WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Łopienka – dzieje cerkwi i kultu cudownego obrazu Matki Bożej Łopieńskiej

Posted by tadeo w dniu 3 marca 2018


Zachowane źródła historyczne dostarczają nam cennych informacji o cerkwi, jej uposażeniu, dzwonnicy, kaplicy i kapliczkach przydrożnych, założeniu kalwaryjskim, cudownym źródełku, plebani, proboszczach tego miejsca, cmentarzu, organizacjach cerkiewnych, itp.

Znalezione obrazy dla zapytania Ikona Matki Boskiej Łopienka

 

 Matka Boska Łopieńska (fot. Archiwum ZKPK w Krośnie)

Z inwentarza cerkwi sporządzonego w 1756 r. wiemy, iż cerkiew piękna i ozdobna ze trzema wierzchami jeszcze nowa miała we wnętrzu „ołtarz wielki Najświętszej Panny Bolesnej” (…) Na boku lewym obraz Matki Najświętszej łaskami i cudami słynący, koronę srebrną na Matce Najświętszej i drugą na Panu Jezusie (…) Jej opis w inwentarzu mówi wyraźnie, iż „miała dwoje drzwi, jedne główne okute żelazem zamykane były na klucz, drugie z zakrystii zamykane od wewnątrz.”

Dzisiejsza murowana cerkiew nigdy nie miała zakrystii i od początku ma troje drzwi. A zatem cudowny obraz był już zapewne wcześniej w cerkwi drewnianej.

Łopienka ołtarz

Łopienka ołtarz Łopienka – prowizoryczny ołtarz z kopią cudownej ikony Matki Boskiej, 2003
foto: P. Szechyński

Akta kolejnej wizytacji z 1761 r. mówią, iż „cerkiew łopieńska Ś. Parascewy przez tamtejszych parafian z dawna ufundowana, teraz z dochodów od przychodzących ludzi restaurowana w Kollacyi Wm Pana Karsznickiego Podkomorzego Halickiego”.

Niektórzy badacze wysuwają hipotezę, iż obecna cerkiew murowana o typowej XIX w. bryle zaczerpniętej z wzorów austriackich mogła powstać w początku XIX w. (w latach 20 lub 30-tych) z inicjatywy miejscowego proboszcza ks. Andrzeja Ławrowskiego, proboszcza w Łopience w l. 1811 – 1857. Kapłan ten pochodził z bogatej rodziny, posiadał dobre wykształcenie, był dziekanem baligrodzkim i twórcą okazałej biblioteki dekanalnej.

Łopienka - wnętrze cerkwi

Łopienka – wnętrze cerkwi Łopienka – wnętrze cerkwi, 2003
foto: P. Szechyński

Mapa katastralna z 1852 r. potwierdza istnienie cerkwi łopieńskiej w jej obecnym zarysie. Przeprowadzone prace remontowe w ostatnich latach, podczas których odkryto, iż babiniec ma cieńsze ściany i lichsze mury, a pod nimi pochówki. Powstał więc później od nawy. Odkryto również w nawie cerkwi dwie krypty, w prezbiterium jedną, o pod absydą piwniczkę głębokości 2 m. Można zatem przyjąć okres powstania cerkwi murowanej na lata 20 – 30 – te XIX wieku.

Akta wizytacji dekanalnej w 26 IX 1906 r. dokonanej przez ks. Kipriana Ilnickiego Jasiennickiego mówią, iż „dwa ołtarze boczne, które groziły upadkiem rozebrano podczas remontu przed wizytacją tj. 1906 r.”

Łopienka - figura Chrystusa bieszczadzkiego

Łopienka – figura Chrystusa bieszczadzkiego Łopienka – figura Chrystusa bieszczadzkiego we wnetrzu cerkwi
foto: P. Szechyński

W 1926 r. E. Chwalewik w swojej pracy „Zbiory polskie” napisał, że „Cerkiew w Łopience posiada stare obrazy i kosztowności ze złota i srebra, złożone tu jako wota przez okoliczną szlachtę”.

W latach międzywojennych cerkiew w Łopience nie miała ikonostasu. Był w niej tylko ołtarz główny z cudownym obrazem Matki Bożej. Postać Matki Bożej ozdobiona była koroną ze srebra i srebrną sukienka.
Po dwóch stronach ołtarza stały ławki lokatorskie, a po lewej stronie prostokątna ambona zawieszona na belkach wystających ze ściany. W nawie przy ławkach dla wiernych stały chorągwie procesyjne. Sufit pomalowany w gwiazdki zdobiły dwa zwisające żyrandole (pajaki) duży i mały, a na ścianach cekwi znajdowały się dwa epitafia z czarnego marmuru poświęcone ks. Andrzejowi Ławrowskiemu (1786 – 1857) i jego żonie Antoninie z Nowosielskich (1793 – 1845).

Łopienka - kaplica grobowa

Łopienka – kaplica grobowa Łopienka – kaplica grobowa, 2003
foto: P. Szechyński

W latach trzydziestych majstrowie – Żydzi z Baligrodu – przykryli dach cerkwi blachą i założyli rynny. Przy pracach tych pomagali im mieszkańcy wsi i dzieci, aby było taniej. Budynek świątyni został solidnie zabezpieczony przed niszczeniem.

Do dziś jednak nie udało mi się ustalić kiedy i w jaki sposób cudowna ikona Matki Bożej z Dzieciątkiem przybyła do Łopienki. Z opracowań Jej dotyczących wiemy, iż otoczona kultem ikona była we wsi już w 1756 r. Kult ten rósł w wieku XVIII, XIX i XX, a zachowane relacje pamiętnikarskie, literackie i informacje źródłowe potwierdzają ogromną popularność odpustów w Łopience.

Zrekonstruowana dzwonnica

Zrekonstruowana dzwonnica Zrekonstruowana dzwonnica, 2008
foto: P. Szechyński

Przez ponad 200 lat przybywały na nie wielotysięczne tłumy pątników i pielgrzymów obu obrządków chrześcijańskich (łacińskiego i unickiego) odległych stron Polski, Węgier i Rusi, a w okresie zaborów z całej niemal Galicji i Węgier. Cudowny obraz Matki Bożej Łopieńskiej przyciągał wówczas Polaków z okolic Rzeszowa, Ślązaków od Andrychowa, Słowaków i Węgrów od Użgorodu i Sniny, a kramarzy Żydów aż z Krakowa i wielu innych miast Galicji, a później południowej Polski.

Łopienka była wówczas jednym z najważniejszych sanktuariów maryjnych w diecezji przemyskiej i wraz z Kalwarią Pacławską oraz Starą Wsią pod Brzozowem należała do najliczniej odwiedzanych miejsc odpustowych. Stanowiła też wtedy centrum kultu maryjnego na całe zachodnie Bieszczady.

Zrekonstruowana dzwonnica

Zrekonstruowana dzwonnica Zrekonstruowana dzwonnica, 2013
foto: P. Szechyński

Odpusty w Łopience odbywały się wówczas 3 razy w roku: wiosną 16 maja w święto Wniebowstąpienia Pana Jezusa, w porze letniej – 13 sierpnia w święto Wniebowzięcia NMP (liczni pielgrzymi mogli spać wówczas pod gołym niebem) i jesienią 21 września w święto Narodzenia Matki Bożej.

Pasjonujący dziś opis takiego odpustu zamieścił Zygmunt Kaczkowski w „Mężu Szalonym”.

Tłumy odpustowego ludu w Łopience mieściły się we wsi, która położona jest pomiędzy bardzo wysokimi górami i tylko jak wąska wstęga, z chat wieśniaczych spleciona, ciągnie się wzdłuż górskiego potoku. Lud tam zgromadzony nie miał się gdzie rozszerzyć i ugrupować, przedstawiał on widok bardzo malowniczy. Więc zaraz pod cerkwią murowaną, która starymi otoczona drzewy wraz z obszernym dziedzińcem i księżymi zabudowaniami, stoi na wyniosłym pagórku i stąd od południa, jakby umyślnie od ręki robionym tarasem otoczoną się być wydaje, przy wszystkich drogach i ścieżkach porozsiadały się baby przekupki z różnego rodzaju naczyniami, garnkami, rynkami, malowanymi łyżkami, sitkami, skopcami i innym podobnym towarem.

Dalej Żyd z solą, obsadziwszy się żółtymi solówkami, z których jedne już były próżne i bebechami napchane, a inne jeszcze białymi głowami dość bezczelnie świeciły, bo brzuchy już dawno miały przez szachrajstwo wybrane, wabił chłopów przechodnich, zachwalając im sprawiedliwość miary nad miarę i doskonałość warzonki.

Wnętrze cerkwi w Łopience

Wnętrze cerkwi w Łopience Wnętrze cerkwi w Łopience, 2017
foto: P. Szechyński

Dalej młody chłopak od Beskidu, smukły jak sosna i piękny jak statua marmurowa, w długich jasnych włosach, opadających na okrągłe, brunatną guńką osłonione ramiona, w małym, czarnym, okrągłym kapeluszu, w skórzanych, do lekkiej nogi przysznurowanych sandałach, stoi nad stosem drewnianych fujarek, na płachcie rozścielonej złozonych, i na jednej fujarce smutne przygrywając piosenki i w co rzewniejsze rozkwilajac się tony, wabi chłopów do kupna…
Góral gra nieprzerwanie, a echo, odbijając się dwukrotnie w dwóch przeciwległych lasach, powtarza każdej zwrotki ostatnie tony i dodając im z oddalenia pewnego uroku i powagi, pomaga do zachęcenia młodzieży.

Trochę dalej nad samym już potokiem porozlewały się różnego rodzaju szatry, namioty i budki, w których czerwoni na twarzy szynkarze i wymowni Żydzi sprzedają gorzałkę i piwo. Przy nich, jako nierozerwalny przyjaciel gorzałki, szewc, ów pijak koronny, rozłożył sklep z butami czarnymi i czerwonymi dla niewiast i dziewek. Dalej drugi gorzałczny towarzysz, tytuń, na węgierskiej zrodzony ziemi, przez bakuniarzy wniesiony, rozsypał na kilkunastu płachtach pokotem i ciemnobrunatnymi błyszczący liśćmi.

Cmentarz w Łopience

Cmentarz w Łopience Cmentarz w Łopience, jedyny zachowany częściowo nagrobek, 2017
foto: P. Szechyński

Niżej, po obydwu stronach potoku, gęsto kładkami przerzuconego, poustawiano budy drewniane, w których na stołach i deskach na poprzek poukładanych, żydowscy kupcy od Krakowa i Białej z bawełnianymi towarami, z dymkami, suknami i innym łokciowym towarem, Ślązacy z płótnami, obrusami i cętkowatymi, pstrymi tkaninami, Węgrzy z bławatkami, jedwabiami i olejkami, inni Żydzi z bakalią, z korzeniami i południowymi owocami, cukiernicy z cukrami, arakami i przyprawną gorzałką, złotnicy z kielichami cerkiewnymi, pierścionkami, oprawami do karabel, szpinkami, czapnicy i kuśnierze z rogatywkami, bobrowymi czapkami dla księży, a lisimi dla ekonomów, z odnowami do futer i całymi baranami, rozciągnęły się długim, podwójnym szeregiem, a mieszcząc pomiędzy siebie małe kramiki z nićmi, igłami, guzikami i innym błyszczącym rupieciem, ostatniego kresu wioski sięgają, nad którym, nad tymże samym potokiem, tylko w cokolwiek obszerniejszym miejscu, bieleje maleńki dwór Pod Lipami.

Siwy szlachcic zgarbiony, w popielatym kontuszu i białej rogatywce, sunie bokiem opierając się na trzcinie o gałce złoconej, a tuż przy nim, ale w tył o pół kroku, pleban ritus graeci i mówi coś do szlachcica z uszanowaniem, bo za nimi pachołek garbi się pod lamami i jedwabiami, które szlachcic zakupił na ornaty do zakrystii cerkiewnej jako votum, które uczynił w czasie swej niedawnej choroby.

Na pniu powalonym i jednym końcem walającym się w bystrym potoku, w lisiej czapce, choć w lecie i w szaraczkowym kubraku siedzi leśniczy, a pobereźnik stoi przy nim i trzyma pęk lisich i zajęczych skórek, które dwaj Żydkowie, stojący przy nim oglądając przyganiają im to włos krótki, to barwę niepiękną, to plisze, jednak godzą, kupują i rachując pieniądze na dłoń myśliwego, rzetelnie płacą.

Cerkiew Łopienka

Cerkiew Łopienka Łopienka, cerkiew
foto: P. Szechyński

Dalej Cygan z niedźwiedziem, na łańcuchu trzymanym i na dwóch łapach idącym, posuwa się pomału, przygrywając piskliwym głosem na popękanej fujarce, do której to muzyki opalona i w brudne płachty owinięta Cyganka, w takt wybija na małym bębenku. Hurma dzieci pyzatych biegnie za niedźwiedziem, niecierpliwiąc się na tę chwilę, kiedy zacznie tańcować. Mołodycie suną za Cyganką z nieśmiałością i z dala, bo ona w interaktach komedii przecudne rzeczy powiada, zgadując zarówno przeszłość rumieniącą twarze młodych, jak i przyszłość podnoszącą ich serca jakąś słodką nadzieją.

Dalej jeszcze za nimi stoi dzierżawczyni dwóch wiosek z dwiema rumianymi córkami, a podczas kiedy córeczki zagapiają się za niedźwiedziem, mamunia im perswaduje, że nie przystoi córkom szlacheckim oglądać się za tak pospolitą komedią, wyprawianą przez dzikie bestie i Cygany.

Łopienka - cerkiew

Łopienka – cerkiew Łopienka – wnętrze cerkwi, rok 2010
foto: P. Szechyński

Pomiędzy to wszystko snuje się lud różnych ubiorów i różnego rodzaju; snują się także jeszcze olejkarze węgierscy z drewnianymi pudłami na pasach skórzanych zawieszonymi na sobie, a napełnionymi różnej wielkości flaszeczkami; snują się szarlatani dziwacznie poubierani i kazawszy swoim chłopcom ciągnąć za sobą wózek napakowany z czubem, z którego to pakunku wyglądają różnego rodzaju słoje, słoiki i jaszczyki, wywołują w głos dobroć i skuteczność swoich driakwi i spirytusów na różne choroby i dolegliwości.

Snują się także pielgrzymi, z miejsc dalekich powracający pustelnicy z eremów swoich na miejsce odpustu, przybyli dziadowie i żebracy różnego wieku, którzy to idąc o kulach, to czołgając się po ziemi, to przysiadając na wynioślejszych miejscach, pokazują przechodzącym swoje członki opuchnięte i skaleczone wrzaskliwym jękiem stają się zwrócić na siebie ich uwagę.

A kiedy po górach po obu stronach wioski widać jakby rozsiane kupki spoczywających pod namiotami lub pod drzewami, a wąskimi drożynami i ścieżkami z gór się spuszczającymi wysuwają się jeszcze całe wstęgi nowo przybywających podróżnych – to nad doliną wznosi się gwar tak mocny i tak pomieszany, że słuchającemu go z daleka musi przyjść na myśl dawna opowieść o pomieszaniu języków w Babelu.

Na dziedzińcu cerkiewnym znowu inne zajęły mnie rzeczy. A to najpierw ów wielki tłum ludzi, jednych wchodzących na nabożeństwo, a drugich już wychodzących, dalej innych pełzających na kolanach naokoło kościoła, innych leżących krzyżem na środku drogi i proszących jęczącym głosem, aby po nich deptano.

Pod starymi drzewami, otaczającymi dom Boży, o kilka kroków jeden od drugiego, siedzieli księża spowiednicy i mając każdy przed sobą stoliczek drewniany, na który odchodzący od spowiedzi po groszu rzucali, w jednej ręce trzymając stułę i zasłaniając nią usta spowiadających się, drugą ręką naciskających się odganiali.

W końcu dziedzińca cokolwiek większy tłum ludzi cisnął się mocniej i stanął kołem. W tym kole leżał człowiek na ziemi i jęcząc przeraźliwie wił się na różne sposoby. Nad nim stał kapłan świecki czy zakonnik jakiś z kropidłem, kropił co chwila leżącego na ziemi i wymawiał przy tym jakieś niezrozumiałe słowa. Im więcej ksiądz kropił, tym głośniej i niezrozumialej krzyczał i tym boleśniej wił się ów leżący na ziemi, a gdy mnie to zadziwiło i zapytałem: co to było? odpowiedział mnie ojciec: że leżący na ziemi jest to człowiek opętany przez diabła, a kropiący ksiądz egzorcysta.

Łopienka - cerkiew

Łopienka – cerkiew Łopienka – wnętrze cerkwi, rok 2010
foto: P. Szechyński

Przed drzwiami cerkwi po obydwóch stronach stały dwa wielkie stoły, za którymi siedzieli dwaj wikariusze i z pomocą diaków czy innych sługusów odbierali od naciskających się do nich pobożnych różne na mszę świętą ofiary. Lud cisnął się do nich z taką gwałtownością, że aż się wywracali niektórzy i suknie darli na sobie, a który się docisnął rzucał prędko co miał, czy kilka groszy, czy kawał płótna, czy chleba kilka bochenków, czy masła osełkę, co służalec odbierał, księdzu zaś powiadał swoje nazwisko i intencję, co znowu ksiądz do rejestru zaciągał.

Lubo to jeszcze wtenczas było blisko trzy godzin do południa, za każdym stołem wielkie już kupy leżały tych ofiar, a spore skrzynki niemal już napełnione były pieniędzmi; do czego i my atrybucja przystąpiliśmy także do jednego z tych stołów i ofiarowaliśmy każdy z nas po dukacie na mszę święta, powiadając: Za pomordowane dusze na Ukrainie.

Łopienka - cerkiew

Łopienka – cerkiew Łopienka – wnętrze cerkwi, rok 2012
foto: P. Szechyński

Tego pobożnego aktu dopełniwszy, szliśmy do cerkwi. Ale ścisk wchodzących i wychodzących był tak gęsty, a drzwi wchodowe tak wąskie, że ani podobieństwa nie było się choć do drzwi docisnąć. .. Odstąpiliśmy od kościoła, a ojciec rzecze do mnie: Nie masz sposobu. Jest to jedno miejsce, gdzie tałatajstwo równym jest urodzonym, jakoż trzeba mu przyznać, że umie tej równości używać. Zmówny pacierz choć na dziedzińcu… I tak się stało. Przed obrazem Matki Najświętszej, wystawionym pod drzewem na dziedzińcu, uklęknąwszy, odmówiliśmy pacierz, a ofiarowawszy serca nasze za ową krew niewinnie wylaną przez hajdamaków, szliśmy do dworu w gościnę.

W czasie odpustów pielgrzymi korzystali z wody leczniczej cudownego źródła położonego między cerkwią a nowym cmentarzem. Woda z niego pomagała na choroby oczu. Nad źródełkiem stała murowana kapliczka z wnęką, w której umieszczony był obrazek Matki Bożej. Podczas odpustów odprawiano również nabożeństwo przy źródełku. Drugie takie źródło zwane cudownym znajdowało się przy drodze na przełęcz Hyrcza (dziś rosną tam sosny), a woda z niego pomagać miała również na oparzenia.

Łopienka - cerkiew

Łopienka – cerkiew Łopienka – wnętrze cerkwi, rok 2012
foto: P. Szechyński

Tradycja odpustów w Łopience utrzymała się nawet jeszcze a latach okupacji. Po 1941 r. przy drodze prowadzącej do cerkwi w stronę przełęczy Hyrcza ustawiono 13 krzyży drewnianych, które tworzyły małą kalwarię. Ostatni z nich stał przy granicy z Tyskową. W czasie odpustów, trzy razy do roku, odprawiano tu drogę krzyżową. Ostatni odpust w Łopience odbył się w 1943 r. W 1944 r. przechodził już tędy front i nie było takiej możliwości.

Po II wojnie światowej, deportacjach i tzw. zawirowaniach historii I odpust w Łopience I mógł się odbyć dopiero w 2000 r. w wolnej już Polsce. Było to wydarzenie bez precedensu i odbiło się dużym echem w wielu środowiskach inteligenckich. Proboszczem w Cisnej został ks. Piotr Bartnik, człowiek bardzo mocno związany emocjonalnie z Bieszczadami i ich bolesną niekiedy przeszłością, mający wielki dar jednoczenia ludzi dla dzieł Bożych.

Duży wysiłek w przywrócenie tradycji wniosło wiele osób, m.in. Pan Zbigniew Kaszuba umiejący pozyskać ludzi dobrej woli do bezinteresownych prac w celu zachowaniem dziedzictwa kulturowego Łopienki i jej otoczenia, czy Pani Denisiuk z Cisnej, artysta malarz ofiarująca cerkwi w Łopience znakomitą kopię cudownej ikony Matki Bożej.

Łopienka - cerkiew zimą

Łopienka – cerkiew zimą Łopienka – cerkiew zimą, rok 2012
foto: P. Szechyński

III odpust w 2002r. zgromadził dużą liczbę katolików z całej okolicy, turystów, przewodników turystycznych, ratowników GOPR, a TV Kraków relacjonowała jego przebieg. Mszę Świętą celebrowali wspólnie kapłani obrządku łacińskiego ks. Władysław Dubiel, wikariusz z Wołkowyi, ks. Piotr Bartnik, proboszcz z Górzanki, ks, Stanisław Szczepański, emerytowany proboszcz z Wołkowyi oraz duchowni obrządku bizantyjsko-ukraińskiego: ks. Arcybiskup Jan Martyniuk z 2 duchownymi: ks. Andrzejem Żurawiem, proboszczem z Komańczy i ks. Mironem Michaliszynem rodem z Kulasznego. Homilię wygłosił ks. Arcybiskup Jan Martyniak apelując o miłość wzajemną i dobroć. Było to piękne spotkanie ekumeniczne jednoczące wszystkich obecnych na modlitwie wspólnie zanoszonej do Stwórcy.

IV odpust w Łopience odbył się 5 X 2003 r. Mszę Świętą odpustową celebrował ks. Stanisław Szczepański, w latach 1970 – 2002 proboszcz w Wołkowyi, obchodzący jubileusz 50-lecia kapłaństwa z ks. Piotrem Bartnikiem, proboszczem parafii Górzanka, który na odpust przybył pieszo przez góry wraz z grupą pielgrzymów. Sakramentu pojednania udzielał ks. Eugeniusz Suszek, misjonarz z USA. W czasie trwania Eucharystii dotarł spóźniony ks. Miron Michaliszyn, kapłan obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, który po mszy świętej poprosił o głos i w swoim głośnym wystąpieniu poddał krytyce niektórych kapłanów obrządku łacińskiego wywołując niesmaczną atmosferę i oburzenie starszych ludzi, którzy zaczęli wychodzić ze świątyni ze słowami „szowinista”. Klimat pojednania polsko-ukraińskiego stworzony przed rokiem w homilii i wspólnej modlitwie przez Ks. Arcybiskupa Jana Martyniaka został zakłócony.

16 IX 2004r. cerkiew w Łopience w ramach wizytacji kanonicznej parafii Górzanka odwiedził ks. Arcybiskup Józef Michalik, ordynariusz archidiecezji przemyskiej i Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w towarzystwie dziekana dekanatu solińskiego ks. Wojciecha Szlachty, sekretarza osobistego ks. Witolda Ostafińskiego oraz proboszcza Parafii Rz. Kat. w Górzance ks. Piotra Bartnika.

V Odpust w Łopience w pierwszą niedzielę 3 X 2004 r. ściągnął tradycyjnie ludzi gór, przewodników turystycznych, ratowników GOPR, leśników, licznych gości wypoczywających w Bieszczadach i mieszkańców regionu. Mszy Św. przewodniczył O. Stanisław Glista, OFM Conv. gwardian klasztoru OO Franciszkanów w Sanoku. Koncelebransami byli: Eugeniusz Suszek, misjonarz z USA i ks. Mirosław Michaliszyn z Krakowa. Sakramentu pojednania udzielali: ks. Ks. Piotr Bartnik – proboszcz Parafii Rz. Kat. w Górzance przybyły pieszo z pielgrzymką z Górzanki przez Radziejową i ks. prałat Stanisław Szczepański, emerytowany proboszcz i dziekan z Wołkowyi, mieszkający w Rajskiem. Po Mszy Św. koncertowali „Trapiści” z Podkowy Leśnej. Uroczystość filmowały stacje lokalnej telewizji.

VI Odpust w Łopience w 2 X 2005 r. miał już nieco inny charakter. Kustosz tego uroczego miejsca ks. Piotr Bartnik wprowadził w miejsce dawnych koncertów tym razem wymiar duchowy. Mszę Świętą z modlitwą o uzdrowienie celebrował Ks. Marek Wasąg – archidiecezjalny duszpasterz akademicki z Jarosławia w asyście ks. Piotra Bartnika i ks. Witolda Pobiedzińskiego OFM wikariusza z Sanoka, a także wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym z Pruchnika. Sakramentu pojednania udzielał ks. Stanisław Szczepański z Rajskiego. Podczas modlitwy o uzdrowienie prowadzonej przez Ks. Marka Wasąga bezpośrednio po Mszy Świętej przed wystawionym Najświętszym Sakramentem Wszechmogący Bóg objawił swoją chwałę obdarzając wiele osób łaską uzdrowienia i uwolnienia. Na wielu osobach po raz pierwszy uczestniczących w takiej uroczystości używanie charyzmatów Ducha Świętego i doświadczenie Bożej Miłości wywarło duże wrażenie umacniając ich wiarę. Uroczystość filmowała TV Rzeszów.

Świątynię przygotowywali do odpustów i pomagali w liturgii: harcerze ze Szczepu ZHP „Kresy” z Przeworska z drużynową mgr Agnieszką Bernacką, Józefa Gwardzińska z Buka i kościelny Eugeniusz Suchan z Cisnej.

Cerkiew w Łopience, lato 2017

Cerkiew w Łopience, lato 2017 Cerkiew w Łopience, lato 2017

cerkiew w Łopience
foto: P. Szechyńskicerkiew w Łopience Cerkiew w Łopience, jesień 2013

cerkiew w Łopience
foto: P. Szechyńskicerkiew w Łopience Cerkiew w Łopience, jesień 2013
foto: P. Szechyński

Poeta Jan Szelc z Sanoka wzruszony do głębi napisał nowy wiersz o Łopience:

Co roku w Łopience

Co roku słońce
przez okna cerkwi
rozjaśnia ukłonem
twarz Madonny

która ikoną
łączy dwa krzyże

Co roku jesień
z pielgrzymką do Niej
spłaca złotem długi
i choć dzwonnica
jeszcze milczy

serce Matki
bije

Lud pomny
Jej cudów
z celebrą kapłanów
przynosi prośby
a Chrystus Bieszczadzki
orzechy laskowe
w torbie podróżnej
od Korbani

On dźwigał grzechy
obu narodów
w cierniach tarniny

i nam Odpust
w Maryi

Łopienka, 02.10.2005r.

Ks. Piotr Bartnik, proboszcz bieszczadzkich parafii w Dwerniku, w Cisnej, a od 3 lat w Górzance z uwagi na swój autentyzm w kapłaństwie, znakomitą znajomość bolesnej historii tych stron i umiejętność łączenia wyznawców obu obrządków chrześcijańskich wpisuje swoją służbą duszpasterską nową tradycję kulturową w tym miejscu. Dzięki jego postawie i serdeczności w każdą wakacyjną niedzielę turyści odwiedzający nasz region mogą spotkać się z Chrystusem w Eucharystii w cerkwi łopieńskiej ofiarując swoją modlitwę dawnym mieszkańcom tej górskiej doliny i osobom zaangażowanym w jej ponowne ożywienie.

Bożej Opatrzności dającej inspiracją twórczą wielu entuzjastom tej górskiej krainy i Łopienki zawdzięczamy to miejsce i klimat Cieszymy się widząc na własne oczy znaki i cuda Boga Wszechmogącego, który posługując się ludźmi – jednoczy nas w różnorodności kulturowej i religijnej na wspólnej modlitwie i radosnym obcowaniu z sobą.

Po tym nas rozpoznawać będą inni, że jesteśmy chrześcijanami, uczniami Jezusa, jeśli się będziemy wzajemnie miłowali. Miłość jest największym charyzmatem i daje nam wstęp do nieba. Nagrodą za miłość jest zbawienie. Nasze życie nie kończy się tu na ziemi. Dusza ludzka jest nieśmiertelna. Jezus Chrystus nie zostawił nas sierotami. Dał nam Ducha Świętego, abyśmy mogli wytrwać w miłości. Bóg jest miłością. Drogi bracie, droga siostro! Jeśli chcesz żyć wiecznie – miłuj bliźniego. W tym życiu liczy się tylko miłość. Przypomina nam o tym św. Augustyn i Ewangelia Jezusa Chrystusa.

Stanisław Orłowski

Literatura:

1. Bieszczady. Słownik historyczno-krajoznawczy. Cz. 2 Gmina Cisna pod red. Stanisława Krycińskiego. Towarzystwo Karpackie, Warszawa 1996 s. 234 – 271.
1. Jerzy Kitowski (prof. dr hab.), Przemiany struktur społeczno-gospodarczych obszarów przygranicznych, Przewodnik wycieczkowy, Rzeszów 1995 s. 80 – 84.
2. Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, Warszawa 1880 – 1885.
3. J. Bigo, Najnowszy skorowidz wszystkich miejscowości z przysiółkami w Królestwie Galicji, Wielkiem Księstwie Krakowskiem i Księstwie Bukowiskiem z uwzględnieniem wszelkich dotąd zaszłych zmian terytorialnych kraju, Lwów 1904 i 1914.
4. Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej, t. 13: woj. lwowskie, Warszawa 1924.
5. Zygmunt Kaczkowski, „Mąż szalony”, Wybór pism Zygmunta Kaczkowskiego, t. 1, Warszawa 1900, nakładem Gebethnera i Wolfa, s. 10 – 22.
6. Adam Fastnacht, Słownik historyczno-geograficzny ziemi sanockiej w średniowieczu, cz. 2 (J – N), Brzozów – Wzdów – Rzeszów 1998 s. 129.
7. Tenże, Osadnictwo Ziemi Sanockiej w latach 1340 – 1650, Wrocław 1962.
8. Józef Półćwiartek, Zniszczenia ostatniego najazdu tatarskiego tatarskiego 1672r. na obszarze ziemi sanockiej, Rocznik Historyczno-Archiwalny 1994, T. VII – VIII s. 17 – 42.
9. Eugeniusz Misiło, Akcja „Wisła”. Dokumenty. Archiwum Ukraińskie, Warszawa 1993.
10. Łopienka. Ocalić historię i współtworzyć nową.
11. Starostwo Powiatowe Leskie. WAP w Rzeszowie, Oddział w Sanoku, Wysiedlanie cudzoziemców 1945 – 1947. Zespół 64, sygn. 80, 96, 97, 99, 100.
12. Tamże, Akta Gminy Cisna 1944 – 1954, sygn. 32
13. Relacje Pana Kazimierza Budzińskiego, urodzonego w 1921 r. w Tyskowej (lat 82), wywodzącego się ze szlachty zagrodowej, zamieszkałego w Stężnicy nr 82. Jako Polak nie był objęty wysiedleniem.
14. Relacje małżeństwa Katarzyny Babicz (1925 r.) i Michała Babicza (1925 r.) lat 78, pochodzących z Łopienki, a zamieszkałych w Cisnej już od 1940 r., gdzie mieszkają do dziś w długiej łemkowskiej chacie przy wjeździe do wsi od strony Leska.
15. Relacje ks. Piotra Bartnika, proboszcza Parafii Rzymskokatolickiej w Górzance opiekującego się cerkwią w Łopience.

Remont cerkwi w Łopience
Ratowaniem ocalałej cerkwi pierwotnie zajął się Olgierd Łotoczko (historyk sztuki, konserwator zabytków powiatu bieszczadzkiego w latach 60. XX w.), który w 1972 r. oczyścił i wzmocnił mury świątyni pokrywając je betonową opaską. Nieco wcześniej przygotował kontrowersyjny projekt budowy wioski skansenowskiej, który zakładał m.in. przeniesienie do Łopienki trzech cerkwi, kilku chałup, kuźni i spichlerza. Projekt, mimo że nagrodzony przez Ministerstwo Kultury i Sztuki, nie został dopuszczony do realizacji w wyniku sprzeciwu lokalnych władz. Kilka lat później, w roku 1976, O. Łotoczko zginął tragicznie w górach Afganistanu.

Od 1983 r. ratowaniem zabytku zajął się społecznie Zbigniew Kaszuba i zgromadzeni wokół niego wolontariusze. Najpierw wykonano zabezpieczenie i rekonstrukcję murów, w 1992 r. odtworzono więźbę dachową z zachowaniem dawnego wyglądu, rok później cerkiew pokryto blachą, a w latach 1994-1995 umieszczono drzwi i okna oraz wylano betonową posadzkę i wykonano strop. Kolejne lata to m.in. remont kaplicy grobowej oraz rekonstrukcja drewnianej dzwonnicy (Kryciński, 2007). Od 1997 r. opieki nad cerkwią podjęło się Towarzystwo Karpackie. W kolejnych latach kilkakrotnie organizowano akcje sprzedaży cegiełek – ze zgromadzonych środków udało się sfinansować część prac przy tynkowaniu budowli, rekonstrukcji dzwonnicy i położeniu kamiennej posadzki (zniszczona wkrótce po ułożeniu przez zamalowanie jej nieznaną substancją).

Od roku 2012 cerkiew wraz z działką znalazła się w posiadaniu Towarzystwa Karpackiego na zasadzie umowy użyczenia nieruchomości.

Obecnie w Łopience znajduje się znakowana ścieżka spacerowa wokół dawnej wsi. Oznakowane jest również dojście do cmentarza, który znajduje się ok. 200 m od cerkwi, na prawo od widocznej figury MB umieszczonej na drzewie. Na cmentarzu zachował się jeden przewrócony nagrobek, na nim leży kamienny krzyż. Drugi z nagrobków został niedawno roztrzaskany przez spadające drzewo. Liczne ślady mogił ziemnych.

P. Szechyński

Zobacz także:

Legenda o cudownym obrazie Matki Bożej Łopieńskiej

Łopienka – dzieje wsi na przestrzeni wieków

Chrystus Bieszczadzki w Łopience

Łopienka przełomu lat 70 i 80

VI odpust w Łopience; 01.10.2006

VII odpust w Łopience; 07.10.2007

VII odpust w Łopience; 07.10.2007; relacja 2

cerkiew w Łopience

cerkiew w Łopience Cerkiew w Łopience, jesień 2014
foto: P. Szechyński

http://www.twojebieszczady.net/sor/lopinka2.php

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: