WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Gospodarka i Ekonomia’ Category

Paweł – Kierbel – Olszewski

Posted by tadeo w dniu 31 grudnia 2016

Posted by Marucha w dniu 2012-04-12 (czwartek)

Paweł Bartosz Olszewski (ur. 11 grudnia 1979 w Bydgoszczy) – polityk, działacz samorządowy, poseł na Sejm V, VI i VII kadencji. Absolwent Szkoły Podstawowej nr 32 w Bydgoszczy oraz I Liceum Ogólnokształcącego w Bydgoszczy. Następnie studiował na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu na kierunku zarządzanie i marketing (specjalizacja – ekonomia i polityka gospodarcza).

Po skończeniu studiów podjął pracę menedżera ds. eksportu w Bydgoskiej Fabryce Mebli. W 2004 został dyrektorem finansowym oraz prokurentem w Zakładzie Mechanicznym Skraw-Mech Sp. z o.o. (należącej do holdingu Pojazdy Szynowe PESA Bydgoszcz S.A.). Zawodowo pracował do czasu objęcia mandatu poselskiego.
Jest synem Wiesława Olszewskiego, wojewody bydgoskiego (w latach 90.) i byłego radnego z ramienia SLD.

Wiesław Cezary Olszewski (ur. 21 maja 1948) – polski działacz polityczny związany z Bydgoszczą, wojewoda bydgoski (1994–1997). W latach 1994–1997 sprawował urząd wojewody bydgoskiego z ramienia SLD. Objął później stanowisko dyrektora Nordea Bank Polska S.A. w Bydgoszczy.
Źródło: wikipedia

Rady Nadzorcze:
– Przedsiębiorstwo Zieleń Miejska W Bydgoszczy – Spółka Z Ograniczoną Odpowiedzialnością
– Pojazdy Szynowe Pesa Bydgoszcz Spółka Akcyjna Holding
– Europlast – Spółka Akcyjna

Źródło: http://manager.money.pl/krs/wieslaw-cezary-olszewski/

Bydgoska Ośmiornica

Kiedy uczęszczał do Technikum Elektryczno-Mechanicznego nazywał się jeszcze Wiesław Kierbel, ale przed maturą, w roku 1967, zdecydował się wraz z kolegą klasowym – Adamem Kwoką , na zmianę nazwiska. Ukończył więc bydgoską Akademię Techniczno-Rolniczą już jako Wiesław Olszewski. Podczas studiów zaangażował się politycznie po stronie nazywanej dziś reżimową. Działał w Zrzeszeniu Studentów Polskich. Nawiązał wtedy odpowiednie kontakty, co zaowocowało otwarciem się przed nim nowych możliwości. Zaczął kierować studencką spółdzielnią pracy Inventus. Żeby wzmocnić zaufanie do swojej osoby, wstąpił do PZPR, której członkiem pozostał do końca.

Spółdzielnia Inventus dawała średnio zatrudnienie 1500 studentom z WSP i ATR rocznie. Jej kierownictwo rozdzielało zlecenia. Witold Gadomski z “GW” zbadał, jakie obowiązywały w spółdzielniach zasady działania :

“W spółdzielniach istniała ścisła hierarchia. Ci na samym dole musieli wstawać przed świtem i czekać w kolejce na byle jaką fuchę – mycie okien czy sprzątanie hal fabrycznych. Ci w środku pracowali na kilka książeczek, dostawali lukratywne zlecenia, a czasem odpalali dolę tym na samej górze. Tam można było robić prawdziwy biznes. Tam też zaczynała się droga na salony wielkiej polityki.
Spółdzielnie były zapleczem finansowym organizacji młodzieżowych. A organizacje były zapleczem władzy. Tu rosły kadry, które miały rządzić PZPR i Polską.”
(…)
Po pięcioletniej pracy w Inventusie, Olszewski wrócił do macierzystej uczelni, ale nie dla pracy naukowej. Zastąpił na stanowisku dyrektora administracyjnego ATR Zdzisława Zachwieję, który przeszedł do odpowiedzialnej pracy w wydziale ekonomicznym KW PZPR.
(…)
W tym czasie dynamicznie rozwijała się też kariera partyjna Janusza Zemke. Pojawia się w tym miejscu pierwszy trop powiązań personalnych: Olszewski – Zachwieja – Zemke.
Zachwieja nie pracował długo w komitecie, wkrótce zaangażował się w przedsięwzięcie pod nazwą Drewbud. Pomysłodawcą Korporacji Budowlanej Drewbud był Piotr Bykowski z Poznania. Powstała ona w 1988 roku jako spółka kapitałowa, w której 90% udziałów posiadali minister przemysłu poprzez Fundusz Zmian Strukturalnych w Przemyśle i minister postępu naukowo-technicznego poprzez Fundusz Postępu Naukowo-Technicznego. -W naszej organizacji gospodarczej w ogóle nie ma żadnej osoby fizycznej- wyjaśniał Zdzisław Zachwieja dziennikarzowi. – Jesteśmy typowym przedsiębiorstwem państwowym, a jedynym naszym wyróżnikiem jest to, że nie powstaliśmy, jak to dotąd bywało, w drodze powołania administracyjnego przez ministra. Nie obciążyliśmy również swoim zaistnieniem budżetu państwa. Zgromadziliśmy jedynie poprzez alokację, kapitał państwowy dotąd nie najlepiej wykorzystywany, by stworzyć nowe przedsiębiorstwo dla nowego przedsięwzięcia. Na pytanie, z czego wynika fakt, że spółki nomenklaturowe działają na ludzi jak czerwona płachta, odpowiedział: – Z niezrozumienia, iż jest to najlepsza forma gromadzenia kapitału państwowego i prywatnego…

Najlepsza dla kogo? – wypadałoby zapytać. Oczywiście, dla osób, które miały dojście do kapitału państwowego, a w roku 1988 nie mieli go zwyczajni obywatele, w odróżnieniu od pracowników aparatu partyjnego i nomenklatury. Jak niewinnie brzmi informacja, że prywatna inicjatywa została zrealizowana bez obciążania budżetu państwa, a jedynie poprzez “alokację” kapitału państwowego. Cóż to jest alokacja? Po prostu, inne ulokowanie, przesunięcie kapitału. Kowalscy nie mieli żadnych szans na realizację swoich, nawet najwspanialszych, pomysłów poprzez “alokację” kapitału państwowego. Wybranym osobom, na przykład Bykowskiemu, takie rzeczy się udawały.

Poznańską Korporację nazwać można firmą-matką, która posiadała w całym kraju potomstwo. W naszym mieście, za przyczyną związków osobistych – jak się wyraził Zachwieja – powstało Przedsiębiorstwo Budowy Domów DREWBUD – BYDGOSZCZ spółka z o.o. j.g.u. Udziałowcami spółki były firmy państwowe z Bydgoszczy i okolic, a głównym – Korporacja Drewbud z Poznania. Dyrektorem naczelnym został Zdzisław Zachwieja, który z najlepszego w PRL miejsca widokowego dla przyszłego biznesmena, czyli z okien wydziału ekonomicznego KW PZPR, przez dwa lata wypatrywał zakłady państwowe, z którymi warto będzie nawiązać współpracę.
(…)
Jednym z banków holdingu Bykowskiego był Invest Bank z siedzibą w Poznaniu. Dyrektorem bydgoskiego oddziału tego banku został Wiesław Olszewski. Jakaś droga prowadzi więc przez ATR, KW PZPR i Drewbud do Invest Banku. Dopowiedzmy, że przewodniczącym rady poznańskiego Invest Banku jest Włodzimierz Majewski, były komendant wojewódzki MO w Bydgoszczy, członek egzekutywy KW PZPR, zaangażowany później również w działalność Drewbudu. Dr Majewski jest zapewne dobrym towarzyszem dr. Janusza Zemke, który, przypadkiem, kierował radą innego poznańskiego banku.

I teraz pytanie za 10 punktów. Kto niespodziewanie, po wyborach w 1993 roku, kiedy bydgoska SdRP uzyskała możliwość obsadzenia stanowiska wojewody, zgłosił kandydaturę dyrektora oddziału Invest Banku, tzw. bezpartyjnego fachowca, Wiesława Olszewskiego? Media podały, że była to propozycja posła Zemke. Jak by nie było, studiująca w Poznaniu, w czasie gdy ojciec był wojewodą bydgoskim, córka Olszewskiego, nie musiała wynajmować kwatery prywatnej. Bykowski nieodpłatnie przekazał do jej wyłącznej dyspozycji jedną ze swoich willi przy ul. Za Cytadelą. Żeby córka wojewody nie czuła się osamotniona, wspaniałomyślny biznesmen pozwolił, by zamieszkała w jego willi razem z koleżanką z roku.
(…)
Kandydat na wojewodę szczycił się tytułem naukowym doktora. Olszewskiego można nazwać swoistym fenomenem. Nikt go nigdy nie widział ślęczącego nad książką, za to widywany jest na większości organizowanych w mieście imprez, a jednak udało mu się zrobić doktorat, a teraz zapowiada, że zabiera się do habilitacji. Naprawdę fenomen. Na dodatek, Olszewski ukończył wydział telekomunikacji na ATR w Bydgoszczy, a doktorat zrobił z ekonomii w odległym Szczecinie. W związku z tym nikogo nie zaskoczy fakt, iż napisze pracę habilitacyjną np. w Rzeszowie, z dziedziny np. muzykologii albo konserwacji zabytków, bo przecież wiadomo, że kompetentny naukowo jest w wielu dziedzinach.

Mimo posiadanego tytułu naukowego, nie został Olszewski pozytywnie zaopiniowany przez sejmik samorządowy, ale nie jest to ocena wiążąca dla premiera . 12 kwietnia 1994 roku odebrał z rąk Waldemara Pawlaka nominację i rozpoczął urzędowanie.
(…)
Swoim asystentem, a więc osobą pozostającą z pryncypałem w najściślejszym kontakcie, uczynił wojewoda Jana Szopińskiego. To typowy produkt minionej epoki. Szopiński ukończył partyjną Akademię Nauk Społecznych w Warszawie, był przewodniczącym młodzieżowej przybudówki partii, przez wiele lat kierował biurem posłów PZPR, a później PZPR bis. Partia zarekomendowała go na stanowisko szefa bydgoskiego ośrodka telewizyjnego i choć Szopiński ma zerowe kwalifikacje do tego typu pracy, zdominowany przez SLD zarząd TVP SA długo uznawał go za jednego z najpoważniejszych kandydatów do sprawowania tej funkcji.

Najważniejszą po wojewodach osobą w Urzędzie Wojewódzkim został Jan Graczkowski, który woli być dzisiaj kojarzony z harcerstwem, a nie z PZPR. W latach 1974-79 pełnił funkcję zastępcy komendanta, a od 1979 do 1985 – komendanta bydgoskiej chorągwi im. M.Kopernika. Harcerze pamiętają jednak, że kiedy był ubrany “po cywilnemu”, czyli w garnitur, a nie w mundur, do klapy marynarki wpinał zawsze znaczek PZPR. Doszło do tego, że pracownicy chorągwi sprezentowali mu któregoś dnia krzyż harcerski, żeby mu wskazać do jakiej organizacji powinien się przyznawać.
(…)
Wojewoda wyznacza swoich przedstawicieli do rad nadzorczych tych przedsiębiorstw państwowych, które przekształciły się w jednoosobowe spółki skarbu państwa. Członkowie rad zbierają się przeciętnie raz w miesiącu i otrzymują za ten wysiłek średnią krajową, czyli obecnie brutto około 2 tys. złotych miesięcznie. Jak rozdzielił konfitury Wiesław Olszewski? Coś należało się koalicjantowi, więc miejsca w radach nadzorczych otrzymały Ewa Niedbalska z PSL i Irena Szperka, protegowana Kłopotka. Należało następnie zadowolić SLD. Do rad nadzorczych spółek skarbu państwa dostali się wypróbowani towarzysze: Bronisław Baranowski, Jan Graczkowski, Antoni Baszyński i Krzysztof Kęskrawiec. Kolejne decyzje Olszewskiego można nazwać niekonwencjonalnymi. Reprezentantką wojewody w radzie nadzorczej Stomilu została jego była żona, Jolanta Olszewska, a w radzie Przedsiębiorstwa Przemysłu Drzewnego w Śliwicach – Jadwiga Nowak, ta sama, z którą Olszewski pojawia się najczęściej na imprezach. Dyrektorem wydziału Urzędu Wojewódzkiego sprawującego nadzór nad przedsiębiorstwami państwowymi był wówczas Janusz Wiśniewski. Nie można było pominąć go w rozdziale konfitur, więc dostał się również do rady nadzorczej, a ponieważ Olszewski ceni więzi rodzinne, powołał do jednej z rad także żonę Wiśniewskiego.
(…)
Spokojne urzędowanie zakłóciła wojewodzie publikacja w regionalnej “Gazecie Wyborczej”. 3 listopada 1995 roku ukazał się tekst pt. “Obywatel Olszewski poręczył, wojewoda Olszewski nie płaci.” Bydgoszczanie zostali poinformowani o przeszłych poczynaniach wojewody. Jako pracownik ATR poręczył kredyt dla spółki Dam-Tex Stramowskiego i Borysiaka w wysokości 2,5 mld zł, a należący do Skarbu Państwa Pomorski Bank Kredytowy w Szczecinie nigdy nie odzyskał tych pieniędzy.
(…)
Rok 1996 nie zaczął się dla Olszewskiego zbyt pomyślnie. Prokuratura wszczęła śledztwo o przestępstwo z artykułu 205 kodeksu karnego, który mówi: “kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzania własnym mieniem za pomocą wprowadzenia w błąd (…) podlega karze od sześciu miesięcy do pięciu lat więzienia.”

W listopadzie poprzedniego roku Radio PIK nadało reportaż autorstwa Joanny Taczkowskiej i Andrzeja Walkowiaka, który ujawniał sposób przejęcia przez wojewodę lokalu od 92-letniej kobiety. Siostra staruszki zarzuciła Olszewskiemu, że: “skłonił niedołężną Helenę, aby podarowała mu swoje mieszkanie.” Sprawą zajął się także fiskus. Pierwszy Urząd Skarbowy poinformował, iż “wszczyna postępowanie w sprawie wymiaru podatku od spadków i darowizn od dokonanej przez panią Helenę Fijałkowską na rzecz Wiesława Olszewskiego aktem notarialnym z dnia 11 maja 1995 roku sporządzonym przez Iwonę Woroszyło-Kłopotek darowizny lokalu mieszkalnego”. Fiskus wezwał Olszewskiego do “podwyższenia wartości lokalu mieszkalnego przy ul. Sułkowskiego 62/46″. W akcie notarialnym wartość darowizny oszacowano na 6 tys. zł. Tymczasem tabele skarbowe w tamtym czasie wskazywały, iż metr kwadratowy kosztuje na rynku od 550 do 800 zł, co oznaczało, że ponad 30-metrowe mieszkanie przy ul. Sułkowskiego było warte kilka razy więcej niż sześć tysięcy, od której to kwoty zapłacił Olszewski podatek.

Źródło:
http://ewastarosta.wordpress.com/moje-ksiazki/%E2%80%9Ebydgoska-osmiornica-2%E2%80%9D/%E2%80%9Ebydgoska-osmiornica-2%E2%80%9D-%E2%80%93-olszewski/

“A dlaczego Pan Kierbel zmienił nazwisko?”

Odpowiem dowcipem
Pewnego razu do urzędu przybył pan Goldberg.
– Chciałbym zmienić nazwisko
– na jakie?
– na Złotoś
– dobrze

Minęły dwa lata
Do urzędu przybył pan Złotoś
– Chciałbym zmienić nazwisko
– na jakie?
– na Srebroś
– ale dlaczego chce pan zmienić ponownie nazwisko?
– bo w kwestionariuszu zawsze jest rubryka “poprzednie nazwisko
(jeśli zmienione)”

http://czerwonykiel.blogspot.se/

https://marucha.wordpress.com/2012/04/12/pawel-kierbel-olszewski/

Posted in Gospodarka i Ekonomia, Historia | Leave a Comment »

PO chce wyjaśnić, jak ustawiało przetarg pod Caracala.

Posted by tadeo w dniu 11 października 2016

Airbus Helicopters H175. fot. wikimedia

Czytając ten durny list szefa Airbusa mam nieodparte wrażenie, że adresatem nie jest obecny rząd…tylko no właśnie…

Ja rozumiem rozgoryczenie Francuzów!

Bo Polacy przepłacając za te śmigłowce o ponad 40% mieli ratować tyłki francuskiego „Airbus Helicopter”.

Ponadto, wyższa cena była swego rodzaju rekompensatą za nie dostarczenie Mistrali dla Rosjan wreszcie po trzecie Francja wycofała sprzeciw wobec kandydatury Tuska na szefa Rady Europejskiej. Pewnie też sporo posmarowali dla poprzedniej ekipy z tytułu tej transakcji! No i w przyszłości etaciki dla polityków PO w Airbusie.

Airbus Group chce odszkodowania, czytaj zwrotu łapów. Całkiem słusznie.

Panowie z Airbus’a zwrotu łapówek żądajcie od PO a nie od rządu PIS.

A tak na marginesie tylko patrzeć jak TK i jego prezes uzna ze zerwanie było niekonstytucyjne.

Posted in Afery i przekręty, Gospodarka i Ekonomia | Leave a Comment »

Efekty 27 lat transformacji w Polsce

Posted by tadeo w dniu 24 sierpnia 2016

Posted in Afery i przekręty, Gospodarka i Ekonomia, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Brudna licytacja w Janowie Podlaskim? Ringmeni obsługujący klientów są związani z byłym prezesem stadniny

Posted by tadeo w dniu 20 sierpnia 2016

fot. Fratria/wPolityce.pl
fot. Fratria/wPolityce.pl

Portal tvp.info wyjaśnia kulisy licytacji klaczy Emiry podczas aukcji Pride of Poland w Janowie Podlaskim. Ringmeni obsługujący kupujących są związani z Markiem Trelą. Kupującą z kolei była Szwedka, znajoma byłego prezesa stadniny, z którym siedziała podczas aukcji przy stoliku.

Podczas aukcji Pride of Poland zorganizowanej w Janowie Podlaskim w ramach Dni Konia Arabskiego wiele emocji wzbudziła licytacja klaczy Emiry. Doszło do zamieszania, gdy najpierw podano informację o sprzedaży konia za 550 tys. euro, by po chwili powtórzyć aukcję i klacz ostatecznie sprzedano za 225 tys. euro.

Portal tvp.info wyjaśnia kulisy całego zdarzenia i opowiada o słabej komunikacji pomiędzy aukcjonerem a ringmenami, którzy zbierali podczas aukcji oferty od kupców.

Obsługujący kupców podczas ostatniej aukcji Andrzej Pietruszyński, jego syn i Dariusz Zalewski zostali wskazani przez Annę Stafaniuk, głównego hodowcę z Janowa Podlaskiego, która awansowała na to stanowisko za prezesury Marka Treli. Pietruszyński obsługiwał stolik, przy którym siedzieli Trela i Szwedka, która zakupiła klacz Emirę.

Marek Trela to odwołany w lutym 2016 r. prezes stadniny w Janowie Podlaskim. Po kontroli CBA okazało się, że poniosła ona straty na 18 mln zł. Gdy Trela obejmował stanowisko w 2000 r., ogłoszono przetarg na prowadzenie corocznych aukcji koni arabskich, który wygrała warszawska firma Polturf. Agenci CBA ustalili, zarabiała ona na Pride of Poland i pobierała prowizję od każdego sprzedanego konia w wysokości 10 proc., a potem 12 proc. Umowę z nią rozwiązano po zmianie kierownictwa stadniny.

Pietruszyński, związany ze stadniną od wielu lat, jest dobrym przyjacielem Treli. Był aukcjonerem podczas pierwszej edycji Pride of Poland w 2001 roku. Wtedy też po raz pierwszy aukcję poprowadził Greg Knowles z USA.

Okazuje się, że przed felerną aukcją wiceprezes stadniny Mateusz Leniewicz-Jaworski chciał usilnie przeprowadzić próbę generalną.

Chciałem zobaczyć, czy ringmeni będą zgrani z aukcjonerem

— mówił. Jednak prezes stadniny prof. Sławomir Pietrzak odmówił, usprawiedliwiając to brakiem czasu.

Dodatkowo aukcjonerowi z USA pomagał Michał Romanowski, zastępca wiceprzewodniczącego Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, którego członkiem jest także Trela.

Okazuje się, że ringmeni z aukcjonerem nie mogli się porozumieć w trakcie aukcji.

Podczas licytacji Emiry moja klientka, którą obsługiwałem, powiedziała „pas” przy 350 tys. euro. Słyszałem, jak Greg mówił kolejne kwoty, dodając „with me”. Oznacza to, że on widział kogoś, kto faktycznie musiał te pieniądze dawać za Emirę

— opowiadał Pietruszyński.

Wydawało się, że aukcja dobiła do 550 tys. euro, ale okazało się, że nie ma kupca. Portal tvp.info podaje, że w mailu napisanym przez Knowlesa, w którym opisał przebieg licytacji klaczy, znajduje się informacja, że to Michał Romanowski, jego pomocnik, przekazał tak wysoką sumę. Potem nie potrafił wskazać zgłaszającego się kupca.

To jakiś nonsens. Niby dlaczego miałem to robić

— mówił Romanowski w rozmowie z portalem tvp.info.

Nie zbierałem na tej aukcji żadnych ofert

— dodał.

Wiceprezes stadniny, który spotkał się z ringmenami po licytacji, usłyszał, od nich, że nie było zainteresowania Emirą. Na dostępnych nagraniach widać jednak, że przekazują aukcjonerowi ceny od klientów.

Licytację klaczy Emira powtórzono i ostatecznie zakupiła ją Anna Mattson, która siedziała razem z Trelą przy stoliku.

Dołożyłem się do tej transakcji w tym sensie, że Anna była na łączu telefonicznym z kupującymi i zerwało im połączenie. Zadzwonili na mój telefon, a ja przekazałem jej aparat. Taka była moja rola

— opowiedział Trela.

Przyjaciele poprosili mnie o pomoc przy kupnie dwóch koni, co też wykonałem, dokładając parę złotych do utargu aukcyjnego, m. in. tych droższych [koni]

— powiedział w rozmowie z AIP były prezes stadniny w Janowie.

Ta aukcja była… brakuje mi słów! Po wszystkim rozpłakałam się

— skomentowała całą sytuację Anette Mattsson ze Szwecji, która z pomocą Treli wylicytowała Emirę.

ak/tvp.info

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/305376-brudna-licytacja-w-janowie-podlaskim-ringmeni-obslugujacy-klientow-sa-zwiazani-z-bylym-prezesem-stadniny-podaje-portal-tvpinfo?strona=2

Przeczytaj także:

Moja relacja z Dni Konia Arabskiego

Posted in Gospodarka i Ekonomia, Moja mała Ojczyzna | Leave a Comment »

Znalezione w sieci

Posted by tadeo w dniu 11 marca 2016

„Moi drodzy Polacy. Nie glosowałem na PIS, ale dzięki nim zobaczyłem argumenty z drugiej strony.  I mnie trochę oświeciło. I tego samego życzę wszystkim rodakom. Moich kilka przykładów, aby wspierać PIS to:
1. Opozycja w postaci PO, Nowoczesna do tej pory nic w zasadzie nie zaproponowała w postaci nowych ustaw etc. Wszystko skupia się na istocie obalenia demokratycznie wybranego rządu. Dlaczego?
2. KOD jest dziwnie dobrze zorganizowany…taka organizacja wymaga pieniędzy. Kto ich     sponsoruje?
3. Portale takie jak ten czy Newsweek pisze językiem propagandy jak za czasów polskiej   kroniki filmowej aż żal dupę ściska.
4. W jaki sposób taki słaby polityk jak Tusk otrzymał od Merkel taka pozycje? Moi drodzy…coś za coś. Polska była wysprzedawana Niemcom przez ostatnie 27 lat pod magicznym słowem “nierentowny” I tak miało dalej być…ale się nie udało.
5. Bolek był kapusiem…dlaczego opozycja go popiera?
6. Dlaczego opozycja jest przeciwko żołnierzom wyklętym? Sługusy PRL-u?
7. Dlaczego poprzedni rzad tak ochoczo przyjmował uchodźców wbrew woli narodu? Bo Merkel kazała?
8. Jesteśmy oficjalnie płatnikiem Netto do EU i proszę mi powiedzieć jak to jest ze w zasadzie zmarnowaliśmy te pieniądze a nie staliśmy się konkurencyjni wobec Niemiec?
9. Jak to jest ze PO łamało konstytucje. I było cicho?
10. 1000 innych ale nie chce mi się stukać w tą klawiaturę.
Dla mnie to jest oczywiste ze przechodzimy ponownie ’89 ale tym razem ten prawdziwy. Co mnie strasznie smuci, ze nasza ojczyzna straciła okazje tyle lat temu aby stać się silnym krajem, a zamiast tego byliśmy w niemocy wykorzystywani. Ja osobiście czuje się oszukany przez Bolka i wykiwany przez PO,SLD, PSL etc. Pamiętajmy ze to było 27 LAT!!!  W komunie 45 lat, czyli aż POLOWE TEGO!
Proszę Was, nie zmarnujmy tej szansy dzisiaj dla naszych dzieci aby nie musiały wyjeżdżać za granice aby czuć się obywatelami drugiej kategorii tak jak ja.”

Posted in Felietony, Gospodarka i Ekonomia | Leave a Comment »

Przykro to mówić…

Posted by tadeo w dniu 29 stycznia 2016

Polska, jeden z większych krajów Europy jest tylko kolonią. Za komuny było źle, ale wtedy byliśmy tylko półkolonią. Mieliśmy armię, przemysł, biura konstrukcyjne, kadrę inżynierską. Owszem nie wszystko było najwyższych lotów, ale w niektórych dziedzinach byliśmy w czołówce światowej. Była to doskonała baza do dalszego rozwoju warunkach suwerenności. Start Korei Płd. w stosunku do Polski to było dno.Gdzie jest dzisiaj Korea, a co my mamy po podobno ćwierćwieczu wolności? Ano, armię z setką generałów bez żołnierzy, przemysł dostarczający półprodukty dla wytwórców u zachodniego sąsiada,obce banki, supermarkety nie wykazujące zysków mimo wielomiliardowych obrotów i jeszcze oligarchów, którzy są figurantami wykonującymi polecenia szefów chcących pozostać w cieniu.

http://MonsieurB.neon24.pl/post/126807,wygaszanie-kulczykow#comment_1274153

Przeczytaj także:

PROF. WITOLD KIEŻUN: POLSKA NEOKOLONIĄ

Prof. Kieżun: Mamy strukturę państwa kolonialnego

Posted in Gospodarka i Ekonomia, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

News dnia

Posted by tadeo w dniu 27 stycznia 2016

12549042_10205685045346717_2382098172511694379_n

Posted in Gospodarka i Ekonomia | Leave a Comment »

„Zdewastowano znaczącą część polskich firm podwykonawczych…” Będą miliardowe odszkodowania?

Posted by tadeo w dniu 27 stycznia 2016

TYLKO U NAS. Kolejna bomba pozostawiona nowej władzy przez Platformę!? Polaczek: „Zdewastowano znaczącą część polskich firm podwykonawczych…” Będą miliardowe odszkodowania?

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

wPolityce.pl Portal Dziennik.pl informował, że na rząd PiS-u czeka kosztowna bomba. Bankrutujący w ostatnich latach budowlańcy chcą odszkodowań za budowanie dróg przed Euro2012. W sumie mowa o kilku miliardach złotych. Czy PiS jest na to przygotowany?

Jerzy Polaczek: W ostatnich latach, jako poseł opozycji i były minister, wiele razy alarmowałem w tej sprawie. Jeszcze gdy trwał proces inwestycyjny, widać było wiele upadłości sektora podwykonawczego i dużych firm z rynku infrastrukturalnego. Widać było narastanie zobowiązań wewnętrznych i sporów, które zaczęły być przenoszone do sądów i arbitrażu. Już wtedy media także zajmowały się tym tematem. Suma rosła sukcesywnie, najpierw była mowa o 2 miliardach, potem 4, teraz to już znacznie więcej. To jest realny problem, obciążenie dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. GDDKiA oraz Skarb Państwa muszą być gotowe do wypłacania odszkodowań, gdy strona publiczna przegra postępowania sądowe. To trzeba uwzględniać w planach finansowych państwa. To musi być wpisane w budżet Dyrekcji.

Rząd jest na to przygotowany, czy powie, że nie ma pieniędzy i budowlańców odeśle z kwitkiem?

Mowa o procedurach sądowych. Te odszkodowania będą wynikały z konkretnych orzeczeń, które zapadną. Tu nie ma uznaniowości, rząd będzie zobligowany do wypłacania odszkodowań. To będzie jednak wpływać na zakres wielkości inwestycji, które są ujęte w programie rządowym.

Może rząd powinien rozwiązać tę sprawę bez sądowych procesów? Przecież jest w tej sprawie gigantyczny problem. Władza powinna wypłacać należne zobowiązania bez konieczności sądzenia się…

Obecnie informacje dotyczące tej kuli śniegowej, w szczególności ws. roszczeń odszkodowawczych są pewną fotografią stanu prowadzenia tych inwestycjiw ubiegłych latach. To głównie wynik braku dialogu między zamawiającym a wykonawcą.

Kto zatem zawinił? GDDKiA?

Nie jestem zwolennikiem tezy, że to jedynie Dyrekcja jest winna. Niestety jednak przez wiele lat to właśnie Dyrekcja nie chciała podejmować tego tematu. Unikała go. Najwięcej zastrzeżeń można mieć do byłego dyrektora, pana Witeckiego. On kierował najdłużej Dyrekcją.

Wiemy, że na budowę dróg i autostrad wydano przed Europ2012 wielkie pieniądze, ale podwykonawcy ich nie otrzymali. Co zatem działo się z tymi środkami? Gdzie się one podziały?

W tej sprawie sugeruję przede wszystkim ministrowi Adamczykowi dialog ze środowiskami branży wykonawczej. Ministerstwo musi dokonać korekty, by takie zagrożenia w przyszłości się nie powtórzyły. W Polsce zdewastowano znaczącą część polskich firm runku podwykonawczego. To jest świadectwo dzikich praktyk między głównym wykonawcą a podwykonawcami. To odbijało się na podwykonawcach. Wyścig rozkręcony przez GDKKiA i przez rząd PO, nieadekwatność cen, które były przyjmowane na końcu, odbijał się na polskich budowlańcach. Nawet późniejsza specustawa nie rozwiązała problemu.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

Posted in Afery i przekręty, Gospodarka i Ekonomia, Standardy TuskoLandii | 1 Comment »

Prof. Kieżun – Posłuchajcie ze zrozumieniem…

Posted by tadeo w dniu 18 stycznia 2016

Zobacz także:

Prof. Kieżun: Mamy strukturę państwa kolonialnego

Patologia transformacji, czyli IV rozbiór Polski – Witold Kieżun

Odzyskać banki dla polskiej gospodarki – rozmowa z prof. dr. hab. Witoldem Kieżuniem.

Prof. Kieżun w rozmowie z „wSieci”: „Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że kryje się plan osłabienia Polski, by przestała przeszkadzać wielkim sąsiadom”

„Struktura gospodarki jest strukturą neokolonialną. Musimy się nastawić na kupowanie tego, co polskie”. NASZ WYWIAD z prof. Witoldem Kieżunem

 

Posted in Gospodarka i Ekonomia, POLECAM, Polityka - video, Polityka i aktualności | Otagowane: | Leave a Comment »

Potrzebna komisja śledcza ds. wyłudzeń VAT-u? Prof. Modzelewski: „Obecny system podatkowy trzeba jak najszybciej ‘popsuć’, aby uniemożliwić okradanie nas na kwotę ponad 35 mld zł”

Posted by tadeo w dniu 1 stycznia 2016

fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Od co najmniej ośmiu lat co rok rośnie kwota utraconych przez nasz kraj dochodów budżetowych z podatku VAT. Kwotę strat szacuje się na 36 mld zł w 2015 rok

— podkreśla prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów. W felietonie opublikowanym na portalu Money.pl profesor odnosi się do pomysłu powołania sejmowej komisji śledczej do spraw wyłudzeń podatku VAT.

Wiemy, że z inicjatywą powołania tej komisji wystąpił jeden z czołowych polityków rządzącej większości, co oczywiście spotkało się z nerwową i wrogą reakcją ze strony opozycji. Jest to czymś wręcz wyjątkowo kompromitującym, bo żadna bez wyjątku szanująca się siła polityczna nie może – aby nie zniszczyć swojego wizerunku w oczachwyborców – stawać w obronie oszustów podatkowych

….

Dlaczego komisja śledcza?
Bo zwykle organy ścigania są na to za słabe, zwłaszcza wobec silnych powiązań beneficjentów status quo z mediami, które twardo walczą w jego obronie. I walczyć będą, bo nasz kraj, (czyli my wszyscy) jesteśmy dla nic dojną krową, której tak łatwo się nie zostawi z spokoju. Okazuje się bowiem, że ów system, mimo zmiany rządu, istnieje w dalszym ciągu i chwali się (publicznie!), że zablokuje uchwalenie nowej ustawy o podatku od towarów i usług (projekt PiS), który likwiduje wszystkie sukcesy lobbystyczne klienteli liberalnych polityków –

— wyjaśnia prof. Modzelewski i jednocześnie podkreśla, że system podatkowy działa tak źle, że „trzeba jak najszybciej ‘popsuć’, aby uniemożliwić okradanie nas na kwotę ponad 35 mld zł rocznie”.

Czytaj więcej:

http://wpolityce.pl/gospodarka/276796-potrzebna-komisja-sledcza-ds-wyludzen-vat-u-prof-modzelewski-obecny-system-podatkowy-trzeba-jak-najszybciej-popsuc-aby-uniemozliwic-okradanie-nas-na-kwote-ponad-35-mld-zl

Posted in Gospodarka i Ekonomia | Leave a Comment »

Znamy „ekonomiczne” powody powyborczej paniki w Berlinie. Według Global Financial Integrity za granicę wycieka aż 5 procent polskiego PKB, a najwięcej kradną… niemieckie koncerny

Posted by tadeo w dniu 30 grudnia 2015

fot. wSieci
fot. wSieci

W analizie Global Financial Integrity – międzynarodowej organizacji, prowadzącej badania na temat nielegalnych przepływów finansowych znajduje się odpowiedź skąd taka wściekłość niemieckich mediów i pogróżki pod adresem nowych władz. Wstrząsająca lektura!

Global Financial Integrity obliczył, że przez ostatnie lata koncerny naszego zachodniego sąsiada „wyssały” z naszego kraju 30 miliardów dolarów.

Za granicę trafia aż 5 proc. polskiego PKB, czyli ok. 90 mld zł rocznie. Najwięcej kradną zagraniczne korporacje i niemieckie firmy

— czytamy na portalu „gf24.pl”, który powołuje się na szacunki Global Financial Integrity.

Jeśli przyjmiemy, że ok. 65 proc. eksportu-importu Polski jest wytwarzane przez firmy z kapitałem zagranicznym, z czego ok. 50 proc. to firmy niemieckie, można oszacować, że Niemcy nielegalnie wyprowadzają z Polski ok. 30 mld zł rocznie

— przytacza szacunki portal „gf24.pl”.

Generalnie Polska znajduje się na 20 miejscu krajów z listy najbardziej nielegalnie wyzyskiwanych na świecie przez zagraniczne koncerny. I jesteśmy jedynym takim krajem z Unii Europejskiej

Z tabeli opublikowanej na stronie Global Financial Integrity wynika, że poziom wyciągania nielegalnych pieniędzy, wysoki w 2004 r., wyhamowany został w latach 2005-2007, siłą inercji jeszcze spadał, po czym gwałtownie wzrósł, aby ponownie osiągnąć apogeum w 2012 r.

gfintegrity.org
gfintegrity.org

TU CAŁY RAPORTORYGINALE.

Teraz kilka ważnych – choć przyznajmy szczerze – retorycznych pytań:

Czy dzięki tym suchym liczbom, datom i szacunkom wiemy więcej o przyczynach furii niemieckich mediów po ostatnich wyborach prezydenckich i parlamentarnych?

Czy rozumiemy teraz dlaczego niemieckie media i niemieccy politycy milczeli, gdy władza Platformy Obywatelskiej i PSL zakładała Polakom rekordowe liczby podsłuchów, niszczyła dziennikarzy i rozbijała redakcje?

Czy już wiemy dlaczego państwu niemieckiemu tak bardzo zależy na utrzymaniu nad Wisłą status quo?

Czy już pojmujemy dlaczego Berlinowi tak bardzo zależy na tym, aby utrzymać obecny stan atrofii państwa polskiego?

Czy zdajemy sobie sprawę, dlaczego Niemcy tak obawiają się repolonizacji mediów?

Gdy już odpowiemy sobie na te pytanie musimy zdać sobie sprawę z bardzo ważnej sprawy. Nasz zachodni sąsiad zrobił sobie z nas swoją półkolonię medialną, tanią montażownię i Bóg wie co jeszcze. Jego połajanki pod naszym adresem są więc z jego punktu widzenia dość zrozumiałe – dlaczego ma mieć szacunek do swoich XXI-wiecznych „Irokezów”, wobec których odczuwa (tradycyjną) wyższość cywilizacyjną? To od nas zależy, czy pozwolimy mu tak traktować nasz kraj. Nikt nas w tym nie wyręczy.

Posted in Gospodarka i Ekonomia | 1 Comment »

Blady strach w Niemczech przed repolonizacją mediów: „Zapowiedzi polskiego rządu brzmią jak zapowiedź wywłaszczenia”

Posted by tadeo w dniu 29 listopada 2015

fot. wPolityce.pl/"Newsweek"
fot. wPolityce.pl/”Newsweek”

Niemieccy potentaci prasowi panicznie reagują na zapowiedź repolonizacji mediów w Polsce. Dla utrzymania swoich ogromnych wpływów zamierzają wykorzystać struktury Unii Europejskiej i zapowiadają walkę podobną do tej, którą stoczyli na Węgrzech z Viktorem Orbanem.

Deutsche Welle ostrzega, że polski rząd „celuje w niemieckich wydawców”.

Obok przekształcenia mediów publicznych w narodowe niekomercyjne instytucje kultury, którymi kierować będą jednoosobowe zarządy, chodzi również o zmiany w strukturze własności mediów pod kątem „repolonizacji”. Mowa jest o częściowym „wyparciu niemieckich wydawców” z rynku, „odkupieniu od nich udziałów”, tworzeniu „polskich mediów”. Odpowiednia ustawa zapowiadana jest na początek przyszłego roku

— relacjonuje w alarmistycznym tonie dw.com.

Jak podkreśla portal, „zapowiedzi te mają prawo niepokoić niemieckich wydawców”, gdyż są oni największymi udziałowcami na polskim rynku medialnym. Dla przykładu, opanowali niemal cały rynek dzienników regionalnych i tygodników lokalnych (Polska Press/Passauer), ogromny segment kolorowych magazynów (Bauer Media – koncern ten jest również właścicielem RMF).

Wielkie udziały w rynku mediów posiada w Polsce także koncern Burda (m.in. „Focus” „InStyle”, „Elle”) oraz Axel Springer (m.in. „Fakt”, „Sport”, „Newsweek”)

— przypomina dw.com.

Koncern wydający tygodnik, którym kieruje Tomasz Lis, w reakcji na zapowiedź repolonizacji mediów w Polsce, powołuje się na prawo unijne.

Deutsche Welle przytacza wypowiedź rzecznik Axel Springer SE w Berlinie.

Pokładamy nadzieję w tym, że Polska, jako kraj członkowski UE, w dalszym ciągu będzie się kierować zasadami demokracji i wolnej gospodarki rynkowej. Do tego należą także wolność wypowiedzi i wolność prasy jako podstawowe wartości w Europie

stwierdza Manuel Adolphsen.

Konfrontacyjnie wypowiada się również Horst Roeper z Instytutu Formatt w Dortmundzie, przedstawiany jako medioznawca i ekspert w dziedzinie koncentracji mediów.

Zapowiedzi polskiego rządu brzmią jak zapowiedź wywłaszczenia. Ich realizacja wydaje się trudna w obliczu prawa europejskiego, które chroni zagranicznych inwestorów

— twierdzi Roeper.

Powołuje się przy tym na sytuację na Węgrzech, gdzie Viktor Orban chciał obłożyć 50-procentowym podatkiem niemiecki koncern medialny RTL Klub. Spółka poskarżyła się Komisji Europejskiej, a ta wymogła na węgierskim rządzie wycofanie się z zamiaru.

Jak podaje Deutche Welle, na alarm bije także Niemiecki Związek Dziennikarzy (DJV).

Szef tej korporacji, Frank Ueberall, w histerycznym tonie komentuje zawieszenie w TVP Karoliny Lewickiej po jej skandalicznym wywiadzie z wicepremierem Piotrem Glińskim.

To przedsmak tego, co może grozić dziennikarzom w Polsce, kiedy wykonują swoją pracę

— ocenia Ueberall.

Odnosząc się do zapowiedzi wyparcia zagranicznych inwestorów z polskich wydawnictw prasowych, rzuca:

Nacjonalizacji mediów nie można pogodzić z wolnością osiedlania się w Europie.

Czyżby redaktor Ueberall zamierzał osiedlić się w Polsce, by czytać tu polskojęzyczną niemiecką prasę?

JUB/dw.com

http://wpolityce.pl/media/273455-blady-strach-w-niemczech-przed-repolonizacja-mediow-zapowiedzi-polskiego-rzadu-brzmia-jak-zapowiedz-wywlaszczenia?strona=3

Przeczytaj także:

Rząd Merkel nie atakuje rządu PiS, bo robią to za niego niemieckie media i użyteczni idioci w Polsce

 

Posted in Czasopisma, Gospodarka i Ekonomia, Polityka i aktualności | 1 Comment »

Z Polski wypływa 90 mld złotych – Mateusz Morawieckirocznie

Posted by tadeo w dniu 26 listopada 2015

Morawiecki: 500 złotych na dziecko, bezpieczny poziom deficytu finansów publicznych i zrównoważony wzrost (cześć 2.)

Mateusz Morawiecki, minister rozwoju w wywiadzie z PAP odniósł się do planów i wyzwań na najbliższe miesiące. Priorytetowym zadaniem jest utrzymanie deficytu sektora finansów publicznych na bezpiecznym poziomie, przy jednoczesnej realizacji obietnic wyborczych, w tym 500 złotych na dziecko i utrzymanie zrównoważonego wzrostu gospodarczego. Wiceminister skomentował także możliwe cięcie stóp procentowych i podatek od kopalin.

Mateusz Morawiecki, minister rozwoju. Fot. Sławomir Kamiński, źródło: Agencja Gazeta

Mateusz Morawiecki, minister rozwoju. Fot. Sławomir Kamiński, źródło: Agencja Gazeta

Morawiecki: Chcemy wspierać polski eksport (część 1.)

Rząd w średnim terminie będzie dążył do trzymania w ryzach deficytu sektora finansów publicznych – poinformował w wywiadzie dla PAP wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki.

– Obecnie pytanie brzmi, czy deficyt sektora finansów publicznych wyniesie 2,8 proc. czy 3,2 proc. PKB. To nie jest znacząca różnica. Deficyt pozostanie na bezpiecznym poziomie – powiedział w wywiadzie dla PAP Morawiecki.

– W średnim okresie będziemy trzymali deficyt w ryzach, czyli wokół 3 proc. PKB, a nawet poniżej tego poziomu. Najważniejsze jest to, żeby deficyt sektora finansów publicznych działał antycyklicznie. Dzięki temu w sytuacji spowolnienia gospodarki będziemy mieli bufor służący szybszym inwestycjom, które będą czynnikiem stabilizującym koniunkturę – dodał.

– W sytuacji wysokiego wzrostu gospodarczego powinniśmy natomiast ten deficyt zmniejszać, żeby jako lokomotywę wzrostu gospodarczego wykorzystywać inwestycje prywatne. Łącznie zaowocuje to wypracowaniem zdrowszych mechanizmów wzrostu gospodarczego – powiedział Morawiecki.

Jego zdaniem, w praktyce dodatkowe wydatki związane z realizacją zapowiedzi wyborczych w przyszłym roku wyniosą od 20 do 30 mld zł.

– Koszty naszych działań w zakresie polityki społecznej będą znacznie niższe, niż dziś się to przewiduje. Uważam, że graniczną wartością jest 25-30 mld zł. Kilka miliardów złotych dochodów dadzą podatki sektorowe. Przy niewielkim zwiększeniu deficytu i przy jednoczesnym – nawet częściowym – domknięciu luki w VAT i CIT, co również przyniesie po kilka miliardów w obu przypadkach, jesteśmy bardzo blisko uzyskania 20 mld zł dodatkowych dochodów budżetowych. Jest to jak najbardziej realne do spięcia – powiedział.

Bezpieczny, zrównoważony rozwój

Wicepremier i minister rozwoju wskazał, że ważne jest nie tylko tempo rozwoju gospodarczego, ale również jego jakość.

– Bardzo zależy mi na rozwoju zrównoważonym, czyli takim, który nie tylko uwzględnia zrównoważenie finansów publicznych państwa, ale także coraz większą równowagę na rachunku bieżącym, który przecież m.in. pokazuje stopień uzależnienia od zagranicy – powiedział.

– Wierzę, że poprzez wewnętrzne czynniki wzrostu, czyli poprzez silniejsze inwestycje i konsumpcję, która +wsiąka+ głównie w produkcję i usługi generowane w Polsce, doprowadzimy do takiej mieszanki generatorów wzrostu PKB, która będzie bezpieczna i stabilna w średniej i długiej perspektywie. Można powiedzieć, że naszym zadaniem obecnie jest nadanie gospodarce dynamiki, jej rozruszanie. Gdy to się uda, pewne mechanizmy będą samoczynnie napędzały dalszy rozwój. Kiedy samochód ma ruszyć z miejsca, używamy najsilniejszego, pierwszego biegu, bo wtedy opór materii jest największy. Potem, gdy już pojazd się toczy, można włączyć bieg słabszy, ale szybszy – dodał.

– 4,0 proc. zrównoważonego wzrostu PKB jest znacznie korzystniejsze, niż 5-6 proc., które opiera się na powiększaniu długu zagranicznego i jeszcze bardziej osłabia międzynarodową pozycję inwestycyjną Polski netto, która już dziś ma wartość ujemną na poziomie 66 proc. PKB – powiedział Morawiecki.

Zaznaczył, że z tego tytułu z Polski „wypływa” w postaci dywidend, odsetek od obligacji i odsetek od depozytów, rachunków bieżących, kredytów i kredytów handlowych ok. 90 mld zł.

– Żeby stopniowo odwrócić ten negatywny trend, musimy pobudzić wewnętrzne czynniki wzrostu – zarówno konsumpcję, inwestycje, jak i eksport. Chodzi zatem zwłaszcza o te czynniki wzrostu, które nie generują deficytu handlowego. Potrzebujemy takich inwestycji, które uruchomią również głównie kapitał dostępny w Polsce. M.in. spory zasób gotówki polskich firm na kontach. Dlatego też pora na ułatwienia dla rodzimych przedsiębiorców i dobre schematy gwarancyjne – powiedział Morawiecki.

– Jeśli np. w najbliższych 2 latach skutecznie zachęcimy przedsiębiorstwa do uruchomienia choćby dodatkowych (ponad trend) 50-70 mld zł z ich pieniędzy, które przekraczają znacznie 200 mld zł, to będzie to ogromny impuls inwestycji prywatnych w perspektywie kilku lat – dodał.

– Te środki tam są. Przedsiębiorcy ich nie uruchamiają. Również dlatego, że brakuje dobrych, dużych okazji inwestycyjnych. Poprzez wykorzystanie środków europejskich będziemy generować takie dobre okazje inwestycyjne. To pozytywne impulsy, które będą zachęcały przedsiębiorców do aktywności, co przełoży się na zainteresowanie kolejnych inwestorów i kooperantów. To takie koło zamachowe. Wzmocniony zostanie program gwarancyjny, który również należy do arsenału środków rozwoju. Do tego dochodzi też zrewitalizowany PiR, który kapitałowo będzie wchodził w te przedsięwzięcia. Wierzymy, że firmy zaktywizują wówczas część dostępnego kapitału – powiedział.

500 złotych na dziecko dla najbardziej potrzebujących

Zgodnie z zapowiedziami PiS planowane jest uruchomienie programu świadczeń polegającego na wypłacie 500 zł, które mają przysługiwać na drugie i każde kolejne dziecko. Na pierwsze dziecko świadczenie ma przysługiwać w przypadku, kiedy dochód rodziny w przeliczeniu na osobę nie przekracza 800 zł. We wtorek na konferencji premier Beata Szydło mówiła, że pomysł wprowadzenia górnego pułapu dochodów, powyżej którego lepiej zarabiającym rodzinom nie przysługiwałby środki z programu „500 plus”, jest „tematem do dyskusji”.

– Polityka demograficzna jest ważną, ale bardzo skomplikowaną częścią strategii każdego państwa. Proponowany przez nas program daje wyraźny, pozytywny impuls ku poprawie sytuacji demograficznej – powiedział wicepremier Morawiecki.

– Wychowanie dziecka pociąga za sobą duże koszty, które mogą być przeszkodą dla wielu ludzi. My chcemy pomóc przełamać tę przeszkodę, aby w Polsce mogło się rodzić więcej dzieci – dodał.

– Z tego powodu można też zadać pytanie, czy ze względu na przyświecający nam cel zasadne jest, żeby taki dodatek przysługiwał osobom zamożnym. Warto się zastanowić rzeczywiście, czy nie powinno być zastosowane kryterium dochodowe, żeby środki te trafiały do realnie potrzebujących rodzin, natomiast ludzie, którzy są wysoko uposażeni, nie powinni otrzymywać tego typu świadczenia. Bo prócz bodźców demograficznych służyć mogłyby one zwiększeniu szans i możliwości rodzin mniej zarabiających. Ale chcielibyśmy oczywiście, aby większa liczba dzieci rodziła się w każdej rodzinie, również tych bardzo dobrze uposażonych – powiedział.

Sektor bankowy zostanie stabilny

Minister rozwoju ocenił, że plany dotyczące opodatkowania banków oraz kwestii rozwiązania kredytów walutowych będą tak skonstruowane, aby nie zdestabilizować sektora bankowego.

– Propozycje w tym zakresie są opracowywane przez Ministerstwo Finansów. Banki są bardzo ważną częścią krwiobiegu gospodarczego i wszystko będzie skonstruowane w taki sposób, aby nie doprowadzić do niestabilności finansowej w tym sektorze. Zmniejszenie zysków nie oznacza niestabilności. Na pewno jej nie będzie – powiedział.

– Kumulacja obciążeń w sektorze jest kwestią rozliczeń księgowych. Niektóre szkoły księgowe mówią, na przykład, że opłata na BFG mogłaby być rozłożona na cały rok. Inne z kolei – że musi być ona poniesiona w jednym miesiącu. I ta druga jest, wydaje się, bardziej kanoniczna. Myślę jednak, że inwestorzy będą zdawali sobie sprawę, iż niekorzystny wynik finansowy w jednym miesiącu i kwartale związany jest ze sposobem rozliczenia tych obciążeń, z konstrukcją księgową, a nie z faktyczną rentownością danego biznesu za dany okres – dodał.

Stopy procentowe mogą być niższe

W opinii wicepremiera z punktu widzenia gospodarki „nic złego się nie stanie”, jeśli stopy proc. NBP zostaną jeszcze trochę obniżone.

– Nie widzę problemu z punktu widzenia gospodarki, gdyby stopy procentowe NBP miały zostać obniżone jeszcze o 25 pb. To jest jednak decyzja niezależnej RPP. W przypadku jednak, gdyby Rada podjęła taką decyzję, nie przewidywałbym niczego złego – powiedział.

– Na razie mamy deflację, a nie inflację. Cel inflacyjny NBP to 2,5 proc. plus minus 1 pkt proc. Nie mieścimy się na razie w tym celu. To jest jednak polityka banku centralnego – dodał.

Podatek od kopalin

Morawiecki wskazał, że nowy rząd porusza się w ramach perspektywy budżetowej, którą odziedziczył po poprzedniej ekipie.

– W związku z tym musimy przeanalizować to, jak będzie wyglądał faktycznie budżet na przyszły rok i do tego dostosujemy też zmiany podatkowe – powiedział.

– Optowałbym za tym, żeby podatek od kopalin był uzależniony od światowych cen surowców. W sytuacji wysokich cen i wysokich zysków podatek od kopalin mógłby być wyższy, a w sytuacji bardzo niskich cen, również podatek byłby odpowiednio niższy, spłaszczony. Ale to są dziś konstrukcje teoretyczne, ponieważ dyskusja nad tym dopiero zostanie rozpoczęta i nie ma jeszcze żadnych przesadzających decyzji – dodał.

Morawiecki: Chcemy wspierać polski eksport (część 1.)

Sebastian Karbarczyk, Jacek Barszczewski

Źródło: PAP Biznes

Czytaj więcej na http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/morawiecki-500-zlotych-na-dziecko-bezpieczny-poziom,2209533,4199?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Posted in Gospodarka i Ekonomia | Leave a Comment »

450 miliardów złotych w błoto – raport o wielkim marnotrawstwie Platformy Obywatelskiej

Posted by tadeo w dniu 21 października 2015

foto: Fundacja Republikańska

449,7 miliardów złotych zmarnowały w ciągu ostatnich ośmiu lat rządy Platformy Obywatelskiej i PSL – wynika z opracowania Fundacji Republikańskiej, opartego m.in. na raportach Najwyższej Izby Kontroli. Tę i tak szokującą liczbę zwiększa szereg innych pomniejszych działań i zaniedbań, które skutkowały marnotrawstwem publicznych pieniędzy.

Na finiszu kampanii wyborczej Platforma Obywatelska podkreśla – często posiłkując się liczbami – swoje rzekome osiągnięcia: wzrost gospodarczy, niższą stopę bezrobocia, wydatki na infrastrukturę. Zapomina przy tym podawać najważniejszy wskaźnik: rozmiar gigantycznego długu publicznego, który wynosi już obecnie bilion siedemdziesiąt siedem miliardów, czyli 1077 miliardów złotych! W 2007 r., gdy Platforma Obywatelska obejmowała władzę, wynosił on zaledwie 527 miliardów złotych – a zatem kolejne rządy PO–PSL powiększyły go przez osiem lat niemal dwukrotnie.

To jednak niejedyna gospodarcza zbrodnia Platformy. Jak pokazuje opracowanie Fundacji Republikańskiej – przez te same osiem lat władza zmarnowała niemal równowartość tej gigantycznej sumy, o którą powiększyło się od 2007 r. zadłużenie polskiego państwa.

Oto konkretne kwoty:

187,6 mld zł – wyłudzenia podatku VAT w latach 2008–2015

Tylko w br. luka w dochodach z VAT wynikająca z wyłudzeń tego podatku wyniesie – według ekspertów agencji PricewaterhouseCoopers – aż 53 mld zł. Osiągnie jednocześnie rekordowy poziom 3 proc. PKB.

Warto przypomnieć, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości – jeszcze w 2007 r. – uszczuplenia w podatku VAT także występowały, ale wynosiły zaledwie 0,6 proc. PKB. Jak wyliczył eurodeputowany Zbigniew Kuźmiuk, gdyby walka z wyłudzeniami VAT była w 2014 r. tak samo zdecydowana jak za rządów PiS, tylko w 2014 r. budżet państwa byłby bogatszy o 42 mld zł.

Niestety, od 2008 r. tracimy na wyłudzeniach podatku VAT 30–50 mld zł rocznie. Według Fundacji Republikańskiej daje to niewyobrażalną kwotę 187 mld w latach 2008–2015.

153 mld zł – wirtualne zasilenie ZUS ze środków OFE w 2014 r.

Chodzi oczywiście o słynny skok na oszczędności Polaków odłożone w Otwartych Funduszach Emerytalnych. W 2014 r. za sprawą rządu Donalda Tuska ZUS przejął od OFE aktywa warte dokładnie 153 mld zł. Wszystko po to, by o taką sumę zmniejszyć „na papierze” dług publiczny. Nawet portal Tomasza Lisa, znanego z prorządowej postawy, pisał wówczas: „Ustawa, dzięki której Polacy są jednoznacznie skazani na ZUS, została przepchnięta przez sejm w trzy dni, w sposób urągający zasadom demokracji”.

Transfer pieniędzy należących do 16 mln podatników na konto Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, będącego „czarną dziurą” finansów publicznych, to nic innego jak zwykła grabież. Odebrane Polakom środki służyć bowiem będą do bieżącego finansowania deficytu ZUS, który cały czas się zwiększa. Innymi słowy: nasze oszczędności, które miały się powiększać na funduszach, zostaną spożytkowane na przedłużenie agonii bankrutującego ZUS.

80 mld zł – straty budżetu na cenach transferowych w latach 2007–2015

Ceny transferowe i olbrzymie straty, jakie w ostatnich latach ponosi na nich państwo, to temat, który pojawia się niezwykle rzadko nawet w opozycyjnych mediach. Tymczasem z raportu „Znikające miliardy. Jak transfer dochodów za granicę drenuje polski budżet”, przygotowanego przez Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, jasno wynika, że „zjawisko przerzucania dochodu do obcych jurysdykcji podatkowych realizowane za pomocą cen transferowych kosztuje polski budżet co najmniej 10 miliardów złotych rocznie”.

Czym są ceny transferowe? To ceny stosowane w transakcjach między podmiotami powiązanymi, np. między filiami danego przedsiębiorstwa w kraju i za granicą. Polityka cen transferowych służy często do takiego ich ustalania, by przerzucać dochody, od których zostanie odprowadzony podatek, do państw o niższym opodatkowaniu.

Państwo Platformy jest w tej sprawie bezradne – podobnie jak w przypadku wyłudzania VAT. Najwyższa Izba Kontroli informowała w jednym z raportów, że we wrocławskiej skarbówce dwóch urzędników chciało przeszkolić się w zakresie wykrywania oszustw na cenach transferowych, ale na ich szkolenie… zabrakło pieniędzy.

„Straty wynikają ze słabości instytucjonalnej i kadrowej polskiego fiskusa. Kontrole w zakresie cen transferowych są rzadkie i niepoprzedzone tzw. analizą ryzyka. Podmioty do kontroli typowane są więc na zasadzie losowej, a nie według rzeczywistego potencjału w zakresie transferowania dochodu”

– można przeczytać w raporcie Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

10,5 mld zł – wzrost nakładów na zatrudnienie w administracji publicznej w latach 2008–2012

Rozrost administracji w latach 2013–2015 też zapewne był kosztowny, ale twarde dane dotyczą tylko lat 2008–2012. Autorzy raportu Fundacji Republikańskiej z 2012 r. dowodzą, że w okresie 2008–2012 liczba urzędników administracji centralnej wzrosła o 19 285 osób, czyli o 10,64 proc. „W ciągu pięciu lat rządów PO z kieszeni podatnika finansowane jest dodatkowe miasto urzędników wielkości na przykład Nakła, Pułtuska, Sulejówka lub Wieliczki. Na podstawie samych umów o pracę, w latach 2008–2012 państwo zatrudniło w administracji centralnej dodatkowych 16 640 urzędników” – można było przeczytać w raporcie z 2012 r.

I wreszcie najbardziej porażająca liczba: wydatki na administrację w latach 2008–2012 wzrosły aż o 10,6 mld zł! Oznacza to, że w 2012 r. przeciętny podatnik płacił na administrację centralną średnio 1034 zł rocznie – dziś ta „składka” na urzędników jest już z pewnością znacznie większa.

„Kwotę 10,6 mld zł udałoby się zaoszczędzić, gdyby począwszy od roku 2008 nie zwiększano zatrudnienia w administracji, a wydatki waloryzowano o normalny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń i cen. W tym samym czasie wydatki na Fundusz Kościelny wyniosły tylko 89 mln zł”

– przypomina Fundacja Republikańska.

7 mld zł – straty budżetu z tytułu nierozstrzygniętej aukcji na częstotliwość LTE w 2015 r.

Chodzi o aukcję zasobów radiowych 800 MHz i 2,6 GHz przeznaczonych dla operatorów komórkowych, mających rozwijać internet mobilny w technologii LTE. Licytacja trwa od wielu miesięcy i choć operatorzy zadeklarowali już za te częstotliwości kwoty sięgające 7 mld zł, nie może się zakończyć. Sytuację komplikuje zarówno złe przygotowanie aukcji przez Urząd Komunikacji Elektronicznej, jak i próby ingerencji w licytację ministra administracji i cyfryzacji Andrzeja Halickiego – zdaniem operatorów „łamiące wszelkie zasady przyzwoitej legislacji”.

Państwo nie ma więc 7 mld, a Polacy – szerszego dostępu do internetu LTE. Zresztą minister Halicki przyznał niedawno:

„Ja sam z pewnym niepokojem patrzę na proces, bo jesteśmy mniej więcej trzy lata spóźnieni w stosunku do innych krajów, które to pasmo udostępniły dawno w tym celu, by szybki internet wysokiej jakości docierał do odbiorców”.

5 mld zł – wypłaty odszkodowań za jednorękich bandytów

Na tyle wyceniana jest łączna wartość odszkodowań, jakie skarb państwa będzie musiał wypłacić właścicielom automatów do gry, tzw. jednorękich bandytów. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł bowiem przed kilkoma tygodniami, że kary za instalowanie automatów do hazardu poza kasynami – pokłosie słynnej, pisanej na kolanie ustawy hazardowej – były nałożone nielegalnie. Firmy, które padły wówczas ofiarą rządowej nagonki, mogą więc domagać się odszkodowań.

Suma 5 mld zł podana w opracowaniu Fundacji Republikańskiej to co prawda strata potencjalna, ale wyliczenie to zakłada minimalny poziom szkód poniesionych w wyniku nieudolności rządu. Wszystko wskazuje bowiem, że podatnicy zapłacą za nielegalną walkę z jednorękimi bandytami jeszcze więcej. „Fakt” pisał po orzeczeniu Naczelnego Sądu Administracyjnego:

„We wrześniu 2014 r. Ministerstwo Finansów obliczało zobowiązania wobec poszkodowanych przez te przepisy firm na ok. 6 mld zł. Przy czym tylko 45 mln zł to kary, reszta to żądania odszkodowań. Dziś może to być znacznie więcej pieniędzy, zwłaszcza że wiele firm w tym czasie upadło z powodu nałożonych kar”.

1,465 mld zł – budowa nieefektywnej e-administracji od 2012 r.

W 2014 r. ONZ przygotowała raport oceniający poziom informatyzacji urzędów w poszczególnych krajach świata. Okazało się, że mimo setek milionów wydawanych z wielkim rozgłosem na elektroniczną administrację jej poziom w Polsce jest niższy niż… w Rosji i Kazachstanie. Informatyzacji urzędów i instytucji publicznych towarzyszą liczne skandale (najgłośniejszy to infoafera), a większość wprowadzanych systemów jest nieefektywna i koszmarnie droga. Do najbardziej kosztownych należą (oprócz omawianego osobno systemu informatycznego ZUS): e-Zdrowie (na razie pochłonął 494 mln zł, ale do ukończenia potrzeba jeszcze 218 mln), System Informacyjny Statystyki Publicznej (SISP, 238 mln zł), System Rejestrów Państwowych (219 mln zł) i Platforma Usług Elektronicznych (122 mln zł).

Symbolem marnotrawstwa pieniędzy w dziedzinie informatyzacji państwa stała się Emp@tia – kuriozalny portal internetowy dla osób bezdomnych i potrzebujących pomocy społecznej. Kosztował on… 45 mln zł, a mimo to – jak sprawdziła „GP” – na stronę tę wchodzi dziś ledwie garstka osób. Dość powiedzieć, że znacznie więcej internautów odwiedza choćby bloga internauty piszącego pod pseudonimem Matka Kurka.

1,26 mld zł – strata na Stadionie Narodowym

Tu rachunek jest prosty. Stadion Narodowy, sztandarowa inwestycja Platformy Obywatelskiej, miał kosztować 655 mln zł. Ale jego budowa pochłonęła ostatecznie… 1,9 mld zł. Raport NIK w tej sprawie był miażdżący dla rządu. Najwyższa Izba Kontroli bardzo krytycznie oceniła fakt, że koszt budowy stadionu przekroczył co najmniej o 1 mld zł pierwotnie planowaną kwotę. Izba negatywnie oceniła również zarządzanie stadionem przez Narodowe Centrum Sportu. Po turnieju EURO 2012 na obiekcie odbył się m.in. koncert Madonny, który przyniósł stratę w wysokości ponad 4,6 mln zł.

700 mln zł – Gawron/Ślązak, czyli najdroższy patrolowiec świata

To chyba najbardziej groteskowa inwestycja w całej historii polskiego wojska. W 2001 r. rząd Leszka Millera rozpoczął budowę okrętu wojennego „Ślązak”, czyli wielozadaniowej korwety typu Gawron. Budowa szła powoli, ale okręt miał być chlubą polskiej marynarki. W 2012 r. doszło jednak do niespodziewanego zwrotu akcji: rząd Platformy zadecydował o porzuceniu projektu, który pochłonął już kilkaset milionów złotych, i o zupełnie bezsensownym dokończeniu budowy „Ślązaka” jako… zwykłego patrolowca. W 2015 r. sytuacja wygląda więc tak: zamiast korwety za 400 mln zł mamy (wciąż jeszcze nieukończony) patrolowiec za 1,1 mld zł! Czyli – jak mówią niektórzy – „najdroższą motorówkę świata”.

800 mln zł – roczny koszt obsługi systemów informatycznych w ZUS

Były prezes ZUS Zbigniew Derdziuk zdradził, że roczny koszt utrzymania i obsługi systemów informatycznych tej instytucji wzrósł już do 800 mln zł. Niemożliwe? A jednak. Jak wyliczył zajmujący się podatkami i finansami portal pox.pl – to kwota równa miesięcznym składkom emerytalnym odprowadzanym przez wszystkich polskich przedsiębiorców.

W 2014 r. raport na temat nieprawidłowości w ZUS przygotowała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Nie wiedzieć czemu, dokument utajniono. Przeciwko bezprawnej, ich zdaniem, decyzji kancelarii Ewy Kopacz protestują stowarzyszenia domagające się jawności w życiu publicznym. Ten utajniony raport to jak na razie jedyna aktywność rządu w sprawie katastrofalnie wielkich i wciąż wzrastających kosztów obsługi systemu informatycznego ZUS. Nawet jeśli pozostałyby one na obecnym poziomie, to w ciągu najbliższej dekady samo utrzymanie systemu kosztować nas będzie 8 mld zł.

Co najmniej miliard złotych – straty na podwyższeniu akcyzy na papierosy i alkohol

Szaleństwo fiskalne rzekomo liberalnego rządu doprowadziło do tego, że po podwyższeniu akcyzy na papierosy i wódkę wpływy do budżetu… spadły. Podatki są już bowiem tak absurdalnie wysokie, że ludzie wolą kupować używki z przemytu. Decyzje rządu PO doprowadziły więc nie tylko do wymiernych strat w budżecie, lecz także do rozkwitu mafii przemytniczych.

Liczby? W 2012 r. wpływy z podatku akcyzowego od wyrobów tytoniowych wyniosły 18,6 mld zł. Po wyraźnym podwyższeniu akcyzy wpływy w 2013 r. wyniosły już tylko 18,2 mld zł, a w 2014 r. – 17,9 mld zł. Czyli na samym tylko nadmiernym opodatkowaniu papierosów straciliśmy w ciągu dwóch lat około miliarda zł.

182 mln zł – koszty przygotowania budowy elektrowni atomowej

Polska Grupa Energetyczna (PGE) od 2009 do 2014 r. wydała na przygotowania do budowy elektrowni atomowej 182 mln zł. Były szef powołanych do tego celu spółek – Aleksander Grad z PO – według mediów otrzymywał w nich wynagrodzenie w wysokości 55 tys. zł miesięcznie.

Pieniądze te zostały najwyraźniej wyrzucone w błoto, bo na początku października 2015 r. premier Ewa Kopacz zadeklarowała, że… nie zamierza jednak budować elektrowni atomowej. „W przeciwieństwie do moich oponentów politycznych nie mam w tyle głowy po cichu budowania elektrowni atomowej” – powiedziała szefowa PO.

Kandydatka PiS na premiera Beata Szydło skomentowała te słowa następująco:

„W 2009 r. rząd Donalda Tuska przyjął uchwałę o przygotowaniu programu Polska Energetyka Jądrowa, a w 2014 r. zaczął on być wdrażany w życie. Minister Aleksander Grad został szefem tego programu i pobierał sowite apanaże, a dzisiaj premier Ewa Kopacz mówi, że nie ma już takich planów. Czy premier Ewa Kopacz panuje nad tym, co dzieje się z pieniędzmi podatników, które wypłacane są z budżetu państwa na różne projekty?”.

Posted in Gospodarka i Ekonomia | Leave a Comment »

Trzeba być historycznym ignorantem, aby wańkowiczowskich bohaterów z „Tworzywa” porównywać z afrykańskimi czy azjatyckimi przybyszami

Posted by tadeo w dniu 22 września 2015

Fot. PAP/EPA/NAKE BATEV
Fot. PAP/EPA/NAKE BATEV

To między innymi Polacy (Gąsior, Klekot, Pasik) opisani przez Wańkowicza zbudowali rolniczą potęgę Kanady. Nie pojechali na socjal, ale do puszczy. Karczowali, siali, zbierali i od dna, od dołu budowali gospodarcze mocarstwo. Tysiące osadników z Polski jak tysiące mrówek wzniosło Amerykę Północną na wyżyny dobrobytu.

Pułaski i Kościuszko też nie pojechali do USA po zasiłki. Kto wie jak by wyglądała Ameryka bez ich udziału.

Gdyby nie geniusz budowlany Rudolfa Modrzejewskiego (syna aktorki, Heleny) to Ameryka nie miałaby do dzisiaj wielu swoich mostów. To wynalazca mostów wiszących, twórca linii kolejowych w USA. Urodzony w Bochni nie zarejestrował się jako bezrobotny uchodźca.

A kto nie słyszał o Antonim Patku, twórcy najlepszych na świecie zegarków, powstaniec listopadowy, a teraz niemal symbol Szwajcarii. Przykłady polskich emigrantów, którzy w swoich nowych ojczyznach przyczynili się do ich rozwoju kulturalnego, gospodarczego czy politycznego można by mnożyć.

Ale czy tylko oni?

A Ci budowlańcy, którzy często „na czarno” wznosili w Niemczech domy, kładli dachy, naprawiali auta, pracowali u bauerów? Pożyteczni, pracowici, anonimowi, liczeni w… milionach? Czy bez polskich gastarbeiterów potęga Niemiec byłaby dzisiaj tak ogromna? Wątpię.

A Ci wszyscy oszukani przez system platformianej propagandy, którzy wykonują w Anglii pracę, którą Brytyjczycy pogardzają? To dzięki nim w tysiącach pubów są czyste talerze i kufle. Czyż to nie praca, nie pożytek? A wszyscy nasi rodacy, którzy pracowali w kopalniach Belgii, Francji, którzy mustrowali się pod obcymi banderami, którzy pracowitością i uczciwością budowali dostatniejszy świat? Czyż nie byli emigrantami?

Owszem, był jakiś margines tych, którzy kradli auta, pili wódę i włamywali się  do posesji. Ale ilu ich było? Jeden na pięciuset?

Jak można porównywać nadciągającą do Europy tłuszczę dobrze wykarmionych i młodych osiłków, którym w większości naprawdę żadna praca nie w głowie, z rzeszą polskich emigrantów, wypędzanych z kraju przegranymi powstaniami, zaborami, wojną, komunizmem, stanem wojennym? Tymi, którzy okazywali się być gigantami pracowitości, uczciwości i prawości. Trzeba być historycznym ignorantem, aby wańkowiczowskich bohaterów z „Tworzywa” porównywać z afrykańskimi czy azjatyckimi przybyszami. I tu nie ma nawet przestrzeni do gdybania. Wystarczy popatrzyć na doświadczenia Francji, Anglii, Niemiec, Hiszpanii, aby się przekonać jak to może wyglądać.

Posted in Gospodarka i Ekonomia | Leave a Comment »