WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 17 stycznia, 2011

Fakty a „fakty” TVNu

Posted by tadeo w dniu 17 stycznia 2011

Postanowiłem porównać program informacyjny TVN z takim samym programem w drugiej stacji prywatnej w Polsacie.

W obu głównym niusem był raport MAK, tylko że wydźwięk materiałów był zupełnie inny.

Polsat pokusił się o obiektywizm, przedstawił okładki gazet które krytykują Tuska, dopuścił do głosu ludzi, nawet powiązanych z Platformą(A.Mucha i Gowin) którzy są zawiedzeni postawą Tuska. Kilkukrotnie zwrócono uwagę na braki w rosyjskiej wersji raportu.

 

TVN tymczasem rozpoczął materiał od komentarza panny prowadzącej FAKTY. Było to coś w stylu, że emocje powodują że powstają zupełnie szalone teorie – w odniesieniu do rewelacji zięcia L. Kaczyńskiego który nie wyklucza zamachu i w radiu podawał przyczyny i motywy rosyjskie które mogłyby mu przyświecać.

Dalej już tylko lepiej, zapomnijmy o tym co podawali w Polsace, czyli o spadających po raporcie słupkach Platformie, o ludziach Platformy zawiedzionych i o prasie która uważa że Tusk został przeczołgany przez Putina po błocie. Tego nie było. Czyli faktów w FAKT’ach nie było, musiało być za to co innego. Była pokazana heroiczna wręcz walka Tuska z rosyjską wersją raportu. Mowa o kontaktach Tuska z międzynarodowymi instytutami lotniczymi, które odmówiły pomocy bo do czynienia w Smoleńsku nie mamy z katastrofą samolotu cywilnego.

 

Tutaj ciekawostka, zapewne każdy to zna. Kiedy komuś kłamiemy w oczy wielokrotnie to po jakimś czasie zapominamy, co, gdzie i jak nakłamaliśmy. Po jakimś czasie więc zaczynamy się plątać w „zeznaniach”.

Tak też się stało w TVN w Faktach dzisiaj. Przypominam że od czasu katastofy, wszyscy naczelni eksperci i dziennikarze TVN, zarzekali się że przekazanie całości śledztwa Rosjanom jest zgodne z konwencją Chicagowską i nic zrobić nie możemy. Dzisiaj jednak instytut międzynarodowy nie będzie rozpatrywał tej kwestii to bo nie był lot cywilny.

W czym haczyk? Konwencja Chicagowska tyczy się lotów cywilnych… TVN więc w głównym wydaniu programu informacyjnego przyznał się że od prawie roku kłamią i manipulują jak się tylko da w okół sprawy katastrofy smoleńskiej, że od prawie roku kłamią i manipulują jak się tylko da w okół sprawy katastrofy smoleńskiej. W końcu jednak okazało się że to nie był lot cywilny, a przez prawie rok wbijali to do głów tym tępym telewidzom.

Ale nie tylko jeśli o Mak chodzi, dziennikarze TVN się upodlili niczym świnie w błocie, którym ktoś rzucił ogryzek w róg zagrody gdzie znajdują się odchody.

 

Ciekawa relacja i przemilczenie niewygodnych dla rządu faktów miało miejsce w sprawie wręczenia orderów przez Prezydenta Komorowskiego.

Wersja Polsatu, pokazała imprezę a także przypomniała że jednak duża część odznaczonych to ludzie z honorowego komitetu poparcia Komorowskiego. Dopuszczono też na antenie Polsatu, Wildsteina który napomniał że Szymborska zawsze była aktywnie politycznie również i w PRL. W Polsacie więc próbowano przynajmniej pokazać dwie strony medalu, czy może orderu?

W TVN natomiast, pokazano wyłącznie imprezę i sielankę kolendy zalewskiej i Szymborskiej podczas wspólnego popijania kawusi gdzieś w kawiarnii. Napomniano wielką porażkę Komorowskiego (w końcu pozory obiektywizmu muszą jakieś być) że nie udało mu się 1% budżetu na kulturę dać.

Czy padło słowo o politycznym wydźwięku dzisiejszego wręczania orderów? NIE!

Jedynie sielanka, aż się rozpłynąć można.

TVN, oj naprawdę rzadko to oglądam, ale takie przemilczanie niewygodnch faktów jest wręcz oburzające.

O ile ktoś wcześniej miał jakieś wątpliwości to po obejrzeniu dzisiejszych Wydarzeń a po nich Faktów, nie powinien mieć żadnych złudzeń.

TVN to stacja propagandowa rządu, bez dwóch zdań.

Polsat też jakimś wzorem obiektywizmu nie jest, dlatego z ciekawością obejrzymy teraz wiadomości na TVP.

http://numerbloga.salon24.pl/269529,fakty-a-fakty-tvnu

 

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Dwie twarze Bogdana Borusewicza

Posted by tadeo w dniu 17 stycznia 2011

Popularne powiedzenie mówi, że polityka rządzi się szczególnymi prawami.  To bliżej nie sprecyzowane stwierdzenie powstało niewątpliwie za sprawą  i na użytek polityków, którzy dla takich czy innych politycznych celów,  naciągają od dawna wszelkie normy zachowania i moralne wartości.  W naszej krajowej rzeczywistości to zjawisko przeszło prawdziwą ewolucję  i  posunęło ohydę niektórych zachowań  do – jak by się mogło wydawać – nieprzekraczalnych granic. Zachowanie  krajowych polityków doprowadziło do sytuacji , w której  porównanie wielu  z nich do prostytutki  stało się obrazą  tej ostatniej.

Wydawać by się mogło, że podłość niektórych zachowań sięgnęła dna i poniżej zejść już nie można. Tymczasem cudu tego dokonał  właśnie Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Mój dawny kolega z czasów działalności w Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża potrafił  przesunąć  granicę  łajdactwa dalej niż jego polityczny idol Wałęsa.  Rzecz w tym, że  TW Bolek zdołał już zarezerwować  sobie stałe miejsce w szambie historycznego łobuzerstwa, a Pan Marszałek ciągle jeszcze wydaje się mieć nadzieję na pozostawienie po sobie dobrego wrażenia. Przyznam szczerze, że ja sam miałem jeszcze niedawno nadzieję, że mu się to uda. Niestety Bogdan Borusewicz postanowił zabijać systematycznie każdą pamięć dobrych uczynków wystąpieniami, które – mówiąc najdelikatniej – są wyrazem chamstwa i braku jakiegokolwiek wyczucia.

Będąc jednym z najgorszych mówców w gronie  i tak ubogiej pod tym względem krajowej politycznej elity, zapomniał wyraźnie o mądrej dewizie, że milczenie bywa złotem. Tak więc pędzi  z zapałem wszędzie tam gdzie widzi jakiś przyjazny mikrofon i natychmiast zaczyna perorować.  Z chwilą zajęcia fotela marszałka senatu nabrał pychy podobnej do tej prezentowanej przed laty przez komunistycznych  bonzów z PZPR. Ta cecha zupełnie wyparła obowiązek przygotowania się do większości zagranicznych wyjazdów. Pan Marszałek kompromitował nas więc przez ostatnie lata na niemal wszystkich kontynentach. Wystarczy przypomnieć  skandalicznie żałosne wystąpienia w Australii, Kanadzie czy pośród rodaków na dalekiej Syberii, których zdołał obrazić w każdy możliwy sposób. To wszystko można jednak jakoś przeżyć bo Polonia nie raz już pokazała, że potrafi być więcej niż wyrozumiała. Inaczej ma się jednak sprawa jego krajowych wystąpień. Te są już zupełnie czym innym niż wynikiem zwykłego lekceważenia ich potencjalnych odbiorców.  Są wykalkulowanym elementem brudnej propagandy i napaści na ludzi, przy których moralny kręgosłup pana marszałka wydaje się być wyjątkowo giętki.

Bogdan Borusewicz udał się właśnie do Radia Gdańsk gdzie dojrzał ukochany mikrofon i postanowił  natychmiast uraczyć  nas kolejnymi wynurzeniami. Tym razem zastępując etatowych opluwaczy przyjął rolę przysłowiowego złego psa ogrodnika. W roli tej wypada żałośnie i można by nawet znaleźć  dla niego odrobinę politowania gdyby nie podłość jego szczekania.

Postanowił on tonem autorytetu ogłosić, że winnym katastrofy smoleńskiej jest  ś.p. Prezydent Lech Kaczyński. Będąc z natury zagorzałym zwolennikiem wolności wypowiedzi pomyślałem w pierwszym odruchu, że ma święte prawo do swojej opinii. W tym przekonaniu postanowiłem przyjrzeć  się argumentacji pana marszałka. I tu oczywiście nie mogło być zaskoczenia. Jak zwykle nie zadał on sobie nawet trudu by takie argumenty przygotować.  Winę  ś.p. Lecha Kaczyńskiego przesądzać ma iście „ filozoficzna” myśl.

Borusewicz stwierdza: „ Prezydent nie podjął decyzji.  To jakiej decyzji nie podjął ? Trzeba tokonfrontować  z tym, co się stało”.  Nie ma sensu wchodzić w dyskusję  z tym idiotycznym wyznaniem gdyż nie sądzę by sam Marszałek wiedział co ono ma znaczyć. Jednak nie głupota tego stwierdzenia jest w tym przypadku najbardziej ohydna. Najgorsze w zachowaniu Borusewicza jest to, że taki bełkot ma jego zdaniem wystarczyć  by nawoływac do ukarania winnych, których marszałek – wyrocznia  wskazuje w dalszej części wypowiedzi, mówiąc, że  „należy rozliczyć  pracowników Kancelarii  Prezydenta Kaczyńskiego za to jak zorganizowano lot.

Ta chęć podpalania stosów jest tym bardziej obrzydliwa, że jako marszałek  wie on doskonale, że za przygotowanie tego lotu odpowiada biuro premiera, a nie kancelaria prezydenta. Przy tym jest to tylko jeden mały element całej tej sprawy. Jak już wspomniałem wchodzenie w szczegółową dyskusję  z wynurzeniami marszałka nie ma sensu gdyż  moim zdaniem nie ma w jego działaniu przypadku czy pomyłki. Wypełnia on wyraźnie swoje ohydne zadanie poparcia sowieckich kłamstw i nie ma znaczenia czy dzieje się tak z jego własnej woli czy jest to zachowanie w jakikolwiek sposób wymuszone.

Warto natomiast zauważyć, że przez cały czas od katastrofy nie znalazł on w sobie odrobiny odwagi by z równym zapałem jak opluwanie zmarłych, domagać  się od rządu obrony polskiej racji stanu i tym samym całej i nieskażonej prawdy o katastrofie. Wystarczyło aby sowieci wydali przepełnione kłamstwami oświadczenie, aby pan marszałek rzucił  się z pasją by nie tylko ten bezwartościowy „dokument ” poprzeć swym wątpliwym już autorytetem, ale co gorsze deptać pamięć tych, którym winien jest prawdę. Jeśli nie ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości  to z racji urzędu, którym go obdarzono.

Każdy kto zadał sobie trud zapoznania się z faktami jak również sowieckim raportem wie jak absurdalne są wypowiedzi  Bogdana Borusewicza. Szkoda czasu na przytaczanie faktów, z którymi  marszałek całkowicie się rozmija. Wolę raczej zwrócić uwagę na to, że zdecydował się on na atakowanie ofiar katastrofy w momencie, kiedy nikt zdrowo myślący nie może przyjąć działań i wniosków sowietów za wiarygodne. Nawet premier Tusk uciekając dziś  od odpowiedzialności za cała tę sytuację odcina się publicznie od sowieckich oświadczeń.

Co więc nakazuje marszałkowi  plugawić imię  ś.p. Prezydenta i  jego pracowników? Mam swoją  teorię, ale nie ma ona w tym momencie większego znaczenia. To co ma znaczenie to fakt, że chęć  bycia ekspertem od spraw zagadkowych śmierci nie jest u Bogdana Borusewicza zjawiskiem nowym.

Zaczęło się już na początku roku 1980, kiedy w zamarzniętej Motławie znaleziono ciało młodego działacza WZZW, Tadeusza Szczepańskiego. Większość  kolegów przekonana była, że za tą tragiczną śmiercią stała komunistyczna bezpieka. Działacze gdańskiej opozycji domagali się wyjaśnienia prawdy.  Bezpieka zbadała sprawę dokładnie tak, jak dzisiaj sowieci katastrofę prezydenckiego samolotu. Ogłoszono, że Tadeusz Szczepański zginął w wyniku nieszczęśliwego wypadku, będąc pod wpływem alkoholu. Bogdan Borusewicz stwierdził wówczas z całym przekonaniem, że taki wynik esbeckiego  „śledztwa” jest jak najbardziej właściwy. Nie podjął próby dojścia do prawdy ani wówczas ani później, w czasach tak zwanej wolności, która jakby nie było otworzyła dla niego wiele możliwości.

Podobnie było w wypadku śmierci  Jana Samsonowicza, działacza Ruchu Młodej Polski w Gdańsku.  Znaleziono go powieszonego na płocie stoczni gdańskiej.  I w tym wypadku przyszły marszałek stwierdził autorytatywnie, że przychyla się do oświadczenia bezpieki, że było to samobójstwo.

Nie chodzi tylko o to jak było naprawdę. Chodzi o to, że w czasach ogólnie znanych taktyk komunistycznych oprawców, każdy zdrowo myślący człowiek, a szczególnie działacz opozycji musiał mieć głębokie podejrzenia w przypadku takich śmierci. Podczas gdy większością działaczy szarpały najczarniejsze podejrzenia Bogdan Borusewicz wykazywał nagle wyjątkowe zdolności analityczne aby dojść do przekonania o niewinności służb bezpieczeństwa. Podobnie jak dzisiaj, tak i wówczas nie potrafił przedstawić żadnych logicznych argumentów. Nikt z nas nie wie jak było naprawdę. Rzecz jednak w tym, że stwierdzanie niewinności służb, których zadaniem było rozprawianie się z wszelką opozycją wobec systemu, przy olbrzymiej ilości poszlak i całej masie pytań pozostawionych bez odpowiedzi, było postawą co najmniej dziwną i niezrozumiałą.

Warto przypomnieć, że Bogdan Borusewicz wykazywał taki sam zmysł oceny na korzyść służb w przypadku podejrzeń o działalność  agenturalną wewnątrz WZZW i Solidarności. Najpierw z zapałem bronił  agenta bezpieki Edwina Myszka, nawet wtedy kiedy wszystkie okoliczności  wskazywały, że ten nim był. Krótko po wyrzuceniu Myszka, bronił zaciekle Wałęsy nawet wówczas, kiedy większość grupy miała poważne i uzasadnione zastrzeżenia. W wielu dziwnych sytuacjach nie pozwolił na zmuszenie Wałęsy do wytłumaczenia się z bardziej czy mniej podejrzanych postaw. To za sprawą  Borusewicza zniknęła taśma z nagraniem przyznania się Wałęsy do współpracy z bezpieką. Kiedy na dwa miesiące przed sierpniem 1980 roku Andrzej Gwiazda zdecydował wreszcie o wyrzuceniu Wałęsy z WZZtów, to właśnie Bogdan Borusewicz spowodował jego przywrócenie. Wreszcie w czasie swej działalności w MKZ Solidarności w Gdańsku to właśnie przyszły marszałek zawierzył młodemu człowiekowi, który okazał się agentem NRDowskiej Stasi.

Muszę w tym momencie zrobić bardzo istotne zastrzeżenie. Nie uważam i nigdy nie uważałem, że Bogdan Borusewicz mógł świadomie bronić  agentów czy nawet samej służby bezpieczeństwa. Uważam jednak, że mając za sobą historię mało trafnych ocen i decyzji ma dzisiaj obowiązek zastanowić się szczególnie dobrze zanim publicznie wypowie się w sprawie tak istotnej jak smoleńska tragedia. Ma taki obowiązek przede wszystkim dlatego, że w odróżnieniu  od dawnych czasów swej opozycyjnej działalności  jest dzisiaj osobą publiczną i jego słowa mają  inny niż wówczas wymiar i konsekwencje. Powinien też zastanawiać się nad swoimi wypowiedziami dlatego, że rzucając oskarżenia bez pokrycia wobec zmarłych nie tylko obraża ich pamięć, ale również krzywdzi  ich rodziny.

Wreszcie rzecz może mniej istotna, ale dla mnie ważna. Stając tak bezceremonialnie i  bez konkretnych podstaw po stronie kłamstw i półprawd – jakby nie było – historycznego wroga Polski przeciw, któremu miał kiedyś walczyć, każe mi zastanowić się nad szczerością swoich dawnych opozycyjnych poczynań. Nie jest przecież  tajemnicą, że pozycję marszałka senatu nie zawdzięcza jakimś szczególnym predyspozycjom i kwalifikacjom lecz głównie pamięci  jego zasług w walce z komuną. Niezależnie od tego czy uważamy, że takie obsadzanie ważnych stanowisk w państwie jest właściwe czy nie, taka jest prawda.

Prawdą jest również to, że nie można pogodzić tych dwóch sylwetek.  Nie sposób myśleć o dawnym, aktywnym  działaczu opozycji, deklarującym chęć  obalenia antyludzkiego systemu i tych wszystkich, którzy ten system reprezentowali  i  jednocześnie widzieć  obnoszącego się z arogancką  wyższością  aparatczyka, przyklaskującego  sowieckim kłamstwom i poniżającego pamięć  tych, którzy Polsce poświęcili równie dużo, jeśli nie więcej.

Tak więc przez ostatnich ponad trzydzieści lat Bogdan Borusewicz  stworzył i pokazał nam dwie zupełnie rożne twarze. Dwa oblicza, które nie mogą  istnieć obok siebie. Myślę więc, że przyszedł czas aby  powiedział wreszcie Polakom, która z tych twarzy jest prawdziwa.

Nie jest niczym nowym sytuacja, w której ktoś występując w roli działacza walczącego z systemem totalitarnym, uzyskuje społeczne zaufanie, a co za tym idzie znaczącą pozycję w nowej rzeczywistości. Jest jednak zupełnym absurdem akceptowanie sytuacji, w której ktoś osiągając taką pozycję przybiera osobowość totalitarnych władców, z którymi miał niegdyś walczyć. Polska to nie Kuba.

Gdybyśmy chcieli aby nadęci i aroganccy karierowicze pluli na naszą polskość i reprezentując obcy interes gardzili pamięcią tych, których szanujemy, to z cała pewnością pozostawili byśmy dawnych komunistów w spokoju. Przy poczynaniach nowych marszałków, premierów i innych niewątpliwych „autorytetów”, dawni sekretarze zaczynają z każdym dniem wyglądać coraz korzystniej.

Nie wiem co spowodowało tak obrzydliwą przemianę prezentowanych przez Bogdana Borusewicza wartości  i nie jestem pewny czy chcę wiedzieć. Jeszcze niedawno miałem nadzieję, że on sam raz jeszcze wzniesie się ponad strach i niezależnie od przysłowiowych „szkieletów w swojej szafie” pokaże nam swoją prawdziwą twarz. Chciałem wierzyć, że jest to twarz skromnego działacza, reprezentującego prawdziwie patriotyczne wartości i pełnego marzeń  o prawdziwie wolnej Polsce.

Dzisiaj wiem, że przeszedł on na drugą stronę barykady, którą sam kiedyś stawiał nie po to by wygrać bitwę w słusznej sprawie, ale po to, by jak wielu innych, znaleźć się bliżej przysłowiowego koryta. I nie byłoby to jeszcze tak odrażające gdyby nie fakt, że aby się przy nim utrzymać gotowy jest opluwać tych, z którymi jeszcze niedawno stał w jednym szeregu.

Lech Zborowski

http://wzzw.wordpress.com/2011/01/16/dwie-twarze-bogdana-borusewicza/

Posted in Polityka i aktualności, Standardy TuskoLandii | Leave a Comment »

Mamy czas, aby uniknąć katastrofy – prof. Stanisław Gomułka

Posted by tadeo w dniu 17 stycznia 2011

Mamy jeszcze wystarczająco dużo czasu, aby do katastrofy finansów publicznych nie doszło – mówi Stanisław Gomułka, ekonomista i ekspert BCC, w rozmowie z Barbarą Kuśnierz z „miesięcznika KAPITAŁOWEGO”.

Stanisław Gomułka, ekonomista /fot. Stefan Zubczewski

Stanisław Gomułka, ekonomista /fot. Stefan Zubczewski /REPORTER

„miesięcznik KAPITAŁOWY”: „To kolejna zapowiedź, kontynuacja polityki gospodarczej realizowanej w czasie przyszłym i, jak na razie, niedokonanym” – tak skomentował pan ogłoszony przez rząd Wieloletni Plan Finansowy Państwa (WPFP).

Stanisław Gomułka: – W analizie rządowych założeń WPFP, wraz z Januszem Zielińskim, ekspertem BCC, oceniliśmy propozycje i bieżące posunięcia rządu. Z punktu widzenia ekonomisty krytycznie oceniliśmy fakt, że Plan w obecnym kształcie – nie negując potrzeby przeprowadzenia reform systemowych w zakresie finansów publicznych – na wiele lat odkłada permanentną poprawę obecnej, potencjalnie kryzysowej, kondycji finansów publicznych.

– Już od kilku miesięcy wskazuję, że w tej sytuacji istnieje konieczność przygotowania programu ratunkowego finansów państwa na najbliższe lata, który od roku 2013 powinien przynieść permanentne zmniejszenie deficytu sektora finansów publicznych o około 4-5 punktów proc. PKB. Jest to jednak zadanie wymagające działań na sumę około 50-60 mld zł rocznie.

– Moim zdaniem, przy uchwalaniu Planu decydujące okazały się względy polityczne.W odpowiedzi na krytykę ekonomistów przez premiera napisałem notatkę, która została odczytana jako list otwarty do premiera Donalda Tuska.

Jako ekonomiczna cenzurka dla ekipy premiera Tuska, szczególnie dla ministra finansów.

– W tym rządzie ministrem finansów jest tak naprawdę premier. To on określa całą strategię gospodarczą. Owszem, trochę we współpracy z ministrem Michałem Boni, trochę we współpracy z ministrem Jackiem Rostowskim. Ale od początku działania tego rządu, a w tych początkach przecież uczestniczyłem, jasne było, że nie będzie istotnych reform w trakcie obecnej sesji parlamentarnej.

Dlatego odszedł pan z rządu?

– Początkowo zakładaliśmy, że będziemy mieli stosunkowo szybki wzrost gospodarczy i uda się sporo rzeczy zrobić – stworzyć możliwość wejścia do strefy euro, wprowadzić reformy, choćby te dotyczące zmniejszenia biurokracji i wprowadzenia udogodnień dla przedsiębiorców. Z czasem dały znać o sobie ograniczenia polityczne.

– Odniosłem wrażenie, że Donald Tusk, którego wcześniej uważałem za liberała w sprawach ekonomicznych, gotowego poprzeć niezbędne reformy, z chwilą objęcia stanowiska premiera zmienił się w kogoś, kto obawia się reform, ich bolesnych skutków społecznych i negatywnych kosztów politycznych. Tymczasem te reformy są potrzebne i jeżeli będą odwlekane, to kiedyś będą i tak musiały być wprowadzone, a wtedy będą społecznie bardziej bolesne.

– Premier mówi, że ma na uwadze przede wszystkim interes Polaków „tu i teraz”. Problem w tym, że lepsze samopoczucie teraz kupuje w dużym stopniu kredytem i wyprzedażą majątku narodowego. A więc działa po części przeciwko interesowi Polaków „tu i w przyszłości„.

 

CZYTAJ RÓWNIEŻ

  • Donald Tusk rządzi niecałe pięć lat, robi długi w takim tempie jak Edward Gierek. W miliardach dolarów – dużo więcej, a odniesione do dochodu – w porównywalnym tempie – mówił w Kontrwywiadzie RMF FM były wiceszef NBP, ekonomista Krzysztof Rybiński.więcej »

Praktyka i myśl ekonomiczna powinny przeważać nad doraźnymi korzyściami politycznymi.

– Tak. Całkiem dobrze czuję się teraz w ekonomicznej opozycji. Ekonomiści tworzą przecież swoistą merytoryczną opozycję, oceniając bez politycznych motywacji i ograniczeń posunięcia władz, także brak tych posunięć. Na przykład, przy okazji ataku ministrów na Otwarte Fundusze Emerytalne sporą rolę odegrała „grupa Grabowskiego”. W kontekście kryzysu finansów publicznych z uwagą słucha się wypowiedzi takich ekonomistów, jak Witold Orłowski, Leszek Balcerowicz czy Krzysztof Rybiński. W tych dwóch kwestiach mamy do czynienia z czymś w rodzaju konsensusu ekonomistów.

– Coraz częściej wybitni polscy ekonomiści mówią niemal jednym głosem. Na dodatek zbieżnym z opiniami ekspertyz zagranicznych ośrodków ekonomicznych, ośrodków instytucjonalnych – takich jak Komisja Europejska, OECD czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy, a także ekonomistów związanych z agencjami ratingowymi. To coś nowego, gdyż dotąd ekonomiści byli mocno podzieleni.

Co powinien zrobić rząd by uniknąć katastrofy finansów?

– Sytuację polskiej gospodarki powinniśmy oceniać w kontekście europejskim i światowym. Spowolnienie gospodarcze, recesja, pogorszenie sytuacji fiskalnej to zjawiska występujące od dwóch lat w wielu krajach. Polska też nie uniknęła problemów.

Największa fala kryzysu nas ominęła.

– Rzeczywiście – w sektorze finansowym, bankowym nie było poważnego kryzysu. Po prostu jesteśmy na innym etapie rozwoju w porównaniu do państw dotkliwie go odczuwających.

– Niepokoi mnie traktowanie Polski jako „zielonej wyspy”. Z ekonomicznego punktu widzenia wielokrotnie wyjaśniałem propagandowy charakter tego sformułowania. Minister Rostowski nie chciał zauważyć, że odejście od trendu wzrostu gospodarczego było w Polsce bardzo poważne, właściwie tylko trochę mniejsze niż w głównych krajach UE. Nie mieliśmy co prawda recesji w skali Węgier, krajów bałtyckich czy Rosji, ale w tych krajach doszło do kumulacji efektów własnych błędów – kraje bałtyckie, Węgry, Bułgaria, Rumunia, spadku cen surowców – Rosja, i szoku zewnętrznego.

http://biznes.interia.pl/news/mamy-czas-aby-uniknac-katastrofy,1533425,4200

 

Posted in Gospodarka i Ekonomia, Polityka i aktualności, Wywiady | Leave a Comment »