WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” – umieszczony przez Zofię Kossak nad jej oświęcimską pryczą wybrałem jako motto do mego blogu. Witam i zapraszam – Tadeusz Czernik

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – bł. Jan Paweł II

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Swoją radość można znaleźć w radości innych, to właśnie jest tajemnica szczęścia.

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Słowo Boże na dziś

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • SŁOWO BOŻE

  • TV TRWAM

  • Książki (e-book)

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    "Wielką cnotą jest wiara i wielką cnotą jest miłość. ale nadzieja to jakby największa z nich. Do ostatka człowiekowi towarzyszy i podźwignie go i wyprowadzi. Nadzieją weselący się idziemy" - Zofia Kossak.

  • Spam - AKISMET

Posted by tadeo w dniu 21 Kwiecień 2011

PRAWDA JEST JEDNA I MOŻNA SIĘ KU NIEJ PRZYBLIŻAĆ, CHOCIAŻ TUTAJ NA ZIEMI NIGDY NIE POZNAMY JEJ DO KOŃCA.

ALE KIEDYŚ POZNAMY, BO OSTATECZNIE JEST NIĄ SAM BÓG.

JEDNA, JEDYNA KOMUNIA ŚWIĘTA MA WIĘKSZĄ WARTOŚĆ NIŻ WSZYSTKIE BOGACTWA ŚWIATA.

Opublikowany w Religia | Komentarzy: 2 »

Posted by tadeo w dniu 11 Kwiecień 2011

Kiedy wybije nasza ostatnia godzina, ustanie bicie naszego serca, wszystko się dla nas skończy, a więc i czas naszego zasługiwania i niezasługiwania. Takich jakimi jesteśmy, spotka nas śmierć i tacy staniemy przed Chrystusem, Sędzią. Nasze błagalne wołania, nasze łzy, nasze akty żalu, które jeszcze na ziemi zdobyłyby serce Boga, mogłyby z nas, grzeszników, uczynić – przy pomocy sakramentów – ludzi świętych; ale w owym momencie nie będą miały żadnej wartości; czas miłosierdzia minie i rozpocznie się czas sprawiedliwości – ojciec Pio.

Opublikowany w Ojciec Pio, Religia | Zostaw Komentarz »

Pawełczyńska – Rymkiewicz. “Jest pewne, że w 1000-letnich naszych dziejach przeważa dobro”

Posted by tadeo w dniu 25 Luty 2012

 

W „Gazecie Polskiej” ukazały się dwa bardzo ważne teksty. Pierwszy Jarosława M. Rymkiewicza z 02.08.12, drugi Anny Pawełczyńskiej z 15.02.12 r. Rymkiewicz jako laureat „Człowieka Roku 2011” na dorocznej Gali Wolnego Słowa „GP” wygłosił bardzo ważną kwestię. Tekst Pawełczyńskiej jest wywiadem, który przeprowadził Józef Darski. Nie mają one z sobą związku, ale idą w podobnym kierunku.

Gdy z ciekawości obydwa teksty dałem do przeczytania dwom przedstawicielom młodego pokolenia z prośbą o komentarz, natychmiast wyłoniły się strefy niejasności. Najważniejszą z nich należy jak najszybciej wyjaśnić. Myślę, że Laureat i Autorka „Czasu człowieka” nie będą mieli nic przeciwko temu… Rymkiewicz odwołując się do artykułów Mickiewicza (min. „O ludziach rozsądnych i szalonych”) przypomniał o dwóch językach, jakie pojawiły się w okresie pierwszego rozbioru Polski. Pierwszy należał do ludzi rozsądnych. Pisał o nich Mickiewicz: „zaklinali obywateli w imię rozsądku, aby przestali czuć się obywatelami”. „Gdzież rozsądek – wołano – chcieć opierać się woli trzech dworów? Gdzie są środki oparcia, czy jest czas po temu? Czy nie lepiej część poświecić, aby ocalić resztę?”. Rymkiewicz dodaje: ci ludzie pojawili się w konkretnym celu – aby uniemożliwić Polakom protestowanie przeciw rozbiorowi Polski. Jak wiadomo ów rozsądek niczego nie załatwił.

Drugi język był językiem starym, odwoływał się do Boga i należał do ludzi myślących kategoriami tradycyjnych wartości. Ludzie mówiący starym językiem – według Mickiewicza – nawet nie próbowali zrozumieć nowego języka ludzi rozsądnych, ponieważ tego nowego języka nie można było zrozumieć „polskim rozumem i polskim sercem”, czyli kategoriami narodowego obowiązku i narodowej powinności. Nowi z kolei też nie chcieli rozumieć starych. Od tego momentu, przypomina Rymkiewicz, pojawił się dramatyczny podział językowy, który trwa po dzień dzisiejszy. Czyli nowym językiem ludzi rozsądnych rozmawiali targowiczanie, a starym – Reytan i Mickiewicz. Język starych nazwany został językiem szalonym.

Na koniec swojego wystąpienia Rymkiewicz podsumowuje: „Trzeba więc wybrać – albo będziemy ludźmi rozsądnymi i stracimy Polskę; albo będziemy ludźmi szalonymi i przyczynimy się do jej ocalenia”. No właśnie, i jak ma to przyjąć młode pokolenie? Jakby tego było mało Pawełczyńska dodaje: „Jest znacznie większa szansa stworzenia nowej warstwy, która odgrywałaby rolę dawnej inteligencji, spośród ludzi mniej wykształconych ponieważ ci, którzy uzyskali pozory wykształcenia wyższego, są trudniejsi do odzyskania, niż osoby kierujące się zdrowym rozsądkiem. Uczelnie wyższe są na razie stracone dla krzewienia idei społeczeństwa opartego na wartościach tradycyjnych”. I tu powstaje jeszcze większa konsternacja: dlaczego, przecież jesteśmy edukowani przez polskie szkoły i uczelnie.

Problem części młodzieży

Problem więc dwóch młodych ludzi polegał na tym, że u nich rozsądni pozostali rozsądnymi, a mniej wykształceni – głupszymi. Szaleni kojarzyli im się z rewolucją, powstaniami, które uważali za pozbawione sensu. Nie pomógł argument, że zanim wybuchły powstania, które były ostatecznością, ówcześni Polacy musieli przejść długą drogę prób porozumienia i upokorzeń… Oczywiście, dwie osoby nie mogą stanowić żadnej reprezentacji, nie mniej jednak, podobna postawa i taki stosunek do przeszłości, jest niestety dość typowy dla sporej części młodego pokolenia.

Polskość jest trudna

Polskość jest tak samo trudna, jak jej geopolityczne położenie. Pisał o tym Rymkiewicz i pisała Pawełczyńska, a więc owi „starcy” z jasnymi umysłami, którzy nadal czują obywatelski obowiązek, i którym chce się jeszcze łączyć to, co zostało zerwane przez PRL i III RP. Aż strach pomyśleć, co stałoby się z polskością, gdyby zabrakło niepodległej II RP i owych „starców”, którzy są ostatnimi łącznikami pokoleń zniechęconych Polaków. Gdyby zabrakło II RP, dziś nie mielibyśmy żadnych argumentów wobec narastającego antypolonizmu. Gdyby nie owi „starcy” nie miałby kto związać kulturowego końca z końcem, a przekonanie bezsensowności polskiego oporu w okresie zaborów stałoby się wykładnią historyczną. Kłamstwo wciskane nam przez 200 lat, stałoby się „prawdą”. Młodzi nie bardzo zdają sobie sprawę w jak wielkim stopniu ich przyszłość uzależniona jest od owych „starców” i ich przekazu. Pieniądz jest takim samym narzędziem w życiu, jak samochód, ale wiedza na temat własnych dziejów jest jak dobra benzyna, prosta droga, kierownica  i pedał gazu – jednocześnie.

Polskość jest zapisem złego i dobrego; polska księga mieści w sobie wszystko, co mogło przytrafić się człowiekowi na tej ziemi, ale jest jak Biblia, którą należy odczytać we właściwy sposób. Bez II RP „ani rusz”. I jedno jest pewne, że w 1000-letnich naszych dziejach przeważa dobro. Znakomicie widać to na tle dwóch naszych największych sąsiadów. Piastowskość określa nam zagrożenie niemieckie, jagiellońskość – rosyjskie, ale przy okazji pokazuje, że w okresie swej największej państwowej potęgi swej siły nie wykorzystywaliśmy dla celów egoistycznych, nie podbijaliśmy innych narodów orężem, lecz cały swój wysiłek skierowaliśmy na budowę demokracji – a więc czegoś, co dziś jest wielką wartością. W okresie zaborów wciąż trwała praca nad stworzeniem koncepcji odzyskania niepodległości. W tym okresie siła dzielenia zaborczej indoktrynacji była słabsza od wewnętrznej siły narodowej konsolidacji. Przegrać musieliśmy. Jeżeli szlachta w XIX wieku odwoływała się do pomocy chłopskiej, to nie po to, by ratować swoje napasione brzuchy, jak głosiła komuna, lecz po to, by ratować Rzeczpospolitą, którą obdarzali miłością. Ich ofiarność oglądana przez komunistyczną ślinę, jest dziś zupełnie niezrozumiała i obca. Jeżeli chcemy odbudować nową polską inteligencję, a więc grupę kompetentnych i odpowiednio wykształconych ludzi wrażliwych na własną historię i wspólne dobro, to nie w oparciu o tych, których nakarmiono wstrętem do wszystkiego co polskie, lecz na tych, którzy są jeszcze w stanie zrozumieć na czym ta polskość polega. Nie koniecznie muszą być mniej wykształceni, lecz zazwyczaj są. I na tym polega tragizm polskości ostatnich ponad 200 lat.

Jeżeli Rymkiewicz powołując się na Mickiewicza nawołuje do „szaleństwa”, to nie po to, aby robić powstanie, lecz po to, aby go nie robić. Czyż szaleńcem można nazwać kogoś, kto broni swojego dobytku, od którego zależy jego status życiowy; kultury, która wyznacza mu systemy wartości i porządkuje życie; tożsamości, która zaznacza jego istnienie na tym świecie? Jeżeli Pawełczyńska stawia na mniej wykształconych, to nie dlatego, że polskość należy do niższej kategorii kulturowej, czy mówiąc wprost – Polacy są głupkami, lecz dlatego, że mamy do czynienia ze skutkami wymordowania polskiej inteligencji w okresie II wojny światowej. W brakujące miejsce wstawiono nową posłuszną kadrę, która nie mając przygotowania dostała do ręki broń, pieniądze i władzę. Przy jej pomocy zneutralizowano starą elitę i stworzono nowego sowieckiego człowieka (homo sovieticus, o którym już zapomniano). W porównaniu z ZSRR był on poważnie rozwodniony, ale diametralnie inny niż w okresie niepodległej II RP.

Jest jednak coś jeszcze

Rymkiewicz przywołuje „szaleńców” i „rozsądnych” oraz ówczesną nowomowę, jaką ci ostatni wprowadzili. To wszystko ma charakter kulturowy i polityczny. Ale było coś, co miało charakter naukowy, a więc powracający absolwenci zachodnich uczelni, którzy wychowani na zachodnioeuropejskim modelu kultury, nie mającym kontaktu z problemami wielonarodowościowymi, wprowadzali w tamtejszej Polsce zachodnie wzorce i zachodni system. Historiografia polska okresu zaborów (kolonializmu) pełna jest odniesień do anomalicznego rozwoju Polski wobec zachodnich wzorców. Długo pokutowała też kantowska „małoletniość”, czyli niezdolność do posługiwania się rozumem, bez kierunku nadanego przez inną osobę. Nie dochodzono, że Rzeczpospolita Obojga Narodów i ogólnie – Zachód, to dwa odmienne, nie bardzo przystawalne do siebie światy. Jakby do ówczesnych myślicieli nie docierał jeden podstawowy fakt, że Polska w swym położeniu geograficznym podjęła się niezwykłego eksperymentu kulturowego pogodzenia dwóch cywilizacji: łacińskiej i bizantyńskiej. Wprawdzie nie była to zła wola, lecz chęć odpowiedzi na gryzące pytanie: co było przyczyną upadku I RP? Nie mniej jednak sposób, w jaki to robiono, nie mógł niczego wyjaśnić.
O anomaliczności lub polskim zboczeniu (odstępstwie od zachodniego wzorca cywilizacyjnego) pisali najwięksi Polacy, ba teoria rozejścia się dróg Polski i Europy, stanowiła jeden z kanonów historycznej myśli okresu oświecenia. Biskup Adam Naruszewicz ów przełom widział z chwilą wygaśnięcia dynastii piastowskiej. Stanisław Staszic, Tadeusz Czacki, Jerzy Bandkie, Łukasz Gołębiowski w ostatni m z Jagiellonów. Ale wszyscy oni mieli wspólny tok myśli – Europa wyznaczała kierunek prawidłowy, a zatem polskie odstępstwo było dewiacją, anomalią chorobą (A. Wierzbicki). Ale Hugo Kołłątaj i kliku innych głosiło stanowisko wyprzedzenia Europy Zachodniej. W opozycji był Joachim Lelewel, który twierdził, że polskiego ducha „ukształtowały dzieje walk sprzecznych ze sobą zasad cywilizacji germańskiej monarchicznej, feudalnej i chrześcijańskiej z cywilizacją słowiańską, republikańską, demokratyczną, pogańską” (H. Więckowska). Natomiast przyczynę kryzysu w Polsce Lelewel widział w bezkrytycyzmie naśladownictwa. Nie o „młodość” cywilizacyjna Zachodu mu chodziło, lecz o całkowitą odrębność i odmienność typów historycznego rozwoju (A. Wierzbicki).

Potem przyszła szkoła krakowska i warszawska – każda coś wniosła. Historyków i historiozofów można jeszcze długo cytować, ale nic nie zastąpi tego co napisał Mickiewicz: „Nie można powziąć prawdziwego wyobrażenia o tym kraju z pism historyków zapatrujących się na wszystko przez cudzoziemskie przesądy; mało nawet w tej mierze oświecić może własne jego prawodawstwo pisane, bo napchano weń formuł obcych; wyobrażenie to całe i najszczersze da się wyciągnąć z powieści gminnych, z poezji ludu, z anegdot, z niektórych pamiętników i z żywotów mężów znakomitych” (Mickiewicz, Dzieła wszystkie, T. Pini, t. VII, s. 274)… No, i tu rozwiązuje się worek dowolnych interpretacji. Każdy może być mądrzejszy od drugiego, ale nie chodzi o przekrzykiwanie się, lecz o dobrą wolę i do bólu przyjęty realizm.

Spoglądając z dzisiejszej perspektywy na polska historiografię, można zauważyć jedną prawidłowość – jakąś potrzebę posiadania „ojca chrzestnego”. W okresie jagiellońskim był nim Kościół katolicki, który wraz z państwem świeckim zorganizował wspaniałą polską cywilizację w ramach cywilizacji łacińskiej – i to było wówczas naturalne. W okresie zaborów pojawiła się próba szukania zastępczego „ojca chrzestnego”. Szukano go na Zachodzie (anomaliczny rozwój). I nie ma się co dziwić, bo byliśmy częścią cywilizacji zachodniej. Nie sposób jednak ukryć, że doprowadziło to do tego, co pisze Ewa Tompson: „Skłaniam się ku opinii, że w Polsce kolonializm wywołał długofalowe, dotychczas słabo rozumiane szkody. […]  Wprawdzie hegemon zniknął [dziś znów się pojawił – R.S.], ale szukanie jego zastępcy i podporządkowanie się jego opiniom […] są pospolitym w Polsce zjawiskiem”.

Trudno to napisać, ale wychodzi na to, że ani historiografia skolonizowanej Polski, ani takiego samego okresu PRL-owskiego nie oddawała tego, co czuł polski naród. W okresie zaborczym (kolonialnym) nie istniały polskie uczelnie, ani oficjalne niezależne polskie struktury. W okresie PRL-owskim były one pozorne. W obu przypadkach nie mogły one robić odpowiednich badań i opisywać zjawisk, które skłaniały Polaków do desperackich czynów, takich, jak powstania narodowe. Stąd min. rola literatury. Pozostała więc II RP. Natomiast problem „ojca chrzestnego”, to w głównej mierze problem ciągłości tych „rozsądnych” elit, którym wydawało się, że mogą mieć lepiej będąc w bliższym „kontakcie” z hegemonem niż z własnym narodem. Być może problem powstań narodowych, to bardziej wewnętrzny problem z „rozsądnymi”, niż z „szalonymi” i zaborcami włącznie. W ten sposób zdrada stała się cnotą.

Proszę Młodzieży

Jak widać spraw polskich przez ostatnie 200 lat nawarstwiło się tyle, że trzeba coś z tym zrobić. I wychodzi na to, że wypada zaczynać, jak w okresie zaborów (kolonialnym) od kółek samokształceniowych, od druków oficjalnych i nieoficjalnych – jednocześnie (trwa na ten temat dyskusja – patrz Teresa Bochwic). Doszło do tego, że dzieciom odebrano nie tylko rodzinę, która dawniej była ostoją, ale także i historię, której znajomość tworzy system immunologiczny. Bez niego tak samo człowiek, jak i jego świadomość są bezbronne. Brak wiedzy pozwala dyletantowi wmówić największą bzdurę, za którą potem zapłacą wszyscy. Nieznajomość własnej historii jest jak nieznajomość prawa – w przypadku głupoty lub przestępstwa nie ma tłumaczenia się nieznajomością. Polska zaczęła odzyskiwać niepodległość dopiero, gdy Polacy zrozumieli, że „ojciec chrzestny” jest znakomitym pomysłem kulturowym, ale na poziomie indywidualnym i rodzinnym. Państwo nie może mieć „ojca chrzestnego”, bowiem w swym istnieniu jest samotne, jak człowiek w zdrowiu i chorobie. Na odkrycie tej myśli starzy „szaleni” Polacy potrzebowali wówczas około 100 lat. Ale tę prawdę można już odczytać na przełomie XIX i XX wieku oraz w okresie niepodległego bytu państwowego 1918-1939. Warto o tym pamiętać.

Natomiast to, co dzieje się ze współczesnym językiem polskim to… “Chryste Panie!”. I bardzo źle byłoby, gdyby to zawołanie pozostało ostatnim reliktem starej polskiej mowy. Nasza przyszłość będzie albo sumą przeszłości z teraźniejszością, albo nie będzie jej w ogóle! Innej alternatywny nie ma. Amen.

 

 

Zainteresował Cię artykuł?http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://www.wpolityce.pl/artykuly/23781-pawelczynska-rymkiewicz-jest-pewne-ze-w-1000-letnich-naszych-dziejach-przewaza-dobro&layout=button_count&show_faces=false&width=100&action=like&colorscheme=light&height=20 http://platform.twitter.com/widgets/tweet_button.1329950604.html#_=1330210637890&count=horizontal&id=twitter-widget-0&lang=pl&original_referer=http%3A%2F%2Fwpolityce.pl.%2Fartykuly%2F23781-pawelczynska-rymkiewicz-jest-pewne-ze-w-1000-letnich-naszych-dziejach-przewaza-dobro&size=m&text=Pawe%C5%82czy%C5%84ska%20%E2%80%93%20Rymkiewicz.%20%22Jest%20pewne%2C%20%C5%BCe%20w%201000-letnich%20naszych%20dziejach%20przewa%C5%BCa%20dobro%22&url=http%3A%2F%2Fwpolityce.pl.%2Fartykuly%2F23781-pawelczynska-rymkiewicz-jest-pewne-ze-w-1000-letnich-naszych-dziejach-przewaza-dobro&via=wpolityce_pl
Portret: Ryszard Surmacz

Ryszard Surmacz

Ryszard Surmacz (1950), historyk, przez 11 lat był dziennikarzem reportażystą w kilku polskich czasopismach. Na tematy śląskie publikował także w „Kulturze” paryskiej, za którą otrzymał nagrodę POLCUL-u. Autor pięciu książek (szósta w przygotowaniu). Obecnie, pracownik IPN O/Lublin.  Mieszka w Lublinie.

http://wpolityce.pl./artykuly/23781-pawelczynska-rymkiewicz-jest-pewne-ze-w-1000-letnich-naszych-dziejach-przewaza-dobro

Opublikowany w POLECAM, Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

Kaczyński: odsunięcie tej władzy to warunek “już nie jakiegoś powodzenia, jakiegoś sukcesu – to jest warunek istnienia Polski”

Posted by tadeo w dniu 25 Luty 2012

PAP/Wojciech Pacewicz

Jarosław Kaczyński uważa, że Polska potrzebuje zupełnie innej władzy. Na spotkaniu z mieszkańcami Lublina w sobotę, krytykował rząd PO i zachęcał zebranych do organizowania się po to, aby doprowadzić do zmian.

“Trzeba wykorzystywać te możliwości, które ciągle mamy – bo uważajmy, żeby nie było tak jak w Rosji, że zaczną nam zabierać – czyli prawo do demonstracji, prawo do petycji, prawo do żądania referendum i cisnąć, cisnąć tą władzę, bo ona sama się nie rozwiąże. Ona może w pewnym momencie poczuć taki nacisk, że zacznie się kruszyć i będzie wtedy szansa na zmianę” - powiedział Kaczyński.

“Trzeba się organizować. To już po Smoleńsku następuje. Mamy ten drugi jak to nazywają obieg medialny, mamy filmy, które oglądają miliony ludzi. Trzeba to umacniać” - apelował.

Kaczyński zapowiedział, że będzie jeździł po całej Polsce, żeby “budzić” i przekonywać do takich działań.

Prezes PiS krytykował rząd PO i Donalda Tuska. Jego zdaniem w Polsce “kończy się czas wprowadzania w błąd”, czyli czas, w którym Polakom “zła, niekompetentna władza, która służy mniejszości” wmówiła, że jest dobrze.

“Polska takiej władzy, nie potrzebuje. Polska potrzebuje zupełnie innej władzy, przede wszystkim władzy uczciwej, rzetelnej, pracowitej, która myśli w kategoriach interesu wspólnego, która chce ludzi, społeczeństwo, naród traktować sprawiedliwie” - stwierdził prezes PiS.

W ocenie Kaczyńskiego obecne rządy ludzi “szczególnie źle przygotowanych” musiały prowadzić do wielkiego zadłużenia, a dziś nadszedł czas spłaty długów i w tym celu sięgnięto do “płytkich kieszeni”.

Jego zdaniem, aby spłacać te długi, władza, której Polska potrzebuje, “będzie zabierać tym, którzy mają dużo, a nie tym, którzy mają mało lub średnio”. Lider PiS dodał, że rezygnacja obecnie z inwestycji, ograniczanie nakładów na służbę zdrowia czy możliwości finansowych samorządów, to właśnie efekt spłacania tych długów. W ocenie Kaczyńskiego powodem tych działań na pewno nie jest kryzys finansowy na świecie, bo na ten – jak podkreślił – polska gospodarka jest wyjątkowo odporna.

Prezes PiS skrytykował też rządowe plany likwidacji Funduszu Kościelnego. Jego zdaniem chodzi w tym o przypodobanie się pewnej grupie społecznej i uderzenie w Kościół, który jest instytucją niezależną, potężną, docierającą wszędzie, aby “przypadkiem nie stał się nadto krytyczny”. Według Kaczyńskiego Kościół w Polsce jest depozytariuszem wartości i “jest także instytucją narodową i to taką instytucją, która w gruncie rzeczy nie ma żadnego konkurenta”, dlatego uderzenie w Kościół szkodzi krajowi.

Prezes PiS odniósł się też do sprawy odmowy miejsca na multipleksie Telewizji Trwam, co jego zdaniem jest “odmową należnych praw”. Według Kaczyńskiego służyć to ma “wzmocnieniu systemu osłony” przed kompromitacją obecnej władzy, która ma “poparcie medialne”.

“Jak ktoś patrzy na audycje informacyjne w tych głównych telewizjach, mdło się robi z nudów. (…) Chce się sięgnąć po te przyciski, żeby zmienić. Jakby można było zmienić łatwo na dużo ciekawsze, podające dużo więcej faktów audycje informacyjne w Telewizji Trwam, to powstałaby poważna konkurencja. I chodzi o to, żeby tej konkurencji nie było, żeby człowiek nie miał wyboru”- powiedział Kaczyński.

Według prezesa PiS przy rządzeniu niesłychanie ważne jest to, by być uczciwym i mieć poczucie obowiązku “Żeby nie grać w piłkę, nie palić cygar, nie grać w tenisa, nie jeździć bez przerwy do domu na bardzo długie weekendy, tylko po prostu ciężko pracować” – powiedział.

“Premiera nikt nie kontroluje, premier nie musi, premier tylko może, a jak ma poczucie obowiązku, to to robi, jak nie ma – każdy to może dzisiaj sprawdzić – to właśnie tego nie robi (…) W polskim systemie osoba premiera jest niesłychanie ważna, jak on jest zły, to nawet przy dobrych ministrach niewiele można zdziałać”- powiedział Kaczyński.

Prezes PiS spotkał się z mieszkańcami Lublina w auli im. Lecha Kaczyńskiego w budynku wydziału prawa KUL. Wcześniej złożył kwiaty przed tablicą upamiętniającą Lecha Kaczyńskiego, umieszczoną w holu budynku. Aula nie pomieściła wszystkich chętnych, część ludzi stała na korytarzu.

Podczas wcześniejszej wizyty w Radomiu Kaczyński przekonywał, że Platforma Obywatelska “przejęła dawną funkcję SLD”. Jak powiedział, odsunięcie jej od władzy jest elementarnym warunkiem “już nie jakiegoś powodzenia, jakiegoś sukcesu w Polsce – to jest warunek istnienia Polski”.

“Rządzić krajem w sposób efektywny mogą ludzie, którzy mają dwie podstawowe, a właściwie trzy przesłanki: dobrą wolę – taką wewnętrzną chęć działania pro publico bono, dla dobra publicznego, no pewne, można powiedzieć, przygotowanie kulturowe, które jest związane z tym pierwszym, bo ta wolna właśnie wynika z pewnego zakorzenienia kulturowego, i wreszcie, proszę państwa kompetencje” - mówił Kaczyński.

Podkreślił, że “ten rząd nie ma absolutnie, w najmniejszym stopniu, żadnej z tych cech, nie spełnia żadnego z tych warunków. Nie ma po prostu nic”.

PAP/Sil

http://wpolityce.pl./wydarzenia/23785-kaczynski-odsuniecie-tej-wladzy-to-warunek-juz-nie-jakiegos-powodzenia-jakiegos-sukcesu-to-jest-warunek-istnienia-polski

Opublikowany w Jarosław Kaczyński, Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

Droga Krzyżowa wg wizji Anny Katarzyny Emmerich

Posted by tadeo w dniu 25 Luty 2012

Droga krzyżowa wg widzeń Sługi Bożej siostry Anny Katarzyny Emmerich (fragmenty – Słowa Jezusa do niej skierowane)

 

Stacja I.

Pan Jezus na śmierć skazany Wydałem się w ręce ludzi, którzy postąpili ze Mną wedle swej woli. Uczyniłem to z miłości. Teraz wydaję się w Eucharystii i znowu ludzie postępują ze Mną jak chcą. Czynię to z miłości, aż do końca, aż do końca czasów. Macie swobodny wybór chcieć lub nie chcieć Mnie. A Ja trwam w postawie „stojącej”, to znaczy, że liczę się z tym, że zostanę przepędzony. Czekam na waszą decyzję. Serce Moje niespokojne czeka, pragnąc waszego wyboru. Nieraz ludzie nie chcą nawet żebym czekał. Mówią Mi: – Nigdy do mnie nie wejdziesz… jak gdybym był złoczyńcą. Skazany na śmierć, na taką śmierć! Wiesz co to jest? Będziecie sądzeni z miłości. Jak bardzo potrzeba Mi pocieszenia… Pocieszaj Mnie. Zapomnę o niewdzięcznych. Macie nade Mną władzę, która zadziwiłaby was, gdybyście ją znali. Jakże wy nie znacie potęgi Waszego Boga.

Stacja II.

Pan Jezus bierze Krzyż na Swe ramiona Twoje grzechy – biorę je na Siebie. Z jaką radością wewnętrzną uścisnąłem Mój Krzyż, gdy Mi Go przyniesiono. Czy ty wiesz, co to znaczyło dla Mnie? Jestem Tym, który miłuje najwięcej. Dostrzegaj Mnie w bliźnich. Ćwicz się w tym, by zwracać się do bliźniego, jak ktoś mało znaczący. Czy umieszczasz Mnie w twoim pochodzie jako Światło Przewodnie? Tak wielu używa wszystkich swoich sił, aby się ode Mnie uwolnić, wynajdują preteksty, aby dobrodziejstwa, które im zsyłam, przypisać przypadkowi. Swój Krzyż na każdy dzień podejmuj podobnie jak Ja przyjąłem Swój – z wielką miłością. Dojdź powoli do tego, by cierpienie pokochać – właśnie cierpienie zbliża do Mnie. Każdy chrześcijanin w stanie łaski jest drugim Chrystusem. Postępujcie ze Mną, jak z kimś najbliższym, który nie tylko wybacza winy – które mu się powierza, lecz który jeszcze bierze je na Siebie, aby dla nich uzyskać przebaczenie Ojca. Moja potęga zbawcza jest nieskończona.

Stacja III.

Pierwszy upadek Pana Jezusa Liczone są możliwości postępu – nawet przez upadki. Wołaj mocno, gdy upadniesz. Wierz w Moją miłość. Przyzywaj Mnie. Czyż nie chwyciłem Piotra, gdy tonął w falach? Gdyby wiedziano, jak bardzo pragnę, by przychodzono do Mnie z prostotą i odrobiną serdeczności. Na ziemi potrzebuję wszystkich Moich dusz. Potrzebowałem twego przyjścia na świat jako nowego serca do kochania Mnie. O wy, którzy jesteście Moimi bardziej wrażliwymi przyjaciółmi, przychodźcie zaspokoić Mój głód posiadania was.

Stacja IV.

Pan Jezus spotyka Matkę Swoją Moja Matka pozostawiła wszędzie, gdzie była, wymowny ślad świętości. Miłość nie dopuszcza rozłąki. Szukam ofiar, które by chciały przyłączyć się do Mojej. Czy miłujesz Mnie? Czy miłujesz Mnie więcej niż inni? Nabierzcie odwagi, by cierpieć. Są dusze, które nie mogą już żyć bez cierpienia. Jakkolwiek kocham was niezmiernie, z jakąż osobliwą miłością spoglądam na te dzieci, które cierpią… Spojrzenie Moje jest czulsze i tkliwsze od spojrzenia Matki. Czy to nie Ja stworzyłem serce Matki?

Stacja V.

Pomoc Cyrenejczyka Wasza miłość, jak Ja jej szukam w waszych dziełach. Pomyśl o tym, by dojść do pokochania upokorzeń. Wymagam tak mało, tak łatwo można Mnie zaspokoić. Łącz twoje czyny z Moimi. Gdy będziesz jedno ze Mną, siła twoja będzie nadludzka. Pokaż swoim życiem, że na ziemi się nie wypoczywa. Wspólnie przeszliśmy lata. We dwoje dokonamy pięknych rzeczy. To przez ciebie zwracam się do tej lub innej duszy, aby ją pokrzepić, albo ją zachęcić, aby się zbliżyła. Widzisz, nic nie zapali się bez zetknięcia. Zbliż się do Mnie. Złącz się ze Mną, by stać się jednym. Proś za tych, którzy się boją. Dusza zapala się od duszy, jak świeca od świecy. Żyj odtąd myślą, że twój najdroższy Przyjaciel jest stale przy tobie, a wpływ twój będzie dziesięciokrotnie pomnożony. Gdy widzę was cierpiących dla Mnie, zbieram każde z waszych cierpień z wielką miłością.

Stacja VI.

Pomoc Weroniki Przyłącz się do Moich owieczek. Zbliż się do Mnie. Złącz się ze Mną. Nie zapalisz ognia bez dotknięcia. Jak miła Mi jest wasza skwapliwość z jaką do Mnie przychodzicie. Zostanie ona szczególnie wynagrodzona. Zabiegaj gorliwie o swe oczyszczenie w Sakramencie Pokuty. Zbieraj Krew płynącą po cierniach i obmywaj Nią świat. Z tego co wkładam w twoje ręce – dawaj innym. Dziękujcie Stwórcy. Kochajcie Go za Jego delikatność. Jesteście z Rodziny Bożej.

Stacja VII.

Drugi upadek Jezusa Gdy jesteście zjednoczeni z Moimi cierpieniami, wasze wynagrodzenie podoba się Bogu. I dlatego, gdy Mi na to pozwalacie, łączę życie wasze z życiem Moim. Pomagaj Mi, aby wszyscy weszli do Nieba i proś tych, którzy już weszli, aby wam pomagali. Mów do nich ze słodyczą, z czułością. Jeden szorstki odruch mógłby ich oddalić jeszcze więcej. Bądź surowa dla siebie, a łagodna dla innych. Chciej służyć, przypomnij sobie, że umywałem stopy, że niosłem ulgę, że uzdrawiałem. Kiedy będzie dość świętych, oblicze świata ulegnie zmianie. Przypomnij sobie – wystarczyłoby kilku tylko, by ocalić Sodomę. Pozwalam ci służyć Mi i kochać Mnie. Służyć Bogu… Gdybyś myślała o tym szczęściu… Ach, gdyby jeden jedyny dzień mógł być jeszcze przyznany potępionemu… Wyobraź sobie, jaki by on zrobił z niego użytek… Będę cię słuchał z tak wielką radością – tak uważnie, gdybyś wiedziała, powiedz im, aby do Mnie przyszli, by się oddali Miłości tacy, jacy są. Przede wszystkim patrzę zawsze na waszą intencję, a dla czynów jestem pobłażliwy, jeśli się coś nie uda. Powiedz im, aby przyszli!

Stacja VIII.

Niewiasty Jerozolimskie Miłość przyzywa miłość. Odpowiedz Mi. Pragnę ciebie. A ciebie co onieśmiela? Twoje powtarzające się zaniedbania? Twoje niedociągnięcia? Twoja myśl roztargniona? Upokarzaj się z twoich błędów… To wasze błędy czynią was nieszczęśliwymi. Uznajcie wasze przewinienia. Zejdźcie myślami do dna waszej nędzy. Proś Ducha Świętego, by kierował twoim duchem. Czy ty wiesz, co to jest miłość Boga – Człowieka, który wzywa miłości, a Który w odpowiedzi słyszy tylko śmiech i urągania? Jakże mało znają Mnie ludzie. Dla niektórych jestem nieznajomym, dla innych obcym, surowym nauczycielem. Nieliczni są ci, którzy przychodzą do Mnie jak do umiłowanej rodziny. Chcę, aby się Mnie więcej nie bano, aby wiedzieli, że Moje Serce pełne miłości zawsze oczekuje, aby rozmawiano ze Mną jak z umiłowanym bratem. Będę przychodził do ciebie, aby słuchać jak mówisz do Mnie. Lubię słuchać twej mowy, nie ze względu na jej treść, lecz po prostu dlatego, że do Mnie mówisz. Szukam u was zwrócenia się sercem do Serca. Ja wzywam, ty przynajmniej daj odpowiedź.

Stacja IX.

Trzeci upadek Jezusa Drapieżca porywa Mi wiele owieczek. Kto Mi pomoże, jeżeli wy, ze Mną duchowo złączeni, nie przyłączycie się? Jakże dokonam tego, jeżeli zamykacie przede Mną drzwi? Tak rzadko kierujecie spojrzenia choćby ukradkiem w życie przyszłe, w waszą jutrzejszą siedzibę. Wołaj Mnie, znam dobrze twoje wołanie. Pomóż Mi ratować grzeszników. Jestem tak bardzo wdzięczny tym, którzy usiłują Mi przyprowadzić dusze grzeszników. Ja każdą z nich wołam po imieniu. Wymień Mi dusze, które chciałbyś do Mnie przyprowadzić… Ze względu na ciebie, będę je uporczywie wołał. Ja ich naprawię… przemienię. Doznają radości jakiej nie znają. Jedynie Ja ją daję.

Stacja X.

Odarcie z szat Szedłem Drogą Kalwaryjską i mimo tylu trudów doszedłem. Nie pojmujesz tego dziecko, co to znaczy samotność, opuszczenie przez tyle dusz i jak bardzo potrzebuję wszelkich rodzajów i przejawów waszej miłości i czułości. Czy serce twoje może być zamknięte na widok Moich otwartych Ran? Czy nie wierzysz, że dzieje się coś w niebie i na ziemi, gdy Mnie skrwawionego ofiarujesz z sobą Ojcu? Na cóż służyłyby Moje boleści? A ty jak korzystasz z dobroci Ojca? Każda modlitwa ma swój odzew, którego ty nie słyszysz. Proś… Proś… W każdej minucie możesz ocalić tysiące dusz. Pomyśl. Proś. Kochaj. Proś usilnie. Przyjdź Królestwo Twoje. Nadejście godziny królowania Ojca może być przyspieszone, jeżeli Jego dzieci będą błagać o to usilnie. Jedno „Chwała Ojcu” – może sprowadzić z oddali nawrócenie duszy, zmienić postawę człowieka, od którego wiele zależy, uspokoić lud, wspomóc papieża, rozszerzyć akcję misjonarzy, ożywić Boga we wnętrzu duszy, oddać Bogu konającego – poniesionego przez miłosierdzie Boże. Bądź Moją łaską dla każdego – abyś w obliczu Moich męczenników mogła powiedzieć: – I ja tam byłam – choćby tylko pragnieniem.

Stacja XI.

Ukrzyżowanie Pana Jezusa Pojmujesz, że w życiu każdego człowieka przychodzi chwila, która domaga się od niego najwyższego męstwa? Ileż to razy ukrzyżowała Mnie wasza wolność. Nie mogę już szukać grzeszników, ponieważ stopy Moje są przybite. Nie mogę już przyciskać rąk do Mojej piersi, ponieważ są przybite w pozycji rozciągniętej. Ale Serce Moje jest otwarte, niech grzesznicy tam wejdą i zamieszkają. Gdy Mój Krzyż wpuszczano do przygotowanego dołu, odgłos tego wstrząsu usłyszano w otchłani, gdzie tyle dusz czekało na przyjście Zbawiciela. One zadrżały z radości i nadziei. To Ja wynagradzam, a ty złóż na ołtarzu wszystkie swoje błędy i szeptem z czułością wyznaj Ojcu swoją skruchę.

Stacja XII.

Śmierć Pana Jezusa na Krzyżu Biedna duszo, zaczynasz w ten sposób popadać w sen. Wkrótce wrócę, ale ty śpiąc już Mnie nie usłyszysz. Czy będziesz miała siłę się kiedyś obudzić? Czy nie należy się raczej obawiać, że długo pozbawiona pożywienia osłabniesz i nie wyjdziesz już więcej z letargu? Dusze Moje umiłowane, wiedzcie, że wielu spośród was śmierć zaskoczy wśród głębokiego snu. Gdzie i jak się obudzicie?

Stacja XIII.

Pan Jezus z Krzyża zdjęty i na łonie Swojej Najświętszej Matki złożony Spamiętaj to: – każdy dochodzi do cierpienia, które jest ostatnie. Oddałem wszystko. Czy zauważyliście, że nawet mieszkanie, w którym wypełniłem najdroższy Swój ślub – Eucharystię – użyczono Mi na słowa – Mistrz je potrzebuje? Oddałem wszystko, aż do tuniki utkanej przez Moją Matkę. Pamiętaj o Moim ubóstwie. Bądź ukrzyżowana ze Mną. To znaczy przeciwstawiaj się swojej naturze, swoim pragnieniom, swojej miłości własnej, w posłuszeństwie Ojcu. Przypomnij sobie, że ukrzyżowanie poprzedza zmartwychwstanie, to znaczy wielkie radości. Życie na ziemi krótko trwa, a potem ujrzycie Moje Oblicze, Moje ukochane dusze. Tak samo, jak wyzwoliłem i uratowałem dusze z otchłani, tak samo przyjdę uroczyście wyzwolić was i uratować. Na Krzyżu otwarłem niebo dla wszystkich, ale każdy ma wolny wybór. To wy, Moi bracia, macie dopełnić zbawienia ludzi, prosząc Mnie o to, cierpiąc za nich. Nie pozbawiajcie Mnie swoich cierpień, one pomagają grzesznikom. W tobie Ja modlę się do Ojca. Spoglądaj często w niebo, to ci pomoże pragnąć go. Czy nie wyjdę ci naprzeciw większą część drogi? Dobry łotr zrozumiał miłość i wtedy wydał okrzyk żalu… Wkrótce potem spoczywał na Moim łonie. Marta, Maria i Łazarz, Mną się zajmowali. Czy nie sądzisz, że musiałem ich dobrze przyjąć w Moim Pałacu Niebieskim? Światło Moje wzejdzie nad tobą dnia ostatniego. Jak wielki będzie twój zaszczyt… Poznasz dobrodziejstwa Zbawiciela. Będziesz otoczona Moim miłosierdziem. Już od tej chwili wyśpiewuj swą wdzięczność. Myśl częściej o niebie. Jakże was tam wszystkich oczekuję… Tak pięknie przygotowałem uroczystości… Twoje miejsce czeka. Zrozum Mą niecierpliwość, by przyjąć współbiesiadników… by cieszyć się ich zrozumieniem i zaszczytem. Bardzo drogo zapłaciłem za wasze szczęście. W tej ostatniej chwili potrzebna ci będzie Moja Matka. Jakże nie byłaby blisko tych, co całe życie odmawiają Różaniec święty – prosząc Ją, by się modliła w godzinie śmierci.

Stacja XIV.

Pan Jezus do Grobu złożony Jakże drogo zdobyłem chleb dla Moich dzieci, ale jestem szczęśliwy, że mogę Go wam ofiarować. Czy staracie się podnieść swój głód Eucharystii? Czy nie żyjecie tak – jak gdybyście mieli na zawsze pozostać na ziemi? Przyzwyczajajcie się do tego, że was szczodrze obdarowuję. Jestem Hostią. Ty jesteś monstrancją, a łaski Moje przenikające przez ciebie są jej promieniami złotymi. Hostia raz otrzymana jest na wieczność dana. To właśnie jest Skarb Wybranych. Wasza postawa – nieco pogardliwa w stosunku do Moich Sakramentów. Daj świadectwo twojej miłości i wdzięczności za tyle otrzymanych Hostii. Gdy kapłan zamyka drzwi tabernakulum, proś Mnie, abym zamknął ciebie w Moim Sercu. Nie miej innej woli tylko Moją, to jest wola Mego Ojca. Będziesz za to wynagrodzona w Dniu Ostatecznym. Tak pragnąłem waszej radości, że aż zstąpiłem na ziemię, aby poznać cierpienie. To nie kraj Mnie przyciągnął, lecz pokorna dusza. Dusze, które nieustannie prowadzą rozmowę wewnętrzną ze Mną, tego nie wiecie, ile rozkoszy zgotowaliście swojemu Zbawcy. Nie pojmujesz tego, Moje dziecko, co to znaczy w samotności, opuszczeniu przez tylu, odczuwać, że w czyimś sercu jest się drogim przyjacielem… tym najmilszym… jedynym… oczekiwanym. Dziwna to rzecz – żeby stworzenie mogło pocieszyć swojego Boga. Ja pocieszę was, gdy zasypiać będziecie, odchodząc do wieczności.

WIZJA PIEKŁA W OBJAWIENIACH Bł. KATARZYNY EMMERICH

“Wreszcie zbliżył się Jezus do jądra tej przepaści, do samego piekła, które wydawało mi się kształtem jako ogromna, nieprzejrzana okiem budowa skalna, straszna, czarna, połyskująca metalicznym blaskiem; wejścia strzegły olbrzymie, straszne bramy, opatrzone mnóstwem rygli i zamków, widokiem swym wzbudzające dreszcz i trwogę. Za zbliżeniem się Jezusa dał się słyszeć ryk potężny i okrzyk trwogi, bramy rozwarły się na oścież i ukazała się przepaść, pełna ohydy, ciemności i okropności. Jak mieszkania błogosławionych, świętych, przedstawiają mi się w widzeniach pod postacią niebiańskiej Jerozolimy, jako miasto olbrzymie o różnorodnych pałacach i ogrodach, zapełnionych cudownymi owocami i kwiatami różnych gatunków, stosownie do niezliczonych warunków i odmian szczęśliwości, tak i to piekło przedstawiało się mym oczom w formie odrębnego świata, stanowiącego całość, pod postacią różnorodnych budowli, obszarów i pól. Ale tu źródłem wszystkiego było przeciwieństwo szczęśliwości, wieczna męka i udręczenie. Jak tam, w siedzibie szczęśliwości, wszystko zdawało się być ugruntowane na prawidłach wiecznego pokoju, wiecznej harmonii i zadośćuczynienia, tak tu opierało się wszystko na rozstroju i rozdźwięku wiecznego gniewu, rozdwojenia i zwątpienia. Tam widziałam najróżnorodniejsze przybytki radości i uwielbienia, przeźrocza, niewypowiedzianie piękne, tu zaś niezliczone, różnorodne, ponure więzienia i jaskinie męki, przekleństwa, zwątpienia. Tam widziałam najcudowniejsze ogrody, pełne owoców Boskiego pokrzepienia, a tu najszkaradniejsze puszcze i bagniska, pełne udręczenia, męki i wszystkiego, co tylko może wzbudzić wstręt, obrzydzenie i przerażenie. Pełno tu było przybytków, ołtarzy, zamków, tronów, ogrodów, mórz i rzek przekleństwa, nienawiści, ohydy, zwątpienia, zamętu, męki i udręczenia, w przeciwieństwie do niebiańskich przybytków błogosławieństwa, miłości, jedności, radości i szczęśliwości. Tu panowała wieczna, rozdzierająca niejedność potępionych, jak tam wieczna, błoga harmonia i zgodność Świętych. Wszystkie zarodki przewrotności i fałszu przedstawione tu były przez niezliczone zjawiska i narzędzia męki i udręczenia; nic tu nie było prawidłowego, żadna myśl nie przynosiła ukojenia, panowała tylko wszechwładnie groźna myśl Boskiej sprawiedliwości, przywodząca każdemu z potępionych na pamięć, że te męki, tu ponoszone, są owocem winy, powstałym z nasienia grzechów, popełnionych na ziemi. Wszystkie straszne męki odpowiadały co do swej istoty, sposobu i mocy grzechom popełnionym, były tym gadem, który grzesznicy wyhodowali na swym łonie, a który teraz przeciw nim się zwracał. Widziałam straszną jakąś budowlę o licznych kolumnadach, obliczoną na wzbudzanie strachu i trwogi, jak w królestwie Bożym – dla spokoju i wytchnienia. Wszystko to rozumie się, gdy się widzi, ale słowami nie jest człowiek mocen to wypowiedzieć. Gdy aniołowie otworzyli bramy piekielne, ujrzałam jakiś zamęt ohydy, przekleństw, łajań, wycia i jęków. Jezus przemówił coś do duszy Judasza, tu zamkniętej, a aniołowie mocą Bożą całe tłumy złych duchów obalali na ziemię. Wszyscy czarci musieli uczcić i uznać Jezusa, co było dla nich najstraszniejszą męką.”

http://www.voxdomini.com.pl/vox_art/emmerich.html

Bł. Anna Katarzyna Emmerich

Bł. Anna Katarzyna Emmerich – ks. Józef Mandziuk

Opublikowany w Religia | Zostaw Komentarz »

Droga Krzyżowa

Posted by tadeo w dniu 25 Luty 2012

Wg “Miniatur Ewangelicznych” – ks. A. Niewęgłowskiego …

Opublikowany w Filmy religijne, Religia | Zostaw Komentarz »

***Stefan Niesiołowski – Portret postaci***

Posted by tadeo w dniu 25 Luty 2012

Użytkownik Leons Films zrobił ten filmik o Stefanie Niesiołowskim. Niestety Jego konto zostało zlikwidowane, ale filmy pozostały. Myślę, że trzeba je nadal propagować!

Opublikowany w Polityka - video, Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

“Kurier Wileński”: Polacy na Wileńszczyźnie znowu są ograbiani. Po raz kolejny. “Okradanie z ojcowizny”

Posted by tadeo w dniu 25 Luty 2012

Fot. wPolityce.pl, Kurier Wileński

Polacy kolejni raz są na Litwie okradani – pisze “Kurier Wileński” w kontekście nowelizacji, kolejnej zresztą, „Ustawy o restytucji praw własności do pozostałości nieruchomości obywateli Republiki Litewskiej”:

Nowelizacja weszła w życie z dniem 1 lutego i przewiduje możliwość rekompensaty pieniężnej za niezwróconą ojcowiznę. Zmiana zakłada, że tzw. pretendenci, którzy jeszcze nie otrzymali zwrotu znacjonalizowanej ziemi w naturze, czy zabrany majątek nie został im zrekompensowany w inny sposób przewidziany w ustawie, mogą ubiegać się o rekompensatę pieniężną.

Problem w tym, że rekompensata będzie symboliczna:

Wiemy jedynie, że rekompensata będzie naliczana na podstawie postanowienia rządu jeszcze z 1999 roku i według zawartej w niej metodyce obliczania wartości ziemi. Metodyka ta w żadnym przypadku nie odzwierciedla jednak dzisiejszej realnej ceny majątków. (…)

Wychodzi nam w końcu, że za hektar niezwróconej ziemi w Wilnie państwo będzie gotowe zapłacić (w zależności od położenia działki) od kilku, do kilkunastu tysięcy litów… za hektar! Tymczasem według ceny rynkowej, tyle w Wilnie kosztuje 1 ar. A więc litewscy Polacy znowu zostaną oskubani z grubych miliardów, czyli z dobrobytu, dobrego wykształcenia dla swoich dzieci i wnuków, rozwoju gospodarczego?

Cytowana w artykule prawniczka, pani Renata Cytecka, stwierdza:

Faktycznie cały proces zwrotu ziemi na Wileńszczyźnie jest jednym wielkim okradaniem miejscowej ludności z ich ojcowizny.

“Kurier Wileński” opisuje, że jeśli ktoś podpisze podanie o rekompensatę, to z tych 30-50 tysięcy litów, które zostaną wyliczone, wcale nie otrzyma natychmiast. Ani nawet za rok, czy dwa:

Narodowa Służba Ziemska ogłosiła sprytnie, że rekompensata zostanie wypłacona w całości, jeśli wynosi mniej niż (sic!)… 1 000 litów! Czyli pan Kazimierz musiałby czekać na ewentualne ostateczne rozliczenie się z nim skarbu państwa kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt lat? Cóż, jeśli się zgodzi, to daj mu Boże zdrowia i długich lat życia.

Jak wynika z obliczeń “Kuriera Wileńskiego”, do rozliczenia się z właścicielami ziemi według obowiązującej metodyki, państwo powinno wyasygnować około 320 mln litów. Tymczasem wartość rynkową nieodzyskanych majątków szacuje się nawet na 40 mld litów. Co najmniej większa część tej sumy stanowi właśnie wartość, z której Polacy Wileńszczyzny zostaną ograbieni. Po raz kolejny. Powiedzmy „enty”.

gim, źródło: Kurier Wileński

http://wpolityce.pl./wydarzenia/23759-kurier-wilenski-polacy-na-wilenszczyznie-znowu-sa-ograbiani-po-raz-kolejny-okradanie-z-ojcowizny

Opublikowany w Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

“Ministrowie nie wiedzieli, co podpisują. To zatrważające”

Posted by tadeo w dniu 25 Luty 2012

Jarosław Kaczyński na 100 dni rządu Tuska: temu rządowi nic nie wychodzi.

Jarosław Kaczyński, fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Jarosław Kaczyński, fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

W dzisiejszym “Super Expressie” prezes PiS Jarosław Kaczyński dokonuje podsumowania 100 dni rządów Donalda Tuska. – Te 100 dni, a właściwie 1600 dni wyjątkowo się nie udało. Nie chcę już przypominać tych wszystkich porażek, o których wszyscy wiemy. Rodzi się pytanie, czy ta słaba forma premiera to przypadek, czy też może przyczyny tkwią głębiej – zastanawia się prezes PiS. – Natomiast to, że ministrowie chyba naprawdę nie wiedzieli, co podpisują, jest zatrważające – dodaje Kaczyński komentując sprawę ACTA.

Prezes PiS w wywiadzie mówi o tym, że Donald Tusk i jego ministrowie “należą do kultury cygara, dobrego wina, rozgrywek personalnych i PR-u”. – To z całą pewnością nie są ludzie, którzy powinni sprawować władzę. Dzisiejsza ekipa rządząca to tacy “królowie życia” na koszt podatnika – ocenia Kaczyński.

Lider Prawa i Sprawiedliwości wytyka błędy rządzącym, mówi o tym, że Polska stała się “klientem Niemiec”, ponieważ polityka zagraniczna jest źle prowadzona. Kaczyński komentuje też zmiany, jakie Tusk proponuje w systemie emerytalnym. – Zapowiedź rządu dotycząca wydłużenia wieku emerytalnegowydaje się dziś jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji tego gabinetu – mówi Kaczyński. – Do tej pory strona rządowa nie przedstawiła żadnych rzetelnych analiz, ekspertyz czy wyliczeń, które jasno wskazywałyby, że ten długi przymus pracy naprawdę się będzie Polakom opłacał – dodaje.

REKLAMA

Prezes PiS skomentował również zamieszanie, jakie miało miejsce wokół umowy ACTA. – Zawsze jest dobrze, kiedy zmienia się coś na lepsze. Ja nie jestem zwolennikiem myślenia, że im gorzej się dzieje w kraju, tym lepiej dla opozycji. To jest zasada, której w odniesieniu do własnego państwa nie wolno przyjmować. Natomiast to, że ministrowie chyba naprawdę nie wiedzieli, co podpisują, jest zatrważające – stwierdził Kaczyński.

Cały obszerny wywiad w dzisiejszym “Super Expressie”.

Przeczytaj także: 

Kaczyński w wywiadzie dla “SE”: “możliwa jest nawet wymiana premiera. Tusk jest w tak złej formie, że zaczyna ciążyć obozowi”

Opublikowany w Jarosław Kaczyński, Polityka i aktualności, Wywiady | Zostaw Komentarz »

ORĘDZIE BOSKIEGO SERCA JEZUSOWEGO DLA ŚWIATA

Posted by tadeo w dniu 24 Luty 2012

ORĘDZIE BOSKIEGO SERCA JEZUSOWEGO DLA ŚWIATA  (wybrane fragmenty) przekazane  na podstawie Objawień Jezusa Chrystusa siostrze Józefie Menendez (1890 – 1923),  Koadiutorce ze Zgromadzenia Sacre Coeur  z klasztoru Feuillants w Poitiers nad rzeką Clain we Francji  z  książki Tadeusza Niewiadomskiego „WEZWANIE DO MIŁOŚCI czyli Orędzie Boskiego Serca Jezusowego do świata” Wydawnictwo – Michalineum – Marki – Strugi  k/Warszawy – 2002.

Siostra pisała te słowa bezpośrednio pod dyktando Jezusa Chrystusa, dlatego są one jasne i zrozumiałe dla wszystkich.

 

…Józefo, oblubienico moja, powiedz, czy nie uczyniłabyś wszystkiego, aby choremu, stojącemu na progu śmierci, przywrócić zdrowie…? A przecież życie ciała jest niczym w porównaniu z życiem duszy…? A wiele, wiele dusz odzyska je dzięki słowom, które ci powierzam …! Idźmy do tych biednych dusz, które Mnie prześladują dlatego, że Mnie nie znają. Chcę im powiedzieć, kim Ja jestem, a jaki są one: Jestem waszym Bogiem i waszym Ojcem. Waszym stwórcą i waszym Zbawicielem. Stworzeniami moimi jesteście, synami moimi, a także wykupionymi przeze Mnie, ponieważ za cenę mego życia i mojej Krwi wykupiłem was z niewoli i z tyranii grzechu.

Macie duszę wielką, nieśmiertelną, stworzoną do szczęścia bez końca; wolę zdolną do dobrego, serce, które odczuwa potrzebę kochania i które chce być kochane…  Jeśli w ziemskich i przemijających dobrach szukać będziecie zaspokojenia swoich pragnień, zostaniecie zawsze głodni i nigdy nie znajdziecie pokarmu, który by was nasycił. Żyć będziecie bez przerwy w walce z samym sobą, smutni, niespokojni, zmieszani…

Jeśli jesteście biedni i pracą zarabiacie na chleb, niedostatki życia wypełnią was goryczą. Poczujecie, jak rośnie w was nienawiść do tych, co są waszymi pracodawcami. Doszliście może do tego, że życzycie im nieszczęścia, pragnąc, by i oni, tak jak i wy zostali zmuszeni do pracy. Odczujecie, jak ciąży wasze znużenie, duch buntu, rozpacz nawet, życie bowiem jest smutne i w końcu trzeba umierać. Tak po ludzku sadząc, wszystko to jest trudne do zniesienia. Lecz oto przychodzę wskazać wam drogę, opartą o rzeczywistość zupełnie inną niż ta, którą widzicie. Wy, pozbawieni dóbr ziemskich, co dla zaspokojenia własnych potrzeb musicie pracować w zależności od pracodawcy, pamiętajcie, że nie jesteście przecież niewolnikami, lecz stworzeni do wolności…

Wy, co szukacie miłości i nigdy nie jesteście nasyceni, pamiętajcie, że stworzeni jesteście, by kochać nie to, co przemija, lecz co trwa wiecznie! Wy, co tak bardzo kochacie swoją rodzinę i musicie jej zapewnić dobrobyt i szczęście tu na ziemi, o ile to od was zależy, nie zapomnijcie, że śmierć rozdzielić was może tylko na krótki czas….

Wy, co służąc pracodawcy, macie dla niego pracować, kochać go, szanować, troszczyć się o jego interesy i przez swoją pracę i wierność podnieść znaczenie przedsiębiorstwa, nie zapomnijcie, że ten pracodawca jest waszym panem tylko na okres kilku lat, życie bowiem mija szybko i prowadzi was tam, gdzie nie będziecie już robotnikami, lecz królami przez całą wieczność. Dusza wasza stworzona przez Ojca, który was miłuje nie jaką bądź, ale niezmierzoną i wieczną miłością, znajdzie kiedyś zaspokojenie wszelkich pragnień w miejscu szczęścia bez końca, które ten Ojciec wam przygotowuje, odpowiedź na wszystkie potrzeby. Tam znajdziecie zapłatę za pracę, której ciężar dźwigacie tu na ziemi. Tam znajdziecie rodzinę, którąście tak kochali na ziemi i dla której wylewaliście tyle potu. Tam żyć będziecie wiecznie, ziemia bowiem jest tylko cieniem, który przemija, a niebo nie przeminie nigdy. Tam zjednoczycie się z Ojcem waszym, który jest waszym Bogiem!  O gdybyście wiedzieli, co za szczęście was czeka…!

Lecz słuchajcie Mnie, może Mi odpowiecie: Ja nie wierzę! Nie wierzę w życie pozagrobowe!. Nie wierzycie…? A skoro nie wierzycie we Mnie, dlaczego Mnie prześladujecie…?

Dlaczego buntujecie się przeciwko moim prawom i wydajcie wojnę tym, którzy Mnie kochają…? A ponieważ dla siebie chcecie wolności, dlaczego nie zostawiacie jej także drugim? Nie wierzycie w życie wieczne…? Powiedźcie Mi zatem, czy tutaj na ziemi żyjecie szczęśliwi, więcej, czy nie czujecie potrzeby osiągnięcia czegoś, czego na ziemi znaleźć nie można…? Ilekroć szukacie przyjemności i uda się wam ją zdobyć, nie jesteście nasyceni… Ilekroć gonicie za bogactwem i zdobędziecie je, nie macie go nigdy dosyć… Gdy odczuwacie potrzebę czułości i gdy ją wreszcie spotkacie, wkrótce ogarnia was znużenie…

Nie, nic z tego nie jest tym, czego szukacie…!Tego na pewno na ziemi nie znajdziecie!

Potrzebujecie bowiem pokoju, nie pokoju świata, lecz pokoju dzieci Bożych. A jak moglibyście go zdobyć przez bunt…? Oto dlaczego przychodzę wam wskazać, gdzie ten pokój, gdzie znajdziecie to szczęście, gdzie ugasicie to pragnienie, które was trawi od dawna.

Nie buntujcie się, gdy słyszycie, jak wam mówię: wszystko to znajdziecie, wypełniając moje prawo; nie przeraźcie się tym słowem, prawo moje nie jest tyrańskie, lecz prawem miłości!

Tak, prawo moje jest prawem miłości, albowiem jestem Ojcem Waszym. Przychodzę was pouczyć, czym jest to moje prawo i czym to Serce, które wam daję, to Serce, którego nie znacie, a które tak często ranicie. Szukacie Mnie, by zgotować śmierć, a Ja szukam was, by wam przynieść życie. Kto z nas zwycięży ? I czy dusza wasza zawsze zostanie tak niedostępna, patrząc na Tego, który wam życie dał i całą swą miłość ?

A teraz przyjdźcie dowiedzieć się, synowie moi, czego Ojciec wasz od was żąda, jako dowodu wasze miłości: dobrze wiecie, że w armii konieczna jest karność, a w dobrze uporządkowanym życiu rodzinnym – pewien regulamin. Tak też w licznej rodzinie Jezusa Chrystusa musi być prawo, ale prawo pełne słodyczy.

Taki jest porządek wśród ludzi, że dzieci zawsze noszą imię swego ojca, bez czego nie mogłyby być uznane za członków rodziny. Podobnie synowie moi noszą imię chrześcijanina, które nadaje im przy urodzeniu sakrament chrztu świętego. Wy, coście otrzymali to imię, jesteście moimi synami i macie prawo do wszystkich dóbr waszego Ojca.

Wiem o tym, że Mnie nie znacie i że Mnie nie kochacie, lecz przeciwnie nienawidzicie Mnie i prześladujecie. Ja natomiast kocham was z tym dziedzictwem, do którego macie prawo i wskazać, jak niewiele trzeba wam czynić, by je zdobyć.

Wierzcie w moją MIŁOŚĆ I MIŁOSIERDZIE.

Obrażaliście Mnie, lecz ja wam przebaczam. Prześladowaliście Mnie, lecz Ja was kocham. Raniliście Mnie swoimi słowami i swoimi czynami, lecz Ja pragnę czynić wam dobrze i skarby moje wam otworzyć! Nie sądźcie, że nie wiem, jak żyliście dotychczas. Wiem, że wzgardziliście moimi sakramentami. Lecz przebaczam wam. Jeśli tutaj na ziemi żyć chcecie szczęśliwie i zapewnić sobie również wieczność, czyńcie odtąd to, co wam wskażę: Jesteście może biedni? Więc pracę nałożoną wam przez konieczność wykonujcie z poddaniem się i pamiętajcie, że i Ja żyłem przez lat 30, poddany temu samemu prawu. I ja bowiem byłem biedny, i jak bardzo biedny.

Swoich chlebodawców nie uważajcie za tyranów. Nie żywcie dla nich uczuć nienawiści. Nie życzcie im nieszczęścia, lecz dbajcie o ich interesy i bądźcie im wierni. Jeśli jesteście zamożni i macie na swej odpowiedzialności pracowników i podwładnych, nie wyzyskujcie ich pracy… Wynagradzajcie ich trudy według zasad sprawiedliwości i okazujcie im waszą życzliwość, łagodność i dobroć. Bo, jeśli wy macie duszę nieśmiertelną – oni też ja mają. Jeżeli otrzymaliście majątek – to nie tylko dla swojej przyjemności i osobistego dobrobytu, ale abyście, roztropnie nim gospodarząc, mogli wokół siebie dobrze czynić. Skoro zaś jedni i drudzy przyjmujecie z uległością to prawo pracy – uznajcie pokornie istnienie Bytu, który jest ponad wszystkim, co stworzone. Ta Istota – to wasz bóg, a równocześnie wasz Ojciec.

Jako Bóg żąda, abyście spełniali Jego Boskie Prawo. Jako Ojciec domaga się, abyście po synowsku poddali się Jego przykazaniom. I tak: gdy poświeciliście cały tydzień swoim pracom, swoim interesom i należnemu wam wypoczynkowi …, prosi On was, byście przynajmniej pół godziny przeznaczyli na wypełnienie Jego przykazania,. Czy to za wielkie wymaganie? Idźcie więc do Jego domu. Oczekuje On was tam dniem i nocą; w każdą niedzielę i święto zachowajcie dla Niego te pół godziny na uczestniczenie w tajemnicy miłości i miłosierdzia, czyli was słuchać będzie…. Tam mówcie Mu wszystko: o swojej rodzinie, o swoich dzieciach … O gdybyście wiedzieli z jaką miłością On was słuchać będzie…

Może powiecie Mi: Nie umiem uczestniczyć we Mszy Św.! Już tak dawno nie przystępowałem progu kościoła. Nie przerażajcie się… Przyjdźcie i spędźcie te pół godziny u moich stóp. Niech sumienie wasze powie wam, co powinniście robić. Nie zamykajcie uszu swych na jego głos. Otwórzcie swoją duszę…, wówczas przemówi moja ŁASKA …

Powoli będzie wam wskazywała, jak powinniście działać w każdej okoliczności swego życia, jak zachowywać się wobec swej rodziny i wobec swoich spraw… Powie wam, jak macie wychowywać swoje dzieci, jak miłować podwładnych i jak szanować przełożonych…. Może zażąda od was, byście opuścili dane przedsięwzięcie, zerwali zgubną przyjaźń, mężnie usunęli się z niebezpiecznego zebrania…. Powie wam, że daną osobą nienawidzicie bez żadnych podstaw, że z inną, którą odwiedzacie i kochacie, powinniście zerwać i unikać jej rad… Zróbcie tylko próbę, a powoli rozciągnie się łańcuch moich łask. Albowiem tak w dobrym, jak i w złym wystarczy rozpocząć. Ogniwa łańcucha przywołują się wzajemnie.

Jeśli dzisiaj posłuchacie mej ŁASKI o pozwolicie jej działać w sobie, jutro będziecie mogli ją już lepiej usłyszeć, a później jeszcze wyraźniej i tak z dnia na dzień przybywać będzie światła, wzrastać będzie pokój, a wasze szczęście będzie wieczne.

Człowiek bowiem nie na to jest stworzony, by na zawsze zostać na ziemi. Stworzony jest dla wieczności. Jeśli więc jest nieśmiertelny, powinien żyć nie dla tego, co ginie, lecz dla tego, co zawsze trwać będzie.

Młodość, bogactwo, mądrość, chwała ludzka, wszystko to jest niczym…. Wszystko to mija i kończy się, Bóg sam trwa na wieki! Jeśli świat i społeczeństwa są pełne nienawiści i niekończących się wojen, jeśli narody powstają przeciw narodom, państwa przeciwko państwom, a jednostki przeciwko jednostkom, to dzieje się tak tylko dlatego, że wszelkie podstawy wiary znikły prawie zupełnie. Niechże jednak ożywi się wiara, a wróci pokój i zakróluje miłość!

Wiara nie przeszkadza cywilizacji i nie przeciwstawia się postępowi. Przeciwnie, im bardziej jest ona wkorzeniona w jednostki i w narody, tym bardziej dojrzewają w nich mądrość i wiedza, albowiem Bóg jest mądrością i wiedzą nieskończoną. Lecz tam, gdzie już wiary nie ma, znika pokój, a z nim cywilizacja, kultura i prawdziwy postęp…Bóg bowiem nie jest bowiem Bogiem wojny…. Wówczas nie zostaje nic więcej, jak wzajemne zwalczanie się przeciwnych sobie opinii, wzajemna walka klas, a w samym człowieku bunt namiętności przeciwko obowiązkom. Znika więc wszystko, co składa się na godność człowieka: przychodzi rewolucja, brak subordynacji, wojna…!

Pozwólcie się przekonać zasadom wiary, a staniecie się wolnymi.

Żyjcie według zasad wiary, a nie zginiecie na wieki!

 

O świcie Kajfasz rozkazał zaprowadzić Mnie do Piłata, aby ten wydał na Mnie wyrok śmierci. Piłat badał mnie dokładnie w nadziei, że wyszuka słuszny motyw do skazania Mnie. Kiedy jednak nic takiego nie znalazł, uczuł wyrzuty sumienia na myśl o niesprawiedliwości, którą by popełnił. Dlatego też chcąc się mnie pozbyć, rozkazał odesłać Mnie do Heroda.

Piłat należy do tego rodzaju dusz, które wybierając między poruszeniami łaski a swymi namiętnościami, dają się owładnąć względem ludzkim i zbytniej miłości własnej. Kiedy zaś staną wobec pokusy lub niebezpiecznej okazji zaślepiają się same i powoli przez fałszywe rozumowanie, nabierają przeświadczenia, że nie ma powodu lękać się zła, ani żadnego niebezpieczeństwa …, że są na tyle mądre, że same mogą osądzać sprawy i nie potrzebują niczyjej rady…. Boją się w oczach świata narazić na śmieszność…. Brak im energii, aby się zwyciężyć i odrzucając łaskę wpadają z jednej okazji w drugą, aż śladem Piłata dochodzą do aktu wydania Mnie Herodowi. Tak postępuje dusza, której brak męstwa i wspaniałomyślności do stanowczego zerwania z wymaganiami świata i słabościami natury lub namiętności.

Zamiast stawić czoło pokusie i, jak jej sumienie radzi, wyciąć aż do korzenia to, co na pewno nie pochodzi od dobrego ducha, ona zaspokaja małe kaprysy, to znowu pozwala sobie na małe zadowolenie. Skoro zdobędzie się na zwycięstwo na jednym punkcie, kapituluje na drugim, który wymagałby większego wysiłku…. Skoro umartwia się w pewnych wypadkach, to ustępuje za to w wielu innych, których musiałaby się pozbywać wielu drobnych rzeczy stanowiących pożywkę dla zmysłowości i nęcących naturę, gdyby chciała zostać wierną łasce i posłuszną swej regule. Ulegając częściowo swym zachciankom, częściowo znów zadawalając pragnienia swej namiętności, tłumi w ten sposób wyrzuty sumienia. Może tu na przykład chodzić o rozgłaszanie błędów, które według swego mniemania odkryła w bliźnim.

 

Mieszkam z grzesznikami, aby się stać ich zbawieniem i życiem, ich lekarzem a równocześnie lekarstwem na wszelkie choroby, jakie pociąga za sobą zepsuta natura. I oni w zamian za to oddalają się, znieważają Mnie, i gardzą Mną. Nie odsuwajcie się ode Mnie… Dzień i noc oczekuję was…. Nie będę wam wypominał waszych zbrodni…

Nie rzucę wam ich w twarz…. Ale obmyję je w Krwi moich ran. Nie lękajcie się… Przyjdźcie do Mnie… Gdybyście wiedzieli jak Ja was miłuję… A wy znów, dusze drogie, dlaczego jesteście tak zimne i obojętne na moją miłość… Wiem, że wciąż zaprzątają was potrzeby waszej rodziny…, waszego domu…., wymagania światowe…. A jednak czyż nie znajdziecie chwilki czasu, aby dać Mi dowód miłości i wdzięczności ? Ach, nie dajcie się pochłonąć tysiącznym błahostkom i znajdźcie wolny moment na odwiedziny i przyjęcie Więźnia Miłości…! Ileż dusz sprzedało  już mnie, a ile sprzeda Mnie jeszcze za nędzną cenę przelotnej przyjemności…. Ach, biedne dusze….! Kogo szukacie ? Czy Mnie…? Tego Jezusa, którego znałyście i miłowały…! „Czuwajcie i módlcie się”. Tak, pracujcie nieustannie, aby wasze wady i złe skłonności nie przeszły w stan nałogu.

Co rok, a często nawet w każdej porze roku, trzeba kosić trawę. Trzeba uprawiać ziemię, aby ją użyźnić i ciągle usuwać z niej chwasty. Podobnie i dusza powinna czuwać i niezmordowanie prostować fałszywy kierunek swoich skłonności. Nie zawsze tak bywa, że tylko grzech ciężki wiedzie na najgorsze drogi. Czasem punktem wyjścia dla największych upadków jest drobna rzecz: mała rozrywka, chwila słabości, przyzwolenie wprawdzie godziwe, ale nie umartwione, przyjemność dozwolona sama w sobie, która jednak nie przystoi…. Wszystko to wzrasta i mnoży się, zaślepia powoli duszę tak, że łaska ma wpływ mniejszy, a namiętność wzrasta i w końcu zwycięża.


Upadki, to drobna rzecz. Znam Ja nędzę dusz. Ale chcę aby nie były głuche na moje wezwanie i aby nie odsuwały mych rąk, kiedy je wyciągam, aby je podnieść z upadku ….Kiedy jakaś z moich dusz upadnie, jestem zawsze przy niej, aby ją podnieść, jeśli tylko upokarza się z miłością. Nie ten jest najszczęśliwszy, kto nigdy nie potrzebował przebaczenia, ale ten, który wiele razy musiał się upokarzać. Jeśli dusza upokarza się, nawet po upadku w największe grzechy, to wynosi z tego korzyść. Jedynie pycha pobudza gniew mego Ojca, który nienawidzi jej nieskończoną nienawiścią.

Pycha zaślepia duszę ! Zapomina ona, że jestem jej Bogiem i że sama beze Mnie jest niczym. Co za znaczenie ma wynoszenie się tutaj na ziemi !  Nędza takiej duszy, której jedynym pragnieniem jest uwielbiać Mnie i pocieszać, nie jest dla Mnie przeszkodą w miłości. Przez swoje upokorzenie otrzymuje ona łaski dla wielu innych. Ja wywyższę pokornych. Ich słabości, a nawet ich upadki, nie przeszkodzą Mi. Chcę tylko pokory i miłości…!

Nie lękaj, jeśli jeszcze nie raz upadniesz. Bo tylko niepokój i zmieszanie się oddala dusze od Boga. Przepraszaj…. Chcę, abyś była bardzo mała i pokorna i zawsze uśmiechnięta.

Tak, chcę; byś żyła w radości, ale staraj się być zawsze surową dla siebie. Wybieraj często to, co cię kosztuje, pozostając zawsze radosną i wesołą, bo służąc Mi w pokoju i radości, przyniesiesz memu Sercu najwięcej chwały…. Nie lękaj się, Serce moje wynagradza za upadki twoje i wszystkich moich dusz. Żądam jedynie, aby Mu ufały. Chcę, aby Mnie miłowały, bo łaknę miłości….. Miłość pociesza, miłość się uniża, miłość jest wszystkim…! Kochaj i nie lękaj się. Chcę tego, czego ty nie chcesz, ale też mogę to, czego ty nie będziesz mogła. Do ciebie należy nie wybór, ale oddanie się. Najbardziej ranią moje Serce Te dusze, które tak miłuję, a które ciągle coś zastrzegają dla siebie i nie oddają Mi się zupełnie. A czyż nie daję im wystarczających dowodów mojej miłości…? Oto czego szukam: wynagradzać braki jednych przez akty drugich… Dam poznać duszom do jakiego stopnia moje Serce je kocha i przebacza im i jak ich upadki nawet mogą Mi przynieść upodobanie, tak  – napisz to…. Mogą Mi przynieść upodobanie. Mówię tu wypadkach, płynących z braku uwagi lub ze słabości, a nie o winach z wyrachowania lub premedytacji. Ja widzę głębię dusz, ich pragnienia podobają Mi się, pocieszają Mnie i przynoszą Mi chwałę…. Dlatego właśnie akt pokory, który muszą wykonać na widok swej słabości, pociesza i uwielbia moje Serce. Mniejsza o ich nieudolność; Ja uzupełniam ich braki…. Dam poznać, że moja miłość i miłosierdzie względem dusz upadłych nie ma granic. Pragnę przebaczać. Przebaczając wypoczywam. Jestem zawsze przy nich i czekam z miłością, aby dusze do Mnie przyszły. Niech się nie zniechęcają ! Niech przychodzą. Niech się rzucają w moje Ramiona ! Niech się nie lękają, jestem ich Ojcem, które tak miłuję, a które ciągle coś zastrzegają dla siebie i nie oddają Mi się zupełnie. A czyż nie daję im wystarczających dowodów mojej miłości…? Oto czego szukam: wynagradzać braki jednych przez akty drugich… Dam poznać duszom do jakiego stopnia moje Serce je kocha i przebacza im i jak ich upadki nawet mogą Mi przynieść upodobanie, tak  – napisz to…. Mogą Mi przynieść upodobanie. Mówię tu wypadkach, płynących z braku uwagi lub ze słabości, a nie o winach z wyrachowania lub premedytacji. Ja widzę głębię dusz, ich pragnienia podobają Mi się, pocieszają Mnie i przynoszą Mi chwałę…. Dlatego właśnie akt pokory, który muszą wykonać na widok swej słabości, pociesza i uwielbia moje Serce. Mniejsza o ich nieudolność; Ja uzupełniam ich braki…. Dam poznać, że moja miłość i miłosierdzie względem dusz upadłych nie ma granic. Pragnę przebaczać. Przebaczając wypoczywam. Jestem zawsze przy nich i czekam z miłością, aby dusze do Mnie przyszły. Niech się nie zniechęcają ! Niech przychodzą. Niech się rzucają w moje Ramiona ! Niech się nie lękają, jestem ich Ojcem.

 

Ci niegodziwi ludzie, obawiając się, abym nie umarł na drodze, powodowani swą przewrotnością, a nie współczuciem, umawiają się między sobą, aby poszukać dla Mnie kogoś do pomocy przy dźwiganiu krzyża. Wtedy to wynajmują za marną opłatą pewnego człowieka z okolicy, imieniem Szymon…, który pomaga Mi dźwigać krzyż.

Przeczytaj także: 

DROGA KRZYŻOWA

Opublikowany w Miłosierdzie Boże, Religia | 1 komentarz »

DROGA KRZYŻOWA wg wizji siostry Józefy Menendez

Posted by tadeo w dniu 24 Luty 2012

DROGA KRZYŻOWA wg widzeń Sługi Bożej siostry Józefy Menendez  (1890 – 1923),  koadiutorki ze Zgromadzenia Sacre Coeur  z klasztoru Feuillants w Poitiers nad rzeką Clain we Francji  z  książki Tadeusza Niewiadomskiego „WEZWANIE DO MIŁOŚCI czyli Orędzie Boskiego Serca Jezusowego do świata” Wydawnictwo – Michalineum – Marki – Strugi  k/Warszawy – 2002.

Jezus  objawiał się Siostrze Józefie poczynając od przybycia do Poitiers  aż do śmierci (blisko 4 lata).
Łaski i zwierzenia Pana Jezusa, jakie otrzymała w Zgromadzeniu Najświętszego Serca w Poitiers, złożyły się na Orędzie Miłości i Miłosierdzia, które Zbawiciel usilnie polecał jej rozpowszechniać.

Droga Krzyżowa, jak i cała książka „WEZWANIE DO MIŁOŚCI” to zapis objawień Pana Jezusa siostrze Józefie Menendez. Siostra pisała je - na polecenia Jezusa Chrystusa – bezpośrednio w trakcie tych  objawień, dlatego są one jasne i zrozumiałe dla wszystkich.

 

STACJA I – JEZUS SKAZANY NA ŚMIERĆ

Stacja I - Jezus na śmierć skazany

Cierniem ukoronowanego i w płaszcz purpurowy przywdzianego przywodzą Mnie żołnierze do Piłata, dręcząc Mnie na każdym kroku swymi krzykami, obelgami i szyderstwami….

Piłat, nie znajdując we Mnie żadnej zbrodni, zasługującej na karę, zaczął Mnie znowu badać, pytając dlaczego mu nie odpowiadam, choć wiem, że on ma wszelką władzę nade Mną.

Wtedy, przerywając milczenie, odrzekłem: „Nie miałbyś żadnej władzy, gdyby ci jej nie dano z góry, ale trzeba, aby wypełniły się Pisma!”. I zamilkłem na nowo, zawierzając się Ojcu Przedwiecznemu…. Piłat zaniepokojony ostrzeżeniem swojej żony, dręczony wyrzutami sumienia i obawą, że zbuntowany lud powstanie przeciw niemu, jeśli odmówi skazania Mnie na śmierć, ukazał Mnie tłumowi w tym godnym pożałowania stanie, do którego Mnie doprowadzano i zaproponował zwrócić Mi wolność i skazać zamiast Mnie Barabasza, znanego złodzieja. Ale tłum zawołał jednogłośnie z wściekłością: Niech umrze! Chcemy Jego śmierci, a uwolnienia Barabasza!

O dusze umiłowane, patrzcie jak zrównano Mnie że złodziejem…, a raczej, jak postawiono Mnie niżej od najgorszego ze zbrodniarzy…. Słuchajcie wrzasków wściekłości, które podnoszą przeciw Mnie, żądając mojej śmierci.

Zamiast uniknąć tej zniewagi, przyjąłem ją z miłości dla dusz i dla was… Chciałem wam pokazać, że ta miłość prowadziła Mnie nie tylko na śmierć, ale skłoniła do przyjęcia wzgardy, hańby i nienawiści ze strony tych właśnie, za których miałem wylać tak obficie swą Krew.

Potraktowano Mnie jako wichrzyciela, człowieka pozbawionego rozumu, szaleńca…

Przyjąłem to wszystko z największą słodyczą i najgłębszą pokorą.

Nie myślcie jednak, że nie czułem wtedy odrazy i bólu… Przeciwnie, chciałem, aby moja ludzka natura świadczyła tego wszystkiego, co wy odczuwać będziecie, aby mój przykład wzmocnił was we wszystkich sytuacjach życia. Dlatego też, kiedy wybiła dla Mnie ta bolesna godzina, od której tak łatwo przecież mogłem się być wyzwolić, nie tylko tego nie uczyniłem, ale przyjąłem ją miłośnie, aby spełnić wolę Ojca…, wynagrodzić Jego Chwałę…, odpokutować za grzechy świata i zyskać zbawienie dla wielu dusz.

      STACJA II - JEZUS BIERZE KRZYŻ NA RAMIONA

Stacja II - Jezus obarczony krzyżem

Podczas gdy wieczna zguba Judasza pogrążyła moje Serce w przepaści smutku, kaci, nieczuli na mój ból, złożyli na moich umęczonych ramionach twardy i ciężki krzyż, na którym miała się dopełnić tajemnica Odkupienia świata. Aniołowie w niebie! Spojrzyjcie na tego Boga, przed którym pochylacie się w ustawicznym uwielbieniu… patrzcie jak Stworzyciel całej cudownej natury wstępuje na Kalwarię, obarczony świętym i błogosławionym drzewem krzyża, na którym odda swe ostatnie tchnienie!

Wy zaś, dusze, które chcecie Mnie wiernie naśladować, przypatrzcie się, jak ciało moje, wyczerpane tylu katuszami, posuwa się resztkami sił, krwią i potem zlane. Cierpi ono, a nikt nie współczuje jego boleści ! Prowadzi mnie tłum…. Żołnierze otaczają Mnie jak wilki, żądne pożarcia swej zdobyczy, i nikt nie ma litości nade Mną !

Idźmy do tych biednych dusz, które Mnie prześladują dlatego, że Mnie nie znają. Chcę im powiedzieć, kim Ja jestem, a kim są one: Jestem waszym bogiem i waszym Ojcem, Waszym Stwórcą i Waszym Zbawicielem. Stworzeniami moimi jesteście, synami moimi, a także wykupionymi przeze Mnie, ponieważ za cenę mego życia i mojej Krwi wykupiłem was z niewoli i z tyranii grzechu.  Macie duszę wielką, nieśmiertelną, stworzoną do szczęścia bez końca; wolę zdolną do dobrego, serce, które odczuwa potrzebę kochania i które chce być kochane… Jeśli w ziemskich i przemijających dobrach szukać zaspokojenia swoich pragnień, zostaniecie zawsze głodni i nigdy nie znajdziecie pokarmu, który by was nasycił. Żyć będziecie bez przerwy w walce z samym sobą, smutni, niespokojni, zmieszani…

        STACJA III – JEZUS PO RAZ PIERWSZY UPADA POD KRZYŻEM

Stacja III - Jezus upada po raz pierwszy

Wyczerpanie Moje jest tak wielkie, a krzyż tak ciężki, że osłabiony upadam w połowie drogi… Patrzcie teraz na tych ludzi, pozbawionych wszelkich uczuć ludzkich, jak brutalnie Mnie podnoszą; jeden ciągnie Mnie za ramię, drugi za ubranie, przylepione do ran…., ten Mnie ściska za gardło …., tamten chwyta za włosy …, inni kopią i okładają razami pięści…, krzyż spada na Mnie, przygniatając Mnie swym ciężarem. Kamienie przydrożne ranią Mi twarz …. Piasek i pył z krwią zmieszany zasłania Mi oczy, przylega do oblicza: Stałem się istotą najbardziej wzgardzoną na świecie!

Mój pierwszy upadek otrzyma siłę dla nawrócenia się grzeszników zatwardziałych złem.

Wy wszyscy, co pogrążeni jesteście w złościach i co przez jakiś czas żyliście, błąkając się jak tułacze, z powodu zbrodni… Jeśli popełnione winy zatwardziły wam i zaślepiły serca…., jeśli dla dogodzenia swoim namiętnościom, popadliście w najbardziej gorszące grzechy…, ach, kiedy dusza wasza zda sobie sprawę ze swego stanu i kiedy bodźce lub wspólnicy waszych upadków opuszczą was, nie dajcie się ogarnąć rozpaczy ! Dopóki w człowieku zostaje choć jedno tchnienie życia, jeszcze uciekać się może do Miłosierdzia i błagać o przebaczenie.

Jeśli jesteś młody, a już złe prowadzenie się zdegradowało cię w oczach świata, nie lękaj się…! I chociaż świat słusznie uważa cię za zbrodniarza, gardzi tobą i opuszcza cię …, to przecież Bóg twój nie zgodzi na to, aby twoja dusza stała się łupem piekła…! Przeciwnie, pragnie On gorąco, abyś zbliżył się do niego, bo chce ci przebaczyć. Jeśli nie śmiesz do Niego mówić, to skieruj w Jego stronę wzrok swój i westchnienia swego serca, a wkrótce ujrzysz jak jego dobra i Ojcowska ręka zaprowadzi cię do źródła przebaczenia i życia.

Jeśli większą część swego życia dobrowolnie spędziłeś w bezbożności lub obojętności i, znalazłszy się nagle na progu wieczności, usiłuje cię zaślepić rozpacz …, o, nie daj się oszukać, bo jest jeszcze czas na przebaczenie…! Choćby ci tylko sekunda życia pozostała, w tej sekundzie możesz jeszcze pozyskać życie wieczne! Jeśli twe życie, dłuższe lub krótsze, upłynęło w nieświadomości i błędzie …, jeśli byłeś przyczyną wielkiego zła dla ludzi, społeczeństwa, a nawet religii i jeśli przez jakiś zbieg okoliczności poznałeś nareszcie, że się mylisz…, nie daj się pogrążyć ciężarowi swych win i zła, którego byłeś narzędziem.

Dusza twoja, najgłębszym żalem przejęta, niech rzuci się w przepaść ufności i przybiegnie do Tego, który zawsze na ciebie czeka, aby ci wszystkie błędy życia twego przebaczyć.

   STACJA IV – PAN JEZUS SPOTYKA SWOJĄ MATKĘ

Stacja IV - Jezus spotyka Matkę swoją

Idźcie jeszcze za Mną – zachęca i mówi Jezus o kilka kroków dalej spotkacie moją Najświętszą Matkę. Z sercem przenikniętym boleścią idzie naprzeciwko Mnie z dwóch powodów: najpierw, aby na widok swego Boga nabrać siły do cierpienia …, potem, aby przez swą heroiczną postawę dodać swemu Synowi odwagi do dokończenia dzieła Odkupienia.

Pomyślcie o męczeństwie tych dwóch serc: Moja Matka miłuje przecież swego Syna nade wszystko …, i nie tylko nie może Mu służyć, ale przeciwnie wie, jak bardzo Jej obecność powiększa moje cierpienia. Ja znowu na świecie najwięcej miłuję Matkę moją ! I nie tylko, że nie mogę Jej pocieszyć, ale żałosny stan, w którym Mnie widzi, sprawia Jej ból, podobny do mojego, ponieważ śmierć, którą Ja cierpię w moim ciele, Matka moja nosi w swoim Sercu.

Ach, Jej oczy nie mogą oderwać się ode Mnie, a moje, zaprószone i zakrwawione, zatrzymują się na Niej ! Nie pada ani jedno słowo, ale ile mówią sobie nasze Serca przy tym bolesnym spotkaniu ! Wszystkie katusze mojej męki znała z objawienia Bożego. Kilku moich uczniów, chociaż z dala, z obawy przed Żydami, usiłowało się też dowiedzieć o tym, co się działo, aby Jej to donieść… Skoro tylko dowiedziała się, że wyrok śmierci został wydany, wyszła na moje spotkanie i nie opuściła Mnie już aż do chwili złożenia mnie w grobie.

Matka Boża tak powiedziała do siostry Józefy: „Od dzieciństwa miałem poznanie spraw Bożych i świadomość nadziei pokładanych w przyjściu Mesjasza. Dlatego, kiedy anioł zwiastował Mi Tajemnice Wcielenia i kiedy stwierdziłem, że jestem wybrana na Matkę Zbawiciela ludzi, serce moje, chociaż bardzo poddane woli Bożej, pogrążyło się w bólu.

Wiedziałem bowiem, ile to małe, Boskie Dziecię miało cierpieć, a proroctwo starego Symeona potwierdziło tylko moje Matczyne niepokoje.

Możesz sobie wyobrazić, jakie były moje uczucia, kiedy patrzyłem na piękność mego Syna, na Jego twarz, Jego ręce i nogi i całą Jego postać, wiedząc, jakim katuszom będzie On musiał podlegać. Gdy całowałem Jego ręce, zdawało Mi się, że moje wargi SA już wilgotne od krwi, którą miała kiedyś wytrysnąć z zadanych Mu ran.

Całując Jego nogi, w duchu widziałem je przybite do krzyża. Gdy gładziłem Jego prześliczne włosy, uprzytomniłam sobie, jak pokryje je krew i opasze cierniowa korona.

Kiedy zaś w Nazarecie stawiał pierwsze kroki i wyciągnąwszy rączki, biegł na moje spotkanie, nie mogłam powstrzymać łez na myśl o tych rękach rozpiętych na krzyżu, na którym miał umrzeć”.

STACJA V – SZYMON Z CYRENY POMAGA DŹWIGAĆ KRZYŻ JEZUSOWI

Stacja V - Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi

W drodze na kalwarię idzie za Mną Szymon, który pomaga Mi dźwigać krzyż.

Po pierwsze, ten człowiek, choć ma dobrą wolę, jest jednak najemnikiem, ponieważ towarzyszy Mi i dzieli ze Mną ciężar krzyża, aby zarobić umówioną kwotę. Skoro więc czuje zmęczenie, zsuwa brzemię na moje barki, dlatego upadam jeszcze dwa razy wśród drogi.

Po drugie, ten człowiek jest wynajęty, aby pomóc Mi dźwigać część krzyża, a nie cały krzyż.

Szymon jest wynajęty, to znaczy, że spodziewa się pewnych korzyści za pracę, do której go zmuszono. Podobnie jest z wielu duszami, które idą za mną. Niewątpliwie zgadzają się one, aby Mi pomóc w niesieniu krzyża, ale troszczą się o pociechę i odpoczynek…

Chcą one iść za Mną i w tym celu weszły na drogę życia doskonałego, ale przy tym nie porzucają własnych interesów, które stawiają na pierwszym planie. Skoro więc ciężar mego krzyża staje się dla nich zbyt dotkliwy, wtedy tracą równowagę i zrzucają z siebie krzyż.

Dbają one o to, by cierpieć jak najmniej, mierzą wielkość swego zaparcia się, unikają różnych upokorzeń, zmęczenia , pewnych prac. Nieraz z żalem myślą o tym, czego wyrzekły się i dlatego starają się zabezpieczyć sobie przynajmniej pewne przyjemności….

Jednym słowem są to dusze tak interesowne i egoistyczne, że idąc za Mną więcej ze względu na siebie niż na Mnie, przyjmują tylko to, czego już uniknąć nie mogą, albo to, co je ściśle obowiązuje…. Te dusze pomagają jedynie część mego Krzyża i to w ten sposób, że zaledwie zdobyć będą mogły zasługi konieczne dla swego zbawienia. Ujrzą jednak w wieczności, jak daleko w tyle pozostały na drodze.

STACJA VI – JEZUS SPOTYKA WERONIKĘ

Stacja VI - Weronika ociera twarz Jezusowi

….Czy wiesz, jak wielką pociechą dla duszy cierpiącej jest mieć kogoś, kto z nią współczuje?

Ty, która znasz czułość mego Serca, możesz zmierzyć głębię mej boleści, doznawanej wśród zniewag od moich wrogów i wśród opuszczenia przez moich uczniów. Jeśli jesteście słabe i lękacie się, że ustąpicie przed względem ludzkim, przyjdzie Mnie prosić o siłę, aby się zwyciężyć … Nie opierajcie się na sobie, ale uciekajcie się do Mnie z ufnością, a Ja was podtrzymam. Żyjąc wśród świata, w otoczeniu niebezpieczeństw i okazji do grzechu, nie wystawiajcie się same na niebezpieczeństwa. Czyż Piotr byłby upadł, gdyby był opierał się mężnie i nie pofolgował próżnej ciekawości…? Kiedy żołnierze prowadzili Mnie do więzienia, ujrzałem wśród służby Piotra i utkwiłem w nim swe spojrzenie. A on popatrzył na Mnie i gorzko zapłakał nad swym grzechem… W ten sam sposób spoglądam na duszę, która zawiniła. A ona? Czy ona patrzy na Mnie…? Czy te dwa spojrzenia krzyżują się zawsze ze sobą…? Niestety…! Ileż razy na próżno szukam oczami jej wzroku…. Dusza ta nie widzi Mnie, jest zaślepiona! Nalegam na nią łagodnie, a ona nie słyszy Mnie…. Wzywam ją po imieniu, ona zaś nie odpowiada Mi…. Staram się obudzić ją przez jakąś przykrość, a ona śpi dalej… Dusze umiłowane, jeśli nie będziecie spoglądać wcale w niebo, to będziecie żyły na ziemi jako bezrozumne istoty. Skierujcie umysł ku waszemu celowi…., ku ojczyźnie, która na was czeka. Szukajcie swego Boga , a spotkacie zawsze oczy Jego utkwione w was…, a w Jego spojrzeniu znajdziecie pokój i życie!

Kiedy dusze nie mają możności, tak jakby nieraz pragnęły, aby pozostawać przez długie godziny w mojej obecności, ponieważ muszą wypoczywać, czy też zajmować się pracą, która je absorbuje, wtedy nic nie przeszkadza w zawarciu ze Mną umowy, prawdziwego pomysłu miłości, gdzie miłość więcej zaznacza się, niż to nieraz zdolny jest uczynić zapał w swobodnie i spokojnie odbywanych ćwiczeniach pobożności. A więc, idź na spoczynek, tak jak ci każe obowiązek, ale przedtem poleć władzom twej duszy, aby w ciągu snu zmysłów, nie przestawały lgnąć do jedynego przedmiotu twej miłości. Wystarczy jedna chwila, aby Mi powiedzieć „Panie idę spać, albo: idę do pracy, ale dusza moja zostaje z Tobą. Tylko zajęcia jej ustaną tej nocy, albo też zajmie się ona pracą, ale wszystkie władze moje zostaną pod Twym wpływem i serce moje zachowa dla Ciebie uczucia nieprzerwanej i najserdeczniej miłości”.

                                      STACJA VII – JEZUS UPADA PO RAZ DRUGI

Stacja VII - Jezus upada po raz drugi

Drugi Mój upadek zachęci dusze słabe, opanowane przez smutek i niepokój, do podniesienia się i postępowania z nowym zapałem drogą cnoty….

Dusza która żyła najpierw zachowując wiernie moje prawo, ale powoli ostygła i przyjęła wygodny dla siebie sposób życia zapominając kim jest, wzgardzając swymi aspiracjami do dobrego. Bóg wymagał od niej więcej wysiłku, ale ona, zaślepiona przez swe złe nawyki, popadła w lody oziębłości, który jest stanem gorszym od grzechu, ponieważ ogłuszone i uśpione sumienie nie czuje już wyrzutów sumienia i nie słyszy głosu Bożego.

Zdarzy się, że jakiś silny wstrząs obudzi ją nagle i zobaczy pustkę oraz bezużyteczność swego życia dla wieczności…. Straciła niezliczone łaski…., a szatan, który nie chce wypuścić z ręki swej zdobyczy, korzysta z jej trwogi, doprowadza ją do stanu zniechęcenia, smutku i przygnębienia i powoli pogrąża w stan trwogi i rozpaczy !

Dusze umiłowane, nie słuchajcie tego okrutnego nieprzyjaciela ! Jak najprędzej rzućcie się do moich stóp i przejęte głębokim bólem, błagajcie o miłosierdzie i nie lękajcie się !

Chciałbym, aby zrozumiały, że będąc nawet w stanie grzechu, nie powinny oddalać się ode Mnie. Niech nie myślą, że nie ma już lekarstwa i że nigdy nie będą miłowane tak, jak dawniej. Przyjdźcie do Mnie wszystkie i nie lękajcie się, bo was kocham…

Oczyszczę was w mojej Krwi i staniecie się bielsze nad śnieg. Grzechy wasze utoną w wodzie, którą ja Sam was obmyję i nic nie zdoła z mego Serca wydrzeć miłości, jaka mam dla was. Ja wam przebaczam. Na nowo zacznijcie życie gorliwe, a odnajdziecie swe stracone zasługi i łaska moja was nie zawiedzie.

Jestem  bowiem Bogiem Miłosierdzia, zawsze gotowy przyjąć ich do mego Serca….

   STACJA VIII – JEZUS SPOTYKA PŁACZĄCE NIEWIASTY

Stacja VIII - Jezus spotyka kobiety jerozolimskie, które płaczą nad nim

Niewiasty wiedzione miłością dla Tego, który za nie cierpiał, postanawiają iść za mną drogą krzyża. Poświęcają się więc życiu doskonałemu i oddają się na moją służbę nie tylko, aby nieść część mego krzyża, ale żeby wziąć go w całości. Jedynym ich celem jest przynieść Mi ulgę i pociechę. Ofiarują się na wszystko, czego od nich zażąda moja wola i pragną jedynie spełniać moje upodobania. Nie myślą ani o zmęczeniu, ani o nagrodzie, ani o cierpieniu, które może z tego wyniknąć. Ich jedynym pragnieniem jest dowieść Mi swej miłości i pocieszyć moje Serce. Czy mój krzyż staje przed nimi pod postacią choroby, czy kryje się w zajęciach, nie odpowiadających ich upodobaniom, czy uzdolnieniom…., czy też przybiera formę zapomnienia lub pewnego sprzeciwu ze strony otoczenia, one go poznają i przyjmują z całym poddaniem, do jakiego ich wola jest zdolna. Nieraz pod wpływem wielkiej miłości do Mojego Serca i z pobudki czystej gorliwości względem dusz uczyniły to, co uważały za najlepsze w tej lub innej okoliczności. Tymczasem spotykają je za to różne przykrości i upokorzenia. Wtedy dusze te, natchnione jedynie miłością, odkrywają mój krzyż w tym niepowodzeniu, uwielbiają go, obejmują i ofiarowują wszelkie wynikłe stąd upokorzenia na moją większą chwałę. Tak, właśnie te dusze niosą prawdziwie cały ciężar mego krzyża, bez żadnego interesu, czy zysku, powodowane jedynie miłością. One to sprawiają ulgę i przynoszą chwałę memu Sercu. Bądźcie pewni, że wasze zaparcie się i cierpienia nie są daremne, ani bezużyteczne, mimo że nie wydają albo nie zdają nawet niezdolne do wydania owocu.

Przyjdzie przecież dzień, kiedy ich żniwo będzie obfite.

Dusza prawdziwie miłująca nie mierzy swych czynów i cierpienia swego nie waży. Nie szczędzi ona zmęczenia, ani pracy, nie oczekuje nagrody, ale ubiega się o to, co uważa za chwalebniejsze dla Boga. A ponieważ postępuje lojalnie, więc bez względu na wynik jej wysiłków, nie stara się ani uniewinniać, ani zapewniać o swych intencjach.

Ponieważ zaś działa z miłości, jej wysiłki i trudy przynoszą zawsze chwałę Bogu.

Dlatego dusza taka nie gorączkuje się i nie wpada w niepokój… Co więcej, nie traci pokoju, jeśli w jakiejś okoliczności napotyka na sprzeciw, prześladowanie lub upokorzenie: jedyną pobudką jej poczynań była miłość. Miłość też pozostaje jej celem !

Oto są dusze, które nie oczekują zapłaty i które szukają jedynie mojej pociechy, spoczynku i mojej chwały. Wzięły one mój krzyż i cały jego ciężar niosą na swych barkach.

    STACJA IX – JEZUS UPADA PO RAZ TRZECI

Stacja IX - Jezus upada po raz trzeci

Oto zbliżam się na Kalwarię. Tłum zaczyna szaleć, a Ja z trudnością tylko posuwam się naprzód ….I wkrótce wyczerpany zmęczeniem, upadam po raz trzeci.

Trzeci upadek pomoże duszom wzbudzić żal w godzinę śmierci. Moim jedynym pragnieniem jest objawić duszom MIŁOŚĆ, MIŁOSIERDZIE I PRZEBACZENIE mojego Serca….

Tak, kocham wszystkie dusze, ale szczególne upodobania mam dla tych, które są słabsze i biedniejsze…! Chcę pokazać duszom, że nawet wtedy, gdy ciążą na nich największe grzechy, nie odmawiam im nigdy mojej łaski i nie oddzielam ich od tych, które miłuję w sposób szczególny. Moje Serce strzeże ich i tak jednym jak i drugim, zależnie od ich stanu, udzielam niezbędnej pomocy. Chcę, aby zrozumiały, że będąc nawet w stanie grzechu, nie powinny oddalać się ode Mnie. Niech nie myślą, że nie ma już lekarstwa i nigdy nie będą miłowane tak, jak dawniej … Nie, biedne dusze, nie takie są uczucia Boga, który ma wylać za was Krew. Przyjdźcie do Mnie wszystkie i nie lękajcie się, bo was kocham… Oczyszczę was w mojej Krwi i staniecie się bielsze nad śnieg. Grzechy wasze utoną w wodzie, którą Ja Sam was obmyję i nic nie zdoła z mego Serca wydrzeć miłości, jaką mam dla was.

….Kiedy jakaś z moich dusz upadnie, jestem zawsze przy niej, aby ją podnieść, jeśli tylko upokarza się z miłością. Nie ten jest najszczęśliwszy, kto nigdy nie potrzebował przebaczenia, ale ten, który wiele razy musiał się upokarzać. Jeśli dusza upokarza się, nawet po upadku w największe grzechy, to wynosi z tego korzyść. Jedynie pycha pobudza gniew mego Ojca, który nienawidzi jej nieskończoną nienawiścią.

Pycha zaślepia duszę ! Zapomina ona, że jestem jej Bogiem i że sama beze Mnie jest niczym. Co za znaczenie ma wynoszenie się tutaj na ziemi !  Nędza takiej duszy, której jedynym pragnieniem jest uwielbiać Mnie i pocieszać, nie jest dla Mnie przeszkodą w miłości. Przez swoje upokorzenie otrzymuje ona łaski dla wielu innych. Ja wywyższę pokornych. Ich słabości, a nawet ich upadki, nie przeszkodzą Mi. Chcę tylko pokory i miłości…!

Nie lękaj, jeśli jeszcze nie raz upadniesz. Bo tylko niepokój i zmieszanie się oddala dusze od Boga. Przepraszaj…. Chcę, abyś była bardzo mała i pokorna i zawsze uśmiechnięta.

Tak, chcę; byś żyła w radości, ale staraj się być zawsze surową dla siebie. Wybieraj często to, co cię kosztuje, pozostając zawsze radosną i wesołą, bo służąc Mi w pokoju i radości, przyniesiesz memu Sercu najwięcej chwały…. Nie lękaj się, Serce moje wynagradza za upadki twoje i wszystkich moich dusz. Żądam jedynie, aby Mu ufały. Chcę, aby Mnie miłowały, bo łaknę miłości….. Miłość pociesza, miłość się uniża, miłość jest wszystkim…! Kochaj i nie lękaj się. Chcę tego, czego ty nie chcesz, ale też mogę to, czego ty nie będziesz mogła. Do ciebie należy nie wybór, ale oddanie się.

                                               STACJA X – JEZUS ODARTY Z SZAT

Stacja X - Jezus z szat obnażony

Przybyliśmy do kresu drogi. Popatrz, z jaką zażartością ci nieczuli ludzie Mnie otaczają….

Jedni chwytają krzyż i kładą go na ziemi…. Drudzy zdzierają Mi szaty…., otwierają się moje rany …. I znowu płynie krew…. Pomyślcie, dusze umiłowane, jaki wstyd ogarnął Mnie, gdy stanąłem tak na oczach tłumu. Jakiż ból dla mego ciała i jakież zawstydzenie dla mojej duszy…! Tunikę, w którą Matka moja z taką pieczołowitością i delikatniejszą przyodziała Mnie w pierwszych latach mego życia i która razem ze Mną rosła, zdzierają teraz ze Mnie żołnierze, rzucają o nią los…! Podzielajcie boleść mojej świętej Matki, która patrzy na tą straszną scenę…. Popatrzcie jak pragnęłaby dostać tę tunikę, nasiąkniętą i zabarwioną moją krwią ….!

Jezus jest bez ruchu…, bez szat…, bez czci i wolności… Wszystko Mu wydarto…! Nikt nie ma nad Nim litości, nikt nie współczuje Jego cierpieniu! Do katuszy, które już cierpi, dodają wciąż nowe szyderstwa, zniewagi i cierpienia. Jeśli kochasz Mnie naprawdę, czyż nie uczynisz wszystkiego, aby się do Niego upodobnić…? Czy poskąpisz czegoś, aby Mnie pocieszyć…? Czy odmówisz czegokolwiek mojej miłości…?

                                      STACJA XI – JEZUS PRZYBITY DO KRZYŻA

Stacja XI - Jezus przybity do krzyża

Wybiła godzina! Kaci rozciągają Mnie na krzyżu. Chwytają moje ręce i naciągają je tak, aby dłonie dosięgły otworów przedtem już wydrążonych w drzewie. Za każdym wstrząsem głowa moja chwieje się na wszystkie strony…. Ciernie korony wgłębiają w głowę… Słuchajcie pierwszego uderzenia młota, który przebija moją prawą rękę !

Dźwięk jego rozlega się aż w głębinach ziemi…! Słuchajcie znowu: oto przykuwają moją rękę lewą … Na ten widok drżą niebiosa, kajają się aniołowie….

Po przebiciu moich rąk, w okrutny sposób naciągają moje nogi: otwierają się rany … Rwą się nerwy….Kości wychodzą ze stawów…. Straszny ból…..I oto stopy moje przebite i znowu krew zrasza ziemię….Któż jest Ten, co tak cierpi, jako ofiara za te niezliczone niegodziwości…? To jest Jezus Chrystus, Syn Boży …! Oto Bóg został przybity do Krzyża ! Ten, który stworzył niebo i ziemię i wszystko, co istnieje…. Ten, który daje wzrost roślinom i życie wszystkim istotom….

Ten, który stworzył człowieka i którego nieskończona potęga utrzymuje przy życiu cały wszechświat …. Oto On jest tutaj rozciągnięty, nieruchomy, wzgardzony i ogołocony ze wszystkiego! Wkrótce jednak mnóstwo dusz przyjdzie do Niego, aby go naśladować i pójść za Nim… Porzucą one wszystko: majątek, dobrobyt, zaszczyty, rodzinę, ojczyznę byle tylko przynieść Mu chwałę i dowieść miłości, która Mu się należy.

Oto żołnierze przewracający krzyż, aby umocnić z drugiej strony końce gwoździ, by ich ciężar mego ciała nie wyrwał…. To święte ciało daje ziemi pocałunek pokoju…!

W tej chwili szczyt Kalwarii staje się świadkiem przedziwnego widoku….. Na modlitwie mojej Matki, która w swej bezsilności błaga Ojca Niebieskiego o miłosierdzie, zstępują zastępy aniołów….. Podtrzymują one moje godne uwielbienia ciało, aby nie musnęło ziemi i nie zostało zgniecione pod ciężarem krzyża!

I podczas gdy uderzenia młota rozbrzmiewają od krańca do krańca przestrzeni, drży świat, w niebie nastaje głęboka cisza, a wszystkie duchy anielskie kajają się w adoracji.

Oto Bóg został przybity do krzyża.

                                          STACJA XII– JEZUS KONA NA KRZYŻU

Stacja XII - Jezus umiera na krzyżu

Oto godzina odkupienia świata ! Podniosą Mnie teraz z ziemi i wystawią na widowisko i na pośmiewisko tłumu…., ale równocześnie jako przedmiot podziwu dla dusz… ! Świat odzyskał pokój…! Ten krzyż, który dotąd był narzędziem męki, na którym umierali zbrodniarze, staje się światłością świata i przedmiotem najgłębszej czci !

W moich świętych ranach czerpać będą grzesznicy przebaczenie i życie… Moja krew obmyje i zmaże wszystkie ich plamy…

W moich świętych ranach dusze czyste odnajdą ukojenie i rozpłomienią się miłością…. Schronią się tam i założą na zawsze swe mieszkanie…. Świat znalazł Zbawiciela, a dusze wybrane wzór do naśladowania….. Ciebie zaś, Józefo ręce te będą podtrzymywały….

Nogi zaś pójdą za tobą, nigdy nie zostawiając cię samą…. Napisz o wszystkim, co widzisz.

„ Był przybity do krzyża. Korona opasywała Jego głowę, wielkie ciernie wpijały się w nią głęboko. Jeden z nich dłuższy przebijał górną część czoła i wychodził koło lewego oka, które było całkiem nabrzmiałe. Jego oblicze, pokryte krwią i potem, było pochylone naprzód, nieco ku lewej stronie. Oczy, chociaż bardzo spuchnięte i zalane krwią, były jeszcze otwarte i patrzyły na ziemię. Na całym poranionym ciele widać było ślady uderzeń, które w niektórych miejscach powyrywały kawałki ciała i skóry. Krew spływała z głowy i z innych ran. Wargi były fioletowe, a usta lekko skrzywione, kiedy jednak widziałem Go po raz ostatni, to znaczy około wpół do trzeciej, to przybrał już wygląd normalny. Ten widok wzbudza takie współczucie, że niemożliwe jest patrzeć wtedy na Jezusa bez bólu, który by nie przeszył duszy… Z największą udręką myślałem o tym, że nie ma On nawet możności, aby podnieść rękę do twarzy ! Widok Jezusa, w ten sposób przybitego do krzyża rękami i nogami, da mi siłę do opuszczenia wszystkiego i poddania się Jego woli nawet w tym, co mnie kosztuje najwięcej.

Wykonało się. Teraz dopełnia się wielka tajemnica miłości, w której Bóg wydał na śmierć swego własnego Syna, byle tylko życie przywrócić człowiekowi. Przyszedłem na świat, aby spełnić Twą wolę; i oto wykonałem ją , Ojcze mój!

Przez Krzyż ocaliłem świat; przezeń chcę go sprowadzić do prawdy wiary, a przede wszystkim sprowadzić na drogę miłości… Świat zbawiłem z wysokości krzyża, to znaczy przez cierpienie. Wiecie, że grzech jest nieskończoną obrazą i wymaga nieskończonego wynagrodzenia … Dlatego proszę, abyście ofiarowały swe prace i cierpienia w zjednoczeniu z nieskończonymi zasługami mego Serca. Oto te rany, z których tryskał strumień światła – które zostały otwarte na krzyżu, aby zachować świat przed śmiercią wieczną i aby dać mu życie ! One to wysługują miłosierdzie i przebaczenie dla tych dusz, które pobudzają gniew Ojca. One to będą odtąd  udzielały im światła, mocy i miłości.

Pragnę, by cały świat dowiedział się, że jestem Bogiem Miłości, Przebaczenia i Miłosierdzia.

                                         STACJA XIII– JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA

Stacja XIII - Jezus zdjęty z krzyża i powierzony Matce

„Niewiasto, oto Syn Twój”.  Oto Matka moja! Oto moi bracia… Strzeż ich… Miłuj ich…

Już nie jesteście więcej sami, wy wszyscy, za których oddałem swe życie! Macie teraz Matkę, do której możecie się uciekać we wszystkich swoich potrzebach”

Ujrzałem koło krzyża Matkę Najświętszą – stojącą i patrzącą na Jezusa. Miała na sobie tunikę fioletową i welon tego samego koloru. Powiedziała Ona głosem bolesnym, ale mocnym: „Patrz, moja córko, do czego doprowadziła Go Jego miłość dla dusz ! Ten, którego widzisz w tym nędznym i smutnym stanie, to mój Boski Syn: Miłość prowadzi Go na śmierć…!

To miłość przynagla Go, aby ludzi złączyć węzłami bratnimi, wszystkim dając swą własną Matkę”.

Upodabniajcie się do mojej Matki, która, choć stworzenie śmiertelne, odznacza się przecież czystością bez zmazy…, choć podległa całej nędzy natury ludzkiej, jednak przyniosła Mi więcej chwały niż wszystkie duchy niebieskie, a Bóg sam, pociągnięty tą czystością, w Niej utworzył sobie ciało i zamieszkał w swym stworzeniu….

Synowie kochani! Jezus jestem, a imię to znaczy Zbawiciel. Dlatego moje ręce są zranione gwoździami, które przybiły Mnie do krzyża, na którym umarłem z miłości ku wam.

A Moje Serce zostało otwarte włócznią, która je przebiła po moim skonaniu…!

Oto tak się wam przedstawiłem, by was pouczyć, kim jestem i jakie jest moje prawo. Nie bójcie się. Ono jest prawem miłości…! Skoro Mnie poznacie, znajdziecie pokój i szczęście.

Smutno jest żyć w sieroctwie: Przyjdźcie więc synowie moi, przyjdźcie do swego Ojca”

Oto te Rany otwarte na krzyżu, aby odkupić świat od śmierci wiecznej i dać mu życie. One to uzyskują miłosierdzie i przebaczenie dla tylu dusz, które pobudzają gniew Ojca.

One to będą odtąd dawać im światło, siłę i miłość…

                                       STACJA XIV– JEZUS ZŁOŻONY DO GROBU

Stacja XIV - Jezus złożony do grobu

Do tego stopnia kocham dusze, że życie swoje za nie oddałem. Z miłości dla nich zostałem jako więzień w tabernakulum. Od dwudziestu wieków mieszkam w nim dniem i nocą, zasłonięty postaciami chleba i ukryty w Hostii, znosząc z miłości zapomnienie, samotność, wzgardę, bluźnierstwa, zniewagi, świętokradztwa… Z miłości dla dusz zostawiłem im sakrament pokuty, by móc im przebaczać i to nie tylko raz lub dwa, ale tak często, jak tylko będą potrzebowały dla odzyskania łaski.. Tam czekam na nie…

Pragnę, by tam przychodziły obmyć się ze swoich win, nie wodą, lecz moją Krwią.

Różnymi sposobami objawiłem w biegu wieków moją miłość do ludzi: ukazałem im, jak Mnie pochłania pragnienie ich zbawienia. Dałem im poznać swoje Serce. Nabożeństwo to, jak światło, rozprzestrzeniło się po świecie. Dzisiaj jest ono środkiem, którym posługuje się dla poruszenia serc większości tych, co pracują nad rozszerzeniem mego Królestwa.

Obecnie pragnę czegoś więcej. Jeśli bowiem proszę o miłość w odpowiedzi na tę, którą Mnie spala, to nie tylko o ich wzajemność mi chodzi. Serce moje jest nie tylko przepaścią miłości.

Ono jest także przepaścią miłosierdzia.  PRAGNĘ, BY WIERZYŁY W MOJE MIŁOSIERDZIE, by wszystkiego wyczekiwały od mej dobroci, by nigdy nie wątpiły w moje przebaczenie. Oto co pragnę duszom wytłumaczyć: będę pouczał grzeszników, że MIŁOSIERDZIE SERCA MEGO JEST NIEWYCZERPANE ; duszom oziębłym i obojętnym – że Serce moje jest ogniem, który chce je rozpłomienić; duszom pobożnym i dobrym – że Serce moje jest drogą, po której kroczy się ku doskonałości i dociera bezpiecznie do błogosławionego kresu.

Tak miłość przekształca i przebóstwia wszystko, a miłosierdzie wszystko przebacza…

Przeczytaj także:

ORĘDZIE BOSKIEGO SERCA JEZUSOWEGO DLA ŚWIATA

Opublikowany w Religia | Komentarzy: 2 »

Rytuał (The Rite)

Posted by tadeo w dniu 24 Luty 2012

„To, że nie wierzysz w Diabła, nie ochroni cię przed nim”.
Ojciec Lucas

Zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami film “The Rite” opowiada o losach sceptycznego ucznia seminarium duchownego, Michaela Kovaka (Collin O’Donoghue), który z niechęcią uczęszcza do szkoły dla egzorcystów w Watykanie. W Rzymie spotyka nieortodoksyjnego księdza, ojca Lucasa (Anthony Hopkins), który zapoznaje go z mroczną stroną wiary.

http://wwws.pl.warnerbros.com/therite/

“The Rite” w reżyserii Mikaela Håfströma (1408) to niezwykły thriller, który pokazuje, że diabeł objawia się nawet w najświętszych miejscach na ziemi. W filmie wystąpili: zdobywca Oscara Anthony Hopkins (Milczenie owiec, Wilkołak), debiutujący Colin O’Donoghue, Alice Braga (Predators), Ciarán Hinds (serial HBO Rzym, film Harry Potter i Insygnia Śmierci), Toby Jones (Frost/Nixon, Harry Potter i Komnata Tajemnic) oraz Rutger Hauer (Batman – Początek, Łowca androidów).

W swojej aktorskiej karierze Anthony Hopkins miał już okazję zanurzyć się w otchłani filmowego zła dzięki niezapomnianej kreacji Hannibala Lectera w “Milczeniu owiec”. O filmie Rytuał mówi: „Ten obraz stawia przed nami rozmaite pytania. Czy to szatan? Czy w ogóle istnieje jego ucieleśnienie? A może to psychologia? Czy to Freud czy Bóg? Któż to wie?”

Colin O’Donoghue, irlandzki aktor, który zagrał u boku Hopkinsa, zauważa, że film stawia uniwersalne pytania na temat tego, jak ludzie radzą sobie z niewyjaśnionymi zjawiskami. „Z jednej strony istnieją argumenty psychologiczne – teoria, zgodnie z którą opętanie jest przyczyną i skutkiem choroby psychicznej – z drugiej zaś jest wiara w opętanie przez szatana. Ludzie rozważają tę kwestię od tysięcy lat. Film przedstawia niewiarygodne sytuacje, które są jednak inspirowane prawdziwym życiem. Dlatego naprawdę można uwierzyć, że coś w tym jest”.

http://gloria.tv/?media=260980

Opublikowany w Filmy - Polecam, Filmy religijne | Zostaw Komentarz »

Premier mający nawet 4-dniowe weekendy ogłasza Polakom, że “dłuższa praca to przyjemność”. A “Wyborcza” przyklaskuje

Posted by tadeo w dniu 24 Luty 2012

Fot. wPolityce.pl

Tekst o spotkaniu premiera Donalda Tuska z Parlamentarną Grupą Kobiet na temat propozycji wydłużenia wieku emerytalnego zamieszczony w piątkowej “Gazecie Wyborczej” pięknie nawiązuje do najlepszych tradycji propagandy komunistycznej. Utrzymany w stylu socrealistycznych wezwań do realizacji planu pokazuje fikcję “konsultacji” przy tym – przemilczanym w kampanii wyborczej – ataku na jedno z ostatnich praw socjalnych Polaków.

Nadtytuł artykułu brzmi:

Kobiety pytały o emerytury

Tytuł:

Tusk: dłuższa praca to przyjemność

To chyba przemyślna strategia. Bo w takim ujęciu rzeczywiście żyje się lepiej. Ale skoro tak, to dlaczego wydłużamy wiek tylko do 67. roku życia? Może lepsza byłaby siedemdziesiątka? Wszak oznaczałoby to więcej przyjemności!

Tekst zaczyna się od wyliczenia wątpliwości kobiet. Ale potem dobra władza rozprasza niepokoje:

Celem ustawy emerytalnej jest sprawienie ludziom przyjemności – powiedział premier. I dodał, że jeśli zostawimy wiek emerytalny na obecnym poziomie, a ludzie będą żyli coraz dłużej, to emerytura nie wystarczy nawet na najbardziej podłe przeżycie.

Dalej kolejne przyjemności:

O tym, że na emeryturze będzie się lepiej żyło, przekonywała Agnieszka Chłoń-Domińczak, była wiceminister pracy.

Nie koniec na tym:

Tych, którzy martwią się o to, czy stan zdrowia pozwoli im tak długo pracować, prof. Stefan Zgliczyński, lekarz i prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny prewencyjnej i przeciwstarzeniowej, zapewnił, że osoby poświęcające się pracy zawodowej żyją znacznie dłużej niż te, które uciekają od stresu i przemęczania się.

No to jak, wszystko już wiecie? Zamiast narzekać zastanówcie się  drodzy czytelnicy jak podziękować panu premierowi i jego doradcom za tyle dodatkowej, darmowej życiowej przyjemności!

I ile słodkich (pod)lizaków mamy do “Wyborczej” wysłać?

wu-ka, źródło: “Gazeta Wyborcza”

http://wpolityce.pl./artykuly/23727-premier-majacy-nawet-4-dniowe-weekendy-oglasza-polakom-ze-dluzsza-praca-to-przyjemnosc-a-wyborcza-przyklaskuje

Opublikowany w Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

Prof. Krasnodębski: Jeśli słowo „zdrada” jeszcze cokolwiek oznacza, to wszystko wskazuje na to, iż rządzący Polską dopuścili się zdrady

Posted by tadeo w dniu 24 Luty 2012

Fot. wPolityce.pl

Prof. Zdzisław Krasnodębski w felietonie na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” pisze o zdradzie, słowie – „jak się wydaje, za wielkim na nasze czasy”.

Konfrontuje „niepodważalny obowiązek, rolę jasno zdefiniowaną, powszechnie obowiązujące zasady” z „ciepłą wodą w kranie, grillowaniem, orlikami, autostradami i fajnym życiem”.

Najwyższym ideałem jest samorealizacja. Mamy prawo się realizować, nie oglądając się na innych, na słabszych, na tych, którzy od nas zależą. Uprawiamy „politykę życia” i mamy być w niej skuteczni.

Tym bardziej ma to dotyczyć polityki w ścisłym sensie. Tu obowiązuje pragmatyzm, etyka odpowiedzialności, a nie dogmatyczne trzymanie się zasad.

Profesor przypomina, że polska historia pełna jest przykładów zdrady.

To nie dlatego, że Polacy mieli gorsze charaktery, tylko że Polska wystawiała Polaków na cięższe próby, niż było to w wypadku innych, szczęśliwszych narodów. Z taką jasną sytuacją mieliśmy do czynienia wtedy, gdy Wojciech Jaruzelski ogłosił stan wojenny. To dopiero później wszystko stało się znowu niejasne, gdy zaczęliśmy się pogrążać w bagnistej rzeczywistości III RP.

Według filozofa społecznego sprawy powinny być oczywiste po 10 kwietnia 2010 r., gdy „w podejrzanych okolicznościach zginał prezydent RP i wielu przedstawicieli polskiej elity na terenie kraju nam nieprzyjaznego, w którym dokonywane są polityczne zbrodnie, w którym nie szanuje się prawa, które dopuściło się ludobójstwa w Czeczenii i którego premierem jest były oficer KGB, następcy NKWD, sprawcy wielu zbrodni na Polakach”.

Jeśli zatem słowo „zdrada” jeszcze cokolwiek oznacza, to trzeba stwierdzić, że wszystko wskazuje na to, iż rządzący Polską dopuścili się zdrady – zdrady podstawowych interesów Rzeczypospolitej i podstawowych wartości. Razem z nimi zdrady dopuścili się ci Polacy, którzy ich w tej postawie wspierali i wspierają – od Andrzeja Wajdy i Władysława Bartoszewskiego do różnych pomniejszych artystów, „autorytetów”, intelektualistów i dziennikarzy. Niektórzy zdradzili także swoich przyjaciół – to, że w SLD tak szybko zapomniano o Jerzym Szmajdzińskim, niedoszłym kandydacie na prezydenta, świadczy raz jeszcze, kim są postkomuniści. Gorzej, gdy nie dotyczy to tylko postkomunistów. Dzisiaj władza PO zaczyna się chwiać, bo zabrakło mamony czerpanej z zagranicy, którą można było zagłuszać sumienia. Neogierkizm zbliża się do swojego Radomia i Ursusa. Być może do władzy dojdzie jakaś ekipa rezerwowa, która zadba, by wszystko pozostało jak dotąd. Ale ta zdrada nie zostanie zapomniana.

Cały felieton w „Gazecie Polskiej Codziennie” i na niezalezna.pl.

http://wpolityce.pl./artykuly/23726-prof-krasnodebski-jesli-slowo-zdrada-jeszcze-cokolwiek-oznacza-to-wszystko-wskazuje-na-to-iz-rzadzacy-polska-dopuscili-sie-zdrady

Opublikowany w Polityka i aktualności | Otagowane: | Zostaw Komentarz »

ŚWIADECTWO NAWRÓCENIA

Posted by tadeo w dniu 23 Luty 2012

http://gloria.tv/?media=212036

Opublikowany w Religia | Zostaw Komentarz »

Kompromitacja Komorowskiego! Jeden list, a tyle błędów!

Posted by tadeo w dniu 23 Luty 2012

Kompromitacja Komorowskiego! Jeden list, a tyle błędów!

Małą zamiast wielką literą, wyraz o znaczeniu nieadekwatnym do treści, wybiórczo dobrani adresaci, interpunkcja – to błędy zawarte w jednym tylko liście, którego autorem nie jest szóstoklasista, lecz Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Maria Komorowski. Jeszcze żenada, czy już tragedia?

- Mamy piękny, ale bardzo trudny język. Ten niełatwy język jest językiem ukochanym – mówił Komorowski w przesłaniu wyemitowanym podczas Gali Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego.

Wiadomo było, że słowa te płynęły z głębi serca prezydenta, który dzień później opublikował list nad listy, mający być pierwszą publikacją pozbawioną błędów. W końcu jeśli nagradzamy osobę pokroju prof. Walerego Pisarka medalem “zasłużonego dla polszczyzny”, to wypadałoby przynajmniej starać się równać do jej poziomu. Albo przynajmniej zajrzeć do słownika.

Harcerz, jaki jest każdy widzi…

Rzeczony list skierowany był do ludzi, z którymi Komorowski jest rzekomo zżyty, jak tasiemiec z jelitem. Po prostu życia sobie bez nich nie wyobraża. Mowa o harcerzach.

Harcerza, każdy zapewne widział, albo przynajmniej o nim słyszał, więc nie będziemy zagłębiać się w szczegóły. Zaznaczymy tylko, że na imprezach plenerowych, w odróżnieniu od pielgrzymek mają oni zazwyczaj jednolite stroje i nie zakłócają ruchu drogowego. Dodatkowo są wyjątkowo trzeźwi, jak na tak licznie zgromadzoną młodzież. No i najważniejsze: harcerką była Anna Komorowska i jej mąż – prezydent.

Z tej okazji, małżonek pierwszej damy wysmarował do mundurowych wzruszający list (przeczytaj cały list). Przyzwyczajeni do nieortodoksyjnej ortografii, interpunkcji i stylu wysławiania się głowy państwa uznaliśmy, że jak na niego wszystko jest z grubsza w porządku.

Pomogli, aż za bardzo

Coś jednak wyło z dna trzewi, nie dając nam spokoju, poprosiliśmy więc o pomoc naszych internautów. Na nasze gierkowskie “pomożecie?” otrzymaliśmy zaskakujący odzew, który okazuje się druzgocący dla prezydenta i wesołej gromady doradców z kancelarii, którzy sprawdzają oficjalne pisma bardziej pobieżnie, niż absolwenci żłobka kolor skarpet.

Żeby nie przypisywać sobie zasług, na następnej stronie przedstawimy Wam to, co wypunktowali prezydentowi internauci. Szczerze mówiąc – włos się na głowie Jerzy (taka wersja „prezydencka” znanego powiedzonka).

Lublin, Liban – kto by pamiętał?

Pan prezydent pomylił PATRONAT z PROTEKTORATEM (sic!).

Protektorat (z łac. protectio = ‘osłona’) – jedna z form zależności politycznej, w której państwo posiadające własny ustrój uzależnione jest w swej polityce od państwa silniejszego (protektora). Protektorat zachowuje jako kraj niektóre swoje instytucje, rząd i administrację, ale znajduje się pod kontrolą obcego państwa, które prowadzi jego sprawy zewnętrzne np. politykę zagraniczną i gospodarczą.

Czasem warto sięgnąć do słownika… - napisał Zbigniew J. Zieliński, ekspert ds. etykiety i protokołu dyplomatycznego, który już raz pomógł nam w napiętnowaniu wpadki pary prezydenckiej (czytaj więcej). Dla osób, które nie widzą delikatnej różnicy, wyjaśniamy, że to tak jakby pomylić owulację z ondulacją, lub konia z koniakiem. Niby wszystko da się wypić, lub zakręcić, no ale bez przesadyzmu…

Do kogo te życzenia?

Następny internauta starał się być delikatny, ale jego przykłady cięły, jak gzy starą kobyłę.

“Nie chcę być upierdliwy, ale parę “drobiazgów” w życzeniach Prezydenta do harcerzy znalazłem. I tak:
1/ ponieważ święto dot. 100. rocznicy urodzin twórcy skautingu – w drugim zdaniu słowo “… Jego…” winno być napisane wielką literą;
2/ zdanie “… Pamiętajmy, że zarówno w okresie…” tu przecinek niepotrzebny;
3/ i w ostatnim zdaniu składając życzenia HARCERZOM – składa życzenia SKAUTOM. Zatem z “bulem” zwracam na to uwagę – pozostając “przy nadzieji”, że nie mam racji. Pozdrowionka!!!!
 - skończył pierwszego maila Czarnyhs, po czym zwrócił uwagę na to samo, co koleżanka z redakcji – druhna Joanna.

Nie to, abym był jeszcze bardziej upierdliwy – najważniejsze człowiek widzi na końcu – “adresat życzeń” czyli zwrot “Harcmistrzynie i Harcmistrzowie” . Z tego co się orientuję – “harcmistrz” to jeden ze stopni harcerskich. Czyli – życzenia głównie do nich, a gdzie reszta stopni??? ( czyżby “podlizywanie się” do tych którzy maja najwyższy stopień w harcerstwie??? – może na wszelki wypadek potrzeby głosów przy kolejnych wyborach???). Sądzę, że powinno być “Harcerki i Harcerze” - kończy Czarnyhs.

Potwierdzamy, po zasięgnięciu informacji od Druha “Borucha”: Harcmistrz to najwyższy harcerski stopień instruktorski, zdobywany przez instruktorów harcerskich. To jednak nie koniec osiągnięć naszego prezydenta. Mamy kolejne z gatunku “etykiety”.

W porównaniu z “bulem” to tylko drobnostka, chociaż w Anglii może być źle odebrane: “Sir” wielką literą, a skoro jego żona to “Lady Olave” - informuje Jancio, kończąc pierwszą porcję „wytknięć”. Druga była o tyle bardziej bolesna, że na jeden fakt uwagę zwróciło wiele osób. Chodzi o wyraz “ojczyzna”.

“Pan Prezydent, czy też jego zaufani pisarze, napisali wyraz “Ojczyzna” z małej litery”- napisał Pogryziony Jan i to był chyba najmniej brutalny wpis mówiący na ten temat. Zacytujemy jeszcze dwa, żeby zilustrować oburzenie internautów.

“Kto jak kto, ale prezydent RP powinien Napisać słowo ojczyzna wielką literą. To taka mała dygresja, ale większą wpadką był napis na jego siedzibie (Dosiego Roku). Tyle prof. Miodek i prof. Bralczyk męczyli się wyjaśniając prawidła rządzące tymi słowami a tu taki “obciach”. Tylko to jakoś wszystkim umknęło” - napisał(a?)711.

“Listu Pana Prezydenta nie ocenię merytorycznie, ale rzuciło mi się w oczy, że napisał “ojczyzna” z małej litery – w tym kontekście powinno chyba być “Ojczyzna”, prawda? Pewnie jestem zbyt staroświecki, ale to już zupełnie inna historia…” - dodał Ferry.

Na tym skończymy, bo leżącego (a może liżącego) się nie kopie. Jeżeli w tekście popełniliśmy błędy to przepraszamy i prosimy o nadsyłanie poprawek, ale – na litość Boską – niech nie robią tego, Ci od Komorowskiego!

***

Wszystkie wyżej wymienione uwagi dostaliśmy na naszą skrzynkę kontaktową. Prosimy o kolejne Wasze spostrzeżenia i przemyślenia. Razem budujmy lepszy serwis. Tak miło i “bezbuleśnie”.

Naczelny Politykier Kraju

http://politykier.pl/kat,1025795,page,3,wid,14276919,wiadomosc.html

Opublikowany w Bronisław Komorowski | 1 komentarz »

Dług publiczny to kradzież

Posted by tadeo w dniu 23 Luty 2012

Michał Wojciechowski

autor: Michał Sadowski

Zadłużanie państwa ma także wymiar moralny. Jest bowiem nieuczciwe wobec obywateli i przyszłych pokoleń – pisze ekspert Centrum im. Adama Smitha.

Przez jedną kadencję dług publiczny wzrósł o jakieś 300 miliardów złotych, a niektórzy sądzą, że o więcej. Nowy budżet sytuacji nie zmieni, zadłużenie Polski ma dalej wzrastać. Jest to powszechnie postrzegane jako problem gospodarczy i polityczny.

Ale zadłużanie państwa ma też wymiar moralny. Może nawet przede wszystkim moralny, gdyż jest nieuczciwe wobec obywateli i przyszłych pokoleń. Spłata nie jest przecież tak naprawdę problemem “ich”, władzy, lecz naszym, jako podatników. To my, każdy pracujący dorosły, będziemy musieli wysupłać dodatkowe 20 tysięcy złotych plus procenty, żeby zapłacić za ubiegłe cztery lata budżetowej lekkomyślności. Rządzący nam na dłuższą metę szkodzą, zadłużenie zahamuje i wzrost gospodarczy, i konsumpcję.

Kto i komu zabiera

Zadłużanie państwa nie jest widziane jako kradzież czy ogólniej przestępstwo, gdyż jest oczywiście legalne, choć pozostaje nieodpowiedzialne i szkodliwe. Ta formalna legalność okazuje się pokusą, gdyż i rząd centralny, i samorządy, i rozmaite instytucje, i fundusze państwowe, w tym ZUS i Fundusz Drogowy, chętnie zaciągają pożyczki na spory procent. Ustawowe ograniczenie możliwości zaciągania długów ma tym samym potężnych przeciwników. Nie dotyczy to samej Polski, czy tym bardziej partii aktualnie rządzących, gdyż sytuacja jest taka sama w znacznej większości świata. W USA noworodek przychodzi na świat z 45 tysiącami dolarów długu.

Pożyczanie, tak w życiu publicznym, jak prywatnym, miewa oczywiście sens. Wtedy mianowicie, gdy korzyści, jakie mamy z pożyczki, na przykład zrealizowanie pilnej inwestycji, przewyższają koszty w postaci oprocentowania. Bardzo ryzykowne są natomiast pożyczki konsumpcyjne, które polegają na tym, że wydajemy pieniądze, których jeszcze nie mamy, a za dobra płacimy tym samym więcej, bo do ceny dochodzą odsetki.

Zapożyczanie się przez rządy wynika właśnie z nadmiernych wydatków typu konsumpcyjnego, na przykład na pensje urzędnicze i specjalnego typu emerytury. Taka sama jest faktyczna przyczyna wzrostu podatków. Oficjalnie są to pożyczki na inwestycje itp. Jednakże, gdyby administracja wszystkich szczebli nie urosła przez 20 lat trzy- czy czterokrotnie, nie byłoby wcale dziury w budżecie i potrzeby pożyczania! Tymczasem o redukcji administracji i upraszczaniu przepisów tylko się mówi.

Weźmy przykład. Zatrudnienie w administracji rośnie szacunkowo o  25 tysięcy osób rocznie. Koszt jednego urzędnika, jego pensji, związanych z nią składek itp., oraz miejsca pracy to jakieś 100 tysięcy rocznie. Oczekiwane wpływy z tytułu niedawnego podniesienia VAT o 1 punkt procentowy szacowano na 5 – 6 miliardów złotych rocznie. A więc ta podwyżka podatków wynikła po prostu ze wzrostu liczebności administracji przez poprzednie dwa lata! Nie licząc szkody, jaka wynika stąd, że tej sumy nie wyda się na rzeczy pożyteczne.

Za obecny dług zapłacą obywatele. Powiększanie długu publicznego staje się więc zamaskowaną formą kradzieży. Tracimy my, korzystają aktualni rządzący, zbędni urzędnicy oraz lobby bankowe, spekulanci pożyczający pieniądze rządom. W skrajnym przypadku może od tego zbankrutować cały kraj. Oznacza to, że zaciąganie pożyczek przez rządzących narusza przykazanie “nie kradnij!” i właściwie powinno być ścigane przez prawo.

Definicja prawna

Wyciąganie pieniędzy od obywateli można nazwać kradzieżą nie tylko na zasadzie intuicji czy publicystycznej przesady. Tradycyjna prawna definicja kradzieży brzmi: “Potajemne zabranie rzeczy cudzej z chęci zysku”. W przypadku długu publicznego wszystko się zgadza!

Potajemne: rząd zaciąga długi, nie informując ogółu, o co tu chodzi, czym naprawdę jest deficyt budżetowy i pokrycie go przez emisję obligacji itd. Jeśli pojawi się informacja o kwocie zadłużenia, nie towarzyszą jej dane o kosztach oprocentowania. Tym bardziej nie dostaniemy kwitu z informacją, ile spadnie na nas samych i naszych potomków. Natomiast mydli się ludziom oczy zapowiedziami, ile to hojna władza przeznaczy na różne pożyteczne cele.

Zabranie: nikt nas nie pyta o zgodę, będziemy musieli przymusowo spłacać poprzez podatki. A jeśli przyjąć, że dług pozwala sfinansować jakieś wydatki pożyteczne, a obywatele, odnosząc z tego korzyści, pożyczanie zatwierdzą, nadal mamy do czynienia z kradzieżą. Wtedy bowiem aktualnie żyjący okradają następne, nieświadome jeszcze niczego pokolenia, którym zostawią rachunek za swoje obecne wydatki.

Rzeczy cudzej: przecież rząd spłaca długi naszymi pieniędzmi, a nie swoimi. Nigdy dość powtarzania, że władza niczego nie produkuje, lecz wyłącznie zabiera nasze pieniądze i nimi obraca. Obraca nieefektywnie, marnuje, dlatego gospodarczo szkodliwy jest każdy wzrost wydatków państwowych innych niż na bezpieczeństwo.

Z chęci zysku: gdyż premier, minister, burmistrz, wójt, dyrektor chcą mieć komfort finansowy teraz, zamaskować kryzys i pustki w kasie, wygrać następne wybory. Dbają o tegoroczny budżet, a nie o sytuację rządu, gminy, obywateli za lat kilka i więcej, a tym bardziej nie o następne pokolenia, które będą musiały obecne długi spłacać. To samo dotyczy posłów i radnych, którzy uchwalają budżety. Nie myślą o naszej sytuacji, lecz o korzyściach i życzeniach swojej grupy.

Nazywać po imieniu

W czasach, gdy o sukcesie politycznym decyduje piar, dobre wrażenie w telewizji, a przepisy prawa chronią polityków przed ostrzejszą krytyką, specjalnego znaczenia nabiera nazywanie rzeczy po imieniu. Nazwa kradzieży na określenie wielu poczynań dzisiejszych państw może być poczytana za obraźliwą. Trudno.

Skądinąd, jak wiadomo, kwitnie upiększanie rzeczywistości we wszelkich dziedzinach przez zmiany nazw. Na przykład podatki na cele socjalne nazywa się składkami. Zwolennik eurobiurokracji, państwa opiekuńczego i polityczno-poprawnej cenzury wobec inaczej myślących nazywa siebie liberałem. Zabijanie dzieci przed narodzeniem otrzymuje nazwę zabiegu, przerwania ciąży czy sztucznego poronienia (czyli za łaciną – aborcji). Bojówkarze zamiast za faszystów podają się za antyfaszystów.

A zatem: przez wysokie podatki, dług publiczny i inflację rządy biurokratyczne okradają obywateli, a przez propagandę ich oszukują.

Inne formy

Kradzieżą w ogólnym, potocznym sensie tego słowa można nazwać i inne formy działalności władzy. Podatki nie są nadużyciem, jeśli służą pożytkowi publicznemu. Ale jeśli są przejadane i marnowane przez pasożytniczą biurokrację (nie mówiąc już o korupcji), zbliżają się do kradzieży. Kradzieżą były konfiskaty majątku przez komunistów. Brak reprywatyzacji zbliża się zatem do paserstwa.

Następnie kradzieżą jest wywoływanie inflacji przez emisję pustego pieniądza i lewych papierów wartościowych, praktyka powszechna. Inflacja powoduje bowiem utratę wartości pieniędzy, jakie mamy. Analogiczny charakter mają manipulacje stopą procentową: za wysoka (jak obecnie w Polsce) zapewnia nadmierne zyski bankom, za niska oznacza karanie oszczędnych.

Cechy oszukańczej piramidy finansowej ma system emerytalny, w którym składkami ściągniętymi dziś spłaca się stare zobowiązania, a płacącym obiecuje, że kiedyś przyszły rząd coś im da. Tylko że ten przyszły rząd nie bardzo będzie miał z kogo ściągać. Rodzice chcieliby mieć więcej dzieci, ale przy obecnym systemie podatkowym ich nie stać. A młodzi podatnicy emigrują.

Nic nowego

Te wszystkie formy kradzieży mają oczywiście skutki gospodarcze w postaci znikomego wzrostu gospodarczego w całym świecie zachodnim. Warunkiem zdrowej gospodarki jest bowiem przestrzeganie przykazania “nie kradnij!” – także i przede wszystkim przez rządzących! Wiadomo z historii, że chciwość i rozrzutność władz w sposób nieunikniony towarzyszy instytucji państwa. Jeśli z nią jednak nie walczyć, rządzący nas zrujnują.

Cytat: “Ilekroć banda złodziei uchwyci w pewnym stopniu władzę, potrafią oni zagrabić całe państwa, nie obawiając się wcale represji prawa, ponieważ czują się silniejsi od prawa. Są to jednostki o skłonnościach oligarchicznych, spragnione tyranii i panowania, a dokonując potwornych kradzieży, osłaniają je dostojną nazwą majestatu legalnej władzy i rządu, które są w istocie dziełem rabunku”.

Zadłużanie państwa ma także wymiar moralny. Jest bowiem nieuczciwe wobec obywateli i przyszłych pokoleń – pisze ekspert Centrum im. Adama Smitha

Są to słowa ze starożytnego komentarza do Dekalogu pióra żydowskiego filozofa Filona z Aleksandrii… Zatem nic nowego pod słońcem (tym razem zdanie biblijne z Księgi Koheleta). A Biblia mówi jeszcze, że król buduje kraj sprawiedliwością, a niszczy uciskiem podatkowym (Księga Przysłów 29,4). A obok (13,22): “Mąż dobry zostawia dziedzictwo wnukom”. Dziś zostawiamy im długi.

Autor jest ekspertem Centrum  im. Adama Smitha i świeckim profesorem  teologii na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Napisał m.in. książki “Moralna wyższość wolnej gospodarki”, “Biblia  o państwie”, “Między polityką a religią”

http://www.rp.pl/artykul/9157,780911.html?p=1

 

Radio Erewań.FM 2012 

Opublikowany w Gospodarka i Ekonomia | Zostaw Komentarz »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 286 other followers