WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Polityka i aktualności’ Category

Prof. Kieżun – Posłuchajcie ze zrozumieniem…

Posted by tadeo w dniu 18 stycznia 2016

Zobacz także:

Prof. Kieżun: Mamy strukturę państwa kolonialnego

Patologia transformacji, czyli IV rozbiór Polski – Witold Kieżun

Odzyskać banki dla polskiej gospodarki – rozmowa z prof. dr. hab. Witoldem Kieżuniem.

Prof. Kieżun w rozmowie z „wSieci”: „Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że kryje się plan osłabienia Polski, by przestała przeszkadzać wielkim sąsiadom”

„Struktura gospodarki jest strukturą neokolonialną. Musimy się nastawić na kupowanie tego, co polskie”. NASZ WYWIAD z prof. Witoldem Kieżunem

 

Posted in Gospodarka i Ekonomia, POLECAM, Polityka - video, Polityka i aktualności | Otagowane: | Leave a Comment »

Polska – czarna owca Europy

Posted by tadeo w dniu 14 stycznia 2016

Trwa atak na Polskę– bez precedensu we współczesnej historii Europy – tylko dlatego że nowy rząd postanowił zmienić zasady gry i zadbać o interesy własnego kraju. Jak zwykle w takiej sytuacji jednym chórem odezwali się ci, którzy najwięcej mogą na tym stracić. Na wyższych szczeblach zachowywana jest powściągliwość, chyba że znajdzie się jakiś lewacki oszołm – Schulz, Oettinger czy Timmermans. Łatwiej jest wypuścić zgraję ujadających dziennikarzy na smyczy, których Polsce nie brak – Kim, Lis, Wielowieyska, Paradowska, Kraśko i Gugała – ten ostatnio wykazał się znajomością historii III Rzeszy i kategorycznie stwierdził, że Niemcy byli ofiarami II WW, bo stracili duże połacie własnego kraju i poświęcili więcej ludzkich ofiar niż Polska i ZSRR razem wzięte. Trudno jest dyskutować z logiką idioty, lepiej skupić się na bardziej przemyślanych andronach…

 

Jeśli red Wielowieyska, red Lis i cała plejada red-aktorów telewizyjnych, radiowych, a także tych sepleniących, jakających się i bez aparycji – produkujących się na łamach komercjalnej prasy – mają rację, że PiS to samo zło i drugie wcielenie diabła, a reakcja Zachodu, to wyraz makiawelicznej troski o stan demokracji w naszym  państwie, to ja jestem KOD, tyle że pojutrze. Tym samym daję sobie nieco czasu, by zaprenumerować Washington Post, Wall Street Journal i Berliner Zeitung, bo nie Gazetę Wyborczą, która jest zbyt stronnicza. Dzięki nim i ich korespondentom – prosto z oblężonej Warszawy – będę na bieżąco z wydarzeniami na ulicach, gdzie prym wiedzie partia Nowoczesna, która – według sondaży – jest prawdziwym reperezentantem ludu, a KOD jego tubą. Według ich wersji, jak to kategorycznie stwierdził red Lis, Polska to czarna owca Europy.

 

Na szczęście, istnieje druga wersja wydarzeń. Jeśli red-aktorzy mają rację, tyle że dali się zwieść, bo intencje naszych zachodnich sprzymierzeńców nie są wynikiem troski o stan demokracji, ale dbałością o własny interes  i obawą o jego utratę, to w tej sytuacji, świadomie, czy też nie, medialni i polityczni krzykacze okazują się obrońcami obcego biznesu. Za tą wersją przemawiają wysokie apanaże i manipulacja faktami. Tu trzeba byłoby odnieść się do faktów i niuansów językowych, czego przeciętny odbiorca nie łapie, bo nie ma na to czasu i siły umysłu, by wyjść z labiryntu medialnego matactwa.. Dzięki temu red-aktorzy mogą pozwolić sobie na wszelkie przekłamania bez obawy o konsekwencje. Jakby tego nie rozbierać, to czarna owca pozostaje czarną owcą…

 

I tu dochodzę do trzeciej wersji, tej pisowskiej, która uznaje, że czarna owca to media, post-komunistyczne partie polityczne manipulujące pospólstwem i środowiska czerpiące z tego stanu duże zyski. Ta owca przez długie lata żerowała w trudzie i znoju, by zapewnić sobie wszelkie beneficja kosztem prostego ludu, a tu nagle lud doszedł do władzy i stwierdza, że podział dóbr nie jest sprawiedliwy i ogłosił nowe rozdanie. Padł domek z kart i podniósł się rejwach, bo chcą by było tak, jak było, a lud na to mówi: Takiego wała! Nic poza kolejnością! Każdemu według rachunku sumienia.

 

Nikt tego jeszcze nie powiedział, ale ja śmiem twierdzić, że na naszych oczach rozpoczęło się powstanie przeciwko skorumpowanej klasie politycznej, ekonomicznemu wasalstwu,  niszczeniu tradycji kulturowych i religijnych. Reakcja rodzimych demokratów i UE jest tego dowodem. Stąd tak mocne słowa padające z ust znanych autorytetów i taka szybka reakcja Komisji Europejskiej, by ugasić pożar w zarodku…

 

„Silni, zwarci i gotowi” staje się tej sytuacji niemal nakazem, by nie dać się sprowokować demonstracjami KOD-u i jątrzącymi oświadczeniami lidera PO – Schetyny. Robić swoje, słuchać skąd wiatr wieje, ale kosy trzymać w zagrodzie…

http://jan.przygoda.salon24.pl/691499,polska-czarna-owca-europy

Posted in Felietony, POLECAM, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Posted by tadeo w dniu 12 stycznia 2016

Niektóre komentarze po dzisiejszej konferencji prasowej Rzeplińskiego:

„Nie jestem polonistą ale wypowiedź Prezesa TK w stylu ,,yyyyyyyy a teraz yyyyyyyyyy głos niech yyyyyyyyy zabierze yyyyyyyyyy pani……….itd” nie przystoi.W takim właśnie tonie brzmi zawsze wypowiedź tego pana.Z żadnej opcji politycznej nie jestem”

„Właśnie oglądałem. Jakaś paranoja, ten człowiek nie potrafi sformułować logicznego zdania.”

„Pan Rzepliński tak wygląda trochę na mało rozgarniętego o czym świadczą nawet jego wypowiedzi dukane w telewizji ale jaka instytucja taki kierownik możne się mylę bo mało słyszałem jego wypowiedzi zresztą ta instytucja bardzo mało działała w przeszłości bo potrafiła jakaś drobna sprawę rok rozpatrywać A teraz tyle raptownie krzyku I rwanie włosów z łysej głowy”.

„Jak dla mnie niedopuszczalne jest by przez jednego trutnia całe PAŃSTWO stanęło na głowie… „

„Pan Rzepliński powinien wziąć sobie jak najszybciej miesiąc urlopu i podać się do dymisji. W wywiadzie u Lisa jego wypowiedzi były tak niejasne i widać było ze prymitywnie mataczy. Argumenty których używał jak i elementarne błędy w formylowaniu opinii nie kwalifikują go nawet na ławnika sadu powiatowego. Ten gość to zwykła kompromitacja….”

„Polacy, przecież ten Łżepliński robi z siebie idiotę,..”

„Jak taki ciemniak który nie potrafi się wysłowić może przewodniczyć TK?”

„Jak to możliwe, że ktoś tak niekomunikatywny,słabo w orientujący się w prawie i niepotrafiący zredagować jednego logicznego zdania – pełni tak ważną rolę w naszym kraju. Gdzie są Ci, którzy składali mu poddańcze hołdy i wypowiadali się o jego nieomylności?!”

http://niezalezna.pl/74884-konferencja-trybunalu-rzeplinski-osamotniony-i-w-bardzo-slabej-formie?page=1

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/tk-wytlumaczyl-wyrok-dotyczacy-umorzenia-sprawy-uchwal-sejmu/lt55xz

 

Posted in Polityka i aktualności, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Wyjątkowe psucie państwa przez Trybunał Konstytucyjny

Posted by tadeo w dniu 12 stycznia 2016

Wyjątkowe psucie państwa przez Trybunał Konstytucyjny

Na posiedzeniu niejawnym w dniu 7 stycznia 2016 r. Trybunał Konstytucyjny wydał postanowienie o umorzeniu postępowania w sprawie uchwał sejmowych związanych z wyborem sędziów tegoż Trybunału. Postanowienie to co do zasady zbieżne jest ze stanowiskiem Prokuratora Generalnego. I bardzo dobrze, bo innego wyjścia nie było, chociaż prezes Rzepliński i jego dwóch kolegów chciało zupełnie coś innego.

Niemniej jednak TK znowu wybiegł przed orkiestrę, czyli wszedł w buty najważniejszego organu państwa polskiego, gdy tymczasem Konstytucja RP nie przewiduje dominacji żadnej z trzech władz. 27-stronicowe uzasadnienie postanowienia powinno dotyczyć wyłącznie przesłanek faktycznych i prawnych przemawiających za podjętą decyzją. Mówiąc inaczej, powinno mieć formę: Trybunał stwierdza, że wniosek w sprawie badania uchwał sejmowych wymyka się spod kognicji TK, albowiem…. (tu zdanie własne sędziów TK poparte obszernymi wywodami judykatury i doktryny).

TK postanowił inaczej, a mianowicie stwierdził mniej więcej tak: sprawa nie podlega naszej kognicji, ale gdyby podlegała, to…. (strony 27-29 uzasadnienia). To jakiś obłęd. Albo sprawa mieści się w kompetencjach TK i wtedy organ ten zajmuje się merytoryczną oceną uchwał, albo się nie mieści i wtedy sprawę zamyka się bez wycieczek merytorycznych.

Powyżką zagrywkę TK można porównać z sytuacją, w której grupa obywateli zwraca się do Sejmu z wnioskiem o wydanie kary śmierci poprzez rozstrzelanie prezesa Rzeplińskiego, zaś Sejm grzecznie odpowiada, że nie mieści się to w jego kompetencjach, ale gdyby się mieściło, to prezes Rzepliński już by nie żył. Ewentualnie spróbujcie złożyć pozew w sprawie rozwodu… sąsiadów. Już widzę, jak sąd oddala pozew i uzasadnia, że nie jesteście uprawnieni, ale dodaje, iż faktycznie rozwód sąsiadom się należy….

http://beem.deep.salon24.pl/691035,wyjatkowe-psucie-panstwa-przez-trybunal-konstytucyjny

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Czyż nie celnie? Transparent podczas meczu Polska-Niemcy w siatkówkę: „Brońcie swoich kobiet, a nie naszej demokracji”

Posted by tadeo w dniu 9 stycznia 2016

Polscy siatkarze przegrali w Berlinie z Niemcami 2:3 i zagrają z rewelacyjnymi Francuzami w sobotnim półfinale turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Rio de Janeiro. W drugim półfinale zmierzą się gospodarze z Rosjanami.

Na trybunach atmosfera była też bardzo gorąca. W hali zawisło ponad 70 polskich flag ze wszystkich zakątków kraju. Niemieccy kibice nie ustępowali jednak biało-czerwonym, a w obiekcie było tak głośno, że utrudniona była nawet komunikacja między zawodnikami.

Uwag internautów przykuły jednak nie tylko zmagania sportowe, ale także transparent wywieszony przez polskich kibiców:

Napis głosi:

Brońcie swoich kobiet, a nie naszej demokracji”

Trzeba przyznać – bardzo trafny!

PAP/Darek Delmanowicz
PAP/Darek Delmanowicz
PAP/Darek Delmanowicz
PAP/Darek Delmanowicz
PAP/Darek Delmanowicz
PAP/Darek Delmanowicz

Sil/PAP

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Mocny list! Bp Mering pisze do Martina Schulza: „Naprawdę znam mój Kraj lepiej niż Pan – stracił pan okazję, by być cicho!”

Posted by tadeo w dniu 7 stycznia 2016

YT
YT

Z wielkim zdumieniem i oburzeniem przeczytałem Pańską opinię o “zamachu stanu” w Polsce. Naprawdę znam mój Kraj lepiej niż Pan: żyję w mojej Ojczyźnie już 70 lat; zapewniam Pana, że wybory Pana Prezydenta i nowego Rządu w Polsce nie są dowodem braku demokracji. Wybory ukazały, że większość zwykłych obywateli mojego kraju chce zmiany. Problem w tym, że ci, którzy mieli dotąd władzę, na tej decyzji tracą; nie chcą się zatem poddać werdyktowi wyborów i wykorzystują dla swoich interesów także Parlament Europejski

— napisał bp Wiesław Mering do Martina Schulza, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

W związku z kolejnymi głosami napływającymi z Unii Europejskiej, a dotyczącymi sytuacji w Polsce, diecezja włocławska opublikowała list datowany na 15 grudnia 2015 r.

Z wielkim zdumieniem i oburzeniem przeczytałem Pańską opinię o “zamachu stanu” w Polsce.

Naprawdę znam mój Kraj lepiej niż Pan: żyję w mojej Ojczyźnie już 70 lat; zapewniam Pana, że wybory Pana Prezydenta i nowego Rządu w Polsce nie są dowodem braku demokracji. Wybory ukazały, że większość zwykłych obywateli mojego kraju chce zmiany.

Problem w tym, że ci, którzy mieli dotąd władzę, na tej decyzji tracą; nie chcą się zatem poddać werdyktowi wyborów i wykorzystują dla swoich interesów także Parlament Europejski.

Parlament, pod Pańskim kierownictwem, zajęty jest na pewno bardzo ważnymi sprawami, m.in. długością płomienia świec i ilością wody w spłuczce.

Nie ma dziś w Brukseli polityków wysokiej klasy, czyli ludzi poszukujących dobra wspólnego społeczeństw tworzących Unię Europejską. Poprawność polityczna idąca w parze z małostkowością nie sprzyja mądrości. Szkoda, że – jak to kiedyś mówił pan Chirac – także “Pan stracił okazję, by siedzieć cicho”.

Wiem, że nie zmieni Pan swego stanowiska i Polaków nie przeprosi. Trzeba wielkości, by uznać swój błąd.

Dlatego w “zimowe święta” (tak przecież nazywacie Boże Narodzenie) życzę Panu rozwagi, mądrości i wyobraźni.

Wersja niemiecka listu:

Mit dem groβen Erstaunen und der Empörung habe ich die Meinung von Ihnen über den „Staatsstreich-Charakter” in Polen gelesen.

Ich kenne wirklich mein Land besser als Sie: ich lebe in meinem Vaterland schon 70 Jahre; ich versichere Sie, dass die Wahl des Herrn Präsidents und der neuen Regierung in Polen keinen Demokratiemangel bedeuten. Die Wahl hat gezeigt, dass die Mehrheit der einfachen Bürger meines Landes eine Veränderung will.

Das Problem liegt in dem, dass die, die bis jetzt eine Macht hatten, durch diese Entscheidung verlieren; sie wollen sich also dem Ergebnis von der Wahl nicht unterziehen und sie nutzen für seine Anliegen auch das EU-Parlament.

Das EU-Parlament, unter der Leitung von Ihnen, ist bestimmt mit den wichtigen Sachen beschäftigt, u.a. mit der Länge der Flamme von den Kerzen und der Menge des Wassers in der Spülung.

Es gibt heute keine Politiker mit der groβen Klasse in Brüssel, also Leute, die ein gemeisames Gute der Gesellschaften, die Europäische Union bilden, suchen. Die politische Richtigkeit, die zusammen mit der Kleinlichkeit geht, begünstigt der Weisheit nicht. Schade, dass – wie das einmal Herr Chirac sagte – auch „Sie eine Gelegenheit verloren haben, um still zu sein”.

Ich weiβ, dass Sie Ihre Meinung nicht verändern und die Polen nicht entschuldigen werden. Man muss eine Gröβe haben, um seinen Fehler einzusehen.

Deshalb wünsche ich Ihnen im „Winterfest” (Sie nennen doch so Weihnachten) die Besonnenheit, die Weisheit und die Einbildungskraft.

svl

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

O co toczy się spór w Polsce? – wywiad z Jarosławem Kaczyńskim

Posted by tadeo w dniu 5 stycznia 2016

Większość naszych mediów jest w rękach niemieckich – to musi mieć wpływ na ich postawę. Natomiast w wypadku innych mediów jest to obrona przywilejów systemu, w którym te media mogły funkcjonować oraz wywierać bardzo duży wpływ na życie publiczne. Dobra zmiana, o której mówimy, ten wpływ ograniczy, sprowadzi do właściwych wymiarów. Pewne niewielkie środowiska, które – gdyby polska historia wyglądała inaczej – w ogóle nie mogłyby w Polsce odegrać żadnej roli, która jest skutkiem wojny i komunizmu – mówi Jarosław Kaczyński.



Z Jarosławem Kaczyńskim, prezesem PiS, rozmawia o. Dariusz Drążek CSsR

O co toczy się dzisiaj spór w Polsce i jakie są strony tego sporu?

– Spór w Polsce toczy się, można powiedzieć, o dwie sprawy. Sprawa pierwsza, która troszkę umyka uwadze opinii publicznej, a także komentatorów, to spór o to, czy Polska ma być państwem demokratycznym czy korporacyjnym. Bo spór o Trybunał Konstytucyjny to w wielkiej mierze właśnie spór o to, czy w Polsce mechanizmy demokratyczne, a więc te związane z wyborami, są rozstrzygające dla kształtu życia publicznego, czy też jest to jeden z istotnych, ale nie najważniejszy i decydujący mechanizm, bo władza jest – w gruncie rzeczy – w ręku korporacji. Korporacji, które tworzą aparat państwowy. Aparat państwowy nie jest czymś uzależnionym od mechanizmu demokratycznego, tylko ma bardzo daleko idący zakres autonomii, który rolę mechanizmu demokratycznego zasadniczo ogranicza. Taką koncepcję państwa swego czasu sformułował w przemówieniu w Sejmie – mówiąc o aferze Amber Gold – Donald Tusk. Tak to wprost zostało wyłożone. To jest taka głęboka istota sporu, o której się teraz nie mówi. Jeżeli chodzi o sprawy bliższe, to chodzi o to, czy będą mogły być realizowane te wszystkie przedsięwzięcia, które składają się na dobrą zmianę, o której mówimy, czy też nie będą mogły być realizowane. Jestem głęboko przekonany, że Trybunał, po tym zamachu z czerwca 2015 roku, miał być tym punktem, swego rodzaju bastionem, o który rozbijały się wszelkiego rodzaju nasze próby zmiany. Mówię nie tylko o zmianach np. w wymiarze sprawiedliwości czy w mediach, ale chodzi także o takie zmiany, jak 500 złotych na dziecko. Tutaj też bez trudu średniej klasy prawnik mógłby sobie wymyśleć, w jaki sposób Trybunał mógłby uniemożliwić tę zmianę – przez odpowiednie orzeczenie, przedstawiając do tego siebie jako ten, który chce dać więcej. Tylko że to „więcej” jest już niemożliwe, nierealizowalne. Mówiąc krótko, tutaj są dwie sprawy. Jedna to zablokowanie tej dobrej zmiany, zablokowanie zmiany, która ma nadać naszemu życiu społecznemu inny, dużo bardziej sprawiedliwy, uczciwy i jednocześnie efektywny kształt, a z drugiej strony jest to spór o to, jak ma wyglądać polskie państwo – czy w Polsce demokratycznej ma być rzeczywiście czymś realnym, decydującym o kształcie naszego życia, czy też ma być tylko jednym z mechanizmów kształtowania tego życia – i to wcale nie mechanizmem najważniejszym.

Czy mamy dziś do czynienia z „medialnym zamachem stanu” przeciwko wybranym władzom Rzeczypospolitej? Czy to przypomina, Pana zdaniem, np. XVIII wiek, gdzie ten Trybunał, o którym Pan mówi, miałby pełnić taką klasyczną rolę liberum veto wobec wszelkich poczynań władzy? Premier Jan Olszewski mówi: „Wątpię, że ten spór zostanie w Polsce wyciszony, bo jest środowisko, które traci przywileje”.

– Tak, bo ta naprawa, o której mówimy, ta „dobra zmiana”, to m.in. pozbawienie pewnych środowisk przywilejów, doprowadzenie do tego, że w Polsce równość obywatelska stałaby się czymś dużo bardziej realnym niż w tej chwili. Ona w tej chwili jest zapisem konstytucyjnym, w gruncie rzeczy martwym. Oczywiście można odwoływać się tutaj do liberum veto, ale przypomnijmy sobie także inne aspekty sprawy. Trybunał Konstytucyjny nie wykonuje w gruncie rzeczy swoich obowiązków. 200 spraw jest niezałatwionych, 100 spraw, gdzie było orzeczenie TK, nie zostało wykonane, a Trybunał w tej sprawie milczy. Ma wręcz niebywale wolne tempo pracy. Ludzie mający uposażenie na poziomie prezydenta Rzeczypospolitej – mówiąc uczciwie – bardzo niewiele robią. Porównanie z niemieckim trybunałem, gdzie ta wydajność w przeliczeniu na jednego posła jest przeszło dwanaście razy większa, jest miażdżące. W związku z tym ta ustawa, która jest dziś przedmiotem sporu, ma doprowadzić do tego, żeby po pierwsze, Trybunał nadrobił zaległości i później nie wdawał się w bieżące polityczne spory, tylko po prostu załatwiał sprawy rzeczywiście. Trzeba, żeby w Polsce pilnowano tego, by ustawodawstwo, a także akty normatywne niższego rzędu były zgodne z Konstytucją. Ten aspekt naprawy Trybunału – i w istocie swego rodzaju umocnienie Trybunału w jego właściwej roli – jest zupełnie niedostrzegany, bo obok tego mamy rzeczywiście ten bunt korporacji. Dzisiaj mamy pismo od pani pierwszej prezes Sądu Najwyższego wzywające do tego, żeby zupełnie bezprawnie rozpatrywać sprawę tej ustawy. To już jest swego rodzaju rokosz. Tutaj mamy do czynienia z taką sytuacją, gdzie nawiązywanie do różnego rodzaju złych tradycji I RP jest jak najbardziej uzasadnione. Przy czym ta władza, która ma być najbardziej zrównoważona, najbardziej zdystansowana, właśnie się w to angażuje. To musi być powstrzymane.

Prezes Rzepliński zapowiada na 12 stycznia, że Trybunał zbada zgodność z Konstytucją uchwał Sejmu o wyborze nowych sędziów i jak najszybciej (a więc też poza kolejnością, poza przepisami znowelizowanej ustawy o TK) zbada zgodność z Konstytucją ustawy o Trybunale Konstytucyjnym – w składzie, który sam wybierze. Nie będzie to raczej 13 sędziów, co zakłada ustawa. Jak traktować takie wypowiedzi prezesa Trybunału Konstytucyjnego?

– To jest w gruncie rzeczy wypowiedź, która oznacza właśnie nic innego, jak rokosz wobec porządku w państwie. Trybunał rzeczywiście porównując – bo tak to można określić – ustawy z Konstytucją, podlega Konstytucji. Ale w sprawach organizacji Trybunału i w sprawach proceduralnych decyduje ustawa i o tym jest bezpośrednio mowa w Konstytucji. Ta ustawa jest taką ustawą wykonawczą wobec Konstytucji. Jest pewien zespół ustaw, które właśnie tego rodzaju rolę pełnią, są jakby wskazane w Konstytucji. Uchwalenie wynika z Konstytucji w sposób zupełnie bezpośredni. Tutaj to, że Trybunał podlega takiej ustawie, jest poza jakąkolwiek wątpliwością. Ogłoszenie, że się temu nie podlega, jest po prostu odrzuceniem tej roli, która jest przypisywana Trybunałowi Konstytucyjnemu i sędziom Trybunału Konstytucyjnego. Ja osobiście traktowałbym to jako rezygnację z funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli ktoś przychodzi do jakiejś pracy i na wstępie ogłasza, że reguły tej pracy go nie obowiązują, to jest to równoznaczne z tym, że z tej pracy rezygnuje. Tak bym to traktował.

Ale jak to stwierdzić, Panie Prezesie? Jest art. 190 Konstytucji, który mówi: „organizacje TK oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa”. Wydaje się z wypowiedzi medialnych, że ta ustawa prezesa Rzeplińskiego nie obowiązuje. Odwołuje się do innego artykułu, o tym, że sędziowie podlegają wyłącznie Konstytucji. Czy państwo polskie ma możliwości stwierdzenia tego rokoszu i zrobienia czegoś z rokoszanami?

– Ma takie możliwości poprzez stworzenie odpowiedniej ustawy, np. takiej, która by uznała, że tego typu postępowanie prezesa i innych sędziów oznacza, iż zrezygnowali z funkcji. Niezależnie od tego, że sędzia orzekając o zgodności z Konstytucją ustaw, musi podlegać Konstytucji, gdyż nie byłby w stanie wykonywać swojej funkcji, to jednak w tej sprawie podlega ustawie. To jest bardzo wyraźnie zaznaczone w Konstytucji, nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Wszelkiego rodzaju wyśmiewanie, które można znaleźć na łamach gazet, m.in. „Gazety Wyborczej”, opiera się na tym, że zakładają, iż przeciętny czytelnik nie wie, w jaki sposób interpretuje się prawo. Argumenty, że coś zostało napisane wprost, są rozstrzygające, zapomina się o konieczności robienia wykładni systemowej. Mamy do czynienia z rokoszem i musi być on powstrzymany. Zobaczymy, jaka będzie postawa innych sędziów TK, jak to będzie wyglądało. Jest oczywiste, że przedsięwzięcia, o których mówi prof. Rzepliński, mają charakter prywatny. Orzeczenie sądu będzie wyrażeniem zdania przez określoną liczbę prawników, ale nie będzie miało żadnego znaczenia prawnego.

Środowiska zagraniczne, Komisja Europejska, przewodniczący Parlamentu Europejskiego – tych głosów było już sporo, Martin Schulz mówił nawet o zamachu stanu. Czy Polacy wobec nawału antypolskich opinii nie ulegną kompleksowi, który przez 25 lat był wsączany, że europejskość to coś lepszego niż polskość? Skoro z zagranicy tak mówią, to coś w tym musi być.

– Na pewno są ludzie, którzy myślą w ten sposób, ale wierzę, że więcej jest tych, którzy myślą inaczej, a ta liczba jeszcze się zwiększy. Obywatele coraz bardziej rozumieją, że żadna „europejskość” nas nie zbawi. Europejskość w gruncie rzeczy oznacza polskość. Europa składa się z różniących się od siebie narodów, które dopiero wspólnie tworzą jakąś jakość. Polska, broniąc demokracji, a nie korporacji, broniąc wolności religii, która na zachodzie Europy jest dzisiaj bardzo zagrożona, a w wielu miejscach jej nie ma, czy broniąc wolności słowa – stając w obronie tego, chronimy to, co w europejskiej tradycji jest najlepsze. Jesteśmy dziś ostoją prawdziwej Europy.

Dlaczego media w Polsce nie oburzają się na słowa antypolskie płynące z mediów niemieckich, prominentnych polityków brukselskich, tylko się nimi ekscytują i nagłaśniają w formie poparcia?

– Po pierwsze, są tu istotne kwestie własnościowe. Większość naszych mediów jest w rękach niemieckich – to musi mieć wpływ na ich postawę. Natomiast w wypadku innych mediów jest to obrona przywilejów systemu, w którym te media mogły funkcjonować oraz wywierać bardzo duży wpływ na życie publiczne. Dobra zmiana, o której mówimy, ten wpływ ograniczy, sprowadzi do właściwych wymiarów. Pewne niewielkie środowiska, które – gdyby polska historia wyglądała inaczej – w ogóle nie mogłyby w Polsce odegrać żadnej roli, która jest skutkiem wojny i komunizmu. Gdyby nie to podporządkowanie, w Polsce byłyby pewnie tylko mało ważnym i nieszanowanym marginesem.

– Oczywiście, może powstać opór, ale jesteśmy przekonani, że wielu pracowników radia i telewizji publicznych oczekuje na zmiany. Myślę, że jesteśmy w stanie je przeprowadzić. W Polsce istnieje prawo do demonstracji i nie zamierzamy go podważać. Ci, którzy wcześniej rządzili, wielokrotnie łamali reguły demokracji, np. wysyłali ABW do młodego człowieka, który zajmował się stroną internetową o prezydencie, blokowali – także i mi – dostęp do dużych sal. Fatalnie było w parlamencie. Dzisiaj mówi się o „czołganiach” w parlamencie – ktoś użył takiego sformułowania Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej Ryszarda Petru. Względniejszy i bardziej uprzejmy wobec ludzi z opozycji jest marszałek Kuchciński. Pozwala im często na to, co nazywa się obstrukcją parlamentarną. Ja go w żadnym razie nie krytykuję. Uważam, że powinien robić tak, jak robi, ale to jest ogromna różnica. Sam miałem wielokrotnie wyłączany mikrofon. Jako przywódca właściwie jedynej partii opozycyjnej byłem wypędzany z mównicy przez marszałka. Marszałkowie tacy jak pan Komorowski byli gotowi tolerować wszystko, łącznie z obrażaniem kobiet. Pamiętam, jak wyszedłem na mównicę po to, żeby apelować do niego, by chociaż na to nie pozwalał. W żaden sposób nie zareagował. Nie mówiąc już oczywiście o tym, co działo się na sali. Obrażanie – w pierwszej kolejności poseł Niesiołowski, który obrażał niemal każdego naszego mówcę. I wtedy wszystko było w porządku. Marzę o tym, że któregoś dnia w jakiejś audycji telewizyjnej pokaże się fragmenty tych obrad, które są teraz, i tych, które były wcześniej. Jest ogromna różnica. Teraz jest to bardziej demokratyczne i kulturalne.

Panie Premierze, są głosy, że działają Państwo za szybko. Gdyby Pan zechciał wytłumaczyć Polakom, dlaczego tak szybko. Dlaczego taki proces legislacyjny, Trybunał, 6-latki, media, podatek bankowy? Może moglibyście wolniej, nie otwierając tylu frontów? Zadarcie ze środowiskiem prawniczym, dziennikarskim, bankowym, z zagranicznym kapitałem w postaci hipermarketów – to są bardzo niebezpieczne fronty.

– Gdybyśmy działali wolno, to by nam to zarzucano. Po prostu pewne zmiany chcemy przeprowadzić, żeby stworzyć pewną nową jakość w życiu publicznym i jednocześnie pójść do przodu. Mamy wielkie plany społeczne i gospodarcze i musi być czas, żeby je realizować. Jakkolwiek byśmy tych zmian nie przeprowadzali, bylibyśmy przedmiotem ataku i te fronty byłyby otwarte. To jest tylko kwestia obrony interesów i przywilejów. W sytuacji w Polsce – po tych 8 latach rządów PO – na samym podatku VAT straciliśmy prawdopodobnie ponad 100 mld zł – mam nadzieję, że będzie to przedmiotem badań komisji śledczej – i nikt na to w gruncie rzeczy nie reagował, jeżeli chodzi o władzę. Nie wprowadzono żadnej kontrakcji, chociaż w różnych krajach tego rodzaju reakcje były przeprowadzane i wykazywały duży stopień skuteczności. Krótko mówiąc, mamy tutaj do czynienia z sytuacją, w której pewna bardzo niewielka grupa czynników wewnętrznych i zewnętrznych – bo też grupy z zewnątrz na tym korzystały – broni sytuacji dla nich bardzo wygodnej, a bardzo niedobrej dla Polski i Polaków.

Niektórzy mówią, że program „500+” nic nie da dla poprawy demografii i polskich rodzin, bo PiS więcej zabierze niż da, np. poprzez podatek bankowy, bo banki sobie odbiją to na klientach, i podatek od hipermarketów, bo obcy kapitał odbije sobie to na robiących zakupy Polakach.

– Konkurencja pomiędzy bankami i hipermarketami jest tak ostra, że one sobie nie mogą tego odbić. Te podatki nie są duże, więc to jest tylko i wyłącznie zwykłe straszenie. Jak ktoś chce coś komuś zabrać, to zawsze jest tysiąc różnych argumentów, żeby tego nie robić. Tak samo, jak chce się coś dać społeczeństwu, a w szczególności tej biedniejszej części społeczeństwa, to zawsze jest to tysiąc argumentów. Ten sposób myślenia my zdecydowanie odrzucamy. Można opodatkować bardzo wysokie zyski i nie ma to nic wspólnego z różnymi zagrożeniami. Zawsze znajdą się tacy, którzy powiedzą, że i tak nam się opłaca nie podwyższyć ceny, bo będziemy wtedy konkurencyjni wobec innych czy nawet wyeliminujemy ich z rynku. I to jest normalny, pozytywny mechanizm rynkowy. Powtarzam – na tych rynkach jest potężna konkurencja. Gdyby miało dochodzić do tworzenia jakichś umów, to oczywiście są odpowiednie organy państwa, żeby na to reagować.

Kto jest dzisiaj największą opozycją Prawa i Sprawiedliwości?

– Nie mam zamiaru ustawiać kolejności. Różni się starają, ale w gruncie rzeczy to jest kwestia po prostu establishmentu. Establishment dzisiaj stawia zdecydowanie na pana Petru, który występuje w telewizji publicznej przez 6 godzin, a w tym samym okresie pokazywano prezydenta Polski przez 14 minut. To jest pokaz tego, o co w gruncie rzeczy chodzi, bo Platforma jest tak bardzo tym, co robiła, obciążona, że osoby, które w establishmencie myślą i analizują sytuację oraz podejmują działania, uważają, że to nie jest już właściwy obrońca ich interesów. Ale zobaczymy, jak dalej to będzie wyglądało, bo formacja pana Petru jest formacją na „cienkim lodzie”, która bardzo łatwo może utonąć.

Jakie są prognozy lidera obozu rządzącego na 2016 r.?

– Sądzę, że wśród różnego rodzaju oporu będziemy realizować nasz program, i że ten program będzie przynosił Polsce efekty. Zarówno w skali ogólnej, jak i dla poszczególnych grup społecznych. Chciałbym państwu powiedzieć, że ilość pieniędzy, która będzie płynęła na wieś z programu „500+”, będzie większa niż to, co płynie z dopłat do rolnictwa. Naprawdę sytuacja się poprawi. Jeśli ktoś uważa, że 4-osobowa biedna rodzina, która będzie otrzymywała 2 tys. zł miesięcznie, na tym nie skorzysta i jej możliwości się nie poprawią, to kompletnie nie zna życia. Nawet w tych zamożniejszych rodzinach te 500 zł przy dwójce dzieci też ułatwi życie. Wierzę w to, że Polacy wydadzą te pieniądze racjonalnie. Wielu przed dopłatami – zanim te dopłaty na wieś się pojawiły – uważało, że one nie będą dobrze przez polską wieś wykorzystane, a okazało się, że były bardzo racjonalnie spożytkowane. Bardzo podniósł się poziom tzw. skolaryzacji. Ci najbiedniejsi, którzy przedtem nie mieli na to, żeby ich dzieci mogły chodzić do szkół średnich, te pieniądze zyskali, dzięki czemu te dzieci zaczęły chodzić do szkół. Takich przykładów było więcej. Polacy są – w ogromnej większości, bo jest przecież zróżnicowanie – Narodem racjonalnym, który wie, co robić z pieniędzmi. Chociaż mogą się zdarzyć patologie, to generalnie rzecz biorąc, to poprawi sytuację polskich rodzin – tych średnio zamożnych i tych, którzy żyją niemal w nędzy. Tam, gdzie tych pieniędzy już naprawdę bardzo brakuje, to tę nędzę zmieni w sytuację ciągle jeszcze słabą, ale jednak dużo lepszą. Uważam, że to jest bardzo dobre posunięcie, które wynika z potrzeby narodowej, związanej z groźbą depopulacji Polski, ale także ze zwykłej przyzwoitości.

„Nasz Dziennik”

http://www.kresy.pl/publicystyka,wywiady?zobacz/o-co-toczy-sie-spor-w-polsce-wywiad-z-jaroslawem-kaczynskim

Posted in Jarosław Kaczyński, POLECAM, Polityka i aktualności, Wywiady | Leave a Comment »

Dr Targalski: Niemcy wypowiedziały Polsce wojnę. Jeżeli Niemcy uderzają, to my musimy uderzyć w nich…

Posted by tadeo w dniu 5 stycznia 2016

Fot. MG/Blogpress.pl
Fot. MG/Blogpress.pl

Niemcy wypowiedziały Polsce wojnę, broniąc się przed utratą polskiego protektoratu. To nie jest kwestia jakiegoś złego charakteru Niemiec, po prostu Berlin opierają swoją gospodarkę na eksporcie, co oznacza, że kolejne kraje będą kupowały produkty niemieckie, kosztem zlikwidowania własnej produkcji. Utrzymanie „Mitteleuropy” jest kwestią życia i śmierci dla Niemiec

-– w ten sposób krytykę pod adresem Polski tłumaczy dr Jerzy Targalski, pisarz, historyk i orientalista.

W Radiu Wnet Targalski wskazał, że „lokalne grupy interesów odsunięte od władzy napędzają ataki na Polskę”.

Dzisiaj Różnica polega na tym, że kiedyś targowica zgłaszała się tylko do carycy, a teraz do wszystkich na około

— zaznacza Targalski.

I zachęca do działań „odwetowych”.

Jeżeli Niemcy uderzają w Polskę, to my musimy uderzyć w nich. Na dwóch poziomach, na poziomie gospodarczym, w interesy niemieckie, żeby zrozumieli, że jeżeli będą przeciwko Polsce walczyć to stracą więcej niż gdyby poszli na kompromis. A na poziomie informacyjnym trzeba przypomnieć, że Niemcy muszą znaleźć się pod kuratelą, ponieważ polityka imigracyjna kanclerz Merkel zagraża istnieniu Europy

-– podkreślił w Poranku Wnet.

Cała rozmowa na stronach Radia Wnet.

KL

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Przejmowanie polskich mediów przez Niemców – relacja naocznego świadka

Posted by tadeo w dniu 4 stycznia 2016

wojciech-reszczynski

Program, który odpowiadałby Polakom, zapewne nie będzie odpowiadał zagranicznym właścicielom. Niemcy chcą mieć taki program, jaki mają u siebie. Inne rozwiązania nie są przez nich akceptowane. Niemcy chcą urządzić firmę, w której mają udziały, wedle swojego mniemania — mówi Wojciech Reszczyński.

wPolityce.pl: Jarosław Gowin wywołał burzę, gdy w audycji Moniki Olejnik zapowiedział, że będzie dążył do repolonizacji mediów. W Pana ocenie taki proces jest Polsce potrzebny?

Wojciech Reszczyński: – Podzielę się swoimi doświadczeniami z czasów, w których prowadziłem stację radiową. W swojej spółce miałem kapitał zagraniczny, najpierw irlandzki, a potem niemiecki. W czasie, gdy współpracowałem z Irlandczykami, którzy mieli 33%, przeżyłem próbę wrogiego przejęcia. Ledwo udało mi się wybronić. Na szczęście proceduralne kwestie i niektóre rozwiązania prawne sprawiły, że byłem w stanie się obronić. Ostatecznie Irlandczykom groziło wyrzucenie ze spółki, więc się wycofali, apotem udziały wykupili od nich Niemcy. Od nich z kolei doświadczyłem prób ingerencji w program, którym kierowałem, oraz w obsadę personalną. Z tego powodu doszło do kryzysu w spółce. Z badań, które Niemcy przeprowadzili wynikało bowiem, że didżej, który w mojej ocenie był najlepszy i najinteligentniejszy, wypadał słabo i powinien zostać zwolniony. Natomiast najmniej rozgarnięty miał być lansowany i ceniony, ponieważ był popularny. Mieliśmy zupełne inne podejście do spraw programowych i polityki personalnej. Niemiecki współwłaściciel monitorował dokładnie cały program i próbował ingerować. Nie podobały mu się niektóre audycje.

Dlaczego? Czym się kierowali Niemcy?

– Niemcy chcieli mieć taki program, jaki mają u siebie. Inne rozwiązania nie były przez nich akceptowane. Niemcy chcieli urządzić firmę, w której mieli udziały, wedle swojego mniemania. Później okazało się, że dwie ogólnopolskie stacje, Radio Zet i RMF, z którymi rywalizowałem w Warszawie, otrzymały koncesje ogólnopolskie, a potem zostały przejęte przez kapitał niemiecki i francuski. Dwie ogólnopolskie sieci radiowe zostały przejęte przez zagraniczny kapitał.

Sądzi Pan, że ich właściciele zachowują się podobnie do pana zagranicznych kontrahentów?

– Sądzę, że tak. Oni działają zgodnie z zasadą im głupiej, tym lepiej. Program, który odpowiadałby Polakom, zapewne nie będzie odpowiadał zagranicznym właścicielom, z różnych powodów. Równie zła sytuacja jest w polskiej prasie.Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich kilka lat temu przygotowało raport dotyczący prasy regionalnej.

Polska prasa regionalna w 99% należy do niemieckiej spółki Passauer Neue Presse.

PolskaPresse3

Jakie ma to znaczenie w praktyce?

– Choćby takie, że – jak wynikało z ustaleń SDP – 1 września tylko jedna z gazet regionalnych kontrolowanych przez tę niemiecką spółkę zauważyła rocznicę wybuchu II wojny światowej, niemieckiej agresji na Polskę. Trudno nie postawić pytania, dlaczego tak się stało. Czy miało to związek z kapitałem, jaki kontroluje wspomniane gazety? Czy wynikało to z kapitału kontrolującego gazety, a także z faktu, że to niemiecki kapitał decyduje, kto tymi gazetami kieruje? Cała sytuacja pokazuje, że

nie mając własnej prasy, nie mając swoich mediów elektronicznych, nie jesteśmy w stanie realizować swojego interesu narodowego oraz reprezentować własnej racji stanu.

Postulat repolonizacji mediów, który wysunął Jarosław Gowin, dla SDP nie jest niczym nowym. Dwa miesiące temu na zjeździe SDP przyjęliśmy uchwałę o repolonizacji mediów. „To czysta patologia, iż większość mediów regionalnych w Polsce jest w ręku jednego niemieckiego wydawcy”wskazywał wtedyKrzysztof Skowroński.

To dowodzi, że środowisko dziennikarskie skupione wokół Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wyraziło już pogląd, że media powinny wrócić do narodu. I to zarówno prasa, jak i media elektroniczne.

PolskaPresse2

[kliknij, by powiększyć]

To jednak wywołuje ogromny sprzeciw wśród dziennikarzy. Dlaczego w Pana ocenie?

– Dziennikarze być może bardzo się zżyli z właścicielami. To nie dziwi, skoro przez tyle lat są zatrudnieni. Jeśli są utrzymywani na stanowiskach, to zmiana właściciela może być dla nich niepokojąca. Repolonizacja mediów może jawić im się jako zagrożenie. Przecież może to spowodować zmiany na kluczowych stanowiskach, więc dziennikarze się boją. Dziennikarze przejawiają po prostu obawy o przyszłość. Kierują nimi prywatne interesy.

Projekt repolonizacji mediów jest w Pana ocenie do zrealizowania? Czy to jest wykonalne?

– Oczywiście. Po uzyskaniu większości w parlamencie nowy rząd w drodze ustawy może zaproponować rozwiązania, które spowodują, że Polacy będą mogli nabywać ten kapitał: przez spółki skarbu państwa, przez fundacje czy inne podmioty. To jest absolutnie do zrealizowania. To nie jest zresztą nic nowego.

W Niemczech nie ma kapitału zagranicznego w mediach. We Francji również stosuje się ochronę przed zagranicznym kapitałem. W Polsce media są zdominowane przez obcy kapitał, zupełnie jak banki.

Postulat repolonizacji mediów czy banków powinien być nie tylko stawiany, ale również realizowany.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

wpolityce.pl

Zdecydowana większość polskojęzycznych mediów to media niemieckie:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/09/08/80-procent-polskojezycznych-mediow-to-media-niemieckie/

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Max Kolonko miażdży antyrządową histerię mediów: Lis popełnił dziennikarskie samobójstwo. Szef „Jedynki” powinien być zwolniony z automatu! WIDEO

Posted by tadeo w dniu 4 stycznia 2016

Fot. YouTube
Fot. YouTube

Dyrektor Programu Pierwszego PR użył anteny państwowej do wyrażenia prywatnego protestu politycznego i powinien zostać zwolniony z automatu. Jeżeli tak się nie dzieje, odpowiedzialność przenosi się na jego szefa, czyli na prezesa Polskiego Radia, który również powinien zostać zwolniony z automatu

— mówi Mariusz Max Kolonko w swoim internetowym programie Max TV, komentując histeryczny protest polskich dziennikarzy wobec przyjętej przez parlament ustawy medialnej.

Dyrektor Programu Pierwszego Polskiego Radia polecił, by grać hymn państwowy i wymiennie hymn Unii Europejskiej przed głównymi informacjami w głównych serwisach informacyjnych Polskiego Radia w proteście przeciwko nowelizacji ustawy medialnej w Polsce. W jednym z wywiadów dla polskich mediów dyrektor Programu Pierwszego powiedział, że zrobił tak na własny rachunek i na rachunek Programu Pierwszego. Moja ocena jest taka: nie ma czegoś takiego, jak prywatny rachunek managera firmy. Jest tylko rachunek firmy, ponieważ to firma płaci menagerowi. Innymi słowy, wszystko, co robi menager firmy idzie na rachunek firmy

— wyjaśnia Kolonko.

W tym przypadku tą firmą jest Polskie Radio, czyli publiczny polski nadawca, który podlega spółce Skarbu Państwa, bierze pieniądze od społeczeństwa. W tym przypadku Dyrektor Programu pierwszego użył anteny państwowej do wyrażenia prywatnego protestu politycznego i powinien zostać zwolniony z automatu. Jeżeli tak się nie dzieje, odpowiedzialność przenosi się na jego szefa, czyli na prezesa Polskiego Radia, który również powinien zostać zwolniony z automatu, a jeżeli tak się nie dzieje idziemy w górę do zarządu i tak dalej, aż sprawa trafia do władz, czyli do spółki Skarbu Państwa, do władz, które wymieniają wszystkich szybciej, niż jakakolwiek ustawa przewiduje

— podkreśla Kolonko.

Demokratyczne media państwowe to nie są media, których pracownicy mogą manipulować ramówką anteny do wyrażenia prywatnych protestów politycznych

— dodał.

Odniósł się także do przypadku Tomasza Lisa, który szefuje polskiej wersji niemieckiego tygodnika „Newsweek”.

To jest firma należąca do prywatnego koncernu niemieckiego. Teoretycznie, jeśli chodzi o firmy prywatne, nawet medialne, mogą robić co chcą. Jeżeli chcą popełniać samobójstwo dziennikarskie i występować jak politycy – skandować na ulicy antyrządowe hasła – mają prawo tak robić, mimo że popełniają samobójstwo dziennikarskie

— mówi Kolonko i dodaje:

Nie znam drugiego takiego przypadku na świecie, żeby naczelny redaktor międzynarodowo uznawanego tygodnika skandował, wrzeszczał hasła antyrządowe pod gmachem jakiegokolwiek parlamentu na świecie Dlaczego tak nie robią? Dlatego, że wszystko co robią, także w życiu prywatnym, idzie na konto firmy, która płaci im czek. Jeżeli firma to toleruje, to można przypuszczać, że firma to popiera

— podkreśla i oświadcza, że wysłał zapytanie do szefa niemieckiego wydawnictwa czy popiera takie działania i czy są one w zgodzie ze standardami dziennikarskimi.

Wszystko, co robi pan Lis, także na Twitterze. Kiedy pisze te wszystkie hasła, które są podłe, skandaliczne, małe, a tym bardziej, kiedy uczy na ulicy ludzi jak skandować antyrządowe hasła, to wszystko idzie na konto wydawnictwa

— dodaje, pytając co na to szef niemieckiego wydawnictwa.

 

https://www.youtube.com/embed/NqvwHQnCG18?rel=0

mall

http://wpolityce.pl/media/277061-max-kolonko-miazdzy-antyrzadowa-histerie-mediow-lis-popelnil-dziennikarskie-samobojstwo-szef-jedynki-powinien-byc-zwolniony-z-automatu-wideo?strona=2

Posted in Polityka - video, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Mocno! Morawiecki u Mazurka: Działania Rzeplińskiego to dopiero łamanie konstytucji, to warcholskie liberum veto! „Widzę, jak mocno ten układ broni swego stanu posiadania”

Posted by tadeo w dniu 2 stycznia 2016

wPolityce.pl/Telewizja Republika
wPolityce.pl/Telewizja Republika

Słyszę te histeryczne określenia i widzę, jak mocno ten układ broni swego stanu posiadania. To, co się dzieje wokół Trybunału Konstytucyjnego, to jakaś niewiarygodna hucpa

mówi Kornel Morawiecki, komentując w rozmowie z Robertem Mazurkiem (na łamach pisma „Plus Minus”) coraz ostrzejsze słowa wymierzone w nowy rząd w związku z jego działaniem wokół Trybunału Konstytucyjnego.

Lider legendarnej Solidarności Walczącej – a dziś poseł z ruchu Kukiz ‘15 – przekonuje, że postawa Andrzeja Rzeplińskiego i kilku sędziów TK była nie do przyjęcia.

Prezes Rzepliński może sobie nie słuchać Sejmu, prezydenta, narodu, nikogo? Przecież to jawne nieposłuszeństwo wobec demokracji. To jest dopiero łamanie konstytucji, to warcholskie liberum veto. (…) Cholera jasna, uważa pan, że nie mam racji? Jeden arogancki człowiek chce się sprzeciwić wszystkim i wywrócić cały system demokratyczny. Mam na to spokojnie patrzeć?

— irytuje się Morawiecki.

I dodaje:

?Jestem zażenowany poziomem niektórych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Przecież to powinna być absolutna elita elit, a nikt z nich nie chce postąpić honorowo. Honorowo byłoby, gdyby najbardziej zaangażowani politycznie i medialnie sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, z prezesem Rzeplińskim na czele, złożyli rezygnację i odeszli

— czytamy.

 

Morawiecki przestrzega w wywiadzie, że nakręcanie spirali histerii może skończyć się po prostu bardzo źle.

Czego ci ludzie chcą? By doszło do zderzenia na ulicy? Byśmy mieli budować barykady w obronie kilku osób z Trybunału, ich stanowisk i ambicji? (…) A co takiego Trybunał Konstytucyjny dał Polsce? Bez niego nie bylibyśmy demokratyczni? Dziś młodzi ludzie wychodzą na ulicę w przekonaniu, że bronią demokracji. Wierzę w ich szczere intencje, ale to kompletna bzdura i manipulacja

— czytamy.

Polityk mówi też w ciepłych słowach o prezydenturze Andrzeja Dudy.

Bardzo podobała mi się jego wypowiedź na Wybrzeżu z okazji rocznicy Grudnia ‘70. Pierwszy raz z ust najwyższych przedstawicieli Rzeczypospolitej usłyszałem troskę o tę zagubioną część „Solidarności”, o ludzi biednych, zostawionych samych sobie. (…) W jakimś sensie jego wypowiedzi są zaprzeczeniem tej tradycji Okrągłego Stołu, i to mi się bardzo podoba. Jest w tym jakaś odwaga

— ocenia Kornel Morawiecki.

lw, „Plus Minus”

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

„Jeśli prezes Rzepliński 12 stycznia przemocą nie dopuści do składu nowych sędziów Trybunału, będzie to „gorący uczynek” przestępstwa z art. 224 par. 2 kodeksu karnego”

Posted by tadeo w dniu 1 stycznia 2016

fot. youtube.pl
fot. youtube.pl

Prezes Rzepliński zwołał na 12 stycznia pełny skład Trybunału. Bardzo dobrze. Pełny skład Trybunału to 15 sędziów, wybranych i zaprzysiężonych. Wszyscy oni mają prawo orzekać w pełnym składzie, a zatem nowisędziowie, wybrani w grudniu przez obecny Sejm, zasiądą w składzie Trybunału.

Podobno prezes Rzepliński chce dopuścić do orzekania tylko 10 „starych” sędziów. Mam jednak nadzieję, że 5 nowych sędziów, zgodnie ze złożonym ślubowaniem założy togi i wypełniając swoje konstytucyjne obowiązki zasiądzie za stołem Trybunału.

Gdyby prezes Rzepliński chciał to przemocą uniemożliwić, gdyby na przykładwezwał straż do usunięcia przemocą 5 sędziów z sali, wtedy popełni przestępstwo z art. 224 & 2 kodeksu karnego – kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego… do przedsięwzięcia lub zaniechania czynności służbowej… podlega karze pozbawienia do lat 3.

Nie pozostanie wtedy nic innego, jak wezwanie policji, a ta musiałaby niestety zatrzymać prezesa Rzeplińskiego na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa (zgodnie z art. 196 Konstytucji za gorącym uczynku sędzia TK może być zatrzymany).

Zgodnie też z Konstytucją o zatrzymaniu sędziego Rzeplińskiego trzeba będzie niezwłocznie zawiadomić prezesa Rzeplińskiego a prezes Rzepliński będzie mógł zarządzić niezwłoczne zwolnienie sędziego Rzeplińskiego.

Mam nadzieję, że prezes Rzepliński i sędzia Rzepliński opamiętają się oszczędzą nam wszystkim tej żenady.

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Ku chwale ojczyzny

Posted by tadeo w dniu 27 grudnia 2015

To dzisiaj najmocniejsza rodzina w Polsce: Kornel Morawiecki został marszałkiem seniorem, jego syn Mateusz – wicepremierem i ministrem rozwoju. Kto następny?

Nestorzy rodu, Michał i Jadwiga Morawieccy z drobnej szlachty herbu Jelita, pobrali się kilka miesięcy przed wojną. Senior brał udział w kampanii wrześniowej, należał do Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej. Cała rodzina przeżyła powstanie warszawskie. Ocalała też – jako jedna z nielicznych na Pradze – kamienica przy Mińskiej. To tam w 1941 r. urodził się Kornel (jak na patriotę przystało – 3 maja). Dorastał i uczył się w zrujnowanym mieście, ale w 1958 r., gdy nie udało mu się zostać marynarzem i nie dostał się na medycynę, wyjechał na Dolny Śląsk. Na Uniwersytecie Wrocławskim skończył fizykę, obronił doktorat i dostał pracę.

Kornel Morawiecki w Sejmie: marzy mi się nowa konstytucja

Potem przeniósł się na Politechnikę Wrocławską, gdzie został aż do 2009 r. Już we Wrocławiu poznał starszą o 10 lat Jadwigę. Pobrali się, gdy Kornel miał ledwie 18 lat. Urodziły im się cztery dziewczynki (jedna zmarła kilka miesięcy po porodzie) i syn Mateusz, To dzisiaj najmocniejsza rodzina w Polsce: Kornel Morawiecki został marszałkiem seniorem, jego syn Mateusz, który przyszedł na świat w domu, a jego poród odbierał sam ojciec.

Jaki ojciec, taki syn

Był rok 1968, gdy Kornel Morawiecki objawił się jako polityk: uczestniczył w strajkach studenckich i drukował ulotki potępiające władzę. Kontestował działania komunistów: sprzeciwiał się interwencji w Czechosłowacji, rozwieszał nekrologi po samospaleniu Jana Palacha. Protestował przeciwko tłumieniu protestów robotników w 1970 r. Tworzył podziemny periodyk „Biuletyn Dolnośląski”, ale drukował też po rosyjsku apele do żołnierzy sowieckich w Polsce, za co został zresztą zatrzymany i zwolniony po poręczeniu rektora politechniki. Jana Pawła II witał w ojczyźnie z transparentem „Wiara i Niepodległość”. W domu pod Wrocławiem, zwanym Kornelówką, wzniesionym własnym sumptem z belek po rozbiórkach kamienic, organizował wieczory patriotyczne w rocznice Święta Niepodległości: deklamowano poezję i śpiewano pieśni, czego słuchał młody Mateusz.

W sierpniu 1980 r. Morawiecki senior organizował kolejne protesty we Wrocławiu i budował lokalne struktury Solidarności. Zajmował się poligrafią i w stanie wojennym uniknął internowania, bo nocą przewoził sprzęt do druku. Dzięki temu już 14 grudnia rozdawano pierwszy numer drugoobiegowego „Z Dnia na Dzień”. Morawiecki się ukrywał, ale wciąż działał w konspiracji i w 1982 r. założył radykalną organizację Solidarność Walcząca. Nazwa mówi wszystko: chodziło o „walkę o odzyskanie niepodległości” oraz „budowę Rzeczypospolitej Solidarnej” bez żadnego układania się z władzą i reformowania systemu, z którymi należało walczyć „na wszystkich poziomach i różnymi metodami” (cytaty za manifestem założycielskim). Przykład idzie z góry, więc młody Mateusz – żyjący wtedy piłką nożną i Pismem Świętym – zaczął pomagać ojcu w drukowaniu bibuły. Z czasem włączył się też w działania SW: został nawet zaprzysiężony jako członek. Zrobiono dla niego wyjątek, bo był niepełnoletni. Gdy w 1983 r. poszedł do katedry na mszę św. za ojczyznę, po wyjściu z kościoła zatrzymali go ZOMO-wcy.

„Nazwisko?”. „Morawiecki!”. Wciągnięto go do radiowozu i pobito, co opisał pod pseudonimem w „Biuletynie Dolnośląskim”. Gdy mundurowi porwali Mateusza z ulicy, wywieźli go do lasu i straszyli śmiercią, ojciec w akcji odwetowej zaplanował spalenie domku letniskowego szefa wrocławskiej SB Czesława Błażejewskiego – ostatecznie przez pomyłkę z dymem poszła dacza jego zastępcy. Był też list: „Mam zaszczyt poinformować, że odpowiada Pan osobiście za bezpieczeństwo osobiste członków Solidarności Walczącej i ich rodzin. Z poważaniem, Kornel Morawiecki”. Mateusz nie dał się zastraszyć i działał dalej. Mówi o tym jego biogram w „Encyklopedii Solidarności”: „Od 13 XII 1981 uczestnik malowania napisów na murach, zrywania komunistycznych flag, rozwieszania transparentów, rozklejania plakatów i ulotek, druku i kolportażu podziemnych pism, demonstracji organizowanych przez wrocławską opozycję, w czasie których został parokrotnie dotkliwie pobity. W latach 1983–1986 po rewizjach w mieszkaniu (prawie cotygodniowych) wielokrotnie zatrzymywany i przesłuchiwany ws. ukrywającego się ojca Kornela Morawieckiego i innych działaczy. W czasie przesłuchań używano wobec niego przemocy fizycznej, grożono bronią palną oraz wyrządzeniem krzywdy matce i siostrom”.

Znamienne, że BZ WBK, któremu Morawiecki junior przez osiem lat prezesował, wspierał potem liczne projekty patriotyczne: w tym właśnie wydanie „Encyklopedii Solidarności”. A także budowę pomników żołnierzy wyklętych, ofiar obławy augustowskiej, obozu w Konstantynowie Łódzkim, produkcję filmu o śmierci gen. Sikorskiego, „Czarnego czwartku” Antoniego Krauzego, „1920. Bitwa Warszawska” Jerzego Hoffmana i serialu „Czas honoru”. Bank został mecenasem Muzeum Powstania Warszawskiego, jego logo pojawiało się przy wielu rocznicach historycznych. Do tego Morawiecki promował patriotyzm gospodarczy, bo przecież „dbając o kulturę i dziedzictwo narodowe, budujemy tożsamość, a tym samym przywiązanie do tutejszych marek, produktów, usług”.

To dlatego o banku, choć miał udziały irlandzkie i hiszpańskie, mówiono, że jest „ministerstwem polskiej kultury i dziedzictwa narodowego”. Morawiecki dopominał się też o szacunek dla ludzi opozycji demokratycznej z czasów PRL, głównie tych zapomnianych, którzy poświęcili swoje zdrowie, za co nikt nie powiedział im „dziękuję”. Dla działaczy Solidarności Walczącej zainicjował powołanie sanatorium w Jastrzębiej Górze. Założył również fundację, która wspiera weteranów. Do pewnego stopnia chodziło także o jego ojca, Kornela Morawieckiego, którego Polska – przynajmniej ta polityczna – długo odrzucała.

Iść pod prąd

Kornel Morawiecki już w 1990 r. zgłosił swoją kandydaturę w wyborach prezydenckich, jednak nie zebrał wymaganej liczby podpisów. Założył Partię Wolności, z którą kandydował do parlamentu, ale nie pomógł wywrócony przed kamerami okrągły stolik, co miało symbolizować sprzeciw wobec porozumień Okrągłego Stołu. W kolejnych wyborach również nie było lepiej, choć stawiał na różne konie: Ruch dla Rzeczypospolitej, Ruch Odbudowy Polski, PiS (jako kandydat bezpartyjny) i własny komitet Wolni i Solidarni z Wrocławia – posłem ani senatorem nie został. W 2010 r. znów bił się o prezydenturę kraju, lecz zajął 10. (ostatnie) miejsce; w późniejszych wyborach samorządowych nie wszedł nawet do sejmiku województwa dolnośląskiego! I dopiero teraz, gdy otworzył sejmową listę w okręgu wrocławskim partii Kukiz’15, przestał być wiecznym opozycjonistą: otrzymał 26 101 głosów i mandat poselski. Prezydent Andrzej Duda mianował go marszałkiem seniorem Sejmu VIII kadencji. Losy ojca i syna znowu się splotły, bo w tym samym czasie do wielkiej polityki wszedł także Mateusz. Co prawda kilkanaście lat temu był już radnym sejmiku województwa dolnośląskiego (startował z ostatnich miejsc list AWS, wygrał po brawurowej kampanii), a za premierostwa Donalda Tuska wszedł do jego rady gospodarczej (zrezygnował w 2012 r.) i miał też otrzymać propozycję objęcia schedy po ministrze Rostowskim.

Jednak dopiero teraz – w rządzie PiS – sięgnął po wyższą stawkę. Do partii zbliżył się dzięki śp. Aleksandrze Natalli-Świat, wiceprezes z Wrocławia, specjalistce od gospodarki. Współpracował też z Beatą Szydło. Najważniejsze jednak, że oczarował Jarosława Kaczyńskiego, bo zamiast się mizdrzyć, przygotował mu po prostu listę wyzwań: budowę mocnego eksportu i konkurencyjnej gospodarki, aby zwiększyć inwestycje. Podkreślał też, że naszym problemem jest rozbuchany konsumpcjonizm w stosunku do skromnych możliwości, co po upadku komunizmu było jeszcze zrozumiałe, ale na pewno nie teraz. Mateusz Morawiecki zawsze lubił iść pod prąd. Już w podstawówce był niesforny i uparty. Wypisał się ze szkoły muzycznej, bo nuty go nie interesowały. Był ambitny – gdy ojciec wyzwał go na pojedynek szachowy, nauczył się grać tak dobrze, że dał mu mata. Wiedzę też pochłaniał. Skończył historię na Uniwersytecie Wrocławskim. Pracę magisterską poświęcił „Genezie i pierwszym latom Solidarności Walczącej”. Materiały zbierał głównie w domu – czerpał z doświadczeńojca i ze swoich – ale nagrał też wiele rozmów z działaczami tamtych lat, co stanowi dziś bezcenny materiał źródłowy o SW. Nie miał litości dla tych, którzy podjęli współpracę z SB, i ujawnił ich nazwiska. Sam nie złożył broni i pod koniec lat 80. wciąż walczył z komuną: brał udział w strajkach okupacyjnych na uniwersytecie, wydawał gazetę „Wolni i Solidarni”.

W szalonych latach 90. imał się różnych zajęć. Razem ze Zbigniewem Jagiełłą, dzisiaj prezesem PKO BP, stworzyli spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością – Kompania Przemysłowo-Handlowa Reverentia – która działała w branży: „sprzedaż hurtowa niewyspecjalizowana”. Obracali, czym się dało: sprzętem przeciwpożarowym, artykułami medycznymi i ogrodniczymi, ubraniami. Wiedzę praktyczną uzupełniała teoretyczna – studia Business Administration na Politechnice Wrocławskiej realizowane przez Central Connecticut State University, potem dyplom MBA w Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, podyplomowy kierunek prawa europejskiego i ekonomiki integracji gospodarczej na Uniwersytecie w Hamburgu, Advanced Executive Program w Kellogg School of Management przy amerykańskim Uniwersytecie Northwestern w Evanston. Były też projekty badawcze dotyczące bankowości i makroekonomii na Uniwersytecie we Frankfurcie nad Menem. Wiedza poparta znajomością języków procentowała: Morawiecki junior w 1997 r. pracował w UKIE, gdzie szykował strategie negocjacyjne polskiego przystąpienia do UE. Odbył staż w Deutsche Bundesbanku, by w 1998 r. przejść do Banku Zachodniego, gdzie wspinał się po szczeblach kariery: był doradcą prezesa zarządu, dyrektorem banku, członkiem zarządu.

Osiem lat temu objął prezesurę i prowadził brawurową ekspansję przez kolejne fuzje, dzięki czemu BZ WBK stał się trzecią siłą na polskim rynku bankowym. Pracownicy mówią: pracowity i zdeterminowany, ale też apodyktyczny i wymagający – wobec nich i siebie. Znów szedł pod prąd. Był sceptycznie nastawiony do przyjęcia euro, gdy inni wychwalali wspólną walutę, popierał zaostrzenie badania zdolności kredytowej, chciał wprowadzenia zakazu udzielania kredytów walutowych, w tym we frankach. „Cieszy powołanie na to stanowisko pana Mateusza Morawieckiego. Stanie on na czele bardzo dobrego zespołu zarządzającego, a jego doświadczenie będzie nieocenione we wspieraniu rozwoju tej instytucji”. To nie jest komentarz do ostatniego awansu. Tymi słowami rada nadzorcza BZ WBK oceniała wybór nowego prezesa.

Rozwinąć Polskę

Dlaczego więc, zwłaszcza po sukcesach, postanowił zrezygnować i porzucił stanowisko, na którym zarabiał – jak wyliczono – 24 razy więcej niż teraz? „Polska to sprawa najważniejsza. Dlatego zdecydowałem się przyjąć godność sprawowania urzędu wicepremiera i ministra rozwoju, wierząc, że jest to potrzebne krajowi. Wiem, że moje doświadczenie wesprze realizację ambitnych celów, które pozwolą nam rozwinąć Polskę” – tłumaczył. Na niedawnym X Kongresie Obywatelskim na Politechnice Warszawskiej mówił: „Polska albo będzie wielka, albo nie będzie jej wcale”. Nic dziwnego, że ojciec mówi o synu, że „ma taką polską duszę”.

Znajomi tłumaczą, że Morawiecki junior wybrał amerykański model kariery. Najpierw zdobył solidne wykształcenie, potem spełnił się w biznesie i wreszcie zaczął realizować się jako państwowiec. Sceptycy wyrzucają odziedziczoną schedę po ojcu: brak doświadczenia w branży i przede wszystkim polityczną naiwność, co pewnie jest szlachetną cechą, ale często bezwzględnie wykorzystywaną. Morawiecki miał jednak mocną kartę przetargową, więc wywalczył silną pozycję w rządzie, i to raczej jego będzie się słuchać. Zwłaszcza że ma wizję nie tylko gospodarczą, lecz także społeczną. Zachęca młodych Polaków do powrotu z zagranicznych studiów, bo są kreatywni, znają rynki i mechanizmy, więc sami będą mogli wiele. Słowem: „Polska was potrzebuje”. Tak jak jego.

Po objęciu urzędów na gratulacje, które spływały lawiną SMS-ów, odpowiadał każdemu: „Ku chwale Ojczyzny!”. Co dalej? Morawiecki junior ma oddaną żonę Iwonę i czworo dzieci. Córka i syn są już na studiach, dwoje najmłodszych chodzi jeszcze do przedszkola. Jeśli wszystkie będą wychowane tak, jak on sam był uczony, a nie zanosi się na to, by było inaczej, dynastia Morawieckich w polskiej polityce może trochę potrwać.

Jakub Kowalski
Najnowszy numer do rzeczy od poniedziałku w kioskach!

Posted in Polityka i aktualności, SYLWETKI | Leave a Comment »

A jednak Trybunał Konstytucyjny łamał prawo. Dla każdego kto posiada rozum, było to oczywiste od samego początku.

Posted by tadeo w dniu 17 grudnia 2015

Dla każdego kto posiada rozum, było to oczywiste od samego początku.
Sitwa tzw. autorytetów prawnych, działających wspólnie i w porozumieniu z byłym już establishmentem, a także stojąc w obronie układów urzędniczo-biznesowych, oraz „ciepłych posad”, które wymościła była władza swoim znajomym, członkom rodzin etc. – podjęła walkę w celu obrony „swojego”.
Dla owych „autorytetów”, taka zaciekła obrona tego co nie było do obrony, jest brzemieniem hańby.
Sitwa walczy o „życie”.
Staje się to widoczne zwłaszcza wtedy, gdy skonfrontuje się ze sobą wszystkie fakty.
Otóż Antoni Macierewicz zamierza upublicznić listę tajnych agentów i informatorów wojskowych służb specjalnych.
Blady strach padł zatem na wielu „możnych” i „zacnych”.
Dziennikarz Sumliński, który opisywał o zbrodniach WSI, oraz o wszechwładzy tajnych służb, zostaje uniewinniony przez sąd.
To wszystko uzasadnia pisk i jazgot tych, którzy boją się, aby prawda nie wyszła na jaw.
Wykorzystują oni głupich i naiwnych ludzi, którzy sami niewiele rozumiejąc, przyłączają się to tego tańca, kierując się prymitywnym lękiem.
Oczywiście i obecna władza nie jest bez winy.
Tą winą jest fatalny sposób przeprowadzania zmian w kwestii TK.
Ale jest to wina co najwyżej wizerunkowa, która jednak skończy się zapewne, znaczną utratą poparcia społecznego.
Kolejnym zarzutem pod adresem PiS-u może być brak kadr, a więc charyzmatycznych ludzi, którzy byliby w stanie odpierać ataki ze strony „obrońców tego co zgniłe”, oraz w sposób prosty wyjaśniać społeczeństwu zawiłości (choć wcale nimi nie są) prawne.
Poniżej link to artykułu, który przedstawia decyzję prokuratora generalnego w tej sprawie.
http://wpolityce.pl/polityka/275375-nasz-news-prokurator-generalny-zamyka-spor-o-trybunal-tk-nie-mial-prawa-orzekac-ws-uchwal-sejmu-postepowanie-umorzone

Posted in Polityka i aktualności | 1 Comment »

Prokurator Generalny zamyka spór o Trybunał! TK nie ma prawa orzekać ws. uchwał Sejmu. Postępowanie umorzone!

Posted by tadeo w dniu 17 grudnia 2015

Postępowanie podlega umorzeniu na podstawie art. 104 ust. 1 pkt 2 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, wobec niedopuszczalności wyrokowania

stwierdził Prokurator Generalny w piśmie skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego. W uzasadnieniu, do którego dotarł portal Polityce.pl stwierdza, że TK przekroczył swoje kompetencje orzekając ws. uchwały Sejmu.

Zakwestionowane uchwały nie są aktami normatywnymi, lecz aktami stosowania prawa. Kompetencje kontrolne Trybunału Konstytucyjnego obejmują wyłącznie ocenę aktów normatywnych i nie rozciągają się na akty stosowania prawa, choćby wydawano je powołując się wprost na kwestionowane przepisy

— podkreśla Prokurator Generalny. Przywołuje jednocześnie wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 5 czerwca 2001 roku:

Trybunał kilkakrotnie już podkreślał, iż jego właściwość rozciąga się na akty normatywne, nie obejmuje natomiast aktów indywidualno-konkretnych. Trybunał posługuje się przy tym materialną definicją aktu normatywnego, co oznacza, iż chodzi o akty zawierające normy generalne i abstrakcyjne, które charakteryzują się cechą powtarzalności. Nie mają tych cech akty adresowane do indywidualnego podmiotu, dotyczące konkretnej sprawy czy sytuacji, których stosowanie ma charakter jednorazowy.

W nawiązaniu do powyższego wyroku, Prokurator Generalny stwierdza, że TK nie ma prawa wyrokować w sprawie sędziów.

Wobec niedopuszczalności wyrokowania w sprawach, które nie należą do kognicji Trybunału Konstytucyjnego, postępowanie podlega umorzeniu na podstawie art. 104 ust. 1 pkt 2 ustawy o TK

— czytamy w uzasadnieniu stanowiska Prokuratora Generalnego.

Poniżej pełna treść pisma skierowanego do Trybunału Konstytucyjnego.

Co na to prezes Trybunału Konstytucyjnego i walcząca z rządem opozycja? Jak na razie prezes Rzepliński naradza się w Sejmie z posłami Platformy Obywatelskiej…

mall

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »