WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Posted by tadeo w dniu 3 Listopad 2015

PRAWDA JEST JEDNA I MOŻNA SIĘ KU NIEJ PRZYBLIŻAĆ, CHOCIAŻ TUTAJ NA ZIEMI NIGDY NIE POZNAMY JEJ DO KOŃCA.

ALE KIEDYŚ POZNAMY, BO OSTATECZNIE JEST NIĄ SAM BÓG.

JEDNA, JEDYNA KOMUNIA ŚWIĘTA MA WIĘKSZĄ WARTOŚĆ NIŻ WSZYSTKIE BOGACTWA ŚWIATA.

Kiedy wybije nasza ostatnia godzina, ustanie bicie naszego serca, wszystko się dla nas skończy, a więc i czas naszego zasługiwania i niezasługiwania. Takich jakimi jesteśmy, spotka nas śmierć i tacy staniemy przed Chrystusem, Sędzią. Nasze błagalne wołania, nasze łzy, nasze akty żalu, które jeszcze na ziemi zdobyłyby serce Boga, mogłyby z nas, grzeszników, uczynić – przy pomocy sakramentów – ludzi świętych; ale w owym momencie nie będą miały żadnej wartości; czas miłosierdzia minie i rozpocznie się czas sprawiedliwości – ojciec Pio.

bogciebie11

Posted in Kontakt, Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | 4 Comments »

Jeszcze POLSKA nie zginęła…

Posted by tadeo w dniu 26 Październik 2015

Wielokroć upokorzony czekałem na tą chwilę wiele lat. Osobiście bardzo się wzruszyłem… Tyle lat czekania, tyle momentów bezsilności i nieraz zniechęcenia. Warto było czekać!!!!!  Dzisiaj obudziłem się w innym – lepszym państwie.

Zwyciężyła POLSKA – ojczyzna moich marzeń.

Polska znów jest polska, Polska jest wolna, odzyskaliśmy suwerenność i wolność.  Wreszcie czuję się jak we własnym domu. 

Posted in POLECAM | Leave a Comment »

Nigdy byś nie pomyślał, że te piosenki mogą być modlitwą [MUZYKA]

Posted by tadeo w dniu 29 Wrzesień 2016

Pop, Rock, Dance, Disco, Country. To gatunki, które niekoniecznie kojarzą się z Bogiem. Ale i od tej reguły są wyjątki. Przedstawiamy 8 kultowych piosenek, które bardzo zaskoczą cię swoją treścią.

 

1. Boney M. – „Rivers of Babilon”

 

 

Mało prawdopodobne, że ludzie, którzy od dziesięcioleci bawią się przy tej piosence na dyskotekach, zastanawiali się nad znaczeniem jej słów. A szkoda, bo to nic innego jak fragment Pisma Świętego, a dokładniej Psalmu 137. Kiedy znowu będziesz na imprezie i usłyszysz kultowy kawałek Boney M., możesz się pomodlić :)

 

Tłumaczenie na język polski:

 

Nad rzekami Babilonu siedzieliśmy
Tak, płakaliśmy, kiedy wspominaliśmy Syjon

 

Gdy źli ludzie
Wzięli nas do niewoli
I żądali od nas pieśni
Jak możemy śpiewać pieśń dla Pana w obcym kraju

 

Niech słowa naszych ust i przemyślenia naszych serc
Będą przyjęte w Twych oczach tu, tej nocy

 

Nad rzekami Babilonu siedzieliśmy
Tak, płakaliśmy, kiedy wspominaliśmy Syjon

 

2. Joan Osborne – „One of us”

 

 

Znana piosenka amerykańskiej wokalistki Joan Osborne. Opowiada o tym, że Boga powinniśmy szukać przede wszystkim w drugim człowieku. Nawet jeśli jest biedny, brudny i nie budzi naszej sympatii.

 

Tłumaczenie na język polski:

 

Gdyby Bóg miałby imię, jakie by ono było
I czy powiedziałbyś Mu je w twarz
Jeśli spotkałbyś Go w całej Jego chwale
O co byś Go zapytał, gdybyś miał tylko jedną szansę

 

Tak, tak, Bóg jest wspaniały
Tak, tak, Bóg jest dobry
Tak, tak, tak…

 

A co jeśli Bóg jest jednym z nas?
Takim niechlujnym, jak jeden z nas
Obcym w autobusie
Starającym wrócić do domu

 

Gdyby Bóg miał twarz, jaka ona by była
Czy chciałbyś ją zobaczyć
Jeśli oznaczałoby to, że powinieneś uwierzyć
W niebo, Jezusa, i świętych
I wszystkich proroków

 

Tak, tak, Bóg jest wspaniały
Tak, tak, Bóg jest dobry
Tak, tak, tak…

 

A co jeśli Bóg jest jednym z nas
Takim niechlujnym, jak jeden z nas
Obcym w autobusie
Starającym wrócić do domu
Starającym wrócić do domu
Wrócić do nieba, całkiem sam
Nikt nie dzwoni
Może z wyjątkiem papieża w Rzymie

 

Tak, tak, Bóg jest wspaniały
Tak, tak, Bóg jest dobry
Tak, tak, tak…

 

A co jeśli Bóg jest jednym z nas
Takim niechlujnym, jak jeden z nas
Obcym w autobusie
Starającym się wrócić do domu
Starającym się po prostu wrócić do domu
Jak święty włóczęga
Wrócić do nieba, całkiem sam
Nikt nie dzwoni
Może z wyjątkiem papieża w Rzymie

 

3. Christopher Tin – „Baba yetu”

 

 

Utwór o którym już wcześniej pisaliśmy. Został zainspirowany Modlitwą Pańską, a następnie użyto go jako intro do kultowej gry Civilization IV. Baba Yetu to w języku Suahili „Ojcze Nasz”.

 

Tłumaczenie na język polski:

 

Ojcze nasz, nasz który Jesteś w niebie

Ojcze nasz którego Imię niech będzie święte

 

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj

Odpuść nam nasze winy

Jako i my odpuszczamy

Naszym winowajcom, nie wystawiaj nas na próby

Ale wybaw nas, na wieki wieków

 

Przyjdź królestwo Twoje

Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi

 

4. U2 – „Gloria”

 

 

Irlandzkiej grupy U2 nie trzeba nikomu przedstawiać. Jak się okazuje, również w jej repertuarze znajdują się piosenki, które mogą być wspaniałą modlitwą, a które na pierwszy rzut oka wcale modlitwy nie przypominają. Wystarczy posłuchać i przeczytać tłumaczenie.

 

Tłumaczenie na język polski:

 

Próbuję zaśpiewać piosenkę
Staram się, staram się podnieść
Ale nie czuję swych stóp
Staram się, staram się zabrać głos
Ale tylko w Tobie czuję pełnię

 

Gloria
In te Domine
Gloria
Exultate
Gloria, Gloria

 

Próbuję zaśpiewać piosenkę
Staram się wejść
Ale nie mogę znaleźć drzwi
A drzwi są otwarte
Stoisz za nimi, pozwalasz mi wejść

 

Gloria
In te Domine
Gloria
Exultate

 

O Panie, jeśli coś należałoby do mnie
Cokolwiek z tego wszystkiego
Oddałbym to Tobie

 

5. Lilly Wood And The Prick – „Prayer In C”

 

 

Długo się zastanawialiśmy, czy umieścić ten utwór na liście. Według jednej z interpretacji (tekstowo.pl) słowa „Prayer in C” skierowane są do Boga. Słowo „Yah” oznacza skrót od Jahwe, do którego odnoszą się słowa piosenki.

 

Tak, tekst jest mocny. Tak, jest trudny. Ale czy właśnie taka modlitwa, jeśli tylko jest szczera i płynąca z serca, nie ma największej wartości? Jak uważacie?

 

W 2015 roku powstał cover tej piosenki, który znalazł się na szczytach światowych list przebojów.

 

Tłumaczenie na język polski:

 

Yah, Ty nigdy nie powiedziałeś ani słowa

Nie wysłałeś mi żadnego listu

Nie myśl, że mogłabym Ci wybaczyć

 

Zobacz, nasz świat powoli umiera

Nie tracę już więcej czasu

Nie myśl, że mogłabym Ci uwierzyć

 

Yah, nasze ręce będą bardziej pomarszczone

I nasze włosy będą siwe

Nie myśl, że mogłabym Ci wybaczyć

 

I zobacz, dzieci głodują

A ich domy zostały zniszczone

Nie myśl, że mogłyby Ci wybaczyć

 

Yah, kiedy morza zaleją ziemię,

I kiedy ludzi już nie będzie

Nie myśl, że sobie wybaczysz

 

Tak, kiedy będzie już tylko cisza

I kiedy życie się skończy

Nie myśl, że sobie wybaczysz

 

6. KULT – „Twoje słowo jest prawdą”

 

 

Kazik kojarzy się często z obraźliwymi tekstami, pełnymi niewygodnych nawiązań i metafor. Ale jak się okazuje, także w jego repertuarze znaleźć można głębokie przesłanie. Ten utwór to piękna modlitwa.

 

Bóg jedyny wie
Że w tym życiu tylko dobroć się liczy
Proponuje mi
Niebo w zamian za setki dobrych dni
Propozycja ta
Warta jest rozważenia ze wszechmiar
Czasem tylko mam
Mam wrażenie, że spory to ciężar

 

Bo Twoje słowo jest prawdą
Twoje słowo jest prawdą
Twoje słowo jest prawdą
Twoje słowo jest prawdą jest

 

Bóg jedyny zna
Nasze losy obecne i przyszłe
Proponuje mi
Abym z domu do ludzi znów wyszedł
Propozycja ta
Jawi mi się tak arcyciekawą
Wiara łatwa jest
Pójdę drogą przez Ciebie wskazaną

 

Bo Twoje słowo jest prawdą
Twoje słowo jest prawdą jest
Twoje słowo jest prawdą
Twoje słowo jest prawdą jest

 

Bóg jedyny wie
Że to wszystko nie było przypadkiem
Wiara łatwa jest
Wiary chcę znów mieć pod dostatkiem

 

Bo Twoje słowo jest prawdą
Twoje słowo jest prawdą jest
Twoje słowo jest prawdą
Twoje słowo jest prawdą jest
Twoje słowo jest prawdą
Twoje słowo jest prawdą jest
Twoje słowo jest prawdą
Twoje słowo jest prawdą jest
Taak

 

7. Queen – „Jesus”

 

 

To chyba nasze największe zaskoczenie. Znany rockowy zespół z lat ’80 i piosenka o Jezusie.

 

Tłumaczenie na język polski:

 

Ujrzałem Go w tłumie

Wiele osób przychodziło do Niego

Żebracy krzyczeli, trędowaci wołali

Stary człowiek nie powiedział nic

Tylko wpatrywał się w Niego

 

Ludzie przychodzą zobaczyć Pana Jezusa

Ludzie przychodzą zobaczyć Pana Jezusa

Ludzie przychodzą

 

Przybył ktoś kto padł na kolana

Nieczysty, trędowaty, obudził wspomnienie

Poczuł dotyk dłoni na głowie

Idź teraz, idź teraz, jesteś nowym człowiekiem

 

Ludzie przychodzą zobaczyć Pana Jezusa

Ludzie przychodzą zobaczyć Pana Jezusa

Ludzie przychodzą

 

To wszystko rozpoczęło się wraz z trzema mędrcami

podążającymi za gwiazdą która zaprowadziła ich do Betlejem

I głosiła wszystkim

„Narodził się przywódca ludzi”

 

8. Johnny Cash – „Personal Jesus”

 

 

Johnny Cash to prawdziwa legenda. Ten amerykański piosenkarz country ma w swoim repertuarze wiele głębokich i osobistych tekstów. My postanowiliśmy wybrać „Personal Jesus”. Nieco prowokacyjny tytuł świetnie oddaje relację, jaką każdy z nas powinien mieć z Bogiem.

 

Tłumaczenie na język polski:

 

Twój osobisty Jezus
Ktoś, kto słyszy twoje modlitwy
Ktoś, kto się troszczy

 

Twój osobisty Jezus
Ktoś, kto słyszy twoje modlitwy
Ktoś, kto jest przy tobie

Kiedy czujesz się obco,
I gdy jesteś całkiem sam
Krew i kości
Przy telefonie
Podnieś słuchawkę
A sprawię, że uwierzysz

 

Stań w najlepszym miejscu
Poddaj próbie
Sprawy w twoim sercu
Z których musisz się wyspowiadać
Zbawię cię
Wiesz, że przebaczam

http://www.deon.pl/po-godzinach/rozrywka–relaks/muzyka/art,1086,nigdy-bys-nie-pomyslal-ze-te-piosenki-moga-byc-modlitwa-muzyka.html

Posted in Muzyka religijna | Leave a Comment »

27 września 1605: jedno z największych zwycięstw ze względu na stosunek sił w historii świata. „Tak pełnych zwycięstw mało zna historia, ani jednego zaś odniesionego przeciw takiej przewadze”

Posted by tadeo w dniu 28 Wrzesień 2016

Pomnik bitwy pod Kircholmem w Salaspils k. Rygi z napisami łotewskim i polskim oraz herbami Litwy, Polski i Kurlandii

Konflikt polsko-szwedzki miał szerokie tło polityczne. Po utracie korony szwedzkiej przez Zygmunta III władzę z Sztokholmie przejął jego stryj Karol Sudermański, który dążył do wojny z Rzeczpospolitą w sojuszu z Moskwą.

Borys Godunow wyrażał zainteresowanie tymi propozycjami, szukając możliwości stworzenia koalicji przeciwko państwu polsko-litewskiemu. Położenie Rzeczypospolitej komplikowało także jej zbrojne zaangażowanie w księstwach naddunajskich. Zygmunt III, chcąc zapobiec tworzonemu sojuszowi moskiewsko-szwedzkiemu, poparł pretensje Dymitra Samozwańca do tronu carów.

Wojska szwedzkie już od drugiej połowy 1599 roku były przerzucane do Estonii i przygotowywane do uderzenia na północne posiadłości państwa polsko-litewskiego, co nastąpiło na początku kolejnego roku. W Rzeczypospolitej dostrzegano niebezpieczeństwo szwedzkie. Spodziewając się wojny, chcąc zmobilizować izbę poselską do większej ofiarności na rzecz obronności państwa, Zygmunt III wydał podczas sejmu 1600 roku akt inkorporacji szwedzkiej części Estonii w granice Rzeczypospolitej, wypełniając tym samym pacta conventa. Sejm został jednak wskutek działań opozycji zerwany. Na wieść o tym, że stany rozeszły się bez podjęcia środków zabezpieczających granice, Karol Sudermański zdecydował się na szybkie rozpoczęcie działań wojennych.

kScena polityczna Rzeczypospolitej była wówczas areną starć między stronnictwem regalistycznym a opozycją kierowaną przez kanclerza Jana Zamoyskiego oraz wojewodę krakowskiego Mikołaja Zebrzydowskiego. Rywalizacja ta niekorzystnie wpływała na funkcjonowanie najważniejszych instytucji ustrojowych państwa. Z czterech sejmów obradujących w latach 1600–1605 aż trzy zerwano. Chociaż senatorowie oraz posłowie wielokrotnie dyskutowali nad problemem wojny w Inflantach, sejmy – targane wewnętrznymi sporami w atmosferze przedrokoszowej – nie były w stanie zdobyć się na trwałe rozwiązania w kwestii finansowania działań wojennych.

Kampanie inflanckie z lat 1601–1604 były na ogół szczęśliwe dla strony polsko-litewskiej i doprowadziły do opanowania szeregu twierdz, nie rozstrzygnęły jednak jednoznacznie konfliktu. Pomimo błyskotliwego zwycięstwa odniesionego we wrześniu 1604 roku przez hetmana polnego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza pod Białym Kamieniem, Karol Sudermański zaplanował nową kampanię, której celem był klucz do zdobycia Inflant: Ryga.

Siły walczących stron

Husaria przed bitwą pędzla Józefa Brandta
HUSARIA PRZED BITWĄ PĘDZLA JÓZEFA BRANDTA

W połowie 1605 roku Riksdag szwedzki uchwalił duże podatki na zaciąg żołnierzy. Szwecja uzyskała także niemałe wsparcie finansowe od cara Borysa Godunowa. Dzięki temu już w lipcu szwedzka armia polowa była gotowa do działań wojennych. Podzielono ją na trzy części, a następnie przerzucono do Inflant. Z 14 tys. armii, która znalazła się ostatecznie pod Rygą, większość pomaszerowała później pod Kircholm, by stawić czoła wojskom prowadzonym przez Chodkiewicza. Według Juliusa Mankella w jednostkach walczących w bitwie znalazło się etatowo 2 700 jazdy i 9 200 piechoty. Z kolei Bertil Barkman szacował faktyczny stan armii szwedzkiej pod Kircholmem na około 2 500 jazdy, 8 700 piechoty oraz 11 falkonetów jednofuntowych, co wydaje się najbliższe prawdzie. Stosunek jazdy do piechoty wynosił zatem w przypadku Szwedów 22% do 78%. Wyraźna przewaga elementu pikiniersko-muszkieterskiego miała zapewnić możliwość prowadzenia długotrwałego oblężenia Rygi. W przypadku armii Karola IX – odwrotnie niż w wojsku Chodkiewicza – jazda miała stanowić jedynie wsparcie dla regimentów piechoty.

Po bitwie pod Kircholmem pędzla Januarego Suchodolskiego
PO BITWIE POD KIRCHOLMEM PĘDZLA JANUAREGO SUCHODOLSKIEGO

W latach 1600–1603 wydatki skarbu litewskiego wyniosły 531 tys. zł. Skarb koronny wyasygnował w tym czasie na wojnę w Inflantach 705 tys. zł, co daje w sumie 1,2 mln zł. Na sejmie 1603 roku Litwini nie uchwalili łanowego. Sejmiki deputackie z września również odmówiły wniesienia do skarbu tego podatku, finansowanie wojny stało się więc problematyczne. Chociaż wypłacono wojsku żołd za sześć ćwierci (kwartałów), zabrakło środków na bieżące potrzeby wojenne. Nieopłacone wojsko litewskie zawiązało w grudniu 1604 roku konfederację wojskową pod przewodnictwem Aleksandra Lisowskiego. W związku z tym, że dochody skarbu litewskiego były niewielkie, postanowiono sięgnąć do skarbu koronnego. Pieniądze z Korony w latach 1603–1605 praktycznie finansowały wojnę w Inflantach, z nich również uregulowano zaległości wobec konfederatów, które wyniosły 0,5 mln zł.

 

Jan Karol Chodkiewicz
JAN KAROL CHODKIEWICZ

Zdając sobie sprawę, że wojna w Inflantach nadal wymaga kontynuowania, Zygmunt III zwrócił się do szlachty na sejmie 1605 roku o uchwalenie nowych podatków. Sejm został jednak zerwany wskutek działań opozycji. W tej sytuacji król odwołał się bezpośrednio do konwokacji wileńskiej, która uchwaliła w Wielkim Księstwie Litewskim cło, czopowe oraz pogłówne żydowskie na rok. Niektóre sejmiki litewskie zgodziły się ponadto na łanowe (1 złoty z łanu). O postawie szlachty i senatorów na konwokacji w znacznym stopniu zadecydowała działalność świeżo mianowanego hetmana wielkiego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza oraz kanclerza wielkiego litewskiego Lwa Sapiehy. Dzięki podjęciu tych decyzji oraz udzieleniu wsparcia kwartą ze skarbu koronnego, wojsko w Inflantach zdołano utrzymać z problemami do marca 1606 roku, przeznaczając na nie 350 tys. zł.

Niedostatki w skarbie uniemożliwiały utworzenie odpowiednio liczebnej armii, jednak w połowie 1605 roku udało się wesprzeć wojsko litewskie nowymi oddziałami. Zaciągnięto dodatkowo 400 piechurów na dwie ćwierci oraz 300 husarzy do pocztu hetmańskiego. Henryk Wisner na podstawie rachunków sejmowych wyliczył, że w przeddzień bitwy armia Rzeczypospolitej liczyła: 15 chorągwi husarskich (1650 ludzi), 4 tatarskie (350), 3 kozackie (400), 4 petyhorskie (400), jedną arkebuzerską (210), 5 rot piechoty (1040) oraz 4–7 dział. Przed samą bitwą chorągwie Chodkiewicza zostały wsparte przez 300 rajtarów bądź kirasjerów z Kurlandii księcia Fryderyka Kettlera, którzy przeprawili się przez bród na Dźwinie. W sumie armia ta składała się, zgodnie z ustaleniami H. Wisnera, z 3310 jazdy oraz 1040 piechoty. Chorągwie jazdy stanowiły zatem 76% wojska. Faktyczna liczebność wojsk polsko-litewskich z pewnością była jednak niższa, wiadomo bowiem, że z powodu chorób, ran i dezercji do walki stawało mniej żołnierzy. Nadto rachunek sejmowy zawiera jedynie porcje żołdu, a nie faktyczną liczbę żołnierzy (ok. 10% stanowiły tak zwane ślepe porcje, czyli puste etaty, z których finansowano żołd oficerski).

Jan Karol Chodkiewicz w czasie bitwy pod Kircholmem
JAN KAROL CHODKIEWICZ W CZASIE BITWY POD KIRCHOLMEM

Leszek Podhorodecki, Jan Wimmer i Stanisław Herbst twierdzili, że liczebność jazdy Rzeczypospolitej pod Kircholmem wyniosła nie więcej niż 3000 koni. Piechota natomiast, jak twierdził Konstanty Górski, składała się głównie z wybrańców z Mazowsza i Wielkopolski w sile 790 ludzi. Dotychczas nie ustalono dokładnego składu wojska, w szczególności zaś nazwisk oficerów niższego szczebla. W 1606 roku z polecania Chodkiewicza wielu żołnierzom przyznano nagrody w postaci posiadłości ziemskich. Dokładne prześledzenie wpisów do Metryki Koronnej oraz Litewskiej z pewnością pozwoliłoby ustalić, przynajmniej częściowo, z których prowincji Rzeczypospolitej pochodzili.

Podsumowując, naprzeciwko siebie stanęły dwie armie różne liczebnie oraz zupełnie inaczej zorganizowane. Bez względu na niepełne stany etatowe obydwu stron, stosunek sił wynosił około 1 do 3 na niekorzyść wojsk litewskich.

Początek kampanii

W początkach sierpnia 1605 roku flota Karol IX mająca na pokładzie około 14 000 żołnierzy opuściła brzegi Szwecji. Pod koniec miesiąca wysadzono koło Dźwinoujścia desant liczący 4000 ludzi pod dowództwem Fryderyka Joachima Mansfelda. Statki szwedzkie zablokowały ujście rzeki. Dźwinoujście było niewielką fortecą bastionową liczącą 150 hajduków załogi. Mansfeld nie chciał jednak tracić czasu na jej oblężenie i przesunął armię pod Rygę.

W tym czasie Chodkiewicz stał obozem pod Dorpatem. Niezadowolenie wśród żołnierzy udało się zażegnać za pomocą 100 000 zł przywiezionych na wypłatę zaległego żołdu. Hetman pozostawił małe załogi w Dorpacie i Białym Kamieniu i podjął decyzję o marszu na Rygę. Jego plany uległy zmianie, kiedy dowiedział się w Wolmierzu, że nieopodal Rewla wylądował pięciotysięczny korpus dowodzony przez Andersa Lennartssona. Hetman postanowił ruszyć armię w stronę Fellina, licząc, że rozbije wojska Lennartssona, zanim te połączą się z resztą wojsk szwedzkich. Do spotkania doszło pod Fikelmojzą. Pomimo udanych harców (według niektórych źródeł Szwedzi mieli w nich stracić 200 ludzi, co wydaje się mocno przesadzone) „Pan hetman nie mogąc z onego miejsca Lennartssona wyciągnąć do bitwy […] powrócił pod Fellin”.

Jan Gniewosz na czele chorągwi husarskiej, dzieło Juliusza Kossaka
JAN GNIEWOSZ NA CZELE CHORĄGWI HUSARSKIEJ, DZIEŁO JULIUSZA KOSSAKA

W połowie września pod Parnawą wylądował Karol IX z armią liczącą 5000 ludzi. Lennartsson zwinął obóz i połączył się z królem. Szwedzi maszerowali teraz nadmorskim traktem na Rygę. Chodkiewicz przeprawił się przez Gawię i posuwał się równolegle do Szwedów aż do Kiesi. Tam okopał swoją armię, zatrzymując ją w obozie na tydzień. Jak informują „Nowiny z Inflant”, Karol IX początkowo zamierzał wydać hetmanowi bitwę. Zmienił jednak zamiary i poszedł na Rygę.

23 września połączone wojska szwedzkie stanęły pod miastem. Mieszkańcy pomimo apelów nie mieli zamiaru się poddać, wierząc w odsiecz hetmana. Ryga była wówczas drugim co do wielkości miastem nad Bałtykiem, bogatym i bardzo istotnym dla dalszego prowadzenia wojny o Inflanty. Jej utrata równałaby się de facto z przegraną Rzeczypospolitej w tej wojnie. Posiadała ona załogę złożoną z milicji miejskiej (2000–3000 ludzi), setki piechoty litewskiej oraz wystarczającą ilość silnej artylerii. Pomimo tego zapasy żywności zgromadzone w mieście były skromne. Szwedzi mieli już przygotowane szańce, drabiny i podziemne korytarze, dzięki którym mieli wysadzić miejskie mury minami. Czas działał na niekorzyść obleganych.

24 września, po dotarciu taboru z Dorpatu, Chodkiewicz ruszył armię spod Kiesi pod Kircholm (dzisiejsze Salaspis), leżący 20 kilometrów na południowy-wschód od Rygi, skąd miał zamiar prowadzić działania przeciw Szwedom. Nie wiemy, dlaczego hetman litewski podjął właśnie taką decyzję. Litwini dotarli na miejsce w niespełna dwa dni, pokonując w tym czasie 80 kilometrów mimo obciążenia tysiącem wozów. Chodkiewicz założył obóz otoczony trzyrzędowym taborem na brzegu rzeki, w pobliżu brodu. Dzięki przesłuchaniu towarzysza chorągwi husarskiej, Pawła Krajewskiego, Karol IX dowiedział się o ruchach Litwinów jeszcze tego samego dnia. Znając pozycję oraz małą liczebność polsko-litewskich chorągwi, Szwedzi zdecydowali podążyć prawie całą armią pod Kircholm. Zostawili pod Rygą około 1600 żołnierzy oraz służbę obozową, zabierając 11 000 żołnierzy na pole bitwy. Wyruszyli z obozu późnym wieczorem, maszerując całą noc. Dotarli do celu nad ranem, zmęczeni i mokrzy.

Hetmana litewskiego nie udało się zaskoczyć. Chodkiewicz nie spieszył się, zaalarmowany przybiciem nieprzyjaciela kazał obudzić żołnierzy i odprawić mszę.

Bitwa

Ustawienie walczących wojsk względem Dźwiny budzi żywe zainteresowanie historyków. Jak zauważył Henryk Wisner, w źródłach nie znajduje potwierdzenia fakt, że Chodkiewicz ustawił wojsko do rzeki równolegle. Musiało ono stać do niej prostopadle, pytaniem pozostaje, dlaczego hetman w mowie wygłoszonej do żołnierzy powiedział, że stoją do Dźwiny tyłem? Możliwe, że wojsko polsko-litewskie ustawiono względem rzeki na skos. Tłumaczyłoby to boczny wiatr od strony morza, który ułatwił szarżę husarii oraz Dźwinę płynącą z boku i z tyłu armii Chodkiewicza. Wszyscy badacze zgodnie podkreślają, że pod wzgórzem, na którym stali żołnierze Rzeczypospolitej, rozciągała się równina idealna do przeprowadzenia szarży kawaleryjskiej.

Karol IX uszykował wojsko w tzw. szachownicę. W pierwszym i trzecim rzucie stanęła piechota, w drugim i czwartym jazda. Armaty ustawiono przed armią. Trudno jednoznacznie wskazać, w jakim szyku walczyła armia szwedzka, w historiografii istnieją bowiem rozbieżności w tej kwestii. Najczęściej wskazuje się na szkołę holenderską ze szwedzkimi modyfikacjami lub szyk hiszpańsko-niemiecki.

Z kolei wojska Rzeczypospolitej – w zależności od relacji – miały stanąć w następującym szyku: lewe skrzydło złożone z 900 lub 1250 jazdy pod Tomaszem Dąbrową, centrum 1000 jazdy i cała piechota lub 800 jazdy i cała piechota pod Wincentym Wojną oraz prawe skrzydło z 1050 lub 650 jazdy pod Janem Sapiehą. Tatarzy wraz z artylerią zajęli stanowisko przy obozie. Rajtarzy kurlandzcy w centrum. Piechota o czysto strzelczym przeznaczeniu miała w zamyśle hetmana pełnić jedynie funkcję pomocniczą wobec jazdy. Szyk wojsk polsko-litewskich był maksymalnie ściśnięty, tak „żeby nieprzyjaciela gardzącego drobną garstką naszych tym bardziej ubezpieczyć w zuchwalstwie”. Chorągwie jazdy uszykowano płytko, w dwie linie.

Po rozmieszczeniu obydwu armii rozpoczęły się harce. Około południa Hetman litewski postanowił wycofać harcowników, „próbując nieprzyjaciela w równe pole z fortelów wyciągnąć”. Obawiając się, że manewr ten może zostać odczytany przez jego żołnierzy jako sygnał do odwrotu, Chodkiewicz uprzedził o swoim planie rotmistrzów. Trudno przypuszczać, aby Karol IX uwierzył, że hetman porzuca obóz. Być może pewny siebie król szwedzki dał sygnał do marszu ze zniecierpliwienia; wiemy skądinąd, że dowódcy szwedzcy kłócili się z monarchą, aby ten wstrzymał się z atakiem. Niemniej Szwedzi rozpoczęli marsz naprzeciw stanowiskom chorągwi hetmana. Do natarcia ruszył pierwszy rzut, na który złożyło się ponad 5500 piechoty i 9 dział. Rajtaria drugiego rzutu Henryka Brandta w sile 1200 koni weszła na lewe skrzydło, a konnica Mansfelda licząca 1000 koni przeszła na prawą flankę z zamiarem wejścia na tyłu armii Chodkiewicza.

Hetman litewski przewidział, że bitwa rozstrzygnie się na jego lewym skrzydle, Szwedzi bowiem nie mogli okrążyć armii polsko-litewskiej na jej prawym skrzydle ze względu na bagna. „Wydano zatem znak do walnej bitwy z obu stron we wszystkie trąby, kotły i bębny”. Na Szwedów ruszyły z centrum chorągwie husarskie Wojny oraz jazda księcia Fryderyka (600 koni), wiążąc zaciętą walką piechotę wroga. W ślad za nimi z lewego skrzydła ruszyły chorągwie Dąbrowy, wsparte ogniem z dział. Zataczając łuk, wzniosły tumany kurzu i z impetem wbiły się w skrzydło Mansfelda, które załamało się pod szarżą husarską i wpadło w ucieczce na 3000 piechoty Fryderyka księcia lüneburskiego ustawionej w trzecim rzucie.

Za uciekającymi rajtarami Mansfelda Chodkiewicz pchnął chorągwie tatarskie, natomiast husaria Dąbrowy rzuciła się do ataku na piechotę lüneburczyka. Tymczasem na szwedzkim lewym skrzydle sygnał do atak dał Brandt. Czujny Sapieha ruszył chorągwie husarskie i petyhorskie, aby powstrzymać natarcie rajtarów. Karol IX zdecydował się wspomóc swoje lewe skrzydło, rzucając mu do pomocy kilkuset rajtarów czwartego rzutu. Aby nie dopuścić do rozbicia Sapiehy, do boju włączono dwie chorągwie husarskie Teodora Lackiego, które skutecznie odrzuciły rajtarów.

Był to decydujący moment bitwy. Hetman litewski zdecydował o użyciu piechoty, która miała definitywnie rozbić pierwszy rzut piechoty wroga. Następnie pozostałe chorągwie jazdy uderzyły na stawiający jeszcze opór trzeci rzut Szwedów. Wszystko rozegrało się błyskawicznie. Próby przegrupowanie wojsk Szwedzkich nie powiodły się wobec bezładnej ucieczki. Jak pisał później Karol IX „nasi uciekali jak gromada kurcząt, choć było ich czterech alb pięciu przeciw jednemu”. Król szwedzki sam zresztą otarł się o śmierć lub niewolę i tylko dzięki poświęceniu Henryka Wrede, który podał mu nowego konia, zdołał zbiec. Rozzłoszczony po klęsce, po powrocie na statek Sudermańczyk zabił Pawła Krajewskiego, owego nieszczęsnego husarza wziętego do niewoli.

Straty walczących stron

Mankell na podstawie rolli popisowych doliczył się w trzydziestu szwedzkich jednostkach 3854 poległych. Historyk ten nie był jednak w stanie wskazać zabitych w przypadku pozostałych trzydziestu czterech oddziałów. Prawdopodobnie ich straty były nie mniej dotkliwe. Barkman był zdania, że liczbę ocalałych z pogromu należy szacować na 3000 do 3500 ludzi. Oznacza to, że z 11 000 armii Szwedzi zostawili na polu bitwy około 73% żołnierzy. Z dowódców szwedzkich zginął Lennartsson, któremu Chodkiewicz wyprawił uroczysty pogrzeb, książę lüneburski, pułkownicy Forbes i Stigel. W ręce żołnierzy Chodkiewicza wpadło 60 sztandarów oraz wszystkie armaty, wzięto również setki (jedna z niemieckojęzycznych gazet ulotnych twierdziła nawet, że 1500) jeńców. Do niewoli dostał się m.in. Brandt, który po przewiezieniu do Krakowa został stracony za zdradę Zygmunta III.

Litwini i Polacy stracili prawdopodobnie 100 żołnierzy, mieli także 200–400 rannych. Zginęło wiele koni. Relatywnie niewielkie straty strony litewskiej znajdują potwierdzenie w licznych relacjach oraz dokumentach, nie ma więc powodu, aby w nie wątpić. Ta ogromna dysproporcja poległych wynikła z dwóch czynników: po pierwsze, właściwa część bitwy (czyli bez harców i pogoni) trwała dwadzieścia, może trzydzieści minut, po drugie zdecydowana większość Szwedów straciła życie podczas ucieczki. Część potopiła się w Dźwinie, inni zginęli pod szablami ścigającej ich jazdy.

Zakończenie

Kircholm ze względu na stosunek sił zwyciężonych do zwycięzców był jednym z największych zwycięstw taktycznych w historii świata. Chodkiewicz dopasował taktykę swojej armii do warunków terenowych. Wódź litewski wykorzystał lewe skrzydło do rozstrzygnięcia bitwy, wchodząc na tyły wroga po przełamaniu jego prawej flanki. Płytkie uszykowanie litewskich chorągwi pozwoliło wprowadzić do bitwy więcej szabel. Szwedzkie oddziały ustawione w cztery szeregi – chociaż liczniejsze – pozwoliły się otoczyć i rozbić. Karol IX popełnił wiele błędów. Przede wszystkim był zadziwiająco pewny siebie, mimo iż w ostatnich latach wojska szwedzkie ponosiły w polu same klęski. Dzieląc piechotę na dwa rzuty, Sudermańczyk umożliwił Chodkiewiczowi zniwelowanie znacznej przewagi liczebnej strony szwedzkiej.

Bitwa pod Kircholmem pokazała wyższość w polu staropolskiej sztuki wojennej nad Szwedzką, wzorowaną na holenderskiej szkole wojskowej Maurycego Orańskiego, która faworyzowała regimenty pikiniersko-muszkieterskie kosztem jazdy. Jak słusznie zauważył po latach Jakub Sobieski, „przyszłe pokolenia bardziej się dziwować, niźli wierzyć będą” w wynik tej bitwy.

Chociaż wiktoria kircholmska sparaliżowała działania szwedzkie w Inflantach na kilkanaście miesięcy, strona polsko-litewska nie zdołała tego wykorzystać. Zygmunt III już na sejmie 1605 roku proponował konkretne projekty reform, jak np. głosowanie większościowe w sprawach skarbowo-wojskowych oraz powołanie niezależnego od uchwał sejmowych, stałego i jednolitego skarbu wojskowego. Część obywateli szlacheckich, ulegając demagogicznym hasłom głównych opozycjonistów, dała się jednak przekonać, że król dążył do absolutyzmu.

Istnieją podstawy źródłowe do wysunięcia tezy, że Jan Zamoyski już od 1603 roku planował zbrojne wystąpienie szlachty. W tej sytuacji trudno było znaleźć porozumienie. Rozpoczęty w 1606 roku rokosz siłą rzeczy zepchnął sprawy inflanckie na dalszy plan. Warto jednak napisać w tym miejscu, że rokoszanie upominali się o zaległe nagrody pieniężne dla żołnierzy spod Kircholmu, zapominając, że to oni swoją działalnością paraliżowali funkcjonowanie państwa.

Wskutek nieszczęśliwego splotu wydarzeń potencjał wygranej bitwy kircholmskiej został zmarnowany. Zdobyć bowiem Inflanty oraz utrzymać je przy Rzeczypospolitej mogła armia, której struktura była odmienna od dotychczasowej. Należało bowiem zmienić jej skład, wprowadzając do niej jednostki piechoty z silną artylerią i pododdziałami specjalistycznymi. Z drugiej strony nawet porządne opatrzenie Inflant nie zniechęciłby Szwedów to zaniechania wojny. Mogli oni przecież ciągle odnawiać swoje siły w samej Szwecji. Z tego powodu Rzeczpospolita musiała także stworzyć silną flotę osłaniającą wybrzeże (ten aspekt również wykorzystywała opozycja to swoich rozgrywek, zrzucając winę za brak floty na króla) i ewentualnie pokusić się o wyprawę na samą Szwecję, by zmusić nieprzyjaciół do podpisania pokoju. Aby jednak osiągnąć te cele, należało przeprowadzić w kraju reformy skarbowo- wojskowe.

Kircholm został do pewnego stopnia wykorzystany jedynie na polu polityki zagranicznej. Opis bitwy rozprzestrzenił się bowiem po całej Europie, docierając także do egzotycznej Persji. Wzmocnił on tym samym przekonanie o dużej wartości polsko-litewskiego żołnierza, skłaniając monarchów europejskich do poparcia pretensji Zygmunta III do korony szwedzkiej.

Maciej Adam Pieńkowski, źródło: Histmag.org

27 września 1605: jedno z największych zwycięstw ze względu na stosunek sił w historii świata. „Tak pełnych zwycięstw mało zna historia, ani jednego zaś odniesionego przeciw takiej przewadze”

Posted in Historia | Leave a Comment »

Znalezione w sieci

Posted by tadeo w dniu 27 Wrzesień 2016

„Cały czas tłucze się nam do głów że ilość wykonanych aborcji to wynik braku edukacji seksualnej, brak dostępu do środków antykoncepcyjnych, opresyjna wobec kobiet postawa Kościoła Katolickiego etc. Potem wychodzi taka pani Maria Czubaszek i mówi że poddawała się wielokrotnym aborcjom. Pewnie nie wiedziała że życie seksualne jest elementem prokreacji, nie wiedziała jak się stosuje antykoncepcję i zmusił ją do tego pleban kazaniem o grzechu. Aborcja dla lewactwa jest tylko i wyłącznie „środkiem antykoncepcyjnym”. Tak jak dla pani Czubaszek…

…Lewacy są specjalistami od odwracania rzeczywistości na opak. Zwalczają „okna życia” w trosce o dobro dzieci i walczą o powszechność aborcji jako środka antykoncepcyjnego w trosce o „zdrowie matek”. Przed urodzeniem pozwalają rozszarpać dziecko na kawałki a na placu zabaw dostają amoku na widok matki która dała dziecku klapsa….”

http://blogrb.salon24.pl/729313,powrot-sprzataczki-z-komendy#comment_11906283

Posted in Znalezione w sieci | Leave a Comment »

300-letnie zwłoki otwierają oczy? To wideo przeraża i zastanawia

Posted by tadeo w dniu 26 Wrzesień 2016

W Meksyku dzieją się naprawdę dziwne rzeczy. Jakiś czas temu pisaliśmy o figurze Jezusa otwierającej oczy. Tym razem sprawa dotyczy 300-letnich zwłok pewnej dziewczynki, która rzekomo zrobiła to samo. Tak to przynajmniej wygląda na nagraniu pewnego turysty, który miał być świadkiem niezwykłego zdarzenia.

Do zarejestrowanej na nagraniu sytuacji doszło w Katedrze w Guadalajarze. Zwiedzający ją turysta w pewnym momencie zatrzymał się przy przeszklonej trumnie, w której znajdowały się 300-letnie zwłoki pewnej dziewczynki. Po kilkunastu sekundach wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewał:

Legenda głosi, że zwłoki należą do dziewczynki, która przed 300 laty chciała przystąpić do pierwszej komunii wraz ze swoimi przyjaciółmi, lecz zabronił jej tego ojciec. Mimo jego zakazu dziecku udało się przyjąć sakrament, lecz rozwścieczony ojciec w nerwach dźgnął je za to nożem. Mieszkańcy miasta mieli wówczas zabrać zwłoki dziewczynki, zabalsamować je i umieścić w kościele na pamiątkę jej tragicznej śmierci.

Jak to zawsze bywa w przypadku tak kontrowersyjnych materiałów, prawdziwość nagrania tym razem również została zakwestionowana przez internautów, którzy ponownie podzielili się na dwa obozy. Część z nich twierdzi, że nagrania nie dało się sfałszować, podczas gdy druga strona uważa, że było to jak najbardziej możliwe, a wideo to zwykły fake i szukanie rozgłosu.

Jakie jest wasze zdanie w tej kwestii? Komu przyznajecie rację? Czekamy na wasze komentarze.

Zobacz również:

Figura Jezusa otwiera oczy. Cud czy zwykły żart?

Czytaj więcej na http://ciekawe.interia.pl/newsy/news-300-letnie-zwloki-otwieraja-oczy-to-wideo-przeraza-i-zastana,nId,2280815#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Posted in Religia | Leave a Comment »

Trójpodział władzy

Posted by tadeo w dniu 26 Wrzesień 2016

Jak powszechnie wiadomo aktywność polityczna i obywatelska zwolenników poprzedniej władzy ma swoje bardzo szlachetne podłoże – nigdy się nie interesowali polityką ale dziś nie mogą patrzeć spokojnie jak łamane są zasady demokracji i trójpodziału władzy. Wcześniej łamane nie były ( w każdym razie oni nic o tym nie wiedzieli i dlatego spokojnie mogli się tym nie interesować) – teraz są łamane i trzeba walczyć aby stery władzy odzyskało poprzednie środowisko i żeby znów można było się w spokoju przestać tym interesować. Absolutnie więc nadal nie interesują się polityką – to tylko szlachetny odruch ludzi rozumiejących zasady których obecne masy rządzące zrozumieć nie są w stanie.

Kłopot w tym że zasady te były łamane nagminnie – i między innymi właśnie dlatego ekipa PO i PSL tak sromotnie przerżnęła wybory jesienią 2015 roku. Kochani – przecież łamanie tych wszystkich świętych haseł które Wy dziś wykrzykujecie na demonstracjach KOD, czy udostępniacie w tysiącach memów, przez ostatnie osiem lat było absolutną normą postępowania – tyle tylko że każdy kto Was o tym informował był „sfrustrowanym nieudacznikiem” albo „jątrzył i dzielił”. I między innymi właśnie dlatego w październiku 2015 roku niewiele ludzi w Polsce, poza Wami oczywiście, mogło jeszcze spokojnie patrzeć na ludzi PO i PSL u sterów władzy. Nie sądzicie że jesteście dziś winni choć odrobinę pokory?

I nie oszukujcie się że chodziło im tylko o „pincet” i posady w publicznych spółkach – chodziło dokładnie o to co Wy postulujecie dzisiaj – nie pamiętacie już jak policja wyprowadzała ludzi z siedziby PKW i nieprawidłowościach wyborów samorządowych?. Ci ludzie mieli przecież potem zarzuty prokuratorskie – dziś pielęgniarki okupujące budynek Ministerstwa dostają koce i ciepłe posiłki. Coś się więc jednak zmieniło – tylko skąd Wy możecie o tym wiedzieć …

.

Przyznam jednak całkiem szczerze że bardzo długo nie mogłem zrozumieć jak to możliwe, że tak wiele tysięcy ludzi w Polsce przez osiem lat nie było w stanie dostrzec tego że zarówno zasady demokracji jak i trójpodziału władzy były w Polsce łamane po prostu nagminnie a opanowanie wszystkich poziomów zarządzania państwem – łącznie z mediami, spółkami Skarbu Państwa i środowiskami sędziowskimi przez jedno środowisko polityczne nie było efektem zaniedbań jakiegoś ministra ale po prostu dogmatem.

I myślę że w postrzeganiu tego problemu dzielą nas po prostu wieloletnie paradygmaty. Trójpodział władzy był przecież świętością: władza ustawodawcza: Donald Tusk, władza wykonawcza: poziom rządu: Tusk, poziom regionów: baronowie PO, władza sądownicza: zaplecze akademickie deklarujące lojalność poglądów i interesów z partią rządzącą. Trójpodział władzy był więc faktem!

Oczywiście pozostają jeszcze nieformalne organy władzy jak na przykład media – ale tu panował pełny pluralizm: TVP do podziału między gabinety Tuska i Komorowskiego z uwzględnieniem PSL-u, media prywatne: pełny pluralizm pod warunkiem retoryki zwalczającej opozycję i bez wnikania zbyt głęboko za kulisy władzy. Dlaczego nikt z obecnych bojowników KOD nie dostrzegał tego opanowania państwa przez jedną partię? – bo była to partia którą uważali za jedyne środowisko mające prawo sprawować władzę. Trójpodział władzy był postrzegany jako trójpodział wpływów poszczególnych środowisk w ramach tej samej siły politycznej. Taki był po prostu dogmat – i dziś jego złamanie jest przez te środowiska tak boleśnie odczuwane.

Zwróćmy uwagę choćby na argumenty podnoszone w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Nikomu przecież absolutnie nie przeszkadza to że 11 czy 12 sędziów w 15-osobowym składzie to nominaci jednego środowiska politycznego – nominowani przez PO. Zwróćmy też uwagę na to że nikt z tych ludzi nie widział nic złego w tym ze politycy i posłowie PO bez żadnej krępacji już w październiku 2015 sugerowali że PiS nie będzie w stanie rządzić ani wdrażać ustaw bo „zaprzyjaźnione środowisko” zablokuje im wszystko w Trybunale Konstytucyjnym. Zresztą sugerowała to nawet Ewa Kopacz zdająca urząd premiera podczas przemówienia z trybuny sejmowej. Czy komuś się wtedy burzyła krew że PO łamie trójpodział władzy? Że nie kryje zamiarów blokowania władzy ustawodawczej przez Trybunał? Ależ nie – optyka była bowiem prosta: nie możemy rządzić w parlamencie to będziemy rządzić poprzez Trybunał Konstytucyjny. Tak żeby sejm – cytując klasyka – stał się „żyrandolem”, a najlepiej jatką w której się kotłuje. Prawdziwa władza byłaby w Trybunale który decydowałby co przejdzie a co nie. Czy ktoś tego nie rozumiał? Bzdura – rozumieli to wszyscy, ale optyka „obrońców demokracji” była prosta: trójpodział władzy postrzegali nie jako trójpodział kompetencyjny ale jako podział wpływów między środowiska polityczne. Stąd częste przecież argumenty że skoro PiS ma rząd i większość sejmową to PO ma Trybunał – i to gwarantuje … trójpodział władzy.

Jak spaczona była przez ostatnie osiem lat ta optyka pokazało choćby to kiedy zimą 2010 roku Donald Tusk spokojnie deklarował że rezygnuje z ubiegania się o urząd Prezydenta RP bo „nie interesują go żyrandole”. Wyobrażacie sobie państwo że dziś Jarosław Kaczyński albo Beta Szydło mówi coś podobnego o kompetencjach Andrzeja Dudy? Przecież byłby to absolutny skandal! Wtedy było to całkowicie naturalne – i zresztą przez samych wyborców PO, po wyborze Komorowskiego na urząd głowy państwa najważniejsze było czy lepiej mu z wąsami czy bez wąsów i czy godnie intonuje wypowiedzi, bo treść i tak nie była przecież wiążąca.

.

Ale zapewne gdyby sytuacja była odwrotna: PO np. w koalicji z Nowoczesną miałyby większość sejmową i rząd a PiS miał dajmy na to 12 sędziów w Trybunale Konstytucyjnym to nikt z tych ludzi nie wyszedłby na ulice i nie skandował że żadna ustawa nie ma prawa bytu jeśli pisowska większość w Trybunale jej nie zaakceptuje w imię świętej zasady trójpodziału władzy. Myślę że demokracja bardzo szybko nabrałaby wówczas swojego prawdziwego znaczenia.

.

Tak czy owak każdy kto przez ostatnie osiem lat zwracał uwagę na takie skandale jak choćby ustawianie postępowania sądowego w sprawie Amber Gold, manipulacje ustawą o Trybunale Konstytucyjnym i jej nagłe przyspieszenia i zmiany w 2015 roku czy choćby brak podejmowania wytycznych Trybunału w kwestionowanych ustawach był nazywany „sfrustrowanym nieudacznikiem” który „jątrzy i dzieli”. Polityka zaś była sprawą tak brudną że przyzwoity człowiek się nią nie interesował. Nie pamiętacie już?

http://waw75.salon24.pl/729237,trojpodzial-wladzy

Posted in Felietony | Leave a Comment »

Niesamowity przepis: użyj go raz na 5 lat i zapomnij o wszystkich chorobach

Posted by tadeo w dniu 24 Wrzesień 2016

 

Ten potężny środek można leczyć wiele chorób. Jednak należy stosować go ostrożnie raz na 5 lat, ponieważ jest on bardzo mocny.

Główny składnik to czosnek, który jest jednym z najbardziej uniwersalnych i zdrowych warzyw na ziemi. Czosnek zawdzięcza swoje właściwości lecznicze alicynie, składnik czynny o silnych właściwościach antybakteryjnych.

Ten środek ludowy okazał się niezwykle skuteczny w leczeniu miażdżycy, chorób płuc, zapaleniu zatok, zapaleniu stawów, nadciśnieniu, reumatyzmowi, zapaleniu błony śluzowej żołądka, hemoroidów i impotencji. Dodatkowo stymuluje utratę wagi i poprawia wzrok, słuch, i metabolizm.

 

Składniki:

  • 350g czosnku,

  • 200ml 95% alkoholu lub rumu.

Sposób użycia:

  1. Obrać czosnek i zgnieść go.

  2. Wymieszać czosnek z alkoholem i przechowywać w słoju.

  3. Odstawić mieszaninę na 10 dni a następnie odcedzić ją.

  4. Przechowuj w lodówce przez 2 tygodnie.

Zastosowanie:

Pij przed posiłkiem przez okres 12 dni. Rozcieńczony w wodzie w sposób następujący – 1 kroplę przed śniadaniem, przed obiadem 2 krople i 3 przed kolacją. Ściśle przestrzegaj zalecane dawkowanie.

Niesamowity przepis: użyj go raz na 5 lat i zapomnij o wszystkich chorobach

Posted in Zdrowie jest najważniejsze | Leave a Comment »

Znalezione w siec

Posted by tadeo w dniu 24 Wrzesień 2016

„Widac wyraznie, ze strach ogarnia nadprezesa Rzeplinskiego – nie tak to mialo byc … Mialo byc tak, ze nowy rzad PiS upadnie po kilku miesiacach pod naciskiem szKODnikow z ulicy, zmasowanego ataku Eurokolchozu no i stalego blokowania jegp prac przez slawetna instytucje nadprezesa, a tymczasem oni trzymaja sie mocno, maja gdzies grozby Eurokolchozu, KOD sie zwija w tempie przyspieszonym a sam nadprezes rozwaza mozliwosc, czy by nie pojsc do spowiedzi … STRASZNE”

http://wiadomosci.onet.pl/forum/prezes-tk-nie-wykluczam-mozliwosci-ze-trafie-do-wi,0,2905099,224612461,czytaj.html

Posted in Znalezione w sieci | Leave a Comment »

DZIŚ Święto Ojca PIO

Posted by tadeo w dniu 23 Wrzesień 2016

 

Zwykle w jego osobie, popularyzowanej w mediach, podkresla się nadzwyczajne zjawiska, które towarzyszyły jego życiu: stygmaty, ataki diabła, nadzwyczajna wiedza.
Mniej znane są jego inne, bardziej prozaiczne, zwyczajne i egzystencjalne cierpienia oraz doświadczenia. A w tym właśnie może być dla nas właściwym przykładem.
Od dzieciństwa nękały go choroby i cierpienia fizyczne. Potem cierpienia duchowe i moralne.
Jedną z NAJWAŻNIEJSZYCH przyczyn CIERPIEŃ DUCHOWYCH I MORALNYCH o. Pio, było długotrwałe prześladowanie ze strony LUDZI KOŚCIOŁA. I to na najwyżyszym szczeblu Władzy!!

To tak, jakby mieć piekło we własnym domu, albo i gorzej. Jeśli zdanie Kościoła, utożsamia się zbytnio i przedwcześnie z osądem Boga, z Jego Wolą – to jest to skazanie na duchowe, prawie, że realne piekło. To było jego NAJWIĘKSZE CIERPIENIE.

PRZEŚLADOWANIE I FAŁSZYWE OSKARŻENIA

Osoby nieuznające cudów, jakich doświadczał ojciec Pio, wskazali kilka przyczyn, które miałyby je wyjaśniać. Wśród nich znajduje się choroba psychiczna, niemoralne podejście do kobiet, niewłaściwe wykorzystanie funduszy oraz oszustwo – twierdzą, że stygmaty były wykonywane fenolem po to tylko, by zyskać sławę.

Historyk Sergio Luzzatto i inni, zarówno wierzący, jak i niewierzący, oskarżali ojca Pio o fałszowanie stygmatów. Teoria Luzzatto mówi, że ojciec Pio używał fenolu, by samookaleczać się. Ta teoria jest oparta na dokumencie znalezionym w Watykańskich archiwach – zeznaniu Marii De Vito, aptekarki z San Giovanni Rotondo, od której ojciec Pio wziął 4 gramy fenolu. Według zeznania De Vito, ojciec Pio prosił ją, by zachowała to w tajemnicy, mówiąc, że fenol był potrzebny do sterylizacji igieł. Podczas procesu beatyfikacyjnego ten dokument został przebadany i odrzucony przez Kościół katolicki. Jeden z komentatorów wyraził przekonanie, że Kościół prawdopodobnie oddalił ten zarzut, gdyż jeden ze świadków zeznał, że fenol rzeczywiście został wykorzystany do sterylizacji: „W owym czasie szalała hiszpanka i chorzy chłopcy potrzebowali zastrzyków. Z powodu braku lekarzy, ojcowie Paolino i Pio podawali zastrzyki, używając fenolu, jako czynnika sterylizującego.

Woń świętości ojca Pio, unosząca się dookoła niego, miała być rezultatem samowydzielającej się wody kolońskiej.
Agostino Gemelli, zakonnik, lekarz i psycholog, założyciel Uniwersytetu Katolickiego Najświętszego Serca Jezusa w Mediolanie, wnioskował, że ojciec Pio był „ignorantem i samookaleczającym się psychopatą, który wykorzystuje ludzką łatwowierność”
W związku z kontrowersjami, jakie budził ojciec Pio, prowadzone były liczne dochodzenia. Plan polegający na tym, by przenieść go do innego klasztoru został wycofany z obawy lokalnych zamieszek. Kolejny plan – mający mieć identyczny skutek – został wstrzymany, gdy prawie doszło do zamieszek.
W roku 1923 zakazano mu uczyć nastoletnich chłopców w szkole przyległej do klasztoru, ponieważ był oskarżany o to, że jest „szkodliwym Sokratesem, który może podburzać delikatne dusze chłopców”.
Ojciec Pio był oskarżany o wykroczenia przeciwko wszystkim ślubom zakonnym: ubóstwu, czystości i posłuszeństwu.

W latach 1924–1931 Stolica Apostolska wydawała różne oświadczenia, w których zaprzeczała, że wydarzenia z życia ojca Pio miały mieć swoje źródło w Bogu. W pewnym okresie ojcu Pio zabroniono publicznego wykonywania posługi kapłańskiej, słuchania Spowiedzi i odprawiania Mszy świętej.

POWOLNE USTĄPIENIE PRZEŚLADOWAŃ I ZMIANA OSĄDU, POMIMO WAHAŃ

Od roku 1933 wydarzenia zaczęły zmieniać swój bieg. Papież Pius XI rozkazał Stolicy Apostolskiej zdjąć z ojca Pio zakaz publicznego odprawiania mszy świętej. Papież tak uzasadnił swoją decyzję: „Nie byłem źle nastawiony do ojca Pio, lecz byłem źle poinformowany”. W roku 1934, Pius XI zezwolił ojcu Pio na słuchanie spowiedzi. Ojciec Pio dostał również pozwolenie na nauczanie, pomimo że nigdy nie odebrano mu do tego uprawnień. Papież Pius XII, który został wybrany na papieża w roku 1939, zachęcał wiernych do odwiedzania ojca Pio. Papież Jan XXIII (1958-1963) nie opowiadał się za poglądem swych poprzedników. W roku 1960 napisał on o „ogromnym oszustwie” ojca Pio. Jego następca, papież Paweł VI, jednakże, w połowie lat sześćdziesiątych, zdecydowanie oddalił wszystkie oskarżenia przeciwko ojcu Pio.

PRZEWODNIK DUCHOWY – RADY NA KAŻDY DZIEŃ

Ojciec Pio został w końcu przewodnikiem duchowym prowadzącym wielu ludzi. Uważał ich za swoje córki i synów. Jako przewodnik duchowy wskazywał na pięć zasad wzrostu duchowego: cotygodniową spowiedź, codzienne przyjmowanie Komunii Świętej, duchowe czytanie, medytację i rachunek sumienia. Porównywał cotygodniową spowiedź do cotygodniowego sprzątania pokoju. Zalecał, aby dwa razy dziennie odbywać medytację i robić rachunek sumienia: raz rano – jako przygotowanie, by zmierzyć się z trudnościami dnia i raz wieczorem – jako spojrzenie w świetle łaski na przeżyty dzień. Na pytanie, jak praktycznie stosować wiedzę teologiczną, często odpowiadał swym znanym powiedzeniem: „Módl się, wierz i nie martw się”. Nauczał wiernych, by we wszystkim rozpoznawali Boga i pragnęli ponad wszystko pełnić wolę Bożą.

[oprac. AP]

Posted in Ojciec Pio | Leave a Comment »

GOLEC UORKIESTRA – Młody maj

Posted by tadeo w dniu 21 Wrzesień 2016

Ostatnio widziałam artykuł, w którym pisało, że żadne radio – z tych najbardziej znanych- nie chciało puszczać ich piosenki bo za dużo patriotyzmu.

Piosenka o miłości do własnego kraju nie mieści w konwencji polskich rozgłośni radiowych, o czym najdobitniej przekonał się zespół Golec Orkiestra. Mimo sukcesu odniesionego w Opolu, utwór „Młody Maj” nie trafił do mainstreamowych rozgłośni z powodu jego tekstu.
Piosenka „Młody Maj” zdobyła aż trzy główne nagrody podczas 50. festiwalu opolskiego w konkursie Super Premiery, deklasując jednocześnie konkurencję. W jej refrenie padają następujące słowa:
Maj!!! Młody maj!!!
Gdy kasztany kwitną.
Kocham ten kraj!!!
Niestety tryumf w Opolu nie pomógł w przebiciu się utworu w polskich mediach. Powiedziano nam, że się nie mieści w konwencji… Faktycznie, to niepopularne: „kocham ten kraj, wierzę w ten kraj” – stwierdził Łukasz Golec.

 

Posted in Muzyka | Leave a Comment »

Masakra w Koniuchach

Posted by tadeo w dniu 21 Wrzesień 2016

 

D

 

Do czerwca 1941 roku Kresy były łupem Związku Sowieckiego. Tam też, po bardzo szybkim przejściu frontu, pozostały całe jednostki Armii Czerwonej, które szczególnie na Kresach Północno-Wschodnich znalazły schronienie w olbrzymich kompleksach leśnych. Bardzo szybko zostały one „zagospodarowane” przez lokalne struktury partii bolszewickiej, które odbudowały się w konspiracji i które poddano kontroli NKWD. Z „okrużeńców” i rozbitków organizowano sowieckie brygady partyzanckie, liczne i bardzo dobrze uzbrojone. Ich działalność antyniemiecka nie nabrała nigdy rozmiarów adekwatnych do ich liczebności i siły ognia, oddziały były jednak widomym znakiem sowieckiego panowania i miały trzymać miejscową ludność w ryzach. Miejscowi działalność sowieckich „otriadów” zwali drugą okupacją – albowiem były one nie mniej, a czasem nawet bardziej uciążliwe od karnych ekspedycji niemieckich.

Młot na „biało-Polaków”

Sowiecka partyzantka łupiła niemiłosiernie ludność cywilną, zabierając żywność, ubrania, sprzęty domowego użytku, słowem wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Kobiety, nawet małe dziewczynki, były okrutnie gwałcone. Symptomatyczne są powojenne wspomnienia i relacje tychże partyzantów. Jeden z nich napisał wprost, że nigdy przedtem i później nie jadł tak dobrze jak podczas okupacji! W opanowanych przez Sowietów puszczach istniały nie tylko ich rozbudowane siedziby, ale także lotniska. Samoloty przywoziły sprzęt, bibułę propagandową (tego przecież nie mogło zabraknąć) oraz kadrę instruktorską i polityczną. W drogę powrotną zabierały tony zdobytej żywności…

Na tych samych terenach działała również polska konspiracja, polityczna (struktury Delegatury Rządu na Kraj) oraz wojskowa, czyli Armia Krajowa. Była ona dość liczna, ale w żaden sposób nie mogła konkurować z Sowietami, którzy mieli znakomite wyposażenie i doborową kadrę oficerską. Polska ludność, ogołocona eksterminacją i wywózkami, pozbawiona była w znacznym stopniu miejscowych elit, zaś oficer, który przetrwał pierwszą, czyli sowiecką okupację, był niezwykłą rzadkością.

Do kwietnia 1943 roku, czyli do ujawnienia sprawy Katynia, obie strony – polską i sowiecką – obowiązywała względna neutralność, choć była ona iluzoryczna. Sowieci nie ukrywali bowiem, że ziemie te, już zdobyte przez nich we wrześniu 1939 roku, nie będą Polsce oddane. Strona polska liczyła jednak nie tylko na korzystne rozstrzygnięcie wojny (zwycięstwo aliantów zachodnich), ale też na umowy międzynarodowe, które pozwolą przywrócić suwerenność II RP. Po zerwaniu stosunków dyplomatycznych strona sowiecka przestała się już czymkolwiek krępować, idąc na otwartą wojnę z „biało-Polakami”.

W lasach i puszczach przebywały ponadto liczne zgrupowania ukrywającej się ludności żydowskiej, stale zasilane zbiegami z gett. Tworzyły one tzw. obozy siemiejnyje (rodzinne), szybko objęte sowieckim nadzorem. Z mężczyzn formowano grupy bojowe (przeznaczone przede wszystkim do rajdów zaopatrzeniowych po bliższej i dalszej okolicy), kobiety i dzieci pozostawały w leśnych obozach, które cieszyły się dość dużą autonomią religijną i narodowościową.

Dowódca żydowskich oddziałów w Puszczy Rudnickiej Abba Kovner uważany jest za jednego z największych bohaterów żydowskiego ruchu oporu. Jego żona, Vitka Kempner, wprost stwierdziła, że Żydzi, którzy walczyli w Puszczy Rudnickiej, uważali się za partyzantów żydowskich, nie sowieckich: „Jestem dumna z tego, że dane mi było walczyć jako Żydówce, członkini żydowskiego oddziału bojowego, pod rozkazami żydowskich dowódców, w którym mówiło się i wydawało rozkazy w jidysz” („Newsletter. United States Holocaust Memorial Museum”, luty/marzec 2001 roku).

Rajdy zaopatrzeniowe, wykonywane były przez oddziały sowieckie i żydowskie z Puszczy Rudnickiej na ogół bardzo brutalnie, dochodziło bowiem do gwałtów, wymuszeń i zabójstw „opornych” chłopów. Budziło to sprzeciw miejscowej ludności, jednakże opór nie miał żadnego sensu. Sowieckie „otriady” liczyły kilkaset osób, Żydów (wraz z kobietami) było około tysiąca, przeważnie zbiegłych z gett wileńskiego i kowieńskiego. Miejscowe grupy polskiej samoobrony, pozbawione dobrego uzbrojenia, niewspomagane przez nieliczne oddziały AK (których było za mało do tego typu działań), traktowane były przez napastników bardzo surowo, jako kolaboranci władzy niemieckiej. Coraz częściej dochodziło więc do krwawych konfliktów i pacyfikacji polskich wsi.

Półnadzy chłopi wyskakiwali przez okna…

Jedna z takich akcji sowieckich, przeprowadzona 29 stycznia 1944 roku jako karna represja na ludności cywilnej we wsi Koniuchy, ze względu na wyjątkową brutalność i skalę ofiar doczekała się licznych opisów w literaturze naukowej i publicystyce. Mamy do czynienia z dwojakim podejściem: z wersją sowiecką, która każdy opór miejscowej ludności traktuje jako przejaw kolaboracji z Niemcami, a represje wobec niej jako przejaw wojennej sprawiedliwości, oraz z wersją polską, która wykazuje złożoność stosunków na Kresach i pacyfikacje ludności polskiej ukazuje jako zbrodnie wojenne, popełniane na cywilach.

Historiografia żydowska praktycznie w całości skłania się ku wersji sowieckiej, a z uwagi na fakt, że pacyfikację w Koniuchach przeprowadzili głównie Żydzi z oddziałów żydowskich i mieszanych, ukazuje ją nawet jako przykład chwalebnych – bodajże największych – czynów bojowych, wieś zaś opisywana jest jako… niemiecka fortyfikacja.

Zachowały się na ten temat na tyle liczne i obfite źródła (w tym opisy sporządzone przez napastników), że możemy dość wiernie odtworzyć przebieg wydarzeń i listę ofiar.

Przykładowo Isaac Kowalski twierdził, że „komandir naszej bazy dał rozkaz, aby wszyscy zdolni do noszenia broni mężczyźni przygotowali się do wyruszenia na akcję w ciągu godziny. […] Gdy zbliżyliśmy się do naszego celu, zauważyłem, że partyzanci nadciągają ze wszystkich stron z rozmaitych oddziałów. […] Nasz oddział otrzymał rozkaz, aby zniszczyć wszystko, co się rusza, i zamienić wieś w popioły. Dokładnie o ustalonej godzinie i minucie wszyscy partyzanci z czterech stron wsi otworzyli ogień z karabinów ręcznych i maszynowych, strzelając kulami zapalającymi w zabudowania wioski. Tym sposobem dachy gospodarstw zaczęły się palić. Wieśniacy i mały garnizonowy oddział niemiecki odpowiedział ciężkim ogniem, ale po dwóch godzinach wioska wraz z pozycjami ufortyfikowanymi została zniszczona”(Isaac Kowalski, „A Secret Press in Nazi Europe. The Story of a Jewish United Partisan Organization”, Nowy Jork 1969, s. 333–334).

Inny partyzant żydowski Chaim Lazar rozbudował swą opowieść następująco: „Sztab Brygady zdecydował zrównać Koniuchy z ziemią, aby dać przykład innym. Pewnego wieczoru 120 najlepszych partyzantów ze wszystkich obozów, uzbrojonych w najlepszą broń, wyruszyło w stronę tej wsi. Między nimi było około 50 Żydów, którymi dowodził Jaakow (Jakub) Prenner. O północy dotarli w okolicę wioski i zajęli pozycje wyjściowe. Mieli rozkaz, aby nie darować nikomu życia. Nawet bydło i nierogacizna miały być wybite […]. Przygotowanymi zawczasu pochodniami partyzanci palili domy, stajnie, magazyny, gęsto ostrzeliwując siedliska ludzkie. […] Półnadzy chłopi wyskakiwali przez okna i usiłowali uciekać. Ale zewsząd czekały ich śmiertelne pociski. Wielu z nich wskoczyło do rzeki, aby przepłynąć na drugą stronę, ale tam też spotkał ich taki sam los. Zadanie wykonano w krótkim czasie. Sześćdziesiąt gospodarstw chłopskich, w których mieszkało około 300 osób, zniszczono. Nie uratował się nikt” (Chaim Lazar, „Destruction and Resistance”, Nowy Jork 1985, s. 174–175).

W wielu innych relacjach i wspomnieniach żydowskich także rozpowszechniane były fałszywe informacje o niemieckim garnizonie (w niewielkiej wsi!) i doskonałych fortyfikacjach. Żadne źródła historyczne nie potwierdzają jednak tej fantastycznej wersji. W dodatku napastnicy nie ponieśli żadnych strat, nikt nie został nawet draśnięty. Udział partyzantów żydowskich w tej zbrodni podkreśla „Dziennik operacyjny partyzantów żydowskich z Puszczy Rudnickiej” [„Operations Diary of a Jewish Partisan Unit in Rudniki Forest, 1943–1944″, w: Yitzhak Arad, Yisrael Gutman i Abraham Margoliot (red.), „Documents of the Holocaust. Selected Sources on the Destruction of the Jews of Germany and Austria, Poland, and the Soviet Union”, Jerozolima 1981, s. 463–471].

Nie przepuścili nikomu…

W 2001 roku Kongres Polonii Kanadyjskiej (KPK) przekazał dostępne materiały historyczne do IPN, którego pion śledczy wszczął w tej sprawie śledztwo. Po nagłośnieniu sprawy w prasie polskiej (oraz polonijnej, także w Wilnie) zaczęły ukazywać się liczne relacje naocznych świadków zbrodni, zawierające istotne szczegóły: „O świcie 29 stycznia [mieszkańcy] usłyszeli strzały ze wszystkich stron i zobaczyli ogień palących się zabudowań. Wyskoczyli z domu, zobaczyli partyzantów sowieckich mordujących ich sąsiadów, podpalających domy wraz z pozostającymi tam rannymi i dziećmi. Udało im się uciec lub schować i pozostać przy życiu, jak mówią, dzięki Opatrzności Bożej. Zginęło na miejscu 45 osób, 12 zostało rannych, z których część zmarła w szpitalu w Bieniakoniach. Wśród zamordowanych byli dorośli i dzieci z rodzin: Parwickich, Tubinów, Marcinkiewiczów, Woronisów, Bobinów, Wojsznisów, Bandalewiczów, Łaszakiewiczów, Pilżysów, Wojtkiewiczów, Molisów, Jankowskich. Spłonęła prawie cała wieś z dobytkiem wielu pokoleń. Zostały z 85 tylko 4 domy rodzin: Aleksandrowiczów, Bandalewiczów, Radzikowskich, Łaszkiewiczów” [Czesław Malewski, „Masakra w Koniuchach”, „Nasza Gazeta” (Wilno), 8–14 marca 2001 roku]. Następnie ustalono imienną – lecz niepełną – listę 38 ofiar, w tym kobiet i małych dzieci.

Wszystkie dostępne źródła: polskie, żydowskie, sowieckie, litewskie i niemieckie potwierdzają, że w Koniuchach doszło do masakry bezbronnej polskiej ludności cywilnej. W jej trakcie napastnicy wykazali się niezwykłym okrucieństwem i bestialstwem, co utrwaliło się w pamięci dzieci, które to wówczas przeżyły.

Na przykład Edward Tubin, wówczas 13-letni mieszkaniec wsi, tak to zapamiętał: „Nie było różnicy, kogo złapali, to wszystkich bili. Nawet kobietę jedną, uciekała tam w las ku cmentarzu, to nie strzelali, ale kamieniem zabili, kamieniem w głowę. Jak mamę zabili, to może z 8 kul po piersiach puścili […]. Wojtkiewicza żona była w ciąży i chłopak był, nie miał nawet 2 latka. Zabili ją, a chłopak został żywy. Przynieśli słomę, na nią rzucili, zapalili. Temu chłopaczkowi nogi poopalało – paluszki jemu odpadły. Przeżył pod tą matką. Jak zapalili, to tylko nogi mu się spaliły. Było strasznie, było strasznie, nie przepuścili nikomu” [„Nie przepuścili nikomu. Z naocznym świadkiem pacyfikacji wsi Koniuchy rozmawia Andrzej Kumor”, „Gazeta” (Toronto), 4–6 maja 2001 roku]. Nie ma tu mowy o koloryzowaniu zbrodni, albowiem potwierdzili to także byli partyzanci, m.in. Abraham Zeleznikow (członek tzw. Brygady Litewskiej): „Wszystkich mieliśmy wybić. Zabroniono nam zabierać czegokolwiek z wioski. Partyzanci okrążyli wioskę, wszystko podpalono, każde zwierzę, każdego człowieka zabito. A jeden z moich kolegów, znajomych, partyzant, wziął kobietę, położył jej głowę na kamień, i zabił ją kamieniem”. Tak samo napisał Paul Bagriansky: „Gdy dotarłem do swego oddziału, zobaczyłem, jak jeden z naszych ludzi trzymał głowę kobiety w średnim wieku na dużym kamieniu i uderzał ją innym kamieniem”.

Śmiech w dzikim szaleństwie

Dzięki staraniom i badaniom KPK ustalono listę około 40 uczestników masakry w Koniuchach, byłych partyzantów żydowskich ze zgrupowań w Puszczy Rudnickiej, wymienianych imiennie w publikacjach i dokumentach, którą przekazano IPN.

Wszystkich mieliśmy wybić. Partyzanci okrążyli wioskę, wszystko podpalono, każde zwierzę, każdego człowieka zabito. Jeden z moich kolegów wziął kobietę, położył jej głowę na kamień i zabił ją kamieniem

Sprawą tej masakry zajęło się również litewskie Centrum Ludobójstwa i Oporu (Lietuvos gyventojų genocido ir rezistencijos tyrimo centras) w Wilnie, które w czasopiśmie „Genocidas ir rezistencija” [nr 1 (11) 2002] opublikowało bardzo obszerny i bogato udokumentowany raport historyka Rimantasa Zizasa, poziomem i objętością przewyższający wszystko, co w tej sprawie ustalił polski IPN.

Jeden z sowieckich oddziałów partyzanckich

Sowieccy i Żydowscy partyzanci wymordowali polską wieś. W przeciwieństwie do Jedwabnego zbrodnia nie wywołuje zainteresowania mediów

Mimo skali popełnionej zbrodni i niezwykłego okrucieństwa, z jakim ją popełniono, ta sprawa nie stała się jednak przedmiotem takich roztrząsań naukowych, publicystycznych i moralnych, jak inne zbrodnie, nawet nieudokumentowane do końca. Jej sprawcy nie zostali objęci ściganiem, co więcej, cały czas są pod ochroną tych uczonych i publicystów, którzy wiernie trzymają się oficjalnej wersji sowieckiej, jakoby masakra była uzasadnionym aktem odwetu na kolaborantach.

A przecież naoczny świadek i uczestnik masakry Paul Bagriansky zapamiętał: „Gdy dotarłem do oddziału, aby przekazać nowe rozkazy, zobaczyłem straszny, przerażający obraz. […] Na małej polance w lesie leżały półkolem ciała sześciu kobiet w różnym wieku i dwóch mężczyzn. Ciała były rozebrane i położone na plecach. Padało na nie światło księżyca. Jeden po drugim partyzanci strzelali trupom między nogi. Gdy kule dosięgały nerwów, trupy reagowały jak żywe. Drgały i wykrzywiały się przez kilka sekund. Trupy kobiet reagowały w bardziej gwałtowny sposób niż mężczyzn. Wszyscy partyzanci z tego oddziału brali udział w tej okrutnej zabawie, śmiejąc się w dzikim szaleństwie. Najpierw przestraszyłem się tym przedstawieniem, ale potem zaczęło mnie ono w chory sposób interesować. […] Im się nie spieszyło i dopiero jak trupy przestały reagować na kule, przemieścili się na nową pozycję”.

Dzięki relacji Bagriansky’ego wiemy, że jednak różne były reakcje uczestników pacyfikacji po popełnionym mordzie. Obok niczym nieskrywanej radości pojawiały się nieliczne wyrzuty sumienia i poczucie winy: „Wioska Koniuchy stała się tylko wspomnieniem pełnym popiołów i trupów. Dostała nauczkę. Dowódca zebrał wszystkie oddziały, podziękował im za ich dobrze spełnione zadanie oraz rozkazał przygotować się do powrotu do bazy. Ludzie byli zmęczeni, ale z ich twarzy wyzierała satysfakcja i szczęście z wykonanego zadania. Tylko niewielu zdawało sobie sprawę, że popełniono straszliwy mord w ciągu godziny. Ci nieliczni wyglądali ponuro, smutno i mieli poczucie winy. […] Dotarliśmy do bazy późno w nocy. Byłem zmęczony i zmordowany, a więc zasnąłem od razu, tak jak większość z naszego oddziału. Jak się dowiedzieliśmy następnego dnia, pozostałe oddziały zostały przywitane jak bohaterowie za zniszczenie Koniuchów. Pili, jedli i śpiewali całą noc. Sprawiło im przyjemność zabijanie i niszczenie, a najbardziej picie. Trzy tygodnie później otrzymaliśmy wiadomość od Sztabu Partyzanckiego w Moskwie z reprymendą dla ludzi, którzy zainicjowali i kierowali zniszczeniem wsi Koniuchy” [Paul Bagriansky, „Koniuchi”, „Pirsumim. Publications of the Museum of the Combatants and Partisans, Tel Awiw”, nr 65–66 (grudzień 1988 roku), s. 120–124].

Virtuti dla mordercy

Dziś już nie bardzo jest kogo ścigać, zresztą przez ponad dekadę nie zdołano nawet przesłuchać żadnego ze sprawców. Genrikas Zimanas (Henoch Ziman), wówczas I sekretarz Południowego Obwodowego Komitetu KP Litwy, a jednocześnie dowódca tzw. Południowej Brygady Partyzanckiej (zmarły w 1985 roku), otrzymał od władz PRL Krzyż Wojenny Orderu Virtuti Militari. Także za tę zbrodnię… Wielu uczestników masakry, byłych partyzantów, zajmowało się nią po wojnie jako historycy i zasłużeni kombatanci, pokazując ją jako ważną akcję bojową, którą można i należy się publicznie chwalić.

Dziś na miejscu zbrodni stoi tylko krzyż, reszta zaciera się w ludzkiej pamięci. Koniuchy nie stały się przedmiotem publicznego, poważnego dyskursu, bogactwo jednoznacznych źródeł historycznych nie ma w tym przypadku, jak widać, żadnego znaczenia.

Autorka jest przewodniczącą Komitetu Obrony i Propagowania Dobrego Imienia Polaka i Polski przy Kongresie Polonii Kanadyjskiej.

http://www.historia.uwazamrze.pl/artykul/972315

Przeczytaj także:

70. rocznica pacyfikacji wsi Koniuchy

Koniuchy – Hollywood wie lepiej. Realia drugowojenne na Nowogródczyźnie wg Zwicka.

Koniuchy 29 stycznia 1944 – nie tylko Rzeź Wołyńska

Koniuchy

 

Posted in Historia | Leave a Comment »

Upiór w operze – Natalia Piotrowska i Kuba Jurzyk

Posted by tadeo w dniu 18 Wrzesień 2016

 

 

 

 

Posted in Muzyka | Leave a Comment »

Olej rokitnikowy Oleum Hippophae

Posted by tadeo w dniu 15 Wrzesień 2016

Znalezione obrazy dla zapytania olej rokitnikowy - obrazy

Olej rokitnikowy Oleum Hippophae Olej rokitnikowyOleum Hippophae jest wyjątkowym olejem prozdrowotnym dla człowieka. Jest tłoczony z owoców lub nasion rokitnika i w zależności od tego zawiera więcej lub mniej karotenoidów. Owoce rokitnika zawierają od kilku do 14% oleju tłustego, dlatego należy on do grona najdroższych tłuszczów roślinnych. Najbardziej wartościowy jest olej tłoczony z całych owoców, bowiem zawiera wtedy liczne polifenole, karotenoidy, fosfolipidy, witaminę C, B, E, kwasy tłuszczowe krótko- i średniołańcuchowe, antocyjany, flawonoidy, a nawet garbniki. Olej tłoczony z owoców i nasion rokitnika obfituje w wielonienasycone kwasy tłuszczowe: kwas linolowy (30-40%), alfa-linolenowy (20-35%) oraz w jednonienasycony kwas oleinowy (13-30%) i wakcenowy (2-4%). Spośród kwasów tłuszczowych nasyconych występują kwas palmitynowy (15-20%) i stearynowy (2-5%). W oleju zawarta jest witamina E (100-300 mg/kg), przy czym alfa-tokoferol stanowi nawet 90% zawartości tokoferoli i tokotrienoli. W oleju rokitnikowym są obecne fitosterole: beta-fitosterol (około 70%), sitostanol (15%), izofukosterol, kampesterol, stigmasterol.

Im więcej karotenoidów tym intensywniejsza barwa oleju. W oleju z miąższu owoców znajduje się 100-500 mg% karotenoidów, a w oleju z nasion 50-100 mg%, głównie beta- karoten, alfa i dwuhydroksy-beta-karoten, likopen, zeaksantyna, kantaksantyna. We frakcji niezmydlajacej się znajduje się około 13% fenolokwasów i flawonoidów. Witamina C tworzy połączenia z kwasami tłuszczowymi, dzięki czemu przenika do oleju, szczególnie uzyskanego z całych owoców. Olej rokitnikowi szczególnie dobroczynnie wpływa na skórę i stan błon śluzowych. Wzbudza wszelkie procesy odnowy tkanek, przyspiesza gojenie ran, owrzodzeń, nadżerek, oparzeń, odmrożeń. Pobudza produkcję i wydzielanie żółci. Opóźnia procesy starzenia tkanek. Działa przeciwzapalnie na skórę, żołądek, jelita. Hamuje procesy przerostu gruczołu krokowego. Działa przeciwzapalnie wobec macicy, jajników, jajowodów, pochwy, cewki moczowej, nerek i wątroby. Zapobiega stłuszczeniu i marskości wątroby. Stabilizuje strukturę siatkówki i naczyniówki oka. Pobudza produkcję immunoglobulin.

Opis oleju rokitnikowego – patrz również wcześniejszy wpis: http://rozanski.li/?p=181

Przeczytaj także:

Olej z rokitnika – jego picie pozwala zyskać lepszą pracę mózgu, ochronę przed miażdżycą i lekami.

Posted in Zdrowie jest najważniejsze | Leave a Comment »

Rezolucja PE – streszczenie

Posted by tadeo w dniu 14 Wrzesień 2016

Mając na uwadze, że sparaliżowany Trybunał Konstytucyjny w ciągu pół roku zdołał wydać 22 orzeczenia, Parlament Europejski wzywa Polskę do wstrzymania wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej, której domniemanie niewinności jest zagrożone przez zmiany w kodeksie postępowania karnego, regulującego funkcjonowanie służby cywilnej, będącej podstawą zdrowia kobiet, oglądających media publiczne.

http://mundurowi.salon24.pl/727813,rezolucja-pe-streszczenie


Materiał źródłowy: Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 14.09.2016

Posted in Kabarety i rozrywka, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

MOCNE – prof. Ryszard Legutko w PE (Druga Debata ws. Polski) (13.09.2016)

Posted by tadeo w dniu 14 Wrzesień 2016

Posted in Polityka - video | Leave a Comment »

„WIDZIAŁEM EKSPLOZJĘ w SMOLEŃSKU”– UCIEKŁ DO LONDYNU !!

Posted by tadeo w dniu 12 Wrzesień 2016


smolenskd

Wielka Brytania

Niesamowite informacje dochodzą ze Szkocji

BOI SIĘ O SIEBIE ..

Pan Jerzy który skontaktował się dziś z naszą redakcją w sprawie Smoleńska , mężczyzna rozmawiał ze mną  przez  30 minut , łamanym glosem w którym można było wyczuć  strach i przerażenie , opowiadał o tym co widział w Smoleńsku 6 lat temu .

Pochodzi z Boleslawca , w  Smoleńsku był na wyjeżdzie biznesowym , miał tam załatwiać dostawę  klocków hamulcowych i szczęk hamulcowych do  warsztatów samochodowych .

Jego dostawca miał biuro w pobliżu lotniska , był bardzo blisko lotniska i zarzeka się ,że widział co tam się  działo , mężczyzna przysięga się ,że widział eksplozję  samolotu , słyszał też  minimum dwa wybuchy , oraz kilka  strzałów  z broni palnej . To samo miał  widzieć jego partner biznesowy , który już jakoś  zmarł , oto skrót z rozmowy , numer telefonu mi się nie wyświetlił , zatem nie mam dowodu , a rozmowy nie nagrałem bo nie spodziewałem się ,że  taka będzie .

Polak ujawnił mi ,że uciekł z Polskie w obawie o życie , mieszka z rodziną  na terenie  Dartford .

smolensk

Jerzy :-” Czytam wasz portal od jakiegoś czasu , wiele spekulacji jakie zamieściliście są prawdziwe , ja byłem w tym dniu na terenie  Smoleńska w bardzo bliskiej odległości od lotniska wraz z moim kolegą od którego miałem kupować  części samochodowe na handel w Polsce , widziałem co tam było i to nie tylko ja . Samolot eksplodował w powietrzu , widziałem to na własne oczy , to nie była  duża eksplozja , ale był wybuch , widziałem to na własne oczy , mój kolega też , nie wiem jak to możliwe , ale on zaraz po tym zmarł na zawał serca , to był  zdrowy , wielki facet , lekarze ponoć  stwierdzili zawał , ja uciekłem z  kraju w obawie o swoje życie , zmieniłem też  urzędowo nazwisko , nie wiem czemu ale od prawie 6 lat dosłownie ukrywam się , oglądam się za siebie , mam lęki , biorę  leki na nerwicę , ale muszę to powiedzieć , tam był wybuch , widziałem to i to nie tylko ja ‘

Poprosiłem pana Jerzego o spotkanie , obiecał ,że  to przemyśli , jeśli się  uda zrobimy z nim materiał video , panie Jurku , zapewniamy panu pełną  anonimowość , zmienimy panu głos , nie musimy pokazywać twarzy , niech się  pan nie obawia  gwarantujemy panu pełną  anonimowość , będę  wdzięczny za przekazanie nam materiału video z pana telefonu o którym pan mówił , ale nie na maila , nie pocztą , odbierzemy go osobiście jeśli pan się  zgodzi to go opublikujemy w trybie NATYCHMIAST .

Proszę  o kolejny kontakt

AMSZ

Ile w tym prawdy cóż …Rozmawialiśmy z osobą piszącą ten artykuł – mówi że to prawda, taka rozmowa odbyła się w tym tygodniu. Cóż chyba dopiero z upływem czasu pewne rzeczy będą wychodziły na światło dzienne.

Szukasz informacji  – dzwoń 0048 7429 349048

Przedruk w całości za portalem Polscott24 – link poniżej wystarczy kliknąć

http://polscott24.com/widzialem-eksplozje-uciekl-do-londynu/

http://polskie-echo.com/widzialem-eksplozje-w-smolensku-uciekl-do-londynu/

Posted in Katastrofa smoleńska | Leave a Comment »