Jak powszechnie wiadomo aktywność polityczna i obywatelska zwolenników poprzedniej władzy ma swoje bardzo szlachetne podłoże – nigdy się nie interesowali polityką ale dziś nie mogą patrzeć spokojnie jak łamane są zasady demokracji i trójpodziału władzy. Wcześniej łamane nie były ( w każdym razie oni nic o tym nie wiedzieli i dlatego spokojnie mogli się tym nie interesować) – teraz są łamane i trzeba walczyć aby stery władzy odzyskało poprzednie środowisko i żeby znów można było się w spokoju przestać tym interesować. Absolutnie więc nadal nie interesują się polityką – to tylko szlachetny odruch ludzi rozumiejących zasady których obecne masy rządzące zrozumieć nie są w stanie.

Kłopot w tym że zasady te były łamane nagminnie – i między innymi właśnie dlatego ekipa PO i PSL tak sromotnie przerżnęła wybory jesienią 2015 roku. Kochani – przecież łamanie tych wszystkich świętych haseł które Wy dziś wykrzykujecie na demonstracjach KOD, czy udostępniacie w tysiącach memów, przez ostatnie osiem lat było absolutną normą postępowania – tyle tylko że każdy kto Was o tym informował był „sfrustrowanym nieudacznikiem” albo „jątrzył i dzielił”. I między innymi właśnie dlatego w październiku 2015 roku niewiele ludzi w Polsce, poza Wami oczywiście, mogło jeszcze spokojnie patrzeć na ludzi PO i PSL u sterów władzy. Nie sądzicie że jesteście dziś winni choć odrobinę pokory?

I nie oszukujcie się że chodziło im tylko o „pincet” i posady w publicznych spółkach – chodziło dokładnie o to co Wy postulujecie dzisiaj – nie pamiętacie już jak policja wyprowadzała ludzi z siedziby PKW i nieprawidłowościach wyborów samorządowych?. Ci ludzie mieli przecież potem zarzuty prokuratorskie – dziś pielęgniarki okupujące budynek Ministerstwa dostają koce i ciepłe posiłki. Coś się więc jednak zmieniło – tylko skąd Wy możecie o tym wiedzieć …

.

Przyznam jednak całkiem szczerze że bardzo długo nie mogłem zrozumieć jak to możliwe, że tak wiele tysięcy ludzi w Polsce przez osiem lat nie było w stanie dostrzec tego że zarówno zasady demokracji jak i trójpodziału władzy były w Polsce łamane po prostu nagminnie a opanowanie wszystkich poziomów zarządzania państwem – łącznie z mediami, spółkami Skarbu Państwa i środowiskami sędziowskimi przez jedno środowisko polityczne nie było efektem zaniedbań jakiegoś ministra ale po prostu dogmatem.

I myślę że w postrzeganiu tego problemu dzielą nas po prostu wieloletnie paradygmaty. Trójpodział władzy był przecież świętością: władza ustawodawcza: Donald Tusk, władza wykonawcza: poziom rządu: Tusk, poziom regionów: baronowie PO, władza sądownicza: zaplecze akademickie deklarujące lojalność poglądów i interesów z partią rządzącą. Trójpodział władzy był więc faktem!

Oczywiście pozostają jeszcze nieformalne organy władzy jak na przykład media – ale tu panował pełny pluralizm: TVP do podziału między gabinety Tuska i Komorowskiego z uwzględnieniem PSL-u, media prywatne: pełny pluralizm pod warunkiem retoryki zwalczającej opozycję i bez wnikania zbyt głęboko za kulisy władzy. Dlaczego nikt z obecnych bojowników KOD nie dostrzegał tego opanowania państwa przez jedną partię? – bo była to partia którą uważali za jedyne środowisko mające prawo sprawować władzę. Trójpodział władzy był postrzegany jako trójpodział wpływów poszczególnych środowisk w ramach tej samej siły politycznej. Taki był po prostu dogmat – i dziś jego złamanie jest przez te środowiska tak boleśnie odczuwane.

Zwróćmy uwagę choćby na argumenty podnoszone w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Nikomu przecież absolutnie nie przeszkadza to że 11 czy 12 sędziów w 15-osobowym składzie to nominaci jednego środowiska politycznego – nominowani przez PO. Zwróćmy też uwagę na to że nikt z tych ludzi nie widział nic złego w tym ze politycy i posłowie PO bez żadnej krępacji już w październiku 2015 sugerowali że PiS nie będzie w stanie rządzić ani wdrażać ustaw bo „zaprzyjaźnione środowisko” zablokuje im wszystko w Trybunale Konstytucyjnym. Zresztą sugerowała to nawet Ewa Kopacz zdająca urząd premiera podczas przemówienia z trybuny sejmowej. Czy komuś się wtedy burzyła krew że PO łamie trójpodział władzy? Że nie kryje zamiarów blokowania władzy ustawodawczej przez Trybunał? Ależ nie – optyka była bowiem prosta: nie możemy rządzić w parlamencie to będziemy rządzić poprzez Trybunał Konstytucyjny. Tak żeby sejm – cytując klasyka – stał się „żyrandolem”, a najlepiej jatką w której się kotłuje. Prawdziwa władza byłaby w Trybunale który decydowałby co przejdzie a co nie. Czy ktoś tego nie rozumiał? Bzdura – rozumieli to wszyscy, ale optyka „obrońców demokracji” była prosta: trójpodział władzy postrzegali nie jako trójpodział kompetencyjny ale jako podział wpływów między środowiska polityczne. Stąd częste przecież argumenty że skoro PiS ma rząd i większość sejmową to PO ma Trybunał – i to gwarantuje … trójpodział władzy.

Jak spaczona była przez ostatnie osiem lat ta optyka pokazało choćby to kiedy zimą 2010 roku Donald Tusk spokojnie deklarował że rezygnuje z ubiegania się o urząd Prezydenta RP bo „nie interesują go żyrandole”. Wyobrażacie sobie państwo że dziś Jarosław Kaczyński albo Beta Szydło mówi coś podobnego o kompetencjach Andrzeja Dudy? Przecież byłby to absolutny skandal! Wtedy było to całkowicie naturalne – i zresztą przez samych wyborców PO, po wyborze Komorowskiego na urząd głowy państwa najważniejsze było czy lepiej mu z wąsami czy bez wąsów i czy godnie intonuje wypowiedzi, bo treść i tak nie była przecież wiążąca.

.

Ale zapewne gdyby sytuacja była odwrotna: PO np. w koalicji z Nowoczesną miałyby większość sejmową i rząd a PiS miał dajmy na to 12 sędziów w Trybunale Konstytucyjnym to nikt z tych ludzi nie wyszedłby na ulice i nie skandował że żadna ustawa nie ma prawa bytu jeśli pisowska większość w Trybunale jej nie zaakceptuje w imię świętej zasady trójpodziału władzy. Myślę że demokracja bardzo szybko nabrałaby wówczas swojego prawdziwego znaczenia.

.

Tak czy owak każdy kto przez ostatnie osiem lat zwracał uwagę na takie skandale jak choćby ustawianie postępowania sądowego w sprawie Amber Gold, manipulacje ustawą o Trybunale Konstytucyjnym i jej nagłe przyspieszenia i zmiany w 2015 roku czy choćby brak podejmowania wytycznych Trybunału w kwestionowanych ustawach był nazywany „sfrustrowanym nieudacznikiem” który „jątrzy i dzieli”. Polityka zaś była sprawą tak brudną że przyzwoity człowiek się nią nie interesował. Nie pamiętacie już?

http://waw75.salon24.pl/729237,trojpodzial-wladzy