WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 23 lipca, 2011

Ach te wesela

Posted by tadeo w dniu 23 lipca 2011

zdjęcie

Ślub i wesele – 11.07.1981

Wesele Ani i Emila – 12.09.2009

Wesele Małgosi i Krystiana – 04.09.2010

Wesele Ani i Adama – 18.09.2010

Wesele Małgosi i Stasia – 25.12.2009

Wesele Eweliny i Piotra-23.06.2012

Posted in Prywatne | Leave a Comment »

Człowieczy Los Anny German

Posted by tadeo w dniu 23 lipca 2011

(Piosenek Anny German można posłuchać po tym adresem:  www.theblues-thatjazz.com/pl/box/9807-anna-german.html )

 Człowieczy los nie jest bajką, ani snem.
Człowieczy los jest zwyczajnym, szarym dniem.
Człowieczy los niesie trudy, żal i łzy.
Pomimo to można los zmienić w dobry, lub zły.”

Piosenkę „Człowieczy Los” napisała Anna German w 1970 roku, do słów Aliny Nowak. Można ją uznać za manifest życiowy, a jednocześnie za pewne podsumowanie dziejów jej rodziny i jej samej.

 W ciągu niespełna 20 lat swojej pracy na estradzie German zrobiła zawrotną karierę w Polsce i za granicą. Występowała w wielu krajach, jednak największą popularność zdobyła w ZSRR, gdzie nagrywała płyty i współpracowała z rosyjskimi kompozytorami. W swoim bogatym repertuarze miała piosenki i pieśni włoskie, greckie, francuskie.

Anna German

Urodziła się 14 lutego 1936 w Urgenczu w Uzbekistanie. Jej matka Irma Berner była Holenderką, z osadników holenderskich zamieszkujących miejscowość Wohldemfuerst (Wielikokniażeskoje) na Kubaniu. Sprowadziła ich tam caryca Katarzyna Wielka.

W 1935 roku Irma spotkała Eugeniusza Germana, który był na celowniku NKWD i zmierzał ku granicy irańskiej. German pochodził z Łodzi. Ucieczka za granicę się nie udała. Zamieszkali w Urgenczu. W 1937 roku Eugeniusz German został rozstrzelany, pod zarzutem szpiegostwa. Irma była wtedy w ciąży z drugim dzieckiem. Mimo to zostały wysiedlone do Kirgizji. Aż do końca II Wojny Światowej żyły w bardzo ciężkich warunkach, w nędzy.

300

Zaraz po wojnie Irma German rozpoczęła starania o repatriację do Polski, powołując się na pochodzenie męża. Udało się. W 1946 roku wyjechały z ZSRR do Nowej Rudy na Ziemiach Odzyskanych. W 1949 r. zamieszkały we Wrocławiu przy ulicy Trzebnickiej.

Anna miała zostać geologiem i kształciła się w tym kierunku na uniwersytecie we Wrocławiu. Studia ukończyła w1962 roku. Jako piosenkarka debiutowała w 1960 we wrocławskim klubie Kalambur.

Pierwszym jej sukcesem był udział w festiwalu piosenki w Sopocie w 1963 r., gdzie zdobyła II nagrodę w Dniu Polskim za utwór „Tak mi z tym źle”. Rok 1964 r. przyniósł triumf w Opolu po tym, jak zaśpiewała „Tańczące Eurydyki”, które stały się jej największym przebojem. Na Festiwalu w Opole ’65 zdobyła I nagrodę za piosenkę „Zakwitnę różą”.

Poznała wtedy Zbigniewa Tucholskiego. „Był upał, pojechałem na pływalnię. Od razu zauważyłem wysoką blondynkę, leżała na kocu z książką. Zaczęliśmy rozmawiać „– wspomina. Tak się zaczęła ich miłość.

Dużo koncertowała. Ze Zbyszkiem spotykała się w soboty – on pędził samochodem z Warszawy wszędzie tam, gdzie występowała. Przychodził do studia nagrań, czekał na nią godzinami. – „To była przyjemność obserwować Anię przy pracy. Muzycy stukali smyczkami w pulpity, wyrażając podziw dla jej profesjonalizmu i talentu. Wszystko od razu chwytała w lot” – mówi pan Tucholski

Anna German

Wydawało się, że los wynagradza Annie ciężkie przeżycia z dzieciństwa.

Sukcesy na festiwalach zaowocowały zaproszeniem od Discografica Italiana na koncerty we Włoszech. Tam oczarowała publiczność. Podpisała trzyletni kontrakt z włoską firmą fonograficzną CDI.

Wystąpiła na sławnym Festiwalu w San Remo. Dla wokalistki z kraju komunistycznego było to niezwykłe wyróżnienie, którego nikt już po niej nie powtórzył. Wzięła jeszcze udział w XV Festiwalu Piosenki Neapolitańskiej.

Fatum jednak nadal ciążyło. Na autostradzie uległa ciężkiemu wypadkowi samochodowemu. Zanim wyzdrowiała minęły trzy lata. Wróciła na estradę w 1970 roku. Wtedy nagrała trzecią polską płytę „Człowieczy Los”.

Anna German na Festiwalu w Opolu, 1970

W latach ’70 Anna German dużo koncertowała w ZSRR. Nagrała tam 4 płyty po rosyjsku. Do dziś pozostaje ona bardziej znaną artystką w Rosji, niż w Polsce. Wykonywana przez nią „Nadieżda” autorstwa Aleksandry Pachmutowej przeszła do historii muzyki rosyjskiej.

Muszę przyznać, że mnie samemu bardziej się podobają piosenki śpiewane przez Annę German po rosyjsku. Jej głos nabiera jakiejś wspaniałej barwy przy niesłychanej delikatności w tym języku. Wielu Rosjan uważa ją za swoją rodaczkę, nie za Polkę.

W 1975 roku urodziła syna. Pisała przyjaciółce: „Przy pianinie stoi czerwony jak mak wózek dziecinny… Czuję się dobrze i myślę, że ostatni akt odbędzie się szczęśliwie…”.Wkrótce spełniło się jeszcze jedno marzenie Anny: kupili dom z ogródkiem na warszawskim Żoliborzu. Stary, zrujnowany, ale ona wierzyła, że złe już za nimi. Koncertowała na całym świecie, w USA, Australii. Tam właśnie, podczas koncertu, poczuła ostry ból w nodze. Z trudem zeszła ze sceny.

Anna German

Zdiagnozowano raka kości. Będąc już ciężko chorą komponowała psalmy i pieśni poświęcone Bogu. Wykonywane utwory zapisywała na domowym magnetofonie. Po dwóch latach walki z ciężką chorobą Anna umiera nocą 25 sierpnia 1982 roku. Miała 46 lat.

Anna German to fenomen polskiej piosenki. Uwielbiana przez publiczność, niezbyt lubiana przez PRL-owskie władze. Zawsze starała się być niezależna. Nigdy nie schlebiała władzy, nigdy nie wystąpiła dla partii czy dygnitarza partyjnego. Wielu zazdrościło jej sukcesów, zwłaszcza ogromnej popularności w ZSRR.

A odnosiła sukcesy na całym świecie. Była laureatką festiwali m.in. w Monte Carlo, Wiesbaden, Bratysławie, San Remo, Neapolu, Viareggio, Cannes, Ostendzie, Sopocie, Opolu, Kołobrzegu, Zielonej Górze.

Nie wiem jakie są powody postępującego zapomnienia Anny German w Polsce. Powoli, powoli mówi się o niej , wspomina coraz rzadziej. Trudno usłyszeć jej śpiew w mediach. Płyty wznawia się w Rosji, w Polsce nie.

W Rosji Annę German nazywano „Białym Aniołem” a we Włoszech „Słowikiem Neapolu”.

Anna German
Anna German – Człowieczy Los. Słowa – Alina Nowak
Czlowieczy los nie jest bajką, ani snem.
Czlowieczy los jest zwyczajnym, szarym dniem.
Czlowieczy los niesie trudy, żal i łzy.
Pomimo to można los zmienić w dobry, lub zły.
 
Uśmiechaj się,
do każdej chwili uśmiechaj,
na dzień szczęśliwy nie czekaj,
bo kresu nadejdzie czas,
nim uśmiechniesz się chociaż raz.
 
Uśmiech odsłoni przed tobą siedem codziennych cudów świata.
Tęczowym mostem zapłonie nad dniem, co ulata.
Marzeniom skrzydeł doda, wspomnieniom urody.
Pomoże strudzonemu pokonać przeszkody…
 
Uśmiechaj się,
do każdej chwili uśmiechaj,
na dzień szczęśliwy nie czekaj,
bo kresu nadejdzie czas,
nim uśmiechniesz się chociaż raz.
 
Uśmiechaj się, uśmiechaj się!

Zobacz także: 

Anna German

Anna German – kolibelnaya

  • @autor

    Wspaniala artystka, swietnie to opisales. Pamietam ja, jakby to bylo dzisiaj. Co za zbieg okolicznosci, bo ja tez dzisiaj, wspomnienia o Elzbiecie Czyzewskiej.Naturalnie, pozdrawiam i zapraszam.
  • Bardzo piękne wspomnienie, tym cenniejsze, że rzeczywiście Anna German to zapomniana artystka. Znalazłam krótki filmik na YT z piosenką „Człowiekczy los”.

    MAHONIA0290 | 23.07.2011 00:12

  • @Veldberg

    Wielki glos, niezapomniana artystka. „Clowieczy los” to akurat taki sobie, miala w swoim repertuarze prawdziwe perly, jak na przyklad „Tanczace Eurydyki” czy tez „Bal u Posejdona”. Na obecna pore roku mozna kazdemu polecic „Dookola kipi lato”. Wszystko do odnalezienia i posluchania na portalu „Wrzuta.pl”.

    @blueslover
  • Zapomniana? Ja Jej nie zapomniałem – o, wciąż taśmy (czas by wrzucić na dyski?) leżą na półce, i wcale nie zakurzone, bo puszczane czasem. Ale może to nieważne.

  • @tichy

    O:)))
    Jesteś tu?
    Pięknie, prawda?
    NAVIGO111143 | 23.07.2011 02:35

  • @zglos do usuniecia

    Byc moze..
  • CELESTE0102 | 23.07.2011 12:13

    Zobacz także:  Anna German – serial

Posted in Muzyka, SYLWETKI | Otagowane: | 5 Komentarzy »

Warto przypomnieć zasługi ks. Sowy dla Platformy Obywatelskiej

Posted by tadeo w dniu 23 lipca 2011

Dyrektor kanału Religia.tv udzielił niedawno wywiadu słynnej już gazetce partyjnej Platformy Obywatelskiej „POgłos”(nr 01/39, styczeń 2011 r.), w której podzielił się swoją opinią na temat partii rządzącej oraz opozycji. Jednoznaczna diagnoza polityczna przeplata się tu z refleksją natury moralnej:

Jestem od wielu lat pod wrażeniem stylu polityki w wykonaniu premiera Tuska. To właśnie on pokazał, że nie będzie tolerował wśród członków PO i współpracowników zachowań wątpliwych moralnie, nawet jeśli nie mają znamion prawnych nadużyć. Poradził sobie z największą bolączką polskiej polityki – z kolesiostwem, z »mordo ty moja«, z partykularnymi interesami politycznej grupy”.

Wysokie poparcie społeczne Platformy ks. Sowa kwituje stwierdzeniem: „To nie wynika jedynie z moralności, wynika też ze skuteczności rządzenia – a to także może być wartością etyczną”Dalej przekonuje, że dzięki rządom Donalda Tuska wielu ludziom żyje się zdecydowanie lepiej, ponieważ daje im poczucie bezpieczeństwa, jest przewidywalny i nie stosuje języka nienawiści.A Platforma Obywatelska mieszcząca w sobie ludzi o poglądach Jarosława Gowina i Janusza Palikota jest dowodem na różnorodność i wewnętrzny pluralizm, jaki powinien cechować dojrzałe partie polityczne w systemie demokratycznym.

PiS zaś jest – zdaniem duchownego – partią, która została sprowadzona do poziomu sekty, skupiając się wokół swojego nieomylnego lidera:

„Powiem szczerze, że ja się obawiam takich ugrupowań politycznych, w których panuje wiara w nieomylność lidera.(…) Struktura sekty w polityce jest zawsze zawężeniem, okopaniem się, które jest dobre tylko co najwyżej na czas wojny. W czasach pokoju i budowania to jest fatalne”

Więcej: Warto przypomnieć zasługi ks. Sowy dla Platformy ObywatelskiejTo naprawdę robi wrażenie…

Ks. Kazimierz Sowa: „Jestem od wielu lat pod wrażeniem stylu polityki w wykonaniu premiera Tuska”

Posted in Religia | 1 Comment »

ZDRADZASZ ŻONĘ I BÓG JEST BARDZO ZŁY NA CIEBIE

Posted by tadeo w dniu 23 lipca 2011

Pewien człowiek miał opinię dobrego katolika, był zawsze podziwiany i szanowany przez wszystkich którzy go znali. Ale naprawdę żył w grzechu. Zaniedbał swoją żonę, a później swoją samotność rekompensował związkiem z inną kobietą. Pewnego razu poszedł do spowiedzi do Ojca Pio. Aby się usprawiedliwić, zaczął mówić o duchowym kryzysie. Nie zdawał sobie sprawy, że spotkał się z niezwykłym spowiednikiem.

Ojciec Pio nagle powstał i krzyknął: „Jaki duchowy kryzys? Zdradzasz żonę i Bóg jest bardzo zły na ciebie. Idź stąd!”.

Więcej tutaj:  OJCIEC PIO

Posted in Ojciec Pio, Religia | Leave a Comment »

„Krakowska opoka – kardynał Adam Sapieha.” 60 lat temu zmarł Książe Niezłomny Kościoła

Posted by tadeo w dniu 23 lipca 2011

Panowie spokojnie

KS. JÓZEF MARECKI, FILIP MUSIAŁ, IPN KRAKÓW

KRAKOWSKA OPOKA – KARDYNAŁ ADAM SAPIEHA

za: Biuletyn IPN, nr. 10/2008

W rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, w listopadzie 1919 r. krakowski biskup Adam Stefan Sapieha mówił do wiernych:

„chwila obecna dana [jest] nam przez Boga po to, aby w niej budować gmach Ojczyzny naszej. Zmarnować nam tej chwili nie wolno, jesteśmy za nią przed Bogiem odpowiedzialni. Wyrzec się nam trzeba siebie, a ofiarą z osobistych interesów kłaść podwaliny pod państwowość polską”.

Późniejszy kardynał nie przeczuwał wtedy, że za dwadzieścia lat przyjdzie mu bronić gmachu Ojczyzny przed III Rzeszą i Sowietami, a za ćwierć wieku przed komunistami obejmującymi władzę w Polsce z woli Stalina. Komuniści, przejmujący władzę na terenach zajmowanych przez Armię Czerwoną byli zbyt słabi, by jednocześnie niszczyć wszystkie elementy niepodległej polskiej państwowości, struktury kościelnej i wspólnoty społecznej.

Dlatego, tak w Polsce, jak i w innych krajach późniejszego bloku  wschodniego, zdecydowali się na taktykę stopniowego likwidowania niezależności podbijanych państw i społeczeństw. Za największe zagrożenie dla instalowanej – słabej i nie cieszącej się poparciem społecznym władzy komunistycznej w Polsce – uznano legalne struktury Polskiego Państwa Podziemnego oraz, w przeważającej części wywodzące się z niego, niepodległościowe oddziały zbrojne. Przyjęcie takiej optyki spowodowało, że komuniści początkowo na dalszy plan odsunęli walkę z religią. Mimo to, od początku, przy użyciu sił własnych i wydatnym wsparciu sowieckich patronów zbierali informacje o duchownych, którzy mieli stać się głównym celem ataku dopiero po ostatecznym stłumieniu zbrojnego i politycznego oporu.

Wielki Jałmużnik

Bezpieka rozpoczęła gromadzenie informacji o miejscach kultu, silnych ośrodkach katolickich, wyróżniających się kapłanach. Na tak konstruowanej mapie coraz wyraźniej zaznaczał się Kraków. Miasto i region od początku były bardzo nieprzychylne uzurpatorskiej władzy. W maju 1946 r. szef – oskarżającej w sprawach politycznych – Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Krakowie, Oskar Karliner podsumowywał tę sytuację: „województwo krakowskie określiłbym jako jedno z konserwatywniejszych środowisk w kraju. Składają się na to czynniki rożne, a w szczególności konserwatywny charakter centrum wojewódzkiego Krakowa, z zakorzenionymi tradycjami austriackiego bogoojczyźniaństwa, silnymi wpływami kleru, a wreszcie konserwatyzmem wyższych uczelni, gdzie w skład senatów wchodzą indywidualności profesorskie o wyraźnie reakcyjnych poglądach […] tradycja Wierzchosławic, kolebki Polskiego Stronnictwa Ludowego, wpływa na nastroje chłopskie, zwłaszcza we wschodniej i północnej części województwa w kierunku sprzyjania mas chłopskich nastrojom opozycyjnym w stosunku do obecnej polskiej rzeczywistości”.

Szczególny niepokój budził u komunistów arcybiskup, a od 1946 r. kardynał, Adam Stefan Sapieha – cieszący się w polskim Kościele ogromnym autorytetem. Wobec nieobecności w kraju prymasa kard. Augusta Hlonda, w latach II wojny światowej kard. Sapieha był faktycznym przywódcą Kościoła w okupowanej Polsce. Pozycja sędziwego metropolity w Episkopacie Polski była dla komunistów równie groźna, jak jego popularność wśród wiernych. Rządy nad krakowską diecezją kard. Sapieha objął jeszcze w okresie zaborów w 1911 r. W czasach monarchii austro-węgierskiej diecezja krakowska była mało znacząca i terytorialnie niewielka. W wolnej Polsce, po podpisaniu konkordatu w 1925 r. i zmianach administracyjnych w Kościele, podniesiona została do rangi metropolii, otrzymując jako sufraganie biskupstwa tarnowskie, częstochowskie i katowickie. Przez kilkadziesiąt lat rządów nad diecezją kard. Sapieha dał się poznać wiernym jako niestrudzony opiekun potrzebujących, dla którego działalność charytatywna i pomoc najuboższym stanowiły jeden z filarów kapłańskiej posługi. W Krakowie znane były historie z jego wcześniejszego kapłańskiego życia, jak choćby ta o Jazłowcu, którego nie opuścił w czasie epidemii cholery, ale pozostał ze swymi parafianami organizując akcję pomocy. Pamiętano utworzony przez niego w czasie I wojny światowej Krakowski Biskupi Komitet dla Dotkniętych Klęską Wojny – nazywany, ze względu na arystokratyczne pochodzenie ówczesnego biskupa, Książęco-Biskupim Komitetem.  Nie zapomniano wsparcia jakiego udzielał „Caritasowi”, zapomóg przeznaczanych dla najbiedniejszych. Ze względu na te działania nadano mu przydomek „Wielki Jałmużnik”.

Książę Niezłomny

Wydaje się jednak, że dla komunistów bardziej niepokojące było to, że krakowianie swego metropolitę nazywali także „Księciem Niezłomnym”. Ta nieugiętość sędziwego kardynała komplikowała antykościelne działania partii i będącej jej narzędziem bezpieki. Silny charakter krakowskiego hierarchy dawał o sobie znać wielokrotnie. W krakowskich domach powtarzano prawdziwe i zmyślone historie, mające świadczyć o nieugiętości i zdecydowaniu ks. Sapiehy. Szerokim echem odbiło się odrzucenie przez abp. Sapiehę, w dniu urodzin Hitlera, zaproszenia do generalnego gubernatora Hansa Franka. Do apokryficznych historii zaliczyć należy z kolei tę, mówiącą o przyjęciu Hansa Franka w pałacu biskupim chlebem i wodą (według innej wersji chlebem i marmoladą z brukwi), co arcybiskup miał poprzeć stwierdzeniem, że częstuje generalnego gubernatora tym, co dzięki władzy III Rzeszy, gości najczęściej na polskich stołach. Opowieść ta, podnosząca w czasie okupacji na duchu, oddawała przekonanie wiernych, że metropolita w ich obronie nie cofnie się przed niczym i nie ulęknie się nikogo. To, że Hans Frank nigdy nie przekroczył progu krakowskiego pałacu biskupiego, dla powtarzających tę historię nie miało większego znaczenia.

Komuniści wiedzieli, że zapanowanie nad krakowskim, a w znacznej mierze także nad polskim, Kościołem nie będzie możliwe bez pokonania lub skompromitowania Sapiehy. Bardzo szybko przekonali się także, że duchowni krakowskiej diecezji, wychowankowie metropolity, czując jego wsparcie, bardzo zdecydowanie piętnowali kolejne decyzje władz komunistycznych uderzające w katolików. Głośno protestowali przeciw łamaniu wolności wyznania, a po powstaniu tzw. ruchu księży patriotów – sterowanego przez komunistów środowiska duchownych lojalnych wobec władzy – w większości zdecydowanie odcięli się od współbraci w kapłaństwie angażujących się w tę formę afirmacji totalitarnego reżimu.

Przeciw dyktaturze

Od pierwszych dni po wkroczeniu Armii Czerwonej abp Sapieha zachowywał dystans wobec reżimu instalowanego przez Sowietów w Polsce. W lipcu 1945 r. w liście pasterskim skierowanym do wiernych pisał m.in.:

„Złym jest, gdy przesadzamy, zmyślamy wypadki czy sądy o innych, gdy używamy słów, podsuwając pod ich brzmienie znaczenie niezgodne z prawdą. A ileż to przykładów tego moglibyśmy przytoczyć w dzisiejszych pismach czy wygłoszonych przemowach. Nie dziw więc, że niedowierzanie jest dziś tak powszechne, że rodzą się plotki często bardzo szkodliwe. Ileż to jednak prostodusznych łapie się na te sidła. Tak powszechne zakłamanie jest groźną chorobą naszych czasów i prowadzi do skrzywienia życia społecznego”.

Świadom zagrożeń przestrzegał nie tylko wiernych, ale także kapłanów. Uczulał ich, by nie poddawali się manipulacji przez współbraci, którzy – z różnych względów – wspomagali komunistyczną dyktaturę. Nie wahał się także ostro wypowiadać swych sądów wobec prymasa kard. Hlonda. W czasie spotkania hierarchów w Krakowie w listopadzie 1947 r. na nalegania prymasa, by duchowni diecezji krakowskiej ograniczyli w swych wypowiedziach wątki antykomunistyczne, miał odpowiedzieć:

„że nie będzie udawał innego niż jest nastawiony wewnętrznie, walki nie chce, ale na żadne uległości nie pójdzie, nie ustąpiłem Niemcom, tym bardziej nie ustąpię teraz […]”.

Postawę taką prezentował również wobec podległych sobie duchownych. Jak relacjonował informator „Żagielowski” – jeden ze współpracowników bezpieki – w czasie zebrania księży proboszczów, rektorów i administratorów parafii krakowskich:

„pierwszy zabrał głos sam ks. kardynał Sapieha. Ku zdziwieniu wszystkich zebranych zaraz na początku wpadł w ogromny gniew, począł karcić wszystkich proboszczów, że nie pracują, że są tchórze, nie mają nic odwagi, że będzie ich usuwał z probostw, a będzie dawał młodszych księży […], że chcą się dopasować do dzisiejszych stosunków […].

Dla komunistycznych władz taka postawa, wspierająca kapłanów broniących swych wiernych przed reżimem i mobilizująca niezdecydowanych do przeciwstawiania się opresywności państwa była niezwykle niewygodna. Wyjątkowo dotkliwa była jednak aktywność kard. Sapiehy w podejmowaniu interpelacji skierowanych do najwyższych władz. Krakowski metropolita był bowiem inicjatorem i współautorem wielu pism, listów, memoriałów wysyłanych przez Episkopat Polski do Bolesława Bieruta.

W obronie jedności

Jednocześnie metropolita obserwował rozwój sytuacji w bloku wschodnim. Miał świadomość tego, że dla komunistów jest postacią wielce niewygodną. Wydaje się, że poczucie to wzrosło po śmierci kard. Hlonda, po którym prymasem Polski został – liczący 47 lat (najmłodszy wówczas w polskim episkopacie) biskup lubelski – Stefan Wyszyński. Przyszły „Prymas Tysiąclecia” dopiero miał udowodnić, że jest jednym z najwybitniejszych hierarchów Kościoła katolickiego XX w. Uznający niekwestionowany prymat abp. Wyszyńskiego, krakowski kardynał – choć już sędziwy i schorowany – służył mu radą i pomocą. Jednocześnie wydaje się, że uznawał, iż jego rola jako jedynego w Polsce kardynała, a zarazem jednego z najstarszych hierarchów w episkopacie, ponownie – i wbrew jego woli – wzrosła. Dostrzegał działania komunistów w skali europejskiej, mocno przeżył skazanie na dożywotnie więzienie prymasa Węgier kard. Jozsefa Mindszenty’ego. Widząc nasilające się represje uznawał, że istnieje realne zagrożenie jego aresztowania. W marcu 1950 r. sporządził oświadczenie:

„w razie gdybym był aresztowany stanowczo niniejszym ogłaszam, że wszelkie moje tam złożone wypowiedzi, prośby i przyznania się są nieprawdziwe.  Nawet, gdy one byłyby wygłaszane wobec świadków, podpisane, nie są one wolne i nie przyjmuję [ich] za swoje”.

Napisanie oświadczenia było prawdopodobnie reakcją na pierwsze w Polsce „ludowej” aresztowanie biskupa – w lutym 1950 r. nałożono bowiem areszt domowy na bp. Kazimierza Kowalskiego12, ordynariusza diecezji chełmińskiej, któremu zarzucono łamanie komunistycznego dekretu „O ochronie wolności sumienia i wyznania”. Wydarzenia te nie wpłynęły jednak na postawę kard. Sapiehy. Nadal zdecydowanie przeciwstawiał się polityce komunistycznych władz. Podejmował aktywne działania w kierunku utrzymania jedności Kościoła – sprzeciwiając się działalności ruchu księży patriotów. Na początku 1951 r. wydał komunikat skierowany do duchownych wspierających komunistyczną dyktaturę. Pisał w nim m.in.:

„komisje Księży przy ZBoWiD13 wbrew celom i zadaniom tej organizacji, występują w działalności swojej niejednokrotnie ku zgorszeniu wiernych, przeciwko Kościołowi, podkopując jedność i karność kościelną, siejąc niezgodę między kapłanami, przeciwstawiając kapłanów Biskupom, co więcej, godząc w uwłaczający sposób w samego Namiestnika Chrystusowego Ojca Św[iętego]”. Nie wahał się także upominać w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego o aresztowanych księży. W co najmniej kilku wypadkach jego interwencje spowodowały ich wcześniejsze zwolnienie z aresztu śledczego. W październiku 1950 r. skutecznie interweniował w sprawie księdza Kazimierza Buzały15, a w lutym 1951 r. ks. Stanisława Słonki.

Działalność metropolity wstrzymało w maju 1951 r. nagłe pogorszenie stanu zdrowia. Zmarł 23 lipca tego roku. Komuniści przyjęli z ulgą śmierć kardynała. Nie wiedzieli jeszcze, że w kolejnych latach przyjdzie im zmierzyć się z równie zdecydowanymi włodarzami diecezji: abp. Eugeniuszem Baziakiem, bp. Franciszkiem Jopem i wychowankami kard. Sapiehy: kard. Karolem Wojtyłą i kard. Franciszkiem Macharskim.

Bezpieka przeciw metropolicie

Inwigilację Kościoła krakowskiego funkcjonariusze tutejszego Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego rozpoczęli już w 1945 r. Początkowo jednak represjonowano jedynie tych duchownych, którzy byli związani z podziemiem niepodległościowym – a więc głównie kapelanów AK czy NSZ, choć już w tym czasie pozyskiwano np. listy pasterskie czy dokumenty kurialne skierowane do parafii. Systematyczną inwigilację krakowskiej kurii, a co się z tym wiązało, kard. Sapiehy, bezpieka krakowska rozpoczęła dopiero w lutym 1946 r. Założono wówczas sprawę obiektową o krypt. „Zeus”, w ramach której inwigilowano krakowską kurię metropolitalną.

W pierwszych latach powojennych działania WUBP w Krakowie w odniesieniu do Kościoła katolickiego koncentrowały się na dwóch sferach – represji oraz profilaktyce. W wypadku kard. Sapiehy, ze względu na jego pozycję i popularność, represje były początkowo wykluczone. Starano się zatem realizować funkcję profilaktyczną, to znaczy śledzić wszelką aktywność metropolity i zdobywać z wyprzedzeniem informacje o działaniach, które miał zamiar podjąć, a zarazem o radach i wskazaniach jakie przekazywał duchownym archidiecezji.

Podsłuchiwano kurialne telefony, kontrolowano korespondencję nadsyłaną do metropolity, werbowano agenturę spośród osób mających bezpośredni kontakt z kardynałem. Bezspornie, w pierwszych latach powojennych najbardziej aktywnymi, a zarazem szkodliwymi dla krakowskiego Kościoła byli agenci „Janka” i „Paweł” – jak dotąd nie zidentyfikowani. Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych ogromne znaczenie dla funkcjonariuszy WUBP i projektowanych przez nich działań nabierały donosy – również jeszcze nie zidentyfikowanego – informatora ukrywającego się pod ps. „Kot”. Te trzy osoby, w rożnym czasie dostarczały bezpiece szczegółowych informacji dotyczących sytuacji w krakowskiej kurii i działań metropolity.

Jednocześnie bezpieka starała się zdobywać z wielu źródeł dane dotyczące każdego publicznego wystąpienia kardynała. Gromadzone informacje wykorzystywano do działań wyprzedzających, a odpowiednie analizy bezpieka przekazywała partii komunistycznej – najpierw odpowiednim instancjom PPR, później PZPR – by ta mogła odpowiednio planować kolejne posunięcia polityki antywyznaniowej.

Rola, jaką odgrywał kard. Sapieha w Kościele krakowskim sprawiała, że jego nazwisko pojawiało się bezustannie w planach bezpieki, a donosy o jego działalności składała znacząca część konfidentów UB, działających przeciw Kościołowi. Streszczenia kolejnych wystąpień, przemówień, kazań, informacje o wizytacjach, bierzmowaniach itp., w których brał udział metropolita spływały do WUBP niemal codziennie. Pozwalało to jednak wyłącznie na monitorowanie jego działań i wysyłanie ostrzegawczych sygnałów do partii związanych z jego planami.

Zabić legendę

Śmierć kardynała Sapiehy przyjęta została przez funkcjonariuszy UB z jednej strony z ulgą, z drugiej zaś z zaniepokojeniem. Już w czasie choroby metropolity zyskiwano niemal codzienne raporty o jego stanie zdrowia przekazywane m.in. przez informatora „Kot”. Jednocześnie bezpieka starała się monitorować sytuację w kurii i dociec – poprzez sieć agenturalną – kto ma szansę zastąpić kard. Sapiehę i objąć władzę w archidiecezji. Już po śmierci metropolity informator „Dyrektor”21 raportował bezpiece:

„okazało się, że abp Baziak ma nominację z Rzymu objęcia po śmierci Sapiehy administratury diecezji krakowskiej, lecz nie jest on mianowany Ordynariuszem, gdyż nie zrzekł się jeszcze ordynariatu diecezji lwowskiej”.

Jednocześnie bezpieka zaktywizowała sieć agenturalną wszystkich pionów WUBP, by na bieżąco orientować się w nastrojach społecznych i z wyprzedzeniem uzyskać informacje o ewentualnych niepokojach związanych ze śmiercią metropolity. W obawie przed tłumem wiernych, którzy mieli uczestniczyć w pogrzebie kard. Sapiehy, zmobilizowano gigantyczną liczbę funkcjonariuszy UB i MO – w odwodzie trzymając wojskowe jednostki KBW. Akcja zabezpieczenia pogrzebu była jednym z największych – jeśli nie największym – przedsięwzięciem WUBP w tym czasie.

Komunistyczne władze partyjno-państwowe, na rowni z funkcjonariuszami MBP, zdawały sobie sprawę, że walka z Kościołem krakowskim mogła zakończyć się sukcesem jedynie po zniszczeniu legendy „Księcia Niezłomnego”. Dlatego swoistym epilogiem do działań aparatu represji przeciw kard. Sapiesze stał się tzw. proces kurii krakowskiej, przygotowany jesienią i zimą 1952 r., a przeprowadzony w styczniu następnego roku. Propagandowa oprawa procesu, w którym sądzono działaczy niepodległościowych współpracujących z polskim wychodźstwem politycznym oraz duchownych z krakowskiej kurii niepowiązanych z działalnością konspiracyjną, została skonstruowana tak, by skompromitować zmarłego kard. Sapiehę. W propagandowych wystąpieniach na sali sądowej, na łamach gazet, w radiu zarzucano krakowskiemu metropolicie działania na szkodę Polski i Kościoła, oskarżano o szpiegostwo, gromadzenie dóbr materialnych, broni, przygotowywanie buntu przeciwko „ludowemu” państwu.

Dla spotęgowania terroru z diecezji wygnano następcę kard. Sapiehy – metropolitę lwowskiego, metropolitę nominata krakowskiego – abp. Eugeniusza Baziaka. Choć proces kurii krakowskiej był przedsięwzięciem udanym operacyjnie i propagandowo w sferze kompromitacji przynajmniej części duchowieństwa zaangażowanego w działalność niepodległościową, fiasko poniosły próby zniesławienia kard. Sapiehy. Tzw. proces kurii krakowskiej stał się ostatnim akcentem działań operacyjnych przeciw krakowskiemu „Księciu Niezłomnemu”, który okazał się dla bezpieki groźny także po śmierci.

Adam Stefan Sapieha (1867–1951),

książę siewierski, kapłan archidiecezji lwowskiej, kardynał, arcybiskup metropolita krakowski. Studiował prawo w Krakowie i Wiedniu oraz teologię w Innsbrucku. W 1893 r. przyjął święcenia kapłańskie. W latach 1894–1895 był duszpasterzem w Jazłowcu, a później na Górnym Śląsku. Następnie kontynuował studia prawnicze w Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie, gdzie w 1896 r. uzyskał tytuł doktorski. Jednocześnie studiował dyplomację w Papieskiej Akademii Szlacheckiej. Pełnił następnie posługę duszpasterską we Lwowie. W 1905 r. powrócił do Rzymu, gdzie uzyskując tytuł szambelana papieskiego był „rzecznikiem” Kościoła katolickiego na ziemiach polskich. W 1911 r. uzyskał sakrę biskupią i został ordynariuszem diecezji krakowskiej. Po ustanowieniu w Krakowie metropolii, w 1925 r. został podniesiony do godności arcybiskupa metropolity krakowskiego. W 1946 r. został włączony do kolegium kardynalskiego.  W 1915 r. powołał Krakowski Biskupi Komitet dla Dotkniętych Klęską Wojny. W latach 1922–1923 był senatorem RP z listy Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej, w czasie II wojny światowej uczestniczył w powołaniu Rady Głównej Opiekuńczej.

http://wpolityce.pl./view/15421/_Krakowska_opoka___kardynal_Adam_Sapieha___60_lat_temu_zmarl_Ksiaze_Niezlomny_Kosciola_.html

Posted in Historia, Religia, SYLWETKI | Leave a Comment »

Bo kto daje i odbiera – Zdzisław Krasnodębski

Posted by tadeo w dniu 23 lipca 2011

Sam pomysł przyznania nagrody Kwadrygi Władimirowi Putinowi pokazał, jak silne jest lobby proputinowskie w Niemczech – zauważa filozof społeczny

Zdzisław Krasnodębski

autor: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
Zdzisław Krasnodębski

Jak mówi stare polskie porzekadło, kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera. Jednak wiadomość, że Władimir Putin nie otrzyma nagrody Kwadrygi, to jedna z nielicznych dobrych wiadomości w ostatnich dniach.

Kryzys finansowy ciągle nie jest zażegnany, a Grecja po raz kolejny nie została „uratowana”. Dotychczasowa strategia nie przynosi skutków. Coraz częściej mówi się o tym, że „restrukturalizacja długu” Grecji jest nieuchronna – co oznacza uznanie faktu, że stała się ona niewypłacalna. Nie wiadomo tylko, dlaczego polski złoty się nie umacnia tak jak frank szwajcarski, skoro – jak tłumaczył w Indiach minister spraw zagranicznych III RP – Polska gospodarka jest tego samego typu co niemiecka i ma doskonale zarządzane finanse. Gdyby jeszcze dzisiaj Niemcy miały markę, byłaby to waluta najbardziej pożądana w świecie – i wszystkim tym moim „polemistom”, którzy sądzą, że jedynym miejscem pracy godnym Polaka w Niemczech jest nie katedra uniwersytecka, lecz zmywak, budowa lub plantacja szparagów, jeszcze bardziej popsułby się humor.

Zasady przyzwoitości obowiązują

Skutki polityczne kryzysu są trudne do przeceniania. Głosom realistów towarzyszą coraz głośniejsze wezwania do ściślejszej unii politycznej i ustanowienia wspólnej polityki gospodarczej. Niemiecki minister finansów w latach 1999 – 2005 Hans Eichel, odpowiedzialny za przyjęcie Grecji do strefy euro i uciszanie ówczesnych krytyków tej decyzji, wezwał Niemcy, by się nie ociągały i jeszcze bardziej zdecydowanie przejęły przywództwo w Europie.

Ostatnie kontrowersje dotyczące sprzedaży czołgów do Arabii Saudyjskiej, a także łodzi patrolowych dla Angoli, przypomniały obywatelom Republiki Federalnej, że ich tak pokojowo nastawiony kraj jest trzecim eksporterem broni na świecie. Jak twierdzi „The Economist”, nadszedł czas, by Niemcy wyzbyły się nadmiernego idealizmu. Zdaniem cytowanego przez ten brytyjski tygodnik eksperta niemieckiego następuje „demoralizacja” niemieckiej polityki zagranicznej, co w gruncie rzeczy jest dostosowaniem się do tych standardów, jakich trzymają się sojusznicy Niemiec, na przykład USA czy Francja, która niedawno sprzedała Rosji okręty desantowe typu Mistral.

Tym bardziej optymistyczna jest wiadomość, że zasady przyzwoitości i „wartości Zachodu” nadal obowiązują w Republice Federalnej i że Niemcy – przy pewnej zachęcie ze strony Vaclava Havla i duńskiego rzeźbiarza Olafura Eliassona, poprzednich laureatów Kwadrygi, nie są skłonne przejść do porządku nad decyzją jury.

Władimir Putin nie pójdzie więc w ślady Andrzeja Szczypiorskiego i nie wygłosi przemówienia 3 października, w Dniu Niemieckiej Jedności.

Rosjanie lubią Niemców

Inna rzecz, że sam pomysł przyznania nagrody Władimirowi Putinowi pokazał, jak silne jest lobby proputinowskie w Niemczech. Rosjanie odwzajemniają się sympatią. Jak przypomniał w „Tagesspiegel” inny niemiecki ekspert, Niemcy są po Białorusinach najbardziej lubianym narodem w Rosji i Rosjanie czują się z nimi duchowo spokrewnieni. Nie podał niestety, na czym, zdaniem Rosjan, polega owo pokrewieństwo.

Nie wydaje mi się jednak, by prawdą było, że – jak twierdzi ów ekspert – w Niemczech wizerunek Rosjan jest głównie negatywny. Rosja zawsze mogła liczyć na swych przyjaciół w Niemczech i w ogóle na taryfę bardzo ulgową. Polityczna sympatia do Rosji jest w niemieckim społeczeństwie większa niż sympatia do USA. Republika berlińska dumna jest z pokojowej rewolucji roku 1989.

Milczy się jednak, kto mianowicie ustanowił NRD i podtrzymywał ów tak potępiany „reżim bezprawia”. Przeszłość Putina nie przeszkadzała kanclerzowi Gerhardowi Schröderowi uznać go za „krystalicznie czystego demokratę”. Zazwyczaj o Rosji nie wspomina się, gdy potępia się Vertreibunsgstaaten – państwa, które są sprawcami „zbrodni wypędzenia”.

Jak uspokajają niemieckie media oraz znany dobrze Polakom ambasador Grinin, teraz na placówce w Berlinie sprawa nie odbije się negatywnie na stosunkach niemiecko- rosyjskich. Właśnie zaczęły się coroczne konsultacje obu rządów oraz spotkanie forum obywatelskiego. Mają zostać podpisane ważne umowy gospodarcze. Koncern RWE już zawarł strategiczne partnerstwo z Gazpromem, który przejmie znaczną część linii przesyłowych należących do RWE (zapewne także w Polsce), by ten mógł się skoncentrować na rozwijaniu technologii węglowych.

Może dać mu Nike…

Niemcy od czasu do czasu przypominają jednak o łamanych w Rosji prawach człowieka i prawach obywatelskich, o czym zapominają polskie władze i ich autorytety. Polska pod rządami Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego gotowa jest przymknąć oczy na wszystko. Krajowa piarowa brawura zamienia się za granicą w kontakcie z możnymi tego świata w cichutki, zgodliwy pisk.

Być może więc odebranie nagrody Kwadrygi jest dobrą okazją, by wzmocnić polsko-rosyjskie pojednanie? Skoro generał Janicki, który „perfekcyjnie” przygotował wizytę prezydenta Kaczyńskiego w Smoleńsku, został awansowany na wyższy stopień, to i premier Putin mógłby dostać jakąś polską Kwadrygę lub Nike – może wspólnie z Donaldem Tuskiem? – za perfekcyjną inscenizację żałoby oraz „najbardziej przejrzyste śledztwo”, które przyczyni się do dalszego umacniania przyjaźni polsko-rosyjskiej oraz pozycji Polski w świecie. Skwapliwych jurorów na pewno wśród polskich elit nie zabraknie.

Autor jest profesorem Uniwersytetu w Bremie i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz współpracownikiem „Rzeczpospolitej”

http://www.rp.pl/artykul/691025-Krasnodebski–Bo-kto-daje-i-odbiera—.html

Posted in Polityka i aktualności | Otagowane: | Leave a Comment »

Jan Paweł II – Świadek niewidzialnego

Posted by tadeo w dniu 23 lipca 2011

John Paul II – Witness to the Invisible

http://pl.gloria.tv/?media=156726

Posted in Filmy religijne, Jan Paweł II | Leave a Comment »

Jan Paweł II i Prymas Stefan Kardynał Wyszyński

Posted by tadeo w dniu 23 lipca 2011

28.05.2011’30-rocznica śmierci Prymasa Tysiąclecia…

https://vimeo.com/23155005

http://pl.gloria.tv/?media=159958

Posted in Filmy religijne, Jan Paweł II, Religia, SYLWETKI | Otagowane: | Leave a Comment »

PODSTAWOWE ŹRÓDŁA DO GENEALOGII CHŁOPSKIEJ (XIX I XX WIEK)

Posted by tadeo w dniu 23 lipca 2011

http://warsztathistoryka.uni.lodz.pl/heraldyka/zrodla.pdf

 

Wykaz uczestnikow powstania styczniowego w jezyku rosyjskim,
kilka tysiecy nazwisk.
Problem z rosyjskim? oferuje pomoc.Prosby na PV.

http://kdkv.narod.ru/1864/Spis-A.htm#25

http://forgen.pl/forum/viewtopic.php?f=32&t=3659

 

Serdecznie polecam forum genealogów-amatorów FORGEN:

http://forgen.pl

W jaki sposób w serwisie NG w zakładce Multimedia > Nagrania, filmy, strony WWW umieścić stronę (link) WWW?

http://www.pl-soft.pl/forum/viewtopic.php?t=482 

 

 

Posted in Książki (e-book), Porady różne | Leave a Comment »

Elementarz Poszukiwacza korzeni rodzinnych

Posted by tadeo w dniu 23 lipca 2011

http://www.dlawich.desk.pl/files/elementarz.pdf

Posted in Książki (e-book), Porady różne | Leave a Comment »