WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Religia’ Category

Litza (Robert Friedrich) mówi o krzyżu, którego się nie wstydzi

Posted by tadeo w dniu 28 Grudzień 2011

Posted in Nie wstydzę się JEZUSA, Religia, Wywiady | Leave a Comment »

Radosław Pazura – Nie wstydźmy się Jezusa

Posted by tadeo w dniu 28 Grudzień 2011

„Mogę śmiało powiedzieć, że nie wstydzę się Jezusa, wręcz przeciwnie, jestem dumny, że wierzę w Niego i tak naprawdę to On daje mi siłę”.

Posted in Nie wstydzę się JEZUSA, Religia | 3 Comments »

WIARA – NADZIEJA – MIŁOŚĆ

Posted by tadeo w dniu 28 Grudzień 2011


W zakamarkach mojej duszy

Tam na spodzie leży   W I A R A .

Żaden kilof  jej nie skruszy

Nikt nie wydrze tego  Skarbu.

                      NADZIEJA   mi  świeci  codziennie.

                      Z  nią , przez  nią   żyję.

                      To  Ona  pomaga   niezmiennie

                       Otwiera   mi  drzwi   gdzie    M I Ł O Ś Ć.

Czy   wierzysz  TY   w MIŁOŚĆ  ?

WIERZĘ,    WIERZĘ  ,WIERZĘ

MIŁOŚĆ     mnie stworzyła

Dała  wszystko  sama.

MIŁOŚĆ   Zbawiła

  Umocniła w  wierze.

MIŁOŚĆ   mnie

  Prowadzi

 Umacnia 

I   Działam….

 

                                                                                   Anna Kenig-Kacperska         

                                                                          Warszawa-Człuchów.1986-1999r.

                                                                                                 Tryptyk  zebrany

Posted in Religia, Wiersze | Leave a Comment »

Bóg się rodzi, świat szaleje

Posted by tadeo w dniu 28 Grudzień 2011

W ostatnich dniach żeby dostać się do pożądanego listu w skrzynce mailowej muszę przebić się przez gąszcz spamu. Trochę to przypomina brnięcie przez dżunglę i wycinanie drogi maczetą przy świadomości, że to wszystko zaraz na powrót zarośnie. I byłoby to może normalne, reklama jest wszak dźwignią handlu, gdyby nie to przedświąteczne nasilenie, a nawet – można powiedzieć – przesilenie. Każdy chce zarobić, tanio kupić, drogo sprzedać. Świat wpadł w szał zakupów, zysku, oszczędności. 

 

Widząc to powoli przestaję się dziwić, że Pan Bóg na miejsce narodzin swojego Syna wybrał lichą stajnię. Może i brudno, może i wśród bydła, ale za to poza tym całym szaleństwem, wariactwem. Jeżeli ktoś chce patrzeć to dostrzeże w misterium Narodzenia Pańskiego ponadczasową mądrość Boga. „Nie było dla nich miejsca w gospodzie” – czytamy u św. Łukasza – była za to miłość. Ta mała, ludzka, matczyna i ta wielka: Miłość Boga, który narodził się w brudzie i wśród bydląt bo nie mieli dla niego miejsca ci, których przyszedł zbawić.

Kiedy obserwuję przedświąteczny świat dochodzę do smutnego wniosku, że od tamtych czasów nic się nie zmieniło. Za tydzień znowu zamkniemy się w swoich wygodnych gospodach, otoczeni zbytkiem, bez którego moglibyśmy się spokojnie obyć, a na którego zdobycie zmarnowaliśmy wiele przedświątecznego czasu, odśpiewamy fałszywie parę kolęd i zagapimy się w szklany ekran. Jeszcze tylko nakrycie dla zbłąkanego wędrowca, który i tak nie znajdzie miejsca przy naszym stole bo naczynie, jak głosi tradycja, ma być puste i świąteczny obowiązek możemy uznać za spełniony.

A gdzie w tym wszystkim Boży Syn, którego narodzenie będziemy świętować? No jak to gdzie? Przecież czytaliśmy przed chwilą u św. Łukasza: w stajni. Tam gdzie miłość. Wśród bezdomnych w kanałach ciepłowniczych i na dworcach, w hospicjach z umierającymi i wolontariuszami, z żołnierzami w okopach, z prostytutkami płaczącymi samotnie w poduszki. Bóg nie potrzebuje uginających się od jadła stołów, nie potrzebuje przepychu i blichtru na pokaz, gigantycznej choinki skrzącej się milionem świateł. Jemu wystarczy odrobina siana i miłość, która najlepiej czuje się w ciszy wsłuchana w drugiego człowieka i Boga. I to jej narodziny, Miłości doskonałej, obchodzić będziemy za tydzień. Może więc warto odpuścić, wyprząc się z tego kieratu porządków, zakupów, przygotowań i otworzyć serce? Wtedy wszystko samo ułoży się na właściwym miejscu, choć może być to dla wielu z nas wysiłek znacznie większy niż bieganie po sklepach i latanie na miotle.

http://lubczasopismo.salon24.pl/poetry/post/375250,bog-sie-rodzi-swiat-szaleje

Posted in POLECAM, Religia | Leave a Comment »

DWUNASTU APOSTOŁÓW

Posted by tadeo w dniu 28 Grudzień 2011

OSTATNIA WIECZERZA – LEONARDO DA VINCI

Gdy Pan Jezus wędrował  po Galilei, nauczając i czyniąc cuda, towarzyszyła Mu liczna rzesza wiernych słuchaczy, nazywanych przez Ewangelistów uczniami. Z tej gromady Jezus dokonał wyboru „DWUNASTU APOSTOŁÓW”:

1. Św. SZYMON PIOTR 

Św. SZYMON PIOTR Apostoł-(+ 67) – Książę i Głowa Apostołów, fundament katolickiego Kościoła, pierwszy biskup Rzymu. Był synem rybaka Jony. Pochodził  z Betsaidy Galilejskiej, mieszkał w Kafarnaum, z zawodu tak jak ojciec był rybakiem. Kiedy Święty Piotr przystąpił do grona uczniów, był już człowiekiem żonatym i mieszkał u teściowej, uzdrowionej przez Pana Jezusa. Nosił imię Szymon, jego młodszym bratem był Andrzej (Apostoł). Po raz pierwszy spotkał Pana Jezusa w czasie chrztu w Jordanie, gdy jego brat Andrzej, który był on uczniem św. Jana Chrzciciela, przyprowadził go do Niego. Potem w trakcie swoich zajęć rybackich. podczas zarzucania sieci nad brzegiem Jeziora Genezaret (Galilejskiego) Pan Jezus spotkał ich razem i powołał na pierwszych swoich uczniów mówiąc:„Pójdźcie za Mną a uczynię was rybakami ludzi”.(Mt. 4,19). Teksty ewangeliczne podają nam wiele przykładów, że Chrystus Pan spomiędzy wszystkich Apostołów wyróżniał w sposób szczególniejszy św. Piotra. Nadał mu imię Piotr „[…] I ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr (czyli Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16, 18-19). W kulturze Bliskiego Wschodu imię wyrażało cel, zadania i jego misję w życiu, a nadanie komuś imienia oznaczało dzielenie się ze swoją władzą. W języku aramejskim słowo Piotr („Kefas”), czy greckim a („Petros”, „Petru” ) oznacza skałę lub kamień. Dlatego Szymon od tego czasu nazywany jest Szymonem Piotrem lub po prostu Piotrem. Ewangelie ukazują jego szczególną pozycję w gronie apostołów. Pisma Nowego Testamentu wymieniają go 150 razy. Obecny podczas przemienienia na górze Tabor; składa wyznanie, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga (Mt 16,16 nn); kroczy po wodzie ku Jezusowi; jest przy Nim w Ogrójcu; podczas aresztowania Mistrza broni Go, atakując sługę arcykapłana (J 18,10). Po zmartwychwstaniu już bardzo wyraźnie Szymon-Piotr wychodzi na pierwszy plan. Jemu właśnie Chrystus zmartwychwstały ukazuje się jako pierwszemu. Zebranym w Wieczerniku apostołom oczekującym zesłania Ducha Świętego przewodniczy Piotr jako niekwestionowany przywódca, naznaczony przez Mistrza. On poleca dokonać uzupełnienia Kolegium Dwunastu i ustala procedurę wyboru, z którego Maciej zostaje dwunastym apostołem na miejsce Judasza. On w dniu zesłania Ducha Świętego wychodzi przed wieczernik, by w imieniu wszystkich uczniów Jezusa przemówić do zebranych tłumów. On także mocą Jezusa dokonuje pierwszych cudów. Autor Dziejów Apostolskich informuje nas, że: „wynoszono chorych na ulice i kładziono na łóżkach i noszach, aby choć cień przechodzącego Piotra padł na któregoś z nich”. Piotr ma świadomość posiadanej władzy. Gdy Ananiasz z żoną okłamał Apostołów, zapewniając, że oddał wszystkie swe dobra wspólnocie chrześcijańskiej, Piotr wydał na nich wyrok, mówiąc do niego: „Ananiaszu, (…) skłamałeś Duchowi Świętemu i odłożyłeś sobie część zapłaty za ziemię. Czy przed sprzedażą nie była twoją własnością, a po sprzedaniu czyż nie mogłeś rozporządzać tym, coś za nią otrzymał? (…) Nie ludziom skłamałeś, ale Bogu” – i Ananiasz padł martwy.
Duszpasterską działalność prowadzi poza Jerozolimą – w Samarii, Liddzie, Jaffie, Cezarei Nadmorskiej. Wędruje do Antiochii, następnie do Azji Mniejszej, a potem do Rzymu. Tutaj zakłada gminę chrześcijańską i zostaje jej pierwszym biskupem. Po śmierci Heroda (+44) wrócił do Jerozolimy. W roku 48/49 przewodniczy Soborowi Jerozolimskiemu, po czym wraca do Rzymu. Podczas prześladowania chrześcijan przez Nerona w latach 64-67 św. Piotr zostaje aresztowany i ukrzyżowany głową w dół (czuł się niegodzien, by umierać tak jak Chrystus). Apokryfy podają jako dzień śmierci Św. Piotra dzień 29 czerwca. Jest autorem dwóch listów należących do Nowego Testamentu. Nad jego grobem wzniesiono w 320 roku kościół, który ostateczną formę przybrał w postaci bazyliki Watykańskiej.
Św. Piotr, pierwszy papież, jest patronem m. in. diecezji w Rzymie, Berlinie, Lozannie; miast: Awinionu, Biecza, Duszników Zdroju, Frankfurtu nad Menem, Genewy, Hamburga, Nantes, Poznania, Rygi, Rzymu, Trzebnicy; a także blacharzy, budowniczych mostów, kowali, kamieniarzy, marynarzy rybaków, zegarmistrzów. Wzywany jako orędownik podczas epilepsji, gorączki, febry, ukąszenia przez węże.

W IKONOGRAFII św. Piotr ukazywany jest w stroju apostoła, jako biskup lub papież w pontyfikalnych szatach. Od IV w. (medalion z brązu – Watykan, mozaika w S. Clemente) ustalił się typ ikonograficzny św. Piotra – szerokie rysy twarzy, łysina lub lok nad czołem, krótka, gęsta broda. Od XII wieku przedstawiany jest jako siedzący na tronie. Atrybutami Księcia Apostołów są: anioł, kajdany, dwa klucze symbolizujące klucze Królestwa Bożego, kogut, odwrócony krzyż, księga, łódź, zwój, pastorał, ryba, sieci, skata – stanowiące aluzje do wydarzeń w jego życiu, tiara w rękach. Jego święto razem ze św. Pawłem  przypada 29 czerwca. Tradycja podaje, że w 258r. ciała apostołów Piotra i Pawła zabrano z ich grobów z powodu niebezpieczeństwa zbezczeszczenia ich szczątków z nakazu cesarza i dlatego tego właśnie dnia wspólnie obchodzi się ich święto.

2. Św. ANDRZEJ

Św. ANDRZEJ Apostoł (+ ok. 70) – starszy brat Szymona Piotra. Pochodził z Betsaidy. Był synem rybaka Jony i mieszkał podobnie jak jego brat Szymon w Kafarnaum. Z zawodu był także rybakiem. Początkowo był uczniem Jana Chrzciciela. To właśnie św. Andrzej w czasie chrztu w Jordanie jako pierwszy z apostołów spotkał Pana Jezusa. I biegnie wówczas do swego brata i ogłasza radosną nowinę: „Znaleźliśmy Mesjasza”, a następnie przyprowadza go do Pana Jezusa. Później, kiedy Pan Jezus spotkał go później razem z bratem Szymonem Piotrem podczas zarzucania sieci nad brzegiem Jeziora Genezaret (Galilejskiego), powołał ich na swoich pierwszych uczniów mówiąc:„Pójdźcie za Mną a uczynię was rybakami ludzi”.( (Mt. 4,19). Imię św. Andrzeja znajduje się w spisach Apostołów zarówno w Ewangeliach Marka: (3,17-19; 1,16-20, 1,29 i 13,3) oraz Mateusza:(10,2-4); Łukasza:(6,14-16), jak i w Dziejach Apostolskich. Ponadto znajdujemy imię tego Apostoła w trzech fragmentach Ewangelii Jana: (1,37-12; 6,5-14; 12,20-22).Przez cały okres publicznej działalności Pana Jezusa należał do Jego najbliższego otoczenia. W ich domu w Kafarnaum Chrystus niejednokrotnie się zatrzymywał. Był świadkiem cudu w Kanie (J.1,40 – 2,12), cudownego rozmnożenia chleba (J.6,8). Pośredniczył między Mistrzem a poganami (J.12,21). Po Zesłaniu Ducha Świętego według tradycji chrześcijańskiej – drogą losowania – zostały określone strony świata i kraje, do których miał się udać ze zwiastowaniem Ewangelii każdy z Apostołów. Andrzejowi przypadły w udziale krainy północne: Ponc i Bitynia (dzisiaj zachodnia Turcja) oraz w Tracja(Bułgaria), Scytia (dolny bieg Dunaju) i Grecjia. Tam też 30 listopada 70 roku w Patras, przeżegnawszy zebranych wyznawców został ukrzyżowany głową w dół w kształcie litery X. w greckim mieście Patral na Peloponezie. . Do 1964 roku jego głowę przechowywano jako relikwie w Bazylice św. Piotra w Watykanie, potem wróciły do Patral. Relikwie Andrzeja Apostoła sa też w kościele środowisk twórczych w Warszawie. Jest patronem prawosławia, Słowian (szczególnie obrządków wschodnich). archidiecezji warmińskiej, Austrii, Bułgarii, Burgundii, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Rosji, Sycylii, Szkocji. szeregu miast, m. in. Bordeaux, Brescii, Brugii, Hanoweru, Neapolu, Rawenny oraz małżeństw podróżujących, rybaków rycerzy woziwodów rzeźników. Orędownik zakochanych, wspomaga w sprawach matrymonialnych i wypraszaniu potomstwa.

W IKONOGRAFII Św. Andrzej Apostoł przedstawiany jest jako starszy mężczyzna o gęstych, siwych włosach i krzaczastej, krótkiej brodzie. Jako apostoł nosi długi płaszcz. Czasami ukazywany jako rybak w krótkiej tunice. Powracającą sceną w sztuce Atrybutami Świętego są: „krzyż św. Andrzeja” w kształcie X, księga, ryba, sieć. Jego święto przypada 30 listopada.

3. Św. JAKUB Starszy

Św. JAKUB Apostoł zw. WIĘKSZYM lub STARSZYM – starszy brat Jana Apostoła, syn rybaka Zebedusza i Salome. Urodził się w Betsaidzie (miasteczko w Galilei). Był powołany przez Jezusa, razem ze swym bratem Janem, jako jeden z Jego pierwszych uczniów:”Idąc nieco dalej (nad brzegiem Jeziora Genezaret), ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieć. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego Zebedeusza razem z najemnikami z łodzi i poszli za Nim”(Mk 1, 16-20). Żywe usposobienie (porywczość) Jakuba i Jana sprawiło, że Jezus nadał im przydomek Boaneraes (hebr. Bene-Regesz) – co oznacza „synowie gromu” (Mk 3,17). Pomimo to Jezus okazywał synom Zebedeusza szczególne zaufanie. Tylko Jakuba, Jana i Piotra dopuścił, by byli świadkami wskrzeszenia córki przełożonego synagogi (ŁK 8, 51), Przemienienia Jezusa na Górze Tabor (Mt 17, 1)oraz Jego trwogi w Ogrójcu (Mk 14, 33). Późniejsza rola Jakuba Większego w młodym Kościele musiała być znaczna, skoro Herod Agryppa I (siostrzeniec Heroda Antypasa, który sądził Chrystusa), uderzając w przywództwo chrześcijan, dosięgnął w pierwszej kolejności Zebedeuszowego syna. Święty Jakub poniósł, zgodnie z przepowiednią Chrystusa (Mk 10,39), męczeńską śmierć w Jerozolimie około 44 roku. Jakub był drugi po Szczepanie i pierwszym spośród Apostołów męczennikiem. Został przez Heroda skazany na śmierć bez procesu i ścięty mieczem. (Dz 12,1-2). Procesu nie było, by nie przypominać historii Jezusa. Przed śmiercią ucałował swojego kata, a ten nawrócił się na chrześcijaństwo. Według starej tradycji hiszpańskiej jego relikwie spoczywają w Santiago de Compostela (od: campus stellae – pole gwiazdy albo od: compostum – cmentarz). W średniowieczu jego sanktuarium było jednym z trzech najważniejszych w chrześcijaństwie. Do dzisiaj jest licznie odwiedzane. Tak więc Zebedeuszowy syn, został pośmiertnie ukoronowany wielką frekwencją pątników. Święty jest patronem Hiszpanii i Portugalii; m. in. zakonów rycerskich, czapników, hospicjów, szpitali, kapeluszników, pielgrzymów, sierot.

W IKONOGRAFII św. Jakub przedstawiany jest jako starzec o silnej budowie ciała w długiej tunice i w płaszczu lub pielgrzym w miękkim kapeluszu z szerokim rondem. Jego atrybutami są: bukłak, kij pielgrzyma, księga, miecz, muszla, torba, turban turecki, zwój. Jego święto przypada 25 lipca.

4.  Św. JAN


Św. JAN Apostoł, (+ ok. 100), ewangelista, prorok i mistyk. Imię Jan dosłownie z hebrajskiego oznacza „dar Pana”. Był synem Zebedeusza i Salome, miał młodszego brata Jakuba (Apostola zw. Starszym Mt 4,21). Urodził się w Betsaidzie, w rodzinnym mieście apostołów Szymona Piotra i Andrzeja. Pracował jako rybak. był także uczniem Jana Chrzciciela. Żywe usposobienie (porywczość) Jana i jego brata Jakuba sprawiło, że Jezus nadał im przydomek Boaneraes (hebr. Bene-Regesz) – co oznacza „synowie gromu”(Mk 3,17). Św. Jan był umiłowanym uczniem Jezusa. Ewangelia odnotowuje obecność Jana podczas najważniejszych momentów działalności Pana Jezusa: Przemienienia na Górze Tabor (Mk 9,2), przy wskrzeszeniu córki Jaira (Mk 5,37) oraz w czasie aresztowania Jezusa w Ogrodzie Oliwnym (Mk 14,33). Był z Piotrem podczas cudownego uzdrowienia paralityka przy Złotej Bramie (Dz 4,13). Podczas Ostatniej Wieczerzy spoczął na piersi Zbawiciela. Jako jedyny szedł wytrwale za swoim Nauczycielem aż pod krzyż, kiedy wszyscy pozostali uciekli ze strachu. Chrystus z krzyża powierza mu swoją Matkę, a Jej Jana jako przybranego syna (J 19,26-27). Po zmartwychwstaniu przybywa razem ze św. Piotrem do grobu, gdzie „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8), że Chrystus żyje. Przebywał przez wiele lat w Jerozolimie (Gal 2,9), potem w Samarii (?), następnie w Efezie. W tym mieście miał się opiekować Najświętszą Panną Maryją aż do jej „Zaśnięcia”. W Efezie napisał Ewangelię i trzy listy apostolskie. Od momentu powstania Kościoła Apostoł Jan cieszył się dużym autorytetem. Ten autorytet wzrósł jeszcze, kiedy gdzieś o roku 70 był jedynym żyjącym z grona dwunastki. Za czasów panowania cesarz Domicjana został zesłany na wyspę Patos, gdzie napisał księgę apokalipsy. Po śmierci cesarza powrócił ponownie do Efezu. Tutaj jako jedyny z apostołów, zmarł śmiercią naturalną (ok. 100 roku).  Tam też został pochowany Przydano mu przydomek „apostoła miłości”, gdyż swoje nauczanie przy końcu życia zwykł ograniczać do jednego zdania: „Dzieci, miłujcie się wzajemnie”. Jest patronem Albanii, Azji Mniejszej; aptekarzy bednarzy, dziewic, zawodów związanych z pisaniem i przepisywaniem: introligatorów, kopistów, kreślarzy, biografów, papierników, pisarzy; oraz owczarzy, płatnerzy, skrybów, ślusarzy, teologów, uprawiających winorośl, wdów. Jemu poświęcona jest katedra papieży – bazylika Zbawiciela na Lateranie, „matka wszystkich kościołów”.

W IKONOGRAFII św. Jan przedstawiany jest jako stary Apostoł, czasami jako młodzieniec w tunice i płaszczu, rzadko jako rybak. Najczęściej występuje w scenach będących ilustracjami tekstów Pisma św: Jan jest jedną z centralnych postaci podczas Ostatniej Wieczerzy, Jan pod krzyżem obok Maryi, Jan podczas Zaśnięcia NMP Jan na Patmos, Jan i jego wizje apokaliptyczne. Bywa przedstawiany w scenie męczeństwa – zanurzony w kotle z wrzącą oliwą. Jego atrybutami są: diakon Prochor, któremu dyktuje tekst, gołębica, kielich z Hostią, kielich z wężem, kocioł z oliwą, księga, orzeł w locie, na księdze lub u jego stóp, siedem apokaliptycznych plag, zwój. Jego święto przypada 27 grudnia.

5. Św. FILIP

Św. FILIP Apostoł, męczennik (+ 81-96 n.e.).Pochodził z Betsaidy w Galilei, miasta Apostołów: Piotra, Jana, Andrzeja i Jakuba Starszego. Była to osada rybacka (miasteczko), położona na wschód od ujścia Jordanu do Jeziora Galilejskiego (Genezaret). Imię Filip pochodzi od z języka greckiego „Philippos”, i etymologicznie znaczy „przyjaciel konnicy” lub „miłośnik koni”. Jest wymieniany w księgach Nowego Testamentu 14 razy (Mt 10,3;Mk 3, 18; Łk 6,14; J 1,43.44,45,46,48; 6,5; 12,21.23;14, 8.9; Dz 1,13). Niektórzy wskazują, że mógł być tym drugim, nie wymienionym z imienia w Ewangelii św. Jana, uczniem Jana Chrzciciela (przyjmuje się raczej, że uczniami Jana Chrzciciela oprócz Andrzeja był Jan ). W Piśmie Świętym czytamy że św. Filip był najbliższym przyjacielem św. Bartłomieja. Powołanie Filipa na ucznia Jezusowego dokonało się krótkim wezwaniem:„Pójdź za Mną” (J 1,43). W podobny sposób wzywał Jezus innych uczniów u brzegu Jeziora Galilejskiego. Wspominają go Ewangelie: kiedy do Mistrza przyprowadza Natanaela (J 1,43-48), podczas rozmnożenia chleba i ryb (J 6,1-7), gdy Grecy pragną spotkać Jezusa (J 12,21-22). W czasie Ostatniej Wieczerzy Filip prosił Pana Jezusa, aby pokazał apostołom swojego niebieskiego Ojca. Jezus mu odpowiedział:„Kto mnie zobaczył, zobaczył także Ojca” (J 14,7-10). Jezus wytłumaczył tym samym związek, jaki w tajemnicy Trójcy Przenajświętszej istnieje pomiędzy Ojcem i Synem. Jego dalsze dzieje nie są zapisane. Tradycja podaje, że Filip miał żonę i cztery córki. Miał apostołować w okolicach Donu i Dniepru, więc nazywa się go pierwszym apostołem Słowian. Potem przeniósł się do Frygi w Małej Azji. I tam – według tradycji – w stolicy, Frygi – Hierapolis święty Filip został ukrzyżowany na krzyżu w kształcie litery T, a jego ręce przywiązano, a nie przybito, do poprzecznego ramienia krzyża i ukamienowany. Jest patronem Antwerpii oraz pilśniarzy i czapników.

W IKONOGRAFII św. Filip przedstawiany jest z krzyżem, z pastorałem, ze zwojem. Czasami trzyma w ręku kamienie – znak męczeństwa. Towarzyszy mu anioł. Jego Święto przypada 6 maja.

6. Św. BARTŁOMIEJ 

Św. BARTŁOMIEJ Apostoł (+I w). Pochodził z Kany Galilejskiej. Wymieniają go Ewangeliści  Św. Jan Ewangelista nazywa go Natanaelem J.1,45 ( z hebrajskiego oznacza „Bóg dał”). Jest charakterystyczne dla ewangelii ( i dla chrześcijaństwa!), że jedni drugich prowadzą do Jezusa: Dzięki Janowi Chrzcicielowi dwóch jego uczniów (Andrzej i Jan), spotkało Jezusa. Andrzej następnie przyprowadza swego brata Szymona (Piotra), a Filip – Natanaela.(Bartłomieja). Jedni drugim przekazują Dobrą Nowinę: Kto znalazł Jezusa – chce się Nim dzielić z innymi. „Znaleźliśmy Mesjasza!” J.1,41 („co znaczy w przekładzie: Chrystusa” mówi Apostoł Filip. Na to Nataneal niedowierzając pyta: „Czyż z Nazaretu może był coś dobrego?” J.1,46. Filip zaś replikuje: „Przyjdź i zobacz”, sam się przekonaj. Gdy następnie Natanael przychodzi i Go spotyka, Jezus mówi o nim do apostołów: „To prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu” (J 1,47). Skąd mnie znasz? J.1,46 – pyta zaskoczony wówczas Natanael. – Widziałem cię pod figowcem” J.1,48Zaskoczony Natanaela w pośpiechu wykrzykuje pod adresem Jezusa: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym! Ty jesteś Królem Izraela!” J.1,49. Późniejsze komentarze utożsamiają Natanaela z Bartłomiejem. Na stronach Nowego Testamentu występuje po raz drugi nad Jeziorem Galilejskim, gdy apostołom ukazał się zmartwychwstały Chrystus (J 21,2). Po wniebowstąpieniu Jezusa głosił Ewangelie w Indiach, Arabii Saudyjskiej i Etiopii. Wedle tradycji ewangelizował Armenię, gdzie miał nawrócić nawet królewskiego brata. Wówczas to w 70 r.na rozkaz króla Armenii Astiagesa został pojmany, pojmały nastepnie ukrzyżowany, odarty ze skóry i ścięty. Św. Bartłomiej – Natanael jest m. in. patronem Armenii, Fermo, Frankfurtu nad Menem, Maastricht; introligatorów, garbarzy rybaków, rzeźników.

W IKONOGRAFII św. Bartłomiej jest przedstawiany w długiej tunice, przepasanej paskiem, czasami z anatomiczną precyzją jako muskularny mężczyzna. Bywa ukazywany ze ściągniętą z niego skórą. Jego atrybutami są: księga, nóż, zwój. Jego święto przypada 24 sierpnia.

7. Św. MATEUSZ

Św. MATEUSZ Apostoł i Ewangelista (+I w), Jego imię oznacza w języku hebrajskim „dar Boga”. Należał do ścisłego grona dwunastu Apostołów. W momencie powołania na apostoła miał na imię  Lewi (Mt.2,14), później nazywany jest Mateuszem. Był synem Alfeusza z Kafarnaum (pograniczna miejscowość na północnych brzegach Jeziora Galilejskiego). Z zawodu był celnikiem, pracował jako poborca podatków (zawód ten dawał okazję do nadużyć), potem uczeń Jezusa i ewangelista. O swoim nawróceniu tak pisze sam Mateusz: „Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: – Pójdź za mną!”. On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?”. On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co to znaczy: „chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem powoływać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9,9-13). Mateusz przed pójściem z Mistrzem wydał ucztę, na którą zaprosił celników i grzeszników (Mt 9,913). W swojej Ewangelii (napisanej ok. 85 roku) przekazał wiele szczegółów z życia Jezusa, których nie ma w innych Ewangeliach, np. rozbudowany tekst kazania na Górze, przypowieść o kąkolu, o ukrytym skarbie, o drogocennej perle, o dziesięciu pannach. Głosił naukę Jezusa wśród pogan, najprawdopodobniej w Etiopii. ponieważ na początku swojej ewangelii ukazuje ziemską genealogie Jezusa podając imiona wszystkich Jego przodków. Jak świadczy Klemens Aleksandryjski Mateusz do 42 roku przebywał i nauczał w Jerozolimie, następnie udał się do Etiopii, gdzie poniósł śmierć męczeńską. Według innych opinii apostołował w kraju Fartów oraz w Persji. Jego relikwie w X wieku miały być przewiezione ze Wschodu do Salerno w pobliżu Neapolu. Św. Mateusz jest patronem diecezji i miasta Salerno, alkoholików, księgowych, pracowników kantorów, celników, urzędników podatkowych.

W IKONOGRAFII św. Mateusz przedstawiany był w postaci młodzieńca, później zwłaszcza w sztuce bizantyjskiej, jako siwowłosy stary mężczyzna. W sztuce zachodniej od czasów średniowiecza dominuje obraz silnie zbudowanego, brodatego mężczyzny w średnim wieku. Ubrany bywa w tradycyjną długą, białą suknię apostolską i w tunikę. Bywa także ukazywany w postawie siedzącej, kiedy pisze przy nim stoi anioł, przekazujący natchnienie. Jego atrybutami są: księga i pióro, miecz lub halabarda, postać uskrzydlonego młodzieńca, sakwa z pieniędzmi u stóp, torba podróżna. Jego święto przypada 21 września.

8. Św. TOMASZ


Św. TOMASZ Apostoł (+ ok. 67). Zwany także Didymos, co znaczy bliźniak. Należał do ścisłego grona Dwunastu Apostołów. Ewangelie wspominają go kilkakrotnie. Jego pytanie, gdy Jezus wyjaśniał uczniom problemy związane z wiecznością, wywołało jedną z bardzo ważnych wypowiedzi Chrystusa: „Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie” (J. 14,6). W wieczerniku podczas Ostatniej Wieczerzy zapowiedział, że gotów jest pójść za Jezusem na śmierć (J 14,5). Osiem dni po zmartwychwstaniu Chrystusa włożył rękę w bok objawianego się apostołom Jezusa, bo chciał się przekonać, że Jezus wstał z martwych. Niedowierzający wówczas Tomasz składa wyznanie wiary „Pan mój i Bóg mój”, a wówczas odpowiedział mu Jezus: ”Uwierzyłeś, bo mnie ujrzałeś, ale błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20,19 nn).  Nad Jeziorem Genezaret jest świadkiem cudownego połowu ryb po zmartwychwstaniu Jezusa (J 21,2).  Był również wśród uczniów, którzy w Jerozolimie, w tzw. górnej izbie (na piętrze), po wniebowstąpieniu Chrystusa, oczekiwali i przygotowywali się w modlitwie na Zesłanie Ducha Świętego (Dzieje Apostolskie 1).
O późniejszych losach Tomasza, już po Zesłaniu Ducha, Pismo Święte nic więcej nie mówi. Ale istnieje domniemanie, że pracował wśród Partów (obecnie Iran) i Persów, a później w Indiach. Istniejący tam do dziś Kościół św. Tomasza jest uważany za wspólnotę założoną dzięki misyjnej pracy tego apostoła, który też tam podobno zginął śmiercią męczeńską w 67 roku. Pochowano go w Mailapur (dzisiaj przedmieście Madrasu). W III wieku relikwie przeniesiono do Edessy, potem na wyspę Chios. W 1258 roku krzyżowcy przewieźli je do Ortony w Italii. Św. Tomasz jest patronem Indii, Portugalii, Urbino, Farmy, Rygi, Zamościa; architektów, budowniczych, cieśli, geodetów, kamieniarzy murarzy stolarzy małżeństw, teologów.

W IKONOGRAFII św. Tomasz przedstawiany jest jako młodzieniec (do XIII w. na Zachodzie, do XVIII w. na Wschodzie), później jako starszy mężczyzna w tunice i płaszczu. W prezentacji ikonograficznej powraca wątek „niewiernego” Tomasza. Atrybutami Świętego są: kątownica, kielich, księga, miecz, serce, włócznia, którą go przeszyto, zwój. Jego święto przypada 3 lipca.

9. Św. JAKUB Młodszy

Św. JAKUB Apostoł zw. MNIEJSZYM lub MŁODSZYM (+ 62). Był (Mk 15,40) syn Kleofasa (o drugim imieniu Alfeusza) i Marii. Był bratem Apostołów – Judy Tadeusza i Szymona Gorliwego. Nadany mu przydomek „Mniejszy” według jednych wskazywał na to, że był on młodszy od Jakuba „Większego”, według innych, że był niższego wzrostu. Pochodził z Nazaretu. Matka jego – Św. Maria Kleofasowa, należała do rodziny Maryi. Być może była rodzoną siostrą św. Józefa albo któregoś z braci św. Józefa (tradycja apostolska nazywa Kleofasa bratem św. Józefa). Synami Marii Kleofasowej byli: św. Jakub Młodszy, Józef i Juda Tadeusz, których Ewangelie nazywają „braćmi” Jezusa. W tamtej epoce termin „brat”, a w konsekwencji również „brat Jezusa” był pojęciem znacznie szerszym niż dzisiaj i oznaczał także dalszego krewnego, np. kuzyna lub przyjaciela. Życie Jakuba, zwanego Mniejszym, było wyjątkowe. Najpierw – podobnie jak pozostali kuzyni Jezusa – nie wierzył on wcale w Jego godność mesjańską (Mk 3, 21.31-35; J 7, 5). Następnie przeszedł metamorfozę. „Najmłodszy z nich, Jakub, był od początku umiłowany przez Zbawiciela, on sam też płonął taką miłością ku Nauczycielowi, że gdy Go ukrzyżowano, nie chciał przyjąć pokarmu, nim Go nie ujrzy zmartwychwstałym. (…).Był także obecny podczas Wniebowstąpienia i w czasie oczekiwania na Zesłanie Ducha Świętego (Dz 1, 13)”. Po Wniebowstąpieniu Chrystusa pozostał z Piotrem i Janem w Jerozolimie i głosił Żydom słowo Pańskie ( był wówczas w świątyni jerozolimskiej kapłanem lub lewitą). Po opuszczeniu przez św. Piotra Jerozolimy został pierwszym biskupem gminy chrześcijańskiej w tym mieście. Odgrywał poważną rolę jako gospodarz tzw. Soboru Apostolskiego. Poniósł śmierć męczeńską – strącony ze szczytu świątyni, a następnie ukamienowany. Pisze o tym w „Dawnych dziejach Izraela” Józef Flawiusz (XX, XI, 1 ).
Św. Jakub jest patronem dekarzy. Nazywany jest „FILAREM KOŚCIOŁA”.

W IKONOGRAFII św. Jakub przedstawiany jest w tunice i płaszczu, z mieczem oraz z księgą. Czasami jako biskup rytu wschodniego. Jego atrybutami są także: halabarda, kamienie, korona w rękach, torba podróżna, zwój. Jego święto przypada 6 maja.

10. Św. JUDA TADEUSZ

Św. JUDA TADEUSZ Apostoł (I .w). – syn Kleofasa (o drugim imieniu Alfeusza) i Marii. Juda był bratem Jakuba Młodszego, krewnym Pana Jezusa. Imię Juda należało w narodzie żydowskim do starych i bardzo szanowanych i oznaczało po hebrajsku „godny czci”. Nie wiadomo, dlaczego Ewangeliści nadali Judzie wywodzący się z języka armejskiego przydomek „Tadeusz”, co oznacza „odważny”. Wśród Dwunastu figuruje on dwukrotnie jako Tadeusz (Mt 10, 3 i Mk 3, 18), raz jako Juda, syn Jakuba (Łk 6, 16), raz jako Juda, brat Jakuba (Dz 1, 13) i raz jako Juda, ale nie Iskariota (J 14, 22). Piszą o nim Ewangeliści: św. Jan podczas opisu Ostatniej Wieczerzy (14,22), św. Mateusz (10,3) i św. Marek (3,18). Raz tylko w ewangelii Janowej w rozmowie prowadzonej podczas Ostatniej Wieczerzy zabiera głos pytając wówczas Jezusa: „Panie, co się stało, ze nam się masz objawić, a nie światu”. Jest autorem jednego z listów Nowego Testamentu. Styl i język, w jakim został napisany, wskazują, że jego autor musiał być człowiekiem światłym i wykształconym. Po Zesłaniu Ducha Świętego głosił Ewangelię w Palestynie, w Syrii, w Mezopotamii i Egipcie, być może również w Armenii. Poniósł śmierć męczeńską razem ze św. Szymonem. Został zabity za pomocą włóczni lub pałki w Libanie lub Persji.. Na pamiątkę śmierci przedstawiany jest w ikonografii z włócznia lub pałką, a na jego szacie umieszczany jest wizerunek głowy Jezusa. Jego ciało znajduje się w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Patron diecezji siedleckiej, Magdeburga. Jest patronem od spraw trudnych i beznadziejnych. W wielu kościołach polskich św. Tadeusz cieszy się dużym kultem, ale przebija w tym Polaków czeska Praga, gdzie Swaty Tadeaszek jest szturmowany przez wierzących i niewierzących, którzy zasypują go prośbami o pomoc spisywanymi na kartkach i wkładanymi w każdą szparę drzew w pobliżu kapliczki z Jego figurą.

W IKONOGRAFII św. Juda Tadeusz przedstawiany jest w długiej, czerwonej szacie lub w brązowo-czarnym płaszczu. Trzyma mandylion z wizerunkiem Jezusa. Jego atrybutami są: barka rybacka, kamienie, krzyż, księga, łaska, maczuga, miecz, pałki, którymi został zabity, topór. Święto Tadeusza przypada w dniu 28 października.

Przeczytaj także: 

ŚW. JUDA TADEUSZ, apostoł – mój patron

Juda Tadeusz i Szymon Gorliwy

11. Św. SZYMON

Św. SZYMON Apostoł (I .w). Ewangelie wymieniają go w ścisłym gronie uczniów Pana Jezusa. Imię Szymon (Symeon oznacza po hebr. „Bóg wysłuchał”) należało ówczesnych czasach do często spotykanych. O Szymonie ewangeliści wspominają tylko trzy razy. Św. Mateusz i Św. Marek nazywają go Kananejczykiem. Św. Łukasz mówi o nim Szymon Gorliwy (Zelota) (Mk 3,18)z żarliwością bowiem zachowywał Prawo Mojżeszowe. Z tego powodu niektórzy uważają, że zanim został uczniem Pana Jezusa, był wcześniej faryzeuszem, podobnie jak Św. Paweł przed nawróceniem. Jednakże według Anny Świderkówny i wielu innych biblistów przydomek Gorliwy podkreśla po prostu jego wielką gorliwość i zapał w służbie Panu, a nie byłego zelotę. Szymon zawsze wymieniany jest razem z apostołami Judą Tadeuszem i Jakubem Młodszym, z tego powodu też niektórzy sadzą, że obaj apostołowie byli braćmi Szymona. Tradycja chrześcijańska potwierdza te domysły. Podaje też, że po śmierci apostołów Jakuba Starszego i Młodszego Apostoł Szymon zasiadł na stolicy jerozolimskiej. Według późnych źródeł pracował na terenie dzisiejszej Brytanii(?) oraz w Babilonii i Persji. Zginął męczeńską śmiercią razem ze św. Judą Apostołem w Jerozolimie lub Persji. Obecnie relikwie Św. Szymona razem z relikwiami Św. Judy Tadeusza znajdują się w Rzymie w bazylice Św. Piotra w kaplicy Najświętszego Sakramentu. Patron diecezji siedleckiej oraz farbiarzy, garncarzy, grabarzy spawaczy, murarzy, pracowników leśnych i drwali a także beznadziejnych przypadków. Swaty Tadeaszek jest bardzo popularny w czeskiej Pradze.

W IKONOGRAFII św. Szymon w sztuce wschodniej przedstawiany jest z krótkimi włosami lub łysy, w sztuce zachodniej ma dłuższe włosy i kędzierzawą brodę.  Jego atrybutami są: księga, kotwica, palma i piła (drewniana), którą miał być rozcięty, topór, włócznia. Święto przypada 28 października.

12. JUDASZ ISKARIOTA

JUDASZ ISKARIOTA – były Apostoł. Historia męki i śmierci Pańskiej zawiera w sobie wiele wątków, z których jeden stanowi postać „czarnej owcy” wśród apostołów, Judasza Is(z)karioty. Judasz pojawia się we wszystkich Ewangeliach (Mk 3,19; Mt 10,4; Łk 6,16; J 13,2)  i w Dziejach Apostolskich (Dz. Ap 1,18), alejest szczególnie nielubiany przez czwartego ewangelistę. W ewangelii św. Jana przestawiany jest jako diabeł wśród apostołów, natomiast u ewangelisty Mateusza jest on uosobieniem chciwości i rządzy bogactwa.  Z Nowego Testamentu dowiadujemy się, że Judasz Iskariot popełnił samobójstwo. Jednakże dokładna lektura tekstu biblijnego oraz badania egzegetyczne dowiodły, że obraz Judasza nie jest tak jednoznaczny, jakby to się na pierwszy rzut oka wydawało. Imię Judasza, dosyć powszechne w ówczesnej Palestynie, występuje w tradycji chrześcijańskiej zazwyczaj z przydomkiem „Iskariota”, ewentualnie „Iszkariota”. Na temat etymologii tego słowa istnieje kilka teorii. Jedna z nich mówi, że Iskariot znaczy tyle co „Isz-Karioth“, a więc Judasz z Kariothu, miasta położonego na południu Palestyny. Jeśli teza ta jest prawdziwa, to oznaczałoby to, że Judasz był jedynym apostołem wśród dwunastu, który nie pochodził z Galilei. Od samego początku byłby on zatem „outsiderem“, kimś, któremu musielibyśmy przypisać ogromną determinację, czy wręcz idealizm, bowiem nie każdy (dziś oraz w ówczesnej Palestynie) porzucał swoje rodzinne strony, by w oddalonej o wiele kilometrów okolicy podążać za kaznodzieją o imieniu Jezus. Według badaczy biblijnych wędrownych proroków było wówczas wielu. Jeśli więc Judasz opuścił swoje rodzinne strony, to co nim kierowało? Religijna fascynacja, chęć doświadczenia niezwykłej przygody? Niektórzy badacze są zdania, że Judasz kierował się politycznymi przesłankami. Judasz mógł widzieć w Jezusie politycznego przywódcę, który uwolniłby Izrael z niewoli Imperium Rzymskiego. Założenie to potwierdzałoby inne, etymologiczne wyjaśnienie jego „nazwiska“: Judasz mógł być członkiem żydowskiej sekty sikkarian o silnych ambicjach politycznych. Zdrada Judasza mogła więc być motywowana politycznie: rozczarowany „niemesjańskim“ przesłaniem Jezusa Judasz wydaje Nazareńczyka Najwyższej Radzie Kapłanów. Judasz czując ogromne wyrzuty sumienia sam odebrał sobie życie przez powieszenie. W sposób wymowny przedstawia tę scenę „Pasja” Mela Gibsona. O samobójstwie Judasza mówi Ewangelia Mateusza oraz Dzieje Apostolskie.

12a. Św. MACIEJ

Św. MACIEJ Apostoł (+ ok. 50). Był jednym z 72 uczniów Jezusa. Wybrany przez Apostołów do ich grona na miejsce Judasza, po jego zdradzie i samobójstwie (Dz. 1,15-26). Poza opisem powołania nie ma o nim pewnych informacji. Według tradycji Maciej Apostoł głosił Ewangelię w Judei, Etiopii, Kolchidzie. Euzebiusz z Cezarei Palestyńskiej podaje, ze w Jerozolimie poniósł męczeńską śmierć przez ukamienowanie, natomiast Klemens Aleksandryjski odnotowuje, że zmarł śmiercią naturalną. Św. Maciej jest patronem Hanoweru oraz m. in. budowniczych, kowali, cukierników i rzeźników. Wzywają go niepłodne małżeństwa oraz chłopcy rozpoczynający szkołę.

W IKONOGRAFII przedstawiany jest św. Maciej w długiej, przepasanej tunice i w płaszczu. Jego atrybuty: halabarda, księga, krzyż; kamienie, miecz, topór, włócznia – którymi miął być dobity. Jego święto przypada 14 maja.

Dwunastu apostołów.doc

Co się stało z Apostołami i gdzie dzisiaj znajdują się Ich relikwie.

APC - 2014.04.04 22.04 - 001.3d

 

http://pl.gloria.tv/?media=436399

4124156827

OSTATNIA WIECZERZA  – kopia ikony wykonana jest całkowicie ręcznie na styl bizantyjski z elementami popękania.

Posted in Religia | 4 Comments »

Poświąteczne rozmyślania. „Dostali Państwo z pewnością, jak co roku, mnóstwo sms-owych życzeń?”

Posted by tadeo w dniu 28 Grudzień 2011

Dostali Państwo z pewnością, jak co roku, mnóstwo sms-owych życzeń? Ja też. Niektóre jeszcze przychodzą. Większość nie nadaje się nawet do cytowania – są tak infantylne i bezmyślne. Czyż nie tak?

Reszta też nie jest dużo lepsza – bo są to życzenia dosłownie przekopiowane z internetowej „biblioteki”. Czyż nie tak? Głupsze są tylko te z zajączkiem na Wielkanoc!

Mieli Państwo zapewne ( jak co roku…) małe kłopoty z wysyłaniem własnych życzeń?Ale nie żeby tam techniczne, tylko merytoryczne. Co napisać? Czy nie być zbyt dosłownym aby nikogo nie urazić, nie narzucać się może zbytnim „przywiązaniem” do religii? No i wreszcie komu wysłać? Wszystkim? Czy tym których lubimy i cenimy? A może tylko tym, co do których mamy pewność że chcą i potrafią przeżyć naprawdę duchowo Ten Czas? Ale takie zamykanie się tylko na swoich – jest przecież niechrześcijańskie…

Samemu mając dość tych rutynowych/rytualnych życzeń w rodzaju: dużo zdrowia i pomyślności ( jak by to były czyjeś imieniny?) ze świątecznego letargu obudziła mnie pewna audycja radiowa a dokładnie mail od słuchaczki wysłany do radia a informujący o tym że owa Pani postanowiła zaeksperymentować z inną w tym roku wigilią – była to wieczerza typu skandynawskiego ! Był surowy śledź i grzane wino! I wszystkim się spodobało. Za rok warto spróbować po tajsku, dorzucił prezenter… A mnie włosy stanęły dęba a potem zrobiło się głupio że kilka dni wcześniej delektując się tradycją i świątecznymi zwyczajami, sam narzekałem na pachnącego mułem karpia, do którego od lat nieco sam się zmuszam… ale raz w roku jem!

Ale zaraz potem przyszło otrzeźwienie.

– Co się takiego z  nami stało że to czego nie udało się zniszczyć podczas 50 lat PRLu, z taką łatwością odebrali nam specjaliści od PR-u, marketingu czy  innego tam tego i owego? Dlaczego tak bez refleksji oddalamy się od własnych korzeni? Dlaczego za mało w nas Ducha? Dlaczego przestaliśmy być sami dla siebie atrakcyjni?

Te rozważania przerwała usłyszana ( także w radiu) przepiękna pastorałka śpiewana przez Ewę Bem na zakończenie słynnego „Misia”. Pamiętają państwo co mówi wówczas jeden z uczestników tego „ogniska”? Jeśli nie to przypomnę ( z pamięci)  – „Tradycja to nasza historia której nie da się zmienić. To mowa naszych ojców. Zwyczaje. A to co powstaje wokół od nowa, to tylko nasza codzienność, która nas otacza”.

Więc na Nowy Rok każdemu życzę także auto otrzeźwienia.!

Portret: Krzysztof Ziemiec

Krzysztof Ziemiec

Urodzony w 1967 roku. Dziennikarz radiowy i telewizyjny. Obecnie prezenter „Wiadomości”  i autor programu „Niepokonani” w TVP1.

http://wpolityce.pl./artykuly/20522-poswiateczne-rozmyslania-dostali-panstwo-z-pewnoscia-jak-co-roku-mnostwo-sms-owych-zyczen

Posted in Porady różne, Religia | Leave a Comment »

Rafał Ziemkiewicz o świętach

Posted by tadeo w dniu 26 Grudzień 2011

Rafał Ziemkiewicz o świętach - niezalezna.pl(foto. GP)

W najnowszym subotniku Ziemkiewicza na rp.pl felietonista pisze o narodzeniu Chrystusa, chrześcijaństwie i najnowszym filmie Joanny Lichockiej pt.” Przebudzenie”, wyprodukowanym przez „Gazetę Polską”.

Boże Narodzenie to święto wiochy, oszołomstwa i obciachu. W ogóle, całe chrześcijaństwo ma taki właśnie sens – zaczyna swój felieton Ziemkiewicz.
Dalej czytamy:

Kamieniem węgielnym stał się ten właśnie kamień, którym budowniczowie wzgardzili i który odrzucili. Pan świata urodził się na zadupiu ówczesnej cywilizacji, w pogranicznym kraiku, a i tu nie w stolicy prowincji, tylko na wsi, w jakimś zapyziałym chlewie, w rodzinie słabo wykształconej i utrzymującej się z pracy fizycznej. Anioł poinformował o tych narodzinach tylko jakichś pastuchów, nie racząc się w ogóle pofatygować do środowisk opiniotwórczych. A i potem, kiedy Jezus dorósł i zaczął działalność publiczną, do samego końca nie było przy nim ani jednego intelektualisty, liczącego się działacza czy lidera biznesu, tylko zbieranina rybaków, celników i podobnej gołoty, nawet jakaś prostytutka.

Taki jest duch świętującego dziś chrześcijaństwa: ostatni będą pierwszymi. Można to różnie przekładać na pojęcia współczesne. Można na przykład tak: drugi obieg będzie pierwszym. A potem, z czasem (jak stało się niegdyś z kontestatorami „salonu warszawskiego”) w ogóle jedynym.

Tak, to oczywiście aluzja do filmu „Przebudzenie”, który podarowała nam pod choinkę Joanna Lichocka, i do wczorajszego artykułu Łukasza Warzechy. Nie będę dziś się wdawał ani w recenzję, ani w polemikę. Film jest zapisem zjawiska, którego tzw. elity nie zamierzają widzieć, a jeśli przyjmują coś do wiadomości, to tylko swój komentarz o nim. Zjawiska nie z tylko dziedziny polityki, z której je − co oczywiście stanowi podejście uprawnione − rozliczał Łukasz. Przede wszystkim, jest to zapis pewnego ludzkiego odruchu. Odruchu sprzeciwu wobec, jak to przy święcie ująć najdelikatniej, łajdactwa.

Przy betlejemskim żłóbku pewne sprawy powinny być proste. Żyjemy w kraju, w którym uczciwe reguły sporu, debaty publicznej i polityki, zostały złamane i są łamane coraz bardziej. W kraju do głębi niesprawiedliwym, rządzonym przez cwaniaków z wyrosłej na PRL nomenklatury. Rządzący szabrują tu dobra, które powinny być wspólną własnością i wspólnym pożytkiem wszystkich, a że granice rabunku zostały już osiągnięte, wysługują się za materialne korzyści obcym potęgom, wyprzedając dobrobyt przyszłych pokoleń. Społeczeństwo, zdemoralizowane i zagonione za zaspokojeniem najprostszych potrzeb, utrzymywane jest w bierności przekupstwem (nie wiedząc, że za pozory dobrobytu przyjdzie kiedyś zapłacić z lichwiarskim procentem) i kłamstwem. Media, zwłaszcza te najbardziej masowe, zmieniły się w jeden wielki seans nienawiści i pogardy pod adresem opozycji, w nieustające szczucie, judzenie, szydzenie i straszenie, które dzień po dniu łamać ma odruchy uczciwości i pogrążać rządzonych w apatycznym przekonaniu, że trzeba się pogodzić z podłą, głupią, nieudolną oraz złodziejską władzą, bo może być tylko jeszcze gorzej. Masa tzw. autorytetów kolaboruje w tym dziele, kłoni się przed rządzącym Towarzyszem Szmaciakiem „cnotę i mądrość jemu przypisując”, i jest za to wynagradzana.

W takim to pejzażu niektórzy chcą się czuć „wolnymi Polakami”, i potrafią się nimi czuć. Można ich postępowanie recenzować, oceniać jego skuteczność, ale nie można zapominać o pewnych prawdach podstawowych. Że żyjemy w morzu kłamstw, nawarstwionych jedno na drugim. Od założycielskich narracji o cwaniaczku i przekręconym agencie, z którego zrobiono wielkiego bohatera, o ludziach, którzy głęboko polskim patriotyzmem gardzili, a chcieli raczej nawracać reżim na założycielską ortodoksję, niż go obalać, z których zrobiono wzorce patriotyzmu − przez kłamstwa o udanej transformacji, w której jeśli sobie kto nie poradził, to tylko z własnej winy, aż po kłamstwo o cywilizacyjnym i historycznym sukcesie i „zielonej wyspie”; no i te najbardziej bolesne, kłamstwa o Tragedii Smoleńskiej, o „debeściakach”, pijanych generale i prezydencie naciskających na pilotów, i o fachowych, bezstronnych komisjach, które wszystko już wyjaśniły w duchu „konwencji chicagowskiej”.

A jak się żyje w morzu kłamstwa, to pewne rzeczy powinny być oczywiste. Choćby takie, że kłamstwem należy się brzydzić i nigdy się na nie, nawet milcząco, nie godzić. To kwestia nie tylko zasad, ale i smaku.

W takiej krainie, na zadupiu świata, pod rządami kolaboranta Heroda, pazernych arcykapłanów i sprzedajnych intelektualistów zwanych faryzeuszami zachciało się przyjść na świat Dziecinie. Nie wiem, dlaczego akurat w takim miejscu. Ale cieszmy się z tego wszyscy.

Rafał Ziemkiewicz rp.pl

Posted in Polityka i aktualności, Religia | Leave a Comment »

Dlaczego niektórzy nie cierpią świąt?

Posted by tadeo w dniu 25 Grudzień 2011

Święta Bożego Narodzenia wzbudzają nie tylko pozytywne emocje. Miłośnicy tych świąt dobrze wiedzą, za co kochają ten czas. Jednak można spotkać osoby, które nie cierpią świątecznej atmosfery, do których nie przemawiają symbole i gesty oraz cała tradycja tych świąt. Niektórzy nie lubią lub wręcz nienawidzą Bożego Narodzenia. Czasami mówią o tym wprost. Niekiedy wypisują swój gniew i złość na forach internetowych. Zazwyczaj zamykają się w sobie, wycofują, próbują jakoś „przetrzymać” czas świątecznych serdeczności.

Dlaczego niektórzy nie cierpią Bożego Narodzenia?

Wydaje mi się, że tych, których święta drażnią, wyprowadzają z równowagi lub wpędzają w depresję, można by podzielić na trzy grupy.

Jedną z nich tworzą ci, którzy nienawidzą świąt ze względu na ich religijny (bardzo mocno kojarzony z katolicyzmem) charakter. Do tej grupy osób należą wojujący ateiści oraz wyznawcy agresywnych sekt niechrześcijańskich. Święta kojarzą się im z Kościołem, a wiadomo, że Kościół „to samo zło”. Dlatego na forach internetowych wypisują bzdurne komentarze o tym, że jest to święto pogańskie, że nie wiadomo, kiedy urodził się Chrystus lub że w ogóle nie istniał. Drażni ich również obecność elementów religijnych w „przestrzeni publicznej”. Walczą ze wszystkimi znakami religijnymi. Czasami prowadzi to do absurdu. Na przykład w niektórych krajach Europy, w imię poprawności politycznej, nie wolno w miejscach publicznych stawiać choinek, gdyż kojarzą się z religią, zabrania się śpiewania kolęd lub organizowania odwiedzin Świętego Mikołaja.

Drugą grupę nienawidzących Bożego Narodzenia stanowią ci, których rani rodzinny wymiar tych świąt. „Nienawidzę dzielić się opłatkiem z rodziną. A potem w tej nerwowej atmosferze trzeba jeść. Od tego się robią wrzody. I dlatego właśnie nienawidzę świąt. Są dla mnie jak tortura. Co innego jakbyśmy się kochali z rodziną. A tak to lipa jest. Może dlatego nie umiem kochać?” – można przeczytać na jednym z forów internetowych. „Nienawidzę świąt i sztucznego bycia dla siebie miłym, dobrze że dziadki przyjdą na wigilię, bo chyba byśmy się pozagryzali przy stole” – zwierza się ktoś inny. Świąt nienawidzą osoby osamotnione, skonfliktowane z najbliższymi, takie, które nie mają do kogo wyciągnąć ręki z opłatkiem… To osoby głęboko przeżywające brak miłości. Święta, które są czasem miłości, obnażają tę bolesną rzeczywistość i bolą bardziej niż kiedykolwiek indziej. „Najgorsza jest wigilia. Ludzie, którzy na co dzień się nawzajem nie znoszą, nie lubią, a czasem nawet nienawidzą, siadają razem przy jednym stole, na twarze przywdziewają sztuczne uśmiechy i udają wielką miłość do wszelkiego stworzenia i siebie nawzajem. (…) Część nawet idzie nocą na Mszę czy śpiewa kolędy, ale jaki to ma sens, skoro nic nie zostaje z nauk, które niesie ze sobą narodzenie Dzieciątka?” – pisze Ala, 29 lat, urzędniczka z Opola.

Trzecią grupę nienawidzących świąt stanowią „letni katolicy”. Ci nie wiedzą, co począć z dniami, w których nie wypada nie połamać się opłatkiem, nie pójść na Pasterkę…
Tam, gdzie brakuje wiary – nawet święta stają się problemem.

Ks. dr Zbigniew Sobolewski
Autor jest sekretarzem generalnym Caritas Polska.

http://www.naszdziennik.pl

Posted in Religia | Leave a Comment »

Opowieśc wigilijna – recepta na szczęśliwe życie

Posted by tadeo w dniu 24 Grudzień 2011

23 grudnia, piątek

Od wielu lat żyję samotnie i jestem szczęśliwy. zarabianie pieniędzy i powiększanie majątku to moje powołanie. Dzięki temu czuję się spełniony.
Nie tracę czasu na brednie, takie jak Święta Bożego Narodzenia. Te święta z powodu kupowania licznych upominków jedynie wyciągają fundusze z naszej kieszeni, ani się obejrzeć, a jest się biednym jak mysz kościelna. Mój siostrzeniec Fred jest taki nierozsądny! W święta trwoni wszystkie pieniądze , a co najdziwniejsze mu to nie przeszkadza, chociaż zarabia tylko 15 szylingów tygodniowo! Bardzo irytuje mnie gwar panujący w domach i na ulicy podczas przygotowań do wigilijnej kolacji. Cenię sobie spokój oraz ciszę są to moi jedyni sojusznicy w zarabianiu pieniędzy. Tak naprawdę wszyscy inni są przeciwko mnie. Często nachodzą mnie żebracy z prośba o wspomożenie ich datkami. Według mnie są to próżniacy, którzy sami niczego nie osiągnęli! I to niby ja mam ich utrzymywać?!
Jestem już bardzo stary, lecz nie mam zamiaru spocząć na laurach. Sam pragnę uczciwie przepracować całe życie. Uważam, że należy bez reszty angażować się w pracę i być rozsądnym w rozporządzaniu pieniędzmi.

Tak właśnie spostrzegałem kiedyś życie, ta kartka z pamiętnika mówi o tym wiele. Jednak pewnej nocy to się zmieniło. Odwiedziły mnie cztery duchy. Pierwszym z nich był mój zmarły wspólnik Jakub Marley, zapowiedział on trzy pozostałe duchy. Początkowo nie wierzyłem, ale kiedy odwiedził mnie pierwszy z zapowiedzianych przez Marleya duchów, który ukazał mi moje przeszłe wigilie, zacząłem coraz bardziej wierzyć. Za jakiś czas odwiedził mnie kolejny duch, który pokazał mi teraźniejsze święta. Zobaczyłem wtedy rodzinę Boba , mojego pracownika. Pomimo, że traktowałem go okropnie, choć wtedy nie zdawałem sobie z tego sprawy, Bob wraz ze swoja rodzina wzniósł toast za moje zdrowie. Kolejnymi osobami, które ujrzałem byli mój siostrzeniec Fred i jego żona, oni także wznieśli toast za moje zdrowie, chociaż odrzuciłem ich zaproszenie i prezent.Kiedy odwiedził mnie ostatni duch poznałem swoją przyszłość.Widziałem swoich służących jak po mej śmierci wynoszą rzeczy z domu. Dostrzegałem też siebie leżącego w łóżku. Zobaczyłem osoby, które szanowałem , a w ich mniemaniu byłem starym kutwą. Ujrzałem swój grób, przy którym nie było nikogo. Przestraszyłem się. myślę, że to te dwa duchy teraźniejszości i przyszłości miały największy w pływ na moją przemianę. Z egoistycznego skąpca i dziwaka stałem się, który żałował każdej sekundy stałem się człowiekiem pogodnym , chcącym żyć i naprawiać wcześniej popełnione błędy.

Drogi Czytelniku, a teraz pragnę udzielić Ci kilku rad byś wiódł szczęśliwe życie i nie popełnił tych samych błędów co ja. Moją pierwszą wskazówką może być na pewno ciepło rodzinne. Pamiętaj abyś na pierwszym miejscu stawiał dom i najbliższych. Nie warto piąć się po szczeblach kariery zawodowej, gdy wracając do domu nikt na ciebie nie czeka. To bardzo smutne. Wiedz także, że rodzina pozostanie na zawsze, a nawet najlepszy wspólnik może okazać się parszywcem. Pokazuj swoje szczęście poprzez bycie miłym dla innych ludzi, uśmiechaj się do nich, cieszenie się z każdej drobnostki. Po drugie nie szczędź na szczęściu innych. Jeżeli Tobie się nie powodzi, nie warto jest być zazdrosnym i przeszkadzać innym w tym szczęściu. To ty będziesz miał poczucie winy jeśli zrobisz coś głupiego. Przesłaniem mojego listu będzie na pewno to, aby pieniądze nie przesłaniały Ci całego świata tak jak mi kiedyś. Owszem można za nie dużo dostać i kupić, ale dzięki nim nie osiągniesz tego co jest najważniejsze czyli miłości, szczęścia, czy przyjaźni. Abyś był szczęśliwy pomagaj innym na miarę swoich możliwości, przy każdej możliwej okazji, Ludzie zobaczą, że masz np. pieniądze i że jesteś szczęśliwy kiedy możesz pomóc innym. Najważniejsze byś cieszył się z każdego dnia, korzystał z życia i radośnie obchodził każde święta.
Tak właśnie według mnie wygląda recepta na życie szczęśliwe.
Życzę Ci powodzenie i wytrwałości w czynieniu dobra. Mam nadzieję, że moje rady i twój upór w dążeniu do celu pozwolą osiągnąć Ci kiedyś pełnię szczęścia. Powodzenia.

Posted in POLECAM, Porady różne, Religia | Leave a Comment »

Połatani ludzie

Posted by tadeo w dniu 23 Grudzień 2011

Przyzwyczailiśmy się do widoku bezdomnych na naszych ulicach, w dworcowych korytarzach, żebrzących przy sklepach. Często przechodzimy obojętnie lub – z powodu lęku, uprzedzeń bądź niewiedzy – nie umiemy się wobec nich zachować.

Odciskamy na nich ślad własnych opinii, naznaczamy gotowymi teoriami, przyszywamy przysłowiowe łatki, zostawiamy problem za sobą, a sami pozostajemy w utartych schematach. Kierujemy się sloganami, nie dając sobie szansy, by spojrzeć głębiej, a im, by coś zmienić.

Samotność
– Najgorsza w bezdomności jest samotność. To prawdziwe przekleństwo. Człowiek jest bezradny. Nie ma przy sobie osoby, która się zatroszczy, potrzyma za rękę – mówi drżącymi wargami i powstrzymuje płacz Robert, od 9 lat bez domu. – Były przerwy, że gdzieś mieszkałem, np. w ośrodku, ale to nie dom, bo tam nie miałem nic swojego. Bezdomny jestem od rozwodu z Gabrysią. Po pięciu latach małżeństwa rozpoczęły się moje problemy z piciem, a po dziesięciu latach rozpadł się nasz związek.

 

Image
fot. Voce di Padre Pio

 

 

Robert kocha przyrodę, wędkowanie i chodzenie po górach. Interesuje się historią, kulturami starożytnego Egiptu, Asyrii i Bizancjum. Mocno wierzy w istnienie aniołów i jest pewny, że spotyka je na swojej drodze. Najbardziej lubi filozofować o miłości, relacjach między kobietą i mężczyzną, a myśli przelewa na papier. W jednym ze swoich tekstów zanotował: „Jakby Anioł przeszedł przez pokój, tak mówi się, gdy szczęście woła. A dla mnie wiersze, które piszę, są przejściem tego Anioła”.

– Największym zagrożeniem dla mnie, alkoholika, jest bycie samemu – mówi z przekonaniem. – Szukam miłości. Sypiam w zakamarkach, w krzakach, jeżdżę na gapę nocnymi autobusami, nawet jeśli mnie złapią, to i tak nie mogą mi nic zabrać, bo niczego nie posiadam na własność…

Miodowe duszpasterstwo
Pan Bóg chce nam dzisiaj powiedzieć, że nie odkryjemy Go w pełni, jeśli nie pochylimy się nad bezdomnymi. On się z nimi utożsamił – podkreśla Piotr Wardawy, kapucyn. Prowadzi w Warszawie duszpasterstwo dla bezdomnych, skupione wokół jadłodajni przy Miodowej.

– Cztery lata temu zgłosił się do nas człowiek, który już od jakiegoś czasu pomagał siostrom misjonarkom z Ojcówka, i zadeklarował, że chce udostępnić swój hotelik na rekolekcje dla bezdomnych. Pierwszy taki wyjazd siostry zorganizowały na Boże Narodzenie. Zobaczyły wówczas, że tego rodzaju spotkania powinny odbywać się częściej, i zaproponowały nam poprowadzenie jednej serii rekolekcji. Oczywiście na tym się nie skończyło. Od tamtej pory odbywają się one systematycznie. Teraz co roku (przynajmniej raz na dwa miesiące) prowadzą je kapucyni oraz zaprzyjaźnieni kapłani. Na spotkania przyjeżdża około 40 bezdomnych – opowiada brat Piotr.

– Bezdomni zaczynają wracać do Kościoła, zaczynają się spowiadać, czytać słowo Boże, rozmawiać, dzielić się swoimi doświadczeniami. Przy jadłodajni prowadzimy dla nich duszpasterstwo – tak rozumiem wszystkie nasze działania. Na cotygodniowe spotkania ze słowem Bożym przychodzi około 60 osób.

Kapucyn podkreśla, że chciałby pokazać swoim podopiecznym Kościół, w którym jest dla nich miejsce, przyjazne środowisko: – Naszym celem jest zaszczepić w nich wiarę w to, że Pan Bóg to ostatnia deska ratunku, gdyż największego problemu nie stanowi brak domu, ale samotność. Najważniejsze jest, żeby bezdomny w chwili śmierci wiedział, do kogo ma wołać.

Brakujące ogniwo
Kapucyni zorganizowali w tym roku pierwsze wędrowne rekolekcje dla bezdomnych, których głównymi bohaterami były osiołki z prywatnej hodowli Jarosława Sekuły.

– Oni w niesamowity sposób zaprzyjaźnili się z tymi zwierzętami. Osły są bardzo komunikatywne, co bezdomni szybko wyczuli. Przyjęli odpowiedzialność za prowadzenie i doglądanie zwierząt. Jeden z uczestników przyznał się, że tak się przejął zadaniem, że nawet śnił o osiołkach – wspomina brat Piotr. – Byłem zaskoczony, bo ta wyprawa nie wymagała ode mnie żadnego wysiłku organizacyjnego, wszystko samo się zgrało, oni wiedzieli doskonale, co mają robić. Mieliśmy też czas na wzajemne poznawanie się, na rozmowy, rozwiązywanie konfliktów.

Zakonnik wspomina również zeszłoroczną inicjatywę pomocy powodzianom. Z grupą 13 bezdomnych pomagali usuwać skutki powodzi. – Wtedy zobaczyłem, że ci bezdomni to grupa do zadań specjalnych. Oni naprawdę chcieli pomóc i czuli się potrzebni.

– Często wykluczamy ubogich z życia społecznego, z Kościoła z powodu nieumiejętności ich zaakceptowania, a tak naprawdę wyrzucamy skarb. Oni są brakującym ogniwem w życiu Kościoła. Bezdomni uczą mnie szacunku do człowieka i odpowiedzialności za własne czyny i słowa względem drugiego. Charakteryzuje ich pewien rodzaj przejrzystości: jak ktoś jest zły, to jest zły naprawdę i nie owija w bawełnę – zauważa kapucyn.

Na cztery łapy
Robert oprócz braku domu i pracy, alkoholizmu, samotności zmaga się obecnie z problemami zdrowotnymi – ma złamaną nogę. Ale w tym wszystkim poruszający jest jego optymizm. Śmieje się, że już wiele razy był w tarapatach, a jednak spadał jak kot na cztery łapy. Jest pewny, że to nie jego zasługa.

– Wszystko, co się dzieje w moim życiu, nie jest przypadkiem. Bóg tak układa mi ścieżkę…

– I wiesz, co jeszcze chciałbym zrobić? – pyta, chcąc podzielić się swoim marzeniem. – Pojechać do Izraela i wejść na górę Tabor. Mam przeczucie, że tam czeka na mnie Pan Bóg i chce, żebym tam wszedł. Nie wiem, co stanie się później, ale chcę tam dotrzeć.

– Bezdomność i alkoholizm to mój krzyż, ale czuję, że nie niosę go sam. On zawsze pomaga mi ten krzyż dźwigać. Pamiętam pierwszą Paschę we wspólnocie neokatechumenalnej – była prawie północ, przed porankiem Zmartwychwstania. Pomyślałem wtedy: Panie Boże, nie chcę już nieść tego krzyża, czy będziesz moim Szymonem? I usłyszałem: „Ty nie niesiesz go sam, pozwól mi Twój krzyż nieść za Ciebie”. To huczało mi w uszach jak potężny trzask. Cały czas tak to czuję. Czuję, że przy tym krzyżu jesteśmy obaj – zwierza się Robert.

Innego znaku nie będzie
Główna ulica miasta z kolorowymi butikami. Tłum ludzi. Muzyka dochodząca z klubów. Atmosfera zabawy i beztroski. Zakupy, własne sprawy, dzwoniące komórki i tysiące spraw do załatwienia. Na chodniku leży człowiek, skulony, brudny, w przemokniętym ubraniu, bezdomny. Kolejna przeszkoda na drodze czy może znak, by się zatrzymać, by odczytać coś więcej?

Agata Rajwa

„Głos Ojca Pio” [71/5/2011]


 

Image
fot. Per Olsson/Dreamstime.com

 

 

Mądrość pustelnika

Samotność, ta cisza, nie jest wcale pustką.
Ja także nie jestem z tej bajki współczesnej.
Jest ona książką, kwiatem i melodią,
myślą piękną, dążeniem wzniosłym, ideałem,
co nie pozwala być jak zwierzę dzikie,
którego żywot śladu nie zostawia…

Jest to odwieczna misja poszukiwań
całego piękna w gwiazdach rozsianego i najwyższego ideału,
w którego mocy straszliwej jest WIEDZIEĆ!
Kto skarb ów posiądzie, ten będzie bogaczem
odzianym w łachmany, śpiącym na kamieniu.

wiersz Roberta

http://glosojcapio.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3080&Itemid=96

Posted in Ojciec Pio, Religia, Reportaż, Świadectwa | Leave a Comment »

Skąd się wzięła kolęda

Posted by tadeo w dniu 18 Grudzień 2011

Najbardziej lubiane polskie kolędy śpiewamy na melodie: poloneza, kujawiaka i oberka. Kolędę najpopularniejszą na świecie – „Cicha noc” – pierwszy raz wykonano na pasterce z akompaniamentem… gitary.

Zobacz także

Być może pieśń „Stille Nacht, heilige Nacht”, którą przetłumaczono na ponad 300 języków i narzeczy i śpiewa się ją na całym świecie, w ogóle by nie powstała. Na szczęście w alpejskiej wiosce Oberndorf niedaleko Salzburga w 1818 roku zepsuły się sfatygowane i – jak głosi legenda – ponadgryzane przez myszy organy. Żeby mimo awarii instrumentu nadać odpowiednią oprawę nocnej mszy św., tamtejszy wikary, ks. Josef Mohr sięgnął po napisany dwa lata wcześniej tekst i pokazał go organiście i nauczycielowi muzyki Franzowi Gruberowi. Ten w ciągu kilku godzin skomponował pieśń na gitarę, dwa głosy i chór. Pasterka celebrowana przez proboszcza, ks. Josefa Kesslera udała się nadzwyczajnie. Gruber grał na gitarze i śpiewał basem, a ks. Mohr wykonał partie tenorowe. Pieśń bardzo podobała się parafianom.

Jeśli wierzyć tradycji, do napisania tekstu kolędy natchnęło Josefa Mohra wezwanie, tuż przed świętami, do ubogiej parafianki, żony węglarza. Kobieta po porodzie poczuła się na tyle źle, że w nocy posłała po księdza, by ochrzcił dziecko, a ją przygotował na śmierć. Najbiedniejsza kobieta we wsi rodząca dziecko w nocy skojarzyła się księdzu z sytuacją Świętej Rodziny z Nazaretu. Zaraz po powrocie, zanim ostygły emocje, napisał tekst przyszłej kolędy.

Nie wiadomo, czy jej sława przekroczyłaby granice małej alpejskiej parafii. Na szczęście do zreperowania poniszczonych przez gryzonie mieszków organowych wezwano Karola Maurachera, organmistrza i stroiciela z Zillental. Kiedy remont był zakończony, kazał Franzowi Gruberowi zagrać coś na próbę. Ten wykonał swą ulubioną kolędę „Stille Nacht”. Zachwycony Mauracher zabrał nuty ze sobą i z tyrolskiej doliny ruszyły one w świat. Rodzina miejscowych rękawiczników zaśpiewała pieśń po raz pierwszy w Lipsku. Wkrótce grała ją już dworska orkiestra w Berlinie. Cztery lata po premierze usłyszał ją cesarz w Wiedniu. W końcu pieśń trafiła także za ocean, do USA.

Charakterystyczne dla polskiej pobożności kolędy kołysankowe zawdzięczamy,
jak się łatwo domyślić, kobietom. Zwyczaj śpiewania kolęd połączony z kołysaniem figurki Dzieciątka był kultywowany przede wszystkim w żeńskich klasztorach

Tłumaczono ją wiele razy, w sumie na ponad 300 języków i narzeczy. Powstawały coraz nowe wariacje tekstu kolędy. U nas w użyciu są dwie wersje, tzw. śląska i ogólnopolska. Ale to nie powinno dziwić, skoro tylko po łacinie pieśń ta jest wykonywana z 11 różnymi, choć podobnymi w klimacie tekstami.

Paradoks Narodzenia

Za najpopularniejszą polską kolędę uważa się śpiewaną na melodię poloneza do tekstu Franciszka Karpińskiego pieśń „Bóg się rodzi, moc truchleje”.

Czołowy poeta okresu sentymentalizmu, autor m.in. „Laury i Filona”, umieścił ją w zbiorze „Pieśni nabożnych” wydanym w 1792 roku w wydawnictwie bazylianów w Supraślu. Paradoks Bożego Narodzenia, czyli przyjście Boga na świat jako człowieka, i to w biedzie stajni betlejemskiej opisał za pomocą kilku par sprzecznych epitetów: moc – truchleje, Pan niebiosów – obnażony, ogień – krzepnie, blask – ciemnieje, ma granice – nieskończony, wzgardzony – okryty chwałą, śmiertelny – Król nad wiekami. Zwrotkę kończy nawiązujący do tekstu Janowej Ewangelii wers: a słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami.

Kolędę zamyka śpiewana chętnie do dziś zwrotka zaczynająca się od słów: „Podnieś rękę, Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą”. W czasach zaborów śpiewaną – pod presją cenzury – w wersji „Błogosław krainę miłą”.

– Warto zaznaczyć, że pieśń ta nie od razu była śpiewana na melodię poloneza – mówi prof. Remigiusz Pośpiech z Katedry Muzyki Kościelnej Wydziału Teologicznego UO. Pierwotnie miała ona melodię chorałową, z elementami kresowej dumki. Odkąd śpiewano ją na melodię poloneza, bardzo się spopularyzowała.

Miarą tej popularności jest i to, że w stanie wojennym do kolędy Karpińskiego jeden z internowanych księży dopisał zwrotkę: „Pociesz, Jezu, kraj płonący/ Zasiej w sercach prawdy ziarno/ Swoją siłę daj walczącym/ Pobłogosław »Solidarność«/ Więźniom wszystkim daj wytrwałość/ Pieczę miej nad rodzinami/ A słowo stało się Ciałem/ I mieszkało między nami”.

Dziś nikt już jednoznacznie nie rozstrzygnie, czy polonez, który stał się melodią kolędy, a przypisywany jest chętnie Karolowi Kurpińskiemu, ma swoje korzenie w polonezie koronacyjnym królów polskich, w XVIII-wiecznej pastorałce czy może we wcześniejszej pieśni o Bożym Narodzeniu: „W żłobie leży, któż pobieży”. Ta popularna kolęda wyszła spod pióra autora mającego znaczące miejsce w polskiej literaturze, ks. Piotra Skargi, kaznodziei na dworze króla Zygmunta III Wazy. Jej za melodię posłużył polonez tańczony na dworze króla Władysława IV. Autorem pięknej pieśni „Mizerna cicha” jest znany poeta Teofil Lenartowicz. Polskie kolędy powstawały w szczególnych okolicznościach. Znana, choć smutna w brzmieniu kolęda „Nie było miejsca dla Ciebie” została napisana w obozie koncentracyjnym w Gusen.

Już aniołowie śpiewali

– Nie ma wątpliwości, że śpiewanie należy od początku do tradycji związanej z Bożym Narodzeniem – uważa Remigiusz Pośpiech. – Zgodnie z Ewangelią św. Łukasza pasterze biegną do betlejemskiej szopki, by zobaczyć Dzieciątko, przynagleni śpiewem aniołów, a wracając, wielbią Boga, także śpiewem.

Nie od razu do pieśni o Bożym Narodzeniu przylgnęła nazwa kolędy. Pierwotnie nazywano tak pieśni towarzyszące składaniu życzeń noworocznych. Dopiero w XVIII wieku utrwaliło się pojęcie kolędy na określenie pieśni świątecznej, a kolejne sto lat później podział na kolędy, czyli śpiewy wykonywane w kościele, towarzyszące mszy św. i ludowe, domowe, często luźniejsze w charakterze, pastorałki wykonywane przez amatorów, kolędników. Przyczynił się do tego Michał Marcin Mioduszewski, wydając w połowie XIX wieku śpiewnik „Kolęd i pastorałek”.

– Symbolicznie ten podział utrwalił się także w obrazach Bożego Narodzenia i na kartkach świątecznych – zauważa prof. Pośpiech. – Aniołowie wyobrażani są ze zwojami nut i szlachetnymi instrumentami, np. skrzypcami w ręku. Pasterze grają z pamięci na fujarkach, gęślach, dudach itp. Dziś podział na kolędy i pastorałki się zatarł, bo też większość pastorałek wypadła z powszechnej świadomości, a i kolęd częściej słuchamy, niż je śpiewamy.

Kolędy bez Dzieciątka

Pierwsze kolędy w Europie – w Polsce, w Niemczech i Czechach – były przekładami kościelnych hymnów łacińskich i pojawiły się już pod koniec średniowiecza, w wieku XV. Najstarsza polska kolęda, zanotowana w 1424 roku, autorstwa magistra praskiego Szczekny i spowiednika królowej Jadwigi, nosiła tytuł „Zdrow bądź Krolu Anielski”. Dziś nie jest już w naszych kościołach śpiewana, a i na płytach z muzyką religijną niełatwo ją znaleźć. Wyparły ją późniejsze utwory, bliższe współczesnej wrażliwości, przede wszystkim barokowe, śpiewane na melodię tańców polskich. To ciekawe, że średniowieczne pieśni wielkanocne zostały w tradycji do dziś, repertuar kolędowy zmieniał się znacznie szybciej.

Prof. Pośpiech podkreśla, że w kolędzie średniowiecznej nie ma jeszcze mowy o Dzieciątku. Zwykle „importowane” do nas z łaciny przez Czechy śpiewy, oddają cześć Chrystusowi Królowi i Zbawcy. Nie spotkamy w nich tak lubianych przez nas dzisiaj sentymentalnych wzruszeń związanych z szopką i pasterzami. W podobnym tonie utrzymana jest także XVIII-wieczna i popularna do dziś kolęda „Tryumfy Króla Niebieskiego”. Spotykamy w niej już wprawdzie pasterzy, ale chwałę odbiera tu „Bóg na wysokości”, nie Jezus – Dziecko. I jeszcze jedna ciekawostka. We wczesnych kolędach często pojawia się zawołanie Alleluja – nawiązujący do kultury żydowskiej okrzyk radości (wysławiajcie Jahwe). Później stanie się ono typowe niemal wyłącznie dla pieśni o Zmartwychwstaniu.

Kołysanki z klasztoru

Kolędy o Dzieciątku, tak lubiane, szczególnie przez dzieci, zawdzięczamy przede wszystkim św. Franciszkowi z Asyżu. Ustawił on jako pierwszy szopkę z Dzieciątkiem w kościele w Greccio, zapoczątkował tym samym zwyczaj odgrywania rozmaitych misteriów i jasełek na Jego cześć, słowem zmienił on – w XIII wieku – bożonarodzeniową wrażliwość Europejczyków.
– Takie wyobrażenie Boga, w postaci bezbronnego Dziecka, stało się ludziom zwyczajnie bliższe – zauważa Remigiusz Pośpiech. – Bóg Zbawiciel był obecny w świadomości wierzących przez cały rok. Boże Narodzenie wyróżniało się eksponowaniem Jezusa – Dziecka. Już w XVI wieku pojawia się w Polsce „piosnka na dzień Narodzenia Pańskiego” ze słowami: „Nużmy dziatki zaśpiewajmy z weselem”, adresowana wprost do dzieci. Do takiej poetyki nawiązują też późniejsze kolędy, śpiewane do dziś: „Dzieciątko się narodziło” czy „Przystąpmy do szopy, uściskajmy stopy”.

Charakterystyczne dla polskiej pobożności kolędy kołysankowe zawdzięczamy, jak się łatwo domyślić, kobietom. Zwyczaj śpiewania kolęd połączony z kołysaniem figurki Dzieciątka był kultywowany przede wszystkim w żeńskich klasztorach – klarysek, benedyktynek itp. Najwyraźniej w siostrach ożywały macierzyńskie uczucia. Stąd w kolędach tych obecna jest nie tylko Matka Boża, ale też są one utrzymane w poetyce kołysanki. Taki właśnie charakter mają kolędy „Lulajże Jezuniu”, „Gdy śliczna Panna”, „Śliczna Panienka Jezusa zrodziła” itp. Ich melodie nierzadko pochodziły z prawdziwych kołysanek śpiewanych przez mamy dzieciom.

W kolędach nie może też zabraknąć obrazu betlejemskiej nocy i motywu pasterzy śpiewających „Gloria in excelsis Deo”. Są one obecne zarówno w najstarszych, a śpiewanych do dziś XVII-wiecznych kolędach „Przybieżeli do Betlejem”, „Anioł pasterzom mówił”, jak i w nowszych – „Wśród nocnej ciszy” i „Bracia, patrzcie jeno”.

Na narodową nutę

– W okresie baroku zwłaszcza do pastorałek przeniknęły miejscowe realia. Pasterze przybierają swojskie imiona: Stach, Grześ, Maciek, Bartek i grają na ludowych instrumentach: organkach, fujarkach, dudach, rogu – dodaje Remigiusz Pośpiech. – Poezja utworów typu „Kapela generalna tak wokalistów, jako i instrumentalistów przez pastuszków bethlemskich praktykowana” nie była wysokiego lotu. Te utwory były już tak zeświecczone, wyprane z treści bożonarodzeniowych, że synody zaczęły ich zakazywać, nawet jeśli powstawały one w środowiskach zakonnych. Słowem i bez supermarketów Boże Narodzenie się sekularyzowało.

O ile barokowe pastorałki przenoszą realia Bożego Narodzenia do swojskiej przestrzeni, kolędy nadają betlejemskim wydarzeniom narodową oprawę muzyczną.

– Na melodię poloneza śpiewamy m.in. wspomnianą już kolędę „Bóg się rodzi”, „Dzisiaj w Betlejem”, „Bracia patrzcie jeno” – mówi prof. Pośpiech. Wzorzec melodyczno-rytmiczny mazura związany jest z pieśniami typu „W żłobie leży”, „Ach ubogi żłobie”, „Z narodzenia Pana”. W klimacie kujawiaka utrzymane są kolędy: „Pasterze mili, coście widzieli”, „Jezus malusieńki”, „A cóż z tą Dzieciną”. „Hej w dzień narodzenia” można śmiało zaśpiewać jako skocznego oberka. Oczywiście, kolędy nigdy nie były tańczone, za to w czasach niewoli wyznaczały pewien kanon narodowego stylu w muzyce. Gdyby ktoś chciał dopisać do kolędy zwrotkę o tym, że razem z Chrystusem rodzi się Polska, toby go cenzor powstrzymał, ale zabronić śpiewania poloneza czy mazura nie mógł. Nic dziwnego, że te „taneczne” kolędy do dziś są najbardziej popularne.

Posted in Religia | Leave a Comment »

W Ogrodzie Boga – Amy Steedman

Posted by tadeo w dniu 18 Grudzień 2011

W Ogrodzie Boga. Fascynujące opowieści o świętych Steedman 

Czytaj więcej z tej książki:

Święta Urszula

Święty Benedykt

Święty Krzysztof

Święta Katarzyna ze Sieny

Święty Augustyn z Hippony

Święta Cecylia

Święty Idzi

Święty Mikołaj

Święta Wiara

Święci Kosma i Damian

Oglądaj ilustracje z tej książki:

W Ogrodzie Boga – galeria

http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/3389-wita-katarzyna-ze-sieny

Posted in Książki (e-book), Religia, Święci obok nas | Leave a Comment »

Bł. Honorat Koźmiński

Posted by tadeo w dniu 15 Grudzień 2011

 

Honorat Koźmiński urodził się w Białej Podlaskiej 16 X 1829 r. jako syn Stefana i Aleksandry z Kahlów. Rodzice nadali mu  – zgodnie z ówczesnym zwyczajem – cztery imiona: Florentyn, Wacław, Jan, Stefan. W domu wołano go drugim imieniem – Wacław. Natomiast imię Honorat otrzymał w zakonie kapucyńskim.

Wychowany w   duchu religijnym, w okresie szkoły średniej w Płocku zachwiał się w wierze.W czasie studiów w Warszawie posądzony o udział w spisku w 1846 r. został aresztowany przez policję carską. W celi więziennej X pawilonu Cytadeli przebył ciężką chorobę tyfusu i głębokie doświadczenie wewnętrzne. Sam napisał o tym, że „Jezus przyszedł do mnie  do celi więziennej i łagodnie do wiary doprowadził”.

W 1848 r. wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Profesję zakonną złożył 21 XII 1849 r., a święcenia  kapłańskie przyjął 27 XII 1852 r. Od pierwszych lat kapłaństwa przyświecała mu idea, aby można ludziom dać poznać miłość Boża.

W 1864 r., gdy władze carskie skasowały klasztory, O. Honorat razem ze swymi współbraćmi został wywieziony do klasztoru w Zakroczymiu i tam poddany rozmaitym represjom. W tej niezwykle trudnej sytuacji zaufał całkowicie Bożej Opatrzności mówiąc do współbraci, którym władze carskie proponowały emigracje: Tu nas Pan Bóg chce mieć, a wiec tu pracować będziemy.

W drugiej połowie XIX w. Kościół w Polsce bardzo był prześladowany przez rządy carskie. Biskupi i kapłani byli ograniczeni w swej działalności, a zakonnicy i zakonnice przez kasatę rozproszeni. O. Honorat u Boga szukał sposobu podtrzymania Kościoła i pomocy swoim prześladowanym rodakom. Każdego dnia wiele godzin poświęcał na adorację Najśw. Sakramentu i rozważanie Ewangelii. Zrozumiał, że podobnie jak dotychczas winien poświęcać się pracy w konfesjonale, by formować ludzi duchowo.

W tajemnicy ukrycia Boga przed światem, w ukrytym życiu Jezusa i Maryi w Nazarecie odnalazł wzór i pomysł dla nowej formy zakonnego życia ukrytego. Gorliwych penitentów i penitentki, objawiających powołanie zakonne i chętnych wyjechać za granicę, gdyż nowicjaty w kraju były zamknięte, zachęcał do pozostania. Formował z nich wspólnoty oparte o poszczególne grupy stanowe czy zawodowe.

W ten sposób na ziemiach polskich O. Honorat zapoczątkował nową formę zakonnego życia ukrytego – bez habitu i bez odznak zewnętrznych. W latach 1855-1895 O. Honorat w Zakroczymiu, a od 1892 r. w Nowym Mieście nad Pilicą założył 26 wspólnot religijnych, z których uformowały się liczne zgromadzenia zakonne. Obecnie jest ich 16, w tym 3 habitowe, 13 bezhabitowych, a wśród nich 1 męskie i 12 żeńskich.

Ojciec Honorat przez swoją działalność zakonotwórczą wydatnie przyczynił się do podtrzymania obecności Kościoła na ziemiach polskich pod zaborem rosyjskim. Pod koniec XIX w. honorackie zgromadzenia liczyły około 10 tyś. braci i sióstr, młodych ludzi, mężczyzn i kobiet żyjących ideałami ewangelicznymi w swoim środowisku.

Wiele czasu poświęcił też Bł. Honorat w klasztornym odosobnieniu pracy pisarskiej. Tworzył dzieła o charakterze ascetycznym, które dopomagały ludziom do pogłębiania życia religijnego i codziennej pobożności. Pozbawiony słuchu i cierpiący fizycznie resztę lat spędził na modlitwie i kontemplacji. Odszedł do Pana w powszechnej opinii świętości 16 XII 1916 r. w Nowym Mieście nad Pilicą.

Posted in Filmy religijne, Religia, Święci obok nas | Leave a Comment »

Kościół św. Mikołaja w Mirze

Posted by tadeo w dniu 12 Grudzień 2011

W mojej parafii rekolekcje adwentowe w tym roku prowadzi ks. Aleksander ur. na Grodzieńszczyźnie, aktualnie  proboszcz w parafii św. Mikołaja w Mirze na Białorusi koło Nowogródka. Kapłan wielkiej otwartości i „lekkiego języka”.

ks. Aleksander Sewastianowicz

Ks. Aleksander urodził się na Białorusi. Ukończył Wyższe Seminarium Duchowne we Wrocławiu w 2000 roku. Pracował na różnych placówkach duszpasterskich na wschodzie Europy, m.in. w Moskwie. Od kilku miesięcy mieszka w Mirze na Białorusi. Jest tam zabytkowy kościół, który od czasów wojny nie posiadał stałego proboszcza i potrzebuje renowacji.

Ks. Oleg pozyskuje środki materialne głosząc rekolekcje i szukając sponsorów w Polsce oraz na zachodzie Europy. W naszej parafii dał się poznać jako kapłan wielkiej otwartości i „lekkiego języka”. Posługując się przykładami ze swojego życia, wskazywał na potęgę wiary i potrzebę zapraszania Boga do swojego życia. Problemy człowieka często mają swoje źródło w braku przebaczenia i trwania w grzechu. Stąd też otwarcie się na Boże przebaczenie, modlitwa prostymi słowami i zaufanie Bożemu miłosierdziu, może przynieść wręcz cudowne rozwiązania.

Serdecznie dziękujemy ks. Aleksandrowi za obecność wśród nas i podzielenie się swoją wiarą. Mamy nadzieję na kolejne spotkania w naszej parafii.

Poniżej zostawiamy wizytówkę ks. Aleksandra. W jego imieniu dziękujemy za wszelkie datki, które przysłużą się do renowacji kościoła św. Mikołaja w Mirze.

Mir. Kościół św. Mikołaja.

Zobacz także:

Posted in Polskie Kresy, Religia | 2 Comments »

Roman Kluska – Jak być szczęśliwym i osiągnąć sukces

Posted by tadeo w dniu 11 Grudzień 2011

Posłuchaj teraz

Dnia 1 grudnia br. w auli PWSW w Przemyślu, odbyło się spotkanie z Romanem Kluską. Polski przedsiębiorca, twórca i były prezes giełdowej spółki Optimus SA, producent kas fiskalnych,twórcą wydawnictwa i księgarni wysyłkowej „Prodoks”, portalu Onet.pl. Laureat Nagrody Kisiela 2003 za „walkę z bezprawiem aparatu państwowego”, tegoroczny laureat nagrody im. bp. Romana Andrzejewskiego za zasługi dla rolnictwa i rozwoju terenów pozamiejskich. W ostatnich latach ufundował kilka ośrodków formacyjno-rekolekcyjnych, domów spokojnej starości a największym chyba darem jest w znacznej mierze sponsorowana budowa sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. Obecnie poświęcił się promocji hodowli owiec oraz zdrowej żywności sprzedawanej przez niego pod marką „Prawdziwe Jedzenie”. Tematem wykładu były słowa: „Jak być szczęśliwym i osiągnąć sukces„. Pan Roman na przykładzie własnej historii życia ukazał jak znikome stają się nieraz być wielkie ludzkie plany jeśli w tym wszystkim brakuje Boga. Osobiste doświadczenie cierpienia i zarazem Bożej miłości uczyniły go szczęśliwym człowiekiem. Spotkanie skierowane było przede wszystkim do studentów PWSW i uczniów przemyskich szkół średnich Roman Kluska – PWSW – wykład  24,14 MB – posłuchaj wykładu

Organizatorem wykładu było KSM parafii Przemyśl Błonie i ks. Ł. Pałacki. Przed wykładem p. Roman Kluska udzielił wywiadu Radiu FARA Roman Kluska – PWSW – wywiad  3,7 MB –  posłuchaj wywiadu

Posted in Religia, Wywiady | Leave a Comment »