WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Miłosierdzie Boże’ Category

Św. Faustyna i duchowość jezuicka

Posted by tadeo w dniu 19 Maj 2019

Ojciec Andrasz jako Jezuita swoją posługę kapłańską dla penitentów, jedną z nich była siostra Faustyna, opierał na duchowej szkole założyciela Towarzystwa Jezusowego św. Ignacego de Loyola.

Artykuł amerykańskiego Jezuity, profesora teologii mistycznej na Boston Colelege Harveya Egana SJ pomoże nam zrozumieć splot i  więź doświadczeń duchowych, mistycznych siostry Faustyny mających   związek z tą wielką duchowością.

Znalezione obrazy dla zapytania św faustyna

 

Duchowość i mistyka jezuicka odegrały znaczącą rolę w życiu św. Marii Faustyny Kowalskiej. Już chociażby przez fakt, że Konstytucje Towarzystwa Jezusowego miały wpływ na kształt reguły Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, w którym żyła św. Faustyna. W Dzienniczku1 wspomina, że jej spowiednikami i kierownikami duchowymi często byli jezuici, na przykład w trakcie ośmiodniowych rekolekcji ignacjańskich. Z powodu niezwykłych okoliczności (dzięki którym została zwolniona ze swych stałych obowiązków) miała okazję odprawiać trzydziestodniowe rekolekcje ignacjańskie i „wiele w nich [otrzymała] światła Bożego” (DZ 251). Podczas innych rekolekcji ignacjańskich Jezus sam przemówił do niej słowami: „W tej medytacji mówi kapłan wyjątkowo dla ciebie” (DZ 381). Przy kilku okazjach Jezus zapewniał ją, że On sam kierował rekolekcjami ignacjańskimi (por. DZ 229, 295, 362). Rzeczywiście, kiedy przeżywała trudny okres w swoim życiu, Pan powiedział, „że codziennie wieczorem będzie przychodził i podawał [jej] punkty do jutrzejszej medytacji” (DZ 149). Przy innej jeszcze okazji Chrystus nakazał s. Faustynie, aby odprawiła rekolekcje, wyznaczył dni, kiedy miała to czynić, i sam nimi pokierował (por. DZ 1752-1753).

Wielką rolę w jej życiu odegrał ojciec Józef Andrasz SJ, spowiednik i kierownik rekolekcji, który „pierwszy raz” (DZ 141) całkowicie ją uspokoił. Tak duży wpływ na życie św. Faustyny miał jeszcze tylko ks. Michał Sopoćko. Ojciec Andrasz podczas spowiedzi pouczył ją tak wnikliwie, że doszła na modlitwie do następującego wniosku: „I od tej pory nie stawiam zapory łasce, która działa w duszy mojej” (DZ 234). Ojciec Andrasz był również redaktorem jezuickiego miesięcznika „Posłaniec Serca Jezusowego”, który bardzo mocno wzbogacał duchowość i życie mistyczne Faustyny. On także wysłuchał jej ostatniej spowiedzi. 7 października 1938 roku jezuita o. Władysław Wojton odprawił jej mszę pogrzebową w głównym ołtarzu kaplicy zakonnej, która znajduje się w Krakowie-Łagiewnikach, zaś inny jezuita o. Tadeusz Chabrowski, odprawiał mszę przy ołtarzu Najświętszego Serca Pana Jezusa, gdzie obecnie jest wizerunek Bożego Miłosierdzia.

Wpływy duchowości ignacjańskiej

Mimo jezuickich wpływów obecnych w życiu Faustyny, w samym Dzienniczku nie ma licznych odniesień do tradycyjnych źródeł ignacjańskich. Wymienione są tam tylko: szczegółowy rachunek sumienia (por. DZ 1352-1355) oraz kilka tradycyjnych medytacji ignacjańskich: „Zasada i fundament”, medytacja o celu człowieka (por. DZ 1329), grzech aniołów (por. DZ 1332), medytacja o grzechu (por. DZ 1334), medytacja o śmierci (por. DZ 1343). Faustyna również wyraźnie zwraca uwagę na ignacjańskie „trzy stopnie pokory”, kiedy mówi, że osoba nie powinna się „uniewinniać, jak nam coś zarzucają, ale cieszyć się z upokorzenia” (DZ 270, por. Ćd 167). W modlitwie Faustyny o „łaski nieobrażania Go nigdy żadnym, nawet najdrobniejszym grzeszkiem, ani nawet niedoskonałością, dobrowolnie i świadomie” (DZ 239) można usłyszeć echo ignacjańskiego drugiego stopnia pokory: „Za cenę wszystkich rzeczy stworzonych, ani gdyby mi nawet miano odebrać życie, nie brałbym pod rozwagę popełnienia jakiegoś grzechu powszedniego” (Ćd 166). Podobnie jak św. Ignacy (por. Ćd 230) Faustyna rozmyślała „o dobrodziejstwach Bożych” (DZ 1705) i podkreślała, że miłość opiera się na uczynkach, a nie na słowach (por. DZ, 392, 663). Czy na pewno można powiedzieć, że dowiedziała się o tym ze znanej ignacjańskiej „Kontemplacji [pomocnej] do uzyskania miłości” (por. Ćd 230-237)?

Najistotniejszy wkład jezuitów w duchowość i mistykę Faustyny to kształtowanie i popularyzacja nabożeństwa ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa, w czym Towarzystwo Jezusowe odegrało kluczową rolę. Jezuici byli żarliwymi orędownikami tego nabożeństwa. Poświęcenie Faustyny Boskiemu Miłosierdziu jest późniejszą formą nabożeństwa ku czci Najświętszego Serca Jezusa. Faustyna pisze: „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szat na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie” (DZ 47). Nikt nie może zrozumieć życia Faustyny i jej misji w oderwaniu od tego prywatnego objawienia.

Znalezione obrazy dla zapytania św ignacy

Św. Faustyna a św. Ignacy

Czytając Dzienniczek s. Faustyny, znalazłem w jej duchowości i mistyce kilka punktów wspólnych z duchowością i mistyką św. Ignacego. Oczywiście badając te same zagadnienia, można by zapewne znaleźć podobieństwa pomiędzy Faustyną a innymi świętymi czy mistykami tradycji chrześcijańskiej. Z drugiej strony, nie uważam, by porównania duchowości Faustyny z duchowością św. Ignacego były arbitralne czy też bez znaczenia.

Faustyna poucza, że „cnota bez roztropności nie jest cnotą. […] Na roztropność składa się: rozwaga, rozumne zastanowienie się i mężne postanowienie. Zawsze ostateczna decyzja zależy od nas” (DZ 1106). Charakterystycznym znakiem duchowości ignacjańskiej jest „miłość dyskretna”. W ignacjańskich regułach rozeznawania duchów Ignacy twierdzi, że „właściwością ducha złego jest gryźć, zasmucać i stawiać przeszkody, niepokojąc fałszywymi racjami, aby przeszkodzić w [dalszym] postępie” (Ćd 315). Ignacy naucza, że dar rozeznawania duchów jest „wspomagany przez działanie człowieka, szczególnie przez roztropność i poznanie”. Nawet objawienia pochodzące od Boga muszą być zbadane. „Każdemu roztropnemu człowiekowi powinny zostać przedstawione argumenty, które zaspokoiłyby wiedzę opartą na rozumie”. W wielu listach Ignacy radził badać sprawy w taki sposób, aby mieć „jasność poznania”. Pochwałę dyskrecji możemy znaleźć w liście Ignacego do jezuitów studiujących w Coimbrze, w Portugalii.

Co więcej, Ignacy mówi, że człowiek „we wszystkich rzeczach duchownych uczyni postęp tylko w tak wielkiej mierze, w jakiej wyrwie się ze swej miłości własnej, ze swej woli i ze swoich własnych korzyści” (Ćd 189). Ignacy niewątpliwie pochwaliłby również Faustynę za heroiczne samowyrzeczenie, zaparcie się siebie i umartwienie, o których wielokrotnie mówi ona w Dzienniczku (por. DZ 377, 462). Faustyna modliła się do Pana: „Od młodości swojej zawsze upatrywałam woli Twojej, a poznawszy ją, starałam się ją spełnić” (DZ 1504). Uważała posłuszeństwo za jedyną cnotę, pod którą nie mógłby się podszyć diabeł. W Dzienniczku znajduje się jeden z najbardziej znaczących opisów bolesnych doświadczeń w chrześcijańskiej tradycji, które dotyczy autentycznego przeżywania posłuszeństwa. „Od dwóch lat jestem na krzyżu pomiędzy niebem a ziemią, to jest, że jestem związana ślubem posłuszeństwa, słuchać mam przełożonej jako samego Boga – a z drugiej strony Bóg daje mi sam bezpośrednio poznać swoją wolę, i dlatego jest moja męka wewnętrzna tak wielka, której nikt (312) nie pojmie i nie zrozumie tych cierpień duchowych. Lżejszym mi się wydaje oddanie życia, niż przeżyć nieraz jedną godzinę w takiej męce. Nie będę nawet wiele o tym pisać, bo to jest nie do opisania – poznawać bezpośrednio wolę Boga, a być znowuż doskonale posłuszną woli Boga pośrednio, w zastępstwie przełożonych. Dzięki Panu, że dał mi kierownika” (DZ 981). Część z doświadczeń ciemnej nocy Faustyny dotyczy posłuszeństwa pełnego poświęceń (por. DZ 24).

Św. Ignacy poprzez doświadczenia mistyczne pragnął poznać wolę Bożą, utwierdzić się w niej i realizować ją. W Ćwiczeniach duchownych pisze: „ćwiczeniami duchownymi nazywa się wszelkie sposoby przygotowania i usposobienia duszy do usunięcia wszystkich uczuć nieuporządkowanych, a po ich usunięciu – do szukania i znalezienia woli Bożej w takim uporządkowaniu swego życia, żeby służyło dla dobra i zbawienia duszy” (Ćd 1). Modlitwa: „Oby Chrystus, Bóg nasz Pan, dał nam wszystkim łaskę rozpoznawania Jego najświętszej woli i wypełniania jej całkowicie” kończy prawie większość z jego siedmiu tysięcy listów.

Kiedy Faustyna miała dwadzieścia cztery lata, przeżyła bardzo ważną wizję Chrystusa: „Nagle stanął Jezus obok mnie w szacie białej, przepasany pasem złotym i rzekł do mnie: Udzielam ci wieczystej miłości, aby czystość twoja byłą nieskalana, i na dowód, że nie będziesz nigdy doznawać pokus nieczystych – zdjął Jezus pas z siebie i przepasał nim biodra moje. Od tej chwili nie doznaję żadnych poruszeń przeciwnych cnocie ani w sercu, ani w umyśle. Zrozumiałam później, że jest to jedna z największych łask, którą mi wyprosiła Najświętsza Maryja Panna, bo o tę łaskę prosiłam Ją przez wiele lat. Od tej pory większe mam nabożeństwo do Matki Bożej” (DZ 40).

W wieku czternastu lat Ignacy został wysłany na dwór królewski, aby otrzymać podstawowe wykształcenie hiszpańskiego szlachcica i dworzanina. Tam jego życie wypełniały hulaszcza beztroska i zabawa. Kilka lat później, kiedy wracał do zdrowia po odniesieniu poważnej rany w bitwie, Ignacy miał wizję Maryi Dziewicy trzymającej Dzieciątko Jezus. Wizja ta zmieniła jego życie. „Widzenie to napełniło go na dłuższy czas nadzwyczajną pociechą i tak wielkim wstrętem do życia przeszłego, a szczególnie do grzechów cielesnych, iż zdawało mu się, że wymazane zostały z jego duszy wszystkie te obrazy i wyobrażenia, które aż do tej pory były w niej wyryte. I tak od tamtej chwili aż do sierpnia 1553 roku, kiedy te rzeczy są notowane, nigdy nie dał najmniejszego przyzwolenia na pokusy cielesne. Z tego też skutku można wnosić, że widzenie to było od Boga”2.

Tak więc oboje, Ignacy i Faustyna, otrzymali dar umiłowania czystości. Zważywszy jednak, że Faustyna „nigdy nie doświadczała żadnych ataków” przeciwko czystości, a Ignacy „nigdy nie dał najmniejszego przyzwolenia na pokusy cielesne”, wydaje się, że to Faustyna otrzymała głębszy dar czystości.

Ignacy opisuje jedno z najważniejszych wydarzeń w jego życiu w ten oto sposób: „Pewnego razu szedł, powodowany uczuciem pobożności, do kościoła, który jest odległy od Manresy trochę więcej niż o milę i – jak mi się zdaje – pod wezwaniem św. Pawła [Pustelnika]. Droga prowadziła tuż nad rzeką. I kiedy tak szedł zatopiony w swoich modlitwach, usiadł na chwilę zwrócony twarzą ku rzece, która płynęła głęboko w dole. I gdy tam tak siedział, zaczęły się otwierać oczy jego umysłu. Nie znaczy to, że oglądał jakąś wizję, ale że zrozumiał i poznał wiele rzeczy tak duchowych, jak i odnoszących się do wiary i wiedzy. A stało się to w tak wielkim świetle, że wszystko wydało mu się nowe. To, co wtedy pojął, nie da się szczegółowo wyjaśnić, choć było tego bardzo wiele. Otrzymał wtedy tak wielką jasność dla umysłu i do tego stopnia, że jeśli rozważy całe życie swoje aż do 62. roku życia i jeśli zbierze razem wszystkie pomoce otrzymane od Boga, i wszystko to, czego się nauczył, i choćby to wszystko zebrał w jedno, to i tak nie sądzi, żeby to wszystko dorównywało temu, co wtedy otrzymał w tym jednym przeżyciu”3.

To budujące doświadczenie zmieniło Ignacego w „innego człowieka”, zmieniło jego sposób myślenia. Aczkolwiek nie wizja, ale to wydarzenie, kiedy doznał pełnego oświecenia, obdarzyło go wyjątkowo mistycznym horyzontem poznania, w stosunku do którego rozumiał całą rzeczywistość. Jego intelektualna zmiana stała się nie tylko „soczewkami”, przez które spoglądał na Bożą mądrość, ale również środkiem, dzięki któremu doszedł do poznania nowych rzeczy „odnoszących się do wiary i wiedzy”. Ignacy nie był pierwszym mistykiem w tradycji chrześcijańskiej, który został obdarzony wiedzą „wlaną”, pochodzącą z natchnienia.

Bóg również i Faustynę obdarzył przejrzystością myśli i wiedzą natchnioną. Twierdzi, że rzadko miała wizje, sama również mówi: „Takich widzeń mam niewiele, ale częściej obcuję z Panem w sposób głębszy. Zmysły pozostają w uśpieniu i choć niedostrzegalnie, jednak rzeczywiście i jaśniej mi są wszystkie rzeczy, aniżeli bym je oczami widziała. Umysł poznaje w jednym momencie więcej niż przez długie lata gruntownego zastanawiania się i rozmyślania, jak co do istoty Bożej, tak samo i co do prawd objawionych, a także samo co do poznania własnej nędzy” (DZ 882).

Jeden z badaczy zajmujących się mistyką nazywał Dziennik Duchowy Ignacego „najczystszym przykładem bezpośredniego opisu mistycznego doświadczenia w historii chrześcijaństwa”. Dziennik Duchowy Ignacego przeniknięty jest modlitwą, doświadczeniem i niezwykłą trynitarną, chrystocentryczną, eucharystyczną i maryjną intuicją mistyczną. Charakterystyczną cechą pism Ignacego jest trynitarny wymiar jego duchowości i mistyki.

Mimo że Dzienniczek Faustyny ma mniej trynitarny charakter niż Ignacego, to jednak zawiera kilka istotnych fragmentów. Siostra Faustyna mówi na przykład o tym, iż została dotknięta przez Boga, że obcowała z Ojcem niebieskim i jest „pociągnięta w sam żar miłości […]. Widziałam radość Słowa Wcielonego i zostałam pogrążona w Troistości Bożej. […] Miłość ogarniała mnie tak wielka ku Ojcu niebieskiemu, że ten cały dzień nazywam nieprzerwaną ekstazą miłości” (DZ 1121). Pragnienie Faustyny, aby zatonąć w Troistości Boga (por. DZ 1304), doprowadziło ją do zjednoczenia się z Trzema Osobami (por. DZ 1129), głębszego poznania Trójcy (por. DZ 1439), do bycia „pociągniętą w łono Trójcy Przenajświętszej” i „pogrążoną […] w miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego” (DZ 1670). Bóg czasami zwykł pouczać Faustynę odnośnie do Istoty Boskiej. Pisze: „Przypuścił mnie [Bóg] do poznania swego życia wewnętrznego. Widziałam w duchu Trzy Osoby Boskie, ale jedna ich Istota. […] Kiedy byłam złączona z jedną [Osobą Boską], to także byłam złączona z drugą i trzecią [Osobą Boską]” (DZ 911). Bóg zaślubiał Faustynę w czystym akcie wewnętrznym, pociągając ją w „sam żar miłości Bożej”, gdzie poznała „Troistość Jego i absolutną Jedność Istoty Jego” (DZ 1020). W jednym bardzo istotnym fragmencie Faustyna potwierdza, że Chrystus ogarnął ją w ścisłej łączności tak, iż serce jej zostało Mu zaślubione, dzięki czemu mogła odczuć Jego najlżejsze drgnienia, a On jej (por. DZ 1056).

Św. Ignacy zwierzył się jednemu ze swych towarzyszy – Diego Laynezowi – że po przeczytaniu żywotu wielu świętych, mimo że w rzeczywistości nie było w ich życiu czegoś więcej niż to, co zostało spisane, nie zamieniłby się z nimi tym, czego dowiedział się i zakosztował od Boga. Nie znalazłby się drugi taki człowiek, w którym Bóg w ten sposób połączyłby grzeszność z Bożą łaską. Mimo skromności Ignacego i zwięzłych opisów swoich doświadczeń mistycznych pozostaje jednym z największych świętych w historii chrześcijaństwa.

Podobne słowa możemy odnaleźć także w Dzienniczku Faustyny. Po doświadczeniu mistycznej ekstazy powiedziała: „Kiedy przyszłam do siebie, głęboki spokój zalewał duszę moją, i udzieliło się umysłowi mojemu dziwne zrozumienie wielu rzeczy, które przedtem były mi niezrozumiałe. […] Nawet z Serafinem nie chciałabym się zamieniać, jakie mi Bóg daje wewnętrzne poznanie samego siebie. […] Moja wewnętrzna łączność z Bogiem jest taka, jakiej nikt ze stworzeń pojąć nie może, a szczególnie Jego głębia miłosierdzia, która mnie ogarnia” (DZ 1048-1049). Przykładem słów Faustyny dotyczących jej wyjątkowej relacji z Bogiem jest także inny fragment z Dzienniczka: „Jest jedna tajemnica, która mnie łączy z Panem, o której nikt wiedzieć nie może, nawet aniołowie; i chociażbym chciała wypowiedzieć, nie umiem tego wypowiedzieć, a jednak tym żyję i żyć będę na wieki. Ta tajemnica wyróżnia mnie od innych dusz tu na ziemi [w] wieczności” (DZ 824).

Rany Chrystusa

Szczególnie uderzającym fragmentem modlitwy Duszo Chrystusowa – modlitwy szczególnie drogiej Ignacemu – są słowa: „w ranach swoich ukryj mnie”. Kiedy ogromne cierpienie osłabiało jej ofiarowywanie się woli Bożej, wówczas Faustyna obiecała, że ukryje siebie głęboko w otwartej ranie Serca Jezusa (por. DZ 957). Modliła się, aby Ojciec spojrzał na ofiarę jej serca, „ale przez ranę Serca Jezusowego” (DZ 239). Błagała Chrystusa tymi słowami: „O Rano Miłosierdzia, Serce Jezusa, ukryj mnie w swej głębi jako jedną kropelkę krwi własnej i nie wypuszczaj mnie z niego na wieki” (DZ 1631). Modląc się przed Najświętszym Sakramentem, pozdrawiała „pięć ran Pana Jezusa, przy każdym pozdrowieniu rany [czuła], jak strumień łaski tryska w [jej] duszę” (DZ 1337). Przy okazji uwielbiała pięć ran Chrystusa (por. DZ 988). W jednej ze swoich wizji widziała „Jezusa przybitego do krzyża, i tak, że Bóg, chcąc spojrzeć na ziemie, musiał patrzeć przez rany Jezusa. I [zrozumiała], że dla Jezusa Bóg błogosławi ziemi” (DZ 60). Jeśli człowiek uznaje ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa jako dar Boga Ojca dla nas, może ujrzeć Ojca przez rany Jego ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Syna. Może również modlić się słowami: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Tobie ciało i krew, duszę i bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego, Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata”.

Największe podobieństwo Faustyny do Ignacego znaleźć można w jednej z jej modlitw będącej niejako streszczeniem wszystkiego, co dotąd zostało powiedziane. Jej więc słowami chciałbym zakończyć: „O Jezu mój, Mistrzu, […] pragnę spełnić wolę Twoją świętą; pragnę nawrócenia dusz; pragnę, aby uwielbione było miłosierdzie Twoje; pragnę, aby był przyspieszony triumf Kościoła; pragnę, aby święto Miłosierdzia było czczone na całym świecie; pragnę świętości dla kapłanów; pragnę, aby była święta w naszym Zgromadzeniu; pragnę, aby był duch wielkiej gorliwości w całym naszym Zgromadzeniu o chwałę Bożą i zbawienie dusz […]. O mój Jezu, teraz obejmuję świat cały i proszę Cię o miłosierdzie dla niego” (DZ 1581-1582).

Tłumaczył Paweł Witon SJ

Przypisy 
1. Por. Św. Faustyna Kowalska, Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej, Warszawa 1993. Dalej: DZ.
2. Św. Ignacy Loyola, Autobiografia. Opowieść Pielgrzyma, Kraków 2002, 10.
3. Tamże, 30.

Reklamy

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Rozmowy niedokończone: O. Józef Andrasz SJ (1891 – 1963) – życie i duchowość

Posted by tadeo w dniu 11 Maj 2019

o. Józef Augustyn SJ, rekolekcjonista, kierownik duchowy, teolog duchowości; Stanisława Bogdańska, autorka książki pt. „Ojciec Jóżef Andrasz SJ, spowiednik świętych“

Posted in Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Reportaż: Kierownik duchowy Sekretarki Bożego Miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 11 Maj 2019

Siostra Faustyna po raz pierwszy skorzystała z jego posługi w czasie rekolekcji przed ślubami wieczystymi w kwietniu 1933 roku. Stałym kierownikiem duchowym został w ostatnich latach jej życia, które spędziła w Krakowie. W sumie o. Andrasz posługiwał Siostrze Faustynie przez ponad 2 i pół roku, a po jej śmierci zaangażował się w realizację jej posłannictwa.

Pominięcie faktu pierwszego, właściwego rozeznawania nadzwyczajnej misji św. Faustyny przez księdza Jezuitę Józefa Andrasza tworzyłoby grubą rysę na kulcie Bożego Miłosierdzia.
Łagiewnicki obraz – Jezu Ufam Tobie nie był samowolą malarską. Od początku do końca czuwał nad tym ks. Józef Andrasz SJ. Miał w ręku ,, Dzienniczek,, św. Faustyny, i za życia był jej kierownikiem duchowym wiec znał jej wizję obrazu. Miał ku tym działaniom kwalifikacje. Wcześniej ks. Andrasz był kierownikiem duchowym dla bł. Anieli Salawa, bł. Klemensy Staszewskiej, sł. Bożej matki Pauli Zofii Tajber ZDCH, sł. Bożej s. Emanueli Kalb.
Przetłumaczył wiele wybitnych dzieł religijnych z zakresu mistyki i ascetyki, Pamiętnik św. Marii Małgorzaty Alaqok , Modlitwa mistyczna, modlitwa myślna O. Maumignego SJ, Ideał duszy gorliwej Sardeau, Kontenplacje Ewangeliczne o. Prospera Baudot.
Ks. Józef Andrasz jest najczęściej wymienianym kapłanem w ,, Dzienniczku,, św. Faustyny ( 59 razy)
Za zakazem kultu Bożego Miłosierdzia stały nasze, polskie, działania ludzkie. Warto zauważyć że formy kultu który wprowadził w Łagiewnikach ( 1943) ks. Andrasz  , obraz łagiewnicki- Jezu Ufam Tobie, przetrwały ludzkie ataki,  ogłaszane konkursy i zakazy.
Dzisiaj światowym Centrum Bożego Miłosierdzia są Łagiewniki a cudami słynący obraz z Łagiewnik – Jezu Ufam Tobie jest najbardziej
znanym obrazem religijnym na świecie.

Posted in Filmy dokumentalne, Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, Reportaż, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Wileńska i krakowska twarz Bożego Miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 7 Maj 2019

Obraz wileński miał burzliwą historię, co znacznie wpłynęło na jego stan. Konserwację wykonała Edyta Hankowska-Czerwińska z Włocławka Fot. Marian Paluszkiewicz

Obraz Jezusa Miłosiernego znany jest chyba na całym świecie. W większości kościołów znajdziemy jednak nie ten wzorowany na obrazie wileńskim, ale na dużo późniejszym dziele Adolfa Hyły.

Do Krakowa ludzie mieli o wiele łatwiejszy dostęp niż do Wilna w czasach sowieckich. Często również z Polski ludzie wyjeżdżali na Zachód Europy i na inne kontynenty, przewożąc ze sobą reprodukcje obrazu Hyły. Ludzie bardzo polubili ten obraz, ale nie tylko. Można powiedzieć, że Bóg zsyłał na łaski, również przez ten obraz, mimo że nie był on tak wierny wizji s. Faustyny — opowiada „Kurierowi” s. Iwona ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego.

Pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego powstał w Wilnie w pracowni Eugeniusza Kazimirowskiego według wskazówek s. Faustyny i dzięki staraniom ks. Michała Sopoćki w 1934 r. Kapłan postarał się, by został zawieszony w kościele pw. św. Michała, którego był rektorem. Obraz wisiał tam przez cały czas wojny. Po wejściu Armii Czerwonej rozpoczął się nowy okres w dziejach Wileńszczyzny, znaczony także prześladowaniami wiary i Kościoła. W 1948 r. kościół zamknięto. Obraz uratowały dwie kobiety, członkinie sodalicji Mariańskiej.

— Zobaczyły, że w kościele pojawili się robotnicy. Drzwi były uchylone, więc weszły do środka. Udało im się nakłonić robotników, by za pewną sumę pieniędzy pozwolili im wyjąć obraz z ramy i wynieść z kościoła. Tłumaczyły, że zależy im na obrazie, ponieważ jest on ich pamiątką rodzinną — opowiada s. Iwona.

Siostra Patrycja podkreśla, że obraz wileński jest pełen głębokiej symboliki Fot. Marian Paluszkiewicz

Kilka lat obraz przeleżał na strychu zwinięty w rulon, w niezbyt dobrych warunkach. Zainteresował się nim dopiero przyjaciel ks. Sopoćki ks. Józef Grasewicz, który w 1956 r. powrócił do Wilna po kilkuletnim uwięzieniu w sowieckim obozie pracy.

— Ks. Grasewicz znalazł go w kościele pw. Ducha Świętego. Zapytał, czy może go zabrać. Proboszcz bez wahania powiedział „bierz” i tak obraz znalazł się na Białorusi, w Nowej Rudzie — wyjaśnia nam s. Faustyna ze Zgromadzenia Matki Miłosierdzia, którego ks. Grasewicz był współzałożycielem.

— Obraz był u nas do 1970 r. Zawieszony został bardzo wysoko, pod samym sufitem. Ludzie bardzo się do niego przywiązali, odmawiali koronki. Wreszcie kościół zamknięto. Władze nakazały wywieźć z niego wszystkie sprzęty. Ks. Grasewicz bardzo bał się o obraz. Chciał go przewieźć do ks. Sopoćki do Polski, ale to było zbyt niebezpieczne. Powiedział więc „Chyba Pan Jezus chce wrócić do Wilna”. Nie było to jednak łatwe. Po pierwsze dlatego, że ludzie nie chcieli go oddać. Wiedzieliśmy jednak, że grozi mu zniszczenie i trzeba go zabrać. Nasze dwie siostry — Cecylia i Benigna — weszły więc w nocy przez dach i zamieniły go na kopię — opowiada s. Faustyna.

Obraz został więc ocalony, wywieziony co prawda z Białorusi, ale nadal pozostawał na terenie Związku Sowieckiego, co sprawiało, że znacznie trudniej było rozpowszechniać wiadomości o nim.

— Ks. Sopoćko myślał o przewiezieniu obrazu na teren Polski, jednak granica między Związkiem Sowieckim a PRL była trudną do przekroczenia, zwłaszcza, gdyby ktoś chciał przewieźć tak dużą rzecz. Obraz Kazimirowskiego był więc oddzielony od Zachodniego świata o wiele bardziej niż obraz krakowski. Kontakty między Polską a krajami Europy Zachodniej były o wiele łatwiejsze, co pozwalało na łatwiejsze rozprzestrzenianie się wiadomości — wyjaśnia s. Iwona ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego.

Tymczasem o namalowanie kolejnego obrazu według wizji s. Faustyny zabiegały siostry z jej zgromadzenia. Już po śmierci świętej szukały malarza, którzy mógł namalować obraz, podobny do tego, jaki znajdował się wcześniej w kaplicy sióstr w Warszawie na Żytniej, jednak został spalony razem z domem w czasie Powstania Warszawskiego. Siostry miały do dyspozycji czarno-białe zdjęcia i opis w dzienniczku.

Siostra Iwona Fot. Marian Paluszkiewicz

— Zgłosił się Adolf Hyła. Do tych informacji, jakie przekazały mu siostry, dołożył on swoją fantazję. Malował tak, by obraz był jak najpiękniejszy. Jego pierwszy obraz przedstawiał Jezusa na tle krajobrazu łąki. Ksiądz Sopoćko, gdy zobaczył i porównał dzieło Hyły z obrazem, który nosił w sercu, był przerażony. Nie był ujęty pięknem obrazu, ale akcentował różnicami z opisem s. Faustyny — zauważa s. Iwona.

Siostry podkreślają, że obraz wileński jest jak ikona, każdy szczegół ma w nim znaczenie symboliczne i teologiczne.

— Obraz Hyły zawiera wiele z fantazji malarza. Ks. Sopoćko prosił malarza, aby zmienił obraz — przede wszystkim, jeśli chodzi o tło. Chciał również, aby ręka Jezusa była umieszczona nieco wyżej, aby jego spojrzenie było inne, by postać była dostojna. Hyła, zanim zmienił cokolwiek na obrazie, który znajduje się w Łagiewnikach, namalował ok. 200 kopii i rozesłał je po całym świecie. Ten wizerunek bardzo się ludziom podobał, był kolorowy, bardzo przyjemny. Nieznana była przecież symbolika obrazu — opowiada s. Iwona.

Obraz wileński przedstawia Jezusa na ciemnym tle, ze spojrzeniem skierowanym ku ziemi. Na pierwszym obrazie Hyły czarne tło zastąpił łagiewnicki pejzaż, a wzrok Jezusa skierowany jest na wprost. Obraz nie mieścił się jednak w ołtarzowej wnęce w Łagiewnikach, dlatego siostry zleciły artyście namalowanie duplikatu. Poświęcenie drugiego obrazu nastąpiło 16 kwietnia 1944 r., w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, dzisiaj Święto Miłosierdzia Bożego.
Obraz natychmiast zasłynął łaskami. W 1954 r. na prośbę ks. Sopoćki artysta zamalował krajobraz ciemnym tłem. Ks. Sopoćko nie był jednak zadowolony z dzieła krakowskiego malarza. Ze względu na trudności z przewiezieniem oryginalnego obrazu na teren PRL-u zabiegał o zorganizowanie konkursu na nowy obraz. Zwyciężyło dzieło Ludomira Sleńdzińskiego, jednak temu obrazowi nie udało się zastąpić znanego już dobrze obrazu z Łagiewnik.

Warto przy okazji zauważyć, że krakowski obraz nie był zwykłym zamówieniem, ale wotum wdzięczności za ocalenie rodziny malarza.

— Adolf Hyła przywiązywał wielką wagę do modlitwy w Łagiewnikach, uważał, że to wtedy ważyły się losy jego i jego bliskich, stąd też można chyba powiedzieć, że obraz tworzył z potrzeby serca. Obraz Kazimirowskiego był natomiast wyrazem posłuszeństwa, zarówno s. Faustyny jak również ks. Sopoćki i malarza — zauważa s. Partycja ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego.

Kult Miłosierdzia napotykał na przeszkody nie tylko na terenie ZSRS. Szerzenie jego było ograniczane również w samym Kościele.

— Kult Miłosierdzia Bożego rozwijał się w pewny nie do końca kontrolowany sposób. Fragmenty „Dzienniczka” siostry Faustyny były przepisywane na maszynie i szły w świat. Przy robieniu kolejnych kopii w ten sposób pojawiały się błędy. Zdarzało się np. że słowa, które w oryginale były podawane jako słowa Jezusa, w maszynopisach występowały jako słowa s. Faustyny. Co więcej — takie kopie tłumaczono na inne języki, co jeszcze bardziej zniekształcało przesłanie. Dla czytających te teksty s. Faustyna jawiła się nie jako posłuszna zakonnica, ale jako osoba, uważająca siebie za kogoś niezwykłego — wyjaśnia s. Iwona.

Kult Miłosierdzia zgodnie z przesłaniem, jaki w swoim „Dzienniczku” spisała s. Faustyna, został na pewien czas zakazany.

— Kościół podjął prawidłową decyzję, że sprawę trzeba zbadać. Zanim została zbadana, trzeba było w jakiś sposób ograniczyć kult. Notyfikacja o zakazie kultu według, jak mówiono „rzekomych objawień s. Faustyny” była ogłoszona w L’Osservatore Romano, a wcześniej list, jako poważne ostrzeżenie, był przekazany ks. Sopoćce przez kard. Wyszyńskiego. Ks. Sopoćko był proszony, by zaprzestał szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego. Od tej pory ks. Sopoćko pisał tylko do szuflady, powołując się na Pismo Święte i na ojców Kościoła — uważa nasza rozmówczyni.

Biskupi w Polsce zdecydowali, że obrazy Jezusa Miłosiernego mogą pozostać w tych kościołach, gdzie wierni już się do nich przyzwyczaili, ale Koronka nie może być odmawiana publicznie.

Mimo że na całym świecie bardziej znany jest obraz krakowski, w domach sióstr znajdują się najczęściej wizerunki zbliżone do wileńskiego Fot. Marian Paluszkiewicz

— Dotyczyło to także naszego zgromadzenia. Siostry przez długi czas mogły się modlić nią tylko indywidualnie. Ks. Sopoćko zmarł na kilka lat przed oficjalnym zatwierdzeniem przez Kościół kultu Bożego Miłosierdzia, o jakim mówiła s. Faustyna. Kościół postępuje mądrze, ma czas, czeka, aż sprawa się wyjaśni. Ks. Sopoćko pisał zresztą w swoim dzienniku, że nie obawia się trudności, bo sama s. Faustyna mówiła, że na jakiś czas wszystko będzie zamknięte jakby w ciemnej skrzyni, a później jeszcze raz wybuchnie z nową siłą. On sam doskonale rozumiał, że ta sprawa potrzebuje oczyszczenia — dodaje s. Iwona.

S. Partycja z wykształcenia jest malarką. Do tej pory wykonała kilka mniejszych kopii obrazu Kazimirowskiego, ale przyznaje, że nie ma odwagi zająć się większą pracą.

— Dla mnie ten obraz to tajemnica. Wydaje mi się, że w jego przypadku najlepszym sposobem na rozpowszechnianie są kopie cyfrowe. Teraz technika daje ogromne możliwości, zresztą widzimy, że wileński wizerunek jest coraz bardziej rozpoznawany na całym świecie — wyjaśnia.

Według niej najważniejsza jest symbolika, jakiej pełen jest wileński obraz.

Najbardziej znanym obecnie na świecie obrazem Jezusa Miłosiernego jest obraz autorstwa Adolfa Hyły

— Spojrzenie Jezusa na obrazie Kazimirowskiego to spojrzenie z krzyża. Ważne jest także ułożenie ręki, które odpowiada wymogom przedsoborowej liturgii. W tym obrazie możemy dostrzec dwie największe tajemnice chrześcijaństwa — Mękę i Zmartwychwstanie. Dwa promienie, które w obrazie Kazimirowskiego się łączą, to symbole sakramentów: biały promień, który usprawiedliwia duszę, to symbol pokuty i pojednania. Czerwony to pokarm dla dusz, czyli symbol Eucharystii. Czarne tło również nie jest przypadkowe — jest symbolem ciemności grzechu w naszej duszy. Jezus przychodząc przynosi światło, którego źródłem na obrazie wileńskim wyraźnie jest serce Jezusa — opowiada.

Mimo że na całym świecie bardziej znany jest obraz krakowski, w domach sióstr znajdują się najczęściej wizerunki zbliżone do wileńskiego.

— Właśnie do tego obrazu, także ze względu na opinię ks. Sopoćki, przywiązane jest nasze zgromadzenie. Ten wileński obraz był otaczany jego szczególną opieką od samego początku. Właśnie on najlepiej oddaje przesłanie s. Faustyny. Zresztą Jezus wielokrotnie mówił s. Faustynie, że nie w pięknie obrazu jest siła. Ma on o wiele głębszy wymiar, który nie ogranicza się do przedstawienia postaci Jezusa — podkreśla s. Patrycja.

— I w Krakowie obraz obwieszony jest wieloma wotami, i w Wilnie ludzie otrzymują wiele łask za jego pośrednictwem. My jesteśmy przywiązani do oryginału, dlatego że powstawał właśnie tutaj według wskazówek s. Faustyny — mówi s. Iwona.

Wileńska i krakowska twarz Bożego Miłosierdzia

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Kiedy człowiek pokona lęk, dokonują się cuda

Posted by tadeo w dniu 7 Maj 2019

Miłosierdzie to jest zadanie na całe życie. Więcej – to szansa, by moje życie trwało wiecznie. Jeśli chcę, by tak było, powinienem po prostu pochylić się nad potrzebującym pomocy, którego Bóg stawia na mojej drodze – radzi s. Michaela Rak.


Kiedy Siostra zrozumiała, że słowo „miłosierdzie” zmieni Siostry życie?
Chyba zaczęło się już w dzieciństwie. Moja mama za pomoc Żydom w czasie wojny trafiła do obozu koncentracyjnego. Kiedyś, jako dziecko, zapytałam ją, czy wtedy się nie bała. Odpowiedziała: „Pamiętaj, kiedy człowiek jest w potrzebie, nie wolno się bać”. To była jedna z pierwszych lekcji tego, że potrzeba człowieka ma otwierać nas na miłosierdzie.
*Czy właśnie dlatego wybrała siostra Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego?
Na wybór mojej życiowej drogi otwierała mnie potrzeba człowieka, wydawało mi się, że najlepiej odpowiem na tę potrzebę jako misjonarka. Bardzo chciałam wyjechać do Afryki, pracować wśród potrzebujących, pochylając się nad biedą i samotnością. Życie potoczyło się jednak inaczej. W 1984 r. wstąpiłam do Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego, które nie pracowało na misjach. Wstępując doń, nie znałam go zupełnie. Ścierało się we mnie wtedy od pewnego czasu jakieś poczucie powołania z moją własną słabością i brakiem decyzji. Znałam wiele zgromadzeń, jednak nie wiedziałam, które mam wybrać. Poszłam w tej intencji na pieszą pielgrzymkę z Torunia na Jasną Górę. Po dojściu, w kaplicy modliłam się, by Maryja wskazała mi drogę. Pojawiła się wtedy we mnie taka myśl, by po prostu podejść do pierwszych sióstr, jakie spotkam po wyjściu. Tak zrobiłam. To było takie ludzkie szaleństwo. Podeszłam do pierwszych spotkanych sióstr i powiedziałam, że chcę wstąpić do ich zgromadzenia. Zapytały, czy coś o nim wiem. Oczywiście nie wiedziałam nic. Tak właśnie zostałam siostrą Jezusa Miłosiernego. To był akt wielkiego zaufania Jezusowi, a dalej to on już mnie sam poprowadził. Dziś nie mam wątpliwości, że jeszcze raz wybrałabym tak samo.

W czasie, gdy Siostra wstępowała do zgromadzenia, kult Miłosierdzia Bożego nie był ani szeroko znany, ani nawet akceptowany przez Kościół…
Tak, w pewnym momencie Kościół zakazał głoszenia Miłosierdzia Bożego według wizji s. Faustyny! W 1967 r. Dopiero dzięki Janowi Pawłowi II pod koniec lat 90. ten kult wszedł w krwiobieg Kościoła, a objawienia zostały zatwierdzone. Założyciel zgromadzenia i patron naszego hospicjum dostał wręcz zakaz głoszenia tego kultu. Był to okres wielkiego cierpienia, można powiedzieć Wielkiego Postu rozłożonego na wiele lat. W 1985 r. odchodził ze świadomością, że przesłanie, jakie przyniósł Jezus do s. Faustyny, jest niezrealizowane. Miał jednak w pamięci to, co powiedziała mu przed śmiercią – że wszystko się dokona, gdy ich już nie będzie. Tak się stało. Dziś mamy Święto Miłosierdzia, koronka jest znana na całym świecie. To przykład tego, jak wielkie rzeczy Bóg może zbudować, jeśli tylko mu zaufamy.

Co oznacza kult Bożego Miłosierdzia dla Siostry?
Miłosierdzie to jest zadanie na całe życie. Nawet więcej, to właśnie jest szansa, by moje życie trwało wiecznie. Jeśli chcę, by tak było, mam porostu zaufać Bogu i pochylić się nad potrzebującym pomocy, którego postawił na mojej drodze. Kult, o jakim Jezus mówił do s. Faustyny, ma kilka wymiarów. O Miłosierdziu można świadczyć przez modlitwę, głoszenie tej prawdy i konkretne czyny. W czasie objawień Jezus prosił s. Faustynę, by został wymalowany obraz, potem mówił o tym, że chce, by był on znany na całym świecie. Nie chodziło jednak o to, by wisiał na ścianach, by był popularną dekoracją. Chodziło mu o to, by każdy z nas, tu i teraz, był jego obrazem w świecie. Często powtarzam, że obraz Jezusa Miłosiernego ma być scenariuszem naszego życia. Nasze życie ma być taką pełnometrażową produkcją na wieczność. Na tym obrazie Jezus wchodzi do wieczernika, gdzie są apostołowie, którzy widzieli jego cuda, słuchali nauczania, a jednak zostawili go w chwili męki. Piotr wyparł się go trzy razy… Teraz siedzą zamknięci i boją się o siebie, myślą, co robić dalej, może wrócić do dawnych zajęć? Jezus jednak nie przychodzi wyjaśniać spraw, robić wyrzutów, przychodzi, by im pokazać, czym jest miłosierdzie. Pokonuje zamknięte drzwi, robi pierwszy krok i przynosi pokój. To właśnie jest przesłanie dla mnie. Mam zachowywać się tak samo wobec tych, którzy mnie zdradzili, na których się zawiodłam. My jesteśmy dziś za bardzo sprawiedliwi, a nasza sprawiedliwość często staje się odwetem. Jezus pokazuje inną drogę. Miłosierdzie to wyciągnięcie po raz kolejny ręki do kogoś, kto zawiódł moje zaufanie, danie kolejnej szansy. W ten sposób naprawdę możemy przemienić świat, choć dokonuje się to często za cenę naszego cierpienia.
W historii s. Faustyny Wilno odegrało szczególną rolę. Czy także dla Siostry jest to miasto Miłosierdzia?
Tak jak Jan Paweł II mówił o Wadowicach – tu wszystko się zaczęło – mogę jako siostra Jezusa Miłosiernego powiedzieć o Wilnie: to tu zaczęła się misja Miłosierdzia. Siostra Faustyna po raz pierwszy usłyszała wezwanie „namaluj obraz” w Płocku, ale przez trzy lata nie mogła tego zrobić. Dopiero tutaj, w Wilnie, jej misja rozwinęła się w pełni. Powstał obraz, koronka, pojawiło się przesłanie Święta Miłosierdzia, Godzina Miłosierdzia. Ziemia wileńska jest ojczyzną Miłosierdzia. Ale nie możemy patrzeć tylko w historię, wspominać s. Faustyny. Przez nasze wybory, zakorzenienie się w Bogu mamy stawać się żywym obrazem Jezusa Miłosiernego tu i teraz, w naszym codziennym życiu.
W życiu Siostry miłosierdzie ma bardzo praktyczny wymiar. Codziennie spotyka się siostra z najbardziej potrzebującymi pomocy.
Przełożeni skierowali mnie do pracy bardzo ściśle związanej z pełnieniem miłosierdzia, pochylaniem się nad potrzebującym człowiekiem, czyli do pomocy chorym. Najpierw była to misja hospicyjna w Gorzowie Wielkopolskim, później – hospicjum w Wilnie. W Gorzowie pracowałam przez wiele lat i o konieczności wyjazdu do Wilna myślałam z lękiem. Byłam w jakiś sposób blokowana przez swój egoizm, nie chciałam zostawiać tego, czemu poświęciłam dużą część życia, i znów zaczynać od zera. Na Litwie nie było hospicjum, nie było nawet takiego słowa w języku litewskim. Potrzebowałam trzech lat, żeby zaakceptować to wyzwanie, musiałam zaufać Jezusowi. W końcu zgodziłam się, był rok beatyfikacji ks. Michała Sopoćki, jego wstawiennictwu powierzyłam więc to dzieło. Po przyjeździe po raz kolejny w swoim życiu doświadczyłam tego, że kiedy człowiek pokona lęk, dzieją się cuda.

Czy był taki chory, który szczególnie pokazał Siostrze, że misji hospicyjnej warto poświęcić życie?
Dla mnie każdy chory jest znakiem, że dokonałam właściwego wyboru. W misji hospicyjnej dotykamy najważniejszych tajemnic ludzkiego życia. Każdy z naszych chorych odchodzi w wieczność z uporządkowanym tu i teraz. To dokonuje się czasem przez łzy, gesty, gdy chory nie ma już siły na słowa. Pamiętam dzień, gdy w sali hospicyjnej wzrokiem i przytuleniem pojednali się syn z ojcem, którzy wcześniej nawzajem się przeklęli. Pamiętam pacjentkę hospicyjną, która w czasie choroby przepisała swoje mieszkanie na siostrę. A gdy wyzdrowiała, okazało się, że nie ma gdzie wracać, bo jej mieszkanie zostało sprzedane, a siostra nie zamierza jej w jakikolwiek sposób wspierać. W dialogu udało nam się rozwiązać sytuację i nasza pacjentka odzyskała pieniądze. Pamiętam też urodziny w hospicjum, gdy odwiedzający chorego syna ojciec płakał, że gdy był jeszcze zdrowy, nie miał czasu na świętowanie jego urodzin; kupował prezenty, ale nie było go stać na bycie razem. Dopiero tu, w sali hospicyjnej, docenił ten dzień, przeżyli go całą rodziną. Nie mam wątpliwości, że to ma sens. Kiedyś bezdomny przyniósł nam zniszczoną płaskorzeźbę Jezusa, którą znalazł w śmietniku, i powiedział: „Wy tu przywracacie twarz człowiekowi, to i Jezusowi przywrócicie”. Czy można chcieć coś więcej? Ta misja jest ważna.
Czy w hospicjum spotyka Siostra osoby niewierzące? Czy zdarza się, że przychodzą osoby, które przeżywają jakiś bunt wobec Boga?
Takie sytuacje się pojawiają, choć ja uważam, że nigdy w życiu nie spotkałam naprawdę niewierzącego człowieka. Nawet jeśli padało „jestem niewierzący”, było to raczej stwierdzenie niemocy. Każdy człowiek gdzieś w głębi serca ma jakieś odczucie nieskończoności, czasem po prostu nie potrafi go dotknąć. W hospicjum, po doświadczeniu bliskości człowieka, dramatów związanych z chorobą, taki człowiek ma szansę na odnalezienie Tego, dzięki któremu żyje. Zdarza się, że przychodzi osoba deklarująca się jako niewierząca, a umiera już pojednana z Bogiem, jako człowiek wiary. To też jest wielkie wyzwanie dla hospicjum – umieć tak towarzyszyć pacjentowi, by on sam, w historii swojego życia, swojej rodziny odnalazł sens, doświadczył tego, że nie pojawiał się na świecie z przypadku, że jest Ktoś, kto go do życia powołał i będzie z nim w wieczności.
Teraz przed Siostrą stoi kolejne wyzwanie – budowa hospicjum dziecięcego.
Jest taka potrzeba, więc staramy się na nią odpowiedzieć. To kolejna rzecz, która opiera się na zaufaniu Bogu. Rozpoczęliśmy budowę, która kosztuje 1,3 mln euro, choć nie mamy nawet na bieżące potrzeby… Bardzo wielu ludzi nas w tym wspiera. Są tacy, którzy przekazują pieniądze, ale też tacy, którzy coś dla nas robią. Tu, w naszej siedzibie, wszędzie właściwie można zobaczyć rzeczy, które czekają na otwarcie dziecięcego oddziału. Mamy przygotowane zabawki, maskotki, od pewnej częściowo sparaliżowanej pani otrzymaliśmy kapliczki maryjne, które sama wykonała. Mamy piękne kolorowe obrazy, namalowane specjalnie do dziecięcych sal, ale to nie wszystko – Aleksander Śnieżko napisał do nich bajki! Patrząc na stan budowy, można pomyśleć, że to szaleństwo, ale ja naprawdę wierzę, że dziecięce hospicjum ruszy już jesienią. Może to szaleństwo, ale wierzę.

Fot. Marian Paluszkiewicz

Apel hospicjum: Wesprzyj nas!
Każdy może pomóc Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki. Wystarczy aktywnie zaangażować się w działalność placówki i zostać wolontariuszem albo przekazać pomoc materialną lub finansową.
Osoby pragnące wesprzeć naszą działalność lub zostać wolontariuszami hospicjum, zapraszamy do naszej siedziby przy ul. Rasų 4, LT-11350 Wilno, lub prosimy o telefon pod numer (+370 5) 219 57 62.
Ważna informacja dla kandydatów na wolontariuszy: bezpośredni kontakt z chorymi mogą mieć tylko osoby pełnoletnie!
Będziemy wdzięczni za wsparcie finansowe hospicjum poprzez przekazanie 2 proc. podatku dochodowego (na formularzu FR0512 v.2), REGON (kodas) 302837031. Można też przekazywać środki na konta:
Luminor Bank AB
Kod banku: 40100
BIC, SWIFT kod: NDEALT2X
konto w euro: LT232140030002856368
konto w dolarach: LT392140030002856371
konto w złotówkach: LT762140030002856384

Kiedy człowiek pokona lęk, dokonują się cuda

Posted in Miłosierdzie Boże | 1 Comment »

Faustyna

Posted by tadeo w dniu 19 marca 2019

 Katarzyna Woynarowska
 Niedziela Ogólnopolska 40/2016, str. 22-23

W jaki sposób ta niepozorna kobieta, zamknięta w klasztorze, mogła odcisnąć tak silne piętno na obliczu współczesnego Kościoła?

Wpatruję się w te zdjęcia, jakbym mogła dzięki temu odkryć tajemnicę jej świętości. Pierwsze – to fotografia młodej dziewczyny, zrobiona w jakiś słoneczny dzień, drugie to już zdjęcie zakonnicy – św. Siostry Faustyny. Te zdjęcia dzieli kilka lat, ale duchowo są to lata świetlne. To wiemy dziś, tajemnicą pozostaje, co zdarzyło się między tymi dwoma ujęciami. W jaki sposób ta niepozorna kobieta, zamknięta w klasztorze, mogła odcisnąć tak silne piętno na obliczu współczesnego Kościoła? W jaki sposób modlitwa, którą zapisała w swoim „Dzienniczku”, stała się jedną z najchętniej odmawianych? Jakim cudem? No właśnie…

Tajemnica Faustyny staje się tajemnicą świętości i odkrywa przed nami odrobinę Bożej metody działania. Jak mawia papież Franciszek: Bóg lubi to, co małe, niepozorne, skromne, zwyczajne. Jak Faustyna – kucharka, ogrodniczka, sprzedawczyni chleba w prowincjonalnej piekarni, furtianka, zakonnica drugiego chóru. Nikt ważny. Musiał minąć czas, by świat jej uwierzył, by drzewo w niej zasadzone przyniosło owoc.

Dwie fotografie

Trudno opisać tę twarz, pomijając fakt fatalnej jakości przedwojennej fotografii. Helena, jeszcze nie Faustyna, ma jasne niebieskie oczy i gęste włosy koloru miedzianego. Jest 1923 r. i jakaś beztroska sytuacja. Widać modną w latach przedwojennych fryzurę na hollywoodzką gwiazdę i żakiecik w kratkę. Zapamiętano, że nie zwracała szczególnej uwagi na strój, z wyjątkiem okresu, gdy chcąc zagłuszyć myśl o życiu zakonnym, ubierała się modnie i po miejsku.

Na tych niewielu zdjęciach uderza jeszcze jedna rzecz – uśmiech. Szeroki, szczery, przy takim każda twarz z miejsca robi się ładna. Podobno lubiła się śmiać i śpiewać na cały głos. To dla nas, współczesnych, ważne, żeby uzmysłowić sobie, iż święci mieli nasze cechy – skłonność do żartu, zabawy, śmiechu. Siostra Beata Piekut, świadek życia Faustyny, wspomina, że zapamiętała ją jako osobę promienną i rozradowaną. Tak zresztą zapamiętało Helenę, a potem Faustynę, wiele osób.

Na późniejszych zdjęciach zakonnych ma już rys pewnej powagi. Surowości dodaje jej welon ściśle okalający twarz. Ale na ustach błąka się lekki uśmiech, jakby przepraszający. Wydaje się szczęśliwa i promienna. Jednocześnie to spojrzenie – bardzo skupione, skoncentrowane na widzu, badawcze.

Codzienność

Helena – Faustyna znała trudy życia od dziecka. W domu rodzinnym opiekowała się rodzeństwem i zajmowała domem. Była trzecim z dziesięciorga dzieci. Zdołała ukończyć tylko 3 klasy szkoły powszechnej – ledwie pisała, i to z błędami. Potem jako nastolatka służyła w domach w Aleksandrowie Łódzkim, Łodzi i Ostrówku pod Warszawą.

Zatrudniające ją rodziny, a później i współsiostry chwaliły jej pracowitość i sumienność. Niczego nie trzeba było jej dwa razy powtarzać – zapisała jedna z zakonnic. – Mogłam zostawić cały dom pod jej opieką i być spokojna – wspomina jedna z pracodawczyń. Miała rękę do dzieci, np. u rodziny Lipszyców spod Warszawy niańczyła piątkę malców. Nie dziwi, że widziano w niej idealny materiał na żonę i matkę, że namawiano Helenę do zamążpójścia.

 Archiwum/www.zyciezakonne.pl
Helena Kowalska, rok 1923/Nieznane zdjęcie św. Faustyny z bratem Stanisławem od lat spoczywało w archiwum parafii księży marianów pw. Matki Bożej Królowej Polski w Warszawie

Lubiła się modlić. Matka wspominała o niej, że codziennie chciała chodzić do kościoła. Gdy podpisywała kiedyś umowę o pracę, Helena zażądała klauzuli, że wolno jej będzie chodzić codziennie na Mszę św., odwiedzać chorych i konających. To dość asertywne zachowanie jak na pannę służącą, która w tamtych czasach nie miała praktycznie żadnych praw. Nie ma się co dziwić, skoro Helenka jeszcze jako dziecko potrafiła udawać żebraczkę, prosić ludzi o datek, a potem zanosić wszystko proboszczowi z prośbą, by rozdał pieniądze biednym. Już jako panna dokarmiała starego chorego człowieka, mieszkającego pod schodami łódzkiej kamienicy. Były w niej jakaś nadwrażliwość, nieobojętność na biedy tego świata. O taką nadwrażliwość apeluje dziś Ojciec Święty, widząc w niej ratunek dla świata.

Mizerotka

Marzył jej się klasztor. W „Dzienniczku” napisała: „W siódmym roku życia usłyszałam pierwszy raz głos Boży w duszy”.

Dwa razy prosiła rodziców o pozwolenie na pójście za furtę. I dwa razy usłyszała odmowę. Choć byli pobożnymi ludźmi, nie stać ich było na konieczne wówczas zakonne wiano. Po drugie – nie chcieli oddawać klasztorowi swojego – jak sami mówili – „najlepszego dziecka”. Mama, strofując młodsze, wołała: „Do Heli toście nie warci stanąć!”. Może widzieli w córce opiekunkę na starość? – Mnie i bez pieniędzy Pan Jezus przyjmie! – ripostowała Helenka, rozczarowana nieustępliwością rodziców.

Trzeci raz nie zapytała. Spakowała walizkę i pojechała w ciemno do Warszawy. Nie znała miasta, nie znała ludzi. Przypadkowo spotkany ks. Jakub Dąbrowski, proboszcz stołecznego kościoła pw. św. Jakuba, pomógł nieznajomej i polecił ją zaprzyjaźnionej rodzinie Aldony i Samuela Lipszyców. Helena w każdej wolnej chwili szukała dla siebie zakonu. Praktycznie wszędzie odsyłano ją z kwitkiem. Niemal tak samo skończyłaby się wizyta w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przy ul. Żytniej. – Niepozorna, wiek troszkę spóźniony, dosyć wątłej kompleksji, służąca, z zawodu kucharka, a przy tym nieposiadająca nie tylko posagu, ale nawet najmniejszej wyprawki. Nic nadzwyczajnego, ot, zgłosiła się taka mizerotka, wątła, biedna, bez wyrazu, nic obiecującego – relacjonowała m. Małgorzata Gimbutt. Gdyby nie m. Michaela Moraczewska – przełożona warszawskiego domu, która zdecydowała się jednak porozmawiać z „mizerotką”, Helena szukałaby zapewne dalej.

Wejście za mur klasztorny było dla Heleny momentem przełomowym. Otrzymała imię Maria Faustyna i rozpoczęła nowe życie. „Zdawało mi się, że wstąpiłam w życie rajskie” – napisała. Jej zakonna droga to głównie Warszawa, Kraków, Wilno, Płock i, oczywiście, Łagiewniki. Wykonywała najprostsze prace, głównie fizyczne. Otoczenie nie miało pojęcia, co działo się w duszy skromnej zakonnicy, nie wiedziało o bogactwie jej życia mistycznego. Jak zwykle pracowita, posłuszna, zdyscyplinowana, rozmodlona – nie sprawiała kłopotów. Aż do zimnej lutowej nocy 1931 r.

Sfera mistyczna

Faustyna nosiła ukryte stygmaty i dar rozmaitych widzeń. Widziała cierpienia dusz czyśćcowych, oglądała niebo i piekło. Widziała cierpienia Jezusa podczas Drogi Krzyżowej. Ale nade wszystko otrzymała dar rozmawiania z Jezusem.

Miała jakieś 7 lat, gdy pierwszy raz „tego” doświadczyła. „Byłam na Nieszporach – wspominała po latach – a Pan Jezus był wystawiony w monstrancji, wtenczas po raz pierwszy udzieliła mi się miłość Boża”.

Czy próbowała mówić o tym zdarzeniu najbliższym? Matka już wcześniej dostrzegła nieustającą chęć córki do modlitwy i nawet łajała ją za zrywanie się po nocach do pacierza. Bała się, że dziecko postrada zmysły.

Gdy zdarzyło się to po raz drugi, dziewczyna była niemal dorosła, ale postawiła na nogi cały dom, krzycząc, że się pali – taka jasność biła z jej izdebki. Potem zdarzenie z Łodzi – gdy jednej z sióstr udało się wyciągnąć Helenkę na tańce. Nagle w tłumie roześmianych ludzi Helena dostrzegła obnażonego i poranionego Jezusa. Ten widok zrobił na niej piorunujące wrażenie. Udała ból głowy i uciekła. Pobiegła do łódzkiej katedry. Nie zważając na modlących się wokół ludzi, położyła się krzyżem i błagała o wskazówki, co ma dalej robić. W „Dzienniczku” zapisała, że usłyszała wtedy głos nakazujący jej jechać do Warszawy i wstąpić do zakonu.

 Grażyna Kołek/Niedziela
Łagiewniki – furta klasztorna

Życie zakonne sprawia, że jej doznania duchowe intensyfikują się. Kolejne klasztory stają się słupami milowymi na tej drodze. W Płocku rozpoczyna się jej wielka misja. W niedzielny zimowy wieczór 22 lutego 1931 r. wraca do swojej celi i widzi w niej Jezusa w białej szacie. Doznanie jest wstrząsające. Opowiada o tym spowiednikowi i przełożonej, która żąda dowodu objawień. Na klasztornych korytarzach już szepcze się o objawieniach siostry z kuchni. Niektóre nazywają Faustynę histeryczką i fanatyczką, inne mają sceptyczny stosunek, ale są i takie, które dostrzegają w tym palec Boży. Faustynę odsyła się do kapłanów, a kapłani odsyłają ją do przełożonych. Nikt nie rozstrzyga sprawy ostatecznie, co powoduje, że sama nie wie, co o tym myśleć. Podczas jednej ze spowiedzi – u jezuity o. Edmunda Eltera słyszy wreszcie to, na co czeka. Kapłan wyjaśnia, że jest na dobrej drodze, a jej obcowanie z Jezusem nie jest ani histerią, ani złudzeniem, ani marzycielstwem. Zaleca prosić Boga o kierownika duchowego. Dopiero w Wilnie spotka odpowiedniego kapłana – ks. Michała Sopoćkę. Ta znajomość ma przełomowe znaczenie. Gdy kapłan przekonuje się, że młoda zakonnica nie jest chora psychicznie, a stwierdza to lekarz specjalista, staje się dla niej – jak go sama nazwała – „kierownikiem duszy”. Zresztą Wilno to ważne miejsce: tutaj Faustyna zaczyna pisać „Dzienniczek”, tutaj powstaje – dokładnie według wskazówek zakonnicy – pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego z napisem: „Jezu, ufam Tobie”. Wreszcie w Wilnie przyszła święta słyszy słowa, które napełniają ją lękiem: „Przygotujesz świat na ostateczne przyjście moje. (…) Będziesz wypraszać z towarzyszkami swymi miłosierdzie dla siebie i świata”. Podczas jednej z wizji Jezus dyktuje zakonnicy słowa Koronki do Miłosierdzia Bożego. Więcej nawet – uczy, jak ją prawidłowo odmawiać.

Doznania mistyczne nabierają siły. Są coraz częstsze. Ksiądz Sopoćko zanotował, że czasem wyglądała, jakby wpatrywała się w jakąś jasność – „nieprzystępną, uszczęśliwiającą światłość; w tej niepojęcie uszczęśliwiającej światłości trzymała przez czas jakiś wzrok utkwiony”.

W Krakowie, dokąd została wysłana ze względu na pogarszający się stan zdrowia, kończy się przekazywanie Siostrze Faustynie prorockiej misji. Zakonnica nadal jednak pisze „Dzienniczek”, pełen już jej własnych rozważań. Motywem przewodnim są słowa Jezusa, by głosić światu Jego miłosierdzie. Wielokrotnie słyszała: „Pisz… mów światu o moim miłosierdziu, o mojej miłości”.

Powraca pytanie: jak s. Faustyna w warunkach, jakie zostały jej dane, mogła rozsławić Boże Miłosierdzie na cały świat? Nie była kaznodzieją ani misjonarzem, ani nikim znacznym. Jednych irytowała, innych szokowała, a dziś miliony ludzi codziennie odmawiają Koronkę przed obrazem „Jezu, ufam Tobie”. Siostra Elżbieta Siepak, rzecznik prasowy Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, mówi o tajemnicy i nieustającej tęsknocie człowieka za miłością. – Siostra Faustyna pokazuje światu oblicze Boga sprawiedliwego i miłosiernego. Odkrywa przed ludźmi, na czym polega miłość, i to miłość miłosierna. Pokazuje to, czego człowiek najbardziej potrzebuje – podkreśla s. Siepak.

Obraz może zawierać: 2 osoby

NIEZNANE ZDJĘCIE ŚA. FAUSTYNY Z BRATEM STANISŁAWEM I …. KTOŚ NA FOTOGRAFII MIĘDZY NIMI ….. WIDAĆ WYRAŹNIE TWARZ JEZUSA

 

http://www.niedziela.pl/artykul/127035/nd/Faustyna?fbclid=IwAR1K4AeWO_1G0Z-UO08RpLNM7Qc86ZgXmvOWUqSzPAOOJgnrC9srOF4DHJc

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Co mówi obraz Jezusa Miłosiernego o ciemnej nocy?

Posted by tadeo w dniu 9 marca 2019

mountains-mountain-peaks-sky-sunrise-1024x724

Pustelnia

Pierwsza myśl po przebudzeniu: gdzie ja jestem? Dlaczego śpię tu sam? Gdzie są chłopaki?
Po chwili zdaję sobie sprawę, że to już nie pielgrzymka. Nie pchamy już razem wózka z obrazem. Jestem od wczoraj na pustelni braci Albertynów pod Kasprowym Wierchem. Górskie powietrze daje tu dobry, głeboki sen. Zdrzemnąłem się po obiedzie ledwo na pół godziny. Budzenie się jest jak wytaczanie się wózkiem z długiego tunelu w Apeninach.Wychodzę z kubkiem kawy na kamienny taras pustelni żeby popatrzeć na Tatry. Aksamitną ciszę pogłębia delikatny szum dochodzący zza lasu u podnóża góry. Wierzchołki drzew są nieruchome, więc to musi być szmer potoku. Ciepłe światło zachodzącego słońca ubrało Kasprowy Wierch w miękki stalowo-szary płaszcz z beżową podpinką, a poniżej przykryło zbocza kaszmirowym szalem ciemnej i miejscami żywszej zieleni. Gasnący dzień, jakby świadom zbliżającego się końca, zapragnął jeszcze wyrzucić na wielki ekran gór swoje kolory, przesunięte teraz w stronę czerwieni. Szybko zauważam w nich zmianę. Beże jakby zrudziały, a potem zaczęły czerwienieć. Zielenie też pociemniały a skalne szczeliny nabrały kontrastu i poczerniały. Na moich oczach góry zmieniały się wraz z ruchem słońca, które zachodzi tu szybciej niż na nizinach. Spojrzałem jeszcze na chmury, które jak rozwiany dym sunęły nad turniami przybierając fantastyczne kształty, szaroniebieskawe obłoki, miejscami z różową wyściółką. Jeden przypominał skorpiona z odwłokiem skierowanym w dół. Zamknąłem oczy na kilka sekund ciekaw jego przemiany. Gdy otworzyłem okazał się orłem ze skrzydłami rozpostartymi do lądowania, który zmienił się w wielbłąda o trzech garbach, a po chwili rozpłynął się i zniknął w ciemniejącym błękicie.
Brat Albert założył pustelnię w tym pięknym zakątku Tatr, bo jako wrażliwy na piękno malarz pragnął by jego bracia mogli tutaj regenerować siły do pracy w zakładanych przez niego domach dla najuboższych. W refektarzu pustelni wisi oryginalnych rozmiarów reprodukcja jego słynnego obrazu „Ecce homo”, którego nigdy nie ukończył. Stonowane rudości i gasnące czerwienie szaty Jezusa przypominają zachód słońca w Tatrach. Na głowie cierniowa korona, na szyi powrozy, w ręku trzcina. Za chwilę rozpocznie swoją ostatnią drogę, której kresem będzie śmierć na krzyżu.

Pamiętam z 90-dniowej drogi Obrazu przez sześć krajów, że Oblicze Jezusa wystawiane przez nas w każdym z nawiedzanych kościołów za każdym razem wyglądało inaczej. Natężenie i kąt padania światła, układ okien w świątyni, witraże – wszystko to wpływało na obraz, który w nowym otoczeniu dostawał za każdym razem jakby nowe życie. Inaczej wyglądał w naturalnych promieniach słońca, inny był w blasku świec, inny w świetle elektrycznym. W zależności od miejsca kolory zmieniały odcienie i tonację. Połyskliwy werniks raz dodawał wizerunkowi kontrastu, to znowu tak mocno odbijał światło, że blask przesłaniał postać Chrystusa. W tej ciągłej zmianie obrazu odkrywaliśmy jakby tajemnicę życia, którego nie można zatrzymać ani pochwycić jakimś ludzkim wyjaśnieniem. Jezus był inny niemal za każdym spojrzeniem. W Ewangeliach nie ma żadnej wzmianki na temat wyglądu nauczyciela z Nazaretu. Nie ma słowa na temat rysów twarzy, sylwetki, koloru oczu, włosów. Można się tylko domyślać, że porywając słuchaczy opowieściami o Królestwie, przemieniał się przed ludem i uczniami. Raz jaśniał, to znowu znikał w ciemności, Jego włosy złociły się w słońcu, to znowu czerniały gdy usuwał się w cień albo czerwieniły się od płomieni ogniska.

Barwny spektakl na zboczach Kasprowego Wierchu dobiegał końca. Gdzieniegdzie przebijał jeszcze fragment zieleni, ale mrok gęstniał coraz szybciej i w pewnej chwili zapadła noc.

Św. Brat Albert przeżył swoją noc ciemną gdy wstąpił do nowicjatu jezuitów. Cierpienie duszy którego wtedy doświadczył wyjaśnił mu po latach słynny karmelita św. Rafał Kalinowski, także powstaniec styczniowy, przywołując pisma św. Jan od Krzyża. Ten wielki duchowy nauczyciel karmelu wyjaśnia, że początkiem wzrostu na drodze duchowej jest noc oczyszczenia. Ten czas duchowej ciemności ma wyjaśnienie w nocy naturalnej, przed którą człowiek zawsze odczuwał lęk. Noc, która jest brakiem światła, oddziela człowieka od stworzenia, od zmysłowych doznań, pozbawia władzy zmysł wzroku, zabiera pewność. Oko, niezdolne teraz do percepcji kształtów i kolorów, jest jak unieruchomiona dusza, jak człowiek w zamknięciu, bez możliwści działania. Dopiero taka noc wprowadza człowieka w samotność oczyszczenia. Samotność oczyszczenia odsłania prawdziwy dramat człowieka, ujawnia jego słabość i iluzje samowystarczalności. Odcięty od zgiełku dnia, pozbawiony wrażeń i emocjonalnych reakcji, nie mogąc już karmić swoich głodów i pragnień – człowiek przestaje zaspokajać sam siebie i po raz pierwszy uczciwie stawia pytanie o swoją powinność wobec Boga. Pierwsza iskra światła pojawia sie na dnie otchłani. Jak zmierzyć się z tą samotnością i nie popaść w obłęd? W książce pt. „Duchowe leczenie schizofrenii” autor, znany psychiatra, stawia tezę, że nawet w ciężkich przypadkach schizofrenii, spętany niemocą jest tylko ośrodek emocji. To jest właśnie tajemnica Bożego Miłosierdzia. Tło obrazu Jezusa Miłosiernego z wizji św. Faustyny wygląda na czarne, ale to nie jest czerń! Czarny to kolor zła, chaosu, grzechu i … pustki. Kolor z którego wyłania się Jezus Miłosierny to indygo, głęboki granat. Ten kolor to jakby gęsty błękit, a więc znak, że nie istnieje taka ciemność, że nie ma takiego opuszczenia, takiej samotności i takiego cierpienia, do którego nie zstąpiłby Jezus i nie czekał tam na opuszczonego, samotnego i cierpiącego. Ta ciemność samotności oczyszczenia nie jest więc ciemnością absolutną, bo prowadzi na spotkanie światła, tej iskry, która pojawia się właśnie na samym dnie otchłani.

Zrobiło się chłodno. Reszta kawy zdążyła już ostygnąć. Na niebo wyszedł księżyc, jak strażnik obietnicy, że o świcie ciemność znowu ustąpi miejsca światłu. Światłu, które znów przywróci górom żywe kolory.

https://wlasnieniewiem.blogspot.com/2015/07/pustelnia.html?m=1

Posted in Miłosierdzie Boże | Leave a Comment »

76 rocznica uroczystego poświęcenia obrazu Jezusa Miłosiernego

Posted by tadeo w dniu 5 marca 2019

Jezu Ufam Tobie- Orginal (2)Obrazek z archiwum Kurii Generalnej Towarzystwa Jezusowego w Rzymie według oryginalnego namalowania obrazu – Jezu Ufam Tobie z Łagiewnik.

 

,, Opatrzność Boża posłużyła się mną również do zaprowadzenia nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego w nowej jego postaci, w kaplicy józefowskiej (Łagiewniki) . Pierwsze, przed świeżo namalowanym obrazem Jezusa miłosiernego, pędzla pana Adolfa Hyły.

„Odbyło się w niedzielę 07 marca 1943 roku. Uroczyste poświęcenie obrazu i po raz pierwszy śpiewana wspólnie przez całą kaplicę Litania do Miłosierdzia Bożego”. 
Tak wydarzenia sprzed 76 lat zapisał Jezuita, sądeczanin, ojciec Józef Andrasz.
——————————————-
Znamiennym jest że do dwu wielkich kultów w świętym Kościele Katolickim, Opatrzność wybrała kapłanów Towarzystwa Jezusowego.
Pierwszy kult – Najświętszego Serca Pana Jezusa wprowadził w Kościele, Francuz, św. Klaudiusz La Colombiere SJ. Drugi wielki kult- Bożego Miłosierdzia – Sądeczanin, o. Józef Andrasz SJ.

Nietuzinkowy był też malarz wspomniany powyżej przez ojca Andrasza- Adolf Hyła. Przyjeżdżał swoim motocyklem do Nowego Sącza, gdzie wcześnie się kształcił. Przeszedł formację jezuicką lecz przed święceniami rozeznał że to nie jego powołanie. Studiował historię sztuki i filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim , był uczniem wybitnego malarza Jacka Malczewskiego.
W czasie kiedy próbowano poprzez ogłoszone konkursy zdyskredytować obraz Jezu Ufam Tobie pędzla Hyły z Łagiewnik i ustalić jeden wzór. Malarz nie uległ ludzkim namiętnościom. W zachowanym liście do ojca Andrasza który rezydował wtedy na jezuickiej placówce w Zakopanem, potocznie zwanej ,, Na górce,, pisze do niego o tym konkursie, w którym nie weźmie udziału bo ,, jak z obrazem Najświętszego Serca Pana Jezusa, jest wiele różniących się przedstawień i niczemu to nie przeszkadza,,.
Opatrzność potwierdziła dobre rozumowania Hyły i nagrodziła jego spokój. Dzisiaj obraz Jezu Ufam Tobie z Łagiewnik jest najpopularniejszym wizerunkiem Zbawiciela na świecie. Łagiewniki z tym cudownym obrazem, z podpisem – Jezu Ufam Tobie są nieprzerwanie światowym centrum Bożego Miłosierdzia.
Pierwszy obraz namalowany przez Kazimirowskiego w Wilnie, po niedawnych wileńskich przenosinach, jest dostępny online i nie widać na nim podpisu – Jezu Ufam Tobie którego się domagał Pan Jezus. Jest to opisane na kartach ,,Dzienniczka,, św. Faustyny.
Obraz ,,krakowski,, – Jezu Ufam Tobie p. Adolf Hyła namalował w setkach egzemplarzy. Skąd takie zapotrzebowanie w tak krótkim czasie ?
Trzeba się wrócić do czasu sprzed wybuchu II Wojny Światowej. Wspomniany, pierwszy, wielki kult Najświętszego Serca Pana Jezusa był animowany z ramienia Kościoła na Polskę przez ojca Jozefa Andrasza jako krajowego dyrektora Apostolstwa Modlitwy. To jego Zgromadzenie zakonne- Jezuici, krzewiło ten kult. Dzięki temu wprowadzono powszechnie praktykę pierwszych piątków miesiąca, intencji modlitewnych które co miesiąc wyznacza Papież.
Jak wspomina świadek życia ojca Andrasza, siostrzeniec, dr. Jerzy Rudziński, Ojciec Andrasz był bardzo aktywny, zawsze łączył wyjazdy spotkania Ewangelizacyjne z ewentualnymi spotkaniami z rodziną. Zakładał, podgrzewał do aktywności ogniska Apostolstwa Modlitwy. W 1939 roku było ich aż 3000 w Polsce. Na czas wybuchu II Wojny Światowej wystawił milionową ,, polską armię,, osób modlących się zgodnie z obietnicami Najświętszego Serca Bożego przedstawionymi św. Małgorzacie.
Nic więc dziwnego że gdy przyszło doświadczenie, próba, modlący się kapłani i wierni doświadczyli owoców tego kultu podczas wojny i po jej zakończeniu. Ojciec Andrasz mając zakorzenienie w kulcie NSPJ w sposób naturalny wprowadzał nowy kult- Bożego Miłosierdzia który wyszedł z Najświętszego Serca Pana Jezusa w czasie przełomu II Wojny Światowej(1943r.) .

Ojciec Andrasz wykonał tym samym niedokończoną misję zmarłej w 1938 roku siostry Faustyny której był przewodnikiem duchowym. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła miłosierdzia Mojego. Tak w ,, Dzienniczku,, pod numerem 699 zapisała słowa Jezusa siostra Faustyna.
Dlatego kapłani , wierni Parafii w których działały ogniska Apostolstwa Modlitwy otwierali się na nowy kult. Posłaniec Serca Jezusowego którego ojciec Andrasz był naczelnym rozchodził się ogromnych nakładach, po przeczytaniu wędrował z domu do domu. Dlatego też o. Andrasz był powszechnie znany. Na ,,hasło,,- Andrasz, Boże Miłosierdzie, płynęły zamówienia na obraz Jezu Ufam Tobie malowany przez Hyłę. Najstarszą Parafią w Diecezji Tarnowskiej w której istniało ognisko Apostolstwa Modlitwy była pod sądecka Parafia Mystków ( 1874) o której w przedwojennej książce wspomina ojciec Andrasz.
Ojciec Andrasz upubliczniał fragmenty ,, Dzienniczka,, św. Faustyny w Posłańcu Serca Jezusowego, konferencjach, które głosił. W jednym z archiwalnych listów do ,, Posłańca,, młody chłopak ze Śląska prosi ojca Andrasza żeby napisał mu coś więcej o siostrze Faustynie, bo postać ta bardzo go urzekła. Nigdy nie zabrakło ojcu Andraszowi nadziei, nawet wówczas kiedy Ci którzy mieli inną koncepcję rozwoju nowego kultu swoimi działaniami zablokowali na wiele lat jego rozprzestrzenianie.
Świadczy o tym wspomnienie świadka życia o. Andrasza, wtedy seminarzysty, dzisiaj jubilata ( ponad 60 lat w Towarzystwie Jezusowym) , o Józefa Bielawskiego SJ . Kiedy nakazano im ściągać (w latach 50- tych) obrazy Jezu Ufam Tobie,  ojciec Andrasz  powiedział im – „trzeba być posłusznym, ściągajcie,  ale głęboko nie chowajcie”.
Święty Jan Paweł II którego praca w Solwayu i udział w Mszach świętych w Łagiewnikach zbiega się z pierwszymi nabożeństwami do Bożego Miłosierdzia, wprowadził ten obraz i święto do Kościoła w takich formach jak zapoczątkował to 07 marca 1943 roku ojciec Józef Andrasz.
W Niedzielę Bożego Miłosierdzia 27 kwietnia 2019 o godz. 17:30 Telewizja Trwam zamierza wyemitować premierowy film ,, Ojciec Andrasz- Świadectwo,, Nie zabraknie w nim sądeckich wątków.
Film ten rzuci nowe światło na postać Sądeczanina, o. Andrasza jak i kontekst kultu Bożego Miłosierdzia w formach przekazanych św. Faustynie przez Pana Jezusa.
Pierwszy obraz –Jezu Ufam Tobie z Łagiewnik miał w swoim tle łagiewnicki pejzaż. Ta wizja obrazu prorocko zrealizowała się początkiem drugiej dekady XXI wieku podczas peregrynacji kopi łagiewnickiej- Jezu Ufam Tobie po polskich Parafiach. To wtedy obraz ,, nabierał tła, pejzażu,,. Kiedy na specjalnym samochodzie pielgrzymował od Parafii do Parafii, na zdjęciach z tych uroczystości widać jak naturalnej wielkości Jezus ,,wychodzi z samochodu,, raz na malowniczych wzgórzach, innym razem wśród miejskiej zabudowy. Wchodził w to nasze poranione życie XXI wieku jako ,,niebiański lekarz,, .Znamiennym jest że w czasie tamtych uroczystości, w tych krajobrazach sądeckich gór i dolin narodził się kult ojca Józefa Andrasza o którym w dzienniczku św. Faustyna zapisała pod numerem 879:
„Dziś widziałam, jak ojciec Andrasz odprawiał Mszę świętą; przed podniesieniem ujrzałam maleńkiego Jezusa, który był bardzo rozradowany, z rączętami wyciągniętymi, i po chwili już nic nie widziałam. Byłam w swojej separatce i w dalszym ciągu odprawiałam dziękczynienie. Jednak później pomyślałam sobie: czemuż Dziecię Jezus było tak wesołe? Przecież nie zawsze jest tak wesołe, jak widzę. – Wtem usłyszałam te słowa wewnątrz: Bo dobrze Mi jest w sercu jego. I nie zdziwiło mnie to wcale, bo wiem, że bardzo kocha Jezusa”.

W ostatnich dniach Opatrzność przez Jezuitę- Papieża przedstawiła nam definicję pokory – ucałować dłonie osoby pokrzywdzonej.

Sądecki Pielgrzym

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

22 lutego: Dzień, w którym Jezus objawił Faustynie obraz „Jezu ufam Tobie”

Posted by tadeo w dniu 22 lutego 2019

ŚWIĘTA FAUSTYNA

EAST NEWS

Udostępnij

„Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej”.

Jest 22 lutego 1931 roku. Helena Kowalska, która w zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przyjęła imię Faustyna, przebywa w klasztorze w Płocku. Wtedy po raz pierwszy widzi Jezusa w charakterystycznej postawie i geście błogosławieństwa, które dziś znamy wszyscy dzięki (głównie) obrazowi z krakowskich Łagiewnik.

Objawienie prywatne, które zostało jej dane mocą łaski Boga, zapoczątkowało kult Bożego Miłosierdzia – choć upłynęło dużo czasu, zanim uznano je za autentyczne. Dziś mija 87 lat od tego wydarzenia.

Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz

Gdyby współsiostry i przełożone Faustyny wiedziały, że jej wizja zmieni oblicze całego Kościoła, z pewnością oszczędziłyby jej docinków i innych upokorzeń. Bóg jakoś lubi wybierać na swoich „pomocników” osoby niewiele po ludzku znaczące, niepozorne i proste (Faustyna pracowała w Płocku w kuchni i piekarni). Być może po to, by podkreślić swą autonomiczną siłę, potęgę i wszechmoc. Nie ułatwił Faustynie zadania, ale cel – jak Pan obiecał – został osiągnięty.

W „Dzienniczku” pod datą 22 lutego 1931 roku czytamy:

Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką.

Po chwili powiedział mi Jezus: „Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały”.

 

Grób Eugeniusza Kazimirowskiego, Cmentarz Farny w Białymstoku

Grób Eugeniusza Kazimirowskiego, Cmentarz Farny w Białymstoku.

Ja pragnę, aby było Miłosierdzia święto

Dalej znajdujemy relację z przyjętego sakramentu pokuty i pojednania. Kilka dni po tamtym objawieniu święta notowała:

Kiedy o tym powiedziałam spowiednikowi, otrzymałam taką odpowiedź, że to się tyczy duszy twojej. Mówi mi tak: Maluj obraz w duszy swojej. Kiedy odeszłam od konfesjonału – usłyszałam znowu takie słowa: „Mój obraz w duszy twojej jest. Ja pragnę, aby było Miłosierdzia święto. Chcę, aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem, żeby był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia”.

Faustyna miała w tym czasie trzech spowiedników. Nie udało się ustalić, od kogo pochodziła niezbyt fortunna rada ujęcia polecenia Jezusa jako… metafory. Do widzenia nieufnie odniosła się także przeorysza, s. Róża Kłobukowska ZMBM, a potem i zawiadomiona przez nią przełożona generalna zgromadzenia, s. Michaela Moraczewska ZMBM.

 

Jezus upomina się o obraz

W kolejnych rozmowach z Faustyną Jezus wielokrotnie ponawiałpóźniej polecenie z 22 lutego. Promienie wypływające z Jego serca sekretarka widziała w listopadzie 1932 roku w Walendowie, gdzie odbywała rekolekcje. O obraz upomniał się w Wielki Post 1933 roku i wracał do tematu w następnych latach, czego zapis jest w całym „Dzienniczku”.

W wyniku niezrozumienia i narastających przeciwności, w czasie spowiedzi przed ślubami wieczystymi, Faustyna poprosiła ks. Józefa Andrasza SJ, aby zwolnił ją z obowiązku wypełnienia trudnej „misji”. Mądry spowiednik jednak odmówił, przekonując ją do uważnego słuchania wewnętrznego głosu.

Zwrot nastąpił wraz z wyjazdem siostry Faustyny do klasztoru w Wilnie, gdzie spotkała idealnego kierownika duchowego, bł. ks. Michała Sopoćkę. I to w Wilnie obraz został namalowany – ściśle według wskazówek doglądającej prac s. Faustyny.

 

Pierwszy obraz zostaje w Wilnie

Warto dodać, że z początku wzięła ona dosłownie słowa „wymaluj pędzlem” i podjęła próbę stworzenia obrazu samodzielnie. Bóg nie dał jej koniecznego ku temu talentu plastycznego, podobnie jak s. Bożenie z tego samego zgromadzenia, poproszonej przez Faustynę o pomoc.

Obraz „Jezu ufam Tobie” namalował mało znany artysta, absolwent krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, Eugeniusz Kazimirowski. Zdecydował przypadek (może nieprzypadkowy). Malarz mieszkał w tej samej kamienicy, przy ul. Rossa 2, co ks. Sopoćko – tylko piętro wyżej. Prace trwały od 2 stycznia do lipca 1934 roku. Podpis „Jezu ufam Tobie” dodano na specjalnej tabliczce, na ramie pod płótnem.

Obraz został po raz pierwszy wystawiony publicznie w 1935 roku w Wilnie. Już 3 lata później, 5 października 1938 roku, s. Faustyna umiera w Krakowie – Łagiewnikach. Z powodu negatywnej oceny objawień świętej i braku akceptacji ze strony władz kościelnych dla szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia, aż do czasu pontyfikatu św. Jana Pawła II, obraz Kazimirowskiego pozostaje w Wilnie – do teraz.

 

Inny obraz w Krakowie

W kaplicy klasztoru w Łagiewnikach wisi wizerunek Jezusa Miłosiernego z 1944 roku autorstwa Adolfa Hyły. Powstał po śmierci mistyczki; był poprawiany według wskazówek ks. Michała Sopoćki.

Hyła był malarzem przeciętnym. Liczba wizerunków Jezusa Miłosiernego stworzonych przez niego na zamówienie kolejnych „klientów” zadziwia – według badaczy jest ich ok. 230. Spod jego pędzla wychodził zatem mniej więcej jeden obraz Jezusa na miesiąc – malarz zmarł w 1965 roku.

Dziwne są drogi Pana, ale jak On sam powiedział zmartwionej obrazem s. Faustynie: „Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej”. A że Jezus z Łagiewnik jest przystojniejszy i w większym stopniu przypomina modela niż ten autorstwa Kazimirowskiego? Czy możemy mieć pewność, że Maryja miała tak regularne rysy twarzy i sylwetkę, jak na dziełach mistrzów?

Korzystałam z książki: Ks. P. Szweda MS i ks. A. Witko „Obraz Miłosierdzia Bożego i jego tajemnica”, Kraków 2012    

22 lutego: Dzień, w którym Jezus objawił Faustynie obraz „Jezu ufam Tobie”

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Objawienia s. Józefy Menendez

Posted by tadeo w dniu 18 lutego 2019

Jakie przesłanie zostawił Pan Jezus poprzez s. Józefę Menendez? – Bardzo mnie dotyka i mam odzewy od ludzi, którzy czytali „Apel miłości” – porusza ich wszystkich dobroć Serca Jezusowego. O ile św. s. Faustyna jest apostołką miłosierdzia, to s. Józefa Menendez jest apostołką dobroci i miłosierdzia – mówiła s. Jolanta Glapka – Pan Jezus mówi o tym, że bardzo się cieszy, kiedy grzesznicy do Niego przychodzą. Wyczekuje nas z wielką tęsknotą – dodawała – Ta miłość, która wypływa z Serca Jezusa, Jego łaski, płyną bezustannie, bez względu na osobę – podkreślała – Chciałam powiedzieć o tym, o czym Pan Jezus zapewnił, a ja tego doświadczyłam – zaznaczyła S. Jolanta Glapka RSCJ o pasji życia, walce z uzależnieniami i o niezwykłej patronce, która troszczy się nawet o… pieniądze.

https://gloria.tv/video/VoLwEegVGM4i6zndhxX4eakeU

https://gloria.tv/video/2Ar38DoxFZxM3meHDs21wMnmf

Przeczytaj także:

Wezwanie do miłości

JÓZEFA MENENDEZ I JEJ MISJA GŁOSZENIA MIŁOŚCI I MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

ORĘDZIE BOSKIEGO SERCA JEZUSOWEGO DLA ŚWIATA – s.Józefa Menendez

Sługa Boża Józefa Menendez – Wizja piekła

https://www.siostry-sc.pl/kim-jestesmy/osobowosci-zgromadzenia/s-jozefa-menendez

Posted in Miłosierdzie Boże, Świadectwa, Święci obok nas | Leave a Comment »

Wielcy Apostołowie 

Posted by tadeo w dniu 2 lutego 2019

BCE136FC-A06F-4828-952A-E4EE1CAFC694 (1)

Zdjęcie z 01 lutego 2019 z jezuickiego ośrodka rekolekcyjnego ,, Manresa,, w Starej Wsi ( podkarpackie )

Siostra Faustyna nauczycielką życia duchowego”  – pod takim hasłem 1 lutego br, w 56. rocznicę narodzin dla nieba o. Józefa Andrasza SJ, krakowskiego spowiednika i kierownika duchowego św. Siostry Faustyny, w nowo powstałym ośrodku rekolekcyjnym „Manresa” w Starej Wsi koło Brzozowa rozpoczyna się trzydniowa sesja dla sióstr zakonnych.

     Poprowadzi ją o. Tadeusz Hajduk SJ, a patronować jej będą wielcy apostołowie Bożego Miłosierdzia: św. Siostra Faustyna i o. Józef Andrasz, którego nazwisko najczęściej (59) wymienne jest w „Dzienniczku”.

Ojciec Andrasz był kierownikiem duchowym św Faustyny w ,, okresie krakowskim,, Prowadził także duchowo bł. Anielę Salawę, bł M. Klemensę Staszewską OSU, sł . Bożą M. Paulę Zofię Tajber ZDCH. W 1943 roku, w Łagiewnikach, rozpoczął pierwsze na świecie- stałe nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia w formach przekazanych światu od Boga przez św. Faustynę. Te formy obecnie praktykowane są w całym Kościele- Godzina Miłosierdzia, Koronka do Bożego Miłosierdzia przed wystawionym obrazem Pana Jezusa Miłosiernego z podpisem – Jeżu Ufam Tobie, rozważanie tajemnic Zbawczej Męki Pana Jezusa. 

90749095-3AE3-47A0-9104-64E05D4DEFF7Zdjecie z pogrzebu ojca Andrasza 04 lutego 1963 r. – Cmentarz Rakowicki w Krakowie, grobowiec o. Jezuitów .

Rozwija  kult prywatny ojca Józefa Andrasza. Warto przywoływać jego wstawiennictwa w naszych potrzebach. Modlitwy dostępne są na stronie Andrasz.eu . O otrzymanych laskach proszę informować Kurie Ojców Jezuitów w Krakowie przy kościele św. Barbary. Ma to duże znaczenie w procesie beatyfikacyjnym ojca Józefa Andrasza.

Posted in Miłosierdzie Boże, Święci obok nas | Leave a Comment »

Świat wołający o nasze i Boże miłosierdzie

Posted by tadeo w dniu 25 października 2018

Konflikt na wschodniej Ukrainie trwa już dłużej niż działania wojenne II wojny światowej na tych terenach. Dwaj biznesmeni z Sądecczyzny pojechali do Zaporoża, prawie milionowego miasta. – Kiedyś jego prawobrzeżna część nad rzeką Dniepr była najdalej na wschód wysuniętą częścią Rzeczypospolitej. Niedaleko znajdują się szczątki twierdzy Kudak, wzniesionej przez hetmana Stanisława Koniecpolskiego w 1635 r. – opowiada pan Franciszek.

W historię i rozwój tego miasta do dnia dzisiejszego wpisanych jest wielu Polaków, nową kartę otworzył tu ks. bp Jan Sobiło. Przybył do Zaporoża jako zwykły kapłan w 1993 r., i zamieszkał kątem w mieszkaniu na ósmym piętrze, u jednej z rodzin. Zjednał sobie przychylność miejscowych ludzi i władz. Dzięki nim uzyskał od miasta działkę, na której wybudował konkatedrę pw. Boga Ojca Miłosiernego. Jest to druga na świecie (po Rzymie) świątynia pod wezwaniem Boga Ojca. Znajduje się ona na ternie przyfrontowym. Dlatego papież Franciszek pozostawił tam Bramę Miłosierdzia, aby żołnierze i inni przekraczali próg Bożego miłosierdzia.

Grób nieznanego z imienia i nazwiska żołnierza

Miłosierdzia Bożego bardzo potrzeba temu miastu i Ukrainie. Na przedmieściach znajduje się cmentarz, na którym pochowani są bezimienni żołnierze. Ich DNA zdeponowane jest w miejskim obiekcie. Od czterech lat próbki leżą i czekają, aż ktoś z rodziny odważy się przyjechać i poddać identyfikacji. Wielu krewnych woli wierzyć, że wydarzy się cud i syn, brat, ojciec, wrócą cali i zdrowi.

Chrześcijańska Służba Ratunkowa działa od trzech lat na linii frontu. Andrij Ćmilenko organizuje w ramach tej służby wolontariuszy działających na terenach frontowych, na których mieszka około 30 tys. ludzi w 30 wsiach. Po raz drugi dzięki biskupowi Janowi Sobile udało się zorganizować grupę hiszpańskich chirurgów, którzy od rana do prawie północy operowali żołnierzy i osoby z terenu frontowego.

 

 

Chybotliwy stół operacyjny i nagłe zaniki energii elektrycznej podczas operacji to tylko niektóre problemy podczas ich pracy. Pośród madryckich lekarzy znalazła się pani doktor Hanna Chrzanowska. Urodzona w Australii, od 25 lat pracuje w Madrycie. Na pytanie o zbieżność nazwisk z krakowską błogosławioną mówi: „Czuję ciągle jej pomoc, pracujemy razem podczas operacji w tym szpitalu”. Kiedy lekarze pracują na bloku operacyjnym, inny Hiszpan, Pablo Escriva de Romani, kapłan diecezji Madryt, na zapleczu szpitala wspiera ich modlitwą. Na salach szpitalnych celebruje Mszę św. dla chorych.

Dr Santi z pacjentką

Na terenie objętym wojną znalazł się z potrzeby serca. Za zgodą swojego biskupa przyjechał tutaj, głosząc rekolekcje dla kapłanów i świeckich oraz celebrując Msze św. w wojennym szpitalu. Na pewno towarzyszą mu w misji na Ukrainie św. Ignacy Loyola i św. Elżbieta Aragońska, z którymi jest spokrewniony.

Zaporoski szpital z kompletnej ruiny podniosła kobieta, dr. Olga Michajłowna, naczelnik szpitala. Pamięta czasy komunizmu, ikonę wiszącą u babci. Trochę się jej bała, bo podczas psot babcia napominała, że Bóg wszystko widzi. Podczas studiów medycznych widziała, jak przed operacją chirurdzy się modlili. Widać, że Bóg Rusi i ludzie Boga na Rusi, mimo komunizmu, nigdy nie opuścili.

W gabinecie pani doktor Olgi wisi ikona św. Mikołaja Cudotwórcy, z którym, jak mówi, ma bardzo dobre relacje. Potwierdzają to fotografie totalnie zdewastowanego szpitala, jaki zastała przy objęciu stanowiska naczelnika. Jak nam opowiedziała, szczególnie ujęła ją postać Matki Bożej z Medjugorie. Zdjęcie pani naczelnik z figurką Maryi obiegło kiedyś wszystkie media na Ukrainie. – Bardzo mi się spodobała, poczułam w niej taką prawdziwą matkę – mówi. Pani Olga jest osobą prawosławną, otwartą na wszystkich ludzi. Widać to po poszczególnych odnowionych salach szpitalnych. Jedną z nich wyremontowały osoby z Kościoła pentakostalnego. Inne sprzęty, remonty pochodzą od Kościołów innych wyznań. Karetkę zafundował Swiatosław Bakarczuk, ukraińska gwiazda muzyczna. Wielkie serca widać u zwykłych ludzi, którzy zamiast swojego mieszkania, wyremontowali części szpitala.

Dr Michajłowna opowiada o szpitalu

W sobotę i niedzielę w konkatedrze Boga Ojca Miłosiernego wierni trwali na modlitwie. Przywoływali wstawiennictwa ojca Józefa Andrasza, urodzonego i wychowanego w naszej diecezji. Apelowano, aby wierni jak apostołowie szli do swoich prawosławnych sąsiadów, przyjaciół, prosząc ich o modlitwę za swoich kapłanów. Aby towarzyszył im dobry Boży Duch, aby uchronił ich od wszechukraińskiego nowego konfliktu. Cerkiew Prawosławna na tych terenach jest prawie cała pod patriarchatem moskiewskim.

Biskup Jan Sobiło wpisał prywatny kult ojca Andrasza w charakter i duchowość konkatedry Boga Ojca Miłosiernego. Ojciec Andrasz, pracując przed wojną w kościele jezuickim św. Piotra i Pawła we Lwowie, prowadził Sodalicję Mariańską dla chłopców. Z tej formacji korzystał i wyrósł Henryk Mossing, wybitny epidemiolog, legendarny, potajemny lekarz czasów komunizmu. Po zmianie granic w 1945 r., mimo że był Polakiem, pozostał we Lwowie, służąc jako lekarz, a potem jako ksiądz ludowi ukraińskiemu.

Ks. biskup Sobiło znał ks. Mossinga, popularnie nazywanego „atiec Pawieł”. Inni kapłani opowiadali ks. biskupowi o tym, że komuniści wiedzieli o potajemnej służbie kapłańskiej dr. prof. Mossinga. Nic mu jednak nie zrobili, bo wielu komunistów i ich rodziny wyleczył.

Zaporoże w dalszym ciągu potrzebuje naszych aktów Bożego miłosierdzia – czynem, słowem, modlitwą. Najprościej ofiary pieniężne przekazać przez polskiego księdza. Trafią tam, gdzie ich najbardziej potrzeba. Ks.Tomasz Nadbereżny jest kapłanem diecezji charkowsko-zaporoskiej, posługuje jako proboszcz w Melitopolu, 100 km na południe od Zaporoża. Pochodzi ze Stalowej Woli. Dane udostępnione zostały za jego zgodą.

nr konta PLN: 93 1140 2017 0000 4302 0889 2566 Tomasz Nadbereżny; 37-450 Stalowa Wola

https://tarnow.gosc.pl/doc/5102787.Swiat-wolajacy-o-nasze-i-Boze-milosierdzie

Posted in Miłosierdzie Boże, SYLWETKI | Leave a Comment »

Św. Faustyna – Apostołka Bożego Miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 6 października 2018

Siostra Faustyna Kowalska jest współcześnie – przynajmniej w Polsce – jedną z najbardziej znanych świętych. Na polecenie samego Pana Jezusa Chrystusa stała się apostołką Bożego Miłosierdzia, a obraz Jezu, ufam Tobie można odnaleźć w zupełnie niespodziewanych miejscach na całym świecie, zaś Koronka do Bożego Miłosierdzia stała się dla wielu katolików najważniejszą po Różańcu modlitwą prywatną.

Przyczyna sławy świętej Faustyny tkwi wszakże nie tylko w „chwytliwości” wezwania „Jezu, ufam Tobie”, nie tylko w popularności obrazu ukazującego promieniejące Serce Jezusowe – ale przede wszystkim w niesamowitym i wyjątkowym skarbie przeżyć mistycznych, jakim Bóg ją obdarzył, dając tym samym wielkie orędzie zagubionemu w grzechach światu.

Sprawdzian miłości w dążeniu do Boga

Święta urodzona 25 sierpnia 1905 r., nim przybrała imię zakonne Marii Faustyny, spędziła w świecie dwadzieścia lat jako Helena Kowalska, córka gospodarza Stanisława i jego małżonki Heleny. Miała dziewięcioro rodzeństwa, a dzieciństwo spędziła w rodzinnej wsi Głogowiec niedaleko Łodzi. Jej powołanie dało o sobie już znać, gdy dziewczynka miała siedem lat i ogłosiła w domu, iż chce być zakonnicą. Nie zostało to wówczas poważnie potraktowane, a parę lat później Helenka została posłana do szkoły, następnie podjęła pracę w wieku lat szesnastu i zdawało się, że będzie wiodła zwyczajne życie jak reszta jej rodziny.

Takiego też życia pragnęli dla swej córki rodzice, którzy po raz drugi usłyszeli o woli oddania się na służbę Bożą siedemnastoletniej Heleny. Sprzeciwili się stanowczo, co oznaczało dla przyszłej siostry Faustyny trzy lata walki o cel, jaki sobie postawiła. Pan Bóg chciał zapewne doświadczyć w ten sposób stałość jej przekonania i utwierdzić swą służebnicę, że to On pragnie widzieć ją w mniszym habicie.

Po roku pracy u państwa Bryszewskich w Aleksandrowie Łódzkim przeniosła się do Łodzi, gdzie początkowo zamieszkała u swego wuja, szukając środków do samodzielnego utrzymania. Zatrudniła się jako sprzątaczka, a następnie w domu pani Sadowskiej, właścicielki sklepu. Codzienne obowiązki łączyła z nabożeństwem do Boga, którego nie przestawała prosić o odmianę losu.

Pierwsze widzenie otwiera drogę powołania

Pewnego razu zrobiła rzecz zupełnie zwyczajną – poszła na potańcówkę w parku zwanym „Wenecja”. Wieczór ten – Roku Pańskiego 1924 – miał sprawić, że jej życie nigdy nie było już takie jak przedtem. Pan Jezus w wizji nadprzyrodzonej nawiązał ze swą ukochaną duszą więź mistyczną, która odtąd miała się jedynie pogłębiać. Sprawił, że panna Helena ujrzała przed oczyma duszy obraz umęczonego Zbawiciela, którego cierpienia spowodowane są grzechami nieumiarkowania w zabawie.

Od cierpiącego Odkupiciela usłyszała polecenie, aby wstąpiła do zakonu. Był to koniec rozterek młodej Heleny, która utwierdzona przez samego Boskiego Oblubieńca, nie pytała już o zgodę, lecz opuściła rodzinne strony i wyruszyła do Warszawy w poszukiwaniu odpowiedniego zgromadzenia. Zamieszkała początkowo w Ostrówku, gdzie znalazła pracę u państwa Lipszyców.

Równocześnie podejmowała próby wstąpienia do różnych konwentów, lecz odmówiono jej w kilku z rzędu. Wreszcie przełożona zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia wyraziła zgodę na rozpoczęcie postulatu przez zdeterminowaną petentkę, ale pod zwyczajnym warunkiem wniesienia posagu w majątek klasztorny. Helena, pozbawiona pomocy ze strony rodziców, musiała sama zarobić potrzebną kwotę, dlatego też pozostała u państwa Lipszyców. Po upływie roku pobożna panienka mogła wstąpić na upragnioną przez siebie drogę, a jej nowym domem stał się klasztor żeńskiego zgromadzenia.

Obłóczyny miały miejsce w roku 1926, a śluby wieczyste siostra Maria Faustyna złożyła dopiero w roku 1933 w Krakowie. Nawet rodzice przybyli na uroczystość. Do tego czasu przebywała ona w różnych miejscach – w Skolimowie pod Warszawą, w Wilnie czy też Płocku – wykonując rozmaite obowiązki w samym zakonie, a nawet w zakonnym sklepiku piekarniczym. Po przyjęciu profesji wieczystej wyjechała na trzy lata do Wilna, następnie wróciła do podkrakowskich Łagiewnik, gdzie miała już pozostać na stałe.

„Sekretarka” Pana Jezusa odbywa rekolekcje

Jej życie upłynęło pod znakiem wyjątkowo ścisłego prowadzenia przez Pana Jezusa. Nawiązała z Nim – z samym Królem królów i Panem panów – relację, można by rzec, wręcz poufałą. Rozpamiętywała z wielkim zaangażowaniem Mękę Pańską, a Pan wynagradzał jej miłość mistycznymi doświadczeniami Swojej obecności i miłości ku niej. Siostra Faustyna miała dar stygmatów ukrytych, bilokacji czy przeglądania sumień. Przede wszystkim jednak zasłynęła z powodu wizji i poleceń, jakie osobiście dawał jej Pan Jezus, oraz z dzieł, jakie współtworzyła, odpowiadając na Jego bezpośrednie wezwanie.

W pewnym momencie została jej dana nietypowa łaska – pod natchnieniem Bożym postanowiła odbyć rekolekcje. Ale nie zwyczajne rekolekcje, w których niejako po omacku, wiedziona jedynie światłem wiary, dusza buduje więź z Panem Bogiem. Prowadzącym owych rekolekcji był sam Syn Boży, który ukazywał Faustynie obrazy Swojej bolesnej męki i skutki, jakie grzech sprowadza na człowieka. Widziała ona Jezusa biczowanego przez konkretne grzechy ludzkie – jak nieczystość – i współodczuwała Jego cierpienia. Pan sam opowiada jej o Swoich cierpieniach i nazywa ją „sekretarką Swojego Miłosierdzia”. Ukazuje jej piekło, aby choć w ten sposób na własne oczy zobaczyła, jak straszliwe są cierpienia potępionych, którzy nie chcieli odpowiedzieć „tak” na Boże wezwanie podczas krótkiego ziemskiego wygnania.

Bóg-Człowiek przemawiał do tej duszy umiłowanej jak kapłan prowadzący rekolekcje. Mówił na przykład po którejś z wizji: „W jutrzejszym rozmyślaniu zastanawiać się będziesz nad tym, coś dziś widziała”. Tą drogą doprowadził ją Bóg do nadprzyrodzonej mądrości, jakiej w prostocie Swej wystarczalności udzielał tytanom ascezy i mistrzom życia duchowego. W spisywanym na polecenie spowiednika Dzienniczku siostra Faustyna zanotowała: „Nie szukam szczęścia poza wnętrzem, w którym przebywa Bóg” – w czym słychać oddźwięk myśli rozwijanej choćby przez nieocenionego Tomasza a Kempis.

Nieubłagana diagnoza

Wśród opisów męki Pańskiej pojawia się często motyw biczowania – w różnych wariantach (na przykład Pan Jezus biczowany przez uczestników karnawału). Nie działo się to bez powodu. Zbawiciel chciał w ten sposób dać do zrozumienia Swej służebnicy, w jakiej kondycji znajduje się świat i jak bardzo zło zagnieździło się w jego strukturach. Dla świątobliwej mniszki doświadczenia te były źródłem nieopisanego bólu, ale również zdziwienia tym, jak daleko posunął się nieprzyjaciel Boga i ludzkiego zbawienia.

Przed jedną z wizji Pan Jezus odezwał się do niej: „Patrz i zobacz rodzaj ludzki w obecnym stanie” i ukazał jej obraz społeczeństwa, nie wyłączając osób duchownych. Czytamy w Dzienniczku: „I w jednej chwili ujrzałam rzeczy straszne: odstąpili kaci od Pana Jezusa, a przystąpili do biczowania inni ludzie, którzy chwycili za bicze i siekli bez miłosierdzia Pana. Byli nimi kapłani, zakonnicy i zakonnice, i najwyżsi dostojnicy Kościoła, co mnie bardzo zdziwiło, byli ludzie świeccy różnego wieku i stanu; wszyscy wywierali swą złość na niewinnym Jezusie”. Obraz grzechów psujących członki Ciała Chrystusowego sam Pan podsumował wstrząsającymi słowami: „Widzisz, oto jest męka większa nad śmierć Moją”.

… i lekarstwo Miłosierdzia

Mistyczka odczuwała, że kona razem z Chrystusem, a równocześnie wiedziała, że to On wprowadził ją w ów stan i tylko On może ją wyprowadzić. Po wizjach przykrych przychodziły pocieszające. I oto widziała na przykład zmierzający pod krzyż korowód „dusz ukrzyżowanych”, czyli dusz tych chrześcijan, którzy przez dobrowolne dzielenie cierpień Chrystusowych pocieszają Jego Serce i wynagradzają grzechy ludzkości.

Wolą Bożą było, aby nabożeństwo do Jego Miłosierdzia zostało rozszerzone na cały świat i do spełnienia tego wielkiego celu obrał sobie nie kogo innego, tylko właśnie prostą zakonnicę z podkrakowskich Łagiewnik. W kolejnych objawieniach Jezus dyktował jej dokładnie, jak mają wyglądać poszczególne nabożeństwa – Koronka do Bożego Miłosierdzia czy Godzina Miłosierdzia. Polecił On Faustynie utworzenie nowego zgromadzenia i Sam podyktował nawet, jak mają wyglądać jego szaty. Tak powstało Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego, którego założycielem był błogosławiony ksiądz Michał Sopoćko. Odnośnie do reguły zgromadzenia Pan Jezus powiedział, że „życie Moje będzie dla was regułą, od narodzenia aż do skonania na krzyżu. Wpatruj się we mnie i według tego żyj; pragnę, abyś głębiej wniknęła w ducha Mojego, iżem jest cichy i pokornego serca”.

Z tej samej inspiracji powstał Apostolski Ruch Bożego Miłosierdzia, którego program Święta streszcza w trzech punktach, pisząc: „Dał mi Pan poznać w trzech jakby odcieniach swą wolę, lecz to jedno jest”:

„Pierwsze jest, gdzie dusze odosobnione od świata palić się będą w ofierze przed tronem Bożym i upraszać miłosierdzie dla świata całego… I wypraszać błogosławieństwo dla kapłanów, i modlitwą swoją przygotowywać będą świat na ostateczne przyjście Jezusa.

Drugie: jest modlitwa połączona z czynem miłosierdzia. Szczególnie bronić będą duszy dziecka przed złym. Modlitwa i czyn miłosierdzia zawiera w sobie wszystko, co te dusze czynić mają, a do grona ich mogą być przyjęte nawet najbiedniejsze, i w egoistycznym świecie będą się starały rozbudzić miłość, miłosierdzie Jezusa.

Trzecie: jest modlitwa i uczynność miłosierdzia nieobowiązująca żadnym ślubem, lecz za ich wykonanie będą mieli udział we wszystkich zasługach i przywilejach całości. Do tego odcienia mogą należeć wszyscy ludzie na świecie żyjący.”

Święta na czasy ostateczne

W tym opisie ofiar, jakie ponosić mają najwierniejsi chrześcijanie, brzmi ton dziwnie podniosły, przywołujący w pamięci ustępy z Apokalipsy, gdzie mowa jest o kadzidłach unoszących się przed Majestatem Baranka. To jest właśnie Orędzie Bożego Miłosierdzia. Orędzie na Czasy Ostateczne, w których Wiara prawdziwa zanikać będzie na rzecz mrzonek ludzkiego umysłu.

Apostołka Bożego Miłosierdzia dokończyła swych pełnych poświęcenia dni w łagiewnickim konwencie. Pod koniec życia zapadła na śmiertelną chorobę – gruźlicę płuc i przewodu pokarmowego. W roku 1936 po raz pierwszy trafiła do szpitala, a dwa lata później (5 października 1938 roku) przeniosła się do wieczności – docierając już nieodwołalnie do Źródła Miłosierdzia. Materiały do procesu beatyfikacyjnego zaczęto oficjalnie zbierać na polecenie prymasa Hlonda w roku 1947, zaś Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił siostrę Faustynę Kowalską błogosławioną w roku 1993 i świętą w roku 2000.

Kościół wspomina św. Faustynę Kowalską 5 października.

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Pielgrzymka górska do Litmanovej (22 września)

Posted by tadeo w dniu 16 września 2018

Plakat pielgrzymkowy Sadeczanin

Przy granicy Polsko- Słowackiej, na górze Zvir koło Litmanovej na Słowacji,  początkiem lat 90- tych XX wieku przez 5 lat miała się objawiać dwum młodziutkim nastolatkom, Katce i Ivetce, Matka Boża Niepokalanie Poczęta.

Biskup Miejsca, Metropolita Preszovski nadał temu miejscu status Sanktuarium.

Więcej można doczytać tutaj :

http://litmanova.blogspot.com

Na dzień dzisiejszy wizjonerki są żonami i matkami. Jedna mieszka w Anglii, druga w USA.

Pojawiają się od czasu do czasu na Gorze Zvir podczas uroczystości Maryjnych.

Mój kolega biznesowy Palko z pobliskiej Starej Lubowni zapytany początkiem lat 2000- czynnych o te wydarzenia odpowiedział mi – ,, to bzdura ! moja żona uczyła te dziewczyny. Nie odrabiały zadań …, bzdura !,,

Palko jest człowiekiem bardzo solidnym, prowadził duże budowy w ZSRR, po przemianch, z sukcesem, prowadził swoją firmę budowlaną. Miał przyjemność poznać, rozmawiać ze świętym Janem Pawłem II bo remontował dla naszego Kościoła obiekty sakralne w Pradze.

Kilka lat temu dostał rozległy zawał. Pracownicy sądząc że na pewno z tego nie wyjdzie , poprzepisywali auta, koparki itp. na siebie….

Palko przeżył. ,, Swoje ocalenie zawdzięczam Panience Litmnovskiej ! Ostatkiem sił prosiłem, Panienko Litmnovska, daj szansę !,,

Wspomniałem mu tych zdaniach z serdecznoscią i uśmiechem jak mi z 10 lat wcześniej mówił że ,, Litmanova to bzdura,,

Sam się z tamtych zdań śmiał.

Rok tem 38 letnia wizjonerka Iweta Korczakowa- Hudakow ze swoim 2,5 letnim synkiem pojawiła się 15 sierpnia na Górze Zvir.

Powiedziała że chociaż minęło ponad 20 lat, wspomnienia, spotkania z Matką Bożą są bardzo żywe.

Przypomniała, że Matka Boża powiedziała wtedy że bardzo nas potrzebuje.

Oczekuje od nas modlitwy i nawrócenia i abyśmy przyjmowali trudności dnia codziennego. Matka Boża oczekuje od nas miłości do każdego bliźniego tak jak do Boga.

A dlaczego przyszła do mnie ?( mówi Iweta )

Bo poszukuje niegodnych i grzesznych aby zmienili swoje życie. Ja jestem jedną z takiech ( mówi o sobie Iweta)

W sobotę 22 września chcemy się spotkać u Panienki Litmanowskiej na Górze Zvir k/ Litmanowej aby się modlić o świętość kapłanów przez wstawiennictwo ojca Józefa Andrasza który pochodził z pobliskich terenów.

Złota Polska Jesień zachęca do spacerów, wędrówek po okolicznych górach.

Kwaterę bez problemu można dostać po polskiej stronie ( Piwniczna- Zdrój, Kosarzyska, Obidza i zejść spacerkiem na sytronę słowacką do leśnego Sanktuarium na Górę Zvir. Można też zakwaterować się po stronie słowackiej w Starej Lubowni ( 9km) lub Litmanowej ( 3 km ) i podejść lub podjechać do Sanktuarium.

Między żartem a prawdą można powiedzieć że jest to ,, nasze,, Sanktuarium, był to tzw. ,, Kresy Południowe Rzeczpospolitej ,,bedace przedmiotem zastawu Króla Ludwika Luksemburczyka który to zastaw nigdy Polsce ( rozbiory ) nie został zwrócony. Na 100 lecie Niepodległej Polski pomódlmy się razem w Litmanowej.

Biskup miejsca, Metropolita Preszowski Abp Jan Babjak SJ przez lata bardzo zaprzyjaźniony z Polakami z serca nam Błogosławi na to Pielgrzymowanie.

Nie będzie to dzień modlitwy, spotkania bratnich narodów słowiańskich, Rusinów, Słowaków i Polaków.

Zapraszam Wszystkich !

Sądecki Pielgrzym

Posted in Matka Boża, Miłosierdzie Boże | Leave a Comment »

Mapy miejsc pobytu Świętej Faustyny Kowalskiej.

Posted by tadeo w dniu 9 września 2018

2013-06-16 14.08.33

„Błogosławieni Miłosierni Albowiem Oni Miłosierdzia Dostąpią Mt 5, 7”

Wstęp do tej witryny:

Orędzie Miłosierdzia, które Jezus przekazał przez św. Siostrę Faustynę, polega na przypomnieniu biblijnej prawdy o miłości miłosiernej Boga do każdego człowieka oraz wezwaniu do głoszenia jej przez świadectwo życia, czyny, słowa i modlitwę. Integralną częścią tego orędzia jest nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. Jego istotą jest postawa zaufania wobec Boga, czyli pełnienie Jego woli, oraz postawa miłosierdzia względem bliźnich. Nowymi, uprzywilejowanymi formami kultu w tym nabożeństwie są: obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie, święto Miłosierdzia, Koronka do Miłosierdzia Bożego, modlitwa w chwili konania Jezusa na krzyżu zwana Godziną Miłosierdzia oraz szerzenie czci Miłosierdzia. Do każdej z tych form kultu Jezus przywiązał wielkie obietnice pod warunkiem praktykowania ich w postawie ufności wobec Boga i czynnej miłości bliźniego. Wstęp ten do tej witryny napisała w wigilię Święta Wszystkich Świętych, i w wigilię rocznicy 155 lecia powstania Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, s. M. Elżbieta Siepak ZMBM (31 październik 2017 rok). Za co serdeczne Bóg zapłać. Natomiast witryna internetowa międzynarodowa, źródłowa przede wszystkim o Miłosierdziu Bożym i św. Siostrze Faustynie, Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, znajduje się pod tym adresem internetowym: www.faustyna.pl . Witrynę tę prowadzi s. M. Elżbieta Siepak ZMBM z innymi osobami. Skrót ZMBM oznacza Zgromadzenie Matki Bożej Miłosierdzia. Do tego zgromadzenia zakonnego należała św. Siostra Faustyna…

Nowe uprzywilejowane formy kultu Bożego, które od Boga przekazała św. Siostra Faustyna to:

1. Obraz Miłosierdzia Bożego. 2. Święto Miłosierdzia Bożego. 3. Godzina Miłosierdzia Bożego. 4. Koronka do Miłosierdzia Bożego. 5. Szerzenie Kultu Miłosierdzia Bożego. Więcej informacji w tej witrynie na stronie ”Obietnice”. Św. Siostra Faustyna jak była dzieckiem, to nie pytała się czy Bóg istnieje ale pytała się, jaki jest ten Bóg i jaką ma istność? Czy wiesz, że jak dusze przestaną wypraszać Miłosierdzie Boże, to świat ten przestanie istnieć? Ludzkości nie grozi zanik religijności bo na straży wiary stoi Boży gen…

Link – Translation of the whole site into English: Translation from Polish to English.

Dom Narodzin Świętej Faustyny – Głogowiec

Miejsca wszystkie w, których była św. Siostra Faustyna Kowalska podczas ziemskiego pielgrzymowania do Nieba, znajdowały się wtedy tylko w Polsce. Klasztory, budynki, kaplice, kościoły, sanktuaria w tamtych czasach o wiele inaczej wyglądały niż obecnie. Wiele z nich zostało przebudowanych i zmienionych.

Dom rodzinny św. Faustyny Kowalskiej – oprowadza ks. Janusz Kowalski

Z kanału użytkownika: Maskacjusz – YouTube

1. Głogowiec. Miejsce urodzenia Świętej Siostry Faustyny (Heleny Kowalskiej) w dniu 25 sierpnia 1905 roku – (dom rodzinny, narodzin) – Głogowiec Nr.11 – gmina Świnice Warckie. Polska. W Kościele Parafialnym Św. Kazimierza Królewicza w Świnicach Warckich, została Ochrzczona a następnie przyjęła Pierwszą Komunię Świętą. Kościół Parafialny w Świnicach Warckich został podniesiony do rangi, Sanktuarium Urodzin i Chrztu Św. Faustyny w 2002 roku.

Link

Sanktuarium urodzin i chrztu św. Faustyny – oprowadza ks. Janusz Kowalski

Z kanału użytkownika: Maskacjusz TV – YouTube

Sanktuarium Urodzin i Chrztu Świętej Siostry Faustyny Kowalskiej w Świnicach Warckich.

Święta Faustyna i Aleksandrów Łódzki

Z kanału użytkownika: Faustynka100 – YouTube

2. Aleksandrów Łódzki. Pierwsze miejsce pracy świętej poza domem rodzinnym przed wstąpieniem do klasztoru (była tu w latach od 1921 do 1922) – Aleksandrów Łódzki ul. Aleja 1 Maja Nr. 7 (wtedy Parzęczewska 30). Polska. Helena Kowalska (św. Siostra Faustyna) przyjęła tu Sakrament Bierzmowania w Kościele Parafialnym Św. Archanioła Rafała. Miało to miejsce w lutym, w roku 1922. Obecnie kościół św. Archaniołów Rafała i Michała.

Link

Święta Faustyna i Łódź

Z kanału użytkownika: Faustynka100 – YouTube

Święta Siostra Faustyna i Łódź ul Krośnieńska 9

Z kanału użytkownika: Faustynka100 – YouTube

Został ukończony remont kapitalny kamienicy w Łodzi przy ul. Krośnieńskiej 9. Na przełomie lat 1922 i 1923 mieszkała tu u wuja Michała Rapackiego, Helena Kowalska ( św. Siostra Faustyna). Miejsce, to zostało uświęcone poprzez jej osobisty tutaj pobyt. Jest tutaj już kaplica Miłosierdzia Bożego i św. Siostry Faustyny oraz będzie Sanktuarium Powołania Zakonnego Św. Faustyny Kowalskiej w Łodzi. Będzie tutaj Muzeum Św. Faustyny Kowalskiej w Łodzi. Jest tutaj już Dom Zakonny – Klasztor Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Będą tutaj ”Pokoje Gościnne” dla pielgrzymów. Prace remontowe ruszyły tutaj kiedy Siostry ZMBM przejęły ten obiekt prawnie od Urzędu Miasta Łodzi, w Jubileuszowym Roku Miłosierdzia. Po zakończeniu podstawowych prac obiekt ten sakralny został oddany do użytku. Obiekt ten znajduje się na szlaku św. Faustyny, tak nic dziwnego, że przybywają tu, też pielgrzymi z całego świata. Św. Siostra Faustyna jest znana obecnie na wszystkich kontynentach świata jako Sekretarka, Szafarka i Apostołka Miłosierdzia Bożego. Więcej wiadomości na ten temat w tej witrynie na stronie: Powołanie zakonne.

3. Łódź jako drugie miejsce pobytu Heleny Kowalskiej poza domem rodzinnym, przed wstąpieniem do klasztoru – św. Siostry Faustyny. Jest, to pierwsze miejsce pobytu świętej w mieście Łodzi. Była tu w latach od 1922 do 1923 – Łódź ul. Krośnieńska Nr. 9 (wtedy Nowa Krótka). Mieszkała tutaj u wuja Michała Rapackiego. Pracowała natomiast w pobliżu u tercjarek franciszkańskich przy ul. Sanockiej. Polska.

Link

3. Łódź jako drugie miejsce pobytu Heleny Kowalskiej poza domem rodzinnym, przed wstąpieniem do klasztoru – św. Siostry Faustyny. Drugie miejsce pracy Heleny Kowalskiej w mieście Łodzi, miało miejsce u pani Marcjanny Sadowskiej Wieczorek. Łódź ul. Edwarda Abramowskiego Nr. 29 (wtedy Gubernatorska), była tu i pracowała w latach 1923 do 1924 Helena Kowalska. Polska.

Link

W dniu 29 czerwca 1924 roku w Łodzi, w niedzielę miała miejsce zabawa taneczna w parku Wenecja. Obecnie park im. Juliusza Słowackiego. Tam Helena Kowalska ujrzała Pana Jezusa, umęczonego, obnażonego z szat, okrytego całego ranami, który powiedział jej te słowa: Dokąd Cię będę cierpiał i dokąd mnie zwodzić będziesz. Szybko opuściła tańczące towarzystwo i udała się do łódzkiej katedry pod wezwaniem św. Stanisława Kostki. Padła tam krzyżem przed Najświętszym Sakramentem prosząc o Wolę Bożą dla siebie. Wtem usłyszała te słowa Pana Jezusa: Jedź natychmiast do Warszawy, tam wstąpisz do klasztoru. I tak prawie od razu uczyniła…

Siostra Dominika ZSJM o Domu w Ostrówku – opowiada o Św. Faustynie

– Helenie Kowalskiej

Z kanału użytkownika: mywolomin – YouTube

4. Ostrówek. Trzecie miejsce pracy świętej poza domem rodzinnym przed wstąpieniem do klasztoru – Ostrówek ul. Św. Faustyny 5, gmina Klembów. Polska.

Link

Sanktuarium Św. Siostry Faustyny Kowalskiej w Warszawie, przy ul. Żytniej 1.

3. Muzeum Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia – Jubileusz

– 150 lat Zgromadzenia

Z kanału użytkownika: wwwfaustynapl – YouTube

Warszawa ul. Żytnia – Muzeum Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

5. Warszawa. Warszawa – Żytnia. Wstąpienie do klasztoru Heleny Kowalskiej nastąpiło 1 sierpnia 1925 roku wtedy, to otrzymała imię zakonne Maria Faustyna – Warszawa ul. Żytnia 3/9. Generalny Dom Zakonny ZMBM (ZMBM – Zgromadzenie Matki Bożej Miłosierdzia lub Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia). Polska.

Link

Do tego kościoła chodziła św. Siostra Faustyna będąc tutaj swego czasu w Skolimowie.

Kościół Parafialny Matki Bożej Anielskiej w Skolimowie przy ul. Środkowa 15.

Link: http://www.mbanielska.mkw.pl/

6. Skolimów. Miejsce pobytu świętej. Dom Zakonny. Polska. Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Skolimowie wynajmowało dom. Służył im on do odpoczynku i powrotu do zdrowia. Podczas powstania warszawskiego archiwum sióstr spłonęło przy ul. Żytniej 3/9. Dlatego nie wiadomo, która, to ta duża willa była wynajmowana przez siostry i czy ona przetrwała do tej pory. Wiadomo na pewno, że św. Faustyna chodziła do Kościoła Parafialnego Matki Bożej Anielskiej w Skolimowie.

Link

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia – Kraków Łagiewniki

Z kanału użytkownika: medianettv – YouTube

7. Kraków. Miejsce pobytu świętej. Obecnie – Światowe Centrum – Światowa Stolica Kultu Miłosierdzia Bożego – z grobem św. Faustyny Kowalskiej i obrazem cudownym Jezusa Miłosiernego. Ukończyła tu Nowicjat oraz złożyła uroczyste Śluby Zakonne i Wieczyste. W październiku 1937 roku Pan Jezus Miłosierny objawił właśnie tutaj – Godzinę Miłosierdzia Bożego – trzecią po południu. Objawił ją św. Siostrze Faustynie. Powtórzył tą godzinę śmierci swojej na krzyżu w objawieniu, w lutym 1938 roku i dał szczególne obietnice dla tych, którzy będą modlili się w tej godzinie Koronką do Miłosierdzia Bożego. Nie tylko w Wilnie bo, też w Krakowie były tworzone pierwsze wizerunki, obrazki Miłosierdzia Bożego z podpisem Jezu, ufam Tobie! Jezus Miłosierny poprzez te obrazki miał przybyć do wszystkich dusz, jako ostatnia ”Deska Ratunkowa”. Było, to jeszcze za życia św. Siostry Faustyny. Dnia 27 września 1937 Siostra Faustyna z Matką Przełożoną Ireną Krzyżanowską poszła do miasta na ul. Szewską 22 w sprawie drukowania tych obrazków Jezusa Miłosiernego. Była, to drukarnia J. Cebulskiego. Potem modliła się w kościele mariackim. Matka Przełożona Domu Zakonnego krakowskiego próbowała sprzedawać te obrazki wydrukowane. Św. Siostra Faustyna pytała się Matki Przełożonej, jak się sprzedają te obrazki? Matka Przełożona odpowiedziała, że słabo się sprzedają. Potem św. Siostra Faustyna przebywa w szpitalu na Prądniku w Krakowie, mówi, że chce umrzeć w Domu Zakonnym. Prośba jej zostaje spełniona. W Krakowie 5 października w celi zakonnej w 1938 roku umiera Siostra Maria Faustyna od Najświętszego Sakramentu – Apostołka Miłosierdzia Bożego. Pozostawia po sobie kilka zapisanych zeszytów, które razem stanowią dzienniczek. Dzienniczek ten nosi tytuł: ” Miłosierdzie Boże w duszy mojej”. Jest perłą mistyki chrześcijańskiej Kościoła Powszechnego. Tłumaczony jest na wiele języków świata. Obecnie już został przetłumaczony na kilkadziesiąt różnych języków świata. Obecnie jest też największą publikacją, która wyszła z Polski na świat. Dom Zakonny, ZMBM – Kraków ul. Siostry Faustyny 3. Polska.

Link

Wilno: dom św. Faustyny Kowalskiej 1

Z kanału użytkownika: Mariusz Frukacz – YouTube

Wilno: dom św. Faustyny Kowalskiej 2

Z kanału użytkownika: Mariusz Frukacz – YouTube

8. Wilno. Miejsce pobytu świętej. Został tu w Wilnie namalowany pierwszy Obraz Miłosierdzia Bożego w 1934 roku. Natomiast Dom Zakonny mieścił się wtedy, w dzielnicy Antokol przy ul. Senatorskiej 25. Zmieniono w czasie nazwę ulicy. Obecny adres, to: Wilno ul. Grybo 29, Litwa. (V. Grybo g. 29, Vilnius 10318, Litwa) Obecnie Dom Św. Siostry Faustyny Kowalskiej – Muzeum. Wilno wtedy było w Polsce a obecnie jest na Litwie. Litwa. W Wilnie 13 – 14 września 1935 roku, Pan Jezus Miłosierny objawił św. Siostrze Faustynie Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Za ten dar Koronki do Miłosierdzia Bożego każdego roku w dzień 14 września, odprawiona jest Msza Święta dzieńkczynna, w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie – Łagiewnikach.

Link

Wilno. Miejsce malowania pierwszego obrazu Miłosierdzia Bożego przez Eugeniusza Kazimirowskiego, to: Rasų gatvė 2, Wilno, Litwa (Wilno ul. Rossa 2, Litwa). Św. Faustyna bywa tu kilka razy – pilotuje malowanie tego obrazu Jezusa Miłosiernego. Podaje wskazówki malarzowi jak ma wyglądać ten obraz. Pan Jezus ma być piękny na tym obrazie ale malarzowi nie udaje się namalować tak piękne Miłosierdzie Boże. Dlatego Św. Siostra Faustyna widząc tak namalowanego już Jezusa Miłosiernego się rozpłakała. Kto Ciebie wymaluje tak pięknego?

Link

9. Warszawa. Dom Zakonny, Warszawa – Grochów ul. Hetmańska 44. Miejsce pobytu świętej. Polska.

Link

fau kiekrz01

Z kanału użytkownika: parafiasuchylas – YouTube

10. Kiekrz. Miejsce pobytu świętej. Dom Zakonny – Kiekrz ul. Kierska 10 . Obecnie jest tam, też Sanktuarium Św. Faustyny Kowalskiej. Polska.

Link

Dom Zakonny Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia – Biała ul. Henryka Sienkiewicza 18.

11. Biała. Miejsce pobytu świętej. Biała znajduje się blisko miasta Płock. Dom Zakonny – Biała ul. Henryka Sienkiewicza 18 – wtedy gospodarstwo rolne. Polska.

Link

Święta Faustyna i Płock

Z kanału użytkownika: Faustynka100 – YouTube

Dziewiąty dzień nowenny przed świętem Miłosierdzia Bożego

Z kanału użytkownika: Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku – YouTube

Link: Link

12. Płock. Miejsce pobytu świętej. Objawienie się Siostrze Faustynie Kowalskiej, obrazu Miłosierdzia Bożego wieczorem, w dniu 22 lutym 1931 roku. Dom Zakonny – Płock Pl. Stary Rynek 14/18. Polska.

Link

13. Walendów. Miejsce pobytu świętej. Dom Zakonny – Walendów ul. Nad Utratą 30. Polska.

Link

Święta Faustyna i Częstochowa

Z kanału użytkownika: Faustynka100 – YouTube

14. Częstochowa. Miejsce pobytu świętej. Modlitwa św. siostry Faustyny na Jasnej Górze przed Cudownym Obrazem. Dom Zakonny – Częstochowa ul. Św. Barbary 9/11. Polska.

Link

Dom Zakonny Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Derdach, ul. Łączności 158 – Polska

15. Derdy. Miejsce pobytu świętej. Dom Zakonny – Derdy ul. Łączności 158. Polska.

Link

16. Prądnik. Miejsce pobytu świętej. Szpital im. św. Jana Pawła II w Krakowie na Prądniku, ul. Prądnicka 80. Dnia 17 września 1938 roku św. Faustyna opuściła ten szpital, aby umrzeć w Domu Zakonnym w swojej celi. Kaplica Serca Jezusowego w, której się modliła św. Faustyna, ocalała tego szpitala. Każdego roku w dniu 17 września organizowany jest w tym szpitalu: Dzień św. Siostry Faustyny. W latach między 1936 a 1938 św. Faustyna w sumie była w tym szpitalu ponad 8 miesięcy jako pacjentka. Polska.

Link

17. Rabka. Miejsce pobytu świętej. Rabka jako miejsce odpoczynku i powrotu do zdrowia św. siostry Faustyny. Dom Zakonny – Rabka ul. Juliusza Słowackiego 12. Polska.

Link

Kalendarium:

25 sierpnia 1905

Narodziny trzeciego dziecka w rodzinie Marianny i Stanisława Kowalskich we wsi Głogowiec.

27 sierpnia 1905

Chrzest w parafii św. Kazimierza w Świnicach Warckich, którego udzielił ks. Józef Chodyński. Dziecku Kowalskich nadano imię: Helena, a rodzicami chrzestnymi byli: Konstanty Bednarek i Marianna Szewczyk (Szczepaniak).

1912

Pierwsze doświadczenie miłości Boga i wezwanie małej Helenki do życia doskonalszego w czasie nieszporów w kościele parafialnym w Świnicach Warckich.

1914

Pierwsza Komunia święta Helenki Kowalskiej udzielona przez ks. Romana Pawłowskiego proboszcza parafii w Świnicach Warckich.

1917

Rozpoczęcie nauki w szkole podstawowej w Świnicach Warckich przez Helenkę Kowalską.

1921

Początek służby Helenki Kowalskiej u Kazimierza i Leokadii Bryszewskich w Aleksandrowie Łódzkim.

1922

Powrót Heleny Kowalskiej z Aleksandrowa Łódzkiego do Głogowca i przedstawienie rodzicom zamiaru wstąpienia do klasztoru. Stanowczy sprzeciw ze strony rodziców.

Jesień 1922

Wyjazd Heleny Kowalskiej do Łodzi w celu poszukiwania pracy. Pobyt u wuja Michała Rapackiego przy ul. Krośnieńskiej 9. Służba u tercjarek franciszkańskich.

2 lutego 1923

Rozpoczęcie służby u Marcjanny Sadowskiej, właścicielki sklepu przy ul. Abramowskiego 29 w Łodzi.

Lipiec 1924

· Wyjazd Heleny Kowalskiej do Warszawy w celu wstąpienia do klasztoru.

· Praca u Aldony Lipszycowej w Ostrówku, gmina Klembów.

· Pierwsza wizyta w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia i wstępne przyjęcie przez m. Michaelę Moraczewską.

1 sierpnia 1925

Wstąpienie Heleny Kowalskiej do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie przy ul. Żytniej.

Sierpień 1925

Wyjazd postulanki Heleny Kowalskiej do domu letniskowego Zgromadzenia w Skolimowie dla podratowania zdrowia.

1925

Postulat Heleny Kowalskiej w domu warszawskim Zgromadzenia pod kierunkiem m. Janiny Bartkiewicz.

23 stycznia 1926

Przyjazd postulantki Heleny Kowalskiej do Krakowa w celu dokończenia postulatu i odbycia dwuletniego nowicjatu pod kierunkiem m. Małgorzaty Gimbutt i m. Marii Józefy Brzozy.

30 kwietnia 1926

Obłóczyny, na których Helena Kowalska otrzymała habit oraz imię zakonne: s. M. Faustyna. Ceremoniom obłóczyn, pierwszych i wieczystych ślubów w tym dniu przewodniczył bp Paweł Kubicki z Sandomierza.

20 kwietnia 1928

Siostra Faustyna rozpoczyna rekolekcje przed złożeniem ślubów czasowych.

30 kwietnia 1928

Pierwsze śluby zakonne (czystości, ubóstwa i posłuszeństwa) Siostry Faustyny, składane na rok i ponawiane każdego roku aż do czasu złożenia wieczystej profesji.

31 października 1928

Wyjazd Siostry Faustyny do Warszawy, do pracy w kuchni.

21 lutego1929

Wyjazd Siostry Faustyny do Wilna na zastępstwo s. Petroneli Basiury, która udawała się na III probację.

11 czerwca 1929

Powrót Siostry Faustyny z Wilna do Warszawy (klasztor przy ul. Żytniej).

Czerwiec 1929

Wyjazd Siostry Faustyny do nowo powstającego domu Zgromadzenia na Grochowie w Warszawie przy ul. Hetmańskiej.

7 lipca 1929

Wyjazd Siostry Faustyny do Kiekrza, by zastąpić w kuchni chorą s. Modestę Rzeczkowską.

Październik 1929

Pobyt Siostry Faustyny w domu generalnym w Warszawie przy ul. Żytniej.

Maj-czerwiec 1930

· Przyjazd Siostry Faustyny do Płocka i praca w sklepie piekarniczym.

· Pobyt Siostry Faustyny w domu filialnym w Białej (10 km od Płocka).

·

22 lutego1931

Rozpoczęcie w życiu Siostry Faustyny prorockiej misji. Pierwsza wizja Jezusa Miłosiernego i polecenie namalowania obrazu.

Luty 1931

Polecenie Pana Jezusa dotyczące ustanowienia święta Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy.

Listopad 1932

Wyjazd Siostry Faustyny na III probację do Warszawy.

Listopad 1932

Rekolekcje w Walendowie. Spowiedź Siostry Faustyny u o. Edmunda Eltera SJ i pierwsze potwierdzenie nadprzyrodzonego pochodzenia objawień.

1 grudnia 1932

Rozpoczęcie przez Siostrę Faustynę III probacji pod kierunkiem m. Małgorzaty Gimbutt.

Marzec 1933

Siostrę Faustynę w klasztorze na Żytniej w Warszawie odwiedziła młodsza rodzona siostra Wanda.

18 kwietnia 1933

Przyjazd Siostry Faustyny do Krakowa.

21 kwietnia 1933

Rozpoczęcie w krakowskim klasztorze ośmiodniowych rekolekcji pod kierunkiem o. Antoniego Bronisława Wojnara SJ. Pierwsza spowiedź u o. Józefa Andrasza SJ.

1 maja 1933

Złożenie przez Siostrę Faustynę ślubów wieczystych w Krakowie. Ceremoniom przewodniczył bp Stanisław Rospond.

23 maja 1933

Wyjazd Siostry Faustyny z Krakowa do Wilna. Po drodze zatrzymała się w Częstochowie.

25 maja 1933

Przyjazd Siostry Faustyny do Wilna, gdzie podjęła pracę w ogrodzie.

Czerwiec 1933

Pierwsze spotkanie Siostry Faustyny ze spowiednikiem ks. Michałem Sopoćką, kierownikiem duchowym w Wilnie, który z woli Boga był dla niej pomocą w wypełnianiu prorockiej misji.

2 stycznia 1934

Pierwsza wizyta w pracowni malarza Eugeniusza Kazimirowskiego, dokąd Siostra Faustyna chodziła z przełożoną m. Ireną Krzyżanowską.

29 marca 1934

Siostra Faustyna spisała akt ofiarowania swego życia za grzeszników, szczególnie za te dusze, które straciły ufność w miłosierdzie Boże.

Czerwiec 1934

Ukończenie prac związanych z namalowaniem pierwszego obrazu Jezusa Miłosiernego w pracowni Eugeniusza Kazimirowskiego. Siostra Faustyna płakała, że Jezus na tym obrazie nie jest tak piękny, jakim Go widziała.

26 lipca 1934

Siostra Faustyna chora – przeziębienie.

12 sierpnia 1934

Silne zasłabnięcie Siostry Faustyny. Wezwany ks. Michał Sopoćko udzielił jej sakramentu chorych.

13 sierpnia 1934

Poprawa zdrowia Siostry Faustyny.

4 marca 1935

Siostra Faustyna wraz z s. Petronelą pojechały „na Kazika”, by zakupić narzędzia i naczynia gospodarze.

26-28 kwietnia 1935

Pierwsze publiczne wystawienie obrazu Jezusa Miłosiernego w Ostrej Bramie w Wilnie.

Maj 1935

Pierwsze objawienie związane z ideą nowego zgromadzenia.

13-14 września 1935

Objawienie Siostrze Faustynie Koronki do Miłosierdzia Bożego.

29 września 1935

Siostra Faustyna wraz z siostrami wzięła udział w czterdziestogodzinnym nabożeństwie w kościele św. Michała.

19 października 1935

Wyjazd Siostry Faustyny do Krakowa na ośmiodniowe rekolekcje.

4 listopada 1935

Powrót Siostry Faustyny do Wilna po rekolekcjach w Krakowie. Po drodze zatrzymała się w Częstochowie.

8 stycznia 1936

Wizyta Siostry Faustyny u abp Romualda Jałbrzykowskiego, w czasie której przedstawiła żądanie Jezusa dotyczące założenia nowego zgromadzenia.

21 marca 1936

Wyjazd Siostry Faustyny z Wilna do Warszawy.

25 marca 1936

Przyjazd Siostry Faustyny do Walendowa, a potem wyjazd do Derd.

11 maja 1936

Wyjazd Siostry Faustyny z Derd do Krakowa na pobyt stały w towarzystwie s. Edmundy Sękul.

12 maja 1936

Przyjazd Siostry Faustyny do Krakowa.

19 czerwca 1936

Udział Siostry Faustyny w procesji Serca Bożego w kościele jezuitów przy ul. Kopernika w Krakowie.

14 września 1936

Rozmowa Siostry Faustyny z abp R. Jałbrzykowskim w klasztorze w Krakowie-Łagiewnikach.

19 września 1936

Badanie lekarskie Siostry Faustyny na Prądniku w Krakowie.

20 października 1936

Siostra Faustyna rozpoczyna ośmiodniowe rekolekcje w Krakowie.

9 grudnia 1936

Wyjazd Siostry Faustyny do szpitala na Prądniku.

24 grudnia 1936

Powrót Siostry Faustyny do klasztoru na Święta Bożego Narodzenia.

27 grudnia 1936

Wyjazd Siostry Faustyny do szpitala na Prądniku na dalszą kurację.

27 marca 1937

Powrót Siostry Faustyny ze szpitala do klasztoru w Łagiewnikach.

13 kwietnia 1937

Pogorszenie stanu zdrowia Siostry Faustyny.

14 kwietnia 1937

Cudowne uzdrowienie Siostry Faustyny. Jezus powiedział: „Idź i powiedz przełożonej, że jesteś zdrowa”.

23 kwietnia 1937

Siostra Faustyna odprawia trzydniowe rekolekcje.

4 maja 1937

Siostra Faustyna otrzymuje zgodę przełożonej generalnej m. Michaeli Moraczewskiej na opuszczenie Zgromadzenia, ale z powodu wielkich ciemności duchowych nie korzysta z tego pozwolenia, uznając, że nie ma w tym woli Bożej.

20 maja 1937

Siostra Faustyna powraca do stanu sprzed cudownego uzdrowienia, gdyż chce służyć Jezusowi w takim stanie, jaki mu się bardziej podoba.

29 lipca 1937

Wyjazd Siostry Faustyny na kurację do Rabki.

10 sierpnia1937

Powrót Siostry Faustyny z Rabki do Krakowa.

12 sierpnia 1937

Spotkanie Siostry Faustyny z ks. Michałem Sopoćką w klasztorze w Łagiewnikach.

25 sierpnia 1937

Ksiądz Michał Sopoćko kilka dni przebywał w Krakowie i w klasztorze w Łagiewnikach spotykał się z Siostrą Faustyną.

6 września 1937

Siostra Faustyna ze względu na stan zdrowia otrzymała zmianę obowiązku z ogrodu do furty.

19 września 1937

Siostrę Faustynę odwiedził rodzony brat Stanisław.

27 września 1937

Siostra Faustyna wraz z przełożoną m. Ireną Krzyżanowską poszła do miasta do drukarni J. Cebulskiego (ul. Szewska 22) w sprawie drukowania obrazków Jezusa Miłosiernego. Potem modliła się w kościele mariackim w Krakowie.

Październik 1937

Objawienie Godziny Miłosierdzia w klasztorze w Krakowie-Łagiewnikach.

21 kwietnia 1938

Powtórny wyjazd Siostry Faustyny do szpitala na Prądniku.

Lipiec 1938

Przełożona generalna m. Michaela Moraczewska odwiedziła Siostrę Faustynę w szpitalu na Prądniku.

24 sierpnia 1938

Przełożona m. Irena Krzyżanowska całą noc czuwała przy Siostrze Faustynie w szpitalu na Prądniku.

25 sierpnia 1938

Ksiądz Teodor Czaputa, kapelan klasztoru Zgromadzenia w Krakowie-Łagiewnikach, w szpitalu na Prądniku udzielił Siostrze Faustynie sakramentu chorych.

28 sierpnia 1938

Ksiądz Michał Sopoćko przyjechał do Krakowa i kilka razy odwiedził Siostrę Faustynę w szpitalu na Prądniku.

17 września1938

Powrót Siostry Faustyny ze szpitala do klasztoru w Łagiewnikach.

22 września 1938

Siostra Faustyna zwyczajem Zgromadzenia przeprosiła siostry za swe mimowolne uchybienia.

26 września 1938

Ostatnie spotkanie Siostry Faustyny z ks. Michałem Sopoćką, w czasie którego powiedziała: „Zajęta jestem obcowaniem z Ojcem Niebieskim”.

5 października 1938

· Ostatnia spowiedź Siostry Faustyny u o. Józefa Andrasza (godzina 1600).

· Modlitwy kapelana ks. Teodora Czaputy i sióstr przy łożu umierającej Siostry Faustyny.

· Odejście Siostry Faustyny do Pana (2245) w obecności s. Amelii Sochy i s. Eufemii Traczyńskiej.

·

7 października 1938

Pogrzeb Siostry Faustyny odbył się w pierwszy piątek miesiąca i uroczystość Matki Bożej Różańcowej. Ojciec Władysław Wojtoń SJ odprawił Mszę św. przy głównym ołtarzu, a o. Tadeusz Chabrowski SJ przy ołtarzu Serca Jezusowego. Na pogrzebie nie był nikt z rodziny, ponieważ Siostra Faustyna nie chciała narażać ich na koszty podróży. Siostra Faustyna została pochowana w grobowcu na cmentarzu zakonnym w ogrodzie Zgromadzenia.

Kalendarium jest opracowane przez s. M. Elżbietę Siepak z ZMBM, na podstawie zgromadzonych materiałów źródłowych archiwalnych. Z witryny źródłowej ZMBM: https://www.faustyna.pl

Patronaty św. Siostry Faustyny Kowalskiej i inne informacje, są umieszczone na witrynie źródłowej ZMBM:

http://www.faustyna.pl

ZMBM oznacza Zgromadzenie Matki Bożej Miłosierdzia lub inaczej: Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

Odkrycie św. Siostry Faustyny.

Odkrycie najważniejsze w historii ludzkości, to odkrycie między innymi, że Bóg jest samym Miłosierdziem. Dokonała tego św. Faustyna z Głogowca jak niektórzy ją nazywają.

Odkrycie św. Faustyny Kowalskiej jest najbardziej proste w historii wszystkich odkryć jakie znamy, a z tego powodu było dlatego tak trudne do odkrycia. Odkrycie na nowo Miłosierdzia Bożego jako centrum wszystkiego w kościele stało się jego nowym blaskiem. Wszechświat działa i istnieje na zasadzie Miłosierdzia Bożego oraz z niego jest zbudowany. Miłosierdzie Boże jest szybsze od światła i działa natychmiastowo poza czasem a tym samym i przestrzenią. Jest wieczne a tym samym nieśmiertelne, jest w sobie samym arcydziełem Bożym… Przed św. Siostrą Faustyną wiedziano, że Bóg jest miłosierny i, że jest miłością i, że jest doskonały. Wiedziano, że za dobre czyny wynagradza a za złe karze. Św. Siostra Faustyna natomiast odkryła całą prawdę o Bożym Miłosierdziu, że Bóg jest miłością samą i samym miłosierdziem, i samą doskonałością w 100 procentach. Wcześniej nie występowały słowa: samą, samym, samo. Inaczej Bóg, to 100 procent miłości Bożej i 100 procent miłosierdzia Bożego, i 100 procent doskonałości Bożej. Odkrywa, to jak widzi i słyszy słowa Jezusa skierowane do duszy będącej w rozpaczy. (Dz. 1486) Słowa Pana Jezusa skierowane do duszy będącej w rozpaczy: ‘’Duszo w ciemnościach pogrążona, nie rozpaczaj, nie wszystko jeszcze stracone, wejdź w rozmowę z Bogiem swoim, który jest miłością i miłosierdziem samym’’. Czyli Bóg jest miłością, miłosierdziem i doskonałością samą. Dlatego widząc mistycznie, to wszystko bez wahania św. Siostra Faustyna woła do Jezusa Miłosiernego: ‘’Jezu przemień mnie w siebie, bo ty wszystko możesz’’. Jezus przemienia ją w siebie i tak św. Siostra Faustyna dostaje największą doskonałość, jaką dusza może osiągnąć w doskonaleniu się tu na ziemi. Poprzez, to udoskonalenie swojej duszy w Jezusie Chrystusie staje się wzorem do naśladowania przez innych. Dalej stoi już przed samym Tronem Miłosierdzia Bożego i zaprasza do Jego zdroju dusze, aby przychodziły i czerpały z niego łaski Boże. Wyprasza, także różne łaski Boże dla tych dusz. Duszę proszą o jej wstawiennictwo u Boga w najróżniejszych swoich potrzebach, intencjach. Miłosierdzie Boże za wstawiennictwem św. Siostry Faustyny sypie hojnie łaskami dla dusz po dzień dzisiejszy, a końca tego działania Bożego nie widać…

https://sites.google.com/site/swietafaustynakowalska/mapy-miejsc-pobytu-swietej-faustyny-kowalskiej

Więcej:

https://tadeuszczernik.wordpress.com/category/sw-faustyna/

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »