WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Afery i przekręty’ Category

Znalezione w sieci

Posted by tadeo w dniu 16 Październik 2016

„Kafka i Ubu. Obaj jednocześnie…pan Zoll nam powiedział ze środowisko sędziowskie samo musi się oczyścić. To znaczy ze przestępcy sami powinni się pozamykać w wiezieniach. Pan Rzepliński mówi nam ze instrukcja obsługi konstytucji jest bardzo skomplikowana, zaś my wszyscy jesteśmy głuptasami, dlatego tylko on jeden ja w Polsce rozumie. Tymczasem konstytucja mówi, ze o sposobie pracy TK decyduje ustawa która definiuje sejm. Z dobrych rad tych panów korzysta na całego Hanka złodziejanka, która idąc za ciosem, głosi ze za przestępstwa nie są winni przestępcy, ale ci co ich ścigają. A wiec Ziobro i Kamiński. Stad geniusz tych wszystkich profesorów . Lobby niemieckie i bliskowschodnie kontrolujące i cenzorujące prawie 80% polskich mediów głuszą ze w Polsce nie ma wolności słowa i demokracji. Bo chcieliby kontrolować wszystko w 100%. Z kolei w Niemczech lobby zagraniczne kontrolują tylko 20% ich rynku medialnego. W państwie niemieckim obowiązuje ciągle konstytucja, ta napisana przez Adofa Hitlera. Zaś sprawy mniejszości polskiej tam zamieszkałej reguluje ciągle dekret Goeringa z 1940 roku. Komisja wenecka i najwyżsi ranga przywódcy unijni, z niesłychaną elokwencja pana Timmermansa tłumaczą nam, ze wszystko tam jest w najlepszym porządku….bo z chlebodawca się nie dyskutuje. Z kolei KE, na wniosek przegranych partii, ściga Polskę za łamanie państwa prawa. Ponieważ demokratycznie wybrany rząd chce ścigać przestępców….”

http://wiadomosci.onet.pl/forum/warszawa-nieprawidlowosci-przy-reprywatyzacji-dzia,0,2930265,226317009,czytaj.html

Posted in Afery i przekręty, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Tak się robi biznes!

Posted by tadeo w dniu 14 Październik 2016

„…Ale jak mówimy o wielkiej kasie i wielkich zyskach banków, to coś ci jeszcze opowiem: jak to wygląda w liczbach. Otóż, w ramach prywatyzacji, za rządów Buzka, jeden z banków udało się w 1999 r. świetnie sprzedać. To jest za kwotę 4,3 mld zł. W ciągu 16 lat bank ten zarobił ponad 30 mld zł, a ostatnio za sprzedaż 10 proc. akcji tego banku zagraniczny właściciel zgarnął drobne 3,3 mld zł. Czy zatem dalej tak mocno bolejesz nad losem banku z powodu twojego nietrafionego kredytu?…”

http://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/poradnik-dla-zadluzonych-odc-14-nie-jestes-w-stanie,2403010,4141

Czytaj więcej na http://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/poradnik-dla-zadluzonych-odc-14-nie-jestes-w-stanie,2403010,4141?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Posted in Afery i przekręty, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

PO chce wyjaśnić, jak ustawiało przetarg pod Caracala.

Posted by tadeo w dniu 11 Październik 2016

Airbus Helicopters H175. fot. wikimedia

Czytając ten durny list szefa Airbusa mam nieodparte wrażenie, że adresatem nie jest obecny rząd…tylko no właśnie…

Ja rozumiem rozgoryczenie Francuzów!

Bo Polacy przepłacając za te śmigłowce o ponad 40% mieli ratować tyłki francuskiego „Airbus Helicopter”.

Ponadto, wyższa cena była swego rodzaju rekompensatą za nie dostarczenie Mistrali dla Rosjan wreszcie po trzecie Francja wycofała sprzeciw wobec kandydatury Tuska na szefa Rady Europejskiej. Pewnie też sporo posmarowali dla poprzedniej ekipy z tytułu tej transakcji! No i w przyszłości etaciki dla polityków PO w Airbusie.

Airbus Group chce odszkodowania, czytaj zwrotu łapów. Całkiem słusznie.

Panowie z Airbus’a zwrotu łapówek żądajcie od PO a nie od rządu PIS.

A tak na marginesie tylko patrzeć jak TK i jego prezes uzna ze zerwanie było niekonstytucyjne.

Posted in Afery i przekręty, Gospodarka i Ekonomia | Leave a Comment »

Efekty 27 lat transformacji w Polsce

Posted by tadeo w dniu 24 Sierpień 2016

Posted in Afery i przekręty, Gospodarka i Ekonomia, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Tusk inwigilował Prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Posted by tadeo w dniu 1 Luty 2016

Tusk inwigilował prezydenta Lecha Kaczyńskiego - niezalezna.pl

Czy to początek polskiej afery Watergate, która wstrząśnie sceną polityczną? „Gazeta Polska” zdobyła tajne dokumenty ABW będące dowodem, że prezydent Lech Kaczyński był inwigilowany. 25 października 2008 r. o godz. 23:02 jego dane wprowadzono do tajnej Bazy Wiedzy Operacyjnej Centrum Antyterrorystycznego ABW. Dokonała tego osoba posługująca się kartą ID o numerze 9200167. Oznaczało to, że od tamtej chwili wobec głowy państwa można było stosować wszelkie rodzaje inwigilacji, w tym podsłuch.

Październik 2008 r. Trwa rozpętana przez ministra Tomasza Arabskiego, szefa Kancelarii Premiera, „wojna o krzesła”. Chodzi o udział w szczycie UE prezydenta i premiera. Minister Arabski odmawia prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu użyczenia rządowego samolotu Tu-154M.

Premier Donald Tusk na pytanie, czy potrzebuje samolotu do swojej pracy, odpowiada: – Powiem brutalnie – nie potrzebuję pana prezydenta, na tym polega problem.

Mimo trudności robionych przez Kancelarię Premiera prezydent Lech Kaczyński chce aktywnie uczestniczyć w polityce zagranicznej i zapowiada swój kolejny wyjazd do Brukseli, zaplanowany na 15 grudnia. Swoją decyzję ogłasza w połowie października.

Kilka dni później zostaje zarejestrowany w Bazie Wiedzy Operacyjnej (BWO) Centrum Antyterrorystycznego (CAT) ABW. Oznacza to, że można wobec niego stosować wszelkie typy inwigilacji, w tym podsłuch.

Centrum tajnych danych

Rejestracja Lecha Kaczyńskiego nastąpiła 25 października o godz. 23:02:38. Dane wprowadził funkcjonariusz delegowany do CAT z innej służby, który posługiwał się kartą ID o numerze 9200167 – właśnie taki numer figuruje na dokumencie potwierdzającym wprowadzenie danych do BWO. Według naszych informacji, polecenie rejestracji prezydenta wydał mu Andrzej Józefacki, zastępca naczelnika wydziału III CAT.

– Do BWO wprowadza się imię i nazwisko danej osoby, a pozostałe dane mogą być fałszywe. O kogo konkretnie chodzi, świadczą załączniki do rejestracji, które są nierozłączną częścią dokumentu. W przypadku Lecha Kaczyńskiego załącznikami są m.in. poufne dane dotyczące prezydenta, raport gruziński, dane na temat jego brata Jarosława Kaczyńskiego i dane z prezydenckiego telefonu z łącznością niejawną – mówią nasi informatorzy. Podkreślają, że wprowadzenie danych do BWO oznacza zbieranie informacji ze wszystkich służb na temat tej osoby.

– Nie ma mowy o żadnym zabezpieczeniu anyterrorystycznym – żeby kogoś zabezpieczyć, nie trzeba gromadzić o nim wszystkich informacji, także tych najbardziej poufnych. A poza tym takie zabezpieczenie odbywa się za wiedzą osoby zabezpieczanej – dodają nasi rozmówcy.

Zebrane informacje na temat Lecha Kaczyńskiego trafiły z CAT do bazy ABW nazywanej w slangu funkcjonariuszy „jądrem”.

Termin rejestracji prezydenta Kaczyńskiego nie był przypadkowy. Chodziło o zebranie wszystkich informacji na jego temat ze służb po to, by później rząd i politycy PO mogli je wykorzystać w sporze z prezydentem, a zbliżał się kolejny szczyt w Brukseli, na który prezydent Kaczyński się wybierał. Warto, by te dokumenty zostały w całości ujawnione, a później porównać je do działań i wypowiedzi np. Janusza Palikota czy też innych polityków PO. Gwarantuję, że znajdzie się bardzo dużo wspólnych punktów – uważa jeden z naszych rozmówców.

Ich zdaniem, wprowadzenie danych prezydenta do BWO musiało być polecone „z samej góry”. – Świadczy o tym chociażby fakt, że trzeba się mocno postarać, by odszukać tę rejestrację i podłączone pod nią informacje. Powód jest prosty – jest ona zastrzeżona dla szefów ABW. Ale można udowodnić, że ona istnieje – są wydruki dokumentów i jest baza, w której się ona znajduje. Nie można jej tak po prostu wykasować, bo zawsze zostanie po niej ślad – mówi nasz informator.

Telefon z ABW

Jesienią 2009 r. prezydent Lech Kaczyński i najważniejsi dowódcy WP otrzymali z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego telefony z łącznością niejawną, na które SMS-em przychodziły raporty z działalności CAT. Dotyczyły one najistotniejszych analiz CAT na temat terroryzmu.

– W telefonie prezydenta znajdowały się numery telefonów i adresy e-mailowe najważniejszych osób w państwie, była też w nim karta szyfrująca, jej kody znajdowały się w ABW – mówią nasi rozmówcy.

Telefony, które otrzymały najważniejsze osoby w państwie, miały zabezpieczenie tzw. Black Berry. Można w nich było odczytywać wewnętrzną pocztę danej instytucji, e-maile, notatki, sprawozdania i dokumenty. Nie są one profesjonalnie zabezpieczone, ponieważ można łatwo złamać kody zabezpieczające np. przed podsłuchem. Można też łatwo rozszyfrować tajne dane, które się w nim znajdują. W 2007 r. Służba Kontrwywiadu Wojskowego odmówiła telefonom z Black Berry certyfikatu dostępu do tajemnicy państwowej.

Jadąc 10 kwietnia 2010 r. na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, prezydent Lech Kaczyński zabrał ze sobą telefon, który dostał z ABW. Po katastrofie zabezpieczeniem rzeczy należących do ofiar zajęli się Rosjanie, którzy telefony i sprzęt elektroniczny zwrócili dopiero w końcu kwietnia. Czy wśród nich był także telefon prezydenta z tajnymi danymi? Nie wiadomo, ponieważ ABW nam nie odpowiedziała.

„Zabezpieczony” Tu-154M

Ostatni remont przed katastrofą Tu-154M o numerze bocznym 101 przeszedł w rosyjskim mieście Samara, gdzie otrzymał certyfikat MAK. Całkowicie zostało przebudowane jego wnętrze: podzielono je na trzy saloniki i część pasażerską.

– Po przylocie do Polski Tu-154M został zabezpieczony przez nasze służby. Szczególnie dokładnie zrobiono to w salonikach VIP-owskich. Później dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć informacje z pierwszej ręki, bo został zamontowany dodatkowy sprzęt. Gdy jeden z nas zapytał szefa, czy to oznacza, że będą podsłuchiwane najważniejsze osoby w państwie, usłyszał, że jest za bardzo ciekawy i lepiej będzie dla niego, jak zapomni o tej rozmowie – relacjonują nasi informatorzy.

Ich zdaniem, opieszałość rządu i wojskowej prokuratury przy sprowadzaniu szczątków tupolewa jest związana właśnie z jego „zabezpieczeniem”.

– Jestem przekonany, że Rosjanie, badając wrak, natrafili chociażby na fragment tego dodatkowego sprzętu. Niewykluczone, że właśnie dlatego polski rząd zachowywał się tak spolegliwie po katastrofie. Gdyby jakimś cudem Rosjanie przeoczyli urządzenia zamontowane w salonkach VIP-ów, naszym władzom jest teraz na rękę, by ten wrak niszczał w Rosji –dodają nasi rozmówcy.

Analiza przed katastrofą

Latem 2009 r. w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wykonano analizę dotyczącą największych potencjalnych sytuacji kryzysowych. Opisano w niej m.in., co się może stać, gdyby jednocześnie państwo zostało pozbawione prezydenta, kluczowych dowódców wojskowych i pozostałych najważniejszych osób. Precyzyjnie opisano, co trzeba zrobić, aby zapobiec panice i kto ma przejąć władzę.

– Mimo tego raportu polscy politycy byli totalnie spanikowani, poza jednym – Bronisławem Komorowskim, który przejął władzę, nie czekając na oficjalne potwierdzenie śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego. A poza tym wszystko potoczyło się dokładnie tak, jak było w analizie – mówi nasz informator.

W dniu tragedii rząd zebrał się na nadzwyczajnym posiedzeniu, bardzo szybko wyznaczono następców na pełniących obowiązki najważniejszych dowódców wojskowych. Zwołano nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, a marszałek Bronisław Komorowski jako p.o. prezydenta ogłosił termin przyspieszonych wyborów..

Wyciek tajnych danych z CAT

Kilka miesięcy po powstaniu CAT ABW okazało się, że ktoś kopiuje tajne dane na temat różnych osób z komputerów. Początkowo wykryto, że powielono dane ponad 70 osób, ale kolejna kontrola dowiodła, że liczba ta sięgnęła kilkuset. Co ciekawe, robiono to zawsze nad ranem na kody osób, które zdeponowały swoje karty w CAT i nie było ich w tym czasie w pracy.

Sporządzono na ten temat notatki służbowe, które trafiły do szefów ABW. Co się stało dalej ze skandalem w związku z kopiowaniem tajnych danych? Nie wiadomo. Warszawska Prokuratura Apelacyjna odpowiedziała nam, że w podległych jej jednostkach nie było prowadzone postępowanie dotyczące wycieku tajnych danych z CAT ABW. Ponieważ są dowody, że taki wyciek nastąpił i jeżeli zawiadomienie nie trafiło do prokuratury, to oznacza tylko jedno: sprawa nigdy nie wyszła poza ABW i została po prostu „zamieciona pod dywan”.

– To pokazuje, że nadzór Sejmu nad służbami specjalnymi jest zwykłą fikcją, a służby te robią, co chcą – mówią nasi informatorzy.

Całość artykułu w najbliższym, środowym numerze tygodnika “Gazeta Polska”

Autor:

Dorota Kania

Źródło:

Gazeta Polska

Posted in Afery i przekręty, Prezydent Lech Kaczyński | Leave a Comment »

„Zdewastowano znaczącą część polskich firm podwykonawczych…” Będą miliardowe odszkodowania?

Posted by tadeo w dniu 27 Styczeń 2016

TYLKO U NAS. Kolejna bomba pozostawiona nowej władzy przez Platformę!? Polaczek: „Zdewastowano znaczącą część polskich firm podwykonawczych…” Będą miliardowe odszkodowania?

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

wPolityce.pl Portal Dziennik.pl informował, że na rząd PiS-u czeka kosztowna bomba. Bankrutujący w ostatnich latach budowlańcy chcą odszkodowań za budowanie dróg przed Euro2012. W sumie mowa o kilku miliardach złotych. Czy PiS jest na to przygotowany?

Jerzy Polaczek: W ostatnich latach, jako poseł opozycji i były minister, wiele razy alarmowałem w tej sprawie. Jeszcze gdy trwał proces inwestycyjny, widać było wiele upadłości sektora podwykonawczego i dużych firm z rynku infrastrukturalnego. Widać było narastanie zobowiązań wewnętrznych i sporów, które zaczęły być przenoszone do sądów i arbitrażu. Już wtedy media także zajmowały się tym tematem. Suma rosła sukcesywnie, najpierw była mowa o 2 miliardach, potem 4, teraz to już znacznie więcej. To jest realny problem, obciążenie dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. GDDKiA oraz Skarb Państwa muszą być gotowe do wypłacania odszkodowań, gdy strona publiczna przegra postępowania sądowe. To trzeba uwzględniać w planach finansowych państwa. To musi być wpisane w budżet Dyrekcji.

Rząd jest na to przygotowany, czy powie, że nie ma pieniędzy i budowlańców odeśle z kwitkiem?

Mowa o procedurach sądowych. Te odszkodowania będą wynikały z konkretnych orzeczeń, które zapadną. Tu nie ma uznaniowości, rząd będzie zobligowany do wypłacania odszkodowań. To będzie jednak wpływać na zakres wielkości inwestycji, które są ujęte w programie rządowym.

Może rząd powinien rozwiązać tę sprawę bez sądowych procesów? Przecież jest w tej sprawie gigantyczny problem. Władza powinna wypłacać należne zobowiązania bez konieczności sądzenia się…

Obecnie informacje dotyczące tej kuli śniegowej, w szczególności ws. roszczeń odszkodowawczych są pewną fotografią stanu prowadzenia tych inwestycjiw ubiegłych latach. To głównie wynik braku dialogu między zamawiającym a wykonawcą.

Kto zatem zawinił? GDDKiA?

Nie jestem zwolennikiem tezy, że to jedynie Dyrekcja jest winna. Niestety jednak przez wiele lat to właśnie Dyrekcja nie chciała podejmować tego tematu. Unikała go. Najwięcej zastrzeżeń można mieć do byłego dyrektora, pana Witeckiego. On kierował najdłużej Dyrekcją.

Wiemy, że na budowę dróg i autostrad wydano przed Europ2012 wielkie pieniądze, ale podwykonawcy ich nie otrzymali. Co zatem działo się z tymi środkami? Gdzie się one podziały?

W tej sprawie sugeruję przede wszystkim ministrowi Adamczykowi dialog ze środowiskami branży wykonawczej. Ministerstwo musi dokonać korekty, by takie zagrożenia w przyszłości się nie powtórzyły. W Polsce zdewastowano znaczącą część polskich firm runku podwykonawczego. To jest świadectwo dzikich praktyk między głównym wykonawcą a podwykonawcami. To odbijało się na podwykonawcach. Wyścig rozkręcony przez GDKKiA i przez rząd PO, nieadekwatność cen, które były przyjmowane na końcu, odbijał się na polskich budowlańcach. Nawet późniejsza specustawa nie rozwiązała problemu.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

Posted in Afery i przekręty, Gospodarka i Ekonomia, Standardy TuskoLandii | 1 Comment »

Proces w sprawie Afery Marszałkowej – zeznanie K. Winiarskiego CZ.1 2015-10-30

Posted by tadeo w dniu 31 Październik 2015

Posted in Afery i przekręty, Bronisław Komorowski | Leave a Comment »

Znikająca autostrada PO, a właściwie obwodnica

Posted by tadeo w dniu 21 Październik 2015

Posłanka PO z woj. świętokrzyskiego, Marzena Okła-Drewnowicz, w swoim najnowszym spocie wyborczym chwali się wybudowaniem obwodnicy… która nie istnieje!

Posłanka pokazała film ze swoimi osiągnięciami na Facebooku i cały czas podkreśla – ‪”Mam Odwagę Działać”. ‬Okła-Drewnowicz najwyraźniej nie tylko pilnie śledzi poczynania Ewy Kopacz, ale też je kopiuje i tak jak pani premier chwali się tym czego nie ma… Marzena Okła-Drewnowicz w krótkim filmie mówi o tym jak bardzo kocha świętokrzyskie i dużo już zrobiła dla tego regionu. Posłanka rozkręciła się tak bardzo, że wśród inwestycji, które zostały wykonane, wymienia m.in obwodnicę w Opatowie, która dopiero jest w planach.

http://wpolityce.pl/polityka/269170-czy-mozna-bardziej-absurdalnie-poslanka-po-chwali-sie-w-spocie-wyborczym-wybudowaniem-obwodnicy-ktora-jest-dopiero-w-planach

Szanowna Pani Poseł dwojga nazwisk, pozwolę sobie zapytać przy okazji:  Czy z Pani małżonkiem nie było przypadkiem coś tam – coś tam? O kim to piszą?

Grzegorz D., mąż posłanki i przewodniczącej świętokrzyskiej Platformy Obywatelskiej Marzeny Okły-Drewnowicz został skazany przez skarżyski sąd na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat, zwrot 70 tysięcy złotych, a także grzywnę w wysokości 25 tysięcy złotych. Wyrok nie jest prawomocny.

Oskarżony przyznał się do winy – informuje Radio Kielce. Grzegorz D. został oskarżony o fałszowanie faktur i wyłudzenie podatku vat w wysokości 6 milionów złotych. Chodzi o wystawiane w latach 2008 – 2011 faktury, głównie na rzecz jednego z deweloperów.

Prokuratura wciąż prowadzi dochodzenie w sprawie osób i firm zamieszanych w proceder. Przewodnicząca świętokrzyskiej PO przekonuje, że z mężem jest w separacji.

http://niezalezna.pl/58742-maz-poslanki-po-skazany

Skarżyska Fabryka Sprawiedliwości, jak widać i czytać, wielce wyrozumiała dla Szanownego małżonka Pani Poseł. Sam, z dziką ochotą, bym się zgodził na dwa lata w zawieszeniu po przekręceniu sześciu milionów. Żebyż on tylko, wzorem madame Sawickiej odszkodowania od państwa nie zażądał!

http://paradicsom.salon24.pl/675214,znikajaca-autostrada-po-a-wlasciwie-obwodnica

Właściwie powtórzę komentarz pod notką Natenczasa Wojskiego z g. 17.25 jak sprytnie można się „urządzić” będąc członkiem prominentnym Platformy..

 Notka p.Natenczasa dotyczy w zasadzie posłanki PO z woj. świętokrzyskiego, Marzeny Okła-Drewnowicz ale ciekawe są też sposoby na „konfitury” i to w wielkim słoju robione przez szanownego /chyba?/ małżonka.

   Widać małżonek posłanki/kandydatki to człowiek interesu /”człoiwieki” z PO mają to chyba w genach ;)/, wystarczy zestawić:
– Grzegorz D. został oskarżony o fałszowanie faktur i wyłudzenie podatku vat w wysokości 6 milionów złotych.
– został skazany przez skarżyski sąd na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat, zwrot 70 tysięcy złotych, a także grzywnę w wysokości 25 tysięcy złotych

Rachunek prosty – 5.905.000, 00 zł na czysto.
„By żyło się lepiej”w praktyce ;)

http://ster.salon24.pl/675229,re-znikajaca-autostrada-po-a-wlasciwie-obwodnica

Posted in Afery i przekręty, Standardy TuskoLandii | Leave a Comment »

Kolejna afera PO? Zaskakujące odwołanie, podejrzany konkurs i złoża strategiczne w tle. UJAWNIAMY kulisy gry o upartyjnienie PIG-u

Posted by tadeo w dniu 21 Wrzesień 2015

Fot. Panek/Wikipedia.org na lic. GNU;KPRM
Fot. Panek/Wikipedia.org na lic. GNU;KPRM

Za czasów Platformy Obywatelskiej upartyjnienie kolejnych instytucji rządowych stało się prawdziwą plagą.

W mediach szerokim echem odbiła się afera w NIK. Media publikowały treści rozmów prezesa Kwiatkowskiego i posła Burego, które pokazywały ustawianie konkursu na dyrektora w Izbie. Portal wPolityce.pl trafił na ślad kolejnych zaskakujących praktyk. Tym razem chodzi o szalenie ważną instytucję zajmującą się polskimi złożami geologicznymi oraz bezpieczeństwem ekologicznym. Z informacji, do których dotarł nasz portal, wynika, że w Państwowym Instytucje Geologicznym dzieją się rzeczy zaskakujące i budzące bardzo poważne podejrzenia.

Początek tej historii datowany jest na 7 lipca 2014 roku. To wtedy minister środowiska odwołał ze stanowiska prof. Jerzego Nawrockiego. Na stronach PIG pojawił się jedynie lakoniczny komunikat, jednak z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że dyrektor Nawrocki został odwołany po doniesieniu, jakie trafiło do niego od jednej z pracownic. Sam Nawrocki uważa, że stał się ofiarą politycznej nagonki i rozgrywek o Instytut. Sprawę swojego odwołania skierował do sądu, gdzie toczy się proces o jego przywrócenie do pracy. Zaskakujące odwołanie Nawrockiego rozpoczęło falę kolejnych dziwnych wydarzeń. Zgodnie z zarządzeniem resortu środowiska p.o. dyrektorem został Roman Smółka, który do dziś pełni swoją funkcję.

Przed ponad rok Ministerstwo Środowiska nie było w stanie wyłonić nowych władz PIG-u, choć zarządzony został konkurs w tej sprawie. Zwłoka w procesie uzupełniania władz wydaje się co najmniej zaskakująca. Pierwszy konkurs zakończył się bowiem skandalem – minister środowiska odmówił powołania na stanowisko kandydata wyłonionego przez komisję konkursową i zamknął konkurs bez rozstrzygnięcia. Z naszych informacji wynika, że resortowi nie podobał się… kandydat wskazany przez komisję konkursową.

W konkursie brało udział pięciu kandydatów, a komisja przedstawiła ministrowi prof. dr hab. Krzysztofa Szamałka jako kandydata na stanowiska dyrektora. Jednak minister, powołując się na błędy formalne odmówił jego powołania

— mówi nam osoba znająca szczegóły postępowania.

W komunikacie rzeczywiście czytamy, że „nie dopełniono wymogów formalnych”, jednak nasi informatorzy nie mają wątpliwości, że była to jedynie zasłona dymna, adecyzja resortu wygląda jak próba sprzeciwu wobec działań komisji konkursowej. Z naszych informacji wynika, że prof. Szamałek mógł się nie spodobać władzom rządowym. I nie było istotne, że Rada uznała, że to on powinien konkurs wygrać. Resort zdaje się mieć „swojego” kandydata w konkursie.

Z naszych wiadomości wynika, że rządowe działania wobec PIG sprzyjają innemu z kandydatów, prof. dr hab. Grzegorzowi Pieńkowskiemu. Problem w tym, że startujący w konkursie został bardzo kiepsko oceniony, więc nie miał szans na nominację za pierwszym podejściem. Pieńkowski nie stał z założonymi rękami i miał skierować do Ministra Środowiska, co stało się jednym z powodów rozpisania nowego konkursu.To jednak znów zostało oprotestowane przez zwycięzcę konkursu prof. Szamałka, jego sprawa trafiła do sądu, który zajmuje się legalnością zaskakującego zakończenia konkursu.

Minister środowiska działał dalej. Z jednej strony przedłużał zarządzanie PIG-iem przez p.o. dyrektora Smółkę, a z drugiej zarządził drugi już konkurs na dyrektora. Ten ruszył 9 marca 2015 roku, ale do dziś nie został zakończony.

W tym konkursie również ma miejsce wiele zaskakujących wydarzeń. Wszystko wygląda, jakby wybór już dawno został dokonany, a dyrektorem miał został prof. Pieńkowski

— mówi o kolejnym konkursie nasz rozmówca.

Tym razem do konkursu zgłosiło się sześciu kandydatów, jednak z niewyjaśnionych powodów bez podawania przyczyn jednego z nich odesłano do domu. I to pomimo że w poprzednich konkursach zajmował on wysokie miejsca w finalePretendent, który został wykluczony z II etapu postępowania konkursu również założył sprawę w sądzie. Jednak konkurs toczył się dalej.

Kolejnymi zaskakującymi wydarzeniami są zmiany sposobu oceniania kandydatów w konkursie. Zmieniono również firmę, która poprzednio nisko oceniła prof. Pieńkowskiego. Zmiany miały miejsce również w komisji konkursowej, co budzi zdziwienie

— wylicza nasz informator, wskazując, że to, co dzieje się wokół konkursu w PIG-u jest nierzetelne i niezgodne z prawem.

Jaskrawym przykładem jest sprawa zmian w komisji konkursowej, jakich dokonano… 8 września, czyli kilka miesięcy po rozpoczęciu konkursu.

W ocenie naszych informatorów zmiany i decyzje widoczne w drugim konkursie wzmacniają prof. Pieńkowskiego, związanego z PIG-iem od dawna, a politycznie kojarzonego z Platformą Obywatelską.

Czy PO roztoczyła nad PIG-iem partyjny parasol ochronny? Wydaje się to bardzo możliwe. Wydarzenia w Instytucje przypominają jako żywo wydarzenia z NIK-u.Tyle tylko, że na razie nikt nie nagrał rozmów polityków władzy, którzy targują się o stanowisko w PIG-u. Widząc, co dzieje się wokół Instytutu, nie można wykluczyć, że takie rozmowy są prowadzone…

Zaskakujące wydarzenia, jakie widać od ponad roku wyglądają jak próba upartyjnienia ważnej dla Polski instytucji. Odwołanie dyrektora w niejasnych okolicznościach, odwołany konkurs, odrzucanie kandydatów w kolejnym konkursie, zmiany reguł gry – to wszystko budzi poważny sprzeciw. I pokazuje albo skrajną indolencję Ministerstwa Środowiska oraz Rady PIG-u, albo próbę upartyjnienia instytucji.

Nasi informatorzy wskazują, że lada chwila Ministerstwo może chcieć zakończyć proces zmian i będzie chciało powołać prof. Pieńkowskiego na stanowisko szefaPIG-u. To jednak może spowodować kolejne procesy. Powołanie człowieka, który w konkursie zyskał tak niskie noty, spowoduje poważne podejrzenia o działanie na szkodęPIG-u.**

Już obecnie fakt, że w PIG-u nie udaje się od ponad roku wyłonić nowego szefa, a także fakt, że w związku z działaniami ministra wobec władz Instytutu do sądu trafiło już kilka pozwów, jest skandalem i kładzie się cieniem na rządzie POPSL.

Jak wynika z naszych informacji sytuacja w PIG i przedłużające się zmiany we władzach sprawiają, że PIG nie działa tak jak powinien. Nasi rozmówcy wskazują, że sytuacja w instytucji się pogarsza, a jakość pracy spada. To szalenie niebezpieczne, bowiem mowa o Instytucje, który odpowiada za bezpieczeństwo surowcowe kraju oraz zarządza ogromnymi zasobami danych dotyczących surowców mineralnych i wód podziemnych.PIG pełni także rolę Państwowej Służby Geologicznej i Państwowej Służby Hydrogeologicznej.

Co szczególnie niepokojące, zaskakujące praktyki i nierzetelne zarządzanie Instytutem zbiegają się w czasie z debatą w Unii Europejskiej na temat powołania europejskiej służby geologicznej. Może się okazać, że PIG targany problemami wewnętrznymi, pozbawiony rzetelnego kierownictwa, nie będzie w stanie rzetelnie brać udziału w tej dyskusji oraz zapewnić Polsce odpowiedniej pozycji w służbie geologicznej. Jeśli tak się stanie odpowiedzialność za te zaniedbania spadną na rząd.

Zarządzanie instytucjami państwa za rządów POPSL bywa skandaliczne. Proces zmian władz w Państwowym Instytucje Geologicznym również inaczej nie daje się ocenić. Skandal ten może być szczególnie dotkliwy, gdy okaże się, że partyjne gierki wokół PIG-u odbiją się na polityce zarządzania polskimi surowcami i złożami geologicznymi… Tu gra idzie o miliony oraz prawdziwe dobra narodowe.

http://wpolityce.pl/polityka/266037-kolejna-afera-po-zaskakujace-odwolanie-podejrzany-konkurs-i-zloza-strategiczne-w-tle-ujawniamy-kulisy-gry-o-upartyjnienie-pig-u?strona=1

Posted in Afery i przekręty, Standardy TuskoLandii | Leave a Comment »

Rząd dał „Gazecie Wyborczej” gigantyczne kwoty: Na media wspierające PO wydano ponad 125 mln złotych. Wszystko z kieszeni Polaków

Posted by tadeo w dniu 16 Czerwiec 2015

fot. Internet

Już od dawna nie jest tajemnicą iż rząd PO wspomaga sprzyjające mu media znacznymi kwotami, jednak teram mamy twarde dane. Kto skorzystał na wsparciu najwięcej? „Gazeta Wyborcza”.

tytuł

O sprawie informuje „Prawy.pl”.

Parlamentarny Zespół ds. Obrony Wolności Słowa poinformował o wydatkach poszczególnych ministerstw i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w latach 2008-2012 na ogłoszenia i komunikaty w środkach masowego przekazu. Co szczególnie uderza, to aż 51% wydatków rządu w Gazecie Wyborczej. Suma powyższych wydatków, do których przyznały się dotychczas poszczególne resorty i KPRM za lata 2008-2012 wyniosła 124 mln 626 tys. 539 zł.

To oburzająca praktyka, zwłaszcza jeśli spojrzeć na spadającą sprzedaż „Wyborczej”. W tym momencie mamy do czynienia nie tylko z nieetycznym wspieraniem mediów gwarantujących prorządowy przekaz ale też z bezczelną ingerencją w mechanizmy wolnorynkowe – wszak czytelnicy sami powinni decydować portfelami o losach gazet.

Jak przedstawia Parlamentarny Zespołu ds. Obrony Wolności Słowa łącznie w latach 2008-2012 Gazeta Wyborcza zgarnęła aż 51,6% wydatków rządowych z publicznych pieniędzy, jeśli chodzi o ogólnopolskie dzienniki krajowe. Polityka zgarnęła 47% wydatków, a Newsweek 45%, jeśli chodzi o tygodniki. Natomiast jeśli chodzi o telewizje to wydatki kształtowały się bardziej równomiernie – 41% TVP, 33% Grupa TVN, zaś Polsat 15% za wskazany okres. Dla porównania media niezależne i krytyczne wobec władzy otrzymały np. 0,1% wydatków jak Nasz Dziennik w segmencie dzienników.

http://wgospodarce.pl/informacje/20216-rzad-dal-gazecie-wyborczej-gigantyczne-kwoty-na-media-wspierajace-po-wydano-ponad-125-mln-zlotych-wszystko-z-kieszeni-polakow

Posted in Afery i przekręty, Gospodarka i Ekonomia, Standardy TuskoLandii | Leave a Comment »

Akta z afery podsłuchowej (pliki pdf z podglądem)

Posted by tadeo w dniu 10 Czerwiec 2015

Posted in Afery i przekręty | Leave a Comment »

Zadanie specjalne Odc 79 2015 Afera taśmowa, czyli dlaczego Komorowski przegrał wybory

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2015

Posted in Afery i przekręty, Polityka - video | Leave a Comment »

Nawet Buzek wymięka? Były premier twardo stwierdza: wybór MON ws. śmigłowców to szokująca decyzja

Posted by tadeo w dniu 24 Kwiecień 2015

Mając dwie własne fabryki zbrojeniowe produkujące śmigłowce- w Świdniku i Mielcu, MON, wybrał w przetargu” firmę francuską. Mimo najwyższej ceny…

Fot. PAP/Andrzej Grygiel

Jerzy Buzek :
Nie wyobrażam sobie, żeby Francja, USA, czy jakikolwiek inny kraj, który produkuje na swoim terenie dwa niezłe śmigłowce, które kupuje cały świat, zdecydował się na zakup innych maszyn
— mówił cytowany polityk na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach.

Przypomnijmy, że w wartym 13 miliardów złotych przetargu, MON wybrał do dalszych testów i negocjacji oferenta, który nie daje w Polsce miejsc pracy. Za burtą zostały zakłady w Mielcu i Świdniku, od wielu lat dające Polsce technologię, miejsca pracy i inwestycje.

http://wpolityce.pl/gospodarka/241907-nawet-buzek-wymieka-byly-premier-twardo-stwierdza-wybor-mon-ws-smiglowcow-to-szokujaca-decyzja

Posted in Afery i przekręty, Gospodarka i Ekonomia | 1 Comment »

Co z naszymi pieniędzmi?

Posted by tadeo w dniu 23 Kwiecień 2015

Reportaż interwencyjny „Po stronie prawdy” z Warszawy o aferze  Skok Wołomin i jej powiązaniami z Prezydentem Bronisławem Komorowskim – TV TRWAM

APC - 2015.04.23 19.35 - 001.3d

http://tv-trwam.pl/film/co-z-naszymi-pieniedzmi

Posted in Afery i przekręty, Bronisław Komorowski | Leave a Comment »

Gen. Skrzypczak znów szokuje. Izraelski lobbysta był na tyle „mocny”, by rękami polskich służb „rozjechać” wiceministra?

Posted by tadeo w dniu 19 Kwiecień 2015

Fot. PAP/Radek Pietruszka;Mon.gov.pl
Fot. PAP/Radek Pietruszka;Mon.gov.pl

Gen. Waldemar Skrzypczak w niedawnym wywiadzie dla „Dziennika” odniósł się po raz pierwszy od dawna do kulisów swojej dymisji z funkcji wiceszefa MON.Kolejny raz jego opinie mogą wywołać szok.

Kiedy odszedłem z armii, przybliżył się do mnie Mieczysław Bull, lobbysta izraelskiej firmy zbrojeniowej. I niebawem wszyscy się przekonamy, jak on mocno jest związany z naszymi służbami. On był na tyle mocny, że przy pomocy mediów i służb był w stanie rozjechać wiceministra obrony narodowej

— mówi gen. Skrzypczak jasno wskazując, że za jego dymisją stał pewnego rodzaju spisek izraelskiego lobbysty i polskich służb. Pamiętając, że przyczynkiem do odejścia Skrzypczaka z rządu był jego konflikt z szefem SKW słowa byłego wiceministra już zapalają lampkę ostrzegawczą.

Robi się jeszcze ciekawiej, gdy Skrzypczak opisuje szczegóły kontaktów i działań Bulla.

Miał rozległe znajomości wśród generałów. Doskonałe znajomości w polskim przemyśle zbrojeniowym i w Sztabie Generalnym. (…) Miał bardzo złe zdanie o polskim przemyśle, ja zawsze tego przemysłu broniłem. Wiedziałem, że rocznie na pośredników i lobbystów z budżetu idzie 300–400 mln złotych. Bull chciał, żeby MON kupił bezzałogową wieżę do rosomaka w Izraelu. Ja uważałem, że można ją wyprodukować w Polsce. I wtedy usłyszałem, że on ma takie układy w służbach i że mnie zniszczą, zaszkodzą mi

— tłumaczył Skrzypczak wskazując, że izraelski lobbysta groził zniszczeniem człowiekowi władzy, którego głównym zadaniem w MON było prowadzenie procedur zakupu uzbrojenia!

Dalej były wiceminister tłumaczy, że w tej sprawie udał się do szefaABW, gen. Bondaryka.

Generał Bondaryk poradził mi, żebym od razu zrobił notatkę do ministra Siemoniaka. Żona mnie uprzedzała, żebym na Bulla uważał. Kobiety mają lepszą intuicję

— tłumaczy Skrzypczak sugerując, że w sprawie Bulla więcej pomocy uzyskał od żony niż od szefa największej służby specjalnej w Polsce.

Były wiceminister opisuje również, co zaczęło się dziać wokół niego, gdy odszedł z wojska w roku 2009.

Nigdy nie żyłem w miłości ze służbami. Po moim odejściu z armii zaczęło się szukanie na mnie jakichś rzeczy. Ktoś im powiedział, że w okolicach Kołobrzegu, skąd pochodzę, mam ileś działek i jestem supermajętnym facetem. Sprawdzili i okazało się, że to jest gówno prawda. Inne donosy na mnie się pojawiły, że „zachodzi podejrzenie przekroczenia uprawnień”, jeśli chodzi o wysłanie rosomaków do Czadu. Pół roku prokuratura mnie nękała. Wymęczyli tylko, bo żadnych uprawnień nie przekroczyłem. Bycie w służbach to jest odpowiedzialność, a nie zabawa i nie narzędzie zemsty politycznej

— relacjonował Skrzypczak, sugerując, że za jego problemami mógł stać właśnie Bull i jego znajomości.

Słowa gen. Skrzypczaka pokazują kolejny raz, że polskie „państwo istnieje tylko teoretycznie”, a nawet ludzie władzy nie są bezpieczni, ponieważ administracja nie jest w stanie zapewnić im odpowiedniej ochrony i osłony. Gdy ludzie władzy zagrożą interesom silnych lobbies mogą zostać „odstrzeleni”. Co szczególnie niepokojące, okazuje się, że w chwili, gdy chcą dbać o interesy kraju, mogą stać się celem, mogą zostać pozostawieni sobie, mogą stać się nawet wrogiem dla swojejadministracji, ponieważ służby i państwo jest pozbawione ochrony kontrwywiadowczej, więc stało się przejrzyste dla innych państw i biznesu, które je penetrują.

Wypowiedź gen. Skrzypczaka można by potraktować jedynie, jako próbę ratowania dobrego imienia, gdyby nie fakt, że do dziś nie wiadomo, co stało de facto za jego odejściem z rządu. Po tym, jak SKW rzuciło cień podejrzeń na gen. Skrzypczaka i odebrało mu poświadczenie dostępu do tajemnic państwowych wiceszefa MONzdymisjonowano bez wyjaśnienia, o co chodziło w tej sprawie. Donald Tusk zapewniał, że ma do Skrzypczaka zaufanie, więc jego dymisja była nielogiczna. W cieniu podejrzeń odchodził wiceminister, który miał wsparcie premiera. Brakowało tu konsekwencji. Co więcej, MON uznał, że skoro Skrzypczak nie jest już wiceszefem nie musi rozpatrywać skargi Skrzypczaka na odmowę dostępu do materiałów niejawnych. W ten sposób także wysłano sygnał, że sprawa Skrzypczaka pozostaje niewyjaśniona.Decyzja MON pokazałaby bowiem, czy Skrzypczak jest godny zaufania czy też coś ma za uszami. Tego jednak nie wiadomo.

Władze nie wyjaśniły, dlaczego Skrzypczak musiał odejść. Powstaje więc pytanie, czy przypadkiem słowa byłego wiceministra nie są prawdziwe. Część ekspertów od początku wskazywała w tej sprawie właśnie na konflikt Skrzypczaka z lobbystami z branży zbrojeniowej, jako na przyczynę dymisji.

Gen. Skrzypczak był przeszkodą, by podział pieniędzy na modernizację wojska odbył się w sposób niejasny

mówił portalowi wPolityce.pl Maciej Lew Mirski, były funkcjonariusz SKW.Dziś w ten sam sposób sytuację przedstawia sam Skrzypczak.

Jeśli rzeczywiście Skrzypczak i Maciej Lew Mirski mają rację sytuacja jest więcej niż niepokojąca. Oznacza, że polskie państwo jest strukturą spenetrowaną przez środowiska i przemysł, który chce żerować na naszym budżecie i wykorzystywać proces modernizacji wojska nie do uczciwych transakcji i realizowania potrzeb państwa, ale dlawłasnych korzyści sprzecznych z interesami Polski. Co więcej, te właśnie środowiska są w stanie wynająć służby państwa polskiego, by zniszczyły zagrażającego im człowieka władzy! To jest obraz państwa upadłego.

Pytanie o realne okoliczności odwołania Skrzypczaka, o działania SKW wobec niego, o działania osłonowe CBA, czy ABW realizowane wobec wiceszefa MON wracają ze zdwojoną siłą. Przecież państwo polskie właśnie szykuje się do wydania ogromnych pieniędzy na proces modernizacji armii. Sam resort obrony zaznacza, że spodziewa się silnych walk i aktywności lobbystów przemysłu obronnego. A to wielkie pieniądze i, jak widać, brutalna gra. Wydaje się, że bez wyjaśnienia, dlaczego Skrzypczak musi odejść, nie uda się państwu procesu modernizacji armii prowadzić rzetelnie i nakorzyść potencjału obronnego Polski. Biorąc pod uwagę zagrożenie idące ze Wschodu ta sprawa staje się tym ważniejsza. Opinii publiczne należą się wyjaśnienia, kto de facto stoi za odejściem Skrzypczaka i jakie interesy miały na to wpływ. Jeśli tego nie zdiagnozujemy, nie możemy być pewni, że państwo poradzi sobie z modernizacją armii. No chyba, że ma tu chodzić tylko o wydanie ogromnych sum w odpowiednich firmach…

CZYTAJ TAKŻE: Szansa na lepsze wojsko, czy podwaliny dla kolejnej afery? Sprawa gen. Skrzypczaka kładzie się cieniem na projekcie modernizacji armii. Tusk wzmacnia wątpliwości

CZYTAJ TAKŻE: Trędowata była gwiazda rządu Tuska. Dlaczego dziś nikt nie chce choćby wysłuchać gen. Skrzypczaka?

CZYTAJ TAKŻE: Płk Kowalski o sytuacji w SKW i MON: mamy wojnę dwóch niedźwiedzi: obozu prezydenta i obozu premiera tłukących się między sobą

Posted in Afery i przekręty, Polityka i aktualności | Leave a Comment »