WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for Maj 2012

PYTANIA O WIARĘ

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2012

http://www.mojageneracja.pl/6160639

„Mieszkam w Stanach Zjednoczonych i ciągle stykam się z ludźmi różnych wyznań. Rok temu przyszła do pracy koleżanka, która od razu uświadamiała mi, że ja nie znam Boga, że to ona Go zna. Powodem oczywiście jest fakt, że jestem katoliczką. Ona zna Biblię dużo lepiej ode i inaczej niż ja je interpretuje. Uważa na przykład, że Maryja to „surogate mother„. We wszystkim podpiera się Pismem Świętym i jest bardzo agresywna w swojej wierze. Wszystko opiera na „pochwyceniu”, które ma nastąpić gdy Pan Jezus powróci na Ziemię. To co pisze jest tylko czubkiem góry lodowej.
Mam poważny problem z odróżnieniem denominacji. Jeżeli my wszyscy ochrzczeni jesteśmy na równi chrześcijanami to dlaczego tyle nas dzieli? Jak to możliwe? Czy Chrzest czy tez inne sakramenty decydują o zaangażowaniu duchowym? Jak traktować inne denominacje chrześcijańskie? Czy mamy równie agresywnie bronić naszego wyznania czy też milczeć i modlić się? Chrześcijanie innych denominacji często gardzą katolicyzmem jakbyśmy byli trędowaci i już potępieni bo mamy księży za ślepych przewodników. Kocham Kościół katolicki ze wszystkimi grzesznikami i wierze ze to wspólnota Boża. Ale co z innymi denominacjami? Nie rozumiem do końca tego problemu.”
Z Bogiem – Teresa

Droga Tereso,
Osoby nowo nawrócone (podejrzewam, że Twoja koleżanka przeżyła swoje „nawrócenie” w ciągu ostatnich kilku lat), niezależnie od wyznania, mają często wielkie pragnienie pociągnięcia za sobą innych, aby i oni doznali tej samej radości jaką przeżywają. I chwała Panu za to. Jednak te osoby są jeszcze mało doświadczone i wtedy ich działalność ewangelizacyjna może opierać się czasem na wytykaniu błędów innym, zamiast w pozytywny sposób być świadkiem Chrystusa, którego miłością chcą się przecież dzielić. Widzą wszystkie najmniejsze drzazgi w oczach bliźniego, zapominając o swoich belkach. Robią to w dobrych intencjach, bo chcą „nawrócić” innych, ale ich metody bywają niemal tak bolesne jak dawne próby nawracania pogan siłą miecza. Skrajnym przypadkiem są fanatycy religijni, którzy w imię Boże chcą nawracać innych nawet za cenę życia, tak jak terroryści 11-ego września, albo „nasi” chrześcijanie zabijający lekarzy dokonujących aborcji.
Druga sprawa to fakt, że wiele denominacji chrześcijańskich ma pewien kompleks niższości wobec nas, katolików, bo jest nas tak wiele, bo twierdzimy że to tylko my zachowujemy nieprzerwaną ciągłość depozytu wiary poprzez sukcesję papieży od Św. Piotra, bo tak potężne wydają im się nasze struktury i tradycja. W tej sytuacji, chcąc niejako obronić ważność swojej młodej wiary, uciekają się do ataku i atakują oczywiście w nasze najsłabsze punkty. Dobrze wiedzą, że katolicy słabo znają Pismo Święte, więc nie będą w stanie odeprzeć ich argumentów, nie wiedząc o co im chodzi. I niezależnie od tego jak interpretują biblię, mogą nam zawsze przynajmniej udowodnić, że jej nie znamy i że nasza wiara jest bardzo bierna.
W czytaniach na dzień, w którym piszę te słowa (niedziela, 28 września 2003: Lb 11, 25-29; Mk 9, 38-43.45.47-48) Bóg sam mówi o sprawach, które poruszyłaś. Kiedy w pierwszym czytaniu Jozue, syn Nuna, prosi Mojżesza aby zabronił prorokować tym, którzy z nimi nie byli, Mojżesz odpowiada „Czyż zazdrosny jesteś o mnie? Oby tak cały lud Pana prorokował, oby mu dał Pan swego Ducha”. W ewangelii natomiast Jan mówi Jezusowi z dumą, że apostołowie zabronili komuś wyrzucać złe duchy w imię Jezusa, bo ta osoba nie należy do ich kręgu. Jezus odpowiada „ Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.”
I tu sam Chrystus daje nam wskazówkę, abyśmy koncentrowali się przede wszystkim na tym co nas łączy, a nie na tym co nas dzieli. Wytykanie sobie nawzajem naszych słabości i win nie doprowadzi nas na pewno do jednej owczarni. To raczej zły duch kieruje nasze myśli w tym kierunku, aby nas jeszcze bardziej podzielić i wzajemnie skłócić. Duch dobry pomaga nam zobaczyć to co jest dobre w drugim człowieku, bo źródłem wszelkiego dobra jest sam Bóg. Ten kto czyni dobro jest lepszym świadkiem Boga, niż ten kto jest w „dobrej grupie”, ale nie robi nic. „Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocach bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.” (Łk 6, 43-45)
Nie poszedł bym natomiast tak daleko, aby powiedzieć iż nieważne są religie i nasze przynależności do tej czy innej denominacji, skoro ważne są przede wszystkim owoce jakie rodzimy. Wierzymy, że zbawiamy się jako wspólnota i dlatego ważne jest dla nas w jakiej wspólnocie kroczymy ku świętości. Bo jeśli moja wspólnota koncentruje się przede wszystkim na wytykaniu innym ich błędów i uczy mnie nienawiści zamiast miłości bliźniego, to trudno mi będzie czerpać siłę do czynienia dobra z takiej wspólnoty. Trudno jest wtedy powiedzieć, że Duch Święty działa w takiej wspólnocie. Od początku chrześcijaństwa były różnice opinii na temat mniej lub bardziej istotnych elementów naszej wiary i naszych praktyk. Te różnice mogą być bardzo zdrowe i życiodajne dla kościoła, dopóki potrafimy z miłością nad nimi dyskutować, mając na względzie bardziej dobro całej wspólnoty niż to czy ja mam w danym momencie rację. Tak jak w rodzinie, czasami trzeba schować swoją dumę do kieszeni, dla dobra całej wspólnoty. Niestety niektórzy nie potrafili tego zrobić i rezultatem była utrata jedności, tak jak separacja w małżeństwie. Ponowna jedność jest możliwa, ale bardzo trudna, bo ciężko jest zapomnieć przykre słowa lub przyznać się do błędu.
Niektórzy chrześcijanie zarzucają nam iż za mało czynimy dobra jako jednostki, że zbyt jesteśmy bierni. Oni są często bardziej aktywni w głoszeniu ewangelii i w pracy na rzecz ubogich. U nas robią to przede wszystkim misjonarze i misjonarki zakonne oraz kościelne organizacje charytatywne, u nich zwykli ludzie. Mają trochę racji co do naszej bierności w tym względzie, ale przestrzegał bym przed pochopną aktywnością, aby komuś coś udowodnić. Źródłem tej aktywności musi być sam Chrystus, który nas posyła, aby kontynuować Jego misję. I nie zapominajmy przy tym, że moim podstawowym powołaniem do którego zostałem posłany, jest wypełnienie obowiązków w najbliższej rodzinie, miłość współmałżonka, któremu ślubowałem przed Bogiem. Dopiero wtedy moja miłość powinna rozlewać się dalej na szerszą wspólnotę, parafię i cały kościół, a zwłaszcza na tych o których nikt inny nie pamięta. Zdarza się bowiem nieraz, że aktywność na zewnątrz jest ucieczką od naszego głównego powołania, którego nie potrafimy wypełnić.
Chrzest i inne sakramenty są łaską Bożą i widzialnym znakiem działania Bożego. Nasze zaangażowanie duchowe jest natomiast naszą odpowiedzią na tę łaskę, czy też zaproszenie jakie Bóg do nas kieruje. Niestety wraz z rozwojem chrześcijaństwa i rozbudową oficjalnych struktur kościoła, „masy” wiernych zaczęły być coraz bardziej bierne. Żyjemy jednak w czasach, które zachęcają nas ponownie do świadomego i aktywnego zaangażowania. Od II-ego Soboru Watykańskiego jesteśmy nieustannie zapraszani przez kościół do większego zaangażowania. Liturgia w ojczystym języku, rozwój różnych ruchów i wspólnot, mnogość rekolekcji i formacji wiary, zaangażowanie świeckich w życie kościoła, to wszystko stwarza nam warunki do świadomego przeżywania naszej wiary, jeśli tylko chcemy odpowiedzieć na to zaproszenie Chrystusa i postawić Go na pierwszym miejscu. Niestety tak często stawiamy Go na końcu, po wszystkich naszych dążeniach do samozaspokojenia. Zauważamy Go dopiero gdy wszystkie nasze własne dążenia prowadzą nas do nikąd, zamiast do oczekiwanego szczęścia. Tylko niektórzy z nas mają to szczęście, że ktoś z rodziny, przyjaciół, czy duszpasterstwa potrafił nas przyprowadzić do Chrystusa już w młodym wieku. Dlatego tak ważne jest, abyśmy potrafili dzielić się z innymi entuzjazmem naszej wiary i abyśmy żyli tak, by inni patrząc na nas mogli powiedzieć „zobaczcie jak oni się miłują” i by zapragnęli być częścią tej wspólnoty.
Wracając do naszej słabej znajomości Pisma Świętego, zachęcam gorąco do jego poznawania, bo jest to słowo samego Boga. Łatwo jest jednak to słowo bardzo różnie interpretować, zwłaszcza jeśli wyrwie się pojedyncze zdanie z całego kontekstu. Dlatego warto korzystać z dostępnych pomocy, takich jak koła biblijne istniejące również przy wielu parafiach katolickich, czy też opracowania książkowe jak np. cała seria popularnych książek Anny Świderkówny. Najbardziej zachęcam do codziennego czytania tego Słowa jakie kościół daje nam na każdy dzień. Do czytania umysłem, ale także sercem, aby medytując nad tym tekstem, usłyszeć na modlitwie to co sam Bóg chce mi dzisiaj powiedzieć. Bo Słowo Pana jest żywe i skuteczne. On chce mi przez nie coś przekazać. Specyficznie do mnie, w mojej konkretnej sytuacji, w tej chwili, chce przyjść dzisiaj ze swoją miłością, bo cieszy się z tego że się odnalazłem. On przygotował dla mnie wspaniałą ucztę i daleki jest od tego, aby mnie straszyć i gnębić. Jego Słowo przemawia zawsze w kontekście Miłości, która wydała się dla mnie całkowicie i nieustannie mnie poszukuje.”
Andrzej Sobczyk

Źródło: PYTANIA O WIARĘ  – http://mateusz.pl/pow/

http://gloria.tv/?media=295708

Posted in Religia | Leave a Comment »

Myśli Św. Ojca Pio na cały rok

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2012


Posted in Ojciec Pio | 12 Komentarzy »

Ojciec Pio – rozważania na miesiąc marzec

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2012

foto.jpeg (8387 bytes)

Ojciec Pio – rozważania na miesiąc marzec .pps

Zobacz także: Myśli Św. Ojca Pio na cały rok

Posted in Ojciec Pio | Leave a Comment »

Ojciec Pio – rozważania na miesiąc luty

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2012

foto.jpeg (8387 bytes)

Ojciec Pio – rozważania na miesiąc luty. pps

Zobacz także: Myśli Św. Ojca Pio na cały rok

Posted in Ojciec Pio | Leave a Comment »

Ojciec Pio – rozważania na miesiąc styczeń

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2012

foto.jpeg (8387 bytes)

Ojciec Pio – rozważania na miesiąc styczeń.pps

Posted in Ojciec Pio | Leave a Comment »

Premierowy pokaz filmu Grzegorza Brauna o Jarosławie Marku Rymkiewiczu „Poeta pozwany”

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2012

 

Za: Blogpress.pl

W Kinotece w Pałacu Kultury i Nauki odbył się premierowy pokaz filmu Grzegorza Brauna „Poeta pozwany”. Na premierę przybył sam bohater filmu – prof. Jarosław Marek Rymkiewicz, któremu towarzyszyła żona Ewa.

Pokaz filmu został zorganizowany przez warszawski Klub Gazety Polskiej. Na widowni zasiedli m.in. Ewa Kochanowska, Joanna Lichocka, Jan Pospieszalski, Maria Dłużewska, Elżbieta Królikowska-Avis, Anna Ferens.

Film „Poeta pozwany” dokumentuje proces J.M. Rymkiewicza wytoczony mu przez Agorę, wydawcę „Gazety Wyborczej”. Sceny z sali sądowej przeplatane są rozmowami z poetą, autor opowiada o swoim życiu i recytuje niektóre swoje wiersze, m.in. pochodzące z tomików „Słońce w Milanówku” i „Do widzenia gawrony”.

„To film o człowieku, który stanął przed sądem dlatego, że jest poetą i nie bardzo się godził z istniejącym światem” – mówił Tomasz Sakiewicz, który prowadził spotkanie z twórcami po zakończeniu emisji filmu.

IMG_1377m

Bohater „Poety pozwanego”, Jarosław Marek Rymkiewicz powiedział do zebranych na sali widzów:

„Kiedy potrzebujecie przekonującego dowodu na to czy lepiej jest być artystą prześladowanym niż artystą reżimowym, to tutaj go macie. Jeśli chcecie dowodu na to, że lepiej być artystą wyklętym niż artystą salonu, to także macie tutaj przekonujący dowód. Jeśli chcecie dowodu na to, że ten kto jest oszołomem i moherem posiada potężną przewagę duchową nad zgnilizną salonu III RP, to także ten dowód macie tu przed sobą. Ten dowód nazywa się Grzegorz Braun”.

Reżyser Grzegorz Braun podziękował J.M. Rymkiewiczowi i jego żonie za pomoc w realizacji filmu. Wymienił obecnych na pokazie twórców, w tym Andrzeja Adamczaka (zdjęcia) i Pawła Suchtę (montaż).

IMG_1419m

Producent „Poety pozwanego” Robert Kaczmarek (Film Open Group) wyjaśnił, że film powstawał ponad rok. Nawiązując do miejsca premiery, Pałacu Kultury i Nauki, powiedział:

„Duch zbrodniarza Stalina nad nami krąży. Ten duch trochę się przelał na salę sądową. I myślę, że koledzy dokumentaliści nie notują rzeczywistości, co jest ich powołaniem, zadaniem. (..) Nie notują tego, co się dzieje na salach. Relacja prasowa z takiej rozprawy sądowej nie oddaje jej klimatu. Jak zobaczymy twarze tych sędzin… teraz je znamy, teraz wiemy jak wyglądają… temidy sprawiedliwości”.

Film będzie dołączony do najnowszego numeru tygodnika Gazeta Polska.

IMG_1395m

IMG_1435m

IMG_1345m

IMG_1360m

IMG_1367m

IMG_1363m

IMG_1444m

http://wpolityce.pl/artykuly/29620-premierowy-pokaz-filmu-grzegorza-brauna-o-jaroslawie-marku-rymkiewiczu-poeta-pozwany

Relacja: Margotte

Posted in Filmy i slajdy, Polityka i aktualności | Otagowane: | Leave a Comment »

Przygnębiający reportaż CNN poświęcony kondycji polskiej infrastruktury przed Euro 2012. A u nas propaganda trwa w najlepsze

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2012

 

rys. Jerzy Wasiukiewicz
 

Rozkopane i nieukończone drogi, liczne objazdy, ograniczenia prędkości, irytujące korki, sznur tirów, księżycowy krajobraz z nieistniejącymi drogami – tak w obiektywie kamery reportera CNN wygląda obraz Polski przygotowującej się do Euro 2012.

„Is Poland ready for Euro 2012?” to krótki kilkuminutowy reportaż poświęcony kondycji polskiej infrastruktury. Wymowa materiału nie pozostawia żadnych złudzeń.

Z polskich dróg lepiej nie korzystać, chyba, że ktoś lubi sporty ekstremalne i ma naprawdę dużo czasu na stanie w kilometrowych korkach na zwężeniach i objazdach.

Prezes PKP Intercity przekonuje, że najlepszym środkiem transportu jest kolej.Ale autor reportażu postanowił to sprawdzić i przejechał się z Warszawy do Gdańska. Jak twierdzi, taka podróż (ok 350 km) zajmuje od 7 do 10 godzin. Trochę chyba przesadził. ale wiadomość poszła w świat. Podróż samochodem na tej samej trasie to 5 godzin tłuczenia się po placu budowy.

Prezes LOT z kolei mówi łamaną angielszczyzną, że kibice nie będą raczej korzystać z samolotów. Dlatego nie przewiduje zwiększenia ruchu pasażerskiego (sic!). Poza tym większość przyjezdnych skorzysta z wyczarterowanych samolotów. W Europie – jak przekonuje – dystanse są mniejsze niż w USA, dlatego większość wybiera się… samochodami.

To się pan reporter z CNN musiał zdziwić. W końcu przedstawiciele rządowi  (m.in. pani ministra Joanna Mucha w tymże CNN ) zapewniają, że nie ma się co stanem polskich dróg przejmować, bo większość kibiców przyleci samolotami…

Na koniec kilka słów wypowiada swoją nienaganną angielszczyzną, z brytyjską flegmą, minister finansów Jacek Rostowski. Na pytanie, czy warto wydawać miliardy na coś, co jest tylko sportową imprezą (w podtekście – czy takie ogromne nakłady w ogóle się zwrócą?), Rostowski z niezmąconym spokojem i zadowoleniem na twarzy odpowiada, że tak, bo buduje się przy okazji drogi i całą infrastrukturę…

A jak się ją buduje, widać było na załączonym obrazku w materiale, który na pewno zapadnie widzowi w pamięć, bo przewija się przez niemal cały reportaż.

Euro 2012 to – jak powtarzają rządzący – jedyna taka okazja, kiedy to kamery całego świata są zwrócone w kierunku Polski. Największa amerykańska stacja telewizyjna CNN właśnie z tej okazji skorzystała. Obrazki z Polski w rozsypce na długo pozostaną w pamięci jej widzów. Jakoś zabrakło pięknych dworców (faktycznie są ładne) czy obrazków z miast gospodarzy. Nie wiedzieć czemu zagranicznych reporterów interesuje przede wszystkim stan polskiej infrastruktury. Efekt jest więcej niż przygnębiający. Ale u nas propaganda sukcesu trwa w najlepsze!

Reportaż można zobaczyć tutaj.

 
Portret: Artur Bazak

Artur Bazak

ur. 1981 r., redaktor portalu wPolityce.pl, publikuje m.in w „Rzeczpospolitej”, „Uważam Rze” i „Salon24.pl”. Chcesz/możesz wesprzeć nasz portal? Zajrzyj:  http://sklep.wpolityce.pl/

http://wpolityce.pl/artykuly/29615-przygnebiajacy-reportaz-cnn-poswiecony-kondycji-polskiej-infrastruktury-przed-euro-2012-a-u-nas-propaganda-trwa-w-najlepsze

Posted in Gospodarka i Ekonomia, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Kupuję, więc jestem

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2012

 (fot. nanny snowflake / flickr.com)

Konsumpcja stała się w Polsce stylem życia. Nic dziwnego – kupować jest przyjemnie. Rozsądnie byłoby jednak znać umiar w zakupach.

Przyjemność ta przyszła wraz z upadkiem PRL. To wtedy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, na ulicach pojawiły się łóżka polowe. A na nich wszystko to, czego poprzedni ustrój nie był w stanie zaoferować. Od butów po mydełko Fa. Polacy przerobili pierwszą lekcję kapitalizmu: dobra materialne można po prostu kupić. Wolność wyrażała się swobodą wyboru nabywanego produktu. Tym bardziej atrakcyjną, że przez kilkadziesiąt lat Polacy byli jej pozbawieni. Jedyne ograniczenie to zasobność portfela.

Logo jest najważniejsze

Z czasem zaczęły nas definiować nie tylko produkty, ale i miejsce, w którym zostały zakupione. I, co tu ukrywać, różnić. Konsumpcja stała się wyznacznikiem statusu społecznego. Dziś już wiadomo. Emeryci i renciści ubiorą się na bazarach, kasa średnia znajdzie coś w centrum handlowym, biznesmen kupi garnitur u Ermenegildo Zegny.

W tym kontekście nie dziwi fakt, że coraz więcej producentów zaczyna zauważać w Polakach potencjalnych klientów. W ubiegłym roku czterdzieści ekskluzywnych marek otworzyło u nas swoje sklepy. W Domu Mody vitkAc, w nowym ekskluzywnym centrum handlowym Wolf Bracka w Warszawie, ulokowały się Gucci, Bottega Veneta i Yves Saint Laurent.

Dla najbardziej perspektywicznego konsumenta – klasy średniej – swoje produkty oferują w Polsce m.in. GAP, Desigual, Dorothy Perkins Foot. Specjaliści z branży handlowej zauważają, że firmy te wybierają rynki perspektywiczne i zbliżone ze względu na podobieństwa kulturowe. A przez ponad dwadzieścia lat styl życia Polaków zbliżył się do zachodnioeuropejskiego.

To dlatego w przeszklonych biurowcach, w których pracuje teraz klasa średnia, pojawiły się salad bary i „lanczarnie”. W porze drugiego śniadania nie wypada już tak po prostu wyjąć kanapki owiniętej w papier śniadaniowy. Posiłek trzeba celebrować. Wydając na ten cel stosowną sumę pieniędzy.

Swoisty savoir vivre nakazuje pracującym w szklanych domach ludziom mieszkać w apartamentowcu na strzeżonym osiedlu lub w domku z ogródkiem pod miastem. Do tego zestawu rodzina powinna mieć co najmniej dwa samochody. Bywa też trzeci – większy, z mocniejszym silnikiem, wykorzystywany na weekendowe i wakacyjne wypady.

Wszystko to kosztuje, ale w wydawaniu pieniędzy odnajdujemy przyjemność. Z czasem więc dom czy mieszkanie obrasta kolejnymi rzeczami. Ubrania wypadają z szafy, a kolejne samochody parkujemy przed domem, bo nie ma na nie miejsca w garażu.

Wykreowany styl życia

Socjologowie twierdzą, że wraz z nadejściem kapitalizmu zmienił się nasz stosunek do pracy i czasu wolnego. Praca to źródło zarabiania pieniędzy, które wydajemy, by uprzyjemnić sobie czas wolny. Oczywiście, czas ten można wypełnić sobie innymi przyjemnościami: przebywaniem z rodziną, sportem, lekturą czy słuchaniem koncertów. A jednak nawet wtedy – za sprawą sztuczek marketingowych i reklamy – utwierdzamy się w przekonaniu, że każda z tych aktywności wymaga jednak od nas należytej oprawy: stosownego ubrania, sprzętu. Książkę wypada czytać na tablecie. Muzyki słuchać na iPadzie.

Odczuwamy więc presję, by kupować. W weekendy do centrów handlowych pielgrzymują rodziny zakupowiczów. W przygotowanym dla Kancelarii Premiera raporcie „Młodzi 2011” prof. Krystyna Szafraniec z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu stwierdza: „Kiedyś o pozycji społecznej decydowały rodzaj wykonywanej pracy, dochody, zgromadzone dobra, dzisiaj jest to styl życia. Znaczenie ma nie to, ile i jak się zarabia, ale to, ile i jak się wydaje.”
W takim przeświadczeniu wyrasta już kolejne młode pokolenie Polaków. Nie pamiętają PRL, nie muszą sobie rekompensować braków tamtego ustroju. A jednak oglądają wykreowany w mediach styl życia, do którego ich zdaniem powinni aspirować. I kupują to.

„Wskazówki dotyczą nie tylko obyczajów, ubioru, gustu, sposobu odżywiania się, lecz także wzorców związanych z podstawowymi rolami i obszarami życia – jak wygląda wspaniały ślub, jak być nowoczesną mamą, nowoczesnym tatą, jak funkcjonować w pracy. Sferą, która jest szczególnie wdzięcznym obiektem inspiracji, jest czas wolny. W takim zmajoryzowanym przez konsumpcję kontekście poszukiwanie własnej tożsamości zaczyna koncentrować się wokół idei „mieć” i przeistacza się w dążenie do lansowanego stylu życia opartego na wykreowanych potrzebach” – pisze prof. Szafraniec.

Walka ze sferą moralności

Konsekwencją konsumpcyjnego modelu życia staje to, że młodzi ludzie – szukając własnej tożsamości – określają się poprzez rzeczy. Gadżet stał się sposobem na zaprezentowanie światu własnej osobowości. Stąd przy okazji sprzedaży zwykłego produktu, jak spodnie, koszula czy pasek, firmy dorzucają w reklamach wyobrażenia o noszących te właśnie ubrania. Znana odzieżowa marka dla młodzieży reklamuje się hasłami: „Rozsądek przede wszystkim”, „Najpierw obowiązki, potem przyjemności”, „Edukacja jest najważniejsza” – pod tą treścią widzimy zaś klipy pokazujące młodych ludzi, którzy zachowują się dokładnie odwrotnie. „Z humorem i w przewrotny sposób marka obala truizmy, które od najmłodszych lat wpaja się młodym ludziom” – opowiadają realizatorzy kampanii. Przekaz jest jasny: robimy ciuchy dla wyluzowanych gości, dla których pojęcia rozsądku i obowiązku to przestarzałe truizmy.

„Konsumeryzm, mając na uwadze zyski, toczy zaciętą walkę ze wszelkimi oznakami niepodporządkowania się jego polityce „uwodzenia”. W szczególności toczy walkę ze sferą moralności, która jest dla niego szczególnym zagrożeniem, gdyż próbuje odwoływać się do umiaru, norm moralnych, sumienia, priorytetowych wartości ideologicznych, wychowawczych, czy religijnych.” – zwraca uwagę dr Longina Strumska-Cylwik z Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego w opracowaniu „Młodzież we współczesnym świecie”.
Prezes stowarzyszenia „Wiosna” i duszpasterz ludzi biznesu ks. Jacek Stryczek zauważa, że człowiek do życia potrzebuje naprawdę niewiele. Często jednak wydaje mu się, że więcej, niż w rzeczywistości. Dlatego najważniejsze, by potrzeby potrafił właściwie rozeznać: – Kiedy byłem na studiach, w pokoju miałem dwie wersalki, sam jednak spałem pomiędzy nimi, na podłodze, bo to miejsce wydało mi się najlepsze dla mnie. Ważne jest, żeby dobrze wybierać. Co służy, co szkodzi. Cóż z tego, że kogoś stać na jedzenie bez opamiętania, skoro po takiej diecie traci sprawność fizyczną i pewność siebie?

Koniunktura tak, wypaczenia nie

Ważny argument zwolenników zwiększania konsumpcji stanowi to, że kupując pomagamy gospodarce. Dlatego analitycy w bankach tak skrupulatnie obserwują nastroje zakupowiczów i już niepokoją się, że konsumpcja prywatna w Polsce spowolniła w stosunku do ubiegłego roku. Choć pozostaje nadal istotnym czynnikiem wspierającym wzrost PKB, to jednak rośnie wolniej. Coraz mniej mamy nastroju na zakupy, coraz bardziej niepokoi nas rynek pracy.

– Konsumpcja jest jak oddychanie. Niezbędna do życia, nie może jednak życia zastępować. Nie może stać się religią, sposobem na życie i odreagowanie związanych z nim stresów. – uważa Andrzej Sadowski, założyciel i wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha, instytutu naukowo-badawczego, który działa na rzecz wolnego rynku, ale budowanego na fundamencie wolności i moralności.

Sadowski zwraca też uwagę, że osobom czerpiącym nadmierną i niekontrolowaną przyjemność z zakupów grozi uzależnienie. Jeśli więc kupować, to rzeczy najbardziej nam potrzebne. Wybierając produkt najodpowiedniejszy najlepiej wspieramy gospodarkę, bo płacimy za coś, co ma wartość.

Jaki zatem mieć stosunek do rzeczy? Ks. biskup Antoni Długosz odpowiada: – Zdrowy. – Mamę, właścicielkę pięknej kolekcji porcelanowych filiżanek, pocieszał zawsze, kiedy coś się potłukło: „Ciesz się, że Cię ta skorupa nie przeżyła!”.

Agnieszka Rybak jest dziennikarką i publicystką „Rzeczpospolitej”.

http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/lifestyle/art,337,kupuje-wiec-jestem.html

Posted in POLECAM, Religia | 1 Comment »

Znalezione w sieci

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2012

Większość może być przecież głupia, zła albo okrutna. Demokracja powinna zatem opierać się na wartościach.– prof. Joseph Weiler

Posted in Znalezione w sieci | Leave a Comment »

„Polska jest krajem, który cierpiał. Krajem, którym państwa ościenne grały między sobą jak piłką w czasie meczu” – poruszający wywiad z prof. Weilerem w „ND”

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2012

fot. R. Sobkowicz / Nasz Dziennik

Jan Paweł II pobłogosławił moje dzieci, ale ponieważ jesteśmy Żydami, nie zrobił nad nimi znaku krzyża, ale uczynił to zgodnie z tradycją żydowską. Nigdy tego nie zapomnę

– mówi prof. Joseph Weiler, prawnik reprezentujący 8 państw wspierających Włochy w sprawie Lautsi przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

W swoim wystąpieniu przed Wielką Izbą ETPC w obronie krzyża w sprawie „Włochy kontra Lautsi”, prof. Weiler oświadczył, że obecność krzyża jest pewnym znakiem, ale znakiem jest także jego brak. Zwrócił tym samym uwagę na fakt, iż nie istnieje „neutralna przestrzeń” ani „neutralny światopogląd”.

Symbole są ważne w naszym życiu. Określają naszą tożsamość, mówią o wyznawanych przez nas wartościach. Przypominają nam, kim jesteśmy.Interesującą sprawą był fakt, iż kiedy ława przysięgłych w pierwszej instancji wydała wyrok niekorzystny dla Włoch, protestowali nie tylko katolicy. Temu wyrokowi sprzeciwiła się większość włoskich partii – wliczając socjalistów i komunistów. Zatem nie wszyscy protestowali dlatego, że identyfikowali się z wartościami chrześcijańskimi, ale dlatego, iż rozumieli wartość i znaczenie symboli. Myślę, że prawem każdego społeczeństwa jest, aby mogło ono decydować, w otoczeniu jakich symboli chce żyć. Problem braku obecności krzyża ma szczególny wymiar. Jeżeli weźmiemy pod uwagę sytuację we Francji, przekonamy się, że wcale nie jest tak, iż unika się tam jakichkolwiek symboli. Przeciwnie – można posługiwać się dowolnymi znakami, z wyjątkiem symboli religijnych. Można nosić wizerunek Che Guevary, ale nie można nosić wizerunku Papieża.Można posługiwać się symbolami sierpa i młota, można nosić wizerunki dowolnych osób. Wszystko jest dozwolone, pod warunkiem, że nie zawiera odniesienia do religii

– mówi prof. Weiler, podkreślając że w taki sposób przekazywana jest społeczeństwu informacja, jakoby religia miała być czymś toksycznym.

Podtrzymując opinię Jana Pawła II, ostrzegającego że demokracja nieoparta na wartościach przekształca się w jawny bądź zakamuflowany totalitaryzm, profesor podkreślił, że demokracja jest jedynie wolą większości.

Większość może być przecież głupia, zła albo okrutna. Demokracja powinna zatem opierać się na wartościach.

Zdaniem prof. Weilera niezwykle istotną sprawą jest kwestia odpowiedzialności.

Religie nie mówią przede wszystkim o prawach, ale o obowiązkach. Etyka religijna powinna służyć dobru społecznemu. Powinna pomagać w tworzeniu społeczeństwa opartego na równowadze praw i obowiązków. Jednym z problemów naszego nowoczesnego społeczeństwa jest nadmierne podkreślanie praw obywateli przy jednoczesnym niedostatecznym akcentowaniu ich obowiązków. Widać to wyraźnie właśnie teraz, w czasie kryzysu ekonomicznego. Wszyscy mówią o prawach, a nikt nie chce wziąć odpowiedzialności, także za władzę. Przecież te same społeczeństwa, które teraz protestują przeciwko swoim rządom, wcześniej na tych ludzi głosowały. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że jesteśmy odpowiedzialni za wybierane przez nas władze. Każdy członek społeczeństwa powinien identyfikować się ze swoją społecznością, współtworzyć ją, brać za nią odpowiedzialność. Wiąże się to oczywiście z określonymi obowiązkami, jakie należy spełniać na rzecz tejże społeczności. I przede wszystkim z obowiązkami, a dopiero później z prawami. Kiedy weźmiemy do ręki Pismo Święte i przeczytamy na przykład 19. rozdział Księgi Kapłańskiej, zobaczymy, że jest w niej zawarty bardzo dobry program, jak stworzyć sprawnie funkcjonujące nowoczesne społeczeństwo. Dowiemy się z tej Księgi, że społeczność ma za zadanie troszczyć się o biednych, o chorych, dbać o sprawiedliwość społeczną. Jest to bardzo nowoczesny program. Jeśli przeniesiemy go w dzisiejsze realia, dostrzeżemy, że jest to program obowiązków, a nie praw

– podkreśla profesor, zaznaczając że „wykształcenie poczucie odpowiedzialności zależy od edukacji, od domu rodzinnego oraz ogólnego poziomu kultury, w jakiej żyjemy.

Powoływanie do życia kolejnych instytucji oznacza natomiast abdykację od odpowiedzialności. W ten sposób nabieramy nawyków mówienia: dlaczego nie zajmie się tym rząd, samorząd, dlaczego „oni” tego nie robią? Tymczasem wszyscy powinniśmy czuć się odpowiedzialni – za siebie i za dobro wspólne

– mówi profesor.

Lubię wracać do Polski i lubię Polskę. Przede wszystkim za to, że jest to bardzo „żywy” kraj, życie jest tutaj intensywne, ludzie toczą gorące dyskusje, mocno się spierają. To dobrze, bo to znaczy, że o coś walczą, na czymś im zależy, że nie są obojętni. Prasa jest bardzo nacechowana politycznie, na jej łamach toczy się wiele polemik. Wszystko to jest ogromnie ważne, pokazuje zaangażowanie ludzi w życie społeczne. Bardzo lubię także patrzeć na ludzi czytających książki na ulicach. Nigdzie poza Polską tego nie widziałem. Polska inteligencja robi wrażenie. Polacy są bardzo inteligentni, radzą sobie z kryzysem ekonomicznym lepiej niż ktokolwiek inny. Polacy kochają także wolność i doceniają jej wartość. Cieszą się z tego, że są Polakami. Lubią sami o sobie stanowić

– powiedział prof. Weiler, przypominając o swoich polskich korzeniach: babce pochodzącej z Zamościa i ojcu, który przyszedł tam na świat.

Czuję się w jakiejś części Polakiem. Odczuwam również ogromne współczucie dla polskiej historii. Polska jest krajem, który cierpiał, krajem, którym państwa ościenne grały między sobą jak piłką w czasie meczu

– powiedział.

Prof. Weiler wspominał także swoje wzruszające spotkanie z błogosławionym Janem Pawłem II.

– Papież rozmawiał ze mną o Zamościu, pamiętał tamtejszą wspólnotę żydowską. Na spotkanie z Ojcem Świętym zabrałem wszystkie swoje dzieci, całą piątkę. Trzy córeczki płakały, ponieważ mówiliśmy o moim niedawno zmarłym ojcu, a ich dziadku, który był rabinem. Dzieci bardzo mocno przeżywały spotkanie z Janem Pawłem II. A on na zakończenie naszej wizyty zrobił coś niezwykłego. Pobłogosławił moje dzieci, ale ponieważ jesteśmy Żydami, nie zrobił nad nimi znaku krzyża, ale uczynił to zgodnie z tradycją żydowską. Nigdy tego nie zapomnę.

– wspominał ze wzruszeniem, przypominając również papieską pielgrzymkę do Ziemi Świętej, podczas której wraz z całą swoją rodziną przebywał w Izraelu.

Kazałem wszystkim swoim dzieciom oglądać całą tę wizytę w telewizji. Pytały mnie dlaczego. Odpowiedziałem: „Dlatego, że kiedyś będziecie opowiadać o tym swoim wnukom”. Wy, katolicy, macie wielu świętych. Komuś, kto nie jest katolikiem, trudno jest to pojąć. Ja po raz pierwszy zrozumiałem, o co chodzi, właśnie w czasie pielgrzymki Jana Pawła II do Ziemi Świętej. Zobaczyłem człowieka świętego. Jego twarz promieniowała blaskiem tej świętości. To było niezapomniane przeżycie, widzieć Jana Pawła II w tych wszystkich miejscach… To było doświadczenie tym mocniejsze, że Ojciec Święty w tym czasie był już bardzo chory. Jan Paweł II był niesamowitą postacią. Nie da się o nim zapomnieć. W Stanach Zjednoczonych mówi się o nim „Jan Paweł Wielki”

– wyjaśniał.

Jan Paweł II wspaniale łączył w sobie pewne cechy. Dodawał odwagi ludziom Zachodu, aby nie wstydzili się swojej chrześcijańskiej tożsamości, zachęcał ich do tego, żeby o swojej wierze świadczyli publicznie. (…) Zarazem jednak, jak uczynił to na przykład w swojej encyklice „Redemptoris missio”, podkreślał, że Kościół nigdy niczego nie narzuca, ale zawsze proponuje. To piękne przesłanie, pełne tolerancji. Wypełnieniem dziedzictwa Jana Pawła II byłoby zatem życie będące szczególnego rodzaju walką. Jednoczesnym publicznym świadczeniem o swojej wierze i nienarzucaniem jej nikomu. Pamiętanie o tym, że jest to tylko propozycja, nie zaś przymus. Myślę, że pewną formą wypełnienia jego dziedzictwa jest coś, co może wydać się zachowaniem kontrkulturowym, ale co jednocześnie może pociągać wielu młodych ludzi. Jan Paweł II mówił jasno: nie jest łatwo być katolikiem. Bycie chrześcijaninem to wyzwanie. Jeśli jesteś chrześcijaninem, musisz iść pod prąd, wbrew współczesnej kulturze. Musisz być odważny i silny. Myślę, że to jest wspaniały komunikat mówiący o czymś, co Włosi określają słowem „sfida” – o prawdziwym wyzwaniu. Przeciwstawia się ono ogólnym trendom kultury, w myśl których wszystko ma być nam zagwarantowane. Głosi coś przeciwnego – mówi, że życie jest trudne. Myślę jednak, że młodzi ludzie lubią wyzwania. Dlatego właśnie Światowe Dni Młodzieży okazały się takim sukcesem.Wiązały się one z przyjęciem przesłania, iż nagroda przychodzi dzięki zmaganiu

– powiedział prof. Weiler.

mall, cały wywiad w Naszym Dzienniku

CZYTAJ TAKŻE:

Tłumaczenie wystąpienia Josepha Weilera, prawnika, wierzącego Żyda, przed Trybunałem w Strasburgu – w obronie krzyża

Posted in Polityka i aktualności, Wywiady | Leave a Comment »

Najbardziej niezdrowe jedzenie

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2012

 Oto żywność, której trzeba bezwzględnie unikać.

 

Fast food

Fast food

Przypominamy raz jeszcze – fast foody są nie tylko niezdrowe, ale wręcz niebezpieczne. Podczas ich produkcji wykorzystuje się najtańsze uwodornione tłuszcze roślinne o wysokiej zawartości izomerów trans, które są najbardziej szkodliwe ze wszystkich tłuszczów jadalnych. W efekcie, co roku w Europie przybywa 300 tys. dzieci z nadwagą. Brytyjscy eksperci na łamach na łamach „British Medical Journal” twierdzą, że wyeliminowanie ich z żywności, zapobiegłoby tysiącom zgonów rocznie. Choćby z tego względu lepiej trzymać się z daleka od barów i restauracji serwujących tego typu jedzenie. Izomery trans podnoszą poziom złego cholesterolu. Tym samym Polacy przepadający za frytkami i hamburgerami narażeni są na większe ryzyko rozwoju miażdżycy i chorób serca, o otyłości nie wspominając. Uwaga: kebab to również fast food.

 

Słodycze

Słodycze

Do ich codziennego pałaszowania przyznaje się 27 proc. chłopców w wieku szkolnym i aż 34 proc. dziewcząt. Efekt jest taki, że w ciągu ostatnich 20 lat liczba otyłych młodych Polaków wzrosła o 12 proc. Dlaczego słodycze szkodzą? Nasz organizm bardzo łatwo przetwarza cukry proste w tkankę tłuszczową na skutek skomplikowanych procesów metabolicznych. I dlatego tyjemy. Ale na tym nie koniec. Cukry wpływają źle również na nasze zęby, cerę i elastyczność skóry. Więcej argumentów przemawiających za tym, aby odstawić słodycze? Po ich zjedzeniu we krwi wzrasta poziom glukozy. A im wyższy poziom glukozy, tym starzej wyglądamy.

 

Produkty wędzone

Produkty wędzone

W procesie wędzenia mięso ma długotrwały kontakt z dymem, który zawiera wiele niebezpiecznych związków chemicznych (w tym rakotwórczych) powstałych w procesie spalania. Dlatego spożywanie wędzonek może się wiązać z ryzykiem zachorowania na różne choroby układu pokarmowego, nie wyłączając raka żołądka. To nie wszystko. W produkcji przemysłowej do wędzonego mięsa zazwyczaj dodaje się różne związki poprawiające kolor i przedłużające świeżość. Amerykańscy badacze odkryli, jedzenie takich produktów może skończyć się przewlekłą obturacyjną chorobą płuc, która charakteryzuje się postępującym i niecałkowicie odwracalnym ograniczeniem przepływu powietrza przez drogi oddechowe. W Stanach Zjednoczonych ta choroba jest czwartą przyczyną zgonów. W Polsce badania epidemiologiczne wykazały, że choruje na nią ok. 10 proc. dorosłej populacji.

 

Produkty smażone

Produkty smażone

Podczas smażenia wytwarza się akrylamid – substancja toksyczna dla układu nerwowego, która może być czynnikiem rakotwórczym. Regularne spożywanie tego związku w dużych ilościach sprawia, że w organizmie powstają stany zapalne. Co prawda występuje on w wielu produktach, ale przede zwłaszcza w smażonych potrawach zawierających skrobię, takich jak frytki i chipsy. Gdy smażymy, pod wpływem wysokiej temperatury związki zawarte w pożywieniu przekształcają się w formy szkodliwe dla zdrowia, przyśpieszając tym samym wiele procesów chorobowych, m.in. miażdżycę czy nowotwory. Im wyższa jest temperatura pieczenia lub smażenia i im dłużej trwa taka obróbka żywności, tym więcej wytwarza się substancji rakotwórczej. Przetworzone ziemniaki mogą zawierać do 5000 mikrogramów na kilogram, podczas gdy w pieczone mięsie jest go 100 razy mniej.

 

Słone przekąski

Słone przekąski

Wiesz już, że jedzenie chipsów może być zgubne w skutkach. Kanadyjscy badacze dowiedli jednak, że słone przekąski są przyczyną około 30 proc. wszystkich zawałów serca. Dietę o dużej zawartości smażonego jedzenia, solonych przekąsek, jaj i mięsa nazwali zachodnią i udowodnili, że stosowanie diety owocowo-warzywnej jest związane z niższym ryzykiem ataku serca niż stosowanie diety zachodniej. Słone przekąski zatrzymują wodę w organizmie i powodują wzrost wagi. Stąd dodatkowe kilogramy, problemy ze zdrowiem i kiepskie samopoczucie. Niestety Polacy uwielbiają niezdrowe przekąski. Co roku kupujemy chipsy o łącznej wartości ponad 2 mld zł.

 

Słodkie napoje

Słodkie napoje

To kolejni zabójcy zdrowia i sylwetki. Naukowcy z Harvard School of Public Health w Bostonie na podstawie badań doszli do wniosku, że mężczyźni, którzy dziennie wypijają więcej niż puszkę napoju słodzonego cukrem, są aż o 20 proc. bardziej narażeni na choroby serca niż osoby, które nie piją takich wynalazków. „Te badania dostarczają kolejnych dowodów na to, że słodzone napoje są szkodliwe dla układu krążenia” – stwierdził główny autor pracy prof. Frank B. Hu. Podobne wyniki uzyskano wcześniej w badaniach na dużej grupie kobiet. Mało tego. Picie „dietetycznych” (!) napojów gazowanych może zwiększyć ryzyko udaru. Mogą one bowiem prowadzić do syndromu metabolicznego, który jest stanem przedcukrzycowym. Łączy się go także z nadciśnieniem, otyłością i ryzykiem wystąpienia chorób serca.

 

Gotowe dania z torebki

Gotowe dania z torebki

Czyli wszelkie zupy instant, zupki chińskie czy potrawy do zalania gorącą wodą. Są naszpikowane chemią – jedząc je, pochłaniasz m.in. barwniki, konserwanty, zagęszczacze, emulgatory, stabilizatory, gumy spożywcze, ulepszacze czy substancje słodzące. Badania, przeprowadzone przez Consensus Action on Salt and Health (USA) potwierdziły, że jedna zupka chińska zawiera więcej soli niż znajduje się jej w paczce chipsów. A zbyt duża ilość soli przyczynia się do nadciśnienia tętniczego, które może mieć groźne konsekwencje w postaci m.in. udaru mózgu czy chorób serca. Sól zaburza również funkcjonowanie nerek. Jeżeli danie z torebki dodatkowo zawiera makaron, możemy mieć pewność, że znajdzie się w nim m.in. węglan sodu, potasu, fosforan trisodowy czy guma celulozowa.

http://kuchnia.wp.pl/fototematy/340/8/1/najbardziej-niezdrowe-jedzenie.html#photo

Posted in Zdrowie jest najważniejsze | Leave a Comment »

„JA JESTEM” – cały film !!!

Posted by tadeo w dniu 31 Maj 2012

„Ja Jestem” to najnowsza produkcja dokumentalna Macieja Bodasińskiego i Lecha Dokowicza, twórców takich filmów, jak „Egzorcyzmy Aneliese Michel”, „Duch”, czy „Syndrom”.

„Ja Jestem” opowiada o cudzie obecności Jezusa w Eucharystii. Zdjęcia do tego obrazu robione były na pięciu kontynentach. Muzykę do filmu skomponował Michał Lorenc, a głosu użyczył Marcin Dorociński. Tytuł dokumentu, którego główną postacią jest Jezus Chrystus, w postaciach Chleba i Wina, brzmi „JA JESTEM”, bo to w Najświętszym Sakramencie Jezus Chrystus jest namacalnie obecny cały czas wśród nas. – To nasz najważniejszy film. Jezus chce być Bogiem z nami, a nie zamkniętym więźniem tabernakulum. Wystarczy – odczuliśmy to bardzo mocno w czasie realizacji filmu – otworzyć Jezusowi drzwi kościoła. Wszędzie tam, gdzie wypuścimy Go na ulice, dokonuje się rewolucja – opowiadają twórcy filmu. „Gość Niedzielny” jest producentem tego przejmującego dokumentu. Ten film rzuca na kolana. Przed Najświętszym Sakramentem…

APC - 2013.09.02 16.28 - 001.3d

http://pl.gloria.tv/?media=553025

Posted in Filmy - Polecam, Filmy dokumentalne, Filmy religijne | 3 Komentarze »

Warszawiacy mają najdroższą obwodnicę świata. Kilometr kosztował aż 200 milionów zł

Posted by tadeo w dniu 30 Maj 2012

fot. wikipedia

Takim wynikiem nie mogą się pochwalić nawet Amerykanie. Autostrady budowane na bagnach Florydy czy w wysokich Alpach są o połowę tańsze.

Zdaniem ekspertów, budowa autostrady w górzystych terenach na południu Polski powinna kosztować od 50 mln do 100 mln zł za kilometr. Podobny koszt powinna wygenerować budowa autostrad na Śląsku, gdzie  utrudnienie stanowią szkody górnicze. Im bardziej w głąb kraju, tym koszty powinny być mniejsze. Jak się okazuje, tylko teoretycznie.

Budowa 10-kilometrowego odcinka ekspresowej obwodnicy Warszawy pobiła wszelkie możliwe rekordy. Na ten krótki odcinek trasy S8 między Konotopą i ul. Powązkowską kosztowała ponad 2 mld złotych.

Jak porównała „GPC”, budowa podobnego pod względem uwarunkowania terenu odcinka autostrady na niemieckich równinach, 10 mln euro, czyli 40 mln zł za kilometr. Kilometr autostrady budowanej w Alpach kosztuje Niemców i Austriaków 25 mln euro, czyli 100 mln zł.

Jak wynika z analiz ekspertów, istotnym czynnikiem wpływającym na drastyczne podwyższenie kosztów budowy jest polskich dróg jest mała wiarygodność dokumentacji przygotowywanej na zlecenie Głównej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Biura projektowe robią kosztorysy zwykle za niewielkie pieniądze, czyli ograniczając swoje badania do wymaganego przez prawo minimum. Nie mając szczegółowego rozeznania terenu, na wszelki wypadek przygotowują projekty zakładające warunki najtrudniejsze z możliwych.

Z kolei wykonawcy autostradowych kontraktów wykorzystują sytuacje, kiedy projekty są niedokładne, domagając się potem od inwestora podpisania aneksów zapewniających dodatkowe pieniądze za prace wynikające z błędów w dokumentacji. Z wyliczeń specjalistów wynika, że gdyby w ostatnich pięciu latach GDDKiA lepiej dbała o jakość dokumentacji i dokładniej weryfikowała kosztorysy, to dzięki zaoszczędzonym pieniądzom mielibyśmy dziś setki kilometrów dróg więcej

– pisze dziennik.

mall, źródło: Gazeta Polska Codziennie

http://wpolityce.pl/wydarzenia/29544-warszawiacy-maja-najdrozsza-obwodnice-swiata-kilometr-kosztowal-az-200-milionow-zl

Posted in Gospodarka i Ekonomia, Polityka i aktualności | 1 Comment »

Kuźmiuk na blogu: Komorowski nie ma już ani odrobiny przyzwoitości ani honoru

Posted by tadeo w dniu 30 Maj 2012

„Komorowski im więcej mówi, tym więcej gaf popełnia, ale w tym wywiadzie popełnił ich naprawdę sporo i wypowiedział kilka zdań, które bez wahania trzeba określić jednym słowem – żenada. Wygląda na to, że ten człowiek nie ma już ani odrobiny przyzwoitości i honoru skoro tak zapamiętał prezydenturę swojego poprzednika” – napisał na swoim blogu w Onecie Zbigniew Kuźmiuk.

Zbigniew Kuźmiuk, fot. Damian Burzykowski/Newspix.pl

Zbigniew Kuźmiuk, fot. Damian Burzykowski/Newspix.pl

Poseł PiS skomentował w ten sposób ostatnią rozmowę prezydenta Komorowskiego z Tomaszem Lisem w jego programie emitowanym na antenie TVP2. Słowa, o których pisze Kuźmiuk, padły po pytaniu prowadzącego o największy sukces jego prezydentury.

„Komorowski odpowiedział, »że jest nim skończenie ze złym obyczajem sporów w obszarze władzy państwowej. Dzisiaj nikt się nie spiera ani o samolot, ani o fotel ani o krzesło, ani o inne tego rodzaju rzeczy«. Tak naprawdę lepiej by chyba było, żeby dla własnego dobra z tymi ocenami się powstrzymał, bo przyjdzie w Polsce czas, że i jego rola w tym co się stało pod Smoleńskiem, a szczególnie sposób przejmowania władzy po katastrofie, zostanie dokładnie wyjaśniona i przedstawiona opinii publicznej” – przypomina parlamentarzysta PiS.

Kuźmiuk cytuje również inny fragment rozmowy, który, według niego, pokazał „klasę” Bronisława Komorowskiego. Dotyczył on głośnej już sprawy zachowania Stefana Niesiołowskiego w stosunku do dziennikarki Ewy Stankiewicz.

Przeczytaj cały wpis na blogu Zbigniewa Kuźmiuka w Onecie

„Najpierw próbuje uniknąć odpowiedzi, ale pytany jeszcze raz odpowiada następująco »przyjaźń zobowiązuje, żeby nikomu nie dawać publicznie ani reprymendy, ani nie dawać w jakiejkolwiek innej formie upustu swoim ocenom politycznym«” – cytuje słowa prezydenta.

„No ale jakiej reakcji na atakowanie dziennikarki przez byłego marszałka Sejmu można się spodziewać po człowieku, który Dunki służące w wojsku nazwał »kaszalotami« i nigdy za to stwierdzenie nie przeprosił, mimo apeli środowisk kobiecych w Polsce” – pisze dalej.

„Jednym słowem coraz większa żenada i nic tu nie pomoże liderowanie w rankingu na polityków o najwyższym zaufaniu” – kończy swój najnowszy wpis Zbigniew Kuźmiuk.

Co powiedział prezydent w programie Tomasza Lisa? – przeczytaj na Onecie

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kuzmiuk-na-blogu-komorowski-nie-ma-juz-ani-odrobin,1,5145965,wiadomosc.html

Posted in Bronisław Komorowski, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Duch Narodu – Piosenka

Posted by tadeo w dniu 29 Maj 2012

Posted in Muzyka | Leave a Comment »