WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for Kwiecień 2017

Egzorcysta – Próbowałem ratować swoje małżeństwo u psychologa, a tymczasem …

Posted by tadeo w dniu 27 kwietnia 2017

Październik 2015 r. miał być wyjątkowym miesiącem dla mojej małżonki i dla mnie. Dokładnie 3 lata temu powiedzieliśmy sobie sakramentalne „Tak”. Dziś stoimy naprzeciw siebie w gmachu budynku, gdzie „władzę” sprawuje ślepa Temida.
Oboje walczymy o sprawiedliwość, przy czym dla każdego z nas słowo to ma zupełnie inne znaczenie. Z jednej strony pojawia się ucieczka, porzucenie, zapomnienie, nowe „lepsze” życie, z drugiej: nadzieja, miłość, wierność…

APC - 2017.04.27 19.49 - 001.3d

https://gloria.tv/video/dWBUWzRzhEqS38iMwG8Qg8YMv

Reklamy

Posted in Małżeństwo i rodzina | Leave a Comment »

Ks. Piotr Pawlukiewicz

Posted by tadeo w dniu 27 kwietnia 2017

https://stacja7.pl/kategoria/ks-piotr-pawlukiewicz/

Posted in Ks. Piotr Pawlukiewicz | Leave a Comment »

Zofia Kossak-Szczucka: Antysemitka, która ratowała Żydów

Posted by tadeo w dniu 27 kwietnia 2017

Zofia Kossak-Szczucka podczas wojny uratowała setki Żydów, a po jej zakończeniu nie chciała przyjąć ze strony komunistycznych władz uznania za swe literackie osiągnięcia. „Jestem pisarką katolicką” – mówiła o sobie z dumą.

Świat patrzy na tę zbrodnię, straszliwszą niż wszystko, co widziały dzieje, i – milczy” – pisała Zofia Kossak-Szczucka w apelu do społeczeństw Zachodu, podczas zagłady Żydów z warszawskiego getta w sierpniu 1942 roku. „Rzeź milionów bezbronnych ludzi dokonywa się wśród powszechnego złowrogiego milczenia… Tego milczenia dłużej tolerować nie można… Kto milczy w obliczu mordu – staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia – przyzwala”.

Powieściopisarka, której książki tłumaczono na wiele języków, nie chciała milczeć. Nie potrafiła w czasie wojny zajmować się tylko twórczością czy przetrwaniem własnym i swoich najbliższych. Stanęła na czele Frontu Odrodzenia Polski, tajnej organizacji katolickiej. Wkrótce zainicjowała powołanie organizacji, której celem było ratowanie i pomoc Żydom (Żegota), w której z narażeniem życia działała. Została uwięziona w Auschwitz. Siedziała na Pawiaku z wyrokiem śmierci. Po uwolnieniu walczyła w powstaniu warszawskim. Kiedy w 1957 wróciła z emigracji w Anglii do Polski, także nie była w stanie milczeć, choć intensywnie ją do tego namawiano. Kossak-Szczucka zachowywała się jednak tak, jakby nie wiedziała o co chodzi. Jakby nie znała reguł tej gry.

Towarzysze potrzebują artystów

Komunistyczne władze starały się skłonić pisarkę do tworzenia wedle narzucanych przez nie reguł. Robiono wiele, by znana ze swej religijności i bezkompromisowości pisarka przestała zawracać sobie głowę rolą sumienia katolickiego narodu. By uznała, że jej miejsce jest wśród tłumu literatów klaszczących na plenach, siedzących w pierwszych rzędach podczas akademii. Jeżeli nawet nie gorliwie wychwalających partię – jak przyszli nobliści Czesław Miłosz i Wisława Szymborska – a później z komunizmem polemizujących (jak Miłosz w „Zniewolonym umyśle”), to przynajmniej „walczących z polskim klerykalizmem”. W tej dziedzinie zasługi położyła Wisława Szymborska. „Pierwsza dama polskiej poezji” była w lutym 1953 roku sygnatariuszką (wraz m.in. ze Sławomirem Mrożkiem i Janem Błońskim) manifestu kilkudziesięciu krakowskich twórców, którego celem było zachęcenie komunistycznych władz do przyspieszenia wykonania wyroku śmierci na uwięzionych księżach kurii krakowskiej, oskarżonych o „szpiegostwo i dywersję za amerykańskie pieniądze”. Zofia Kossak-Szczucka, wywodząca się z ziemiańsko-malarskiej rodziny Kossaków, nie była w stanie zaangażować się w tego typu manifestację poddaństwa. „Wiadomo, że honor kosztuje, ale skoro się go ma, trzeba płacić”, pisała w liście do przyjaciół w roku 1963, wkrótce po awanturze, którą urządziła, gdy w prasowym sprawozdaniu jednego z posiedzeń literatów w Warszawie przypisano jej kłamliwie nie tylko obecność na nim, ale i udzielenie poparcia partii. W roku następnym podpisała protest przeciw cenzurze („List 34″ z 1964 roku).

Komuniści cały czas prowadzili wobec niej subtelną grę. Zmuszono ją do emigracji w 1945 roku, dając do wyboru: więzienie albo wyjazd. Zdecydowała się na ciężką pracę fizyczną na angielskiej farmie. Zrobiła to dla męża, Tadeusza Szatkowskiego. Ten przedwojenny oficer Wojska Polskiego po wyjściu z oflagu cierpiał na depresję. Małżonkowie z dwójką dzieci żyli na marginesie rozpolitykowanych kręgów emigracji, dzierżawiąc małe gospodarstwo i hodując owce w Kornwalii. Ktoś obdarzony talentem tej miary byłby jednak dla partii na wagę złota, jego spolegliwość byłaby uwiarygodnieniem – zawyrokowano po śmierci Stalina. Decyzja Jakuba Bermana o wypędzeniu pisarki z Polski została więc cofnięta.

Na Zachodzie jej powieści trafiały na listy bestsellerów. „Bez oręża” znalazło się na czele Book of the Month w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy w Polsce wszystkie jej utwory objęte były cenzurą, wycofywano je z bibliotek i czytelni. Entuzjazm Polaków towarzyszący jej powrotowi do kraju był ogromny. „Przyjechała Pani w samą porę. Witają Panią ludzie, wita ziemia, wiosna w powietrzu, skowronki już przyleciały. A tu trzeba zakasać rękawy, budować na każdym kroku, taki chaos w głowach, w życiu…” – pisał w liście czytelnik Kossak-Szczuckiej z Krakowa. Listów powitalnych otrzymywała setki. A ona sama odczuwała ulgę i radość z powrotu „Zawsze byliśmy tutaj niczym Twardowski na Księżycu”, pisała w jednym z listów wysłanych jeszcze z Anglii. „Rozczarowanie nam nie grozi. Dobry czy zły – mój kraj. Bardzo dręczyła mnie świadomość, że nasze bytowanie na Trossell nie jest w niczym służbą Polsce. Teraz będziemy służyć”. „Wiadomościom” londyńskim ucinała krótko przestrogi dawane w rozmowie redakcyjnej: „Wszystko jest dobre, co jest Polską”.

Nie mogę przyjąć tej nagrody

Pisarka osiadła w podbeskidzkich Górkach Wielkich, gdzie mieszkała z rodziną przed wojną. Pochłonęły ją przyziemne sprawy. Z dworu Kossaków została tylko ruina, spalono go w 1945 roku. „Drzewa porosły jak wieże”, pisała w jednym z listów, krótko po przyjeździe. „Chciałam ucałować próg, ale gąszcz tarniny zarósł wejście”. Małżonkowie Zofia i Zygmunt zamieszkali w „domku ogrodnika” dawnego rodzinnego majątku i co rok musieli dopominać się u władz o skromny przydział węgla, który pozwalałby przetrwać zimę.

Kossak-Szczucka usiłowała walczyć z cenzurą, która ingerowała nawet w jej opowiadania dla dzieci. Nie zgodziła się na cięcia w tomie „Topsy i Lupus”. W korespondencji do przyjaciół o pierwszych wrażeniach z Polski pisała: „jesteśmy ciągle jeszcze jak pijani, przy tym zagubieni w wirze powitań. Pomyśl: dwoje starych dzikusów, którzy miesiącami nikogo nie widywali, nagle przeniesionych w kulturalne warunki i okadzanych. Można zwariować”. Nie zwariowała.

Nie przyjęła Nagrody Państwowej I stopnia przyznanej w czerwcu 1966 roku przez władzę ludową „za wybitne osiągnięcia w dziedzinie powieści historycznej”. Nagroda była nie tylko honorowym wyróżnieniem, ale wiązała się również z niemałą premią pieniężną, która pozwoliłaby bez trudu odbudować rodzinny dworek. Poza tym fakt jej przyznania czynił z niej z miejsca osobistość fetowaną na peerelowskich salonach. Po tym, co nastąpiło, musiała jednak pogodzić się z myślą, że jej twórczość pozostanie przemilczana. W odpowiedzi na pismo informujące o przyznaniu prestiżowego wyróżnienia pisała: „Nie mogę przyjąć nagrody od władz państwowych […] odnoszących się wrogo do spraw dla mnie świętych”. Nagrodę przyznano „przypadkiem” w trakcie „aresztowania” peregrynującego po Polsce w ramach Wielkiej Nowenny obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Obchody milenijne zostały zakłócone wydarzeniami „znieważającymi kult Matki Boskiej, raniąc boleśnie serca wierzących Polaków”, zaznaczyła Kossak-Szczucka. „Jestem pisarką katolicką, żywiącą cześć dla Królowej Polski”. Próbę wręczenia jej nagrody uznała za nieporozumienie. A jej książki, raz już przez władze stalinowskie wycofywane z księgarń i bibliotek, ponownie trafiły na indeks.

„Oby taką postawę wykazali się również inni katolicy, których kusi się nagrodami czy orderami” – komentował wzruszony biskup katowicki Herbert Bednorz. List Zofii Kossak do władz czytano w kościołach w całej Polsce. Gdy prymas Wyszyński odczytał list na posiedzeniu Episkopatu, sala zagrzmiała oklaskami; w gablotach przy wejściu do kościołów proboszczowie rozlepiali jego kopie.

APC - 2017.04.27 16.55 - 001.3d

„…toby Bóg tego nie żądał”

Inicjatorka Żegoty w latach okupacji wykazywała niebywałą energię i pomysłowość w organizowaniu pomocy Żydom: ukrywała ich w swoim mieszkaniu, wyszukiwała bezpieczne schronienia, przerzucała do klasztorów, wyrabiała fałszywe papiery, zapewniała wyżywienie, a nawet ubierała. Wciągała w te działania setki ludzi. Nie otrzymała jednak za życia tytułu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata (przyznano go jej dopiero pośmiertnie w 1982 roku). Za granicą rozpowszechniano informację, że Żegota była dziełem socjalistów i demokratów.

Aresztowano ją we wrześniu 1943 roku na ulicach Warszawy, jako „frau Zofię Śliwińską”, w jej torbie znajdowały się konspiracyjne druki, ale jej prawdziwej tożsamości Niemcy nie zdołali ustalić. Trafiła na Pawiak, potem do Auschwitz-Birkenau, gdzie zachorowała na tyfus. Gdy była jeszcze zdrowa, inicjowała wspólne modlitwy, prowadziła pogadanki literackie. Zdobywała żywność i leki dla najbardziej potrzebujących. Z Oświęcimia przewieziono ją znowu na Pawiak, by poddać kolejnemu śledztwu, bo wyszła w końcu na jaw jej prawdziwa tożsamość i związki z AK. Została stamtąd wyciągnięta za ogromną sumę zebraną przez przyjaciół z podziemia. Pobyt w Oświęcimiu opisała w książce „Z otchłani”. Obrazy kaźni przeplatają się tu z rozważaniami nad siłą płynącą z wiary, nadprzyrodzoną opieką w skrajnych warunkach, mocą modlitwy bliskich, rolą Aniołów i odczuwalną tu wyraźnie obecnością szatana. Nad swoją pryczą w baraku napisała ołówkiem: „W każdej chwili mojego życia wierzę, ufam, miłuję”.

Zobaczyła to, co uchodziło uwadze takich kronikarzy obozowego życia jak Tadeusz Borowski, autor „Pożegnania z Marią”, co nie mogło zainteresować również Zofii Nałkowskiej, odwiedzającej niemiecki obóz krótko po wojnie i opisującej go w „Medalionach”, pisarzy skupionych na naturalistycznych opisach sadyzmu niemieckich oprawców i analizie upadku człowieczeństwa w warunkach zaplanowanego z matematyczną precyzją upodlenia człowieka. A ona, Polka z dworu „z niewyparzoną gębą”, nie potrafiła milczeć na temat działania Opatrzności także tutaj. Pisała: „Gdyby przeżycie lagru było ponad siły, toby Bóg tego nie żądał, bo On wie, na ile nas stać. A skoro żąda, to znaczy, że wytrzymać można… Wierzę, o Boże mój, że nic mnie nie spotka, czego byś mi od wieków nie przeznaczył, nie zasądził i do moich sił nie dostosował (…). W lagrze bardziej niż gdziekolwiek winno być tak-tak, nie-nie. Bo my musimy nie tylko to zło przyjąć i znieść, ale je zwalczyć” .

Nie zdobyła się tylko w swoich wspomnieniach na literalne przytoczenie rynsztokowego słownictwa. Nie odważyła się cytować określenia, jakim strażniczki zwracały się do kobiet. Tak po staroświecku pojmowała swoją misję „służebniczki słowa”.

Po opublikowaniu wspomnień z Auschwitz zaatakował ją Tadeusz Borowski, zarzucając pisarce grafomanię, mitomanię i lekceważenie faktów. „Z otchłani” nie mogło podobać się pisarzowi, dla którego Oświęcim był głównym argumentem na rzecz niewiary. „Fantazjuje w każdym niemal zdaniu”, pisał w recenzji „Z otchłani” – „za to jednak usilnie stara się zaopatrzyć swą relację w obfite naddatki literackie, sprawiając swą pretensjonalnością makabryczne wrażenie na przygodnym czytelniku, który przygodnie również był w obozie Auschwitz. Pomyłki autorki rozciągają się od warstwy słownej i poprzez dowolne interpretowanie faktów sięga do absurdalnych pomysłów historiozoficznych. (…) Wracając do pani Kossak, chciałbym sklasyfikować »Z otchłani« lapidarnie jako książkę złą i fałszywą, a przede wszystkim – beznadziejnie słabą literacko”.

Poznać, zrozumieć

Na emigracji Zofia Kossak napisała książkę „Oblicze matki”, przedstawiającą w skrócie historię Polski, w której pisała: „Poznać – zrozumieć oto dwa prawdziwie ludzkie i prawdziwie chrześcijańskie słowa. Wszystkie zbrodnie pochodzą od nienawiści. Nienawiść jest karmiona i utrzymywana przez wyobrażenia i uproszczone wyrazy o domniemanych właściwościach obcej wspólnoty. Poznanie burzy te wyobrażenia i pokazuje drugiego takiego, jakim jest naprawdę”. W ten sposób uzasadniała swój brak jakichkolwiek uczuć niechęci czy żalu wobec Niemców, Żydów, Ukraińców. Krótko przed śmiercią Zofia Kossak mówiła, że praca w konspiracji i pobyt w niemieckim obozie zagłady, który przetrwała dzięki modlitwie, miłości i współczuciu wobec ludzi, były darem i jej największym życiowym zwycięstwem. Tak jak kiedyś o. Maksymilian Kolbe – po wyjściu z szeregu wynędzniałych postaci w pasiakach i oświadczeniu, że chce umrzeć za współwięźnia – mógł powiedzieć z godnością zdumionym Niemcom: „Jestem księdzem katolickim!” – tak ona mogła publicznie wyznać wobec komunistów: „Jestem pisarką katolicką”.

W kilkadziesiąt lat po jej śmierci znów pojawiły się oskarżenia o antysemityzm. Padają one ze strony środowisk czyniących z pamięci o Holokauście nowy rodzaj ideologii czy wręcz religii. „Ta książka to arcydzieło nacjonalizmu”, mówiła parę lat temu o „Z otchłani” prof. Carla Tonini, historyk z Bolonii, zajmująca się historią naszego kraju i dziejami stosunków polsko-żydowskich, w jednym z wywiadów. „Charaktery więźniarek zależą od ich narodowości. Wszystkie Polki są więc bohaterkami. Dzielne, bogobojne, koleżeńskie i nigdy nietracące nadziei kobiety. Ukrainki, Niemki i Żydówki to czarne charaktery. Osobowości słabe, skłonne do niegodnych zachowań”. Tonini podkreśla w swoich publikacjach zdecydowanie, że Zofia Kossak była „antysemitką”, choć „dziwną”, jak dorzucała – bo ratującą Żydów. „Sprzeczność leży bowiem w naturze ludzkiej. Wielu biografów Kossak przedstawiało ją jako osobę perfekcyjną, niemalże świętą. Taka Kossak jest jednak płaska i nudna. Tymczasem to była osoba fascynująca. Człowiek z krwi i kości” – dodawała protekcjonalnie pani profesor. Jeśli ktoś już zostanie opieczętowany najgorszym z możliwych epitetów, można go trochę pogłaskać.

Ktoś, kto wypowiadał krytyczne słowa na temat Żydów – a Zofia Kossak czyniła to nawet w swoim Proteście, w którym walczyła o pomoc dla narodu izraelskiego w imię cywilizacji i kultury chrześcijańskiej, miłości bliźniego, w imię człowieczeństwa – z definicji nie mógł być kimś dobrym. Jego natura posiada wstydliwy sekret, ohydną plamę, które czynią go zepsutym; nie jest taki, jakim być powinien. Tak jak nie mógł być kimś „ludzkim”, zdaniem Tadeusza Borowskiego, ktoś, kto znalazł się w piekle Oświęcimia. On stawał się od razu „gorszym” człowiekiem. Jeśli udawał, że tak nie było, kłamał.

„Porządek miłości” jest odmienny i wyższy od każdego innego. Istota świętości nie zawiera się w dziedzinie politycznej, społecznej czy ekonomicznej, jak przypomina Vittorio Messori. „Jednakże działalność świętych choć wykracza poza czas i zmierza do wieczności – ma swoje skutki także w historii”.

„Spotkaliśmy się podczas powstania całkiem przypadkowo” – wspominał Zofię Kossak Władysław Bartoszewski, który był jej sekretarzem w latach 1942–1943. „Uścisnęliśmy się. Zapytałem, gdzie Witold i Anna (dzieci Zofii). Powiedziała, że na Starówce. Zrobiło mi się głupio, bo tam już była bardzo ciężka sytuacja. »A masz może jakieś wiadomości od nich?« – zapytałem. Ona odpowiedziała: »Nie, ale są pod dobrą opieką«. Głupio zapytałem: »Jak to, pod czyją?«. Odpowiedziała: »Bożą«”.

Podczas pisania artykułu korzystałam z następujących książek:

Anna Szatkowska, „Był dom… Wspomnienia”, Kraków 2002

Mirosława Pałaszewska – Zofia Kossak w latach II wojny światowej, „Niepodległość i Pamięć”, R. II, nr 3(4), 1995

Joanna Jurgała-Jureczka, Zofia Kossak, „Opowieść biograficzna”, Warszawa 2014

Zofia Kossak, „Z otchłani”, Warszawa 1958

Vittorio Messori, „Przemyśleć historię”, Kraków 2002

Władysław Bartoszewski, „Wywiad rzeka”, Warszawa, 2006

Autorka jest publicystką. Publikuje m.in. w „Arcanach”, „Powściągliwości i Pracy”, „Niedzieli”, „Źródle” i „Christianitas”. Przeprowadziła wywiad rzekę z premierem Janem Olszewskim „Prosto w oczy”. Opublikowała także książki „Patrząc na kobiety” i „Rycerze wielkiej sprawy”.

http://www.rp.pl/Plus-Minus/303239911-Zofia-Kossak-Szczucka-Antysemitka-ktora-ratowala-Zydow.html#ap-1

Posted in SYLWETKI, Zofia Kossak-Szczucka | Leave a Comment »

Obraz Jezu Ufam Tobie – ściągajcie, ale głęboko nie chowajcie

Posted by tadeo w dniu 22 kwietnia 2017

zdjęcie

Mijają 74 lata od pierwszych, stałych, nabożeństw w Kościele do Bożego Miłosierdzia według form jakie przekazała wizjonerka, siostra Faustyna Kowalska.
Przekaz otrzymała od Pana Jezusa co mocą swojego autorytetu Kościół Katolicki zatwierdził.
Nabożeństwo zapoczątkował Jezuita, ojciec Józef Andrasz, wychował się  w Nowym Sączu. Znamiennym  jest że do przeprowadzenia wizjonerów i wprowadzenia dwu tak ważnych i wielkich kultów w Kościele – Najświętszego Serca Pana Jezusa i Bożego Miłosierdzia Opatrzność wybrała kapłanów Towarzystwa Jezusowego.
Z Najświętszym Sercem Pana Jezusa związany był św. o Klaudiusz la Colombiere SJ a z Bożym Miłosierdziem, wspomniany o. Józef Andrasz SJ .
Wzorem swojego Mistrza- Pana Jezusa wykonali oni swoją pracę na chwałę Boga Ojca i odsunęli się w cień.

Obraz Jezusa Miłosiernego – Jezu Ufam Tobie z Łagiewnik którego powstanie nadzorował ojciec Andrasz jest dzisiaj najpopularniejszym wizerunkiem Zbawiciela na świecie. Namalował go studiujący teologię w Nowym Sączu niedoszły jezuita Adolf Hyła. Jak dopatruje się autor biografii ojca Józefa Andrasza, o. prof Stanisław Cieślak SJ to że Adolf Hyła przeszedł całą formację jezuicką nie poszło na marne, być może jako malarz bardziej przysłużył się Bogu. Hyła wykazał  się dużą powściągliwością w czasie niezdrowej rywalizacji – który obraz lepszy. Nie wziął udziału w konkursach na ,,nowy obraz”. Czas pokazał że te działania były ich działaniami i pomysłodawcom konkursu nie przyniosły zamierzonych efektów. W jednym z listów w prosty sposób nie pozbawiony szerokiej wiedzy teologicznej, Hyła pisze,  że z obrazami Jezu Ufam Tobie sprawa się ma podobnie jak z obrazami Najświętszego Serca Pana Jezusa, jest ich wiele wersji i niczemu to nie przeszkadza.
Ma to potwierdzenie w ,, Dzienniczku” św. Faustyny  pod numerem 313 Pan Jezus tak jej rzekł- ,,nie w piękności farby, ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce Mojej”.
Adolf Hyła jest też autorem autorem obrazu Promieniującej Duszy Jezusa  który malował według wizji sł. Bożej m. Pauli Tajber ZDCH według jej wizji namalował obraz  Matki Bożej Niepokalanej- Matki Ciała Mistycznego. Widać że formacja, osoby które spotykał, środowisko w jakim żył, tworzył,  predestynowało aby jego prace trafiały w dobre miejsca.
Opatrzność  zadecydowała że to obraz Hyły z Łagiewnik, który wykonał za darmo, i wszelkie jego wersje są dzisiaj tak powszechne.

Można się  w tym obrazie dopatrzeć wielu proroczych wizji. Pierwsza,  to sposób w który Pan Jezus błogosławi z tego obrazu. Obraz powstał w 1943 roku, zarzucana wtedy w obrazie ,,niepoprawność” z wysokim uniesieniem  ręki Pana Jezusa do błogosławieństwa,  stała się po Soborze Watykańskim ( lata 60-te XX wieku ) normą błogosławieństwa kapłana. Drugą rzeczą mającą znamiona proroctwa jest pejzaż wokół postaci Zbawiciela. Tak w oryginale wyglądał obraz łagiewnicki i jego kopie które w ilości kilkuset sztuk trafiły w krótkim czasie w różne miejsca na świecie.
Ojciec Andrasz prowadząc duchowo kilka dusz mających wizje mistyczne, poznał  je dobrze będąc ich  spowiednikiem i kierownikiem duchowym. Wizje te dotyczyły wojny, stanu obecnego duszy narodu, przyszłych losów Polski. To w nim pracowało, dojrzewało. Przekazał malarzowi te troski  Zbawiciela o nas, nasze niewdzieczności, potrzeby. Ojciec Andrasz widział Jezusa jako boskiego lekarza, w białej albie która jest też jakby kitlem lekarskim. Jezus wchodził jeszcze niżej, głębiej w to nasze poranione życie, zbolały świat i uzdrawia wszystko.
Takie przedstawienie Pana Jezusa z pejzażem w tle spełniło się w Diecezji Tarnowskiej podczas niedawnej peregrynacji kopii obrazu Jezu Ufam Tobie z Łagiewnik. Obraz od 2013 roku trafił do 460 Parafii oraz szpitali, kaplic.  Na specjalnym samochodzie obraz Jezusa miłosiernego ,,nabierał pejzażu” – w jeden dzień był na wzgórzach podsądeckiego Mystkowa, innym razem w pobliskiej dolinie Królówki, jeszcze innym czasie, nieco dalej, pośród  postindustrialnej zabudowy  Tarnowa.
Wchodził, na ile potrafiliśmy Go wpuścić, w tę naszą codzienność drugiej dekady XXI wieku.
To podczas jednej z męskich, nocnych Adoracji IHS, w tamtych dniach, przyszła łaska Boża i rozpoczął się prywatny kult ojca Józefa Andrasza SJ który trwa i rozwija się.

Wizja obrazu Jezusa Miłosiernego jaką zaczął propagować  ojciec  Andrasz w latach 40- tych XX wieku a może bardziej skala – kilkaset sztuk, rozpowszechnionych wizerunków łagiewnickich nie wzbudziła entuzjazmu osób duchownych mających inne zamysły co do rozwoju kultu Bożego Miłosierdzia.  Skąd takie tempo rozwoju kultu wychodzącego z ośrodka Łagiewnickiego ?
Ojciec Andrasz przed wybuchem II wojny wystawił 750 000 ,,Armię” modlących się osób. Były to osoby należące do Ognisk Apostolstwa Modlitwy animowanego przez Jezuitów. Najstarsze ognisko w Diecezji Tarnowskiej, skąd pochodził Andrasz, powstało w Parafii Mystków w roku 1874. Jest to niczemu nie zasłużoną Bożą łaską że tylko na terenie będącej pod zaborami Galicji mogli działać Jezuici z kultem Bożego Serca. Stąd dzisiaj ta pobożność na południu Polski. W innych regionach obecnej Polski Jezuici mieli zakaz. Ryzykując życiem przenikali Jezuici na Podlasie, byli przemycani nocami z wioski do wioski. Jak wynika z ich zapisków często byli pierwszymi kapłanami od 20 lat udzielając Sakramentu Chrztu św. przywożonym na furmankach z odległych okolic. Ojciec Andrasz był Krajowym Dyrektorem Apostolstwa Modlitwy czyli jak prosto w jednej tłumaczy w jednej z publikacji ,,idę się zapisać do Serca Jezusowego” . Aby stworzyć taką ,,Armię” modlących  biskupi, proboszczowie musieli mieć zaufanie, czuć wartość tej jezuickiej inicjatywy. Wchodzili w to ze swoimi Parafianami i praktykowali pobożność związaną z obietnicami Najświętszego Serca Pana Jezusa objawionymi św. M.Małgorzacie Alacoque. Widzieli owoce tego kultu  po zakończonej wojnie, mimo strat wśród duchowieństwa i wiernych w krótkim czasie na hasło ,,Andrasz” otwierały się drzwi kościołów na nowy obraz, nowy kult. Ojciec Andrasz sprawdził  się jako cenzor, pisarz, opiniodawca w nowym kulcie Najświętszej Duszy Chrystusa i wielu innych kluczowych sprawach teologicznych u swojego biskupa krakowskiego ks.kard. Sapiehy. Miał i jego poparcie w rozwijającym się kulcie Bożego Miłosierdzia. Kardynał pozytywnie  opiniował list do Papieża Piusa XII z prośbą o ustanowienie nowego, specjalnego  święta – Bożego Miłosierdzia.

Polska przechodząc z pod terroru faszystowskiego pod komunistyczny, jedynie  metodami konspiracyjnymi mogła docierać do ludzi z orędziem Bożego Miłosierdzia. Zaraz po wojnie o. Andrasz zadbał aby Przełożona wysłała współsiostry Faustyny z konkretnymi pytaniami, napiśmie, do miejsc i świadków życia świątobliwej  siostry która zmarła w 1938 roku w Krakowie.
Radio watykańskie (prowadzone przez Jezuitów)  wyemitowało audycję o siostrze Faustynie i przekazanym jej orędziu Bożego Miłosierdzia przez Pana Jezusa. W 1947 roku ukazała się książka ,,Miłosierdzie Boże ufamy Tobie” pióra o. Andrasza. Dalej wszelkie publikacje religijne były ,,wycinane” przez komunistów. Niewiele publikacji wyszło i przetrwało do naszych czasów.
Zachowało się trochę materiałów w Archiwum Kurii Generalnej Towarzystwa Jezusowego w Rzymie. Trafiły  tam różne materiały z początków kultu związane z Bożym Miłosierdziem z tzw. Wolnego świata. Trafiły  do ,,teczki”, ojca Andrasza gdyż z nim archiwiści kojarzyli ten nowy kult. Z tego archiwum pochodzi piękne  świadectwo działania Bożego Miłosierdzia. Opublikowano je w wychodzącym zaraz po wojnie, na emigracji ,,Narodowcu”.

,,Jedna z kurierek warszawskich przewoziła podczas ostatniej wojny w tramwaju plik gazet i ważnych dokumentów w zwykłej otwartej torbie. Do zatrzymującego się na przystanku tramwaju weszli nagle gestapowcy. Rozpoczęła się rewizja. Przekonana o rychłym aresztowaniu, zaskoczona dziewczyna upuściła niebezpieczny  bagaż na ziemię. Wysypały się druki, między nimi szeroko kolportowana w czasie konspiracji broszura religijna z rzucającym się w oczy
tytułem ,,Jezu, ufam Tobie !”.
Stojący przed kurierką żołnierz obrócił się do niej plecami, pozwolił zebrać bibułę i szepnął po cichu: ,,I ja Mu ufam!”. Michalina Niewiadomska, tak nazywała się bohaterka walczącej Warszawy, przyznała po tym że ocalenie swoje i osób dla których przewoziła materiały zawdzięcza tylko Bożemu Miłosierdziu.

Działania duchownych zablokowały jednak pięknie rozwijający się kult Bożego Miłosierdzia na wiele lat.
Ojciec Andrasz chociaż nie doczekał (zmarł w 1963 r.) beatyfikacji św. Faustyny i ustanowienia święta Bożego Miłosierdzia to czuł że to się stanie. Świadczy o tym wspomnienie świadka życia o. Andrasza, wtedy seminarzysty, dzisiaj jubilata ( 60 lat w Towarzystwie Jezusowym) , o Józefa Bielawskiego SJ .
Kiedy nakazano im ściągać ( w latach 50- tych)  obrazy Jezu Ufam Tobie,  ojciec Andrasz  powiedział im- ,,trzeba być posłusznym, ściągajcie,  ale głęboko nie chowajcie”.

Sądecki Pielgrzym

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Bóg nie umarł część 2 2016 Lektor PL

Posted by tadeo w dniu 20 kwietnia 2017

Czy osoba wierząca może lub wręcz powinna ukrywać swoją wiarę w obliczu niewierzących?

Gdy nauczycielka historii chce otwarcie mówić o Jezusie w swojej klasie, staje za to przed sądem, co może kosztować ją karierę, o której zawsze marzyła.

APC - 2017.04.20 20.11 - 001.3d

http://bogtube.pl/bog-nie-umarl-czesc-2-2016-lektor-pl_f756131aa.html

Posted in Uncategorized | 1 Comment »

,,W Smoleńsku doszło do eksplozji ładunku termobarycznego?”.

Posted by tadeo w dniu 11 kwietnia 2017

Możliwość wystąpienia eksplozji została potraktowana całkiem realnie. (…) Najbardziej prawdopodobną przyczyną eksplozji był ładunek termobaryczny inicjujący silną falę uderzeniową, która wyrzucała na zewnątrz fotele i ciała ofiar. Czy tak właśnie stało się w Smoleńsku?

– takim pytanie zakończyło się spotkanie podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej.

Najważniejsze wnioski:

jeszcze przed przelotem nad brzozą rozpoczęła się destrukcja lewego skrzydła Tu-154M […] Prawdopodobnym powodem jest seria awarii, która zaczęła się ok. 2,5 km od lotniska, a została zarejestrowana na pokładzie tupolewa. Polska czarna skrzynka odnotowała awarię pierwszej instalacji hydraulicznej. Być może były to skutki gwałtownego rozszczelnienia się pierwszej skrzynki hydraulicznej […] Wiele wskazuje na to, że zadbano, by zdezorientować pilotów co do przelotu nad radiolatarnią. Radiowysokościomierz, którego sygnał alarmowy miał być nastawiony na 100 metrów wysokości odezwał się na wysokości 65 metrów, a automatyczny radiokompas (…) po katastrofie został znaleziony z ustawieniami uniemożliwiającymi odbiór sygnału

 

http://niezlomni.com/smolensku-doszlo-eksplozji-ladunku-termobarycznego-oto-nagranie-ktore-przedstawila-komisja-antoniego-macierewicza-wideo/

Posted in Katastrofa smoleńska | Leave a Comment »

Nowe ustalenia z życia Zofii Kossak

Posted by tadeo w dniu 9 kwietnia 2017

APC - 2017.04.11 13.31 - 001.3d

Zofia Kossak-Szczucka

We wszystkich oficjalnych publikacjach podawano, że Zofia Kossak przyszła na świat w Kośminie na Lubelszczyźnie 10 sierpnia 1890 r. Nauczycielki ze Szkoły Podstawowej w miejscu urodzenia znakomitej pisarki dotarły przed laty do ksiąg parafialnych w Gołębiu i znalazły akt śmierci jej młodszego brata Stefana, w którym datę podawano według starego i nowego stylu:
„Działo się to we wsi Gołąb 18/30 września 1891 r. o godzinie czwartej po południu. Stawili się Piotr Czarniecki lat 31 i Stanisław Mierzyński lat 33, obaj właściciele majątku Osmolice, mieszkający w Osmolicach, i ogłosili, iż 16/28 września br. o godzinie czwartej nad ranem we wsi Kośmin zmarł w wieku 8 miesięcy Stefan Kossak, syn Tadeusza i jego żony Anny z domu Kisielnickiej, urodzony i mieszkający z rodzicami we wsi Kośmin, należącej do rodziców zmarłego. Po stwierdzeniu zgonu Stefana Kossaka akt ów wszystkim obecnym został odczytany i podpisany przez księdza i świadków”.
Z tego aktu wynikało, że Stefan przyszedł na świat w styczniu 1891 r. Anna Kossakowa nie mogła więc urodzić Zofii w sierpniu 1890 r. Późniejsza autorka Pożogi i Krzyżowców musiała się urodzić w innym terminie.
W księgach parafialnych w Górkach Wielkich na Śląsku Cieszyńskim zachował się akt ślubu pisarki z majorem Zygmuntem Szatkowskim. Zapisano w nim: „Zofia z Kossaków Szczucka, wdowa po śp. Stefanie Szczuckim, córka Tadeusza Kossaka, dzierżawcy dóbr w Górkach Wielkich, i Anny Kossakowej z domu Kisielnickich, urodzona 11 lipca 1899 r. w Kośminie (pow. Puławski)”. Rok 1899 został przekreślony i wpisano: 1889. Ten rok też został przekreślony. Nad nimi pozostała trzecia data: 1890. Która z nich jest prawdziwa?
Wiadomo, że pisarka mieszkała od grudnia 1935 r. w Warszawie przy ul. Ludnej 3, w lokalu 11. Udało mi się dotrzeć do warszawskich ksiąg meldunkowych z okresu międzywojennego. Przy nazwisku Szatkowska Zofia (nazwisko jej drugiego męża) podano informację o dacie urodzenia: 8 sierpnia 1889 r. Ta data wydawała się bardziej prawdopodobna.
Od kilku lat do Polski przyjeżdża wnuczka pisarki – Hanna Fenby-Taylor. Doskonale pamięta wizyty u babci w latach 60. Utarło się, że na okres wakacyjny zjeżdżały do Polski dzieci z rodzinami (córka Anna ze Szwajcarii i syn Witold z Anglii). Po śmierci pisarki w 1968 r. wizyty w Polsce były już bardzo rzadkie. Ożywienie nastąpiło dopiero w latach 90., teraz Hanna bywa nawet kilka razy w ciągu roku. W roku 2003 również wybrała się w rodzinne strony babci. Odwiedziła Kośmin. Zajechała także do Wojewódzkiego Archiwum Państwowego w Lublinie. Okazało się, ku jej wielkiej radości, że istnieje akt chrztu Zofii Kossak. Tekst ten, powstały w zaborze rosyjskim, został napisany w języku rosyjskim. Jedynie niektóre nazwiska (zaznaczone pogrubieniem) napisano po polsku:
„Działo się to we wsi Gołąb dnia dwudziestego pierwszego stycznia (drugiego lutego) tysiąc osiemset dziewięćdziesiątego roku o godzinie trzeciej po południu. Zjawił się osobiście Tadeusz Kossak (Tadeusz Kossak) lat trzydzieści trzy z rodu właścicieli majątku Kośmin, zamieszkały we wsi Kośmin, w obecności świadka Henryka Unruga lat pięćdziesiąt trzy, zamieszkałego w Rykach, a także Piotra Czarnieckiego lat trzydzieści z rodu zamieszkałego w Osmolicach, obu właścicieli, i przedstawił nam dziecko płci żeńskiej oznajmiając, że urodziło się we wsi Kośmin dnia dwudziestego dziewiątego lipca (dziesiątego sierpnia) tysiąc osiemset osiemdziesiątego dziewiątego roku o godzinie drugiej rano przez jego prawowitą małżonkę Annę z domu Kisielnicką (Anna z Kisielnickich) lat dwadzieścia sześć. Dziecku temu na chrzcie świętym nadano imiona: Zofia Anna (Zofia Anna), a chrzestnymi jego byli: Kazimierz Kisielnicki i Maria Meisner. Akt ten obwieszczono i odczytano świadkom, ojcu i podpisany przez świadków:
Tadeusz Kossak – ojciec
ks. A. (nazwisko nieczytelne)
Henryk Unrug – świadek
Piotr Czarniecki – świadek”.
Jak wynika z dokumentu, Zofia Kossak urodziła się w 1889 r.

Należy tu dodać, że w Muzeum Zofii Kossak w Górkach Wielkich znajduje się książeczka do nabożeństwa, w której od 1830 r. czynione były zapiski rodzinne. Także tam odnotowano, że „córeczka Tadeusza – Zosia urodziła się 10 sierpnia 1889 r.”.
Pani Hannie udało się rozwiązać jeszcze jedną zagadkę. Tym razem chodziło o syna pisarki z pierwszego małżeństwa – Tadeusza Szczuckiego. Rodzina była przekonana, że został on aresztowany w czasie II wojny światowej na dworcu (prawdopodobnie w Lublinie). Potem słuch o nim zaginął. Helena Barska ze Skoczowa, która przed wojną była piastunką dzieci pisarki z drugiego małżeństwa: Witolda i Anny Szatkowskich, twierdziła, że wysyłała Tadeuszowi paczki do obozu koncentracyjnego. Jakiego – nie pamiętała. Rodzina twierdziła, że Tadeusz mógł być więźniem KL Auschwitz lub Majdanek. Państwowe Muzeum w Oświęcimiu-Brzezince i Muzeum na Majdanku odpowiedziały w 1992 r., że nie posiadają żadnych dokumentów potwierdzających tę wiadomość.
Hanna Fenby-Taylor odwiedziła Muzeum w Oświęcimiu dużo później, bo przed trzema laty. I tym razem miała szczęście. Do archiwum muzealnego trafiły w tym czasie dokumenty niemieckie, przekazane z Rosji. Wśród nich znajdował się akt zgonu Tadeusza Szczuckiego. Podano w nim, że stolarz (pewniejsze było podanie Niemcom statusu robotnika) Tadeusz Szczucki, zamieszkały w Krakowie przy ul. Jasnej nr 6, urodzony 18 sierpnia 1917 r. w Nowosielicy, zmarł 17 marca 1943 r. w Auschwitz na Sepsis bei Phlegmone (zakażanie krwi, flegmonę). Czy podany powód zgonu był prawdziwy – to już inna sprawa.
Po tylu latach od zakończenia II wojny światowej kolejna zagadka została rozwiązana. Lecz Zofia Kossak do końca życia nie miała pojęcia, kiedy zmarł czy zginął jej syn.

http://www.niedziela.pl/artykul/73098/nd/Nowe-ustalenia-z-zycia-Zofii-Kossak

Posted in Zofia Kossak-Szczucka | Leave a Comment »

SENATOROWIE USA ZAJMĄ SIĘ KATASTROFĄ SMOLEŃSKĄ

Posted by tadeo w dniu 6 kwietnia 2017


fot. M. Borawski/Nasz Dziennik

Podkomisja Senatu USA zajmie się katastrofą smoleńską – poinformował „Nasz Dziennik”. Senator Ron Johnson z Wisconsin przedstawiając raport nt. polityki Stanów Zjednoczonych wobec Rosji powiedział, że w gronie prezydium senackiej podkomisji omawiana jest sprawa tragedii z 2010 r.

Według Rona Johnsona, celem rozmów powinno być naświetlenie sprawy i zwrócenie na nią uwagi opinii publicznej w USA.

Poseł Jacek Świat, mąż śp. Aleksandry Natalii–Świat, która zginęła w katastrofie smoleńskiej, podkreślił, że umiędzynarodowienie może przyśpieszyć dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności tragedii.

Długo czekaliśmy na to, żeby sprawa smoleńska wyszła poza granice Polski. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że przy badaniu przyczyn przebiegu katastrofy wezmą udział znakomici fachowcy i renomowane instytuty badawcze, a dziś, że zajmą się tą sprawą senatorowie w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście nie wiemy, co z tego wyniknie. Cała sprawa jest uwikłana w szeroki kontekst geopolityczny. Administracji Baracka Obamy nie było po drodze z nami, bo nie chciał on żadnego konfliktu z Rosją. Teraz jest nadzieja, że administracja Donalda Trumpa trochę inaczej spojrzy na całą sprawę – powiedział Jacek Świat.

Senator Ron Johnson kieruje podkomisją ds. Europy i współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa w komisji spraw zagranicznych.

Nie jest to pierwsza inicjatywa strony amerykańskiej ws. katastrofy smoleńskiej. W 2011 r. senator Richard Burr zaproponował wydanie uchwały wzywającej do niezależnego śledztwa ws. tragedii z 10 kwietnia 2010 r. Nie została ona jednak przyjęta i utknęła w komisji spraw zagranicznych.

RIRM

http://www.radiomaryja.pl/informacje/nd-senatorowie-usa-zajma-sie-katastrofa-smolenska/

Posted in Katastrofa smoleńska | Leave a Comment »

Abp Hoser – w Medziugorje widzę cuda !

Posted by tadeo w dniu 4 kwietnia 2017

W Medjugorie dzieją się teraz przełomowe rzeczy. Myślę że wato wrzucić te parę słów poniżej.
zdjecie 1 (1)
W środę 29 marca przybył do Medjugorie Abp Henryk Hoser. Misją jego, wyznaczoną przez Papieża,  jest rozpoznać potrzeby duszpasterskie przybywających tu Pielgrzymów. Przybywa ich  w to miejsce od 2,5- 3 mln rocznie.
Przed kościołem św. Jakuba powitali go Franiszkanie z proboszczem ojcem Marinko na czele. Atmosfera według relacji p. Wiesławy Kocambaszi była bardzo
radosna i ciepła . Towarzyszyła temu piękna słoneczna pogoda.
Po krótkiej modlitwie Abp. Hoser zwrócił się w języku włoskim do miejscowych i Pielgrzymów obecnych w kościele.
Za Radiem Watykańskim w mediach pojawiły się takie słowa.
Znajdujemy się w miejscu, które gromadzi rzesze pielgrzymów. Prośmy wszyscy razem o wstawiennictwo Matki Bożej, by otworzyła nasze serca, a także nasz umysł na łaskę Bożą, nauczanie Kościoła i Słowo Boże. Duch Święty jest naszym życiem i On ożywia Kościół. Szukajmy Bożej prawdy o nas samych i jednocześnie prawdy Boga o człowieku – mówił ordynariusz warszawsko-praski. W czasie pierwszego spotkania  z pielgrzymami w kościele św. Jakuba w Medjugorie abp Hoser wskazał, że Papież Franciszek jest bardzo zainteresowany rozwojem tam pobożności ludowej. To właśnie należy do mojej misji: ocenić działania duszpasterskie w tym miejscu i zaaprobować wytyczne do zrealizowania w przyszłości – powiedział papieski wysłannik. Zwrócił uwagę, że sam pochodzi z kraju o wielkiej pobożności maryjnej, przypominając, że Maryja czczona jest jako Królowa Polski. Życzę każdemu z was, by Maryja stała się Królową waszego życia. Na teraz niech te słowa wystarczą; zakończył swe improwizowane wystąpienie hierarcha.

zdjecie 3

W pierwszą sobotę ( 01.04.17) miesiąca Arcybiskup Henryk przewodniczył w Medjugorie Mszy świętej. Pięknym gestem z jego strony była celebra w języku chorwackim. Widać było wielkie staranie Arcybiskupa przy tekstach liturgii której język nie jest dla niego codziennością. Komunii świętej udzielał do samego końca podchodząc z IHS do najdalszych zakątków.
Podczas homilii wygłoszonej przez Arcybiskupa po francusku, padły słowa z których mogą wynikać te nieimprowizowane gesty, pełne troski, ciepła i zaangażowania.
Abp Hoser w pewnym momencie przywołał swoje doświadczenie pracy
misyjnej w Rwandzie, gdzie spędził 21 lat- ,,W latach 80- tych miały tam miejsce objawienia Matki Bożej w Kibeho. Nikt nie rozumiał tych wydarzeń. Potem w trzy miesiące zginęło 1 000 000 osób,,
W homilii podkreślił że w Litani Loretańskiej jest wiele wezwań Maryji jako Królowej i jedno z przedniejszych to – Królowa Pokoju ( tak tytułują Maryję w Medziugorje)
W tajemnicach Różańcowych jest Ukoronowanie NMP na Królową Nieba i ziemi.

W jednym z wątków poprosił miejscowych i pielgrzymów o modlitwę za Papieża i siebie. Dalej użył mocnych słów- ,,będąc w Medjugorie te kilka dni widzę wielkie cuda…..te rzesze ludzi przystępujących cały czas do Sakramentu Pojednania, 50 kapłanów posługujących w konfesjonałach, te Eucharystie..

Co może być dla nas Polaków dziwne, Arcybiskup bardzo delikatnie zachęcał w homilii aby iść do spowiedzi w konfesjonale- ,, taka spowiedź wyżej stoi od spowiedzi powszechnej. ..W spowiedzi przy konfesjonale otwiera się serce. Staniecie się apostołami pokoju i nawrócenia w świecie. Inni będą się otwierać na Bożą miłość.,,

Na zakończenie powiedział – ,,wy jesteście świadkami miłości, Jezusa i Jego Najświętszej Matki. Niech was Bóg błogosławi !,,
W niedzielę Ks. Abp Hoser pojawił z różańcem się na wzgórzu Podbrdo. Zatrzymał się przy napotkanej grupie Pielgrzymów z Polski. Specjalnie dla nich wygłosił 15- minutową katechezę.
Jak się okazuje w piątek rano spotkał się z widzącymi. Widać że zrobiło na nim wrażenie spotkanie z jedną z tych osób bo publicznie wspomniał o intencji jej  modlitwy – modlitwa za osoby które nie poznały Bożej miłości…..jak wiemy według widzących tak Matka Boża w Medjugorje wyraża się o tych których my nazywamy niewierzącymi.

zdjecie 3

Wartym zauważenia jest że do początku lat 80- tych Medziugorje było małą biedną, nieznaną wioseczką. Część mężczyzn pracował za granicą,  w Niemczech.
Część mieszkańców  pracowała na roli głównie przy uprawie tytoniu. Zmorą Medziugorje był brak wody. Kobiety codziennie pokonywały odległe trasy z nosiłkami aby utrzyamć rośliny.
W momencie ( badanych przez Kościół ) objawień, pojawiła się w Medziugorje woda.
Co roku, w sierpniu, na tydzień,  przybywa  na Festiwal Młodych od 50- 80 tyś. młodzieży.
Temperatury dochodzą do 45 stopni. Nie ma kropli deszczu w tym czasie  a wody nie brakuje.

W miesiącu marcu w kościele parafialnym w Medziugorje udzielono 70.000 Komunii, św. Msze święte celebrowało 1475 kapłanów z całego świata.
Na 05 kwietnia o godz. 16:00 w Dworanie św. Jana Pawła przy kościele św. Jakuba w Medziugorje, zaplanowana jest konferencja prasowa Abp Henryka Hosera.
Misję „medziugorską” opatrzoną wnioskami, Arcybiskup planuje zakończyć do lipca bieżącego roku.

Sądecki Pielgrzym

Posted in Matka Boża, Religia | Leave a Comment »