WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Posted by tadeo w dniu 3 Listopad 2015

PRAWDA JEST JEDNA I MOŻNA SIĘ KU NIEJ PRZYBLIŻAĆ, CHOCIAŻ TUTAJ NA ZIEMI NIGDY NIE POZNAMY JEJ DO KOŃCA.

ALE KIEDYŚ POZNAMY, BO OSTATECZNIE JEST NIĄ SAM BÓG.

JEDNA, JEDYNA KOMUNIA ŚWIĘTA MA WIĘKSZĄ WARTOŚĆ NIŻ WSZYSTKIE BOGACTWA ŚWIATA.

Kiedy wybije nasza ostatnia godzina, ustanie bicie naszego serca, wszystko się dla nas skończy, a więc i czas naszego zasługiwania i niezasługiwania. Takich jakimi jesteśmy, spotka nas śmierć i tacy staniemy przed Chrystusem, Sędzią. Nasze błagalne wołania, nasze łzy, nasze akty żalu, które jeszcze na ziemi zdobyłyby serce Boga, mogłyby z nas, grzeszników, uczynić – przy pomocy sakramentów – ludzi świętych; ale w owym momencie nie będą miały żadnej wartości; czas miłosierdzia minie i rozpocznie się czas sprawiedliwości – ojciec Pio.

bogciebie11

Posted in Kontakt, Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | 4 Comments »

Jeszcze POLSKA nie zginęła…

Posted by tadeo w dniu 26 Październik 2015

Wielokroć upokorzony czekałem na tą chwilę wiele lat. Osobiście bardzo się wzruszyłem… Tyle lat czekania, tyle momentów bezsilności i nieraz zniechęcenia. Warto było czekać!!!!!  Dzisiaj obudziłem się w innym – lepszym państwie.

Zwyciężyła POLSKA – ojczyzna moich marzeń.

Polska znów jest polska, Polska jest wolna, odzyskaliśmy suwerenność i wolność.  Wreszcie czuję się jak we własnym domu. 

Posted in POLECAM | Leave a Comment »

Przewodnik Męczenników

Posted by tadeo w dniu 27 Kwiecień 2016

W Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu (plac św. Józefa 7) odbędą się 29 kwietnia br. ogólnopolskie uroczystości z okazji Dnia Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. Decyzją Konferencji Episkopatu Polski będzie to kontynuacja dziękczynienia księży byłych więźniów KL Dachau za cud ocalenia za wstawiennictwem św. Józefa. Uroczystej Mszy św. będzie przewodniczył abp Henryk Muszyński – prymas Polski senior. Podczas Eucharystii nastąpi wprowadzenie do kaliskiej bazyliki relikwii bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego – męczennika Obozu w Dachau.

Warto na tę okoliczność wspomnieć, przywołać postać innego Józefa …   Sługi Bożego ojca Józefa Andrasza SJ ( spowiednika św. Faustyny okresu krakowskiego )który we wrześniu 1939 roku z powodu choroby uniknął aresztowania w Kolegium o. Jezuitów przy Kopernika w Krakowie i nie trafił do Dachau.

Opatrzność miała dla niego misję do wypełnienia . Misją tą było podobnie jak w przypadku bł. Ks. Michała Sopoćki wprowadzenie w czyn zadań które dał ludzkości Pan Jezus przez siostrę Faustynę . Te nowe formy objawienie Bożego Miłosierdzia siostrze Faustynie wymagały konkretów. Ojciec Andrasz wprowadził je – stałe nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia, święto Bożego Miłosierdzia w I niedzielę po Wielkanocy i wystawił obraz Jezusa Miłosiernego do publicznej czci. Miało  to miejsce w Łagiewnikach w 1943 roku.
Po raz drugi ciężka operacja i długa rekonwalescencja w Krynicy u Nazaretanek uchroniły go przed Sowietami . Jak wspomina jego siostrzeniec doktor Jerzy Rudziński wczesnym latem 1945 roku jego ojciec – żołnierz AK na Wileńszczyźnie , podczas półrocznego więzienia NKWD w Wilnie był wielokrotnie przesłuchiwany, przepytywany   o ,, manacha,, ( rus)  – zakonnika z Krakowa, czyli ojca Andrasza.
Ojciec Józefa Andrasz redaktor naczelny ,, Posłańca Serca Jezusowego,, przed wybuchem II wojny światowej porównywał formy poświęcenia Sercu Pana Jezusa z podobnymi formami w ,, bolszewik,, nie o mieszkając nazwać komu się tam poświęcają. Dlatego nie mógł być obojętny Sowietom rozkładając na czynniki pierwsze ( jak pisał)  ich ,, zboczenia serca i duszy,,
Jak to się żargonowo mówi ,, wiedział gdzie boli,, dlatego heroicznie ponowił przedwojenne działania na rzecz  poświęcenia Polski Najświętszemu Sercu Pana Jezusa w ówczesnej ciemnej nocy stalinizmu.  Do tego  tego Aktu doszło !  Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński wraz z całym Kościołem poświęcił Polskę Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

W latach 1940- 1943 ojciec Andrasz prowadził duchowo Matkę Klemensę Staszewską OSU ( Urszulanka Uni Rzymskiej ).

To kolejna Boża osoba prowadzona przez niego. Tu czytaj o innych:

https://sadeczanin.info/kościół-i-religia/sądecki-spowiednik-świętych-narodzony-dla-nieba
Urodzona w roku 1890 była rówieśnicą ojca Józefa.
Postać piękna. Mając kilkanaście lat traci podczas I wojny światowej po koleji obydwoje rodziców. Poświęca się wychowaniu jedynaściorga rodzeństwa. Jednocześnie uczy się, zostaje nauczycielką . Po ,, odchowaniu,, rodzeństwa w wieku 30 lat wraz z dwoma rodzonymi siostrami wstępuje do Urszulanek.

W czasie II wojny pełni funkcję Matki Przełożonej Placówki Urszulanek w Rokicinach Podchalanskich.

Blisko granicy, Urszulanki udzielały pomocy dzieciom , Żydom, emisariuszom . Nie mogło to ujść uwadze Gestapo. Po pierwszej wizycie ostrzegawczej następnych
ostrzeżeń już nie było…..
26 stycznia 1943 roku wpadli do Domu Urszulanek Gestapowcy. Pozwolili tylko Matce Klemensie odmówić ,, Pod Twoją Obronę,, w domowej kaplicy.
Po areszcie w Zakopanem, Monetelupich w Krakowie trafia do Oświęcimia.
Tam wycieńczona zapada na tyfus i kończy życie.

Prowadzony na polecenie ojca Andrasza Dziennik Duchowy Matki Klemensy nie trafił w ręce Niemców. Jezuita dokonywał w nim wpisów – uwag pomocnych  w rozwoju duchowym
zakonnicy.
W grudniu 1942 roku odbyła Ona ostatnie  rekolekcje. Początkiem 1943 roku pisze siostra Klemensa o ciemnościach, oschłościach duchowych.
Po krótkich uwagach ojca Andrasza następuje ostatni jego wpis w dniu aresztowania Matki Klemensy przez Gestapo.

,, Kiedy paliłam papiery z grzechami, modliłem się : Jak ogień pochłania te papiery, tak niech Miłosierdzie Boże doszczętnie pochłonie Twoje grzechy- a w duszy Twej niech wznieci potężny płomień miłości pokornej, wdzięcznej i ofiarnej- a potem najradośniejszej .

  Życzę , byś Duszo Droga jak najlepiej skorzystała z doświadczenia ( kogo Pan miłuje , tego biczuje ) i jak najrychlej do Swoich wróciła. ,,
Papież Jan Paweł II dokonał w Warszawie 13 czerwca 1999 roku beatyfikacji 108 polskich męczenników z czasów II wojny światowej. Każda z tych osób wykazała się niezwykłym heroizmem wiary: mamy w tym gronie biskupów – pasterzy, którzy woleli zginąć, aniżeli zostawić swoją owczarnię; siostry i księży ratujących Żydów; teściową, która oddała swe życie za synową w ciąży; zakonnika, który za posiadanie różańca a potem odmowę sprofanowania go został zmasakrowany i utopiony w kloace; księży i alumnów dzielących się w obozie koncentracyjnym jedyną kromką chleba ze współwięźniami; duchownego, który zginął za to, że nie wydał Gestapo komunistów.
Była wśród 108 beatyfikowanych męczenników błogosławiona Maria Klemensa Staszewska od Jezusa Ukrzyżowanego . Na drodze do chwały ołtarzy postawiła jej Opatrzność Sądeczanina- ojca Józefa Andrasza SJ.
Podobnie jak jego patron i patron przywołanych na początku kaliskich  uroczystości- św. Józef , wykonał powierzoną przez Bożą Opatrzność misję i usunął się w cień.
image

image.jpeg

Sądecki Pielgrzym

Pozdrawiam

Czesław Bogdański

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia | Leave a Comment »

Przemysłowo-Pracodawcze promieniowanie Jezusem

Posted by tadeo w dniu 21 Kwiecień 2016

Autor

Kiedy sklep był już zaopatrzony w produkty żywnościowe i inne potrzebne dla miejscowej ludności rzeczy – dnia 10 października (1931 r.) przyjechał Przew. Ojciec Andrasz TJ rano ze Mszą świętą, którą odprawił w intencji uproszenia błogosławieństwa Bożego na rozpoczęci pracy w Odgałęzieniu Przemysłowo-Pracodawczym.

Odgałęzienie Przemysłowo-Pracodawcze…wyobraźmy sobie hipermarket z obsługą osób konsekrowanych. Trudno uznać to za żart, ponieważ takie były plany młodych „konsekrowanych wizjonerów”. Plany ich albo wizje, proroczo się już wypełniły i wypełniają. Może w ten plan wpisana jest nie jedna osoba z naszego Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców TALENT?


„Konsekrowani Wizjonerzy”

Założycielka Zgromadzenia Najświętszej Duszy Chrystusa Pana – Paula Zofia Tajber i kierownik duchowy stowarzyszenia – jezuita ojciec Józef Andrasz, byli rówieśnikami.

Zofia Tajber, córka przemysłowca Rudolfa Tajbera, urodziła się w 1890 roku w Białej Podlaskiej, gdzie jej ojciec wraz z p. Rabbe założył tartak i fabrykę kopyt szewskich. Była muzykiem wysokiej klasy i wysokimi kwalifikacjami. W roku 1920, tracąc wszystko na wschodzie, przedarła się cudem z rewolucyjnej Rosji do Krakowa. Z niesamowitymi trudami, bez środków materialnych za zgodą Księcia Kardynała Sapiehy tworzy Stowarzyszenie religijne poświęcone czci Najświętszej Duszy Chrystusa Pana. Już sama nazwa sugeruje słusznie mistyczny charyzmat, co mylnie kojarzy nam się często z jakimś „bujaniem w obłokach”. Prawdziwie mistycy bardzo twardo stąpają po ziemi. Nie mając zaplecza bogatych krewnych czy Kościoła, Zofia Tajber sama ze współtowarzyszkami wypracowywała rękoma chleb powszedni. Zaczeło się w latach 20-tych we wsi Biały Prądnik, obecnie dzielnica Krakowa. Poniżej fragment kroniki Zgromadzenia:

Dnia 10 X 1931 r.
Poświęcenie pierwszego sklepu Stowarzyszenia

Kiedy sklep był już zaopatrzony w produkty żywnościowe i inne potrzebne dla miejscowej ludności rzeczy – dnia 10 października (1931 r.) przyjechał Przew. Ojciec Andrasz TJ rano ze Mszą świętą, którą odprawił w intencji uproszenia błogosławieństwa Bożego na rozpoczęci pracy w Odgałęzieniu Przemysłowo-Pracodawczym. Po Mszy świętej Przew. O. Andrasz jako Kierownik Stowarzyszenia naszego, dokonał ceremonii poświęcenia i otwarcia sklepu.

Kierowniczką sklepu – jak już wspomniałam – została s. Maria Sławińska, do pomocy jej s. Benedykta Popielarz.

Po dokonaniu ceremonii poświęcenia Siostra Kierowniczka ze swoją pomocnicą zaraz objęły swój urząd za ladą. A Ksiądz Kierownik na zapoczątkowanie – stanąwszy przed ladą, jako pierwszy klient − kupił dla wszystkich Sióstr cukierków. I zaraz zaczęła się praca, klienci już czekali – zadowoleni, że u Sióstr na miejscu będą kupować.

Charakter tego (na początku stowarzyszenia religijnego) można naszkicować posiłkując się konferencjami ks. prof. Jana Żelaznego dla naszego Duszpasterstwa Talent. Pamiętamy jego prelekcje o chrześcijanach Bliskiego Wschodu. Chrześcijanie z tych miejsc nie mają, jak często my w Europie, rozdwojenia (inne zasady w kościele, w rozmowie z księdzem, a inne zasady w biznesie, w rozmowie z kolegami). Na Bliskim Wschodzie świadczą swoją postawą o Chrystusie jednakowo w Kościele i życiu zawodowym, społecznym. Jest to ten sam tok postępowania, myślenia, rozmowy. Dlatego w pierwszych stuleciach po Chrystusie dotarli z Jego nauką na Daleki Wschód. Miejscowi chętnie przyjmowali Jezusa, bo parząc na Jego wyznawców – kupców chrześcijańskich chcieli być tacy, jak oni.

Paula Zofia Tajber patrząc na tatę-przemysłowca, ucząc się od niego, wykorzystała odziedziczone i wypraktykowane talenty. Idąc za głosem powołania, tworzyła nowe zgromadzenie zakonne. Stała się prawdziwą Matką dla napływających dziewcząt, zaszczepiając w nich szczególną cześć dla Pana Jezusa Boga-Człowieka i Jego Najświętszej Duszy. M. Paula Tajber podkreślała, że Jezus zamieszkuje głębię naszych dusz, przenikając je swoją Najśw. Duszą. Ta prawda przekłada się na naszą pracę, stosunki z innymi ludźmi. Nie było to wtedy proste, aby często przyjmować Komunię świętą. W 1933 roku Matka Założycielka oczyma duszy widziała całe zastępy dusz ludzkich, którym post eucharystyczny uniemożliwiał łączenie się sakramentalne z Bogiem-Człowiekiem. Post eucharystyczny zgodnie z przepisami obowiązywał od północy. Czuła wewnętrzne ponaglenia, aby upominać się o złagodzenie tej praktyki. Napełniona światłem Bożym powiedziała, że przyjdzie czas i będzie łagodniej, tak jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Żywe też wtedy były herezje jansenizmu, mówiące, że człowiek nie może zbyt często komunikowć. W tekście „Zarzuty przeciw zbyt częstej Komuni świętej” ojciec Józef Andrasz rozprawił się z tą herezją, pisząc że pod pozorami dobra – naszą niegodnością, grzesznością, kryje się tak naprawdę fałszywa pokora, lenistwo i umiłowanie życia światowego.

Widać choćby z tego tekstu zdroworozsądkowe podejście również ojca Andrasza do życia. Pełnił on  już ważne funkcje w Towarzystwie Jezusowym (redaktor naczelny Posłańca Serca Jezusowego, Dyrektor Krajowy Apostolstwa Modlitwy). Był on także troskliwym opiekunem i doradcą tworzącego się Stowarzyszenia ku czci Najsw. Duszy Chrystusa Pana i wielką pomocą dla Założycielki. Interesował się Stowarzyszeniem nie tylko od strony jego duchowości, ale także organizacji i potrzeb materialnych.

O. Andrasz, rozmawiając z Siostrami, okazywał wiele życzliwości dla sprawy i całego Stowarzyszenia. Polecał, by starały się utrzymać dobrego ducha, szczególnie w sklepach, by nie czyniły nadużyć i zachowywały się godnie do swojego stanu, żeby odgałęzienie przemysłowo–pracodawcze mogło zostać zatwierdzone przez Kościół.

Kościół w tych czasach nie zgadzał się bowiem na handel prowadzony przez zakony ze względu na możliwość nadużyć. Nowa inicjatywa, dzięki której handel i pracownie usługowe prowadzone przez Stowarzyszenie miały być okazją do ewangelizacji otoczenia oraz do propagowania uczciwego, prowadzonego według zasad chrześcijańskich handlu, a zarazem przyczynkiem do innego spojrzenia tego rodzaju działalność.

Uczestnictwo nasze w różnych inicjatywach Duszpasterstwa Talent przenosi się w praktyczny wymiar naszych działań, jak we fragmencie kroniki…

Dnia 12 VII 1944 r.

Dzisiaj Matka Założycielka widział się z Księdzem Kierownikiem Ks. Trockim. Rozmawiała o różnych sprawach dotyczących Sióstr i wyboru Zastępczyni nowej, a też o Odg. Przemysłowo-Pracodawczym, którego zaczątkiem są już sklepy. One po części spełniają funkcje swoją, bo i pracy szukają niektórym osobom znanym lub informują, zatrudniają osoby świeckie po domach szyciem lub przyjmowaniem ich wyrobów własnych. Przy tym mają wielki wpływ na ludzi i mogą apostołować.

Ksiądz Kierownik zachęcał Matkę Założycielkę, żeby to Odgałęzienie dobrze postawić. Na ten temat – mówił, że rozmawiał z O. Andraszem J. TJ. Powtórzył rozmowę z Ojcem: m.in. powiedział Ks. Kierownik do Ojca Andrasza, że Stowarzyszenie nie musi się przekształcić w Zakon. Ten wówczas jak opowiadał Ksiądz K. – zatrwożył się i przeraził, mówiąc do Księdza, że zawsze był zdania, że Stowarzyszenie musi się w końcu przekształcić w Zakon.

Praca z zaangażowaniem, modlitwą, często cierpieniem przyniosła owoc…

Stowarzyszenie, a potem Zgromadzenie ku czci Duszy Jezusa, miało w założeniach 7 Odgałęzień, a posród nich Przemysłowo-Pracodawcze. W pierwszych konstytucjach Zgromadzenia zostały one wyrażone jako 7 celów pracy sióstr:

31 X 1949 r.

Potem poszłyśmy do Ojca Andrasza pochwalić się, że mamy Konstytucje zatwierdzone. Ojciec Andrasz oglądał Konstytucje i pierwsze – rzucił okiem, czy sklepy są umieszczone i 7-em Odgałęzień.

Matka Założycielka powiedziała, że Ksiądz Rektor Baron Józef wysunął z Konstytucji ten artykuł jako niezgodny z prawem kanonicznym. Natomiast Odgałęzień są umieszczone cele. Każdego Odgałęzienia jeden główny cel. Tak że jest 7-em celów skupionych w Konstytucjach.

Uradował się Ojciec zatwierdzeniem i pobłogosławił, oraz życzył rozwoju Zgromadzenia na cały świat.

Jezuita ojciec Józef Andrasz to postać wybitna, wielowymiarowa. Krzewiciel kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa, Najświętszej Duszy Chrystusa, apostoł Bożego Miłosierdzia. Biegle władał łaciną, greką jak i żywymi językami niemieckim i francuskim. W utworzonej przez niego w Towarzystwie Jezusowym Bibliotece Życia Wewnętrznego tłumaczył i wydawał perły literatury ascetycznej i mistycznej, jak choćby „Pamiętnik św. Małgorzaty Alacoqoe”. Po 123 latach zaborów, kiedy Polska „była w proszku”, wydawano i czytano taką literaturę. Ona kształtowała duchowo Polaków tamtych czasów. Takie pole jego pracy oraz współpraca z Bożą łaską sprawiły, że wypełnił Boży plan dla wielu osób, które stały się błogosławionymi i jak Faustyna – świętą Kościoła Katolickiego. Widać w nim duże podobieństwo do patrona św. Józefa. Wypełnił misję i pozostał w cieniu.

W Nadzwyczajnym Roku Miłosierdzia Opatrzność „otwiera nam okienka” na ojca Andrasza. Znany przez niewielu jako kierownik duchowy św. Faustyny, przez ponad 2,5 roku w okresie krakowskim. Jest najczęściej przywoływanym kapłanem w jej „Dzienniczku” (59 razy). Trudno sobie wyobrazić ŚDM w Krakowie, gdyby on nie wprowadził stałego nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach (marzec 1943 r.) i nie wystawił do publicznego kultu obrazu „Jezu Ufam Tobie” w tymże miejscu. Obraz powstał według jego koncepcji i jest najbardziej znanym obrazem Jezusa Miłosiernego na świecie. On wprowadził w Łagiewnikach święto Bożego Miłosierdzia obchodzone w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Ojciec Józef Andrasz był również spowiednikiem i kierownikiem duchowym dla bł. Anieli Salawa, bł. s. Klemensy Staszewskiej OSU.

Z Sądecczyzny, skąd pochodził ten znamienity Jezuita, wyszedł niedawno prywatny kult i szerzy się. Ma on charakter trwały. Prowincjał Jezuitów Ojciec Jakub Kołacz powziął decyzję o wszczęciu procesu beatyfikacyjnego ojca Jozefa Andrasza. Warto w naszych potrzebach przywoływać jego wstawiennictwa → modlitwy do o. Andrasza

O łaskach uzyskanych za jego przyczyną proszę wysyłać informacje na maila w/w strony. Świadectwa otrzymanych łask potrzebne będą w procesie beatyfikacyjnym.

Piękną postacią, prowadzoną duchowo przez niego była siostra Kaliksta Piekarczyk (ze Zgromadzenia s. Faustyny), która złożyła ofiarę z życia za uratowanie Krakowa. Poniżej fragment z jej wizji dotyczącej powstania nowego Zgromadzenia.

Dnia 26 XII 1949 r.

Pominęłam to, że dwa dni po zmienionym ubiorze, a więc 22 XII była Matka wraz z S. Urszulą u Ojca Andrasza, starego Przyjaciela Zgromadzenia. Kładł na sumienie Matce Założycielce, aby nie pozostawiła na uboczu działu sklepów, ale w całej doniosłości przedstawiła, jak to ma w planie. Szkoda by było, bo bardzo pożyteczny dział – mówił Ojciec Andrasz. Polecał gorąco, by się Matka Założycielka modliła o powstanie Zakonu Męskiego. Takie rzeczy trzeba wymodlić, wytęsknić – mówił.

Potem opowiedział jeden szczegół świątobliwej zakonnicy S. Kaliksty Magdalenki, dotyczący naszego Zgromadzenia. Opowiada Ksiądz Andrasz, iż jej polecał modlitwom nasze Zgromadzenie, któremu groziła likwidacja przez J. E. Księcia Kardynała Sapiehę, na prośbę duchownych. Ponieważ S. Kaliksta była gorliwa o chwałę Bożą, modliła się według życzenia – mówił – polecała P. Bogu Zgromadzenie, a wtedy jeszcze Stowarzyszenie, składała ofiarki z cierpień. Pewnego razu podczas modlitwy ujrzała P. Jezusa na krzyżu z głową pochyloną na dół. U stóp Jego klęczała zakonnica w ubraniu skromnym, podobnym do Marianek. Pan Jezus do niej rzekł: „Tak będą wyglądały Siostry Najświętszej Duszy Chrystusa Pana. Zdziwiona, lecz i rozradowana rzekła: jednak będą Siostrami!… Jeszcze jedna sprawa więcej do moich ofiarek. Według opinii O. Andrasza nie wiadomo która świątobliwsza, bo i S. Faustyna miła Bogu dusza i ta, która świątobliwie zakończyła żywot.

Ojciec Józef Andrasz był człowiekiem przewlekle schorowanym. Zmarł w wigilię święta Ofiarowania Pańskiego 1963 roku. Kilka miesięcy po nim zmarła matka założycielka Zgromadzenia Najświętszej duszy Chrystusa Pana Paula Zofia Tajber.

Zgromadzenie istnieje do dzisiaj. Jej duchowa córka, siostra Bogna Młynarz ZDCh – doktor duchowości, końcem kwietnia może nam pomóc wprowadzić w życie ich charyzmat – Promieniowanie Jezusem. Odbędzie się to w ramach rekolekcji, w znanym wielu uczestników spotkań Talentu miejscu – „Leśnej Polanie” w Krynicy Zdroju. Są jeszcze wolne miejsca, poniżej link.

REKOLEKCJE WEEKENDOWE PROMIENIOWAĆ JEZUSEM

Końcowy fragment kroniki Zgromadzenia niech będzie dla nas zachętą (jak głosi definicja Nowej Ewangelizacji), aby wyjść ze stanu permanentnego zakonserwowania w Kościele do permanentnej misji. Czego i sobie i Państwu na zbliżającą się Niedzielę Miłosierdzia życzę.

Dnia 29 lipca 1953 r.

Przyjechał dawny Kierownik, z początków rozwoju Stowarzyszenia naszego a zarazem przyjaciel Ks. Józef Andrasz. Chciał przeprowadzić przyjęcie do Apostolstwa modlitwy, gdyż o to był swego czasu proszony, lecz że odbywały się rekolekcje Sióstr, nie mógł tego uczynić. Porozmawiał tylko z Matką Założycielką, zapoznał się z Czcig. Księdzem Anastazym Kaczmarkiem obecnym rekolektantem, a zarazem Apostołem bycia P. Jezusa w duszach ludzkich i Duszy Chrystusowej. Wciąż jeździ po kościołach z rekolekcjami, misjami i głosi nauki na ten temat. Zarówno gdy naszym Siostrom daje rekolekcje, nie ma nauki, w której by nie wytłumaczył i nie pokazywał, jaka ma być czcicielka Duszy Chrystusowej, w której Jezus żyje.

Przy podwieczorku Czcig. Ksiądz Andrasz opowiadał Przew. Księdzu Anastazemu, iż jeżdżąc po Zgromadzeniach, wypytywał jakie cele ma poszczególne Zgromadzenie. Zauważył, że wszystkie prawie to samo: żłóbki, sierocińce, domy starców, szpitale. Tymczasem Zgromadzenie Boskiej Duszy tyle mieści bogactwa: ma 7 Odgałęzień: I Odgałęzienie Kontemplacyjne, II Kontemplacyjne Misyjne, III Odgałęzienie Misyjne dla nawracania pogan, IV. Odgałęzienie Misyjne w kraju, V Odgałęzienie Dobroczynno – Miłosierne, VI Odgałęzienie Wychowawcze, VII Odgałęzienie Przemysłowo-Pracodawcze. Tyle różnorodnej pracy, a wszystkim kieruje wspaniały duch, by budować Ciało Mistyczne Chrystusa, którego członkami jest każda poszczególna dusza, na którą zapatrywać się trzeba z punktu widzenia, iż P. Jezus żyje. Wspaniały kult Duszy Chrystusowej wskazuje, iż dbać będzie Zgromadzenie o każdą duszę ludzką, której wartość przez kult się podniesie.

Opowiadał jak J. E. pytał się: to co robić?…Trzeba pomóc, odpowiadał Ojciec Andrasz.

Lecz jak – pytał J. E. Kardynał Sapieha. Tu zwrócił się Ojciec Andrasz do Ojca Anastazego, prosząc aby pomagał w rozszerzaniu Sprawy, pomagał Jej, jeszcze taki młody jest…Takim podniosłym głosem mówił, zdając tę Sprawę, którą pierwszy sam miał, iż miało się wrażenie, że to jakiś patriarcha przekazuje sutemu synowi posłannictwo wielkie…

Dużo opowiadał o początkach Zgromadzenia i wiele innych rzeczy, których tu już opisywać nie będę.

Ojciec Anastazy już i tak, pełen Ducha Bożego głosił nauki i rekolekcje na temat Duszy Chrystusowej i współżycia P. Jezusa żyjącego w duszy. Gdy ksiądz Andrasz jeszcze jedną iskrę wlał w serce Jego miłości, Ojciec Anastazy cały zapłonął pragnieniem posunięcia tej Sprawy. Radził przeto, aby i Matka Założycielka sama tę Sprawę podała przez E. J. Księdza Prymasa do Ojca Świętego, gdyż to w Rzymie może być przyjęte tylko ze samego źródła, a później wszędzie będzie się wśród ludzi rozszerzać na całą potęgę.

Zachęcał Siostry, aby pierwsze pionierki dały przykład jak żyć P. Jezusem. Bo gdy ta Sprawa się rozejdzie, to każdy zechce mieć wzór tego życia.


Dziękuję Zgromadzeniu Najświętszej Duszy Chrystusa Pana za udostępnienie materiałów z Kronik prowadzonych przez siostry tego Zgromadzenia – Agnieszkę, Marię i Urszulę.

Więcej informacji można uzyskać na stronie: www.duszajezusa.pl

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Istota sporu o Trybunał

Posted by tadeo w dniu 2 Kwiecień 2016

Spór o Trybunał Konstytucyjny ma oczywiście charakter polityczny i dlatego pada w nim wiele demagogicznych argumentów. Warto jednak uświadomić sobie, o co w nim naprawdę chodzi, żeby zrozumieć wagę tego sporu i realne możliwości jego rozwiązania.

Po pierwsze trzeba zauważyć, że Konstytucja napisana jest językiem nieścisłym, w wielu miejscach budzi wątpliwości, co do prawidłowej interpretacji, niektóre przepisy wydają się wręcz sprzeczne. W tej sytuacji TK ma olbrzymią władzę doraźnego interpretowania przepisów Konstytucji, równoznaczną wręcz ze stanowieniem prawa, co może być słusznie odczuwane jako wkraczanie w obszar kompetencji władzy ustawodawczej. Usytuowanie Trybunału, wbrew pozorom, wcale nie umacnia, lecz zakłóca tradycyjny trójpodział władzy na wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą. Trybunał ma możliwości utrącania uchwalonych ustaw i tym samym wpływania na proces stanowienia prawa. Parlament ma możliwości ustalania organizacji  pracy Trybunału i tym samym realnej ingerencji w jego niezawisłość.

Te rozwiązania zawarte w obecnej konstytucji w sposób oczywisty zawierają w sobie zapowiedź konfliktu. W miarę bezkonfliktowe funkcjonowanie przy takim rozwiązaniu możliwe jest tylko w przypadku, gdy Trybunał i większość sejmowa reprezentują podobne poglądy polityczne lub gdy Trybunał jest politycznie zrównoważony, a sędziowie wystarczająco rozsądni, koncyliacyjni i bez ambicji wpływania na bieżącą politykę. W przeciwnym przypadku, a z takim mamy właśnie teraz do czynienia, konflikt jest wręcz nieunikniony. Nie ma więc w nim nic dziwnego. To nie jest kryzys demokracji, tylko ujawniona wada aktualnej konstytucji.

Jak ten konflikt rozwiązać? Najpierw należy zapytać: w jakim kierunku chcielibyśmy naprawić Konstytucję w tym zakresie? Czy w kierunku umocnienia władzy TK i osłabienia władzy Parlamentu czy odwrotnie? Kto ma stać wyżej w wypadku politycznego konfliktu: sędziowie wyłonieni w procesie politycznym, czy posłowie wybrani przez naród? A może Prezydent? Jeśli spróbujemy spojrzeć na to abstrahując od aktualnej sytuacji politycznej (lub wyobrazić sobie, że w wyniku procesu politycznego Trybunał został opanowany przez PiS), to odpowiedź wydaje się oczywista. Za dominacją TK nad pozostałymi władzami wybranymi w demokratycznych wyborach mogą optować tylko ci, którzy upatrują w nim wygodne narzędzie narzucania własnych rozwiązań politycznych wbrew woli większości.

Chcemy jednak, żeby Trybunał zachował swoją ważną rolę w procesie kontroli stanowionego prawa i jego zgodności z Konstytucją. Jak to uzyskać jednocześnie zapobiegając powstawaniu konfliktu politycznego? Otóż, znów abstrahując od aktualnej sytuacji, rozwiązanie, w którym wyroki zapadają większością 2/3 głosów z jednoczesnym utrzymaniem pluralizmu politycznego w Trybunale jest, wbrew demagogicznym okrzykom, bardzo rozsądne i sprzyja powadze Trybunału. Jeśli zachowamy zasadę, że wyroki TK są ostateczne i niepodważalne, to takie wyroki nie powinny zapadać przy sprzecznych opiniach, w atmosferze gry interesów, większością jednego głosu. Powinna być wzmocniona pewność, że wyrok jest słuszny. Jeśli sędziowie w Trybunale dzielą sią w jakiejś sprawie pół na pół, to mogą wydać co najwyżej opinię, jak Komisja Wenecka, z której władza ustawodawcza może skorzystać w takim zakresie , w jakim uzna to za stosowne. Tego typu rozwiązanie zapewniłoby całkowitą apolityczność Trybunału i jednocześnie pozwoliłoby na uchylanie wszelkich przepisów zdaniem sędziów ewidentnie niekonstytucyjnych. Wówczas, wyroki przyjęte większością 2/3 powinny obowiązywać w momencie orzeczenia, bez czekania na publikację przez rząd (co jest kolejnym oczywistym niefortunnym rozwiązaniem w obecnej Konstytucji). Do zmiany ustawy o organizacji Trybunału powinna być również wymagana większość 2/3, w myśl generalnej zasady, że w sprawach konstytucyjnych wymagana jest zawsze większość 2/3.  To jest rozwiązanie kompromisowe, w którym Trybunał pozbawiony zostaje możliwości udziału w bieżącej grze politycznej, a jednocześnie zachowuje siłę uchylania niekonstytucyjnych ustaw i wzmocnioną niezależność od działań rządu i parlamentu. To jest rozwiązanie idące w kierunku wyraźnego rozdzielenia kompetencji Trybunału i Parlamentu.

Jak rozwiązać obecny spór? Najpierw należałoby uzyskać zgodę i odpowiednią większość do idei zmiany Konstytucji w duchu jasnego rozdzielenia kompetencji Trybunału i Parlamentu. Następnie uzyskać zgodę co do idei, że Trybunał powinien być zrównoważony politycznie (zupełnej apolityczności uzyskać się nie da). Wreszcie uzyskać zgodę co do idei, że jeśli w samym Trybunale powstaje spór o charakterze politycznym, i sędziowie dzielą się w opiniach pół na pół, to wyrok w takiej sprawie nie powinien zapadać, a na pewno nie powinien posiadać atrybutu ostateczności i niepodważalności. Tak nakazuje zwykły zdrowy rozsądek. Jeśli w tych sprawach uzyska się zgodę, to dalej pójdzie już łatwo. A jeśli się nie uzyska, to będzie widać, komu zależy na rozwiązaniu problemu, a komu na podgrzewaniu konfliktu.

Powyżej próbowałem oddzielić sprawę od polityki, ale ma ona oczywiście swój głęboki polityczny wymiar. W Polsce i w Europie trwa wojna ideologiczna, i sprawa Trybunału jest jej częścią. Sądy konstytucyjne stały się w demokratycznych systemach instytucjami forsowania rozwiązań, na które nie byłoby zgody konserwatywnych społeczeństw w zwykłych referendach, forsowania przebudowy społeczeństw w myśl lewicowo-liberalnej ideologii. I dlatego ani polska opozycja, ani dominująca w Europie liberalna lewica nie zgodzi się na takie naturalne i rozsądne odseparowanie władzy Trybunału od polityki. A Polska opozycja ma do tego parę innych rzeczy do stracenia.  Prawica ma do stracenia szansę zbudowania w Polsce ustroju bardziej konserwatywnego, bardziej odpowiadającego naturalnym skłonnościom większości Polaków, a nawet większości ludzi na świecie (chociaż w zachodniej Europie społeczeństwa tresowane przez lata liberalno-lewicową ideologią trochę się pogubiły).

I dlatego rządząca większość  nie może ustąpić doraźnie w sprawie Trybunału! Jakiekolwiek ustępstwa bez perspektywy naprawy Konstytucji w tym zakresie będą tylko chwilowym załagodzeniem sytuacji. To nie jest sprawa czy sędziów będzie 15 czy 18, ani jak będą wybierani. Źródło konfliktu tkwi w złych zapisach Konstytucji nie rozdzielających w wyraźny sposób kompetencji Trybunału i Parlamentu.  Dlatego, najpierw trzeba dojść do porozumienia, co do modelu, do którego wspólnie dążymy. Tego za nas nie załatwi żadna Komisja Wenecka, ani dobre rady z Zachodu. To jest sprawa ustrojowa. To Polacy muszą załatwić sami między sobą.

Moim zdaniem, rząd powinien tę diagnozę wyraźnie wyartykułować, zarówno na forum krajowym jak i zagranicznym, i podjąć zdecydowaną akcję w kierunku uzyskania takiego kompromisu, jaki powyżej zarysowałem. Postawić sprawę jasno: najpierw zgoda co do sposobu zmiany Konstytucji w spornym zakresie, a później przepisy przejściowe prowadzące do uzgodnionego stanu.

 janmak.salon24.pl/703830,istota-sporu-o-trybunal,2

Posted in Felietony | Leave a Comment »

„Podniósł jedynie prawą rękę i wykonał wielki znak Krzyża, który był jego testamentem”. 11. rocznica śmierci Jana Pawła II

Posted by tadeo w dniu 2 Kwiecień 2016

fot.wPolityce.pl
fot.wPolityce.pl

O głębokich związkach św. Jana Pawła II z ideą miłosierdzia Bożego, będącą „sercem” obecnego Nadzwyczajnego Roku Jubileuszowego, opowiedział w rozmowie z Radiem Watykańskim wikariusz papieski dla Państwa Miasta Watykanu kard. Angelo Comastri.

W tym roku kolejna, 11. już rocznica śmierci Jana Pawła II przypada, tak jak w 2005 r., w sobotę poprzedzającą Niedzielę Miłosierdzia Bożego, ustanowioną przez tego papieża kilka lat wcześniej.

Kard. Comastri przypomniał pewien epizod z ostatnich dni życia Ojca Świętego.

Było to 30 marca 2005, ostatnia środa w jego życiu. Wszyscy wiedzieliśmy, że stan zdrowia papieża pogorszył się, trochę się więc niepokoiliśmy i wszyscy modliliśmy się. Około południa powiedziano mi, że otwarto okno jego apartamentu. Oczywiście zaraz wyszedłem ze swego biura, udałem się na Plac św. Piotra i w południe zobaczyłem, że papież pokazał się [w oknie]. Nie zdołał powiedzieć ani słowa; podniósł jedynie prawą rękę i wykonał wielki znak Krzyża, który był jego testamentem, jego pozdrowieniem przekazanym Kościołowi i światu

—wspominał kard. Comastri.

Wyjaśnił, że dopiero później dowiedział się, co wydarzyło się rankiem tego dnia.

Otóż zaraz po przebudzeniu się Jan Paweł II wyszeptał bezgłośnie, „ledwo zrozumiale”, siostrze Tobianie i ks. Stanisławowi Dziwiszowi: „Dzisiaj jest środa”, ale nikt nie przywiązywał wagi do tych słów. Po pewnym czasie powtórzył to samo i znów zignorowano słowa papieskie. O godz. 10 oświadczył w sposób nieco bardziej stanowczy: „Dzisiaj jest środa i ja wstaję!”. Otoczenie było oczywiście przerażone w obliczu tej decyzji Ojca Świętego i próbowano odwieść go od tego zamiaru, ale on stwierdził niezachwianie: „Dzisiaj jest środa i ja wstaję, gdyż ludzie przychodzą a ja nie chcę ich zawieść”

—przytoczył słowa Jana Pawła II jego wikariusz dla Watykanu. I dodał:

Papież umierał i myślał o innych.

Gdy zmarł, był to czas pierwszych Nieszporów Uroczystości Miłosierdzia Bożego

—przypomniał kardynał.

Można byłoby pomyśleć po świecku, że chodziło o przypadkową zbieżność dat, ale przypadków nie ma: była to delikatność Bożego Miłosierdzia! Papież, który tak wiele mówił i tyle zrobił, aby można było zrozumieć to piękne, miłosierne oblicze Boga, został przyjęty do wspólnoty świętych właśnie w dniu Miłosierdzia Bożego, który sam ustanowił

—oświadczył hierarcha.

Na pytanie, skąd bierze się tak paląca potrzeba miłosierdzia Bożego zwłaszcza w ostatnich latach, o czym wspominał już Jan Paweł II w swej drugiej encyklice „Dives in misericordia” z 1980, purpurat zauważył, że we wspomnianym dokumencie papież m.in. przywołał soborowy dokument „Gaudium et spes”. Znalazło się tam również stwierdzenie, iż świat dzisiejszy, który jawi się jako silny i słaby zarazem, zdolny do czynienia dobra, ale też zła, otwierający się na wolność i zniewolenie, postęp i cofanie się, na braterstwo i nienawiść, zdaje sobie sprawę, że postęp, dokonywany przez naukę, nie wystarcza, aby dać szczęście ludzkości.

Człowiek potrzebuje prawdy, który wypełni mu serce oraz miłości i miłosierdzia, które uzdrowi jego rany. A to może uczynić jedynie miłosierdzie Boże

—podkreślił kard. Comastri. Jego zdaniem:

dlatego właśnie w obecnej chwili szczególnie palące i nie do zastąpienia jest głoszenie miłosierdzia tej zranionej ludzkości, jak lubi o tym mówić papież Franciszek.

Głoszenie prawdy o miłosiernym Bogu jest z pewnością niezwykłym lekarstwem – stwierdził włoski purpurat. Dodał, że człowiek współczesny, który uwierzył, że może wynaleźć superczłowieka, o czym marzył Nietzsche, spostrzega, że jest małym człowieczkiem, który potrzebuje miłosiernej ręki Boga.

I dlatego moim skromnym zdaniem tak wyjątkowo aktualne jest przesłanie miłosierdzia. Rozumiał to i Jan Paweł II, i Benedykt XVI, a Franciszek uczynił z tego, jeśli można tak powiedzieć, hasło swego pontyfikatu

—zakończył swą rozmowę z Radiem Watykańskim kard. Angelo Comastri.

Msze, modlitwy, koncerty i biegi – tak Polacy w kraju i za granicą będą czcić 11. rocznicę śmierci Jana Pawła II.

Jak co roku, późnym wieczorem w rocznicę śmierci Jana Pawła II mieszkańcy stolicy zgromadzą się na Pl. Piłsudskiego. Od 20:00 przewidziano tam prezentację fragmentów homilii papieża Polaka przeplataną śpiewami. Tę część przygotują wolontariusze Światowych Dni Młodzieży. Natomiast od 21:00 do 21:40 zaplanowano czuwanie, podczas którego będzie można usłyszeć fragmenty papieskich encyklik śpiewy poprowadzi Chór Centrum Jana Pawła II

—przypomina tvp.info

Pontyfikat Jana Pawła II trwał 27 lat i był trzecim pod względem długości w dotychczasowej historii Kościoła katolickiego. Był pierwszym papieżem z Polski, pierwszym papieżem Słowianinem i pierwszym papieżem pochodzącym z kraju będącego wówczas pod rządami komunistów.

Jan Paweł II nazywany był papieżem pielgrzymem. Odbył 104 podróże zagraniczne, odwiedził 129 krajów, był na wszystkich zamieszkanych kontynentach. Dziewięciokrotnie odwiedził Ojczyznę. Odbył też 144 podróże po Włoszech.

ann/KAI/tvp.info

http://wpolityce.pl/kosciol/287277-podniosl-jedynie-prawa-reke-i-wykonal-wielki-znak-krzyza-ktory-byl-jego-testamentem-11-rocznica-smierci-papieza-jana-pawla-ii?strona=2

Posted in Jan Paweł II | Leave a Comment »

Apostoł łaski – repotraż

Posted by tadeo w dniu 2 Kwiecień 2016

„Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone – nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni” (Dz 1448).

W Roku Świętym Miłosierdzia – a szczególnie przed Niedzielą Miłosierdzia – warto zapoznać się z świadectwem życia o. Józefa Andrasza, jezuity, kierownika duchowego m.in. s. Kaliksty Piekarczyk, bł. Anieli Salawy, Sługi Bożej Matki Pauli Zofii Tajber, czy św. s. Faustyny Kowalskiej. O. Józef Andrasz dla każdego może stać się pomocnikiem w owocnym przeżyciu sakramentu spowiedzi świętej. Sumiennie współpracował z Łaską Bożą, co zaowocowało wielością rad obecnych w prowadzonej przez niego bibliotece życia wewnętrznego, w której wiele pozycji poświęcił sakramentowi pojednania. W reportażu ks. prof. Janusz Królikowski przedstawia wybrane aspekty posługi kapłańskiej o. Józefa Andrasza w kontekście sakramentu spowiedzi świętej.

 

Posted in Filmy religijne, Miłosierdzie Boże | Leave a Comment »

Za Stalina towarzyszu lejtnancie

Posted by tadeo w dniu 1 Kwiecień 2016

 Okopy Drugiej Wojny Światowej.  Bitwa w Łuku Kurskim. Lejtnant wzywa szeregowego.

 – Ile u was granatów, szeregowy?

 – Melduję posłusznie, nie mam żadnego, towarzyszu lejtnancie!

 – To tu macie trzy. Widzicie te piętnaście zbliżających się do nas germańskich czołgów, szeregowy?

 – Tak jest, towarzyszu lejtnancie!

 – Podczołgacie się do nich po cichu i wysadzicie je.

 – Za Stalina towarzyszu lejtnancie.

Po dwóch godzinach szeregowy wraca, zmordowany, wykończony, cały w błocie.

 – Melduję wykonania zadania towarzyszu lejtnancie! – mówi, z trudem utrzymując się na nogach.

 – Świetnie szeregowy, świetnie. Towarzysz Stalin nigdy wam tego nie zapomni, a teraz oddajcie granaty…

Posted in Kabarety i rozrywka | Leave a Comment »

Święto Miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 31 Marzec 2016

 

Przeczytaj:

Święto Miłosierdzia Bożego

Posted in Miłosierdzie Boże, Uncategorized | Leave a Comment »

Bóg bogaty w Miłosierdzie

Posted by tadeo w dniu 31 Marzec 2016

12705586_546385545543605_6851588311638763892_n

 

 

Miłość wypędza z duszy bojaźń. Odkąd umiłowałam Boga całą istotą swoją, całą mocą swego serca, od tej chwili ustąpiła bojaźń, i chociażby mi nie wiem już jak mówiono o Jego sprawiedliwości, to nie lękam się Go wcale, bo poznałam Go dobrze: Bóg jest Miłość, a Duch Jego – jest spokój
(Dz. 589)

 

 

 

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Orły latają samotnie. Barany chodzą stadami.

Posted by tadeo w dniu 31 Marzec 2016

Posted in Nieokrzesane myśli, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Marcin Makowski: Spotkanie Dudy z Obamą w alternatywnej rzeczywistości

Posted by tadeo w dniu 31 Marzec 2016

Jeśli ktoś sądzi, że współczesne dziennikarstwo opiera się na faktach, powinien się głęboko zastanowić. Relacjonowanie amerykańskiej wizyty lidera KOD, Andrzeja Dudy i Donalda Tuska pokazuje, jak łatwo napompować medialną bańkę, a gdy pęknie, jak powstały w ten sposób bałagan bez konsekwencji zamieść pod dywan – pisze Marcin Makowski dla WP.

Andrzej DudaAndrzej Duda (

)

Nie od dzisiaj rodzime media w serwowaniu informacji bardziej przypominają parodiujące radziecką propagandę Radio Erewań, niż rzetelne źródło faktów. Może dlatego z wizytą Dudy, Tuska i Kijowskiego w USA jest jak z dowcipem o rozdawaniusamochodów na Placu Czerwonym. Zamiast samochodów były rowery, nie rozdawali, tylko kradli, i nie na Placu Czerwonym, tylko na dworcu warszawskim. Podobnie szef KOD miał być witany przez Kongres i Senat, Tusk spotkać się z Obamą, a Duda miał zostać przez prezydenta USA wykpiony. Tymczasem ani Kongres, ani Senat na Kijowskiego nie czeka, Obama, który w planach wizyty z Dudą nie miał, i tak podejmuje go uroczystą kolacją, rozmowy z Tuskiem natomiast nie ma.

Tomasz Rzymkowski: brak spotkania z Obamą to policzek dla polskiej dyplomacji

Można by się było spodziewać, że w cywilizowanym państwie te media, które przez kilka dni trąbiły o rzeczach zupełnie odwrotnych, zapadną się ze wstydu i chociażby z poczucia dziennikarskiej rzetelności sprostują nieprawdziwe informacje. Niestety kłamstwo raz puszczone w obieg żyje swoim życiem nawet, jeśli artykuły z których czerpały źródło tajemniczo poznikały z sieci. O sprostowaniu oczywiście mowy nie było. W końcu jeśli fakty nie zgadzają się z ustaloną wcześniej tezą, tym gorzej dla faktów. Żeby nie być gołosłownym, pokażę Państwu krok po kroku o czym tak zawile powyżej pisałem.

Jak miało być?

Chociaż od samego początku planowania wizyty Andrzeja Dudy na waszyngtońskim Szczycie Bezpieczeństwa Nuklearnego nie było mowy o jakimkolwiek spotkaniu z Barackiem Obamą, właściwie wszystkie „opozycyjne” media w aurze sensacji od kilku dni podkręcały narrację, jakoby prezydent USA swoim afrontem celowo dał pstryczek w nos polskiej dyplomacji. Pomimo tego, że na ten sam szczyt nie zapraszano wcześniej Bronisława Komorowskiego, a Obama uzgodnił dyskusje bilateralne tylko z trzema głowami państw – Chin, Japonii i Korei Południowej – portale i gazety pełne były nagłówków w stylu: „Duda nie zostanie przyjęty przez Obamę, a Kijowskiego czekają honory”. Z tych samych źródeł dowiedzieliśmy się również, że: „Duda nie przyjmie Obamy. Ale w Kongresie czekają już na spotkanie z liderem KOD”, oraz że do listy instytucji, które przed Kijowskim rozwijają czerwony dywan, należy zaliczyć również Departament Stanu. Mielibyśmy zatem sytuację bezprecedensową w historii polskiej demokracji. Prezydent pojechałby jako statysta, natomiast najważniejsze instytucje Stanów Zjednoczonych ustawiłyby się w kolejce do nieznanego w Ameryce lidera protestów.

Z drugiej strony alternatywnej rzeczywistości uderzały nagłówki ukazujące dominującą rolę przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Było kulinarnie: „Tusk jedzie na kolację z Obamą, Duda obejdzie się smakiem” oraz w telegraficznym skrócie: „Barack Obama spotka się z Donaldem Tuskiem”. Tyle. Prezydent na aucie, prawdziwe grube ryby na raucie. Zresztą, jak na Twitterze przechwalał się Radosław Sikorski, on sam Barakowi Obamie spotkań z Dudą „zabronił”, dopóki w Polsce nie rozwiąże się kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego. Czy ktoś śmiałby poddawać w wątpliwości zapewnienia marszałka z dworu w Chobielinie? Na pewno nie śmiały tego uczynić wiodące media, które myślenie życzeniowe dawnej wierchuszki PO podawały dalej jak prawdy objawione.

Jak jest?

Każde dziecko, a co dopiero dziennikarz wie, iż odpowiednio długo pompowane bańki mają to do siebie, że kiedy już bardziej rozdymać się ich nie da, efektownie pękają. Nie inaczej było z historią amerykańskiego wyjazdu Mateusza Kijowskiego oraz Donalda Tuska. Jak się dosyć szybko okazało, wątpliwości jako pierwszy rozwiał sam lider KOD. Z szumnie zapowiadanego Kongresu, Senatu i Departamentu Stanu nie zostało właściwie nic. „(…) wynikły różne nieporozumienia, które śpieszę sprostować. Nie zostaliśmy do tej pory zaproszeni przez Kongres USA” – skomentował w oficjalnym oświadczeniu Kijowski.

Jak dowiedzieliśmy się z zamieszczonego planu pobytu, jego wyjazd do Ameryki to głównie spotkania z Polonią, pogadanki z ekspertami i typowy rajd po lokalnych komitetach KOD. Nawet sam Freedom House, organizacja która rzekomo pobyt Kijowskiego zainicjowała twierdzi, że ani tego wyjazdu nie organizuje, ani nie sponsoruje biletów. Po prostu udostępnia przestrzeń na spotkanie z jej działaczami. Pytanie zatem, kto za wyjazd płaci? Ludzie wrzucający pieniądze do puszek podczas marszów KOD? Pomijając kwestie finansowe, mamy zatem następujący obraz faktów: człowiek niepełniący w państwie żadnej funkcji leci półprywatnie do Ameryki, a znaczna część polskich mediów ogrywa ten spektakl jak wizytę Lecha Wałęsy w Kongresie w 1989 roku. I po wszystkim nie zająknie się nawet, żeby półprawdy uściślić.

To samo z kreowanym jako wyzwanie rzucone Andrzejowi Dudzie spotkaniem Obamy z Donaldem Tuskiem. Jak podaje na Twitterze Marek Magierowski, dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta: „Barack Obama podejmie uroczystą kolacją prezydenta Andrzeja Dudę. Nie dojdzie jednak do dwustronnego spotkania Obama-Tusk”. Jak z tego pata wybrnąć?

Wystarczy dodać, że pomimo braku zapowiadanej dyskusji w kuluarach, na wspomnianej kolacji pojawi się również były premier i szef PO. A skoro tak, to spotkanie będzie POD OKIEM Tuska, co świadczy o konieczności pilnowania naszego marionetkowego prezydenta przez „Króla Europy”. Być może sądzą Państwo, że żartuję. Niestety dokładnie taką informacje podał jeden z największych tygodników w Polsce po tym, kiedy dowiedział się już, że jego wszystkie wcześniejsze wrzutki rozminęły się z prawdą.

Duda spotyka się na kolacji z Obamą, ale za przyzwoitkę służy Tusk. Żeby było ciekawiej, dorabiane naprędce analizy, jak bardzo ochłodziły się relacje Polska-USA, rozwiała informacja o tym, że amerykańskie dowództwo od przyszłego roku planuje rozmieścić w Europie Wschodniej dodatkową brygadę pancerną. I tak misternie budowana konstrukcja o izolacji Polski zmierzającej do „drugiego stanu wojennego”, pękła niczym bańka mydlana.

Właśnie do tak żenującego miejsca w rozgrywaniu rodzimej polityki zagranicznej doszliśmy. Przez podobne historie w wykonaniu niektórych osób, dziennikarstwo wygląda obecnie jak najstarszy zawód świata. I to raczej nie jest powód do dumy z doświadczenia.

Marcin Makowski dla Wirtualnej Polski

Przeczytaj także:

Spotka – nie spotka czyli polityczny infantylizm

Posted in Polityka i aktualności | 1 Comment »

,,Apostoł Łaski,, nowy film o spowiedniku świętych

Posted by tadeo w dniu 30 Marzec 2016

thumb
O. Józef Andrasz SJ może dołączyć do tak zacnego grona jak św. o. Pio czy św. Leopold czyli świętych spowiedników. Chociaż w jego przypadku sytuacja jest jakby odwrócona – to on spowiadał świętych a jego proces beatyfikacyjny jeszcze się nie rozpoczął. Jak jego patron – św. Józef, wykonał misję i pozostał w cieniu, chociaż jest najczęściej wspominanym kapłanem ( 59 razy ) w ,, Dzienniczku,, św. Faustyny.

Telewizja Trwam w piątek 01 kwietnia o godz. 17:30 ( powtórka 00:30) wyemituje nowy film ,, Apostoł Łaski,, film traktuje o Sakramencie Pojednania w kontekście posługi ojca Józefa Andrasza.
Był on spowiednikiem i kierownikiem duchowym dla św. Faustyny , bł. Anieli Salawy, bł. S. Klemensy Staszewskiej OSU , założycielki zgromadzenia Najświętszej Duszy Chrystusa Pana sł. Bożej Pauli Zofi Tajber jak i dla s. Kaliksty Piekarczyk ZMBM która ofiarowała się jako żagiew za uratowanie Krakowa w czasie II wojny Światowej .

Warto polecić film tym którzy nie zdobyli się jeszcze na wielkanocną spowiedź. Film może być dla nich takim duchowym ,, Last minute,,.

> Z Panem Bogiem !

> Czesław Bogdański

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Czy Obama poda rękę Dudzie?

Posted by tadeo w dniu 30 Marzec 2016

 

 

Prezydent RP Andrzej Duda i prezydent USA Barack Obama

Jest jeszcze szansa, że podczas uroczystej kolacji Obama ominie ostentacyjnie Dudę i poda rękę tylko Donaldowi Tuskowi. Taki fakt, pozwoliłby Smolarom, Lisom, kodowcom i innym szukającym nadziei w międzynarodowym poniżeniu Prezydenta RP bronić tezy, że nie skretynieli do końca. Całą dobę, a nawet kilka dób, TVN grzał temat puszczony w przestrzeń publiczną przez Smolara, jak to Obama chce utrzeć nosa Dudzie, a Amerykanie pokazać PiSowi, gdzie jego miejsce. Jeszcze wczoraj onet nagłaśniał fakt, że Obama, odmówił spotkania z Dudą, a spotka się zamiast tego z Tuskiem. Okazało się, że spotka się, ale na kolacji, nie z Tuskiem, ale z kilkudziesięcioma liderami państw i organizacji, w tym również z prezydentem Dudą. Czyli według znanego schematu: nie w Moskwie, tylko Mińsku, nie samochody, tylko rowery, i nie rozdają, tylko kradną. Ot: cała правда, całą dobę.

Doprawdy nie podejrzewałem, że antypisowska opozycja skretynieje do tego stopnia. Pytanie jest tylko czy to jej liderzy tak skretynieli czy za takich kretynów mają nieszczęsnych uczestników ruchu KOD? Dlatego stawiam otwarte pytanie do liderów opozycji, i żądam krótkiej odpowiedzi, tak lub nie: czy skretynieliście już do końca?…

http://janmak.salon24.pl/703986,czy-obama-poda-reke-dudzie

Przeczytaj także:

 

Posted in Polityka i aktualności | 1 Comment »

Profesor Witold Kieżun ostrzega Europę: „Jesteśmy w przededniu straszliwej tragedii. Za rok, za dwa ta wojna będzie przegrana”

Posted by tadeo w dniu 29 Marzec 2016

Fot. wPolityce.pl

„Jesteśmy w przededniu, dosłownie w przededniu strasznej klęski. Za rok, za dwa będzie już za późno by się temu przeciwstawić. Nieświadomość tej sytuacji, niedostrzeganie jej w Europie, jest dla mnie czymś bardzo smutnym. Na naszych oczach Europa odchodzi do przeszłości, upada tak, jak kiedyś Rzym. I jak Rzym tego nie widzi…Mam rodzinę we Francji. Biali Francuzi wyprowadzają się z Paryża, na ulicach zaczyna dominować kultura islamska, już jest więcej meczetów niż kościołów, a za 20 lat będzie tam więcej muzułmanów niż rdzennych Francuzów” – więcej 

http://wpolityce.pl/polityka/286741-profesor-witold-kiezun-ostrzega-europe-jestesmy-w-przededniu-straszliwej-tragedii-za-rok-za-dwa-ta-wojna-bedzie-przegrana

Posted in Felietony | Otagowane: | Leave a Comment »

Wielkanoc – triumf Miłości nad nienawiścią

Posted by tadeo w dniu 25 Marzec 2016

Od siedemnastu wieków obchodzimy Wielkanoc — najstarsze święto chrześcijańskie i od tylu też lat „wietrzymy” z tej okazji zakamarki naszej duszy, nie chcąc nadal wystawiać Miłości Jezusa na próbę. Potrafimy bowiem w nieskończoność wyliczać winy innych wobec nas, ale swoich win wobec innych na ogół nie dostrzegamy. O belce we własnym oku będziemy mówili potem lub… nigdy, albowiem najpierw wolimy zająć się pyłkiem w oku bliźniego.

Bywa i tak — i to coraz częściej — że sami zostajemy poddani ludzkiej niegodziwości, wyszydzeni, odarci z reszty złudzeń o PRAWDZIE i MIŁOSIERDZIU. Nasi „bliźni” przybijają nas do KRZYŻA swoją obłudą, hipokryzją, niecnymi czynami, butą, chamstwem, cwaniactwem, brakiem empatii i zrozumienia. Triumfuje szyderstwo, ironia, zakłamanie, iluzja, własny interes, kłamstwo, obłuda, hipokryzja, tupet… Jakże boli brak Współodczuwania, gdy wielu z nas tak trudno wejść – niejako – „w buty” bliźniego swego…

Jezus zaś pozwolił ukrzyżować się po to, by już nigdy nikt nie krzyżował ani siebie samego, ani innych. Niezgoda rujnuje, zgoda buduje. To powinno przekładać się na nasze życie – taki triumf Miłości nad nienawiścią, życia nad śmiercią. Akcent powinniśmy postawić na słowie PRZEBACZENIE, bo przecież każdego dnia możemy „zmartwychwstać”.

Są sytuacje, w których wydaje się nam, że nakaz Chrystusa o konieczności Przebaczenia i Miłości nieprzyjaciół jest ponad nasze ludzkie możliwości. W tej sprawie Pan Jezus jest jednak bezkompromisowy.

Apeluje do nas: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 44-48).

Miłość i zdolność przebaczenia jest owocem autentycznej wiary i zjednoczenia z Chrystusem w modlitwie i sakramentach. Miłość i przebaczenie najpełniej wyrażają się w modlitwie. Zawsze powinniśmy się modlić za tych, którzy wyrządzili nam krzywdę i którym mamy przebaczyć. Można powiedzieć, że modlitwa jest miłością w działaniu, jest spełnieniem polecenia Chrystusa: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają”(Łk 6,27-28). Chrystus mówi: „kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze” (Mk 11,25).

Ks. Mieczysław Maliński podpowiada: Wielką pomocą jest posłużenie się wyobraźnią, przywołanie w pamięci konkretnych bolesnych wydarzeń i zaproszenie Jezusa, aby był tam obecny i uzdrawiał chore i pozrywane międzyludzkie relacje. W czasie modlitwy starajmy się zobaczyć w swojej wyobraźni Jezusa zjednoczonego z osobami, którym pragniemy przebaczyć. Po takiej modlitwie Pan Jezus całkowicie uzdrowi wzajemne relacje.

Przebaczenie nie oznacza zapomnienia lub wymazania z pamięci, nie jest również zdjęciem odpowiedzialności z osoby, która popełniła zło. Człowiek, któremu przebaczyłem, dalej musi odpowiadać za swoje grzechy przed Bogiem, sobą i ludźmi. Przebaczając, nie rozgrzeszam sprawcy, bo to może uczynić tylko Chrystus, nie zwalniam go z odpowiedzialności. Przebaczam, to znaczy zło dobrem zwyciężam, na wszelką krzywdę i krzyczącą niesprawiedliwość odpowiadam miłością i przebaczeniem.

Taka jest logika działania Chrystusa i jego wyznawców. Jest to jedynie skuteczny sposób obrony i walki ze złem, szczególnie ze złem tych ludzi, którzy nie wykazują żadnej skruchy i oznak nawrócenia, którzy są pełni „wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe – pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości” (Rz 1, 29-32).

Słowo Boże nie pozostawia tu nam żadnych wątpliwości, Zło można pokonać tylko Miłością, a bronić się przed nim mocą przebaczenia: „Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie (…). Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi. Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi. Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej].Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan – ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go. Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 14.17-21).

Jeżeli na zadaną mi krzywdę nie odpowiem Miłością i Przebaczeniem, to wtedy ZŁO przejmie nade mną kontrolę i będzie to moja wielka przegrana. Nieprzebaczenie jest brakiem pragnienia dobra, przeciwieństwem Miłości, a więc pewnym rodzajem nienawiści. Odpowiadając złem na zło, nienawiścią na nienawiść stanę się niewolnikiem grzechu i otwieram diabłu drogę do kierowania moim życiem. Do głosu dojdzie egoizm i zaczną kierować mną złe emocje. Chrystus natomiast wzywa nas, abyśmy dla siebie nawzajem pragnęli dobra. Gdy ktoś niesłusznie nas skrzywdził, a my żywimy do niego głęboką urazę, żal i gniew, wtedy ulegamy nienawiści, stajemy się pośrednikami sił zła, które nas zniewala i pogrąża w ciemnościach. Jeżeli natomiast na wyrządzoną nam krzywdę odpowiemy miłością i przebaczeniem, wtedy stajemy się wolni, a szatan nie ma dostępu do naszej twierdzy wewnętrznej.

WARTO NIE BAĆ SIĘ POŚWIĘCAĆ W OBRONIE WARTOŚCI, BY SŁOWA I CZYNY NIE STAŁY SIĘ JENO ‚PUSTYMI’ SŁOWAMI I CZYNAMI DAREMNYMI. TO NAM POWINNO WEJŚĆ W KREW I ZAGOŚCIĆ NA DŁUŻEJ. MAMY W TEJ DZIEDZINIE DUŻO DO ZROBIENIA — WTEDY KAŻDY BĘDZIE KOCHAŁ NA WZÓR JEZUSA.

Współczesna medycyna jasno stwierdza, że gniew, nienawiść, mściwość, poczucie krzywdy, żal, rozgoryczenie, które są konsekwencją braku przebaczenia, powodują tak wielki stres, że przyczynia się on do zaistnienia wielu nieprawidłowości w biochemizmie naszego organizmu, a w konsekwencji do powstawania wielu chorób.

Tak więc i z medycznego punktu widzenia przebaczenie wszystkiego wszystkim, niechowanie w sercu żadnych uraz, pretensji, gniewu i żalu, jest najzdrowszym odruchem samoobrony, potwierdzającym ewangeliczną zasadę, aby nie dać się zwyciężyć ZŁU, lecz ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAĆ…!* Przebaczając, blokuję dostęp do mojej osoby takim destrukcyjnym siłom zła, jak nieprzebaczenie, nienawiść czy gniew, które niszczą zdrowie we wszystkich jego wymiarach: duchowym, psychicznym i cielesnym.

Jeżeli zaufasz Jezusowi i zdecydujesz się żyć zgodnie z przykazaniem miłości, przebaczając wszystko wszystkim, wtedy Pan Jezus będzie cię uzdrawiał i będziesz Jego narzędziem uzdrawiania innych ludzi.

W czasie agonii na krzyżu odpowiedzią Chrystusa na największą nienawiść i grzech było przebaczenie: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). Przebaczyć to znaczy stanąć w prawdzie i zobaczyć w świetle miłości Jezusa wydarzenia, świat i innych ludzi, a więc widzieć je takimi, jakimi są rzeczywiście. Przebaczyć to znaczy pozwolić Jezusowi, aby Jego Miłość działała w nas i przez nas docierała do naszych wrogów.

To właśnie Chrystus, wpierw umęczony, a potem ukrzyżowany dał najwyższe świadectwo CZŁOWIECZEŃSTWA, o które jakże trudno w dzisiejszym świecie. W godzinie prób zawiedli Jezusa wszyscy — Judasz zdradził, Piotr zaparł się Go trzykrotnie, inni pouciekali… On zaś… PRZEBACZYŁ.

Przebaczenie przynosi prawdziwą wolność, ponieważ jednoczy nasze cierpienie z cierpieniami Chrystusa. Wtedy możemy za św. Pawłem powiedzieć: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1,24).

Jest dla Ciebie sprawą najwyższej wagi, abyś teraz podjął decyzję przebaczenia wszystkim ludziom, którzy wyrządzili Ci krzywdę. Proś Chrystusa o łaskę podjęcia decyzji przebaczenia. Tylko wtedy w Twoim życiu rozpocznie się proces wewnętrznego uzdrowienia i pojednania. Pan Jezus wymaga od Ciebie, abyś uczynił świadomy akt woli, wyrażony w słowach: „Całym moim sercem pragnę przebaczyć temu człowiekowi, który wyrządził mi krzywdę”.

Może zdarzyć się taka sytuacja, że do głosu będą dochodziły negatywne emocje. Wtedy jednak liczy się decyzja woli, a nie uczucia. Przebaczenie dokonuje się niezależnie od uczuć, i to już w momencie, kiedy podejmujemy decyzję o przebaczeniu. Każdy, kto kocha i przebacza, ma udział w zwycięstwie Chrystusa nad szatanem, piekłem i śmiercią, a więc już tu na ziemi doświadcza radości zmartwychwstania.

PAMIĘTAJMY, ŻE CZŁOWIEK JEST CAŁOŚCIĄ, O ILE BLIŹNI NIE POSTANOWIĄ INACZEJ. CZASEM CZŁOWIEK ZMIENIA ZDANIE, A CZASEM ZDANIE ZMIENIA CZŁOWIEKA. USTAWIAJMY WSKAZÓWKI ZEGARÓW WEDŁUG WŁASNEGO UZNANIA, ALE NIE BĄDŹMY OBOJĘTNI NA LOS DRUGIEGO CZŁOWIEKA. MIEJMY MOCNE WEJŚCIE TAM, GDZIE NAS POTRZEBUJĄ….!*

WIELKANOC – to czas zadumy, medytacji, ale także okazja do zmiany zachowań i przekonań na lepsze, pełne empatii, dobrych słów i zwykłego ludzkiego gestu.. Wielkanoc jest tam, gdzie ludzie uczą się od Boga kochać zawsze i za wszelką cenę. To historia przyjaźni silniejszej niż krzywda, cierpienie i śmierć. To historia skrzywdzonej miłości, która nas zachwyca i przemienia. To historia, której nie tylko powinniśmy być świadkami, ale przede wszystkim — UCZESTNIKAMI…

W czas zmartwychwstania Boża moc
Trafi na opór nagłych zdarzeń
Nie wszystko stanie się w tę noc
Według niebieskich wyobrażeń

Bolesław Leśmian

——————————————————————————

PS. „Dla mnie wiara nie jest problemem intelektualnym, który można rozwiązać. Wiara jest zaufaniem, że jestem w rękach Kogoś mądrzejszego, lepszego”. — ks. Jan Twardowski

Marek Różycki jr.

http://marrjr.salon24.pl/702666,wielkanoc-triumf-milosci-nad-nienawiscia,2

Posted in Religia | Leave a Comment »

Radosnego Alleluja

Posted by tadeo w dniu 25 Marzec 2016

Okres wielkanocny w szczególny sposób sprzyja refleksji nad naszym życiem, które, gdyby Chrystus nie Zmartwychwstał, nie miałoby sensu.

Wielu z nas, katolików, przeżyło kolejne rekolekcje wielkopostne, odbyło dobrą spowiedź wielkanocną i żyje z silnym postanowieniem zmiany swojego życia, jego poprawy. Jak trudno zmienić nasze życie, nasze przyzwyczajenia i słabości, uświadamiamy sobie na każdym kroku, szczególnie zaś w momencie spotkania z drugim człowiekiem, kiedy to do głosu dochodzą nasza pycha, egoizm, zazdrość.

Na podstawie literatury, czy z obserwacji codzienności wiemy, że widoczna zmiana w życiu człowieka może nastąpić pod wpływem sytuacji traumatycznych, takich jak poważna choroba lub śmierć kogoś bliskiego. W obliczu nieszczęścia człowiek zastanawia się nad swoim dotychczasowym życiem, co może prowadzić, a najczęściej prowadzi do jego przewartościowania i widocznej zmiany w zachowaniu.

Nie czekając jednak na sytuacje traumatyczne w naszym życiu, spróbujmy zmieniać je na lepsze od dziś. Punktem wyjścia dla tej zmiany niech będzie rachunek sumienia i postanowienie poprawy złożone przy ostatniej spowiedzi. Nie wszystko od razu uda nam się zmienić w naszym życiu, dlatego trzeba zacząć od rzeczy drobnych, od wad uciążliwych dla naszych bliskich jak i dla nas samych.

 

blog_zr_3386751_3846379_tr_jezusek5

Wielkanoc to czas nadziei, czas odnawiania się wiary w Miłosierdzie Boże i dobro drugiego człowieka. Niech radość ze Zmartwychwstania Chrystusa wypełni serca i dusze, byśmy w kolejną wiosnę wkroczyli w pełni wiary i sił. Niech Zmartwychwstały Pan wspomaga nas w stawaniu się dojrzałymi chrześcijanami.

Chrystus Zmartwychwstał!

Prawdziwie Zmartwychwstał!

Posted in Religia | Leave a Comment »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 461 obserwujących.