WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Moja mała Ojczyzna’ Category

Biała Podlaska – 1974

Posted by tadeo w dniu 12 Marzec 2015

Jesteście ciekawi jak Biała Podlaska wyglądała niemal 40 lat temu? Sentymentalną podróż w czasie czas zacząć…

Posted in Historia, Moja mała Ojczyzna | Leave a Comment »

Transmisja z Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej

Posted by tadeo w dniu 18 Styczeń 2015

Posted in Matka Boża, Moja mała Ojczyzna | Leave a Comment »

Cząstka Podlasia

Posted by tadeo w dniu 24 Listopad 2014

Dokumentalna podróż po wschodnich zakątkach Polski.

Posted in Moja mała Ojczyzna | Leave a Comment »

Połoski, parafia Trójcy Św.

Posted by tadeo w dniu 23 Październik 2014

Proboszcz: ks. Mirosław Krupski. Przed 1875 r. parafia unicka. Kościół w 1875 r. zamieniony na cerkiew. W latach 1925-47 parafia greckokatolicka. Parafia rzymskokatolicka obrządku łacińskiego wznowiona w 1972 r. Miejscowości należące do parafii: Połoski i Połoski Nowe PGR.

Połoski to wieś w powiecie bialskim, położona pomiędzy Piszczacem a Kodniem. Obecnie wieś, licząca niespełna 300 mieszkańców, jest siedzibą jednej z najmniejszych parafii w diecezji siedleckiej. Jednak nie zawsze leżące nieco na uboczu Połoski były spokojną i cichą wsią.
Najstarsze wzmianki o powstaniu w miejscowości parafii unickiej pochodzą z 1726 r. Stojąca wtedy w Połoskach cerkiew należała do najstarszych na Podlasiu, pochodziła bowiem z 1680 r. Wyposażona była w organy, a także ikonostas i carskie wrota. W 1875 roku cerkiew unicka stała się prawosławną, a w roku 1891 powstaje,nowy budynek cerkwi zachowany do dnia dzisiejszego.
W drugiej połowie XIX Połoski były jedną z największych wsi w okolicy, liczyły bowiem 750 mieszkańców. Także na początku XIX w. Połoski były znacznie większą miejscowością niż obecnie, zamieszkiwało je bowiem 640 osób. W Połoskach mieszkali wtedy katolicy obydwu obrządków, łacińskiego i greckiego. Łacinnicy chodzili do kościoła w Piszczacu, a unici mieli w Połoskach własną parafię, podobnie jak obecnie pod wezwaniem św. Trójcy.
W drugiej połowie XIX w. Połoski były nie tylko stolicą parafii, ale także siedzibą gminy. Gmina ta liczyła blisko 2 tys. mieszkańców, a w jej skład wchodziły: Choroszczynka, Chotyłów, Dobrynka, Kupony, Piszczac, Trojanów, Wołoszki i Zagórów.

Mówiąc o mieszkańcach wsi Połoski warto też dodać, że żyli tu nie tylko chrześcijanie. We wsi posiadali swój majątek polscy Tatarzy. Dąbrowicę i Połoski otrzymał w 1759 r. porucznik Samuel Czymbajewicz. Trzeba bowiem wiedzieć, że polscy królowie osadzali Tatarów na Podlasiu nie za przysłowiowe ładne oczy, a za wywalczone szablą i okupione krwią zasługi dla Rzeczpospolitej.
Później Połoski trafiły w ręce rodziny Bielaków, której przedstawiciele należeli do najwybitniejszych Tatarów I Rzeczpospolitej. Jako że dobra Połoski podzielone były na części A i B, posiadali je nie tylko Bielakowie, ale i Józefowicze – także należący do znanych rodów podlaskich Tatarów.
Unicka parafia w Połoskach przeszła podobne koleje losu, jak inne greckokatolickie parafie na Podlasiu. Po prześladowaniach w połowie lat siedemdziesiątych XIX w. zamieniono ja na prawosławną. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości cerkiew w Połoskach nie znalazła się w gronie kościołów rekoncyliowanych na parafie rzymskokatolickie. Powstała tam parafia obrządku wschodniosłowiańskiego, jedna z 9 stworzonych pod patronatem biskupa podlaskiego Henryka Przeździeckiego. Przychylił się on bowiem do próśb byłych unitów z Podlasia, którzy nie przeszli po 1905 r. na obrządek łaciński, a nie chcieli też wyznawać prawosławia. Pragnęli po prostu wrócić do unickich korzeni. Po II wojnie światowej z dziewięciu parafii obrządku wschodniosłowiańskiego została tylko jedna, w Kostomłotach, zaś ta w Połoskach od 1972 r. jest parafią łacińską.

Czasy ostatniej wojny były dla mieszkańców wsi Połoski tragiczne. We wrześniu 1939 r. doszło tu bowiem do przygotowanego przez Ukraińców pogromu ludności polskiej. Ofiarami morderstw byli wojskowi i cywile, a wśród tych ostatnich – kobiety. Według jednych przekazów zginęło 30, według innych 40 osób. Trudno to ustalić, bowiem ciała pomordowanych były ukrywane, zakopywane na polach i topione w bagnach. Część ofiar tamtejszych bratobójczych mordów spoczęła na cmentarzu w Połoskach. Późniejsze lata wojny przyniosły kolejne ofiary, zarówno śmiertelne, jak i takie jak ksiądz Mikołaj Hałas, wyrzucony z cerkwi w Połoskach. Tamte wydarzenia długo się zabliźniały. Bo trzeba czasu, aby wyleczył rany, czego przykładem może być obecne zbliżenie Polski i Ukrainy.

http://www.echo.siedlce.net/index.php?p=21&arch_iid=2586

Posted in Moja mała Ojczyzna | 1 Comment »

„Piękno musi być doskonałe” – wspomnienie o Bazylim Albiczuku

Posted by tadeo w dniu 2 Październik 2014

„Nie cenię sobie róż szlachetnych, one mnie się nie nadają do kompozycji w obrazach. Cenie natomiast różę dziką, to jest poezja… Lubię maki, chociaż są zbytnio czerwone, ale mają kształt i dlatego maluję je większe niż należy, bo chodzi mi o pokazanie ich niezwykłej natury, delikatność kwiatów polnych – bylin. Bo nade wszystko cenię byliny, kwiaty z łąk, kwiaty, których inni nie cenią, niszczą, a są najładniejsze, najdelikatniejsze, prawdziwe. Nasze rodzime… Wprowadzam do ogrodu i do swoich obrazów byliny, bo je lubię. To są kwiaty prawdziwe, one uszlachetniają człowieka, one czynią człowieka swobodnym. Niczym niezwiązanym w znaczeniu materialnym”  – tak o sobie i swoich kwiatach wypowiadał się Bazyli Albiczuk, malarz z Dąbrowicy Małej.
 

Bazyli Albiczuk w środowisku artystycznym znany jest jako malarz ogrodów. “Na progu czerwca”, “Ogród – kwitnąca flora lipca”, “Przed odlotem bocianów” to tylko niektóre z jego prac.
Ogrody nie są realistycznymi portretami ogrodu uprawianego przez malarza. Są raczej wyidealizowaną modelową jego wizją – mówiła podczas otwarcia jego wystawy w Muzeum Etnograficznym w Warszawie Alicja Mironiuk-Nikolska, komisarz wystawy. – Na obrazach nie ma uschniętych kwiatów, poczerniałych opadłych liści. Piękno musi być doskonałe.

APC - 2014.10.03 20.37 - 001.3d

Przyroda dla niego była wszystkim

Niewielki wiejski cmentarz w Dąbrowicy Małej znajduje się poza wsią. W sobotnie popołudnie powoli zjeżdżali się zaproszeni goście. Mogiła Bazylego Albiczuka znajduje się zaraz po lewej stronie, tuż przy wejściu na cmentarz. Jeszcze przed pojawieniem się honorowych gości przy grobie ustawiła się warta honorowa. Miejscowych strażaków przed lejącym się z nieba żarem chronił cień cmentarnych drzew. Uroczystości poprowadził prawosławny biskup piotrkowski Paisjusz. Przybyli również przedstawiciele najwyższych władz, przedstawiciele władz lokalnych. Przede wszystkim nie zabrakło mieszkańców Dąbrowicy i okolicznych wsi, tych, którzy postać artysty znali najlepiej. Bo z nim żyli na co dzień, z nim przeżywali dole i niedole.
Nikomu nie przeszkadzał. Swoje malował – wspomina Mikołaj Wasilewski, urodzony w 1934 roku. – Często do mnie przychodził, a od sąsiada Krata książki wypożyczał. Przyrodę lubił, trzeba było jego rozumieć.


W 1939 roku poszedł do Związku Radzieckiego. Potem wrócił z frontem. U brata w chacie mieszkał. Potem pomógł szwagier. Pomógł wojewoda i pomogli mu chatę pobudować.
Od kiedy pamiętam, to malował – dodaje Wasilewski. – Artystą był od urodzenia. Jak byłem mały to takiego konika dla nas wyrzeźbił, na czarno pomalował. Potem zaczął malować obrazy. Malował dla siebie, bo ciągle powtarzał, że na pieniądzach mu nie zależy. “Ale po śmierci będę miał sławę” – mówił. No i doczekał się. W gazetach o nim pisali. Nawet we francuskiej prasie wzmianka była. To był typowy artysta. Aby dzisiaj. Siedział bez światła, bo brzoza przeszkadzała w przeciągnięciu linii. Ale on jej nie pozwolił ściąć. Mówił, że ta brzoza jest ważniejsza niż to całe światło.
Mikołaj Wasilewski wspomina, jak ze znajomymi wybrał się po drzewo do lasu. Wśród nich był również Bazyli Albiczuk. Podczas ładowania potężnej sosny na wóz, Bazyli zostawił ciężki pień i pobiegł żabkę ratować, która znalazła się w strefie zgniotu.
Przy tym na nogę mi nastąpił. Mało, że jej nie połamał – mówi Wasilewski. – “A co by było, gdybyśmy nie utrzymali tej sosny? Przecież mogłaby nas przydusić?” – pytam jego. Tylko wzruszył ramionami. Taki był. Dla niego przyroda była wszystkim.

Ale szanowali go wszyscy…

Z Pawłem Kratem Bazyli Albiczuk znał się przez 40 lat. Wymieniali się książkami. Polskimi, ukraińskimi. Wymieniali się także poglądami. Nad mogiłą w rocznicę śmierci artysty nie mogło zabraknąć również przyjaciela sprzed lat.
On znał się jeszcze z moim ciotecznym bratem, który mieszkał w Łucku – wspomina Paweł Krat. – A ja, jak wróciłem z deportacji, to brat powiedział, że w naszej wsi mieszka taki i taki. Poszedłem, by poznać się z nim. Bazyli Albiczuk przeszedł szlak bojowy od Czernihowa do Berlina. Był ranny. Potem wrócił do rodzinnej wsi. Z początku nie chcieli jego tu znać, bo w armii rosyjskiej był. “To do Rosji jedź” – mówili. Musiał wyznanie wiary przyjąć. Jak wrócił, to chata jego była zajęta, ale kobieta, która tam mieszkała, odstąpiła mu kawałek komórki. Nie było żadnych szans na pracę, więc malował. Na początku makatki malował. Potem zaczął obrazy malować. Muzykantem też był, na skrzypcach grał. Za swoje hektary, które sprzedał, kupił cegłę. My pomogliśmy pobudować fundamenty. Murarz za kawałek pola dom zbudował. Podłogi sam poukładał i w taki sposób zamieszkał w swoim domu. I tu malował. Latem w ogrodzie tworzył swoje prace. Zimą, wiosną w domu. W ogrodzie, do którego znosił różne rośliny. Polne zazwyczaj. Zbierał je i sadził, bo – jak mawiał – tylko one mają jakąkolwiek wartość, bo są naturalne. I szybko mogą zginąć. Ludzie różnie go traktowali, ale wszyscy we wsi go szanowali.
Bazyli Albiczuk już za życia cieszył się sławą. Wiele osób postrzegało w nim prawdziwego artystę. Malarz otrzymywał wiele listów, nie tylko z Polski, ale i zagranicy.
Z Japonii nawet otrzymywał listy – dodaje Paweł Krat. – Miał takie specjalne pudełko na listy. Tam ich chyba ze sto było. Na początku woził je do tłumaczenia dla jakichś studentów. Ale ten sam list jeden tłumaczył tak, drugi inaczej. I ten zobaczył, że coś tu jest nie tak, więc tylko zbierał te listy.

*   *   *


Bazyli Albiczuk większość swego samotnego życia spędził w Dąbrowicy Małej. Faktycznie wyróżniał się spośród reszty społeczności wiejskiej. Jego zainteresowanie naturą budziło różne uczucia wśród współmieszkańców. Jedni uważali go za dziwaka, inni za artystę. Ale jedni i drudzy szanowali tę postać. Największy zbiór jego prac znajduje się w Muzeum Południowego Podlasia w Białej Podlaskiej. Bazyli Albiczuk znany jest również jako poeta, jednak jego wiersze za życia nie były publikowane. Największy wybór poezji w języku ukraińskim został opublikowany w “Ukraińskim Zaułku Literackim” w 2005 roku.

Janusz BAKUNOWICZ

http://nadbuhom.pl/art_1725.html

Przeczytaj także:

Wasylówka

PAMIĘTAJCIE O MOIM OGRODZIE…

Historia wsi Dąbrowicy Małej

Wasylówka – wycieczka po bajkowych ogrodach Bazylego Albiczuka

Posted in Moja mała Ojczyzna | 2 Comments »

Dzieje Parafii Greckokatolickiej w Parczewie – Andrzej Teleon

Posted by tadeo w dniu 22 Wrzesień 2014

apc-2016-10-08-21-50-001-3d

Dzięki uprzejmości Pana Andrzeja Teleona przedstawiam poniżej opracowanie „Dzieje Parafii Greckokatolickiej w Parczewie”.

„Kiedy zbierałem materiały dotyczące losów moich przodków, którzy byli unitami (grekokatolikami), postanowiłem stworzyć opis do dziejów parafii  greckokatolickiej w Parczewie. Ponieważ w tym roku mija 140 lat od męczeństwa Unitów parczewskich i zesłania do Rosji za wierność w wierze, pragnę przekazać ich  tragiczną historię, w którą to wpisują się losy mojej rodziny Teleonów, której  poświęcam jeden z rozdziałów”.  

Praca ta dotychczas nie była nigdzie publikowana.

apc-2016-10-08-21-56-001-3d

 

apc-2016-10-08-21-45-001-3d

https://tadeuszczernik.files.wordpress.com/2016/10/dzieje-parafii-08-10-2016.pdf

Osoby zainteresowane proszę o kontakt e-mail:  teleon.andrzej@gazeta.pl

Przeczytaj także:

Historia rodziny Telechoń

UNICI

Unici podlascy w latach 1875 -1905

Krwawe łzy unitów polskich – Teodor Jeske-Choiński (1919)

Unici w poezji polskiej – Szczepan Kalinowski

MĘCZENNICY PODLASCY

Parafia Rzymskokatolicka Św. Apostołów Piotra i Pawła w Łomazach – Romuald Szudejko

„Męczeńskie Podlasie” w wybranych utworach literatury polskiej na przełomie XIX i XX wieku

Posłuchaj:

Z dziejów Podlasia – Józef Geresz

Posted in Moja mała Ojczyzna | 1 Comment »

Podlaski przełom Bugu (2005) PL (2005) [PL]

Posted by tadeo w dniu 17 Luty 2014

Park Krajobrazowy „Podlaski Przełom Bugu”  położony jest w środkowo – wschodniej części Polski, rozciągając się wzdłuż lewego brzegu Bugu, jednej z największych rzek nizinnych kraju. Zajmuje obszar o powierzchni 30904 ha, oraz otulinę liczącą 17131 ha. Utworzony został 25.08.1994 roku rozporządzeniem Wojewody Bialskopodlaskiego. Głównym celem utworzenia Parku stało się zachowanie w stanie naturalnym najcenniejszych pod względem przyrodniczym, krajobrazowym i  kulturowym fragmentów lewobrzeżnej doliny Bugu. Na terenie parku znajduje się 5 rezerwatów przyrody.

Podstawowym walorem przyrodniczym parku krajobrazowego, decydującym o jego charakterze i specyfice jest dolina Bugu. Na brzegach rzeki, starorzeczach oraz na występujących w korycie licznych wyspach, występują formacje krzewiaste wierzb np.: wierzby purpurowej, wiciowej czy łęgi wierzbowo – topolowe, które w Europie doszczętnie wykarczowano. 

Na terenie parku stwierdzono występowanie 765 gatunków roślin w tym 36 objętych ścisłą ochroną. Znajdują się tu stanowiska parzydła leśnego, orlika pospolitego, lilii złotogłów, widłaków, bogata gama storczyków i szereg innych rzadkich i ginących gatunków roślin. Duże kompleksy leśne umożliwiają bytowanie wielu gatunków zwierząt. Na obszarze Parku stwierdzono występowanie 290 gatunków kręgowców. Można tu spotkać m. in. borsuki, jelenie, sarny, łosie, wydry, bobry oraz czasami wilka. W Parku znajdują się siedliska takich gatunków ptaków jak: orlik krzykliwy, puchacz, bocian czarny, błotniak stawowy, siweczka obrożna, zielonka, bąk czy zimorodek. Najbardziej zagrożonym gatunkiem gada jest żółw błotny występujący sporadycznie na niektórych starorzeczach. Do rzadkich gatunków ryb występujących w wodach Bugu należą: kiełb białopłetwy, koza złotawa, czarny bass wielkogębowy.

APC - 2014.02.17 17.59 - 001.3d

http://bestplayer.tv/film/6882-podlaski-przelom-bugu-2005-pl-2005-pl.html

http://www.ekino.tv/film,podlaski-przelom-bugu-podlaski-przelom-bugu-2005,2472.html

Posted in Filmy dokumentalne, Moja mała Ojczyzna | Leave a Comment »

MĘCZENNICY PODLASCY

Posted by tadeo w dniu 16 Styczeń 2014

APC - 2014.01.16 21.43 - 001.3d

http://gloria.tv/?media=556659

Drelów, 17 stycznia 1874 r.
Według ustnych przekazów przed świątynią zebrało się około tysiąca wiernych. Mężczyźni mieli ze sobą kije, kamienie i łopaty, a kobiety piasek, by sypać go kozakom w oczy. Unici byli zdecydowani bronić miejsca, które było dla nich święte. Kotow zażądał oddania kluczy do cerkwi, aby wprowadzić do niej narzuconego przez władzę prawosławnego popa (proboszcz unicki został wcześniej aresztowany i wtrącony do więzienia). Dalszy przebieg wydarzeń znamy z relacji naocznych świadków, które spisał ks. Józef Pruszkowski (kapłan obrządku łacińskiego): „Lud odrzekł, że nie może oddać kluczy do swojej cerkwi i nie odstąpi od swojej świątyni w obronie przed jej widocznym sprofanowaniem. (…). Naczelnik zakomenderował nahajki, a kozactwo piesze i konne wpadło na cmentarz cerkiewny i poczęło rozbijać głowy ludu i jego twarze, raniąc grubymi batogami. Katowanie wywołało ogólny opłacz pomiędzy ludem. (…). Piechota z kozakami uszykowała się za parkanem cmentarza i o godzinie 12 w południe otworzyła ogień do bezbronnych wiernych. (…). To morderstwo osiągnęło skutek wprost przeciwny temu, jaki chciano wywołać. Religijny śpiew «Święty Boże», „Kto się w opiekę” rozlegał się żałośnie, a lud, padając na kolana, otwierał wojsku swoją pierś do strzału, jakby zazdroszcząc szczęścia męczeństwa poległym sąsiadom i braciom”.

Wszyscy unici pozostali na miejscu. Przez całą noc pilnowało ich wojsko. Następnego dnia naczelnik rozkazał siłą wywlec sprzed świątyni zmarzniętych i pobitych unitów, i dokończyć krwawą akcję. „Po wywleczeniu biednego ludu za cmentarz, przywieziono dwie fury rózeg i zaczęto kłaść na ziemi i smagać wszystkich bez wyjątku. Kobiety i dzieci dostawały od 25 do 100 uderzeń, mężczyźni od 100 do 200 razów. (…). Gdy żołnierze trzymali lud z dala od cerkwi, naczelnik sprowadził popa i posprzątał zabitych. Rannych na furmankach odwieziono do domów, potem kazał Kotow rozpędzić nahajkami kobiety i dzieci po wsiach. Mężczyzn kazał powiązać, młodszych z nich odesłał do więzienia jako buntowników, starszych rozpędził do domów”. Przed świątynią w Drelowie śmierć męczeńską poniosło 13 unitów. Rannych zostało prawie 200 osób. Pomordowanych pochowano na miejscowym cmentarzu, który przez następne 30 lat pozostawał pod nadzorem carskiej policji i prawosławnego duchownego. Miejsc pochówku męczenników nie wolno było nawiedzać. W ten sposób zatarto po nich materialny ślad.

Posted in Historia, Moja mała Ojczyzna, Unici | 1 Comment »

Magia Podlasia

Posted by tadeo w dniu 5 Grudzień 2013

Wspomnienie lata / Magia Podlasia / fot. Paweł Tadejko

https://www.facebook.com/MagiaPodlasia

Posted in Moja mała Ojczyzna | Leave a Comment »

V PODLASKA JESIEŃ – DĄBROWICA MAŁA 2013

Posted by tadeo w dniu 19 Listopad 2013

Posted in Moja mała Ojczyzna, Muzyka | Leave a Comment »

Echo Studzianki

Posted by tadeo w dniu 18 Listopad 2013

APC - 2013.11.18 22.59 - 001.3d

http://studzianka.pl/echo17.pdf

Zachęcam do lektury 17 numeru kwartalnika „Echo Studzianki”. To jedyne pismo w okolicy prawnie zarejestrowane i regularnie wydawane przez organizację pozarządową. W bieżącym numerze wspomnienie Sławka Hordejuka o Emilianie Pirogowiczu – prawniku, kolejnej osobistości Studzianki. Zaprezentujemy rewelacyjny dokument z 1566 roku w przedruku dotyczący Studzianki. Następnie  niezwykły wywiad z tatarskim poetą i dziennikarzem. Do tego wydarzenia w skrócie z ostatniego kwartału, historia w materiale „Tatarzy bialscy w powstaniu listopadowym” oraz kącik poetycki, dowcipy i inne ciekawe materiały z życia mieszkańców Studzianki.
Wszystkie wcześniejsze numery – tutaj

Posted in Czasopisma, Moja mała Ojczyzna | Leave a Comment »

Tatarzy – polscy muzułmanie – Anna Zielińska

Posted by tadeo w dniu 27 Październik 2013

Mimo traktowania Polski jako ojczyzny Tatarzy zawsze byli wyróżniającą się częścią ludności Rzeczypospolitej. Nie obnosili się ze swoim pochodzeniem ani przynależnością wyznaniową, ale byli społecznością dumną, świadomą swej tradycji.

(Taniec tatarski / mal. Juliusza Kossaka)

Tatarskie osadnictwo na ziemiach Rzeczypospolitej i Wielkiego Księstwa Litewskiego

Przodkami ludności tatarskiej zamieszkującej wschodnie tereny I Rzeczypospolitej byli najeźdźcy mongolscy z armii Batu-chana, którzy w XIII w. opanowali księstwa ruskie, wyruszyli na Bułgarię i Węgry, a także napadli na ziemie polskie. Mongołowie stworzyli ogromne imperium, obejmujące m.in. stepy kipczackie. Po osiedleniu się na stepach, najeźdźcy zostali dość szybko zasymilowani przez dominującą tam ludność tureckojęzyczną. Nie zapomnieli o swym pochodzeniu, ale przyjęli kulturę, język oraz religię (islam) podbitej ludności. To właśnie ludność Złotej Ordy (części imperium należącej do Batu-chana i jego następców, a później samodzielnego organizmu państwowego), która powstała w wyniku asymilacji najeźdźców mongolskich przez tureckich Kipczaków, nazwano w Europie Tatarami[1].

Chociaż wzmianki o Tatarach na Litwie datuje się już na 1320 r., za początki osadnictwa uważa się rok 1397, kiedy to ok. 4000 Tatarów przybyło wraz z Wielkim Księciem Witoldem na ziemie litewskie. Część z nich została odesłana do Krakowa i tam schrystianizowana; większość jednak osiedliła się w Wielkim Księstwie. W zamian za służbę wojskową i obronę granic książę Witold obdarzył Tatarów ziemią i zagwarantował im swobodę wyznania. Pozwolił też na budowę świątyń muzułmańskich (meczetów) oraz zakładania mizarów (cmentarzy muzułmańskich).

Tatarzy szczególnym szacunkiem otaczali księcia Witolda, a następnie kolejnych władców Polski. Za bardzo przychylnych polskim muzułmanom władców uchodzili: Zygmunt August, Jan Kazimierz, a także Jan III Sobieski. Tatarzy walczyli w szeregach wojsk polsko-litewskich podczas wielu wojen; brali też udział w powstaniach narodowych, w wojnie polsko-bolszewickiej czy wreszcie w kampanii wrześniowej 1939 r.

Osadnictwo tatarskie na ziemiach Korony Polskiej datuje się na XVII w. Wówczas Jan III Sobieski nadał Tatarom nowe ziemie jako wyraz wdzięczności za wierną służbę Rzeczypospolitej i walkę w szeregach polskiego wojska podczas polsko-tureckiej bitwy pod Chocimiem (1673). Wśród nadanych ziem znalazły się Bohoniki i Kruszyniany – jedyne rodzime wsie tatarskie z meczetami i mizarami, jakie znalazły się w granicach Polski po II wojnie światowej. Drewniany meczet w Kruszynianach pochodzi z XVIII w., meczet w Bohonikach – z XIX w.

W II Rzeczypospolitej Tatarzy byli jedną z najmniej licznych mniejszości. Żyli przede wszystkim w kilku głównych skupiskach, z których największe znajdowało się w województwie nowogródzkim, a inne w woj. wileńskim czy białostockim. Mniejsze grupy zamieszkiwały województwa wołyńskie, poleskie i lubelskie. Kolonia tatarska, założona w XIX w., istniała też w Warszawie.

Obecna sytuacja ludności tatarskiej w Polsce

Granice Polski po II wojnie światowej objęły zaledwie część terenów, na których przebywali polscy Tatarzy. W czasach II Rzeczypospolitej ludność tatarska liczyła ok. 5,5-6 tys. osób. Po wojnie z możliwości przesiedlenia do Polski skorzystało ok. 2,5 tys. osób, aczkolwiek dane te są niepewne. Tatarów nikt nie zmuszał do wyjazdu – ci, którzy postanowili wyjechać do Polski, robili to z własnej woli, uznając ten kraj za swoją ojczyznę. Ci, którzy nie wyjechali, kierowali się przywiązaniem do swych rodzinnych stron. Ponieważ powojenne akcje przesiedleńcze nie uwzględniały Tatarów, osoby, które chciały wyjechać, musiały podawać się za Polaków (oficjalnie z terenów ZSRR mogła się przenosić do Polski tylko ludność polska i żydowska zamieszkująca przed wojną wschodnie obszary II Rzeczypospolitej). Dlatego też ustalenie dokładnej liczby Tatarów, którzy przenieśli się po wojnie na ziemie polskie, jest niezwykle trudne, jeśli nie niemożliwe.

Tatarzy zostali rozproszeni po terenach Ziem Odzyskanych, chociaż w niektórych miastach stworzyli większe skupiska. W północnej i północno-wschodniej części kraju Tatarów osiedlano w Gdańsku, Elblągu oraz na terenach ówczesnych województw olsztyńskiego i suwalskiego. Grupy osadnicze kierowano też na Pomorze Zachodnie (Szczecin, Szczecinek, Trzcianka), do Wielkopolski (Gorzów Wielkopolski) i na Dolny Śląsk (Wrocław). Obecnie największe skupisko Tatarów znajduje się w Gdańsku (na początku lat dziewięćdziesiątych XX w. ok. 200 osób). W innych miastach ostało się ich niewielu. Część z nich prawdopodobnie uległa spolszczeniu w wyniku odizolowania od rodzimej ziemi i pobratymców. Część wyjechała do Białegostoku. Na początku lat dziewięćdziesiątych Gorzów Wielkopolski zamieszkiwało mniej niż 50 osób pochodzenia tatarskiego (przy ok. 150 po zakończeniu akcji przesiedleńczej).

Największym skupiskiem polskich Tatarów jest byłe województwo białostockie. Sam Białystok zamieszkuje ich ok. 1800 (dane z 1990 r.[2]).

Tatarska gmina muzułmańska znajduje się także w Warszawie. W 1990 r. liczyła ok. 200 osób[3]. Od 1993 r. w Warszawie znajduje się meczet.

Na początku lat dziewięćdziesiątych organizacje tatarskie (Związek Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej, Muzułmański Związek Religijny) podawały liczbę 4 tys. Tatarów – wyznawców islamu zamieszkujących tereny Polski[4]. Henryk Chałupczak i Tomasz Browarek oszacowali liczbę ludności tatarskiej w Polsce w 1995 r. na 5 tys.[5]. Natomiast według Spisu Powszechnego z 2002 r. liczba osób deklarujących narodowość tatarską wyniosła 495, w tym 47 osób bez obywatelstwa polskiego.

Odrębność religijna Tatarów

Jesteśmy Tatarami, obywatelami Rzeczypospolitej. Od innych jej obywateli różnimy się pochodzeniem, zwyczajami oraz wyznawaną przez nas wiarą. To właśnie religia ustrzegła nas przed całkowitą asymilacją i pozwoliła przetrwać sześć wieków na naszej wspólnej ziemi[6]. To zdanie Stefana Mustafy Mucharskiego (wieloletniego przewodniczącego Muzułmańskiego Związku Religijnego w Polsce, a także Związku Tatarów Polskich) podzielają również autorzy literatury zajmującej się polskimi Tatarami. Od początków osadnictwa tatarskiego na ziemiach litewskich i polskich to właśnie inne wyznanie – islam – najbardziej wyróżniało Tatarów spośród otaczającej ich chrześcijańskiej większości. I to właśnie islam pozwolił im zachować odrębność. Warto zauważyć, iż ci, którzy ulegli chrystianizacji (czy to dowolnej, czy też – rzadko – przymusowej), tracili kontakt z tatarską wspólnotą i szybko ulegali całkowitemu spolszczeniu. Ci natomiast, którzy pozostali przy wierze muzułmańskiej, zachowali poczucie odrębności, mimo iż już w XVI w. zatracili swój język, uważając za ojczysty polski lub białoruski. Wśród Tatarów doszło więc do bardzo silnej identyfikacji religii z narodowością, co pomogło im zachować nie tylko świadomość narodową, ale i niektóre elementy rodzimych zwyczajów (obecnie już nieliczne).

Tatarzy należą do muzułmańskiego obrządku sunnickiego, praktykowanego w większości krajów muzułmańskich. Do ich tradycji przeniknęły również nieliczne ślady dawnych wierzeń szamańskich, praktykowanych przez stepowe ludy koczownicze przed przyjęciem przez nie islamu. Do tradycji polskich Tatarów przeniknęły również pierwiastki kultury chrześcijańskiej.

W Rzeczypospolitej nigdy nie było prześladowań ludności muzułmańskiej. Odmienne wyznanie Tatarów nie było aż tak zauważalne w życiu codziennym. Byli oczywiście ludzie obawiający się innowierców czy posądzający ich o praktyki magiczne, chociażby słysząc modlitwy wygłaszane w zupełnie obcym im języku (arabskim). Zdarzały się również, choć niezmiernie rzadko, przykre incydenty. Za panowania Zygmunta III Wazy tłum będący pod wpływem agitacji kleru katolickiego zburzył w 1609 r. meczet w Trokach, a w 1616 r. jeden z członków kapituły wileńskiej napisał paszkwil na litewskich muzułmanów. Nie odnotowano żadnego innego przypadku zniszczenia meczetu na terytorium Rzeczypospolitej, dokonanego przez ludność polską. Na przełomie XVI i XVII w., w czasach kontrreformacji, Tatarzy (a także Żydzi) cieszyli się większą swobodą religijną niż chrześcijanie niekatolicy, czy to prawosławni, czy protestanci. Jezuici wydali w tym czasie memoriał mówiący, że lepiej jest pozwolić na swobodę wyznania muzułmanom niż protestantom, ponieważ muzułmanie są mniej szkodliwi dla Kościoła katolickiego (gdyż islamu nikt wśród katolików nie przyjmuje, natomiast protestantyzm przyciąga wielu). Zdarzały się nawet przypadki przekształcania cerkwi prawosławnych w meczety – świątynie niekiedy bardziej tolerowane niż przybytki innego odłamu chrześcijaństwa[7].

Tatarzy żyli spokojnie wśród większości chrześcijańskiej. Nie byli zmuszani do udziału w nabożeństwach ani do zmiany religii (bądź to na rzymski katolicyzm, bądź na prawosławie), chociaż przyjęcie chrztu oznaczało niejednokrotnie podniesienie statusu, nawet do pełni praw szlacheckich (aż do przełomu XIX i XX w.) w przypadku Tatarów zasłużonych dla Rzeczypospolitej. Istniały także inne drogi awansu społecznego. Pełnię praw szacheckich mogli uzyskać tzw. Tatarzy hospodarscy, czyli potomkowie ordyńskich sołtanów („sołtan” to tytuł szlachecki Tatarów; w chanatach krymskim oraz nadwołżańskim używany był przez synów i krewnych chana; w Rzeczypospolitej przysługiwał dwóm rodom: Ostryńskim i Puńskim) i murzów (tytuł używany przez szlachtę tatarską w Chanacie Krymskim i w krajach z nim powiązanych; polsko-litewscy Tatarzy nosili ten tytuł przed nazwiskiem, np. Samuel Murza Korycki), z czasem murzowie bywali w Rzeczypospolitej tytułowani kniaziami lub książętami. Innymi drogami do asymilacji były sukces ekonomiczny oraz małżeństwa mieszane. Tatarzy niejednokrotnie żenili się z chrześcijankami, przy czym potomstwo zazwyczaj wychowywano w wierze ojców.

Odrębność wyznaniowa sprzyjała utrzymywaniu przez Tatarów polskich więzi społecznej. Chociaż żyli razem z chrześcijanami, często mieli wśród nich przyjaciół, ramię w ramię walczyli, to jednak przez dłuższy czas nie wpuszczali do swojej wspólnoty zarówno osób pochodzenia tatarskiego, które przeszły na inną religię, jak i muzułmanów niemających tatarskich korzeni. Chrześcijanie tatarskiego pochodzenia zaczęli zacieśniać kontakty z muzułmanami dopiero niedawno.

Wieki osadnictwa na terenie państwa chrześcijańskiego sprawiły, że polscy Tatarzy byli niemal zawsze oddaleni od krajów islamskich. Mimo pewnych kontaktów z Turcją, zwłaszcza w XVII w., przez lata izolacji większość Tatarów pozapominała wielu zasad swojej religii. Nie rozumieli treści Koranu; bardzo nieliczni byli w stanie odczytać tekst zapisany alfabetem arabskim (w większości przypadków i tak nie rozumiejąc jego treści). Mimo to, Tatarzy zdołali przez kilkaset lat pozostać przy swoim wyznaniu, nawet jeśli część z nich nie rozumiała wielu prawd wiary i zasad religii islamskiej.

Częstotliwość kontaktów z krajami muzułmańskimi wzrosła wśród Tatarów pod koniec XIX i na początku XX w., a rozkwitła wręcz w dwudziestoleciu międzywojennym. Odzyskanie przez Polskę niepodległości umożliwiło wyjazdy na o wiele większą skalę niż wcześniej. Jak piszą Piotr Borawski i Aleksander Dubiński, muzułmanie nasi nie tylko mogli bez żadnych ograniczeń odbywać podróże do wszystkich krajów islamskich, studiować na zagranicznych uczelniach, sprowadzać literaturę religijną, ale również byli wysyłani jako polscy przedstawiciele[8]. Kontakty z krajami muzułmańskimi umożliwiły Tatarom odrodzenie religijne.

Pod koniec 1925 r. zarejestrowano Muzułmański Związek Religijny, obejmujący wszystkie 19 gmin muzułmańskich znajdujących się na terenie II Rzeczypospolitej. Na jego czele stanął pierwszy mufti (najwyższy zwierzchnik religijny) polskich muzułmanów, doktor orientalistyki Jakub Szynkiewicz. Każda gmina muzułmańska miała własnego imama oraz muezzina, a także przynajmniej jedną szkółkę religijną, do której posyłano dzieci na naukę czytania Koranu oraz zasad religii islamskiej. Poziom wiedzy nauczających w szkółkach duchownych często był jednak niski.

W II Rzeczypospolitej nastało również odrodzenie kulturalne ludności tatarskiej. Inteligencja muzułmańska powołała w Wilnie Związek Kulturalno-Oświatowy Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej, którego celami były badania nad historią i kulturą polskich Tatarów oraz działalność oświatowa i wydawnicza (w 1932 r. ukazał się pierwszy tom „Rocznika Tatarskiego”).

Wydawnictwem mającym na celu edukację religijną polskich muzułmanów był wydawany od 1930 r. przez gminę warszawską „Przegląd Islamski”. Kwartalnik ten miał przybliżać Tatarom zasady islamu i ukazywać życie w krajach muzułmańskich. Niektóre artykuły poświęcano życiu religijnemu i kulturalnemu polskich Tatarów.

Działalność intelektualistów tatarskich zrzeszonych w Związku przyczyniła się do pogłębienia poczucia odrębności religijnej i etnicznej wśród polskich Tatarów.

Większość inteligencji tatarskiej zginęła jednak w czasie II wojny światowej. Po wojnie społeczność tatarska była więc pozbawiona warstwy przywódczej. Chociaż Muzułmański Związek Religijny wznowił swą działalność w 1947 r., nie odzyskał swojej dawnej prężności. Negatywny stosunek Polski Ludowej do religii również odcisnął na tym swoje piętno, jednak w ostatnich latach można zaobserwować pewną poprawę. Przywrócenie społeczności tatarskiej dawnej prężności wymaga czasu, jednak na przestrzeni lat można było zaobserwować wiele działań zmierzających ku poprawie tej sytuacji. W 1983 r. rozpoczęto, a w 1990 r. ukończono budowę meczetu w Gdańsku. Sukcesem było również zorganizowanie w 1983 r. pierwszego Kongresu Muzułmańskiego Związku Religijnego. Krok po kroku następuje proces integracji wewnętrznej ludności tatarskiej. Proces ten skupia się przede wszystkim wokół spraw i wartości religijnych.

Świadomość pochodzenia

Dr Ali Miśkiewicz (ur. 1945 r., historyk, redaktor naczelny „Rocznika Tatarów Polskich”, autor książek o Tatarach polskich) określił polskich Tatarów jako lud żyjący na pograniczu dwóch tożsamości. Ludzie ci zawsze mówili o sobie jako o Tatarach, ale podkreślali również swoją więź z Polską. Uważali Polskę za jedyną ojczyznę, nie zapominając jednocześnie o swoich korzeniach. Niektórzy próbowali wyraźniej podkreślać swoją odrębność etniczną, jednakże nie pragnęli, by coś jeszcze, z wyjątkiem religii, odróżniało ich od reszty społeczeństwa polskiego. Zjawisko to badał w 1975 r. na terenie Białostocczyzny dr Janusz Kamocki (ur. 1927, etnograf, pracownik krakowskiego Muzeum Etnograficznego) i określił je następująco: U ludności tej można wyczuć pewną dwutorowość, Polska jest ich ojczyzną, sami uważają się za Polaków, ale równocześnie wśród dzieci w wieku szkolnym istnieje wyraźne rozróżnienie na Polaków i Tatarów. W tym konkretnym przypadku słowo Polak ma podwójne znaczenie: raz obejmuje się nim wszystkich Polaków, a więc łącznie z Tatarami, to znów słowo to oznacza katolika polskiego, a nawet człowieka niewierzącego, ale należącego do kręgu tradycji kulturalnych katolickich[9].

Mimo owej dwutorowości i traktowania Polski jako ojczyzny, Tatarzy zawsze byli wyróżniającą się częścią ludności Rzeczypospolitej. Nigdy nie obnosili się ze swoim pochodzeniem i nie eksponowali swej przynależności wyznaniowej, jednakże byli społecznością dumną, świadomą swej tradycji. Zachowali poczucie odrębnej świadomości narodowej w znacznie większym stopniu niż np. mniejszość ormiańska.

Kim są polscy Tatarzy?

Czy świadomość pochodzenia i pamięć o korzeniach przetrwałaby u Tatarów bez czynnika religijnego? Choć istnieją wyjątki od reguły, większość osób tatarskiego pochodzenia, która przyjęła chrzest, uległa bardzo szybkiej polonizacji, a kontakty z dawną wspólnotą wygasły.

Od wielu wieków polscy Tatarzy nie posługują się językiem tatarskim. W czasach II Rzeczypospolitej ludność tatarska posługiwała się na co dzień językiem polskim, białoruskim lub też dialektem kresowym, zawierającym cechy ich obu. Obecnie Tatarzy żyjący w naszym kraju posługują się językiem polskim.

Ludność tatarska uległa na przestrzeni wieków w znacznym stopniu asymilacji, a kulturalnie zbliżyła się do Polaków i Białorusinów. Tatarzy wyróżniali się właściwie jedynie wyznaniem i świadomością swego tatarskiego pochodzenia.

W związku z tym dyskutuje się, czy można Tatarów uznać za mniejszość narodową, czy też stanowią oni jedynie grupę etniczną czy etnograficzną. Zdania są podzielone także wśród samych Tatarów. Ali Miśkiewicz pisze, że specyfika Tatarów wynikała z odrębności kulturowej związanej wyłącznie z obrzędowością religijną, natomiast świadomość odrębności i tatarskiego pochodzenia tej ludności przetrwały również jedynie dzięki islamowi. Nie uważa więc, by Tatarzy stanowili w Polsce mniejszość narodową, ale grupę etniczną, gdzie czynnikiem wyróżniającym jej członków jest religia. Stefan Mustafa Mucharski natomiast nie zgadza się z odbieraniem Tatarom prawa do myślenia o sobie jako o mniejszości narodowej.

Niezależnie od tego, czy uznać ich za mniejszość narodową, czy etniczną, Tatarzy polscy na tle innych obywateli naszego kraju wyróżniają się przede wszystkim odmiennym wyznaniem i bez wątpienia to właśnie głównie dzięki wierności religii polska ludność tatarska przetrwała i zdołała zachować swoją odrębność. Mimo silnej integracji ze społeczeństwem polskim, religia Tatarów była czynnikiem w pewnym sensie blokującym niemuzułmanom i nie-Tatarom wstęp do tatarskiej rodziny (zwłaszcza na wsi; w środowiskach inteligenckich małżeństwa z chrześcijanami/chrześcijankami zdarzały się stosunkowo często).

Prawdy religijne przekazywane z pokolenia na pokolenie wraz z pamięcią o tatarskim pochodzeniu sprawiły, że nie zanikło poczucie odrębności. Dzięki temu wciąż możemy się cieszyć z obecności w naszym kraju grupy mniejszościowej o orientalnych korzeniach, a jednocześnie tak silnie związanej z Polską. Jak powiedział Stefan Mucharski, nasza przeszłość historyczna i religijna ustrzegła nas od wynarodowienia i mimo daleko posuniętej asymilacji (zapomnienie języka tatarskiego), pozwala nam trwać. Trwamy niczym skała zanurzona w głębinie chrześcijaństwa[10].

Tatarzy nie zapominają o swoim rodowodzie, ale jednocześnie uważają się za Polaków. Nie istnieje dla nich żadna sprzeczność między byciem Tatarem-muzułmaninem i Polakiem. Dlatego też władze II Rzeczypospolitej chętnie widziały w nich chociażby pośredników w kontaktach między Polską a krajami muzułmańskimi (obecne władze nie wykorzystują tej możliwości). Tatarzy są przywiązani do swojej przybranej ojczyzny i uważają ją za swój dom, mimo że ich korzenie sięgają wiele dalej na wschód. Są też wspaniałym przykładem pokojowo nastawionej społeczności, żyjącej w zgodzie ze swoimi chrześcijańskimi sąsiadami, wolnej od nietolerancji czy jakichkolwiek postaw ekstremistycznych.

Anna Zielińska, ur. 1986; studentka dziennikarstwa na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego (V rok) i turkologii na Wydziale Orientalistycznym UW (I rok).

[1] P. Borawski, A. Dubiński, Tatarzy polscy. Dzieje, obrzędy, legendy, tradycje, Warszawa 1986, s. 13.

[2] A. Miśkiewicz, Tatarska legenda. Tatarzy polscy 1945-1990, Białystok 1993, s. 131.

[3] Tamże.

[4] M. Hołuszko, Mniejszości narodowe i etniczne w Polsce, w: Mniejszości narodowe i religijne w Europie Środkowo-Wschodniej w świetle statystyk XIX i XX wieku, Lublin 1995, s. 41.

[5] T. Browarek, H. Chałupczak, Mniejszości narodowe w Polsce 1918-1995, Lublin 1998, s. 232.

[6] T. Zaniewska, Dziki wiatr. Rozmowy ze Stefanem Mustafą Mucharskim, Białystok 1999, s. 101.

[7] P. Borawski, A. Dubiński, dz. cyt., s. 74.

[8] Tamże, s. 155.

[9] A. Miśkiewicz, dz. cyt., s. 78-79.

[10] T. Zaniewska, dz. cyt., s. 79.

http://www.przegladpowszechny.pl/2009/11/04/tatarzy-%E2%80%93-polscy-muzulmanie-2/

Przeczytaj także: 

330 lat osadnictwa Tatarów na Podlasiu

„Tatarzy na Podlasiu” – praca konkursową Michała Melaniuka z Terespola, ucznia ZSE im. M.Dąbrowskiej w Międzyrzecu Podlaskim.

Śladami Tatarów na Podlasiu

Historia Tatarów na Podlasiu

Jan Tyszkiewicz – Tatarzy na Litwie i w Polsce.

MUŚLIMOWIE CZYLI TAK ZWANI TATARZY LITEWSCY

Tatarzy zawołżańscy a Czerniki

Ostatnia szarża Tatarów

Tatarzy polscy – Antologia islamska [PDF]

Posted in Historia, Moja mała Ojczyzna | Leave a Comment »

Długosz o Łomazach

Posted by tadeo w dniu 29 Wrzesień 2013

Nazwa „Łomazy” pojawia się po raz pierwszy w dziele Jana Długosza „Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego” w księdze XII. Długosz parokrotnie wymienia tu nazwę wsi Łomazy. Musiał być ważny powód, żeby w tak wielkim dziele historycznym poświęcać szczególną uwagę wsi rozciągniętej nad rzeczką Zielawą. Czytajmy więc Długosza.
Jest rok 1444. Pod Warną ginie król Polski Władysław (zwany odtąd pośmiertnie Warneńczykiem). W Polsce – bezkrólewie. Tron musi być obsadzony. Kraj obejmuje zawierucha polityczna, grożąca wojną domową.
Jest dwóch kandydatów: Piast, książę mazowiecki Bolesław, i książę litewski Kazimierz, syn Jagiełły i brat Warneńczyka.

Kazimierz Jagiellonczyk.jpg

Szczęśliwie dochodzi do ugody. Kandydatem do tronu zostaje książę litewski. Ale Kazimierz nie kwapi się do rychłego przyjęcia korony, a jednocześnie grozi wojną, jeśli tron Polski obejmie ktoś inny. Jednakże nie mówi „nie”.
Zwleka. Wobec tego panowie polscy „ustanawiają uroczystośćm świętego Michała (29.09.1446 r.) na zjazd generalny w Parczowie” (J. Długosz, Roczniki).
Strona polska, nie chcąc narażać honoru i prestiżu Litwinów na szwank, proponuje Kazimierzowi przybycie do Parczowa (obecnie Parczewa), a „gdyby to dla niego było trudne, by z Brześcia Ruskiego nie zaniedbał spotkania z prałatami i panami we wsi Połubice albo Łomazy, jako miejscowościach położonych po­ środku między Parczowem a Brześciem.” (J.Długosz, Roczniki)
We wrześniu 1446 roku Polacy przybywają do Parczewa, zaś Litwini z Kazimierzem do Brześcia. Opis tego wydarzenia zamieszcza Długosz w podrozdziale zatytułowanym tak: „Kazimierz, by oderwać od Królestwa Polskiego Łuck i Olesno, okazuje się opornym w przyjęciu Królestwa Polskiego, co gdy jednak z zafrasowaniem zostało przyjęte, dwie duże wsie, a mianowicie: Łomazy i Połubice oddaje Litwinom” (J. Długosz,Roczniki).
Litwini zastrzegli, że warunkiem przyjęcia korony jest zwrócenie Litwie przez Polskę Podola i Wołynia, niegdyś ziem litewskich, a obecnie władanych przez Królestwo. Polacy ten warunek kategorycznie odrzucali. Żądali natomiast „zatwierdze­nia praw i wolności Królestwa Polskiego” (J. Długosz, Roczniki). Atmosfera była napięta. Nieufni Litwini, bojąc się zdrady i podstępu ze strony Polaków, nie ruszają się z Brześcia. Panowie polscy muszą jednakże doprowadzić rzecz do końca… Wysyłają do Brześcia pełnoprawną reprezentację, by sprawę definitywnie rozstrzygnąć. Stanęło na tym, że Kazimierz przyjął koronę. Podole i Wołyń pozostały przy Polsce, zaś prawa i wolności Królestwa – Kazimierz, Król Polski i Wielki Książę Litewski – potwierdził. Litwini poczuli się oszukani. Kazimierz Jagiellończyk, jako wybitny polityk, chcąc wykazać, iż nie traci z oka interesów Litwy, podejmuje pierwszą królewską decyzją, a mianowicie: „Wyjeżdżając z Brześcia, polecił oderwać od tenu­ ty parczowskiej (starostwa dzierżawnego – przyp. M.T.) i przyłą­czyć do tenuty brzeskiej wsie Łomazy, Połubice i inne, które jego ojciec i brat, królowie polscy dzierżyli spokojnie.” (tzn. w pełni praw, bez żadnych roszczeń z innych stron – przyp. MT)
(J. Długosz, Roczniki).
W ten sposób Łomazy stały się przedmiotem rozgrywki politycznej.

APC - 2013.09.29 17.57 - 001.3d
Mieszkańcy Łomaz układali się do snu wieczorem w Polsce, a rankiem zbudzili się na Litwie. Polacy tego królowi nie zapomnieli. Dali temu wyraz na zjeździe piotrkowskim, który odbył się we wrześniu 1459 roku. Był to zjazd burzliwy, mogący się skończyć obaleniem króla, gdyby nie zbrojni Kazimierza. Jeden z polskich posłów krzyczał: „Ode­rwałeś od Królestwa Polskiego zna­komitą łucką ziemię Królestwa i wiele wsi w pobliżu Brześcia, i oddałeś we władanie Litwinów, a wypędziwszy nas przyznałeś tę świetną ziemię i wspomniane wsie panom, którzy do nich nie mają prawa.” (J. Długosz, Roczniki). Król nie ustąpił. Zjazd się rozjechał.
Natomiast Litwini trwali przy swoim. Kwestii odzyskania ziem na Podolu i Wołyniu nie odpuszczali. Tę sprawę zamierzano rozstrzygnąć w 1464 r. na „zjeździe w Parczowie, który miał się odbyć w dzień świętego Marcina, z dostojnikami litewskimi.” (J. Długosz, Kroniki).
Sprawy nie rozstrzygnięto: „Ponieważ Litwini, którzy przybyli do Brześcia Ruskiego, ociągali się z przybyciem do Parczowa, odbyto więc częściowy zjazd jednych i drugich członków rady w obecności króla Kazimierza we wsi Łomazy. Jako że na nim nie można było w ogóle mówić o ziemi podolskiej i łuckiej – o jed­nej z nich Litwini twierdzili, że jest ich, a o drugiej Polacy mó­wili słusznie, że należy do nich – z jednej strony z powodu nieodpowiedniości miejsca, a z drugiej z braku pogody, odłożo­no tę sprawę na drugi rok.” (J. Długosz, Roczniki).
Nie można się oprzeć wrażeniu, że Jagiellończyk, będąc wytrawnym politykiem, posłużył się „nieodpowiednim miejscem” – Łomazami – żeby żadne wiążące decyzje nie zapadły. Wielokrotnie zresztą korzystał z odwlekania rozwiązań kwestii doraźnych, nie chcąc osłabiać władzy królewskiej. Tyle Długosz.

Plik:POL gmina Łomazy COA.svg

Herb Łomaz

Warto wiedzieć, jak było i skąd przychodzimy. Albowiem: „wczoraj jest to dziś, tylko trochę dalej” (C.K.Norwid)

Opracowanie Mieczysław Trochimiuk, historyk, artysta, senator I kadencji Senatu III RP

Przeczytaj także:

 Historia Łomaz – Bolesław Górny

Łomazy – historia

Parafia Rzymskokatolicka Św. Apostołów Piotra i Pawła w Łomazach – Romuald Szudejko

Na Podlasiu – Obrazki z ostatnich czasów – skreślił nadbużanin (Gazeta Krakowska)

Dzieje Huszczy – Tadeusz Jeruzalski

Posted in Historia, Moja mała Ojczyzna | 4 Comments »

Parafia Rzymskokatolicka Św. Apostołów Piotra i Pawła w Łomazach – Romuald Szudejko

Posted by tadeo w dniu 29 Wrzesień 2013

Plik:Lomazy-kosciol.jpg

Aby zrozumieć człowieka

Trzeba sięgnąć w głąb jego tajemnicy,

żeby zrozumieć Naród –

trzeba przyjść do jego Sanktuarium.

Jan Paweł II

Z Kościołem Rzymskokatolickim należy wiązać proces przemian cywilizacyjnych i osadniczych na Podlasiu począwszy od czasów piastowskich. Oprócz wielu elementów o charakterze świadomościowym było to osadnictwo na dziewiczych terenach, zagospodarowywanie licznych połaci ziemi, tworzenie skupisk ludzkich oraz wznoszenie kościołów i innych obiektów sakralnych o przeznaczeniu obronnym. I chociaż Podlasie traktowane było z dawna jako ziemie przygraniczne na wschodnich rubieżach Polski, to z jednej strony położenie (miedzy Wisłą a Bugiem), z drugiej naturalne zainteresowanie władców Polski, a przede wszystkim chęć rozszerzania terytorium wpływu i bezpieczeństwa wyznaczała łączność Podlasia z innymi terenami nadwiślańskimi.
Łomazy są tu dobrym przykładem pogranicza i mieszania się wpływów osadnictwa i ludności Polski, Litwy, Rusi oraz chociażby Jadźwingów.

Czasy najdawniejsze do 1795 r.

Pierwszą próbę chrystianizacji Podlasia podjął w latach 1255-1257 papież Aleksander IV organizując osobną diecezję w Łukowie, mianując biskupem do misji chrystianizacyjnej wśród Jadźwingów i schizmatyków, czyli Rusinów Bartłomieja z Pragi. Niestety intensywne zabiegi Zakonu Krzyżackiego w lecie roku 1257 wstrzymały poczynania organizacyjne, a w efekcie udaremniły ostatecznie realizację tych planów. Bartłomiejowi cofnięto pełnomocnictwo pod pozorem jakoby wkraczał w kompetencje misyjne Krzyżaków w Prusach i na Litwie. W roku 1358 utworzono odrębnie dla Podlasia diecezję łucką, a biskupi na jedną ze swoich siedzib z racji położenia wybrali Janów Podlaski (daw. Prochów). Pierwszymi dekanatami były; łukowski z parafiami Ulan i Radzyń oraz parczewski z Parczewem i Czemiernikami. (Właściwie biskupstwo w Łucku podzielono pierwotnie na dwa archidiakonaty i na dwa oficjalaty. Teren dzisiejszych Łomaz obejmował archidiakonat brzeski i oficjalat w Janowie. Następnie w roku 1554 Podlasie podzielono na trzy okręgi, z których janowski obejmował Łomazy. W roku 1589 podzielono biskupstwa na dekanaty – Łomazy znalazły się w dekanacie brzeskim, ale już w 1630 roku znalazły się w dekanacie Janów Podlaski – w 1673 roku proboszczem łomaskim był dziekan janowski ks. Andrzej Sienicki).

Dzieje Łomaz, dziś osady gminnej, w przeszłości wsi, miasta i siedziby dóbr królewskich, sięgają czasów bardzo odległych. Nie jest do końca rozpoznana sama nazwa, którą jedni tłumaczą jako pochodną od przezwiska Łomaza – Łomazy (np. Piotr Łomazki – w 1631 roku wójt miasta Łomazy); inni nazwę wywodzą od łoziny – wierzby, której na tym terenie wśród lasów i bagien było bardzo dużo. Powierzchniowe badania archeologiczne potwierdzają istnienie zorganizowanej społeczności ludzkiej w rejonie Łomaz już w epoce kamienia i brązu – około 4 tysięcy lat temu. Istotne są tu ślady grodziszcza z okresu grodów stożkowatych w pobliskim Dokudowie, podobne pierwotne umiejscowienie Łomaz (w widłach Zielawy i Grabanki) oraz pobliskiego Rossosza (w widłach Zielawy i Muławy). Do dzisiaj w rejonie zbiegu Zielawy i Grabanki znajduje się spory obszar łąk i pól o nazwie „Cerkowisko” (od cerkwi?) i tamże „Głuch” – 80-arowy obszar, cmentarz, na którym jeszcze w okresie międzywojennym znajdowano polne kamienie z wykutymi znakami krzyża rzymskokatolickiego, łącznie ponad 50 mogił. Sensacją archeologiczną w ostatnich dniach marca 2001 roku było odkrycie – przy okazji budowy sali gimnastycznej przy miejscowym Zespole Szkół – dobrze zachowanych grobów z czasów ciałopalenia zmarłych i naczyń z okresu rzymskiego (V-II w. p.n.e.). Stanowiska archeologiczne znalazły się prawie w centrum osady na placu po byłej cerkwi prawosławnej/unickiej. Daje to z jednej strony dowód na istnienie od bardzo dawna obiektu sakralnego w pierwszych siedzibach mieszkańców Łomaz, wiedząc o tym, że do początków XIX wieku zmarłych chowano wokół obiektów kultu religijnego.

Swój rozwój zawdzięczają Łomazy przede wszystkim unii polsko-litewskiej w Krewie 1385 r. i położeniu na szlaku Wilno-Brześć-Błotków (dzisiaj Terespol; przeprawa przez Bug) – do Gniezna, Poznania i Krakowa. W rytmie po 20 lub co 40 km lokowano miejsca noclegowe i przystankowe. Stąd m.in. rozwój Piszczaca, Łomaz, Polubicz, Parczewa, Lubartowa i dalej Lublina.

W 1447 roku Kazimierz Jagiellończyk odłączył Łomazy od starostwa parczewskiego w województwie lubelskim, czyli od Polski i do ekonomii brzeskiej, czyli do Litwy przyłączył, przy czym, jak mówią źródła historyczne, Łomazy były wcześniej w spokojnym posiadaniu ojca i brata Kazimierza Jagiellończyka i była tu prawosławna cerkiew oraz kościół katolicki. W XV wieku domy mieszkalne były małe, budowane z drewna i gliny, kryte słomą.
Budynki gospodarcze często miały ściany z pionowych drągów, przeplatane chrustem, dachy kryte trzciną. W 1451 roku odbyto w Łomazach posiedzenie sejmu polsko-litewskiego. Na zwołane do Parczewa obrady nie chcieli przybyć posłowie litewscy, żądając pisemnego zabezpieczenia ich osób, majątku i swobodnego przejazdu, oczekując na decyzje w Brześciu. Król, chcąc zdobyć przychylność i ufność Litwinów, przyjechał z Parczewa do Łomaz. Tu doszło do właściwych obrad i narad. Podobnie było zresztą w roku 1 464, kiedy to w drodze kompromisu Łomazy stały się ponownie miejscem obrad sejmowych, chociaż jesień nie sprzyjała obradom; Łomazy nie miały dość pomieszczeń na zakwaterowanie licznie zgromadzonych posłów, gości i służby. Zapewne w podzięce za gościnność i dla nadania rangi miejscowości w 1451 roku za sprawą króla Kazimierza IV Jagiellończyka w Łomazach utworzono parafię wyznania rzymskokatolickiego.

APC - 2013.09.29 11.18 - 001.3d
Można to rozpatrywać w kategoriach świadomej polityki, bowiem w XV wieku na Podlasiu utworzono m.in. parafie w Mordach – 1408r., Hadynowie 1413r., Janowie Podlaskim 1428, Sarnakach 1430, Ruskowie 1440, Niemojkach 1448, Malowej Górze 1464, Górkach 1471r, Miedzyrzecu Podlaskim 1477 r.
Sposób urządzenia parafii w tamtym czasie nie jest znany. Wiadomo, iż obejmowała ona swoim zasięgiem, oprócz osady Łomazy, także majątek królewski o tej samej nazwie z siedzibą ulokowaną przy obecnej drodze Łomazy-Huszcza. Proboszczowie utrzymywali się głownie z uprawy ziemi i dziesięciny, środki te musiały wystarczyć też na utrzymanie wszystkich obiektów kościelnych i parafialnych. Według stanu z 1566 roku łomaska parafia posiadała na cele kultu religijnego i na potrzeby probostwa wydzielone place i ogrody w Łomazach przy obecnej ul. Budzyń o powierzchni łącznej 3,45 ha po obu stronach ulicy. Dzisiaj jest to tzw. „kościelisko” – miejsce po rozebranym w końcu XIX wieku kościele. Jest ono upamiętnione kamienną grotą z fundacji parafian, postawioną staraniem proboszcza ks. kanonika Antoniego Bubeły.

W 1566 roku Łomazy zostały „na nowo posadowione”, wraz z dokonaniem tzw. pomiary włócznej. Staraniem wojewody wileńskiego, marszałka ziemskiego, kanclerza wielkiego litewskiego i starosty brzeskiego Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła (zwanego „ Czarnym”) przeprowadzono komasację gruntów, dokonano zmiany kształtów i miejsca posadowienia miejscowości. Łomazy zorganizowano na planie regularnego czworoboku z centralnie usytuowanym Rynkiem tj. placem przeznaczonym na cotygodniowe targi i organizowane dwa razy w roku (w Święto Patronów Parafii Św. Apostołów Piotra i Pawła oraz w Dzień Zaduszny) jarmarki. W tym czasie w sąsiedniej Lubence było 27, a w Studziance mieszkało ponad 50 rodzin chłopskich. Jeszcze jako wieś Łomazy posiadały 1470 prętów gumiennych, a także grunty uprawne (1 pręt = 1 morga = 72 ary i 40 m kw; 30 morgów = 1 włóka miary chełmińskiej). Było 681 placów siedzibnych – 106 wolnych i 575 zabudowanych. Mieszkało 4 cieśli, 5 kołodziejów, 2 krawców, ślusarz, kuśnierz, młynarz, reszetnik, miodosytnik i piwowar. Były też wiatraki i karczmy. Do usytuowanych w majątku królewskim spichlerzy dostarczano zboże z okolicznych dóbr ziemskich. Do Łomaz należały trzy zaścianki rozciągnięte od prawego brzegu Zielawy do Lubenki, Huszczy i Rowin. Tak urządzone otrzymały w 1568 roku od króla Zygmunta II Augusta prawa miejskie na prawie magdeburskim wraz z herbem i określeniem podatków. Źródłem utrzymania parafii rzymskokatolickiej były nadania ziemi oraz daniny nakładane na parafian.

Z dochodów parafii finansowano wydatki liturgiczne i kościelne oraz działalność oświatową i różne formy pomocy. W kręgu parafii pozostawały przynależne do ówczesnego starostwa łomaskiego miasto Łomazy oraz wsie: Wortel (dzisiaj Ortel Królewski), Koscziankowo (Kościniewicze),Lubienka (Lubenka), Studziana (Studzianka), Kniazia (Koszoły), Hoscza (Huszcza), Thuczna (Tuczna), Bokinina (Bokinka Królewska), Kopytnik, Dobrinka (Dobrynka), Poloski (Połoski), Dobrowicza Więtssa (Dąbrowica Duża), Korosconka (Koroszczynka). W 1569 roku na Sejmie Lubelskim zarządzono przeprowadzenie lustracji wcielonej do Królestwa części Podlasia, także Łomaz. Stad wiemy, że w 1570 roku w mieście Łomazy pod kościół rzymskokatolicki i cerkiew zajętych było 40 prętów gruntu (96 arów miary chełmińskiej) oraz poza miastem 22 włóki ziemi różnego rodzaju, czyli 447 ha i 86 arów.

APC - 2013.09.29 11.00 - 001.3d

Szczególne zasługi dla parafii rzymskokatolickiej w Łomazach położył Władysław IV Waza (1587–1632). On to ufundował nowy budynek kościelny w miejsce starego, który uległ naturalnemu zużyciu, był już zbyt mały na potrzeby wiernych. W specjalnym przywileju określił prawa, obowiązki i własności parafii. Parafia została zwolniona od wszelkich opłat miejskich i podatków na rzecz skarbu królewskiego. Mieszczanie posiadający ziemię użytkowaną rolniczo byli obowiązani płacić dziesięcinę wynoszącą 60 snopów żyta zwyczajowej wielkości z każdej włóki pola zasianego oziminą.
Dziesięcinę tę każdy rolnik obowiązany był dostarczyć własnym transportem do plebanii bezpośrednio z pola zaraz po zżęciu i wysuszeniu. Rolnicy z okolicznych wsi mieli wyznaczoną dziesięcinę w ilości od 1 do 4 kop z włóki. Dwór i majątek królewski Łomazy dawał na wino i wosk oraz na utrzymanie sługi kościelnego 50 złotych rocznie. Parafia utrzymywała szpital i bakałarza dla kształcenia dzieci miejskich.

Okres rozkwitu Łomaz zamykają: najpierw przeniesienie stolicy Polski do Warszawy (1596) i spadek znaczenia traktu komunikacyjnego Wilno – Brześć – Lublin – Kraków na rzecz m.in. Białej Podlaskiej, Międzyrzeca i dalej do Warszawy oraz spalenie Łomaz w 1657 roku. Chociaż fakt pożaru jest odnotowywany przez wszystkich, to jednak trudno jest dzisiaj ustalić, czy byli to Szwedzi (potop szwedzki 1655-
1660), czy, co bardziej prawdopodobne, żołnierze księcia Siedmiogrodu Rakoczego (w roku 1657 napadł aż na Brześć). Jako przyczynę spalenia podaje się odmowę wypłaty okupu nałożonego przez Szwedów na Łomazy. Spalony został kościół katolicki, cerkiew prawosławna, ratusz i większość zabudowań mieszkańców – ludność kryła się po bagnach. I chociaż następny, również drewniany kościół wzniesiono jeszcze tego samego roku, to w wyniku grabieży miasta zginęło wielu mieszkańców, liczne żniwo zebrała też towarzysząca okresowi wojen cholera. Warto dodać, że w 1658 roku biskup łucki Jan Wydżga w sprawozdaniu do Stolicy Apostolskiej z dnia 15 marca donosił, że nowy kościół także został zrujnowany.

Być może to były przyczyny, dla których Jan Kazimierz dał dodatkowo na uposażenie parafii 9 morgów różnego rodzaju gruntów i 30 placów w mieście. Istotnym potwierdzeniem było zwolnienie od wszelkich podatków, opłat miejskich i na rzecz skarbu państwa. To zapewne dało asumpt do odnowy świątyni, naprawienia szkód i jej przetrwania do 1783 roku. Liczyła się ofiarność parafian i ówczesnego proboszcza ks. Karwowskiego (występuje w dokumentach datowanych na 1677r.). Odbudowano też cerkiew prawosławną, która od 1682 roku zaczęła funkcjonować jako świątynia unicka.

APC - 2013.09.29 18.10 - 001.3d
Wydaje się jednak, że te działania pozwoliły parafii na względną stabilność finansową, skoro w 1673 roku pożyczyła łomaskim Żydom 1000 ówczesnych złotych polskich. Obowiązujące w Białej Podlaskiej „de non tolerandis judeis” powodowało stale trwające osadnictwo żydowskie m.in. w Łomazach. W 1673 Żydzi rozpoczęli budowę własnej szkoły, która w zamyśle była też bożnicą, tj. miejscem kultu religijnego wyznania mojżeszowego.

Na jej budowę pożyczyli od ówczesnego proboszcza łomaskiego i dziekana janowskiego księdza Andrzeja Sienickiego powyższą kwotę: „ . . . . od której sumy my tedy sami teraźniejsze starsi i po nas następujące całym kahałem naszym łomaskim i sukcesorowie nasi powinni będą Xiedzu Andrzejowi Sienickiemu i sukcesorom Jmci, lubo Im tę mianowaną sumę komu zapisze, w każdy rok monetą, aby w sobie żadnego braku nie miała prowizji sto złotych polskich płacić, oddawać i dosyć czynić wiecznymi i potomny czasy, któremu płaceniu tej Prowizji złotych sto poczyna się w dzień św. Marcina święta rzymskiego według nowego kalendarza w roku da Pan Bóg przyszłym 1674 . . . . . .”.
Bożnica była do chwili rozbiórki w 1942 roku posadowiona na placu zajmowanym dzisiaj przez miejscowy ośrodek zdrowia. Żydzi wspomnianą prowizję płacili regularnie do 1795 roku, za rządów austriackich prowizję do roku 1809 wypłacała bialska kasa cyrkularna; potem wpłaty zaniechano zarówno ze środków państwowych, jak też przez łomaską gminę żydowską. Od czasów umiejscowienia kirkutu (cmentarza) wyznania mojżeszowego w Łomazach . . . . . „za mogiłki i drogę kirkutową kahał łomaski winien był dawać do probostwa łomaskiego na światło rocznie dwa kamienie surowego łoju, a później gdy w daninie był opornym . . . . . . . . . kahał łomaski znaglony został, oddawał i oddaje do probostwa choć nieregularnie corocznie po dwa kamienie łoju surowego na światło”.

W drugiej połowie XVII wieku mieszkańców Łomaz było stosunkowo mało. Mieszczan łomaskich razem z ludnością napływową i Żydami około roku 1684 było nie więcej niż 245 dymów, tj. licząc do 6 osób na jeden dym–dom około 1500 osób.
Dzięki staraniom najpierw ks. Łukasza Wnorowskiego (był wg. ks. kanonika Romana Soszyńskiego proboszczem w Łomazach – na mocy prezenty królewskiej dnia 3 lutego 1702r.), a następnie ks. Wszczonowskiego parafia rzymskokatolicka w Łomazach uzyskała 8 czerwca 1711 roku od króla Augusta II potwierdzenie dotychczasowych przywilejów, praw i obowiązków nadanych przez Władysława IV i Jana Kazimierza (kserokopia w aktach parafii), dodatkowo z obowiązkiem utrzymania bakałarza dla „ ćwiczenia młodych dziatek wiejskich”. Ponieważ do Łomaz na jarmarki i targi przyjeżdżali m.in. Bojkowie czyniąc liczne szkody przepędzanym bydłem i końmi; na proboszczu łomaskim spoczął obowiązek reperacji mostu na Zielawie w zamian zamostowe w wysokości pół garnca soli od każdej furmanki Bojków w dni targowe na rzecz probostwa. Do dzisiaj przechowuje się w kościele w Łomazach dwie bardzo cenne pamiątki z tego okresu.

APC - 2013.09.29 11.29 - 001.3d

Pierwsza to kielich mszalny z 1759 roku z napisem: Franciszek Max. Łojewski syn Teodora i Anastazji. Za dusze tychże swoich rodziców i dusze moje. Za dusze wszystkich swoich krewnych, za dusze przyjaciół, za dusze dobrodziejów. Fund. kielich, fund. Łojewski. Dat. 1759. Druga to monstrancja z wyrytym z boku napisem: „ Anno: 1763.K.L. (inicjały nie do rozszyfrowania). Proboszczem w tym czasie był ksiądz
Tadeusz Dominik Jabłoński zmarły w 1779 roku, po nim proboszczem został Jakub Jamiołkowski – aż do 1839 roku.
Rok 1769 przynosi Konfederację Barską – wstępuje do niej m.in. generał, Tatar Józef Bielak, właściciel majątku rolnego w pobliskich Koszołach razem ze swoim liczącym 300 żołnierzy i oficerów pułkiem.
Kwaterowali oni w Łomazach na przełomie czerwca i lipca: tutaj też stoczyli we wrześniu bitwę. Rozegrała się ona prawdopodobnie w rejonie pola o nazwie „ Głuch” i zginął w niej Franciszek – brat Kazimierza Pułaskiego, późniejszego generała i bojownika o wolność Stanów Zjednoczonych Ameryki. Poległych w bitwie pochowano bądź na „ Głuchu”, bądź na pobliskim cmentarzu mahometańskim w Studziance.
W 1783 roku z nieznanych przyczyn spłonął kościół parafialny, drewniany. Nowy, także drewniany, został jeszcze w tym samym roku postawiony z fundacji Stanisława Augusta Poniatowskiego. Był usytuowany na tzw. kościelisku przy dzisiejszej ul. Budzyń.
Po drugiej stronie istniały zabudowania plebalne. W tym czasie znacznemu zmniejszeniu uległa „ dziesięcina” wnoszona na rzecz kościoła rzymskokatolickiego.
Podskarbi nadworny Antoni Tyzenhaus odebrał łomaskim mieszczanom część gruntów i przydzielił dworowi królewskiemu. Mieszczanie nie płacili dziesięciny z gruntów, których nie użytkowali, a zarządcy majątku królewskiego nie byli obowiązani do wnoszenia daniny snopowej. Ustalony w II połowie XVIII wieku podział dóbr królewskich na klucze i gubernie wyniósł Łomazy do rangi siedziby majątkowej guberni królewskiej, która miała 8 kluczy majątkowych, 6 folwarków, 38 wsi i 3 miasta.

APC - 2013.09.29 11.33 - 001.3dMogiła konfedratów barskich poległych w bitwie pod Łomazami 15 września 1769, Głuch koło Studzianki

Ostatni okres niepodległości Polski lat 1791–1795 był bardzo burzliwy dla Łomaz. Nie obyło się bez różnych szykan, rabunków i zniszczeń majątku mieszkańców i miejscowych instytucji. Przez Łomazy przechodziły wojska polskie, rosyjskie i austriackie – co
wiązało się z dostarczaniem kwater, podwód oraz żywności dla ludzi i koni. W dniu 19 czerwca 1775 roku spłonął podpalony prawdopodobnie przez Moskali kościół rzymskokatolicki, plebania i budynki gospodarcze probostwa. Bieda była tak wielka, że
następny postawiono dopiero w 1852 roku, mało było też katolików łacinników; podówczas w parafii przeważali unici.

Z tego okresu pochodzi urodzony 24 czerwca 1773 roku w Łomazach Józef Hornowski. Był wojskowym – służbę rozpoczął jako kanonier artylerii pieszej litewskiej w 1791r. , w 1795r. był porucznikiem legionów włoskich; w 1807 roku został szefem batalionu 3 pułku piechoty Księstwa Litewskiego, w 1809 roku pułkownikiem 17 pułku, w 1816 roku został generałem brygady  dowodząc drugą brygadą pierwszej dywizji piechoty. Był kawalerem krzyża wojskowego i Legii Honorowej. Uczestniczył we wszystkich wojnach cesarstwa napoleońskiego; w 1809 roku bronił twierdzy Praga, pod Berezyną został wzięty do niewoli. Zmarł 18 maja 1817r.

Inne wyznania w rejonie Łomaz do 1795 r. – słów kilka.

Od dawna istniała w Łomazach cerkiew prawosławna. Wiadomo, że w 1566 roku posiadała ona swoją  świątynię usytuowaną między dzisiejszymi ulicami Podrzeczną i Szkolną, na placu dzisiejszego Zespołu Szkół. Przy cerkwi był cmentarz. Łączna powierzchnia terenów parafialnych wynosiła 97 arów. Prawosławni wg lustracji z 1570 roku posiadali jeszcze obok Łomaz dwie włóki ziemi użytkowanej rolniczo.
W 1596 roku podczas Unii Brzeskiej doszło do połączenia na ziemiach polskich kościoła rzymsko-katolickiego i prawosławnego; ten odłam kościoła prawosławnego zaczęto nazywać grekokatolickim lub greckounickim, zaś wyznawców unitami. Widoczne różnice między rzymskimi katolikami a unitami polegały na możliwości odprawiania modłów i mszy świętych w języku ojczystym wiernych oraz zawieranie związków małżeńskich przez duchowieństwo niższych szczebli. Co istotne, cerkiew unicka w Łomazach po odbudowie z
okresu potopu szwedzkiego, erygowana została pod wezwaniem św. Apostołów Piotra i Pawła w 1688 roku staraniem królewskim – podobnie jak kościół wyznania rzymskokatolickiego. Z biegiem lat do kościoła grekokatolickiego zaczęły przenikać obrzędy i zwyczaje stosowane w kościołach łacińskich tak, że już w XVII wieku wierni nie widzieli jakichkolwiek różnic w obrzędach. Zawierano tzw. mieszane związki małżeńskie, dzieci chrzczono w zależności od potrzeby chwili, w jednym lub drugim kościele; powszechnie widziano pomoc wzajemną duchownych obu wyznań. Unici czuli się katolikami, zapominając o prawosławnych korzeniach. Istotna była stała polonizacja tych ziem, które od 1385 roku znalazły się w centrum ogromnego Królestwa Polski i Litwy.

Przypuszczalnie od czasów Władysława Jagiełły w Łomazach zaczęli osiedlać się Żydzi. Od zarania trudniąc się handlem i rzemiosłem, żyli w pełnej koegzystencji z innymi mieszkańcami Łomaz. Po zbudowaniu bożnicy założyli istniejący do dzisiaj cmentarz wyznania żydowskiego – kirkut, a liczba ich stale rosła do kilkuset w końcu XVIII w.
W pobliskiej Studziance i Ortelu Królewskim w XVI i XVII wieku zaczęto osadzać (i nadawać majątki ziemskie) za zasługi wojenne Tatarów. Kilkanaście rodzin do 1915 roku miało tu swój meczet (dzisiaj plac szkolny) i cmentarz – mizar. Tatarzy prowadzili wojowniczy tryb życia – w domach pozostawały kobiety prowadząc podupadające majątki, mężczyźni zaś uprawiali rzemiosło wojenne. Stąd ich asymilacja
w miejscowym społeczeństwie i całkowite spolszczenie do czasów II wojny światowej.

Po utracie niepodległości : 1795–1918.

W wyniku III rozbioru Polski Łomazy znalazły się pod panowaniem Austrii, podobnie jak cała parafia w cyrkule bialskim, gubernatorstwie lwowskim. W 1809 roku Łomazy weszły do Księstwa Warszawskiego w składzie powiatu bialskiego departamentu siedleckiego. W wyniku przegranej wojny Napoleona z Rosją, od 1813 roku należały do zaboru rosyjskiego. Na mocy Kongresu Wiedeńskiego – w Królestwie Polskim – Kongresowym – Łomazy weszły do obwodu bialskiego województwa podlaskiego (Siedlce). Pierwotnie władze rosyjskie rozważały przeniesienie siedziby obwodu z Białej Podlaskiej do Łomaz, bowiem Łomazy były siedzibą dekanatu unickiego.
Około roku 1805 został utworzony w Łomazach nowy, istniejący do dzisiaj cmentarz miejski przy ul. Wielkobrzeskiej (dzisiaj ul. Brzeska) „. . .wspólny z obrządkiem greckim i również wspólnym kosztem wszystkich parafian dylami w słupy nowo oparkowany, do niego od ulicy jest brama otwierająca się podwójnie z daszkiem na dwóch słupach”.

Było to wynikiem i tego, iż nie istniała wówczas (do 1852 roku) odrębna świątynia rzymskokatolicka, a łacinnicy modlili się w cerkwi unickiej. Katolikom udostępniono kościół unicki, tutaj ksiądz Jakub Jamiołkowski odprawiał nabożeństwa dla rzymskich katolików, stale
przechowywał przedmioty potrzebne dla odprawiania nabożeństw i świadczeń posług religijnych. Jednakże
w 1812 roku część liczącego trzydzieści pięć tysięcy żołnierzy korpusu rosyjskiego podążającego z południa w stronę Warszawy wtargnęła do Łomaz. Znajdujący się w ich składzie Baszkirzy obrabowali mieszkańców Łomaz, nie omijając kościoła unickiego. Katolikom zrabowali szaty liturgiczne i bieliznę kościelną. Bieda w Łomazach była tak wielka, iż nikt nie myślał o postawieniu odrębnej świątyni dla rzymskich katolików.

W dniu 30 czerwca 1818 roku Ojciec Św. Pius VII dekretem „ Ex imposita Nobis” utworzył diecezję janowską czyli podlaską z siedzibą biskupów ordynariuszy w Janowie Podlaskim. W diecezji tej znalazła się łomaska parafia przypisana do dekanatu Międzyrzec
Podlaski. Po reorganizacjach w 1835 roku znalazła się w dekanacie bialskim.

APC - 2013.09.29 18.12 - 001.3d
W 1822 roku powstał „ Inwentarz Probostwa Łomazkiego przez Dziekana Powiatu Bialskiego i Burmistrza Miasta Łomaz w roku 1822 sporządzony i podpisany”. Dokument w sposób całościowy opisuje stan posiadania parafii.
Składała się ona z miasta Łomazy oraz wsi: Lubenka, Szenejki (dzisiaj część wsi Studzianka), Jusaki, Studzianka, Kozły, Korczówka, Krasówka, Ortel Królewski, Ortel Książęcy i Perkowice. Probostwo miało 6 włók i jedną morgę (łącznie ok. 100 ha) ziemi ornej
wraz z łąkami i zaroślami; 30 placów i dodatkowo jeden pod plebanią.
Na gruntach uprawiano i wysiewano: pszenicę – 16 garnców; żyto – 10 korców; jęczmień – 3 korce; owies – 5 korców; grykę – 1 korzec i
16 garnców; konopie i len po 4 garnce, ziemniaki – 1 0 korców (po 1819 r.: 1garniec – 4litry, 1korzec – 128litrów). Siana zbierano 10 konnych wozów. Z przynależnej dziesięciny: ze Studzianki i Ortela Królewskiego od Tatarów nie zbierano nic; z pozostałych po kopie żyta z włóki z miasta Łomaz, ze dworu łomaskiego, z gruntów Stawiszcze otrzymano w 1822 roku 44 kopy snopów żyta. Dodatkowo dwór dał na wosk i wino złotych polskich cztery.
Plebania była drewniana z tarcic, kryta słomą, z gankiem i kominkiem z cegły. Posiadała następujące pomieszczenia: sień, pokój, alkierz (mały podłużny pokój) i garderóbkę w używaniu proboszcza oraz: izbę czeladną, alkierz (drugi) i komórkę. Plebania
miała ogrzewanie piecowe z cegły, szabaśnik do pieczenia chleba, podłogi z desek. Do zabudowań usytuowanych wokół plebanii należały: stodoła drewniana w części z bali drewnianych, a częściowo z chrustu, do niej przyległa druga stodoła – szopa dobudowana
z chrustu, obora z chrustu z dostawnym poddaszem, oddzielna szopa z chrustu, spichlerz z przegrodami w rzędy z drewna bitego, do spichlerza przyległa stajnia na konie oraz „ wozowienka”, dwa chlewy – jeden z tarcicy i jeden z chrustu – wszystkie budynki kryte słomą.

W dziedzińcu plebalnym blisko bramy prowadzącej z ulicy Małobrzeskiej jest studnia drzewem sosnowym w kostkę oprawna przyzwoicie ocembrowana, do niej socha sosnowa, żuraw ze sworzniem drewnianym i klucz na łańcuchu z kubłem okutym, przy tym koryto nowe do pojenia koni i bydła.

Wśród tzw. apparatów kościelnych, czyli przedmiotów liturgicznych, parafia rzymskokatolicka w Łomazach posiadała 14 ornatów, kapę i bursę. Z bielizny kościelnej obrusów na ołtarze starych 16, komża, paski do alb – 8. Przy tej pozycji odnotowano, że w roku 1812 po obrabowaniu cerkwi unickiej wszelka lepsza bielizna kościelna, a mianowicie alby, przez Baszkirów została zrabowana. Probostwo posiadało srebrne: monstrancję, puszkę na komunikanty, kielich z paterą, naczynia na oleje święte oraz dwa krzyże ołtarzowe, oprócz tego chorągiew z wyobrażeniem św. Jakuba, kamień marmurowy pod kielich z relikwiami. Do tego cztery mszały, z których jeden najdował się w Korczówce do odprawiania tam Mszy Św.

APC - 2013.09.29 13.32 - 001.3d
Stan finansowy parafii w ówczesnych czasach oddają dwa stwierdzenia z cytowanego tu inwentarza: ”. . .Lubo teraźniejszy proboszcz ksiądz Jakub Jamiołkowski, obejmując Probostwo w mieście Rządowym Łomazach po św. p. księdzu Tadeuszu Dominiku Jabłońskim w roku 1779, żadnego inwentarza ani sprzętów gospodarskich nie zastał, chcąc jednak dać przykład następcom z majątku zapracowanego na inwentarz wieczny zapisuje krowę jedną z cielęciem, lub gotowy pieniądz na kupno onej złotych polskich 36. . .”.
Probostwo z mocy decyzji Dyrekcji Skarbowej departamentu Siedleckiego w roku 1822 płaciło następujące podatki: podymne – 94 zł i 16 gr.,, Subsidium charitativum – 8 zł, składki do Towarzystwa Ogniowego 3 zł i 10 gr., Liwerunki (podatek na utrzymanie wojska)– 58 zł i 2 gr., 8 złotych składki na nauczyciela – razem 171 zł i 28 groszy.

Nie było finansowych warunków do budowy odrębnej od unickiej świątyni rzymskokatolickiej w Łomazach, a w 1828 roku – 18 września ówczesny proboszcz pisał do biskupa w Janowie Podlaskim, że mieszkańcy parafii Łomazy, aby nie dawać ofiar pieniężnych na mający się budować kościół, z powodu biedy i bliskości religijnej z unitami, masowo przeszli na obrządek grekokatolicki w liczbie 1836 osób. Przy
kościele rzymskokatolickim pozostały jedynie 42 osoby. Parafia unicka liczyła wówczas około 3000 osób, łomaska gmina wyznaniowa żydowska do 1000.
Szczegółowo m.in. w Korczówce były 22 domy i 125 mieszkańców; w Lubence odpowiednio 43 i 342; w mieście Łomazy 293 i 1917; w Szenejkach 7 i 42; w Kozłach 67 i 383; w Studziance 42 i 282; w Jusakach 4 i 30.
W 1834 roku pobudowano na cmentarzu na koszt kasy rządowej i przy pomocy wszystkich mieszkańców\wspólną dla unitów i rzymskich katolików drewnianą kaplicę pod wezwaniem świętego Jana Ewangelisty.
Kaplica kryta gontami przetrwała do dnia dzisiejszego i jest jedynym zabytkiem z XIX wieku na tym terenie.
Od listopada 1839 roku do listopada 1845r. proboszczem był ks. Franciszek Parafiński, po nim w latach 1845-1846 Józef Gierałtowski, następnie Wojciech Białecki – 1846 – od lutego do lipca; Franciszek Niemira od lipca 1846 do sierpnia 1848; Franciszek Remiszewski od sierpnia do listopada 1848r., Bolesław Grzybowski od listopada 1848 do 1860 roku; Franciszek Krasiński od 1860 do maja 1866r.; Onufry Fedorowicz od maja do listopada 1866r.; Ignacy Głuchowski od listopada 1866 do marca 1876; Maksym Budzyński od marca 1876 do końca 1878 r. i był to ostatni proboszcz parafii rzymskokatolickiej w Łomazach do czasów ukazu tolerancyjnego w 1905r.
Wspomniany wyżej ks. Franciszek Karasiński był świadkiem jednej z potyczek w Łomazach, która miała miejsce dnia 27 stycznia 1863 r. w okresie powstania styczniowego. Tegoż dnia 50 powstańców stanęło przed łomaskim kościołem oczekując błogosławieństwa kapłańskiego. Tam zostali napadnięci przez 60 ułanów moskiewskich pod dowództwem Czerkiesa.
„ Wytrzymawszy dwie salwy, sformowali się nasi poza ogrodzeniem cmentarnym i zaczęli stamtąd prażyć Moskali tyralierskim ogniem. Spostrzegłszy się najeźdźcy, że gorąco, a przystęp do cmentarza trudny, pierzchli w nieładzie, lżej ranni, a mający jeszcze konie pod sobą, unieśli życie. Trupów zostało na placu 7, koni 2, a dwa żywe wzięto. Moskale potem napadli na procesję, lecz odparci zostali”.
W 1852 roku wreszcie odbudowano na starym miejscu drewniany kościół katolicki „ po zgorzałym kościele w fundamentach, gdzie znajduje się sklep (piwnica) przez ogień zupełnie zrujnowany i zniszczony” staraniem księdza Bolesława Grzybowskiego.
Rosła też liczba wiernych – około roku 1866 było ich w parafii ponad 850. Kościół ten władze carskie w ramach walki z katolikami kilkakrotnie zamykały – pierwszy raz w 1875 roku, a proboszcza wydalono.

Ostatnim proboszczem i administratorem był Maksym Budzyński, zmarły i pochowany na miejscowym cmentarzu. Ostatecznie parafię i świątynię zlikwidowano w 1888r., miejscowy kościół rozebrano i wywieziono do Paszenek koło Jabłonia. Drewno prawdopodobnie zużyto na budowę rosyjskiej szkoły w tej miejscowości (w dokumencie powizytacyjnym Parafii Łomaskiej sporządzonym przez księdza biskupa Czesława Sokołowskiego – sufragana podlaskiego – z dnia 2 czerwca 1921 roku jest zapis, że materiał z tego kościoła został zużyty na budowę prawosławnej cerkwi; potwierdzenie w inwentarzu parafialnym z 27 kwietnia 1924 roku z zaznaczeniem, że cerkiew ta została zbudowana w Paszenkach, w radzyńskim powiecie).

Do rozbiórki kościoła sprowadzono wojsko, żołnierze nie chcieli rozpocząć prac dopóki nie zostanie wyniesiony  z niego Najświętszy Sakrament i inne symbole kultu religijnego. Nikt nie chciał wziąć do rąk Najświętszego Sakramentu, nawet przywołani do pomocy łomascy Żydzi. Księdza od dawna już nie było, nie było też duchownych unickich – a parafia rzymskokatolicka została przypisana do św. Anny w Białej Podlaskiej. Naprędce sprowadzono księdza z Białej Podlaskiej, który wyniósł różne akcesoria kościelne. Z kościoła tego uratowano istniejące do dzisiaj bardzo cenne przedmioty i pamiątki. Oprócz wcześniej wymienionych monstrancji i kielicha mszalnego uratowano jeszcze: feretron z obrazami świętego Mikołaja i św. Jana; duży krzyż drewniany z figurą Chrystusa Ukrzyżowanego; drewniany krzyż procesyjny z pierwszej połowy XIX wieku.

APC - 2013.09.29 18.16 - 001.3d

Inne wyznania w XIX wieku: prześladowania unitów. W 1832 roku ludność Łomaz liczyła prawie 2250 osób; Żydów było 516. W 1860 roku w 309 domach mieszkalnych było 2370 mieszkańców, z tego ponad 1200 narodowości żydowskiej, a parafia unicka w Łomazach liczyła 3000 wiernych.
Należały do niej Łomazy, Kopytnik, Lubenka, Kozły, Studzianka i Rossosz, w którym była filialna kaplica. Rok 1907 to 345 domów mieszkalnych i 3188 mieszkańców – z tego około 50 prawosławnych, pozostali po połowie to Żydzi i rdzenni mieszkańcy Łomaz – katolicy. Taki stan wymuszał koegzystencję wyznaniową i nigdy nie doszło w tym czasie w Łomazach do incydentów miedzy poszczególnymi religiami. Katolicy modlili się w cerkwi unickiej lub w swojej świątyni, unici podobnie, Żydzi w bożnicy i w postawionej w1870 roku murowanej synagodze. Łomazy pozostawały siedzibą parafii unickiej – były też siedzibą dekanatu unickiego.
Tu mieściły się władze Żydowskiej Gminy Wyznaniowej, potem Okręgu Bóżniczego. Tatarzy skupiali się wokół meczetu w pobliskiej Studziance asymilując się z ludnością polską.

APC - 2013.09.29 13.30 - 001.3d
Jednakże po 1864 roku na Łomazy spadły represje za udział w Powstaniu Styczniowym. Najpierw straciły one prawa miejskie i zostały
zdegradowane do rzędu tzw. osad, następnie szczególną uwagę zwrócono na miejscową parafię unicką.
Do tej parafii należało w 1863 roku 3156 wiernych a w 1866 roku 3048 – 1526 mężczyzn i 1522 kobiet. Proboszczem parafii unickiej w Łomazach był w tym czasie ks. dziekan Mikołaj Kalinowski, a wikariuszem Ignacy Pyszczyński.
Kiedy w 1867r. Rosjanie proponowali unitom zmiany unifikacyjne z prawosławiem, ks. Mikołaj Kalinowski nie był im przeciwny. Gdy zaczął je wprowadzać w Łomazach, parafianie stanowczo się sprzeciwili. Zamknęli cerkiew unicką i nie pozwolili na wprowadzenie projektowanych nowości. Specjalne komisje policyjne z Białej przyjeżdżały kilkakrotnie do Łomaz dla przeprowadzenia śledztwa, wykrycia i schwytania przywódców buntu. Śledztwo nie wskazało winnych, gdyż, jak opisał to ks. Pruszkowski: „Parafianie szli tłumnie i zeznawali, że jednakowo winni, że wszyscy są gotowi odpowiadać i razem ponosić karę… Przez dwa tygodnie trwały batożenia i indagacyjne roboty, gdyż wszyscy parafianie byli winni i wszyscy chętnie przyznawali się do swojej winy. Krew lała się nieustannie i dopiero po dwóch tygodniach mordercy spracowani i pomęczeni zaniechali swojej roboty i odjechali z niczym. Do strzeżenia cerkwi, diaka i proboszcza pozostali Kozacy. Miasteczko, oprócz srogiej daniny krwi swojej, męczarni, wołów na rzeź dla żołnierstwa, furmanek na bezcelowe służebności, musiało zapłacić 20 000 ówczesnych złotych polskich kary ściągniętej drogą przymusowej licytacji”.
Ks. Mikołaj Kalinowski, widząc heroiczny opór i poświęcenie unitów łomaskich sprawom wiary, twardo stanął po stronie greckokatolickiego kościoła. Został karnie przeniesiony na proboszcza do Konstantynowa; w 1873 roku był dziekanem w Janowie Podlaskim; internowany przebywał w Kielcach pod dozorem policji – zmarł na wygnaniu.

Unici nie chodzili do swojej cerkwi aż do nominacji ks. Aleksandra Starkiewicza, byłego prefekta szkół bialskich, na proboszcza Łomaz. Miał on całkowite zaufanie parafian i wszyscy uczestniczyli w normalnych nabożeństwach. Za to został bardzo szybko usunięty z parafii i wydalony za granicę.

Kiedy przysłano promoskiewskiego księdza, który zaczął wprowadzać prawosławne obrzędy i zwyczaje, łomascy unici ściągnęli go z ambony nie dopuszczając do odprawiania modłów. Przed naczelnikiem żandarmerii, przysłanym celem przeprowadzenia śledztwa, stanęło trzystu ludzi krzycząc, że nie ulegną przed sprzedającymi wiarę. Gdy zaczęto aresztować „najwinniejszych”, tłum rzucił się na strażników policyjnych. Nikt z chłopów nie złożył zeznań, a słudze kościelnemu, który stanął do zeznań, spalono dom, nie pozwalając na uratowanie czegokolwiek.

Często zmuszano do kwaterowania rosyjskich wojsk w tzw. „opornych wsiach unickich”. Wojsko żyło w prywatnych budynkach i kosztem mieszkańców. W 1874 roku naczelnik pow. bialskiego Aleszko i naczelnik straży ziemskiej Gubaniew przyprowadzili ze sobą 3 roty wojska i 300 Kozaków. Wezwali łomaskich unitów do przejścia na prawosławie. Wobec odmowy zastosowano zbiorowe batożenie ludności od 16. do 80. roku życia: jednorazowo po 300-400 kozackich nahajek. Poza tym zgoniono mieszkańców na plac i trzymano całymi dniami bez wody na zimnie i mrozie. Przez 10 zimowych tygodni carscy żołnierze zjedli wszystkie bydło, trzodę, owce, drób i zboże. Majątek ruchomy zabezpieczono na wynoszącą 150 000 ówczesnych rubli kontrybucję.

APC - 2013.09.28 23.55 - 001.3d
Innym razem Aleszko i Gubaniew zegnali na plac w Łomazach unitów z całej parafii. Kobiety i dziewczęta oddzielono od mężczyzn i zamknięto w ujeżdżalni koni. Aleszko i Gubaniew zwrócili się z pytaniem do zgromadzonych i otoczonych wojskiem mężczyzn, czy dobrowolnie podpiszą akt przyjęcia prawosławia. Po otrzymaniu odmowy wydali Kozakom rozkaz wejścia do maneżu i zrobienia z kobietami „co im się tylko podoba”.

Kozacy natychmiast ruszyli do kobiet. Zgromadzeni mężczyźni nie mogli obronić swoich córek, żon i matek; słysząc pierwsze krzyki, zrozpaczeni natychmiast podpisali dokument o przyjęciu prawosławia.
Zastosowano inny rodzaj represji: najpierw zamordowano dwóch mieszkańców miasteczka, a innych opornych zaczęto wywozić w głąb Rosji – do guberni chersońskiej, a w latach 1887-88 do guberni orenburskiej – łącznie wywieziono z Łomaz 77 osób, z Lubenki 31, z Kozłów 12, z Kopytnika 5 i to zarówno unitów jak i rzymskich katolików.

Z Łomaz wywieziono księży Aleksandra Starkiewicza i Ignacego Pyszczyńskiego oraz rodziny Bieleckich, Kardasiewiczów, Kuczyńskich, Morgunowiczów, Charyckich, Tyszewskich, Jaroszuków – Jaroszewskich, Olszańskich. Wywożono także pojedyncze osoby w latach 1874 –1875. Byli to: Cydejko Filip, Gicewicz Aleksander, Gicewicz Michał, Krywczuk Jakub, Marchewicz Antoni, Raczyński Tomasz, Sinkiewicz Jan, Szatałowicz Andrzej, Szatałowicz Antoni, Szostakiewicz Jan, Szostakiewicz Joachim, Terlikiewicz Jan i Filip, Żukowski Leon – prawie nikt nie wrócił z zesłania… Zaraz potem cerkiew unicką zmieniono na prawosławną, zamknięto też kościół katolicki, ale i tak nikt na modlitwy i nabożeństwa do cerkwi nie przychodził.

Pozbawieni możliwości „legalnego wyznawania wiary” – chrzczenia dzieci, zawierania związków małżeńskich, odprawiania mszy katolicy i unici poprzez tajnych, a przysyłanych do Łomaz emisariuszy organizowali konspiracyjne punkty kontaktowe i msze święte np. w lesie Sumierz blisko Kozłów, czy w karczmie leśnej Grabowszczyzna przy drodze Huszcza – Wólka Kościniewicka. Cerkiew spłonęła w nieznanych okolicznościach – prawdopodobnie podpalona przez żołnierzy carskich – w 1896 roku.

W jej miejsce (byłej cerkwi unickiej ‐ red.) postawiono w 1903 roku w Łomazach cerkiew prawosławną, murowaną w centrum parku.
Dziwnym trafem w tej cerkwi znalazł się Cudowny Obraz Chrystusa Króla ze świątyni unickiej. Legenda głosiła, że przyniósł go do niej nieznany żołnierz, który wracając z wojny urządził sobie jeden z noclegów w pobliskim lesie. Przyśniła się mu Matka Boska, która kazała mu przekazać obraz do tej świątyni, której dzwony jako pierwsze usłyszy. Żołnierz obraz przekazał duchownym unickim w Łomazach. Obraz był bardzo czczony przez unitów nie tylko z parafii Łomazy, ale i południowego Podlasia. Zjeżdżali się oni ze wszystkich stron, szczególnie w dni odpustowe i w czasie ważniejszych świąt, bowiem modlitwy przynosiły cuda.  Do cerkwi prawosławnej i tak nikt nie chodził: pop uciekł z Łomaz w 1915 roku razem z wojskami carskimi; budynek rozebrano w 1929 roku, a cegłę z rozbiórki wykorzystano na budowę miejscowej szkoły i mieszkań dla zawodowej kadry podoficerskiej i oficerskiej 34 Pułku Piechoty w Białej Podlaskiej.
W chwili rozbiórki cerkwi Cudowny Obraz Chrystusa Króla (znajduje się do dzisiaj w bocznym ołtarzu łomaskiego kościoła) oraz trzy inne obrazy niewiadomego pochodzenia: obraz Matki Bożej (z racji zużycia znajduje się dzisiaj w muzeum Diecezjalnym w Siedlcach), obraz Chrystusa Zmartwychwstałego i Ostatnią Wieczerzę przeniesiono do kościoła katolickiego.

Po 1905 roku prawosławnych w Łomazach nie było. W latach 1906‐1912 ochrzczono w tym wyznaniu w Łomazach 45 dzieci, 13 par zawarło związek małżeński. Dla porównania w 1907 roku było w Łomazach 1773 katolików rzymskich (ani jednego unity);
w całej parafii 6108 katolików i 357 prawosławnych (administracja carska i żołnierze).
Od chwili ukazu tolerancyjnego w 1905r. do odzyskania niepodległości w parafii rzymsko‐katolickiej w Łomazach zarejestrowano:
APC - 2013.09.29 12.19 - 001.3d

Początek XX wieku

Natychmiast po ukazie tolerancyjnym z 1905 roku rozpoczęto w Łomazach legalne życie religijne. Przybyły administrator parafii rzymskokatolickiej ks. Antoni Śliwiński – pierwsze nabożeństwa odprawiał w sali posiedzeń sądu rejonowego. Realizując zamysł postawienia murowanej świątyni w centrum Łomaz najpierw na ofiarowanych przez Mikołaja Wołosowicza, Michała Denekę i Jana
Uścińskiego a położonych obok siebie placach, postawiono w Łomazach drewnianą kaplicę.

W latach 1906 –1911 umiejscowiono tu funkcjonujący do dzisiaj kościół. Budowę przeprowadzono własnym sumptem i staraniem parafian. Opodatkowali się oni po 100 do 200 złotych od gospodarstwa w parafii z terminem spłaty w ciągu pięciu lat. Deklarowaną kwotę można było odrobić w ciągu pięciu lat, co wielu czyniło. Ponadto większość prac na zasadzie dodatkowej przeprowadzano społecznie; dostarczano własne materiały budowlane; tutaj systemem polowym wypalono cegłę na mury kościelne.

Nieco później wybudowano murowaną plebanię, a drewnianą kaplicę rozebrano. Najbardziej lapidarnie opisał świątynię w swoim pamiętniku ks. Leon Kalinowski – proboszcz parafii łomaskiej w 1924 roku; „.. Kościół murowany z cegły kształtu krzyżowo – podłużnego nosi na sobie cechy stylu gotyckiego. Składa się z prezbiterium, trzech naw oddzielonych od siebie filarami, chóru, zakrystii, 2 skarbców, 3 przedsionków i kaplicy. We wszystkich tych częściach kościół posiada sklepienia cementowe, posadzkę w kwadraty białe i czarne oprócz chóru, gdzie jest podłoga sosnowa. Długość kościoła wynosi 45 metr., szerokość 25 metr., wysokość sklepienia 14 i ½ metr., a najwyższy szczyt kościoła wynosi 65 metr. wysokości”.

Ksiądz Antoni Śliwiński był administratorem a następnie proboszczem do 9 lipca 1913 roku; potem proboszczem był od 9.07.1913 do 23.04.1915 ks. Władysław Szyszko, po nim znowu ksiądz Śliwiński od 25 kwietnia 1915 roku do 2 lipca 1920. Tuż po ponownym objęciu funkcji proboszcza ks. Śliwiński był jednym ze świadków spalenia Łomaz w dniu 15 sierpnia 1915 r.

APC - 2013.09.29 13.41 - 001.3d
Zostały one podpalone przez cofające się wojska carskiej Rosji i zniszczone w prawie 90%. Kościół i plebania ocalały tylko dlatego, że były murowane i kryte ceramiczną dachówką. (Ocalała kaplica cmentarna posadowiona w centrum cmentarza).
Proboszcza Kozacy aresztowali; związali mu ręce, przytroczyli do końskiego siodła i pognali pieszo przez Brześć, aż do Pińska na Polesiu. Tam będący przy sztabie kozackiego pułku Polak – pułkownik Lucjan Żeligowski doprowadził do uwolnienia duchownego.

Ksiądz Śliwiński wrócił do Łomaz po około dwóch tygodniach i od razu po zmianie okupacji z rosyjskiej na niemiecko-austriacką rozpoczął budowanie zrębów polskości. Był inicjatorem i współorganizatorem w Łomazach szkoły powszechnej, przewodniczącym rady
pedagogicznej a razem z bratem i organistą Stanisławem Patkowskim nauczycielem. Był organizatorem domu ludowego w Łomazach i biblioteki w 1917 r., pomagał bratu swojemu Franciszkowi w organizowaniu w rejonie Łomaz Polskiej Organizacji Wojskowej; zakładał w 1919 roku Spółdzielnię Spożywców „Społem”. Ksiądz Śliwiński w końcu listopada 1918 roku został b. ciężko pobity przez niemieckich żołnierzy – husarzy śmierci i zapewne to było powodem jego śmierci w 1920 roku.
Cieszył się ogromnym szacunkiem, uznaniem i autorytetem – został pochowany w Łomazach, a jego grób znajduje się obok miejscowego kościoła przed głównym wejściem, na placu parafialnym.

Kościół p.w. Apostołów św. Piotra i Pawła - Łomazy

Po odzyskaniu niepodległości zaczęło kwitnąć życie religijne. Warto odnotować pierwsze bierzmowanie z czerwca 1921 – 941 osób przez
ks.biskupa Czesława Sokołowskiego i drugie z sierpnia 1925 – 314 osób przez ks. biskupa Henryka Przeździeckiego; trzecie w 1932 roku
znowu przez biskupa Sokołowskiego – 426 osób. Tylko w dziesięcioleciu 1928 –1938 ochrzczono 1197 osób, 424 zawarły związek małżeński, dla porządku odnotowano 628 zgonów. Nowego kształtu nabrało Bractwo Różańcowe i kółka Żywego Różańca, rozpoczęły działalność: Zgromadzenie Braci i Sióstr Trzeciego Zakonu Świętego Franciszka, Bractwo Najświętszego Sakramentu, Bractwo Nauki Chrześcijańskiej, Stowarzyszenie Młodzieży Katolickiej, Bractwo Straży Honorowej Serca Jezusowego, Milicja Niepokalanej, Stowarzyszenie Kobiet i Mężów Katolickich, a od 1936 roku Stowarzyszenie „Caritas” i Akcja Katolicka.
Według stanu z końca 1922 roku do parafii należały: Łomazy, Kozły, Burwin, Krasówka, Studzianka, Lubenka, Jusaki, Bielany.

W stosunku do stanu z 1822 roku odłączyły się Ortele – Królewski i Książęcy oraz Korczówka i Perkowice. Opisany stan jest adekwatny do dnia dzisiejszego włączając powstałe w latach trzydziestych wsie Szymonowo i Zarzeka, a granice parafii pozostają niezmienne od 1
stycznia 1928 roku.

APC - 2013.09.29 13.51 - 001.3d
Kolejnym proboszczem parafii rzymskokatolickiej w Łomazach był ks. Walenty Jankowski – od 10.05.1938 do 5.06.1941. On to
przeprowadził parafian przez początkowe lata II wojny światowej. Do Łomaz w 1939 roku najpierw wkroczyły wojska sowieckiej Rosji,
a dopiero w końcu października okupanci niemieccy. W tym przejściowym okresie bolszewicy m. in. aresztowali sługę kościelnego
Piotra Łojewskiego, a grupa nieodpowiedzialnych miejscowych Żydów dokonała najścia na kościół rzymskokatolicki i plebanię.

W kościele zniszczono część szat liturgicznych i przedmiotów kultu religijnego, w plebanii zniszczono część dokumentów. Jest to jedyny,
znany autorowi, fakt zachwiania bardzo dobrych stosunków polsko-żydowskich na tym terenie na przestrzeni ponad 500 lat koegzystencji obu nacji.
Ważnym momentem dla parafii było zakupienie 16 – głosowych organów w 1941 roku (znajdują się w użyciu do dzisiaj). Umieszczona na nich pamiątkowa tabliczka informuje: „Staraniem ks. proboszcza Jankowskiego, Mikołaja Wołosowicza i rady parafialnej, a kosztem
parafian, w czasie wojny roku 1941 stanęły te organy”. W początkowym okresie hitlerowcy na potrzeby wojenne zabrali trzy większe dzwony – został tylko najmniejszy, tzw. sygnaturka.

Ksiądz proboszcz Jankowski został 5 czerwca 1941 roku aresztowany przez gestapo z Białej Podlaskiej. Prawdopodobnie został
zadenuncjowany za sprzyjanie odrodzeniu Polski przez agenta gestapo Kazimierza Bieguńskiego (ówczesnego sekretarza gminy
Łomazy, następnie wójta gminy Piszczac). Został on rozstrzelany w lipcu 1943 roku z wyroku Sądu Polski Podziemnej. Ksiądz Jankowski był przez kilka tygodni więziony w lochach przy ul. Hanki Sawickiej w Białej, następnie w Lublinie; później w obozach w Oświęcimiu i Dachau. W tym ostatnim został zamordowany 1 5 października 1942 roku; miał 41 lat.

W pierwszą  niedzielę września 1992 roku staraniem ks. proboszcza Antoniego Bubeły odsłonięto w kościele umiejscowioną na jednym z filarów pamiątkową tablicę o treści: Ś.P. Ks. Walenty Jankowski, Proboszcz ParafiiŁomazy ur. 14.II.1901. Zginął śmiercią męczeńską w obozie koncentracyjnym w Dachau 15. X. 1942 r. – W 50 roczn. śmierci 1942 – 1992 wdzięczni parafianie. Warto dodać, iż w Dachau zginął również jeden z poprzednich proboszczów parafii łomaskiej, ks. Leon Kalinowski. Data śmierci 21 czerwca1942 r.; miał 58 lat.

APC - 2013.09.29 14.00 - 001.3d

Od 15 sierpnia 1941 roku do 31 sierpnia 1947 roku proboszczem w Łomazach był ks. mgr Franciszek Chwedoruk. Jemu przyszło kierować parafią w 1942 roku, kiedy to żandarmeria niemiecka w dniu 18 sierpnia dokonała zbiorowego mordu na prawie 2 tys. Żydów  (w tym 1250 z Łomaz) w miejscowym lesie Chały.
W latach 1939 – 1944 przeciętna roczna liczba urodzeń (chrztów) w parafii oscylowała wokół 1 00; związków małżeńskich zawierano 30-40
(w 1939 roku tylko 15); zgonów zarejestrowano od 43 w 1939 roku do 156 w 1941 i 115 w 1942 roku (epidemia tyfusu plamistego).
Łomazy zostały opanowane przez wojska sowieckie w dniach 24 i 25 lipca 1944 roku. Na wieży kościelnej Niemcy urządzili punkt
obserwacyjny. To spowodowało, że artyleria sowiecka zaczęła ostrzeliwać kościół. Uszkodzono organy, kilka pocisków wbiło się w mury świątyni, uszkodzono odłamkami obraz św. Piotra i Pawła – uszkodzona była wieża, dach i ściany. Naruszono też księgi kościelne – rejestry aktów urodzeń, ślubów i zgonów. Jednakże wszystkie straty bardzo szybko usunięto i naprawiono. Jako swoistą
pamiątkę pozostawiono w zachodniej ścianie kościoła, po zewnętrznej stronie ściany bocznej fragment armatniego pocisku, który tu trafił w świątynię.

Czasy współczesne (1945 – 2001)

W 1945 roku wykonano nowy kolejny boczny ołtarz gotycki z obrazem przedstawiającym św. Antoniego trzymającego maleńkiego Jezusa. Były zatem cztery boczne ołtarze: wyżej opisany, obok niego drugi z obrazem Matki Boskiej Karmiącej oraz po tzw. kobiecej stronie świątyni ołtarz z obrazem św. Teresy i drugi z obrazem Chrystusa Najświętszego Serca Jezusowego.
Dwa najstarsze uległy naturalnemu zużyciu. Obrazy po nich znajdują się w prezbiterium, a boczne dwa ołtarze są poświęcone św. Teresie i św. Antoniemu.
Po wojnie reaktywowano większość parafialnych organizacji religijnych, w tym m.in. 53 kółka Żywego Różańca i oddział stowarzyszenia
„Caritas”. Staraniem księdza Chwedoruka, ze składek parafian, ufundowano nowy dzwon kościelny, odlany po części z gilz po pociskach zebranych w parafii na ten cel. Na dzwonie znajduje się napis: Imię moje Franciszek. Odlała mnie Śląska Odlewnia Dzwonów we Wrocławiu. Głoszę Bogu chwałę, ludziom dobrej woli – pokój. Parafia Łomazy 1947 rok. Dzwon wisi do dzisiaj w wieży kościelnej, jego waga – 505 kilogramów.
Od 1 września 1947 do 31 sierpnia 1949 roku proboszczem parafii był ks. kanonik Konstanty Grzybowski. Poświęcił się on szczególnie umacnianiu życia religijnego parafian. Powstało m. in. Arcybractwo Straży Honorowej; Zgromadzenie III Zakonu Św. Franciszka, a liczba kółek różańcowych wzrosła do 63 (odnotowano 9 męskich i 7 dzieci szkolnych).

APC - 2013.09.29 13.59 - 001.3d
Kolejnym proboszczem od 1 września 1949 – do 2 września 1958 roku był ks. Franciszek Ołdakowski – bardzo dobry organizator
działalności religijnej, duszpasterskiej i społecznej, sprawny administrator. Organizował misje święte (m. in. w 1950 roku przez OO. Kapucynów z Warszawy); dokonywał bieżących remontów i napraw, wypożyczył stodołę parafialną na garaże łomaskiego kółka rolniczego; sprowadził do Łomaz zakonnice – Siostry Rycerki Chrystusa Króla. W 1956 roku zakupiono do kościoła dwie figury: Matki Boskiej z Lourdes i Chrystusa Króla. Z dniem 2 września 1958 roku ks. proboszcza przeniesiono do parafii w Leopoldowie k/ Ryk.

APC - 2013.09.29 14.08 - 001.3d

Od 3 września 1958 r. proboszczem parafii rzymskokatolickiej w Łomazach został ks. Adolf Wlaźlacki. Urodzony 24 kwietnia 1906 r., święcenia kapłańskie otrzymał 29.06.1932 r., do Łomaz został przeniesiony z parafii Komarówka Podlaska. W tym czasie zelektryfikowano Łomazy, także kościół, plebanię, organistówkę, przysposobiono organy kościelne do napędu elektrycznego.

W 1961 r. zostało zmienione pokrycie dachowe na kościele. Ceramiczną dachówkę zamieniono na ocynkowaną blachę, którą następnie
pomiedziowano. W 1963 r. parafię wizytował sufragan diecezji siedleckiej czyli podlaskiej ks. biskup Wacław Skomorucha – z sakramentu bierzmowania skorzystało 544 osób, a podczas następnej wizyty w 1970 roku 318 osób.
Do roku 1975 staraniem księdza Wlaźlackiego, w głównym ołtarzu kościoła umieszczono nowe, metalowe tabernakulum – obustronnie złocone, z rzeźbionymi drzwiczkami – poświęcone przez ks. biskupa Jana Mazura; wykonano nowy, dębowy, wolnostojący ołtarz główny, stojący w prezbiterium – przy tym ołtarzu odprawiane są msze święte, a kapłani stoją odwróceni twarzą do wiernych. Parafia liczyła wtedy 3164 wiernych – 100% mieszkańców.
Godny odnotowania jest fakt, że w 1977 r. parafia wydała nieodpłatne zezwolenie na wykonanie na placu parafialnym zapasowego odwiertu głębinowej studni pod potrzeby ogólnowiejskiego wodociągu. W 1981 r. podjęto inicjatywę zawieszenia krzyży w budynkach państwowych.
Najwcześniej zawieszono z inicjatywy Komitetu Rodzicielskiego w Studziance – 24 stycznia, a w szkole w Łomazach 17 marca 1981 roku.
Ksiądz proboszcz Adolf Wlaźlacki z dniem 20 sierpnia 1982 r. przeszedł na emeryturę; zamieszkał w budynku służby kościelnej – tzw. „Organistówce”. Był ogólnie szanowany, cieszył się wielkim poważaniem wśród wszystkich mieszkańców. Dokonał bardzo wiele, zarówno w sprawach duszpasterskich, jak też administracyjno – gospodarczych parafii. Został wyniesiony do godności prałata. Zmarł w dniu 20 lutego 1986r. i pochowany na miejscowym cmentarzu parafialnym.

APC - 2013.09.29 14.10 - 001.3d
Od dnia 20 sierpnia 1982 roku proboszczem został ks. Antoni Bubeła (ur. 1.01.1935 r. w Czeberakach; święcenia kapłańskie otrzymał w dniu 28.06.1960 r.) – kanonik, z-ca dziekana dekanatu Biała Podlaska Południe. Parafia liczy niezmiennie ponad 3000 mieszkańców (wiernych); należą do niej Łomazy, Studzianka, Bielany, Krasówka, Szymonowo, Lubenka, Kozły i Jusaki –Zarzeka.

W tym okresie parafia przyjęła obraz Jana Atanazego Błyskosza z Krakowa – artysty malarza – przedstawiający Pana Jezusa Cierpiącego, Ubiczowanego (Ecce Homo) wg wzoru niedokończonego obrazu Brata Alberta (Adama Chmielowskiego). (Rodzice ofiarodawcy są pochowani na miejscowym cmentarzu: ojciec był uczestnikiem II wojny światowej, walczył nad Bzurą – zmarł w randze podpułkownika Wojska Polskiego). W 1986 roku rzeźbiarz ludowy z Łomaz Franciszek Sadownik przekazał świątyni dwa drewniane krzyże dużego formatu, z wyrzeźbionym ukrzyżowanym Chrystusem – zawieszone nad konfesjonałami w bocznych nawach.
Ks. kanonik A. Bubeła szczególną wagę przywiązywał do życia duchowego parafii.
W dniach 8 – 14 września 1985 roku parafia była nawiedzona przez kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej (misje św.
sprawowali Ojcowie Werbiści); w dniach 12 – 14 grudnia 1986 roku Rekolekcje Adwentowe prowadził ks. mgr Roman Piętka – proboszcz parafii unickiej w Kostomłotach, dla przypomnienia korzeni wiary i męczeństwa unitów łomaskich; w 1987 roku odbyły się rekolekcje powołaniowe – do dzieła Duchowej Pomocy Powołaniom zapisały się 142 osoby; przez cały 1988 rok kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej nawiedzała rodziny parafii. Corocznie odbywały się pielgrzymki parafian do Czestochowy, Lichenia, Leśnej Podlaskiej i Kodnia.

W roku 1986 staraniem ks. Antoniego Bubeły przeprowadzono remont organów kościelnych i 10– głosowej fisharmonii – producent firma Adolf Homan Warszawa – 1909 ( znane są jeszcze dwie inne fisharmonie będące własnością parafii – jedna pochodząca z dawnego kościoła przy ul. Budzyń – prawdopodobnie z XIX w., o nie ustalonej dacie zakupu – przechowywana najpierw w kaplicy
cmentarnej, wyremontowana społecznym sumptem przez Józefa Wołosowicza z Łomaz a przechowywana przez wikariuszy parafii i druga z fundacji Mikołaja Łojewskiego – pięciogłosowa z 1924 roku przekazana do kościoła w Kolembrodach gm. Komarówka Podlaska).

APC - 2013.09.29 14.16 - 001.3d
W 1988 roku staraniem ks. proboszcza ponownie ustawiono po remoncie krzyż drewniany przed szkołą podstawową.
Ma on swoją legendę związaną z prześladowaniami miejscowych unitów. Został postawiony w nocy w 1903 roku przez miejscowych katolików dla umocnienia wiary przed spaloną cerkwią unicką. Carscy żołnierze, po kilku dniach ścinając piłą krzyż, zauważyli wyciekający czerwono-brązowy sok. Myśląc, że to krew Chrystusa, zamiaru poniechali.
Ślady po cięciu zostały zachowane do dnia dzisiejszego.
W 1989 roku rozpoczęła działalność, przy wydatnej, stałej pomocy parafii i ks. proboszcza, Orkiestra Dęta OSP, widoczna nie tylko przy okazji świąt i uroczystości w miejscowej świątyni, ale też na terenie całego województwa jak również Polski. Od 1990 roku na placu będącym własnością parafii reaktywowano cotygodniowe targi w Łomazach.
Odbywają się one w każdy wtorek, a użyczenie placu Zarządowi Gminy (około 20 arów) nastąpiło bezpłatnie.
W 1991 roku dokonano poświęcenia na starym placu kościelnym tzw. „kościelisku”, przy ul. Budzyń w Łomazach, groty z figurą Matki Bożej i pamiątkową tablicą: „W tym miejscu stał Kościół Katolicki rozebrany z nakazu władz carskiej Rosji w 1888r. – rok 1991”.

Także w 1991 roku dokonano odsłonięcia i poświęcenia pomnika T. Kościuszki przed szkołą w Łomazach. Czekał on z różnych
względów na posadowienie ponad 70 lat. Dopiero zgodna inicjatywa ówczesnego wójta Stefana Jarockiego i miejscowych parafian zaowocowała oddaniem czci wybitnemu patriocie polskiemu i patronowi szkoły.
W 1994 roku w miejscowości Krasówka społecznym staraniem mieszkańców oddano do użytku kaplicę modlitewną (jedyną w parafii – wieś oddalona od Łomaz o około 10 km).

APC - 2013.09.29 14.19 - 001.3d
Świątynia w Łomazach została wzbogacona o witraże. W prezbiterium umieszczono jeden przedstawiający św. Krzysztofa – patrona podróżnych i drugi ze św. Kazimierzem – wzorem roztropności, czystości i miłosierdzia.
W latach 2000–2003 w oknach ołtarzy bocznych wykonane zostały witraże czterech Ewangelistów: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana.

W parafii działają w tym czasie m. in. Zespół Charytatywny, Zespół Synodalny Osób Starszych, Parafialna Rodzina Różańcowa, Jasnogórska Rodzina Różańcowa, Bractwo Różańcowe, Kółka Różańcowe, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży.
W 1996 roku łomaską świątynię ze względu na neogotycki styl i wyniosłą wieżę (jedną z najwyższych na Podlasiu) wpisano do rejestru
zabytków. Jest tam również pounicka kaplica cmentarna.
8 lipca 2004r. ks. kanonik Antoni Bubeła przechodzi na emeryturę. W uznaniu za zasługi 13 czerwca 2010r. odznaczony zostaje medalem
„Zasłużony dla Powiatu Bialskiego”.
Nowym proboszczem zostaje ks. Adam Kamecki.

Z czasopisma Łomaskie Strony wybrał Tadeusz Czernik

Przeczytaj także: 

Długosz o Łomazach

Na Podlasiu – Obrazki z ostatnich czasów – skreślił nadbużanin (Gazeta Krakowska)

Łomazy – historia

Dzieje Huszczy – Tadeusz Jeruzalski

Posted in Historia, Moja mała Ojczyzna | 7 Comments »

Łomaskie Strony

Posted by tadeo w dniu 29 Wrzesień 2013

APC - 2013.09.29 08.28 - 001.3d

http://www.lomazy.eu/lomaskiestrony.html

1   Link   Łomaskie strony nr 38   Link  Łomaskie strony – wydanie specjalne 8
2   Link   Łomaskie strony nr 37 38
3   Link   Łomaskie strony nr 36 176
4   Link   Łomaskie strony nr 34 149
5   Link   Łomaskie strony nr 33 143
6   Link   Łomaskie strony nr 32 122
7   Link   Łomaskie strony nr 31 135
8   Link   Łomaskie strony nr 30 125
9   Link   Łomaskie strony nr 29 119
10   Link   Łomaskie strony nr 28 109
11   Link   Łomaskie strony nr 27 107
12   Link   Łomaskie strony nr 26 102
13   Link   Łomaskie strony nr 25 111
14   Link   Łomaskie strony nr 24 187
15   Link   Łomaskie strony nr 23 171
16   Link   Łomaskie strony nr 22 149
17   Link   Łomaskie strony nr 21 147
18   Link   Łomaskie strony nr 20 152
19   Link   Łomaskie strony nr 19 278
20   Link   Łomaskie strony nr 18
21   Link   Łomaskie strony nr 17 139
22   Link   Łomaskie strony nr 16 260
23   Link   Łomaskie strony nr 15 243
24   Link   Łomaskie strony nr 14 221
25   Link   Łomaskie strony nr 13 222
26   Link   Łomaskie strony nr 12 202
27   Link   Łomaskie strony nr 11 212
28   Link   Łomaskie strony nr 10 203
29   Link   Łomaskie strony nr 9 210
30   Link   Łomaskie strony nr 8 401
31   Link   Łomaskie strony nr 7 302
32   Link   Łomaskie strony nr 6 329
33   Link   Łomaskie strony nr 5 316
34   Link   Łomaskie strony nr 4 235
35   Link   Łomaskie strony nr 3 242
36   Link   Łomaskie strony nr 2 262303
37   Link   Łomaskie strony nr 1

APC - 2013.09.29 08.36 - 001.3d

Posted in Czasopisma, Moja mała Ojczyzna | 2 Comments »