WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Miłosierdzie Boże’ Category

Diabeł mieszał, dzieło powstało

Posted by tadeo w dniu 28 lipca 2020

Wszystko zaczęło się w kwietniu 1936 r. w Walendowie. A właściwie jeszcze wcześniej – od pierwszego objawienia się Pana Jezusa s. Faustynie, co wpisało ją w Dzieło Bożego Miłosierdzia.

Niedziela Ogólnopolska 28/2011, str. 34-35

 Margita Kotas

Moment zatwierdzenia Stowarzyszenia Misjonarzy Jezusa Miłosiernego przez bp. Marcjana Trofimiaka, ordynariusza diecezji łuckiej na Ukrainie, 8 maja 2009 r. Od prawej strony: ks. dr Grzegorz Bliźniak – założyciel SMJM, bp Marcjan Trofimiak, ks. kan.

Pan Jezus stopniowo przekazywał s. Faustynie i egzekwował swoje polecenia. Wśród nich były te dotyczące obrazu, święta i powołania zgromadzenia żeńskiego, o czym można odnaleźć informacje w „Dzienniczku” s. Faustyny – opowiada ks. dr Grzegorz Bliźniak, założyciel Stowarzyszenia Misjonarzy Jezusa Miłosiernego. – Zawsze mnie interesowało, dlaczego Pan Jezus nic nie mówił na temat zgromadzenia męskiego.
Temat ten zajmował go do tego stopnia, że kiedy w 1992 r. został już księdzem, zaczął szukać odpowiedzi na to pytanie. Znalazł ją u Sióstr Jezusa Miłosiernego w Myśliborzu, w zgromadzeniu założonym przez bł. ks. Sopoćkę w odpowiedzi na żądanie skierowane do s. Faustyny. Matka Generalna pokazała mu list św. s. Faustyny do ks. Michała Sopoćki z kwietnia 1936 r., w którym s. Faustyna napisała, że Pan Jezus pragnie, aby było również męskie zgromadzenie. Potem były kolejne listy z uporczywymi prośbami, by się tym zajął.

Sztafeta założycielska z przeszkodami

Ks. Sopoćko podjął to wyzwanie po śmierci s. Faustyny. Mimo starań, każda z prób założenia zgromadzenia kończyła się fiaskiem, nawet wówczas, kiedy zgłosili się już kandydaci. Przyczyna niepowodzeń tkwiła najprawdopodobniej w fakcie, że nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia było wówczas „prześladowane”, jako sprawa w tamtych czasach niepewna. Gdy ks. Sopoćko był już chory, na początku lat 70. XX wieku zaczął szukać kogoś, komu mógłby tę sprawę przekazać. Niemal na łożu śmierci znalazł następcę – ks. prał. Zygmunta Chodosowskiego, swego ucznia z seminarium białostockiego. Ten kilka lat po śmierci ks. Sopoćki podjął dzieło. Były lata 80. Ks. Chodosowski zaczął szukać możliwości. Zgłosiło się do niego kilku księży, zaczęli się spotykać, modlić, odprawiać Godzinę Miłosierdzia. Sytuacja jednak się powtórzyła – nie udało się zatwierdzić zgromadzenia. Kiedy przyszły lata 90., po przejściu na emeryturę ks. Zygmunt wyjechał na Białoruś i tam w Witebsku i Mińsku głosił Boże Miłosierdzie, jednak ciągle myślał o założeniu zgromadzenia. Myśl ta towarzyszyła także ks. Grzegorzowi Bliźniakowi i wkrótce drogi obu kapłanów opatrznościowo skrzyżowały się. – Kiedy ja, po wielu latach pracy w Rosji i we Włoszech, wróciłem w 2004 r. do Polski – opowiada ks. Bliźniak – ta myśl tak mnie „prześladowała”, że nie mogłem sobie poradzić. To właśnie wówczas ks. Grzegorz znalazł wspomniane już potwierdzenie u sióstr Jezusa Miłosiernego. Wkrótce zadzwonił do niego ks. Zygmunt Chodosowski i doszło do spotkania obu kapłanów. Ks. Zygmunt był już wówczas ciężko chory na raka. Starania o założenie zgromadzenia podjął ks. Grzegorz. Rozpoczęło się poszukiwanie biskupa, który mógłby zatwierdzić nowe zgromadzenie. Sprawa nie była jednak prosta. Czas płynął i wkrótce okazało się, że stanie się tak, jak to przewidział przed śmiercią ks. Chodosowski: „Jeśli zgromadzenie to powstanie, to nie w Polsce”. W Polsce bowiem diabeł przeszkadzał. Niezwykle otwarty na sprawę był abp Stanisław Nowak z Częstochowy. – Kiedy spotkaliśmy się, powiedział, że zgromadzenie trzeba założyć, bo to Boża sprawa. Niestety, nie miał dla nas żadnej siedziby – dzieli się ks. Bliźniak.

Mocne przesłanie Papieża Miłosierdzia

Kiedy ks. Grzegorz, wraz ze swoim przyjacielem – ks. Mirosławem Kęską, zaczął zakładać zgromadzenie, napisał list do papieża Jana Pawła II, na ręce ówczesnego abp. Dziwisza, z pytaniem, czy Kościół potrzebuje takiej wspólnoty. Był rok 2005, Papież leżał ciężko chory w poliklinice Gemelli. Odpowiedź nie przychodziła.
Ks. Grzegorz wraz z ks. Mirosławem wybrali się zatem do Rzymu. Był luty. Chodzili codziennie do polikliniki Gemelli, by w szpitalnej kaplicy odmawiać Koronkę o godz. 15, modlić się za Papieża i o jakiś znak. Nic znaczącego jednak nie wydarzyło się, księża wrócili więc do Polski. – I Papież umiera po pierwszych Nieszporach Niedzieli Bożego Miłosierdzia. I to jest znak, na który czekaliśmy – wspomina ks. Grzegorz. – Śmierć Papieża w wigilię Niedzieli Bożego Miłosierdzia była duchowym „powerem”, którego dostaliśmy. Przypomniało nam się wtedy, co Papież powiedział podczas ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny, na Błoniach Krakowskich: „Zostawiam Wam swój duchowy testament: Bądźcie apostołami Bożego Miłosierdzia”.

Z Toskanii na Wołyń – z orędziem Miłosierdzia

W 2008 r. organizowany był we Włoszech I Światowy Kongres Bożego Miłosierdzia. Ks. Grzegorz wybrał się na Kongres. Tam poznał biskupa z Toskanii – Eugenio Bininiego z Massa-Carrara, który, zapoznawszy się z ideą, zaprosił powstające dzieło do siebie. Okazało się, że w parafii, do której zaprosił księży, za przyczyną nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia zdarzył się cud. Biskup uznał, że to miejsce będzie doskonałe dla nowej wspólnoty. Do Włoch wyjechali dwaj księża i kleryk. – Kiedy jednak dotarliśmy do wyznaczonej włoskiej parafii, biskup rozchorował się bardzo poważnie. Diabeł wciąż nam przeszkadzał – dzieli się z „Niedzielą” ks. Bliźniak. – Przez rok mieszkaliśmy w walącym się domu, kiedy padał deszcz, lało się nam na głowę. Dzieło się nie rozwijało, nie miało perspektyw. Księża zaczęli odprawiać nowenny do Bożego Miłosierdzia, jedną po drugiej. Przy którejś ks. Grzegorz usłyszał głos wewnętrzny: „Jedź do Łucka na Ukrainie”. – Zadzwoniłem do bp. Marcjana Trofimiaka z Łucka i usłyszałem: „Ja na was czekam” – wspomina ks. Grzegorz. – Kiedy przybyłem na Ukrainę w maju 2009 r., Ksiądz Biskup od razu podpisał nasze konstytucje i powiedział, że nie można czekać z zatwierdzeniem tego dzieła, bo diabeł znowu będzie przeszkadzać. 8 maja 2009 r. w Łucku na Wołyniu zgromadzenie zostało ostatecznie kanonicznie zatwierdzone przez Biskupa Diecezji Łuckiej pod nazwą Stowarzyszenie Misjonarzy Jezusa Miłosiernego. Ksiądz Biskup dał jako siedzibę Stowarzyszeniu położony w Kiwercach, 14 km od Łucka, kościół, a przy nim niewielki, przedwojenny drewniany domek, obłożony cegłą. Bp Marcjan Trofimiak stał się dla Misjonarzy Jezusa Miłosiernego narzędziem Bożej Opatrzności oraz – jak mówi ks. Grzegorz – największym przyjacielem popierającym nowe dzieło w każdej sprawie.

Wy macie się nazywać „misericordianie”

Kiedy zgromadzenie zostało zatwierdzone, zaczęli się zgłaszać kandydaci. – Wiedzieliśmy, że mając dom tylko na Ukrainie, będziemy się słabo rozwijać jako zgromadzenie – dzieli się ks. Grzegorz. – Potrzebne są powołania, a te, jeśli będą, to najszybciej z Polski, a potem seminarzystów trzeba gdzieś kształcić, na Ukrainie byłoby to bardzo trudne, tym bardziej że wszyscy kandydaci byli z Polski. Ksiądz Założyciel przyjechał pomodlić się na Jasną Górę i zastanowić się, co dalej robić, gdzie i za co kształcić tych seminarzystów. Nie było pieniędzy – ledwie starczały na życie i remont domu. Z tą troską ks. Grzegorz udał się do abp. Stanisława Nowaka. I Ksiądz Arcybiskup odpowiedział sercem – przyjął kleryków do seminarium częstochowskiego. Wypowiedział wówczas słowa, które brzmiały jak życzenie: „Wy macie się nazywać «misericordianie»”.

Dom w miejscu przekreślonego miłosierdzia

Po założeniu domu na Ukrainie Księża Misjonarze zaczęli szukać możliwości, by założyć dom w Polsce. I tu z pomocą przyszedł biskup bielsko-żywiecki Tadeusz Rakoczy, który przyjął nowe zgromadzenie z otwartymi ramionami i ofiarował dom w Oświęcimiu, który obecnie jest remontowany. – To symboliczne miejsce. Właśnie tu, w Oświęcimiu, niedaleko obozu, w miejscu, gdzie jakby miłosierdzie zostało przekreślone, będziemy mieli swój dom. Z założenia będzie to dom nowicjacki, ale także dom modlitwy i pokuty, wynagradzania Panu Bogu za straszne grzechy, jakie zostały popełnione w obozie, i błagania o miłosierdzie dla świata.

Misjonarskie zadanie do końca świata

Zadaniem Stowarzyszenia Misjonarzy Jezusa Miłosiernego jest nie tylko rozszerzanie nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia, ale przede wszystkim głoszenie światu orędzia Bożego Miłosierdzia – mówi ks. Grzegorz. – Miarą Bożego Miłosierdzia, ujmując to najprościej, jest nasze serce. Naszym wielkim zadaniem jest mówić ludziom o tym, otwierać ich na tę tajemnicę, by żyli tajemnicą Bożego Miłosierdzia, okazywali sobie nawzajem miłosierdzie. Miłosierdzie okazane przez nas innym będzie miarą miłosierdzia, jakie okaże nam Bóg.
Orędzie Bożego Miłosierdzia ma budzić w sercach ludzkich ufność w nieskończoną dobroć i miłość Boga do każdego człowieka. – To jest najważniejsze, chociaż i rozszerzanie samego nabożeństwa jest bardzo ważne, bo wielu ludzi nie wie jeszcze, jak odmawiać Koronkę i nie zna innych form nabożeństwa objawionego przecież przez samego Pana Jezusa. Często ludzie stawiają to nabożeństwo na równi z innymi, a to jest, jak powiedział Pan Jezus do s. Faustyny: „ostatnia deska ratunku dla świata” (Dz.998), a więc nabożeństwo wyjątkowe i jedyne – podkreśla ks. Grzegorz. – Głoszenie orędzia Bożego Miłosierdzia to jest zadanie do końca świata.
Znamienne jest to, że ksiądz zapalony do Bożego Miłosierdzia, potrafi pociągnąć za sobą parafię, sprawić, że ludzie się zmieniają, bowiem Boże Miłosierdzie otwiera ludzi, leczy ich rany. Nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia jest także wielką szansą dla osobistej duchowości kapłańskiej, sprawia, że kapłan staje się mocniejszy duchowo, jego kapłaństwo staje się bardziej wyraziste, gorliwe. To niezwykle ważne w czasach ataków na Kościół i kapłanów.

Ile, kiedy i gdzie potrzeba

Do najważniejszych zadań zapisanych w konstytucjach Stowarzyszenia Misjonarzy Jezusa Miłosiernego należą spowiednictwo i kierownictwo duchowe. – W czasach, gdy księżom często brak czasu i cierpliwości, a ludziom potrzeba spowiednika, który cierpliwie by ich wysłuchał, naszym charyzmatem jest spowiadać: ile potrzeba, kiedy potrzeba i gdzie potrzeba – podkreśla wagę jednego z zadań ks. Grzegorz. Konfesjonał to trybunał Bożego Miłosierdzia – jak mówiła s. Faustyna. Księża głoszą także rekolekcje i misje o Bożym Miłosierdziu, rozpowszechniając duchowość Bożego Miłosierdzia. Ich owocem są spowiedzi z całego życia, nawrócenia i powstające w parafiach grupy modlitewne.
Bardzo ważnym elementem w życiu Stowarzyszenia jest modlitwa. Codziennie o godz. 15 odprawiana jest Droga Krzyżowa, a po niej Koronka do Bożego Miłosierdzia. – Rozważamy Mękę i Śmierć Chrystusa, pocieszamy Boskie Serce Jezusa w Najświętszym Sakramencie, rozważamy smutek i opuszczenie Chrystusa w chwili konania, tak jak Jezus prosił o to s. Faustynę. – Często ludzie traktują Koronkę w sposób magiczny, co mnie przeraża – mówi ks. Grzegorz. – Dlatego staramy się tę pełną Godzinę Miłosierdzia przeżywać w sposób duchowy.

Boże Miłosierdzie jest dla takich

Jednym z marzeń ks. Grzegorza Bliźniaka jest założenie domu rekolekcyjnego, gdzie można by zapraszać ludzi chorych duchowo, ludzi, którzy popadli w rozpacz, utracili ufność w Boże Miłosierdzie, którzy cierpią duchowo. – Pan Jezus w tajemnicy swojego Miłosierdzia szuka właśnie takich ludzi, niekiedy bardzo połamanych i zagubionych. „Im większa nędza, tym ma większe prawo do mojego Miłosierdzia” (Dz.1182) – mówił do s. Faustyny. Dlatego marzy mi się taki dom, gdzie ci ludzie mogliby przyjechać i pobyć. Nieraz ci całkiem zbuntowani, pokiereszowani duchowo, cierpiący z samotności, skłóceni z Panem Bogiem, a może z księdzem jednym czy drugim. Boże Miłosierdzie jest dla takich – podkreśla ks. Grzegorz. – Dla nich byłby ten dom – dom ulgi w duchowym cierpieniu.

Dla Boga nie ma nic niemożliwego

Obecnie w Stowarzyszeniu Misjonarzy Jezusa Miłosiernego jest 3 kapłanów i 2 diakonów. Trzej seminarzyści Stowarzyszenia studiują w WSD w Częstochowie. Do nowicjatu w tym roku zgłosiło się kilku kandydatów. Dwa lata temu, tuż po zatwierdzeniu wspólnoty, w katedrze w Łucku został wyświęcony pierwszy ksiądz dla zgromadzenia – ks. Jakub Małysa (seminarium ukończył we Włoszech w Massa-Carrara). Dwóch kolejnych diakonów zostało wyświęconych 14 maja br. w kaplicy Sióstr Karmelitanek Bosych w Oświęcimiu przez bp. Marcjana Trofimiaka z Łucka.
Ksiądz Założyciel wspomina wypowiedziane przed śmiercią do ks. Zygmunta Chodosowskiego słowa ks. Michała Sopoćki: „Misjonarze Bożego Miłosierdzia pójdą na cały świat”. – Kiedy rozważam te słowa, myślę sobie, jak i kiedy to będzie, jest nas przecież na razie tak niewielu. Ja już pewnie tego nie dożyję, chociaż dla Boga nie ma nic niemożliwego, i często sam do siebie mówię: UFAJ, człowieku małej wiary.

https://www.niedziela.pl/artykul/95369/nd/Diabel-mieszal-dzielo-powstalo

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Medjugorje Z Ojcem Andraszem

Posted by tadeo w dniu 7 Maj 2020

Dla wielu pielgrzymów ta wiosna jest pierwszą podczas której…zostają w domu. Dla tysięcy osób modlących się o świętość kapłanów przez wstawiennictwo ojca Andrasza, kierownika duchowego św Faustyny w okresie krakowskim, film ten przypomni czas duchowej odnowy w Medziugorje.

MMMAPC - 2020.05.07 18.38 - 001.3d

https://gloria.tv/post/VCSfGCDkdtib19fMoUg8vHF21

http://andrasz.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=160:medziugorje-z-ojcem-andraszem&catid=14&Itemid=508

 

Posted in Filmy dokumentalne, Filmy religijne, Miłosierdzie Boże | Leave a Comment »

Siostra Faustyna. Biografia Świętej – Ewa K. Czaczkowska

Posted by tadeo w dniu 26 kwietnia 2020

Ewa K. Czaczkowska: „Siostra Faustyna. Biografia Świętej”

„Kim jesteś, Faustyno? Ta biografia jest odpowiedzią!” Kard. Franciszek Macharski

„Czy Ty jesteś Bóg mój, czy widmo jakie”

„Wszystko było jeszcze do zniesienia. Ale kiedy Pan zażądał, abym malowała ten obraz, już teraz naprawdę zaczynają mówić i patrzeć na mnie jako na jakąś histeryczkę i fantastyczkę (125[1])” – pisała Siostra Faustyna w Dzienniczku o doświadczeniach z 1931 roku. „Fantastyczka”, a właściwie: fantastka, ale także histeryczka, wizjonerka, dziwaczka, nędza… Ile jeszcze epitetów musiała znieść?

A wszystko to za sprawą objawienia Jezusa, który nakazał jej namalowanie obrazu, dzisiaj znanego na całym świecie, z podpisem „Jezu, ufam Tobie”. To był również początek realizacji misji przekazania światu orędzia o Bożym miłosierdziu. Siostra Faustyna przez niemal dwa lata nie spotkała nikogo, kto utwierdziłby ją w przekonaniu, że objawienie się Jezusa nie było wytworem jej chorej wyobraźni. Był to dla niej bardzo trudny czas. Bodaj najtrudniejszy w życiu.

Rozpoczął się 22 lutego 1931 roku. Siostra Faustyna, od sześciu lat w zakonie, niemal od roku mieszkała w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Płocku. Była pierwsza niedziela Wielkiego Postu. Wieczór. Faustyna wróciła właśnie do swojej celi. Była po kolacji i modlitwach w klasztornej kaplicy. Przygotowywała się do snu. Nagle zobaczyła w celi Jezusa.

„Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady – opisywała w Dzienniczku. – W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie.

Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały” (47).

– Siostry przechodzące akurat koło oficyny widziały jakieś światło w oknie, jaśniejsze niż lampy naftowej – siostra Klawera Wolska, do niedawna przełożona płockiego domu, powtarza to, co w zakonie przetrwało w ustnych przekazach. (s.7-8)

Ewa K. Czaczkowska: „Siostra Faustyna. Biografia Świętej” (2)

”Ważnych świętych trzeba przybliżać ludziom na wiele sposobów. Jest istotne by czynić to w sposób interesujący współczesnego człowieka (…)”, kard. Kazimierz Nycz

”Helena od wczesnego dzieciństwa doświadczała niezwykłych przeżyć duchowych. Miała widzenia. Opowiadała na przykład rodzeństwu, że śni się jej Matka Boża. Widziała ją piękną, jak chodziła po rajskim ogrodzie. Widziała też jasność, niezwykły blask, światło Boże. Marianna Kowalska zapamiętała rozmowę z trzynastoletnią Heleną, która przebudzona w nocy mówiła, że widzi blask. „Ej, gdzie zaś – czyś ty głupia? Coś ci się przywidzi i gadasz” – strofowała ją matka. Helena zaś zrywała się nocami, siadała na łóżku. Modliła się. „Chyba ty dostaniesz pomieszania zmysłów, że nie śpisz, tylko się tak zrywasz. Śpijże!” – karciła matka.

„Ej, nie, mamusiu, chyba mnie tak anioł przebudza, żebym nie spała, żebym się modliła” – odpowiadała. Musiało to się zdarzać wiele razy, bo Marianna Kowalska wspomina, że Helena, potem niewyspana, prosiła ją w ciągu dnia, by mogła się zdrzemnąć, na co matka nie zawsze się zgadzała.

Helena wychowana w niezwykle trudnych, surowych warunkach twardo stąpała po ziemi. Była realistką. Wiedziała, że te blaski to nie ułuda, nie przywidzenie. Ale ani ojciec, ani matka nie byli w stanie tego pojąć, bo to, czego doznawała, nie mieściło się w ich doświadczeniu religijnym, w ich ludowym sposobie przeżywania wiary. Helena, nie znajdując zrozumienia u bliskich, zaczęła swoje przeżycia chować w sercu. Nie mówiła o nich w domu. Uważała także, że nie są one materią do rozmowy podczas spowiedzi. Została z nimi sama. A jednak wiedziała, że te duchowe doznania są zaproszeniem do innego życia. Wiele lat później, w Dzienniczku jako Siostra Faustyna napisała, że powołanie do życia zakonnego czuła od siódmego roku życia, gdy usłyszała „pierwszy raz głos Boży w duszy, czyli zaproszenie do życia doskonalszego” (7), ale nie spotkała wówczas nikogo, kto by jej to, czego doświadczyła, wyjaśnił”. (s. 61-62)

„Dokąd mnie zwodzić będziesz?”

”Ważnych świętych trzeba przybliżać ludziom na wiele sposobów. Jest istotne by czynić to w sposób interesujący współczesnego człowieka (…)”, kard. Kazimierz Nycz

Łódź

„… dokąd mnie zwodzić będziesz?” 1922–1924Była niedziela. Ciepłe czerwcowe popołudnie 1924 roku. W łódzkim parku Wenecja, na obrzeżach miasta, trwała majówka. Jedni szukali szczęścia na loterii fantowej, oglądali pokazy sztucznych ogni i występy magików. Inni spacerowali wśród kasztanowców, pomiędzy stawami połączonymi kanałami z wodą z pobliskiej rzeki Jasień. Nie wiadomo, czy któryś z młodzieńców zdecydował się popisać przed paniami odwagą i skoczyć z wysokiego masztu, przez ogień, do stawu. Nie brakło natomiast pewnie chętnych, by wspiąć się na wysoki pal po ustawioną na nim wygraną, którą była butelka wódki. Albo by postrzelać z łuku do tarczy. Najtłoczniej było, jak zwykle, na podeście do tańca. Młodzi mężczyźni przesyłali tak zwaną pocztą francuską nieznajomym dziewczętom sekretne liściki. Grała orkiestra. Było gwarno i wesoło.

W pewnym momencie do parku weszły cztery dziewczyny: trzy siostry Kowalskie – Gienia, Natalia i Helena – oraz ich koleżanka Lucyna Strzelecka. Helena, z włosami zaplecionymi w warkocz, ubrana w różową kretonową sukienkę z falbanami, czuła się nieswojo. Nie miała ochoty na ten festyn. Dała się namówić siostrom. Gienia zafundowała jej nawet bilet. Do Heleny podszedł jakiś młodzieniec. Poprosił do tańca. Dziewczyna wymawiała się, że nie bardzo umie. On obiecał, że poprowadzi. Zaczęli tańczyć. Nie trwało to jednak długo, ledwie chwilę. Nagle dziewczyna przerwała taniec. Stanęła. Zostawiła zdziwionego chłopaka, a po chwili, pozorując ból głowy, opuściła towarzystwo. „W chwili kiedy zaczęłam tańczyć, nagle ujrzałam Jezusa obok” – napisała po kilku latach Siostra Faustyna w Dzienniczku. Wyglądał tak jak na Drodze Krzyżowej – umęczony, obnażony z szat, cały pokryty ranami. Niczym zazdrosny młodzieniec zapytał z wyrzutem: „Dokąd cię cierpiał będę i dokąd mnie zwodzić będziesz?” (9).

W jednej chwili zmieniło się wszystko. Spotkanie z Chrystusem było dla niej wielkim wstrząsem. Było pewnie tak samo nieoczekiwane jak oczywiste zarazem. Od tego momentu „pozostał Jezus i ja” (9) – zanotowała po latach.

Ów chłopiec z parku Wenecja pewnie nigdy nie dowiedział się, z kim „przegrał” ten taniec i kim była dziwnie zachowująca się dziewczyna.

„Kto Cię wymaluje tak pięknym, jakim jesteś?”

„W chwilach kiedy bardzo cierpię, staram się milczeć, ponieważ nie dowierzam językowi, który w takich chwilach jest skłonny do mówienia o sobie, a przecież on ma mi służyć do chwalenia Boga” (92).

Wilno

„Kto Cię wymaluje tak pięknym, jakim jesteś„” 1929, 1933-1936

„Siostra Faustyna nie chowała uraz w sercu, a z czasem nauczyła się tego, czego wymagał od niej Jezus – upokorzenia znosić w cichości i w pokorze, a osobom, które sprawiają przykrości, okazywać miłość i miłosierdzie. „Upokorzenie to pokarm codzienny – pisała. – Rozumiem, że oblubienica przybiera wszystko, co się tyczy jej Oblubieńca, a więc szata zelżywości Jego musi okryć i mnie. W chwilach kiedy bardzo cierpię, staram się milczeć, ponieważ nie dowierzam językowi, który w takich chwilach jest skłonny do mówienia o sobie, a przecież on ma mi służyć do chwalenia Boga” (92).

Upokorzenia, niesprawiedliwe oceny, pomówienia ćwiczyły Faustynę w cnotach. Osoby, które były ich źródłem, miały więc także jakąś rolę do odegrania na jej drodze do świętości. W ocenie siostry Fabiany Pietkun na dwadzieścia cztery siostry mieszkające wówczas w wileńskim klasztorze, cztery czy pięć nazywały ją czasem histeryczką. W sposób szczególny dokuczały Faustynie trzy zakonnice: Borgia, Chryzostoma i Benedykta.

Siostra Fabiana Pietkun: „Dużo cierpiała od matki przełożonej (siostry Borgii), która nazywała ją histeryczką. Nie była lubiana, bo siostra Chryzostoma i inne, a także matka przełożona, mówiły, że nauczyła się z książek i mądrzy się. (…) Siostra Borgia i siostra Chryzostoma nazywały ją ironicznie: »przełożona« albo »kierowniczka duchowa«. Bardzo dużo cierpiała od tych sióstr, ale nie żaliła się, lecz leciała do kaplicy i u Pana Jezusa szukała pociechy. Nas, młodsze, zawsze tylko prosiła o modlitwę, by się ta czy ta siostra poprawiła, by ją Pan Jezus oświecił, by już nie obrażała Pana Jezusa”.

Tym bardziej więc cennym świadectwem jest to, co mówi o Faustynie matka Borgia Tichy: „W stosunku do ludzi sobie niechętnych nie żywiła uczuć nieprzyjaznych, traktowała tych swoich »nieprzyjaciół« na równi z innymi, pomagając w różnych potrzebach. Nie były to może wielkie rzeczy, ale zwyczajne i stałe świadczenie drugim różnych usług”.

W filmie Faustyna Jerzego Łukaszewicza, w którym tytułową rolę świetnie zagrała Dorota Segda, pojawiła się również matka Borgia Tichy. W jej opowieść, która jest jak publiczny rachunek sumienia ze stosunku do Siostry Faustyny, wpleciona jest opowieść o życiu świętej. Faustyna zapisała kiedyś w Dzienniczku o sobie to, co usłyszała od jednej z sióstr: „Siostra Faustyna to albo głupia, albo święta, bo naprawdę przeciętny człowiek nie zniósłby tego” (632). A powiedziała to, jak można się domyślać, w kontekście złośliwości, jakich doznawała od siostry Petroneli Basiury, gdy pracowała w ogrodzie.

W tym ogrodzie pracowała Siostra Faustyna Kowalska

W sumie w Krakowie [Siostra Faustyna] mieszkała ponad pięć lat, najdłużej w swoim trzynastoletnim życiu zakonnym.

Wilno

„Kto Cię wymaluje tak pięknym, jakim jesteś„” 1929, 1933-1936

(…). Faustyna dawała wskazówki Kazimirowskiemu i martwiła się w duchu, że Jezus na obrazie nie jest tak piękny, jakim go widziała. Ksiądz Sopoćko wspomina, że bardzo zależało jej też na tym, aby Jezus był ukazany w takiej postawie, w jakiej Go ujrzała. „Według Siostry Faustyny obraz Pana Jezusa ma być w postawie idąco-stojącej, jak to zwykle bywa, gdy się zatrzymujemy dla powitania kogoś – pisał ks. Sopoćko. – Oczy mają być nieco spuszczone, a spojrzenie miłosierne jak z krzyża. Prawą rękę ma mieć podniesioną do wysokości ramienia, by błogosławić, a lewą uchylać szatę w okolicy serca niewidzialnego. Spod uchylonej szaty mają tryskać dwa promienie. Na prawo do widza blady, a na lewo czerwony. Promienie te mają być przezroczyste, ale oświetlać odpowiednio postać Zbawiciela jak i przestrzeń przed Nim”. (…)

Kraków Łagiewniki I

„Ani chwili nie umiałabym żyć bez Ciebie, Jezu”, 1926–1928, 1933, 1935

„Stąd aż do klasztoru był ogród” – siostra Elżbieta Siepak, autorka wielu książek o świętej, zatacza ręką szeroki łuk od ogromnej bazyliki Bożego Miłosierdzia, która stanęła tu w 2002 roku, po dziewiętnastowieczny kompleks budynków klasztornych. Przed drugą wojną światową w tym miejscu były grządki warzyw i rzędy drzew owocowych. Rosły kapusta, marchew, ogórki…

W tym ogrodzie pracowała Siostra Faustyna Kowalska, zakonnica drugiego chóru, której portrety zdobią dziś wnętrza nowej bazyliki i starej klasztornej kaplicy. W pobliżu stały niegdyś szklarnie, gdzie siostry uprawiały nowalijki, i stajnie dla koni oraz obory, gdzie hodowały krowy i świnie. Wraz z kilkunastohektarowym gospodarstwem rolnym było to zaplecze żywnościowe klasztoru i zakładu wychowawczego Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

Tak było tu również 23 stycznia 1926 roku, gdy po raz pierwszy do Łagiewnik przyjechała Siostra Faustyna, a właściwie jeszcze Helena Kowalska, która pół roku wcześniej w Warszawie wstąpiła do zakonu. W „Józefowie”, jak w zgromadzeniu nazywano łagiewnicki klasztor, spędziła wówczas niemal trzy lata. Ale wracała jeszcze kilkakrotnie. Po raz ostatni w maju 1936 roku, by zostać tu aż do śmierci. W sumie w Krakowie mieszkała ponad pięć lat, najdłużej w swoim trzynastoletnim życiu zakonnym.

„Siostro, proszę się nie martwić, bo ja w drodze nie umrę”

„Bardzo słabiutka. Już wcale nie może wstawać i prawie nie je. Zrezygnowana bardzo i bardzo budująca wyczekuje tej chwili, gdy się połączy z Panem Jezusem. I wcale się nie boi”

Łagiewniki III
Śmierć
5 października 1938
W sobotę, 17 września 1938 roku, na kilkanaście dni przed śmiercią Faustyny, infirmerka siostra Alfreda Pokora przywiozła ją do klasztoru w Łagiewnikach. Ze szpitala na Prądniku jechały bryczką. Dziesięć kilometrów.

„Droga nasza była bardzo ciężka – wspominała po latach siostra Alfreda. – Zdawało się, że do domu nie dowiozę ją żywą. Kilkakrotne omdlenie niepokoiło mnie bardzo. Widząc to, Siostra Faustyna, choć cierpiała bardzo, uspokajała mnie, mówiąc: »Siostro, proszę się nie martwić, bo ja w drodze nie umrę«”. Siostry w Józefowie, skąd Faustyna wyjechała pięć miesięcy wcześniej, były zdumione jej stanem i wyglądem. „Twarz wychudzona, o zupełnie zmienionym owalu, żółta, oczy ogromne, wpadnięte, oczodoły podsiniałe, spojrzenie głębokie, badawcze i przenikliwe” – opisywała siostra Stella Kozłowska. Dawna infirmerka siostra Chryzostoma Korczak, która wcześniej nie bardzo dowierzając chorobie Faustyny, bywała dla niej przykra, teraz na jej widok wybuchnęła płaczem: „Jak siostra wygląda! Jak kościotrup” – te słowa podawane z ust do ust zapisał ojciec Andrasz.

Faustynę umieszczono w separatce dla ciężko chorych sióstr w głównym budynku klasztoru. „Bardzo słabiutka. Już wcale nie może wstawać i prawie nie je. Zrezygnowana bardzo i bardzo budująca wyczekuje tej chwili, gdy się połączy z Panem Jezusem. I wcale się nie boi” – zanotowała kronikarka domu. Faustyną opiekowały się dwie siostry: pielęgniarka siostra Alfreda Pokora i siostra Amelia Socha, która miała gruźlicę nadgarstka. Chorą odwiedzały inne siostry, choć przełożone zalecały ostrożność, by się nie zaraziły. Szczególnie młode zakonnice. Ona też nie pozwalała im się zbytnio zbliżać, mówiąc: „Niech siostrunia więcej uważa na siebie”.

W czasie takich wizyt Faustyna powiedziała siostrom Annie i Klemensie, że wybuchnie wielka i straszna wojna, która będzie trwać długo. Siostrze Klemensie wyjawiła też, że zostaną w klasztorze w Łagiewnikach, ale muszą się dużo modlić. Obie, przyznają, ani nie brały tego, co mówiła im, na poważnie, ani nie pamiętały o tym do momentu, gdy rok później rozpoczęła się wojna, a w 1940 roku Niemcy po raz pierwszy (a próbowali w sumie trzykrotnie) chcieli je wysiedlić z Józefowa.

Siostra Stella Kozłowska: „Ani jedna z sióstr odwiedzających ją nie słyszała słowa skargi, mówienia o sobie; przedmiotem rozmów był zawsze tylko Pan Jezus. Mowa męczyła ją bardzo, toteż przeważnie tylko odpowiadała na pytania i najczęściej powtarzała: »Już niedługo, już niedługo«”.
Ewa K. Czaczkowska, Siostra Faustyna. Biografia Świętej, Wydawnictwo Znak, wydanie drugie, Kraków 2020,
Dziękujemy Autorce za udostępnienie cytowanych fragmentów.

   Fragmenty Dzienniczka św. Siostry Faustyny

https://sadeczanin.info/kultura-i-edukacja

 

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Wypełnienie proroctw

Posted by tadeo w dniu 26 kwietnia 2020

Wielokrotnie pojawiały się tutaj proroctwa wielu poważnych ludzi, mistyków, z Polski i zagranicy o szczególnej roli naszego narodu. Poniższy przykład można uznać że powoli zaczynaja się wypełniać. Mamy Polskę od morza do morza, od Bałtyku do Adriatyku. Jest to inny wymiar, nie polityczny ale duchowy. Wielu Polaków pielgrzymuje do Medziugorje, dzięki temu miejscu powracają do życia w duchu i prawdzie. Z tamtych terenów Chorwaci pielgrzymują do Polski. Do Łagiewnik do Częstochowy. Zabierają ze sobą orędzie Bożego Miłosierdzia. Wspólnota Rzymskokatolicka Omnia Deo – Wszystko w Bogu została założona przez chorwackiego ks. Józefa Radicia i świecką kobietę, matkę sześciorga dzieci, babcię, Józefinę Glasnowić. Charyzmatem szczególnym wspólnoty jest cześć dla Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Najświętszej Maryji Panny. Ks Tomisław Paninić który cześć swojej kapłańskiej formacji odbył w Polsce tłumaczy homilię założyciela Wspólnoty ks. Józefa Radicia. Bardzo ważne w ewangelizacji, życiu duchowym, dla obydwu kapłanów ma orędzie Bożego miłosierdzia przekazane przez św. Faustynę. Ks. Radić wielokrotnie rozczytuje obecny czas pandemii w kontekście życia i doświadczeń św. Faustyny. Rozpowszechniają oni w Chorwacji ,, Dzienniczek,, św. Faustyny, obraz Jezu Ufam Tobie z Łagiewnik i modlitwę za kapłanów przez wstawiennictwo ojca Józefa Andrasza, kierownika duchowego św. Faustyny w okresie krakowskim. Ks. Radić jest najbardziej słuchanym księdzem jutuberem na Chorwacji. Jest fenomenem że nie jest on płytkim szołmenem , skandalistą który Ewangelię, Katechizm Kościoła Katolickiego odłożył na bok i szerzy swoją religię zyskując dziesiątki tysięcy słuchaczy. Jest przykładem że można głosić Bożą Ewangelię w nowych mediach żyjąc, pracując w konkretnej wspólnocie ludzi świeckich i konsekrowanych.

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Ostatnie wezwanie – film o św. Siostrze Faustynie

Posted by tadeo w dniu 22 kwietnia 2020

Posted in Filmy dokumentalne, Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, POLECAM, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Święta Faustyna w blasku miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 19 kwietnia 2020

Święta siostra Faustyna Kowalska była osobą która wywarła olbrzymi wpływ na Kościół oraz na cały Chrześcijański Świat. Idea Bożego Miłosierdzia na zawsze zmieniła obraz Boga w oczach człowieka. Ta prosta nie wykształcona Siostra zakonna przekazała światu malowane i pisane orędzie, które na trwałe zmieniło życie milionów ludzi. Siostra Faustyna daje światu wskazówki jak budować relacje z Jezusem, w jaki sposób podchodzić do swoich nieprzyjaciół i gdzie szukać ratunku w wypadku nieszczęścia bądź wojny.

Posted in Filmy - Polecam, Filmy dokumentalne, Filmy i slajdy, Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Święto Bożego Miłosierdzia – Wtedy to się zaczęło.

Posted by tadeo w dniu 18 kwietnia 2020

W 1944 roku, w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, po raz pierwszy w Łagiewnikach ojciec Andrasz celebrował święto Bożego Miłosierdzia.
Tak zostało przyjęte (po wielu, wielu latach) święto i formy nabożeństwa przez cały Kościół. W rzymskim archiwum Towarzystwa Jezusowego znajduje się mały obrazek według krakowskiego oryginału z tamtych czasów. W tle widać łagiewnicki pejzaż. Tło oryginalnego obrazu zostało po kilku latach zamalowane
APC - 2020.04.18 21.43 - 001.3d
Nie była to żadna gafa z tym pejzażem. Pejzaż towarzyszy Panu Jezusowi z obrazu objawienia Najświętszego Serca Pana Jezusa we Francji. Takie przedstawienie było ojcu Andraszowi znane gdyż sam je zamieścił i opisał w 1935 roku w Posłańcu Serca Jezusowego którego był redaktorem naczelnym.
Pan Jezus objawił się siostrze Marii Małgorzacie w zakonnym ogrodzie sióstr Wizytek.
Do siostry Faustyny też Pan Jezus przychodził podczas jej codziennych zajęć w ogrodzie, kuchni czyli w codzienności.

APC - 2020.04.18 21.45 - 001.3d

Dzisiaj obraz- Jezu Ufam Tobie z Łagiewnik, pędzla Adolfa Hyły, którego formę nadzorował ojciec Andrasz, słynie cudownymi łaskami na cały świat. Jest najbardziej rozpoznawalnym obrazem Pana Jezusa na świecie.

Chcąc bliżej poznać naszego kandydata do chwały ołtarzy, ojca Józefa Andrasza SJ warto skorzystać z praktyki ignacjańskiego rachunku sumienia który poniżej zamieszczamy tutaj.

http://andrasz.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=158:swieto-bozego-milosierdzia&catid=19&Itemid=582

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia | Leave a Comment »

Miłosierdzie, które ratuje życie 

Posted by tadeo w dniu 23 lutego 2020

Spotkanie Przymierza Miłosierdzia. Siedzimy przy stole – akurat jest przerwa na kawę, po konferencji. Zwykła dziewczyna. Może trochę nieśmiała, ale kiedy zaczynamy rozmawiać o Miłosierdziu, pojawia się ten błysk w oku i słowa płyną same. 

Justyna, jak to było, że Miłosierdzie cię uratowało?

Był to czas, kiedy żyłam w wielkim cierpieniu i zagubieniu, obijając się od jednej głupiej decyzji do drugiej, jakoś po omacku szukałam sposobu na to, żeby przetrwać i w miarę możliwości nie oszaleć. Często chodziłam po ulicach miast bez celu, czasami wchodziłam do jakiegoś kościoła, żeby posiedzieć z kapturem naciagniętym na głowę. Nie, nie modliłam się, patrzyłam tylko na krzyż. Czasami patrzyłam też na konfesjonał, ale żyłam jakimś przekonaniem, że miłosierdzie Boga nie jest dla mnie, bo jestem gdzieś w takim miejscu życia, że prędzej usłyszę w konfesjonale oskarżenia niż przebaczenie.

Kilka razy śnił mi się wtedy chłopak, który miał raka twarzy. Miał dziurę w policzku, było mu widać zęby. Ale był pogodny. Chciał, żeby siedzieć przy jego łóżku i czytać mu „Dzienniczek” siostry Faustyny. I w tych snach siedziałam i mu czytałam. Nie pamiętałam tamtych słów, które czytałam, ale pamiętam, że w tych snach bardzo mnie to poruszało, płakałam. Były to naprawdę realistyczne sny. Tak bardzo, że po przebudzeniu bałam się, że po prostu mi odbija. Bo poza snami nigdy wcześniej po ten „Dzienniczek” nie sięgnęłam.

Niedługo później na mojej drodze pojawił się pewien zakonnik, który postanowił mi pomóc. Do dziś nie wiem, dlaczego mu zaufałam, chociaż w zasadzie go nie znałam. W każdym razie na skutek splotu różnego rodzaju okoliczności pojechałam do jednego z domów zakonnych za granicą, żeby tam pomóc w pracy i jednocześnie trochę ogarnąć swoje życie. Jednym z warunków mojego pobytu tam było codziennie uczestnictwo w Eucharystii i adoracji. Podczas adoracji mnie roznosiło. I któregoś razu jeden z zakonników dał mi do ręki „Dzienniczek” w języku tego kraju, w którym byłam. Od razu stanął mi przed oczami tamten chłopak: ciemne włosy, jasnożółty podkoszulek, czapeczka z daszkiem. Zaczęłam mozolnie, słowo po słowie przebijać się przez obcy język, a przez to też chyba Miłosierdzie powoli zaczęło sączyć się i delikatnie nawadniać tą wyschniętą, obumarłą krainę mojego serca.

Zaczęło się we mnie rodzić pragnienie spowiedzi. Ale umiejętności językowe pozwalałaby mi na „wymieniankę” grzechów, a ja chciałam opowiedzieć moje życie. Całe oddać je Bogu. Pozwolić, by zanurzył każdy grzech i każdą moją ranę w tym morzu Miłości, o którym czytałam.

Spacerowałam kiedyś po mieście i weszłam do kościoła, jak się później okazało, karmelitów. Śpiewał jakiś zespół młodzieżowy. Posłuchałam piosenek. Za tydzień przyszłam znów. Kiedy tylko przekroczyłam próg, zobaczyłam, jak ojciec z konfesjonału macha ręką, że mam podejść. Więc rozejrzałam się na początku, czy to w ogóle chodzi o mnie. Nikogo innego w tym rejonie kościoła nie było. Później w panice sprawdziłam, czy nie stanęłam na jakimś zakazanym miejscu i czy przypadkiem nie mam jakiegoś niestosownego dekoltu w bluzce, ale wszystko było w porządku. Spodziewałam się, że chce na mnie nakrzyczeć, że zrobiłam coś nie tak, skoro mnie woła. A ojciec chciał tylko zapytać, czy mi się tutaj podoba, bo widzi mnie już drugi raz. Trzeba powiedzieć, że w tym kraju nie ma zbyt wielu katolików, więc nowa „dusza” jest szybko zauważana. Wkrótce okazało się, że ojciec, który na mnie machał z konfesjonału, przez kilka lat był w klasztorze w Polsce i całkiem nieźle rozumie po polsku. Mogłam więc wyspowiadać się tak jak chciałam – „do dna”.

Minęło kilka lat. Przygotowując prezentację na zajęcia o Wspólnocie Przymierze Miłosierdzia, czytałam książkę napisaną przez założycieli. I wtedy natrafiłam na historię tego chłopaka – Paulo Roberto, który chorował na raka twarzy, a jego cierpienie stało się jednym z filarów Wspólnoty. Serce zaczęło mi bić tak szybko, że prawie dostałam zawału. Sprawdziłam datę jego śmierci. Sprawdziłam w moich tajnych zapiskach… Śnił mi się w roku, w którym zmarł. Nie potrafię tego wytłumaczyć w sposób racjonalny, chociaż bym chciała. Ale mam przekonanie, pewność w sobie, że to on mi się wtedy śnił i przygotowywał moje serce na przyjęcie Miłosierdzia.

Zdaję sobie sprawę z tego, że ta historia ze snami może brzmieć nieprawdopodobnie. No, ale trudno – tak było. Bo to nawet nie chodzi o te niecodzienności, ale o Jezusa. Bo Miłosierdzie, nasz Bóg, nikogo nie przekreśla, ale szuka nas i obmyśla sposoby, by dotrzeć do każdego. Nawet na takie sposoby, które dla innych mogą wydawać się dziwaczne, ale dla ciebie będą zrozumiałe. I tylko ty możesz z Niego zrezygnować. On nie zrezygnuje z ciebie nigdy.

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia | Leave a Comment »

Ufam Tobie

Posted by tadeo w dniu 8 grudnia 2019

Film „Ufam Tobie”, nakręcony pod reżyserią Lecha Dokowicza i Macieja Bodasińskiego. Historie ludzi opowiedziane w tym filmie, to żywe dowody na ogromna moc Bożego Miłosierdzia. Ono naprawdę przemienia śmierć grzechu w zmartwychwstanie do życia

 

Posted in Filmy - Polecam, Filmy dokumentalne, Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

La Storta – rocznica wizji

Posted by tadeo w dniu 28 listopada 2019

W połowie listopada 1537 roku grupa założycielska Towarzystwa Jezusowego- Ignacy de Loyola, Piotr Faber i Jakub Lainez podążała do Rzymu. 

Zamierzali oddać się do pełnej dyspozycji papieża Pawła III ( 1534-1549) Życie tego papieża dalekie było od ideału ewangelicznego. Ignacy i jego towarzysze  mieli tego świadomość. 

Przed spotkaniem z Papieżem, w drodze do Rzymu, Ignacy  w La Storcie zapragnął pomodlić się w samotności.

W szczerym polu znalazł samotny kościółek, w którym doświadczył niezwykłego spotkania z Bogiem Ojcem, Synem i Duchem świętym. 

Poczuł się jak w prawdziwej, kochającej się rodzinie.

Według zachowanych relacji Bóg Ojciec pochwalił zamiary i działania Ignacego z towarzyszami, wypowiadając słowa: ,, w Rzymie będę dla was łaskawy,,. 

Bóg Ojciec powiedział też do swojego Syna Jezusa: ,, chcę abyś go wziął na swego sługę,,. Paweł III zaaprobował nowe Zgromadzenie, zwołał  Sobór  Trydencki dla naprawy Kościoła, a Zakon Towarzystwa Jezusowego walnie się do tego przyczynił.

Do dzisiaj cześć Jezuitów składa czwarty ślub – posłuszeństwa papieżowi w sprawie misji.

Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi. 

Iz 55,8-11

Doświadczenie osobowego spotkania Boga w Trójcy Przenajświętszej z kaplicy La Storta znajduje swoje odbicie  w II Tygodniu Ćwiczeń Duchownych św Ignacego  . Rekolektant w ćwiczeniu – rozważaniu o dwu sztandarach ( szatana i Chrystusa) kończy całość modlitwą-  potrójną rozmową.

Pierwsza rozmowa skierowana do Pani naszej, żeby mi zyskała u Syna i Pana swego łaskę, aby mię przyjął pod swój sztandar, najpierw w najwyższym ubóstwie duchowym; a jeśliby się to podobało Jego Boskiemu Majestatowi i chciałby mię do tego wybrać i przyjąć, to niemniej i w ubóstwie zewnętrznym.

Po drugie w znoszeniu zniewag i krzywd, abym Go w nich więcej naśladował, bylebym tylko mógł je znosić bez czyjegokolwiek grzechu i z upodobaniem Jego Boskiego Majestatu. (…)

Druga rozmowa. Prosić o to samo Syna, aby mi to uzyskał u Ojca. (…)

Trzecia rozmowa. Prosić o to samo Ojca, żeby mi tego udzielił (ĆD, 147).

 

Całe misja zbawcza Jezusa polegała na doprowadzeniu nas do Ojca. Ojciec Andrasz wzrastał jako Jezuita w szkole ćwiczeń duchownych i z czasem sam je dawał.

Szczególnie w  ,, Dzienniczku,, św. Faustyna zwarła bardzo wiele  opisów swoich rekolekcji ignacjańskich z całą ich dynamiką.

Dla swoich duchowych córek był emanacją Ojca . Przykładem ojcostwa może być poniższy cytat

Cytat z „Dzienniczka” św Faustyny nr 257

Jutro mam wyjechać do Wilna. Dziś byłam u spowiedzi u ojca Andrasza, u tego kapłana, który ma wielkiego ducha Bożego, który mi rozwiązał skrzydła do lotu, do największych wyżyn. Uspokoił mnie we wszystkim i każe mi wierzyć w Opatrzność Bożą – ufaj i idź śmiało. Po tej spowiedzi udzieliła mi się dziwna moc Boża. Ojciec kładł nacisk, abym była wierna łasce Bożej – i powiedział: Jeżeli nadal zachowasz tę prostotę i posłuszeństwo, to nic ci się złego nie stanie. Ufaj Bogu, na dobrej drodze jesteś i w dobrych rękach jesteś, w Bożych rękach.

Miał w zwyczaju  ojciec Andrasz listy i pouczenia duchowe,  skierowane do duchowych córek podpisywać: +ojciec, + ojcowski.

W przypadku św. Faustyny, bł. Anieli Salawy, bł. Klemensy Staszewskiej i s. Kaliksty Piekarczyk przyszło mu być  przy ich śmierci ziemskiej. Wszystkie te osoby i ojciec Andrasz w szkole św. Ignacego miały świadomość tej chwili.

 

W pierwszym Tygodniu Ćwiczeń Duchownych na okoliczność swojego grzechu, końca swojej ziemskiej egzystencji, rekolektant przeprowadza medytację….

 

Cytat z „Dzienniczka” św Faustyny nr 1343

Dzień trzeci. W medytacji o śmierci przygotowałam się jako na rzeczywistą śmierć; zrobiłam rachunek sumienia i przetrząsnęłam wszystkie sprawy swoje w obliczu śmierci, i dzięki łasce sprawy moje nosiły na sobie cechę celu ostatecznego, co przejęło serce moje wielką wdzięcznością ku Bogu, i postanowiłam na przyszłość jeszcze z większą wiernością służyć Bogu swemu. Jedno [jest ważne] – aby całkowicie dokonać śmierci starego człowieka, a zacząć życie nowe. Z rana przygotowałam się do przyjęcia Komunii świętej jakoby w życiu moim ostatniej i po Komunii świętej wyobraziłam sobie rzeczywistą śmierć i zmówiłam modlitwy za konających, a później za swoją duszę – Z głębokości, i wpuszczono ciało moje do grobu, i rzekłam duszy swojej: Patrz, co się stało z ciała twego, kupa błota i mnogość robactwa – oto twoje dziedzictwo.

Modlitwy związane z ojcem Andraszem kierowane są do Boga Ojca . Dlaczego ?przede wszystkim po to aby spełnić pragnienie Jezusa Chrystusa, byśmy poznali, pokochali i szczególnie uwielbiali Pierwszą Osobę Trójcy Przenajświętszej. Oczywiście do każdej poszczególnej z Osób Trójcy Przenajświętszej zwracając się z modlitwą, uwielbienie odbierają wszystkie Osoby. OJCOSTWO na dzisiejszy czas 

wymaga od nas szczególnego pogłębienia. Te słowa Boga Ojca z kaplicy La Storta – ,, W Rzymie będę dla was łaskawy,, dały poczucie bezpieczeństwa, siły do działania i zawierzenia w Opatrzność Bożą trzem młodym  kapłanom zamierzającym stworzyć nowe Zgromadzenie. Tchnienie Boga Ojca z La Storta w powołaniu do służby  Jezusowi Chrystusowi towarzyszyło i ojcu Andraszowi  w jego misji. Kaplica w La Storta znajduje się dzisiaj na przedmieściach Rzymu przy Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Najświętszej Maryji Panny. 

Modlitwa do Boga Ojca Miłosiernego o ogłoszenie błogosławionym Sługi Bożego ojca Józefa Andrasza SJ

 

Boże, Ojcze Miłosierny!

Ty jesteś Święty i pełen Wiekuistej Chwały.

Powołujesz nas do doskonałej świętości. Powołałeś kapłanów, aby służąc Twojemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi, mocą Ducha Świętego, prowadzili nas do Ciebie, Ojcze Niebieski.

Wyznaczyłeś ojcowską misję kapłanowi Towarzystwa Jezusowego Józefowi Andraszowi.

Wypełniając ją, stał się dla wielu dusz świetlnym znakiem na drodze do Ciebie, Ojcze.

Prosimy Cię, o Wszechmogący Boże, o dar włączenia ojca Józefa Andrasza w poczet błogosławionych Kościoła. Dopomagaj nam, abyśmy patrząc na jego ojcowską postawę otwarli się na Ciebie jako Ojca. Niech Cię poznamy, pokochamy i szczególnie uwielbiamy.

Boże Ojcze jeżeli to jest zgodne z Twoją Wolą, przez wstawiennictwo ojca Jozefa Andrasza udziel mi  Łaski ……..której tak bardzo potrzebuję.

Pragnę aby ta otrzymana Łaska przybliżyła mnie do Twojej Ojcowskiej Miłości i pozwoliła trwać w niej teraz i na wieki.

Amen

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi świętemu …, Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…

Czesław Bogdański

 

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Kościół WNMP w Wielogłowach- miejsce sakramentu Chrztu św. o Andrasza

Posted by tadeo w dniu 16 października 2019

16.X.1891 – Urodziny Ojca Andrasza 

APC - 2019.10.16 14.03 - 001.3d

https://wieloglowy-wiz.diecezja.tarnow.pl/#start

Józef Andrasz urodził się w Wielopolu koło Nowego Sącza 16.X.1891 roku.

W Parafii WNMP w Wielogłowach, Diecezja Tarnowska. Jako poddany monarchii austro- węgierskiej.

W rodzinie Piotra i Katarzyny z domu Bednarek.

Miał sześciu braci: Alojzego, Kazimierza; zginął w Legionach, Leona, Ignacego; zginął pod Lwowem w 1918 roku, Alfonsa, oraz trzy siostry: Helenę, Marię i Józefę.

Wychowywał się w rodzinie głęboko patriotycznej i religijnej. Mimo powszechnej biedy Józef  jak i jego rodzeństwo otrzymało dobre wykształcenie.

W 1912 roku, w wieku 52 lat zmarł mu ojciec, już wtedy mieszkali w Nowym Sączu między Rynkiem a rzeką Kamienica, przy ul. Krakowskiej 18. Dzisiaj układ miejski w tym miejscu wyglada zupełnie inaczej. 

Znamienna jest data urodzin 16.X. Jest to dzień wyboru ks.kard. Karola Wojtyłę na Papieża jak również koronacji na Króla Polski św. Jadwigi Andegaweńskiej.

Po ojcu, rodzina ojca Andrasza pochodziła z Węgier.

Dało się zauważyć że ,,święci  węgierscy,, wspomagają rozwój kultu ojca Andrasza .

Św. Jadwiga – kult ojca Andrasza wyszedł z Miejscowości Królowa Polska i Królowa Górna ( kiedyś Królowa Ruska) lokację tych miejscowości przypisuje się św. Królowej Jadwidze Andegaweńskiej. 

Św. Kinga – W Starym Sączu, kilka lat temu, przed odpustem w klasztorze klarysek przez 8 dni trwała nowenna prowadzona przez kapłana ( mającego korzenie węgierskie ) z diecezji tarnowskiej. W każdy dzień przybliżał wiernym postać ojca Andrasza rozpowszechniając modlitwę o świętość kapłanów i chwałę Bożego Miłosierdzia przez wstawiennictwo ojca Andrasza. Rozeszła się ona w około 20.000 egzemplarzy.

Św Stefan i św. Elżbieta węgierska- we wspomnienie św. Stefana w kaplicy św Elżbiety w Krynicy u sióstr Elżbietanek gdzie na przełomie II wojny światowej o. Andrasz przebywał, wystawiono na stałe obraz o. Andrasza i wznoszona jest codziennie przed Mszą św. modlitwa o jego beatyfikację.

Dzisiaj o godz. 18:00 w sercu Sądecczyzny- Bazylice św. Małgorzaty, podczas Mszy św w intencji beatyfikacji, poświęcony zostanie obraz o. Andrasza.

Będzie on na mobilnym stojaku wystawiony w bocznej kaplicy gdzie codziennie wierni trwają na modlitwie adoracyjnej  IHS w ciszy.

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Wspomnienie narodzin dla Nieba św. Faustyny- penitentki ojca Andrasza

Posted by tadeo w dniu 5 października 2019

faustyna1

5 października 1938 roku – w ostatnim dniu swego życia – siostra Faustyna powiedziała z promienną twarzą: „Dziś mnie Pan Jezus zabierze!”. Doznając wielkich boleści, poprosiła o zastrzyk uśmierzający, ale po chwili zastanowienia zrezygnowała z niego, uważając, iż Chrystus domaga się od niej tej ofiary. Po raz ostatni wyspowiadała się o godz.16:00 u ks. Andrasza i cichutko oczekiwała na śmierć.
Dzień narodzin dla Nieba Apostołki Bożego Miłosierdzia tak wspominała śp. s. Eufemia Traczyńska: 5 października w czasie kolacji był dzwonek. Wiadomo było, że Siostra Faustyna umiera. Wszystko zostawiłyśmy i, ile nas było, poszłyśmy do niej. W infirmerii był już Ksiądz Kapelan i parę sióstr. Wspólnie się pomodliliśmy. Modliliśmy się bardzo długo: odmawialiśmy modlitwy za konających, litanie i inne modlitwy. Modliliśmy się tak długo, że nawet nabożeństwo wieczorne trochę później zostało odprawione. W pewnym momencie Siostra Faustyna dała jakiś znak, że Matka Przełożona nachyliła się do niej, a ona powiedziała, że jeszcze teraz nie umrze, a jak będzie umierać, to da znać. Siostry rozeszły się. (…) Kiedy wracałam do celi, wstąpiłam do kaplicy i pomodliłam się do dusz czyśćcowych, żeby mnie obudziły jak będzie umierać Siostra Faustyna, bo bardzo chciałam być przy jej śmierci. Bałam się wprost prosić o to Matkę Przełożoną, bo nam, młodym profeskom, nie wolno było tam chodzić, by się nie zarazić gruźlicą. Siostrze Amelii pozwolono, bo już była chora na gruźlicę. Spać poszłam o zwykłej porze i zaraz zasnęłam. Naraz, ktoś mnie budzi: – „Jak Siostra chce być przy śmierci Siostry Faustyny, to niech Siostra wstaje”. Ja od razu zrozumiałam, że to pomyłka. Siostra, która przyszła obudzić s. Amelię, pomyliła cele i przyszła do mnie. Zaraz obudziłam s. Amelię, ubrałam chałat i czepek, i szybko pobiegłam do infirmerii. Po mnie przyszła s. Amelia. To było jakoś koło jedenastej w nocy. Gdy przyszłyśmy tam, Siostra Faustyna jakby lekko otworzyła oczy i trochę się uśmiechnęła, a potem skłoniła głowę i już… Siostra Amelia mówi, że już chyba nie żyje, umarła. Spojrzałam na s. Amelię, ale nic nie mówiłam, modliłyśmy się dalej. Gromnica cały czas się paliła.
Pogrzeb Siostry Faustyny odbył się w pierwszy piątek miesiąca i uroczystość Matki Bożej Różańcowej. Ojcowie Jezuici odprawili Msze św.- Władysław Wojtoń SJ odprawił Mszę św. przy głównym ołtarzu, a o. Tadeusz Chabrowski SJ przy ołtarzu Serca Jezusowego. Na pogrzebie nie był nikt z rodziny, ponieważ Siostra Faustyna nie chciała narażać ich na koszty podróży. Siostra Faustyna została pochowana w grobowcu na cmentarzu zakonnym w ogrodzie Zgromadzenia.

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Wspomnienie  błogosławionej Anieli Salawy, penitentki ojca Andrasza

Posted by tadeo w dniu 9 września 2019

09 września w zakonach franciszkańskich i Archidiecezji krakowskiej wspominana jest błogosławiona Aniela Salawa.

Znalezione obrazy dla zapytania błogosławiona Aniela Salawa

Mistyczka, krakowska służąca. Paradoks, o jej wstawiennictwo proszą studenci, pracownicy naukowi.

Aniela podobnie jak św. Faustyna, sł. Boża Rozalia Celakówna , s. Kaliksta Piekarczyk ZMBM  znała los czekający Polskę. Mimo bardzo zaawansowanych chorób ( rak żołądka, stwardnienie rozsiane) odbyła pielgrzymkę w intencji Ojczyzny na Jasną Górę.

Za Polskę, grzeszników ofiarowała swoje cierpienia i modlitwy.
Opatrzność Boża rok po święceniach kapłańskich (1920)  o. Andrasza  zetknęła go z powoli umierającą Anielą Salawą. Do końca życia jej towarzyszył, był przy jej śmierci.
Z zachowanych akt procesu beatyfikacyjnego Anieli Salawy zachowały się słowa o. Andrasza.
,, Schludnie tam było ale ubogo i mroczno. Umilały piwniczkę obrazy święte i kwiaty oraz ołtarzyk, na którym kapłan składał Najświętszy Sakrament. Zazwyczaj po krótkim powitaniu nakładaniem stułę i zaczynała się spowiedź, połączona ze sprawozdaniem duchowym z jej strony, a z mej z udzieleniem jej stosownych wskazówek.
Po absolucji- krótkie pożegnanie. Traktowałem ją jako jedną z dusz rzetelnie pobożnej.
Miała wśród naszych ojców, którzy ją spowiadali i zanosili Komunię św. opinię osoby świątobliwej, wdzięcznej, której warto pomagać. Nigdy nie doszły mnie jakieś słowa traktujące ją jako dewotkę w kiepskim słowa znaczeniu, pretensjonalną itp. Bardzo mnie zbudowała niezwykłą cierpliwością w znoszeniu długoletnich, a bardzo dokuczliwych cierpień. Rozrzewniająca była jej tęsknota za Najświętszym Sakramentem.,,
Zmarła w suterenie przy ul. Radziwiłłowskiej  w Krakowie 12.03.1922. Beatyfikowana na krakowskim Rynku przez papieża Jana Pawła II 13 sierpnia 1991 roku.
Więcej można przeczytać w dostępnej w formie audio book książce: ,, Ojciec Andrasz spowiednik świętych”  autorstwa p. Stanisławy Bogdańskiej 
Grób bł. Anieli Salawy znajduje się  w kościele oo. franciszkanów w Krakowie

Przeczytaj także:

Wspomnienie Anieli Salawy 9 września

Zobacz:

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Kierownik duchowy Sekretarki Bożego Miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 15 lipca 2019

Siostra Faustyna po raz pierwszy skorzystała z jego posługi w czasie rekolekcji przed ślubami wieczystymi w kwietniu 1933 roku. Stałym kierownikiem duchowym został w ostatnich latach jej życia, które spędziła w Krakowie. W sumie o. Andrasz posługiwał Siostrze Faustynie przez ponad 2 i pół roku, a po jej śmierci zaangażował się w realizację jej posłannictwa.

 

Posted in Miłosierdzie Boże, Reportaż, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Reportaż: Szlak miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 15 lipca 2019

Posted in Miłosierdzie Boże, Reportaż | Leave a Comment »