WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Bronisław Komorowski’ Category

Raport otwarcia Kancelarii Prezydenta: Dużo nieuzasadnionych wydatków

Posted by tadeo w dniu 19 listopada 2015

Nieuzasadnione wydatki, możliwość zniszczenia lub przywłaszczenia mienia należącego do Kancelarii Prezydenta – to niektóre z zarzutów w raporcie otwarcia, który opisuje działania kierownictwa urzędu za czasów prezydentury Bronisława Komorowskiego.

Wg autorów raportu podczas kadencji B. Komorowskiego dokonywano niepotrzebnych zakupów /Pawel Skraba /East News
Wg autorów raportu podczas kadencji B. Komorowskiego dokonywano niepotrzebnych zakupów
/Pawel Skraba /East News

Do przygotowywanego od kilku tygodni raportu otwarcia w Kancelarii Prezydenta dotarła Polska Agencja Prasowa. Raport zawiera krytyczną ocenę sposobu zarządzania urzędem. Najsłabszym elementem było planowanie w zakresie działań i finansów.

Według autorów raportu w ostatnich dniach i tygodniach kadencji poprzedniego prezydenta Bronisława Komorowskiego ustępujące kierownictwo Kancelarii podejmowało nieznajdujące „żadnego uzasadnienia merytorycznego” działania dotyczące spraw kadrowych i organizacyjnych. Dokonana na tydzień przed zakończeniem kadencji reorganizacja urzędu służyła wyłącznie wypłaceniu wysokich odpraw.

Wynagrodzenia wzrosły o 688 tys. zł

Według autorów bilansu w czerwcu i lipcu nastąpił wzrost w stosunku do 2014 r. wypłaconych wynagrodzeń o ponad 688 tys. złotych. Ponadto do 6 sierpnia wykorzystano 84,60 proc. środków na umowy zlecenia i umowy o dzieło, na zakup materiałów i wyposażenia wykonano 89,1 proc. planu, zaś na wynagrodzenia zaangażowanie osiągnęło ponad 99,59 proc.

Autorzy dokumentu stwierdzają, że przyjęta od 24 maja do 6 sierpnia praktyka zatrudniania pracowników i przyznawania nagród pozostawała w sprzeczności z możliwościami planu finansowego Kancelarii. W tym okresie podwyżki otrzymało 15 pracowników Kancelarii, a nagrody 328 osób. Łączna kwota nagród przyznanych od maja do sierpnia wyniosła blisko 1,5 mln zł. W tym samym czasie 8 pracownikom zmieniono umowy terminowe na umowy na czas nieokreślony, zatrudniono sześciu pracowników, 14 pracowników otrzymało awans (w tym 5 przed rozwiązaniem stosunku pracy). Do pracy w kancelarii wróciły osoby zatrudnione w sztabie wyborczym poprzedniego prezydenta i otrzymały podwyżki.

Upominki za 1,5 mln złotych

Poinformowano, że były szef Kancelarii Jacek Michałowski między 20 lipca a 5 sierpnia 2015 podpisał umowy zlecenia w ramach Prezydenckiego Programu Eksperckiego (zajmującego się  m.in. prowadzenie prac analitycznych) na kwotę blisko 200 tys. zł. W bilansie czytamy, że „w ostatnich dniach kadencji przekazano do zewnętrznej realizacji zadania dotyczące kwestii programowych ustępującego z urzędu prezydenta RP”.

Od 1 stycznia do 6 sierpnia 2015 roku na zakup upominków Kancelaria Prezydenta wydała łącznie blisko 1,5 mln zł – podano. W tym – wyliczono – między 10 maja a 5 sierpnia do magazynu upominkowego dokonano zakupów na kwotę blisko 212 tys. zł, a z magazynu wydano upominki o wartości blisko 740 tys. zł.

Wskazano, że meble i wyposażenie na biuro prezydenta Bronisława Komorowskiego były przekazywane przed zawarciem umowy w tej sprawie. Umowę na użyczenie mebli i sprzętu o wartości ewidencyjnej 75 tys. zł szef kancelarii Jacek Michałowski zawarł z pełnomocnikiem prezydenta Komorowskiego 6 sierpnia – podano. Natomiast meble i wyposażenie były przekazywane biuru na przełomie lipca i sierpnia. Podkreślono, że ustawa o uposażeniu byłego prezydenta reguluje tylko sprawę przyznania mu środków finansowych na „prowadzenie” biura. Dodano, że na wyposażenie biura byłego prezydenta przekazano także artykuły gospodarstwa domowego i codziennego użytku.

141,03 m2 za 2 117,61 zł

Poinformowano, że lokale przy ulicy Baciarellego w Warszawie zostały wynajęte mieszkania na rzecz byłego prezydenta (do 30 czerwca 2016r.), byłego sekretarza stanu (do 31 grudnia 2015r.) oraz byłego doradcę prezydenta (do 31 grudnia 2015r.). Podkreślono, że najemcy korzystają z lokali na korzystnych warunkach.

„Za mieszkanie o powierzchni 141,03 m2 naliczany jest miesięczny czynsz (wraz z opłatami eksploatacyjnymi) w wysokości 2 117,61 zł. Za kolejne mieszkania o powierzchni 102,92 m2 i 78,77 m2 naliczany jest comiesięczny czynsz obejmujący opłaty eksploatacyjne odpowiednio w wysokości 1 468,39 zł i 1 312,23 zł” – czytamy w raporcie. Podkreślono, że umowy najmu dla dawnych pracowników kancelarii zostały zawarte w treści, wartości i zakresie bez porozumienia z nowym kierownictwem Kancelarii. W raporcie oceniono, że zawarte umowy znacząco ograniczyły możliwość wykorzystania tych lokali na aktualne potrzeby urzędu.

Możliwość przywłaszczenia

W raporcie czytamy, że niezgodnie z obowiązującymi regulacjami prawnymi, w 2015 roku przeprowadzono likwidację i utylizację składników majątku w poszczególnych obiektach KPRP o łącznej wartości ewidencyjnej ponad 1,3 mln zł.

„Podejrzenie poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz możliwości przywłaszczenia rzeczy ruchomych wchodzących w skład majątku Kancelarii pojawia się w odniesieniu do likwidacji przeprowadzanych w dwóch Rezydencjach Kancelarii Prezydenta RP: Promnik oraz Klarysew” – napisano.

Nie wiadomo kiedy zagubiono jeden zestaw i część drugiego zestawu mobilnego niejawnego systemu Sieci Łączności Rządowej CATEL będących w posiadaniu szefa gabinetu prezydenta oraz szefa Kancelarii Prezydenta – czytamy. „Braki zostały stwierdzone w ostatnich dniach urzędowania odchodzącego kierownictwa” – podkreślono. W raporcie odnotowano także zgłoszenie do prokuratury braku trzech zabytków: obrazu „Bydło na pastwisku”, obrazu „Gęsiarka”, rzeźby „Rycerz”.

Stopniowa wymiana floty

W rekomendacjach znalazło się  m.in. ograniczenie o 20 proc. wykorzystywanych pojazdów osobowych oraz stopniową wymianę pozostałej floty. Poinformowano, że KPRP dysponuje łącznie 66 pojazdami, których średni wiek to 9 lat. Średni przebieg to ponad 170 tys. km, a najwyższe przebiegi wynoszą ponad 350 tys. km.

Wnioski i rekomendacje

Dokument został oparty na analizie dostępnej dokumentacji pochodzącej z kontroli wewnętrznych, audytów wewnętrznych i audytów informatycznych przeprowadzanych przez zewnętrzne firmy doradcze, a także ankiet sporządzonych przez kierujących komórkami organizacyjnymi w Kancelarii i sprawozdań finansowych.

Dokument zawiera też wnioski i rekomendacje dotyczące działań koniecznych do podjęcia, aby usprawnić działania urzędu.

Szefowa Kancelarii Prezydenta Małgorzata Sadurska, zapowiadając publikację bilansu otwarcia, mówiła, że należy zbadać, w jakim stanie zostawili urząd poprzednicy. Sprawdzano m.in. racjonalność wydawania pieniędzy publicznych, politykę kadrową, strukturę organizacyjną, ewentualne zaległości urzędnicze.

Ustalenia Interii

Jak udało nam się dowiedzieć w KP, w okresie od 10 maja (kiedy odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich) od 6 sierpnia 2015 r. kancelaria prezydenta Bronisława Komorowskiego wydała blisko 4 tys. prezentów o wartości 738 tys. złotych. Upominki przeznaczone były na wizyty krajowe i zagraniczne prezydenta, spotkania z zagranicznymi gośćmi, zawody, konkursy i akcje charytatywne, a także na – jak to ujęto – potrzeby gabinetu prezydenta.

Na naszą prośbę Kancelaria wymieniła, jakiego rodzaju prezenty były kupowane: płyty; pucharki myśliwskie; wyroby ze szkła; ryngrafy i kostki kryształowe z proporcem prezydenckim; flagi; spinki do mankietów z bursztynem lub krzemieniem; portfele, wizytowniki, notesy; puchary; wyroby z porcelany: filiżanki i zestawy; egz. konstytucji RP; USB z wizerunkiem  Pałacu Prezydenckiego; puzzle, słodycze; znaczki okolicznościowe; grafiki; albumy i książki; pióra i długopisy; biżuteria z bursztynem lub krzemieniem; obrazy; alkohole.

INTERIA.PL/PAP

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-raport-otwarcia-kancelarii-prezydenta-duzo-nieuzasadnionych-,nId,1924774#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Przeczytaj także:

Szef kancelarii Bronisława Komorowskiego w labiryncie fałszu. W odpowiedzi na list otwarty Jacka Michałowskiego

Raport otwarcia Kancelarii Prezydenta. Ponad milion złotych kosztowały upominki

 

Reklamy

Posted in Bronisław Komorowski, Standardy TuskoLandii, Uncategorized | Leave a Comment »

Proces w sprawie Afery Marszałkowej – zeznanie K. Winiarskiego CZ.1 2015-10-30

Posted by tadeo w dniu 31 października 2015

Posted in Afery i przekręty, Bronisław Komorowski | Leave a Comment »

Komorowskiego kryje olbrzymi układ korupcyjny. Media, które w części „eksperckiej” i „bezstronnej” realizują interesy bogatych reklamodawców”. WIDEO

Posted by tadeo w dniu 20 Maj 2015

Fot. PAP/Pietruszka
Fot. PAP/Pietruszka

Komorowski wraz ze swoim zapleczem politycznym są częścią potężnego mechanizmu korupcyjnego. PIS przegrywa większość wyborów, ponieważ tego nie widzi i nie robi nic, aby temu przeciwdziałać. Przecięcie siatki korupcji oplatającej system to jedyna droga, aby odwrócić fatum prześladujące tę partię. Czas działa tu na niekorzyść. Każdy dodatkowy rok unikania tematu sprawia, że pasożyt korupcji wnika głębiej w system i w ludzkie umysły.

Aby zrozumieć, o czym mowa, należy cofnąć się do 89 r. Powiedziano wtedy, że media będą pluralistyczne i bezstronne. 80-90% z nich forsuje przekaz lewicowo-liberalny, co rzekomo wynika z uczciwego rozeznania tego, co dobre, godne i prawe. Media mainstreamowe są tak zajęte „szlachetnym” informowaniem społeczeństwa o „wielkich pieniądzach Kościoła”, że od 26 lat nie miały czasu napisać o własnych interesach.

„Szczegół” polega na tym, że biznes związany z aborcją, in vitro, antykoncepcją, zarabiający na transseksualizmie, homoseksualizmie, erotyce płaci mediom, szacując ostrożnie, ok. 20% całego rynku reklamy. Innymi słowy prawdopodobnie co piątazłotówka kapitału reklamowego utrzymującego media w Polsce pochodzi od producentów prezerwatyw, antykoncepcji hormonalnej, klinik in vitro i pozostałego biznesu związanego ze zjawiskami liberalnymi światopoglądowo. Dodatkowo, aby te pieniądze pozyskać, trzeba być spolegliwym wobec tych podmiotów. Im większa jest gorliwość w promowaniu tych interesów, tym więcej pieniędzy od tych podmiotów wpływa do gazet i telewizji. Istnieje zatem mechanizm pozyskiwania korzyści materialnych przez media w zamian za spolegliwość wobec biznesu in vitro, antykoncepcyjnego itd.

Te media, które w części „eksperckiej” i „bezstronnej” realizują interesy bogatych reklamodawców, otrzymują od tych reklamodawców więcej pieniędzy niż te, które wnikają w nieuczciwe praktyki rynkowe takich firm. Wielkość sprzedaży gazet czy oglądalność telewizji to tylko część czynników wpływających na pozyskanie reklamodawców.

Dla porównania „bogaty Kościół” razem z muzułmanami są w stanie płacić ok. 0,19% całego rynku reklamy. Biznes liberalny płaci mediom miliardy, możliwości Kościoła w starciu finansowym o przychylność mediów są niemal zerowe.

Od 26 lat trwa bajka o bezstronności mediów połączona z równoczesnym prześciganiem się lewicowych mediów w walce o pozyskanie pieniędzy bogatego biznesu liberalnego. Nie można bardziej dopieścić klienta niż wychwalać jego produkty pod niebiosa oraz maksymalnie zgnębić jego konkurencję. Ludzie niewygodni interesom największych reklamodawców zostali zatem etatowym „ciemnogrodem”, „bogatym klerem”, „radykalnymi kaczystami” itd.

Większość mediów dla pozyskania miliardów reklamodawców napisze wszystko. Granic moralnych nie ma tu prawie żadnych.

„Drobnym” przykładem pokazującym, jak funkcjonuje cudowny system jest fakt, że od 26 lat na polskim rynku są w sprzedaży produkty bogatych reklamodawców, których działanie wczesnoporonne zostało starannie zatuszowane, a wszyscy mówiący za dużo są agresywnie uciszani. To medialne elity ponoszą największą odpowiedzialność za dokonanie milionów wczesnoporonnych aborcji bez zgody i wiedzy matek i ojców. Prawdziwe działanie antykoncepcji hormonalnej (bo o niej mowa) z uwzględnieniem jej poronnego charakteru rozumie 6,6 % – 9,1% badanych przez CBOS respondentów. 80% obywateli uważa, że możliwe działania wczesnoporonne powinno być konsumentowi ujawnione wyraźnie przed zakupem produktu. W grupie kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną odsetek ten wynosi 90%, a 45,3% z nich przyznaje, że zaprzestałoby stosowania antykoncepcji, gdyby miało one działanie wczesnoporonne.Dane te oznaczają, że kobiety nie wiedzą, co kupują. Nie wiadomo zresztą, skąd miałyby się dowiedzieć.

„Sprytne” elity stosują bowiem zamiennie dwie definicje ciąży, o czym prawie nikt nie wie poza znienawidzonymi i zastraszanymi lekarzami sumienia. Pierwszą-prawidłową definicję ciąży media lewicowe stosują, gdy opisują kobietom proces rozwoju ciąży lub próbują namówić do zakupu testu ciążowego. Wtedy początek ciąży jest rozumiany od momentu poczęcia, czyli od połączenia komórki jajowej z plemnikiem. Gdy jednak media chcą namówić kobiety do zakupu antykoncepcji hormonalnej, to nagle ta sama ciążą już nią nie jest. Wtedy podstawia się drugie rozumienie pojęcia „ciąża”, według którego zaczyna się ona wtedy, gdy dziecko powinno się zagnieździć w macicy, czyli 6-11 dni od dnia poczęcia. Problem polega na tym, że owa „nowoczesna antykoncepcja” nie daje rady tak blokować owulacji i zapłodnienia, aby dało się te produkty skutecznie sprzedawać. Jeśli zatem plan A (blokowanie owulacji) się nie powiedzie, to „nowoczesne produkty” mają wbudowany mechanizm awaryjny, czyli niedopuszczenie do zagnieżdżenia kilkudniowego dziecka w macicy i wydalenie go z organizmu kobiety. Ostateczna skuteczność zapobiegania ciąży jest „sukcesem”, czyli oscyluje gdzieś w okolicy 99,5%. Problem „sprytnych” elit polega na tym, że to wszystko się sprzedaje, gdyż kobiety tej całej podłości nie rozumieją.

Politycy mają w tym wszystkim moc sprawczą dużo większą niż biskupi czy media prawicowe czy np. lekarze sumienia, których wypowiedzi są starannie selekcjonowane przed przekazaniem ich społeczeństwu. To dlatego niesubordynowani politycy są tak niewygodni.

Cóż z tego zatem, że Andrzej Duda jest wartościowym i energicznym kandydatem na najwyższy urząd w państwie? Cóż z tego, że hipokryta Komorowski atakuje go za coś, co sam od lat toleruje u Nałęcza (blokowanie etatu na uniwersytecie)? Cóż z tego, że święte oburzenie Komorowskiego na Dudę z powodu zmiany zdania w jakiejkolwiek sprawie jest w jego wykonaniu przejawem zamiłowań do teatru z gatunku tragikomedii ? I tak wystraszona branża medialnych bogaczy starannie eksponuje wszystko, co się da przeciwko politykowi groźnemu dla swoich plugawych interesów. Pracownicy najbogatszych mediów dwoją się i troją, aby napisać coś mądrego (z różnym skutkiem) na korzyść BK-Spolegliwego Strażnika Systemu. Celebryci całkowicie zależni finansowo i zawodowo od łaski i niełaski mediów prześcigają się w gorliwości, aby okazać solidarność z interesami swoich dobrodziejów. Doświadczony w zarządzaniumediami, doskonale zorientowany w realiach finansowania mediów Tomasz Lis wraz z ambitnym Tomaszem Karolakiem udają, że nie umieją rozpoznać fałszywego konta córki niewygodnego dla swoich interesów polityka. Obrzydliwy skandal podsłuchowy władzy spycha się na margines informacyjny.

Niestety, ale tak będzie przy każdych wyborach, Drodzy Działacze PIS. Wiara w to, że programem gospodarczym czy dotyczącym polityki zagranicznej uda się zdobyć przychylność mediów jest naiwnością. Wytłumaczenie społeczeństwu przyczyn nienawiści elit medialnych jest jedyną szansą na zmniejszenie jej skuteczności. Zaufanie do agresywnego przekazu wobec ludzi niedochodowych dla wielkich koncernów spadłoby kilkukrotnie, gdyby społeczeństwo znało prawdę na temat realiów finansowania agresorów. Dla polityków nie będzie to miłe, bo media się początkowo wściekną. Prezydent, premier nie są jednak od tego, żeby im było lekko.

Komorowski, Tusk, Kopacz to uległe marionetki otaczani ochroną, co wielbią nad życie. Podpisują się pod każdym cynizmem podstawionym im przez środowiska bezstronnych inaczej medialnych elit. Hipokryta Komorowski wykrzykuje butnie, że nie ma nad sobą żadnego prezesa. Tymczasem ma nad sobą prezesa i to niejednego – prezesa Agory, prezesa Ringier Axel Springer, prezesa TVN, prezesa Polsatu, prezesów klinik in vitro i wielu, wielu innych.

http://www.radiomaryja.pl/multimedia/konflikt-interesow-mediow-wokol-zagadnien-swiatopogladowych-cz-ii/

Więcej w audycji „Rozmowy niedokończone na antenie TV Trwam i Radia Maryja

Posted in Bronisław Komorowski | Leave a Comment »

Kolejna wpadka Komorowskiego

Posted by tadeo w dniu 19 Maj 2015

Do nowej wpadki Bronisława Komorowskiego doszło w Zbąszynku, gdzie kandydat Platformy Obywatelskiej gościł wśród tamtejszych strażaków. Po kilku miłych zdaniach pan prezydent postanowił zagaić:

Tu, w Wielkopolsce…

— zaczął Komorowski…

… po czym jednak musiał zderzyć się z rzeczywistością.

Jesteśmy na terenie województwa lubuskiego…

— próbowali tłumaczyć strażacy.

Komorowski próbował się ratować:

Ale historycznie…

— mówił…

… i znów został sprowadzony na ziemię.

Do 1945 roku byliśmy na terytorium Niemiec, panie prezydencie…

— zauważył jeden ze strażaków.

Panie prezydencie, może lepiej jednak tylko się uśmiechać?

Posted in Bronisław Komorowski | Leave a Comment »

I choćby przyszło stu Karolaków

Posted by tadeo w dniu 17 Maj 2015

I choćby przyszło stu Karolaków

I każdy zjadłby trzy miski flaków

I choćby nie wiem jak się wytężał

Nie popchną Bronka – taki to ciężar

I choć popychać będzie Majchrowski

Ciągnąć Saleta i Korzeniowski

Nie dadzą rady podsadzić Bronka

Puści on tylko głośnego bąka

I choćby Holland to filmowała

Z Wajdą i Kutzem ekipa cała

Choćby Olbrychski machał szabelką

Gorzały pijąc butelkę wielką

A Penderecki wspólnie z Rubikiem

By napisali piękną muzykę

I choćby film ten zdobył Oscara

Bronek to kicha, obciach i siara”

Marcin Wolski

Posted in Bronisław Komorowski | 1 Comment »

Ostatnie podrygi konającej ostrygi!

Posted by tadeo w dniu 17 Maj 2015

Właśnie w TVN24 ubiegający się o drugą turę prezydent Bronisław Komorowski ogłosił akcję pt. „Telefon do przyjaciela”.

Więc na wszelki wypadek do przyszłej niedzieli wyłączam komórkę.

Życzę państwu słonecznego weekendu.

Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)

http://naszeblogi.pl/54732-ostatnie-podrygi-konajacej-ostrygi

Posted in Bronisław Komorowski | Leave a Comment »

Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego

Posted by tadeo w dniu 12 Maj 2015

   Miałem chłodne i jasne przekonanie, że ONI już wiedzą, że śledztwo trwa i że jeżeli nie uczynię czegoś, i to bardzo prędko, zabawa ta może mieć tylko jeden koniec i koniec ten musi nadejść rychło. Ci, co pilnowali interesów Fundacji „Pro Civili”, wiedzieli już dokąd zmierzam i gdzie mnie mogą znaleźć. Ja z kolei wiedziałem, że to wiedzą. Miałem jedynie nadzieję, iż ONI nie są jeszcze na sto procent pewni, że wiem …  

Przełom w moim myśleniu o Fundacji „Pro Civili” nastąpił cztery dni wcześniej. Po powrocie ze spotkania z informatorem z Centralnego Biura Śledczego tu i ówdzie zasięgnąłem języka, ale bez przekonania. Miałem poważne wątpliwości, czy w ogóle warto angażować się w tę sprawę, która zwyczajnie mogła mnie przerastać i która w dodatku wyglądała na potencjalnie szalenie niebezpieczną. Mój zawód, jeżeli ktoś wykonuje go sumiennie i uczciwie, polega na ponoszeniu ryzyka, nawet na narażaniu się na niebezpieczeństwo, ale nie na tym, by grać rolę skończonego idioty o samobójczych skłonnościach. Zwłaszcza że miałem na ukończeniu pisany na zamówienie Agencji Filmowej Telewizji Polskiej scenariusz serialu telewizyjnego o tajemnicy śmierci Księdza Jerzego Popiełuszki. Po wielu miesiącach rozmów udało mi się przekonać prezesa Telewizji Polskiej, Andrzeja Urbańskiego, i dyrektora Agencji Filmowej TVP, Sławka Jóźwika, że wszystko co dotąd wmówiono opinii publicznej na temat tej zbrodni, poza miejscem i czasem uprowadzenia księdza Jerzego, jest kłamstwem – i teraz miała nastąpić pointa w postaci realizacji 10-odcinkowego serialu telewizyjnego. Prezes Andrzej Urbański liczył, że będzie to okręt flagowy TVP najbliższego sezonu… Zagłębiając się w zagadnienia związane z WSI, „Pro Civili” et consortes, siłą rzeczy ryzykowałem, że nie zdążę z napisaniem scenariusza w terminie zawartym w kontrakcie. I gdy w trzy dni później byłem już prawie zdecydowany na odstąpienie od tematu, zadzwonił telefon.

– Dziś o siedemnastej, tam, gdzie ostatnio. Nie przyjeżdżaj samochodem – głos w słuchawce zamilkł i rozmówca rozłączył się. Choć dzwonił z numeru zastrzeżonego, za pośrednictwem urządzenia zmieniającego barwę głosu, poznałem go od razu.

W kilka godzin później czekałem przy restauracji „Rusałka” na Kępie Potockiej na warszawskim Żoliborzu. Nie czekałem długo. Komisarz był punktualny. Jak zawsze.

– Chodzi o morderstwo – zaczął bez zbędnych wstępów.

– Jakie morderstwo?

– Informację otrzymałem dziś rano i nie mam jeszcze wszystkich danych, ale nie wierz w oficjalny komunikat, według którego to był wypadek.

– Wyduś z siebie, o co chodzi.

– O twojego znajomego.

– Mojego znajomego?

– Urywanie zdań i powtarzanie po dwakroć tego samego może być ciut męczące, nie uważasz?

– Uważam. Ale dość kluczenia. Mów, co się dzieje. O co chodzi z tym znajomym? Kawa na ławę.

– Oficer ABW, twój informator, jak podejrzewam, zginął dziś w nocy w wypadku samochodowym. Tylko że to nie był wypadek.

Poddałem się. Miałem ochotę położyć się na ziemi, jak hazardzista kładzie na stół ostatnia przegrana kartę. Czułem łomotanie serca, które waliło mi niczym kafar. Zapisałem sobie w pamięci, że wszelkie brednie, jakoby tlen był niezbędny do życia, należy włożyć między bajki. Ja w ogóle przestałem oddychać, bo zwyczajnie – zatkało mnie.

– Czy ten zmarły ma jakieś nazwisko? – Wydusiłem z siebie z trudem pytanie, które było beznadziejnym chwytaniem się nadziei, tam gdzie nadziei nie było. Wiedziałem bowiem dobrze, że jeśli komisarz mówi to, co mówi – to wie, co mówi. A jednak irracjonalnie do końca liczyłem, że chodzi o kogoś innego, niż mój informator. Słowa z trudem przeciskały mi się przez gardło, a wysuszone język i usta nie sprzyjały jasności wysławiania się.

Komisarz podał nazwisko – to nazwisko.

– Przykro mi – powiedział krótko patrząc mi prosto w oczy. Pomyślałem, że już to gdzieś niedawno słyszałem, ale tak naprawdę przestałem myśleć i czuć, bo dla mnie czas zatrzymał się w miejscu. Wysłałem na śmierć człowieka. Naturalnie nieświadomie, ale odpowiedzialność moralna spadała na mnie. Przecież to był mój i tylko mój pomysł, by poprosić go o pomoc. Rozwiałem wszelkie obiekcje, przezwyciężyłem wątpliwości i sceptycyzm, by poprosić mojego informatora o zbadanie działalności „Pro Civili”, a w najbliższych dniach zamierzałem spotkać się z nim po raz wtóry, by poprosić o odtworzenie zawartości teczki, którą utraciłem. A teraz on już nie żył. Ufał mi ślepo i zrobił, co chciałem, a teraz był martwy. Wysłałem dobrego człowieka na śmierć i nie można było tego cofnąć. Musiałem nauczyć się z tym żyć.

– Jeżeli w tej sytuacji wycofasz się, nikt nie będzie mógł miał do ciebie pretensji. – Pomyślałem, że komisarz najwyraźniej potrafi czytać w myślach.

– Czy po tym wszystkim nadal chcesz zajmować się tą sprawą?

– Bardziej, niż kiedykolwiek – odpowiedziałem, bo nagle do mnie dotarło, że klamka właśnie zapadła i że w tej sytuacji nigdy, przenigdy, milion razy nigdy nie wolno mi się wycofać. I wiedziałem też, że żadna siła nie zmusi mnie do zmiany tej decyzji.

Na dobra sprawę moje dziennikarskie śledztwo dopiero rozpoczynało się, ale po wydarzeniach ostatnich dni miałem chłodne i jasne przekonanie, że ONI już wiedzą, że śledztwo w ogóle trwa i że jeżeli nie uczynię czegoś, i to bardzo prędko, zabawa ta może mieć tylko jeden koniec i koniec ten musi nadejść rychło. Ci, co pilnowali interesów „Pro Civili”, wiedzieli już dokąd zmierzam i gdzie mnie mogą znaleźć. A ja z kolei wiedziałem, że to wiedzą. Miałem jedynie nadzieję, iż ONI nie są jeszcze na sto procent pewni, że wiem.   Wiedziałem, że nie mam jeszcze wszystkich elementów tej układanki, ale intuicyjnie czułem, że jeżeli nie zrobię czegoś szybko, to nigdy nie będą ich miał, albo będą mi kompletnie niepotrzebne. Tak, jak żadne informacje nie były już potrzebne mojemu informatorowi, który potrzebował już tylko modlitwy… Poza wszystkim wiedziałem, że nagłaśniając tę historię mam szansę zahamować działania potworów, kimkolwiek byli. Być może jedyną szansę. Przez chwilę pomyślałem, że towarzystwo wszelkiej maści potworów, jakie widziałem w filmach, byłoby mi teraz dużo milsze, niż osobników, z którymi miałem do czynienia. Jestem dużym chłopcem i nie boję się potworów. Bałem się tylko ludzi pozornie odpowiedzialnych za bezpieczeństwo polskiego państwa… Włączyłem redakcyjną nagrywarkę i wystukałem na klawiaturze numer telefonu Bronisława Komorowskiego. Po czwartym sygnale odezwał się znany mi głos marszałka Sejmu.

– Halo, kto mówi?

– Dzień dobry. Nazywam się Wojciech Sumliński, pracuję w Telewizji Polskiej dla programu „30 minut” i chciałem poprosić pana o spotkanie i o rozmowę na temat Wojskowych Służb Informacyjnych – wyrecytowałem przygotowana formułkę, na tyle ogólną i pojemną, by mogła zawierać w sobie szereg zagadnień. – Przez chwilę w słuchawce panowała głucha cisza.

– No dobrze, a w czym konkretnie mogę panu pomóc?

– W ostatnim czasie wielokrotnie publicznie wypowiadał się pan na temat Wojskowych Służb Informacyjnych. Przygotowujemy program o działalności WSI i w związku z tym chciałbym nagrać pańską wypowiedź. Bardzo zależy nam na czasie. – Znów zapadło milczenie.

– Chwileczkę… – głos w słuchawce zdradzał lekkie podenerwowanie, a może tylko tak mi się wydawało. – Sprawdzę swój terminarz. – Znów chwila milczenia.

– To może za trzy dni, we czwartek, o dwunastej, w moim gabinecie w Sejmie. Tutaj nikt nie będzie nam przeszkadzał.

– Dziękuję. Będę z ekipą telewizyjną punktualnie o dwunastej.

– Do widzenia.

– Do widzenia.

Krótko i na temat.

Umawiając się na spotkanie słowem nie wspomniałem, że będę chciał rozmawiać o „Pro Civili”. Ale też nie skłamałem: rozmowa miała dotyczyć Wojskowych Służb Informacyjnych, a wspomniana Fundacja została założona przez żołnierzy tej służby, więc awizowany temat rozmowy obejmował także i „Pro Civili”. Przynajmniej w moim przekonaniu…

Trzy dni później, gdy z kamerzystą i dźwiękowcem TVP przyjechaliśmy do Sejmu, okazało się jednak, że Bronisław Komorowski miał na ten temat zupełnie inne zdanie.

Od pierwszej chwili było widać, że marszałek nie miał ochoty na tę wizytę. Być może uznał, że odmowa przyniesie potencjalne wizerunkowe straty, a być może o wyrażeniu zgody na nasze spotkanie przesadziło jeszcze coś innego. Tak czy inaczej, przyjął nas uprzejmie, acz z wyczuwalnym dystansem.

– Dziękuję, że poświęcił nam pan czas – powiedziałem na powitanie. Podaliśmy sobie dłonie. Gospodarz otworzył drzwi do swojego gabinetu i wskazał mi miejsce w wygodnym fotelu przy stole pod oknem. – Napijecie się panowie kawy? Przywołał asystenta i poprosił o cztery kawy.

– „30 minut”… to program śledczy, prawda? – na poły stwierdził, na poły zapytał marszałek. – Prowadzicie panowie jakieś dziennikarskie śledztwo?

– Można tak to ująć …

– No dobrze, w czym mogę pomóc?

Wyjąłem notes i otworzyłem go. Operator kamery i dźwiękowiec dali znać, że możemy zaczynać…

– Na początek poproszę pana o ocenę decyzji Sejmu, który rozwiązał Wojskowe Służby Informacyjne. Był pan jedynym posłem Platformy Obywatelskiej, który głosował przeciwko rozwiązaniu WSI. Dlaczego?

– Ponieważ decyzja o rozwiązaniu tych służb była z gruntu zła i wysoce szkodliwa. Żadne państwo na świecie nie pozwoliłoby sobie na likwidację służb tajnych, przynajmniej żadne z tych, które znam. Taka likwidacja, to czysty absurd. Przypomnę tylko, że Amerykanie po II wojnie światowej przejęli niemiecką agenturę ulokowaną w Europie Wschodniej i korzystali z niej przez wiele lat, z pożytkiem dla siebie i powojennych Niemiec Zachodnich. Przejęli agenturę wrogów, bo tego wymagał interes Stanów Zjednoczonych. A co my zrobiliśmy? Zlikwidowaliśmy świetnie funkcjonujące wojskowe służby tajne, by w zamian nic nie zyskać. W moim przekonaniu ludzie, którzy podjęli taką decyzję, popełnili straszliwy błąd i powinni ponieść konsekwencje tego błędu. To niewybaczalne.

Przez kilka kolejnych minut Bronisław Komorowski szeroko wyjaśniał, jak wielka krzywda i niesprawiedliwość spotkała żołnierzy WSI, którzy dobrze służyli państwu polskiemu. Mówił długo i nawet zwięźle. Gdy skończył, zadałem mu pytania dotyczące wątku, o którym mówił.

– Panie marszałku, jeżeli były to tak dobrze działające służby kontrwywiadowcze, jak pan twierdzi, to jak wytłumaczy pan fakt, że od początku istnienia Wojskowe Służby Informacyjne nie złapały w Polsce ani jednego rosyjskiego szpiega. Może to z mojej strony mało skromne, ale przez cały okres III RP jedynymi wyrzuconymi z Polski rosyjskimi szpiegami byli dyplomaci ujawnieni w wyniku mojej publikacji w dzienniku „Życie”, a to chyba mierna rekomendacja dla WSI. Jak w tym kontekście wyjaśni pan fakt, że przez ten sam okres czasu, w którym WSI nie zlokalizowały i nie zneutralizowały ani jednego rosyjskiego szpiega, brytyjskie służby kontrwywiadowcze MI5 złapały kilkudziesięciu rosyjskich szpiegów, a niemieckie czy nawet czeskie po kilkunastu? Czy mamy wierzyć, że w Polsce rosyjskich szpiegów nie ma?

– Wojskowe Służby Informacyjne były zdecydowane zrobić wszystko, co trzeba na tym kierunku. Nie jest jednak tak, że wszystkie działania zawsze kończą się sukcesem. Nie zmienia to w niczym mojej oceny, że WSI wykonywały swoje zadania skutecznie i profesjonalnie – stwierdził spokojnie.

Rozmowa zaczynała się robić jałowa, przeszedłem więc do konkretów, czyli do tematu, dla wyjaśnienia którego naprawdę tu przyszedłem.

– Panie marszałku, czy słyszał pan o Fundacji „Pro Civili”? – zapytałem krótko.

Gospodarz wlepił we mnie wzrok, a jego usta ściągnęły się powoli.

– Umawialiśmy się na rozmowę o Wojskowych Służbach informacyjnych.

– Fundacja „Pro Civili” została założona przez żołnierzy WSI. Dlatego powtórzę pytanie: czy zna pan Fundację „Pro Civili” i czy coś pana z nią łączyło?

Przeszyły mnie szare oczy. Marszałek milczał. Miły nastrój sprzed chwili prysł, niczym mydlana bańka. W powietrzu nieomal w sposób namacalny pojawiło się napięcie.

– Panie marszałku, w takim razie następne pytanie: czy docierały do pana, jako Ministra Obrony Narodowej, informacje o specyficznej kooperacji Wojskowej Akademii Technicznej z Fundacją „Pro Civili”?

– Mam nadzieję, że pan wie, co robi? – za pytaniem czaiła się realna groźba i nie było to tylko moje odczucie, bo jak sprawdziłem później, podobnie do mnie ocenili słowa marszałka koledzy z ekipy telewizyjnej. Siląc się na spokój odparłem:

– Wiem doskonale panie marszałku. Czy odpowie pan na moje pytanie?

– Ma pan minutę na opuszczenie mojego gabinetu, a potem wezwę straż.

Mocne słowa, żadnego owijania w bawełnę. Ktoś tu wyraźnie tracił nerwy, a przecież nawet na jotę nie zbliżyliśmy się do konkretów. Marszałek wymienił porozumiewawcze spojrzenie ze swoim współpracownikiem, który opuścił gabinet, nie potrafiłem jednak odczytać sensu tego spojrzenia.

– Dlaczego nie chce pan ze mną rozmawiać? Przyszedłem do pana w imieniu opinii publicznej, która ma prawo wiedzieć…

– Pół minuty…

Gospodarz podwinął rękaw marynarki i ostentacyjnie spoglądał na zegarek.

– Chciałbym zadać tylko kilka pytań…

Marszałek zignorował moje słowa. Wstał zza biurka, obszedł gabinet, podszedł do drzwi i otworzył je szeroko.

– Wyjdzie pan sam, czy ma panu pomóc straż?

– Panie marszałku… – podjąłem desperacką próbę przeprowadzenia rozmowy, ale gospodarza już nie było.

– Dziękuję, że poświęcił mi pan swój czas. To była bardzo interesująca i pouczająca rozmowa – rzuciłem do wychodzącego marszałka, ale nie wiem, czy mnie usłyszał.

Wraz z kolegami z ekipy telewizyjnej zostaliśmy w gabinecie sami. Nie zdążyliśmy się nawet spakować, gdy w drzwiach stanęli sejmowi strażnicy…

Gdy wracaliśmy do telewizji myślałem o tym, że mam o jednego wroga więcej. Nie niepokoiło mnie to jednak. Byłem chłodno świadomy faktu, że właśnie przekroczyłem Rubikon, ale uważałem, że po prostu staram się rzetelnie wykonywać swoją pracę, która często bywała mało przyjemna, zarówno dla mnie, jak i dla moich rozmówców. W tamtym czasie wierzyłem jeszcze w jej sens, a może nawet w misję.

Myślałem o tym, że udało mi się zaskoczyć mojego rozmówcę, ale – musiałem to przyznać – on także zaskoczył mnie. Nie spodziewał się takich pytań, a i ja nie spodziewałem się aż takiej reakcji. „Wrócę do tej rozmowy i następnym razem nie dam się tak spławić” – obiecałem sobie. Czy mogłem wtedy przypuszczać, że następnego razu nie będzie ?

Wojciech Sumliński

http://wojciechsumlinski.salon24.pl/643656,niebezpieczne-zwiazki-bronislawa-komorowskiego,3

Przeczytaj także:

Wprost przeciwnie, czyli – to tylko gra

Posted in Bronisław Komorowski, Tajemnicze wypadki | 1 Comment »

Komorowski w „debacie” TVN skandalicznie atakuje Dudę, zamiast przedstawiać własny program. „Już raz wygrałem i wygram jeszcze raz”

Posted by tadeo w dniu 8 Maj 2015

Fot. TVN24/wPolityce.pl
Fot. TVN24/wPolityce.pl

Zawsze byłem człowiekiem umiarkowanych poglądów i umiarkowanych zachowań, w związku z czym starałem się iść środkiem polskiej drogi i mnie nie nosiło ani na prawo ani na lewo i dzisiaj jest dokładnie tak samo. Ja nic nie muszę udawać

— powiedział Bronisław Komorowski na antenie TVN w programie „Debata czas decyzji” – jednoosobowej debacie opartej m.in. na pytaniach od internautów. Podobnie jak wczoraj, gdy gościem programu był Andrzej Duda, debata została podzielona na trzy części.

O sprawy krajowe pytał Bogdan Rymanowski, w części drugiej Monika Olejnik pytała o gospodarkę i społeczeństwo, a w części trzeciej Justyna Pochanke o politykę zagraniczną.

Bronisław Komorowski zapytany na początek o kiepskie sondaże, najgorsze dla niego w tej kampanii, odpowiedział że nie należy się nimi zbytnio przejmować.

Sondaże jedno a wyniki to drugie. (…) Już raz wygrałem i wygram jeszcze raz

— stwierdził Komorowski. Nie omieszkał przy tym zaatakować Andrzeja Dudy, twierdząc że i jego sondaże się zatrzymały.

Pan Andrzej Duda się zatrzymał, bo dotknął poziomu akceptacji dla PiS-u i ja się zatrzymałem, trochę wyżej, powyżej środowiska które mnie wystawiło

— powiedział Komorowski, co spotkało się z ripostą Rymanowskiego, że „Duda zatrzymał się w górę a prezydent w dół”.

Nie, nie. równiutko!

— skwitował Komorowski.

Na pytanie o to, czy zgadza się z opinią, że ratyfikacja konwencji przemocowej wpłynęła na spadek poparcia, odpowiedział:

Zawsze byłem człowiekiem umiarkowanych poglądów i umiarkowanych zachowań, w związku z czym starałem się iść środkiem polskiej drogi i mnie nie nosiło ani na prawo ani na lewo i dzisiaj jest dokładnie tak samo. Ja nic nie muszę udawać. W kwestiach in vitro wszyscy moje poglądy znają od wielu lat, ja ich nie zmieniam. To mój kontrkandydat zmienia, w zależności od tego, co przeczyta w sondażach

— stwierdził Komorowski, nieustannie atakując Dudę.

Coś kombinuje, coś się powołuje na papieża, zamiast powiedzieć że się pomylił, albo że zmienia poglądy w zależności jak wiatr wieje

— dodał.

Zapytany o to, kto jest jego autorytetem, skoro autorytetem Andrzeja Dudy jest Jan Paweł II, odpowiedział:

Jeszcze raz panu powiem, niepoważny jest polityk, który nie potrafi mieć własnych poglądów i ich bronić, tylko się zasłania autorytetem papieża

— powiedział Komorowski, po czym wyciągnął ustawę o in vitro, która przewiduje karę więzienia za lekarzy za nieprawidłowości przy in vitro.

Po co wmontowywać papieża w tego rodzaju kretyńskie pomysły, jak karanie więzieniem za stosowanie metody in vitro. Nie można się zasłaniać więzieniem, bo to jest nieetyczne, to jest ze stratą dla pamięci świętego, polskiego papieża

— dodał.

Na pytanie o to, co powiedziałby tym, którzy są rozczarowani jego biernością, odrzekł:

To jest uporczywie rozpowszechniana, negatywna informacja, która wypływa ze sztabu PiS. To jest oczywiste. Każdy, kto się zna choć trochę na polityce, doskonale to rozumie.

Komorowski zachęcał przy tym do porównania jego aktywności z innymi prezydentami.

Wypadam na tym tle znakomicie!

— stwierdził, nie przyjmując argumentu, że śp. Lech Kaczyński zgłosił 44 projekty ustaw, a on 28.

Nie o to chodzi jak się zgłosi, tylko czy się wygrywa w Sejmie. Można zgłosić i 144 i wszystkie przegrać. Taka jest też różnica jeśli chodzi o veta. Ja wszystkie moje veta wygrałem, bo nikt nie miał wątpliwości, ze moje veta stosowałem, że to jest słuszne z punktu widzenia Polski

— dodał, atakując śp. Lecha Kaczyńskiego, który mimo że miał premiera bliźniaka, wszystkie veta przegrywał.

Fot. TVN24/wPolityce.pl
Fot. TVN24/wPolityce.pl

Na pytanie czy swoich rywali i konkurentów uważa za frustratów, odpowiedział:

Nie wszystkich, ale znaczną część tak. Zostawmy nazwiska, żeby nikogo nie ranić

— stwierdził, nie chcąc się zastanawiać czy to kogokolwiek obraża.

To jest cecha charakteru, to nieumiejętność dzielenia się z tego, co jest wspólnym dziełem, bo na tym polega problem polskiej polityki, że 25 lat polskiej wolności przyniosło niebywałe owoce, które są zasługa różnych ekip politycznych, tylko część z tych ekip uważa, że to wszystko jest funta kłaków nie warte i że należy to wszystko przekreślić, a Polaków pozbawić satysfakcji z dokonań

— powiedział.

Komorowski nie chciał skomentować wczorajszej ostrej wypowiedzi Henryki Krzywonos na jego konwencji na temat Pawła Kukiza.

Czy pan chce odmówić Heni Krzywonos, kobiecie bohaterce, prawa do krytyki?

— odpowiedział pytaniem na pytanie, dodając że doskonale zna poglądy swojej koleżanki i nie zamierza niczego wyjaśniać.

Zależy panu, żebym kogoś obraził, a ja się nie dam

— dodał.

Zapytany o to, co powie wyborcom Kukiza przed II turą, gdy będzie walczył o ich głosy, stwierdził:

Mam bardzo dużo do powiedzenia. Przez całe swoje życie polityczne sprzyjałem takim rozwiązaniom, które mieszczą się w pojęciu jednomandatowych okręgów wyborczych i na tej drodze idę konsekwentnie od lat

— powiedział, dodając że kandydat PiS-u zawsze był temu przeciwny i blokowało te rozwiązania w Sejmie.

Będę ich pytał, do kogo wam bliżej, jeśli serio traktujecie problem jednomandatowych okręgów wyborczych

— dodał.

Na pytanie ot o czy jest dumny z pracy swojego sztabu, powiedział:

Co to znaczy dumny? Mogę oceniać jakość tej pracy. Dumny to ja jestem z Polski. Ale oczywiście ogromną mam wdzięczność dla pracy sztabu, wszystkich którzy mnie wspierają, mam ogromną wdzięczność do ich działania, a jakie będą efekty, zobaczymy**

Wybory to są moje już tam… naste. Wszystkie wygrałem!

Z taką samą dumą Komorowski mówił o ostatnim spocie, w którym jego sztab mocno zaatakował Andrzeja Dudę, twierdząc że stoi za nim Jarosław Kaczyński.

To jest oczywistą oczywistością, ze stoi Kaczyński, czy nie? Czy pan ma jakieś wątpliwości w tej sprawie?

— pytał.

Jarosław Kaczyński jest jego nie tylko guru, ale i decydentem, co było widać… Andrzej Duda przecież nawet samodzielnie nie śpiewa, tylko śpiewa tak, jak mu prezes każe. Przecież śpiewał „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie, no! Albo bał się zaśpiewać „ojczyznę wolną pobłogosław Panie, bo to byłoby źle widziane przez prezesa, który ten problem widzi inaczej

— stwierdził. Nie widział przy tym żadnej sprzeczności między postulatem o zgodzie, którego używa w kampanii z spotami wyborczymi, które są kampanią czysto negatywną.

Postulat zgody nie oznacza zgody na każdą głupotę. Nie oznacza postulatu zgody na wszystkie złe rzeczy. Co to znaczy zgoda w polityce, dążenie do zgody? To znaczy dążenie do uzyskania sytuacji, gdzie w sprawach najważniejszych dla kraju potrafimy rozmawiać. Ja taką zgodę konsekwentnie buduję

— mówił Komorowski, przytaczając swój sztandarowy przykład w postaci polityki prorodzinnej.

Zgoda to także rozwiązywanie problemów bezpieczeństwa w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie zaprosiłem po raz pierwszy jako prezydent przedstawicieli opozycji, by byli zorientowani w sprawach. Nie jest przypadkiem, ze niektórzy przychodzą, a pan Jarosław Kaczyński nie

— dodał.

Zapytany o to czy słowa posła Niesiołowskiego o ustach Andrzeja Dudy, że to „szpara oralna”, powiedział:

Gdybym ja się obrażał z powodu słów wypowiadanych pod moim adresem przez czołowych polityków PiS, pana Mastalerka, Brudzińskiego, to bym w ogóle nie chciał rozmawiać z tymi ludźmi. A ja powiem krótko: Jak wygram, to tak jak Mazowiecki grubą kreską odkreślę przeszłość.

Do słów Niesiołowskiego nie chciał się odnosić. W zamian powołał się na ataki na jego osobę.

Ze strony internautów pojawiło się pytanie, które Komorowski zawsze omijał. „Czy pan prezydent czytał książkę Sumlińskiego „Niebezpieczne Związki Bronisława Komorowskiego”. Jak odnosi się do treści książki. Dlaczego prezydent w trybie wyborczym nie oskarżył autora i podawanie nieprawdy?”

A czy ja mogę pana redaktora spytać, czy to jest pana kolega, znajomy albo przyjaciel pan Sumliński?

— odpowiedział poirytowany Komorowski.

Radziłbym powściągnąć chęć bycia w porządku wobec kolegi, bo ten kolega jest oskarżony, nie podejrzany, o płatną korupcję wokół komisji weryfikacyjnej WSI, którą kierował Antoni Macierewicz. To jest człowiek w stu procentach niewiarygodny i niech pan nawet o niego nie pyta

— dodał, próbując zakończyć wątek. Dopytywany przez Rymanowskiego czy czytał, stwierdził, że są ciekawsze książki.

Nie warto pytać o książkę człowieka niewiarygodnego, który jest oskarżony o płatną korupcję

— mówił Komorowski.

Na pytanie czy nadal uważa że likwidacja WSI to była zbrodnia i hańba, powiedział:

To była głupota, to jest więcej! W ciągu historii się nie zdarzyło, żeby ktoś zlikwidował własny wywiad wojskowy. To, co zrobiono to jest rzecz nieprawdopodobna osłabiająca polskie bezpieczeństwo. Można było weryfikować, można było sprawdzać, ale zlikwidować potencjał służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych to więcej, niż zbrodnia. to jest głupota

— dodał, twierdząc że jego koledzy głosujący za rozwiązaniem WSI popełnili grzech naiwności.

Wczoraj w debacie TVN wziął udział Andrzej Duda, który przekonywał, że Polsce potrzebna jest zmiana władzy.

http://wpolityce.pl/polityka/243803-komorowski-w-debacie-tvn-skandalicznie-atakuje-dude-zamiast-przedstawiac-wlasny-program-juz-raz-wygralem-i-wygram-jeszcze-raz

Posted in Bronisław Komorowski | 1 Comment »

Co z naszymi pieniędzmi?

Posted by tadeo w dniu 23 kwietnia 2015

Reportaż interwencyjny „Po stronie prawdy” z Warszawy o aferze  Skok Wołomin i jej powiązaniami z Prezydentem Bronisławem Komorowskim – TV TRWAM

APC - 2015.04.23 19.35 - 001.3d

http://tv-trwam.pl/film/co-z-naszymi-pieniedzmi

Posted in Afery i przekręty, Bronisław Komorowski | Leave a Comment »

Znalezione w sieci

Posted by tadeo w dniu 21 kwietnia 2015

Proszę sobie odpowiedzieć wyborco PO na poniższe pytania:
-Komorowski obiecywał możliwość wyboru wieku przejścia na emeryturę. Nie dotrzymał słowa. Prawda czy fałsz?
-Komorowski obiecał zwiększenie dopłat dla rolników. Nie dotrzymał słowa. Prawda czy fałsz?
-Komorowski mówił, że podwyższanie podatków to najgorsze rozwiązanie na poprawę gospodarki państwa, po czym podpisał ustawę o 23% podatku VAT. P czy F?
-Komorowski w pełni poparł zagrabienie pieniędzy Polaków z OFE do ZUS. P czy F?
-Komorowski i Japonia, część I: prezydent który nie zna zasad ortografii języka ojczystego (możesz się śmiać, że to głupi zarzut, ale prezydent, jako osoba reprezentująca kraj, nie ma prawa robić takich błędów). P czy F?
-Komorowski i Japonia, część II: staje na stołku w rządowym budynku i wykrzykuje do ambasadora „szogunie!”, czym przejawia elementarny brak poszanowania kultury i tradycji danego kraju. P czy F?
-Komorowski podpisał podwyższenie składki rentowej dla przedsiębiorców. P czy F?
-Komorowski podpisał podniesienie akcyzy. P czy F?
-Komorowski podpisał podniesienie składki ZUS. P czy F?
-i ostatnie pytanie, nie tylko do Ciebie, ale do wszystkich głosujących na Komorowskiego/PO: co jeszcze musi zrobić ten człowiek/ta partia, żebyście przejrzeli na oczy, i powiedzieli sobie wprost, że jesteście oszukiwani?

Stan Tymiński udzielił poparcia Marianowi Kowalskiemu w wyborach prezydenckich – Forum – Wiadomości w Onet.html

http://wiadomosci.onet.pl/forum/stan-tyminski-udzielil-poparcia-marianowi-kowalski,0,1544476,161282689,czytaj.html

Posted in Bronisław Komorowski, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Kilkuset morderców rządzi Polską – wywiad z W. Sumlińskim w NY

Posted by tadeo w dniu 18 kwietnia 2015

„Nie musisz latać (na akcje bombardowania), jeśli jesteś szalony, ale nie chcąc latać dowodzisz, że nie jesteś szalony, bo tylko wariat może chcieć brać udział w niebezpiecznych akcjach”. Trudno uciec od smutnej refleksji, że ta krótka wykładnia powieści Josepha Hellera pt. „Paragraf 22” idealnie pasuje do zeznań sądowych składanych przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, w których kluczem do ich zrozumienia jest absurd. Teoretycznie można bowiem udowadniać – może ktoś bardzo naiwny – że prezydent Komorowski naprawdę niczego nie pamiętał i nawet naprawdę wierzył w to, co mówił, gdy już sobie o czymś przypomniał, tak jak teoretycznie można udowadniać, że słoń może wisieć nad przepaścią przywiązany za ogon do stokrotki, szkopuł jednak w tym, że tak jak tej ostatniej sztuki nie da się tego przeprowadzić w praktyce, tak nie da się ze sobą pogodzić sprzeczności i zwyczajnych kłamstw. By to jednak przystępniej wyjaśnić, warto choćby w telegraficznym skrócie przybliżyć clou „afery marszałkowej”.
Cała historia rozpoczęła się pod koniec 2006 roku, gdy było już wiadomo, że pułkownik WSI, Leszek Tobiasz, nie zostanie pozytywnie zweryfikowany przez Komisję Weryfikacyjną WSI i gdy postępowania karne prowadzone przeciwko niemu w kilku sprawach (od podejrzenia o szpiegostwo po fałszywe oskarżanie innych oficerów o przestępstwa, których ci nigdy nie popełnili) przez prokuraturę wojskową wchodziły w decydującą fazę. Jak wykazały dotychczasowe rozprawy sądowe, to właśnie w tamtym czasie pułkownik Leszek Tobiasz – trudno o mniejszą wiarygodność, niż miał ten specjalista od kombinacji operacyjnych, który zajmował się m.in. inwigilacją Kościoła Katolickiego, czy szantażowaniem księdza biskupa Juliusza Poetza, a nadto był przestępca skazanym prawomocnym wyrokiem sądowym – rozpoczął budowę pajęczej sieci, której celem było odebranie wiarygodności Komisji Weryfikacyjnej WSI. Rozpoczął jej budowę od szantażu Mariana Cypla, byłego rezydenta PRL – owskiego wywiadu w Wiedniu, a zarazem dobrego znajomego kilku biskupów, m.in. Antoniego Pacyfika Dydycza i Sławoja Leszka Głodzia. Metodami nacisków i szantażu Leszek Tobiasz domagał się od Mariana Cypla, by ten przedstawił go w/w biskupom, jako człowieka godnego najwyższego zaufania i by ci następnie w ten sam sposób przedstawili go Antoniemu Macierewiczowi. Wszystko po to, by pozyskać zaufanie Antoniego Macierewicza i z tej perspektywy – skompromitować go. Realizacja planu zakończyła się niepowodzeniem, bo Marian Cypel – po konsultacjach z rzeczonymi biskupami – Leszkowi Tobiaszowi odmówił, ale to nie zniechęciło pułkownika, który tylko sobie znanymi sposobami dotarł jednak do Antoniego Macierewicza i rozmowę z nim oczywiście nagrał. Równolegle dotarł też do Leszka Pietrzaka z Komisji Weryfikacyjnej WSI obiecując mu dostarczenie szeregu ważnych informacji odziałalności WSI – i również te rozmowy nagrał. Równolegle, w grudniu 2006 roku, niżej podpisany z ekipą TVP realizującą program śledczy pt. „30 minut” dotarł do marszałka Sejmu, Bronisława Komorowskiego, by na rzecz programu ukazującego WSI, jako organizację quasi przestępczą, przeprowadzić rozmowę o tajemniczej Fundacji „Pro Civili.
Marszałek przerywa jednak rozmowę natychmiast po tym, gdy padają pytania o jego związki z przestępczą Fundacją założoną przez oficerów WSI. Czy w tamtym czasie doszło do kontaktów i ustaleń na styku marszałka Komorowskiego i pułkownika Tobiasza? Wiele przemawia za tym, że tak właśnie było. W tamtym tez czasie do gry wchodzi pułkownik Aleksander L., znajomy Bronisława Komorowskiego i kolega Leszka Tobiasza.
Aleksander L. – jak pokaże czas – ma do odegrania najtrudniejszą rolę – konia trojańskiego, który ma wykazać, że w Komisji Weryfikacyjnej WSI panowała korupcja, zaś na czele tej rzekomo skorumpowanej instytucji stał człowiek powiązany z rosyjskim wywiadem. Z jednej zatem strony pułkownik Aleksander L. prowadzi rozmowy z Leszkiem Tobiaszem (które Tobiasz nagrywa), w których jest mowa o korupcji w Komisji

autor: Wojciech Sumliński
Dziennikarz, publicysta. Napisał książkę „Z mocy bezprawia”.

Przeczytaj także:

„Fundacja Pro Civili? Czy pan wie, co pan robi?” Komorowski wpada w furię, czyli historia pewnego wywiadu…

O związkach Komorowskiego z WSI – zespół parlamentarny ujawnia nowe fakty.

Zobacz:

Posted in Bronisław Komorowski, Wywiady | Leave a Comment »

Dlaczego nie będzie debaty Komorowski – Duda… bo Komorowski trzy razy wolniej czyta, niż Duda mówi…

Posted by tadeo w dniu 16 kwietnia 2015

Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Dlaczego nie będzie debaty Komorowski – Duda?
„Komorowski trzy razy wolniej czyta, niż Duda mówi. Może być również problem krzesła – Duda usiądzie, a Komorowski będzie na krześle stał.” – pisze Janusz Wojciechowski.

http://wpolityce.pl/polityka/241055-dlaczego-nie-bedzie-debaty-komorowski-duda-bo-komorowski-trzy-razy-wolniej-czyta-niz-duda-mowi

Posted in Bronisław Komorowski, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Alarmująca rozmowa z Wojciechem Sumlińskim „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”

Posted by tadeo w dniu 13 kwietnia 2015

Manipulacja, hipokryzja i obłuda są w mediach wszechobecne. Czas zacząć się przed tym bronić… Pan Wojciech Sumliński od kilku lat głośno i odważnie mówi o zbrodniczym działaniu Bronisława Komorowskiego i jemu podobnych. W internecie jest mnóstwo wypowiedzi Pana Wojciecha, tylko niestety, mało kto chce tego słuchać. Sprawa najwyższej wagi państwowej – bo dotycząca człowieka sprawującego Urząd Prezydenta RP – która jeży włos na głowie – a o której opinia publiczna nie wie nic – ponieważ główne media celowo (patrz przykład z grudniowym przesłuchaniem Komorowskiego przed Sądem poruszony w tym nagraniu) dbają o to, aby nie wyszła na jaw w masowym przekazie…
A przecież powinno się bić na ALARM w takiej sytuacji!

http://www.sumlinski.pl/

Zobacz także:

Przeczytaj: 

Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego

Posted in Bronisław Komorowski, Polityka - video | Leave a Comment »

Kolizja z limuzyną Komorowskiego. Piosenkarka oskarża prezydenta: Obojętny na ludzką krzywdę

Posted by tadeo w dniu 3 kwietnia 2015

Kolizja z limuzyną Komorowskiego. Piosenkarka oskarża prezydenta: Obojętny na ludzką krzywdę - niezalezna.pl

foto: Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

„Wybrał Pan „zgodę i bezpieczeństwo” w swojej kampanii wyborczej (…) Szkoda tylko, że pozostał Pan obojętny na ludzką krzywdę” – napisała w liście otwartym do Bronisława Komorowskiego piosenkarka Natalia Arnal. Kobieta została ukarana mandatem za kolizję przed Belwederem. Doszło tam do stłuczki samochodu piosenkarki z limuzyną BOR wiozącą prezydenta.

W grudniu ubiegłego roku przed Belwederem doszło do kolizji. Zderzyły się mercedes BOR, którym jechał Bronisław Komorowski i samochód osobowy. Na miejsce zdarzenia wezwano karetkę pogotowia, ponieważ trzeba było udzielić pomocy dziecku, które podróżowało osobówką.

Teraz zapadł pierwszy, nieprawomocny wyrok w sprawie kolizji. Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścieukarał kierującą autem osobowym kobietę mandatem w wysokości 600 zł. Ukaraną okazała się piosenkarka Natalia Arnal – poinformowało RMF FM. Zdaniem kobiety, wyrok jest niesprawiedliwy i w związku z tym wysyła list otwarty do Komorowskiego, w którym oskarża go, „że pozostał obojętny na ludzką krzywdę” – cierpienie jej i jej dziecka. Według Arnal, wyrok sądu jest próbą zatarcia odpowiedzialności oficera BOR, który kierował limuzyną.

Poniżej list Natalii Arnal do Bronisława Komorowskiego:

Szanowny Panie Prezydencie,

z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych pragnę życzyć Panu i Pana Rodzinie wyjątkowej atmosfery świątecznej przepełnionej miłością, radością i wzajemną życzliwością.

Przykro mi, że list, który napisałam do Pańskiej Małżonki przed Świętami Bożego Narodzenia pozostał bez odpowiedzi. W liście tym opisałam bardzo przykrą dla mnie sytuację, gdzie prowadzone przeze mnie auto zderzyło się z nieoznakowanym autem BOR-u, którym Pan podróżował. Najwyraźniej szkody, które wtedy ponieśliśmy (uraz kręgosłupa szyjnego oraz trauma moja i dziecka) są dla Państwa nieistotne.

Pragnę nadmienić, że cieszę się, że wybrał Pan „zgodę i bezpieczeństwo” w swojej kampanii wyborczej, gdyż w nawiązaniu do 10.12.2014 roku (dzień kolizji) trudno mówić o jakimkolwiek poczuciu bezpieczeństwa (przynajmniej z mojej perspektywy). Szkoda tylko, że pozostał Pan obojętny na ludzką krzywdę, która była konsekwencją tego nieprzyjemnego incydentu. W tym momencie nie czuję się prawowitą obywatelką tego kraju, bo potraktowano mnie wyjątkowo niesprawiedliwie próbując zrobić ze mnie kozła ofiarnego, ignorując ewidentne łamanie przepisów przez kierowców z BOR-u, którzy czują się bezkarnie jeżdżąc jak piraci drogowi.

Mimo to, wierzę (może naiwnie) w zmiany i lepsze jutro.

Z poważaniem,
Natalia Arnal

Posted in Bronisław Komorowski | 1 Comment »

Znalezione w sieci

Posted by tadeo w dniu 31 marca 2015

„Trzeba być ślepym, by nie widzieć, że żyjemy w złotym okresie dla Polski” – wyraźnie zaznaczył prezydent bul na swojej konwencji. Słuszna uwaga. Na szczęście trwa masowy exodus ślepców poza granice naszego bogatego kraju. 3 miliony wyjechało, a następne 3 deklaruje natychmiastowa chęć wyjazdu z kraju. Zostaną tylko zdrowi, szczęśliwi i widzący dobrze.

Lewa ręka czule macha z uśmieszkiem a prawa podpisuje ustawy zajeżdżające obywateli! Jak panu tak ciężko to zrezygnuj człowieku i idź spać razem z PO i tym Papkinem z kancelarii! Wystarczy już uszczęśliwiania. Ostatnia super Gafa w Japonii, żenujące zaniki pamięci, obrona WSI, błędy ortograficzne na poziomie szkoły podstawowej, otaczanie się udekami, ludzie będą pracować do 67 roku życia, podniesienie składki rentowej, środki z OFE zagrabione, emerytury będą super głodowe, w służbie zdrowia na zabieg czeka się latami, pacjenci umierający przed szpitalami, zasiłki pogrzebowe obniżone, podatki w górę, ludzie uciekający za granice nie czujący żadnej więzi z krajem, 6 latki do nieprzygotowanych szkoły, podstawa programowa w szkołach tak zmieniona żeby jak największą liczbę nauczycieli zwolnic, kopalnie pozamykać, coraz więcej dróg płatnych, gigantyczne bezrobocie, katastrofalna depopulacja, kobiety wyrzucane z pracy gdy zajda w ciąże, najlepsza rodzina dla państwa to bezdzietna rodzina, teraz to benzyna może być i po 7 zl, afera za afera zamiatana pod dywan, sądy ale sędzia milewski całkowicie dyspozycyjne, 5 mln głosów nieważnych w ostatnich wyborach, 132 tys głosów zgubionych w Sląskim w ostatnich wyborach – i żelazne hasełko: ” nieprawidłowości były ale wpływu nie miały..”, armia w rozsypce, wszystko wyprzedane za grosze, teraz za lasy państwowe sie wzięli, za niedługo będą wyprzedawać polska ziemie, kolejkę na Kasprowy Wierch sprzedali,

Lotos chcieli sprzedać Rosji, będziemy żyli we własnym kraju na nie swojej ziemi, do dziś nie podliczyli wyborów samorządowych, aferzyści lądują na posadkach w Brukseli lub zostają ambasadorami w Madrycie, filmy i polityka historyczna uderzająca w Polaków, chowanie zdrajców z honorami wojskowymi, katastrofalna polityka wobec Rosji do 2014 roku, propaganda lewacka, kotyliony i orły z czekolady…..i żenujące ględzenie o „bigosie, lewatywie, otmetach szalenstwa, shogunie, 12 dniach kampanii, małpach, ADHD, ciężkiej pracy, chodźmy razem, zgoda buduje, państwo znów zdało egzamin”. No przecież ręce opadają, to ze w tych usłużnych i całkowicie zawłaszczonych mediach, w ustawionych wywiadach opowiadasz tanie bajki i ci funkcjonariusze medialni tego nie przerywają, to jeszcze nie znaczy, ze te okrągłe banały są prawda.

Tym funkcjonariuszom trzeba tam tylko jeszcze klęcznik postawić w tych programach, żeby mogli przyjąć jeszcze bardziej służalczą pozycje, podobnie te sondowanie. Ten prezydent chyba rzeczywiście cały czas tylko śpi, jak czasem się przypadkiem obudzi to słucha tylko co mu do ucha naplują ci UBecy z papkinem, którymi się otacza, ogląda tvn, czyta GW i żyje w jakiejś wirtualnej rzeczywistości sukcesu III RP. A jak mu ktoś prawdę w końcu wygarnie to bredzi o polskim piekiełku, skłócaniu Polaków! Komorowski traci poparcie nawet w tych sondażowniach mainstream owych! Co to będzie jak się na debatę jednak zdecyduje? I na tej debacie uśnie! To dopiero straci. Mozę niech idzie na ta debatę z Papkinem z kancelarii, niech go tam profesor Papkin szarpie i dobudza non stop w czasie tej debaty!

A prawdziwy program Komorowskiego? Chyba podniesienie wieku emerytalnego do 76 roku życia, vat w górę, resztę środków z OFE zagrabić, lasy sprzedać, ziemie sprzedać, przed sadem wszystko zapomnieć..zostaną w tych miastach tylko knajpy, markety, banki i dyskonty…itd. A każdy kto na te rzeczy zwraca uwagę to…” jest podpalacz Polski, który rozpoczyna wojnę polsko- polska”! „

http://polska.newsweek.pl/komentarze,359357?p=/forum/kto-wygra-wybory-prezydenckie-kukiz-czarnym-koniem,0,1515029,158650651,czytaj.html&s=dc08e02bce7ef60ca49b5096b124f624

Posted in Bronisław Komorowski, Znalezione w sieci | Leave a Comment »