WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 21 czerwca, 2012

JA TAM BYŁEM …Józef Ignacy Kraszewski Modlitewnik, [Paryż 1853]

Posted by tadeo w dniu 21 czerwca 2012

W dniach 14 – 17 września odbyła się pielgrzymka do Wilna i okolic. Udział wzięło 36 osób. Wyjazd ten dostarczył wszystkim niezapomnianych przeżyć, szczególnie Msza św. odprawiona przez naszego Księdza Proboszcza przed obrazem Matki Bożej Ostrobramskiej.
„Któż z nas nie zna tej łagodnej i pięknej twarzy Maryi Dziewicy, z pełnym miłosierdzia i litości obliczem, która od kilku wieków patrzy na stare Giedyminowe Wilno i stoi na straży u bram Jego? Modliliśmy się do Niej w dzieciństwie, przyklękaliśmy przed Jej obrazem w młodości, a w wieku dojrzalszym, wracając do drogich uczuć pierwszych, wiąże nas z tym wizerunkiem cudownym pobożność, a zarazem wspomnienia (…).
Wchód do kaplicy przez klasztor został urządzony, mała bowiem liczba pobożnych w szczupłym jej obrębie pomieścić się może. Lud przywykły modlić się z ulicy pod gołym niebem, klęka na bruku z pokorną modlitwą. Od dawnych czasów we zwyczaju było i jest po dziś dzień, że nikt nie przechodzi i nie przejeżdża przez bramę nie odkrywszy głowy. Nawet ludzie obcych wyznań, zmuszeni są stosować się do tego starodawnego zwyczaju (…).
Nieraz zdarzyło mi się w różnych porach przechodzić przez Ostrą Bramę, nigdym nie zastał ulicy pustej, zawsze chociaż kilku klęczących modliło się, prosząc opieki u Tej, która jest opiekunką wszystkich cierpiących (…). W żadnym kościele nie potrafim modlić się tak, jak się modlim na chłodnym bruku w tej ulicy ucieczki. Źaden kościół może nie nawrócił tylu i nie natchnął tyle zbawiennych myśli ludziom, ile ta maleńka kapliczka nad starożytną wzniesiona bramą (…).
Na wiosnę mieszkańcy Wilna i jego okolic tłumnie tu się gromadzą: rolnik od pługa, rzemieślnik od warsztatu, śpieszą do Ostrej Bramy na czterdziestogodzinne nabożeństwo, ludność zamożniejsza gromadnie bierze także udział w pobożności ludu. Tłumno wtedy w kościele i na ulicy (…).
Najbardziej uroczyście obchodzono w końcu listopada uroczystość Opieki NMP. Z tej okazji (…) przez ośm dni kościół i ulice przepełnione są ludem; wieczorna litania, bez względu na przykrą porę roku, liczy codziennie po kilka tysięcy modlących się (…).
Ostatni dzień, a raczej ostatni wieczór, w którym się odbywają konkluzyjne nieszpory, mało ma sobie podobnych w całem chrześcijaństwie w Europie. Cała niemal ludność wileńska wysypuje się na ulicę, zajmuje kościół, galerię i zalewa ogromną przestrzeń od Ostrej Bramy, prawie aż do ratuszowego placu. A cała brama i cała ulica rzęsiście iluminowana, zdają się przez te ognie wyrażać powszechny zapał serc ku Tej, której opieki święto się obchodzi. Nieszpory odbywają się w kościele. Po ich ukończeniu, kapłan celebrujący, zwykle biskup wileński pontyfikalnie ubrany, wchodzi do ostrobramskiej kaplicy.
Artyści co przedniejsi, jakich Wilno posiada, wykonują litanię przy towarzyszeniu orkiestry miejscowej. Po skończonej litanii pasterz wezwawszy pomocy Bożej zwraca się ku ludowi i przez wszystkich widziany, błogosławi modlących się i miasto. Nastaje uroczysta cisza; przy rzęsistych ogniach iluminacji widać, jak te kilkanaście tysięcy wiernych, jednym ożywione uczuciem, upada na kolana. Całe Wilno się modli”.

Józef Ignacy Kraszewski
Modlitewnik, [Paryż 1853]

http://www.salezjanie-tolkmicko.pl/zaloczniki/poddzialy/biuletyn%20informacyjny%202009%20-%20pa%C5%BAdziernik.pdf

Posted in Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, Polskie Kresy | 5 Komentarzy »

Słowenia – pletną po jeziorze Bled

Posted by tadeo w dniu 21 czerwca 2012

Bled, pletna - tradycyjna łódźfot. Thinkstock

– Cały sekret leży w odpowiednim doborze drzewa, które nadaje łódce unikalny kształt – twierdzi Marjan Vidić i przesuwa rękę po wyprofilowanym kadłubie z jasnego drewna. Jest jedną z kilkudziesięciu osób, które w sezonie wypływają na jezioro w charakterystycznych drewnianych łódkach, napędzanych przy pomocy dwóch wioseł. Te łódki to pletne – jeden z symboli słoweńskiego Bledu, ośrodka turystycznego u podnóża Alp Julijskich.

– Dzięki unikalnemu kształtowi łódki wioślarz zużywa bardzo mało energii. To bardzo ważne, bo nasza praca nie należy do łatwych. Podobnie jak weneccy gondolierzy wykonujemy ją na stojąco, ale za pomocą dwóch wioseł – tłumaczy Marjan Vidić, zapraszając mnie na pokład swojej pletny.

Marjan Vidić mieszka w Mlinie – dawnej wiosce, a obecnie części prężnie rozwijającego się Bledu, najważniejszego ośrodka turystycznego słoweńskich AlpJulijskich.

Na pocztówkach z tego malowniczego miejsca zobaczyć można piękne polodowcowe jezioro, niewielką wyspę z wieżą kościoła, przeglądającą się w tafli wody imponującą skałę ze średniowiecznym zamkiem oraz niezwykłe, drewniane łódki, zwane pletnami.

Marjan Vidić jest jedną z kilku osób, zajmujących się ich produkcją. Jest także jednym z kilkudziesięciu wioślarzy, którzy w sezonie letnim każdego dnia wypływają w tych łódkach na jezioro, przewożąc turystów na owianą legendami wysepkę. Swoją profesję odziedziczył po przodkach, którzy otrzymali stosowny przywilej od cesarzowej Marii Teresy.

Według źródeł niewielka wysepka na jeziorze Bled zamieszkała była już od VIII w. W późniejszych wiekach wzniesiono na niej kościół Narodzenia Maryi Panny, wzmiankowany po raz pierwszy w 1185 r. Świątynia była kilkakrotnie powiększana i odnawiana, głównie za inicjatywy biskupów Brixen, którzy w 1004 r. otrzymali Bled jako darowiznę od cesarza Henryka II.

Słowenia – przewodnik, informacje, ciekawostki

Malowniczo położony kościół przyciągał licznych pielgrzymów z Krainy, Karyntii, Styrii, Przymorza, Friuli i Austrii. Ponieważ na wyspę można się było dostać tylko przy pomocy łódki, ubodzy chłopi ze wsi Mlino, leżącej na południowym brzegu jeziora, zaczęli oferować pielgrzymom swoje usługi przewozowe. W zamian przyjmowali pieniądze albo różnego rodzaju towary.

W miejscowych księgach parafialnych zachował się zapis, że w XII w. władze zwolniły mieszkańców Mlina z płacenia lokalnych podatków, w zamian za zrezygnowanie z opłat pobieranych od przewożonych pielgrzymów.

W 1511 r. Bled nawiedziło silne trzęsienie ziemi, które prawie doszczętnie zniszczyło kościół. Świątynia została jednak odbudowana i w XVI w. zyskała dzisiejszy, barokowy wygląd. To wówczas wzniesiono 52-metrową dzwonnicę oraz słynne schody o 99 stopniach, prowadzące z nabrzeża na dziedziniec kościoła.

Pielgrzymów przybywało z roku na rok. W XVIII w. dwadzieścia rodzin z Mlina otrzymało stosowny przywilej od austriackiej cesarzowej Marii Teresy, zyskując tym samym monopol na pełnienie usług transportowych na jeziorze Bled. Od tego czasu przywilej przechodził z ojców na synów, a za wiosła chwytały kolejne pokolenia mieszkańców górskiej wioski.

W połowie XIX w. oprócz pielgrzymów nad jeziorem zaczęli pojawiać się pierwsi turyści. Przyczynił się do tego Szwajcar Arnold Rikli, który rozpropagował i odkrył dla turystyki niewielką wioskę Bled na wschodnim brzegu jeziora.

Przychylne opinie pierwszych gości z Europy spowodowały, że miejscowość stała się wkrótce niezwykle popularnym miejscem spędzania wakacji.

Słynny angielski naukowiec Sir Humphry Davy uznał Bled za najpiękniejsze miejsce, jakie dane mu było widzieć w Europie. W 1854 r. nad jeziorem powstał pierwszy kompleks rekreacyjny Rilki Spa, a wkrótce zaczęły powstawać kolejne hotele.

Oczywiście punktem obowiązkowym pobytu nad jeziorem stała się wizyta w kościele na malowniczej wysepce. Wiosłowanie na wyspę stało się więc niezwykle intratnym interesem, a mieszkańcy Mlina zmienili się z ubogich rolników w dobrze prosperujących przedsiębiorców.

 Bled

fot. Shutterstock

W 1906 r. w Bledzie gościł cesarz Franciszek Józef, który nie omieszkał przy okazji przepłynąć się łódką na wyspę. Zapoczątkowaną przez niego tradycję kontynuowali kolejni władcy. Po upadku Austro-Węgier w 1918 r., gdy Słowenia weszła w skład Królestwa Jugosławii, Bled stał się letnią rezydencją dynastii Karadziordziewiciów.

W 1947 r. swoją willę wybudował tutaj jugosłowiański dyktator Josip Broz Tito. Jego rządów mieszkańcy nie wspominają dobrze, bo ich profesji nie ominęła nacjonalizacja. Dopiero w latach 90. XX wieku rodzinom z Mlina udało się odzyskać przywileje nadane im przez Marię Teresę i powołać stowarzyszenie.

Przewożeniem turystów na wyspę trudnią się dzisiaj te same rody, które w XVIII w. oferowały swoje usługi pielgrzymom. Szkutnictwem zajmuje się pięć rodzin: Polaków, Županów, Pazlarów, Boijolów i Vidićów. Z produkcji łódek słynie przede wszystkim rodzina Polaków.

Większość łodzi pływających obecnie po jeziorze Bled jest dziełem Janeza Polaka, który odziedziczył fach po swoim ojcu. Janko Polak pierwszą pletnę wykonał w 1932 r., a rok później otworzył w Bledzie zakład produkcji łódek. Jego syn pracuje według tych samych, tradycyjnych metod rzemieślniczych. O wysoką jakość produkowanych przez siebie łódek dba także rodzina Vidićów.

– Właściciel nadaje gotowej łódce imię. Zwyczajowo jest to imię żeńskie, najczęściej jego żony albo córki, chociaż nie jest to regułą – tłumaczy Miha Vidić, syn Marjana, który zgodnie z tradycją także poszedł w ślady ojca. – Moja łódka na przykład nazywa się Julia, ale nie mam w rodzinie kobiety o takim imieniu. Po prostu spodobało mi się.

Młody Vidić nie ukrywa, że dzisiejsze łódki bardzo różnią się od tych, które pływały po jeziorze w XI stuleciu. Ich kształt zmieniał się na przestrzeni wieków, stawały się większe i solidniejsze. Obecny model zaprojektował w 1900 r. Anton Župan. Od tego czasu nazywane są pletnami.

– Nazwa pochodzi z języka niemieckiego i oznacza łódkę o płaskim dnie. Jej konstruktor wzorował się na austriackich łódkach do transportu soli, które miały bardzo płytkie zanurzenie – tłumaczy Miha Vidić i dodaje, że pletna wyróżnia się także lekko zakrzywionym kadłubem, dzięki któremu ślizga się po powierzchni jeziora oraz uniesioną rufą, która ułatwia dobijanie do brzegu.

Zbójcy zabili hrabiego, a jego ciało wrzucili do jeziora >>

 Słowenia – zachwycająca perła Europy (zdjęcia: 20)

„Najpiękniejsze miejsce w Europie” >>

Posted in Podróże | 1 Comment »

Pan Tadeusz – Adam Mickiewicz, Inwokacja

Posted by tadeo w dniu 21 czerwca 2012

Znalezione obrazy dla zapytania inwokacja - obrazy

Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie;
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.

Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy
I w Ostrej świecisz Bramie! Ty, co gród zamkowy
Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem!
Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem,
(Gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę
Ofiarowany, martwą podniosłem powiekę
I zaraz mogłem pieszo do Twych świątyń progu
Iść za wrócone życie podziękować Bogu),
Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono.

Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,
Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych;
Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,
Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;
Gdzie bursztynowy świerzop*, gryka jak śnieg biała,
Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina* pała,
A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą
Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą.

Objasnienia:
* Litwo! Ojczyzno moja! – bardzo ciekawie – inwokacją do Litwy! – rozpoczyna się to arcydzieło literatury polskiej napisane przez największego polskiego pisarza. Trzeba jednak pamiętać o ponad czterechsetletniej symbiozie Polaków i Litwinów we wspólnym państwie.
W księdze „Rok 1812” mówi Gerwazy (w. 339-340):
Dziwneć to były losy tej naszej Korony
i naszej Litwy! wszak to jak małżonków dwoje!
Te wspólne losy dwóch narodów zostały zapoczątkowane małżeństwem króla (tak!) Polski, św. Jadwigi Andegaweńskiej z litewskim księciem Jagiełłą (1386); ostatecznie przypieczętowane aktem Unii Lubelskiej (1569); formalnie przerwane przez trzeci rozbiór (1795). Duchowy związek Polaków z Litwą trwa do dziś w twórczości takich pisarzy jak Miłosz czy Konwicki.
Niewątpliwie przedmiotem tęsknoty Mickiewicza jest Wielkie Księstwo Litewskie (obecna Litwa i Białoruś), ale rozumiane jako równorzędna obok Korony (dzisiejsza Polska i Ukraina) część Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Szlachta litewska była całkowicie spolonizowana i w większości ogromnie lojalna wobec wspólnego państwa, zachowała jednak dumę z historii Litwy i miłość do swej mniejszej Ojczyzny. Litwinem był poseł nowogródzki, bohater obrazu Jana Matejki, Tadeusz Rejtan.

* martwą podniosłem powiekę – osobą mówiącą w Inwokacji (w. 1-22) jest sam Mickiewicz, a nie jak w prawie całym utworze fikcyjny narrator-szlachecki gawędziarz. Najlepszym dowodem na to jest przywołanie rzeczywistego zdarzenia z życia poety, który w wieku chłopięcym „wypadłszy z okna, był jakiś czas bez życia”, jak wspomina jego przyjaciel, Antoni Odyniec.
W Inwokacji podaje Mickiewicz cel (Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną…), powód (…bo tęsknię po tobie) i sposób tworzenia (widzę i opisuję) „Pana Tadeusza”.

* bursztynowy świerzop narobił niemało kłopotów komentatorom poematu. Najlepiej podsumował je J. M. Rymkiewicz w przedmowie do „Pana Tadeusza” (Wydawnictwo Literackie Kraków 1997):
„A więc co to wreszcie jest ten świerzop…? To rzodkiew, gorczyca, koniczyna, rzepak, głóg, lewkolist czy jakaś łopucha?”
Rymkiewicz i większość badaczy przyjmuje współcześnie, że jest to już rzecz nie do wyjaśnienia.
Świerzop nie istnieje i nigdy nie istniał. Mickiewicz, mitologizując swoją Litwę, sięgnął po wyraz zasłyszany w dzieciństwie (słownik starszy o 37 lat od „Pana Tadeusza” podaje słowa: świrzopa – klacz, świrzepa – 3 gatunki dzikich roślin), lekko go przekręcił i kazał mu być rośliną uprawną (tu niewątpliwie rację mają komentatorzy stwierdzający, że nie może to być chwast). Wsłuchajmy się w to słowo i przyznajmy, o ileż lepiej brzmi niż gorczyca czy rzepak!

* Dzięcielina – koniczyna.

ZOBACZ TAKŻE:

3-letni Rafałek recytuje „Inwokację”

https://gloria.tv/video/1z6n7dpddWzy1xD23gDjkFcvY

http://j_uhma.republika.pl/tadeusz.html#powieka

Adam Mickiewicz

Pan Tadeusz, Inwokacja

Posted in Wiersze | 3 Komentarze »

Kolejny urzędnik państwowy który popełnił „samobójstwo” ????

Posted by tadeo w dniu 21 czerwca 2012

„O jego śmierci dowiedzieliśmy się dopiero dzisiaj. A on mógłby wiele powiedzieć w tej sprawie, wskazać miejsce, w którym rzeczy palono”

Fot. wPolityce.pl

Wczorajsze wyniki oględzin podważają zeznania jednego z pracowników MSZ. Świadek kłamał w prokuraturze?

– Jest to głęboko zastanawiające. Urzędnik, który był z nami obecny w czasie oględzin, starał się wskazać miejsce, w którym palił te rzeczy po śp. Tomaszu Mercie. Był bardzo przekonany, kiedy wskazywał te miejsca. Jeżeli jednak nie znajdujemy śladów po pogorzelisku, żadnych szczątków rzeczy palonych, można mieć wątpliwość co do jego zeznań. Co więcej, druga osoba, która mogłaby potwierdzić tę okoliczność, niestety nie żyje.

Kto to był?

– Był to również pracownik MSZ, który był odpowiedzialny za nadzór nad obiektem, przy którym miało dojść do utylizacji tych rzeczy. O jego śmierci dowiedzieliśmy się dopiero dzisiaj. A on mógłby wiele powiedzieć w tej sprawie, wskazać miejsce, w którym te rzeczy palono.

Pańska klientka uważa, że są trzy możliwe warianty, jeśli chodzi o obrączkę: nigdy nie opuściła Moskwy, została ukradziona przez pracownika MSZ albo tkwi gdzieś w ziemi na terenie resortu spraw zagranicznych.

– Takie jest też moje zdanie.

Będą kolejne wnioski o przeszukanie w MSZ?

– Tak, będziemy składać wniosek o powtórne przeszukanie MSZ. Jak również wniosek o przeszukanie polskiej ambasady w Moskwie. Tu kluczowe będzie przesłuchanie ambasadora Jerzego Bahra. Jeżeli nic by to nie dało, to okazałoby się, że mamy wśród wysokich funkcjonariuszy MSZ złodzieja. Mówimy o szczeblu konsul, attaché, kierownik sekretariatu ministra.

Mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik Magdaleny Pietrzak-Merty, w rozmowie z Anną Ambroziak, „Nasz Dziennik”, 21 czerwca 2012 r.

CZYTAJ TAKŻE: Waszczykowski dla Stefczyk.info: Próby niszczenia dowodów przyczyniają się do wzrostu podejrzliwości ws. Smoleńska

CZYTAJ TAKŻE: „Nasz Dziennik”: „Śledczy wkraczają do MSZ. W trybie pilnym”. Prokuratura zarządziła przeszukanie posesji resortu

http://wpolityce.pl/artykuly/30916-o-jego-smierci-dowiedzielismy-sie-dopiero-dzisiaj-a-on-moglby-wiele-powiedziec-w-tej-sprawie-wskazac-miejsce-w-ktorym-rzeczy-palono

Posted in Polityka i aktualności, Tajemnicze wypadki | Leave a Comment »

Camino

Posted by tadeo w dniu 21 czerwca 2012

„Camino” – film w reżyserii Javier’a Fesser’a to poruszający dramat obyczajowy, stworzony na podstawie prawdziwej historii. Opowiada o autentycznych wydarzeniach z życia młodej dziewczynki Aleksji González-Barros, którą matka – zagorzała wyznawczyni Jezusa – stara się wychować zgodnie z surowym kodeksem Opus Dei, kontrowersyjnej katolickiej organizacji, powstałej w Hiszpanii. Wkrótce okazuje się, że dziecko jest śmiertelnie chore na raka. Po śmierci Kościół rozpoczyna gorączkowe starania o wszczęcie procesu jej beatyfikacji.

http://gloria.tv/?media=302915

Posted in Filmy - Polecam, Filmy religijne | Leave a Comment »

Sportowcy, którzy przyznali się do Jezusa osiągnęli sukces

Posted by tadeo w dniu 21 czerwca 2012


fot.REUTERS/Pascal Lauener/forum

Do każdego więc, kto się przyzna do mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. / Mt 10, 32-33/


Agnieszka Radwańska, Jakub Błaszczykowski, Robert Lewandowski, siatkarze Resovii Rzeszów – co łączy te osoby? Są wybitnymi postaciami polskiego sportu, ich wyniki oszałamiają, odnoszą sukcesy na arenach krajowych i międzynarodowych. Czy tylko to? Nie, wszyscy oni są uczestnikami akcji „Nie wstydzę się Jezusa” i namawiają do noszenia breloków promujących tę kampanię.


Można powiedzieć, że przyznając się do Jezusa, wygrali on swój najważniejszy mecz, zdobyli ten najistotniejszy w życiu punkt. Tego, co zrobili nie można jednak rozpatrywać tylko w kategoriach wiary. Ta deklaracja w życiu sportowym też przynosi swoje owoce.

W dzisiejszym świecie przyznanie się do Jezusa Chrystusa pociąga za sobą różnorodne konsekwencję. Wielu z Jego wyznawców za ten akt odwagi świadczenia o Zbawicielu zapłaciło najwyższą cenę – własne życie. Panująca „chrystianofobia” zbiera swe tragiczne żniwo. W wielu krajach chrześcijanie są zabijani, torturowani i prześladowani na setki różnych sposobów. W świecie nam bliższym geograficznie, w naszym kraju, w Europie czy Stanach Zjednoczonych ta „chrystianofobia” przybiera jednak inny kształt. Zło posługuje się innymi środkami – ironią, przemilczeniem, skojarzeniami. Wystarczy wmówić , że przyznanie się do Chrystusa to swoisty „obciach”, że to dziedzina przynależna „moherom”. Wszechogarniający kult postępu, tego co nowe, jest znakomicie wykorzystywany do walki z wiarą.

Na przekór tej zgubnej w swych blisko i dalekosiężnych skutkach filozofii, wśród ludzi z pierwszych stron gazet są osoby, które pokazują, że można inaczej. Trzeba mówić, choć jest to bolesne, kiedy się nad tym zastanowić, o odwadze jaką wykazali się uczestnicy akcji „Nie wstydzę się Jezusa”. Kto wie, jak otaczające ich środowisko wielbicieli i działaczy zareagowało na taką deklarację. Wiedząc jaką obecnie prasę ma „bycie wierzącym”, nie oglądali się na możliwe skutki swego udziału w akcji – po prostu przyznali się do wiary.

Agnieszka Radwańska, Jakub Błaszczykowski, Robert Lewandowski, siatkarze Resovi Rzeszów połączyli sukces w życiu sportowym z wiarą. Jak zaświadczają, te dwie sfery życia się nie wykluczają, choć, współczesna ateistyczna krytyka chciałaby wmówić ludziom, że tak właśnie jest. Sukces za cenę wiary. Chrystus i Jego nauka jako balast, który uniemożliwia osiągnięcia  powodzenia w tym świecie. To główne motywy antykatolickiej propagandy. Uczestnicy akcji „Nie wstydzę się Jezusa” pokazują, że jest to kłamstwo.

Co ciekawe i w zasadzie nie powinno dziwić, że dla tych sportowców udział w akcji zbiegł się w czasie z jeszcze większymi osiągnięciami na niwie sportowej. Agnieszka Radwańska rozpoczęła wtedy bezpośredni atak na czołowe pozycje rankingu WTA. Siatkarze Resovi zdobyli mistrzostwo kraju, co było zaskakujące dla wielu kibiców i komentatorów piłki siatkowej w Polsce. W ostatnich dniach byliśmy świadkami, jak reprezentujący nasz kraj Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski zdobywali gole podczas meczu turnieju Euro 2012.

Warto zauważyć, z jakim (można by zaryzykować) to określenie nabożeństwem wchodził na murawę, podczas niedawnego meczu z Grecją, nasz bramkarz Przemysław Tytoń. Był on zmuszony do wejścia na boisko, gdy stojący między słupkami bramki Wojciech Szczęsny dostał czerwoną kartkę. Nasz rezerwowy bramkarz w widoczny sposób przeżegnał się. Wzbudziło to oburzenie kilku liberalnych komentatorów. Tytoń został jednak bohaterem, obronił karnego. Jego gra w meczu z Grecją i Rosją zachwyciła kibiców.

Świadectwo swej wiary, przywiązania do Chrystusa jest tym, co najpiękniejszego mogli dać współczesnemu światu uczestnicy tej akcji. Dla nich, sukces ma wymiar nie tylko sportowy. Wyrazić trzeba nadzieję, że będzie szybko przybywać tych, którzy „Nie wstydzą się Jezusa”. Ilu z nich zrobi to pociągniętych przykładem Agnieszki Radwańska, Jakuba Błaszczykowskiego, Roberta Lewandowskiego, czy siatkarzy Resovii Rzeszów? Będą wiedzieli tylko oni i Ten, do którego się przyznają. I mogą być pewni, że On również przyzna się do nich.

Łukasz Karpiel

W ramach akcji „Nie wstydzę się Jezusa” można zamówić bezpłatny brelok z krzyżem i cytatem z Ewangelii św. Mateusza. W tym celu wystarczy odwiedzić stronę Mt1033.pl.

Czytaj więcej: http://www.pch24.pl/sportowcy–ktorzy-przyznali-sie-do-jezusa-osiagneli-sukces,3428,i.html#ixzz1yRLV7RTf

http://www.pch24.pl/sportowcy–ktorzy-przyznali-sie-do-jezusa-osiagneli-sukces,3428,i.html#ixzz1xrgNptwO

Posted in Nie wstydzę się JEZUSA | 1 Comment »

Kraina tajemniczych zgonów

Posted by tadeo w dniu 21 czerwca 2012

Kraina tajemniczych zgonów - niezalezna.pl

Od początku swoich rządów Platforma zdaje się tolerować mnożące się przypadki budzących wątpliwości zgonów. Czy pełna determinacja w ich wyjaśnianiu nie ujawniłaby faktów doszczętnie kompromitujących władzę? Jedno jest pewne, w czasach „polityki miłości” ludzie, którzy dużo wiedzą o kulisach władzy i polskiego „kapitalizmu”, mają prawo się bać.

W czasie 4,5-letnich rządów Platformy Obywatelskiej zginęło więcej generałów niż podczas kampanii wrześniowej 1939 r. Seria zagadkowych śmierci obejmuje nie tylko wojskowych, a liczba kontrowersyjnych zgonów w ostatnich latach jest wyjątkowo duża.

Wypadki te układają się w logiczny ciąg, czytelny dla wszystkich, tylko nie dla PO-wskiej władzy. Nawet jeden z filarów lewicy Marek Siwiec powiedział o gen. Sławomirze Petelickim: „Mnie brakuje prawdy o tej tragedii. (…) Mnie samobójstwo do niego zupełnie nie pasuje” (Radio Zet, 17 czerwca).

Grzegorz Michniewicz, dyrektor generalny w Kancelarii Premiera Tuska, osoba posiadająca najwyższy status dostępu do informacji tajnych, powiesił się 23 grudnia 2009 r. – w dniu, w którym do Polski po remoncie powrócił z Samary Tu-154M 101. Tuż przed domniemanym samobójstwem dzwonił do żony, omawiając plany na następny dzień.

Stefan Zielonka, wojskowy szyfrant w Kancelarii Premiera, miał dostęp do tajnych danych rządu polskiego. 27 kwietnia 2010 r. na skarpie wiślanej, po roku poszukiwań i dociekań, znaleziono jego szczątki. Krzysztof Knyż, operator „Faktów” TVN, był jednym z pierwszych reporterów, któremu udało się dotrzeć na miejsce katastrofy smoleńskiej. Miał za zadanie sfilmować lądowanie samolotu prezydenta. 2 czerwca 2010 r. zmarł w Moskwie. Marek Dulinicz – wybitny polski archeolog, szef grupy archeologicznej, która miała jechać do Smoleńska – 6 czerwca 2010 r. zginął w wypadku samochodowym. 15 października 2010 r. w Zalewie Rybnickim znaleziono poćwiartowane zwłoki Eugeniusza Wróbla. Zginął na trzy dni przed publikacją raportu rosyjskiego MAK. Jako jeden z najwybitniejszych w Polsce znawców komputerowych systemów sterowania lotem mógł wejść w skład biegłych polskiej prokuratury oceniających rosyjski raport. Dariusz Szpineta – znany ekspert lotniczy, który publicznie krytykował śledztwo smoleńskie. W grudniu 2011 r. znaleziono go powieszonego w hotelowej łazience.

Serię tajemniczych śmierci w PRL-bis otwiera Michał Falzmann, który 18 lipca 1991 r. umarł w niejasnych okolicznościach. To inspektor NIK, który wykrył i ujawnił nieprawidłowości w FOZZ.

Wkrótce potem – 7 października 1991 r. – zginął jego przełożony, prezes NIK Walerian Pańko. Wypadek samochodowy przeżył kierowca lancii Jan Budziński, który niedługo potem zmarł na zawał serca. Dwaj policjanci, którzy pierwsi przyjechali na miejsce wypadku, również zmarli (utonięcie na rybach).

Pośród kilkudziesięciu morderstw albo tajemniczych zgonów znanych osób, jak gen. Marek Papała, minister sportu Jacek Dębski czy Krzysztof Olewnik, zwraca uwagę śmierć ich domniemanych zabójców lub zleceniodawców mordu (m.in. Jeremiasz Lech Barański ps. Baranina, Robert Pazik ps. Pedro czy Sławomir Kościuk). Trudno nie uznać za tajemniczą śmierci Andrzeja Leppera (5 sierpnia 2011 r.). Tym bardziej że trzy osoby, które mogły o szefie Samoobrony wiedzieć najwięcej, straciły życie tuż przed nim (maj–lipiec): prawnicy Leppera – Ryszard Kuciński i Róża Żarska – oraz jego doradca Wiesław Podgórski.

„W NATO straciliśmy reputację, bo zwróciliśmy się o pomoc nie do NATO, tylko do Rosjan. Czy jedno przytulenie przez pana Putina spowodowało od razu, że pan Tusk zapomniał, że jesteśmy w NATO od dziesięciu lat? Może trzeba mu o tym przypomnieć? Ja będę mu przypominał” – mówił gen. Sławomir Petelicki w jednej z telewizji. Generał miał rozległą wiedzę na temat działania służb specjalnych, powiązań polityków z biznesem, mechanizmów działania państwa. Czy musiał zginąć?

Od początku swoich rządów Platforma zdaje się tolerować mnożące się przypadki budzących wątpliwości zgonów. Czy pełna determinacja w ich wyjaśnianiu nie ujawniłaby faktów doszczętnie kompromitujących władzę? Jedno jest pewne, w czasach „polityki miłości” ludzie, którzy dużo wiedzą o kulisach władzy i polskiego „kapitalizmu”, mają prawo się bać.

http://niezalezna.pl/30184-kraina-tajemniczych-zgonow

Posted in Tajemnicze wypadki | Leave a Comment »

Drogie moje dzieciaki,POsluchajcie co wam POwiem…………..

Posted by tadeo w dniu 21 czerwca 2012

PIS jest najgorszy,
PIS ciagle judzi,
Nie znajdziesz w PIS_ie
POrzadnych ludzi!

Cos zawsze wesza,
Gdzies maszeruja
A na przedmiesciu
SZOPKI buduja!

Tak Was dzis ucza,
Indoktrynuja,
Jad PO_Ziomkowy
W zyly wstrzykują.

I pilnie chłoniecie,
Ich,te nauki,
Ze PIS jest denny,
Denny i głupi!

Lata przeminą,
Gdy zrozumiecie
Jak was kręcili,
Zule i Ciecie!!!!

Lecz czy nie późno
Przyjdzie przebudzenie?
Gdy nic nie zostanie,
Jedynie cienie.

Dawnej,wspanialej Polski
Co była,
A wasza naiwność,
Ją wykończyła.

 

Posted in Wiersze | Leave a Comment »

Być Lemingiem to wspaniałe

Posted by tadeo w dniu 21 czerwca 2012

Być Lemingiem to wspaniałe
chwalić Tuska dniówki całe
piać peany do Platformy
dzień w dzień, żeby nie wyjść z formy

A wieczorem na kanapie
kiedy sąsiad stary chrapie
ukochane Szkło zobaczyć
i swą duszę nim uraczyć

Sama prawda z ust tam płynie
zapach w sumie jak w latrynie
A Miecugow za miliony
łże Polakom jak natchniony

Kaczor BE! Kaczor ZŁY!
Już szczekają ruskie psy
bo dotacja z rządu wpadła
a już bez niej nie ma jadła

Tu miliony, tam miliony
A pan Grześ zadowolony
że za kłamstwa i oszczerstwa
jego portfel się powiększa

Co najgorsze? – że Polacy
dzięki nim są ciągle w pracy
dnie i noce zasuwają
bo deficyt w domu mają

Tu podwyżka, tam podwyżka
a na płacy ciągle zniżka
gdzie Irlandia, gdzie nasz Raj?
To Tusk toczy rakiem – kraj

Czy Stanisław POrąbany
Tak przez Tuska ukochany.
Pisząc kłamstwa i kalumnie,
Dla komuchów teraz umrze?

Posted in Wiersze | Leave a Comment »

Jarosław Kaczyński: W praworządnym kraju Kamiński wróciłby do CBA. „No, ale Polska jest dzisiaj krajem całkowicie niepraworządnym”

Posted by tadeo w dniu 21 czerwca 2012

fot. J. Michalski

 

Prezes PiS Jarosław Kaczyński uważa, że gdyby Polska była praworządnym krajem, Mariusz Kamiński, po umorzeniu procesu ws. „afery gruntowej”, zostałby przywrócony do CBA, a ci, którzy podjęli wobec niego „bezpodstawne” decyzje, musieliby ponieść konsekwencje.

W środę sąd umorzył proces b. szefa CBA i jego trzech podwładnych, oskarżonych o nadużycia prawa przy prowadzeniu przez Biuro „afery gruntowej”. Prokuratura i oskarżyciele posiłkowi nie wykluczają zażalenia.

Prezes PiS był w czwartek pytany na konferencji prasowej, czy wobec tego wyroku Kamiński powinien wrócić na fotel szefa CBA.

Kaczyński odpowiedział, że obawia się, iż w obecnych okolicznościach politycznych powrót Kamińskiego do CBA jest niemożliwy.

Zaznaczył też jednak:

gdyby Polska była krajem praworządnym, to (Kamiński) musiałby wrócić, a ci, którzy podjęli bezpodstawne decyzje, musieliby za to – i na poziomie politycznym, i być może także i niepolitycznym – zapłacić.

No, ale Polska jest dzisiaj krajem całkowicie niepraworządnym. Bo żeby kraj był praworządny, musi rządzić grupa, która jest w stanie być praworządna. Tzn. jest jakby z trochę z innej półki, niż ta, która jest obecnie przy władzy

– dodał.

„Afera gruntowa” doprowadziła w 2007 r. do dymisji z rządu Andrzeja Leppera – ówczesnego wicepremiera i ministra rolnictwa; rozpadu koalicji PiS-Samoobrona-LPR i przedterminowych wyborów, a także do oskarżenia o płatną protekcję dwóch osób, których proces jest do dziś w toku.

We wrześniu 2010 r. Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie oskarżyła ich o przekroczenie uprawnień, nielegalne działania operacyjne CBA (w tym podsłuchy) oraz podrabianie dokumentów i wyłudzenie poświadczenia nieprawdy. Zdaniem prokuratury Biuro stworzyło fikcyjną sprawę odrolnienia ziemi, choć nie miało wcześniej wiarygodnej informacji o przestępstwie – a tylko to pozwala służbom zacząć akcję „kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej” wobec podejrzewanych. Groziło im do 8 lat więzienia. Wczoraj sąd oddalił wszystkie zarzuty przeciwko szefostwu CBA nie dopatrując się w zarzucanych czynach znamion przestępstwa.

PAP, kim

http://wpolityce.pl/wydarzenia/30908-jaroslaw-kaczynski-w-praworzadnym-kraju-kaminski-wrocilby-do-cba-no-ale-polska-jest-dzisiaj-krajem-calkowicie-niepraworzadnym

Posted in Jarosław Kaczyński, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Czy seryjny samobójca wystrzela nas do końca? Cezary Gmyz

Posted by tadeo w dniu 21 czerwca 2012

Jest wiedza, która zabija, jest wiedza, która ocala – komentarz Cezarego Gmyza po śmierci gen Petelickiegohttp://razem.tv/filmy/-/Czy-seryjny-samobojca-wystrzela-nas-do-konca-Cezary-Gmyz

Posted in Polityka - video, Polityka i aktualności | Leave a Comment »