WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Posted by tadeo w dniu 21 Kwiecień 2011

PRAWDA JEST JEDNA I MOŻNA SIĘ KU NIEJ PRZYBLIŻAĆ, CHOCIAŻ TUTAJ NA ZIEMI NIGDY NIE POZNAMY JEJ DO KOŃCA.

ALE KIEDYŚ POZNAMY, BO OSTATECZNIE JEST NIĄ SAM BÓG.

JEDNA, JEDYNA KOMUNIA ŚWIĘTA MA WIĘKSZĄ WARTOŚĆ NIŻ WSZYSTKIE BOGACTWA ŚWIATA.

Kiedy wybije nasza ostatnia godzina, ustanie bicie naszego serca, wszystko się dla nas skończy, a więc i czas naszego zasługiwania i niezasługiwania. Takich jakimi jesteśmy, spotka nas śmierć i tacy staniemy przed Chrystusem, Sędzią. Nasze błagalne wołania, nasze łzy, nasze akty żalu, które jeszcze na ziemi zdobyłyby serce Boga, mogłyby z nas, grzeszników, uczynić – przy pomocy sakramentów – ludzi świętych; ale w owym momencie nie będą miały żadnej wartości; czas miłosierdzia minie i rozpocznie się czas sprawiedliwości – ojciec Pio.

bogciebie11

Posted in Kontakt, Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | 4 Comments »

Daniel Olbrychski

Posted by tadeo w dniu 26 Maj 2015

Daniel Olbrychski na festiwalu w Cannes

Oto haniebne słowa Daniela Olbrychskiego o Polsce, za które należy pozbawić go obywatelstwa i wydalić dożywotnio z naszego kraju.

„W XVIII wieku Europa odetchnęła z ulgą. Trzy kraje normalne, przewidywalne, jak na owe czasy, dokonały zaboru czwartego kraju. Kraju głupiego i swarliwego. Rozbiory. Teraz nikt nie miałby ochoty nawet nas rozbierać!”
Źródło: „Gazeta Wyborcza”, 19 kwietnia 2006

http://film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/cannes-2015-dzien-dziesiaty-daniel-olbrychski-o-aktorskiej-proznosci-wywiad/976mnd

Posted in Uncategorized | Leave a Comment »

O braku wiary, czyli Chwała Bogu.

Posted by tadeo w dniu 25 Maj 2015

Emocje, co zrozumiałe, są jeszcze duże, ale powinny lada moment wrócić do względnej normy. Andrzej Duda został Prezydentem i muszę przyznać, że jestem z niego cholernie dumny.
Powiem szczerze. Nie bardzo mam chęć na jakieś polityczne analizy tego co się stało nie tylko wczoraj, ale w ogóle tego co działo się w ostatnich miesiącach wokół polskiej polityki. Latami czytałem tony analiz, przepowiedni, proroctw i całego tego towaru, który produkują tzw. eksperci. To wszystko jest bardzo ciekawe, zajmujące, ale co z tego, skoro raczej nigdy nie znajduje odbicia w rzeczywistości. Serio, nie mam już serca do udawania, że widzę i rozumiem z polityki więcej niż ten, kto to przez przypadek czyta moje wypociny w internecie. Pięć lat temu zginął w katastrofie Lech Kaczyński. To wtedy, kończący właśnie swą przygodę z Prezydenturą Bronisław Komorowski, mało nóg nie połamał w drodze do prezydenckich komnat, a chwilę później, gdy ledwie odsapnął, pierwsze co przyszło mu do głowy to rozpętanie wojny ideologicznej wokół Krzyża. Mija te pięć lat i powoli widzimy coraz więcej. Pan Andrzejek spod Krzyża pięć lat później ściska się z nikim innym jak z Komorowskim właśnie, ale temu to nic nie pomaga, następuje bolesna porażka – choć ja wierzę, że był to raczej akt łaski dla zagubionego człowieka i wyjdzie mu ta nauka na dobre. Od razu ostrzegę co wrażliwszych, że będzie tu dużo odniesień do Boga, kto chce może wcześniej opuścić salę. Tak więc gdybym chciał jakoś spuentować te pięć minionych prezydenckich lat to chyba musiałbym sięgnąć po Stary Testament, a konkretnie przywołać tu werset z Księgi Ozajasza:

Oni wiatr sieją, zbierać będą burzę.
Zboże bez kłosów nie dostarczy mąki,
jeśliby nawet dało, zabierze ją obcy.

W tę wyborczą niedzielę udałem się wcześnie rano do kościoła. Niestety, nie był to mój dzień. Mam nadzieję, że nie tylko mnie czasem coś takiego spotyka. Mimo, że pustych ławek było sporo, to ja postanowiłem nie siadać. Wtedy też odezwał się mój kręgosłup i moje myśli zamiast skupić się na sednie, uciekały sobie gdziekolwiek chciały. Co chwilę przestępowałem z nogi na nogę i zacząłem wreszcie robić to co najgorsze, czyli obserwować z zainteresowaniem ludzi w ławkach. W końcu byłem już tak zły na siebie, że uznałem, że najlepiej będzie jeśli wyjdę albo skupię się na śnieżnobiałym sklepieniu. Tak czasami bywa. I wtedy jakoś tak samoistnie ośmieliłem się odezwać do Boga. Przeprosiłem za moje zachowanie i nieśmiało poprosiłem o to, żebym wieczorem jednak dostał jakiś fajny prezent. W pierwszej chwili, gdy już prośba została wysłana, stwierdziłem, że jest nie tylko zdecydowanie spóźniona, ale i w jakiś tam sposób bezczelna. Otóż kiedy już wróciłem do Boga, jakoś tak przez długi czas nie mogło mi przejść przez usta przyznanie się do tego mojej mamie. Moja mama to klasyczny moher, a ja, przez wiele lat życia beznadziejny poganin, byłem głuchy na jej dobre rady. Nie raz i nie dwa mój „racjonalizm” musiał być dla niej, nazwijmy to oględnie, przykry. No i w końcu, gdy się przełamałem i wykrztusiłem to kiedyś tam, w zasadzie stojąc już w drzwiach mieszkania rodziców i żegnając się, moja mama zareagowała całkowitym luzem. Modliłam się o to dwadzieścia lat – tylko tyle powiedziała. Moja mama modliła się o łaskę wiary dla mnie przez dwadzieścia lat proszę państwa. Tyle trzeba było zachodu, by się udało. Tymczasem ja wyskakuję z tym prezentem na niedzielę wieczór i to jeszcze kiwając się z nogi na nogę. Ale i tak się udało. Oczywiście nie dzięki mnie.

Nie będę udawał, że od pierwszego dnia, gdy ogłoszono, że kandydatem na Prezydenta będzie Andrzej Duda byłem przekonany o zasadności tego ruchu. To znaczy od samego początku miałem jakieś takie wewnętrzne przekonanie, że lepszego kandydata PiS nie mógł wydelegować, ale jakiś niecny głos podpowiadał mi: nie, to się nie uda, zagadają go, zagrają swoje „złote przeboje” i będzie po sprawie. Musiałem więc wykonać sporo roboty, żeby tę swoją wątłą wiarę w pozytywny obrót spraw codziennie jakoś podbudowywać. I dosłownie na jakiś tydzień przed drugą turą jechałem pociągiem do pracy i wówczas postanowiłem odpalić w telefonie Pismo Święte. Akurat byłem przy Mateuszu. Jeśli ktoś czasem zagląda do Nowego Testamentu, to doskonale zdaje sobie sprawę, że Jezus często łajał swoich uczniów za zbyt małą wiarę. Łajał – tak, to słowo jest tu jak najbardziej na miejscu. Jezus uzdrowił chłopca, który był epileptykiem. Jednak dla jego uczniów wciąż było za mało, być tam przy nim i na własne oczy widzieć prawdziwy cud.

Gdy przyszli do tłumu, podszedł do Niego pewien człowiek i padając przed Nim na kolana,

prosił: «Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę.

Przyprowadziłem go do Twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić».

Na to Jezus odrzekł: «O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was cierpieć?

Przyprowadźcie Mi go tutaj!

Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie.

Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: «Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?

On zaś im rzekł: «Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: „Przesuń się stąd tam!”, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was.
Oczywiście nie chcę tutaj sugerować, że wygrana Dudy to cud na miarę tych Jezusowych, spokojnie. Natomiast przy tej okazji można przypomnieć sobie jak często nie umiemy podołać przeciwnościom tylko dlatego, że brak w naszych sercach odpowiedniej mocy. Cywilizacja pop-kultury nauczyła nas letniości, źle rozumianej ostrożności. „Powinieneś mieć więcej dystansu” – ile razy każdy z nas to słyszał, gdy przesadnie zdaniem ogółu w coś się zaangażował. Brak natychmiastowej nagrody stanowi dla nas poprzeczkę nie do przeskoczenia. Aż strach myśleć ile nam przeleciało przez palce w tym naszym życiu tylko dlatego, że daliśmy sobie wmówić, że „się nie da”. Powyższe słowa Jezusa wskazują, że bardzo nie lubi tej naszej małostkowości. Nie ma tu żadnego „bułkę, przez bibułkę”. Jak długo będę musiał was znosić – tak mówi też i do nas i chyba trzeba sobie te słowa wziąć mocno do serca.

Kto nie chce wierzyć niech nie wierzy. Dokładnie w tej chwili, gdy czytałem o tej wierze, przebiegł mi mróz po plecach, tak mocno uderzyły mnie te słowa. I zdarzyło się jeszcze coś bardzo dziwnego. Na przeciwko mnie siedział jakiś młody chłopak, góra dwadzieścia pięć lat, ubrany na styl korpo-człowieka. Akurat pociąg znajdował się pomiędzy Włochami a Warszawą Zachodnią. Jeśli ktoś zna ten odcinek, to wie, że tam są tylko porośnięte nasypy, ekrany dźwiękochłonne i puste butelki po wódce. Nie ma absolutnie na czym oka zawiesić. Na chwilę podniosłem wzrok, zerknąłem na owego młodzieńca, a on, nie patrząc na mnie tylko gapiąc się gdzieś tam w te nasypy nagle się przeżegnał. Czyż to nie piękne?

http://niewierzepolitykom.salon24.pl/650803,o-braku-wiary-czyli-chwala-bogu

Posted in Polityka i aktualności, Religia | Leave a Comment »

Obudziliśmy się w nowej Polsce, to radosne zaskoczenie. Człowiekowi znowu chce się żyć – prof. Wolniewicz

Posted by tadeo w dniu 25 Maj 2015

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Andrzej Duda podkreślał w kampanii wielokrotnie, że chce być prezydentem wszystkich Polaków. I chce wznieść Polskę ponad partyjne kontrowersje. Mam nadzieję, że to mu się uda

— mówi portalowi wPolityce.pl prof. Bogusław Wolniewicz.

wPolityce.pl: Był Pan zaskoczony wygraną Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich? Kandydat PiSu nie był prezentowany jako faworyt.

Prof. Bogusław Wolniewicz: Po rezultatach głosowania z 10 maja trochę liczyliśmy na zwycięstwo pana Andrzeja Dudy, jednak pewności nie było. Wyniki II tury były więc dla mnie radosnym zaskoczeniem. Chyba można powiedzieć, że obudziliśmy się dziś wnowej Polsce. Zaczął się nowy rozdział w historii naszego kraju. Patrzę na to z otuchą. Człowiekowi znowu chce się żyć w naszym kraju.

Tak wiele zależy od tego, kto jest prezydentem, kto będzie urzędował w Pałacu Prezydenckim?

Naturalnie stosunkowo niewiele zależy od tego, kto urzęduje w Pałacu Prezydenckim. Szczególnie, że to, co należy zrobić w Polsce, jest zadaniem nie dla jednego człowieka, choćby na najwyższym stanowisku. To, co trzeba zrobić, jest pracą i zadaniem dla ponad 30 milionów Polaków. Jednak, żeby ta robota mogła się zacząć, mogła być prowadzona, pewne rzeczy muszą się zmienić. I to na górze. Muszą się otworzyć i przetrzeć pewne ścieżki komunikacji, działania. Wykonany został początek zmian. W Polsce zmieniło się coś zasadniczo. W mojej ocenie to zmiana na lepsze. Jednak pytaniem otwartym jest pytanie, czy ta zmiana się zmaterializuje w sposób odczuwalny dla wszystkich. To zależy od pana prezydenta, jestem spokojny, że on zrobi wszystko, co w jego mocy. Jednak ta zmiana zależy również od nas samych.

W jaki sposób?

Pytanie czy my, Polacy, prezydenta w jego wysiłkach poprzemy. Ufam, że tak. Ufam, że prezydenta poprą nie tylko ci, którzy na niego głosowali, ale także ci, którzy wykazali się swoją świadomością obywatelską i poszli do wyborów, ale głosowali na oponenta. Mam nadzieję, że oni też się przekonają, że prezydentura Andrzeja Dudy Polsce wychodzi na dobre.

Widząc wyniki wyborów, wygraną Andrzeja Dudy i dobry wynik Pawła Kukiza, czego Pan się spodziewa po jesiennych wyborach?

Spodziewam się zdecydowanej wygranej PiSu. To byłaby również zmiana na lepsze dla Polski. Wybór prezydenta Dudy oznacza także zmiany kursu politycznego PiSu. Andrzej Duda podkreślał w kampanii wielokrotnie, że on chce być prezydentem wszystkich Polaków. I chce wznieść Polskę ponad partyjne kontrowersje. Mam nadzieję, że to mu się uda. Nie chcę umniejszać sukcesów Andrzeja Dudy, jego olbrzymiego wysiłku i tytanicznej pracy, ale warto również pamiętać o innym polityku, który zanotował ogromny sukces.

O kim Pan mówi?

Architektem sukcesu Andrzeja Dudy jest Jarosław Kaczyński. Nie jestem i nie byłem entuzjastą Kaczyńskiego, ale trzeba powiedzieć, że on w tych wyborach i w czasie kampanii pokazał klasę męża stanu. Ufam, że on tę klasę pokaże także w wyborach jesiennych.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

http://wpolityce.pl/polityka/245853-prof-wolniewicz-obudzilismy-sie-w-nowej-polsce-to-radosne-zaskoczenie-czlowiekowi-znowu-chce-sie-zyc-nasz-wywiad

CZYTAJ TAKŻE: Prof. Wolniewicz: Prezydent Komorowski jest żałosnym bankrutem. W Polsce od wczoraj wieje inny wiatr. NASZ WYWIAD

Posted in Wywiady | Leave a Comment »

List do wyborców pana Bronisława: „Martwię się o was wszystkich, kochani przerażeni, sparaliżowani, oniemiali”

Posted by tadeo w dniu 25 Maj 2015

fot. PAP/Radek Pietruszka
fot. PAP/Radek Pietruszka

Ludzie piszą, że ich znajomi, którzy głosowali na Bronisława Komorowskiego, popadli w coś na kształt psychozy. W realu koledzy z pracy są w rozpaczy, narzekają na ciemnotę i za-powiadają emigrację; w wirtualu mniej więcej to samo, tylko czasami ostrzej. W wielu przypadkach kończy się to zerwaniem znajomości z głosującymi na drugiego kandydata. Na Facebooku powtarzają się teksty jak z pamiętnego skeczu Kabaretu Moralnego Niepokoju – jak PiS dojdzie do władzy, to… Tyle że na poważnie.

Martwię się o was wszystkich, kochani przerażeni, sparaliżowani, oniemiali, ale myślę sobie, że takie opinie biorą się czasami ze zwykłej niewiedzy. Dlatego spieszę wyjaśnić.

Moi drodzy wyborcy Bronisława Komorowskiego (lub po prostu przeciwnicy Andrzeja Dudy i jego macierzystej formacji)! Uwierzcie, że wygrana kandydata PiS (oraz ewentualna wygrana opozycji w wyborach jesiennych) nie oznacza:

Że wejdą w życie ustawy, regulujące dopuszczalne praktyki seksualne.

Że homoseksualiści i inne mniejszości zostaną zamknięte w gettach.

Że Polska wypowie wojnę Ruskim.

Że po ulicach będą krążyć patrole złożone z policjanta, funkcjonariuszaCBA i księdza.

Że wystąpimy z Unii Europejskiej.

Że niedzielna msza stanie się obowiązkowa.

Że dzieci poczęte z in vitro stracą prawa obywatelskie.

Że Antoni Macierewicz obejmie nowo utworzony Urząd Nadzoru Prawomyślności Na-rodowej.

Że zostaniemy wykluczeni z NATO, ONZ i Światowej Unii Klimatycznej.

Że na widok polskiego paszportu za granicą wszyscy będą parskać śmiechem.

Że nie dostaniecie pracy w urzędzie, nie przedstawiając świadectwa chrztu.

Że do kodeksu karnego zostaną wprowadzone nowe kary, takie jak publiczna chłosta, łamanie kołem i zamknięcie w dziewicy norymberskiej.

Że będzie można bić bezkarnie własne żony i dzieci.

Że na mieszkańców Miasteczka Wilanów zostanie nałożony specjalny podatek, z które-go finansowane będą comiesięczne wycieczki działaczy PiS do Smoleńska.

Myślę, że to są wasze najpoważniejsze obawy i autentyczne problemy, którymi żyjecie na co dzień. Mam nadzieję, że te strachy nieco ukoiłem. A teraz o paru sprawach dla was znacznie mniej istotnych, ale może też ciekawych, które się z kolei mogą zdarzyć (mogą – bo przecież prezydentura Dudy będzie podlegać normalnejocenie i weryfikacji). Otóż może się zdarzyć:

Że nowy prezydent zawetuje ustawę, po raz kolejny podwyższającą podatki. Że znajdzie czas, żeby spotkać się z ludźmi reprezentującymi ważną społeczną grupę lub inicjatywę.

Że stworzy projekt ustawy zawierający rozwiązanie problemu kredytów frankowych.

Że jeżdżąc za granicę będzie w stanie odbywać poufne rozmowy bez pomocy tłumacza.

Że w tych rozmowach będzie miał do powiedzenia coś więcej niż recepta przygotowywania bigosu.

Że nie będzie przygotowywał projektów zasadniczych zmian (takich jak ordynacja wyborcza) na kolanie w ciągu jednej nocy.

Że nie będzie nazywał żadnej grupy obywateli radykałami, oszołomami ani sugerował, że to jego wyborcy postawili tamę niszczeniu Polski przez tych drugich.

Że nie będzie unikał żadnych mediów, również tych, które mu nie sprzyjają.

Że nie będzie się obawiał odpowiadać na żadne pytania.

Że w swojej kancelarii zatrudni ludzi z lepszym rozeznaniem we współczesnej rzeczywistości niż byli działacze Unii Wolności.

Zastanówcie się zatem, czy na pewno chcecie natychmiast emigrować. Poczekajcie trochę – może jednak da się w tej zmienionej nieco Polsce żyć, a siepacze Macierewicza nie będą wpadać do waszych mieszkań o 5 nad ranem.

Posted in Felietony, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Prezydent Andrzej Duda – mój Prezydent

Posted by tadeo w dniu 25 Maj 2015

Kochani, jestem dzisiaj niesamowicie szczęśliwy !!!. Godzina 7 rano, po nocnej zmianie, nic nie spałem i nie wiem czy teraz zasnę. Jaki piękny, cudowny ten poranek. Zawsze miałem nadzieję, że ten chocholi taniec władzy kiedyś musi się skończyć. Dzięki Bogu skończył się już dzisiaj. I jak tu nie wierzyć w moc i działanie Ducha Świętego. Zwyciężyliśmy! Było to pospolite ruszenie przeciw fali nienawiści, kłamstwu i obłudzie. Takiej dawki już nawet nie arogancji, ale agresji władzy, takiego cynizmu, tak bezczelnego kłamstwa i pompowania na siłę strachu, takiej pogardy, tak nachalnej, brudnej propagandy i braku jakiejkolwiek przyzwoitości nie było od czasów komunistycznego rzecznika Urbana. Jakże prawdziwe są słowa: „pycha zawsze kroczy przed upadkiem”. Polska musiała być uratowana, Bogu niech będzie dzięki że to już teraz dzieje się na naszych oczach. To była gigantyczna, wprost niewyobrażalna osobista praca elekta Prezydenta Andrzeja Dudy i jego całego sztabu ze wspaniałą Panią Beatą Szydło. Wiem że czeka nas niejedna bitwa. Oni nie łatwo odpuszczą. Trzeba pamiętać, że wolność raz zdobyta nie jest dana człowiekowi na zawsze.
O nią trzeba zawsze walczyć.

Posted in Prezydent Andrzej Duda | Leave a Comment »

Prezydent Elekt Andrzej Duda – Moje wczorajsze wystąpienie na Wieczorze Wyborczym

Posted by tadeo w dniu 25 Maj 2015

APC - 2015.05.25 16.58 - 001.3d

https://www.facebook.com/andrzejduda/videos/vb.160906857259563/1115960961754143/?type=1&theater

Posted in Prezydent Andrzej Duda | Leave a Comment »

Ks. Pawlukiewicz: Umrzyj, zanim umrzesz – nie umrzesz, gdy umrzesz!

Posted by tadeo w dniu 23 Maj 2015

Ks. Pawlukiewicz: Umrzyj, zanim umrzesz - nie umrzesz, gdy umrzesz!
fot. YouTube

Trzeba zadać śmierć temu wszystkiemu co jest udawaniem, zanim umrzemy, by doświadczyć prawdziwego życia w Bogu – mówił ks. Pawlukiewicz.

Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz – ten zawile brzmiący tytuł to temat spotkania z cyklu Ale Gość organizowanego przez Duszpasterstwo Akademickie Na Skale, który odbył się w Kolegiacie Łaskiej.

Ks. Piotr z właściwym sobie poczuciem humoru, posługując się jak zawsze licznymi przykładami z życia, mówił o pełni życia. Można żyć albo wegetować. Można żyć w Bogu, bądź w „matrixie”. Można być sobą, albo ciągle grać, udawać kogoś, kim nie jestem. Trzeba zadać śmierć temu wszystkiemu co jest udawaniem, zanim umrzemy, by doświadczyć prawdziwego życia w Bogu- mówił ks. Pawlukiewicz.

Ks. Piotr przestrzegał przed duchowym umieraniem już tutaj na ziemi. Mówił, że do naszego umierania przyczynia się grzech zwłaszcza utrwalony, dlatego najlepszym lekarstwem i metodą, by pobudzić się do prawdziwego życia jest Sakrament Spowiedzi.

bjad/archidiecezja.lodz.pl

http://www.fronda.pl/a/ks-pawlukiewicz-umrzyj-zanim-umrzesz-nie-umrzesz-gdy-umrzesz,51702.html

Posted in Ks. Piotr Pawlukiewicz | Leave a Comment »

Zesłanie Ducha Świętego

Posted by tadeo w dniu 23 Maj 2015

Czuwanie przed Zesłaniem Ducha Świętego

Wigilia. Jeden dom. Wielu ludzi. Ich serca.
Radość, dziękczynienie, pokój, nadzieja.
Zmęczenie, ból, osamotnienie, lęk, zwątpienie, chaos.
I On – Jeden.
Gotowy, by spotkać to wszystko.
Od zawsze – Ten sam.
Mocny. Kochający. Przygarniający.
Bóg rzeczy niemożliwych.
Niech Jego wicher przeniknie wszystko.

Posted in Uncategorized | Leave a Comment »

Andrzej Duda jakiego nie znacie

Posted by tadeo w dniu 22 Maj 2015

Andrzej Duda opowiada o swoim dotychczasowym życiu i rodzinie.
Wywiad przeprowadza Anita Gargas.

Zobacz także:

Posted in Prezydent Andrzej Duda | Leave a Comment »

Chorongiefka bulu i nadzieji – Max Kolonko o debacie w TVN

Posted by tadeo w dniu 22 Maj 2015

Co Pan zrobił z tą flagą? – to już na koniec. Max Kolonko masakruje Bronisława!

Posted in Felietony, Polityka - video | Leave a Comment »

Targalski: Czeka nas wojna o władzę. Oni nie odpuszczą

Posted by tadeo w dniu 22 Maj 2015

Targalski: Czeka nas wojna o władzę. Oni nie odpuszczą
Dr Jerzy Targalski (fot. Telewizja Republika)

Dr Jerzy Targalski w Poranku Wnet przekonywał, że wkrótce Polskę czeka prawdziwa wojna o władzę. I to nawet wówczas, jeżeli to opozycja wygra wybory parlamentarne.

Dr Jerzy Targalski w Poranku Wnet przekonywał, że wkrótce Polskę czeka prawdziwa wojna o władzę. I to nawet wówczas, jeżeli to opozycja wygra wybory parlamentarne. Grupy przestępcze zorganizowane jeszcze przez UB nie odpuszcza.

„Przede wszystkim czeka nas wojna o władzę, tą prawdziwą, a nie jej zewnętrznych atrybutów. Prawdziwą władzę sprawują zorganizowane grupy przestępcze pochodzenia ubeckiego, które sobie wynajęły drobnych cwaniaczków, złodziejaszków i kłamców do pełnienia funkcji ministerialnych i to jest główny przeciwnik, a nie jakaś premier ‘Kłamacz’” – mówił Targalski w Radiu Wnet.

Dodawał, że jego zdaniem nie należy pytać, kto wybory wygra, ale czy władzy uda się je dostatecznie zafałszować. „Nie zastanawiam się kto wygra te wybory, tylko, czy uda im się dostatecznie sfałszować te wybory. Społeczeństwo musi poczuć w sobie siłę i godność oraz wolę walki. Jeżeli społeczeństwo nie czuje potrzeby godności, to wtedy z wali rezygnuje i godzi się na wszystko”  – mówił współautor „Resortowych dzieci”.

Targalski wyjaśniał też, że Ruch Kontroli Wyborów, choć ma duże znaczenie, to nie załatwi wszystkiego. „Możemy, jako Ruch Kontroli Wyborów, kontrolować, żeby nie było przekrętów w obwodowych komisjach, tam gdzie nie wyrzucono naszych członków. Ale w przypadku okręgowych komisji,  a zwłaszcza Krajowego Biura Wyborczego, nasze możliwości są nikłe. Nam się udało, zablokować tą falę głosów nieważnych, bo teraz ich liczba była w granicach poniżej jednego procenta” – powiedział Targalski.

bjad/radiownet

http://www.fronda.pl/a/targalski-czeka-nas-wojna-o-wladze-ubecja-nie-odpusci,51744.html

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Sonda na Newsweek (aktualna)

Posted by tadeo w dniu 22 Maj 2015

APC - 2015.05.22 15.39 - 001.3d

http://polska.newsweek.pl/wybory-prezydenckie-sondaze-andrzej-duda-komorowski,artykuly,363635,1.html

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Łukasz Warzecha: nie ma powodu, by głosować na Komorowskiego

Posted by tadeo w dniu 22 Maj 2015

– Jeśli ktoś nie ma wymiernego interesu w utrzymaniu obecnego systemu władzy, jeśli nie jest sytym kumplem jego uczestników i jeśli nie ma mózgu zlasowanego tak jak niektórzy paranoicy, upatrujący za każdym rogiem Macierewicza w skórzanym płaszczu – doprawdy nie rozumiem, dlaczego miałby oddać swój głos na Komorowskiego – pisze w felietonie dla Wirtualnej Polski Łukasz Warzecha.

Pod koniec kampanii wyborczej zachodzę w głowę, kto mógłby chcieć zagłosować na Bronisława Komorowskiego tylko dlatego, że jest do niego po prostu przekonany. I wychodzi mi, że nikt.

Przyglądam się osobom publicznym, które deklarują wsparcie dla obecnego prezydenta i właściwie dobrze je rozumiem. Większość z nich ma w tym po prostu swój prywatny interes. Weźmy na przykład znanego dziennikarza sowicie opłacanego przez „publiczną” telewizję. Jak nieopatrznie napisała w jednym z mediów społecznościowych jego córka – to z jego punktu widzenia „walka o życie”. TVP zachowywała się w tej kampanii, mówiąc bardzo delikatnie, jak stacja kierowana niemal bezpośrednio z Pałacu Prezydenckiego, a wspomniany dziennikarz gorliwie realizował tę linię.

Wpływy środowiska Komorowskiego w TVP nie są tajemnicą. Znany dziennikarz może się obawiać, że jeśli zmieni się lokator w „dużym pałacu”, on straci robotę. Być może nie tylko tę, ale i drugą, bo jest zarazem redaktorem naczelnym tygodnika, który zmienił się praktycznie w biuletyn Platformy, i mógłby się obawiać, że jego właściciel będzie wyczulony na aktualne trendy.

Weźmy znanego aktora ze szczerbą na przedzie, który został twarzą kampanii prezydenta. Aktor ten prowadzi prywatny teatr w Warszawie, rządzonej przez PO, a w takiej sytuacji przychylność władz miasta jest mile widziana.

Spójrzmy na byłych ministrów spraw zagranicznych, którzy w komicznym liście dowodzą, że Komorowski potrafi Polsce zjednywać partnerów (a tak konkretnie, to których?). Radosław Sikorski – wiadomo. Jego polityczne być albo nie być, samochód z szoferem i ochrona dowożąca pizzę zależą od pozycji PO. Ba, może się nawet okazać, że w innym układzie prokuratura postanowiłaby jednak dokładniej sprawdzić, jak udało mu się pokonać za publiczne pieniądze setki tysięcy kilometrów. Dariusz Rosati? Wszedł do Parlamentu Europejskiego z listy PO i jest mu tam zapewne bardzo dobrze. Daniel Adam Rotfeld? Osadzony w warszawskim establishmencie, były współpracownik służb specjalnych w czasach Peerelu. Andrzej Olechowski – to samo, tylko jeszcze bardziej niż Rotfeld. Włodzimierz Cimoszewicz – człowiek postkomunistycznej lewicy.

Andrzej Wajda z małżonką? Wystarczy spytać zorientowane osoby o źródła gigantycznych wpływów małżeństwa Wajdów w Krakowie i zadać sobie pytanie, czy byłyby takie same, gdyby Polską nie rządziła Platforma.

Do tego dodajmy jeszcze ludzi dawnych służb specjalnych wszelkiego autoramentu. Tutaj sentyment do urzędującego prezydenta, jedynego obrońcy WSI w Sejmie w Platformie Obywatelskiej w czasach ich rozwiązywania, jest całkowicie oczywisty.

Można by tak rozebrać na czynniki pierwsze cały komitet poparcia Bronisława Komorowskiego, ten oficjalny i ten nieoficjalny, a w wielu przypadkach okazałoby się, że w grę wchodzą całkiem realne interesy, przeliczalne na konkretne pieniądze.

Jest jeszcze oczywiście grupa ludzi ogarniętych autentycznym przerażeniem – taka na przykład Magdalena Środa albo aktor Marek Kondrat (w tej kampanii akurat, niestety, schowany), który wielokrotnie opowiadał, jak to strasznie było mu za PiS, choć żadnych konkretnych przypadków prześladowania nie umiał przytoczyć. Może był tak bity przez pisowskich siepaczy, że stracił pamięć. Jest grupa osób, które żyjąc w innym świecie uważają, że Polska naprawdę trwa w swoim złotym wieku, że to wszystko zasługa PO i nie rozumieją, dlaczego ludziom tak dużo rzeczy się nie podoba. Przypominają zdziwioną Marię Antoninę, która oznajmiła, że skoro lud nie ma chleba, powinien jeść ciastka.

Jeśli jednak ktoś nie ma wymiernego interesu w utrzymaniu obecnego systemu władzy, jeśli nie jest sytym kumplem jego uczestników i jeśli nie ma mózgu zlasowanego tak jak niektórzy paranoicy, upatrujący za każdym rogiem Macierewicza w skórzanym płaszczu – doprawdy nie rozumiem, dlaczego miałby oddać swój głos na Komorowskiego.

Najciekawsze deklaracje w tej kampanii przyszły z najbardziej zaskakujących kierunków. Na przykład od części środowisk homoseksualnych, których niektórzy przedstawiciele (choćby Krystian Legierski) bardzo racjonalnie tłumaczyli, dlaczego zamierzają oddać głos na Dudę. Tak, to prawda, że prezydent Duda nie podlizywałby się im. Ale oni także są Polakami, którzy mogą mieć zwyczajnie dość bezczelności rządzących, o ile nie żyją wyłącznie robieniem homorewolucji. Andrzej Duda zaś nie dał w tej kampanii żadnego powodu, aby sądzić, że jako głowa państwa mógłby dyskryminować jakąś grupę obywateli.

Inny ciekawy głos należał do Krzysztofa Stanowskiego, sportowego dziennikarza, z którym dzieli mnie niemal wszystko (z zainteresowaniem sportem na czele). Stanowski, który w przeszłości wspierał także Palikota, zachował się jak całkowicie racjonalny wyborca, dając poparcie komuś, kto stwarza dziś przynajmniej szansę na nowe otwarcie i punktując przyczyny swojego rozczarowania Platformą, której Komorowski jest przecież wciąż nieformalnie częścią.

Po raz pierwszy od wielu lat dzieje się coś, co musi przerażać sytych, zadowolonych misiów, czerpiących z istniejącego układu szczodre profity: nie działają argumenty z autorytetu. Ogromna grupa wyborców już w I turze pokazała, że różne Wajdy, Holland, Pszoniaki, Salety, Jandy, Gortaty, Rosati, wszystkie możliwe profesory, generały i inni nie mają na nich żadnego wpływu. Są, jak widać, granice robienia ludziom wody z mózgu. Tylko ktoś skrajnie naiwny, pozbawiony zdolności samodzielnego myślenia, ulegający magii nazwisk mógłby uwierzyć, że wygrana Dudy oznacza tragedię, wojnę z Ruskimi, izolację Polski, wojnę domową i inwazję Marsjan.

Komorowski swoje pięć lat już dostał. Przedrzemał je, pochrapując pod żyrandolem, żeby obudzić się tuż przed wyborami i na chybcika podsuwać naiwniakom napisane na kolanie niespinające się kompletnie projekty zmian zasadniczych mechanizmów państwa, takich jak system wyborczy czy emerytalny. A podobno jako prezydent ma gwarantować stabilność.

Jakim prezydentem byłby Andrzej Duda? Nie wiemy na pewno, można jedynie tworzyć pewne oczekiwania na podstawie tego, co widzieliśmy w kampanii wyborczej. A widzieliśmy dynamikę, skromność, dobry kontakt z ludźmi i – co bardzo ważne – odwagę w spotkaniach z tymi, którzy poglądów kandydata nie podzielają.

W demokracji ważna jest higiena systemu, a tę można zapewnić jedynie zmieniając rządzących. Jeśli Duda nie sprosta zadaniu, wyborcy przy kolejnej okazji powinni zmyć mu głowę.

Komorowski natomiast swoją szansę już miał. I nie dał żadnego powodu, żeby dawać mu kolejną.

Łukasz Warzecha dla Wirtualnej Polski

Posted in Felietony | Leave a Comment »

Komorowski na deskach cucony przez Olejnik. Nie było komu rzucić ręcznika

Posted by tadeo w dniu 21 Maj 2015

Fot. PAP/Jacek Turczyk

Bo choćby nie wiem, jak się wysilali działacze PO, choćby Monika Olejnik kilkakrotnie łamała zasady programu, zadając inne pytania Komorowskiemu, a inne Dudzie, dla nikogo poniżej trzech promili alkoholu we krwi i o ilorazie inteligencji przekraczającym poziom Tomasza Karolaka (więc naprawdę niski), nie ulega wątpliwości – Andrzej Duda dzisiejszą debatę wygrał.

Wygląda więc na to, że TVN powinna natychmiast wycofać się z hasła, iż była to „Decydująca Debata”. Gdyby tak było, Duda byłby prezydentem na tysiąc procent, ale decydująca jest nie debata, a najbliższa niedziela. Jak to śpiewali dawno temu Niebiesko-Czarni? „Ale za to niedziela… Ale za to niedziela… Niedziela będzie dla nas!”. Musimy tylko iść zagłosować, bo Lis z Karolakiem pójdą na pewno. Cóż im pozostało?

Czytaj więcej:

http://wpolityce.pl/polityka/245384-komorowski-na-deskach-cucony-przez-olejnik-nie-bylo-komu-rzucic-recznika

Posted in Uncategorized | Leave a Comment »

Znalezione w sieci

Posted by tadeo w dniu 21 Maj 2015

„Ja cię pier…lę… ale cyrk w tej Polsce. Przyjechałem na urlop jako stary emigrant z USA. Gdyby tam polityk nagle chciał odkręcać reformę, którą sam przyklepał (67 wiek emerytalny) to skończyłby w więzieniu za hipokryzję i manipulacje władzą. Co tu się dzieje??!!!”

biznes.interia.pl/pokaz_komentarz?pid=90190480#pst90190480

Posted in Znalezione w sieci | Leave a Comment »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 427 obserwujących.