WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Posted by tadeo w dniu 3 Listopad 2015

PRAWDA JEST JEDNA I MOŻNA SIĘ KU NIEJ PRZYBLIŻAĆ, CHOCIAŻ TUTAJ NA ZIEMI NIGDY NIE POZNAMY JEJ DO KOŃCA.

ALE KIEDYŚ POZNAMY, BO OSTATECZNIE JEST NIĄ SAM BÓG.

JEDNA, JEDYNA KOMUNIA ŚWIĘTA MA WIĘKSZĄ WARTOŚĆ NIŻ WSZYSTKIE BOGACTWA ŚWIATA.

Kiedy wybije nasza ostatnia godzina, ustanie bicie naszego serca, wszystko się dla nas skończy, a więc i czas naszego zasługiwania i niezasługiwania. Takich jakimi jesteśmy, spotka nas śmierć i tacy staniemy przed Chrystusem, Sędzią. Nasze błagalne wołania, nasze łzy, nasze akty żalu, które jeszcze na ziemi zdobyłyby serce Boga, mogłyby z nas, grzeszników, uczynić – przy pomocy sakramentów – ludzi świętych; ale w owym momencie nie będą miały żadnej wartości; czas miłosierdzia minie i rozpocznie się czas sprawiedliwości – ojciec Pio.

bogciebie11

Posted in Kontakt, Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | 4 Comments »

Jeszcze POLSKA nie zginęła…

Posted by tadeo w dniu 26 Październik 2015

Wielokroć upokorzony czekałem na tą chwilę wiele lat. Osobiście bardzo się wzruszyłem… Tyle lat czekania, tyle momentów bezsilności i nieraz zniechęcenia. Warto było czekać!!!!!  Dzisiaj obudziłem się w innym – lepszym państwie.

Zwyciężyła POLSKA – ojczyzna moich marzeń.

Polska znów jest polska, Polska jest wolna, odzyskaliśmy suwerenność i wolność.  Wreszcie czuję się jak we własnym domu. 

Posted in POLECAM | 1 Comment »

Nieznana mistyczka – Wanda Boniszewska

Posted by tadeo w dniu 22 Styczeń 2017

O siostrze Wandzie Boniszewskiej, zakonnicy z bezhabitowego Zgromadzenia Sióstr od Aniołów, noszącej stygmaty w miejscu ran Chrystusa, usłyszeliśmy w 2003 r., kiedy zmarła w podwarszawskim Konstancinie.

Urodziła się w 1907 r. na Nowogródczyźnie i tam w 1925 r. wstąpiła do zakonu. Mieszkała w domu zgromadzenia w Pryciunach pod Wilnem, gdzie aresztowano ją 11 kwietnia 1950 r. Torturowana przez NKWD, gehennę, którą przeżyła, nazwała swoim piekłem i czyśćcem na ziemi, cierpienia zaś ofiarowała Bogu. Więziona w Rosji, modliła się o nawrócenie swoich prześladowców, a także o zbawienie Stalina i Hitlera. Po zwolnieniu w 1956 r. przyjechała do Polski.

Historię jej życia mogliśmy śledzić w spektaklu pokazanym w ramach Teatru Telewizji ze świetną rolą Kingi Preis. Sztuka Grzegorza Łoszewskiego w reżyserii Wojciecha Nowaka zdobyła Grand Prix Festiwalu Dwa Teatry w roku 2008. Od kilku tygodni w księgarniach dostępne jest wydanie niezwykłych zapisków s. Wandy Boniszewskiej „Dziennik duszy. Ukryta przed światem”. To zasługa Zgromadzenia Sióstr od Aniołów.

„Niemal nieustannie jako zgromadzenie jesteśmy pytane o mistyczne dary, jakimi Bóg obdarzył naszą siostrę, także i o ten, zdaje się, największy, przywilej uczestniczenia w męce Chrystusa. Dlatego też, po rozważeniu przed Bogiem i we wspólnocie zakonnej, a także wielu zachętach osób duchownych i świeckich, zdecydowałyśmy o publikacji całości jej duchowych zapisków, opatrzonych licznymi komentarzami, rozjaśniającymi ich znaczenie” – pisze we wstępie s. Maria Piątkowska, przełożona generalna zgromadzenia.

Siostra Boniszewska chciała ukryć przed światem noszone stygmaty i widzenia Matki Bożej. Nieliczne tylko siostry wiedziały o jej przeżyciach. Niektóre rany były widoczne, inne pojawiały się i zanikały. Jak pisze we wstępie książki ks. prof. Stanisław Urbański, „pomagały jej z woli Jezusa w wypełnianiu misji cierpienia”. W chwili obłóczyn usłyszała pragnienie Jezusa: „Chcę abyś została ukrzyżowana za tych, którzy nie chcą krzyża znać, a szczególnie chcę ukrzyżować ciebie dla tych, którym łask nie skąpię”. Modliła się, wynagradzając cierpieniem za grzechy szczególnie kapłanów i zakonników. Przyjmowała na siebie choroby i cierpienia innych. W czasie zamachu na Jana Pawła II cierpiała fizycznie razem z papieżem. Dziennik duchowy s. Wandy obejmuje zeszyty z lat 1921-1980. Pisała po zachęcie lub też wprost na polecenie swoich dwóch spowiedników i kierowników duchowych, ks. Makarewicza i ks. Barwickiego, także z posłuszeństwa matce generalnej.

Jak podkreślił ks. prof. Urbański, „czytelnik nie tylko powinien poznać historię życia tej cichej, ukrytej siostry zakonnej, ale przede wszystkim powinien uznać »Dziennik duszy « za przewodnik dla rozwoju swojego życia duchowego”.

 

Siostra Wanda Boniszewska CSA, „Dziennik duszy. Ukryta przed światem”, Wydawnictwo Święty Paweł, Częstochowa 2016

http://www.idziemy.pl/wiara/nieznana-mistyczka

Przeczytaj także:

Wanda Boniszewska

Wanda Boniszewska – Stygmatyczka

Cicha pośredniczka

Śladami „ukrytej stygmatyczki” s. Wandy Boniszewskiej

 

Posted in SYLWETKI, Święci obok nas | Leave a Comment »

Wielki pisarz apeluje do księży: Mówcie więcej o PIEKLE!!!

Posted by tadeo w dniu 17 Styczeń 2017

Piekło zniknęło z kaznodziejstwa, o katechezie nie wspominając. A przecież leży ono w centrum Dobrej Nowiny. Jeśli nic nam nie grozi, jeśli nic nie musimy, to Krzyż Jezusa Chrystusa był zbędny. Niezwykle mocno przypomina o tym wielki, francuski pisarz Paul Claudel.

„Bardzo mnie razi, że kapłani nie mówią już o Piekle. Przechodzi się obok tego, wstydliwie milcząc. Zakłada się, że wszyscy pójdą do Nieba bez najmniejszego wysiłku ani najmniejszego przekonania. Nawet się nad tym nie zastanawiając, że prawda o Piekle jest w samych podstawach chrześcijaństwa, że właśnie ta groźba kazała Drugiej Osobie opuścić przenajświętszą Trójcę, i że połowa Ewangelii jest na ten temat. Gdybym był kaznodzieją i miał dostęp do ambony, w pierwszej kolejności czułbym potrzebę przestrzeżenia uśpionej owczarni przed potwornym zagrożeniem, które się zbliża” – pisał Paul Claudel do redemptorysty Luigiego Becque. A słowa te stały się obecnie o niebo bardziej aktualne, niż były, gdy je pisano.

Autor: TPT

Źródło: MalyDziennik.pl

12:42 16 stycznia 2017

http://malydziennik.pl/wielki-pisarz-apeluje-do-ksiezy-mowcie-wiecej-o-piekle,1830.html#.WHzj5-_yY8Q.facebook

Posted in Religia | Leave a Comment »

x. Pawlukiewicz & x. Kowalski – „Czarny humor”

Posted by tadeo w dniu 14 Styczeń 2017

Posted in Ks. Piotr Pawlukiewicz | Leave a Comment »

Ks. Piotr Pawlukiewicz i ks. Bogusław Kowalski-Czarny humor (niesamowite śmieszna konferencja)

Posted by tadeo w dniu 14 Styczeń 2017

Posted in Ks. Piotr Pawlukiewicz | Leave a Comment »

Znalezione w sieci

Posted by tadeo w dniu 12 Styczeń 2017

„Kaczyński nie ma komu pokazywać słabości, bo nie ma prawdziwej konstruktywnej i merytorycznie dobrze przygotowanej opozycji. Dobra opozycja jest zbawienna dla rządzących , a przede wszystkim dla narodu. To co jest to badziewie. Jeden lepszy od drugiego. Szczytem protest w Sejmie. Nie sądziłem,że dożyję czasów kiedy najlepszy cyrk obejrzę z Sejmu. A jako były bankowiec jak słucham tego co mówi były bankowiec Petru i jak rozliczył się z kampanii wyborczej to ogarnia mnie przerażenie, kto chce władzy w tym kraju. O alimienciarzu Kijowskim już nie wspomnę.”

http://wiadomosci.onet.pl/forum/dr-jaroslaw-flis-kaczynski-boi-sie-okazac-slabosc,0,3034289,233154057,czytaj.html

Posted in Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Poznaj stary ludowy sposób, który oczyści Twoje tętnice

Posted by tadeo w dniu 9 Styczeń 2017

Ten niesamowity stary ludowy przepis, pomoże Ci skutecznie oczyścić tętnice, a tym samym zmniejszając zagrożenie wystąpienia chorób związanych z sercem. Ten przepis jest bardzo korzystny dla naszego organizmu ze względu wysokiej zawartości naturalnych składników, które wpływają na ogólny stan zdrowia w sposób pozytywny.
 oczyszczanie tetnic

Składniki:

  • 4 cytryny ze skórką
  • 4 duże ząbki czosnku
  • kawałek imbiru
  • 2 litry wody

Sposób przygotowania:

Posiekaj cytryny i imbir na drobne kawałki, a następnie umieść je w blenderze. Następnie dodaj obrany czosnek do miksera i wymieszaj wszystkie składniki. Po wszystkim przelej mieszaninę do miski.

Teraz dodaj wodę i całość zagotuj na małym ogniu. Tuż przed rozpoczęciem wrzenia zdejmij garnek z ognia i pozostaw do ostygnięcia. Całość odcedź.

Wlej środek w szklane butelki i przechowuj w lodówce.

Spożywanie:

Nie zapomnij, że trzeba wstrząsnąć butelką przed spożyciem. Spożywaj pół szklanki tej niesamowitej mikstury na czczo lub co najmniej dwie godziny przed posiłkami.

Spożywaj środek przez trzy tygodnie, a następnie zrób przerwę przez jeden tydzień. Jeśli czujesz, że trzeba powtórzyć zabieg ponów go ponownie.

http://www.opowiastka.com/poznaj-stary-ludowy-sposob-ktory-oczysci-tetnice/

Posted in Zdrowie jest najważniejsze | Leave a Comment »

Nigdym ja ciebie, ludu, nie rzuciła…

Posted by tadeo w dniu 9 Styczeń 2017

Film  Janusza Hanasa, znakomitego dokumentalisty z Lublina. Został zrealizowany na pamiątkę intronizacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Latyczowskiej w Lublinie. Przedstawia historię cudownej ikony na tle historii Kresów Wschodnich Polski od wieku XV do chwili obecnej.

 

http://vod.gazetapolska.pl/12074-nigdym-ja-ciebie-ludu-nie-rzucila-film-janusza-hanasa

Posted in Filmy - Polecam, Filmy dokumentalne | Leave a Comment »

W Polsce istnieją tylko dwie klasy polityczne: Jarosław Kaczyński oraz reszta świata.

Posted by tadeo w dniu 6 Styczeń 2017

Człowiek w naturalny sposób klasyfikuje wszystko co go otacza. Porządkuje w klasy, nazywa je, układa między nimi relacje. Wszystko po to aby lepiej rozumieć ten chaos, który jest wokół nas. Podobnie rzecz się ma i z polityką. Z obserwacji naszej rzeczywistości wynika moim zdaniem zasadniczy wniosek. W Polsce istnieją tylko dwie klasy polityczne: Jarosław Kaczyński oraz reszta świata.

16 grudnia ubiegłego roku, przez cały dzień do momentu powrotu z pracy nie miałem świadomości co się dzieje w Sejmie. Zbliżał się czas świąteczny i sposób naturalny myśli i działania były temu podporządkowane. Pomimo tego, że jestem politycznym zwierzakiem w ten czas wyciszam się. Czas świat bożonarodzeniowe to czas wyjątkowy. I wtedy jak grom z jasnego nieba zobaczyłem tę hucpę szczerbatego pyszałka, który przypominał szczeniackie popisy przed koleżankami pod trzepakiem. Ruch jaki wtedy wykonał Kaczyński przejdzie do klasyki strategii rozgrywania bitwy politycznej. Manewr, który położył na łopatki tę dziecinną resztę świata. Przegrupować siły i wykonać głosowanie nad budżetem i zamknąć posiedzenie Sejmu. Majstersztyk.

Dlaczego było to możliwe? W roku 2005 Kaczyński powiedział o reszcie świata, że nie ma żadnego pomysłu na politykę. Owszem, miała pomysł, ale na dotarcie do umysłów ludzi, którzy na co dzień niewiele mają z nią wspólnego. Kto pamięta tamten czas, ten pewnie pamięta wielkie czarne billboardy z jednym zdaniem: „Wstydzę się za PIS”. Chwyt prawie jak z seansem nienawiści z Orwell’a. Przed którym zwykły człowiek, który nie jest asertywny nie jest w stanie się obronić. Skuteczny dla pewnej podatnej na takie sugestie grupy społecznej, całkiem znacznej, nie ma co tego ukrywać. I wydawało się, że ten samograj będzie grał do końca świata i jeden dzień dłużej. A nie zagrał. Dlaczego? Dlatego, że nie było pozytywnego pomysłu. Na nienawiści nie można dojechać daleko. Normalni ludzie będą z biegiem czasu zwyczajnie zawstydzeni tym towarzystwem i powoli jeden po drugim będą je opuszczać. Z tej masy, która była na początku zostanie ostatecznie statystycznie istotna grupa nadal wściekłych, którym żadne argumenty nie są w stanie załagodzić ich życiowych frustracji i niskiej samooceny. Cały czas od 16 grudnia do dziś to gwałtownie przyspieszony czas pokazywania, rozbijania tej wizji, którą Tusk latami sączył w umysły Polaków, a który Kaczyński spokojnie rozbroił jak pistolecik dzieciaka na lany poniedziałek.

Na S24.PL jestem od ponad sześciu lat. Na placach jednej ręki drwala po ciężkim wypadku z piłą spalinową mogę policzyć przez te lata przypadki, gdy można było merytorycznie ze zwolennikami Tuska i jego kamandy porozmawiać. Tusk zorganizował partię nowego typu, ale w sensie leninowskim. Karnej, zdyscyplinowanej, bezrefleksyjnej, zdolnej do okrucieństwa – co z tego, że głownie medialnego, ale jednak okrucieństwa. W której propaganda miała wymiar nabożny prawie jak w partii bolszewickiej. W niej upatrywano metodę samograja, która tak ogłupi i tak głupich polaczków, że będzie można gwałcić, rabować, sycić wszelkie pożądania. Partię tę „brał za pysk” i której z dnia na dzień mówił, że czarne jest białe i natychmiast żołnierze wykonywali ten rozkaz w Internecie i gotowi byli się zaklinać, że zawsze tak uważali. Bezdyskusyjnie. Beznadziejnie głupio. I z biegiem czasu wokół reszty świata, zostawali tylko bezrefleksyjni egzekutorzy. Bo człowiek porządny długo w tym towarzystwie nie jest w stanie wytrzymać.

Teraz to mogę takie rzeczy pisać. Ale 16 grudnia nie sięgałem tak daleko w przyszłość. Myślałem, że ten terrorystyczny chwyt z waleniem prętem po klatce może być skuteczny i przestraszy ludzi. Jak bardzo się myliłem wystarczyło raptem dwa tygodnie pozostawienia reszty świata samej sobie. Ale wtedy pisałem też, że należy pokazywać ich 24/7. Miałem tylko taką intuicję. Czułem, że pokazywanie umysłowej próżni dzień i noc jest najlepszą bronią ze szczerbatymi pyszałkami. A rzeczywistość przeszła moje najśmielsze oczekiwania.

Dwa tygodnie miedzy świętami. I jeden tydzień wcześniej. Cóż to za interwał czasowy. A wydaje się, że minęły całe lata. Dziś nie znajdziecie w mediach żadnej informacji o tym czy ktoś tam jeszcze siedzi w ciemnej i zimnej Sali Plenarnej śpiewając rewolucyjną kolędę dla egzaltowanych panienek. Nie znajdziecie żadnej informacji o tym czy ktoś je nadal ten tradycyjny wieprzowy pasztet wigilijny po żydowsku. Nie znajdziecie też żadnej informacji o tym kto będzie miał dyżur w święto Sześciu Króli.

http://apokalipsateraz.salon24.pl/744374,walka-klas

Posted in Felietony | Leave a Comment »

Ostatnie wezwanie – film o św. Siostrze Faustynie

Posted by tadeo w dniu 5 Styczeń 2017

Posted in Filmy - Polecam, Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Cynamon z miodem na stany zapalne stawów, nowotwory, cholesterol …

Posted by tadeo w dniu 5 Styczeń 2017

cynamon z miodem

Cynamon z miodem to połączenie składników, które mogą wyleczyć nas z wielu chorób! Z pewnością wiesz, że miód znajduje się na liście najzdrowszych produktów na świecie. Wszystko za sprawą licznych witamin i minerałów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Eksperci twierdzą, że rodzaje witamin i minerałów jak i ich stężenie uzależnione jest od gatunku kwiatów wykorzystywanych w pszczelarstwie.

Miód jako jeden z nielicznych produktów posiada właściwości antybakteryjneprzeciwgrzybicze. To czyni z niego niezastąpionym środkiem leczniczym jako naturalny środek antyseptyczny w medycynie naturalnej. Nie można zapomnieć, że miód został wyposażony w nutraceutyki, które są niezwykle skuteczne w usuwaniu wolnych rodników z organizmu.

Miód sam w sobie jest niesamowity, bardzo przydatny w przypadku wielu problemach zdrowotnych, ale jego właściwości są jeszcze większe jeżeli połączymy go z cynamonem.

Cynamon jest słodką przyprawą o właściwościach leczniczych, bardzo często wykorzystywaną do pikantnych potraw oraz ciast. Wielu wykorzystuje cynamon, aby przyspieszyć proces odchudzania, a inni do poprawy snu. Ta super przyprawa posiada wiele własciwości zdrowotnych i należy stosować ją każdego dnia, aby ogólnie poprawić swój stan zdrowia.

Cynamon z miodem jest niesamowitą mieszanką, bardzo skuteczną w przypadku takich chorób jak wysoki poziom cholesterolu, wysoki poziom cukru we krwi, jak i wiele wirusów.

Oto, cynamon z miodem na niektóre choroby:

Zakażenie pęcherzyka żółciowego

Wymieszaj dwie łyżeczki cynamonu z jedną łyżeczką miodu. Cynamon z miodem dodaj do szklanki z ciepłą wodą. Pij każdego dnia.

Cholesterol

W 2 godziny możesz obniżyć wysoki cholesterol, aż o 10%. Aby wykorzystać cynamon z miodem do tego należy: dwie łyżeczki miodu wymieszać z trzema łyżeczkami cynamonu. Regularnie dokładaj tą mieszankę do herbaty.

Choroby serca

Potrzeba będzie pasta cynamonu z miodem. Wymieszaj dwie łyżeczki cynamonu z trzema łyżeczkami miodu i nakładaj na kanapki zamiast dżemu. Pasta obniża poziom cholesterolu w tętnicach i prowadzi tym samym do zmniejszenia ryzyka wystąpienia zawału serca.

Zapalenie stawów

Mieszankę składająca się z dwóch łyżek miodu i jednej łyżki cynamonu dodaj do szklanki z wodą. Spożywając z rana i wieczorem, napój wyeliminuje przewlekłe zapalenie stawów. Jeżeli będziemy spożywali mieszankę regularnie, może pomóc w walce z rakiem.

Układ odpornościowy

Tylko regularne spożywanie cynamonu z miodem poprawia odporność i chroni organizm przed bakteriami i wirusami.

Przeziębienie i grypa

W celu pozbycia się niedrożności nosa lub przewlekłego kaszlu, spożywaj przez 3 dni mieszankę 1 łyżeczki miodu i 1/4 łyżeczki cynamonu, 3 razy dziennie.

Mam nadzieję, że publikacja podoba ci się i podzielisz się nią z rodziną i przyjaciółmi.

Źródło: http://www.healthyfoodteam.com

Źródło: http://www.zdrowyportal.org/2635/cynamon-z-miodem-stany-zapalne-stawow-nowotwory-cholesterol/

Posted in Zdrowie jest najważniejsze | Leave a Comment »

Modlitwa Koronką do Bożego Miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 4 Styczeń 2017

W Godzinie Miłosierdzia Bożego – Godzina 15.00 – Modlitwa Koronką do Bożego Miłosierdzie. Źródło: Tv Trwam.

Posted in Kabarety i rozrywka, Miłosierdzie Boże | Leave a Comment »

Paweł – Kierbel – Olszewski

Posted by tadeo w dniu 31 Grudzień 2016

Posted by Marucha w dniu 2012-04-12 (czwartek)

Paweł Bartosz Olszewski (ur. 11 grudnia 1979 w Bydgoszczy) – polityk, działacz samorządowy, poseł na Sejm V, VI i VII kadencji. Absolwent Szkoły Podstawowej nr 32 w Bydgoszczy oraz I Liceum Ogólnokształcącego w Bydgoszczy. Następnie studiował na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu na kierunku zarządzanie i marketing (specjalizacja – ekonomia i polityka gospodarcza).

Po skończeniu studiów podjął pracę menedżera ds. eksportu w Bydgoskiej Fabryce Mebli. W 2004 został dyrektorem finansowym oraz prokurentem w Zakładzie Mechanicznym Skraw-Mech Sp. z o.o. (należącej do holdingu Pojazdy Szynowe PESA Bydgoszcz S.A.). Zawodowo pracował do czasu objęcia mandatu poselskiego.
Jest synem Wiesława Olszewskiego, wojewody bydgoskiego (w latach 90.) i byłego radnego z ramienia SLD.

Wiesław Cezary Olszewski (ur. 21 maja 1948) – polski działacz polityczny związany z Bydgoszczą, wojewoda bydgoski (1994–1997). W latach 1994–1997 sprawował urząd wojewody bydgoskiego z ramienia SLD. Objął później stanowisko dyrektora Nordea Bank Polska S.A. w Bydgoszczy.
Źródło: wikipedia

Rady Nadzorcze:
– Przedsiębiorstwo Zieleń Miejska W Bydgoszczy – Spółka Z Ograniczoną Odpowiedzialnością
– Pojazdy Szynowe Pesa Bydgoszcz Spółka Akcyjna Holding
– Europlast – Spółka Akcyjna

Źródło: http://manager.money.pl/krs/wieslaw-cezary-olszewski/

Bydgoska Ośmiornica

Kiedy uczęszczał do Technikum Elektryczno-Mechanicznego nazywał się jeszcze Wiesław Kierbel, ale przed maturą, w roku 1967, zdecydował się wraz z kolegą klasowym – Adamem Kwoką , na zmianę nazwiska. Ukończył więc bydgoską Akademię Techniczno-Rolniczą już jako Wiesław Olszewski. Podczas studiów zaangażował się politycznie po stronie nazywanej dziś reżimową. Działał w Zrzeszeniu Studentów Polskich. Nawiązał wtedy odpowiednie kontakty, co zaowocowało otwarciem się przed nim nowych możliwości. Zaczął kierować studencką spółdzielnią pracy Inventus. Żeby wzmocnić zaufanie do swojej osoby, wstąpił do PZPR, której członkiem pozostał do końca.

Spółdzielnia Inventus dawała średnio zatrudnienie 1500 studentom z WSP i ATR rocznie. Jej kierownictwo rozdzielało zlecenia. Witold Gadomski z “GW” zbadał, jakie obowiązywały w spółdzielniach zasady działania :

“W spółdzielniach istniała ścisła hierarchia. Ci na samym dole musieli wstawać przed świtem i czekać w kolejce na byle jaką fuchę – mycie okien czy sprzątanie hal fabrycznych. Ci w środku pracowali na kilka książeczek, dostawali lukratywne zlecenia, a czasem odpalali dolę tym na samej górze. Tam można było robić prawdziwy biznes. Tam też zaczynała się droga na salony wielkiej polityki.
Spółdzielnie były zapleczem finansowym organizacji młodzieżowych. A organizacje były zapleczem władzy. Tu rosły kadry, które miały rządzić PZPR i Polską.”
(…)
Po pięcioletniej pracy w Inventusie, Olszewski wrócił do macierzystej uczelni, ale nie dla pracy naukowej. Zastąpił na stanowisku dyrektora administracyjnego ATR Zdzisława Zachwieję, który przeszedł do odpowiedzialnej pracy w wydziale ekonomicznym KW PZPR.
(…)
W tym czasie dynamicznie rozwijała się też kariera partyjna Janusza Zemke. Pojawia się w tym miejscu pierwszy trop powiązań personalnych: Olszewski – Zachwieja – Zemke.
Zachwieja nie pracował długo w komitecie, wkrótce zaangażował się w przedsięwzięcie pod nazwą Drewbud. Pomysłodawcą Korporacji Budowlanej Drewbud był Piotr Bykowski z Poznania. Powstała ona w 1988 roku jako spółka kapitałowa, w której 90% udziałów posiadali minister przemysłu poprzez Fundusz Zmian Strukturalnych w Przemyśle i minister postępu naukowo-technicznego poprzez Fundusz Postępu Naukowo-Technicznego. -W naszej organizacji gospodarczej w ogóle nie ma żadnej osoby fizycznej- wyjaśniał Zdzisław Zachwieja dziennikarzowi. – Jesteśmy typowym przedsiębiorstwem państwowym, a jedynym naszym wyróżnikiem jest to, że nie powstaliśmy, jak to dotąd bywało, w drodze powołania administracyjnego przez ministra. Nie obciążyliśmy również swoim zaistnieniem budżetu państwa. Zgromadziliśmy jedynie poprzez alokację, kapitał państwowy dotąd nie najlepiej wykorzystywany, by stworzyć nowe przedsiębiorstwo dla nowego przedsięwzięcia. Na pytanie, z czego wynika fakt, że spółki nomenklaturowe działają na ludzi jak czerwona płachta, odpowiedział: – Z niezrozumienia, iż jest to najlepsza forma gromadzenia kapitału państwowego i prywatnego…

Najlepsza dla kogo? – wypadałoby zapytać. Oczywiście, dla osób, które miały dojście do kapitału państwowego, a w roku 1988 nie mieli go zwyczajni obywatele, w odróżnieniu od pracowników aparatu partyjnego i nomenklatury. Jak niewinnie brzmi informacja, że prywatna inicjatywa została zrealizowana bez obciążania budżetu państwa, a jedynie poprzez “alokację” kapitału państwowego. Cóż to jest alokacja? Po prostu, inne ulokowanie, przesunięcie kapitału. Kowalscy nie mieli żadnych szans na realizację swoich, nawet najwspanialszych, pomysłów poprzez “alokację” kapitału państwowego. Wybranym osobom, na przykład Bykowskiemu, takie rzeczy się udawały.

Poznańską Korporację nazwać można firmą-matką, która posiadała w całym kraju potomstwo. W naszym mieście, za przyczyną związków osobistych – jak się wyraził Zachwieja – powstało Przedsiębiorstwo Budowy Domów DREWBUD – BYDGOSZCZ spółka z o.o. j.g.u. Udziałowcami spółki były firmy państwowe z Bydgoszczy i okolic, a głównym – Korporacja Drewbud z Poznania. Dyrektorem naczelnym został Zdzisław Zachwieja, który z najlepszego w PRL miejsca widokowego dla przyszłego biznesmena, czyli z okien wydziału ekonomicznego KW PZPR, przez dwa lata wypatrywał zakłady państwowe, z którymi warto będzie nawiązać współpracę.
(…)
Jednym z banków holdingu Bykowskiego był Invest Bank z siedzibą w Poznaniu. Dyrektorem bydgoskiego oddziału tego banku został Wiesław Olszewski. Jakaś droga prowadzi więc przez ATR, KW PZPR i Drewbud do Invest Banku. Dopowiedzmy, że przewodniczącym rady poznańskiego Invest Banku jest Włodzimierz Majewski, były komendant wojewódzki MO w Bydgoszczy, członek egzekutywy KW PZPR, zaangażowany później również w działalność Drewbudu. Dr Majewski jest zapewne dobrym towarzyszem dr. Janusza Zemke, który, przypadkiem, kierował radą innego poznańskiego banku.

I teraz pytanie za 10 punktów. Kto niespodziewanie, po wyborach w 1993 roku, kiedy bydgoska SdRP uzyskała możliwość obsadzenia stanowiska wojewody, zgłosił kandydaturę dyrektora oddziału Invest Banku, tzw. bezpartyjnego fachowca, Wiesława Olszewskiego? Media podały, że była to propozycja posła Zemke. Jak by nie było, studiująca w Poznaniu, w czasie gdy ojciec był wojewodą bydgoskim, córka Olszewskiego, nie musiała wynajmować kwatery prywatnej. Bykowski nieodpłatnie przekazał do jej wyłącznej dyspozycji jedną ze swoich willi przy ul. Za Cytadelą. Żeby córka wojewody nie czuła się osamotniona, wspaniałomyślny biznesmen pozwolił, by zamieszkała w jego willi razem z koleżanką z roku.
(…)
Kandydat na wojewodę szczycił się tytułem naukowym doktora. Olszewskiego można nazwać swoistym fenomenem. Nikt go nigdy nie widział ślęczącego nad książką, za to widywany jest na większości organizowanych w mieście imprez, a jednak udało mu się zrobić doktorat, a teraz zapowiada, że zabiera się do habilitacji. Naprawdę fenomen. Na dodatek, Olszewski ukończył wydział telekomunikacji na ATR w Bydgoszczy, a doktorat zrobił z ekonomii w odległym Szczecinie. W związku z tym nikogo nie zaskoczy fakt, iż napisze pracę habilitacyjną np. w Rzeszowie, z dziedziny np. muzykologii albo konserwacji zabytków, bo przecież wiadomo, że kompetentny naukowo jest w wielu dziedzinach.

Mimo posiadanego tytułu naukowego, nie został Olszewski pozytywnie zaopiniowany przez sejmik samorządowy, ale nie jest to ocena wiążąca dla premiera . 12 kwietnia 1994 roku odebrał z rąk Waldemara Pawlaka nominację i rozpoczął urzędowanie.
(…)
Swoim asystentem, a więc osobą pozostającą z pryncypałem w najściślejszym kontakcie, uczynił wojewoda Jana Szopińskiego. To typowy produkt minionej epoki. Szopiński ukończył partyjną Akademię Nauk Społecznych w Warszawie, był przewodniczącym młodzieżowej przybudówki partii, przez wiele lat kierował biurem posłów PZPR, a później PZPR bis. Partia zarekomendowała go na stanowisko szefa bydgoskiego ośrodka telewizyjnego i choć Szopiński ma zerowe kwalifikacje do tego typu pracy, zdominowany przez SLD zarząd TVP SA długo uznawał go za jednego z najpoważniejszych kandydatów do sprawowania tej funkcji.

Najważniejszą po wojewodach osobą w Urzędzie Wojewódzkim został Jan Graczkowski, który woli być dzisiaj kojarzony z harcerstwem, a nie z PZPR. W latach 1974-79 pełnił funkcję zastępcy komendanta, a od 1979 do 1985 – komendanta bydgoskiej chorągwi im. M.Kopernika. Harcerze pamiętają jednak, że kiedy był ubrany “po cywilnemu”, czyli w garnitur, a nie w mundur, do klapy marynarki wpinał zawsze znaczek PZPR. Doszło do tego, że pracownicy chorągwi sprezentowali mu któregoś dnia krzyż harcerski, żeby mu wskazać do jakiej organizacji powinien się przyznawać.
(…)
Wojewoda wyznacza swoich przedstawicieli do rad nadzorczych tych przedsiębiorstw państwowych, które przekształciły się w jednoosobowe spółki skarbu państwa. Członkowie rad zbierają się przeciętnie raz w miesiącu i otrzymują za ten wysiłek średnią krajową, czyli obecnie brutto około 2 tys. złotych miesięcznie. Jak rozdzielił konfitury Wiesław Olszewski? Coś należało się koalicjantowi, więc miejsca w radach nadzorczych otrzymały Ewa Niedbalska z PSL i Irena Szperka, protegowana Kłopotka. Należało następnie zadowolić SLD. Do rad nadzorczych spółek skarbu państwa dostali się wypróbowani towarzysze: Bronisław Baranowski, Jan Graczkowski, Antoni Baszyński i Krzysztof Kęskrawiec. Kolejne decyzje Olszewskiego można nazwać niekonwencjonalnymi. Reprezentantką wojewody w radzie nadzorczej Stomilu została jego była żona, Jolanta Olszewska, a w radzie Przedsiębiorstwa Przemysłu Drzewnego w Śliwicach – Jadwiga Nowak, ta sama, z którą Olszewski pojawia się najczęściej na imprezach. Dyrektorem wydziału Urzędu Wojewódzkiego sprawującego nadzór nad przedsiębiorstwami państwowymi był wówczas Janusz Wiśniewski. Nie można było pominąć go w rozdziale konfitur, więc dostał się również do rady nadzorczej, a ponieważ Olszewski ceni więzi rodzinne, powołał do jednej z rad także żonę Wiśniewskiego.
(…)
Spokojne urzędowanie zakłóciła wojewodzie publikacja w regionalnej “Gazecie Wyborczej”. 3 listopada 1995 roku ukazał się tekst pt. “Obywatel Olszewski poręczył, wojewoda Olszewski nie płaci.” Bydgoszczanie zostali poinformowani o przeszłych poczynaniach wojewody. Jako pracownik ATR poręczył kredyt dla spółki Dam-Tex Stramowskiego i Borysiaka w wysokości 2,5 mld zł, a należący do Skarbu Państwa Pomorski Bank Kredytowy w Szczecinie nigdy nie odzyskał tych pieniędzy.
(…)
Rok 1996 nie zaczął się dla Olszewskiego zbyt pomyślnie. Prokuratura wszczęła śledztwo o przestępstwo z artykułu 205 kodeksu karnego, który mówi: “kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzania własnym mieniem za pomocą wprowadzenia w błąd (…) podlega karze od sześciu miesięcy do pięciu lat więzienia.”

W listopadzie poprzedniego roku Radio PIK nadało reportaż autorstwa Joanny Taczkowskiej i Andrzeja Walkowiaka, który ujawniał sposób przejęcia przez wojewodę lokalu od 92-letniej kobiety. Siostra staruszki zarzuciła Olszewskiemu, że: “skłonił niedołężną Helenę, aby podarowała mu swoje mieszkanie.” Sprawą zajął się także fiskus. Pierwszy Urząd Skarbowy poinformował, iż “wszczyna postępowanie w sprawie wymiaru podatku od spadków i darowizn od dokonanej przez panią Helenę Fijałkowską na rzecz Wiesława Olszewskiego aktem notarialnym z dnia 11 maja 1995 roku sporządzonym przez Iwonę Woroszyło-Kłopotek darowizny lokalu mieszkalnego”. Fiskus wezwał Olszewskiego do “podwyższenia wartości lokalu mieszkalnego przy ul. Sułkowskiego 62/46″. W akcie notarialnym wartość darowizny oszacowano na 6 tys. zł. Tymczasem tabele skarbowe w tamtym czasie wskazywały, iż metr kwadratowy kosztuje na rynku od 550 do 800 zł, co oznaczało, że ponad 30-metrowe mieszkanie przy ul. Sułkowskiego było warte kilka razy więcej niż sześć tysięcy, od której to kwoty zapłacił Olszewski podatek.

Źródło:
http://ewastarosta.wordpress.com/moje-ksiazki/%E2%80%9Ebydgoska-osmiornica-2%E2%80%9D/%E2%80%9Ebydgoska-osmiornica-2%E2%80%9D-%E2%80%93-olszewski/

“A dlaczego Pan Kierbel zmienił nazwisko?”

Odpowiem dowcipem
Pewnego razu do urzędu przybył pan Goldberg.
– Chciałbym zmienić nazwisko
– na jakie?
– na Złotoś
– dobrze

Minęły dwa lata
Do urzędu przybył pan Złotoś
– Chciałbym zmienić nazwisko
– na jakie?
– na Srebroś
– ale dlaczego chce pan zmienić ponownie nazwisko?
– bo w kwestionariuszu zawsze jest rubryka “poprzednie nazwisko
(jeśli zmienione)”

http://czerwonykiel.blogspot.se/

https://marucha.wordpress.com/2012/04/12/pawel-kierbel-olszewski/

Posted in Gospodarka i Ekonomia, Historia | Leave a Comment »

W Polsce zapłonął ogień

Posted by tadeo w dniu 31 Grudzień 2016

Z ks. Piotrem Glasem, kapłanem posługującym w Wielkiej Brytanii, prowadzącym egzorcyzm nad Polską podczas Wielkiej Pokuty, rozmawia Beata Falkowska

zdjęcie

W jakiej parafii posługuje Ksiądz obecnie na Wyspach?

– Od września posługuję w dużej miejscowości Reading, niedaleko Londynu, w której jest kilka parafii.

Wśród Księdza parafian są Polacy?

– Nie, Polaków tu nie ma, to nie jest polska dzielnica. Wierni z mojej parafii to Anglicy, dużo Irlandczyków, Filipińczyków.

Posługiwał Ksiądz także w Polsce? Pytam, by może spróbować porównać życie polskiej i brytyjskiej parafii.

– W Polsce posługiwałem w latach 1989-1992. To już odległy czas, inne pokolenie. Trudno porównywać, bo jak teraz jadę do Polski, to otwieram szeroko oczy ze zdumienia, patrząc na to, co się dzieje.

Co Księdza szokuje?

– Zmieniło się całe społeczeństwo. Sekularyzacja poszła w galopującym tempie. Nie wiem, czy duszpasterstwo nadąża za tymi procesami. Są oczywiście takie miejsca, gdzie skala działań jest adekwatna do zagrożeń – księża wychodzą do ludzi, do młodych, szukają nowych środków dotarcia do nich, ale to za mało. Kościół za wolno poszedł także za zmianami np. w obszarze mediów, które mogą być albo wspaniałym narzędziem ewangelizacji, albo upodlenia człowieka. Mamy w Polsce wspaniałe katolickie media, ale powinno być ich więcej.  

Niektórzy zadowalają się tym, co mamy, konstatując, że u nas i tak jest lepiej niż na Zachodzie.

– Nie wiem, czy to jest dobre myślenie. Przecież tylu młodych odeszło od Kościoła, tylu ludzi potraciliśmy. Jezus powiedział: „Po owocach ich poznacie”. Patrzę na te owoce w Wielkiej Brytanii. Młodzi Polacy przyjeżdżają tu i rozpływają się, nie ma ich w żadnym kościele. Tylko 10 proc. Polaków w Wielkiej Brytanii uczestniczy w formach duszpasterstwa w parafiach. Mój kolega pracuje w polskiej misji, jest proboszczem w dużej miejscowości, gdzie mieszka ponad 20 tys. Polaków, a na Msze św. przychodzi 800-900 osób. Pytam, gdzie jest 19 tysięcy? Jeszcze nie jesteśmy w takiej sytuacji jak Brytyjczycy, tutaj panuje pogaństwo, ale te statystyki o czymś świadczą. Ale jak jest święcenie pokarmów w Wielką Sobotę, to ulice trzeba zamykać, takie ciągną tłumy. Gdy ci ludzie wracają do rodzinnych domów, do Polski, to także często idą na Mszę św., bo tak wypada przed mamą, sąsiadami. Dlaczego nie ma ich w kościołach w Wielkiej Brytanii? Bo nie ma wiary. Przecież ci Polacy są w większości ochrzczeni, bierzmowani, przeszli katechizację w szkole. Dlaczego nie widać owoców? Może czegoś zabrakło? Może to było tylko „szkolenie kościelne”?

Jak głosić dziś Ewangelię o Jezusie, mówić o Panu Bogu ludziom żyjącym na pustyniach miast? Potrzeba nam proroków jak ogień? 

– Wielu kapłanów nie wierzy w to, co ma. Miałem niedawno rekolekcje dla kapłanów w Polsce. Przyjechali księża, którzy chcą czegoś więcej, dowiedzieć się nowych rzeczy, nauczyć się. Byli zarówno młodzi, jak i starsi księża. Jeden kapłan na koniec płakał, jak zobaczył, jaką moc ma modlitwa kapłana. Mówiłem do tych księży: „Do Polski zapraszany jest ks. Bashobora, o. Manjackal. I dobrze, Pan Bóg się nimi posługuje, ale przecież was jest w Polsce 35 tys., przecież wśród was znajdą się tysiące Manjackalów. Każdy z nas ma te dary, ale musicie się obudzić”.

I wyjść poza schemat, że nic się nie da zrobić.

– Trzeba księżom uwierzyć w dar kapłaństwa, w swoje charyzmaty. Każdy z nas ma charyzmaty, bo był chrzczony i bierzmowany. Duch Święty, gdy zaczniemy działać, pomoże. W Polsce tkwi ogromny potencjał. Gdyby tylko co dziesiąty ksiądz obudził się, ujrzał pełnię kapłaństwa, wyszedł do ludzi, nie bał się o opinię ludzką, wyobraża sobie pani, co by się działo? Kiedyś prowadziłem forum charyzmatyczne w Chicago, które odbywało się pod hasłem: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię”, i działy się tam cuda, bo ludzie chcieli w końcu usłyszeć kogoś, kto wierzy w to, co mówi, który sam przeżył kiedyś rozpalenie ogniem.

Takie dotknięcie Ducha Świętego jest rzeczywistością dostępną dla każdego?

– Nie o to chodzi, że każdy ma iść na stadion i głosić Ewangelię. Ale można mieć charyzmatyczną wiarę, pracując w szpitalu, w hospicjum, jako katecheta czy dziennikarz. Przez tę przeciętność dzieje się to, co obserwujemy dzisiaj – szarość i bylejakość. Ilu ludzi na Mszach św. naprawdę się modli, a ilu ma rutynowe nastawienie do Liturgii? Ilu ma prawdziwą wiarę w to, co dzieje się w Kościele? To dotyka także kapłanów. Jak mają na nas spływać łaski, jeśli nie wierzymy w to wszystko? Pan Bóg działa zawsze, ale potrzeba naszego zaangażowania. Charyzmatyczna wiara jest potrzebna szczególnie tym, którzy przez dar kapłaństwa mają rozpalać tę wiarę w tych, którzy żyją w rodzinach, wychowują dzieci i naprawdę mają ciężej niż my, duchowni.

Przyjęcie z wiarą takich duchowych przełomów jak Wielka Pokuta czy Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana zaowocuje w naszej historii?

– Po tylu latach pracy za granicą, gdy dziś, u progu 2017 roku, patrzę na to, co dzieje się na świecie, słowa, że Polska jest narodem wybranym, nabierają innego wymiaru. Coraz bardziej widzę, że nasza Ojczyzna stała się bastionem prawdziwej wiary chrześcijańskiej. Także prawdziwa pobożność maryjna, tak głęboko zakorzeniona, powoduje, że Polska jest tym miejscem, z którego wyjdzie iskra, gdzie Pan Bóg zacznie budować coś nowego na świecie. Europa dzisiaj to nowy Babilon. Potrzeba nam czytać Apokalipsę, bo tam to wszystko jest opisane. To, co panuje na Zachodzie, to pogaństwo i postchrześcijaństwo. Tych ludzi nic już nie rusza, nawet jak cud się wydarzy, to oni sobie to wytłumaczą.

Wielka Pokuta była takim cudem, znakiem nie tylko dla Polski, ale i całego świata?

– Na Wielkiej Pokucie 15 października spodziewaliśmy się maksymalnie 5 tys. osób, a przyjechało 150 tys. To był wyraz potężnej wiary Polaków. Na Jasnej Górze zobaczyłem ludzi, którzy przybyli tylko w jednym celu: aby się modlić. Zobaczyłem najzwyklejszych, najprostszych ludzi, którzy na kolanach spędzają godziny, którzy modlą się Nowenną Pompejańską, odprawiają ją nawet po kilkanaście razy, oddają się Matce Bożej według św. Ludwika Grignion de Montforta. To jest już niespotykane w Europie. Później otrzymałem telefon od znajomej mistyczki. Opowiadała mi, jak zobaczyła podczas Wielkiej Pokuty otwarte nad Częstochową Niebo, Maryję i tysiące dusz, które szły z krajów ościennych, ze Wschodu i z Zachodu, bo przez naszą modlitwę na Jasnej Górze znajdowały kanał do Nieba. Na ile to jest prawdziwe, nie wiem. Na pewno Pan Bóg okazał swą potężną moc. To nie był ogień, który zapłonął i wygaśnie. Pan Bóg coś planuje dla naszej Ojczyzny, potrzebował tej pokuty przed Aktem Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana, na zakończenie Roku Miłosierdzia, przed rozpoczęciem roku stulecia Fatimy. Oby owoce tych wydarzeń rozlały się po Polsce, na parafie. Obszernie zrelacjonował to tylko „Nasz Dziennik”. Pytanie, dlaczego inne media, nawet katolickie, wyciszyły to, często przemilczały, kto tym kierował?

Podczas Wielkiej Pokuty Naród Polski prosił o wybaczenie grzechów i win. Na Zachodzie poczucie grzechu to już rzadkość.

– Tu ludzie nie przepraszają, nie uznają grzechu, żniwo zbiera herezja powszechnego zbawienia, przekonanie, że wszyscy idziemy do Nieba.

Za brakiem świadomości, kim jest Bóg, idzie brak świadomości, że istnieje także Jego odwieczny przeciwnik?

– W Kościele w ogóle za mało mówi się o duchowej walce. Dlaczego straciliśmy w parafiach wielu mężczyzn? Bo straciliśmy ducha walki, a mężczyzna jest stworzony do walki o byt, o kobietę, o Ojczyznę i także do walki o wiarę.

Zapomnieliśmy, że jesteśmy na wojnie w wielu obszarach życia katolików: rodzinnym, małżeńskim, parafialnym, społecznym…

– Tymczasem Maryja w objawieniach w Fatimie i w innych objawieniach prywatnych wciąż powtarza: walka trwa, walka ze smokiem, z masoneriami i na zewnątrz, i wewnątrz Kościoła. Jak człowiek to czyta, ma świadomość tych rzeczy, nabiera duchowej siły i rozumie to, co dzieje się z nim i wokół niego. Rozumie choćby mechanizm pokusy, jak diabeł chce zniszczyć mnie i innych. Bez tej świadomości będę traktował wiarę subiektywnie, emocjonalnie, a jak przyjdzie kryzys, wówczas wiarę stracę. Z religii katolickiej zrobiliśmy religię dla pań, a zapomnieliśmy o elemencie walki, który właśnie dziś jest nam tak bardzo potrzebny. Zresztą największe święte to były najwyższej klasy wojowniczki. Spójrzmy na św. Faustynę, ta kobieta płakała i walczyła. Podobnie jak bł. ks. Michał Sopoćko, który do końca walczył o Boże Miłosierdzie, umierał w samotności i odrzuceniu.  

Maryja jest naszym wielkim wsparciem na ten czas walki. Ta, która miażdży, u końca czasów, głowę węża…

– To jest jedyna nadzieja. Ona sama mówi, że tylko ci, którzy zatopią się w Jej Sercu, zawierzą Jej całkowicie, ci będą naprawdę przy Jej Synu. To jest jedyna w tej chwili droga. Kto nie ma Maryi za Matkę, nie ma Boga za Ojca. Maryja dziś nie jest opcją, która może być, ale nie musi, nie jest dodatkiem, jakimś wyborem duchowości. „Zwycięstwo, jeśli przyjdzie, będzie to zwycięstwo Maryi” – powiedział ks. kard. Hlond, i to nie były jakieś czcze słowa. Ona, Świątynia Salomona, Oblubienica Ducha Świętego, jest Wszechpośredniczką łask, przez Jej dłonie otrzymujemy Ducha Świętego. Pytanie, jakim duchem posługują ci, którzy odrzucają Maryję, czy to jest Duch Święty? Jezus sam powiedział, że „nie każdy, który Mi mówi: ’Panie, Panie!’, wejdzie do królestwa niebieskiego”.

Opowiada Ksiądz o szczególnej roli Maryi, której doświadczył w czasie odprawiania egzorcyzmów?

– Tak, w momencie, kiedy brakowało mi narzędzi, gdy już nic nie działało, a demon się śmiał, Duch Święty podpowiedział w pewnym momencie: „Wezwij Maryję”. „Tylko nie Ona” – wrzeszczał demon. On nienawidzi Matki Najświętszej, bo Ona jest człowiekiem, jednym z nas. I demon wie, że świat będzie ocalony przez Maryję. Człowiekowi została dana władza nad upadłym archaniołem. On wie, że już jest zniszczony. Maryja jest Tą, która powiedziała „fiat”, a on: „Nie będę służył”. Dlatego tłumaczę ludziom, że Różaniec to nie jest „klepanie”, wiem, bo sam kiedyś „klepałem”, ale to jest potężna modlitwa. A jaką moc ma Nowenna Pompejańska, trzy części Różańca odmawiane przez 54 dni!  

„Klepał” Ksiądz pacierze? Jak to było zatem u Księdza z rozgrzaniem wiary?

– Stało się to w samotności, bez nikogo. W 2007 roku byłem w Taizé z młodzieżą z parafii, niezbyt mi się podobało, bo było tam z nami 5 tys. młodzieży z Niemiec, która przyjechała w ramach przygotowań do bierzmowania, atmosfera była biwakowa. Narastała we mnie złość. Dziś wiem, że to było demoniczne, bo jak coś dobrego się szykuje, demon atakuje. W pewnym momencie wyszedłem poza kampus do maleńkiego kościółka, pomodlić się. Siadłem, zacząłem czytać Pismo Święte i przyszło na mnie takie olbrzymie dotknięcie Bożej łaski, nie mogłem się ruszyć. Miałem pełną świadomość, ale byłem jak sparaliżowany, przy czym miałem niesamowite poczucie Obecności. Siedziałem tam kilka godzin, potem poprosiłem Pana Boga, by już mi zabrał to doświadczenie. Wróciłem do kampusu, choć jeszcze przez jakiś czas pozostawałem jakby w innej rzeczywistości. To było dotknięcie Ducha Świętego.  

Boga spotykamy zawsze w najmniej spodziewanym czasie?

– Nie można wymusić tego na siłę, emocjonalnie, psychicznie. Każdy ma inne doświadczenie. Może Pan Bóg chciał mi wówczas powiedzieć: „Słuchaj, jestem”, albo: „Coś dla ciebie szykuję”. Może: „Musisz iść do spowiedzi, zmienić swoje życie kapłańskie, wyjść z marazmu”.

To był początek zmian w Księdza kapłańskim życiu?

– Zacząłem najpierw sam wewnętrznie się zmieniać. Ujrzałem, że to, co wydawało mi się normalne, wcale takie nie było, było zastojem, a ja byłem księdzem z automatu, spełniałem tylko swoje funkcje. Zobaczyłem, na jak wielu poziomach duchowych jeszcze nie byłem. Słuchałem wówczas bardzo wielu różnych konferencji duchowych, otworzyłem się na rzeczy, których nigdy nie robiłem. Tu, w Wielkiej Brytanii, w pogańskim kraju, organizowałem w piątek adoracje, godziny święte, wprowadziłem później element modlitwy o uzdrowienie, działy się tam wówczas cuda. Przychodziły tłumy ludzi, a pamiętajmy, że to był piątek, kiedy na Zachodzie idzie się do pubu, na dyskotekę, a nie do kościoła. Potem pojawiła się droga do bycia egzorcystą, to trwało 10 lat, widziałem wówczas cuda, które działy się w ciągu kilku minut, poprzez modlitwę i wiarę. I to ostatnie doświadczenie: Wielka Pokuta. Nigdy w życiu nie myślałem, że będę prowadził egzorcyzm kraju. Dziś jestem szczęśliwy, że dostąpiłem tej łaski, nawet gdyby to miała być ostatnia rzecz, którą w życiu zrobiłem. To wszystko jest możliwe tylko dzięki temu, że kiedyś człowiek otworzył się na Ducha Świętego. On także pokaże nam drogę do nieznanego jeszcze momentu, który rozpoczął się w Częstochowie i Łagiewnikach. Mocno wierzę, że dla Boga wszystko jest możliwe, jeżeli wierzymy z całego serca.  

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/mysl/173359,w-polsce-zaplonal-ogien.html

Posted in Religia | Leave a Comment »

Ewangeliczna postawa póki można.

Posted by tadeo w dniu 30 Grudzień 2016

Wiosną tego roku spotkaliśmy w Medziugorje grupę Pielgrzymów, Polaków z Toronto. Dużo rozmawialiśmy z nimi. Większość z nich to młodzi rodzice przerażeni bezsilnością w codziennym poddawaniu ich dzieci wychowaniu Gender w tej części Kanady. Na jesieni nasz przewodnik duchowy ojciec Edward CM gościł u nich z rekolekcjami w Kanadzie. Potwierdził po powrocie ten szalony pomysł wychowawczy realizowany przy poparciu homoseksualnej kobiety rządzącej tą częścią Kanady. Nikt się nie wychyli z krytyką realizowanego w szkołach programu z rodziców w obawie przed odebraniem dziecka, więzieniem czy utratą pracy. Można to nazwać neomarksizmem.

W Policji podobnie jak kiedyś w Polsce Sekretarz POP, w Kanadzie musi pracować osoba LGBT. W Europie, Francji, specjalna rada zakazała filmiku z uśmiechniętymi dziećmi z zespołem downa, powód ?- może niepokoić sumienie kobiet które legalnie usunęły dziecko z zespołem Downa.

Sytuacja z Kanady i Francji ponagliła mnie aby wstawić filmik z vloga Dominikanina, ojca Adama Szustaka dzięki któremu będziemy umieli obronić Ewangelię i zachować właściwą postawę. Myślę że warto przesłać go do znajomych. Młodzi mogą po ewentualnej, kiedyś, zmianie władzy w Polsce niemieć szansy dowiedzieć prawdy gdyż taki film może zostać uznany że niepokoi sumienie i szerzy nienawiść. Oby tak w Polsce się nie stało czego sobie i Państwu życzę na AD 2017.

Sądecki Pielgrzym

Posted in Religia | Leave a Comment »

Dla niedowiarków! Ojciec Witko zdradza jak wygląda…szatan!

Posted by tadeo w dniu 29 Grudzień 2016

Ojciec Józef Witko, znany i ceniony „uzdrowiciel”, duchowny, który pomógł niezliczonym zagubionym, opętanym wejść na drogę prowadzącą do Nieba. Ponad rok temu w wywiadzie dla magazynu „Franciszkański Biuletyn Informacyjny” (FBI), opowiedział swoją historię spotkania z … szatanem i zdradził, gdzie dokładnie diabeł atakuje człowieka. Jeśli nie wierzysz w istnienie szatana, lepiej to przeczytaj!

 

Tomasz Wandas: Kiedyś przeczytałem nagłówek jednej z bardziej poczytnych gazet i znalazłem na niej napis: Ojciec Józef Witko – uzdrowiciel. Określenie Ojca w ten sposób nie jest zbyt adekwatne, mniemam. W ogóle różnie Ojca ludzie nazywają, jedni świętym, inni charyzmatykiem, szarlatanem, opętanym. Wielu jednak przecież nie zna Ojca osobiście. Żebyśmy lepiej mogli Ojca poznać czy mógłby Ojciec odpowiedzieć nam na pytanie: Kim Ojciec jest?

Ojciec Witko: Kim jestem? Ciekawe pytanie. Przede wszystkim jestem zakonnikiem i kapłanem. Kim jestem? Jestem tym, który stara się wypełnić polecenie Jezusa: Uzdrawiajcie chorych i mówcie im: Przybliżyło się do was Królestwo niebieskie. Kim jeszcze jestem? Jestem wierzącym, o których Jezusa powiedział: „Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie.” (Mk 16,17-18).

Kiedy odkrył Ojciec dar uzdrawiania czy uwalniania ludzi od złych duchów/dolegliwości?

Najprościej mówiąc wówczas, kiedy zacząłem modlić się za ludzi chorych, utrudzonych, umęczonych życiem. Na początku mojej posługi, jakieś 16-17 lat temu, kiedy już zacząłem modlić się za chorych, przyszła do mnie matka chłopca i prosiła mnie, abym z nią poszedł do jej domu i pomodlił się nad jej synem. Jej syn miał dopiero siedem miesięcy. Urodził się z dziurą na sercu o wielkości 7,5 mm. Lekarze przygotowywali to dziecko do operacji. Kiedy przyszedłem do jej domu, od razu zacząłem modlitwę. Modliłem się około jednej minuty w językach. W czasie modlitwy dziecko zaczęło płakać. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem, dziś już wiem, Pan Bóg począł uzdrawiać to małe dziecko. Po modlitwie, kiedy rodzice pojechali do szpitala w Prokocimiu na kolejną wizytę przygotowującą do operacji, wówczas jeden z lekarzy prowadzących bardzo mocno poruszony tym, co zobaczył po badaniach, powiedział: Nie wiem, jak to się stało, ale operacja nie będzie potrzebna. Proszę państwa dziura na serduszku waszego synka zmalała do wielkości 1,5 mm. To była niesamowita dobra nowina. Kiedy rodzice wrócili do domu, matka przyniosła swojego syna do klasztoru, gdzie przebywałem i poprosiła, abym  znów się pomodlił. Po tej drugiej modlitwie, jak się później okazało, dziura na sercu tego chłopca całkowicie zniknęła. Lekarz powiedział wówczas: 25 lat pracuję w tym zawodzie i ani nie widziałem na własne oczy, ani też nie słyszałem, aby dziura na sercu mogła tak po prostu sama zniknąć. To był początek świadectw o mocy Boga, która działa wówczas, gdy się modlę o uzdrowienie i uwolnienie.

O ile się nie mylę, to kończył Ojciec prywatne liceum Ojców Franciszkanów w Wieliczce, jedna z bardziej szanowanych nauczycielek, gdy opowiadała o Ojcu, mówiła nam, że był Ojciec świętym chłopcem, jej marzeniem było, żebyśmy byli choć trochę do Ojca podobni, dlaczego? Co takiego szczególnego Ojciec robił, jaki był? Czy już wtedy pojawiały się jakieś znaki Ojca charyzmatu?

Nie. Byłem taki jak wszyscy inni. Zaś znaki mocy Bożej pojawiły się wówczas, kiedy po prostu zacząłem się modlić za chorych. Jak dobrze pamiętam, było to dopiero w 1996 r., dwa lata po święceniach kapłańskich.

Większość ludzi chyba nie zdaje sobie sprawy, jak ciężką Ojciec wykonuje pracę? Skąd ma Ojciec tyle siły?

Źródłem mojej siły jest Pan Bóg. Na pewno nie jest to łatwa posługa, tym bardziej, że w samochodzie dziennie spędzam średnio około 6 godzin. Wymaga to dużo sił i rezygnacji z wielu, nawet dobrych rzeczy. Ale to, co zauważam, wieczorna Eucharystia z modlitwą o uzdrowienie odnawia moje siły. Po Eucharystii czuję się tak, jakbym w ogóle nie był zmęczony.

Pismo Święte mówi, że ludzi poznaje się po owocach, jakie za nimi idą, jakie idą za Ojcem?

Proszę o to spytać ludzi, którym posługuję.

Każdy człowiek przez całe życie walczy z pokusami, ze złym duchem, który czeka i szuka naszego najsłabszego punktu, żeby zaatakować. Jak Ojciec się przed nim broni i jak radzi nam się przed nim bronić? W ogóle jak wyobraża sobie Ojciec szatana?

Kiedyś Pan dał mi taki oto sen. Przygotowując konferencję, zobaczyłem w pewnym momencie na ekranie komputera węża, który leżał na pustynnym piasku. Nagle wąż odwraca swoją paszczę w moim kierunku, a jego paszcza urasta do ogromnych rozmiarów. Z jego paszczy zaś wydobył się przeraźliwy ryk. Po czym paszcza węża odwraca się w kierunku pustyni i znów powraca do normalnych rozmiarów. Ja zaś usłyszałem głos: „Zobacz, on tylko tyle może.” Wierzę, że był to proroczy sen. Szatan tak na prawdę nic nie może, kiedy jesteśmy złączeni z Jezusem. Najlepszą obroną przed złem jest życie w łasce uświęcającej, codzienna modlitwa, lektura Pisma świętego, dobre uczynki spełniane z miłością Boga i bliźniego.

Jak sobie wyobrażam szatana? Nie muszę go sobie wyobrażać, a nawet nie chcę, gdyż spotkanie z nim nie należy do przyjemnych. Na pewno jego widok jest straszny, przerażający, napełniający serce ogromnym lękiem. Gdyby nie Pan Bóg, człowiek umarłby z przerażenia.

Czy może spotkał go Ojciec w innej formie niż większość z nas (tzn. w formie kuszeń, złych podszeptów)?

Tak. Miałem kilka takich sytuacji podczas egzorcyzmów, w których brałem udział, w czasie rekolekcji oraz Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie, kiedy zło bardzo mocno manifestowało swoją obecność przez ogromną siłę i głośne krzyki, a raczej ryki. Wygląd osoby opętanej nie należał wówczas do przyjemnych. Kiedyś modliłem się w językach wraz z egzorcystą nad osobą opętaną. Nagle demon zwrócił się do mnie ze słowami: „Jak przestaniesz się modlić, to dam ci samochód i będziesz miał wyremontowany duchowy szpital w Pińczowie.” Innym zaś razem w czasie egzorcyzmów osoba opętana odwróciła głowę w moją stronę i powiedziała zwierzęcym głosem: „Widzę ciebie”. Było to dla mnie bardzo mocne i przerażające doświadczenie, zwłaszcza kiedy zobaczyłem jego oczy. Były one na prawdę bardzo przerażające.

Jak go Ojciec widzi/wyobraża sobie?

Szczerze mówiąc, nie chcę o nim myśleć, a tym bardziej go sobie wyobrażać. Jest straszny i bardzo  niebezpieczny. Dziękuję Panu Bogu za to, że mnie przed nim chroni. Życzę takiej ochrony każdemu.

Gdzie najczęściej atakuje? I jak go rozpoznać? Na co zwracać uwagę?

Człowiek, jak pisze św. Paweł, to duch, dusza i ciało. (1Tes 5,23). Demony nie mają bezpośredniego dostępu do wyższych władz duszy, jakimi są: intelekt i wola, dzięki którym człowiek może zjednoczyć się z Bogiem. Mogą jednak wpływać na nie z pośrednictwem zmysłowości, oddziałując na pamięć, wyobraźnię, a przede wszystkim na uczuciowość, do której mogą przenikać, którą mogą zdeprawować, a nawet opanować w całości, bądź częściowo.

Mogą poza tym zamieszkiwać w ciele człowieka. Mogą wywołać one w ludziach (i w ich otoczeniu) znaczne szkody (wrogość, spory, niezrozumienie, itd.).

Najbardziej oczywiste znaki świadczące o wpływie demonów na człowieka mogą zostać sprowadzone do trzech zasadniczych, w zależności od tego czy odnoszą się do:

Głowy – ustawiczne lub częste migreny, stan bezsenności, koszmary, lęki nocne, nadmierne zmęczenie po obudzeniu, niechęć do czegokolwiek, nieuzasadniony smutek, stany lękowe, itd.;

Żołądka – wzdęcia, ociężałość, anoreksja lub bulimia, bezskuteczne usiłowanie zwracania pokarmów czy zwracanie pod postacią białej piany;

Awersja do sacrum – trudności albo niemożność modlenia się; zmęczenie, senność, nawracające ziewanie w czasie modlitwy; odczuwanie przykrości przy znajdowaniu się w miejscu świętym, modlenia w takich miejscach.

Warto również zwrócić uwagę:

Na emocje – niepokój, depresja, złość, nienawiść, lęk, obsesje, zazdrość, smutek, poczucie izolacji i inne objawy niepokoju, które nagle się pojawiają i okresowo powtarzają, a nawet mogą trwać przez dłuższy czas.

Na stany ducha – zamęt, brak zdecydowania, utrata pamięci, wątpliwości, trudności w koncentracji, na przykład w czasie nauki czy podczas egzaminów.

Na sposób wysławiania się – bluźnierstwa, nieustanne krytykowanie, wyśmiewanie, plotkarstwo, gadulstwo, kłamstwa, niedyskrecja, itd.

Na szóste i dziewiąte przykazanie (Wj 20,14 i 17) czyli nieczystość pod każdą postacią, a zwłaszcza tą przeciw naturze

Na różnego rodzaju uzależnienia – tytoń, alkohol, narkotyki, lekomania.

Na problemy zdrowotne – bardzo często lekarze mają trudności w postawieniu diagnozy a lekarstwa nie doprowadzają do poprawy lub wywołują często katastrofalne skutki uboczne. Należy zauważyć, że wiele chorób jest skutkiem działania duchów nieczystych, natomiast wszystkie choroby mogą z ich powodu ulec zaostrzeniu. Dlatego istnieje bardzo ścisły związek między uwolnieniem a uzdrowieniem (Łk 13,11).

Na pojawiające się problemy z plecami – choroby pleców, kręgosłupa są często znakiem tego, że działa tu duch nieczysty (warto zauważyć, że 99% czarów ma na celu wywołanie cierpień i chorób).

Na dziwne wypadki – tych, których następstwo ma często w sobie coś zadziwiającego.

Na pracę i źródła utrzymania – kiedy coś zaczyna szwankować w tych obszarach.

Większość ludzi dziś wpada raczej w niewolę złego ducha nieświadomie, ale zdarzają się przypadki „paktów” czy głupot wyprawianych w dzieciństwie związanych np. z wywoływaniem duchów, przywoływaniem deszczu itp. jakie może rodzić to konsekwencje. Jeżeli ktoś robił kiedyś coś podobnego, co powinien teraz zrobić?

Takie praktyki są bardzo niebezpieczne. Mogą prowadzić do silnych zniewoleń a nawet do opętania. Jeżeli ktoś zajmował się nimi lub brał w nich udział, nawet nieświadomie, musi jak najszybciej ich się wyrzec i je wyznać w Sakramencie Pokuty, a Pana Boga za nie przeprosić. Jeżeli są już jakieś niepokojące objawy, np: lęki, problemy z modlitwą, rozdrażnienie, smutek, itp. to wówczas trzeba poprosić kapłana o modlitwę o uwolnienie.

A co w przypadku nieświadomie zniewolonych, jak im to uświadomić, jak pomóc?

Jeżeli słowem nic się nie wskóra, to pozostaje jedynie modlitwa. Trzeba modlić się i wzywać Bożego miłosierdzia dla nich. Modlitwa ma ogromną moc. Trzeba mocno ufać Panu Bogu, że w pewnym momencie udzieli łaski opamiętania i nawrócenia.

Jakby Ojciec miał wymienić tak w pigułce 5 rzeczy, których warto przestrzegać, aby być bliżej Pana Boga? Aby żyć tak jak On chce?

Po pierwsze modlitwa, po drugie życie sakramentalne, po trzecie codzienna lektura Pisma świętego, dalej wierność swemu powołaniu oraz miłość względem bliźnich połączona z  dobrymi uczynkami.

Źródło: FBI

http://telewizjarepublika.pl/dla-niedowiarkow-ojciec-witko-zdradza-jak-wygladaszatan,40589.html

Posted in Religia | Leave a Comment »