WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Matka Boża’ Category

Jazłowiecka Biała Pani

Posted by tadeo w dniu 7 Czerwiec 2012

Szczęście i pokój daj tej ziemi, Pani,

Co krwią spłynęła wśród wojen pożogi,

Tobie swe modły przynosimy w dani

Prowadź do Syna, nie daj zboczyć z drogi.

 

I by radosną była, jako uśmiech dziecka,

Spraw to Najświętsza Panno Jazłowiecka.

 

Przed Tobą dzisiaj, Jazłowiecka Pani

Co nas przynaglasz do modlitwy stale,

Stajemy z hołdem, my Twoi poddani

Byś nas uczyła żyć ku Bożej chwale

 

Niech nie rozłączy z Tobą żadna moc zdradziecka

Spraw to Najświętsza Panno Jazłowiecka.

 

By pod Twych rządów wspaniałym ramieniem

Zakwitły miłość i pokój jak w niebie,

Daj, aby stałym nas wszystkich dążeniem

Było trwać w służbie Twej w każdej potrzebie.

 

Niech nie rozłączy z Tobą żadna moc zdradziecka

Spraw to Najświętsza Panno Jazłowiecka.

     

Mało kto wie, że u wrót stolicy, 6 kilometrów od Sanktuarium w Niepokalanowie  – w Szymanowie znajduje się cudowna figura „Wygnanki z Jazłowca na Podolu – Białej Pani”.

Zobacz: Siostra Niepokalanka z Jazłowca opowiada o historii Jazłowca i cudownej figurze Najświętszej Maryi Panny.

 Historia Jazłowieckiej Białej Pani jest ściśle związana z bł. Marceliną Darowską, założycielką Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP, które powstało w 1857 roku w Rzymie.

       W 1863 roku bł. Marcelina przeniosła je (pierwszych 7 sióstr) na ziemie Polski, pod zabór austriacki do Jazłowca na Podolu. Jeszcze będąc w Rzymie w 1883 roku bł. Marcelina zamówiła u znanego artysty, emigranta po Powstaniu Styczniowym, Tomasza Oskara Sosnowskiego, rzeźbę Matki Bożej Niepokalanej w takiej postaci, która by pociągała do modlitwy, rozgrzewała i podnosiła serca do Boga, budziła poczucie piękna. 

siostry z Matka Marceliną

Siostry z Matka Marceliną w Jazłowcu.

         Dnia 10 sierpnia 1883 roku arcybiskup Zygmunt Szczęsny-Feliński, wracając do Warszawy po 20- letnim wygnaniu w głąb Rosji  poświęcił figurę. Figura Matki Bożej Jazłowieckiej, zwana Panią Jazłowiecką to neoklasycystyczny posąg Najświętszej Maryi Panny o wysokości 170 cm postaci i 24 cm podstawy z białego kararyjskiego marmuru. Od tego czasu u Jej stóp siostry niepokalanki modliły się i składały swe śluby zakonne.

Jeszcze przed wybuchem I wojny światowej wieczorem siostry usłyszały gwałtowne pukanie do furty klasztornej. Jakiś mężczyzna wołał rozpaczliwie: „Ja muszę do Białej Pani” (tak nazywano figurę Niepokalanej). Gorąco się modlił i prosił, aby siostry się modliły – „Moja wnusia malutka ma cztery lata – umiera – dusi się, nie może jeść ani pić, lekarz powiedział, że nie ma dla niej ratunku, rodzice płaczą – pomóżcie”. 

        Siostry dały mu obrazek Matki Bożej Jazłowieckiej, który miał położyć na piersi chorej dziewczynki, a same odmówiły wspólnie różaniec, prosząc o pomoc. Po kilku godzinach ponownie zjawił się przy furcie dziadek tej dziewczynki, odmłodzony o conajmniej dziesięć lat. Znów wołał, ale już z radością: – „Ja muszę do Białej Pani, aby podziękować! Wnusia już zdrowa, je i nawet chce biegać”.

Wokół cudownej figury umieszczano coraz więcej złotych i srebrnych serduszek, korali, różnych wotów jako wyraz dziękczynienia za łaski otrzymane za przyczyną Niepokalanej.

pałac Błażowskich - klasztor

Pałac Błażowskich – klasztor Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek w Jazłowcu.

           Wybuchła I wojna światowa. Przez Jałowiec czterokrotnie przechodził front austriacko-rosyjski. Walki były bardzo zażarte, miasteczko zostało prawie całkowicie zniszczone.

Ludność chroniła się w piwnicach i okolicznych lasach, a klasztor – duży budynek, bardzo ważny dla kolejnych zdobywców punkt strategiczny – stał się nietknięty.

          Raz jeden żołnierz rosyjski, lotnik chciał dokładnie obejrzeć ten obiekt, bo czegoś nie rozumiał… Otrzymał rozkaz od dowództwa zbombardowania budynku. Miał łatwe zadanie, gdyż w tym czasie artyleria przeciwlotnicza w zasadzie prawie nie istniała. Mówił że zrzucił osiem bomb, a pomimo tego nie mógł nie trafić, coś go jakby odpychało. Jedna tylko bomba przebiła dach głównego budynku i na strychu wpadła do dużego naczynia, w którym siostry nagromadziły wodę do ewentualnego gaszenia pożaru, i nie wybuchła.

         Innym razem, gdy rozpoczynał się kolejny atak, siostry zgromadzone w piwnicy usłyszały potężny wystrzał armatni, od którego zdawało się, ze dom się zatrząsł i zapadła cisza. Tylko przez okienko zobaczyły potężne światło. Myślały – pewnie klasztor się pali. Po dłuższej chwili jedna z sióstr wydostała się na obszerny dziedziniec wewnętrzny, aby zobaczyć, co się dzieje, co ta cisza oznacza – czy rzeczywiście klasztor się pali. Stwierdziła, ze nie widać nigdzie ognia, nie czuć zapachu spalenizny. Atakujące wojsko rosyjskie zdobyło klasztor i wtedy opowiadano siostrom, że w chwili oddania pierwszego strzału armatniego żołnierze zobaczyli nad klasztorem białą postać, która płaszczem osłaniała dom. Puszczkarze (artylerzyści) odmówili strzelania. Postać tę ujrzeli też ludzie ukryci w ruinach Jazłowca.

zamek i klasztor od str. Nowosiółki

          Siostry niczego nie widziały, stąd nie wiadomo, czy to była Biała Pani broniąca domu Swego Syna i Swojego, czy może zmarła już przed kilkoma laty Matka Marcelina Darowska. W każdym razie znów w niewątpliwie cudowny sposób klasztor ocalał.

Po zakończeniu I wojny światowej życie w wolnej Polsce już wracało do normy. Jednak na wschodnich granicach naszej odrodzonej Ojczyzny nadal wrzało. Oddziały kozackie zagrażały stabilizacji, były napady rabunkowe, nawet mordy.

      14 Pułk Ułanów, uformowany na Węgrzech, otrzymał rozkaz oczyszczenia tych ziem. Do wielkiej, trwającej trzy dni bitwy doszło pod Jazłowcem. Kozaków było podobno trzykrotnie więcej, ale szarża polskich ułanów była tak potężna i odważna, że Kozacy zostali rozgromieni i bitwa zakończyła się wspaniałym zwycięstwem. Szarża ułanów jazłowieckich z 1919 r. porównywano do tej spod  Samosierry. Uwieczniona została na obrazie Wojciecha Kossaka… 

          Gdy grupa ułanów weszła do klasztornej kaplicy, jeden z nich, patrząc na figurę Białej Pani, głośno zawołał: „To Ona”. Siostry zaskoczone zapytały, co oznacza ten okrzyk. I tak zapisano w kronice Jałowieckiej pod datą 11 lipca 1919 roku: „Jeden z ułanów,  Władysław Nowacki miał w czasie bitwy widzenie, zobaczył Najświętszą Maryję Pannę, która w obłoku jasności szła od klasztoru w stronę umierającego na polu ułana plutonowego Sekuły”.

        Siostry prosiły, aby napisał to co widział, bo to bardzo ważne wydarzenie dla historii cudownej figury Białej Pani. I tak powstał krótki, żołnierski raport:

„Powoli ścichło wszystko. Z dala dochodziły pojedyncze strzały i okrzyki. Spokój wracał po bitwie na ziemię.

I jasność się wówczas jakaś podniosła z murów klasztoru i ku żołnierzykowi szła przez łan. A w jasności tej stąpała Przenajświętsza Panienka, ku ułanowi zmierzając, by obrońcy swemu powieki zamknąć na sen wieczny.

I za dotknięciem rączki świętej …wydał się ułan jakby ze złota ulany. I stąd to lampas nasz żółty jest i proporczyk żółty, i nie może być inny.

I dał Pan nad Pany w nagrodę za trud złożony pomyślne pułkowi naszemu zwycięstwo i obronę Jazłowieckej Panienki. Dał pierwsze chlubne zwycięstwo w granicy rodzonej i w Boga obronie”.

       Porucznik Władysław Nowacki, który napisał te relację, jest też autorem hymnu ułanów jazłowieckich, który był modlitwą poranną i wieczorną żołnierzy.

Szczęście i spokój daj tej ziemi, Pani,

Co krwią spłynęła wśród wojen, pożogi,

Do Cię swe modły zanosim, ułani,

Odwróć ach odwróć, o odwróć, los srogi.

 

I by radosną była jako uśmiech dziecka,

Spraw to, Najświętsza Panno Jazłowiecka.

Spraw, by zasiadła sławna i potężna,

Miedzy narody królując wspaniale,

 

By się rozeszła sława jej oręża,

Spraw to, o Pani, spraw to ku Swej chwale.

By zło jak nawała rozprysło turecka

Spraw to, Najświętsza Panno Jazłowiecka.

 

By pod jej rządów wspaniałym ramieniem,

Zakwitły miłość i spokój jak w niebie.

Daj, by ułana ostatnim westchnieniem,

Było móc polec, polec w Jej potrzebie!

            Po bohaterskiej, zwycięskiej szarży ułani przyjęli nazwę 14 Pułku Ułanów Jałowieckich i w wolnej już Polsce szerzyli Jej cześć, uważając Ją za swoją Hetmankę. Owocnie starali się o zaszczyt koronacji cudownej statuy papieskimi koronami. Co roku na uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, 8 grudnia, delegacja Pułku i najmłodsi kawalerzyści przyjeżdżali konno do Jazłowca, aby oddać hołd i zameldować się Patronce swojego Pułku. Na dziedzińcu witali przełożoną generalną gromkim okrzykiem: „Czołem Matko Generalna!”. Oczywiście okna oblepione były głowami zachwyconych tym widokiem uczennic zakładu jazłowieckiego.

Jazłowiec - koronacja statuy Najświętszej Maryi Panny Jazłowieckiej - zdjęcia, foto galerie, fotki, zdjęcie

           Jazłowiec – koronacja statuy Najświętszej Maryi Panny Jazłowieckiej w dniu 9 VII 1939 r. przez ks. Kardynała Augusta Hlonda, Prymasa Polski

A Matka Niepokalana w dalszym ciągu wypraszała u Swego Syna łaski dla swych czcicieli. Byłą w tym czasie w klasztorze młodziutka siostra Irenea Żochowska. Po przebytej grypie rozchorowała się bardzo poważnie na uszy. Groziła jej ciężka operacja. Uprzedzano, że jest ona konieczna, a może się skończyć całkowitą utratą słuchu, bo zagrożone są bębenki. Siostra nie ustawała w modlitwie  za przyczyną Pani Jazłowieckiej, którą bardzo miłowała i do której miała wielkie zaufanie. Modliły się również siostry, prosząc o pomoc. Gdy s. Irenea pojechała do szpitala, okazało się, że jej uszy są zupełnie zdrowe i zabieg nie jest konieczny. Stwierdził to ten sam lekarz, który wcześniej mówił, że operacja jest wręcz konieczna i nie rozumiał teraz, jak to się stało. S. Irenea i jej współsiostry dobrze wiedziały, komu należy dziękować za wyproszoną u Pana Boga łaskę. I tak rozszerzył się kult ukrytej w murach klasztoru Maryi Niepokalanej.

       

            Żołnierze 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich i 9 Pułku Ułanów Podolskich, wychowanki szkół niepokalańskich, siostry i wielu czcicieli Pani Jazłowieckiej nie ustawali w staraniach o zezwolenie na koronację koronami papieskimi cudownej statuy. I tak 9 lipca 1939 roku Prymas Polski August Hlond, w imieniu Ojca Świętego Piusa XII, dokonał uroczystej koronacji figury Najświętszej Pani Jazłowieckiej.

           Kaplica klasztorna nie mogła pomieścić tysięcy pielgrzymów. Ułani przebili ścianę kaplicy za figurą tak, aby można ją było odwrócić w kierunku dziedzińca, gdzie zgromadziły się nieprzeliczone rzesze czcicieli Niepokalanej – wojsko polskie z ułanami 14 Pułku na czele, siostry, uczennice wszystkich szkół zgromadzenia, tłumy okolicznej ludności.

Koronuje się te wizerunki, które przez wiele lat otoczone są kultem, niektóre czekają na to szczególne wyróżnienie nawet setki lat. Statua Pani Jazłowieckiej została ukoronowana zaledwie 56 lat od chwili jej poświęcenia w w Jazłowcu. Niecałe dwa miesiące później wybuchła II wojna światowa, rozpoczął się nowy okres w dziejach kultu Matki Bożej Jazłowieckiej. Medaliki i obrazki cudownego posągu zaczęły wędrować na piersiach i w portfelach Polaków na całym świecie.

            14 Pułk Ułanów Jazłowieckich w 1939 roku stoczył swą ostatnią w dziejach Pułku bitwę, przedzierając się od strony Wólki Węglowej do oblężonej Warszawy. Była to krwawa szarża ułanów na armaty i czołgi niemieckie. Wielu zginęło. Do dziś na trasie ich walki są umieszczone tablice pamiątkowe. Ci, co się przedarli, wspomogli broniącą się stolicę.   

http://s3.flog.pl/media/foto/2152357_14-pulk-ulanow-jazlowieckich.jpgW tym czasie w szpitalu maltańskim pracowała młodziutka pielęgniarka, która już po wojnie wstąpiła do zgromadzenia sióstr niepokalanek i otrzymała imię siostry Magdaleny od Chrystusa Króla. W swoich wspomnieniach opisała ciekawe wydarzenie. Otrzymała przydział na salę nr 5, najciężej chorych, Została tam siedzącego przy łóżku rosłego, dobrze zbudowanego chłopca o jasnej czuprynie i rumianych policzkach. Siostra myślała, że przez pomyłkę przydzielono go na tę salę, ale skierowanie brzmiało wyraźnie: sala nr 5. Powiedział, że został ranny w płuco, opatrunek już mu założono. Gdy siostra spotkała chirurga, dr Białeckiego, spytała go, co robi ten dziarski żołnierz wśród najciężej chorych. Machnął tylko ręką. Beznadziejny przypadek. Przestrzelone płuco. Pocisk utkwił głęboko, zrobiono resekcję żebra, ale pocisk nie udało się wyjąć. Teraz ropa leje się jak z wiadra, trzeba często zmieniać opatrunek.

            – I co dalej?

            – Wygnije jedno płuco, ropa przerzuci się na drugie, chłopak się wykończy. W naszych wojennych warunkach nie ma możliwości ratunku. (Nie było jeszcze wtedy tak szeroko stosowanych antybiotyków).

            I rzeczywiście, bladł i był coraz bardziej osłabiony. Z rany ropa lała się jak z fontanny, gorączka dochodziła już do 40°C. Siostra co dzień zakładała świeże dreny i przepłukiwała rany. Raz przy zdjęciu opatrunku wyczuła pod plecami coś twardego, małą blaszkę zawieszoną na sznureczku, całą oblepioną ropą. Gdy chciała oczyścić blaszkę, chłopak kurczowo ją chwycił do reki i głośno warknął.

            – Proszę mi tego nie zdejmowaćzawołał jeszcze groźniej.

            Jednak siostrze udało się oczyścić blaszkę i zobaczyła, że jest to mały medalik z wizerunkiem naszej Pani Jazłowieckej. Spytała: Skąd pan ma ten medalik? Przecież to jest nasza Pani Jazłowiecka!

            – Ja jestem ułanem jazłowieckim.

            – A ja wychowanką sióstr niepokalanek z Jazłowca.

Wtedy ułan zdecydowanie powiedział:

            – Ona mnie uratuje, nikt inny mi nie pomoże.

Następnego dnia rano, przy zmianie drenu, siostra wyczuła jakiś opór w ranie. Ułan zakaszlał i siostra jednym ruchem wydobyła metalowy pocisk, który tak bardzo to biedne płuco uszkodził. Gdy powiedziała o tym lekarzowi, skonstatował:

            – Ropa głęboko drąży, kiedy już do organizmu się dostała. Proszę zmieniać opatrunki i przygotować chłopca na śmierć. Nie ma dla niego ratunku.

            Jednak stopniowo coraz mniej ropy się wydzielało, gorączka zaczęła opadać, chłopak chciał jeść. Lekarz polecił zmienić termometr, może jest uszkodzony, ale nadal temperatura spadała. W końcu lekarz wypisał ułana ze szpitala. Nie rozumiał, jak mógł odzyskać zdrowie. Rozumiał to dobrze młodziutki ułan jazłowiecki, rozumiała to pielęgniarka.

            Po zakończeniu II wojny światowej Podole i Jazłowiec nie wróciły w granice Polski. Siostry przeżywały bardzo ciężkie chwile; garnąc się do stóp Białej Pani. Ją prosiły o ratunek. Nowe władze radzieckie kazały siostrom opuścić klasztor. Było coraz bardziej niebezpieczniej. Dwie siostry zostały w 1944 roku okrutnie zamordowane przez banderowców w Rusinowie pod Jazłowcem. W pobliskim Niżniowie została w 1945 roku bestialsko spalona s. Franciszka Koziorowska.

W 1946 roku nakazano siostrom opuścić dom. Zaczęły grupami wyjeżdżać, dołączając do innych wygnańców, którzy musieli opuszczać swoje rodzinne strony.

        Ale jak przewieźć cudowną figurę Pani Jazłowieckiej?

Kaplica z posągiem Pani Jazłowieckiej w klasztorze w Jazłowcu (zdjęcie przed 1945 r.).

Przecież nie można jej zostawić na poniewierkę. Wiadomo, że władze radzieckie chcą zatrzeć wszelkie ślady Boga na tej ziemi, burzą kościoły lub zamieniają je na magazyny, nawet na stajnie, strzelają do świętych wizerunków, rąbią liczne na tych ziemiach przydrożne kapliczki, krzyże. A statua Pani Jazłowieckiej jest bardzo ciężka, waży blisko tonę i stoi wysoko w niszy, w kaplicy. 

           Siostra Marianna, która ogromnie kochała Matkę Jazłowiecką powiedziała, że bez niej nie wyjedzie z Jazłowca. Poleciła zbić z grubych desek skrzynię. Znajomy inżynier, starszy człowiek, podjął się, oczywiście z pomocą kilku ludzi, zdjąć posąg, ale nie udało się.

           Siostra Marianna w ostatecznej rozpaczy, jak sama opisuje, stanęła przed figurą i głośno ile sił woła: „Matko Boża, jeśli chcesz z nami iść, to daj się wziąć. Przecież nie możemy Cię zostawić, bo wtedy pobiją Cię, tak jak zrobili z Matką Bożą ze schodów”.

Kopia figurki Pani Jazłowieckiej w kaplicy klasztornej w Jazłowcu (zdjęcie z 2012r.)

           I nagle na dziedziniec klasztorny przyjechało 40 żołnierzy sowieckich, saperów. Mieli nakaz rozminować okoliczne pola. S. Marianna dobrze znała język rosyjski, podeszła do oficera i z wielkim żalem i płaczem prosiła go o pomoc. Mówiła: „pozwolono nam zabrać figurę, skrzynia gotowa, wagony jutro przyjadą do Czortkowa. A my nie możemy sobie poradzić”. Oficer wyraźnie się wzruszył, odszedł z siostrą na bok i bardzo cicho powiedział: „Ja jestem katolikiem i polakiem spod Lwowa i pomogę wam”.To był niewątpliwy kolejny cud, który Pan Jezus uczynił dla Swojej Matki, że w armii radzieckiej znalazł się tu, w Jazłowcu, katolik i że miał tyle odwagi, aby się do tego przyznać.

             Żołnierze szybko wzięli się do pracy pod kierunkiem oficera. Z trudem zdjęto figurę owiniętą w kołdrę i koce i złożono ją w skrzyni. Ludzie z Jazłowca i okolicznych wsi bardzo płakali, z żalem żegnali Panią Jazłowiecką, ale rozumieli, że trzeba Ją ratować. Podchodzili do skrzyni i całowali nogi Matki Bożej przez koc, w który była owinięta. Żołnierze głaskali Ją po odsłonie twarzy i mówili: – „Czemu wy Ją zabieracie, taka piękna Matka Boża”. Skrzynie zabito deskami. Rano, z wielkimi trudnościami udało się wynająć wóz, żołnierze pomogli załadować skrzynię i przewieźć do Czortkowa. 

            Dwa razy trzeba było skrzynię z figurą przenosić z pociągu do pociągu, ale ludzie pomagali i tak dojechała cudowna figura na stację Teresin-Niepokalanów. Ojcowie franciszkanie zorganizowali przewiezienie Jej do Szymanowa. Siostry bardzo się niepokoiły, czy Matka Boża nie ucierpiała w tej podróży. Gdy skrzynia wjeżdżała do klasztoru przez bramę żyrardowską, lunął rzęsisty deszcz. Skrzynia wyglądała jak ogromna trumna. Siostry procesjonalnie wprowadzały Wygnankę z Jazłowca do Jej nowego domu w Szymanowie. Na szczęście figura nie została uszkodzona. Zakrólowała w klasztornej kaplicy tak jak w Jazłowcu, otoczona siostrami niepokalankami i uczennicami szkoły.

            Był dzień 24 czerwca 1946 roku. Pierwszym pielgrzymem, który w następny dzień powitał Ją był Prymas Polski kardynał August Hlond, który koronował statuę w Jazłowcu. Powiedział, że:„ staniecie Jej tu, u progu Stolicy, nie dzieje się bez szczególnej myśli Bożej”.

 

           13 IV 1947 roku nastąpiło powtórne nałożenie korony na skronie Najświętszej Panny Jazłowieckiej przez ojca Konstantego Żukiewicza, dominikanina, promotora koronacji. Siostry wraz z uczennicami i czcicielami Najświętszej Panny bardzo uroczyście obchodziły kolejne rocznice Jej koronacji. W 1954 r. (15- lecie koronacji) głównym celebransem był biskup chełmiński, Kazimierz Kowalski. 25- lecie obchodzono z udziałem wielkiego czciciela Najświętszej Panny – prymasa Polski – kardynała Stefana Wyszyńskiego. To właśnie prymas osiem lat wcześniej nadesłał z Komańczy – miejsca swego internowania – przepiękny list, dowód swojej miłości i przywiązania do Pani Jazłowieckiej, którą ze względu na Jej czystość i piękno nazywał: Purissima, Integra  – (Najczystsza, Nienaruszona) zaznaczając jednocześnie: „Święta wędrowniczka… skoro tu przybyła – widocznie wśród nas ma coś do powiedzenia…”. 

        Niezapomnianym przeżyciem dla jakże licznych czcicieli Matki Bożej stała się Jej 50-rocznica koronacji, która miała miejsce w Niepokalanowie, 25 VI 1989 r.. Posąg wrócił znów na pielgrzymi szlak. Przewieziona statua Matki Bożej, ustawiona na schodach polowego ołtarza za bazyliką, połączyła w tak wyrazisty sposób niebo i ziemię, dzień i noc. Każdy pielgrzym, który przybył na uroczystości mógł podejść do cudownego wizerunku, dotknąć go, w skrzyżowane ręce Najświętszej Panny włożyć napisaną na karteczce prośbę czy podziękowanie, na palec Matki Bożej – założyć pierścionek czy umieścić jakieś inne wotum u Jej stóp. Nie brakowało tam oddanych Maryi serc, wraz z ks. prymasem Józefem Glempem byli przedstawiciele wojska, Kresowiacy, dawne i wówczas obecne wychowanki sióstr, liczni pielgrzymi. 

        15 XII 1996 r. z hołdem do Pani Jazłowieckiej przybyła delegacja 1 Batalionu 6 Brygady Kawalerii Pancernej im. Gen. Konstantego Plisowskiego ze Stargardu Szczecińskiego, który przyjął imię i tradycję 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich.

            Rok 1999 był okazją, by oddać cześć Matce Najświętszej w Jej 60 rocznicę koronacji. Obchody uroczystości były dwuetapowe. Jedenastego lipca zgromadziliśmy się w kaplicy szymanowskiej, by wraz z księdzem biskupem Józefem Zawitkowskim dziękować Bogu za tyle lat łask i opieki Najświętszej Panny Jazłowieckiej nad naszą Ojczyzną i całym narodem, nad Zgromadzeniem i uczennicami. 12-go września zaś w rocznicę Wiktorii Wiedeńskiej po raz kolejny u Matki Bożej zawitała delegacja Wojska Polskiego. Liturgii przewodniczył biskup polowy WP generał Sławoj Leszek Głódź . Do Księgi łask licznie wpisali się duchowni, osoby zakonne, rodziny, dawni ułani i ich rodziny, byłe wychowanki szkół niepokalańskich. Byli także naoczni świadkowie koronacji, którzy niewątpliwie z największym wzruszeniem stawali przed Tą, której opiece się niegdyś oddawali. 

         W kartach dziejów posągu Pani Jazłowieckiej i jej kultu jest jeszcze jeden bardzo ważny dzień – 22 czerwca 2002, kiedy to posąg Pani Jazłowieckiej został przeniesiony do nowo poświęconej, a budowanej w latach 1999-2002 świątyni. Sanktuarium Matki Bożej Jazłowieckiej mieści wielu pielgrzymów, ale jeszcze więcej słów, które są znane jedynie Panience z Jazłowca, spojrzeń tylko w Jej oczy i łez, które ukradkiem wymykają się strapionym czy wewnętrznie poruszonym czcicielom. 

       A przychodzą do Niej z parafii, z sąsiedztwa, z Polski, z Europy, ze świata. Przybywają, by pokłonić się Białej Pani zasłuchanej w ludzkie prośby, Madonnie ze spuszczonymi powiekami, oczyma patrzącymi na pielgrzymów, z dłońmi, które przygarniają każde ludzkie nieszczęście i ból, ze skrzyżowanymi na sercu – Najpiękniejszej Świątyni – rękoma, by chronić poczęte życie. Przyglądają się, by od Niej samej uczyć się prawdziwej służby drugiemu człowiekowi. Proszą o dar macierzyństwa, ojcostwa, o odkrycie drogi życia, o wierność w małżeństwie, o zdrowie i udaną operację, o wyzwolenie z nałogu i zdanie egzaminów. Każdemu z nich na każdą prośbę odpowiada od tylu już lat: „Oto ja, służebnica Pańska” …

http://www.niepokalanki.pl/index.php?op=sanktuaria&pop=0110

Przeczytaj także:

Przewiezienie posągu Pani Jazłowieckiej do Szymanowa

U Jazłowieckiej Pani

Sanktuarium Matki Bożej Jazłowieckiej

DOSTOJNICY KOŚCIOŁA O NAJŚWIĘTSZEJ PANNIE JAZŁOWIECKIEJ

OBRAZY MATKI BOŻEJ PRZYWIEZIONE PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ Z KRESÓW WSCHODNICH

Jazłowiec Tyle pozostało z minionej sławy…

Zobacz:

Posted in Matka Boża, Religia | 9 Comments »

CUDOWNY WIZERUNEK MATKI BOŻEJ ŁASKAWEJ ze Stanisławowa

Posted by tadeo w dniu 6 Czerwiec 2012

W starych murach miasta Gdańska
blask rozsiewa Gwiazda Nowa
Pani Łaskawa Ormiańska
z Kresów, ze Stanisławowa.
Smutki koi, łzy ociera
w trudnych sprawach dobrze radzi.
Łaski Syna na nas zlewa
do bram nieba nas prowadzi.
Dolę swych tułaczych dzieci
Ona najlepiej zrozumie,
najczulej i najskuteczniej
zawsze też pocieszyć umie. czytaj całość…

Słowami tej pieśni wierni parafii Św. Apostołów Piotra i Pawła w Gdańsku oddają hołd Matce Bożej Łaskawej w Jej cudownym wizerunku pochodzącym ze Stanisławowa. Po trudnym okresie bolesnych doświadczeń związanych z przebiegiem drugiej wojny światowej i koniecznością opuszczenia polskich ziem na Wschodzie, wizerunek ten dotarł wraz z grupą przesiedleńców na czele ze swoim duszpasterzem, śp. Ks. Prałatem Kazimierzem Filipiakiem na tereny dzisiejszej Rzeczpospolitej. Przymuszeni do wysiedlenia mieszkańcy Stanisławowa musieli zostawić wszystko, co posiadali. Zabierali ze sobą tylko to, co dla nich było najważniejsze. Nic więc dziwnego, że pośród najcenniejszych dla nich pamiątek znalazły się rzeczy najświętsze, które kształtowały ich życie i na zawsze wpisały się w ich historię. Skarbem dla nich najcenniejszym był obraz Matki Bożej Łaskawej. Był on bowiem nie tylko zewnętrznym wyrazem ich religijności, ale też znakiem potwierdzającym ich tożsamość, ponieważ pochodzili z miasta, które nazywane było „Grodem Dziewicy.”

1. Historia miasta Stanisławowa i kościoła NMP

Pierwszymi mieszkańcami tego kresowego grodu byli Ormianie. Przybyli oni do tego grodu ok. 1654 r. z Kamieńca Podolskiego i Mołdawii. Do ich osiedlenia w tym miejscu przyczynił się Andrzej Potocki, kasztelan krakowski, który w roku 1663 ufundował też dla nich pierwszy kościół. Była to niewielka drewniana konstrukcja, którą później przebudował jego syn, Józef Potocki, kasztelan poznański. Ostatecznie doprowadził on do wybudowania w Stanisławowie, w 1762 r. nowej, murowanej świątyni. Niestety, kościół ten spłonął na skutek pożaru, jaki nawiedził to miasto, dnia 28 września 1868 r. Odbudował go w przeciągu dwóch kolejnych lat ówczesny proboszcz stanisławowski, a późniejszy ormiański arcybiskup lwowski, ks. Izaak Isakowicz. Kolejnym ciosem, który doprowadził odrestaurowany kościół do poważnej znów destrukcji był rozwój wydarzeń militarnych, związanych z przebiegiem pierwszej wojny światowej. Zniszczenia, które one spowodowały były tak wielkie, że odbudowa świątyni zajęła niemal całe dwudziestolecie międzywojenne.
Wzniesiony w stylu barokowym i wielokrotnie odbudowywany na skutek licznych zniszczeń, kościół NMP w Stanisławowie wyróżniał się pod względem harmonii zapisanej w jego architekturze oraz dzięki bogatej gamie pięknych rzeźb i malowideł. Z tego względu był on uznawany za jeden z nadzwyczajnych zabytków sztuki sakralnej i kultury polskiej na odległych rubieżach Rzeczpospolitej. Najcenniejszym jednak, pod względem religijnym, był w tym kościele cudowny wizerunek Matki Bożej Łaskawej, umieszczony w głównym ołtarzu, bogato rzeźbionym i ozłoconym ornamentem.

http://www.piotripawel.diecezja.gda.pl/sanktuarium/Flash/wedrowka.swf

2. Historia cudownego obrazu Matki Bożej Łaskawej

Początki dziejów tego obrazu nie są dokładnie udokumentowane. Powszechnie uznaje się, ze jest on wierną kopią jasnogórskiego wizerunku, tylko bez blizn na twarzy Bogurodzicy. Tę opinię potwierdza najstarsza pieśń związana z tym obrazem: „Ciebie pobożny malarz w Częstochowie z żywej Łukasza skopiował ręki.” Dlatego, Maryję obecną w tym stanisławowskim wizerunku, wierni zamiennie nazywali raz Łaskawą, raz Częstochowską. Według najstarszych kronik parafialnych, obraz ten miał skopiować jakiś pobożny 70-letni malarz dla pisarza ormiańskiej gminy w Stanisławowie, Dominika, który został uleczony z choroby oczu podczas modlitwy na Jasnej Górze. Namalowany w Częstochowie, na upamiętnienie tego cudownego uzdrowienia, obraz stał się niebawem czymś więcej, niż zwykłą kopią jasnogórskiej ikony. W roku 1742, pisarz Dominik, ujrzał bowiem na tym obrazie płynące łzy. Poruszony tym widokiem, przyniósł obraz do stanisławowskiego kościoła. Tam powtórzyło się to wydarzenie, dnia 22 sierpnia tego samego roku. Świadkami ponownego popłynięcia łez z oczu Matki Bożej byli tym razem licznie zebrani na modlitwie wierni. Zjawisku temu mogła się przyjrzeć również specjalna komisja kościelna, ponieważ w czasie, gdy miała ocenić to wydarzenie, na obrazie raz jeszcze pojawiły się łzy. Badania tej komisji potwierdziły obecność prawdziwych łez, dlatego uznano to zjawisko za nadzwyczajne. Użyta do otarcia tych łez chusta, stała się odtąd relikwią, zwaną tuwalnią, którą zaczęli całować, w każdą sobotę, rano i wieczorem, wierni ze Stanisławowa oraz przybywający tam pielgrzymi. Od tego czasu coraz liczniejsze cuda dokonywały się w tym miejscu. Ich potwierdzeniem były liczne wota umieszczone w stanisławowskim kościele, zarówno w ołtarzu, obok cudownego wizerunku Matki Bożej, jak również na ścianach tej świątyni. Sam wizerunek zaś został wkrótce obudowany srebrnymi, barokowymi ramami. Również tło obrazu zostało wypełnione srebrnym pokryciem, a postacie Matki Bożej i Dzieciątka Jezus, korony i suknie zostały wykonane ze srebra pozłoconego i kunsztownie ozdobionego. Korony te i suknie jeszcze bardziej ubogacono, gdy stanisławowski obraz został uznany za cudowny przez Stolicę Apostolską, która też wydała stosowny dekret, upoważniający Pasterza miejsca, arcybiskupa lwowskiego obrządku ormiańskiego, Józefa Teodorowicza, do koronacji tego wizerunku. Ten podniosły akt koronacyjny miał miejsce w Stanisławowie, w dniu 30 maja 1937 r. ( Fotografie z koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Łaskawej ) Niedługo jednak cudowny wizerunek Matki Bożej Łaskawej, zwanej też Płaczącą, pozostał w tym miejscu. Wygnani na skutek przemian politycznych, dokonujących się w Europie pod drugiej wojnie światowej, mieszkańcy Stanisławowa, opuszczając swoje miasto, zabrali ze sobą również swoją Matkę. Nikt bowiem lepiej nie mógł ich zrozumieć, jak właśnie Ta, u której widzieli płynące z oczu łzy. Ona więc im towarzyszyła w rozpoczętej tułaczce i odprowadzała do nowych miejsc zamieszkania, zgodnie ze słowami śpiewanej na Jej cześć pieśni:

Dolę swych tułaczych dzieci
Ona najlepiej zrozumie,
najczulej i najskuteczniej
zawsze też pocieszyć umie.
Smutki koi, łzy ociera
w trudnych sprawach dobrze radzi.
Łaski Syna na nas zlewa
do bram nieba nas prowadzi.

3. Początki sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Gdańsku

Cudowny wizerunek Matki Bożej Łaskawej dzielił losy polskich przesiedleńców ze Stanisławowa, którzy na odzyskanych ziemiach szukali dla siebie nowego miejsca zamieszkania i znajdowali go w różnych miejscowościach. Trzeba było w końcu znaleźć godne miejsce dla samego wizerunku. Tym szczególnym i zarazem niełatwym zadaniem zajął się śp. Ks. Prałat Kazimierz Filipiak. Szukając świątyni dla Maryi, jednocześnie chciał znaleźć miejsce dla swojej kapłańskiej służby. Nie wyobrażał sobie bowiem innej możliwości, bo nadal chciał realizować swoje posługiwanie u boku Matki Bożej, tak, jak to czynił w Stanisławowie. Po wielu nieudanych próbach poszukiwania na południu i na zachodzie Polski, przybył do gdańskiej diecezji gdzie w końcu przyjął go ówczesny biskup miejsca, Edmund Nowicki. Mimo wielkiej przychylności i serdecznej gościnności, biskup ten nie mógł niczego więcej zaproponować ks. Filipiakowi, jak tylko zniszczony podczas bombardowania na zakończenie drugiej wojny światowej kościół św. Ap. Piotra i Pawła w Gdańsku. W ocalonej po bombardowaniu zakrystii tego kościoła, ks. Filipiak utworzył kaplicę, gdzie umieścił cudowny wizerunek Matki Bożej Łaskawej i rozpoczął tam sprawować liturgię w obrządku ormiańskim. Natomiast, w przylegającej do kaplicy i jedynej ocalonej od zniszczeń wojennych nawie północnej kościoła rozpoczęto sprawować liturgię w obrządku łacińskim i erygowano w końcu parafię.
Odbudowa zniszczonej świątyni trwała bardzo długo, aż wreszcie 10 września 2006 r. odbyła się jej rekonsekracja. Obecny proboszcz parafii, ks. Prałat Cezary Annusewicz, który najwięcej przyczynił się do odbudowy zniszczonego kościoła, podjął się dzieła budowy głównego ołtarza, w którym umieszczono cudowny obraz Matki Bożej Łaskawej. Uroczystej intronizacji tego cudownego wizerunku dokonał Ks. Abp. Tadeusz Gocłowski 18 sierpnia 2007 r., ( Fotografie z intronizacji cudownego obrazu Matki Bożej Łaskawej ) powołując jednocześnie do istnienia nowe sanktuarium maryjne naszej diecezji. Wydarzenie to miało miejsce w 70 rocznicę koronacji tego cudownego obrazu. Zbieżność tych dat oraz sam fakt obecności cudownego obrazu Matki Bożej Łaskawej w naszym kościele łączy się z powszechnym przekonaniem o doniosłym znaczeniu tego szczególnego wydarzenia.
Nikt bowiem nie wątpi, że właśnie dzięki przybyciu tego cudownego obrazu do zniszczonego kościoła w Gdańsku, jego odbudowa – choć długa i bardzo trudna – została pomyślnie ukończona.
Wczytując się w historię cudownego wizerunku Matki Bożej Łaskawej, a zwłaszcza próbując zrozumieć jego powojenne dzieje, trudno pominąć też jedną myśl, która znajduje potwierdzenie w naszych religijnych i patriotycznych przekonaniach. Obraz ten jest przecież wierną kopią Częstochowskiej Madonny. Kiedyś przebywał na kresach wschodnich, łącząc tamte ziemie z duchową stolicą Polski. Po bolesnych doświadczeniach związanych najpierw z rozbiorami Rzeczpospolitej, a później z okresem drugiej wojny światowej, stanisławowski obraz dotarł w końcu do Gdańska. W tym miejscu pozostał, choć wcześniej próbowano dla niego znaleźć miejsce gdzie indziej. Nie da się tego faktu zinterpretować na zasadzie tzw. zbiegu okoliczności. Widać bowiem w tym wszystkim zamysł Boży. Obecność cudownego wizerunku Matki Bożej ze Stanisławowa w kościele św. Ap. Piotra i Pawła w Gdańsku przypomina nie tylko jego historyczny związek z Jasną Górą. Obraz ten dzisiaj łączy północ i południe Polski, oddając w opiekę Maryi całą naszą Ojczyznę. W wymowny sposób realizuje się więc to, co zostało już dawno zawarte w przekonaniach naszych ojców i jest z dumą wyrażone w słowach śpiewanej przez nas ku Jej czci pieśni: „Od Bałtyku, po gór szczyty, kraj nasz płaszczem Jej okryty…”

ks. Czesław Hybel

http://www.piotripawel.diecezja.gda.pl/sanktuarium/historia_sanktuarium.html

Przeczytaj także:

MATKA BOŻA ŁASKAWA

OBRAZY MATKI BOŻEJ PRZYWIEZIONE PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ Z KRESÓW WSCHODNICH

Posted in Matka Boża, Polskie Kresy, Religia | 1 Comment »

Matka Boża Latyczowska

Posted by tadeo w dniu 6 Czerwiec 2012

Ks. Adam Przywuski

 Wysłuchaj artykuł

Matko z Latyczowa dalekiego Podola
z kościoła który wznieśli rycerze
z daniny od każdego końskiego kopyta
historią jak sztandarem okryta
Tułaczko Wygnanko
co w skromnej kaplicy w Lublinie
z nami żyjesz
módl się za nami
Ks. Jan Twardowski

Z dziejów Latyczowa

Miasto Latyczów (na Ukrainie) rozciąga się na otoczonej wzgórzami podolskiej równinie, u ujścia rzeki Wołk do Bugu. O założeniu miasta nie ma pewnych wiadomości. Latyczów, wraz z całym Podolem, w 1366 r. został włączony przez króla Kazimierza III Wielkiego do Królestwa Polskiego. Około 1430 r. wybudowano w Latyczowie drewniany kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i erygowano parafię rzymskokatolicką. Kościół i całe miasto zostały spalone w 1453 r. podczas napadu Tatarów. Ciągłe najazdy Tatarów uniemożliwiały rozwój miasta. 
Pod koniec XVI wieku do Latyczowa przybyli z Rzymu dominikanie z kopią obrazu Matki Bożej Śnieżnej, którą otrzymali w darze od papieża Klemensa VIII, z błogosławieństwem na pracę misyjną. W 1832 r. klasztor Dominikanów został ukazem carskim skasowany, a zakonnicy wywiezieni. 
Parafię przejęli księża diecezjalni, którzy nie szczędzili starań, aby odnowić świątynię i zachować w niej dawne pamiątki. 
W 1933 r. z rozkazu Sowietów zamknięto latyczowską świątynię i rozpoczął się proces strasznej dewastacji. Dopiero w 1989 r. wierni odzyskali kościół i dzięki pomocy, głównie Polaków, dokonuje się proces odbudowy sanktuarium.

Cudowny obraz Matki Bożej Latyczowskiej

Obraz Matki Bożej w Sanktuarium Latyczowie.

Obraz namalowany około połowy XVI wieku, według wzoru słynnego wizerunku Matki Bożej Śnieżnej Salus Populi Romani z bazyliki Sanata Maria Maggiore w Rzymie, przywieziony z Rzymu między 1594 a 1597.  Nie są znane ani autor, ani miejsce powstania obrazu. Od początku obecności w latyczowskiej świątyni obraz zasłynął wieloma cudami. Dominikanie zabrali obraz do Lwowa (do kościoła pw. Bożego Ciała), chroniąc go podczas rozruchów powstańczych, jakie wybuchły pod wodzą Bohdana Chmielnickiego w 1648 r. 

Cudowny obraz powrócił do Latyczowa w 1722 r. W 1778 r. papież Pius VI wydał dekret o jego koronacji i przysłał z Rzymu złote korony. 
W czasie I wojny światowej obraz był chroniony przez jakiś czas w Winnicy (Pietniczany), następnie powrócił do Latyczowa. Nieco później znalazł się w Warszawie. Wreszcie decyzją władz kościelnych w listopadzie 1935 r. został umieszczony w katedrze w Łucku, gdzie w okresie międzywojennym cieszył się wielkim kultem. W 1945 r., w obawie przed kradzieżą lub profanacją, cudowny obraz został wywieziony przez siostry ze Zgromadzenia Służek Najświętszej Maryi Panny do Lublina, gdzie do dzisiaj przebywa w zakonnej kaplicy przy ul. I Armii Wojska Polskiego 9. Latyczowską Panią odwiedzają dawni i nowi czciciele, upraszając Jej orędownictwa i opieki. Wspomnienie 5 sierpnia.

Sanktuarium i parafia dziś

Sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej, Królowej Podola i Wołynia, odzyskuje dawną świetność, utraconą przez lata planowej dewastacji. Od 1994 r. do latyczowskiej świątyni pielgrzymują każdego roku wierni diecezji kamieniecko-podolskiej. Świadczy to o rozwoju kultu Latyczowskiej Pani i żywej wierze ludu w Jej duchową obecność. Dorośli, młodzież i dzieci przynoszą do Maryi swoje troski. W tym świętym miejscu doznają pocieszenia i umocnienia. Z polecenia bp. Jana Olszańskiego w 1995 r. podjęto starania o powrót cudownego wizerunku do Latyczowa. Papież Jan Paweł II ustanowił dzień 6 lipca w diecezji kamieniecko-podolskiej świętem Matki Bożej Latyczowskiej. 
Od września 2003 r. dzieło duchowej i materialnej odbudowy sanktuarium Matki Bożej w Latyczowie prowadzi ks. Adam Przywuski. Z Księdzem Wikariuszem i Siostrami Loretankami pracują duszpastersko wśród miejscowej, ok. 500-osobowej, wspólnoty wiernych, dojeżdżają też do 11 wspólnot w okolicznych wioskach. W zrujnowanym klasztorze podominikańskim z XVIII wieku obecny proboszcz organizuje dom rekolekcyjny, bardzo potrzebny diecezji kamieniecko-podolskiej. Pragnieniem parafian jest, aby dom rekolekcyjny był zarazem domem pielgrzyma dla coraz liczniej przybywających na Podole Polaków. 
W 2006 roku przypadł jubileusz 400-lecia sanktuarium. W związku z tym, że prawa międzynarodowe nie pozwalają na powrót do Latyczowa obrazu, który znajduje się w Lublinie, Legat Papieski i przedstawiciele Episkopatu Polski przekażali dla latyczowskiego sanktuarium kopię obrazu Salus Populi Romani z rzymskiej Bazyliki Matki Bożej Większej, pobłogosławioną 28 maja 2006 r. w Krakowie przez Ojca Świętego Benedykta XVI. 

http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd200627&nr=13

Zobacz: 

Pielgrzymka rowerowa do Kamieńca Podolskiego w Sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej.

Przeczytaj także: 

OBRAZY MATKI BOŻEJ PRZYWIEZIONE PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ Z KRESÓW WSCHODNICH

Posted in Matka Boża, Polskie Kresy, Religia | 2 Comments »

Obraz Matki Boskiej Berdyczowskiej – patronki Konfederatów Barskich – w Jaworzu koło Bielska Białej

Posted by tadeo w dniu 6 Czerwiec 2012

Po śmierci króla Polski Augusta III Sasa wybuchł spór o następstwo tronu. Jedno stronnictwo dążyło do tego, aby królem został kolejny Sas, drugie zaś promowało na tron Stanisława Augusta Poniatowskiego. Przy wsparciu Rosji on właśnie został królem (1764) i podjął szereg reform, m.in. narzucone przez Rosję równouprawnienie dysydentów z katolikami. W proteście opozycja zawiązała w Barze na Podolu konfederację (29 XI 1768). Był to zbrojny związek szlachty skierowany przeciwko królowi oraz przeciw ingerencji Rosji w sprawy polskie. Hasłem konfederatów była obrona wiary katolickiej i niezawisłości kraju.

Na czele konfederacji stanął biskup kamieniecki – Adam Krasiński. Marszałkiem wojskowego związku został Józef Pułaski, który zaprzysiągł też trzech swoich synów. Konfederacja liczyła na pomoc Turcji, Francji, Austrii oraz Saksonii. Turcja wypowiedziała Rosji wojnę (1768), Francja dawała konfederatom pomoc pieniężną, przysłała też grupę oficerów, Austria pozwalała tworzyć bazy na swoim terenie. Ruch konfederacki szybko się rozszerzał, objął Małopolskę i Wielkopolskę (1768) oraz Litwę (1769). Masowo przyłączała się do niego szlachta. Z konfederatami walczyły wojska rosyjskie i królewskie.

Cofając się przed przemocą, zamknęli się konfederaci w Berdyczowie. Była tam silna twierdza broniąca Kresów południowych Polski (miała 60 armat). Obroną dowodził Kazimierz Pułaski. Po siedemnastu dniach oblężenia twierdza poddała się z powodu braku amunicji i żywności

W twierdzy znajdowało się sławne sanktuarium maryjne. Cudowny obraz Matki Boskiej Berdyczowskiej był piękną, szesnastowieczną kopią rzymskiego obrazu z kościoła Santa Maria Maggiore, która w 1756 r. została ukoronowana za zgodą papieża Benedykta XIV. Rosjanie po zajęciu twierdzy zabrali armaty oraz zrabowali nieprzebrane skarby zgromadzone przez karmelitów w sanktuarium. Pozostawili tylko ogołocony cudowny obraz. Wówczas konfederaci obrali Madonnę Berdyczowską za swoją patronkę. Liczne kopie tego wizerunku znajdowały się odtąd w ich polowych ołtarzach.

Po upadku Berdyczowa konfederaci cofali się na zachód. Kolejno opanowali Lwów, Kraków, Tyniec, Lanckoronę i Częstochowę. Prowadzili walki partyzanckie w Karpatach, gdzie skupili znaczne siły. I tak, stale cofając się pod naporem wojsk rosyjskich, dotarli do granic Śląska Cieszyńskiego. Tutaj w górach zachowały się do dziś konfederackie szańce.

W 1769 r. powstała naczelna władza konfederacka, tzw. Generalność, z siedzibą w Preszowie na Słowacji, która później przeniosła się do Cieszyna. Główną rolę odgrywali w niej : bp. Adam Krasiński, Ignacy Bohusz i Teodor Wessel. W Cieszynie wśród zabytkowych kamienic Rynku wyróżnia się dawny hotel „Pod Złotą Koroną” (dziś „Pod Jeleniem”). W latach 1769-1772 gościli w nim konfederaci barscy. Należy założyć, że pozostawili po sobie w kościele parafialnym ( na dzisiejszym placu Teatralnym) jakieś pamiątki, być może też obraz Matki Boskiej Berdyczowskiej. Świątynia spłonęła jednak w 1789 r. doszczętnie wraz z zabudową miasta Cieszyna. Konfederaci mieszkali ponadto w Bielsku i w Białej, w Bażanowicach i we Frysztacie. Szukali tu przez dłuższy lub krótszy czas schronienia w czasie walk z Rosjanami.

Według „Pamiętnika” księżnej Teofili z Jabłonowskich Sapieżyny, przebywali w Cieszynie: Józef Sapieha, generalny regimentarz Wielkiego Księstwa Litewskiego, książę wojewoda wileński Karol Radziwiłł „Panie Kochanku”, hetman litewski Michał Ogiński, regimentarz generalny koronny Joachim Potocki. Z Frysztatu przyjeżdżały: wojewodzina inflancka Anna hrabina Szembekowa i podczaszyna litewska Teresa Potocka ; z Bażanowic przybywał wojewoda rawski – Gronowski. Być może był tu też nieraz komendant Kazimierz Pułaski. Przeciętnie około 40 osób spotykało się każdego dnia na obradach. Toczyły się one zwykle od godz. 1100 do 2000. Przebywali tu również oficerowie francuscy oraz wysłannik króla Francji generał de Viomenil. W ich otoczeniu byli też oficerowie austriaccy jako gospodarze miejsca. Polscy arystokraci składali nieraz kurtuazyjne wizyty baronostwu Celestom, Sułkowskim w Bielsku, czy Wielopolskim w Żywcu.

W Cieszynie, jako ognisku Generalności, zbiegały się wieści z Turcji, Wiednia, z Paryża. Tutaj też zapadła decyzja o zdetronizowaniu króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, a na tron Polski wysunięto Fryderyka Augusta Saskiego (1770). Następnie Generalność ogłosiła akt bezkrólewia. W związku z tym w 1771 r. dokonano próby porwania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w celu zmuszenia go do dobrowolnego zrzeczenia się tronu. Zamach się nie udał. Stał się jednak bezpośrednią przyczyną pierwszego rozbioru Polski. Zaniepokojone mocarstwa ościenne oskarżyły bowiem Polskę o anarchię. Skutkiem I rozbioru Rzeczpospolita utraciła na rzecz zaborców 1/3 terytorium oraz 1/3 mieszkańców.

Do Cieszyna dotarły złe wieści o porozumieniu się dworu austriackiego z rosyjskim i pruskim w sprawie stłumienia konfederacji i rozbioru ziem polskich. Francja odwołała swoich oficerów, wojsko austriackie zaczęło rozbrajać konfederatów. Generalności kazano opuścić Cieszyn, w przeciwnym wypadku komenda austriacka groziła aresztowaniem. Książę Karol Radziwiłł wyjechał do Pragi, hetman Ogiński z Miączyńskim, marszałkiem bełzkim Brzostowskim i biskupem Giedroyciem do Żyliny, Sapiehowie zaś do Opawy. We Frysztacie spotkali uchodzącą z Bażanowic rodzinę wojewody rawskiego – Gronowskiego. Kolaska Sapiehów złamała się pod Ostrawą. Tak wśród kłopotów i paniki uchodzili pierwsi polscy emigranci polityczni. Udali się do Saksonii, Szwajcarii lub Francji. Niektórzy po pewnym czasie powrócili do kraju, jak np. Adam Krasiński, biskup kamieniecki.

Ocena konfederacji barskiej przez badaczy jest niejednolita, głównie jednak negatywna. W okresie czterech lat walk z wojskami rosyjskimi przeważały klęski. Konfederatów barskich tłumnie zsyłano na Sybir. Talentem dowódczym szczególnie wyróżnił się Kazimierz Pułaski. Po upadku konfederacji przebywał na emigracji w Saksonii, Turcji i we Francji. W 1777 r. wyjechał do Ameryki. Zasłużył się tam w okresie walk o niepodległość. Mianowany generałem brygady i dowódcą kawalerii w 1778 r., zorganizował kilkusetosobowy legion. W maju 1779 r. zmusił Brytyjczyków do odstąpienia od oblężenia Charlestonu. Zmarł na skutek odniesionych ran podczas szturmu na Savannach. W 1779 roku uznano go za bohatera narodowego Stanów Zjednoczonych. Rocznica jego śmierci – 11 X – jest obchodzona jako Dzień Pułaskiego.

Obrońcy konfederacji barskiej zwracają uwagę, że było to pierwsze ogólnopolskie powstanie w obronie niepodległości kraju skierowane przeciwko Rosji i jej ingerencji w sprawy polskie. Podkreślają też, że z konfederacją jest związana bardzo bogata poezja patriotyczna, polityczna, okolicznościowa i liryka religijna. Pisarze romantyczni stworzyli wyidealizowany obraz konfederacji, m.in. Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki.

Ponieważ konfederacja barska była ruchem szeroko w Polsce rozpowszechnionym, w wielu miastach i wsiach znajdują się po nim pamiątki. Rozsiane są zwłaszcza w różnych wersjach obrazy patronki konfederatów – Matki Boskiej z Berdyczowa. Postać Madonny w glorii promieni słonecznych lub wśród kwiatów jest ukazywana na półksiężycu. Zawsze u dołu obrazu znajduje się Orzeł Biały, z herbem Litwy -Pogonią – umieszczonym na piersiach Orła. Jeden z takich obrazów jest też na Śląsku Cieszyńskim, w Jaworzu koło Bielska. Tajemnicę stanowi jego pochodzenie. Ciągle budzi ciekawość badaczy osoba ofiarodawcy tego wizerunku dla wiejskiego kościoła. A poza tym intryguje data powstania obrazu uwidoczniona na nim – 1806 rok, która sugeruje, że nie jest on pamiątką pozostawioną przez konfederatów, lecz wspomnieniem o nich. Tadeusz Kukiz, autor wielu prac o obrazach maryjnych z kresowym rodowodem, sądzi, że nie wszyscy konfederaci opuścili Śląsk. Ktoś z nich został i zamówił ten obraz, aby przypomnieć dawnych bohaterów. Badacz ten ustalił też, że autorem obrazu z Jaworza jest Jan Fignowski, malarz z Żywca, który wzorował się na miedziorycie Verhelsta działającego w XVIII wieku w Augsburgu. Postać Madonny w słonecznej aureoli została ukazana na półksiężycu. U dołu wizerunku umieszczono Orła Białego. Na szarfie widnieje napis: „Imago sum Berdiczov a Bened. PP.XIV Coronata” (Wizerunek NMP Berdyczowskiej przez Papieża Benedykta XIV koronowany). Kukiz sądzi jednak, że malarz z Żywca nie był dobrze zorientowany w historii Polski, gdyż zamiast herbu Litwy – Pogoni – umieścił na piersi Orła inicjał „IR”, co powszechnie długo odczytywano jako „Joannes Rex”, wiążąc obraz z osobą Jana III Sobieskiego.

Kolejny opis obrazu znajduje się w Katalogu zabytków sztuki w Polsce. Zaznaczono tu, że w kościele w Jaworzu, w klasycystycznym ołtarzu bocznym z I połowy XIX w., znajduje się obraz Matki Boskiej Berdyczowskiej w drewnianej sukience. Z innej relacji zaś wynika, że podczas renowacji tego wizerunku w 1907 r. okazało się, że artysta z Żywca zastosował tu oryginalną technikę. Obraz bowiem jest płaskorzeźbą, a jedynie twarze Dzieciątka i Maryi zostały namalowane. Na drzeworyt nałożył niegdyś Fignowski listki szlachetnego metalu. W 1907 r. malarz i złotnik dokonywali więc renowacji zabytku.

Nieco nowych informacji o fundatorze obrazu można uzyskać analizując materiały poświęcone dziejom kościoła p.w. Opatrzności Bożej w Jaworzu, gdzie omawiane dzieło się znajduje od 1806 roku.

Jaworze to wieś rozległa i rozdrobniona. Pierwszym właścicielem całego Jaworza był Jerzy Ludwik baron Laszowski herbu Nałęcz (1718-1787). Był on ewangelikiem i ufundował w tej wsi kościół ewangelicki. Laszowski miał córkę Julię (1754-1817) i syna Jerzego Adama (1751-1792). Julia wyszła za mąż za katolika, barona Arnolda Saint Genois (1734-1804), właściciela majątku Bażanowice, pułkownika i szambelana cesarskiego. Zamieszkali w Baden (Weikersdorf) pod Wiedniem i tam się urodził ich syn Filip Ludwik (1790-1857).

Gdy brat Julii zmarł w młodym wieku, Jaworze na licytacji kupił w 1793 roku mąż Julii, baron Arnold. Odtąd rodzina mieszkała w Jaworzu, gdzie został wybudowany w stylu klasycystycznym pałac, istniejący do dziś. Baron Arnold podjął też budowę kościoła katolickiego, murowanego w miejsce starego, drewnianego. Zaczął tę budowę w 1802 r., ukończył ją w 1803 r., a kościół poświęcono w 1804 r. Zachowała się kamienna tablica erekcyjna z datą 1802 z herbem Nałęcz Laszowskich oraz rodziny Saint Genois. Baron Arnold zmarł nagle w 1804 r., miał 70 lat. Jego żona Julia kontynuowała wykończenie kościoła. Syn Filip miał dopiero 14 lat. Tak więc można założyć, że to baron Arnold budując kościół, zamówił do jego ołtarza u Fignowskiego w Żywcu obraz Matki Boskiej z Berdyczowa, który jednak znalazł się w nowej świątyni dopiero w 1806 roku, już po śmierci fundatora.

Należy jeszcze zapytać, dlaczego właśnie wizerunek Matki Boskiej Berdyczowskiej wybrał dla swojego kościoła? Może było to wspomnienie o konfederatach barskich, z którymi jako młody oficer austriacki stykał się w Cieszynie? A może to pamięć o rodzinie Gronowskich, która mieszkała niegdyś w jego rodowym majątku w Bażanowicach, a gdy wygnano konfederatów ze Śląska Cieszyńskiego, w popłochu musiała uciekać? Leopold Szersznik odtwarzający dzieje rodów szlachty cieszyńskiej, ustalił, że majątek Bażanowice należał do dziadka grafa Arnolda, kolejno do jego brata, a końcu był własnością samego Arnolda. Czyli to oni właśnie w swej rezydencji gościli polską rodzinę związaną z konfederacją, która znalazła azyl na Śląsku. I wtedy zapewne baron Arnold zetknął się z dewocjonaliami, przywiezionymi z Polski, w tym i z kopią obrazu z Berdyczowa. Dlatego ją właśnie postanowił upamiętnić. To jest próba wyjaśnienia tej zagadki, ale aura tajemnicy nadal ten wizerunek otacza, z czego autorka koncepcji zdaje sobie sprawę.

http://www.parafia.brynow.katowice.pl/news.php?readmore=1183

Przeczytaj także: 

„Ukraińska Częstochowa”

OBRAZY MATKI BOŻEJ PRZYWIEZIONE PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ Z KRESÓW WSCHODNICH

 

Posted in Matka Boża, Polskie Kresy, Religia | 4 Comments »

Obraz Matki Boskiej Zwycięskiej z Lwowa – obecnie w kościele św. Mikołaja w Gdańsku

Posted by tadeo w dniu 4 Czerwiec 2012

 Według tradycji ikona Matki Bożej Przewodniczki została namalowana przez św. Łukasza Ewangelistę. W średniowieczu znalazła się w posiadaniu dworu książąt Rurykowiczów w Kijowie. Ci otaczali ją szczególnym kultem. Mieli w zwyczaju zabierać cudowny wizerunek na wojny z niewiernymi – dzięki wstawiennictwu Maryi zawsze wracali z nich jako zwycięzcy. Stąd też tradycyjna nazwa obrazu – Matka Boża Zwycięska. Dominikanom obraz miał podarować – wraz z zamkiem, który stał się siedzią zakonników we Lwowie – książę halicki Lew. Tyle legenda.

W rzeczywistości obraz powstał w okolicy Lwowa pod koniec XIV w. na zamówienie tamtejszych Dominikanów. Jego autorem jest anonimowy ikonopista przynależący do tradycji malarstwa serbskomacedońskiego. Prawdopodobnie jest to najstarszy w Polsce wizerunek maryjny pochodzenia bizantyjskiego.

Matka Boża ujęta jest frontalnie, na ręku trzyma dzieciątko Jezus, zaś drugą ręką wskazuje na Nie. Okrywa Ją ciemnoniebieska szata, ozdobiona gwiazdami i złotą lamówką. Natomiast Chrystus ubrany jest w szatę jasnoczerwoną. Unosi prawą rękę w geście błogosławieństwa, zaś w lewej trzyma zwój Pisma Świętego.

Ikona była przechowywana we wzniesionym przez Braci Kaznodziejów kościele Bożego Ciała – najpierw w kaplicy św. Michała, a potem św. Marii Magdaleny. W 1604 r. przeniesiono go do odnowionej kaplicy Najświętszej Marii Panny. 

Nazwa Matka Boża Zwycięska wiąże się z tym, że książęta ruscy, w czasach gdy obraz znajdował się we Lwowie, zabierali go na wyprawy wojenne przeciwko Turkom. Natomiast Różańcowa pochodzi stąd, że gdziekolwiek znaleźli się dominikanie tam odmawiano różaniec. Ze względu na liczne łaski uznano ją opiekunką rycerzy, nowożeńców i dzieci.

1 lipca 1751 obraz został ukoronowany koronami papieskimi przez arcybiskupa Mikołaja Gerarda Wyżyckiego a w uroczystościach koronacyjnych wzięli udział arcybiskupi trzech obrządków: łacińskiego, unickiego i ormiańskiego oraz tłumy wiernych.

Od początku był otaczany czcią, o czym świadczą zachowane do naszych czasów liczne ślady po gwoździkach służących do zawieszania wot. Część z nich została zrabowana przez Szwedów w XVII w., a pozostałe Dominikanie przekazali w 1920 r. na rzecz Skarbu Państwa.

Dochodzenie przeprowadzone w pierwszej połowie XVIII w. wykazało wiele cudów i łask związanych z kultem lwowskiego wizerunku. Na jego podstawie król August III wystąpił do papieża Benedykta XIV z prośbą o dokonanie koronacji obrazu. Odbyła się ona 1 lipca 1751 r.

Do II wojny światowej obraz Matki Bożej Zwycięskiej wisiał w głównym ołtarzu dominikańskiego kościoła Bożego Ciała.

Po zakończeniu wojny Dominikanie zostali zmuszeni do opuszczenia swej siedziby we Lwowie. Cudowny obraz Matki Boskiej Zwycięskiej po wojnie znalazł się w Gdańsku, w tamtejszym kościele dominikańskim umieszczony w dawnym ołtarzu Bractwa Różańcowego, gdzie znajduje się do dziś; w 1994 w ołtarzu głównym lwowskiego kościoła umieszczono jego kopię.

W latach 90. XX wieku kościół przekazano ukraińskiej cerkwi greckokatolickiej, natomiast w części zabudowań klasztornych nadal funkcjonuje muzeum (Muzeum Historii Religii).

http://www.gdansk.dominikanie.pl/ikona_mb_zwycieskiej.html

Przeczytaj także: 

Matka Boża Zwycięska.doc

OBRAZY MATKI BOŻEJ PRZYWIEZIONE PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ Z KRESÓW WSCHODNICH

Posted in Matka Boża, Religia | 2 Comments »

HISTORIA I KULT OBRAZU MATKI BOŻEJ NIEUSTAJĄCEJ POMOCY z Lwowa (obecnie Kalisz)

Posted by tadeo w dniu 4 Czerwiec 2012

Szczególnym rysem karmelitańskiej pobożności jest kult Matki Bożej i św. Józefa. Pierwszy, zreformowa­ny klasztor karmelitanek, założony w 1562 roku przez św. Teresę w rodzinnej Avili, był pod wezwaniem Opie­kuna św. Rodziny – św. Józefa.

Nieprzewidziane wyroki Boskie jOpatrzności spowo­dowały, że właśnie Kalisz – miasto św. Józefa – przy­jął gościnnie w 1946 r. bezdomne karmelitanki. Można by rzec, że powtórzyła się ewangeliczna scena, gdy św. Józef przyjął Maryję do swego domu – siostry przy­wiozły bowiem z sobą swój najcenniejszy skarb cu­downy obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Matka Najświętsza w tym wizerunku raczyła wejść w życie zgromadzenia ponad 100 lat temu. Ikona przywie­ziona z Rzymu w 1880 r. przez Kard. Albina Dunajewskiego a będąca wierną kopią obrazu z rzymskiego kościoła OO Redemptorystów, pobłogosławiona przez papieża Leona XIII została ofiarowana trzem siostrom karmelitan­kom bosym, gdy udawały się one na fundację do Lwowa.Tam, na wschodnich kresach ziem Rzeczpospolitej Madonna o smagłej twarzy szybko podbiła serca wier­nych i doczekała się godnego dla siebie tronu. Już bo­wiem w roku 1895 obraz umieszczono w pięknym neogotyckim kościele, pw. Matki Bożej Nieustającej Pomo­cy, a ufundowanym przez hr. Raczyńskich.

Dzięki ofiarom lwowian wiedzionych miłością i wdzięcz­nością ku Matce Bożej powstał wspaniały, wielki ołtarz w formie złoconej rzeźby drewnianej z tryptykiem zawie­rającym kalwarię.

Nowa świątynia od początku swego istnienia stała się miejscem modlitwy mieszkańców miasta. Wielu doznało niezwykłych łask i cudów za przyczyną Matki Bożej, a cześć Maryi rozszerzyła się szczególnie wtedy, gdy niewidoma dziewczynka odzyskała cudownie wzrok.

Podczas I wojny światowej, a zwłaszcza w pierwszych latach powojennych, w czasie zagrożenia Lwowa, Matka Boża z kościoła sióstr Karmelitanek Bosych stała się szczególną Ucieczką i Orędowniczką. Mówią o tym licz­ne wota i zachowane pisemne świadectwa.

Doceniając bogactwo znamiennych łask material­nych i duchowych, ówczesny Arcybiskup Metropolita lwowski Ks. dr Bolesław Twardowski pomyślał o koronacji Obra­zu. Gdy w roku 1938 Arcypasterz specjalnym listem ogłosił swój zamiar, wierni z entuzjazmem zaczęli znosić złoto i klejnoty na korony. Sam akt koronacji miał miejsce 25 czerwca 1939 r. Ponieważ kościół przyklasztomy był mały, uroczystość koronacyjna odbyła się na Wzgó­rzach Wuleckich, gdzie procesjonalnie przeniesiono Cu­downy Wizerunek. W owym naturalnym amfiteatrze zgromadziły się wielotysięczne tłumy wiernych z kapła­nami i siostrami zakonnymi. Lwowski garnizon Wojska Polskiego wystawił kompanię honorową i wydelegował oficerów do niesienia Obrazu. Dokładny porządek uro­czystości podano w rozkazie garnizonowym nr 62 z dnia 22 czerwca 1939 r. podpisanym przez gen. bryg. Juliu­sza Zulaufa. Korony na głowę Dzieciątka i Maryi włożył Ks. Arcbp Bolesław Twardowski. Ten hołd dla Matki Bo­żej był również niejako ukoronowaniem jego życia; bo­wiem już wkrótce (w 1944 r.) Pan wezwał go do siebie. W testamencie Ks. Arcybiskup wyraził życzenie, by jego serce spoczęło u stóp Tej, której poświęcił całe życie. Wola ta została spełniona: serce Arcbpa B. Twardowskiego złożone w specjalnej urnie zostało przez siostry przewiezione do Kalisza i spoczywa w wewnętrznej ka­plicy zgromadzenia, opodal ukoronowanego Wizerunku. Obecnie Matka Boża króluje w niewielkiej kaplicy naprzedmieściu Kalisza i zawsze hojna, nie przestaje tu rozdawać łask swoich Poznamy je dopiero w wiecz­ności. Podobnie jak przed wiekiem tak i dzisiaj wierni Przychodzą przed oblicze Matki. Za Jej pośrednictwem proszą o pomoc i zostają wysłuchani. Dowodem tego są ustne i pisemne podziękowania oraz składane wota.

Niech zatem 50 rocznica koronacji Obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy stanie się gorącym dziękczynieniem za hojność Jej macierzyńskiego serca, niech przyczyni się do wzrostu Jej Chwały i niechaj będzie przypomnie­niem, że Maryja zawsze tu czeka gotowa w każdej chwili przyjść z pomocą tym, którzy Jej ufają. Ikona Matki Bo­żej Nieustającej Pomocy jest bowiem plastycznym wyra­zem bogatej treści teologicznej, a mianowicie tej wielkiej prawdy, że Boże Macierzyństwo Maryi stanowi Jej naj­wyższą godność oraz źródło wszelkich łask i przywile­jów. Maryja złączona ściśle z misterium Chrystusa jest dla nas Nieustającą Pomocą wobec Boga i wciąż rodzi dla nieba nowe dzieci, dzieci te zaś znajdują w Niej Nie­ustającą Macierzyńską Miłość, która wzywa je i prowadzi w dążeniu do świętości. Ona trzyma w swej dłoni wszech­mocne ręce Jezusa i pragnie nimi nas błogosławić. Oczy Maryi zwrócone na przybrane dzieci są pełne niewymow­nej słodyczy i miłosierdzia. To po prostu Matka nasza.

Przeczytaj także:

Matka Boża Nieustającej Pomocy

OBRAZY MATKI BOŻEJ PRZYWIEZIONE PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ Z KRESÓW WSCHODNICH

Posted in Matka Boża, Religia | 2 Comments »

Matka Boża Nieustającej Pomocy

Posted by tadeo w dniu 4 Czerwiec 2012

Ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy należy do najbardziej znanych wizerunków Bogarodzicy na świecie.

W licznych kościołach Polski co środę odprawia się nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Obrazy Matki Bożej pod tym tytułem: w Kaliszu (karmelitanki bose), w Poznaniu i w Toruniu doznały chwały koronacji koronami papieskimi. Liturgiczne wspomnienie obchodzone jest 27 czerwca.

Historia obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy

W dziejach cudownego obrazu Matki Bożej wyróżniamy trzy okresy: czas przebywania obrazu na Krecie; okres rzymski, kiedy obraz znajdował się pod opieką oo. augustianów w kościele Św. Mateusza; wreszcie okres trzeci, kiedy obraz przejęli oo. redemptoryści i umieścili go w kościele Najświętszego Odkupiciela.

A oto streszczenie dziejów obrazu rzymskiego MB Nieustającej Pomocy.

1) Kult Matki Bożej jako Wspomożycielki wiernych jest bardzo dawny. Sięga bowiem początków chrześcijaństwa. Od IV w. mamy wiele oznak kultu publicznego, oddawanego w chrześcijaństwie świętej Bożej Rodzicielce. W kulcie tym znaczną rolę odgrywa powszechne przekonanie o uprzywilejowanym miejscu Maryi i związana z tym wiara w Jej pośrednictwo. Dlatego wierni Kościoła w przeróżnych okazjach uciekają się do Maryi, pełni ufności, że zostaną wysłuchani. Od wieków średnich pojawiają się kościoły i sanktuaria pod tytułem: Matki Bożej Pomocy czy też Matki Bożej Wspomożycielki, Matki Bożej Łaskawej, Pocieszycielki, Uzdrowicielki itp.

2) Pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy sławiony był obraz na Krecie w Lassithi. Jego autorstwo przypisywali niektórzy historycy najgłośniejszemu malarzowi prawosławnemu wczesnego średniowiecza, mnichowi bazyliańskiemu – S. Lazzaro (868). Ostrożniejsi przesuwali jego pochodzenie na wiek X/XI. Obraz był celem licznych pielgrzymek. Obecny obraz w Lassithi pochodzi dopiero z roku 1725 i jest inny od obrazu rzymskiego. Co się stało z cudownym obrazem pierwotnym, starożytnym? Wieść o nim zupełnie zaginęła. Miejscowa tradycja głosi, że został wykradziony. Według badań najnowszych ten właśnie obraz z w. X/XI jest w Rzymie.

Kreta – to wyspa na Morzu Śródziemnym, piąta co do wielkości po Sycylii, Sardynii, Cyprze i Korsyce. Jej długość wynosi 260 km (w kierunku równoleżnikowym), szerokość – 57 km a cała powierzchnia – 8 259 km kw. Wyspa jest „dobrze zasłużona” w powszechnej historii. Tu bowiem odkryto najstarsze po Egipcie i Babilonii ośrodki kultury, której ślady dotąd budzą podziw. Obecnie wyspę zamieszkuje ponad 500 000 prawosławnych Greków.
Od najbliższego brzegu Grecji jest oddalona Kreta ok. 100 km, od Turcji – ok. 200 km. Złoty okres dla wyspy rozpoczął się wtedy, gdy cesarz bizantyjski Nicefor Fokas w 961 roku wypędził Saracenów mahometańskich a osadził na wyspie kolonistów greckich. Wraz z nimi przybyli mnisi bazyliańscy, którzy założyli tu szereg klasztorów. Oni też otworzyli na Krecie szkoły malarskie. Ikony rozchodziły się po całym świecie, aż po Ruś Białą i Czerwoną. Wystarczy przypomnieć, że w wieku XIV-XV wykonywało obrazy Matki Bożej i Świętych 112 malarzy, których imiona zdołano stwierdzić. Do najgłośniejszych obrazów należał właśnie umieszczony w Lassithi, doznający czci powszechnej już w wieku X/XI pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Wśród tych wszystkich malarzy wybija się imię Andrzeja Rizo (ok. 1421- ok. 1495)i jego syna, Mikołaja. Zostawili oni sporo reprodukcji znanych na Krecie obrazów(także z Lassithi) oraz koncepcji własnej. Ustalono, że z ręki Andrzeja Rizo wyszły między innymi następujące głośne, znane w świecie obrazy, do dzisiaj istniejące: w Tetimo na Krecie, w Bari w kościele Św. Mikołaja, we Fiesole, Farmie, na Patmos,w Ston w Dalmacji i w Princeton w USA. Niektórzy uczeni byli skłonni przyjąć, żeobraz rzymski pochodzi również z tej samej ręki. Jednak istotnie badania obrazuzdają się wskazywać, że jest on znacznie wcześniejszy.

3) Obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Rzymie: Przez szereg lat aż do zburzenia kościoła Św. Mateusza przy cudownym obrazie Matki Bożej Nieustającej Pomocy – a więc w latach 1499-1808, wisiały przy świętym wizerunku dwie tablice: jedna z napisem łacińskim, druga włoskim, opisujące dzieje obrazu. Jest w nich mowa, że zostały one wykradzione z Krety przez pewnego rzymskiego kupca i przywiezione do Rzymu dnia 27 marca 1499 roku. Po śmierci kupca obraz przeniesiono do kościoła augustianów św. Mateusza, który znajdował się przy ich klasztorze na via Merulana na wzgórzu eskwilińskim pomiędzy Bazyliką Matki Bożej Większej a Bazyliką Św. Jana na Lateranie. Tu ponad 300 lat doznawał czci od ludu rzymskiego. Musiał być ten obraz znany, skoro Giovanni Antonio Bruzio (1610-1690) w swoim monumentalnym dziele o zabytkach Rzymu poświęca mu 69stron.
4) Przyszły wszakże na „wieczne miasto” klęski, które odbiły się również niekorzystnie na cudownym obrazie Matki Bożej Nieustającej Pomocy. W roku 1798do Rzymu wkraczają wojska francuskie. Na skutek oblężenia i walk ucierpiało wiele czcigodnych miejsc. Wśród nich został zniszczony kościół i klasztor augustianów. Wkroczenie wojsk Napoleona do Rzymu w roku 1808 dokonało reszty zniszczenia. Augustianie przenieśli się na inne miejsce, zabierając ze sobą obraz Matki Bożej. W roku 1852 przybyli na to miejsce duchowi synowie św. Alfonsa Liguori, redemptoryści. Zabrali się energicznie do odbudowy klasztoru i kościoła, któremu nadali nowy tytuł: Najświętszego Odkupiciela i Św. Alfonsa. Kiedy dowiedzieli się, że cudowny obraz jest w posiadaniu augustianów, przekonani, że powinien znaleźć się w miejscu pierwotnym, interweniowali u papieża Piusa IX, by wpłynął na augustianow by ci zwrócili obraz. Tak się też stało. Obraz uroczyście wniesiono do kościoła Najświętszego Odkupiciela i Św. Alfonsa w 1866 roku. Odtąd Matka Boska Nieustającej Pomocy stała się główną Patronką zakonu a kościół jej pierwszym sanktuarium. Obraz zajaśniał tak licznymi łaskami, że już w roku następnym papież Pius IX zezwolił na jego uroczystą koronację. Ponieważ w roku 1867 cały świat chrześcijański obchodził 1800-lecie śmierci męczeńskiej świętych Apostołów Piotra i Pawła, do Rzymu przybyło bardzo wielu hierarchów kościelnych. W koronacji 24 czerwca 1867 roku wzięło ich udział kilkuset. Była to prawdziwa manifestacja Rzymu. Redemptoryści, wykorzystując niezwykłe piękno obrazu, jego starożytność a przede wszystkim bardzo sugestywny tytuł, rozszerzyli kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy tak dalece, że stał się on powszechny w całym świecie chrześcijańskim. Nie ma dzisiaj kraju, gdzie by nie znano tego obrazu, gdzie by nie było wiecznej nowenny w każdą środę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Matka Boża nie pozostała też dłużna. Dzisiaj cudownych miejsc Matki Bożej pod tym wezwaniem jest kilkaset, wśród nich kilkadziesiąt koronowanych. W ciągu pierwszych 50 lat rozdano ok. l 500 wiernych kopii obrazu, dzisiaj jest ich drugie tyle. Dnia 23 maja 1871 roku papież Pius IX zezwolił na erekcję bractwa Matki Bożej Nieustającej Pomocy, a dnia 31 marca 1867 tenże papież podniósł to bractwo do godności arcybractwa. Poczta Haiti w roku 1942/43 wydała osobne znaczki pocztowe ku czci Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Oprócz redemptorystów 7 zakonów żeńskich obrało sobie M.B. Nieustającej Pomocy za swoją główną Patronkę.

Co widać na obrazie?

Obraz jest na 53 cm wysoki i 41,5 cm szeroki. Jest malowany na desce. Przedstawia typhodegitrii, czyli Bożej Rodzicielki. Maryja trzyma Dziecię Jezus na swoim lewym ręku a dłonią prawą ujmuje rączki Jezusa. Matka Boska jest odziana w czerwoną suknię, obszytą złotą lamą z rękawami obcisłymi. Boże Dziecię ma sukienkę barwy zielonej, przepasaną pasem czerwonym. Płaszcz Maryi jest barwy niebieskiej. Tworzy on na głowie Maryi naturalny welon-osłonę. Osłona ta ma również złotą lamę. Boże Dziecię ma na sobie płaszcz koloru brązowego.
Suknia i płaszcz Pana Jezusa, jak również płaszcz Maryi są bogato złocone. Na płaszczu Maryi nad Jej czołem jest gwiazda. Widzimy ją na wszystkich obrazach starożytnych Maryi. Czyżby to był znak „patentowy” ikonografii greckiej lub obrazów malowanych na Krecie? Gwiazda jest przypomnieniem imienia Maryi, gdyż hebrajskie Miriam etymologicznie znaczy tyle, co „pani” i „gwiazda morza”. Być może, dlatego i płaszcz Maryi jest niebieski. Dokoła głowy Maryi i Jezusa są ozdobne nimbusy. Obraz ma złote tło, co obok koloru czerwonego podkreśla godność Boską i królewską Jezusa i Maryi. Jeszcze dobitniej podkreślają obecnie tę godność kosztowne korony na głowie Jezusa i Maryi, misternie malowane. Szczegółem nowym, wprowadzającym nas w średniowiecze, jest wprowadzenie aniołów z symbolami męki Pańskiej. Dziecię Jezus zwraca główkę ku jednemu z nich, jakby chciało tym potwierdzić cel swojej misji na ziemi. Ciekawostką obrazu Matki Boskiej Nieustającej Pomocy jest pantofel zawieszony na lewej nodze Pana Jezusa. Obie stopy Chrystusa są bose. A oto znaczenie greckich napisów, jakie są na obrazie: Myter Theou, Archangelos Gabriel, Archangelos Michael, Jesous Christos (Matka Boża, Archanioł Gabriel, Archanioł Michał, Jezus Chrystus).

Obraz ma kolory niezwykle żywe, jakby był malowany niedawno. Był bowiem odnawiany przez Novotnego w roku 1866.

Polscy czciciele NMP Nieustającej Pomocy

Kult NMP Nieustającej Pomocy w Polsce datuje się od końca wieku XIX, kiedy to redemptoryści przybyli po raz drugi do Polski. Istnieje w Polsce ponad 360 ośrodków czci Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Do najważniejszych sanktuariów należą: obraz Matki Bożej w Gliwicach (kościół Św. Krzyża) w Słupsku (w kościele N.M. Panny), w Gorzowie (katedra), w Kielcach (katedra), w Przemyślu (katedra), w Warszawie (kościół św. Klemensa Hofbauera) i w Poznaniu (fara). 11 października 1961 roku arcybiskup poznański Antoni Baraniak w obecności 19 biskupów dokonał uroczystej koronacji obrazu. Jest to obecnie największe sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Polsce i jedno z największych w świecie. Wystarczy wspomnieć, że nowenna w każdą środę odbywa się trzy razy dziennie. Nowe sanktuarium, ale bardzo żywe, jest w Toruniu przy kościele redemptorystów. l października 1967 roku kardynał Prymas Polski Stefan Wyszyński dokonał koronacji tegoż obrazu przy udziale kilkudziesięciu biskupów. Wreszcie wypada przypomnieć, że w kaplicy sióstr karmelitanek bosych w Kaliszu jest obraz Matki Bożej, przywieziony ze Lwowa (z ich klasztoru), koronowany 25 czerwca 1939 roku przez arcybiskupa Bolesława Twardowskiego. Nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy szczególnie szerzyło się w diecezji chełmińskiej (dzisiaj po nowym podziale pozostała część nosi nazwę diecezji pelplińskiej). Biorąc pod uwagę ten fakt ówczesny biskup chełmiński ks. Kazimierz Kowalski wniósł w 1962 r. prośbę do Stolicy Apostolskiej o ustanowienie Matki Boskiej Nieustającej Pomocy główną Patronką Diecezji. Stolica Apostolska dekretem z dnia 29X11962 zatwierdziła tę prośbę.

Posted in Matka Boża, Religia | 1 Comment »

Matka Boża Zbaraska

Posted by tadeo w dniu 3 Czerwiec 2012

W 1972 roku do kościoła parafialnego pod wezwaniem Królowej Polski w Prałkowcach (3 km za Przemyślem w kierunku Sanoka) zostaje uroczyście wprowadzony łaskami słynący obraz Matki Bożej Zbaraskiej. Opiekę nad sanktuarium przekazano Księżom Michalitom.

Obraz Matki Bożej Zbaraskiej przez cale stulecia odbierał cześć wiernych w historycznym Zbarażu, na Ziemi Wołyńskiej. Zbaraż położony koło Tarnopola posiadał zamek, który pełnił funkcję obronną zabezpieczając wschodnie tereny Rzeczypospolitej przed napadami Tatarów, Turków czy wojsk moskiewskich. Szczególnie utrwalił się w pamięci Polaków oblężeniem załogi polskiej pod wodzą A. Firleja, S. Lanckorońskiego i M. Ostroga przez wojska kozacko-tatarskie pod wodzą B. Chmielnickiego i chana Islama Gireja. Po bohaterskiej obronie od 10 lipca do 22 sierpnia 1649 roku – oblężenie przerwano w wyniku ugody zbaraskiej. Piękny opis oblężenia Zbaraża przedstawił Henryk Sienkiewicz w „Ogniem i mieczem” – pierwszej części trylogii poświęconej dziejom Polski w XVII wieku.

Dzieje obrazu sięgają XVI wieku, kiedy to Zbaraż należał do rodziny Zbaraskich. Fundatorem tego pięknego dzieła nieznanych malarzy był Janusz Zbaraski. Stosując się do postanowień synodów biskupów Polski zalecających szerzenie kultu Matki Bożej Częstochowskiej, a także aby wśród swoich poddanych zagrożonych wpływami prawosławia i protestantyzmu szerzyć kult Maryi, sprowadza kopię wizerunku Jasnogórskiego do kościoła parafialnego w Zbarażu. Przyjmuje się, że twórcami obrazu są malarze z kręgu szkoły krakowskiej. Malowany jest techniką olejną na blasze miedzianej, ręcznie wyklepywanej.

Wizerunek Matki Bożej Zbaraskiej, choć w stylu niemal identyczny do oryginału, różnie się szczegółami. Twarz Madonny i Dzieciątka posiada karnację jaśniejszą. U Madonny Zbaraskiej brak cięć na twarzy. Szata Matki Bożej Zbaraskiej ozdobiona jest sześcioramiennymi złotymi gwiazdami. Szamerowania szat są skromniejsze, zdobione broszkami i kamieniami. Cieniowana poprzez brąz dochodzą do czerni, zwłaszcza w podbiciach płaszcza Madonny. Cynobrowo-złota sukienka Dzieciątka zdobiona jest złotymi rozetami. Nimby otaczające głowy nie mają plastyczności, są tylko zakreślone w całym jednolicie złotym tle.

Samo oblicze Madonny Zbaraskiej jest smutne, zatroskane, jakby zawierało nagromadzony przez wieki tragizm ziem wschodnich nękanych nieustannymi wojnami, napadami obcych wojsk. Smutne oczy Madonny ustawione centrycznie , robią wrażenie, jakby spoglądały na każdego, kto jest w ich zasięgu. Cały obraz tworzy jednolitą, barwną całość. Do tego obrazu jakże trafnie odnoszą się słowa ks. Ferdynanda Ochały:

„Ten obraz cały modlitwami nasiąknięty,
Ten obraz spotkaniami z Matką Bożą święty,
W tym obrazie zastygły szepty i westchnienia
I łzy gorzkie wylane poprzez pokolenia!”

Obraz Madonny Zbaraskiej w XVII wieku ozdobił sukieneczkami król Michał Korybut Wiśniowiecki. Zostały one wykonane w srebrze bogato złoconym przez złotników i cyzelerów kijowskich. Głównym motywem zdobnym srebrnej szaty są lilie jerozolimskie oraz polskie leluje.

Jak wspomniano wyżej, Zbaraż często był niszczony w czasie napadów obcych wojsk. W 1575 roku kościół parafialny w Zbarażu został zniszczony podczas napadu Tatarów, ale obraz cudem ocalał. W 1637 roku książę Jarema Wiśniowiecki, ten sam, którego wspaniały wizerunek przedstawił Henryk Sienkiewicz w „Ogniem i mieczem”, ufundował okazały klasztor i kościół w stylu późnego renesansu. Przeznaczył go dla OO. Bernardynów. Obraz Madonny Zbaraskiej zostaje na stałe umieszczony w tej nowej świątyni. Wnętrze kościoła OO. Bernardynów w Zbarażu wyposażyły rody Potockich i Zamojskich.

W 1657 roku Zbaraż wycierpiał krwawe oblężenie wojsk tureckich, tatarskich i kozackich. Miasto i zamek zostały zniszczone, ucierpiał i klasztor. Uratowany obraz powrócił na swoje dawne miejsce dopiero w roku 1773 do odbudowanego kościoła. W 1789 roku w czasie szalejącego pożaru zniszczeniu uległ kościół OO. Bernardynów. Spalił się ołtarz główny wraz z łaskami słynącym obrazem św. Antoniego. Ołtarz z obrazem Marki Bożej Zbaraskiej ocalał.

Pomimo tych dramatycznych losów wizerunek Pani Zbaraskiej stanowił zawsze obiekt kultu wiernych Wołynia i Podola. Do Zbaraża przybywały liczne pielgrzymki, notowano wiele łask i cudów doznanych za przyczyną Maryi. Przed obrazem tym modlili się królowie Polski: Jan Kazimierz, Michał Korybut Wiśniowiecki, Jan II Sobieski, książęta Zbarascy, Wiśniowieccy, Tyszkowscy, Potoccy, Zamojscy, rycerstwo polskie i wierny lud tych Ziem.

Szczególnym czcicielem Matki Bożej Zbaraskiej jest Ks. Arcbp Ignacy Tokarczuk Metropolita Przemyski, który przed tym obrazem modlił się jako dziecko wraz z matką, potem będąc uczniem gimnazjum OO. Bernardynów w Zbarażu, a w końcu jako alumn Seminarium Duchownego we Lwowie.

Ten zabytkowy, historyczny obraz w 1946 roku zostaje przywieziony przez wysiedlonych OO. Bernardynów do Leżajska i zdeponowany w tamtejszym klasztorze.

W 1968 roku Ordynariusz Przemyski Ks. Biskup Ignacy Tokarczuk przekazał kościółek filialny Katedry przemyskiej w Prałkowcach zgromadzeniu Księży Michalitów. Ksiądz Tadeusz Stawiarski przystąpił do rozbudowy zbudowanej przez Drużbackich świątyni. Dobudowano chór, kruchtę wejściową i galeryjkę zewnętrzną. Pomieszczenie kościoła zostały powiększone. Uporządkowano otoczenie kościoła. Korzystając z pomocy metaloplastyków i rzeźbiarzy (M. Stolczyk, E. Korzeniowski), wnętrzu świątyni ks. T. Stawiarski nadał niezwykły, patriotyczny wystrój.

Na ścianie czołowej kościoła ułożono mozaikę, która nawiązuje do barw narodowych, do amarantu. Na tle mozaiki rzuca się w oczy duży płat blachy miedzianej symbolizującej wycinek nieba nad Ojczyzną. Niebo usiane jest gwiazdami w postaci dziesięciu orłów z różnych epok historycznych, zaczynając od orłów piastowskich a kończąc na orłach współczesnych. Orły podświetlane pięknie współgrają z tłem. Obok tabernakulum posrebrzany kielich, z którego spływa biało-czerwona wstążka, zawiera grudkę ziemi ze Zbaraża. Po lewej i prawej stronie od tabernakulum widoczne są duże tarcze. Ta z lewej strony jest ozdobiona herbami Ziem wchodzących w skład Państwa Jagiellonów (Polska, Litwa, Ruś). Tarcza z prawej stanowi nawiązanie do wizji odrodzenia Polski – jakiej doznał Ks. Bronisław Markiewicz. W swoich pismach wyrażał on przekonanie, że w skład Państwa Polskiego wejdą Ziemie Polski, Polesia i Rusi. Dlatego na tarczy widać Matkę Bożą Częstochowską, św. Andrzeja Bobolę i św. Michała Archanioła.

Na bocznych ścianach kościoła widoczne są postacie świętych osób, których procesy beatyfikacyjne są w toku. Z lewej strony mozaiki przedstawiają: św. Michała Archanioła – patrona Zgromadzenia Księży Michalitów, św. Tadeusza – apostoła, św. Józefata i św. Maksymiliana Kolbe. Po stronie prawej widoczne są postacie błogosławionej Anieli Salawy, św. Brata Alberta (Adam Chmielowski), błogosławionych i świętych Edmunda Bojanowskiego – założyciela zakonu Sióstr Służebniczek NMP oraz Ks. Bronisława Markiewicza – założyciela Zgromadzenia Księży Michalitów i Zgromadzenia Sióstr Michalitek.

Ciekawym akcentem wystroju wnętrza są kute w blasze miedzianej kinkiety w kształcie tarcz herbowych. Z lewej widać herb ks. Zbaraskich, herb Sienkiewiczów – „Nałęcz”, herb Sobieskich – „Janina”. Z prawej – herb Bpa Przemyskiego I. Tokarczuka, herb dynastii Wazów – „Snopek” i Wiśniowieckich – „Korybut”.

Przy samym wyjściu z kościoła znajdują się dwie ostatnie tarcze z tego metaloplastycznego wystroju – są to tarcze herbowe OO. Bernardynów – byłych opiekunów Obrazu Matki Zbaraskiej i Zgromadzenia Księży Michalitów – opiekunów obecnych. W latach 1988-1998 Ks. Bolesław Lutowicz proboszcz parafii dokończył wystrój kościoła. W latach 2002-2003 przeprowadzono kapitalny remont kościoła.

Z lewej strony przy wejściu została umieszczona tablica pamiątkowa z inicjatywy Abp. I. Tokarczuka, co stanowi przyczynek i godny naśladowania przykład ekumenizmu. Przywrócony do kultu Obraz Madonny Zbaraskiej tutaj, na ziemi przemyskiej, otoczony jest szczególną czcią. Nowe sanktuarium nabiera rozgłosu i znaczenia, jest miejscem licznych pielgrzymek oraz wycieczek.

Wierni przychodzą do Tej, która jest Królową Polski, a Jej sanktuaria mają nam o tym stale przypominać.

http://www.crossopole.pl/opis_sanktuarium_matki_boskiej_zbaraskiej.doc

Przeczytaj także: 

OBRAZY MATKI BOŻEJ PRZYWIEZIONE PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ Z KRESÓW WSCHODNICH

Posted in Matka Boża, Religia | 1 Comment »

Sanktuarium Matki Bożej Jazłowieckiej

Posted by tadeo w dniu 1 Czerwiec 2012

Sanktuarium N.M.P. Jazłowieckiej znajduje się w położonym około 50 km od Warszawy klasztorze Sióstr Niepokalanek w Szymanowie w pow. sochaczewskim gm.Teresin) . To tu, od 24 VI 1946 r., Pani Jazłowiecka – „Wygnanka z Jazłowca”, „Jazłowiecka Biała Pani”, jak Ją często nazywano, obrała sobie nową siedzibę. 

 Cudowny posąg Niepokalanej dłuta Tomasza Oskara Sosnowskiego został wykonany w Rzymie na prośbę Założycielki Zgromadzenia bł. Matki Marceliny Darowskiej i sprowadzony do Jazłowca (diecezja lwowska).

Dnia 10.08.1883 r. został poświęcony przez bł. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. Od chwili przybycia do Jazłowca statua Najświętszej Maryi Panny obdarzana była szczególną czcią. Przed nią siostry składały swoje zakonne śluby, a uczennice prowadzonej przez siostry szkoły składały swoje przyrzeczenia sodalicyjne. Przed wizerunkiem Madonny modliły się rodziny sióstr i mieszkańcy miasteczka.

Statua Matki Bożej pełna dostojeństwa, blasku i wewnętrznego skupienia, wyrażająca dziewiczą czystość i dar macierzyństwa przyciągała do siebie licznych czcicieli. W 1919 roku po słynnej szarży ułańskiej pod Jazłowcem dołączyli do nich także żołnierze 14 Pułku Ułanów Wojska Polskiego, którzy przybrali nazwę 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich. 


Słynący cudami i łaskami wizerunek Niepokalanej został ukoronowany 9 VII 1939 r. przez ks. Kardynała Augusta Hlonda,Prymasa Polski, w asyście biskupów, duchowieństwa, przedstawicieli władz państwowych, generalicji, 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich, sióstr i ich wychowanek oraz niezliczonej rzeszy pielgrzymów. Ukoronowana Madonna w trudnym czasie II wojny światowej wspierała ze wzgórza jazłowieckiego walczących na wszystkich frontach żołnierzy i opiekowała się polskimi rodzinami.

W 1946 r., po zmianie granic Polski, posąg został przewieziony do Szymanowa, aby tu, u wrót stolicy czuwać nad Ojczyzną, by nieść pomoc i nadzieję.

Pierwsza klasztorna kaplica mieściła się na parterze pałacu. Wejście do znajdowało niej się naprzeciw kluczowych drzwi wejściowych. A kaplica potem mieściła się u wylotu korytarza wiodącego z holu na prawo.
Początkowa kaplica z biegiem lat nie wystarczała na potrzeby sióstr jak i pielgrzymów, tak siostry więc podjęły decyzję o budowie oddzielnej kaplicy. W 1997 powstał roku projekt rozbudowy sanktuarium. Wykonanie planu takiego rozpoczęto wmurowaniem kamienia węgielnego w 1999 roku, poświęconego 9 czerwca 1997 roku w Krośnie przez papieża bł. Jana Pawła II, a zakończono dnia 31 lipca 2002 roku poświęceniem kaplicy.

Dzisiejsze sanktuarium jest przestrzenne i znacznie jasne. Ściana główna, która jest tłem dla cudownego wizerunku, jest w części licznej pokryta trawertynem o ciepłym kolorze. Cokół, na którym umieszczona jest figura, ołtarz i ambonka robione są z surowego trawertynu. Kamienna część ściany z stron trzech otoczona jest dużymi taflami szkła. W dużą prezbiterium płaszczyznę zabudowaną mosiężną kratą z siateczką pozłacaną zdobią wota dziękczynne. Lewa ściana sanktuarium ma 72 drobne okienka z pastelowymi odcieniami luksferów o niebieskim kolorze. Po przeciwnej witrynie umiejscowione są malowane stacje Drogi Krzyżowej. Posadzka w wyłożona prezbiterium jest kamieniem w kolorze ciemnej zieleni, a pozostała gresem w odcieniu perłowym. Tabernakulum i lampka wieczna przeniesione są ze starego sanktuarium, tak jak reszta wyposażenia.


W sanktuarium obchodzone są dwa odpusty: w dzień Matki Bożej Jazłowieckiej, 9 lipca, i na Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny, 8 grudnia. 
W dniu 25 czerwca 2002 roku biskup łowicki Alojzy Orszulik formalnie wydał dekret, w którym przyklasztorny kościół pw. Matki Bożej Jazłowieckiej w Szymanowie ustanowił jako „Sanktuarium ku czci matki Bożej Niepokalanej zwanej Panią Jazłowiecką”.

Przeczytaj także:

Jazłowiecka Biała Pani

Przewiezienie posągu Pani Jazłowieckiej do Szymanowa

U Jazłowieckiej Pani

OBRAZY MATKI BOŻEJ PRZYWIEZIONE PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ Z KRESÓW WSCHODNICH

Zobacz:

Posted in Matka Boża, Polskie Kresy, Religia | 2 Comments »

Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski

Posted by tadeo w dniu 3 Maj 2012

 3 maja Kościół katolicki w Polsce obchodzi uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Nawiązuje ona do ważnych wydarzeń z historii Polski: obrony Jasnej Góry przed Szwedami w 1655 r., ślubów króla Jana Kazimierza – powierzenia królestwa opiece Matki Bożej, a także do uchwalenia Konstytucji 3 Maja.

Czasy kontrreformacji, które charakteryzowały się dalszym osłabieniem pozycji monarchy wskazały kto w istocie dzierży władzę naczelną w kraju. Wyraz temu dał Jan Kazimierz, który koronował Maryję na ...Królową Polski.

Święto zostało ustanowione na prośbę biskupów polskich po odzyskaniu niepodległości po I wojnie światowej. Oficjalnie święto obchodzone jest od 1923 r. W 1920 r. zatwierdził je dla Kościoła w Polsce papież Benedykt XV. Po reformie liturgicznej w 1969 r. święto zostało podniesione do rangi uroczystości.

Święto wyraża wiarę Narodu w szczególną opiekę Bożą, jakiej Polacy doświadczali i doświadczają za pośrednictwem Maryi. Jej kult jako Królowej Polski jest bardzo stary. Przykładem może być „Bogurodzica”, najstarsza polska pieśń religijna, która przez wieki pełniła rolę narodowego hymnu. 

W czasie najazdu szwedzkiego, 1 kwietnia 1656 r. w katedrze lwowskiej, przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej Łaskawej król Jan Kazimierz złożył uroczyste Śluby, w których m.in. zobowiązywał się szerzyć cześć Maryi, wystarać się u papieża o pozwolenie na obchodzenie Jej święta jako Królowej Korony Polskiej, a także zająć się losem chłopów.

Temu uroczystemu wydarzeniu towarzyszyło odśpiewanie litanii do Najświętszej Panny. Nuncjusz apostolski dodał do tej modlitwy wezwanie „Królowo Korony Polskiej, módl się za nami”, które zgromadzeni biskupi i senatorowie trzykrotnie powtórzyli.

Szczególne związanie kultu Maryi, Królowej Korony Polskiej, z Jasną Górą nastąpiło 8 września 1717 r., kiedy to dokonano koronacji jasnogórskiego obrazu, co uznano za koronację Maryi na Królową Polski.

Wezwanie „Królowo Polski” zostało na stałe wpisane do litanii loretańskiej w 1908 r., kiedy zezwolił na to papież Pius X. W tym samym roku ustanowił on też święto Królowej Polski dla diecezji lwowskiej.

Po uzyskaniu niepodległości przez Polskę biskupi zwrócili się do Stolicy Apostolskiej z prośbą o rozszerzenie tego święta na cały kraj. Jako datę zaproponowano dzień 3 maja, na pamiątkę pierwszej polskiej Konstytucji, która realizowała część ślubowań króla Jana Kazimierza. Święto zatwierdzone zostało oficjalnie w 1920 r. przez papieża Benedykta XV.

W 300. rocznicę królewskich ślubów, nową ich wersję opracował przebywający wówczas w miejscu internowania Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński.

Jasnogórskie Śluby Narodu – po uwolnieniu Prymasa – złożył uroczyście na Jasnej Górze Episkopat Polski 26 sierpnia 1956 r. w uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej w obecności miliona wiernych. 10 lat później, 3 maja 1966 r. tam właśnie odbyły się centralne uroczystości milenijne chrztu Polski. Dokonano wówczas aktu zawierzenia Matce Bożej i powierzenia narodu polskiego Jej opiece na kolejne 1000 lat.

Źródło: KAI

Posted in Matka Boża, Polityka i aktualności, Religia | 1 Comment »

Krucjata różańcowa za Ojczyznę

Posted by tadeo w dniu 16 Kwiecień 2012

Chwycili za różaniec i przyszło odrodzenie


Z ks. Robertem Dłubałą SDS, salwatorianinem od trzynastu lat pracującym na Węgrzech, kapelanem pierwszej w Europie Katolickiej Akademii Piłkarskiej, która przed dwoma laty powstała w tym kraju, rozmawia Małgorzata Bochenek.

http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/


Na Węgrzech trwa Krucjata Różańcowa w intencji Ojczyzny. Włączyło się w nią 10 procent narodu, ok. 2 mln ludzi. Skąd w tym narodzie takie umiłowanie Różańca i wiara w jego moc?

– Różaniec w życiu katolika węgierskiego, co trzeba podkreślić, zawsze odgrywał ważną rolę. Stanowił oręż i można porównać to do polskiej pobożności różańcowej. Jednak w ostatnich latach obserwujemy jakby na nowo zachwyt Różańcem, ta modlitwa przeżywa na Węgrzech swój renesans. Węgrzy wzięli sobie do serca słowa kard. Józefa Mindszenty, który w latach komunizmu napisał, że Węgry zostaną uratowane przez Różaniec. Potrzeba jednak, aby choć 10 proc. narodu codziennie odmawiało tę modlitwę za Ojczyznę. I faktycznie od kilku lat Węgrzy codziennie odmawiają Różaniec, jego paciorki przesuwają nie tylko osoby starsze, ale także bardzo wielu ludzi młodych. Od kilku lat Różańcem dosłownie oplatają stolicę swojego państwa. Wzdłuż granic Budapesztu, w którym żyje dwa miliony Węgrów, jesienią każdego roku idą pielgrzymki, modląc się na różańcu. Już sam plakat reklamujący to modlitewne poruszenie jest bardzo wymowny – mapa Budapesztu otoczona różańcem. Zatem Węgrzy otaczają stolicę swojego państwa, serce kraju, różańcem, polecając Bogu za wstawiennictwem Maryi całą ojczyznę. Węgrzy kilka lat temu zrozumieli, że konieczne są przemiany w ich narodzie, a mogą się one dokonać jedynie przez odrodzenie ducha, dlatego chwycili za różaniec, zobowiązując się do codziennej modlitwy w intencji Ojczyzny.

To odrodzenie ducha narodu widać także w obecnym prawodawstwie węgierskim. Które osiągnięcia uznałby Ksiądz za najważniejsze?

– Bardzo ważne są dokonane zmiany w konstytucji, już w jej preambule jest odwołanie do Boga. Podejmowana jest polityka prorodzinna, służąca rodzinie, wspierająca jej byt materialny, wzmocniona została ochrona życia poczętego, a także prawnie bronione jest małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Węgrzy mają nadzieję, że te zmiany idące w dobrym kierunku zostaną utrzymane. W Parlamencie Europejskim zaatakowano nową konstytucję węgierską, skrytykowano, że nie odpowiada ona normom europejskim. Jednak odpowiedź premiera Viktora Orbána była zdecydowana – Unia Europejska nie ma prawa ingerować w wewnętrzne sprawy państwa. Co ciekawe, konstytucja była konsultowana społecznie, każdy obywatel drogą e-mailową czy listownie mógł wyrazić swoją opinię na konkretne tematy. Rząd zdecydował się właśnie na taką formę, gdyż zdawał sobie sprawę, że konstytucja musi być zgodna z głosem ludu, dla którego przecież zostaje ustanowiona. Lata sekularyzacji, komunizmu, wyrządziły bardzo wiele zła, jednak obecne przemiany pozwalają z nadzieją patrzeć w przyszłość. Formacja duchowa przełożyła się również na prezydencję w Unii Europejskiej. Węgrzy jako jeden z priorytetów przewodnictwa UE wskazali właśnie wsparcie rodziny. Podczas Narodowej Pielgrzymki Węgrów do Polski, która odbyła się pod koniec czerwca na Jasnej Górze, podkreślano, że przekazując przewodnictwo w Unii Europejskiej, Węgrzy mają nadzieję, iż również Polacy podczas swojej prezydencji staną się strażnikami wierności wartościom chrześcijańskim.

Jakie jeszcze są przejawy przemiany duchowej, która następuje w narodzie węgierskim?

– Zwrócę tu uwagę na młodzież, która jest przecież przyszłością każdego narodu. Jako salwatorianie organizujemy piesze pielgrzymki. Widzimy, jak ogromne jest zapotrzebowanie na nie ze strony zwłaszcza węgierskiej młodzieży. W zeszłym tygodniu pieszo pielgrzymowali do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, co roku biorą udział w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę. Wędrujemy z polską grupą wyruszającą z Bielska-Białej. Młodzież bardzo żywo uczestniczy w tym życiu pielgrzymkowym.
To właśnie na Węgrzech powstała pierwsza Katolicka Akademia Piłkarska w Europie, której celem również poprzez sport jest przekazywanie młodym ludziom wartości chrześcijańskich, wychowanie młodego człowieka. Odradza się szkolnictwo katolickie. O odnowie ducha świadczy również wzrost liczby powołań kapłańskich czy zakonnych.
Węgrzy podejmują kroki ku zmianom, może nie są one siedmiomilowe, ale systematyczne. Szczególnie katolicy zdają sobie sprawę, że odrodzenie państwa może dokonać się tylko przez odnowę duchową. Dlatego podjęli wezwanie do nowej ewangelizacji, czerpiąc siły z modlitwy różańcowej. Zrozumieli to także, dokonując odpowiedniego wyboru władz, którym naprawdę zależy na przestrzeganiu wartości chrześcijańskich. Silne morale przekładają się na życie społeczne, gospodarcze, polityczne. Naród to przede wszystkim ludzie, żywa społeczność, dlatego rządzący postawili na wsparcie konkretnego człowieka, m.in. poprzez politykę służącą rodzinie, przejawiającą się w dodatkach na dzieci, niższych podatkach.

To wydaje się wręcz niesamowite, że Węgrzy w czasach, kiedy rodzina wielodzietna jest ośmieszana, gdy poniżane są wszelkie wartości związane z wiarą katolicką, będąc w Unii Europejskiej, powiedzieli zdecydowane “nie” europejskiej propagandzie. Tym samym dają przykład nam, Polakom…

– Bardzo ważną rolę odgrywa przykład czołowych polityków prezydenta Pála Schmitta czy premiera Viktora Orbána. Nie ulegają naciskom i twardo stoją na stanowisku, że wartości chrześcijańskie dadzą przyszłość narodowi. Stawiają na rodzinę, wiedząc, że aby mogła ona realizować swoje powołanie do rodzenia i wychowania dzieci, musi mieć zapewnioną sferę materialną.

Jak na to, co dokonuje się na Węgrzech, reagują mieszkańcy tego kraju? Czy przemiany te postrzegają jako owoc odrodzenia duchowego, moralnego narodu dzięki krucjacie różańcowej?

– Jestem przekonany, że tak. “Kołaczcie, a będzie wam otworzone” – ta ich modlitewna prośba nie pozostaje bez echa. Zanoszona jest do Boga poprzez ręce Maryi, która jest Królową także Węgier, które Maryi zawierzył św. Stefan. Dla człowieka wierzącego mocą jest modlitwa. Młodzi podejmują pielgrzymi trud, gdyż chcą uczestniczyć w rekolekcjach w drodze. Każdy dzień kończymy modlitwą różańcową, wśród wielu osobistych intencji zawsze jest także ta za ojczyznę, by była krajem wartości, w którym ludzie będą mieli zapewnioną godną przyszłość. To jest bardzo budujące. Węgrzy mają o wiele mniejszy potencjał katolików niż Polacy, jedynie ponad połowa społeczeństwa jest katolicka, a jednak od Węgrów Polacy dziś mogą się wiele uczyć.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: Nasz Dziennik, 13 lipca 2011

Podaję oficjalną stronę Krucjaty Różańcowej za Polskę – Sekretariatu w Niepokalanowie.

Krucjata różańcowa

Proponujemy zapoznanie się z poniższymi propozycjami oraz rozsyłanie tego tekstu do naszych znajomych (wersja bez polskich znaków znajduje sie na samym dole)

Szczęść Boże!

Proszę

  1. Odmawiać codziennie Różaniec za Ojczyznę (przynajmniej jedną dziesiątkę) w poniższej intencji: “Z Maryja Królową Polski módlmy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu”
  2. Zamawiać Msze Święte w intencji Ojczyzny – “O nawrócenie Polski, by była wierna Bogu, Krzyżowi i Ewangelii i by wypełniła Jasnogórskie Śluby Narodu”. Informacje o tym będziemy umieszczać na www
  3. Podejmować wyrzeczenia i post w intencji Ojczyzny
  4. Zachęcać też innych i przysyłać deklaracje pocztą lub mailem na adres podany na http://www.krucjatarozancowazaojczyzne.pl

Poniżej pewne sugestie – być możne cześć z nich byłaby do wykonania:

Najlepiej i najtaniej byłoby zgrać sobie pliki do pobrania z www na cd lub na pen-drive i znaleźć jakąś drukarnie w pobliżu i namówić szefa tej drukarni by albo odpłatnie albo bezpłatnie wykonał druki zgłoszeń i plakatów. Odciąży to nas od kosztów wysyłki.
Można też deklaracje wykonać na zwykłym ksero lub drukarce komputerowej w wersji czarno-białej.

Poza tym:

  1. W miarę swoich możliwości proszę docierać do mediów katolickich, od pisemek parafialnych do pism o szerszym zasięgu, be te opublikowały nasz plakat u siebie i umieściły wewnątrz czasopisma deklaracje.
  2. W swojej parafii można poprosić by podano w ogłoszeniach na Mszach Świętych informację o powstaniu Krucjaty Różańcowej modlącej się za Ojczyznę, możne uda się to połączyć z osobistą zachętą do przystąpienia i rozdaniem deklaracji.
  3. Należałoby dotrzeć do grup pielgrzymkowych i Sanktuariów w Polsce i za granica z informacja i materiałami Krucjaty.

Tekst bez polskich znaków:

Szczęść Boże!

  1. Proszę odmawiać codziennie Różaniec za Ojczyznę (przynajmniej jedna dziesiątkę dziennie) w poniższej intencji:
    “Z Maryja Królową Polski módlmy się o Polskę wierna Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu”
  2. Zamawiając Msze Święte w intencji Ojczyzny – “O nawrócenie Polski, by była wierna Bogu, Krzyżowi i Ewangelii i by wypełniła Jasnogórskie Śluby Narodu”. Informacje o tym będziemy umieszczać na www
  3. Podejmować wyrzeczenia i post w intencji Ojczyzny
  4. Proszę  zachęcać tez innych i przysyłać deklaracje poczta lub mailem na adres podany na http://www.krucjatarozancowazaojczyzne.pl

Poniżej pewne sugestie – być może cześć z nich byłaby do wykonania:

Najlepiej i najtaniej byłoby zgrać sobie pliki do pobrania na http://www.krucjatarozancowazaojczyzne.pl na cd lub na pendrive i znaleźćc jakąś drukarnie w pobliżu i namówić szefa tej drukarni by albo odpłatnie albo bezpłatnie wykonał druki zgłoszeń i plakatów. Odciąży to nas od kosztów wysyłki.
Można tez deklaracje wykonać na zwykłym ksero lub drukarce komputerowej w wersji czarno-białej.

Poza tym:

  1. W miarę swoich możliwości proszę docierać do mediów katolickich, od pisemek parafialnych do pism o szerszym zasięgu, by te opublikowały nasz plakat u siebie i umieściły wewnątrz czasopisma deklaracje.
  2. W swojej parafii poprosić by podano w ogłoszeniach na Mszach Świętych informacje o powstaniu Krucjaty Różańcowej modlącej się za Ojczyznę, może uda się to połączyć z osobistą zachętą do przystąpienia i rozdaniem deklaracji.
  3. Należałoby dotrzeć do grup pielgrzymkowych i Sanktuariów w Polsce i za granica z informacja i materiałami Krucjaty.                            Do pobrania materiały

Krucjata różańcowa

Tak więc krucjata ruszyła i ruszyło oficjalne liczenie!

deklaracja_do_druku

ksiazeczka

Do Sekretariatu można zgłosić przystąpienie indywidualnie lub całej Wspólnoty, Grupy modlitwnej, Róż Różańcowych lub Parafii, to zależy od woli osób przystępujących. Poza przypadkiem zgłoszenia indywidualnego (poprzez wypełnienie deklaracji i jej wysłanie pocztą lub mailem) nie ma konieczności przekazywania do Sekretariatu danych wszystkich członków danej wspólnoty lub grupy modlitewnej, która zgłasza swój akces. Wystarczy, iż osoba odpowiedzialna zawiadomi Sekretariat o liczbie osób
modlących się w podanej intencji Krucjaty. Sekretariat spełnia rolę służebną – rejestruje zgłoszenia oraz powiadamia naszych Pasterzy i opinię publiczną o liczbie uczestników Krucjaty. Aktywność, pomysłowość i inicjatywy uczestników Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę zależą nie od Sekretariatu lecz od katolickiej formacji samych jej uczestników. Sekretariat nie wyręczy nikogo z konieczności dotarcia z informacjami o Krucjacie Różańcowej do Czcigodnych Pasterzy naszego Kościoła, do Kapłanów,
Duchowieństwa, opiekunów wspólnot, moderatorów, redaktorów czasopism katolickich – parafialnych i ogólnopolskich, czy tez pielgrzymów idących do Sanktuariów Maryjnych . Każdy z nas jest wezwany do zgłaszania pomysłów ale przede wszystkim wezwany jest do ODWAŻNEGO DZIAŁANIA bez przerzucania na barki innych osób własnych pomysłów, które chciałby zrealizować….

Kontakt

Krucjata Różańcowa za Ojczyznę,
Sekretariat
96-515, Teresin – Niepokalanów
skrytka pocztowa nr 5

e-mail: sekretariat@krucjatarozancowazaojczyzne.pl
W niedzielę 24 lipca w parafii Św. Rodziny w Gdańsku Stogach na wszystkich Mszach Świętych wierni wysłuchali informacji o Krucjacie Różańcowej w intencji Ojczyzny. Kapłani gorąco zachęcali do udziału w krucjacie i ponad pięćset osób pobrało deklarację przystąpienia do niej. Stogi są dzielnica „wczasową” można mieć nadzieję, że poprzez osoby przyjezdne dzieło modlitwy różańcowej w intencji Ojczyzny będzie jeszcze szerzej rozpropagowane.www.krucjatarozancowazaojczyzne.pl

Czekamy na włączenie się innych parafii księży i biskupów.

http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/

Posted in Matka Boża, Religia | 2 Comments »

Mała Fatima Rzeszowszczyzny

Posted by tadeo w dniu 8 Kwiecień 2012

W Polsce, po wojnie miało miejsce kilkadziesiąt nadzwyczajnych wydarzeń, potocznie zwanych cudami. W 1949 roku było ich kilka. W maju na polach wsi Lipnica, w gminie Dzikowiec Matka Boska ukazała się w XIX – wiecznej „cudownej studzience”, w czerwcu w Mazurach, w gminie Raniżów objawiła się kilkunastoletniej dziewczynie, w lipcu na obrazie M. B. Częstochowskiej w katedrze w Lublinie pojawiły się łzy, także w lipcu tego roku w Jastkowie koło Lublina, Pruszkowie pod Warszawą i w Wyszkowie, podobnie „zapłakały” obrazy Matki Boskiej.

Rocznica mazurskich Objawień

W tym roku mija 60–ta rocznica nadzwyczajnych wydarzeń, jakie miały miejsce na łąkach wsi Mazury w czerwcu 1949 roku. Wiele osób, zwłaszcza świadków tych wydarzeń, określa je jako Objawienia Matki Bożej  w Mazurach, zaś miejsce to Małą Fatimą Rzeszowszczyzny.

Statua pięknie przystrojona kwiatami. Po lewej, zawieszony na czas modlitwy obraz Matki Boskiej Mazurskiej, namalowany w 1949 roku przez artystę malarza Albina Osetka

Statua pięknie przystrojona kwiatami. Po lewej, zawieszony na czas modlitwy obraz Matki Boskiej Mazurskiej, namalowany w 1949 roku przez artystę malarza Albina Osetka

Czternastoletniej wiejskiej dziewczynie, pastuszce Marysi Boguń, przebywającej na służbie u swego stryja Jana Bogunia w Mazurach, podczas pasienia krów objawiła się Matka Boża. Przychodziła do niej kilkanaście razy na tamtejsze łąki gromadzkie, pastwiska, by przekazać swe wezwanie do miłości, zwłaszcza w rodzinach i między sąsiadami, do pokuty, przebaczania i pojednania, oraz do modlitwy. W szczególności do odmawiania Różańca, Litanii Loretańskiej i Litanii do Serca Pana Jezusa. Według ówczesnej relacji Marysi – Matka Boża była boso, miała ciemne włosy, w rękach różaniec. Ubrana była w śnieżno białą suknię i długi biały płaszcz ze złotymi obrzeżami, który okrywał także jej głowę. Biła od niej niezwykła jasność i radość. Jak twierdzą świadkowie Marysia rozmawiała z Nią w języku łacińskim, mimo iż nigdy nie uczyła się łaciny. Na co dzień mówiła gwarą. W tym okresie posiadała nadzwyczajną zdolność jasnowidzenia. Przepowiedziała między inny mi wiele faktów z przyszłości Kościoła w Polsce, w tym odprawianie Mszy św. w języku polskim, zmniejszenie postu przed przyjęciem Komunii św. do jednej godziny, „chodzenie” Matki Bożej od domu do domu, w postaci kopii jej cudownego obrazu. Odpowiadała również ludziom na trudne pytania, dotyczące m.in. zaginionych podczas wojny i po wojnie osób, czy żyją lub nie żyją, w jakim stanie duszy niektórzy odeszli do wieczności i ile modlitwy potrzebują.

Kulminacyjnym momentem Objawień był cud słońca, który miał miejsce w dniach 15 i 16 czerwca. Oglądały go tysiące ludzi, aczkolwiek nie wszyscy widzieli jednakowo. Niektórzy tam obecni nie widzieli go w c a l e .

Modlono się i śpiewano, sławiąc Matkę Najświętszą. Pierwszy  od lewej, z różańcem w ręku Stanisław Urban z Łąki.

Modlono się i śpiewano, sławiąc Matkę Najświętszą. Pierwszy
od lewej, z różańcem w ręku Stanisław Urban z Łąki.

Według żyjących jeszcze naocznych świadków  słońce wtedy straciło swój mocny blask, przybrało kolor bardziej czerwony i wirowało przez kilkanaście minut w górę i w dół, obracając się jednocześnie wokół swej tarczy, promieniując pięknymi kolorami tęczy. Ciągle zmieniające się różne kolory tęczy widoczne były na wszystkim wokół: na niebie, na ziemi, trawie, na lesie, drzewach, ludziach wozach i pasących się w pobliżu krowach. Złotym blaskiem lśnił również widoczny w oddali kościół w Mazurach.

Na mazurskie pastwiska ściągały tysiące pielgrzymów i różnych ciekawskich, z okolic Mielca, Kolbuszowej, Niska, Rzeszowa, Przeworska, Leżajska. Ze wszystkich stron. Drogami, lasami, polami, wędrowali pieszo, jechali wozami, rowerami, motocyklami. Niosły się śpiewy i modlitwy. Noclegowali pod gołym niebem, w domach okolicznych i stodołach. W tym czasie miały miejsce pierwsze uzdrowienia chorych.

To co się tam działo nie spodobało się ówczesnym władzom państwowym. Tak żywiołowe umacnianie wiary było poważną przeszkodą w budowaniu przez nie komunizmu. Od drugiej połowy czerwca rządząca krajem, z nadania Stalina, Polska Zjednoczona Partia Robotnicza oraz jej zbrojne ramiona – Urząd Bezpieczeństwa i Milicja Obywatelska, przystąpiły do totalnej walki z Objawieniami. Marysię aresztowano i przesłuchiwano, pierw na posterunku MO w Raniżowie, potem w PUBP w Kolbuszowej. Zabroniono jej i komukolwiek chodzić na miejsce Objawień. Rodzinie Boguniów zagrożono wywiezieniem do ZSRR „na białe niedźwiedzie”. Stalinowcy nie żartowali. W tym to czasie tysiące ludzi siedziało w więzieniach, było torturowanych i mordowanych, zarówno w Polsce jak i ZSRR. W rzeszowskich i kolbuszowskich więzieniach UB maltreto wani byli – ówczesny proboszcz mazurski ks. Stanisław Bąk, kościelny Wojciech Smolak, oraz Jakub Bal. Zamordowano w niewyjaśnionych okolicznościach byłego zasłużonego mazurskiego sołtysa i przewodniczącego Komitetu Budowy Kościoła Wawrzyńca Suskiego. Oddziały UB i MO ścigały po pastwiskach gromadzących się ludzi. Opornych pałowali, do niektórych strzelali. Mieszkańcom Mazurów zabronili nawet rozmawiać na ten temat. Grozili aresztowaniem i przesłuchaniami, z których w owym czasie nie każdy wracał zdrowy i żywy. W wyniku działania wszystkich władz, zarówno partyjnych, policyjnych, samorządowych, jak również kościelnych, sprawa została wyciszona. Przez 30 lat jakby wymazana z historii.

Zgromadzeni na modlitwie mieszkańcy okolicznych wiosek oraz podrzeszowskiej Łąki.  Wielu z nich pamięta jeszcze wydarzenia z 1949 roku. Fot. B. PopekZgromadzeni na modlitwie mieszkańcy okolicznych wiosek oraz podrzeszowskiej Łąki.

Wielu z nich pamięta jeszcze wydarzenia z 1949 roku. Fot. B. Popek

Pojawiająca się niekiedy opinia, że komuniści, PZPR, UB i MO przerwały mazurskie Objawienia, wydaje się niezasadna. Bowiem to wyglądało podobnie jak Msza św. odprawiana przez Jana Pawła II na lotnisku w Nowym Targu w 1979 roku. Kto tam wówczas był to widział – wielką czarną chmurę burzową, która groźnie nadciągała i wydawało się że zagrozi uroczystej Mszy i spotkaniu miliona wiernych z Papieżem. Burza ta jednak, o dziwo, przez cały czas uroczystości stała w miejscu. Ruszyła dopiero wtedy, gdy Msza się skończyła i ludzie się rozchodzili. Podobnie było i w Mazurach. Gdy Matka Boża, za pośrednictwem Marysi powiedziała, co chciała powiedzieć, przekazała co chciała przekazać, potwierdzając to na koniec nadzwyczajnym znakiem w postaci cudu słońca (podobnie jak w Fatimie), wtedy to komuniści dopiero rozpoczęli swoje działania.

Czerpanie wody z cudownej studzienki i napełnianie przywiezionych pojemników. Niektórzy twierdzą, że ta woda  ich uleczyła.

Czerpanie wody z cudownej studzienki i napełnianie przywiezionych pojemników. Niektórzy twierdzą, że ta woda
ich uleczyła.

Nowy rozdział w historii tego miejsca rozpoczął się w 1981 roku. Wtedy to Jan Boguń pogłębił cudowną studzienkę, powstałą pod koniec pamiętnych wydarzeń. Wkopał beton i postawił wyciosany w drewnie krzyż. Poświęcenia studzienki i krzyża dokonał w dniu 10 maja 1981 r. proboszcz mazurski ks. Józef Kowal. Kilka lat potem, w miejscu pierwszego spotkania Marysi z Matką Bożą została wzniesiona i również poświęcona statua Matki Boskiej Fatimskiej. Wykonano zadaszenie nad figurą, płotek i ławki. Opiekę nad tym miejscem sprawował i sprawuje do tej pory Jan Boguń z córką, zięciem i sąsiadkami. Co ciekawe, że aż do końca lat 80–tych Służba Bezpieczeństwa i ORMO interesowały się Objawieniami. Inwigilowały gromadzących się tam na modlitwach. Natomiast różne osoby powiązane z ówczesną władzą w dalszym ciągu kpiły, ośmieszały to miejsce, Marysię i wydarzenia z 1949 roku. Pierwsza Msza św. w  miejscu Objawień została odprawiona dopiero w lipcu ubiegłego 2008 roku przez młodych księży prowadzących turnus oazowy w Mazurach. Uczestniczyła w niej rozśpiewana młodzież, z gitarami, oraz mieszkańcy bliższych i dalszych okolic. Obecny mazurski proboszcz ks. Wiesław Dopart, choć nie jest przeciwny odwiedzaniu tego miejsca i modleniu się tam, to jednak zachowuje dużą ostrożność. Władze Kościelne bowiem do dziś nie przebadały mazurskich Objawień i nie zajęły oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Milczy również główna bohaterka tamtych wydarzeń Maria M. zamieszkała w pobliskim mieście. Nie udziela na ten temat żadnych wywiadów i prosi by to miejsce zostawić w spokoju. Kiedy przerwie swoje milczenie? Czy w ogóle przerwie? Nie wiadomo. W 60–tą rocznicę wspomnianych wydarzeń, w dniu 7 czerwca 2009 r. na miejscu Objawień zgromadziło się około 70 osób, które chciały okazać szacunek i wdzięczność Matce Bożej – Królowej Nieba i Ziemi. Mieszkańcy Mazurów, Korczowisk, Turki, Markowizny oraz Łąki k. Rzeszowa – którym przewodniczył pan Stanisław Urban – odmówili Litanię do Serca Pana Jesusa, część chwalebną Różańca, śpiewali pieśni maryjne i wspominali tamten czas. Pan Stanisław Stępień z Korczowisk, samorodny poeta i pieśniarz ludowy zaśpiewał ułożoną przez siebie pieśń o tychże Objawieniach, oraz pieśni o papieżu  Janie Pawle II i o świętym Hubercie.

Benedykt Popek

Źródło: http://malafatima.1k.pl/

http://dzieckonmp.wordpress.com/2012/04/01/mala-fatima-rzeszowszczyzny/#comments

Zajaśniała zorza Rańska

Pieśń o objawieniach Matki Bożej we wsi Mazury w 1949 roku. Na melodię,, Aniele Boży stróżu mój”

1.W Mazurach tak się zdarzyło

   W czerwcu po wojnie to było

   Marysia dziewczynka mała

   U stryja krowy pasała.

 

( dwie ostatnie linijki każdej zwrotki śpiewać dwa razy)

 

2. Stryjowi wiernie służyła

    Codziennie krowy pędziła

    Na błonie za górą, rzeką

    Na pastwiska hen daleko.

 

3. Bywało pastuszek więcej

    Modliły się w tej intencji

    Z Marysią krowy pasały

    Bawiły się i śpiewały.

 

4. Echo niesie pieśni głosy

    I lecą z łąk pod niebiosy

    Wyróżniona z tego grona

    I natchnieniem obdarzona.

 

5. Zajaśniała zorza rańska

    Pielgrzymuje do Leżajska

    Tam gorliwie się modliła

    Łaski Bożej dostąpiła.

 

6. Tam klęczała przed ołtarzem

    Matki cudownym obrazem.

    Gdzie skarbnica i łask branie

    Otrzymała to natchnienie.

 

7. Powróciła na swe sioła

   I tak mówi, głośno woła:

   Różaniec wciąż odmawiajcie,

   Świętej wiary nie oddajcie.

 

8. Biegnie na mazurskie błonie

    Tam się kładzie, składa dłonie.

    Na pagórku zasypiała

    To miejsce wybrane miała.

 

9. Na pagórku się modliła

    Matka Boża przychodziła

    Marysi pogodne skronie

    Rozmawiali po łacinie.

 

10. Wydarzenie wszędzie słynie

      Dziecko mówi po łacinie

      I wielekroć oznajmiała

      Że Matuchna nawiedzała.

 

11. Dziewczynka tak oznajmuje

      I zarazem prorokuje:

      Jak się spełni to wezwanie

      Na tych błoniach klasztor stanie.

 

12. Będą ludzie się modlili

      I Boga będą chwalili.

      Dla uwielbienia i chwały

      Wezwaniem Matki Łaskawej.

 

13. Ludzi wiernych całe błonie

      Patrzą na jej usta, dłonie.

     Wznoszą głowy na obłoki

     W tym nadjechali ubeki.

 

14. Mieli ze sobą lekarza

     Tego wiernego szafarza.

     Szpilkami trącana była

     Lecz postawy nie zmieniła.

 

15. Dziewczynka modli się, klęczy

      Słońce daje kolor tęczy.

      Swe promienie rozpościera

      Ludzie krzyczą że się kłania.

 

16. Ludzie byli przerażeni

      Kolorami tych promieni.

      Tej jasności aż tak wiele

      Odblask był aż na kościele.

 

17. Dla chorych nadzieja wielka

      Podążają do źródełka.

      Przez Matki orędowanie

      Woda daje uzdrowienie.

 

18. Słychać śpiewy, każden klęczy

      W tym wkroczyli milicjanci.

      Otoczyli ze czterech stron

      Było ich tu ponad pluton.

 

19. Wnet się z ludźmi rozprawiali

      Bili, na postrach strzelali.

      Dla awansów i nagrody

      Na stalinowskie metody.

 

20. Wierni jadą hen z daleka

      Do kapliczki i źródełka.

      Tutaj proszą zlitowanie

      Odzyskują ukojenie.

 

21. Jasno palą się tu znicze

      Błonie zmieniły oblicze.

      Te trzy brzozy jako brama

      Na te błonie panorama.

 

22. Przy błoniu rosną sosenki

      Przybywają tu pielgrzymki.

      Zmiłuj się Wszechmocny Panie.

      Niech nastąpi przemienienie.

Stanisław Stępień, Korczowiska, czerwiec 2010 roku.

Przeczytaj dużo więcej o małej Fatimie:

http://dzieckonmp.wordpress.com/2012/04/02/mala-fatima-rzeszowszczyzny-cz-i/

http://dzieckonmp.wordpress.com/2012/04/02/mala-fatima-rzeszowszczyzny-cz-ii/

http://dzieckonmp.wordpress.com/2012/04/02/mala-fatima-rzeszowszczyzny-cz-iii-i-iv/

Posted in Matka Boża, Religia | 2 Comments »

MATKA MIŁOSIERDZIA

Posted by tadeo w dniu 21 Marzec 2012

Podobnie jak od siedmiu wieków Matka Boża Częstochowska na Jasnej Górze, tak Pani Ostrobramska, Matka Wschodu i Zachodu, od ponad trzystu lat króluje z wysokości swojego nadbramnego wzniesienia całej ziemi litewskiej, białoruskiej i polskiej. „Świeci” blaskiem wspaniałych szat przez okna kaplicy nad Ostrą Bramą, widoczna z daleka.

Zobacz także: Obraz Matki Bożej Ostrobramskiej

Posted in Matka Boża, Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, Religia | Leave a Comment »

Historia Sanktuarium Maryjnego w Kodniu

Posted by tadeo w dniu 15 Luty 2012

Historia Sanktuarium i cudownego obrazu Matki Bożej Kodeńskiej jest ściśle związana z rodem Sapiehów. Jednak cała historia zaczyna się znacznie, znacznie wcześniej…
Swój początek ma już w VI wieku, kiedy na piotrowym tronie w Rzymie zasiada papież Grzegorz Wielki. W prywatnej kaplicy papieskiej jak przekazują podania miała wówczas znajdować się cudowna figura Matki Bożej. bazylika.jpgPapież Grzegorz Wielki (którego postać widzimy w ołtarzu po lewej stronie od obrazu, z trójramiennym krzyżem) postanowił podarować swojemu przyjacielowi bp Leandrowi (postać za papieżem Grzegorzem Wielkim) tę figurę.
Fanfary na odsłonięcie:
Posłuchaj

oltarz.jpg

Biskup umieścił ją w sanktuarium w miejscowości Guadelupe w Hiszpani. Stąd dwa tytuły Matki Bożej : Matka Boża Gregoriańska oraz Matka Boża z Gwadelupy.Jak podaje legenda figurę tę miał wyrzeźbić św. Łukasz Ewangelista (postać z prawej strony z wizerunkiem Matki Boskiej). ednak jest to tylko legenda, mimo której to właśnie św. Łukasz Ewangelista uznawany jest po dziś dzień za najbardziej „maryjnego” Apostoła Chrystusa. Stąd jego ścisły związek z Maryją w tym przekazie. W czasie gdy bp Leander zabierał ofiarowaną mu figurę Matki Bożej przez papieża Grzegorza Wielkiego, pojawia się czwarta ważna postać w całej tej historii. Jest nią postać bp. Augustyna z Canterbury, który miał wielki talent malarski. Nie jest to ten św. Augustyn z Hippony, który  nawrócił się m.in. za przyczyną swej matki i bp. Ambrożego a był autorem m.in. znanego dzieła pt. „Wyznania”.
Na podstawie figury Matki Bożej podarowanej bp. Leandrowi, św. Augustyn namalował obraz, który od tego czasu widniał w papieskiej kaplicy. Umieszczony został tam aż do czasów papiestwa Urbana VIII i Mikołaja Sapiehy zw. Pobożnym.
Czwarty w kolejności właściciel Kodnia Książe Mikołaj Sapieha zwany Pobożnym, rozpoczął budowę świątyn. W trakcie jej  budowy zachorował. Mikołaj Sapieha miał wtedy 42 lata. Na wskutek wylewu krwi, doznał paraliżu. Budowa świątyni została przerwana z powodu choroby księcia. Po paru miesiącach, żona Anna namówiła księcia na pielgrzymkę do Rzymu. Książę, który w młodości studiował w Rzymie i dobrze Rzym zna chętnie się zgodził na wyjazd do Rzymu. Przygotowano wyprawę konną, bo tylko takie środki lokomocji wówczas były. Po dwóch miesiącach dojechali szczęśliwie do Rzymu, gdzie książę Sapieha został przyjęty przez Ojca św. Urbana VIII.W trakcie audiencji papież zaprosił księcia na Mszę św. do swojej prywatnej kaplicy, gdzie książę w ołtarzu tej kaplicy zobaczył właśnie ten obraz Matki Bożej, na który mamy szczęście aktualnie patrzeć tutaj w kodeńskiej świątyni. Jak tradycja nam przekazała w czasie Mszy św. odprawianej przez Ojca Świętego Urbana VIII, książę Sapieha doznał cudownego uzdrowienia Po paru miesiącach paraliżu podniósł się o własnych siłach. Dziękując Matce Bożej za cudowne uzdrowienie, postanowił sobie za wszelką cenę obraz Matki Bożej zabrać ze sobą do Kodnia. Jednak Ojciec Święty nie wyraził na to zgody i wówczas Mikołaj Sapieha zw. Pobożnym, wpada na niepobożny sposób. obraz MBK.jpgPrzekupuje zakrystiana papieskiego. Obiecuje mu 500 złotych dukatów a ten w nocy wykrada obraz z kaplicy papieskiej, wręcza go księciu, za co otrzymuje wynagrodzenie zgodnie z umową. Książę natychmiast w nocy ucieka z obrazem z Rzymu, spodziewając się pościgu. Rzeczywiście po zauważeniu kradzieży, pościg ruszył za księciem, ale temu udało się szczęśliwie uciec z obrazem Matki Bożej. Wówczas Ojciec św. Urban VIII, ukarał księcia, rzucając na niego klątwę kościelną (zakaz wstępu do świątyni, zakaz uczestniczenia we Mszy św. zakaz przystępowania do spowiedzi i Komunii św.). Książę bardzo boleśnie przeżył tę karę kościelną, ale nadal uciekał z obrazem do Kodnia. Na przyjęcie obrazu 8-tysięcznyy wówczas Kodeń został pięknie przygotowany (dekoracje, orkiestry, armaty). Obraz Matki Bożej został uroczyście wprowadzony do kaplicy zamkowej 15 września 1631 roku. Do kaplicy, gdyż kościół był w trakcie budowy.
Gdy książę dokończył budowy tej Bazyliki pięknie ją wyposażył. Wówczas obraz Matki Bożej przeniesiono do tej świątyni do głównego ołtarza. Książę jako wyklęty z Kościoła, nie mógł wejść do tej świątyni, więc prywatnie wchodził do pomieszczeń nad zakrystią i przez okienko spoglądał na obraz Matki Bożej i w ten sposób przez okienko się modlił. Trwało to trzy lata. Po trzech latach książę udał się na sejm, na którym rozgorzała dyskusja, gdy król Władysław IV chciał zawrzeć związek małżeński z protestantką, co według niektórych groziło Polsce zalewem protestantyzmu.

nawiedzenie.jpgW tej sprawie zabrał też głos książę Sapieha i z wielką mocą przekonywał króla, żeby tego nie czynił, grożąc przy tym zerwaniem sejmu. Król ustępuje – odstępuje od powziętego wcześniej zamiaru, ostatecznie żeniąc się z córką cesarza Austrii, Renatą Cecylią. Wówczas to Nuncjusz Papieski w Polsce – Visconti – obecny na sejmie postanowił pomóc księciu. Napisał list do Ojca św. Urbana VIII, prosząc go o darowanie kary i pozostawienie obrazu Matki Bożej w Kodniu. Urban VIII przychylił się do prośby, zdjął karę kościelną i obraz po wsze czasy darował Sapiehom i Kodniowi. Zażądał tylko, żeby Książę Sapieha w ramach pokuty odbył podróż do Rzymu. Książę podjął osobistą decyzję, po modlitwie przed obrazem Matki Bożej i pieszo powędrował z Kodnia do Rzymu /2300 km/.
W Rzymie został znów przyjęty przez Ojca św. Urbana VIII i tym razem obdarowany Relikwiami Świętych (kości świętych męczenników i wyznawców).Według kronik przywiózł ze sobą do Kodnia około 100 Relikwii Świętych, które umieścił w tej Bazylice. Z biegiem czasu część relikwii została rozkradziona, ale około 60 ocalało i są umieszczone w bocznym ołtarzu. Znajdują się one w specjalnych relikwiarzach za szybami on góry do dołu ołtarza, który przedstawia męczeństwo św. dk. Szczepana. Poginęły dokumentacje i dlatego w tej chwili nie wiemy jakiego Świętego relikwie tutaj zostały. Jedyną dokumentacja potwierdzającą autentyczność relikwii jest dokument dotyczący czaszki św. Feliksa. Św. Feliks był papieżem i męczennikiem.

Obraz Matki Bożej był koronowany koronami papieskimi w roku 1723. Była to trzecia koronacja obrazu na terenach dawnej Polski: pierwsza koronacja koronami papieskimi miała miejsce na Jasnej Górze – 1717, potem w Trokach k/Wilna – 1718 i  w Kodniu – 15 sierpnia 1723 r. Papieskie korony z 1723 są zabezpieczone. Na obrazie Matki Bożej umieszczono nowe korony, w roku jubileuszowym 2000-nym. Podlasie ufundowało Matce Bożej nowe korony, które poświęc1ł ks. bp senior Jan Mazur.
sw_Jozef.jpgPodczas rozbiorów Polski car ukarał Kodeń za to, że mieszkańcy Kodnia brali udział w Powstaniu Styczniowym  w 1864. Za to car pozbawił Kodeń praw miejskich oraz zlikwidował parafię rzymsko-katolicką. Z świątyni wszystko zostało usunięte, wywiezione i to nieraz bardzo daleko: główny ołtarz do Opinogóry na Mazowsze, pięć ołtarzy do Kadzidła na Kurpiach, duży obraz św. Anny z bocznej kaplicy do katedry w Łomży, oraz pozostałe ołtarze, obrazy do pobliskich parafii.
Sam cudowny obraz carscy żołnierze zapakowali do skrzyni i końmi przewieźli do Białej Podlaskiej i potem pociągiem do Częstochowy na Jasną Górę. Tam cudowny obraz Matki Bożej Kodeńskiej przebywał 52 lata w Kaplicy Serca Pana Jezusa w Bazylice Jasnogórskiej. Dzisiaj przy kaplicy Serca Pana Jezusa jest pamiątkowa tablica zaś w Wieczerniku ołtarz z dużym obrazem Matki Bożej Kodeńskiej na pamiątkę tego pobytu na Jasnej Górze.

Żołnierze carscy świątynię zamienili na cerkiew prawosławną i w tej świątyni ponad 30 lat modlili się prawosławni, zaś wierni kościoła rzymsko-katolickiego gromadzili się w Kaplicy św. Wawrzyńca na cmentarzu.
W 1905 roku prawosławni opuścili tę Świątynię i wówczas w Kodniu pojawił się ksiądz rzymsko-katolicki. Wysiadł na stacji Kodeń dzisiaj za Bugiem na Białorusi, przeszedł przez most na Bugu i szedł w kierunku świątyni. Na łące przy Kalwarii stoi pamiątkowy krzyż, bo w tym właśnie miejscu witano tego kapłana. Po śmierci kapłan ten spoczął niedaleko Bazyliki pod Krzyżem misyjnym koło Bazyliki.

W roku 1927  ks. bp Przeździecki, ordynariusz siedlecki sprowadził do Kodnia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Gdy pierwsi nasi ojcowie przybyli do Kodnia, zastali puste mury tej Bazyliki. Udało im się odzyskać ołtarz główny z Opinogóry. Ołtarz był odnowiony i przy¬-gotowany na przyjęcie Cudownego Obrazu Matki Bożej. Zaś cały dzisiejszy wystrój Bazyliki był robiony od nowa. Artysta profesor Marian Kiersnowski rzeźbił przez 16 lat dla tej Bazyliki: ambona, balaski, stalle, figura Serca Pana Jezusa, stacje Drogi Krzyżowej, cztery boczne ołtarze, organy. Wyrzeźbił też figurę Matki Bożej Kodeńskiej, którą umieszczono na jego grobie tutaj w Kodniu.
Cudowny obraz Matki Boże ks. bp Przeździecki zabrał z Jasnej Góry, przewiózł do Warszawy a tam obraz był odnowiony przez profesora Rutkowskiego, następnie przez dwa miesiące przebywał w archikatedrze warszawskiej. Gdy ksiądz biskup chciał zabrać obraz do Kodnia, mieszkańcy Warszawy chcieli, żeby obraz został w Warszawie i wówczas, żeby nie było wielkiego zamiesza¬nia, ksiądz biskup zdecydował o przewiezieniu obrazu na zamek królewski w Warszawie, gdzie ks. Prymas Hlond przed tym obrazem odebrał biret kardynalski. Następne ks. Bp Przeździecki po cichu w nocy przewiózł obraz do katedry siedleckiej. Tam obraz był ponad miesiąc czasu. Z Siedlec bardzo uroczyście obraz Matki Bożej był przewożony do Kodnia  (6 białych koni w specjalnym powozie). Tysiące ludzi szło z obrazem Matki Bożej od Siedlec do Kodnia. Na trasie cudowny obraz zatrzymał się w Zbuczynie, Międzyrzecu Podlaskim, Białej Podlaskiej, Horbowie i Terespolu.

3 września 1927 roku pod wieczór po 52-ch latach cudowny obraz Matki Bożej szczęśliwie wrócił do Kodnia. Przez całą noc obraz Matki Bożej przebywa na tzw. „Placencję”, gdzie dzisiaj jest park i gdzie na wzgórzu stoi kapliczka, wyjeżdżając z Kodnia w kierunku Terespola. W tym miejscu, gdzie jest kapliczka przez całą noc z 3/4 września 1927 przebywał cudowny obraz przed którym modliły się tysiące pielgrzymów. 4 września 1927 r. mszę św. przed cudownym obrazem odprawił ks. Kardynał Adam Sapieha z Krakowa, który pochodził z rodu Sapiehów kodeńskich. Po tej Mszy św. obraz Matki Bożej przeniesiono do Bazyliki i umieszczono w głównym ołtarzu. Króluje tu w Kodniu po dziś dzień – Matka Boża Podlasia, ta która sprawia jedność.
Obraz Matki Bożej Kodeńskiej w dużej rozdzielczości – pobierz

http://www.koden.com.pl/sanktuarium,s,1.html

Zobacz także:

Zapraszam do obejrzenia spaceru wirtualnego po Sanktuarium Maryjnym w Kodniu.

Pielgrzymka do Kodnia

Sanktuarium Maryjne w Kodniu

Odpust w Kodniu

Orkiestra z Kodnia

Ogród Zielny Matki Bożej w Kodniu

Kodeń

Kodeń 500 lat

Przeczytaj: 

BŁOGOSŁAWIONA WINA – ZOFIA KOSSAK

Posted in Matka Boża, Moja mała Ojczyzna, Religia | Otagowane: | 2 Comments »

Matka Boża Ostrobramska – Królową Świata i POLSKI

Posted by tadeo w dniu 12 Luty 2012

Zaraz po Neapolu, jezuici w Wilnie, przejęli inicjatywę rozgłaszania wszystkim, jak Maryja nas – Polaków wyróżniła pośród narodów tego świata, zwłaszcza przez ich współbrata Sługę Bożego o. Juliusza Mancinellego.

Obraz Matki Bożej Ostrobramskiej jest pierwszym „wcieleniem” objawień o. Mancinellego. 

Pani prof. Kałamajska-Saeed w swej pracy doktorskiej opublikowanej w Warszawie przez PWN w 1983 r. stwierdza, że artyści z Krakowa projektując obraz dla Wilna w 1620 r.  (niecałe dwa lata po śmierci Mancinellego), byli „zapatrzeni”wizerunek Maryi, w cysterskim wtedy opactwie BLEDZEW, uczynili go wierną kopią z odwrócona twarzą.


Według innych fachowców jak w oryginalnym Jej obrazie w GUADALUPE, w Meksyku.

Le cinque apparizioni della Vergine di Guadalupe Egidio Ridolfo s.j.

Come integrazione all’articolo di Maria di Lorenzo su Guadalupe (Juan Diego e il mistero di Guadalupe) ecco la „cronaca” delle apparizioni, quattro a Juan Diego (canonizzato da Giovanni Paolo II il 30 luglio 2002) e una allo zio Juan Bernardino.

Prima apparizione

Nel giorno di sabato 9 dicembre del 1531 Juan Diego, di buon mattino, andava dal suo villaggio verso Santiago Tlatelolco. Mentre passava per la collina del Tepeyac fu colpito da un armonioso canto di uccelli. Incuriosito sale verso la cima e lì vede una nube bianca risplendente circondata da un arcobaleno.

W Wilnie, w 1635 r., najwyższy ówczesny tamtejszy władca, Wielki Kanclerz, Książę, Albrecht Stanisław Radziwiłł, w powiązaniu także z jezuitami, i u nich, publikuje , niezwykły starodruk pt. „Dyskurs nabożny…”, powołując się na osobisty kontakt z Mancinellim, że od niego osobiście słyszał, jak Maryja wielokrotnie kazała mu się tytułować KRÓLOWĄ POLSKI.

Oryginał skopiowałem w Warszawie w 2005 r., w Bibliotece Uniwersyteckiej, w dziale starodruków, wcześniej, przede mną, nikt się tam nim się nie zainteresował. Według Estreichera z 1915 r., ten starodruk został drukiem wznowiony zaraz następnego roku, tj. 1636, w tym samym Wilnie, a trzeci raz wydrukowano go w Krakowie, w 1651 r. To świadczy, że jego treść wtedy wzbudzała wielkie zainteresowanie i potwierdza niezwykłą ówczesną więź Krakowa z Wilnem.


Najpierw, w 2004 r., to pierwsze wydanie wileńskie znalazłem w Poznaniu w Bibliotece Raczyńskich. I tamże go czytając, zdziwiło mnie, że nie ma nic z tego o czym mówiły inne współczesne publikacje. Jeszcze bardziej zaskoczył mnie brak zakończenia. Rok później w Warszawie odkryłem, że wyrwano około 70 ostatnich stron, i to akurat od tego co wyżej zamieściłem gdzie, autor powołuje się osobistą znajomość z Mancinellim, i że od niego osobiście słyszał jak Maryja kazała mu się nazywać KRÓLOWĄ POLSKI. Ówczesny dyrektor, tejże biblioteki, wyjaśnił mi, że to wyrwanie, zostało dokonane około sto lat temu – podczas zaborów.

Wotywny kościół Matki Boskiej Ostrobramskiej – KRÓLOWEJ POLSKI – dziękczynieniem Bogu za wyzwolenie Lwowa 1918 – 2-V-1938

Powstał, gdzie od wschodniej strony padł bolszewicki granat w r. 1920

Mozajkowy obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, wykonany został przez brata T. J. Pieczonkę z Krakowa. Kościół pomieścić może w swym wnętrzu do 2200 osób. Pod względem swej objętości należy do największych kościołów we Lwowie.
Wzniosła, przepiękna i uroczystość konsekracji odbyła się w dniu 2-go maja 1937, w przededniu rocznicy Konstytucji Majowej. Dokonał jej ówczesny metropolita Lwowski ks. abp Bolesław Twardowski.

Wśród głębokiego i uroczystego nastroju uklękli wszyscy zebrani, powtarzając słowa Roty, które dźwięcznym a donośnym głosem odczytał mjr Józef Klink. Padały powoli twarde, potężne słowa ślubowania: Wielka Boga-Człowieka Rodzico i Panno Najświętsza, Królowo Polski! My, Zarząd Miejski stołecznego miasta Lwowa, Związek Obrońców Lwowa z listopada 1918 roku, Mieszczaństwo lwowskie i Zjednoczenie Chrześcijańskich Związków Zawodowych, zawsze Synowi Twojemu, Tobie i Ojczyźnie naszej wierni — pod przewodnictwem naszego Arcypasterza padamy w świątyni Tobie poświęconej przed Twoimi łaskami słynącym Obrazem, wylewając uczucia serca naszego, pełni wdzięczności za pomoc Twą i opiekę w ciężkich zmaganiach naszych o przynależność naszego Miasta i kresów wschodnich do Rzeczypospolitej. Obieramy Ciebie, Królowę całej Polski… Ślubujemy, że w obronie Lwowa i całości Państwa Polskiego zawsze czuwać i walczyć będziemy, zaś wszystkie dziś przyjęte zobowiązania naszym następcom przekażemy.

Przed świątynią z tarasu przemówił do zebranych przed nią pułków gen. Tokarzewski, dowódca O. K., zaznaczając na wstępie „że przed chwilą w imieniu załogi Lwowa złożył jako wotum odznaki pułków lwowskich u stóp Królowej Korony Polskiej. Z zarania dziejów naszej państwowości głęboka cześć i serdeczne przywiązanie świetlistymi i najcenniejszymi promieniami łączyły wielkość Polski z nieziemskim symbolem i potęgą najmiłościwszej Matki świata”.
Od samego początku tym kościołem we Lwowie bezpośrednio zarządzali księża Salezjanie. Ówczesnym wtedy Prymasem naszej Ojczyzny był też ich współbrat, ks. abp August Hlond, ten sam, który zaraz po wojnie 19-III-1947 r. swym dekretem ogłosił Matkę Bożą Rokitniańską, Królową Polski i Ziem Odzyskanych, a 22-X-1948 r. został podstępnie zamordowany w sposób do dzisiaj niewyjaśniony i dalej to nikogo nie interesuje.

Także marszałek Józef Piłsudski nosił ryngraf Matki Bożej Ostrobramskiej na wszelkich uroczystościach, i to nie z pobożności, bo takim nigdy nie był, tylko wobec ludzi, aby pokazać, że czci i szanuje naszą KRÓLOWĄ POLSKI, o czym tamże symbolicznie mówi jedna z koron na Jej głowie, bo druga, przypomina, że jest KRÓLOWĄ ŚWIATA.

Aleksander Medyński napisał książkę pt. „Kościół Matki Boskiej Ostrobramskiej na Łyczakowie” i wydał ją u Salezjanów we Lwowie, w 1938 r.
Ks. Stanisław Maciątek TJ jest m. in. źródłem informacji o objawieniach z 1617 r. zawartych miesięczniku „Kółko Różańcowe”, redagowanym przez sługę Bożego ks. Ignacego Kłopotowskiego, nr 8 (1923), s. 10-12, i powtórzonym w następnym roku.

NMP Królowa Polski

Matka Boska Królowa Polski

Dn. 28-XI-2009 r. ks. Ksawery Wilczyński, Koszuty Małe 5, 62-400 Słupca, tel. 63 277 25 35 lub 507 015 885 koszutym@wp.pl

Przeczytaj także: 

Obraz Matki Bożej Ostrobramskiej

Posted in Matka Boża, Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, Religia | 3 Comments »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 470 obserwujących.