WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Posted by tadeo w dniu 3 Listopad 2015

PRAWDA JEST JEDNA I MOŻNA SIĘ KU NIEJ PRZYBLIŻAĆ, CHOCIAŻ TUTAJ NA ZIEMI NIGDY NIE POZNAMY JEJ DO KOŃCA.

ALE KIEDYŚ POZNAMY, BO OSTATECZNIE JEST NIĄ SAM BÓG.

JEDNA, JEDYNA KOMUNIA ŚWIĘTA MA WIĘKSZĄ WARTOŚĆ NIŻ WSZYSTKIE BOGACTWA ŚWIATA.

Kiedy wybije nasza ostatnia godzina, ustanie bicie naszego serca, wszystko się dla nas skończy, a więc i czas naszego zasługiwania i niezasługiwania. Takich jakimi jesteśmy, spotka nas śmierć i tacy staniemy przed Chrystusem, Sędzią. Nasze błagalne wołania, nasze łzy, nasze akty żalu, które jeszcze na ziemi zdobyłyby serce Boga, mogłyby z nas, grzeszników, uczynić – przy pomocy sakramentów – ludzi świętych; ale w owym momencie nie będą miały żadnej wartości; czas miłosierdzia minie i rozpocznie się czas sprawiedliwości – ojciec Pio.

bogciebie11

Posted in Kontakt, Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | 4 Comments »

Jeszcze POLSKA nie zginęła…

Posted by tadeo w dniu 26 Październik 2015

Wielokroć upokorzony czekałem na tą chwilę wiele lat. Osobiście bardzo się wzruszyłem… Tyle lat czekania, tyle momentów bezsilności i nieraz zniechęcenia. Warto było czekać!!!!!  Dzisiaj obudziłem się w innym – lepszym państwie.

Zwyciężyła POLSKA – ojczyzna moich marzeń.

Polska znów jest polska, Polska jest wolna, odzyskaliśmy suwerenność i wolność.  Wreszcie czuję się jak we własnym domu. 

Posted in POLECAM | Leave a Comment »

Przewidział wojny, Holokaust i Jana Pawła II. Według jego wizji wkrótce staniemy się potęgą!

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2016

Jego sławy nie można równać z popularnością Nostradamusa czy świętego Malachiasza, ale pod względem skuteczności oraz szczegółowości swoich wizji bił wielu wieszczów na głowę. Ludwik Rocca był franciszkaninem, a swoje objawienia zaczął ujawniać dopiero pod koniec ziemskiego żywota. Wiele z tych niezwykłych obrazów dotyczyło Polski.

Przewidział wojny, Holokaust i Jana Pawła II. Według jego wizji wkrótce staniemy się potęgą!

Przewidział wojny, Holokaust i Jana Pawła II. Według jego wizji wkrótce staniemy się potęgą!

Wszystko zaczęło się po tym, gdy jako 92-letni starzec odwiedził Ziemię Świętą. Tuż po tym ważnym w swoim życiu wydarzeniu jego towarzysze zauważyli, że Ludwik stał się apatyczny. Stan ten trwał sześć tygodni. Potem franciszkanin wyraził dość zaskakującą prośbę – chciał, aby dniem i nocą towarzyszyło mu dwóch zakonników. Zadaniem współbraci miało być zapisywanie każdej wypowiedzi, która padała z jego ust. Jak sam bowiem twierdził, Bóg przemawiał za jego pośrednictwem, obwieszczając przyszłe wydarzenia. Zajście to miało miejsce w roku 1849, zaledwie tydzień przed śmiercią Rocci.

Jednym z wielkich historycznych wydarzeń, które w stu procentach pokryło się z wizją franciszkanina, był wybuch I wojny światowej. Rocca zapowiedział, iż 65 lat po jego śmierci, czyli w roku 1914, rozpocznie się, ogromna zawierucha wojenna, niosąca śmierć na Półwyspie Bałkańskim, gdzie dojdzie do zamachu i zabójstwa jednego z członków rodziny panującej, wywodzącej się z linii Habsburgów. Zakonnik opowiadał o wszystkich tych wydarzeniach ze szczegółami. Większość z jego zapowiedzi zrealizowała się w najmniejszym nawet ułamku.

Jeszcze bardziej szczegółowo opowiedział brat Ludwik o tym, co się stanie dokładnie 90 lat po jego śmierci. II wojnę światową zapowiedział jako kolejne przerażające wydarzenie, które w krótkim czasie doświadczy ludzkość. I tutaj czas, na jaki przypaść miały owe zajścia, pokrył się w pełni z treścią zapowiedzi – tak, jak to widział duchowny, wojna, której zasięg objął ludzi na całej niemal Ziemi, wybuchła ponownie w 1939 r. Według słów przepowiedni, konflikt ten miał być straszny, a areną jego działań miał stać się cały świat.

W swojej przepowiedni brat Ludwik zapowiedział pojawienie się samolotów i czołgów, które w wizji przybrały postać żelaznych ptaków i smoków, a które to właśnie podczas II wojny światowej po raz pierwszy miały zostać w większości wykorzystane. Przepowiedział również pojawienie się Hitlera, którego nazwał wodzem-szaleńcem, związanym z antychrystem. Ów obłąkaniec miał doprowadzić Niemcy do klęski i poniżenia. Za swojego życia Rocca zapowiedział też inne wydarzenia związane z II wojną światową, a mianowicie porażkę państw Osi oraz zmianę frontu przez Sowietów i przystąpienie do aliantów. Franciszkanin przewidział również liczbę ofiar Holokaustu. Według jego wizji, śmierć miało ponieść 5 milionów Żydów. Doskonale wiedział też, w jaki sposób wojna się zakończy – założył bowiem, że ten rozdział w historii ludzkości zostanie zamknięty poprzez zrzucenie bomb nuklearnych na dwa japońskie miasta: Hiroszimę i Nagasaki. Treść tej wizji brzmiała następująco: „Nad Krajem Kwitnącej Wiśni chmura ogniem ziejąca obróci w gruzy południe i środek wyspy”.

Wizje franciszkanina były niezwykle interesujące szczególnie z naszego punktu widzenia. W wielu swoich przepowiedniach często wspominał on bowiem o naszym kraju i wydarzeniach, jakie mają się w nim rozegrać. Do dziś olbrzymie wrażenie na komentatorach jego proroctw robi zapowiedź wyboru papieża z Polski. Zgodnie z jego słowami, dając światu głowę Kościoła, która wywodzi się z Kraju nad Wisłą, Bóg miał wywyższyć Naród Polski. W czasach, kiedy wizja została spisana, wywołała ogromne niedowierzanie. Wcześniej, przez wieki, ten dostojny tytuł dzierżyli bowiem przede wszystkim duchowni narodowości włoskiej.„Najwyżej wyniesie Pan Bóg Polaków, gdyż dadzą światu wielkiego Papieża” – cytuje treść przepowiedni profesor Tomasz Szarota, który wizjom zakonnika poświęcił jeden ze swoich artykułów. Naukowiec przyznał, że z zainteresowaniem zapoznał się z treścią przepowiedni, kiedy przypadkowo natrafił na nią, kiedy poszukiwał materiałów do swojej nowej książki. Ta dotycząca papieża z Polski podważyła wtedy – w jego opinii – wartość treści całego proroctwa. Jak się okazało, niesłusznie.

Według przepowiedni brata Ludwika, Polska, stać się miała jednym z potężniejszych krajów w Europie, a pod jej zwierzchnictwem miały się zjednoczyć kraje słowiańskie. Zjednoczeni Słowianie mieli wspólnymi siłami wypędzić Turków z Europy. Co ciekawe, Polska ma ostatecznie odzyskać swojego króla, który będzie wywodził się z dawnego rodu książęcego. Zakonnik wyjawił też, że nasz kraj stanie się tak ważny, że języka polskiego będą nauczać na uczelniach całego świata.„Pod hegemonią Polski połączą się Słowianie i utworzą zachodnio-słowiańskie państwo-mocarstwo Europy, którego granicami będą: Odra, Nysa, Adriatyk, Morze Czarne, Dniepr, Dźwina i Bałtyk. Polska zawsze zostanie. Wielki mąż Ameryki roztoczy nad nią przemożną opieką, pod którą w wielkiej szczęśliwości królować będzie” – brzmi cytowana przez naukowca treść przepowiedni. Jak stwierdził historyk, właśnie ze względu na wizję, zgodnie z którą Polska ma się stać potęgą, a należy przecież pamiętać, że naszego kraju nie było wówczas na mapach, przepowiednie Ludwika Rocci stawały się wielokrotnie w przeszłości obiektem drwin.

Spośród fascynujących i jakże trafnych – dziś już można tak powiedzieć – przepowiedni brata znajdują się także te, które założyły koniec wielkiej potęgi kolonizacyjnej Anglii czy rozpad wielkiej Rosji, która podzieli się na mniejsze części.Co nas może czekać w przyszłości? Marny los, jak wynika z przepowiedni, czeka Włochy, której piękne miasta zostaną zrujnowane. Nie można też wykluczyć, bazując na wizjach duchownego, że Watykan przestanie być siedzibą papieża, który „będzie uciekał po zwłokach kardynałów”. Źle ma się też dziać w Anglii, która zostanie podbita przez Irlandię i Szkocję. Do zjednoczenia ma dojść natomiast na Półwyspie Iberyjskim, gdzie zunifikować mają się Portugalia i Hiszpania.

Przeczytaj także: 

Ludovic Rocca – Fransiszkanin z Góry Synaj

Posted in POLECAM, Religia | Leave a Comment »

ks. Piotr Pawlukiewicz : Ignorancja w pojmowaniu Eucharystii

Posted by tadeo w dniu 23 Maj 2016

Sakrament Eucharystii jest komunią ku zbawieniu, ale jest też ofiarą przynoszoną za ludzi. Jest to ofiara prawdziwa, której realizm ukazuje proskomidia. Według formy sprawowania Eucharystia nie jest tożsama z ofiarą krzyżową, ale w swojej istocie jest to jedna i ta sarna ofiara. Jest to cud jednej, a nie wielu ofiar, przyniesionej za wszystko i za wszystkich. W Eucharystii przyjmujemy prawdziwe Ciało i Krew Chrystusa w myśl słów: „To jest Ciało moje”. Kościół prawosławny nie przyjmuje nauki o przeistoczeniu i konsubstancjacji [jak przyjmują protestanci – przyp.red]. Zgromadzenie modli się o zesłanie (epiklesis) Ducha Św., który przemienia (metabole) chleb i wino w Ciało i Krew. Jest to przemiana zarówno substancji, jak i przypadłości, której nie możemy oglądać oczami fizycznymi. Jest to tajemnica wiary i przez wiarę przyjmujemy ten cud.

ks. Piotr Pawlukiewicz (ur. 10 kwietnia 1960 w Warszawie) – polski duchowny rzymskokatolicki, doktor teologii pastoralnej, rekolekcjonista, kaznodzieja, prałat, kanonik gremialny Kapituły Metropolitalnej Warszawskiej, autor książek o tematyce religijnej.

Prowadzi liczne rekolekcje zarówno w parafiach i kościołach, jak i stacjonarne dla grup uczestników – w wielu miastach Polski oraz dla środowisk polonijnych. Do najbardziej znanych spośród wygłaszanych przez niego konferencji należą te poświęcone kwestii miłości i płciowości, w tym Seks – poezja czy rzemiosło?.

 

Posted in Ks. Piotr Pawlukiewicz | Leave a Comment »

BY COŚ ZOSTAŁO Z TYCH DNI-Irena Jarocka

Posted by tadeo w dniu 22 Maj 2016

Posted in Muzyka, Uncategorized | Leave a Comment »

Lewackie obłędy uschną same. Katolicka Polska nie zginie!

Posted by tadeo w dniu 5 Maj 2016

Ks. prałat Jan Sikorski dla Frondy: Lewackie obłędy uschną same. Katolicka Polska nie zginie!

Ks. prałat Jan Sikorski dla Frondy: Lewackie obłędy uschną same. Katolicka Polska nie zginie!

 

Portal Fronda.pl: Ksiądz prałat pamięta jeszcze doskonale obchody Tysiąclecia. Jaka wtedy panowała w kraju atmosfera, czym był ówczesny jubileusz dla Polski?

Ks. Jan Sikorski: Gdy byłem jeszcze w seminarium przyszedł do nas kardynał Wyszyński i powiedział: Będziecie kapłanami Tysiąclecia. Wydawało mi się wtedy, że to przecież tak odległa perspektywa, bardzo dalekosiężna myśl. Rzeczywiście, można być pełnym podziwu dla Kardynała, który myślał o tym na długo wcześniej. Ogłosił wspaniałą Nowennę przed Tysiącleciem: W jego programie duszpasterskim każdy rok miał swoje znaczenie. Dziwiliśmy się nawet trochę, że tak jest tego wszystkiego dużo, ale później okazało się, jak bardzo było to piękne i mądre, by sięgać do źródeł, do korzeni… Władze państwowe, gdy sobie wszystko uświadomiły, zaczęły oczywiście robić konkurencję. Wiadomo: Nie mógł dominować Kościół, narzucano więc temat państwowości zamiast chrztu. Były więc różne przepychanki, często śmieszne, często żałosne… Robiono jakieś wycieczki, rozdawano darmowe bilety, zapewniano przejazdy na konkurencyjne świeckie uroczystości. Dobrze było widać to w Poznaniu, gdzie dokładnie o tej samej porze, kiedy odbywały się uroczystości religijne, oni zaczęli swoje uroczystości świeckie, z orkiestrą!… Apogeum było oczywiście w Warszawie. Pamiętam całe kolumny ormowców czy zomowców, poprzebieranych po cywilnemu w ortalionowe płaszcze. Próbowali jakoś atakować, zamknąć krąg tych, którzy przyszli na Plac Zamkowy. Gdy z katedry wychodzili biskupi i mieli iść do siedziby Prymasa na Miodową, to okazało się to niemożliwe, chodzili w kółko. Tamci pozamykali wszystkie przejścia! Dopiero mój kolega ksiądz znał jedno zupełnie inne przejście i tamtędy przeprowadził biskupów, by w ogóle mogli się wydostać… Takie były wtedy przepychanki.

Dzisiaj władza państwowa już nie utrudniała… Piękne Zgromadzenie Narodowe, wspaniałe przemówienie prezydenta Dudy, który podkreślał, że chrzest był najważniejszym wydarzeniem w naszej historii. Coś się chyba zmieniło przez te 50 lat?

Przyznam, że słuchając dzisiaj przemówienia pana prezydenta Dudy naprawdę oddychałem pełną piersią. Słuchałem tego z wielką satysfakcją, mając jeszcze w pamięci wydarzenia wokół Tysiąclecia… Teraz słyszę wreszcie polskiego prezydenta, który przemawia normalnym, polskim i chrześcijańskim językiem przed całym Zgromadzeniem Narodowym… Bardzo to przeżyłem i byłem wzruszony słuchając tego pięknego przemówienia, tak całościowo traktującego nasze dzieje i początek naszej państwowości. Jestem szczęśliwy, że tak to się potoczyło. Dobrze, że możemy żyć teraz w normalnym kraju, przemawiać normalnie i słuchać ludzi, którzy nie są sterowani cenzurą czy autocenzurą.

Jaka jest więź między tamtym a tym jubileuszem? Czy nasze dzisiejsze święto byłoby możliwe bez tego Tysiąclecia, takiego, jakie było dzięki Prymasowi?

To była ogromnie ważna myśl Kardynała Wyszyńskiego. Nie na darmo nazywa się go Prymasem Tysiąclecia. Miał pewien program duszpasterski i patriotyczny. Jako swoisty interrex czuł się odpowiedzialny nie tylko za losy Kościoła, ale także za losy naszego kraju, tak związanego z Kościołem. Bardzo pięknie i mądrze to przemyślał, żeby dobrze przygotować naród do tej rocznicy, nie przez przepychanki, ale przez wewnętrzne odrodzenie. Dziś nasze uroczystości nie miałyby prawdopodobnie takiego wymiaru, gdyby nie tamto Millenium, tak żywo i głęboko świętowane przez całą Polskę, przez wszystkie parafie.

Przed 50 laty chciał Prymas duchowego i moralnego odrodzenia narodu. Na ile dziś to wołanie Prymasa możemy i powinniśmy powtórzyć?

Pamięć ludzka jest ulotna. O pewnych rzeczach się zapomina… Nasza polska świadomość to wielki skarb, ale często ginie w różnych zachodnich prądach. W tym lewactwie, tych subiektywnych, lewackich pomysłach, bardzo zgubnych dla naszego narodu i dla całej Europy. Walczyliśmy najpierw w ciężkiej opresji od caratu, potem hitleryzmu, komunizmu… Wyszliśmy z tego wszystkiego jednak cało i zwycięsko. Nieraz tego się nie dostrzega, to ginie w jakichś małych problemach. Patrzyłem dziś na zachowanie tych naszych posłów, gdy przemawiał Prezydent… Mówił pięknie o nas wszystkich jako Polakach. Tak, był entuzjazm, oklaski, ale oni? Oni patrzą ponuro, jak jacyś sowieccy dygnitarze! Bardzo mnie to oburzyło, że nie potrafią się cieszyć nawet z czegoś tak ważnego. Bo oni są opozycją! To niekulturalne i niepoważne, bardzo małe i niepatriotyczne. Zniesmaczyło mnie, że nie można ponad tym wszystkim stanąć. Wszyscy jesteśmy przecież Polakami. Jeśli ktoś robi coś dla Polski, rozbudza naszą dumę i patriotyzm, to trzeba mu przyklasnąć, obojętne, z której robi to strony! Ja przynajmniej tak to odczuwam i biłbym brawo każdemu, kto jest Polakiem i kocha naszą Ojczyznę.

Kolejny wielki jubileusz za 50 lat. Nie będzie wtedy wielu z nas, którzy dziś uczestniczymy w tej pięknej rocznicy. Czy Polska zostanie przy Chrystusie? A jeśli w jakimś amoku odrzucimy Chrystusa, popełnimy ten straszliwy błąd – to czy wraz z wiarą nie zginie też Polska?

Bardzo odczuwam sercem słowa Poety: „Nasz naród jak lawa, z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi…”. On też czuł ten ból pospolitości, w jakiej się obracał. Ta pospolitość boli i mnie, ale głęboko wierzę, że jest tak, jak Poeta powiedział, naszego ognia i sto lat nie wyziębi. Myślę, że tego starczy nam Polakom tego wewnętrznego ognia także za 50 lat. Rozpalimy tego dobrego ducha, który był umacniany przez 1000 lat. Trudno, by on nagle gdzieś zginął. To wszystko inne, to są mody, które przychodzą i zginą… Tak było często, co Francuz wymyśli, to Polak polubi. Wszystko jakoś szczęśliwie przeszło. Myślę, że to, co będzie głęboko sprzeczne z naszym sercem i naszą historią, odpadnie i uschnie jak jakaś dzika gałąź. Taką mam nadzieję – tak, jestem głęboko przekonany, że tak się stanie, a nasza Polska nie tylko, że nie zginęła – ona i nie zginie

Za to będziemy się modlić. Bardzo dziękuję, szczęść Boże!

http://www.fronda.pl/a/ks-pralat-jan-sikorski-dla-frondy-lewackie-obledy-uschna-same-katolicka-polska-nie-zginie,69878.html

Posted in Religia | Leave a Comment »

Przewodnik Męczenników

Posted by tadeo w dniu 27 Kwiecień 2016

W Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu (plac św. Józefa 7) odbędą się 29 kwietnia br. ogólnopolskie uroczystości z okazji Dnia Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. Decyzją Konferencji Episkopatu Polski będzie to kontynuacja dziękczynienia księży byłych więźniów KL Dachau za cud ocalenia za wstawiennictwem św. Józefa. Uroczystej Mszy św. będzie przewodniczył abp Henryk Muszyński – prymas Polski senior. Podczas Eucharystii nastąpi wprowadzenie do kaliskiej bazyliki relikwii bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego – męczennika Obozu w Dachau.

Warto na tę okoliczność wspomnieć, przywołać postać innego Józefa …   Sługi Bożego ojca Józefa Andrasza SJ ( spowiednika św. Faustyny okresu krakowskiego )który we wrześniu 1939 roku z powodu choroby uniknął aresztowania w Kolegium o. Jezuitów przy Kopernika w Krakowie i nie trafił do Dachau.

Opatrzność miała dla niego misję do wypełnienia . Misją tą było podobnie jak w przypadku bł. Ks. Michała Sopoćki wprowadzenie w czyn zadań które dał ludzkości Pan Jezus przez siostrę Faustynę . Te nowe formy objawienie Bożego Miłosierdzia siostrze Faustynie wymagały konkretów. Ojciec Andrasz wprowadził je – stałe nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia, święto Bożego Miłosierdzia w I niedzielę po Wielkanocy i wystawił obraz Jezusa Miłosiernego do publicznej czci. Miało  to miejsce w Łagiewnikach w 1943 roku.
Po raz drugi ciężka operacja i długa rekonwalescencja w Krynicy u Nazaretanek uchroniły go przed Sowietami . Jak wspomina jego siostrzeniec doktor Jerzy Rudziński wczesnym latem 1945 roku jego ojciec – żołnierz AK na Wileńszczyźnie , podczas półrocznego więzienia NKWD w Wilnie był wielokrotnie przesłuchiwany, przepytywany   o ,, manacha,, ( rus)  – zakonnika z Krakowa, czyli ojca Andrasza.
Ojciec Józefa Andrasz redaktor naczelny ,, Posłańca Serca Jezusowego,, przed wybuchem II wojny światowej porównywał formy poświęcenia Sercu Pana Jezusa z podobnymi formami w ,, bolszewik,, nie o mieszkając nazwać komu się tam poświęcają. Dlatego nie mógł być obojętny Sowietom rozkładając na czynniki pierwsze ( jak pisał)  ich ,, zboczenia serca i duszy,,
Jak to się żargonowo mówi ,, wiedział gdzie boli,, dlatego heroicznie ponowił przedwojenne działania na rzecz  poświęcenia Polski Najświętszemu Sercu Pana Jezusa w ówczesnej ciemnej nocy stalinizmu.  Do tego  tego Aktu doszło !  Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński wraz z całym Kościołem poświęcił Polskę Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

W latach 1940- 1943 ojciec Andrasz prowadził duchowo Matkę Klemensę Staszewską OSU ( Urszulanka Uni Rzymskiej ).

To kolejna Boża osoba prowadzona przez niego. Tu czytaj o innych:

https://sadeczanin.info/kościół-i-religia/sądecki-spowiednik-świętych-narodzony-dla-nieba
Urodzona w roku 1890 była rówieśnicą ojca Józefa.
Postać piękna. Mając kilkanaście lat traci podczas I wojny światowej po koleji obydwoje rodziców. Poświęca się wychowaniu jedynaściorga rodzeństwa. Jednocześnie uczy się, zostaje nauczycielką . Po ,, odchowaniu,, rodzeństwa w wieku 30 lat wraz z dwoma rodzonymi siostrami wstępuje do Urszulanek.

W czasie II wojny pełni funkcję Matki Przełożonej Placówki Urszulanek w Rokicinach Podchalanskich.

Blisko granicy, Urszulanki udzielały pomocy dzieciom , Żydom, emisariuszom . Nie mogło to ujść uwadze Gestapo. Po pierwszej wizycie ostrzegawczej następnych
ostrzeżeń już nie było…..
26 stycznia 1943 roku wpadli do Domu Urszulanek Gestapowcy. Pozwolili tylko Matce Klemensie odmówić ,, Pod Twoją Obronę,, w domowej kaplicy.
Po areszcie w Zakopanem, Monetelupich w Krakowie trafia do Oświęcimia.
Tam wycieńczona zapada na tyfus i kończy życie.

Prowadzony na polecenie ojca Andrasza Dziennik Duchowy Matki Klemensy nie trafił w ręce Niemców. Jezuita dokonywał w nim wpisów – uwag pomocnych  w rozwoju duchowym
zakonnicy.
W grudniu 1942 roku odbyła Ona ostatnie  rekolekcje. Początkiem 1943 roku pisze siostra Klemensa o ciemnościach, oschłościach duchowych.
Po krótkich uwagach ojca Andrasza następuje ostatni jego wpis w dniu aresztowania Matki Klemensy przez Gestapo.

,, Kiedy paliłam papiery z grzechami, modliłem się : Jak ogień pochłania te papiery, tak niech Miłosierdzie Boże doszczętnie pochłonie Twoje grzechy- a w duszy Twej niech wznieci potężny płomień miłości pokornej, wdzięcznej i ofiarnej- a potem najradośniejszej .

  Życzę , byś Duszo Droga jak najlepiej skorzystała z doświadczenia ( kogo Pan miłuje , tego biczuje ) i jak najrychlej do Swoich wróciła. ,,
Papież Jan Paweł II dokonał w Warszawie 13 czerwca 1999 roku beatyfikacji 108 polskich męczenników z czasów II wojny światowej. Każda z tych osób wykazała się niezwykłym heroizmem wiary: mamy w tym gronie biskupów – pasterzy, którzy woleli zginąć, aniżeli zostawić swoją owczarnię; siostry i księży ratujących Żydów; teściową, która oddała swe życie za synową w ciąży; zakonnika, który za posiadanie różańca a potem odmowę sprofanowania go został zmasakrowany i utopiony w kloace; księży i alumnów dzielących się w obozie koncentracyjnym jedyną kromką chleba ze współwięźniami; duchownego, który zginął za to, że nie wydał Gestapo komunistów.
Była wśród 108 beatyfikowanych męczenników błogosławiona Maria Klemensa Staszewska od Jezusa Ukrzyżowanego . Na drodze do chwały ołtarzy postawiła jej Opatrzność Sądeczanina- ojca Józefa Andrasza SJ.
Podobnie jak jego patron i patron przywołanych na początku kaliskich  uroczystości- św. Józef , wykonał powierzoną przez Bożą Opatrzność misję i usunął się w cień.
image

image.jpeg

Sądecki Pielgrzym

Pozdrawiam

Czesław Bogdański

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia | Leave a Comment »

Przemysłowo-Pracodawcze promieniowanie Jezusem

Posted by tadeo w dniu 21 Kwiecień 2016

Autor

Kiedy sklep był już zaopatrzony w produkty żywnościowe i inne potrzebne dla miejscowej ludności rzeczy – dnia 10 października (1931 r.) przyjechał Przew. Ojciec Andrasz TJ rano ze Mszą świętą, którą odprawił w intencji uproszenia błogosławieństwa Bożego na rozpoczęci pracy w Odgałęzieniu Przemysłowo-Pracodawczym.

Odgałęzienie Przemysłowo-Pracodawcze…wyobraźmy sobie hipermarket z obsługą osób konsekrowanych. Trudno uznać to za żart, ponieważ takie były plany młodych „konsekrowanych wizjonerów”. Plany ich albo wizje, proroczo się już wypełniły i wypełniają. Może w ten plan wpisana jest nie jedna osoba z naszego Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców TALENT?


„Konsekrowani Wizjonerzy”

Założycielka Zgromadzenia Najświętszej Duszy Chrystusa Pana – Paula Zofia Tajber i kierownik duchowy stowarzyszenia – jezuita ojciec Józef Andrasz, byli rówieśnikami.

Zofia Tajber, córka przemysłowca Rudolfa Tajbera, urodziła się w 1890 roku w Białej Podlaskiej, gdzie jej ojciec wraz z p. Rabbe założył tartak i fabrykę kopyt szewskich. Była muzykiem wysokiej klasy i wysokimi kwalifikacjami. W roku 1920, tracąc wszystko na wschodzie, przedarła się cudem z rewolucyjnej Rosji do Krakowa. Z niesamowitymi trudami, bez środków materialnych za zgodą Księcia Kardynała Sapiehy tworzy Stowarzyszenie religijne poświęcone czci Najświętszej Duszy Chrystusa Pana. Już sama nazwa sugeruje słusznie mistyczny charyzmat, co mylnie kojarzy nam się często z jakimś „bujaniem w obłokach”. Prawdziwie mistycy bardzo twardo stąpają po ziemi. Nie mając zaplecza bogatych krewnych czy Kościoła, Zofia Tajber sama ze współtowarzyszkami wypracowywała rękoma chleb powszedni. Zaczeło się w latach 20-tych we wsi Biały Prądnik, obecnie dzielnica Krakowa. Poniżej fragment kroniki Zgromadzenia:

Dnia 10 X 1931 r.
Poświęcenie pierwszego sklepu Stowarzyszenia

Kiedy sklep był już zaopatrzony w produkty żywnościowe i inne potrzebne dla miejscowej ludności rzeczy – dnia 10 października (1931 r.) przyjechał Przew. Ojciec Andrasz TJ rano ze Mszą świętą, którą odprawił w intencji uproszenia błogosławieństwa Bożego na rozpoczęci pracy w Odgałęzieniu Przemysłowo-Pracodawczym. Po Mszy świętej Przew. O. Andrasz jako Kierownik Stowarzyszenia naszego, dokonał ceremonii poświęcenia i otwarcia sklepu.

Kierowniczką sklepu – jak już wspomniałam – została s. Maria Sławińska, do pomocy jej s. Benedykta Popielarz.

Po dokonaniu ceremonii poświęcenia Siostra Kierowniczka ze swoją pomocnicą zaraz objęły swój urząd za ladą. A Ksiądz Kierownik na zapoczątkowanie – stanąwszy przed ladą, jako pierwszy klient − kupił dla wszystkich Sióstr cukierków. I zaraz zaczęła się praca, klienci już czekali – zadowoleni, że u Sióstr na miejscu będą kupować.

Charakter tego (na początku stowarzyszenia religijnego) można naszkicować posiłkując się konferencjami ks. prof. Jana Żelaznego dla naszego Duszpasterstwa Talent. Pamiętamy jego prelekcje o chrześcijanach Bliskiego Wschodu. Chrześcijanie z tych miejsc nie mają, jak często my w Europie, rozdwojenia (inne zasady w kościele, w rozmowie z księdzem, a inne zasady w biznesie, w rozmowie z kolegami). Na Bliskim Wschodzie świadczą swoją postawą o Chrystusie jednakowo w Kościele i życiu zawodowym, społecznym. Jest to ten sam tok postępowania, myślenia, rozmowy. Dlatego w pierwszych stuleciach po Chrystusie dotarli z Jego nauką na Daleki Wschód. Miejscowi chętnie przyjmowali Jezusa, bo parząc na Jego wyznawców – kupców chrześcijańskich chcieli być tacy, jak oni.

Paula Zofia Tajber patrząc na tatę-przemysłowca, ucząc się od niego, wykorzystała odziedziczone i wypraktykowane talenty. Idąc za głosem powołania, tworzyła nowe zgromadzenie zakonne. Stała się prawdziwą Matką dla napływających dziewcząt, zaszczepiając w nich szczególną cześć dla Pana Jezusa Boga-Człowieka i Jego Najświętszej Duszy. M. Paula Tajber podkreślała, że Jezus zamieszkuje głębię naszych dusz, przenikając je swoją Najśw. Duszą. Ta prawda przekłada się na naszą pracę, stosunki z innymi ludźmi. Nie było to wtedy proste, aby często przyjmować Komunię świętą. W 1933 roku Matka Założycielka oczyma duszy widziała całe zastępy dusz ludzkich, którym post eucharystyczny uniemożliwiał łączenie się sakramentalne z Bogiem-Człowiekiem. Post eucharystyczny zgodnie z przepisami obowiązywał od północy. Czuła wewnętrzne ponaglenia, aby upominać się o złagodzenie tej praktyki. Napełniona światłem Bożym powiedziała, że przyjdzie czas i będzie łagodniej, tak jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Żywe też wtedy były herezje jansenizmu, mówiące, że człowiek nie może zbyt często komunikowć. W tekście „Zarzuty przeciw zbyt częstej Komuni świętej” ojciec Józef Andrasz rozprawił się z tą herezją, pisząc że pod pozorami dobra – naszą niegodnością, grzesznością, kryje się tak naprawdę fałszywa pokora, lenistwo i umiłowanie życia światowego.

Widać choćby z tego tekstu zdroworozsądkowe podejście również ojca Andrasza do życia. Pełnił on  już ważne funkcje w Towarzystwie Jezusowym (redaktor naczelny Posłańca Serca Jezusowego, Dyrektor Krajowy Apostolstwa Modlitwy). Był on także troskliwym opiekunem i doradcą tworzącego się Stowarzyszenia ku czci Najsw. Duszy Chrystusa Pana i wielką pomocą dla Założycielki. Interesował się Stowarzyszeniem nie tylko od strony jego duchowości, ale także organizacji i potrzeb materialnych.

O. Andrasz, rozmawiając z Siostrami, okazywał wiele życzliwości dla sprawy i całego Stowarzyszenia. Polecał, by starały się utrzymać dobrego ducha, szczególnie w sklepach, by nie czyniły nadużyć i zachowywały się godnie do swojego stanu, żeby odgałęzienie przemysłowo–pracodawcze mogło zostać zatwierdzone przez Kościół.

Kościół w tych czasach nie zgadzał się bowiem na handel prowadzony przez zakony ze względu na możliwość nadużyć. Nowa inicjatywa, dzięki której handel i pracownie usługowe prowadzone przez Stowarzyszenie miały być okazją do ewangelizacji otoczenia oraz do propagowania uczciwego, prowadzonego według zasad chrześcijańskich handlu, a zarazem przyczynkiem do innego spojrzenia tego rodzaju działalność.

Uczestnictwo nasze w różnych inicjatywach Duszpasterstwa Talent przenosi się w praktyczny wymiar naszych działań, jak we fragmencie kroniki…

Dnia 12 VII 1944 r.

Dzisiaj Matka Założycielka widział się z Księdzem Kierownikiem Ks. Trockim. Rozmawiała o różnych sprawach dotyczących Sióstr i wyboru Zastępczyni nowej, a też o Odg. Przemysłowo-Pracodawczym, którego zaczątkiem są już sklepy. One po części spełniają funkcje swoją, bo i pracy szukają niektórym osobom znanym lub informują, zatrudniają osoby świeckie po domach szyciem lub przyjmowaniem ich wyrobów własnych. Przy tym mają wielki wpływ na ludzi i mogą apostołować.

Ksiądz Kierownik zachęcał Matkę Założycielkę, żeby to Odgałęzienie dobrze postawić. Na ten temat – mówił, że rozmawiał z O. Andraszem J. TJ. Powtórzył rozmowę z Ojcem: m.in. powiedział Ks. Kierownik do Ojca Andrasza, że Stowarzyszenie nie musi się przekształcić w Zakon. Ten wówczas jak opowiadał Ksiądz K. – zatrwożył się i przeraził, mówiąc do Księdza, że zawsze był zdania, że Stowarzyszenie musi się w końcu przekształcić w Zakon.

Praca z zaangażowaniem, modlitwą, często cierpieniem przyniosła owoc…

Stowarzyszenie, a potem Zgromadzenie ku czci Duszy Jezusa, miało w założeniach 7 Odgałęzień, a posród nich Przemysłowo-Pracodawcze. W pierwszych konstytucjach Zgromadzenia zostały one wyrażone jako 7 celów pracy sióstr:

31 X 1949 r.

Potem poszłyśmy do Ojca Andrasza pochwalić się, że mamy Konstytucje zatwierdzone. Ojciec Andrasz oglądał Konstytucje i pierwsze – rzucił okiem, czy sklepy są umieszczone i 7-em Odgałęzień.

Matka Założycielka powiedziała, że Ksiądz Rektor Baron Józef wysunął z Konstytucji ten artykuł jako niezgodny z prawem kanonicznym. Natomiast Odgałęzień są umieszczone cele. Każdego Odgałęzienia jeden główny cel. Tak że jest 7-em celów skupionych w Konstytucjach.

Uradował się Ojciec zatwierdzeniem i pobłogosławił, oraz życzył rozwoju Zgromadzenia na cały świat.

Jezuita ojciec Józef Andrasz to postać wybitna, wielowymiarowa. Krzewiciel kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa, Najświętszej Duszy Chrystusa, apostoł Bożego Miłosierdzia. Biegle władał łaciną, greką jak i żywymi językami niemieckim i francuskim. W utworzonej przez niego w Towarzystwie Jezusowym Bibliotece Życia Wewnętrznego tłumaczył i wydawał perły literatury ascetycznej i mistycznej, jak choćby „Pamiętnik św. Małgorzaty Alacoqoe”. Po 123 latach zaborów, kiedy Polska „była w proszku”, wydawano i czytano taką literaturę. Ona kształtowała duchowo Polaków tamtych czasów. Takie pole jego pracy oraz współpraca z Bożą łaską sprawiły, że wypełnił Boży plan dla wielu osób, które stały się błogosławionymi i jak Faustyna – świętą Kościoła Katolickiego. Widać w nim duże podobieństwo do patrona św. Józefa. Wypełnił misję i pozostał w cieniu.

W Nadzwyczajnym Roku Miłosierdzia Opatrzność „otwiera nam okienka” na ojca Andrasza. Znany przez niewielu jako kierownik duchowy św. Faustyny, przez ponad 2,5 roku w okresie krakowskim. Jest najczęściej przywoływanym kapłanem w jej „Dzienniczku” (59 razy). Trudno sobie wyobrazić ŚDM w Krakowie, gdyby on nie wprowadził stałego nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach (marzec 1943 r.) i nie wystawił do publicznego kultu obrazu „Jezu Ufam Tobie” w tymże miejscu. Obraz powstał według jego koncepcji i jest najbardziej znanym obrazem Jezusa Miłosiernego na świecie. On wprowadził w Łagiewnikach święto Bożego Miłosierdzia obchodzone w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Ojciec Józef Andrasz był również spowiednikiem i kierownikiem duchowym dla bł. Anieli Salawa, bł. s. Klemensy Staszewskiej OSU.

Z Sądecczyzny, skąd pochodził ten znamienity Jezuita, wyszedł niedawno prywatny kult i szerzy się. Ma on charakter trwały. Prowincjał Jezuitów Ojciec Jakub Kołacz powziął decyzję o wszczęciu procesu beatyfikacyjnego ojca Jozefa Andrasza. Warto w naszych potrzebach przywoływać jego wstawiennictwa → modlitwy do o. Andrasza

O łaskach uzyskanych za jego przyczyną proszę wysyłać informacje na maila w/w strony. Świadectwa otrzymanych łask potrzebne będą w procesie beatyfikacyjnym.

Piękną postacią, prowadzoną duchowo przez niego była siostra Kaliksta Piekarczyk (ze Zgromadzenia s. Faustyny), która złożyła ofiarę z życia za uratowanie Krakowa. Poniżej fragment z jej wizji dotyczącej powstania nowego Zgromadzenia.

Dnia 26 XII 1949 r.

Pominęłam to, że dwa dni po zmienionym ubiorze, a więc 22 XII była Matka wraz z S. Urszulą u Ojca Andrasza, starego Przyjaciela Zgromadzenia. Kładł na sumienie Matce Założycielce, aby nie pozostawiła na uboczu działu sklepów, ale w całej doniosłości przedstawiła, jak to ma w planie. Szkoda by było, bo bardzo pożyteczny dział – mówił Ojciec Andrasz. Polecał gorąco, by się Matka Założycielka modliła o powstanie Zakonu Męskiego. Takie rzeczy trzeba wymodlić, wytęsknić – mówił.

Potem opowiedział jeden szczegół świątobliwej zakonnicy S. Kaliksty Magdalenki, dotyczący naszego Zgromadzenia. Opowiada Ksiądz Andrasz, iż jej polecał modlitwom nasze Zgromadzenie, któremu groziła likwidacja przez J. E. Księcia Kardynała Sapiehę, na prośbę duchownych. Ponieważ S. Kaliksta była gorliwa o chwałę Bożą, modliła się według życzenia – mówił – polecała P. Bogu Zgromadzenie, a wtedy jeszcze Stowarzyszenie, składała ofiarki z cierpień. Pewnego razu podczas modlitwy ujrzała P. Jezusa na krzyżu z głową pochyloną na dół. U stóp Jego klęczała zakonnica w ubraniu skromnym, podobnym do Marianek. Pan Jezus do niej rzekł: „Tak będą wyglądały Siostry Najświętszej Duszy Chrystusa Pana. Zdziwiona, lecz i rozradowana rzekła: jednak będą Siostrami!… Jeszcze jedna sprawa więcej do moich ofiarek. Według opinii O. Andrasza nie wiadomo która świątobliwsza, bo i S. Faustyna miła Bogu dusza i ta, która świątobliwie zakończyła żywot.

Ojciec Józef Andrasz był człowiekiem przewlekle schorowanym. Zmarł w wigilię święta Ofiarowania Pańskiego 1963 roku. Kilka miesięcy po nim zmarła matka założycielka Zgromadzenia Najświętszej duszy Chrystusa Pana Paula Zofia Tajber.

Zgromadzenie istnieje do dzisiaj. Jej duchowa córka, siostra Bogna Młynarz ZDCh – doktor duchowości, końcem kwietnia może nam pomóc wprowadzić w życie ich charyzmat – Promieniowanie Jezusem. Odbędzie się to w ramach rekolekcji, w znanym wielu uczestników spotkań Talentu miejscu – „Leśnej Polanie” w Krynicy Zdroju. Są jeszcze wolne miejsca, poniżej link.

REKOLEKCJE WEEKENDOWE PROMIENIOWAĆ JEZUSEM

Końcowy fragment kroniki Zgromadzenia niech będzie dla nas zachętą (jak głosi definicja Nowej Ewangelizacji), aby wyjść ze stanu permanentnego zakonserwowania w Kościele do permanentnej misji. Czego i sobie i Państwu na zbliżającą się Niedzielę Miłosierdzia życzę.

Dnia 29 lipca 1953 r.

Przyjechał dawny Kierownik, z początków rozwoju Stowarzyszenia naszego a zarazem przyjaciel Ks. Józef Andrasz. Chciał przeprowadzić przyjęcie do Apostolstwa modlitwy, gdyż o to był swego czasu proszony, lecz że odbywały się rekolekcje Sióstr, nie mógł tego uczynić. Porozmawiał tylko z Matką Założycielką, zapoznał się z Czcig. Księdzem Anastazym Kaczmarkiem obecnym rekolektantem, a zarazem Apostołem bycia P. Jezusa w duszach ludzkich i Duszy Chrystusowej. Wciąż jeździ po kościołach z rekolekcjami, misjami i głosi nauki na ten temat. Zarówno gdy naszym Siostrom daje rekolekcje, nie ma nauki, w której by nie wytłumaczył i nie pokazywał, jaka ma być czcicielka Duszy Chrystusowej, w której Jezus żyje.

Przy podwieczorku Czcig. Ksiądz Andrasz opowiadał Przew. Księdzu Anastazemu, iż jeżdżąc po Zgromadzeniach, wypytywał jakie cele ma poszczególne Zgromadzenie. Zauważył, że wszystkie prawie to samo: żłóbki, sierocińce, domy starców, szpitale. Tymczasem Zgromadzenie Boskiej Duszy tyle mieści bogactwa: ma 7 Odgałęzień: I Odgałęzienie Kontemplacyjne, II Kontemplacyjne Misyjne, III Odgałęzienie Misyjne dla nawracania pogan, IV. Odgałęzienie Misyjne w kraju, V Odgałęzienie Dobroczynno – Miłosierne, VI Odgałęzienie Wychowawcze, VII Odgałęzienie Przemysłowo-Pracodawcze. Tyle różnorodnej pracy, a wszystkim kieruje wspaniały duch, by budować Ciało Mistyczne Chrystusa, którego członkami jest każda poszczególna dusza, na którą zapatrywać się trzeba z punktu widzenia, iż P. Jezus żyje. Wspaniały kult Duszy Chrystusowej wskazuje, iż dbać będzie Zgromadzenie o każdą duszę ludzką, której wartość przez kult się podniesie.

Opowiadał jak J. E. pytał się: to co robić?…Trzeba pomóc, odpowiadał Ojciec Andrasz.

Lecz jak – pytał J. E. Kardynał Sapieha. Tu zwrócił się Ojciec Andrasz do Ojca Anastazego, prosząc aby pomagał w rozszerzaniu Sprawy, pomagał Jej, jeszcze taki młody jest…Takim podniosłym głosem mówił, zdając tę Sprawę, którą pierwszy sam miał, iż miało się wrażenie, że to jakiś patriarcha przekazuje sutemu synowi posłannictwo wielkie…

Dużo opowiadał o początkach Zgromadzenia i wiele innych rzeczy, których tu już opisywać nie będę.

Ojciec Anastazy już i tak, pełen Ducha Bożego głosił nauki i rekolekcje na temat Duszy Chrystusowej i współżycia P. Jezusa żyjącego w duszy. Gdy ksiądz Andrasz jeszcze jedną iskrę wlał w serce Jego miłości, Ojciec Anastazy cały zapłonął pragnieniem posunięcia tej Sprawy. Radził przeto, aby i Matka Założycielka sama tę Sprawę podała przez E. J. Księdza Prymasa do Ojca Świętego, gdyż to w Rzymie może być przyjęte tylko ze samego źródła, a później wszędzie będzie się wśród ludzi rozszerzać na całą potęgę.

Zachęcał Siostry, aby pierwsze pionierki dały przykład jak żyć P. Jezusem. Bo gdy ta Sprawa się rozejdzie, to każdy zechce mieć wzór tego życia.


Dziękuję Zgromadzeniu Najświętszej Duszy Chrystusa Pana za udostępnienie materiałów z Kronik prowadzonych przez siostry tego Zgromadzenia – Agnieszkę, Marię i Urszulę.

Więcej informacji można uzyskać na stronie: www.duszajezusa.pl

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Istota sporu o Trybunał

Posted by tadeo w dniu 2 Kwiecień 2016

Spór o Trybunał Konstytucyjny ma oczywiście charakter polityczny i dlatego pada w nim wiele demagogicznych argumentów. Warto jednak uświadomić sobie, o co w nim naprawdę chodzi, żeby zrozumieć wagę tego sporu i realne możliwości jego rozwiązania.

Po pierwsze trzeba zauważyć, że Konstytucja napisana jest językiem nieścisłym, w wielu miejscach budzi wątpliwości, co do prawidłowej interpretacji, niektóre przepisy wydają się wręcz sprzeczne. W tej sytuacji TK ma olbrzymią władzę doraźnego interpretowania przepisów Konstytucji, równoznaczną wręcz ze stanowieniem prawa, co może być słusznie odczuwane jako wkraczanie w obszar kompetencji władzy ustawodawczej. Usytuowanie Trybunału, wbrew pozorom, wcale nie umacnia, lecz zakłóca tradycyjny trójpodział władzy na wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą. Trybunał ma możliwości utrącania uchwalonych ustaw i tym samym wpływania na proces stanowienia prawa. Parlament ma możliwości ustalania organizacji  pracy Trybunału i tym samym realnej ingerencji w jego niezawisłość.

Te rozwiązania zawarte w obecnej konstytucji w sposób oczywisty zawierają w sobie zapowiedź konfliktu. W miarę bezkonfliktowe funkcjonowanie przy takim rozwiązaniu możliwe jest tylko w przypadku, gdy Trybunał i większość sejmowa reprezentują podobne poglądy polityczne lub gdy Trybunał jest politycznie zrównoważony, a sędziowie wystarczająco rozsądni, koncyliacyjni i bez ambicji wpływania na bieżącą politykę. W przeciwnym przypadku, a z takim mamy właśnie teraz do czynienia, konflikt jest wręcz nieunikniony. Nie ma więc w nim nic dziwnego. To nie jest kryzys demokracji, tylko ujawniona wada aktualnej konstytucji.

Jak ten konflikt rozwiązać? Najpierw należy zapytać: w jakim kierunku chcielibyśmy naprawić Konstytucję w tym zakresie? Czy w kierunku umocnienia władzy TK i osłabienia władzy Parlamentu czy odwrotnie? Kto ma stać wyżej w wypadku politycznego konfliktu: sędziowie wyłonieni w procesie politycznym, czy posłowie wybrani przez naród? A może Prezydent? Jeśli spróbujemy spojrzeć na to abstrahując od aktualnej sytuacji politycznej (lub wyobrazić sobie, że w wyniku procesu politycznego Trybunał został opanowany przez PiS), to odpowiedź wydaje się oczywista. Za dominacją TK nad pozostałymi władzami wybranymi w demokratycznych wyborach mogą optować tylko ci, którzy upatrują w nim wygodne narzędzie narzucania własnych rozwiązań politycznych wbrew woli większości.

Chcemy jednak, żeby Trybunał zachował swoją ważną rolę w procesie kontroli stanowionego prawa i jego zgodności z Konstytucją. Jak to uzyskać jednocześnie zapobiegając powstawaniu konfliktu politycznego? Otóż, znów abstrahując od aktualnej sytuacji, rozwiązanie, w którym wyroki zapadają większością 2/3 głosów z jednoczesnym utrzymaniem pluralizmu politycznego w Trybunale jest, wbrew demagogicznym okrzykom, bardzo rozsądne i sprzyja powadze Trybunału. Jeśli zachowamy zasadę, że wyroki TK są ostateczne i niepodważalne, to takie wyroki nie powinny zapadać przy sprzecznych opiniach, w atmosferze gry interesów, większością jednego głosu. Powinna być wzmocniona pewność, że wyrok jest słuszny. Jeśli sędziowie w Trybunale dzielą sią w jakiejś sprawie pół na pół, to mogą wydać co najwyżej opinię, jak Komisja Wenecka, z której władza ustawodawcza może skorzystać w takim zakresie , w jakim uzna to za stosowne. Tego typu rozwiązanie zapewniłoby całkowitą apolityczność Trybunału i jednocześnie pozwoliłoby na uchylanie wszelkich przepisów zdaniem sędziów ewidentnie niekonstytucyjnych. Wówczas, wyroki przyjęte większością 2/3 powinny obowiązywać w momencie orzeczenia, bez czekania na publikację przez rząd (co jest kolejnym oczywistym niefortunnym rozwiązaniem w obecnej Konstytucji). Do zmiany ustawy o organizacji Trybunału powinna być również wymagana większość 2/3, w myśl generalnej zasady, że w sprawach konstytucyjnych wymagana jest zawsze większość 2/3.  To jest rozwiązanie kompromisowe, w którym Trybunał pozbawiony zostaje możliwości udziału w bieżącej grze politycznej, a jednocześnie zachowuje siłę uchylania niekonstytucyjnych ustaw i wzmocnioną niezależność od działań rządu i parlamentu. To jest rozwiązanie idące w kierunku wyraźnego rozdzielenia kompetencji Trybunału i Parlamentu.

Jak rozwiązać obecny spór? Najpierw należałoby uzyskać zgodę i odpowiednią większość do idei zmiany Konstytucji w duchu jasnego rozdzielenia kompetencji Trybunału i Parlamentu. Następnie uzyskać zgodę co do idei, że Trybunał powinien być zrównoważony politycznie (zupełnej apolityczności uzyskać się nie da). Wreszcie uzyskać zgodę co do idei, że jeśli w samym Trybunale powstaje spór o charakterze politycznym, i sędziowie dzielą się w opiniach pół na pół, to wyrok w takiej sprawie nie powinien zapadać, a na pewno nie powinien posiadać atrybutu ostateczności i niepodważalności. Tak nakazuje zwykły zdrowy rozsądek. Jeśli w tych sprawach uzyska się zgodę, to dalej pójdzie już łatwo. A jeśli się nie uzyska, to będzie widać, komu zależy na rozwiązaniu problemu, a komu na podgrzewaniu konfliktu.

Powyżej próbowałem oddzielić sprawę od polityki, ale ma ona oczywiście swój głęboki polityczny wymiar. W Polsce i w Europie trwa wojna ideologiczna, i sprawa Trybunału jest jej częścią. Sądy konstytucyjne stały się w demokratycznych systemach instytucjami forsowania rozwiązań, na które nie byłoby zgody konserwatywnych społeczeństw w zwykłych referendach, forsowania przebudowy społeczeństw w myśl lewicowo-liberalnej ideologii. I dlatego ani polska opozycja, ani dominująca w Europie liberalna lewica nie zgodzi się na takie naturalne i rozsądne odseparowanie władzy Trybunału od polityki. A Polska opozycja ma do tego parę innych rzeczy do stracenia.  Prawica ma do stracenia szansę zbudowania w Polsce ustroju bardziej konserwatywnego, bardziej odpowiadającego naturalnym skłonnościom większości Polaków, a nawet większości ludzi na świecie (chociaż w zachodniej Europie społeczeństwa tresowane przez lata liberalno-lewicową ideologią trochę się pogubiły).

I dlatego rządząca większość  nie może ustąpić doraźnie w sprawie Trybunału! Jakiekolwiek ustępstwa bez perspektywy naprawy Konstytucji w tym zakresie będą tylko chwilowym załagodzeniem sytuacji. To nie jest sprawa czy sędziów będzie 15 czy 18, ani jak będą wybierani. Źródło konfliktu tkwi w złych zapisach Konstytucji nie rozdzielających w wyraźny sposób kompetencji Trybunału i Parlamentu.  Dlatego, najpierw trzeba dojść do porozumienia, co do modelu, do którego wspólnie dążymy. Tego za nas nie załatwi żadna Komisja Wenecka, ani dobre rady z Zachodu. To jest sprawa ustrojowa. To Polacy muszą załatwić sami między sobą.

Moim zdaniem, rząd powinien tę diagnozę wyraźnie wyartykułować, zarówno na forum krajowym jak i zagranicznym, i podjąć zdecydowaną akcję w kierunku uzyskania takiego kompromisu, jaki powyżej zarysowałem. Postawić sprawę jasno: najpierw zgoda co do sposobu zmiany Konstytucji w spornym zakresie, a później przepisy przejściowe prowadzące do uzgodnionego stanu.

 janmak.salon24.pl/703830,istota-sporu-o-trybunal,2

Posted in Felietony | Leave a Comment »

„Podniósł jedynie prawą rękę i wykonał wielki znak Krzyża, który był jego testamentem”. 11. rocznica śmierci Jana Pawła II

Posted by tadeo w dniu 2 Kwiecień 2016

fot.wPolityce.pl
fot.wPolityce.pl

O głębokich związkach św. Jana Pawła II z ideą miłosierdzia Bożego, będącą „sercem” obecnego Nadzwyczajnego Roku Jubileuszowego, opowiedział w rozmowie z Radiem Watykańskim wikariusz papieski dla Państwa Miasta Watykanu kard. Angelo Comastri.

W tym roku kolejna, 11. już rocznica śmierci Jana Pawła II przypada, tak jak w 2005 r., w sobotę poprzedzającą Niedzielę Miłosierdzia Bożego, ustanowioną przez tego papieża kilka lat wcześniej.

Kard. Comastri przypomniał pewien epizod z ostatnich dni życia Ojca Świętego.

Było to 30 marca 2005, ostatnia środa w jego życiu. Wszyscy wiedzieliśmy, że stan zdrowia papieża pogorszył się, trochę się więc niepokoiliśmy i wszyscy modliliśmy się. Około południa powiedziano mi, że otwarto okno jego apartamentu. Oczywiście zaraz wyszedłem ze swego biura, udałem się na Plac św. Piotra i w południe zobaczyłem, że papież pokazał się [w oknie]. Nie zdołał powiedzieć ani słowa; podniósł jedynie prawą rękę i wykonał wielki znak Krzyża, który był jego testamentem, jego pozdrowieniem przekazanym Kościołowi i światu

—wspominał kard. Comastri.

Wyjaśnił, że dopiero później dowiedział się, co wydarzyło się rankiem tego dnia.

Otóż zaraz po przebudzeniu się Jan Paweł II wyszeptał bezgłośnie, „ledwo zrozumiale”, siostrze Tobianie i ks. Stanisławowi Dziwiszowi: „Dzisiaj jest środa”, ale nikt nie przywiązywał wagi do tych słów. Po pewnym czasie powtórzył to samo i znów zignorowano słowa papieskie. O godz. 10 oświadczył w sposób nieco bardziej stanowczy: „Dzisiaj jest środa i ja wstaję!”. Otoczenie było oczywiście przerażone w obliczu tej decyzji Ojca Świętego i próbowano odwieść go od tego zamiaru, ale on stwierdził niezachwianie: „Dzisiaj jest środa i ja wstaję, gdyż ludzie przychodzą a ja nie chcę ich zawieść”

—przytoczył słowa Jana Pawła II jego wikariusz dla Watykanu. I dodał:

Papież umierał i myślał o innych.

Gdy zmarł, był to czas pierwszych Nieszporów Uroczystości Miłosierdzia Bożego

—przypomniał kardynał.

Można byłoby pomyśleć po świecku, że chodziło o przypadkową zbieżność dat, ale przypadków nie ma: była to delikatność Bożego Miłosierdzia! Papież, który tak wiele mówił i tyle zrobił, aby można było zrozumieć to piękne, miłosierne oblicze Boga, został przyjęty do wspólnoty świętych właśnie w dniu Miłosierdzia Bożego, który sam ustanowił

—oświadczył hierarcha.

Na pytanie, skąd bierze się tak paląca potrzeba miłosierdzia Bożego zwłaszcza w ostatnich latach, o czym wspominał już Jan Paweł II w swej drugiej encyklice „Dives in misericordia” z 1980, purpurat zauważył, że we wspomnianym dokumencie papież m.in. przywołał soborowy dokument „Gaudium et spes”. Znalazło się tam również stwierdzenie, iż świat dzisiejszy, który jawi się jako silny i słaby zarazem, zdolny do czynienia dobra, ale też zła, otwierający się na wolność i zniewolenie, postęp i cofanie się, na braterstwo i nienawiść, zdaje sobie sprawę, że postęp, dokonywany przez naukę, nie wystarcza, aby dać szczęście ludzkości.

Człowiek potrzebuje prawdy, który wypełni mu serce oraz miłości i miłosierdzia, które uzdrowi jego rany. A to może uczynić jedynie miłosierdzie Boże

—podkreślił kard. Comastri. Jego zdaniem:

dlatego właśnie w obecnej chwili szczególnie palące i nie do zastąpienia jest głoszenie miłosierdzia tej zranionej ludzkości, jak lubi o tym mówić papież Franciszek.

Głoszenie prawdy o miłosiernym Bogu jest z pewnością niezwykłym lekarstwem – stwierdził włoski purpurat. Dodał, że człowiek współczesny, który uwierzył, że może wynaleźć superczłowieka, o czym marzył Nietzsche, spostrzega, że jest małym człowieczkiem, który potrzebuje miłosiernej ręki Boga.

I dlatego moim skromnym zdaniem tak wyjątkowo aktualne jest przesłanie miłosierdzia. Rozumiał to i Jan Paweł II, i Benedykt XVI, a Franciszek uczynił z tego, jeśli można tak powiedzieć, hasło swego pontyfikatu

—zakończył swą rozmowę z Radiem Watykańskim kard. Angelo Comastri.

Msze, modlitwy, koncerty i biegi – tak Polacy w kraju i za granicą będą czcić 11. rocznicę śmierci Jana Pawła II.

Jak co roku, późnym wieczorem w rocznicę śmierci Jana Pawła II mieszkańcy stolicy zgromadzą się na Pl. Piłsudskiego. Od 20:00 przewidziano tam prezentację fragmentów homilii papieża Polaka przeplataną śpiewami. Tę część przygotują wolontariusze Światowych Dni Młodzieży. Natomiast od 21:00 do 21:40 zaplanowano czuwanie, podczas którego będzie można usłyszeć fragmenty papieskich encyklik śpiewy poprowadzi Chór Centrum Jana Pawła II

—przypomina tvp.info

Pontyfikat Jana Pawła II trwał 27 lat i był trzecim pod względem długości w dotychczasowej historii Kościoła katolickiego. Był pierwszym papieżem z Polski, pierwszym papieżem Słowianinem i pierwszym papieżem pochodzącym z kraju będącego wówczas pod rządami komunistów.

Jan Paweł II nazywany był papieżem pielgrzymem. Odbył 104 podróże zagraniczne, odwiedził 129 krajów, był na wszystkich zamieszkanych kontynentach. Dziewięciokrotnie odwiedził Ojczyznę. Odbył też 144 podróże po Włoszech.

ann/KAI/tvp.info

http://wpolityce.pl/kosciol/287277-podniosl-jedynie-prawa-reke-i-wykonal-wielki-znak-krzyza-ktory-byl-jego-testamentem-11-rocznica-smierci-papieza-jana-pawla-ii?strona=2

Posted in Jan Paweł II | Leave a Comment »

Apostoł łaski – repotraż

Posted by tadeo w dniu 2 Kwiecień 2016

„Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone – nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni” (Dz 1448).

W Roku Świętym Miłosierdzia – a szczególnie przed Niedzielą Miłosierdzia – warto zapoznać się z świadectwem życia o. Józefa Andrasza, jezuity, kierownika duchowego m.in. s. Kaliksty Piekarczyk, bł. Anieli Salawy, Sługi Bożej Matki Pauli Zofii Tajber, czy św. s. Faustyny Kowalskiej. O. Józef Andrasz dla każdego może stać się pomocnikiem w owocnym przeżyciu sakramentu spowiedzi świętej. Sumiennie współpracował z Łaską Bożą, co zaowocowało wielością rad obecnych w prowadzonej przez niego bibliotece życia wewnętrznego, w której wiele pozycji poświęcił sakramentowi pojednania. W reportażu ks. prof. Janusz Królikowski przedstawia wybrane aspekty posługi kapłańskiej o. Józefa Andrasza w kontekście sakramentu spowiedzi świętej.

 

Posted in Filmy religijne, Miłosierdzie Boże | Leave a Comment »

Za Stalina towarzyszu lejtnancie

Posted by tadeo w dniu 1 Kwiecień 2016

 Okopy Drugiej Wojny Światowej.  Bitwa w Łuku Kurskim. Lejtnant wzywa szeregowego.

 – Ile u was granatów, szeregowy?

 – Melduję posłusznie, nie mam żadnego, towarzyszu lejtnancie!

 – To tu macie trzy. Widzicie te piętnaście zbliżających się do nas germańskich czołgów, szeregowy?

 – Tak jest, towarzyszu lejtnancie!

 – Podczołgacie się do nich po cichu i wysadzicie je.

 – Za Stalina towarzyszu lejtnancie.

Po dwóch godzinach szeregowy wraca, zmordowany, wykończony, cały w błocie.

 – Melduję wykonania zadania towarzyszu lejtnancie! – mówi, z trudem utrzymując się na nogach.

 – Świetnie szeregowy, świetnie. Towarzysz Stalin nigdy wam tego nie zapomni, a teraz oddajcie granaty…

Posted in Kabarety i rozrywka | Leave a Comment »

Święto Miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 31 Marzec 2016

 

Przeczytaj:

Święto Miłosierdzia Bożego

Posted in Miłosierdzie Boże, Uncategorized | Leave a Comment »

Bóg bogaty w Miłosierdzie

Posted by tadeo w dniu 31 Marzec 2016

12705586_546385545543605_6851588311638763892_n

 

 

Miłość wypędza z duszy bojaźń. Odkąd umiłowałam Boga całą istotą swoją, całą mocą swego serca, od tej chwili ustąpiła bojaźń, i chociażby mi nie wiem już jak mówiono o Jego sprawiedliwości, to nie lękam się Go wcale, bo poznałam Go dobrze: Bóg jest Miłość, a Duch Jego – jest spokój
(Dz. 589)

 

 

 

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Orły latają samotnie. Barany chodzą stadami.

Posted by tadeo w dniu 31 Marzec 2016

Posted in Nieokrzesane myśli, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Marcin Makowski: Spotkanie Dudy z Obamą w alternatywnej rzeczywistości

Posted by tadeo w dniu 31 Marzec 2016

Jeśli ktoś sądzi, że współczesne dziennikarstwo opiera się na faktach, powinien się głęboko zastanowić. Relacjonowanie amerykańskiej wizyty lidera KOD, Andrzeja Dudy i Donalda Tuska pokazuje, jak łatwo napompować medialną bańkę, a gdy pęknie, jak powstały w ten sposób bałagan bez konsekwencji zamieść pod dywan – pisze Marcin Makowski dla WP.

Andrzej DudaAndrzej Duda (

)

Nie od dzisiaj rodzime media w serwowaniu informacji bardziej przypominają parodiujące radziecką propagandę Radio Erewań, niż rzetelne źródło faktów. Może dlatego z wizytą Dudy, Tuska i Kijowskiego w USA jest jak z dowcipem o rozdawaniusamochodów na Placu Czerwonym. Zamiast samochodów były rowery, nie rozdawali, tylko kradli, i nie na Placu Czerwonym, tylko na dworcu warszawskim. Podobnie szef KOD miał być witany przez Kongres i Senat, Tusk spotkać się z Obamą, a Duda miał zostać przez prezydenta USA wykpiony. Tymczasem ani Kongres, ani Senat na Kijowskiego nie czeka, Obama, który w planach wizyty z Dudą nie miał, i tak podejmuje go uroczystą kolacją, rozmowy z Tuskiem natomiast nie ma.

Tomasz Rzymkowski: brak spotkania z Obamą to policzek dla polskiej dyplomacji

Można by się było spodziewać, że w cywilizowanym państwie te media, które przez kilka dni trąbiły o rzeczach zupełnie odwrotnych, zapadną się ze wstydu i chociażby z poczucia dziennikarskiej rzetelności sprostują nieprawdziwe informacje. Niestety kłamstwo raz puszczone w obieg żyje swoim życiem nawet, jeśli artykuły z których czerpały źródło tajemniczo poznikały z sieci. O sprostowaniu oczywiście mowy nie było. W końcu jeśli fakty nie zgadzają się z ustaloną wcześniej tezą, tym gorzej dla faktów. Żeby nie być gołosłownym, pokażę Państwu krok po kroku o czym tak zawile powyżej pisałem.

Jak miało być?

Chociaż od samego początku planowania wizyty Andrzeja Dudy na waszyngtońskim Szczycie Bezpieczeństwa Nuklearnego nie było mowy o jakimkolwiek spotkaniu z Barackiem Obamą, właściwie wszystkie „opozycyjne” media w aurze sensacji od kilku dni podkręcały narrację, jakoby prezydent USA swoim afrontem celowo dał pstryczek w nos polskiej dyplomacji. Pomimo tego, że na ten sam szczyt nie zapraszano wcześniej Bronisława Komorowskiego, a Obama uzgodnił dyskusje bilateralne tylko z trzema głowami państw – Chin, Japonii i Korei Południowej – portale i gazety pełne były nagłówków w stylu: „Duda nie zostanie przyjęty przez Obamę, a Kijowskiego czekają honory”. Z tych samych źródeł dowiedzieliśmy się również, że: „Duda nie przyjmie Obamy. Ale w Kongresie czekają już na spotkanie z liderem KOD”, oraz że do listy instytucji, które przed Kijowskim rozwijają czerwony dywan, należy zaliczyć również Departament Stanu. Mielibyśmy zatem sytuację bezprecedensową w historii polskiej demokracji. Prezydent pojechałby jako statysta, natomiast najważniejsze instytucje Stanów Zjednoczonych ustawiłyby się w kolejce do nieznanego w Ameryce lidera protestów.

Z drugiej strony alternatywnej rzeczywistości uderzały nagłówki ukazujące dominującą rolę przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Było kulinarnie: „Tusk jedzie na kolację z Obamą, Duda obejdzie się smakiem” oraz w telegraficznym skrócie: „Barack Obama spotka się z Donaldem Tuskiem”. Tyle. Prezydent na aucie, prawdziwe grube ryby na raucie. Zresztą, jak na Twitterze przechwalał się Radosław Sikorski, on sam Barakowi Obamie spotkań z Dudą „zabronił”, dopóki w Polsce nie rozwiąże się kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego. Czy ktoś śmiałby poddawać w wątpliwości zapewnienia marszałka z dworu w Chobielinie? Na pewno nie śmiały tego uczynić wiodące media, które myślenie życzeniowe dawnej wierchuszki PO podawały dalej jak prawdy objawione.

Jak jest?

Każde dziecko, a co dopiero dziennikarz wie, iż odpowiednio długo pompowane bańki mają to do siebie, że kiedy już bardziej rozdymać się ich nie da, efektownie pękają. Nie inaczej było z historią amerykańskiego wyjazdu Mateusza Kijowskiego oraz Donalda Tuska. Jak się dosyć szybko okazało, wątpliwości jako pierwszy rozwiał sam lider KOD. Z szumnie zapowiadanego Kongresu, Senatu i Departamentu Stanu nie zostało właściwie nic. „(…) wynikły różne nieporozumienia, które śpieszę sprostować. Nie zostaliśmy do tej pory zaproszeni przez Kongres USA” – skomentował w oficjalnym oświadczeniu Kijowski.

Jak dowiedzieliśmy się z zamieszczonego planu pobytu, jego wyjazd do Ameryki to głównie spotkania z Polonią, pogadanki z ekspertami i typowy rajd po lokalnych komitetach KOD. Nawet sam Freedom House, organizacja która rzekomo pobyt Kijowskiego zainicjowała twierdzi, że ani tego wyjazdu nie organizuje, ani nie sponsoruje biletów. Po prostu udostępnia przestrzeń na spotkanie z jej działaczami. Pytanie zatem, kto za wyjazd płaci? Ludzie wrzucający pieniądze do puszek podczas marszów KOD? Pomijając kwestie finansowe, mamy zatem następujący obraz faktów: człowiek niepełniący w państwie żadnej funkcji leci półprywatnie do Ameryki, a znaczna część polskich mediów ogrywa ten spektakl jak wizytę Lecha Wałęsy w Kongresie w 1989 roku. I po wszystkim nie zająknie się nawet, żeby półprawdy uściślić.

To samo z kreowanym jako wyzwanie rzucone Andrzejowi Dudzie spotkaniem Obamy z Donaldem Tuskiem. Jak podaje na Twitterze Marek Magierowski, dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta: „Barack Obama podejmie uroczystą kolacją prezydenta Andrzeja Dudę. Nie dojdzie jednak do dwustronnego spotkania Obama-Tusk”. Jak z tego pata wybrnąć?

Wystarczy dodać, że pomimo braku zapowiadanej dyskusji w kuluarach, na wspomnianej kolacji pojawi się również były premier i szef PO. A skoro tak, to spotkanie będzie POD OKIEM Tuska, co świadczy o konieczności pilnowania naszego marionetkowego prezydenta przez „Króla Europy”. Być może sądzą Państwo, że żartuję. Niestety dokładnie taką informacje podał jeden z największych tygodników w Polsce po tym, kiedy dowiedział się już, że jego wszystkie wcześniejsze wrzutki rozminęły się z prawdą.

Duda spotyka się na kolacji z Obamą, ale za przyzwoitkę służy Tusk. Żeby było ciekawiej, dorabiane naprędce analizy, jak bardzo ochłodziły się relacje Polska-USA, rozwiała informacja o tym, że amerykańskie dowództwo od przyszłego roku planuje rozmieścić w Europie Wschodniej dodatkową brygadę pancerną. I tak misternie budowana konstrukcja o izolacji Polski zmierzającej do „drugiego stanu wojennego”, pękła niczym bańka mydlana.

Właśnie do tak żenującego miejsca w rozgrywaniu rodzimej polityki zagranicznej doszliśmy. Przez podobne historie w wykonaniu niektórych osób, dziennikarstwo wygląda obecnie jak najstarszy zawód świata. I to raczej nie jest powód do dumy z doświadczenia.

Marcin Makowski dla Wirtualnej Polski

Przeczytaj także:

Spotka – nie spotka czyli polityczny infantylizm

Posted in Polityka i aktualności | 1 Comment »

,,Apostoł Łaski,, nowy film o spowiedniku świętych

Posted by tadeo w dniu 30 Marzec 2016

thumb
O. Józef Andrasz SJ może dołączyć do tak zacnego grona jak św. o. Pio czy św. Leopold czyli świętych spowiedników. Chociaż w jego przypadku sytuacja jest jakby odwrócona – to on spowiadał świętych a jego proces beatyfikacyjny jeszcze się nie rozpoczął. Jak jego patron – św. Józef, wykonał misję i pozostał w cieniu, chociaż jest najczęściej wspominanym kapłanem ( 59 razy ) w ,, Dzienniczku,, św. Faustyny.

Telewizja Trwam w piątek 01 kwietnia o godz. 17:30 ( powtórka 00:30) wyemituje nowy film ,, Apostoł Łaski,, film traktuje o Sakramencie Pojednania w kontekście posługi ojca Józefa Andrasza.
Był on spowiednikiem i kierownikiem duchowym dla św. Faustyny , bł. Anieli Salawy, bł. S. Klemensy Staszewskiej OSU , założycielki zgromadzenia Najświętszej Duszy Chrystusa Pana sł. Bożej Pauli Zofi Tajber jak i dla s. Kaliksty Piekarczyk ZMBM która ofiarowała się jako żagiew za uratowanie Krakowa w czasie II wojny Światowej .

Warto polecić film tym którzy nie zdobyli się jeszcze na wielkanocną spowiedź. Film może być dla nich takim duchowym ,, Last minute,,.

> Z Panem Bogiem !

> Czesław Bogdański

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 470 obserwujących.