WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Wiersze’ Category

CHLEB

Posted by tadeo w dniu 27 czerwca 2019

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi

Pierwszy znak krzyża nożem zrobiony,
Dopiero potem był podzielony.
Ta kromka chleba to coś świętego,
Kto nie był głodny nie pozna tego.


Gdy pod dostatkiem go ludzie mają,
I do śmietników go wyrzucają.
Pomyśl co robisz, możesz żałować,
Bo kiedyś będzie Ci Go brakować.


Pomyśl o ludziach co by zrobili,
Z jakim szacunkiem by Go tulili.
Ci co są głodni i Go nie mają,
Tej jednej kromki w koszach szukają.


Pomyśl o ludziach co umierali,
Za kromkę chleba życie oddali.
Pomyśl o matce co ból Ją zżera,
Kiedy jej dziecko z głodu umiera.


Pomyśl o pracy, pomyśl o trudzie,
Byś nie był głodny, pracują ludzie.
Czy Ty szanujesz ten pot na czole?
Ręce zmęczone przez ciężką role?


Na koniec pomyśl co Ci zostało,
Dla Ciebie dużo, dla innych mało.
Dla Ciebie tylko kawałek chleba,
Dla Innych szczęście – jak dotknąć nieba.


Trzymasz Go w ręce. Co zrobisz teraz?
Ty Go wyrzucisz, a Ktoś umiera.
Ty trzymasz życie właśnie w tej chwili,
A inni tylko by zazdrościli…

Reklamy

Posted in Wiersze | Leave a Comment »

Poezja wielkiego patrioty Adama Asnyka : „Do młodych”, „Miejcie nadzieje”

Posted by tadeo w dniu 2 czerwca 2019

https://www.youtube.com/watch?v=DynwtiwDfJs

image

Obraz Jacka Malczewskiego, Adam Asnyk z muza.1894/7

   Wiersz powstał w 1880 r. Każde zdanie jest w nim bezcenne :”Szukajcie PRAWDY jasnego PŁOMIENIA….” Nie ulegajcie, nie zgadzajcie się na kłamstwa, półprawdy i przemilczenia. Tak jest. Tak należy robić.

Ci młodzi, którzy się wtedy urodzili, zapewne walczyli z bolszewikami w 1920 r i mieli szanse doświadczyć i zrozumieć głębokie przesłanie tych strof.

Jedno zdanie z tego wiersza stale przychodziło mi na myśl przed chwila, ale nie wiedziałam, kto to napisał i kiedy. Od czego są jednak Google?

Takie niezwykle natchnienie w ten dzień „po” emocjach wyborczych…Skąd? Właśnie wcześniej słuchałam, co o wyborach mówi Ojciec dyrektor Radia Maryja.  Słychać ulgę w glosie i apel, by trwać i być aktywnym.

Słowa- Adam Asnyk, „Miejcie nadzieje…”

Myślę, ze siły niszczycielskie zniszczyły swoje własne  szanse, tak im zależało, by zdobyć rząd dusz i zaprowadzić nowy porządek świata. Nie ich świata. Podkuliły ogony, odeszły lizać rany i obmyślać odwet.W to, ze wrócą, nikt rozsądny nie wątpi. „Pycha przed upadkiem kroczy”. Kroczyli w Gdańsku…. z kroczem na transparentach.  Dokąd zaszli? Kroczyli i przekroczyli pewne granice…

Adam Asnyk, jak czytam w wiki, to syn Powstańca Listopadowego , zesłańca na Sybir, który osiadł po zesłaniu w Kaliszu. Sam poeta Adam Asnyk był członkiem Rządu Narodowego w Powstaniu Styczniowym .Wybitnie wykształcony na Zachodzie, osiadł w Krakowie, gdzie był radnym miejskim, a potem posłem do parlamentu. Tak bardzo na czasie jawi się i poezja i postać tego poety, który zostawił i nam ten wiersz pod rozwagę.

https://literat.ug.edu.pl/asnyk/080.htm

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Adam_Asnyk

Trafiłam tez na nieznany wiersz A. Słonimskiego pt.” Polska”.Świetny mógłby być jako tekst piosenki.

http://wiersze.doktorzy.pl/polska2.htm

https://www.salon24.pl/u/daani/959262,sliczny-wiersz-adama-asnyka-na-czasie-pt-do-mlodych?fbclid=IwAR2AXq9PnFeOEpRCZ69WfvNSSm-qIaRIJYQpJ86JyjleFbP9Sl5W0kqP5DU

Zobacz także:

Posted in Wiersze | Leave a Comment »

Zawierzam Maryi

Posted by tadeo w dniu 13 marca 2019

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie stoją i w budynku

Wyszła ze swej chatki
Wspierać polskie dziatki.
Zdzierała kolana
I prosiła Pana:

Błagam Cię z ufnością,
Obdarz kraj miłością,
Niech uniknie sporów,
Parodii wyborów,


Niech ludzie pojmują
Jaki los zgotują,
Gdy do edukacji
W ramach złej atrakcji


Wprowadzą szkolenie
Z jakiejś masturbacji.
Boże, ratuj, błagam!
Znów przed Tobą padam. 


Chroń te małe szkraby!
Słuchaj starej baby.
Kiedy byłam mała
Mama mnie chowała,


Że pamiętać trzeba
Ważność kromki chleba.
Że jest chłop, niewiasta.
Taki układ, basta!


Że gdy rośnie brzuszek,
W nim siedzi okruszek.
Tak nazywał tata
Słodko mego brata.


Stara jestem, ale
Wiem to doskonale,
Że modlitwa z wiarą,
Z serca pełną parą


Może świat przemienić.
Nie ma się co lenić.
Proszę więc w tej chwili:
Rozgrom pedofili,


Daj dzieciństwo dziatkom,
Rozum też ich matkom,
Ojcom trzeźwość, wierność,
Nie społeczną bierność


Uczul też lekarzy,
Niech z nich każdy zważy
Skąd się życie bierze.
Że od Ciebie, szczerze!


Politykom za to,
Boże Ojcze, Tato,
Zabierz chęci karier
I łamanie barier.


Serce wstaw im nowe.
Niech się pukną w głowę,
Jeśli dla pieniędzy
Świat zostawią w nędzy.


Jeśli dla poklasku
Pozbawią się blasku.
Wiem, że jeszcze trochę
I zostanę prochem.


Zanim to się stanie,
Proszę, drogi Panie,
Zważ na Msze, ofiary,
Na doznane kary,


Bohaterów także
Co zginęli w łagrze
Gułagu, Workucie,
Stoczni, Nowej Hucie,


Ofiary z Katynia,
Smoleńska, Wołynia
Wyklętych Żołnierzy,
Z których każdy wierzył,


Że kiedyś, w przyszłości
W Ojczyźnie zagości
Wolność i braterstwo,
A nie kumoterstwo.


Że pamięć przetrwała.
Wielkiej Polsce Chwała!
Niech i święci z Nieba
Pomogą, bo trzeba.


Święty Kazimierzu,
I Ty, nasz Papieżu,
Pokorna dziewczyno –
siostro Faustyno,


Kostko Stanisławie,
Ratujcie w tej sprawie.
Ty Maksymilianie
Wstaw się. Słuchaj Panie.


I na końcu, błagam,
Choć ledwo domagam,
Podnieś Polskę z kolan
Jak mnie teraz, wołam!

Autor: Izabela Potęga

(Jedząc przed chwilą placki ziemniaczane, zachciało mi się napisać wierszyk. Co prawda to mój drugi (trzeci?) w życiu, a pierwszy był w podstawówce, ale w akompaniamencie pysznych placków autorstwa Mamy, jakoś mi się miło rymowało)

Posted in Wiersze | Leave a Comment »

A JAK UMARŁ PAN BOGATY

Posted by tadeo w dniu 17 stycznia 2019

 

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

A jak umarł Pan bogaty
To mu nieśli wieńce, kwiaty
Order dali mu po śmierci
By mu złocił się na piersi

A jak umarł chłop z fabryki
Nie płakali, bo był nikim
Odszkodowań nie ma wtedy
Trumnę trzeba brać na kredyt

A jak padło dziecko z głodu
Nie ruszyło to narodu
Dalej po bogaczu kwilił
Taki to był nastrój chwili

Po bogactwie cień zostaje
I choć śmierć nasz grosz wydaje
Nie kupimy skrawka nieba
Na niego zasłużyć trzeba.

Posted in Wiersze | 3 Komentarze »

Wołyń 1943

Posted by tadeo w dniu 17 kwietnia 2018

Wstrząsające… Nieludzkie… Przerażające…
„Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary!”

Lech Makowiecki – Wołyń 1943

 

Czy pamiętasz Panie Boże
Nad Wołyniem łunę krwawą
I ten krzyk z płonącej chaty
Mordowanych przez sąsiadów.
Chyba byłeś w tamtej porze
Gdzieś po innej stronie świata,
Bo byś pewnie się zasmucił i przystanął i zapłakał…

Czy słyszałeś modłę Panie,
Oczy ojca czy pamiętasz,
Gdy hańbili córkę jego
Banderowcy jak zwierzęta…
On na drzwiach ukrzyżowany
Błagał „Zmiłuj się nad nami!”
Zlitowali się oprawcy
Skłuli oczy bagnetami…

Czy widziałeś Ojcze Święty
Patrząc z góry przez firmament
Dzieci śliczne jak aniołki
Na sztachety powbijane…
Kto je teraz poprowadzi
Na spotkanie z Tobą Boże,
One przecież takie małe
Zbłądzą same w tych przestworzach…

Czy spamiętasz Panie Świata,
Męczenników tych z Wołynia,
Umierali z myślą o Tej,
która nigdy nie zaginie.
Polska o nich zapomniała,
rozpłynęła się w oddali,
Czasem drżąca ręka starca
świeczkę jeszcze tu zapali.
Porastają chwastem zgliszcza,
groby toną w bujnej trawie,
Jutro już nie będzie komu
świeczki za Nich tu postawić

Posted in Historia, Wiersze | Leave a Comment »

Sercem pisane – Walentyna Dubaniewicz

Posted by tadeo w dniu 19 grudnia 2017

Walentyna Dubaniewicz z Kaliłowa pisze wiersze od 50 lat. Historia Walentyny Dubaniewicz pokazuje, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno.

APC - 2017.12.19 20.08 - 001.3d

Dawne wiejskie wesele

Kiedy się córka za mąż wydawała,

matka jej wyprawę godną dać musiała.

Grubą pierzynę, poduszki puchowe

i jeszcze mały jasiek pod głowę.

Darcie pierza, zwane pierzakami,

odbywało się długimi zimowymi wieczorami.

Schodziły się sąsiadki, kumy i dziewczyny,

omawiano najpierw z całej wsi nowiny.

Potem śpiewano piosenki ludowe,

w gwarze upływały wieczory zimowe.

Gospodyni kolację sutą szykowała,

po pracy skończonej wszystkich częstowała.

Tak pracę z rozrywką pięknie połączyli,

wszyscy we wsi zgodnie jak w rodzinie żyli.

W przeddzień wesela korowaj pieczono,

wszystkie sąsiadki do tego proszono.

Starościna dobrze ciasto wymiesiła,

a reszta kobiet ozdoby robiła.

Jaką fantazję każda z kobiet miała,

taką ozdobę w rękach wyrabiała.

Gdy ciasto do formy już było włożone,

tymi ozdobami było ustrojone.

Cały ten wieczór był ośpiewany

w intencji korowaja, żeby był udany.

Panna młoda koleżanki swoje zaprosiła

i tak zwany panieński wieczór urządziła.

Było mierzenie sukni, welonu strojenie,

było też śpiewanie i było wróżenie.

Z włókien lnianych kulki dziewczyny zrobiły,

potem je wszystkie razem podpaliły.

Której kulka najwyżej do góry wzleciała,

ta się szybciej za mąż wydać miała.

I piosenki różne śpiewały dziewczęta,

których dzisiaj prawie nikt już nie pamięta.

O tym chłopaku, o tej dziewczynie,

co pasła wołki na bukowinie.

O jabłoneczce, co zakwitała,

potem jabłuszka czerwone miała.

O Kasi, co na Jasia z wojenki czekała,

i białe mu róże ofiarować chciała.

Były skoczne, żałosne – jak życie wieśniacze,

czasem śmieje się radośnie, czasem rzewnie płacze.

Korowaj piękny, radości wiele,

pewnie udane będzie wesele.

Nazajutrz rano z wielką paradą,

wszyscy ochoczo wozami jadą.

Siedzenia wygodne, pięknie wyścielone,

konie w kolorowe wstążki ustrojone.

Druhenki śpiewały i grały kapele,

wszyscy wyszli na drogę zobaczyć wesele.

Starsza druhna dzieciom cukierki rzucała,

dzieciarnia je z ziemi radośnie zbierała.

Gdy młodzi z kościoła od ślubu wracali,

rodzice ich chlebem i solą witali.

Starszy drużba po korowaj do stodoły śpieszył,

swoim sprytem i humorem wszystkich gości śmieszył.

Niósł bochen z paradą, ręce trzymał w górze

i tanecznym krokiem przemierzał podwórze.

Korowaj z honorami został przyniesiony,

bo na ważną chwilę przecież przeznaczony.

Gdy już wszyscy goście tu podochodzili,

ów korowaj smaczny równo dzielili.

Orkiestra pięknie chmiela zagrała,

a starsza druhna do tańca brała

tych gości, którzy mieli ochotę

wrzucić w koszyczek ze cztery złote.

Wszyscy się bawili, wesoło śpiewali,

to młodemu to młodej łatki przypinali.

Nikt się nie obrażał ani nikt nie gniewał,

bo na dobrym weselu każdy się wyśpiewał.

A przy tych przyśpiewkach było śmiechu wiele.

Tak się odbywało to wiejskie wesele.

Dzisiaj na świecie wszystko się zmienia,

a z dawnych czasów – tylko wspomnienia,

które tu w skrócie są opisane

i ku pamięci naszej podane.

Walentyna Dubaniewicz, „Sercem pisane”, Wydawnictwo Gminy Biała Podlaska – „Malwa”, Biała Podlaska 2012.

Polecam lekturę całości tomiku!

Walentyna Dubaniewicz – Sercem pisane

Miały zostać w szufladzie, a zostały wydane. Tomik „Sercem pisane”, to debiut Walentyny Dubaniewicz, która pisze wiersze od pięćdziesięciu lat. Głęboka wiara, umiłowanie przyrody i miłość do ojczyzny wypełniają proste, ale poruszające wersety jej liryki.

Zaczęła pisać w latach 60-tych. – Swój pierwszy wiersz popełniłam w dwudziestolecie wysiedlenia Kaliłowa. W mojej pamięci zapisała się ta tragedia i obóz jeniecki „Frontstalag 307”, do którego trafi ł ojciec. Musiałam z siebie wyrzucić te wspomnienia – przyznaje pani Walentyna. Okupanci wysiedlili całą wieś.

Mała Wala tułała się z rodziną po Polsce, w końcu powrócili do domu ojca. Po wyzwoleniu rodzina znowu wyjechała za chlebem. – Na Zachodzie nie czułam się swojsko, ciągnęło mnie na Podlasie. Dlatego wraz z mężem powróciliśmy do naszego uroczyska, Pieńków Wozareckich, leżących kilometr od Kaliłowa – dodaje pisarka. Sędziwa poetka ubolewa, że przez pogoń za pracą nie miała szansy na zdobycie gruntownego wykształcenia. – Kiedy synowie poszli do szkoły, zajęłam się domem, ale czegoś mi brakowało. Udzielałam się w komitecie rodzicielskim. Wspólnie z uczniami przygotowywałam przedstawienia teatralne. Jakiś zmysł twórczy we mnie tkwił. Zaczęłam pisać okolicznościowe wierszyki imieninowe, rocznicowe, dla nauczycieli. Wtedy ludzie naśmiewali się, że jestem „wierszokletka” – przyznaje pani Walentyna. Jednak kiedy podczas uroczystości zakończenia roku szkolnego zebrani usłyszeli wiersz pani Dubaniewicz, wszyscy płakali ze wzruszenia. Autorka tomiku nigdy nie przypuszczała że jej utwory zostaną wydrukowane. Dopiero znajomy introligator namówił ją do tego, jak mawia, „przestępstwa”. – Noszę w sobie wiele historii. Pisanie mnie odpręża, to pasja. A pierwszym recenzentem wierszy jest mąż – dodaje. Mieszkanka Kaliłowa jest częstym gościem w okolicznych szkołach, gdzie opowiada dzieciom dzieje ich małej podlaskiej ojczyzny. – Jak mam temat to piszę. Zacznę wieczorem, skończę rano. Musi mi się w głowie „nawinąć” i wersy same się układają. Przy łóżku zawsze trzymam kartkę i długopis, tak na wypadek – opowiada nasza rozmówczyni. Obok utworów opisujących piękno przyrody znalazły się zapiski o błogosławionym Papieżu Janie Pawle II. Pani Walentyna twierdzi, że po tragedii smoleńskiej poczuła wewnętrzny impuls, by napisać wiersz. – Po prostu musiałam, tak powstał utwór „Katyń”. Przeszłość pani Walentyny obfituje w ciekawe doświadczenia. – Przed laty byłam radną gminną i na każdą sesję przygotowywałam interpelację pisaną wierszem – wspomina. Przypadek pani Walentyny pokazuje, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno. Radość i satysfakcja nie znają metryki.

http://www.tygodnikpodlaski.pl/archiwum/polwieczna-pasja-walentyny-pnews-2126.html

Walentyna Dubaniewicz – Sercem pisane

 

Posted in Wiersze | Leave a Comment »

Marzenia 

Posted by tadeo w dniu 6 listopada 2017

W nas się rodzą, mieszkają z myślami
Gdy my rośniemy, rosną marzenia
Choć ciągle je zmieniamy sami
Jedno jest stałe, chęć ich spełnienia

Dziecku wystarczy jakaś zabawka
Lecz gdy młodość zaszumi w żyłach
Mimo że męczy nastrojów huśtawka
Świat szturmem zdobywać jesteśmy na siłach

Aż przyjdzie miłość, i razem wszędzie…
I nowy rozdział marzeń się tworzy
A potem myślisz: „jakoś to będzie…”
Gdy cząstka Ciebie w kołysce gaworzy

Marzenia ustają, przychodzą troski
Liczy się zdrowie, praca, Rodzina
Czasami wzywasz ratunek boski
A czasem słońce świecić zaczyna

W końcu po latach, gdy rosną wnuki
Możesz ponownie wrócić do marzeń
Życie Ci dało ciężkie nauki
Chcesz rzeczy prostych, nie szukasz wrażeń

Ucieszy przyjaciel ze szkolnej ławy
Pożółkłe zdjęcie w starym albumie
A czasem nawet łyk dobrej kawy
Lub pies, który tylko Ciebie rozumie

Aż kres przyjdzie w życiu Twym zdarzeń
Znów innych zmęczysz humorów huśtawką
Przyćmiony umysł jest pusty od marzeń
Znów się ucieszysz dziecinną zabawką

Tak się zamyka koło życia
Dziecka i starca podobne spojrzenia
A tyle jeszcze gór do zdobycia
Więc póki możesz, spełniaj marzenia

z tomiku”Jego śladem” Jacek Daniluk

Przeczytaj także:

RÓŻANIEC

STAROŚĆ 

 

 

Posted in Wiersze | 2 Komentarze »

Żeby było proszę państwa tak jak było

Posted by tadeo w dniu 1 stycznia 2016

Nikt lepiej nie uzasadnił „obrony demokracji”, niż Agnieszka Holland, która przemówiła tak: Kochani, jesteśmy tu po to, żeby było tak jak było.
Tego się nie da skomentować prozą…

Żeby było proszę państwa tak jak było

Wiersz ten powstał z inspiracji pani Holland
Której słowo całą prawdę nam odkryło
Że są po to te protesty w państwie Poland
Żeby było proszę państwa tak jak było.

Brać garściami zamówienia i dotacje
Tu kontrakcik, tam zlecenie się trafiło
Ośmiorniczki jeść i kawior na kolację
Żeby było proszę państwa tak jak było.

Na posadach by państwowych się uwłaszczyć
Wziąć odprawę siedem baniek, że aż miło
Za granicą w pas się kłaniać oraz płaszczyć
Żeby było proszę państwa tak jak było.

By ustawę można było kupić w Sejmie
Na cmentarzu żeby coś się załatwiło
Wiara prosi i domaga się uprzejmie
Żeby było proszę państwa tak jak było.

Demokracji dzielnie broni Gross Jan Tomasz
On też pragnie, żeby nic się nie zmieniło
Gdy oczernić trzeba Polskę, zawsze go masz
Żeby było proszę państwa tak jak było.

Jest, a jakże i przemawia Lis na żywo
Protestuje, żeby mu się nie skończyło
W telewizji wypasione sute żniwo
Żeby było proszę państwa tak jak było.

Protestuje jak należy Urban Jerzy
Przyznam szczerze, że mnie wcale nie zdziwiło
Larum grają więc z pomocą i on bieży
Żeby było proszę państwa tak jak było.

Ale naród jednak rozum ma nielichy
I w wyborach zdecydował głosów siłą
By odsunąć towarzystwo to od michy
I nie będzie proszę państwa tak jak było.

Posted in Wiersze | Leave a Comment »

Modlitwa Ułana Jazłowieckiego

Posted by tadeo w dniu 3 listopada 2015

Szczęście i spokój daj tej ziemi, Pani,
Co krwią spłynęła wśród wojen, pożogi.
Do Cię swe modły zanosim ułani,
Odwróć, ach odwróć, o odwróć los srogi
I by radosna była, jako uśmiech dziecka,
Spraw to, Najświętsza Panno Jazłowiecka.

Spraw, by zasiadła sławna i potężna
Między narody, królując wspaniale
By się rozeszła sława jej oręża
Spraw to, o Pani, spraw to ku swej chwale,
By zło jak nawała rozprysło turecka
Spraw to, Najświętsza panno Jazłowiecka.

By pod Jej rządów wspaniałym ramieniem
Zakwitły miłość i spokój jak w niebie.
Daj, by ułana ostatnim westchnieniem
Było móc polec, polec w Jej potrzebie!
Aby Jej strzała nie tknęła zdradziecka
Spraw to Najświętsza Panno Jazłowiecka.

Por. Władysław Nowacki / 1926 r.

Posted in Matka Boża, Wiersze | Leave a Comment »

Rota

Posted by tadeo w dniu 21 września 2015

APC - 2015.09.21 18.18 - 001.3d

Posted in Wiersze | Leave a Comment »

EMIGRANT

Posted by tadeo w dniu 8 sierpnia 2015


Żyjąc w oddali
W obcym miejscu, w innym świecie
O czym mowa ?  Chyba Wiecie
Chyba każdy z Nas, marzy o powrocie


Niby wszystko tu jest
Lecz tak naprawdę nie ma tu niczego
Bogactwo, radość, szczęście ????
Przykro mi, mylisz się koleżanko i kolego


Pieniądze są, a jutro już ich nie ma
To taka współczesna fikcja
Wirtualna ściema.
Każdego ranka otwierając oczy


Wracasz do szarej rzeczywistości
Już wiesz, że nic cię nie zaskoczy
Słysząc obce głosy, widząc inną kulturę
Ta tęsknota Cię zabija


Wydzierając w sercu samotności dziurę..
Jedni za lepszym jutrem
Drudzy w ucieczce od wyroku
Są nas tu tysiące.


Wychodzimy tuż po zmroku
Dajemy z siebie wiele
Może nawet wszystko co nam dane
Dla nich jest coś trudne


Dla nas nie zbyt skomplikowane
Tak więc, Polsko bądź dumna ze swych przedstawicieli
I proszę Cię, zrób coś aby móc wrócić
Nawet nie wiesz jak bardzo byśmy tego Chcieli…
Jeden z Milionów

Piotr Mokwa

Posted in Wiersze | Leave a Comment »

Sztuka bycia razem

Posted by tadeo w dniu 23 lipca 2015

skanowanie0620 (2)

Każdy człowiek jest własnym, odrębnym wszechświatem
i każdy wad ma sporo, nie jest łatwo zatem
żyć wspólnie, marzyć wspólnie i wspólne mieć cele
zwłaszcza, gdy takie „razem” ma trwać czasu wiele…

Ta sztuka nam się uda, gdy partnera wady
nauczymy się zgrabnie omijać z zasady,
a zalety ujawniać – i rzecz oczywista
jak najlepiej dla sprawy wspólnej wykorzystać.

(Marcin Urban)

Posted in Wiersze | Leave a Comment »

ŚWIĘTY Z PIETRELCINY

Posted by tadeo w dniu 9 czerwca 2015


ŚWIĘTY Z PIETRELCINY

„Pietra” to kamień, „pucina” – mała
Tu się zaczęła historia cała

Liczne rodzeństwo w biedzie wzrastało
  Skromny posiłek, bo lirów mało

Okres młodości to biedne lata
Małe miasteczko, z kamienia chata

Praca, modlitwa, tak dnie mijały
Dwie owce w „stadzie” majątek cały

Pasał je w polu z dala od miasta
W takich warunkach ojciec Pio wzrastał

Na chrzcie Franciszek mu imię dano
I w szkolnych latach tak nań wołano

Piętnaście latek gdy miał Franciszek
Do kapucynów wówczas się pisze

Tu do kapłaństwa droga się ściele
Posty, modlitwy, wyrzeczeń wiele

Czternasty sierpnia, pierwsza Msza Święta
Tu w Pietrelcinie, któż nie pamięta

Całe miasteczko, ludność zebrana
Z młodym kapłanem wielbiły Pana

W tysiąc dziewięćset czternastym roku
Zbliża się wojna, już krok po kroku

Pada monarchia i wielkie trony
Porządek świata jest zagrożony

Ojciec Pio modły do Boga wznosi
By miał w opiece narody, prosi

W czasie rozmyślań nad męką Pana
Na jego dłoniach jawi się rana

Krwawią też stopy z boku krew sączy
Swoje cierpienia z Jezusem łączy

Ból był tak wielki, nie do zniesienia
To rzecz realna, nie przywidzenia

Chce uczestniczyć w Jezusa męce
Gdy jego ciało w bólu udręce

Bóg go naznaczył jak o to prosił
Odtąd na ciele stygmaty nosił

Liczne też cuda czynił w pokorze
Nie własną mocą lecz w imię boże

Uzdrawiał chorych, bardzo cierpiących
Poprawy zdrowia oczekujących

Miał dar szczególny gdyż w jednym czasie
W dwóch różnych miejscach pojawiał się

Po latach świętym został nazwany
Wszak wspólnie cierpiał z Jezusem rany

J. Józef. 23. 08 2013

http://poezja120.pl.tl/%26%23346%3BWI%26%23280%3BTY-Z-PIETRELCINY.htm

Posted in Ojciec Pio, Wiersze | Leave a Comment »

DO MATKI

Posted by tadeo w dniu 9 czerwca 2015

DO MATKI

Matko z Lichenia, Matko z Częstochowy
Pani z Kalwarii i Małej Dąbrowy
Wszyscy idziemy przed Twoje ołtarze
I czyste serca składamy Ci w darze

Matko z kapliczek rozsianych po kraju
Pieśnią majową czczona przez nas w maju
Do Ciebie idziemy z zebranym z pól kwiatem
  Aby Polak dla Polaka zawsze został bratem

Pani z kapliczki z drewna lipowego
Co naszą Ojczyznę  wciąż chronisz od złego
Spraw to, by rządy dziś w niej sprawowane
W niegodne ręce nie były oddane

Matko z Katynia i z Nieludzkiej Ziemi
Słowami pieśni sławiona prostymi
Weź w swą opiekę i wioski i miasta
  Niech Naród Polski Twą siłą wciąż wzrasta

Matko z sztandarów Jana Kazimierza
Co w Twej opiece swój naród powierzał
Zechciej zapomnieć śluby nie spełnione
Gdy Polski Orzeł odzyskał koronę

Króluj nam Matko przez następne wieki
Twojej łaskawej prosimy opieki
Błogosław wszystkim w trudzie naszej pracy
Oto Cię proszą wciąż wierni…… Rodacy.

J. Józef. 22. 07. 2009

http://poezja120.pl.tl/DO-MATKI-.htm

Posted in Matka Boża, Wiersze | Leave a Comment »

STAROŚĆ

Posted by tadeo w dniu 16 marca 2015

Sto lat życzymy niby w dobrej wierze,
lecz czy naprawdę szczerze?
Jeśli bliskich kochamy jak mówimy „na wieki”
to po co istnieją domy opieki?

Jeśli ktoś naprawdę o starej matce pamięta,
czemu jeździ do niej tylko na święta?
Czemu ją trawi samotności udręka?
Bo obca karmi ją ręka.

Czy ktoś Ojcu podziękuje choć w jednym słowie,
że pracując dla dzieci stracił swe zdrowie?
teraz nie rozprostuje nawet swych palców
o, gdyby wtedy wiedział, że umrze w domu starców?

Był dobry tatuś, kiedy dbał o syna,
teraz zaniedbany staruch – czyja to wina?
Kiedyś dostawał buziaki, laurki,
bo studia, samochód, mieszkanie dla córki.

Czy teraz ktoś go z rodziny odwiedzi?
Czy tylko równie starzy sąsiedzi?
O tak, przyjdą, cała Rodzina,
gdy wybije Matki bądź Ojca ostatnia godzina.

Gdy Ojciec zamknie oczy swoje,
wtedy nałożą żałobne stroje.
Będą narzekać na śmierć i życie srogie,
i kupią wieńce, byle niedrogie.

Potem w dół złożą, rzucą ziemi grudę
jak miłość synowską, czarną ułudę!
Chociaż dostali i tak już niemało,
w kłótni podzielą to co zostało.

Tylko świętych obrazów nikt nie bierze,
przy których matka za nich mówiła pacierze.
Bo są niemodne, bo nie pasują,
a może dlatego, że dręczą sumienie, że w oczy kłują.

I niby jak dawniej słońce zwyczajnie świeci,
lecz to wszystko widzą ich własne dzieci.
jeśli taki przykład dajesz tato i mamo,
czy nie postąpią z Wami tak samo?

Z tomiku „Jego śladem” Jacka Daniluka

Przeczytaj także:

RÓŻANIEC

Marzenia 

Posted in Wiersze | 3 Komentarze »