WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Św. Faustyna’ Category

Siostra Faustyna. Biografia Świętej – Ewa K. Czaczkowska

Posted by tadeo w dniu 26 kwietnia 2020

Ewa K. Czaczkowska: „Siostra Faustyna. Biografia Świętej”

„Kim jesteś, Faustyno? Ta biografia jest odpowiedzią!” Kard. Franciszek Macharski

„Czy Ty jesteś Bóg mój, czy widmo jakie”

„Wszystko było jeszcze do zniesienia. Ale kiedy Pan zażądał, abym malowała ten obraz, już teraz naprawdę zaczynają mówić i patrzeć na mnie jako na jakąś histeryczkę i fantastyczkę (125[1])” – pisała Siostra Faustyna w Dzienniczku o doświadczeniach z 1931 roku. „Fantastyczka”, a właściwie: fantastka, ale także histeryczka, wizjonerka, dziwaczka, nędza… Ile jeszcze epitetów musiała znieść?

A wszystko to za sprawą objawienia Jezusa, który nakazał jej namalowanie obrazu, dzisiaj znanego na całym świecie, z podpisem „Jezu, ufam Tobie”. To był również początek realizacji misji przekazania światu orędzia o Bożym miłosierdziu. Siostra Faustyna przez niemal dwa lata nie spotkała nikogo, kto utwierdziłby ją w przekonaniu, że objawienie się Jezusa nie było wytworem jej chorej wyobraźni. Był to dla niej bardzo trudny czas. Bodaj najtrudniejszy w życiu.

Rozpoczął się 22 lutego 1931 roku. Siostra Faustyna, od sześciu lat w zakonie, niemal od roku mieszkała w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Płocku. Była pierwsza niedziela Wielkiego Postu. Wieczór. Faustyna wróciła właśnie do swojej celi. Była po kolacji i modlitwach w klasztornej kaplicy. Przygotowywała się do snu. Nagle zobaczyła w celi Jezusa.

„Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady – opisywała w Dzienniczku. – W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie.

Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały” (47).

– Siostry przechodzące akurat koło oficyny widziały jakieś światło w oknie, jaśniejsze niż lampy naftowej – siostra Klawera Wolska, do niedawna przełożona płockiego domu, powtarza to, co w zakonie przetrwało w ustnych przekazach. (s.7-8)

Ewa K. Czaczkowska: „Siostra Faustyna. Biografia Świętej” (2)

”Ważnych świętych trzeba przybliżać ludziom na wiele sposobów. Jest istotne by czynić to w sposób interesujący współczesnego człowieka (…)”, kard. Kazimierz Nycz

”Helena od wczesnego dzieciństwa doświadczała niezwykłych przeżyć duchowych. Miała widzenia. Opowiadała na przykład rodzeństwu, że śni się jej Matka Boża. Widziała ją piękną, jak chodziła po rajskim ogrodzie. Widziała też jasność, niezwykły blask, światło Boże. Marianna Kowalska zapamiętała rozmowę z trzynastoletnią Heleną, która przebudzona w nocy mówiła, że widzi blask. „Ej, gdzie zaś – czyś ty głupia? Coś ci się przywidzi i gadasz” – strofowała ją matka. Helena zaś zrywała się nocami, siadała na łóżku. Modliła się. „Chyba ty dostaniesz pomieszania zmysłów, że nie śpisz, tylko się tak zrywasz. Śpijże!” – karciła matka.

„Ej, nie, mamusiu, chyba mnie tak anioł przebudza, żebym nie spała, żebym się modliła” – odpowiadała. Musiało to się zdarzać wiele razy, bo Marianna Kowalska wspomina, że Helena, potem niewyspana, prosiła ją w ciągu dnia, by mogła się zdrzemnąć, na co matka nie zawsze się zgadzała.

Helena wychowana w niezwykle trudnych, surowych warunkach twardo stąpała po ziemi. Była realistką. Wiedziała, że te blaski to nie ułuda, nie przywidzenie. Ale ani ojciec, ani matka nie byli w stanie tego pojąć, bo to, czego doznawała, nie mieściło się w ich doświadczeniu religijnym, w ich ludowym sposobie przeżywania wiary. Helena, nie znajdując zrozumienia u bliskich, zaczęła swoje przeżycia chować w sercu. Nie mówiła o nich w domu. Uważała także, że nie są one materią do rozmowy podczas spowiedzi. Została z nimi sama. A jednak wiedziała, że te duchowe doznania są zaproszeniem do innego życia. Wiele lat później, w Dzienniczku jako Siostra Faustyna napisała, że powołanie do życia zakonnego czuła od siódmego roku życia, gdy usłyszała „pierwszy raz głos Boży w duszy, czyli zaproszenie do życia doskonalszego” (7), ale nie spotkała wówczas nikogo, kto by jej to, czego doświadczyła, wyjaśnił”. (s. 61-62)

„Dokąd mnie zwodzić będziesz?”

”Ważnych świętych trzeba przybliżać ludziom na wiele sposobów. Jest istotne by czynić to w sposób interesujący współczesnego człowieka (…)”, kard. Kazimierz Nycz

Łódź

„… dokąd mnie zwodzić będziesz?” 1922–1924Była niedziela. Ciepłe czerwcowe popołudnie 1924 roku. W łódzkim parku Wenecja, na obrzeżach miasta, trwała majówka. Jedni szukali szczęścia na loterii fantowej, oglądali pokazy sztucznych ogni i występy magików. Inni spacerowali wśród kasztanowców, pomiędzy stawami połączonymi kanałami z wodą z pobliskiej rzeki Jasień. Nie wiadomo, czy któryś z młodzieńców zdecydował się popisać przed paniami odwagą i skoczyć z wysokiego masztu, przez ogień, do stawu. Nie brakło natomiast pewnie chętnych, by wspiąć się na wysoki pal po ustawioną na nim wygraną, którą była butelka wódki. Albo by postrzelać z łuku do tarczy. Najtłoczniej było, jak zwykle, na podeście do tańca. Młodzi mężczyźni przesyłali tak zwaną pocztą francuską nieznajomym dziewczętom sekretne liściki. Grała orkiestra. Było gwarno i wesoło.

W pewnym momencie do parku weszły cztery dziewczyny: trzy siostry Kowalskie – Gienia, Natalia i Helena – oraz ich koleżanka Lucyna Strzelecka. Helena, z włosami zaplecionymi w warkocz, ubrana w różową kretonową sukienkę z falbanami, czuła się nieswojo. Nie miała ochoty na ten festyn. Dała się namówić siostrom. Gienia zafundowała jej nawet bilet. Do Heleny podszedł jakiś młodzieniec. Poprosił do tańca. Dziewczyna wymawiała się, że nie bardzo umie. On obiecał, że poprowadzi. Zaczęli tańczyć. Nie trwało to jednak długo, ledwie chwilę. Nagle dziewczyna przerwała taniec. Stanęła. Zostawiła zdziwionego chłopaka, a po chwili, pozorując ból głowy, opuściła towarzystwo. „W chwili kiedy zaczęłam tańczyć, nagle ujrzałam Jezusa obok” – napisała po kilku latach Siostra Faustyna w Dzienniczku. Wyglądał tak jak na Drodze Krzyżowej – umęczony, obnażony z szat, cały pokryty ranami. Niczym zazdrosny młodzieniec zapytał z wyrzutem: „Dokąd cię cierpiał będę i dokąd mnie zwodzić będziesz?” (9).

W jednej chwili zmieniło się wszystko. Spotkanie z Chrystusem było dla niej wielkim wstrząsem. Było pewnie tak samo nieoczekiwane jak oczywiste zarazem. Od tego momentu „pozostał Jezus i ja” (9) – zanotowała po latach.

Ów chłopiec z parku Wenecja pewnie nigdy nie dowiedział się, z kim „przegrał” ten taniec i kim była dziwnie zachowująca się dziewczyna.

„Kto Cię wymaluje tak pięknym, jakim jesteś?”

„W chwilach kiedy bardzo cierpię, staram się milczeć, ponieważ nie dowierzam językowi, który w takich chwilach jest skłonny do mówienia o sobie, a przecież on ma mi służyć do chwalenia Boga” (92).

Wilno

„Kto Cię wymaluje tak pięknym, jakim jesteś„” 1929, 1933-1936

„Siostra Faustyna nie chowała uraz w sercu, a z czasem nauczyła się tego, czego wymagał od niej Jezus – upokorzenia znosić w cichości i w pokorze, a osobom, które sprawiają przykrości, okazywać miłość i miłosierdzie. „Upokorzenie to pokarm codzienny – pisała. – Rozumiem, że oblubienica przybiera wszystko, co się tyczy jej Oblubieńca, a więc szata zelżywości Jego musi okryć i mnie. W chwilach kiedy bardzo cierpię, staram się milczeć, ponieważ nie dowierzam językowi, który w takich chwilach jest skłonny do mówienia o sobie, a przecież on ma mi służyć do chwalenia Boga” (92).

Upokorzenia, niesprawiedliwe oceny, pomówienia ćwiczyły Faustynę w cnotach. Osoby, które były ich źródłem, miały więc także jakąś rolę do odegrania na jej drodze do świętości. W ocenie siostry Fabiany Pietkun na dwadzieścia cztery siostry mieszkające wówczas w wileńskim klasztorze, cztery czy pięć nazywały ją czasem histeryczką. W sposób szczególny dokuczały Faustynie trzy zakonnice: Borgia, Chryzostoma i Benedykta.

Siostra Fabiana Pietkun: „Dużo cierpiała od matki przełożonej (siostry Borgii), która nazywała ją histeryczką. Nie była lubiana, bo siostra Chryzostoma i inne, a także matka przełożona, mówiły, że nauczyła się z książek i mądrzy się. (…) Siostra Borgia i siostra Chryzostoma nazywały ją ironicznie: »przełożona« albo »kierowniczka duchowa«. Bardzo dużo cierpiała od tych sióstr, ale nie żaliła się, lecz leciała do kaplicy i u Pana Jezusa szukała pociechy. Nas, młodsze, zawsze tylko prosiła o modlitwę, by się ta czy ta siostra poprawiła, by ją Pan Jezus oświecił, by już nie obrażała Pana Jezusa”.

Tym bardziej więc cennym świadectwem jest to, co mówi o Faustynie matka Borgia Tichy: „W stosunku do ludzi sobie niechętnych nie żywiła uczuć nieprzyjaznych, traktowała tych swoich »nieprzyjaciół« na równi z innymi, pomagając w różnych potrzebach. Nie były to może wielkie rzeczy, ale zwyczajne i stałe świadczenie drugim różnych usług”.

W filmie Faustyna Jerzego Łukaszewicza, w którym tytułową rolę świetnie zagrała Dorota Segda, pojawiła się również matka Borgia Tichy. W jej opowieść, która jest jak publiczny rachunek sumienia ze stosunku do Siostry Faustyny, wpleciona jest opowieść o życiu świętej. Faustyna zapisała kiedyś w Dzienniczku o sobie to, co usłyszała od jednej z sióstr: „Siostra Faustyna to albo głupia, albo święta, bo naprawdę przeciętny człowiek nie zniósłby tego” (632). A powiedziała to, jak można się domyślać, w kontekście złośliwości, jakich doznawała od siostry Petroneli Basiury, gdy pracowała w ogrodzie.

W tym ogrodzie pracowała Siostra Faustyna Kowalska

W sumie w Krakowie [Siostra Faustyna] mieszkała ponad pięć lat, najdłużej w swoim trzynastoletnim życiu zakonnym.

Wilno

„Kto Cię wymaluje tak pięknym, jakim jesteś„” 1929, 1933-1936

(…). Faustyna dawała wskazówki Kazimirowskiemu i martwiła się w duchu, że Jezus na obrazie nie jest tak piękny, jakim go widziała. Ksiądz Sopoćko wspomina, że bardzo zależało jej też na tym, aby Jezus był ukazany w takiej postawie, w jakiej Go ujrzała. „Według Siostry Faustyny obraz Pana Jezusa ma być w postawie idąco-stojącej, jak to zwykle bywa, gdy się zatrzymujemy dla powitania kogoś – pisał ks. Sopoćko. – Oczy mają być nieco spuszczone, a spojrzenie miłosierne jak z krzyża. Prawą rękę ma mieć podniesioną do wysokości ramienia, by błogosławić, a lewą uchylać szatę w okolicy serca niewidzialnego. Spod uchylonej szaty mają tryskać dwa promienie. Na prawo do widza blady, a na lewo czerwony. Promienie te mają być przezroczyste, ale oświetlać odpowiednio postać Zbawiciela jak i przestrzeń przed Nim”. (…)

Kraków Łagiewniki I

„Ani chwili nie umiałabym żyć bez Ciebie, Jezu”, 1926–1928, 1933, 1935

„Stąd aż do klasztoru był ogród” – siostra Elżbieta Siepak, autorka wielu książek o świętej, zatacza ręką szeroki łuk od ogromnej bazyliki Bożego Miłosierdzia, która stanęła tu w 2002 roku, po dziewiętnastowieczny kompleks budynków klasztornych. Przed drugą wojną światową w tym miejscu były grządki warzyw i rzędy drzew owocowych. Rosły kapusta, marchew, ogórki…

W tym ogrodzie pracowała Siostra Faustyna Kowalska, zakonnica drugiego chóru, której portrety zdobią dziś wnętrza nowej bazyliki i starej klasztornej kaplicy. W pobliżu stały niegdyś szklarnie, gdzie siostry uprawiały nowalijki, i stajnie dla koni oraz obory, gdzie hodowały krowy i świnie. Wraz z kilkunastohektarowym gospodarstwem rolnym było to zaplecze żywnościowe klasztoru i zakładu wychowawczego Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

Tak było tu również 23 stycznia 1926 roku, gdy po raz pierwszy do Łagiewnik przyjechała Siostra Faustyna, a właściwie jeszcze Helena Kowalska, która pół roku wcześniej w Warszawie wstąpiła do zakonu. W „Józefowie”, jak w zgromadzeniu nazywano łagiewnicki klasztor, spędziła wówczas niemal trzy lata. Ale wracała jeszcze kilkakrotnie. Po raz ostatni w maju 1936 roku, by zostać tu aż do śmierci. W sumie w Krakowie mieszkała ponad pięć lat, najdłużej w swoim trzynastoletnim życiu zakonnym.

„Siostro, proszę się nie martwić, bo ja w drodze nie umrę”

„Bardzo słabiutka. Już wcale nie może wstawać i prawie nie je. Zrezygnowana bardzo i bardzo budująca wyczekuje tej chwili, gdy się połączy z Panem Jezusem. I wcale się nie boi”

Łagiewniki III
Śmierć
5 października 1938
W sobotę, 17 września 1938 roku, na kilkanaście dni przed śmiercią Faustyny, infirmerka siostra Alfreda Pokora przywiozła ją do klasztoru w Łagiewnikach. Ze szpitala na Prądniku jechały bryczką. Dziesięć kilometrów.

„Droga nasza była bardzo ciężka – wspominała po latach siostra Alfreda. – Zdawało się, że do domu nie dowiozę ją żywą. Kilkakrotne omdlenie niepokoiło mnie bardzo. Widząc to, Siostra Faustyna, choć cierpiała bardzo, uspokajała mnie, mówiąc: »Siostro, proszę się nie martwić, bo ja w drodze nie umrę«”. Siostry w Józefowie, skąd Faustyna wyjechała pięć miesięcy wcześniej, były zdumione jej stanem i wyglądem. „Twarz wychudzona, o zupełnie zmienionym owalu, żółta, oczy ogromne, wpadnięte, oczodoły podsiniałe, spojrzenie głębokie, badawcze i przenikliwe” – opisywała siostra Stella Kozłowska. Dawna infirmerka siostra Chryzostoma Korczak, która wcześniej nie bardzo dowierzając chorobie Faustyny, bywała dla niej przykra, teraz na jej widok wybuchnęła płaczem: „Jak siostra wygląda! Jak kościotrup” – te słowa podawane z ust do ust zapisał ojciec Andrasz.

Faustynę umieszczono w separatce dla ciężko chorych sióstr w głównym budynku klasztoru. „Bardzo słabiutka. Już wcale nie może wstawać i prawie nie je. Zrezygnowana bardzo i bardzo budująca wyczekuje tej chwili, gdy się połączy z Panem Jezusem. I wcale się nie boi” – zanotowała kronikarka domu. Faustyną opiekowały się dwie siostry: pielęgniarka siostra Alfreda Pokora i siostra Amelia Socha, która miała gruźlicę nadgarstka. Chorą odwiedzały inne siostry, choć przełożone zalecały ostrożność, by się nie zaraziły. Szczególnie młode zakonnice. Ona też nie pozwalała im się zbytnio zbliżać, mówiąc: „Niech siostrunia więcej uważa na siebie”.

W czasie takich wizyt Faustyna powiedziała siostrom Annie i Klemensie, że wybuchnie wielka i straszna wojna, która będzie trwać długo. Siostrze Klemensie wyjawiła też, że zostaną w klasztorze w Łagiewnikach, ale muszą się dużo modlić. Obie, przyznają, ani nie brały tego, co mówiła im, na poważnie, ani nie pamiętały o tym do momentu, gdy rok później rozpoczęła się wojna, a w 1940 roku Niemcy po raz pierwszy (a próbowali w sumie trzykrotnie) chcieli je wysiedlić z Józefowa.

Siostra Stella Kozłowska: „Ani jedna z sióstr odwiedzających ją nie słyszała słowa skargi, mówienia o sobie; przedmiotem rozmów był zawsze tylko Pan Jezus. Mowa męczyła ją bardzo, toteż przeważnie tylko odpowiadała na pytania i najczęściej powtarzała: »Już niedługo, już niedługo«”.
Ewa K. Czaczkowska, Siostra Faustyna. Biografia Świętej, Wydawnictwo Znak, wydanie drugie, Kraków 2020,
Dziękujemy Autorce za udostępnienie cytowanych fragmentów.

   Fragmenty Dzienniczka św. Siostry Faustyny

https://sadeczanin.info/kultura-i-edukacja

 

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Wypełnienie proroctw

Posted by tadeo w dniu 26 kwietnia 2020

Wielokrotnie pojawiały się tutaj proroctwa wielu poważnych ludzi, mistyków, z Polski i zagranicy o szczególnej roli naszego narodu. Poniższy przykład można uznać że powoli zaczynaja się wypełniać. Mamy Polskę od morza do morza, od Bałtyku do Adriatyku. Jest to inny wymiar, nie polityczny ale duchowy. Wielu Polaków pielgrzymuje do Medziugorje, dzięki temu miejscu powracają do życia w duchu i prawdzie. Z tamtych terenów Chorwaci pielgrzymują do Polski. Do Łagiewnik do Częstochowy. Zabierają ze sobą orędzie Bożego Miłosierdzia. Wspólnota Rzymskokatolicka Omnia Deo – Wszystko w Bogu została założona przez chorwackiego ks. Józefa Radicia i świecką kobietę, matkę sześciorga dzieci, babcię, Józefinę Glasnowić. Charyzmatem szczególnym wspólnoty jest cześć dla Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Najświętszej Maryji Panny. Ks Tomisław Paninić który cześć swojej kapłańskiej formacji odbył w Polsce tłumaczy homilię założyciela Wspólnoty ks. Józefa Radicia. Bardzo ważne w ewangelizacji, życiu duchowym, dla obydwu kapłanów ma orędzie Bożego miłosierdzia przekazane przez św. Faustynę. Ks. Radić wielokrotnie rozczytuje obecny czas pandemii w kontekście życia i doświadczeń św. Faustyny. Rozpowszechniają oni w Chorwacji ,, Dzienniczek,, św. Faustyny, obraz Jezu Ufam Tobie z Łagiewnik i modlitwę za kapłanów przez wstawiennictwo ojca Józefa Andrasza, kierownika duchowego św. Faustyny w okresie krakowskim. Ks. Radić jest najbardziej słuchanym księdzem jutuberem na Chorwacji. Jest fenomenem że nie jest on płytkim szołmenem , skandalistą który Ewangelię, Katechizm Kościoła Katolickiego odłożył na bok i szerzy swoją religię zyskując dziesiątki tysięcy słuchaczy. Jest przykładem że można głosić Bożą Ewangelię w nowych mediach żyjąc, pracując w konkretnej wspólnocie ludzi świeckich i konsekrowanych.

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Ostatnie wezwanie – film o św. Siostrze Faustynie

Posted by tadeo w dniu 22 kwietnia 2020

Posted in Filmy dokumentalne, Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, POLECAM, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Święta Faustyna w blasku miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 19 kwietnia 2020

Święta siostra Faustyna Kowalska była osobą która wywarła olbrzymi wpływ na Kościół oraz na cały Chrześcijański Świat. Idea Bożego Miłosierdzia na zawsze zmieniła obraz Boga w oczach człowieka. Ta prosta nie wykształcona Siostra zakonna przekazała światu malowane i pisane orędzie, które na trwałe zmieniło życie milionów ludzi. Siostra Faustyna daje światu wskazówki jak budować relacje z Jezusem, w jaki sposób podchodzić do swoich nieprzyjaciół i gdzie szukać ratunku w wypadku nieszczęścia bądź wojny.

Posted in Filmy - Polecam, Filmy dokumentalne, Filmy i slajdy, Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Ufam Tobie

Posted by tadeo w dniu 8 grudnia 2019

Film „Ufam Tobie”, nakręcony pod reżyserią Lecha Dokowicza i Macieja Bodasińskiego. Historie ludzi opowiedziane w tym filmie, to żywe dowody na ogromna moc Bożego Miłosierdzia. Ono naprawdę przemienia śmierć grzechu w zmartwychwstanie do życia

 

Posted in Filmy - Polecam, Filmy dokumentalne, Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

La Storta – rocznica wizji

Posted by tadeo w dniu 28 listopada 2019

W połowie listopada 1537 roku grupa założycielska Towarzystwa Jezusowego- Ignacy de Loyola, Piotr Faber i Jakub Lainez podążała do Rzymu. 

Zamierzali oddać się do pełnej dyspozycji papieża Pawła III ( 1534-1549) Życie tego papieża dalekie było od ideału ewangelicznego. Ignacy i jego towarzysze  mieli tego świadomość. 

Przed spotkaniem z Papieżem, w drodze do Rzymu, Ignacy  w La Storcie zapragnął pomodlić się w samotności.

W szczerym polu znalazł samotny kościółek, w którym doświadczył niezwykłego spotkania z Bogiem Ojcem, Synem i Duchem świętym. 

Poczuł się jak w prawdziwej, kochającej się rodzinie.

Według zachowanych relacji Bóg Ojciec pochwalił zamiary i działania Ignacego z towarzyszami, wypowiadając słowa: ,, w Rzymie będę dla was łaskawy,,. 

Bóg Ojciec powiedział też do swojego Syna Jezusa: ,, chcę abyś go wziął na swego sługę,,. Paweł III zaaprobował nowe Zgromadzenie, zwołał  Sobór  Trydencki dla naprawy Kościoła, a Zakon Towarzystwa Jezusowego walnie się do tego przyczynił.

Do dzisiaj cześć Jezuitów składa czwarty ślub – posłuszeństwa papieżowi w sprawie misji.

Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi. 

Iz 55,8-11

Doświadczenie osobowego spotkania Boga w Trójcy Przenajświętszej z kaplicy La Storta znajduje swoje odbicie  w II Tygodniu Ćwiczeń Duchownych św Ignacego  . Rekolektant w ćwiczeniu – rozważaniu o dwu sztandarach ( szatana i Chrystusa) kończy całość modlitwą-  potrójną rozmową.

Pierwsza rozmowa skierowana do Pani naszej, żeby mi zyskała u Syna i Pana swego łaskę, aby mię przyjął pod swój sztandar, najpierw w najwyższym ubóstwie duchowym; a jeśliby się to podobało Jego Boskiemu Majestatowi i chciałby mię do tego wybrać i przyjąć, to niemniej i w ubóstwie zewnętrznym.

Po drugie w znoszeniu zniewag i krzywd, abym Go w nich więcej naśladował, bylebym tylko mógł je znosić bez czyjegokolwiek grzechu i z upodobaniem Jego Boskiego Majestatu. (…)

Druga rozmowa. Prosić o to samo Syna, aby mi to uzyskał u Ojca. (…)

Trzecia rozmowa. Prosić o to samo Ojca, żeby mi tego udzielił (ĆD, 147).

 

Całe misja zbawcza Jezusa polegała na doprowadzeniu nas do Ojca. Ojciec Andrasz wzrastał jako Jezuita w szkole ćwiczeń duchownych i z czasem sam je dawał.

Szczególnie w  ,, Dzienniczku,, św. Faustyna zwarła bardzo wiele  opisów swoich rekolekcji ignacjańskich z całą ich dynamiką.

Dla swoich duchowych córek był emanacją Ojca . Przykładem ojcostwa może być poniższy cytat

Cytat z „Dzienniczka” św Faustyny nr 257

Jutro mam wyjechać do Wilna. Dziś byłam u spowiedzi u ojca Andrasza, u tego kapłana, który ma wielkiego ducha Bożego, który mi rozwiązał skrzydła do lotu, do największych wyżyn. Uspokoił mnie we wszystkim i każe mi wierzyć w Opatrzność Bożą – ufaj i idź śmiało. Po tej spowiedzi udzieliła mi się dziwna moc Boża. Ojciec kładł nacisk, abym była wierna łasce Bożej – i powiedział: Jeżeli nadal zachowasz tę prostotę i posłuszeństwo, to nic ci się złego nie stanie. Ufaj Bogu, na dobrej drodze jesteś i w dobrych rękach jesteś, w Bożych rękach.

Miał w zwyczaju  ojciec Andrasz listy i pouczenia duchowe,  skierowane do duchowych córek podpisywać: +ojciec, + ojcowski.

W przypadku św. Faustyny, bł. Anieli Salawy, bł. Klemensy Staszewskiej i s. Kaliksty Piekarczyk przyszło mu być  przy ich śmierci ziemskiej. Wszystkie te osoby i ojciec Andrasz w szkole św. Ignacego miały świadomość tej chwili.

 

W pierwszym Tygodniu Ćwiczeń Duchownych na okoliczność swojego grzechu, końca swojej ziemskiej egzystencji, rekolektant przeprowadza medytację….

 

Cytat z „Dzienniczka” św Faustyny nr 1343

Dzień trzeci. W medytacji o śmierci przygotowałam się jako na rzeczywistą śmierć; zrobiłam rachunek sumienia i przetrząsnęłam wszystkie sprawy swoje w obliczu śmierci, i dzięki łasce sprawy moje nosiły na sobie cechę celu ostatecznego, co przejęło serce moje wielką wdzięcznością ku Bogu, i postanowiłam na przyszłość jeszcze z większą wiernością służyć Bogu swemu. Jedno [jest ważne] – aby całkowicie dokonać śmierci starego człowieka, a zacząć życie nowe. Z rana przygotowałam się do przyjęcia Komunii świętej jakoby w życiu moim ostatniej i po Komunii świętej wyobraziłam sobie rzeczywistą śmierć i zmówiłam modlitwy za konających, a później za swoją duszę – Z głębokości, i wpuszczono ciało moje do grobu, i rzekłam duszy swojej: Patrz, co się stało z ciała twego, kupa błota i mnogość robactwa – oto twoje dziedzictwo.

Modlitwy związane z ojcem Andraszem kierowane są do Boga Ojca . Dlaczego ?przede wszystkim po to aby spełnić pragnienie Jezusa Chrystusa, byśmy poznali, pokochali i szczególnie uwielbiali Pierwszą Osobę Trójcy Przenajświętszej. Oczywiście do każdej poszczególnej z Osób Trójcy Przenajświętszej zwracając się z modlitwą, uwielbienie odbierają wszystkie Osoby. OJCOSTWO na dzisiejszy czas 

wymaga od nas szczególnego pogłębienia. Te słowa Boga Ojca z kaplicy La Storta – ,, W Rzymie będę dla was łaskawy,, dały poczucie bezpieczeństwa, siły do działania i zawierzenia w Opatrzność Bożą trzem młodym  kapłanom zamierzającym stworzyć nowe Zgromadzenie. Tchnienie Boga Ojca z La Storta w powołaniu do służby  Jezusowi Chrystusowi towarzyszyło i ojcu Andraszowi  w jego misji. Kaplica w La Storta znajduje się dzisiaj na przedmieściach Rzymu przy Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Najświętszej Maryji Panny. 

Modlitwa do Boga Ojca Miłosiernego o ogłoszenie błogosławionym Sługi Bożego ojca Józefa Andrasza SJ

 

Boże, Ojcze Miłosierny!

Ty jesteś Święty i pełen Wiekuistej Chwały.

Powołujesz nas do doskonałej świętości. Powołałeś kapłanów, aby służąc Twojemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi, mocą Ducha Świętego, prowadzili nas do Ciebie, Ojcze Niebieski.

Wyznaczyłeś ojcowską misję kapłanowi Towarzystwa Jezusowego Józefowi Andraszowi.

Wypełniając ją, stał się dla wielu dusz świetlnym znakiem na drodze do Ciebie, Ojcze.

Prosimy Cię, o Wszechmogący Boże, o dar włączenia ojca Józefa Andrasza w poczet błogosławionych Kościoła. Dopomagaj nam, abyśmy patrząc na jego ojcowską postawę otwarli się na Ciebie jako Ojca. Niech Cię poznamy, pokochamy i szczególnie uwielbiamy.

Boże Ojcze jeżeli to jest zgodne z Twoją Wolą, przez wstawiennictwo ojca Jozefa Andrasza udziel mi  Łaski ……..której tak bardzo potrzebuję.

Pragnę aby ta otrzymana Łaska przybliżyła mnie do Twojej Ojcowskiej Miłości i pozwoliła trwać w niej teraz i na wieki.

Amen

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi świętemu …, Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…

Czesław Bogdański

 

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Kościół WNMP w Wielogłowach- miejsce sakramentu Chrztu św. o Andrasza

Posted by tadeo w dniu 16 października 2019

16.X.1891 – Urodziny Ojca Andrasza 

APC - 2019.10.16 14.03 - 001.3d

https://wieloglowy-wiz.diecezja.tarnow.pl/#start

Józef Andrasz urodził się w Wielopolu koło Nowego Sącza 16.X.1891 roku.

W Parafii WNMP w Wielogłowach, Diecezja Tarnowska. Jako poddany monarchii austro- węgierskiej.

W rodzinie Piotra i Katarzyny z domu Bednarek.

Miał sześciu braci: Alojzego, Kazimierza; zginął w Legionach, Leona, Ignacego; zginął pod Lwowem w 1918 roku, Alfonsa, oraz trzy siostry: Helenę, Marię i Józefę.

Wychowywał się w rodzinie głęboko patriotycznej i religijnej. Mimo powszechnej biedy Józef  jak i jego rodzeństwo otrzymało dobre wykształcenie.

W 1912 roku, w wieku 52 lat zmarł mu ojciec, już wtedy mieszkali w Nowym Sączu między Rynkiem a rzeką Kamienica, przy ul. Krakowskiej 18. Dzisiaj układ miejski w tym miejscu wyglada zupełnie inaczej. 

Znamienna jest data urodzin 16.X. Jest to dzień wyboru ks.kard. Karola Wojtyłę na Papieża jak również koronacji na Króla Polski św. Jadwigi Andegaweńskiej.

Po ojcu, rodzina ojca Andrasza pochodziła z Węgier.

Dało się zauważyć że ,,święci  węgierscy,, wspomagają rozwój kultu ojca Andrasza .

Św. Jadwiga – kult ojca Andrasza wyszedł z Miejscowości Królowa Polska i Królowa Górna ( kiedyś Królowa Ruska) lokację tych miejscowości przypisuje się św. Królowej Jadwidze Andegaweńskiej. 

Św. Kinga – W Starym Sączu, kilka lat temu, przed odpustem w klasztorze klarysek przez 8 dni trwała nowenna prowadzona przez kapłana ( mającego korzenie węgierskie ) z diecezji tarnowskiej. W każdy dzień przybliżał wiernym postać ojca Andrasza rozpowszechniając modlitwę o świętość kapłanów i chwałę Bożego Miłosierdzia przez wstawiennictwo ojca Andrasza. Rozeszła się ona w około 20.000 egzemplarzy.

Św Stefan i św. Elżbieta węgierska- we wspomnienie św. Stefana w kaplicy św Elżbiety w Krynicy u sióstr Elżbietanek gdzie na przełomie II wojny światowej o. Andrasz przebywał, wystawiono na stałe obraz o. Andrasza i wznoszona jest codziennie przed Mszą św. modlitwa o jego beatyfikację.

Dzisiaj o godz. 18:00 w sercu Sądecczyzny- Bazylice św. Małgorzaty, podczas Mszy św w intencji beatyfikacji, poświęcony zostanie obraz o. Andrasza.

Będzie on na mobilnym stojaku wystawiony w bocznej kaplicy gdzie codziennie wierni trwają na modlitwie adoracyjnej  IHS w ciszy.

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Wspomnienie narodzin dla Nieba św. Faustyny- penitentki ojca Andrasza

Posted by tadeo w dniu 5 października 2019

faustyna1

5 października 1938 roku – w ostatnim dniu swego życia – siostra Faustyna powiedziała z promienną twarzą: „Dziś mnie Pan Jezus zabierze!”. Doznając wielkich boleści, poprosiła o zastrzyk uśmierzający, ale po chwili zastanowienia zrezygnowała z niego, uważając, iż Chrystus domaga się od niej tej ofiary. Po raz ostatni wyspowiadała się o godz.16:00 u ks. Andrasza i cichutko oczekiwała na śmierć.
Dzień narodzin dla Nieba Apostołki Bożego Miłosierdzia tak wspominała śp. s. Eufemia Traczyńska: 5 października w czasie kolacji był dzwonek. Wiadomo było, że Siostra Faustyna umiera. Wszystko zostawiłyśmy i, ile nas było, poszłyśmy do niej. W infirmerii był już Ksiądz Kapelan i parę sióstr. Wspólnie się pomodliliśmy. Modliliśmy się bardzo długo: odmawialiśmy modlitwy za konających, litanie i inne modlitwy. Modliliśmy się tak długo, że nawet nabożeństwo wieczorne trochę później zostało odprawione. W pewnym momencie Siostra Faustyna dała jakiś znak, że Matka Przełożona nachyliła się do niej, a ona powiedziała, że jeszcze teraz nie umrze, a jak będzie umierać, to da znać. Siostry rozeszły się. (…) Kiedy wracałam do celi, wstąpiłam do kaplicy i pomodliłam się do dusz czyśćcowych, żeby mnie obudziły jak będzie umierać Siostra Faustyna, bo bardzo chciałam być przy jej śmierci. Bałam się wprost prosić o to Matkę Przełożoną, bo nam, młodym profeskom, nie wolno było tam chodzić, by się nie zarazić gruźlicą. Siostrze Amelii pozwolono, bo już była chora na gruźlicę. Spać poszłam o zwykłej porze i zaraz zasnęłam. Naraz, ktoś mnie budzi: – „Jak Siostra chce być przy śmierci Siostry Faustyny, to niech Siostra wstaje”. Ja od razu zrozumiałam, że to pomyłka. Siostra, która przyszła obudzić s. Amelię, pomyliła cele i przyszła do mnie. Zaraz obudziłam s. Amelię, ubrałam chałat i czepek, i szybko pobiegłam do infirmerii. Po mnie przyszła s. Amelia. To było jakoś koło jedenastej w nocy. Gdy przyszłyśmy tam, Siostra Faustyna jakby lekko otworzyła oczy i trochę się uśmiechnęła, a potem skłoniła głowę i już… Siostra Amelia mówi, że już chyba nie żyje, umarła. Spojrzałam na s. Amelię, ale nic nie mówiłam, modliłyśmy się dalej. Gromnica cały czas się paliła.
Pogrzeb Siostry Faustyny odbył się w pierwszy piątek miesiąca i uroczystość Matki Bożej Różańcowej. Ojcowie Jezuici odprawili Msze św.- Władysław Wojtoń SJ odprawił Mszę św. przy głównym ołtarzu, a o. Tadeusz Chabrowski SJ przy ołtarzu Serca Jezusowego. Na pogrzebie nie był nikt z rodziny, ponieważ Siostra Faustyna nie chciała narażać ich na koszty podróży. Siostra Faustyna została pochowana w grobowcu na cmentarzu zakonnym w ogrodzie Zgromadzenia.

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Wspomnienie  błogosławionej Anieli Salawy, penitentki ojca Andrasza

Posted by tadeo w dniu 9 września 2019

09 września w zakonach franciszkańskich i Archidiecezji krakowskiej wspominana jest błogosławiona Aniela Salawa.

Znalezione obrazy dla zapytania błogosławiona Aniela Salawa

Mistyczka, krakowska służąca. Paradoks, o jej wstawiennictwo proszą studenci, pracownicy naukowi.

Aniela podobnie jak św. Faustyna, sł. Boża Rozalia Celakówna , s. Kaliksta Piekarczyk ZMBM  znała los czekający Polskę. Mimo bardzo zaawansowanych chorób ( rak żołądka, stwardnienie rozsiane) odbyła pielgrzymkę w intencji Ojczyzny na Jasną Górę.

Za Polskę, grzeszników ofiarowała swoje cierpienia i modlitwy.
Opatrzność Boża rok po święceniach kapłańskich (1920)  o. Andrasza  zetknęła go z powoli umierającą Anielą Salawą. Do końca życia jej towarzyszył, był przy jej śmierci.
Z zachowanych akt procesu beatyfikacyjnego Anieli Salawy zachowały się słowa o. Andrasza.
,, Schludnie tam było ale ubogo i mroczno. Umilały piwniczkę obrazy święte i kwiaty oraz ołtarzyk, na którym kapłan składał Najświętszy Sakrament. Zazwyczaj po krótkim powitaniu nakładaniem stułę i zaczynała się spowiedź, połączona ze sprawozdaniem duchowym z jej strony, a z mej z udzieleniem jej stosownych wskazówek.
Po absolucji- krótkie pożegnanie. Traktowałem ją jako jedną z dusz rzetelnie pobożnej.
Miała wśród naszych ojców, którzy ją spowiadali i zanosili Komunię św. opinię osoby świątobliwej, wdzięcznej, której warto pomagać. Nigdy nie doszły mnie jakieś słowa traktujące ją jako dewotkę w kiepskim słowa znaczeniu, pretensjonalną itp. Bardzo mnie zbudowała niezwykłą cierpliwością w znoszeniu długoletnich, a bardzo dokuczliwych cierpień. Rozrzewniająca była jej tęsknota za Najświętszym Sakramentem.,,
Zmarła w suterenie przy ul. Radziwiłłowskiej  w Krakowie 12.03.1922. Beatyfikowana na krakowskim Rynku przez papieża Jana Pawła II 13 sierpnia 1991 roku.
Więcej można przeczytać w dostępnej w formie audio book książce: ,, Ojciec Andrasz spowiednik świętych”  autorstwa p. Stanisławy Bogdańskiej 
Grób bł. Anieli Salawy znajduje się  w kościele oo. franciszkanów w Krakowie

Przeczytaj także:

Wspomnienie Anieli Salawy 9 września

Zobacz:

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Pięcioro polskich świętych, którzy zmienili świat

Posted by tadeo w dniu 3 września 2019

Brat Albert, s. Faustyna, o. Maksymilian Kolbe, ks. Popiełuszko i Jan Paweł II byli prawdziwymi iskrami miłosierdzia.

Polscy katolicy są kształtowani przez głęboko chrześcijańską kulturę, nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusowego, są oddani swojej Królowej, Matce Boskiej Częstochowskiej.Święta Faustyna Kowalska proroczo napisała w swoim „Dzienniczku”: „Gdy się modliłam za Polskę, usłyszałam te słowa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje” („Dzienniczek”, punkt 1732).

 

Często przyjmuje się, że powyższe słowa dotyczą św. Jana Pawła II, jednak można je zinterpretować o wiele szerzej. Polska – wyrosła na łonie Kościoła katolickiego, oczyszczona w tyglu cierpienia – wydała przynajmniej pięciu świętych, którzy naprawdę zmienili świat.

 

1. Brat Albert Chmielowski

Mało kto wie, że br. Albert wywarł największy wpływ na kapłańskie powołanie św. Jana Pawła II. Chmielowski był dosyć znanym artystą, studiował z kilkoma z największych malarzy swojej epoki. To jednak nie dawało mu satysfakcji. Zapragnął służyć ubogim. Został członkiem III Zakonu św. Franciszka i poświęcił się opiece nad ubogimi i bezdomnymi Krakowa. Sprzedał swoje obrazy, aby zebrać pieniądze na schronisko dla bezdomnych.

Przyjął imię brat Albert, a wreszcie założył zgromadzenia ojców albertynów i sióstr albertynek. Stworzył też domy dla ubogich w całej Polsce. Jan Paweł II napisał o nim dramat pt. „Brat naszego Boga”. „Dla mnie jego postać miała znaczenie decydujące, ponieważ w okresie mojego własnego odchodzenia od sztuki, od literatury i od teatru znalazłem w nim szczególne duchowe oparcie i wzór radykalnego wyboru drogi powołania” – napisał papież w „Darze i Tajemnicy”.

2. Święta Faustyna Kowalska

Helena Kowalska od najmłodszych lat chciała poświęcić się Bogu. Co ciekawe, pierwsza próba wstąpienia do zakonu nie powiodła się, bo dziewczyna była zbyt uboga. Po kilku latach pracy jako gospodyni domowa wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie.

Wkrótce (w latach 30. XX wieku) Kowalska zaczęła doświadczać licznych prywatnych objawień Jezusa. On polecił jej, by spisywała wszystko w „Dzienniczku”. Ostatecznie Faustyna zapisała 600 stron! To dzięki „Dzienniczkowi” przesłanie o Bożym miłosierdziu zaczęło się rozszerzać. Dziś na całym świecie obchodzimy Niedzielę Bożego Miłosierdzia, a papież Franciszek zainaugurował Jubileuszowy Rok Miłosierdzia.

 

3. Święty Maksymilian Kolbe

Jako dziecko Maksymilian miał wizję Maryi. „Tamtej nocy pytałem Matkę Bożą, co ze mnie wyrośnie. Wówczas przyszła do mnie, trzymając w dłoniach dwie korony, jedną białą, a drugą czerwoną. Zapytała, czy chcę przyjąć jedną z nich. Powiedziałem, że chcę obie” – wspominał.

Swoje życie Kolbe poświęcił Maryi Niepokalanej. Założył franciszkański klasztor, który poprzez drukowanie publikacji szerzył nabożeństwo do Matki Bożej. Podczas okupacji hitlerowskiej Kolbe udzielił schronienia 2 tys. Żydów. Został aresztowany i wysłany do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Tam zgłosił się na ochotnika, by oddać życie za innego mężczyznę. Jego przykład bezinteresownej miłości ciągle inspiruje świat.

4. Błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko

Popiełuszko był prostym kapłanem, który niezłomnie przeciwstawiał się reżimowi komunistycznemu w latach 80. Jednocześnie był jedną z najbardziej wpływowych postaci Solidarności. Swoimi kazaniami i comiesięcznymi Mszami za Ojczyznę przeciwstawiał się niesprawiedliwościom komunizmu. Jego słowa były tak cenione przez Polaków, że nadawało je Radio Wolna Europa.

Tysiące ludzi przychodziły na odprawiane przez niego nabożeństwa. Jego pokojowy opór wobec komunizmu podtrzymywał tych, którzy walczyli o zmiany. Postawa ks. Popiełuszki nie uszła uwadze władz. Kapłan został zamordowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Wywołało to wielkie poruszenie w całym kraju. Przykład Popiełuszki ożywiał nadzieję Polaków na wolność, która przyszła kilka lat po jego śmierci.

5. Święty Jan Paweł II

Zwany przez wielu „Janem Pawłem Wielkim” papież Polak miał wkład w obalenie komunizmu. Zmienił postrzeganie katolicyzmu przykładem swojej miłości i młodzieńczego zapału. Przejdzie do historii jako jeden z największych świętych wszech czasów.

Opisani powyżej święci doprawdy dali o wiele więcej niż „iskrę”, która zmieniła świat i przygotowuje nas na powtórne przyjście naszego Pana.

 

Tekst pochodzi z angielskiej edycji portalu Aleteia

Pięcioro polskich świętych, którzy zmienili świat

Posted in Jan Paweł II, Religia, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Kierownik duchowy Sekretarki Bożego Miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 15 lipca 2019

Siostra Faustyna po raz pierwszy skorzystała z jego posługi w czasie rekolekcji przed ślubami wieczystymi w kwietniu 1933 roku. Stałym kierownikiem duchowym został w ostatnich latach jej życia, które spędziła w Krakowie. W sumie o. Andrasz posługiwał Siostrze Faustynie przez ponad 2 i pół roku, a po jej śmierci zaangażował się w realizację jej posłannictwa.

 

Posted in Miłosierdzie Boże, Reportaż, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Św. Faustyna i duchowość jezuicka

Posted by tadeo w dniu 19 Maj 2019

Ojciec Andrasz jako Jezuita swoją posługę kapłańską dla penitentów, jedną z nich była siostra Faustyna, opierał na duchowej szkole założyciela Towarzystwa Jezusowego św. Ignacego de Loyola.

Artykuł amerykańskiego Jezuity, profesora teologii mistycznej na Boston Colelege Harveya Egana SJ pomoże nam zrozumieć splot i  więź doświadczeń duchowych, mistycznych siostry Faustyny mających   związek z tą wielką duchowością.

Znalezione obrazy dla zapytania św faustyna

 

Duchowość i mistyka jezuicka odegrały znaczącą rolę w życiu św. Marii Faustyny Kowalskiej. Już chociażby przez fakt, że Konstytucje Towarzystwa Jezusowego miały wpływ na kształt reguły Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, w którym żyła św. Faustyna. W Dzienniczku1 wspomina, że jej spowiednikami i kierownikami duchowymi często byli jezuici, na przykład w trakcie ośmiodniowych rekolekcji ignacjańskich. Z powodu niezwykłych okoliczności (dzięki którym została zwolniona ze swych stałych obowiązków) miała okazję odprawiać trzydziestodniowe rekolekcje ignacjańskie i „wiele w nich [otrzymała] światła Bożego” (DZ 251). Podczas innych rekolekcji ignacjańskich Jezus sam przemówił do niej słowami: „W tej medytacji mówi kapłan wyjątkowo dla ciebie” (DZ 381). Przy kilku okazjach Jezus zapewniał ją, że On sam kierował rekolekcjami ignacjańskimi (por. DZ 229, 295, 362). Rzeczywiście, kiedy przeżywała trudny okres w swoim życiu, Pan powiedział, „że codziennie wieczorem będzie przychodził i podawał [jej] punkty do jutrzejszej medytacji” (DZ 149). Przy innej jeszcze okazji Chrystus nakazał s. Faustynie, aby odprawiła rekolekcje, wyznaczył dni, kiedy miała to czynić, i sam nimi pokierował (por. DZ 1752-1753).

Wielką rolę w jej życiu odegrał ojciec Józef Andrasz SJ, spowiednik i kierownik rekolekcji, który „pierwszy raz” (DZ 141) całkowicie ją uspokoił. Tak duży wpływ na życie św. Faustyny miał jeszcze tylko ks. Michał Sopoćko. Ojciec Andrasz podczas spowiedzi pouczył ją tak wnikliwie, że doszła na modlitwie do następującego wniosku: „I od tej pory nie stawiam zapory łasce, która działa w duszy mojej” (DZ 234). Ojciec Andrasz był również redaktorem jezuickiego miesięcznika „Posłaniec Serca Jezusowego”, który bardzo mocno wzbogacał duchowość i życie mistyczne Faustyny. On także wysłuchał jej ostatniej spowiedzi. 7 października 1938 roku jezuita o. Władysław Wojton odprawił jej mszę pogrzebową w głównym ołtarzu kaplicy zakonnej, która znajduje się w Krakowie-Łagiewnikach, zaś inny jezuita o. Tadeusz Chabrowski, odprawiał mszę przy ołtarzu Najświętszego Serca Pana Jezusa, gdzie obecnie jest wizerunek Bożego Miłosierdzia.

Wpływy duchowości ignacjańskiej

Mimo jezuickich wpływów obecnych w życiu Faustyny, w samym Dzienniczku nie ma licznych odniesień do tradycyjnych źródeł ignacjańskich. Wymienione są tam tylko: szczegółowy rachunek sumienia (por. DZ 1352-1355) oraz kilka tradycyjnych medytacji ignacjańskich: „Zasada i fundament”, medytacja o celu człowieka (por. DZ 1329), grzech aniołów (por. DZ 1332), medytacja o grzechu (por. DZ 1334), medytacja o śmierci (por. DZ 1343). Faustyna również wyraźnie zwraca uwagę na ignacjańskie „trzy stopnie pokory”, kiedy mówi, że osoba nie powinna się „uniewinniać, jak nam coś zarzucają, ale cieszyć się z upokorzenia” (DZ 270, por. Ćd 167). W modlitwie Faustyny o „łaski nieobrażania Go nigdy żadnym, nawet najdrobniejszym grzeszkiem, ani nawet niedoskonałością, dobrowolnie i świadomie” (DZ 239) można usłyszeć echo ignacjańskiego drugiego stopnia pokory: „Za cenę wszystkich rzeczy stworzonych, ani gdyby mi nawet miano odebrać życie, nie brałbym pod rozwagę popełnienia jakiegoś grzechu powszedniego” (Ćd 166). Podobnie jak św. Ignacy (por. Ćd 230) Faustyna rozmyślała „o dobrodziejstwach Bożych” (DZ 1705) i podkreślała, że miłość opiera się na uczynkach, a nie na słowach (por. DZ, 392, 663). Czy na pewno można powiedzieć, że dowiedziała się o tym ze znanej ignacjańskiej „Kontemplacji [pomocnej] do uzyskania miłości” (por. Ćd 230-237)?

Najistotniejszy wkład jezuitów w duchowość i mistykę Faustyny to kształtowanie i popularyzacja nabożeństwa ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa, w czym Towarzystwo Jezusowe odegrało kluczową rolę. Jezuici byli żarliwymi orędownikami tego nabożeństwa. Poświęcenie Faustyny Boskiemu Miłosierdziu jest późniejszą formą nabożeństwa ku czci Najświętszego Serca Jezusa. Faustyna pisze: „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szat na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie” (DZ 47). Nikt nie może zrozumieć życia Faustyny i jej misji w oderwaniu od tego prywatnego objawienia.

Znalezione obrazy dla zapytania św ignacy

Św. Faustyna a św. Ignacy

Czytając Dzienniczek s. Faustyny, znalazłem w jej duchowości i mistyce kilka punktów wspólnych z duchowością i mistyką św. Ignacego. Oczywiście badając te same zagadnienia, można by zapewne znaleźć podobieństwa pomiędzy Faustyną a innymi świętymi czy mistykami tradycji chrześcijańskiej. Z drugiej strony, nie uważam, by porównania duchowości Faustyny z duchowością św. Ignacego były arbitralne czy też bez znaczenia.

Faustyna poucza, że „cnota bez roztropności nie jest cnotą. […] Na roztropność składa się: rozwaga, rozumne zastanowienie się i mężne postanowienie. Zawsze ostateczna decyzja zależy od nas” (DZ 1106). Charakterystycznym znakiem duchowości ignacjańskiej jest „miłość dyskretna”. W ignacjańskich regułach rozeznawania duchów Ignacy twierdzi, że „właściwością ducha złego jest gryźć, zasmucać i stawiać przeszkody, niepokojąc fałszywymi racjami, aby przeszkodzić w [dalszym] postępie” (Ćd 315). Ignacy naucza, że dar rozeznawania duchów jest „wspomagany przez działanie człowieka, szczególnie przez roztropność i poznanie”. Nawet objawienia pochodzące od Boga muszą być zbadane. „Każdemu roztropnemu człowiekowi powinny zostać przedstawione argumenty, które zaspokoiłyby wiedzę opartą na rozumie”. W wielu listach Ignacy radził badać sprawy w taki sposób, aby mieć „jasność poznania”. Pochwałę dyskrecji możemy znaleźć w liście Ignacego do jezuitów studiujących w Coimbrze, w Portugalii.

Co więcej, Ignacy mówi, że człowiek „we wszystkich rzeczach duchownych uczyni postęp tylko w tak wielkiej mierze, w jakiej wyrwie się ze swej miłości własnej, ze swej woli i ze swoich własnych korzyści” (Ćd 189). Ignacy niewątpliwie pochwaliłby również Faustynę za heroiczne samowyrzeczenie, zaparcie się siebie i umartwienie, o których wielokrotnie mówi ona w Dzienniczku (por. DZ 377, 462). Faustyna modliła się do Pana: „Od młodości swojej zawsze upatrywałam woli Twojej, a poznawszy ją, starałam się ją spełnić” (DZ 1504). Uważała posłuszeństwo za jedyną cnotę, pod którą nie mógłby się podszyć diabeł. W Dzienniczku znajduje się jeden z najbardziej znaczących opisów bolesnych doświadczeń w chrześcijańskiej tradycji, które dotyczy autentycznego przeżywania posłuszeństwa. „Od dwóch lat jestem na krzyżu pomiędzy niebem a ziemią, to jest, że jestem związana ślubem posłuszeństwa, słuchać mam przełożonej jako samego Boga – a z drugiej strony Bóg daje mi sam bezpośrednio poznać swoją wolę, i dlatego jest moja męka wewnętrzna tak wielka, której nikt (312) nie pojmie i nie zrozumie tych cierpień duchowych. Lżejszym mi się wydaje oddanie życia, niż przeżyć nieraz jedną godzinę w takiej męce. Nie będę nawet wiele o tym pisać, bo to jest nie do opisania – poznawać bezpośrednio wolę Boga, a być znowuż doskonale posłuszną woli Boga pośrednio, w zastępstwie przełożonych. Dzięki Panu, że dał mi kierownika” (DZ 981). Część z doświadczeń ciemnej nocy Faustyny dotyczy posłuszeństwa pełnego poświęceń (por. DZ 24).

Św. Ignacy poprzez doświadczenia mistyczne pragnął poznać wolę Bożą, utwierdzić się w niej i realizować ją. W Ćwiczeniach duchownych pisze: „ćwiczeniami duchownymi nazywa się wszelkie sposoby przygotowania i usposobienia duszy do usunięcia wszystkich uczuć nieuporządkowanych, a po ich usunięciu – do szukania i znalezienia woli Bożej w takim uporządkowaniu swego życia, żeby służyło dla dobra i zbawienia duszy” (Ćd 1). Modlitwa: „Oby Chrystus, Bóg nasz Pan, dał nam wszystkim łaskę rozpoznawania Jego najświętszej woli i wypełniania jej całkowicie” kończy prawie większość z jego siedmiu tysięcy listów.

Kiedy Faustyna miała dwadzieścia cztery lata, przeżyła bardzo ważną wizję Chrystusa: „Nagle stanął Jezus obok mnie w szacie białej, przepasany pasem złotym i rzekł do mnie: Udzielam ci wieczystej miłości, aby czystość twoja byłą nieskalana, i na dowód, że nie będziesz nigdy doznawać pokus nieczystych – zdjął Jezus pas z siebie i przepasał nim biodra moje. Od tej chwili nie doznaję żadnych poruszeń przeciwnych cnocie ani w sercu, ani w umyśle. Zrozumiałam później, że jest to jedna z największych łask, którą mi wyprosiła Najświętsza Maryja Panna, bo o tę łaskę prosiłam Ją przez wiele lat. Od tej pory większe mam nabożeństwo do Matki Bożej” (DZ 40).

W wieku czternastu lat Ignacy został wysłany na dwór królewski, aby otrzymać podstawowe wykształcenie hiszpańskiego szlachcica i dworzanina. Tam jego życie wypełniały hulaszcza beztroska i zabawa. Kilka lat później, kiedy wracał do zdrowia po odniesieniu poważnej rany w bitwie, Ignacy miał wizję Maryi Dziewicy trzymającej Dzieciątko Jezus. Wizja ta zmieniła jego życie. „Widzenie to napełniło go na dłuższy czas nadzwyczajną pociechą i tak wielkim wstrętem do życia przeszłego, a szczególnie do grzechów cielesnych, iż zdawało mu się, że wymazane zostały z jego duszy wszystkie te obrazy i wyobrażenia, które aż do tej pory były w niej wyryte. I tak od tamtej chwili aż do sierpnia 1553 roku, kiedy te rzeczy są notowane, nigdy nie dał najmniejszego przyzwolenia na pokusy cielesne. Z tego też skutku można wnosić, że widzenie to było od Boga”2.

Tak więc oboje, Ignacy i Faustyna, otrzymali dar umiłowania czystości. Zważywszy jednak, że Faustyna „nigdy nie doświadczała żadnych ataków” przeciwko czystości, a Ignacy „nigdy nie dał najmniejszego przyzwolenia na pokusy cielesne”, wydaje się, że to Faustyna otrzymała głębszy dar czystości.

Ignacy opisuje jedno z najważniejszych wydarzeń w jego życiu w ten oto sposób: „Pewnego razu szedł, powodowany uczuciem pobożności, do kościoła, który jest odległy od Manresy trochę więcej niż o milę i – jak mi się zdaje – pod wezwaniem św. Pawła [Pustelnika]. Droga prowadziła tuż nad rzeką. I kiedy tak szedł zatopiony w swoich modlitwach, usiadł na chwilę zwrócony twarzą ku rzece, która płynęła głęboko w dole. I gdy tam tak siedział, zaczęły się otwierać oczy jego umysłu. Nie znaczy to, że oglądał jakąś wizję, ale że zrozumiał i poznał wiele rzeczy tak duchowych, jak i odnoszących się do wiary i wiedzy. A stało się to w tak wielkim świetle, że wszystko wydało mu się nowe. To, co wtedy pojął, nie da się szczegółowo wyjaśnić, choć było tego bardzo wiele. Otrzymał wtedy tak wielką jasność dla umysłu i do tego stopnia, że jeśli rozważy całe życie swoje aż do 62. roku życia i jeśli zbierze razem wszystkie pomoce otrzymane od Boga, i wszystko to, czego się nauczył, i choćby to wszystko zebrał w jedno, to i tak nie sądzi, żeby to wszystko dorównywało temu, co wtedy otrzymał w tym jednym przeżyciu”3.

To budujące doświadczenie zmieniło Ignacego w „innego człowieka”, zmieniło jego sposób myślenia. Aczkolwiek nie wizja, ale to wydarzenie, kiedy doznał pełnego oświecenia, obdarzyło go wyjątkowo mistycznym horyzontem poznania, w stosunku do którego rozumiał całą rzeczywistość. Jego intelektualna zmiana stała się nie tylko „soczewkami”, przez które spoglądał na Bożą mądrość, ale również środkiem, dzięki któremu doszedł do poznania nowych rzeczy „odnoszących się do wiary i wiedzy”. Ignacy nie był pierwszym mistykiem w tradycji chrześcijańskiej, który został obdarzony wiedzą „wlaną”, pochodzącą z natchnienia.

Bóg również i Faustynę obdarzył przejrzystością myśli i wiedzą natchnioną. Twierdzi, że rzadko miała wizje, sama również mówi: „Takich widzeń mam niewiele, ale częściej obcuję z Panem w sposób głębszy. Zmysły pozostają w uśpieniu i choć niedostrzegalnie, jednak rzeczywiście i jaśniej mi są wszystkie rzeczy, aniżeli bym je oczami widziała. Umysł poznaje w jednym momencie więcej niż przez długie lata gruntownego zastanawiania się i rozmyślania, jak co do istoty Bożej, tak samo i co do prawd objawionych, a także samo co do poznania własnej nędzy” (DZ 882).

Jeden z badaczy zajmujących się mistyką nazywał Dziennik Duchowy Ignacego „najczystszym przykładem bezpośredniego opisu mistycznego doświadczenia w historii chrześcijaństwa”. Dziennik Duchowy Ignacego przeniknięty jest modlitwą, doświadczeniem i niezwykłą trynitarną, chrystocentryczną, eucharystyczną i maryjną intuicją mistyczną. Charakterystyczną cechą pism Ignacego jest trynitarny wymiar jego duchowości i mistyki.

Mimo że Dzienniczek Faustyny ma mniej trynitarny charakter niż Ignacego, to jednak zawiera kilka istotnych fragmentów. Siostra Faustyna mówi na przykład o tym, iż została dotknięta przez Boga, że obcowała z Ojcem niebieskim i jest „pociągnięta w sam żar miłości […]. Widziałam radość Słowa Wcielonego i zostałam pogrążona w Troistości Bożej. […] Miłość ogarniała mnie tak wielka ku Ojcu niebieskiemu, że ten cały dzień nazywam nieprzerwaną ekstazą miłości” (DZ 1121). Pragnienie Faustyny, aby zatonąć w Troistości Boga (por. DZ 1304), doprowadziło ją do zjednoczenia się z Trzema Osobami (por. DZ 1129), głębszego poznania Trójcy (por. DZ 1439), do bycia „pociągniętą w łono Trójcy Przenajświętszej” i „pogrążoną […] w miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego” (DZ 1670). Bóg czasami zwykł pouczać Faustynę odnośnie do Istoty Boskiej. Pisze: „Przypuścił mnie [Bóg] do poznania swego życia wewnętrznego. Widziałam w duchu Trzy Osoby Boskie, ale jedna ich Istota. […] Kiedy byłam złączona z jedną [Osobą Boską], to także byłam złączona z drugą i trzecią [Osobą Boską]” (DZ 911). Bóg zaślubiał Faustynę w czystym akcie wewnętrznym, pociągając ją w „sam żar miłości Bożej”, gdzie poznała „Troistość Jego i absolutną Jedność Istoty Jego” (DZ 1020). W jednym bardzo istotnym fragmencie Faustyna potwierdza, że Chrystus ogarnął ją w ścisłej łączności tak, iż serce jej zostało Mu zaślubione, dzięki czemu mogła odczuć Jego najlżejsze drgnienia, a On jej (por. DZ 1056).

Św. Ignacy zwierzył się jednemu ze swych towarzyszy – Diego Laynezowi – że po przeczytaniu żywotu wielu świętych, mimo że w rzeczywistości nie było w ich życiu czegoś więcej niż to, co zostało spisane, nie zamieniłby się z nimi tym, czego dowiedział się i zakosztował od Boga. Nie znalazłby się drugi taki człowiek, w którym Bóg w ten sposób połączyłby grzeszność z Bożą łaską. Mimo skromności Ignacego i zwięzłych opisów swoich doświadczeń mistycznych pozostaje jednym z największych świętych w historii chrześcijaństwa.

Podobne słowa możemy odnaleźć także w Dzienniczku Faustyny. Po doświadczeniu mistycznej ekstazy powiedziała: „Kiedy przyszłam do siebie, głęboki spokój zalewał duszę moją, i udzieliło się umysłowi mojemu dziwne zrozumienie wielu rzeczy, które przedtem były mi niezrozumiałe. […] Nawet z Serafinem nie chciałabym się zamieniać, jakie mi Bóg daje wewnętrzne poznanie samego siebie. […] Moja wewnętrzna łączność z Bogiem jest taka, jakiej nikt ze stworzeń pojąć nie może, a szczególnie Jego głębia miłosierdzia, która mnie ogarnia” (DZ 1048-1049). Przykładem słów Faustyny dotyczących jej wyjątkowej relacji z Bogiem jest także inny fragment z Dzienniczka: „Jest jedna tajemnica, która mnie łączy z Panem, o której nikt wiedzieć nie może, nawet aniołowie; i chociażbym chciała wypowiedzieć, nie umiem tego wypowiedzieć, a jednak tym żyję i żyć będę na wieki. Ta tajemnica wyróżnia mnie od innych dusz tu na ziemi [w] wieczności” (DZ 824).

Rany Chrystusa

Szczególnie uderzającym fragmentem modlitwy Duszo Chrystusowa – modlitwy szczególnie drogiej Ignacemu – są słowa: „w ranach swoich ukryj mnie”. Kiedy ogromne cierpienie osłabiało jej ofiarowywanie się woli Bożej, wówczas Faustyna obiecała, że ukryje siebie głęboko w otwartej ranie Serca Jezusa (por. DZ 957). Modliła się, aby Ojciec spojrzał na ofiarę jej serca, „ale przez ranę Serca Jezusowego” (DZ 239). Błagała Chrystusa tymi słowami: „O Rano Miłosierdzia, Serce Jezusa, ukryj mnie w swej głębi jako jedną kropelkę krwi własnej i nie wypuszczaj mnie z niego na wieki” (DZ 1631). Modląc się przed Najświętszym Sakramentem, pozdrawiała „pięć ran Pana Jezusa, przy każdym pozdrowieniu rany [czuła], jak strumień łaski tryska w [jej] duszę” (DZ 1337). Przy okazji uwielbiała pięć ran Chrystusa (por. DZ 988). W jednej ze swoich wizji widziała „Jezusa przybitego do krzyża, i tak, że Bóg, chcąc spojrzeć na ziemie, musiał patrzeć przez rany Jezusa. I [zrozumiała], że dla Jezusa Bóg błogosławi ziemi” (DZ 60). Jeśli człowiek uznaje ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa jako dar Boga Ojca dla nas, może ujrzeć Ojca przez rany Jego ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Syna. Może również modlić się słowami: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Tobie ciało i krew, duszę i bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego, Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata”.

Największe podobieństwo Faustyny do Ignacego znaleźć można w jednej z jej modlitw będącej niejako streszczeniem wszystkiego, co dotąd zostało powiedziane. Jej więc słowami chciałbym zakończyć: „O Jezu mój, Mistrzu, […] pragnę spełnić wolę Twoją świętą; pragnę nawrócenia dusz; pragnę, aby uwielbione było miłosierdzie Twoje; pragnę, aby był przyspieszony triumf Kościoła; pragnę, aby święto Miłosierdzia było czczone na całym świecie; pragnę świętości dla kapłanów; pragnę, aby była święta w naszym Zgromadzeniu; pragnę, aby był duch wielkiej gorliwości w całym naszym Zgromadzeniu o chwałę Bożą i zbawienie dusz […]. O mój Jezu, teraz obejmuję świat cały i proszę Cię o miłosierdzie dla niego” (DZ 1581-1582).

Tłumaczył Paweł Witon SJ

Przypisy 
1. Por. Św. Faustyna Kowalska, Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej, Warszawa 1993. Dalej: DZ.
2. Św. Ignacy Loyola, Autobiografia. Opowieść Pielgrzyma, Kraków 2002, 10.
3. Tamże, 30.

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Rozmowy niedokończone: O. Józef Andrasz SJ (1891 – 1963) – życie i duchowość

Posted by tadeo w dniu 11 Maj 2019

o. Józef Augustyn SJ, rekolekcjonista, kierownik duchowy, teolog duchowości; Stanisława Bogdańska, autorka książki pt. „Ojciec Jóżef Andrasz SJ, spowiednik świętych“

Posted in Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Reportaż: Kierownik duchowy Sekretarki Bożego Miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 11 Maj 2019

Siostra Faustyna po raz pierwszy skorzystała z jego posługi w czasie rekolekcji przed ślubami wieczystymi w kwietniu 1933 roku. Stałym kierownikiem duchowym został w ostatnich latach jej życia, które spędziła w Krakowie. W sumie o. Andrasz posługiwał Siostrze Faustynie przez ponad 2 i pół roku, a po jej śmierci zaangażował się w realizację jej posłannictwa.

Pominięcie faktu pierwszego, właściwego rozeznawania nadzwyczajnej misji św. Faustyny przez księdza Jezuitę Józefa Andrasza tworzyłoby grubą rysę na kulcie Bożego Miłosierdzia.
Łagiewnicki obraz – Jezu Ufam Tobie nie był samowolą malarską. Od początku do końca czuwał nad tym ks. Józef Andrasz SJ. Miał w ręku ,, Dzienniczek,, św. Faustyny, i za życia był jej kierownikiem duchowym wiec znał jej wizję obrazu. Miał ku tym działaniom kwalifikacje. Wcześniej ks. Andrasz był kierownikiem duchowym dla bł. Anieli Salawa, bł. Klemensy Staszewskiej, sł. Bożej matki Pauli Zofii Tajber ZDCH, sł. Bożej s. Emanueli Kalb.
Przetłumaczył wiele wybitnych dzieł religijnych z zakresu mistyki i ascetyki, Pamiętnik św. Marii Małgorzaty Alaqok , Modlitwa mistyczna, modlitwa myślna O. Maumignego SJ, Ideał duszy gorliwej Sardeau, Kontenplacje Ewangeliczne o. Prospera Baudot.
Ks. Józef Andrasz jest najczęściej wymienianym kapłanem w ,, Dzienniczku,, św. Faustyny ( 59 razy)
Za zakazem kultu Bożego Miłosierdzia stały nasze, polskie, działania ludzkie. Warto zauważyć że formy kultu który wprowadził w Łagiewnikach ( 1943) ks. Andrasz  , obraz łagiewnicki- Jezu Ufam Tobie, przetrwały ludzkie ataki,  ogłaszane konkursy i zakazy.
Dzisiaj światowym Centrum Bożego Miłosierdzia są Łagiewniki a cudami słynący obraz z Łagiewnik – Jezu Ufam Tobie jest najbardziej
znanym obrazem religijnym na świecie.

Posted in Filmy dokumentalne, Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, Reportaż, Św. Faustyna, Święci obok nas | Leave a Comment »

Wileńska i krakowska twarz Bożego Miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 7 Maj 2019

Obraz wileński miał burzliwą historię, co znacznie wpłynęło na jego stan. Konserwację wykonała Edyta Hankowska-Czerwińska z Włocławka Fot. Marian Paluszkiewicz

Obraz Jezusa Miłosiernego znany jest chyba na całym świecie. W większości kościołów znajdziemy jednak nie ten wzorowany na obrazie wileńskim, ale na dużo późniejszym dziele Adolfa Hyły.

Do Krakowa ludzie mieli o wiele łatwiejszy dostęp niż do Wilna w czasach sowieckich. Często również z Polski ludzie wyjeżdżali na Zachód Europy i na inne kontynenty, przewożąc ze sobą reprodukcje obrazu Hyły. Ludzie bardzo polubili ten obraz, ale nie tylko. Można powiedzieć, że Bóg zsyłał na łaski, również przez ten obraz, mimo że nie był on tak wierny wizji s. Faustyny — opowiada „Kurierowi” s. Iwona ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego.

Pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego powstał w Wilnie w pracowni Eugeniusza Kazimirowskiego według wskazówek s. Faustyny i dzięki staraniom ks. Michała Sopoćki w 1934 r. Kapłan postarał się, by został zawieszony w kościele pw. św. Michała, którego był rektorem. Obraz wisiał tam przez cały czas wojny. Po wejściu Armii Czerwonej rozpoczął się nowy okres w dziejach Wileńszczyzny, znaczony także prześladowaniami wiary i Kościoła. W 1948 r. kościół zamknięto. Obraz uratowały dwie kobiety, członkinie sodalicji Mariańskiej.

— Zobaczyły, że w kościele pojawili się robotnicy. Drzwi były uchylone, więc weszły do środka. Udało im się nakłonić robotników, by za pewną sumę pieniędzy pozwolili im wyjąć obraz z ramy i wynieść z kościoła. Tłumaczyły, że zależy im na obrazie, ponieważ jest on ich pamiątką rodzinną — opowiada s. Iwona.

Siostra Patrycja podkreśla, że obraz wileński jest pełen głębokiej symboliki Fot. Marian Paluszkiewicz

Kilka lat obraz przeleżał na strychu zwinięty w rulon, w niezbyt dobrych warunkach. Zainteresował się nim dopiero przyjaciel ks. Sopoćki ks. Józef Grasewicz, który w 1956 r. powrócił do Wilna po kilkuletnim uwięzieniu w sowieckim obozie pracy.

— Ks. Grasewicz znalazł go w kościele pw. Ducha Świętego. Zapytał, czy może go zabrać. Proboszcz bez wahania powiedział „bierz” i tak obraz znalazł się na Białorusi, w Nowej Rudzie — wyjaśnia nam s. Faustyna ze Zgromadzenia Matki Miłosierdzia, którego ks. Grasewicz był współzałożycielem.

— Obraz był u nas do 1970 r. Zawieszony został bardzo wysoko, pod samym sufitem. Ludzie bardzo się do niego przywiązali, odmawiali koronki. Wreszcie kościół zamknięto. Władze nakazały wywieźć z niego wszystkie sprzęty. Ks. Grasewicz bardzo bał się o obraz. Chciał go przewieźć do ks. Sopoćki do Polski, ale to było zbyt niebezpieczne. Powiedział więc „Chyba Pan Jezus chce wrócić do Wilna”. Nie było to jednak łatwe. Po pierwsze dlatego, że ludzie nie chcieli go oddać. Wiedzieliśmy jednak, że grozi mu zniszczenie i trzeba go zabrać. Nasze dwie siostry — Cecylia i Benigna — weszły więc w nocy przez dach i zamieniły go na kopię — opowiada s. Faustyna.

Obraz został więc ocalony, wywieziony co prawda z Białorusi, ale nadal pozostawał na terenie Związku Sowieckiego, co sprawiało, że znacznie trudniej było rozpowszechniać wiadomości o nim.

— Ks. Sopoćko myślał o przewiezieniu obrazu na teren Polski, jednak granica między Związkiem Sowieckim a PRL była trudną do przekroczenia, zwłaszcza, gdyby ktoś chciał przewieźć tak dużą rzecz. Obraz Kazimirowskiego był więc oddzielony od Zachodniego świata o wiele bardziej niż obraz krakowski. Kontakty między Polską a krajami Europy Zachodniej były o wiele łatwiejsze, co pozwalało na łatwiejsze rozprzestrzenianie się wiadomości — wyjaśnia s. Iwona ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego.

Tymczasem o namalowanie kolejnego obrazu według wizji s. Faustyny zabiegały siostry z jej zgromadzenia. Już po śmierci świętej szukały malarza, którzy mógł namalować obraz, podobny do tego, jaki znajdował się wcześniej w kaplicy sióstr w Warszawie na Żytniej, jednak został spalony razem z domem w czasie Powstania Warszawskiego. Siostry miały do dyspozycji czarno-białe zdjęcia i opis w dzienniczku.

Siostra Iwona Fot. Marian Paluszkiewicz

— Zgłosił się Adolf Hyła. Do tych informacji, jakie przekazały mu siostry, dołożył on swoją fantazję. Malował tak, by obraz był jak najpiękniejszy. Jego pierwszy obraz przedstawiał Jezusa na tle krajobrazu łąki. Ksiądz Sopoćko, gdy zobaczył i porównał dzieło Hyły z obrazem, który nosił w sercu, był przerażony. Nie był ujęty pięknem obrazu, ale akcentował różnicami z opisem s. Faustyny — zauważa s. Iwona.

Siostry podkreślają, że obraz wileński jest jak ikona, każdy szczegół ma w nim znaczenie symboliczne i teologiczne.

— Obraz Hyły zawiera wiele z fantazji malarza. Ks. Sopoćko prosił malarza, aby zmienił obraz — przede wszystkim, jeśli chodzi o tło. Chciał również, aby ręka Jezusa była umieszczona nieco wyżej, aby jego spojrzenie było inne, by postać była dostojna. Hyła, zanim zmienił cokolwiek na obrazie, który znajduje się w Łagiewnikach, namalował ok. 200 kopii i rozesłał je po całym świecie. Ten wizerunek bardzo się ludziom podobał, był kolorowy, bardzo przyjemny. Nieznana była przecież symbolika obrazu — opowiada s. Iwona.

Obraz wileński przedstawia Jezusa na ciemnym tle, ze spojrzeniem skierowanym ku ziemi. Na pierwszym obrazie Hyły czarne tło zastąpił łagiewnicki pejzaż, a wzrok Jezusa skierowany jest na wprost. Obraz nie mieścił się jednak w ołtarzowej wnęce w Łagiewnikach, dlatego siostry zleciły artyście namalowanie duplikatu. Poświęcenie drugiego obrazu nastąpiło 16 kwietnia 1944 r., w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, dzisiaj Święto Miłosierdzia Bożego.
Obraz natychmiast zasłynął łaskami. W 1954 r. na prośbę ks. Sopoćki artysta zamalował krajobraz ciemnym tłem. Ks. Sopoćko nie był jednak zadowolony z dzieła krakowskiego malarza. Ze względu na trudności z przewiezieniem oryginalnego obrazu na teren PRL-u zabiegał o zorganizowanie konkursu na nowy obraz. Zwyciężyło dzieło Ludomira Sleńdzińskiego, jednak temu obrazowi nie udało się zastąpić znanego już dobrze obrazu z Łagiewnik.

Warto przy okazji zauważyć, że krakowski obraz nie był zwykłym zamówieniem, ale wotum wdzięczności za ocalenie rodziny malarza.

— Adolf Hyła przywiązywał wielką wagę do modlitwy w Łagiewnikach, uważał, że to wtedy ważyły się losy jego i jego bliskich, stąd też można chyba powiedzieć, że obraz tworzył z potrzeby serca. Obraz Kazimirowskiego był natomiast wyrazem posłuszeństwa, zarówno s. Faustyny jak również ks. Sopoćki i malarza — zauważa s. Partycja ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego.

Kult Miłosierdzia napotykał na przeszkody nie tylko na terenie ZSRS. Szerzenie jego było ograniczane również w samym Kościele.

— Kult Miłosierdzia Bożego rozwijał się w pewny nie do końca kontrolowany sposób. Fragmenty „Dzienniczka” siostry Faustyny były przepisywane na maszynie i szły w świat. Przy robieniu kolejnych kopii w ten sposób pojawiały się błędy. Zdarzało się np. że słowa, które w oryginale były podawane jako słowa Jezusa, w maszynopisach występowały jako słowa s. Faustyny. Co więcej — takie kopie tłumaczono na inne języki, co jeszcze bardziej zniekształcało przesłanie. Dla czytających te teksty s. Faustyna jawiła się nie jako posłuszna zakonnica, ale jako osoba, uważająca siebie za kogoś niezwykłego — wyjaśnia s. Iwona.

Kult Miłosierdzia zgodnie z przesłaniem, jaki w swoim „Dzienniczku” spisała s. Faustyna, został na pewien czas zakazany.

— Kościół podjął prawidłową decyzję, że sprawę trzeba zbadać. Zanim została zbadana, trzeba było w jakiś sposób ograniczyć kult. Notyfikacja o zakazie kultu według, jak mówiono „rzekomych objawień s. Faustyny” była ogłoszona w L’Osservatore Romano, a wcześniej list, jako poważne ostrzeżenie, był przekazany ks. Sopoćce przez kard. Wyszyńskiego. Ks. Sopoćko był proszony, by zaprzestał szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego. Od tej pory ks. Sopoćko pisał tylko do szuflady, powołując się na Pismo Święte i na ojców Kościoła — uważa nasza rozmówczyni.

Biskupi w Polsce zdecydowali, że obrazy Jezusa Miłosiernego mogą pozostać w tych kościołach, gdzie wierni już się do nich przyzwyczaili, ale Koronka nie może być odmawiana publicznie.

Mimo że na całym świecie bardziej znany jest obraz krakowski, w domach sióstr znajdują się najczęściej wizerunki zbliżone do wileńskiego Fot. Marian Paluszkiewicz

— Dotyczyło to także naszego zgromadzenia. Siostry przez długi czas mogły się modlić nią tylko indywidualnie. Ks. Sopoćko zmarł na kilka lat przed oficjalnym zatwierdzeniem przez Kościół kultu Bożego Miłosierdzia, o jakim mówiła s. Faustyna. Kościół postępuje mądrze, ma czas, czeka, aż sprawa się wyjaśni. Ks. Sopoćko pisał zresztą w swoim dzienniku, że nie obawia się trudności, bo sama s. Faustyna mówiła, że na jakiś czas wszystko będzie zamknięte jakby w ciemnej skrzyni, a później jeszcze raz wybuchnie z nową siłą. On sam doskonale rozumiał, że ta sprawa potrzebuje oczyszczenia — dodaje s. Iwona.

S. Partycja z wykształcenia jest malarką. Do tej pory wykonała kilka mniejszych kopii obrazu Kazimirowskiego, ale przyznaje, że nie ma odwagi zająć się większą pracą.

— Dla mnie ten obraz to tajemnica. Wydaje mi się, że w jego przypadku najlepszym sposobem na rozpowszechnianie są kopie cyfrowe. Teraz technika daje ogromne możliwości, zresztą widzimy, że wileński wizerunek jest coraz bardziej rozpoznawany na całym świecie — wyjaśnia.

Według niej najważniejsza jest symbolika, jakiej pełen jest wileński obraz.

Najbardziej znanym obecnie na świecie obrazem Jezusa Miłosiernego jest obraz autorstwa Adolfa Hyły

— Spojrzenie Jezusa na obrazie Kazimirowskiego to spojrzenie z krzyża. Ważne jest także ułożenie ręki, które odpowiada wymogom przedsoborowej liturgii. W tym obrazie możemy dostrzec dwie największe tajemnice chrześcijaństwa — Mękę i Zmartwychwstanie. Dwa promienie, które w obrazie Kazimirowskiego się łączą, to symbole sakramentów: biały promień, który usprawiedliwia duszę, to symbol pokuty i pojednania. Czerwony to pokarm dla dusz, czyli symbol Eucharystii. Czarne tło również nie jest przypadkowe — jest symbolem ciemności grzechu w naszej duszy. Jezus przychodząc przynosi światło, którego źródłem na obrazie wileńskim wyraźnie jest serce Jezusa — opowiada.

Mimo że na całym świecie bardziej znany jest obraz krakowski, w domach sióstr znajdują się najczęściej wizerunki zbliżone do wileńskiego.

— Właśnie do tego obrazu, także ze względu na opinię ks. Sopoćki, przywiązane jest nasze zgromadzenie. Ten wileński obraz był otaczany jego szczególną opieką od samego początku. Właśnie on najlepiej oddaje przesłanie s. Faustyny. Zresztą Jezus wielokrotnie mówił s. Faustynie, że nie w pięknie obrazu jest siła. Ma on o wiele głębszy wymiar, który nie ogranicza się do przedstawienia postaci Jezusa — podkreśla s. Patrycja.

— I w Krakowie obraz obwieszony jest wieloma wotami, i w Wilnie ludzie otrzymują wiele łask za jego pośrednictwem. My jesteśmy przywiązani do oryginału, dlatego że powstawał właśnie tutaj według wskazówek s. Faustyny — mówi s. Iwona.

Wileńska i krakowska twarz Bożego Miłosierdzia

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »