świadczone drugiemu człowiekowi, które można czynić z różnych powodów, np. humanitarnych, dla spokoju własnego sumienia, uznania społecznego…, ale o takie dobro, które jest spełniane z miłości do Boga. „Wiedz o tym – powtarzał jej wiele razy – że cokolwiek dobrego uczynisz jakiejkolwiek duszy, przyjmuję jakobyś Mnie samemu to uczyniła” (Dz. 1768). W tej pedagogii Jezusa widać jedność przykazania miłości Boga i bliźniego. Miłosierdzie świadczone w taki sposób bliźnim jest zarazem aktem miłości Boga.

Słowa Jezusa dotyczące spojrzenia na miłosierdzie często były wypowiadane w konkretnych sytuacjach. Oto jeden z wielu przykładów, jakie Siostra Faustyna zapisała na kartach swego „Dzienniczka”. Gdy leżała w szpitalu, a lekarz zabronił jej wychodzenia do kaplicy, modliła się w swej separatce. Na dzwonek z sąsiedniej separatki wstała i poszła, by usłużyć choremu. Kie­dy wróciłam do swej separatki – zapisała – nagle ujrzałam Pana Jezusa, który mi rzekł: „Córko Moja, większą Mi sprawiłaś ra­dość oddając Mi tę usługę, aniżelibyś długo się modliła”. – Odpowiedziałam: „Przecież nie Tobie, o mój Jezu, usłużyłam, ale te­mu choremu”. – I odpowiedział mi Pan: „Tak, córko Moja, cokolwiek czynisz bliźniemu – Mnie czynisz” (Dz. 1029).

Wspaniałą lekcję poglądową otrzymała, gdy pracowała na furcie klasztornej w Krakowie-Łagiewnikach. Pewnego dnia przyszedł do niej ubogi młodzieniec, boso, w strasznie podartym ubraniu, drżący z zimna i prosił o ciepły posiłek. Siostra Faustyna pobiegła do kuchni i przyniosła trochę zupy z chlebem i coś ciepłego do picia. Gdy po skończonym posiłku odbierała od niego naczynia, zobaczyła, że tym młodzieńcem jest sam Jezus, który jej powiedział: Córko Moja, doszły uszu Moich bło­gosławieństwa ubogich, którzy oddalając się od furty błogosła­wią Mi, i podobało Mi się to miłosierdzie twoje w granicach po­słuszeństwa, i dlatego zszedłem z tronu, aby skosztować owocu miłosierdzia twego (Dz. 1312). Siostra Faustyna była wspaniałą uczennicą. Wszystkie rady, wskazówki, pouczenia Jezusa nie tyko zapamiętała i zapisała ale przede wszystkim stosowała w życiu. Uczę się być do­brą od Jezusa – pisała – od Tego, który jest dobrocią samą, abym mogła być nazwaną córką Ojca Niebieskiego (Dz. 669).

Codziennie realizowała postanowienia, które czyniła na rekolekcjach, a dotyczyły one przede wszystkim świadczenia dobra bliźnim, wśród których żyła. Najmilsze odpocznienie moje – wyznała – w usługach i usłużności dla sióstr; zapominać o sobie, a myśleć o tym, ażeby siostrom robić przyjemność (Dz. 504). Odkryła piękno i wartość poświęcenia, ofiary w służbie drugiemu człowiekowi w potrzebie, dlatego czuła się szczęśliwa, czyniąc dobrze wszystkim. Wiedziała, że właśnie z małych cegiełek powstaje wielki gmach świętości (Dz. 112) i że rzeczy małe, ale spełniane z miłości, stają się wielkie przed Bogiem, bo nabierają wartości właśnie przez miłość (Dz. 303). Ja obserwując siebie i tych, z którymi jestem bliżej – wyznała Siostra Faustyna – po­znałam, jak wielki wpływ wywieram na inne dusze – nie przez jakieś heroiczne czyny, bo te są same z siebie uderzające, ale przez tak drobne, jak poruszenie ręki, spojrzenie i wiele innych rzeczy, których nie wymieniam, a jednak działają i odbijają się w innych duszach, co sama spostrzegłam (Dz. 1475).

Naśladując Jezusa Miłosiernego i odpowiadając na Jego zaproszenie, Siostra Faustyna złożyła także swoje życie w ofierze za grzeszników, szczególnie tych, którzy stracili nadzieję w miłosierdzie Boże i którym zagrażała utrata zbawienia (Dz. 309). To najwyższy akt miłosierdzia, bo nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za bliźnich. Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice Dives in misericordia napisał, że człowiek nie tylko doświadcza miłosierdzia Boga, ale jest wezwany do tego, aby sam czynił miłosierdzie drugim: Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5,7). W tych słowach – zaznaczył – Kościół znajduje wezwanie do czynu i stara się czynić miłosierdzie (DiM 14). Jest ono – zdaniem papieża – nie tylko jednorazowym prze­łomem duchowym, ale całym stylem życia, istotną właściwością i chrześcijańskiego powołania (DiM 14). Kształtuje ono nie tylko życie człowieka, chrześcijanina, ale także społeczeństwa we wszystkich wymiarach, gdyż – jak zaznacza papież – sama sprawiedliwość nie wystarczy, by w świece budować cywilizację miłości.

http://www.ostrobramska.pl/docs/22_2016.pdf

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Przewodnik Męczenników

Posted by tadeo w dniu 27 kwietnia 2016

W Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu (plac św. Józefa 7) odbędą się 29 kwietnia br. ogólnopolskie uroczystości z okazji Dnia Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. Decyzją Konferencji Episkopatu Polski będzie to kontynuacja dziękczynienia księży byłych więźniów KL Dachau za cud ocalenia za wstawiennictwem św. Józefa. Uroczystej Mszy św. będzie przewodniczył abp Henryk Muszyński – prymas Polski senior. Podczas Eucharystii nastąpi wprowadzenie do kaliskiej bazyliki relikwii bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego – męczennika Obozu w Dachau.

Warto na tę okoliczność wspomnieć, przywołać postać innego Józefa …   Sługi Bożego ojca Józefa Andrasza SJ ( spowiednika św. Faustyny okresu krakowskiego )który we wrześniu 1939 roku z powodu choroby uniknął aresztowania w Kolegium o. Jezuitów przy Kopernika w Krakowie i nie trafił do Dachau.

Opatrzność miała dla niego misję do wypełnienia . Misją tą było podobnie jak w przypadku bł. Ks. Michała Sopoćki wprowadzenie w czyn zadań które dał ludzkości Pan Jezus przez siostrę Faustynę . Te nowe formy objawienie Bożego Miłosierdzia siostrze Faustynie wymagały konkretów. Ojciec Andrasz wprowadził je – stałe nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia, święto Bożego Miłosierdzia w I niedzielę po Wielkanocy i wystawił obraz Jezusa Miłosiernego do publicznej czci. Miało  to miejsce w Łagiewnikach w 1943 roku.
Po raz drugi ciężka operacja i długa rekonwalescencja w Krynicy u Nazaretanek uchroniły go przed Sowietami . Jak wspomina jego siostrzeniec doktor Jerzy Rudziński wczesnym latem 1945 roku jego ojciec – żołnierz AK na Wileńszczyźnie , podczas półrocznego więzienia NKWD w Wilnie był wielokrotnie przesłuchiwany, przepytywany   o ,, manacha,, ( rus)  – zakonnika z Krakowa, czyli ojca Andrasza.
Ojciec Józefa Andrasz redaktor naczelny ,, Posłańca Serca Jezusowego,, przed wybuchem II wojny światowej porównywał formy poświęcenia Sercu Pana Jezusa z podobnymi formami w ,, bolszewik,, nie o mieszkając nazwać komu się tam poświęcają. Dlatego nie mógł być obojętny Sowietom rozkładając na czynniki pierwsze ( jak pisał)  ich ,, zboczenia serca i duszy,,
Jak to się żargonowo mówi ,, wiedział gdzie boli,, dlatego heroicznie ponowił przedwojenne działania na rzecz  poświęcenia Polski Najświętszemu Sercu Pana Jezusa w ówczesnej ciemnej nocy stalinizmu.  Do tego  tego Aktu doszło !  Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński wraz z całym Kościołem poświęcił Polskę Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

W latach 1940- 1943 ojciec Andrasz prowadził duchowo Matkę Klemensę Staszewską OSU ( Urszulanka Uni Rzymskiej ).

To kolejna Boża osoba prowadzona przez niego. Tu czytaj o innych:

https://sadeczanin.info/kościół-i-religia/sądecki-spowiednik-świętych-narodzony-dla-nieba
Urodzona w roku 1890 była rówieśnicą ojca Józefa.
Postać piękna. Mając kilkanaście lat traci podczas I wojny światowej po koleji obydwoje rodziców. Poświęca się wychowaniu jedynaściorga rodzeństwa. Jednocześnie uczy się, zostaje nauczycielką . Po ,, odchowaniu,, rodzeństwa w wieku 30 lat wraz z dwoma rodzonymi siostrami wstępuje do Urszulanek.

W czasie II wojny pełni funkcję Matki Przełożonej Placówki Urszulanek w Rokicinach Podchalanskich.

Blisko granicy, Urszulanki udzielały pomocy dzieciom , Żydom, emisariuszom . Nie mogło to ujść uwadze Gestapo. Po pierwszej wizycie ostrzegawczej następnych
ostrzeżeń już nie było…..
26 stycznia 1943 roku wpadli do Domu Urszulanek Gestapowcy. Pozwolili tylko Matce Klemensie odmówić ,, Pod Twoją Obronę,, w domowej kaplicy.
Po areszcie w Zakopanem, Monetelupich w Krakowie trafia do Oświęcimia.
Tam wycieńczona zapada na tyfus i kończy życie.

Prowadzony na polecenie ojca Andrasza Dziennik Duchowy Matki Klemensy nie trafił w ręce Niemców. Jezuita dokonywał w nim wpisów – uwag pomocnych  w rozwoju duchowym
zakonnicy.
W grudniu 1942 roku odbyła Ona ostatnie  rekolekcje. Początkiem 1943 roku pisze siostra Klemensa o ciemnościach, oschłościach duchowych.
Po krótkich uwagach ojca Andrasza następuje ostatni jego wpis w dniu aresztowania Matki Klemensy przez Gestapo.

,, Kiedy paliłam papiery z grzechami, modliłem się : Jak ogień pochłania te papiery, tak niech Miłosierdzie Boże doszczętnie pochłonie Twoje grzechy- a w duszy Twej niech wznieci potężny płomień miłości pokornej, wdzięcznej i ofiarnej- a potem najradośniejszej .

  Życzę , byś Duszo Droga jak najlepiej skorzystała z doświadczenia ( kogo Pan miłuje , tego biczuje ) i jak najrychlej do Swoich wróciła. ,,
Papież Jan Paweł II dokonał w Warszawie 13 czerwca 1999 roku beatyfikacji 108 polskich męczenników z czasów II wojny światowej. Każda z tych osób wykazała się niezwykłym heroizmem wiary: mamy w tym gronie biskupów – pasterzy, którzy woleli zginąć, aniżeli zostawić swoją owczarnię; siostry i księży ratujących Żydów; teściową, która oddała swe życie za synową w ciąży; zakonnika, który za posiadanie różańca a potem odmowę sprofanowania go został zmasakrowany i utopiony w kloace; księży i alumnów dzielących się w obozie koncentracyjnym jedyną kromką chleba ze współwięźniami; duchownego, który zginął za to, że nie wydał Gestapo komunistów.
Była wśród 108 beatyfikowanych męczenników błogosławiona Maria Klemensa Staszewska od Jezusa Ukrzyżowanego . Na drodze do chwały ołtarzy postawiła jej Opatrzność Sądeczanina- ojca Józefa Andrasza SJ.
Podobnie jak jego patron i patron przywołanych na początku kaliskich  uroczystości- św. Józef , wykonał powierzoną przez Bożą Opatrzność misję i usunął się w cień.
image

image.jpeg

Sądecki Pielgrzym

Pozdrawiam

Czesław Bogdański

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia | Leave a Comment »