WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for Sierpień 2011

Nocna Zmiana

Posted by tadeo w dniu 31 sierpnia 2011

http://gloria.tv/?media=190056

Reklamy

Posted in Filmy - Polecam, Filmy dokumentalne, Filmy i slajdy, Historia | 1 Comment »

„5 dni sierpnia”: Film o wojnie w Gruzji

Posted by tadeo w dniu 31 sierpnia 2011

Zamieszczam dawno oczekiwany film o wojnie w Gruzji.Zachęcam do obejrzenia(z napisami).
Film ukazuje skrywaną prawdę o napaści Rosji na Gruzję.
Z pewnością szkoda,że pominięto wypowiedź Lecha Kaczyńskiego na wiecu w Tbilisi oraz kilka innych ważnych faktów.Nie mniej jednak,warto obejrzeć by zrozumieć, jak olbrzymią rolę odegrał Lech Kaczyński aby Gruzja została niepodległym państwem,tak naprawdę nie armaty,czołgi,samoloty i inny sprzęt wojenny zatrzymały Rosję,nie USA,nie UE przed wkroczeniem do Tbilisi ,a Nasz Prezydent Lech Kaczyński.
Zapraszam :

Zobacz także: 

Lekcje rosyjskiego – Уроки русского (dokument norweski zakazany w Rosji)

Posted in Filmy - Polecam, Filmy dokumentalne, Filmy i slajdy, Historia | 2 Komentarze »

Hanka Ordonówna

Posted by tadeo w dniu 31 sierpnia 2011

Miłość Ci wszystko wybaczy Smutek zamieni Ci w śmiech.

Miłość tak pięknie tłumaczy: Zdradę i kłamstwo i grzech.

Choćbyś ją przeklął w rozpaczy, Że jest okrutna i zła,

Miłość Ci wszystko wybaczy Bo miłość, mój miły, to ja…

Maria Anna Tyszkiewicz, z domu Pietruszyńska czyli Hanna Ordonówna bądź prościej Ordonka – Więcej zdjęć – tutaj

61 lat temu – 8 września 1950 roku – w Bejrucie zmarła Hanka Ordonówna, jedna z największych gwiazd przedwojennych scen kabaretowych i teatralnych. Jej prochy sprowadzono do Polski w maju 1990 roku spoczęły w Alei Zasłużonych na Powązkach. Jej szlagiery „Na pierwszy znak” czy „Miłość ci wszystko wybaczy” należą do klasyki polskiej muzyki.

Była piosenkarką, tancerką, aktorką jedną z największych gwiazd przedwojennego polskiego teatru i filmu. Urodziła się w Warszawie, w biednej rodzinie mieszczańskiej, 25 września 1902 roku. Nazywała się Maria Anna Pietruszyńska.   

Słynna Hanna Ordonówna bądź prościej Ordonka z mężem Michałem Tyszkiewiczem. Więcej zdjęć – tutaj

Swoją karierę, przypominającą baśń o Kopciuszku, zawdzięczała ambicji i pracowitości oraz zakochanemu w niej węgierskiemu aktorowi, reżyserowi i konferansjerowi Fryderykowi Jarosy’emu. Fryderyk Jarossy – konferansjer i reżyser kabaretu Qui Pro Quo – był jej pierwszą wielką miłością, ukształtował ją jako artystkę, zmienił jej image, styl i repertuar.  Dzięki niemu wyjechała do Paryża. Po powrocie z Paryża, całkowicie odmieniona, stała się czołową artystką kabaretu Qui pro quo w Warszawie (1922-1931), występowała również na wielu innych scenach w kraju i za granicą. Kiedy uznał, że zrobił z Hanki wielką gwiazdę, po prostu odszedł z jej życia.

W 1929 r. będąc gwiazdą teatru Qui Pro Quo, zaczynała śpiewać tanga i… zakochała się po raz drugi. Nie przypuszczała wtedy jeszcze, że spotkała swoją prawdziwą miłość. Jesienią tamtego roku, w teatrze zjawił się pewien młody człowiek, miał ze sobą tekst, który napisał do nieznanej nikomu „hiszpańskiej” piosenki-tanga, i zapragnął go ofiarować, wraz z płytą, swej ukochanej solistce.  Ordonce tak bardzo spodobał się zarówno tekst, jak i muzyka, że zdecydowała się włączyć piosenkę do swojego repertuaru. Utwór wykonany wspólnie z grupą wokalną „Chór Dana” odniósł wielki sukces i Ordonówna nagrała go w polskiej wersji.

Na etykiecie płyty, pod polskim tytułem „Uliczka w Barcelonie” brakuje jednak nazwisk kompozytorów muzyki i autora słów. Wydawca je pominął i w tym tkwi sedno sprawy. A tym młodym człowiekiem, który w 1929 roku ofiarował słowa piosenki naszej gwieździe, był hrabia Michał Tyszkiewicz. Z młodym hrabią pobrała się niespełna rok później i zaraz po ślubie przyjeżdżają do nieodległych od Wilna Ornian, majętności męża.

 Jedno z ostatnich zdjęć – Ordonka z mężem Michałem Tyszkiewiczem w WILNIE na pogrzebie jej przyjaciela – poety Światopełka Karpińskiego w kwietniu 1940 r. – Więcej zdjęć – tutaj

Wilno, o czym milczą encyklopedie, było ważną kartą w życiu Hanki Ordonówny. Z tego miasta wyruszyła w ostatnią bohaterską drogę. Lecz zanim to nastąpiło, bywała tam wcześniej, grywała w wileńskich teatrach, m.in. w Wileńskiej „Lutni”. A po ślubie w 1931r. z Michałem Tyszkiewiczem mieli w Wilnie mnóstwo przyjaciół, a jednym z nich był Władysław Łukaszewicz, pseudonim sceniczny „Łukasz”. Występował jako „artysta scen wileńskich”, nie był wielką gwiazdą, tylko utalentowanym recytatorem. W Majątku Tyszkiewiczów w Ornianach na Wileńszczyźnie w 1935r. spotkała małżeństwo Natalię i Konstantego Ildefons Gałczyńskich.  W Wilnie Tyszkiewiczowie wynajmowali mieszkanie przy placu Łukiski, obok kościoła Świętego Jakuba.

Recitale – to jedna część artystycznego rozdziału Wilna Hanki Ordonówny. Hanka Bielicka, która po studiach w warszawskim PIST latem 1939 r. zawarła kontrakt z wileńską Pohulanką, wspomina te recitale dawane przez Ordonkę. Za każdym razem – nieskończona ilość bisów, niesłychany wprost aplauz, publiczność biła brawa na stojąco. Artystka aż się uginała pod wiązankami i bukietami kwiatów. Ludzie szaleli, bo te koncerty były czymś więcej, były jakby pożegnaniem z Wilnem, które nigdy już nie miało być miastem tych ludzi z przepełnionej widowni i tych, których gościła słynna scena na Pohulance. Jeszcze ważna data w ich życiu – 1 lipca 1940 r. Kościół św. Ignacego w Wilnie. Ślub Hanki Bielickiej i Jerzego Duszyńskiego. Świadkami byli państwo Tyszkiewiczowie. Weselne śniadanie miało miejsce w ich mieszkaniu przy placu Łukiskim. Wydali je dla biednych młodożeńców – ich teatralna koleżanka, Hanka Ordonówna z mężem Michałem…

Ordonka uwielbiała podróżować. Z niemal każdej wyprawy wysyłała do znajomych i przyjaciół pocztówki z serdecznymi pozdrowieniami. Dzięki temu większość jej podróży po świecie jest znakomicie udokumentowana. Na zdjęciu artystka w czasie rejsu legendarnym transatlantykiem MS Batory.

Drugi wiąże się z teatrem, konkretnie z dwoma spektaklami, które także przeszły do legendy Pohulanki. Najpierw miała miejsce premiera „Pastorałek” Leona Schillera. Określono ją mianem „manifestacji patriotyzmu – głosem powalonej ojczyzny”. Władze (wówczas jeszcze litewskie) niechętnie przyglądały się owym w nadmiarze serwowanym elementom polskim…Potem urzekającą, pełną blasku Hankę Ordonównę wilnianie ujrzeli w lekkiej, pełnej wdzięku komedii Sardou „Madame Sans-Gene”.

 Kiedy do Polski wkroczyli Niemcy, Ordonka trafiła na Pawiak, razem z pozostałymi przedstawicielami warszawskiej elity. Była katowana. W grudniu 1939 roku wypuszczono ją, wykupił ją mąż – hrabia Michał Tyszkiewicz. W pośpiechu wywiózł na Wileńszczyznę, do rodzinnego majątku w Ornianach. Ordonka nie znalazła na Wileńszczyźnie spokoju. W 1940 r. Michał Tyszkiewicz zostaje aresztowany przez NKWD. Wkrótce podobny los spotyka jego żonę.  Artystka trafiła do obozu pracy w Uzbekistanie. Z Uzbekistanu trafiła do armii Andersa, jakiś czas przebywała w Bombaju – nadal występowała, ale przede wszystkim, już od czasu łagru, opiekowała się polskimi sierotami. Kiedy wyszła z obozu w Uzbekistanie i wraz z II Korpusem Polskim, ruszyła jako opiekunka sierot na Bliski Wschód, była już bardzo chora. W obozowych warunkach odnowiła się przebyta w dzieciństwie gruźlica. Mimo to, śpiewała i tańczyła dla żołnierzy, malowała, pisała. Uratowała, wywożąc z ZSRR, kilkaset polskich dzieci z deportowanych rodzin. Kiedy w końcu gdzieś w Indiach odnalazła męża, była już tylko cieniem dawnej Hanki. Chyba tylko upór i wola życia sprawiły, że walczyła z chorobą. Przegrała tę walkę dopiero w 1950 roku.

Nieznane zdjęcie Hanki Ordonówny zrobione przed 1940r, a więc jeszcze przed aresztowaniem przez NKWD po aneksji Litwy przez ZSRR, gdzie później została wywieziona do łagru w Uzbekistanie.

Dzięki archiwum, które zostawiła(fotografie, dokumenty, listy), możemy dowiedzieć się jaka była naprawdę. Te prywatne fotografie sprawiają, że można zobaczyć w niej normalnego człowieka, normalną kobietę. Czasem szczęśliwą, jak na ślubnym zdjęciu z hrabią Michałem Tyszkiewiczem, czasem smutną – na fotosach z pogrzebu jej innego wileńskiego przyjaciela – poety i pisarza Światopełka Karpińskiego.  Są w nich modlitwy, świadectwa głębokiej religijności aktorki, są wiersze spisywane jej ręką. 

„ŻYCIE JEST PRÓBĄ WARTOŚCI CZŁOWIECZEJ”.  Taką dedykację Hanka złożyła na fotografii mężowi Michałowi  w 1943 roku, po szczęśliwych i smutnych doświadczeniach ich życia. Była osobą bardzo wrażliwą na niedolę bliźniego, znała i ceniła wartość ludzkiego serca.

Swoje wspomnienia opisała w książce „Tułacze dzieci” jako Weronika Hort. Tak oto w słowie edytorskim napisała o swej misji:
 „Chociaż w morzu nieszczęść, w jakich utonęła ludzkość, ta historia garstki tułaczych dzieci jest kroplą, nie mniej może trafi do serc tych wszystkich, którzy walczą o sprawiedliwy, miłosierny, ludzki świat”

Na swoim portrecie w owalu w 1949 roku napisała: „gdy już zabraknie łez trzeba się śmiać! „Poniżej: „Świat pomimo wszystko jest piękny!”.

Grób Hanki Ordonówny w Alei Zasłużonych na cmentarzu Powązkowskim w WarszawieWięcej zdjęć – tutaj

Na płycie nagrobnej w Bejrucie wykuty został napis: „ŚP Maria Hanna Tyszkiewiczowa Hanka Ordonówna Ur. 25 IX 1902 zm. 8 IX 1950 Tyś jest ucieczką moją od ucieśnienia zachowasz mię i piosenkami radosnego wybawienia uraczysz mię Ps. XXXII. 7.”.  Wiosną 1990 roku jej prochy wydobyto z bejruckiej mogiły. Płyty już nie było. Pewnie, podobnie jak inne, została ukradziona. 12 maja tegoż roku tysiące warszawiaków żegnało znakomitą pieśniarkę na Starych Powązkach w Warszawie. Grobowiec jest naśladownictwem już nie istniejącego nagrobka w Bejrucie. Z tą tylko różnicą, że nad nim, na ścianie katakumb znalazła się podobizna Matki Boskiej Ostrobramskiej, bo przecież z Wilna wyruszyła Ordonka w swoją w ostatnią bohaterską drogę…

2015-03-25 11.00.45aaaaa

Płyta pamiątkowa na froncie budynku Kościoła Chrystusa Miłosiernego w Białej Podlaskiej

Ps. Pseudonim sceniczny Hanka Ordon przybiera dzięki sugestii starszego kolegi z kabaretu „Qui pro Quo” Karola Hanusza na początku swej wielkiej kariery w 1922r. Dlaczego akurat tak? Okazuje się, że aktorowi na świeżo się skojarzyła przez kogoś recytowana Mickiewiczowska „Reduta Ordona”. W ten sposób się pojawiła replika nazwiska bohatera 1831 roku. Hanusz też uznał, że i imię Maria niezbyt się nadaje jako zbyt powszechne. Dla ciekawości, analogicznie w swoim czasie przyszła dyrektor „Mazowsza” z Marii stała się Mirą… „Hanka” zaś powstała z Anny – imienia, jakie zostało nadane na bierzmowaniu. Niemniej zamiast Anki Boy-Żeleński przyswoił publiczności imię Hanki. W encyklopediach zaś znajdziemy hasło: Ordonówna Hanka, Ordonka, Maria Anna Tyszkiewiczowa.

Zobacz: Taka miłość się nie zdarza, Hanka Ordonówna

http://tvnplayer.pl/programy-online/taka-milosc-sie-nie-zdarza-odcinki,14/odcinek-2,hanka-ordonowna,S02E02,536.html

Przeczytaj także: 

OPIEKUNKA „TUŁACZYCH DZIECI”

Z Wilna – w ostatnią bohaterską drogę

Miłość ci wszystko wybaczy – Hanka Ordonówna i Michał Tyszkiewicz

Tułacze dzieci.doc

Hanka Ordonówna – Celebrytka z prawdziwym dorobkiem

http://nie-wierzcie-zegarom.blogspot.com/2012/02/hanka-ordonowna.html

http://tadeo.salon24.pl/

Posted in Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, SYLWETKI, ZASŁUŻENI WILNIANIE | 11 Komentarzy »

Stanisław Moniuszko

Posted by tadeo w dniu 31 sierpnia 2011

Kompozytor, dyrygent oper, orkiestr symfonicznych i chórów oraz pedagog. Urodzony 5 maja 1819 w majątku Ubiel k. Mińska, zmarł 4 czerwca 1872 w Warszawie.

Po krótkim okresie nauki domowej pod kierunkiem matki Elżbiety, kształcił się w grze na fortepianie od 1827 u Augusta Freyera w Warszawie, zaś od 1830 – u Dominika Stefanowicza w Mińsku. Stanisław ukończył 6 klas gimnazjum rządowego w Mińsku, skąd ojciec go zabrał, gdyż szkołę tę, dotychczas polską, przekształcono na rosyjską. W 1836 roku stryj Aleksander zabrał go do Wilna, gdzie Stanisław poznał opery Mozarta, Rossiniego i Webera. W 1837 roku wyruszył dla uzupełnienia studiów kompozytorskich do Berlina (Szkoła Główna Muzyczna w Warszawie została po powstaniu zamknięta). Tam studiował teorię muzyki, dyrygowanie, akompaniował śpiewakom, słuchał oper. Poznał młodzież berlińską głoszącą hasła epoki romantycznej. Tam wydano po raz pierwszy jego kompozycje (trzy pieśni i balladę Trzech Budrysów). Tam powstały dwa kwartety smyczkowe.

W 1840 roku wrócił do kraju i poślubił Aleksandrę Müllerównę. Osiadł w Wilnie i przyjął posadę organisty w tamtejszym kościele. Dawał lekcje muzyki. Ze względu na ciężką sytuację rodzinną zaczął pisać operetki wystawiane w Wilnie i innych miastach. Zaczął też pisać i wydawać pieśni, które z czasem drukowano jako periodyczne zbiorki. Pierwszy ukazał się w 1844 roku. Nazwano je „Śpiewnikiem Domowym”. Ogółem ukazało się 12 śpiewników, zawierających pieśni zrozumiałe, trafiające do serca i wyobraźni odbiorców, bardzo polskie. Dlatego też cieszyły się wielką popularnością. Spełniały rolę kolportera polskości, były konkretnym przykładem żywotności kultury polskiej i piękna polskiej pieśni. Odniesiony przez to wydawnictwo sukces zachęcił kompozytora do spróbowania swoich sił w muzyce operowej. Librecistę znalazł w Warszawie. Był nim Włodzimierz Wolski. Efektem ich spotkania była pierwsza dwuaktowa wersja opery Halka zwana Halką Wileńską, gdyż w Wilnie właśnie została po raz pierwszy wystawiona w 1848 roku. W tym samym roku Moniuszko wystawia Mildę – kantatę do słów Ignacego Kraszewskiego i komponuje muzykę do fragmentów Dziadów Adama Mickiewicza, dając jej tytuł Widma. W ciągu kilku następnych lat pisze kilka operetek, pieśni świeckie i kościelne. W 1858 roku po przerobieniu Halki z dwuaktowej na czteroaktową została ona wystawiona w Warszawie, gdzie zbudziła prawdziwy entuzjazm. W tym samym roku Moniuszko pisze jednoaktową operę Flis oraz zostaje Dyrektorem Opery w Warszawie. W tym okresie następuje największy rozkwit sił twórczych kompozytora. W 1860 roku wystawiono Hrabinę – trzyaktową operę stanowiącą satyrę na francuskie obyczaje polskiej arystokracji, będącą zarazem apologią polskości i patriotyzmu. W niecały rok później wystawiono jednoaktową operę Moniuszki – Verbum Nobile. Bodaj największe swoje dzieło – Straszny dwór, Moniuszko napisał pod jego wpływem powstania styczniowego. Napisał jeszcze muzykę do Sonetów krymskich Adama Mickiewicza, nieco mniej udaną operę Paria, operetkę Beata oraz szereg pieśni. Pracował także w Instytucie Muzycznym, gdzie uczył przedmiotów teoretycznych.

Stanisław Moniuszko zmarł nagle na atak serca. Pochowany został na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Jego pogrzeb stał się jedną z największych manifestacji narodowych. Trumnę na Powązki odprowadziło 100 000 osób (Warszawa wówczas liczyła 350 000 mieszkańców). Na wielkiej czerwonej płycie nagrobnej kompozytora wyryto tylko jedno słowo ”Moniuszko” bez dat urodzin i śmierci. To piękny symbol. Całą resztę powinien znać każdy Polak.

Muzyka Moniuszki zyskała szerokie uznanie w społeczeństwie polskim. Uważa się ją powszechnie za wzór muzyki słowiańskiej.

Posted in Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, ZASŁUŻENI WILNIANIE | 1 Comment »

Ludomir Śledziński

Posted by tadeo w dniu 31 sierpnia 2011


Obraz Ludomira Śledzińskiego „ORATORIUM. WYJŚCIE Z WILNA” – odzwierciedla wiernie widok na Wilno z Góry Trzech Krzyży.

Ludomir Sleńdziński, Autoportret na tle Wilna, 1956 r., znajdujący się w zbiorach Galerii im. Sleńdzińskich w Białymstoku

Ludomir Śledziński (ur. w 1889r. Wilnie, zmarł w 1980r. w Krakowie) pochodził ze wspaniałego rodu wileńskich malarzy (Aleksander, Wincenty, Julitta), ludzi kochających także muzykę i poezję. W okresie międzywojennym był dziekanem Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Wileńskiego. W 1945r. wyjechał z rodziną do Krakowa i już nigdy potem nie potrafił „wpisać się” w nowe środowisko artystyczne. Ciągle tęsknił do Wilna, do czasów minionych bezpowrotnie. Obraz ten – namalowany w 1944r. – jest jednym z najpiękniejszych obrazów w jego twórczości. Często też Wilno stanowiło tło do jego portretów. W Białymstoku istnieje – powstałe w 1994r. – muzeum o charakterze kresowym pod nazwą galeria im. Śledzińskich, gdzie jest prezentowana spuścizna artystyczna i archiwum rodzinne tego rodu.

APC - 2013.02.05 17.51 - 001.3d

Obraz Jezusa Miłosiernego z 1954 roku autorstwa prof. Ludomira Sleńdzińskiego. Obraz przedstawia Zbawiciela wchodzącego przez zamknięte drzwi do Wieczernika. Jego prawa ręka błogosławi patrzącego, a lewa uchyla szatę w okolicy niewidocznego serca, skąd wychodzą dwa promienie – blady i czerwony.

http://galeriaslendzinskich.pl/index.php?id=127&c=45

http://galeriaslendzinskich.pl/index.php?id=127&c=20

Posted in Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, ZASŁUŻENI WILNIANIE | Leave a Comment »

Kraina płonących dowodów.

Posted by tadeo w dniu 31 sierpnia 2011

Jak już wielokrotnie pisałem, nie wiemy i prawdopodobnie jeszcze dość długo się nie dowiemy, co naprawde się zdarzyło w Smoleńsku tamtego strasznego dnia. Wiemy natomiast z całą pewnością, co się nie zdarzyło. Mianowicie nie zdarzyło się to, co piszą pani Anodina, MAK i ich lokalni paputczicy w Polsce, którzy znali przyczynę katastrofy w 30 minut po niej, a kto wie, czy nie 30 minut przed nią. Nie było czterech podejść, nacisków i przycisków Prezydenta, ani generała Błasika, nie było żadnych „ jak nie wyląduję, to mnie zabije,”, albo „ patrzcie, jak lądują debeściaki”, nie było żadnego „ląduj dziadu”, w wersji „ostatnia deska ratunku” także „startuj, dziadu”, jeszcze na lotnisku, gdy już zupełnie nie dało się obronić kłamstw o kłótni w kokpicie, nie istnieją w naturze słupy linii wysokiego napięcia o wysokości 400 metrów, nawet w Rosji, choć tam wszystko większe, kawałki metalu nie przemieszczają się nocami w stronę bardziej pasującą do kolejnych oficjalnych wersji.

image

To wszystko ściema, mimo, że za każdym razem słyszeli te kłamstwa „na własne uszy” i firmowali swym nazwiskiem konkretni ludzie. Gdzie są dzisiaj ci ludzie, ano tam, gdzie byli wtedy, tam są i teraz , w „zaprzyjaźnionych i tych drugich”, jak kiedyś w przystępie nieostrożnej szczerości przyznał Andrzej Wajada, redakcjach i telewizjach. Są tam , gdzie byli i robią to samo , co zawsze. Sami z siebie nie przestaną. Służba, nie drużba.

Właśnie mamy kolejny zastanawiający epizod w tym długim ciągu zdarzeń dziwnych i trudnych do wyjaśnienia. Otóż dowód osobisty ś. p. Tadeusza Merty, najpierw był opisany i sfotografowany, jako nienaruszony, potem nagle się pokazało, że się jednak nadpalił. Trudno wyciągać z tego jakies wnioski, czy spalony, czy nie spalony, nie ma dużego znaczenia, ale powinien być albo spalony, albo niespalony. Tymczasem coś dziwnego stało się z nim w trakcie. Po jaką cholerę ktoś fałszował dowody, albo wtedy, albo teraz? Takich rzeczy nie robi sie ot , tak sobie, w służbach za takie „ot, tak sobie” bez rozkazu dostaje się kawałek metalu w łeb. Mały, ale za to z dużą prędkością. Zatem ktoś to zrobił w jakimś celu. Albo sfałszował protokoły wtedy, albo sfabrykował dowód teraz.

Za cholerę nie moge sobie odpowiedzieć na pytanie, jakie nawet teoretycznie moze mieć ten kawałek plastiku. Najpewniej żadne. Podobnie, jak żadnego wielkiego znaczenia nie miał worek z pocztą, który znaleziono na pasie startowym w Gibraltarze po katastrofie generała Sikorskiego. Worek, jak worek, kogo obchodzi jakiś worek, nic w nim nie było ważnego, ale nie miał prawa wypaść z samolotu gotowego do startu. Technicznie niemożliwe. Ale wypadł i wszystko nagle zaczęło  nie pasować do oficjalnej wersji. Albo kamizelka ratunkowa, którą pilot rzekomo bezwiednie założył w czasie katastrofy, choć to absolutnie niemożliwe ( a na kamizelkach ratunkowych, to akurat sie znam). Niby nieważne, ale jednak. Bo trzeba by to jakoś wyjaśnić, a nie ma jak. Jak się zacznie wyjaśniac jedno, to natychmiast pojawiają się następne pytania. Jak domino.

Podobnie i teraz. Nie wiem, jakie znaczenie może mieć linia energetyczna zerwana w momencie, który nijak nie pasuje do oficjalnej wersji. Pewnie żadne. Nie wiem, czemu samolot z numerem 102 ma elementy, które przed remontem w Samarze miał jego bliźniak z numerem 101 i odwrotnie. Co za różnica? Ano, pewnie żadna, ale warto by mieć jakieś wytłumaczenie, a nie ma. Człowiek, który to wykrył, minister Wróbel, został zabity i pocięty piłą mechaniczną. Ponoć przez syna, który nic nie pamięta i który odwołał swoje zeznania.

Nie wiem, czemu kawałki wraku trzeba było nocą przenosić w inne miejsca. Może po nic. Tym niemniej, fakt, że komuś się chciało przy tych z pozoru nieważnych przedmiotach manipulować, skłania do zastanowienia. Siedział sobie jakis Wania znudzony i z tych nudów, dla zabicia czasu do końca dyżuru postanowił nadpalić dowód osobisty. Był ciekaw, czy się pali, czy też na Zachodzie mają lepszy plastik. Albo grzała się przy ognisku grupa milicjantów i postanowiła sobie, tak dla jaj, przenieść kawałek skrzydła. „Hej, rebiata, zobaczymy, czy się zorientują, hy, hy, hy!” Może tak i było, prawdopodobieństwo jest jednak raczej nieduże, ot, takie, jak walnięcie w ten kawałek skrzydła i w tą grupkę milicjantów meteorytu. Albo trzech pod rząd.

A może coś się komuś w pośpiechu i zamieszaniu po prostu pomerdało. Chciał dobrze, ale w zamieszaniu przedobrzył. Miał być pożar i katastrofa, to dowód powinien być nadpalony, nie? Kawałki samolotu powinny leżeć zgodnie z zasadami fizyki, a nie lecieć, jak głupie, w stronę przeciwną do kierunku lotu, nie? Nadgorliwość gorsza od faszyzmu. To już bardziej prawdopodobne, moim skromnym zdaniem.

Katastrofę w Lockerbie wyjaśniono, bo znaleziono część zapalnika wielkości paznokcia. Z tego nic nie znaczącego drobiazgu wywiedziono całą teorię, jak po nitce do kłębka odkryto cały spisek i zabójców. No, ale tam naprawde szukano tych dowodów i naprawdę chciano je znaleźć. W przypadku Smoleńska zrobiono absolutnie wszystko, by wrak i dowody niszczały sobie spokojnie w błocku smoleńskim. Chociaż nie, bo zaraz się okaze, że będę mial proces, bo jednak nie wszystko zrobiono, można było przejechać po tym wszystkim walcem, albo plutonem czołgów i dla pewności spalić napalmem, a tego nie zrobiono, więc w oczywisty sposób napisałem nieprawdę. Zatem poprawiam, dalece nie wszystko zrobiono dla zatarcia i zafałszowania śladów, ale starano się silnie.

http://www.wsieci.rp.pl/opinie/seawolf

http://freepl.info/seawolf

http://niepoprawni.pl/blogs/seawolf/

http://niezalezna.pl/bloger/69/wpisy

http://seawolf.salon24.pl/

http://seawolf.salon24.pl/338290,kraina-plonacych-dowodow

Posted in Katastrofa smoleńska | Leave a Comment »

Wałęsa o Kaczyńskim – To jest osiągnięcie, że zginął

Posted by tadeo w dniu 31 sierpnia 2011

Wypowiedź Wałęsy zgodna z jego logikiem.

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Już nie trzeba fałszować wyborów

Posted by tadeo w dniu 31 sierpnia 2011

Na prawicowych forach huczy na temat jak się ustrzec przed fałszerstwem wyborów przez Platformę Obywatelską. Problem w tym, że wyborów już nie trzeba fałszować w komisjach.

Fałszowanie mogłoby odbywać się na kilka sposobów. Pierwszy polega na drukowaniu nieważnych głosów poprzez dopisywanie przez członków komisji dodatkowych krzyżyków na kartach wyborczych. Wszystko może się odbywać niemal jawnie przy liczeniu głosów, jeśli brak jest w komisji przedstawiciela lub męża zaufania jednego z komitetów wyborczych. Przed takim działaniem wyborcy mogą się zabezpieczyć w prosty sposób przynosząc na głosowanie świeczkę by po oddaniu głosu tą świeczką przejechać po wszystkich zakrzyżykowanych i pustych polach. Tak zabezpieczona tłustą stearyną karta nie pozwoli na późniejsze dopisanie nad limitowanego krzyżyka. Drugi sposób jest bardziej chamski ale równie skuteczny. Gdy brak w komisji wyborczej przedstawiciela jednego z komitetów pozostali dzielą się proporcjonalnie głosami na ten komitet, dołączając karty do głosowania do swoich kupek. Potem sporządzany jest stosowny protokół. Jeśli ilość oddanych głosów wynikająca z rejestru wyborców zgadza się z ilością głosów uwzględnionych na protokole de facto nikt nie dokonuje post weryfikacji prac komisji wyborczej.

Trzeci sposób polega na kupowaniu głosów u wyborców i odbywa sie tak: 1 kupiony wyborca odhacza się w rejestrze komisji, pobiera kartę do głosowania i idzie do kabiny. Tam jednak nie głosuje tylko chowa za pazuchę (lub do teczki) czystą kartę a sam wrzuca do urny (dla niepoznaki) przyniesioną czystą kartkę papieru. Czystą kartę do głosowania wynosi na zewnątrz lokalu wyborczego do tzw. płatnika. Płatnik płaci za czystą kartę (którą zabiera) 50 lub 100 zł – stawki są różne i po temacie. Następnie płatnik wypełnia kartę do głosowania krzyżykiem na określonego kandydata i daje ją kolejnemu przekupionemu wyborcy. Łże Wyborca ma zadanie wejść do lokalu wyborczego, zarejestrować się, pójść do kabiny udając, że głosuje a następnie schować swoją czystą kartę a wrzucić tą, którą otrzymał od płatnika. Pieniądze dostanie na zewnątrz lokalu po przyniesieniu płatnikowi swojej czystej karty. I tak naokoło wojtek. W regionach o strukturalnym bezrobociu płatnik może w najbliższym pośredniaku znaleźć wcześniej kilkudziesięciu łasych na pieniądze łże Wyborców, którzy pójdą na ten numer. Sprawa wydaje się niebezpieczna ale płatnicy często mają wprawę i kontakty, gdyż system ten znany był już wiele różnych wyborów temu. Jeśli nie złapie się takiego na gorącym uczynku (np. w ramachprowokacji policyjnej lub dziennikarskiej) to o tym, że do tego rodzaju fałszerstwa mogło dojść członkowie komisji mogą się domyślić, gdy podczas liczenia znajdą wśród kart do głosowania jedną lub kilka czystych kartek papieru.

Czwarty sposób polega na wcześniejszym wrzuceniu dużej ilości głosów do urny (albo w tak zwanym międzyczasie, gdy podstawiony członek komisji weźmie na kawę tego członka komisji, którego chce oszukać), lub dorzuceniu ich już podczas liczenia, a potem zastraszenie członków komisji, żeby dostosować ilość kart do tego co wynika w rejestrze, ponieważ będzie afera, prokurator i masa nieprzyjemności (a oczywiście nikt nie będzie wiedział „jak to się stało”).

Każdy z powyższych sposobów fałszerstwa wyborów wiąże się z ryzykiem i dlatego jest działaniem przestarzałym. Po co fałszować wybory na rzecz partii której wygranej się wszyscy spodziewają jeśli można uzyskać ten sam efekt postępując zgodnie z Kodeksem Wyborczym, jeśli ma się tylko rozbudowaną i sprawnie działającą strukturę.

Pierwszy sposób: PEŁNOMOCNICTWO.

Kodeks Wyborczy stanowi: Art. 54. § 1.  Wyborca niepełnosprawny o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności w rozumieniu ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (Dz. U. z 2010 r. Nr 214 2011 r. Nr 127, poz. 1407, z późn. zm. 721) może udzielić pełnomocnictwa do głosowania w jego imieniu w wyborach, zwanego dalej „pełnomocnictwem do głosowania”.
§ 3.Przepis § 1 stosuje się również do wyborcy, który najpóźniej w dniu głosowania kończy 75 lat.

Wystarczy, że partia rządząca posiada własnego ministra pełnomocnika ds. osób wykluczonych i ma dostęp do bazy PESEL, a w różnych środowiskach osób niepełnosprawnych (zidentyfikowanych przez ministra) i u starszych ludzi (np. na wsiach lub blokowiskach 4-pietrowych bez windy) pojawi się przed wyborami prężna grupa wolontariuszy, którzy wyłudzą od nich pełnomocnictwo wyborcze, przysięgając się na wszystkie świętości, że zagłosują zgodnie z dyspozycją. Ryzyko żadne, bo tego jak pełnomocnik zagłosuje mocodawca nie będzie mógł sprawdzić. A Kodeks Wyborczy nie przewiduje żadnego sposobu weryfikacji oddania głosu zgodnie z dyspozycją, bo wybory są tajne. Spryciarze mogą zresztą uspokoić osoby niepełnosprawne i starsze pokazując zdjęcie zaznaczonej jak należy karty do głosowania – którą, to fotkę dostanie wcześniej MMS-em od koordynatora tej wrednej akcji. Bardziej miękkim sposobem wykorzystania pełnomocnika do drukowania wyniku, może być akcja dla młodzieży wykształconej z wielkich miast pod tytułem: UŁATW BABCI GŁOSOWANIE – w której to będzie się namawiać młodych ludzi by brali od starszych pełnomocnictwa, licząc na to, że młodzi ludzie ulegną pokusie i skorzystają z okazji by w imieniu babci zagłosować na tzw. „siły postępu”. By się ustrzec przed tym numerem wyborczym (który jest de facto oszustwem ale w miękki i bez ryzykowny sposób) należy serią spotów wyborczych przestrzegać osoby niepełnosprawne i starsze, by w miarę możliwości nie udzielały pełnomocnictw wyborczych ale głosowały same, a jeśli naprawdę nie mogą głosować, to by takie pełnomocnictwo udzielały osobom, które z pewnością podzielają ich przekonania polityczne.

Drugi sposób: NA ZAŚWIADCZENIE i PEŁNOMOCNICTWO.

Znów sięgnijmy do Kodeksu Wyborczego. Wczytajcie się w te przepisy, a szczególnie w Art 28. par. 1, Art. 32 par. 1 i Art 56 par.1 i par.6.

Art. 28. § 1. Wyborca przebywający czasowo na obszarze gminy w okresie obejmującym dzień wyborów jest dopisywany do spisu wyborców, na jego pisemny wniosek wniesiony do urzędu gminy najpóźniej w 5 dniu przed dniem wyborów.

Art. 32. § 1.Wyborca zmieniający miejsce pobytu przed dniem wyborów otrzymuje na wniosek zgłoszony pisemnie, telefaksem lub w formie elektronicznej, przed sporządzeniem spisu wyborców – na podstawie rejestru wyborców, a po sporządzeniu spisu wyborców – na podstawie spisu wyborców, zaświadczenie o prawie do głosowania w miejscu pobytu w dniu wyborów.

§ 2. Zaświadczenie, o którym mowa w § 1, wydaje urząd gminy.
Art. 56. § 1. Pełnomocnictwa do głosowania udziela się przed wójtem lub przed innym pracownikiem urzędu gminy upoważnionym przez wójta do sporządzania aktów pełnomocnictwa do głosowania.
§ 2. Akt pełnomocnictwa do głosowania sporządza się na wniosek wyborcy, wniesiony do wójta gminy, w której wyborca jest wpisany do rejestru wyborców, najpóźniej w 10 dniu przed dniem wyborów. Wniosek powinien zawierać: nazwisko i imię (imiona), imię ojca, datę urodzenia, numer ewidencyjny PESEL oraz adres zamieszkania zarówno wyborcy, jak i osoby, której ma być udzielone pełnomocnictwo do głosowania, a także wyraźne oznaczenie wyborów, których dotyczy pełnomocnictwo do głosowania.
§ 3. Do wniosku, o którym mowa w § 2, załącza się:
1)    kopię aktualnego orzeczenia właściwego organu orzekającego o ustaleniu stopnia niepełnosprawności osoby udzielającej pełnomocnictwa do głosowania, a w przypadku wyborców, obywateli Unii Europejskiej niebędących obywatelami polskimi, tłumaczenie przysięgłe aktualnego dokumentu, o którym mowa w art. 54 § 5;
2)   pisemną zgodę osoby mającej być pełnomocnikiem, zawierającą jej nazwisko i imię (imiona) oraz adres zamieszkania, a także nazwisko i imię (imiona) osoby udzielającej pełnomocnictwa do głosowania;
3)   kopię zaświadczenia o prawie do głosowania wydanego osobie mającej być pełnomocnikiem – w przypadku gdy osoba ta nie jest wpisana do rejestru wyborców w tej samej gminie co udzielający pełnomocnictwa do głosowania i przepisy szczególne dotyczące danych wyborów przewidują możliwość uzyskania takiego zaświadczenia.
§ 4.Akt pełnomocnictwa do głosowania po sprawdzeniu, na podstawie dostępnych urzędowo dokumentów, danych zawartych we wniosku niezwłocznie sporządza się w trzech egzemplarzach, z których po jednym otrzymują udzielający pełnomocnictwa do głosowania i pełnomocnik, a trzeci egzemplarz pozostaje w urzędzie gminy.
§ 5. Akt pełnomocnictwa do głosowania jest sporządzany w miejscu zamieszkania wyborcy udzielającego pełnomocnictwa do głosowania wskazanym we wniosku, o którym mowa w § 2, z zastrzeżeniem § 6.
§ 6. Akt pełnomocnictwa do głosowania może być sporządzony na obszarze gminy poza miejscem zamieszkania wyborcy udzielającego pełnomocnictwa do głosowania, jeżeli wyborca zwróci się o to we wniosku, o którym mowa w § 2.
§ 7. Gmina prowadzi wykaz sporządzonych aktów pełnomocnictwa do głosowania, w którym odnotowuje się fakt sporządzenia danego aktu.

Zauważcie, że nie ma formalnych przeszkód by pełnomocnik wyborczy głosował w imieniu swojego mocodawcy w innej gminie.

Być może ktoś zechce to przetestować w praktyce. Partia o wysokich notowaniach, wie w jakich okręgach dominuje bezwzględnie i gdzie może zrezygnować z części głosów. Wystarczy zatem, że wśród części swoich zwolenników w obłożonym okręgu wyborczym zbierze się pełnomocnictwa wystawione na osoby z innego okręgu (członków partii stamtąd gdzie głosów brakuje) i zaświadczenia do głosowania poza okręgiem wyborczym. Na podstawie pełnomocnictwa od mocodawcy i zaświadczenia dla mocodawcy do głosowania poza okręgiem pełnomocnik wpisuje mocodawcę do rejestru wyborczego tam gdzie trzeba i tam odpowiednio głosuje.

Oczywiście zawsze jest też sposób prostszy: kilkuautokarowa wycieczka wyborcza osób posiadających stosowne zaświadczenia organizowana za pieniądze danej partii. Ale to akurat było zawsze.

Sposób na KORESPONDENCJĘ

Tu są kosmiczne jaja po prostu. Warto zacytować większość przepisów na ten temat z Kodeksu Wyborczego:

Art. 61a. § 1. Wyborca niepełnosprawny o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności w rozumieniu ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych może głosować korespondencyjnie. Informację o możliwości głosowania korespondencyjnego przez wyborców niepełnosprawnych zamieszcza się w obwieszczeniu, o którym mowa w art. 16 § 1.
§ 2. Głosowanie korespondencyjne przez wyborców niepełnosprawnych w trybie określonym w niniejszym rozdziale jest wyłączone w przypadku głosowania w obwodach głosowania utworzonych w jednostkach, o których mowa w art. 12 § 4 i 7 oraz w obwodach głosowania utworzonych za granicą i na polskich statkach morskich, a także w przypadku udzielenia przez wyborcę niepełnosprawnego pełnomocnictwa do głosowania.
Art. 61b.Dla celów głosowania korespondencyjnego wójt wyznacza co najmniej jedną obwodową komisję wyborczą na terenie gminy.

Art. 61c. § 1. Zamiar głosowania korespondencyjnego powinien być zgłoszony przez wyborcę niepełnosprawnego wójtowi do 21 dnia przed dniem wyborów.
§ 2.Zgłoszenie, o którym mowa w § 1, może być dokonane ustnie, pisemnie, telefaksem lub w formie elektronicznej. Zgłoszenie powinno zawierać nazwisko i imię (imiona), imię ojca, datę urodzenia, numer ewidencyjny PESEL wyborcy niepełnosprawnego, oświadczenie o wpisaniu wyborcy do rejestru wyborców w danej gminie, oznaczenie wyborów, których dotyczy zgłoszenie, a także wskazanie adresu stałego zamieszkania, na który ma być wysłany pakiet wyborczy, o którym mowa w art. 61f.
§ 3. Do zgłoszenia, o którym mowa w § 1, dołącza się kopię aktualnego orzeczenia właściwego organu orzekającego o ustaleniu stopnia niepełnosprawności.
§ 4. W zgłoszeniu, o którym mowa w § 1, wyborca niepełnosprawny może zażądać przesłania mu wraz z pakietem wyborczym nakładek na karty do głosowania sporządzonych w alfabecie Braille’a.
§ 5. Jeżeli głosowanie korespondencyjne ma dotyczyć wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej, albo wyborów wójta zgłoszenie zamiaru głosowania korespondencyjnego dotyczy również ponownego głosowania. W przypadku, gdy w jednym dniu odbywają się więcej niż jedne wybory, zgłoszenie zamiaru głosowania korespondencyjnego jest wspólne dla wszystkich przeprowadzanych w danym dniu wyborów.

Art. 61d. § 1. Jeżeli zgłoszenie, o którym mowa w art. 61c § 1, nie spełnia wymogów, o których mowa w art. 61c § 2 i 3, wójt lub upoważniony przez niego pracownik urzędu gminy wzywa wyborcę niepełnosprawnego do uzupełnienia zgłoszenia w terminie 3 dni.
§ 2.Zgłoszenie złożone po terminie, o którym mowa w art. 61c § 1, albo nieuzupełnione w terminie, o którym mowa w § 1, a także złożone przez wyborcę niepełnosprawnego, który wystąpił z wnioskiem o sporządzenie aktu pełnomocnictwa do głosowania, pozostawia się bez rozpoznania informując o tym wyborcę.

Art. 61e.Wyborcę niepełnosprawnego, który zgłosił zamiar głosowania korespondencyjnego, umieszcza się w spisie wyborców w obwodzie głosowania właściwym dla obwodowej komisji wyborczej, wyznaczonej dla celów głosowania korespondencyjnego na terenie gminy, w której wyborca ma miejsce stałego zamieszkania.

Art. 61f. § 1. Wyborca niepełnosprawny, który zgłosił zamiar głosowania korespondencyjnego, otrzymuje z urzędu gminy pakiet wyborczy, nie później niż 7 dni przed dniem wyborów.
§ 2. Pakiet wyborczy, o którym mowa w § 1, jest doręczany do wyborcy przez upoważnionego pracownika urzędu gminy, z zastrzeżeniem § § 3.Urząd gminy może przesłać wyborcy pakiet wyborczy za pośrednictwem operatora publicznego w rozumieniu ustawy z dnia 12 czerwca 2003 r. – Prawo pocztowe (Dz. U. z 2008 r. Nr 189, poz. 1159, z późn. zm.). Do przesyłki pakietu wyborczego w zakresie nieuregulowanym stosuje się przepisy ustawy z dnia 12 czerwca 2003 r. – Prawo pocztowe dotyczące przesyłki poleconej.
§ 4. Pakiet wyborczy, o którym mowa w § 1, doręcza się wyłącznie do rąk własnych wyborcy niepełnosprawnego, po okazaniu dokumentu potwierdzającego tożsamość i pisemnym pokwitowaniu odbioru.
§ 5.Jeżeli odbierający nie może potwierdzić odbioru doręczający sam stwierdza datę doręczenia oraz wskazuje odbierającego i przyczynę braku jego podpisu.
§ 6.W przypadku nieobecności wyborcy niepełnosprawnego pod wskazanym adresem doręczający umieszcza zawiadomienie o terminie powtórnego doręczenia w oddawczej skrzynce pocztowej lub, gdy nie jest to możliwe, na drzwiach mieszkaniawyborcy. Termin powtórnego doręczenia nie może być dłuższy niż 3 dni od dnia pierwszego doręczenia.
§ 7. Pakiety wyborcze niedoręczone w trybie określonym w § 2-6 są przekazywane obwodowej komisji wyborczej do zakończenia głosowania. Jeżeli przekazanie pakietów wyborczych obwodowej komisji wyborczej do zakończenia głosowania nie było możliwe pakiety takie przekazywane są właściwemu dyrektorowi delegatury Krajowego Biura Wyborczego.
§ 8.Informację o wysłaniu pakietu wyborczego umieszcza się w rubryce spisu wyborców „uwagi” odpowiadającej pozycji, pod którą umieszczono nazwisko wyborcy niepełnosprawnego, który wyraził zamiar głosowania korespondencyjnego.

Art. 61h. § 1. Wyborca niepełnosprawny głosujący korespondencyjnie po wypełnieniu karty do głosowania wkłada ją do koperty na kartę do głosowania, którą zakleja, a następnie kopertę tę wkłada do koperty zwrotnej łącznie z podpisanym oświadczeniem, o którym mowa w art. 61g § 1 pkt 6, i przesyła ją do właściwej obwodowej komisji wyborczej.
§ 2. Koperty zwrotne doręczane są do właściwych obwodowych komisji wyborczych w godzinach głosowania.
§ 3. Wyborca niepełnosprawny do którego wysłany został pakiet wyborczy, o którym mowa w art. 61f § 1, może w godzinach głosowania osobiście doręczyć kopertę zwrotną do obwodowej komisji wyborczej w obwodzie głosowania, w którym jest wpisany do spisu wyborców.
§ 4. Koperty na kartę do głosowania wyjęte z kopert zwrotnych doręczonych do obwodowej komisji wyborczej wrzucane są do urny wyborczej.
§ 5. Koperty zwrotne:
1)   doręczone do obwodowej komisji wyborczej po zakończeniu głosowania,
2)   niedoręczone do obwodowej komisji wyborczej do zakończenia głosowania
– przekazywane są właściwemu dyrektorowi delegatury Krajowego Biura Wyborczego.
§ 6. Minister właściwy do spraw łączności po zasięgnięciu opinii ministra właściwego do spraw administracji publicznej oraz Państwowej Komisji Wyborczej, określi, w drodze rozporządzenia:
1)   tryb doręczania kopert zwrotnych do obwodowych komisji wyborczych,
2)   tryb przekazywania pakietów wyborczych właściwemu dyrektorowi delegatury Krajowego Biura Wyborczego, w sytuacji, o której mowa w art. 61f § 7 zdanie drugie,
3)   tryb przekazywania właściwemu dyrektorowi delegatury Krajowego Biura Wyborczego kopert zwrotnych niedoręczonych do obwodowej komisji wyborczej do zakończenia głosowania
– mając na względzie zapewnienie poszanowania zasad przeprowadzania wyborów oraz zapewnienie bezpieczeństwa tych przesyłek.

Słowem, wystarczy mailowo zgłosić osobę niepełnosprawną do korespondencyjnego głosowania (np. taką o znacznym poziomie niepełnosprawności) co może zrobić każdy, posiadający jej dane, odebrać przesyłkę poleconą i wysłać głos.Jazda po bandzie, ale to możliwe w przypadku różnego rodzaju ośrodków, w przypadku osób o niepełnosprawności intelektualnej (nie będą kwestionować) i w przypadku swego rodzaju domowników-wolontariuszy sympatyków danej opcji politycznej. Minister ds. Wykluczonych z pewnością posiada dane takich miejsc, gdzie sprawuje się opiekę nad takimi osobami. Nie to, bym coś insynuował, ale takie działanie jest tak proste w swej istocie, że aż prosi się o dokonywanie nadużyć.

Te trzy sposoby nastręczają pytanie: czy będą dostępne statystyki ile w danej komisji, czy okręgu było głosowań przez pełnomocników, ile głosowań w oparciu o zaświadczenie, ile zaświadczenie + pełnomocnictwo, a ile korespondencyjnie?

Sposób IV – NA INFORMATYCZNĄ POMYŁKĘ ASESORA

Wszystkie dane z komisji Wyborczych rejestrowane są do systemu informatycznego przez odpowiednich urzędników-asesorów. Tu o pomyłkę nie trudno. Czeski błąd, jedno zero za dużo, rejestracja głosów jednego kandydata jako głosów innego. Terminy liczenia i weryfikacji głosów są tak krótkie, że można się spodziewać, że dane z rejestru w bazie danych nie będą post meczowane z danymi na protokołach wyborczych. Z informacji jakie uzyskałem wynika, że wprowadzone dane są natychmiast dodawane przez system do ogólnej sumy głosów na danego kandydata i partię, tak, że w nawet w przypadku identyfikacji błędu podobno trudno będzie ustalić, który to z równolegle pracujących urzędników-asesorów ten błąd popełnił. Musiałoby się pojawić śledztwo na ten temat z inicjatywy prokuratury zależnej od partii rządzącej. Wariacją tego sposobu drukowania wyniku jest błąd w systemie zbiorczym (ot, coś się skrzaczy w jakąś stronę i nikt tego nie zauważy) lub cicha interwencja informatyków z poziomu super administratora. Jeśli tak jest w istocie, to życzę nam wszystkim wszystkiego najlepszego w najbliższych wyborach.

Bo nie ten wygrywa kto ma poparcie, ale ten kto liczy głosy.

Oczywiście nie jest tak, że nie należy dbać o monitoring wyborów na poziomie komisji wyborczej (członkowie, mężowie zaufania) by wyeliminować metody tradycyjne podkręcania wyniku, ale zdawajmy sobie sprawę, że są jakieś powody dlaczego nagle niektóre „tzw. pro obywatelskie” rozwiązania były forsowane przez PO i inne partie w procesie ustawodawczym przy uchwalaniu Kodeksu Wyborczego, natomiast w ogóle nie przejmowano się łamaniem Konstytucji przez KW w zakresie ograniczenia korzystania przez obywateli z biernego prawa wyborczego:

http://lazacylazarz.nowyekran.pl/post/24848,kodeks-wyborczy-lamie-konstytucyjne-prawa-wyborcow

Jest jeszcze jeden element, o którym warto wspomnieć, ale którego rozwijać nie będę, dlaczego nie powinniśmy się obawiać sfałszowania wyborów. Na dzisiejszą sytuację wyborczą mamy skrosowaną nieumiejętność PiS wyskoczenia z własnych butów i otworzenia się na nowe środowiska (partia ta zachowuje się tak jakby chciała przegrać wybory) i dominację medialną PO, które ma szanse skutecznie zohydzić i ośmieszyć swojego głównego przeciwnika tak mocno, że przestanie się obawiać realnego zagrożenia z tej strony przy urnach. Nawet obawa środowisk PiS-owskich o fałszowanie wyborów rozgrywana jest w taki sposób – jako przyszłe alibi na przegrane na pewno wybory i pieniactwo – że, bierne społeczeństwo, pomimo „Smoleńska” (w tym ludzie młodzi) bardziej skłonni są zagłosować na PO na złość Kaczyńskiemu niż na PiS na złość Tuskowi. Stąd uważam, że zalogowanie się środowiska na „fałszowaniu” i „obronie przed fałszowaniem” to lekkie oderwanie od rzeczywistości, bo w kontekście regulacji Kodeksu Wyborczego i przewagi PR-owej PO w przestrzeni publicznej nielubiani przez nas przeciwnicy, wcale nie muszą się na to fałszerstwo wyborcze nastawiać.

I jeszcze coś, na dzień dzisiejszy Sąd Najwyższy nie rozpatrzył w terminie skargi Komitetu Wyborczego Wyborców Obywatelskich List Wyborczych Nowego Ekranu przez co, bez względu na wyrok, pozbawił nas możności działania w procesie rejestracji kandydatów do Senatu i List Wyborczych do Sejmu, co jest podstawą prawną do unieważnienia wyborów. Kto wie, może nie będzie nawet czego fałszować.

http://lazacylazarz.nowyekran.pl/post/25210,juz-nie-trzeba-falszowac-wyborow

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

ODWAGA

Posted by tadeo w dniu 31 sierpnia 2011

Odwaga to sztuka pokonywania trudności i opanowania lęku i lenistwa. Polega na uczeniu się jasnego, niezmąconego widzenia, otwarcie naszych oczu, spojrzeniu na naszą słabość. Człowiek odwagi, to ten, który nie obawia się niczego i nikogo, który nie poddaje się lękowi. Lęk powoduje wznoszenie murów wobec siebie i innych ludzi. Odwaga pozwala na zrzucenie tej sztucznej maski. Odwaga w moim życiu wyraża się albo mówieniu albo w działaniu. Odwaga uwalnia nas od lęku, który nawołuje do wznoszenia murów wobec innych ludzi ich potrzeb a nawet wobec Boga i wyzwala nas od tego lęku, który powoduje, że kryjemy się za maskami. Pozwala na zrzucenia ciężkiej zbroi i na doświadczenie wolności, wolności dla mnie i dla innych.

BOŻE UDZIEL MI SPOKOJU, BYM MÓGŁ PRZYJĄĆ TO, CZEGO NIE MOGĘ ZMIENIĆ; ODWAGĘ, ABYM ZMIENIŁ TO, CO MOGĘ ZMIENIĆ I MĄDROŚCI, BYM MÓGŁ ODRÓŻNIĆ JEDNO OD DRUGIEGO.

ODWAGA JEST SZTUKĄ BYCIA SAM NA SAM Z WIEDZĄ…..ŻE STRASZLIWIE SIĘ BOJĘ. ZACHOWAJ DLA SIEBIE STRACH, ALE Z INNYMI DZIEL ODWAGĘ.

Przeczytaj:

Odwaga bycia sobą

Więcej: 

W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

Posted in Nieokrzesane myśli | 2 Komentarze »

MĄDROŚĆ

Posted by tadeo w dniu 31 sierpnia 2011

Mądrość to sztuka patrzenia na życie i umiejętność wyciągania z własnego i cudzego doświadczenia wniosków, to umiejętność rozeznania, dla jakich wartości warto żyć i w jaki sposób wypełniać je w codziennym życiu. Trzeba mieć wiedzę, by trafnie obserwować i interpretować otaczającą nas rzeczywistość, ale wiedza to nie to samo, co mądrość. Nie trzeba również wszystkiego doświadczyć i spróbować w życiu, wystarczy mądrze korzystać z rad innych i czerpać wnioski z cudzych przeżyć. Wszystko, co doświadczam w życiu ma sens, ale nie wszystko od razu to rozumiem, kiedy to się dzieje, co przeżyłem. Dopiero patrząc wstecz odkrywam, że to, co się wydarzyło miało sens i było dla mnie potrzebne. I przez te złe lub dobre doświadczenia Pan Bóg chciał mnie ostrzec przed wielkim upadkiem lub pomóc wyjść z grzechu. Własne błędy należy pamiętać nie po to, aby rozpamiętywać własną ułomność, ale aby wyciągać wnioski i starać się je unikać w przyszłości. Mądrość to także sztuka zachowania we wszystkim umiaru. Człowiek mądry nie musi wiele mówić, pisać, nie musi angażować się w głośne akcje: jego postawa, jego spojrzenie, czasem milczenie powiedzą więcej niż długie przemówienia ludzi, którym brak mądrości. W życiu codziennym mądrość wyraża się prostotą myślenia i mówienia oraz szczerością zachowania i postępowania w stosunku do innych. Człowiek prosty to człowiek naturalny w swoim zachowaniu, nieskomplikowany w swoich intencjach i wyrażający całkowitą zgodność pomiędzy tym, co się mówi, a tym, co się robi. Prostota uwalnia mnie od pychy, fałszu, dwoistości czy dwulicowości.  Często cnota mądrości utożsamiana jest z cnotą roztropności.

JEST PIĘĆ DRÓG, KTÓRE PROWADZĄ DO MĄDROŚCI: MILCZENIE, SŁUCHANIE, WSPOMINANIE, NAUKA, CZYNY.

 Przeczytaj także:

ISTOTA MĄDROŚCI – prof. dr hab. Maria Szyszkowska

Co to jest właściwie MĄDROŚĆ

UKOCHAJ MĄDROŚĆ

Mądrość

Więcej:

W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

Posted in Nieokrzesane myśli | 7 Komentarzy »

Sanktuarium Maryjne w Kodniu

Posted by tadeo w dniu 30 sierpnia 2011

http://koden.com.pl/

Zobacz także: 

Posted in Filmy religijne, Matka Boża, Moja mała Ojczyzna | 1 Comment »

Uczniowie nie pójdą do szkoły. Będą strajkować

Posted by tadeo w dniu 30 sierpnia 2011

Uczniowie szkół polskich na Litwie i ich rodzice od najbliższego piątku, 2 września, ogłaszają strajk. Domagają się odwołania przyjętej w marcu ustawy o oświacie, która – ich zdaniem – jest dyskryminująca i uderza w polską szkołę.

„Naśladując bohaterską postawę dzieci z Wrześni w 1901 roku, ogłaszamy strajk! (…) Wyrażamy swój protest przeciwko programowi nauczania, który jest z góry narzucony wbrew normom i pojęciom, zasadom i prawom europejskim” – napisano w rozpowszechnionej dziś odezwie.

Przypomniano w niej, że pół roku temu zebrano ponad 60 tys. podpisów pod listem do przedstawicieli najwyższych władz Litwy z prośbą o nieprzyjmowanie ustawy o oświacie, ale opinia ta nie została uwzględniona. „Zostaliśmy pozbawieni głosu. Prawowite prośby i błagania rodziców zostały zignorowane. Każdy z nas poczuł się zerem we własnym kraju” – napisano w odezwie.

 

W dokumencie poinformowano też, że powstało już kilkadziesiąt społecznych komitetów strajkowych szkół polskich z Wilna i Wileńszczyzny. Autorzy nawołują do powszechnego udziału w wiecu w obronie polskiej szkoły, który odbędzie się w najbliższy piątek przed urzędem prezydenta Litwy. Wiec, którego organizatorem jest Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie, ma zapoczątkować strajk.

Przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, eurodeputowany Waldemar Tomaszewski powiedział, że „rozumie decyzję młodzieży i ich rodziców o ogłoszeniu strajku”. – Po tym, gdy ich głosy nie zostały usłyszane i wbrew ich woli została przyjęta ustawa, co jest nie do pomyślenia w XXI wieku, taka reakcja jest logiczna – oznajmił i dodał, że „jako rodzic popiera taką akcję”.

Zgodnie z przyjętą w marcu ustawą o oświacie, od 2013 roku w szkołach litewskich i szkołach mniejszości narodowych egzamin maturalny z języka litewskiego zostanie ujednolicony. Tymczasem program nauczania litewskiego w szkołach litewskich i nielitewskich różni się; w szkołach litewskich zakres literatury litewskiej jest szerszy.

Przyjęta ustawa o oświacie zakłada też, że od 1 września w szkołach mniejszości narodowych lekcje dotyczące historii i geografii Litwy oraz wiedzy o świecie w części dotyczącej Litwy mają być prowadzone w języku litewskim. W całości po litewsku będzie wykładany przedmiot o nazwie „podstawy wychowania patriotycznego”.

Litewscy Polacy twierdzą, że założenia ustawy są dyskryminujące, naruszają prawa ucznia i zasady równouprawnienia, a także, iż są początkiem końca szkoły polskiej na Litwie. W ciągu ostatnich miesięcy Polacy swój protest przeciwko przyjętym założeniom niejednokrotnie wyrażali na wiecach oraz pisali listy do przedstawicieli najwyższych władz kraju z prośbą o zachowanie dotychczasowego systemunauczania w szkołach mniejszości narodowych.

Strajk uczniów we Wrześni miał miejsce w latach 1901-1902. Był skierowany przeciwko germanizacji szkół.

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/uczniowie-nie-pojda-do-szkoly-beda-strajkowac,1,4834445,wiadomosc.html

Posted in Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

KS. PRAŁAT JÓZEF OBREMSKI – niekoronowany Kardynał Wileńszczyzny

Posted by tadeo w dniu 30 sierpnia 2011

Ks. Prałat w swoim „pałacu” w Mejszagole

 

Przyszedł na świat 19 marca 1906 roku we wsi Skarzyn Nowy na Ziemi Łomżyńskiej, w rodzinie, w której się chowało pięcioro dzieci. Józef, późniejszy kapłan, był wśród rodzeństwa najstarszy. W domu Obrembskich panowała atmosfera zgody, wzajemnej troski, szacunku do pracy. Rodzice – Justyn Wincenty Obrembski i Anna z Kołaczkowskich – byli ludźmi wyjątkowo bogobojnymi i swe dzieci od małego nauczali wiary. Udręczeni wieloletnią niewolą Ojczyzny całym sercem pragnęli dla niej wolności i ten temat był stale na ustach domowników. Ks. Józef Obrembski urodził się bowiem w czasach, gdy Rzeczypospolitej nie było na mapie Europy, ale polskość, uczucie zdrowego patriotyzmu żyły w rodzinach, silnych wiarą chrześcijańską.

Ks. Józef inaczej niż z wielkim uwielbieniem mówić o swych rodzicach nie potrafi. Za każdym razem swe wspomnienia o nich podsumowuje słowami: ,,Ojciec i Matka – to wielki dar Boży…”. Obrembscy, tzw. szlachta zagonowa, troskliwie dbali o wychowanie i wykształcenie swych dzieci. Najpierw była potajemna nauka czytania i pisania w języku ojczystym w sąsiednim folwarku, później – szkółka we wsi, wreszcie – gimnazjum w Ostrowi Mazowieckiej. Przykładem czterech starszych kolegów, którzy wyjechali do Wilna na naukę w seminarium duchownym, rok później Józef Obrembski również podąża ich śladem. W 1926 roku zdaje eksternistycznie maturę i ubiega się o przyjęcie na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Stefana Batorego. Udaje mu się. W ciągu lat studiów pokochał Wilno, jego liczne kościoły. Wspomina dziś, że wówczas wszystkie one – ponad trzydzieści – wypełnione bywały po brzegi przez wiernych. A w Katedrze niejednokrotnie spotykał Marszałka Piłsudskiego, uczestniczył w uroczystych nabożeństwach z jego udziałem w czasie świąt narodowych: ołtarz na zewnątrz świątyni, tłumy ludzi, wojsko oddające salwy honorowe przed Ewangelią i na Podniesienie…

Jeszcze wówczas nie wiedział, że swoje życie – człowieka i kapłana – na zawsze połączy z tą ziemią, od której – zrządzeniem losu i historii – Polska odeszła. Ale pozostali tu Polacy, którym pragnął pomóc w przetrwaniu najgorszych czasów. Gorącą wiarą, słowem Bożym, którego był wiernym siewcą w ciągu całego swego życia. Siewcą uczciwym, pełnym poświęcenia. Odważnym patriotą, który dodawał sił kilku pokoleniom Polaków Wileńszczyzny, nadawał sens ich tutaj trwaniu.

Odszedł do Pana 7 czerwca 2011 roku w wieku 105 lat. – Patriarcha Wileńszczyzny, Duchowy Pasterz wielu pokoleń Polaków litewskich, których tak mocno kochał i przez których tak mocno był kochany.

Zmarł tak, jak żył – podczas modlitwy, w ciszy swego „pałacyku”, w otoczeniu najbliższych. Ostatnie tchnienie oddał przy wezwaniu wieńczącym Koronkę do Bożego Miłosierdzia: „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny…” Odszedł na kilka dni przed 79. rocznicą święceń kapłańskich.

Grób księdza prałata Józefa Obrembskiego w Mejszagole

Przeczytaj: „Wieczne odpoczywanie racz Mu dać, Panie…”

Turgiele i ks. prałat Józef Obrembski

Ksiądz Józef Obrębski

Zobacz także:  Duszpasterz Wileńszczyzny

Wileńszczyzna żegna swego Prałata

Posted in Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, ZASŁUŻENI WILNIANIE | 4 Komentarze »

Franciszek Smuglewicz (1745-1807)

Posted by tadeo w dniu 30 sierpnia 2011

Portret Franciszka Smuglewicza (1745-1807) – malarza i wybitnego twórcy wileńskiego klasycyzmu pędzla Józefa Peszki. Był jednym z wyróżniających się artystów, który upamiętnili przeszłość Wilna.

„Nigdy od ciebie, miasto, nie mogłem odjechać.
Długa była mila ale cofało mnie jak figurę w szachach.
Uciekałem po ziemi obracającej się coraz prędzej
A zawsze byłem tam… „
(wiersz Czesława Miłosza).

Wilno w swych dziejach ulegało wielu przemianom, na ogół gwałtownym – było burzone w czasie licznych wojen, niszczyły je pożary; zmieniano celowo jego oblicze by zatrzeć unikalny charakter miasta, a narzucić styl zaborców. Wielu jest ludzi zasłużonych dla Wilna; wspaniali twórcy – architekci, artyści, naukowcy, profesorowie. Na przykład: F. Smuglewicz, Z. Vogel., .K. Glaubitz, W. Gucewicz, Sz. Czechowicz, F. Ruszczyc, B. Bałzukiewicz, J.Bułhak, N. Orda, Cz. Miłosz, Ciurlionis, J. J. Śniadeccy. Nie sposób wymienić wszystkich. Ale kilka nazwisk powraca w każdej monografii – tych, którzy dokumentowali jego piękno i je upowszechniali; opowiadali w swoich dziełach o ranach i bliznach, o ważnych dla miasta zdarzeniach i jego codzienności. Propagowali jego niepowtarzalny urok, będący wytworem wielokulturowej barwności. Ukochali to miasto i dużą część swego życia zawodowego mu poświęcili – malując, fotografując, opisując, zbierając na jego temat materiały.
Nie wiedzielibyśmy dzisiaj, jak wyglądało Wilno niegdyś, gdyby nie ludzie, którzy uwiecznili dla nas dawne Wilno.

Posted in Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, ZASŁUŻENI WILNIANIE | Leave a Comment »

Święty Rafał Kalinowski – Ojciec Rafał od świętego Józefa

Posted by tadeo w dniu 30 sierpnia 2011

Cześć 1. http://www.stowarzyszeniefidesetratio.pl/Presentations0/Kalinowski1.pdf

Cześć 2. http://www.stowarzyszeniefidesetratio.pl/Presentations0/Kalinowski2.pdf

Święty Rafał Kalinowski

Józef Kalinowski urodził się 1 września 1835 r. w Wilnie. Na chrzcie otrzymał imię Józef. Jego ojciec był profesorem matematyki na Uniwersytecie Wileńskim. Po ukończeniu z wyróżnieniem Instytutu Szlacheckiego w Wilnie (1843-1850), Józef podjął studia w Instytucie Agronomicznym w Hory-Horkach koło Orszy. Zrezygnował z nich po dwu latach. W 1855 r. przeniósł się do Mikołajewskiej Szkoły Inżynierii Wojskowej w Petersburgu, gdzie uzyskał tytuł inżyniera. Jednocześnie wstąpił do wojska. Wtedy właśnie przestał przystępować do sakramentów świętych, do kościoła chodził rzadko, przeżywał rozterki wewnętrzne, a także kłopoty związane ze swoją narodowością, służbą w wojsku rosyjskim i zdrowiem. Wciąż jednak stawiał sobie pytanie o sens życia, szukając na nie odpowiedzi w dziełach filozoficznych i teologicznych. Po ukończeniu szkoły (1855) został adiunktem matematyki i mechaniki budowlanej oraz awansował do stopnia porucznika. W 1859 r. opuścił Akademię i podjął pracę przy budowie kolei żelaznej Odessa-Kijów-Kurs. Po roku przeniósł się na własną prośbę do Brześcia Kujawskiego, gdzie pracował jako kapitan sztabu przy rozbudowie twierdzy. Czując, że zbliża się powstanie, podał się do dymisji, aby móc służyć swoją wiedzą wojskową i umiejętnościami rodakom. Został członkiem Rządu Narodowego i objął stanowisko ministra wojny w rejonie Wilna. W końcu zdecydował się na wyjazd do Warszawy, gdzie chciał podjąć leczenie i miał nadzieje na znalezienie pracy. Z powodów zdrowotnych otrzymał zwolnienie z wojska w maju 1863 r.
Święty Rafał KalinowskiJednocześnie, wspierany modlitwami matki i rodzeństwa, przeżywał nawrócenie religijne, m.in. pod wpływem lektury Wyznań św. Augustyna: nie tylko wrócił do praktyk religijnych, ale przejawiał w nich szczególną gorliwość. Gdy wybuchło powstanie styczniowe, mając świadomość jego daremności, ale zarazem nie chcąc stać na uboczu, gdy naród walczy, przyłączył się do powstania. Sprzeciwiał się niepotrzebnemu rozprzestrzenianiu się walk. W liście do brata pisał: „Nie krwi, której do zbytku przelało się na niwach Polski, ale potu ona potrzebuje”.
Po upadku powstania powrócił do Wilna, gdzie 24 marca 1864 r. został aresztowany i osadzony w więzieniu. W wyniku procesu skazano go na karę śmierci. W więzieniu otaczała go atmosfera świętości. Wskutek interwencji krewnych i przyjaciół, a także z obawy, że po śmierci Polacy mogą uważać Józefa Kalinowskiego za męczennika i świętego, władze carskie zamieniły mu wyrok na dziesięcioletnią katorgę na Syberii. Przez pewien czas przebywał w Nerczyńsku, potem w Usole nad Anga, następnie w Irkucku i Smoleńsku. Podczas pobytu na Syberii oddziaływał na współtowarzyszy swoją głęboką religijnością, zadziwiał niezwykłą wprost mocą ducha, ujmował cierpliwością i delikatnością, wspierał dobrym słowem i modlitwą, czuwał przy chorych, pocieszał i podtrzymywał nadzieję. Dzielił się z potrzebującymi nie tylko skromnymi dobrami materialnymi, ale również bogactwem duchowym. Bolał go fakt, że wielu zesłańców nie posiadało żadnej wiedzy religijnej. Szczególnie chętnie katechizował dzieci i młodzież.
Po ciężkich robotach Józef Kalinowski powrócił do kraju w 1874 r. Uzyskał paszport i wyjechał na Zachód jako wychowawca młodego księcia Augusta Czartoryskiego, beatyfikowanego przez Jana Pawła II w 2003 r. Opiekował się nim przez trzy lata. W lipcu 1877 r., mając już 42 lata, Józef Kalinowski wstąpił do nowicjatu karmelitów w Grazu (Austria), przybierając zakonne imię Rafał od św. Józefa. Po studiach filozoficznych i teologicznych na Węgrzech, złożył śluby zakonne i otrzymał święcenia kapłańskie 15 stycznia 1882 r. w Czernej koło Krakowa. W kilka miesięcy później został przeorem klasztoru w Czernej. Urząd ten pełnił przez 9 lat. Przyczynił się w znacznej mierze do odnowy Karmelu w Galicji. W 1884 r. został założony z jego inicjatywy klasztor karmelitanek bosych w Przemyślu, 4 lata później we Lwowie, a na przełomie 1891-1892 roku – klasztor ojców wraz z niższym seminarium w Wadowicach.
Wiele godzin spędzał w konfesjonale – nazywano go „ofiarą konfesjonału”. Miał niezwykły dar jednania grzeszników z Bogiem i przywracania spokoju sumienia ludziom dręczonym przez lęk i niepewność. Przeżyty w młodości kryzys wiary ułatwiał mu zrozumienie błądzących i zbuntowanych przeciwko Bogu. Nikogo nie potępiał, ale starał się pomagać. Zawsze skupiony, zjednoczony z Bogiem, był człowiekiem modlitwy, posłuszny regułom zakonnym, gotowym do wyrzeczeń, postów i umartwień.
Zmarł 15 listopada 1907 r. w opinii świętości w Wadowicach. Jego relikwie spoczywają w kościele karmelitów w Czernej. Za życia i po śmierci cieszył się wielką sławą świętości. Bez reszty oddany Bogu, umiał miłować Go w drugim człowieku. Potrafił zachować szacunek dla człowieka i jego godności nawet tam, gdzie panowała pogarda. Dlatego uważany jest za patrona Sybiraków.
Beatyfikował go Jan Paweł II w 1983 r. podczas Mszy świętej na krakowskich Błoniach; kanonizacji dokonał w Rzymie w roku 1991, podczas jubileuszowego roku czterechsetlecia śmierci św. Jana od Krzyża, założyciela zakonu karmelitów. Św. Rafał Kalinowski jest patronem oficerów i żołnierzy, orędownikiem w sprawach trudnych i beznadziejnych.W ikonografii Święty przedstawiany jest podczas modlitwy, w habicie karmelity.

Posted in Religia | Leave a Comment »