Ta opowieść traktuje o tym, jak to Anioł Boży w postaci pielgrzyma sam o zachodzie słońca zapukał do jednego żeńskiego klasztoru, i tam poprosił być przyjętym jako gość.
Furtianka odrzekła: „Ja cię, mój bracie, chętnie bym przyjęła, lecz tak bardzo teraz jesteśmy biedne, tak bardzo ubogie, że tobie koniecznego pożywienia dać nie możemy. Proszę, idź zatem dalej do pobliskiej gospody, a tam zapewne zasłużysz być przyjętym”. Anioł odpowiedział: „Ja tu jestem posłany, i tę noc zupełnie tutaj należy mi mieć gospodę (zamieszkanie)”. Na co furtianka powiedziała: „Ty zobaczysz, któż tu ciebie ułaskawi – bowiem ja cię żadną miarą nie wpuszczę”. Wówczas święty Anioł zwrócił się do próśb i powiedział: „Proszę cię najdroższa siostro, abyś przez łaskę świętej Anny, najłagodniejszej matki, tu zatrzymać mi się zgodziła tą jedną jedynie noc. Będzie bowiem miała stąd Anna tobie i domowi twemu znacznie więcej do wynagrodzenia”.

I furtianka, skoro Annę miłowała, natychmiast przyjęła Anioła w gościnę, i posługiwała jemu wszystkim, co pod ręką mieć mogła.
Gdy ten skosztował nieco pokarmu, powiedział do niej: „Idź szybko i wezwij wszystkie razem siostry z tego klasztoru, abym ogłosił im Słowo Pańskie”.
Zatem, gdy w pośrodku ich Anioł zasiadł, otwierając swe usta rzekł: „Zlitował się Pan, siostry najdroższe, nad nieszczęściem waszym i łaskawie wejrzał na waszą biedę: bolejąc zapewne nad wielością zła, jakie dotąd znosiłyście i dlatego, aby was uwolnić od takiej biedy, aż tu mnie do was Sam przeprawił. Poruszcie się zatem, i Annę, Najświętszej Bożej Matki rodzice, którą dotąd zaniedbywałyście, odtąd czcijcie, a osiągniecie nie jedynie ziemskich rzeczy dostatek, lecz również cnót wszystkich przymnożenie. To jest bowiem Ta najłagodniejsza dla udręczonych i biednych Matka Zlitowania, której pomocy nikt, kto pragnie, nie zostanie pozbawiony. To jest Ta Anna od wszystkich niepowodzeń słodka ucieczka, która i do zrozpaczonych, i do strapionych, i do rozbitków zawsze wyciąga rękę wspomożycielską”. To i dużo więcej, gdy opowiedział na cześć łagodnej Matki najwymowniejszymi słowy i zapalił miłość ku Niej u wszystkich obecnych zakonnic, wyjął z zanadrza swego odmalowany cudowną sztuką obraz św. Anny, i powiedział:
„Przyjmijcie z ręki mojej ten obraz św. Anny, ten kontemplujcie, a Ją czcijcie, wysławiajcie, miłujcie, a utwierdzam was, iż naprzód postąpicie o tyle więcej w ziemskich dobrach, i zaprawdę także w duchowych bogactwach.” A to powiedziawszy, ten, który zdawał się być człowiekiem, znikł jak Anioł.
Siostry podziwiały wraz z ogromnym zdumieniem Bożą względem siebie, cudowną łaskę, i zanosiły największe chwalby, a tak bardzo stały się oddane względem Anny matki, jak cudownym objawieniem rozpoznały, aby to czynić. I tak w krótkim czasie sam klasztor stał się znany i sławny chwałą podwójnych bogactw.

Jakub Szymański

http://anulka77.wordpress.com/2014/07/26/aniol-i-swieta-anna/