WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for Luty 2016

Sukces rządu po 100 dniach? Najgorszy sort wdeptywany w glebę!

Posted by tadeo w dniu 24 lutego 2016

Nie było trudno przewidzieć, że z chwilą gdy powstanie duży ośrodek medialny będący przeciwwagą dla ośrodków propagandowych, pewne zachowania zostaną w sposób naturalny osiągnięte. Chyba nie warto tłumaczyć, że bez TVP w nowym wydaniu sprawę Bolka strażnicy kłamstwa przykryliby byle bandytą złapanym na Malcie albo dowolnym zdaniem wypowiedzianym przez Kaczyńskiego lub Macierewicza. Zacząłem dość niewinnie, ale to zabieg celowy, który pokazuje gdzie byliśmy i gdzie jesteśmy. Śmieszy mnie i nudzi rytualne analizowanie 100 dni rządów i ględzenie jako to się ma do kampanii wyborczej, a i tutaj nie ma specjalnie argumentów, żeby się racjonalnie wyżyć. Największym sukcesem tego rządu jest wdeptywanie w glebę nietykalnych, którzy sprzedawali Polskę i dręczyli Polaków przez nieludzko długi czas. Zapominamy bardzo szybko o swoich marzeniach sprzed zaledwie pół roku i by więcej nie popełniać tego błędu przypomnę pokrótce z czym mieliśmy do czynienia. Pierwsze tygodnie i miesiące rządów PiS to jedna wielka histeria, która nie ominęła zarówno wyborców PiS, jak i zwolenników szerokich zmian w Polsce. Nim powstał rząd, zatroskani intelektualiści masowo marudzili, że zostali oszukani, bo Macierewicz, Ziobro i Błaszczak zostaną ministrami. Przez najmniej tydzień ci sami giganci intelektu rozprawiali o „szczycie maltańskim”, łamaniu standardów poprzez tempo i porę przegłosowywania ustaw. Na ulicę wyszły dzikie i rozwścieczone grupy wpływów, z których media zrobiły 100 tysięczny tłum przerażonych totalitaryzmem zwykłych obywateli. Po całym świecie rozlali się donosiciele i zaprzańcy, usiłujący załatwić we wszystkich możliwych mediach i instytucjach zachodnich natychmiastowe obalenie rządu.

Dzień i noc trwała nagonka, po każdej decyzji, zapowiedzi, czy planach rządu i Prezydenta Andrzeja Dudy. Niejeden zaczął truchleć i przeraźliwie krzyczeć, że to się nie może udać, że naruszenie tak potężnych interesów i tabu musi się zakończyć katastrofą. W tym trudnym czasie Jarosław Kaczyński siedział w ławach sejmowych i uśmiechał się na przemian ironicznie i z politowaniem. Mam też i osobistą satysfakcję, że nie dałem się wciągnąć w klimat „Jezus Maria., co to będzie”. Konsekwentnie i spokojnie pisałem dzień w dzień, że będzie tylko i wyłącznie lepiej. Po stu dniach rządów PiS mogę z czystym sumieniem powiedzieć jedno. Ważne są sprawnie przegłosowane ustawy, oczyszczenie TVP, ośmieszenie Rzeplińskiego, opozycji, KOD-u i brukselskich marksistów. Bardzo ważny jest program społeczny 500+, niemniej istotne zmiany w ustawach podatkowych i paru innych obszarach. Jednak nic się tak nie liczy, jak ostateczne przełamanie w walce między trzecim pokoleniem AK z trzecim pokoleniem UB. Pierwszy raz mamy rząd, który nie tylko wygrał kluczową bitwę, ale zaczyna wygrywać wojnę. Rząd Olszewskiego został zmieciony, rząd Kaczyńskiego ośmieszony i pognębiony. Za trzecim razem się udało i co więcej tępienie patologii nie zwalnia, ale przyspiesza. Kto w Boga wierzy powinien podziękować za cud, a niewierzący mają okazję się nawrócić lub przynajmniej przestać marudzić.

Jeszcze siedem miesięcy temu znalazłoby się może 100 optymistów, skłonnych uwierzyć, że po pół roku rządów PiS, Michnik będzie jechał na oparach, TVN gonił w piętkę, Wajda walił pięścią w kamerę TVP, no i przede wszystkim Bolek zostanie pośmiewiskiem na całą Polskę i pół świata. Prawda, że w tej ostatniej kwestii Kaczyński i Macierewicz teoretycznie nic wielkiego nie zrobili, całą robotę wykonała wdowa po Kiszczaku, ale to są pozory. Gdyby Jarosław Kaczyński był Ryszardem Bugajem i Antoni Macierewicz Jadwigą Staniszkis, każda fundamentalna sprawa zostałby zamęczona pseudointelektualnym bełkotem i Bolek też rozszedłby się po kościach. Mamy rząd i przede wszystkim liderów w tym rządzie, którzy od dekad mówili jedno i wierzyli w to co mówią, a teraz nadają dawno niewidzianą w Polsce jakość polityczną. Tych darów niebios i ateista nie ma odwagi profanować. Po trzech miesiącach nie spodziewałem się połowy z tego, co udało się osiągnąć i nie zamierzam kaprysić. Dla mnie cel jest jeden, ostatecznie dobić trzecie pokolenie UB i posypać wapnem. Dopóki widzę determinację w szeregach PiS, aby słowo stało się ciałem, będę się zachowywał wbrew swojej naturze. Stoję po stronie władzy, pierwszy raz w życiu, bo pierwszy raz w życiu władza robi dokładnie to, co sam na miejscu władzy bym robił. Zmienię nastawienie, gdy zobaczę to, co widziałem przez 25 lat.

Posted in Felietony | Leave a Comment »

Koniec kariery sędziego Łączewskiego?

Posted by tadeo w dniu 20 lutego 2016

„Ten sędzina skazując na bezwzględne wiezienie tych co skazał nie przewidział jednego. Mianowicie że przypodobanie się tym wyrokiem peowskiej hałastrze jest krótkowzroczne, bo intuicja go zawiodła, gdyż ta zgraja przegrała wybory z kretesem. I niech nie chrzani że tzw.sędziowie nie maja poglądów politycznych, bo zbyt dobrze znam to środowisko prokuratorsko-sędziowskie od środka (zbyt długo musiałem z nimi współpracować z racji swojej służby w pewnych organach tego państwa). To tacy sami po pracy jak inni mają rodziny, chleją, zdradzają żony, zadają się z różnej maści typkami i wreszcie maja określone poglądy polityczne o czym niejednokrotnie na własne uszy słyszałem. Nie wierzcie więc ludzie w te ich brednie o ich jakiejś rzekomej; niezawisłości; bo to mit na potrzeby ogłupionego społeczeństwa. Nie nie są oderwani całkowicie od otaczającej rzeczywistości, za to ile ich tzw wyroków w imieniu RP złamało życie niewinionych ludzi pisać nie muszę, bo każdy wie co wyprawiają. Gardzę tym środowiskiem z całego serca uważających się za panów życia i śmierci” 

http://polska.newsweek.pl/komentarze,380163?p=/forum/twitter-i-sprawa-sedziego-laczewskiego-czy-kariera,0,2618165,206122124,czytaj.html&s=dc08e02bce7ef60ca49b5096b124f624

http://polska.newsweek.pl/twitter-i-sprawa-sedziego-laczewskiego-czy-kariera-sedziego-jest-skonczona-,artykuly,380163,1.html#fp=nw

Posted in Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Wałęsa i niepokój

Posted by tadeo w dniu 19 lutego 2016

Uśmiechnięty Jarosław Kaczyński podnosi do góry dłoń z wystawionym go góry kciukiem.

Jazgot jest zupełnie niebywały, a ja się do niego dołączam i jeszcze dolewam oliwy do ognia w tym moim małym, lokalnym zakresie. Moja opinia o Wałęsie nie zmieniła się nagle teraz – ona ewoluowała od głębokiego uwielbienia w 1980 roku do smutnego rozczarowania na początku lat 2000 gdy Wałęsie kompletnie odbiło, gdy zrozumiał, że już prezydentem nie będzie nigdy.

W listopadzie 1980 udało nam się (organizacji NZS Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, której byłem przewodniczącym) zorganizować na naszym wydziale spotkanie z Lechem Wałęsą, który przez moment był w Warszawie. Do możliwości zorganizowania tego spotkania bardzo przyczynił się Gregory Popielarz, który pochodził z Gdańska i miał tam swoje wejścia i kontakty. Przybycie Wałęsy do Sali im. Czarneckiego na WDINP na Krakowskim Przedmieściu było wydarzeniem niezwykłym, niebywałym i na tyle niespodziewanym i załatwionym w ostatnim momencie, że sala nawet nie była pełna. Wałęsa się urwał na dwie godziny z jakichś spotkań i przyszedł do nas, studentów, by nam opowiedzieć o Solidarności i o tym, co się dzieje w Gdańsku.

Siadł przy biurku wykładowcy, na podeście, ja siadłem obok niego, i zaczął opowiadać, a ja zbierałem pytania, które ludzie pisali na kartkach, i je segregowałem. Za mną siedział ochroniarz Wałęsy, nie pamiętam jak się nazywał.

Gdy Wałęsa skończył opowiadanie zacząłem mu podawać kartki z pytaniami, a on zaczął odpowiadać. Ale nie odpowiadał na każde pytanie. Widziałem – ale byłem jedynym, który to widział, bo siedziałem obok niego – że Wałęsa niektóre pytania odrzuca. Zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie. Nabrałem do niego wówczas nadzwyczajnego, ogromnego szacunku, bo wywnioskowałem z tego, że Wałęsa jest rzadkim okazem człowieka, który rozumie, że nie wie wszystkiego, więc nie próbuje gadać bez sensu, tylko stara się odpowiadać na pytania takie, na które zna odpowiedź.

A potem Wałęsa sobie poszedł. Następnego dnia w gazecie pisali, że podczas rozmów z rządem Wałęsa nagle zniknął nie wiadomo gdzie na dwie godziny, po czym wrócił w studenckiej czapce na głowie… Ja pozostałem z moim poczuciem najwyższego uznania, wręcz uwielbienia dla przywódcy Solidarności. Poczucie to nie opuszczało mnie przez dobrych parę lat, aż do początku lat 90. Nie byłem jedynym – Wałęsa i Jan Paweł II byli wówczas odbierani przez wszystkich jako dwie najważniejsze w Polsce osoby, i odbierani byli jako tacy NA RÓWNI!

Lata 80 i 90 spędziłem we Francji. Nie miałem wielu kontaktów z bieżącymi sprawami w Polsce, ale pamiętam, że głosowałem na Wałęsę w konsulacie w Strasbourgu.

Zobaczyłem go w jakimś wydaniu Wiadomości w telewizji, gdy przyjechałem do Polski na wakacje, jak przyjmował jakiegoś gościa w Belwederze. I pamiętam, że doznałem wówczas pierwszego szoku. To nie był ten sam człowiek, którego pamiętałem sprzed lat. W tej krótkiej migawce zachował się tak, że przyszło mi do głowy wtedy porównanie, które opowiadałem ludziom wokół siebie w Polsce i we Francji:

Różnica między prezydentem Francji, Francois Mitterandem, a prezydentem Polski Lechem Wałęsą jest taka, że jak się patrzy na Mitteranda, to się widzi prezydenta i męża stanu, nawet jak się nie jest jego zwolennikiem, a jak się patrzy na Lecha Wałęsę, to się widzi elektryka, nawet jakby się chciało zobaczyć prezydenta…

To było dla mnie strasznie przykre, bo był to trudny do przetrawienia dysonans.
A potem była wizyta mojego Taty u Wałęsy, w Belwederze na śniadaniu. Tata był prezesem PKO BP. Było to akurat w momencie, gdy byłem w Warszawie, na urlopie. Poszedł i po paru godzinach wrócił zdruzgotany. Po długiej rozmowie na temat finansów państwa, do której pan prezydent się najwyraźniej przygotował, nastąpił kubeł zimnej wody. Otóż mój Ojciec tłumaczył, że pomysł stu milionów dla każdego nie jest dobry, że może to zachwiać finansami państwa, a pan Prezydent pytał mądrze o różne rzeczy, najwyraźniej słuchał, po czym, na koniec, zapytał mojego Ojca:

– Panie prezesie, a może mi pan powiedzieć gdzie pan drukował te wasze bony oszczędnościowe, bo one są takie ładne, a ja chciałbym te sto milionów wydać też na takim ładnym papierze…

Potem były przegrane wybory. Wszyscy pamiętają „podawanie nogi”, ale pewnie wiele osób nie wie skąd ta noga się wzięła. Ja wiem od osoby bliskiej Wałęsie, której nazwiska oczywiście nie podam, ale która tam z nim wtedy była na miejscu. Otóż podobno Wałęsa był absolutnie i doskonale przygotowany do debaty z Kwaśniewskim i właściwie nie było szans, by poległ. Ale poza przygotowaniem merytorycznym były jeszcze sprawy pozamerytoryczne. Oba sztaby dograły wszystkie detale spotkania w najdrobniejszych szczegółach. Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Między innymi było ustalone bardzo wyraźnie i jednoznacznie, że obaj panowie NIE BĘDĄ sobie ręki podawali. To była podobno baza wszystkiego, coś, co do czego oba sztaby zgodziły się bez wahania. No i któryś z doradców Kwaśniewskiego miał naprawdę doskonały pomysł, by zdestabilizować Wałęsę tą próbą podania ręki – jak widać doskonale to zadziałało!

Myślę, że ta historia nosi znamiona prawdy. Doskonały chwyt psychologiczny, jak się nieco zastanowić, to taka debata jest źródłem tak niesamowitego stresu dla kandydata, że każdy, najdrobniejszy nawet element może być źródłem katastrofy. Jednak prawdziwy mąż stanu potrafiłby się odnaleźć w takiej sytuacji… nawet więcej powiem – każdy naprawdę KULTURALNY człowiek potrafiłby się odnaleźć…

A potem już było coraz gorzej i gorzej. Nie głosowałem w tych kolejnych wyborach – nie chciało mi się jeździć do konsulatu dla Wałęsy (bo przecież na komucha-kłamczucha bym nie głosował).

Nie miałem nigdy poczucia wstydu, że TAKI KTOŚ jest naszym prezydentem. To, kto jest prezydentem nie ma żadnego związku z jakimś charakterem narodowym czy innymi cechami, nieprawdą jest nawet, że mamy takiego prezydenta, na jakiego sobie zasłużyliśmy. Mamy takich przedstawicieli, na jakich głosowaliśmy, a głosowaliśmy na nich, bo tak kazały nam media. Kazały wprost lub nie wprost, kazały, bo na przykład plakat z kandydatem był ładniejszy od plakatu z kontrkandydatem. W przypadku „podawania nogi” też zapewne media mogły uratować sytuację, gdyby chciały, wyjaśniając całą sytuację…

Obraz odpowiedzialnego Wałęsy z 1980 roku znikł już z mojej pamięci. Jest teraz ten żałosny obraz, który widzimy wszyscy dziś, który trwa od wielu, wielu lat. Smutne to. Dla mnie jest to przestroga, by nie ufać żadnemu politykowi.

Teraz już tylko mi szkoda. Przydałby się nam wszystkim człowiek, który by nas mógł zjednoczyć, jak jednoczył nas Jan Paweł II. Wałęsa MÓGŁ kimś takim być.

Jednak nie o tym miałem napisać, tylko o tym, o co w tym całym jazgocie chodzi. Bo wrzask się podniósł niesamowity, i mamy dziś nawet zatwardziałych wyborców SLD, którzy bronić chcą „honoru Wałęsy” co jest już wyjątkowo kuriozalne.

Warto mieć świadomość, że tu wcale nie chodzi o Wałęsę. Dla środowisk okrągłostołowych, czyli dla tzw. „salonu” Wałęsa jest tylko narzędziem. Przypomnijcie sobie, jak Wyborcza i Michnik pluli na niego gdy była taka potrzeba.

Cała ta afera, ten wrzask, ten jazgot jest spowodowany najgorszym niebezpieczeństwem jakie może sobie salon wyobrazić, to znaczy koniecznością przyznania racji środowiskom przeciwnym układowi, a konkretnie Kaczyńskiemu. To jest dla salonu wizja Apokalipsy, końca ich świata. Ostateczne udowodnienie tego kim i jaki był Wałęsa nie tyle burzy jakąś michnikową konstrukcję, co przyznaje rację Kaczyńskiemu i PiSowi, a na to salon pozwolić nie chce. I dlatego mamy ten jazgot, te idiotyczne memy, to pójście w zaparte. I dlatego przyłącza się do tego również elektorat SLD, który powinien teoretycznie zachować jak najdalej idący dystans.

Niezwykły jest ten nagły, błyskawiczny i totalny sukces Kaczyńskiego. Jeśli jeszcze dodatkowo okaże się, że nagle uda się wyjaśnić katastrofę smoleńską, to zacznę się niepokoić…

http://pietrasiewicz.salon24.pl/697388,walesa-i-niepokoj

Posted in Felietony, Historia, POLECAM | 1 Comment »

Orędzie Bożego Miłosierdzia na Rok Miłosierdzia. Druga odsłona perełek.

Posted by tadeo w dniu 15 lutego 2016

„Dusze, które szerzą cześć miłosierdzia Mojego, osłaniam je przez życie całe, jak czuła matka swe niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im Sędzią, ale miłosiernym Zbawicielem” (Dz. 1075).

 

Posted in Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

a

Posted by tadeo w dniu 15 lutego 2016

Posted in Uncategorized | Leave a Comment »

Jednym słowem: Proch

Posted by tadeo w dniu 10 lutego 2016

Pierwszy odcinek internetowych rekolekcji wielkopostnych JEDNYM SŁOWEM prowadzone przez o. Adama Szustaka OP.

Start w Środę Popielcową. Koniec w Wielką Sobotę. Przez cały Wielki Post, codziennie (oprócz niedziel) o 7.00 rano wybrzmi jedno Słowo z krótkim komentarzem o. Adama. Bardzo krótko. Bardzo konkretnie. Po prostu: Jednym Słowem.

Dziś jest środa popielcowa i każdego, kto dziś pójdzie do kościoła, obsypią prochem. Dziś też usłyszysz zdanie, które jest cytatem z Księgi Rodzaju:

Prochem jesteś i w proch się obrócisz

To zdanie jest dla nas, katolików, największą obietnicą daną przez Boga. To zdanie Pan Bóg mówi do człowieka w raju, gdy mówi, że wróci do ziemi rajskiej. I ten proch o którym mowa, jest prochem ziemi rajskiej. Czyli Pan Bóg mówi:

Adaś. Muszę teraz co prawda Was z tego ogrodu wygnać, aby śmierć nie „ustaliła się” na zawsze. Dlatego musimy skończyć – wszystko w raju było wieczne, więc śmierć również byłaby wieczna – Jednak Adamie i Ewo pamiętajcie –Wrócicie do tej ziemi

Posted in Religia | Leave a Comment »

Moja Środa Popielcowa

Posted by tadeo w dniu 10 lutego 2016

Prochem jesteś...W tym roku Wielki Post zaczyna się wyjątkowo wcześnie. Oznacza to także, że tegoroczny karnawał jest krótszy niż zazwyczaj. 10 lutego przypada Środa Popielcowa. Katolicy w tym dniu przyjmują popiół na swoje głowy, czemu towarzyszą słowa kapłana wzięte z Pisma św.: „Nawracajcie się i wierzcie Ewangelii” albo „Pamiętaj, że jesteś prochem, i w proch się obrócisz”. Słowa te budzą mocne skojarzenia i emocje, nie tylko u tych, którzy popiół przyjmują, ale także u tych, którzy te słowa wypowiadają – u kapłanów.

Pamiętam, że kilkanaście lat temu postanowiłem, że będę używał tych formuł naprzemiennie. Tak też uczyniłem. Przypominam sobie moment zawahania, kiedy podeszła młoda matka z dzieckiem na ręku. Na kobietę przypadły słowa wzięte z Ewangelii wzywające do nawrócenia i wiary w Ewangelię, a na jej dziecko słowa z Księgi Rodzaju: „Pamiętaj, że jesteś prochem, i w proch się obrócisz”. W tym momencie pojawiła się u mnie myśl: Jak można wobec dziecka, które dopiero budzi się do życia, wypowiadać słowa, mówiące w tak brutalny sposób, że umrze?

A jednak słowa te, chociaż szorstkie i może wolelibyśmy ich nie słyszeć i nie wypowiadać, mówią prawdę o naszej ludzkiej kondycji. Przyjdzie czas, że także kilkumiesięczny niemowlak stanie się „prochem” – umrze. Jednak dobrze jest usłyszeć oba te zdania. Wzięte razem przedstawiają prawdę w większym kontekście. Pierwsze powiedzenie („Nawracajcie się i wierzcie Ewangelii”) przypomina nam inną stronę prawdy – jeśli mamy się nawracać i wierzyć Ewangelii, to dlatego, że człowiek niecały stanie się prochem i niecały umrze; jest w nim coś, co nie przeminie. Katechizm nazywa to „coś” duszą. Ona jest nieśmiertelna.

Modlitwa, post i jałmużna – te tradycyjne uczynki miłosierdzia, o których przypomina nam Środa Popielcowa i Wielki Post – są wyrazem troski o duszę. Uczynki te przypominają nam nasz obowiązek troszczenia się o duszę. Przecież każdy z nas troską otacza swoje ciało. Tak samo, a nawet o wiele bardziej powinien każdy dbać o swoją nieśmiertelną duszę. Bo ona nie została wzięta z prochu ziemi i w proch się nie obróci. Dusza to ten boski, nieśmiertelny element w człowieku. Dlatego wezwanie „Dbaj o swoją duszę!” lub „Ratuj swoją duszę!”, jakkolwiek niepopularne i idące w poprzek współczesnym trendom, tak naprawdę jest nie tylko wyrazem wiary w Boga, ale także dobrze rozumianej miłości własnej.

http://okruchy.salon24.pl/695844,moja-sroda-popielcowa

Posted in Religia | Leave a Comment »

Najskuteczniejszy naturalny antybiotyk

Posted by tadeo w dniu 8 lutego 2016

Najskuteczniejszy naturalny antybiotyk

Można własnoręcznie przygotować antybiotyk wyłącznie z naturalnych składników. Dzięki niemu pozbędziesz się wirusów, grzybów, bakterii oraz pasożytów. Przepis był znany jeszcze w średniowieczu, kiedy Europejczycy walczyli z groźnymi epidemiami.

Proponujemy przepis na domowy antybiotyk, który został opublikowany na stronie dziecisawazne.pl. Pamiętajmy jednak, by nie leczyć się wyłącznie na własną rękę. Zawsze należy konsultować się z lekarzem.

700 ml octu jabłkowego (najlepiej organicznego)
¼ szklanki drobno posiekanego czosnku
¼ szklanki drobno posiekanej cebuli
2 świeże papryki chilli
¼ szklanki startego imbiru
2 łyżki tartego chrzanu
2 łyżki kurkumy w proszku

Ta mieszanka nie tylko skutecznie ma zwalczać choroby wirusowe i grzybicze, ale także poprawiać krążenie krwi oraz wzmacniać odporność.

Sposób przygotowania 

Wymieszane składniki należy włożyć do niedużego słoika, po czym wszystko zalać octem (najlepiej by stanowił on 1/3 zawartości). Następnie potrząsamy przygotowaną mieszanką oraz odstawiamy zakręcony słoik na 2 tygodnie. Nie zapominamy jednak codziennie nim potrząsać, by wszystkie składniki dokładnie nasiąkły octem. Nie musimy przechowywać toniku w lodówce, pozostanie on świeży na długo. Należy przygotowywać wszystko w rękawiczkach, gdyż papryka jest bardzo ostra i może zaszkodzić wrażliwym dłoniom.

Sposób zastosowania

Należy tonikiem wypłukać gardło, a następnie połknąć. Uprzedzamy, że mieszanka jest ostra i może pojawić się uczucie  gorąca, dlatego warto od razu zjeść kawałek cytryny lub pomarańczy. Jeśli chcemy zwiększyć naszą odporność, pijemy jedną łyżeczkę dziennie i próbujemy po trochu zwiększać dawki aż do rozmiarów kieliszka. Jeśli walczymy z chorobą, spożywamy 5–6 łyżeczek dziennie.

http://www.fakt.pl/zdrowie/jak-zrobic-domowy-antybiotyk,artykuly,554691.html?utm_source=Interakcja

Posted in Uncategorized, Zdrowie jest najważniejsze | Leave a Comment »

Niemiecka gazeta ekonomiczna bije na alarm: „Populistyczna partia PiS obrała w polityce gospodarczej kurs dbania przede wszystkim o polskie interesy”. O czyje więc przede wszystkim interesy dbał rząd poprzedni?

Posted by tadeo w dniu 6 lutego 2016

facebook.com
facebook.com

Prestiżowy niemiecki dziennik ekonomiczny „Handelsblatt” załamuje ręce nad Polską. Czy znowu chodzi o „zagrożenie dla demokracji” czy „wolność mediów”? Nie. Chodzi tylko o ekonomię.

Populistyczna partia PiS obrała w polityce gospodarczej kurs dbania przede wszystkim o polskie interesy

— głosi główna teza tekstu.

Dalej dowiadujemy się, że żal Niemców ma bardzo namacalny powód.

PiS podkreśla, że przedsiębiorstwa produkujące w Polsce będą w przyszłości faworyzowane przy udzielaniu zleceń. Taki nacjonalistyczny kurs podoba się zwolennikom PiS-u, przy czym nie przeszkadza im to zupełnie, że są zrywane wstępne umowy zawarte przez poprzedni rząd.

Czyli chodzi o kontrakt na śmigłowce caracal Airbusa – europejskie konsorcjum, w którym znaczne udziały mają nasi zachodni sąsiedzi.

Autor tekstu cytuje też ekspertów, którzy ostrzegają establishment niemiecki i media przed używaniem zbyt napastliwego tonu wobec Polski. Eksperci ostrzegają też nas przed „nacjonalistyczną polityką gospodarczą”.

Generalnie rzecz biorąc tekst „Handelsblatt”, w którym zarzuca polskiemu rządowi „wybranie kursu na wspieranie polskich interesów” brzmi jak tezy wariatów. No bo czyim interesem kieruje się np. rząd niemiecki w czasie, gdy akurat nie zajmuje się zapraszaniem imigrantów muzułmańskich do Europy? Odpowiedź jest retoryczna.

No więc o co chodzi w tych obawach o „kurs PiS na polskie interesy”? Wygląda na to, że „Handelsblatt” nieopatrznie wsypał rząd poprzedni. Aż tak mało w działaniach rządu Tuska i Kopacz było interesów polskich, że taka rozpacz za Odrą?

Autorowi artykułu „Handelsblatt” wypada więc podziękować za szczerość. I poprosić o jeszcze.

PRZETŁUMACZONY TEKST Z „Handelsblatt” UKAZAŁ SIĘ NA PORTALU „Deutsche Welle”.

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

List Hutu do Tutsi

Posted by tadeo w dniu 2 lutego 2016


Nie lubię Pana Boga! – kilkakrotnie powtarza mi w rozmowie Krzysiek, którego spotkałem po ponad 30 latach. Dokładnie 25 lat temu, podczas studiów, wracał ze swoją ukochaną z imprezy. Wypił więc dał jej kierownicę, a ona wpakowała ich na drzewo.  Dziewczyna wyszła z wypadku bez szwanku. On kilka miesięcy był nieprzytomny, potem całkowicie sparaliżowany. 25 lat chodzi codziennie na rehabilitację. Może teraz chodzić z laską, choć często się wywraca, mówi niewyraźnie: „Bóg cierpiał kilka godzin, a ja 25 lat! Czy to nie wystarczy? Czy już nie odpokutowałem za swoje błędy?”  – W pierwszej reakcji człowiek wierzący oburza się na takie słowa lub myśli, że tak nie powinno się mówić. Tymczasem Biblia dostarcza nam niekończące się przykłady ludzi, którzy mieli pretensje do Pana Boga i kłócili się z nim: Mojżesz, Jeremiasz, psalmy, Hiob i w końcu sam Jezus, który na krzyżu krzyczy: „Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił!”

W sytuacji niezawinionego cierpienia człowiek wierzący ma zawsze tą możliwość, by ze swoim bólem i pretensjami zwrócić się do Boga, gorzej jest z ateistą lub tym, który takowym się deklaruje. Jeśli Boga nie ma to i kłótnia z nim niemożliwa. Wtedy winni są inni: mąż, teściowa, ludzie dookoła, Kościół, księża, Radio Maryja lub PiS.  Zresztą i człowiek wierzący często automatycznie unika sporu z Panem Bogiem i wtedy pretensje przerzucają się na innych. W takiej sytuacji PO i liberałowie jako źródło wszystkich nieszczęść są bardzo użyteczni.

Najsmutniejszą rzeczą jaką obecnie mamy w Polsce, to podział społeczeństwa. Wzajemna nienawiść i skłócenie są bardzo przygnębiające. Być może po części siła tego konfliktu wynika z mechanizmów, o których wspomniałem powyżej. Oponentów  politycznych nie zwalcza się już jedynie za to, że mają inne idee dotyczące polityki, lecz że są winni całemu złu, które nas dotyka. Fanatyzm tego konfliktu jest tak głęboki, że zaryzykuję powiedzieć , że jest swego rodzaju wojna religijna przechodząca w obsesję. Biorę GW:  pierwsza  strona PiS, druga strona PiS, trzecia strona PiS, czwarta strona PiS … Jak w radzieckiej prasie w okresie czystek politycznych w latach trzydziestych,  gdzie za każdym słupem chował się agent imperializmu i trockistowski zdrajca. To już wręcz obsesja seksualna jak u faceta którego psychiatra pyta się: „Z czym się Panu kojarzy kółko? – Z seksem? – A kwadrat? – Z seksem? – Trójkąt? – Z seksem. Niech się Pan doktor dalej nie pyta, bo mi się wszystko kojarzy s seksem”. Zresztą po drugiej stronie barykady sytuacja podobna: wszystko co złe kojarzy się z PO i GW.

Ze względu na tę wojnę polsko- polską obraz dzisiejszej Polski jest bardzo smutny. Wojna domowa jest najbardziej wyniszczająca. Podzielone rodziny, przyjaciele. Ostatnio w Burundi coraz częstsze są akty przemocy i morderstwo, tak że wielu uważa, że może powtórzyć się tam to, co stało się wcześniej w Rwandzie. Skład etniczny obu afrykańskich państw jest podobny: większość Hutu i mniejszość Tutsi. Oczywiście możemy się uspokajać, że Polska leży w Europie i przed takimi kataklizmami broni nas zbudowana na chrześcijaństwie cywilizacja. Czy jednak nienawiść zatruwająca latami serca nie jest tak samo szkodliwa jak przemoc? Co można zrobić, aby przerwać tę spiralę wrogości? Trudne pytanie. Po pierwsze wydaje mi się, że należy oddramatyzować sytuację i patrzeć na rzeczywistości bez czarnych okularów.

Jezuici mają takie pojęcie, które nazywa się presupponendum.Oznacza ono, że w tym co mówi drugi człowiek należy szukać dobrych intencji, a nie złych. Ci którzy idą w manifestach KOD w większości bez wątpienia są przekonani,  że Polsce zagraża  dyktatura i koniec świata się zbliża. Trzeba więc podjąć minimalny wysiłek i zrozumieć intencje tych ludzi i nie mylić ich z tymi, którzy świadomie nakręcają polityczny konflikt w swoich interesach. Tam gdzie opadają emocje jest szansa na normalną rozmowę i argumenty, a kiedy się nie zgadzamy, może jednak pozostać jakiś wzajemny szacunek, wiarę w dobre intencje oponenta i  przekonanie, że jest jakieś dobro wspólne, o które należy się troszczyć mimo politycznych podziałów.

W Kościele trawa obecnie Rok Miłosierdzia. Jednym z głównych motywów jego zwołania było według Papieża wezwanie do przebaczenia. Przebaczenie jest tym, czego Polacy obecnie w szczególny sposób potrzebują. 50 lat temu biskupi polscy wystosowali do biskupów niemieckich list zatytułowany: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Była to prorocza inicjatywa Wyszyńskiego i Kominka w 20 lat po tym jak Polacy doświadczyli niemieckiego okrucieństwa. Inicjatywa bardzo ryzykowna, która wywoła histeryczną reakcję komunistów: „Nie przebaczamy i nie prosimy o przebaczenie”. Dlaczego biskupi zdecydowali się na tak odważny krok? Wydaje mi się, że odpowiedź jest bardzo prosta: ponieważ do przebaczenia wzywa Ewangelia. Wyszyński chciał, aby obchody Millenium Chrztu Polski była okazją do odnowy duchowej, a ta nie jest możliwa bez przebaczenia. Nienawiść, pragnienie zemsty, poczucie krzywdy uniemożliwia człowiekowi otwarcie się na Bożą miłość. W tym roku oprócz Roku Miłosierdzia obchodzimy też 1050 rocznicę przyjęcia przez Polskę chrześcijaństwa. Te dwa symboliczne wydarzenia mogą być dla Polaków pretekstem do tego aby zastanowić się, czy nie warto sobie wzajemnie przebaczyć?

Ktoś powie, że do przebaczenia potrzebne jest aby i druga strona była na to gotowa. To przecież nasi przeciwnicy są bardziej winni skłócenia kraju niż my! Być może tak jest, ale z inicjatywą przebaczenia pierwszy musi wyjść ten, kto uważa się za ucznia Chrystusa, bo to nam Jezus polecił wybaczać 77 razów dziennie.  Pamiętajmy, że ci, którzy nazywają się chrześcijanami pierwsi powinni wyciągnąć rękę do zgody. Jezus jasno powiedział, że jeśli nie pogodzimy się ze swoim nieprzyjacielem i nie przebaczymy mu, to Ojciec też nam nie przebaczy i trafimy do ciemnicy. Jeśli my nie wybaczymy, to i nam Ojciec nasz Niebieski nie wybaczy. Pojednanie zakłada także przyznanie się do własnych win, a bez wątpienia do atmosfery nienawiści przyczyniły się obie strony. Tak więc trzeba być gotowym przebaczyć i prosić o przebaczenie. Modna jest ostatnio Modlitwa za Ojczyznę – może więc włączyć do niej też modlitwę o pojednanie?

Któż mógłby wziąć na siebie taką inicjatywę, aby odtruć od jadu nienawiści nasze społeczeństwo? Wydaje się, że jedynym kandydatem jest Kościół. Kościół powinien, szczególnie w Roku Miłosierdzia, wziąć na siebie to posługę pojednania. Jak na razie nie najlepiej się z tej powinności się wywiązujemy. Duchowieństwo często zbyt angażuje się po obu stronach barykady. Pewnie brakuje nam obecnie wśród hierarchii i duchowieństwa takich autorytetów jak Wyszyński i Wojtyła lub Popiełuszko, który działał według zasady „dobrem zwyciężaj”. Tak więc kto mógłby napisać list Hutu do Tutsi?

http://bratdamian.salon24.pl/694529,list-hutu-do-tutsi

Posted in Felietony | Leave a Comment »

Sądecki spowiednik świętych narodzony dla nieba

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2016

1 lutego mija 53. rocznica śmierci (+ 1963)ojca Józefa Andrasza SJ pochodzącego z naszego Wielopola.


Dzień ten jest wigilią święta Ofiarowania Pańskiego. W to święto w trakcie swojego 72-letniego, ziemskiego żywota,  ojciec Józef złożył śluby wieczyste.
Z osobą wspomnianego jezuity wiąże się wiele bardzo symbolicznych dla Polaków i Kościoła dat, jak choćby dzień jego narodzin 16 pażdziernika (1891).

Nie jest to przypadkowe, bo i osoba nie jest przypadkowa. W  Nadzwyczajnym Roku Miłosierdzia warto przypomnieć  że jest on naszym rodakiem (urodzonym w Wielopolu, Chrzest św. w Wielogłowach) – Apostołem Bożego Miłosierdzia.
Jak zauważył  ojciec Stanisław Sikora OFM – kustosz relikwii bł. Anieli Salawa,  o ojcu Andraszu zrobiło się ostatnio głośno, jako tym, który był pierwszym i… ostatnim kierownikiem duchowym, spowiednikiem świętej siostry Faustyny.

Nie wspomina się, że zanim spotkał siostrę Faustynę był on kierownikiem duszy i spowiednikiem  błogosławionej Anieli Salawa.
Rok po święceniach, w  1920 Opatrzność zetknęła go z błogosławioną Anielą Salawa,  której życie w wielkim cierpieniu powoli dobiegało końca. W materiałach z drugiego procesu beatyfikacyjnego Anieli są zeznania jej przyjaciółki, do której się żaliła na spowiednika, który wprowadził  jej duszę w straszny zamęt. Łudząco podobnie brzmi ten opis do  skarg na posługę niektórych księży siostry Faustyny z „Dzienniczka”.
Przyjaciółka Anieli zeznaje dalej, że obiecała jej i podeszła o pomoc do jezuitów na Kopernika w Krakowie, do ojca Andrasza (z narracji zeznań  widać że już wcześniej był znany obu kobietom).

Ojciec Andrasz praktycznie w początku posługi  kapłańskiej  wykazywał się wielkim duchem Bożym.  Na pewno miały na to wpływ autorytety, z jakimi się zetkną jako młody chłopak.
W Nowym Sączu początkiem XX wieku należał do Sodalicji Mariańskiej prowadzonej przez legendarnego jezuitę, ojca Franciszka Gawlińskiego, który był kapelanem więziennym w naszym mieście jak i opiekunem wielu grup działających przy kościele.
Praktyką Towarzystwa Jezusowego, do którego wstąpił Józef Andrasz był tzw. anioł nowicjatu, starszy kolega z seminarium. Dla niego tym ,,aniołem,, był Edmund Elter, późniejszy prowincjał jezuitów, profesor etyki na Gregorianum w Rzymie.

Jeden z ojców redemptorystów  w zeznaniach procesowych mówi, że unikał podczas spowiedzi Anieli rozmów co do jej stanów, wizji mistycznych. Poleca komisji zapytać o to ojca Andrasza, o którym mu wiadomo, że sprawy mistyki są mu bliskie i on służył pomocą Anieli w tych sprawach.
Ojciec Andrasz bardzo precyzyjnie i pięknie kreśli w zeznaniach osobowość  wtedy sługi Bożej Anieli Salawa. Miała opinię  wśród innych ojców z Kolegium na Kopernika jako głęboko wierzącej, cierpliwie znoszącej swoje cierpienie (rak żołądka, stwardnienie rozsiane). W skromnej „piwniczce” zawsze były świeże kwiaty przy ołtarzyku, gdzie ojciec Andrasz stawiał Najświętszy Sakrament podczas spowiedzi chorej. Odwiedzającym ją, udzielała się od niej duża pogoda ducha.

Dzisiaj do tej zwykłej kiedyś sprzątaczki w kościele ojców franciszkanów przy placu Wszystkich Świętych w Krakowie przychodzą modlić się w sprawach naukowych – profesorowie i studenci.

Ojciec Andrasz był tłumaczem literatury mistycznej, ascetycznej. W prowadzonej przed wojną przez niego Bibliotece Życia Duchowego wydano ponad 60 tomów literatury.

W czasie kiedy Polska była „w proszku,” wydawano i czytano takie rzeczy. Separowanie się  dzisiaj osób konsekrowanych od tematu mistyki, głębokiego życia duchowego powoduje, że osoby świeckie, które takich dróg  poszukują trafiają na  yogę, New Age różnych Maciejów.
Szacuje się, że w Polsce wydaje się rocznie 2 000 000 000 (miliardy) złotych na różne „zboczenia ludzkiego serca i duszy”,  jak we wstępie do „Modlitwy mistycznej” Maumignego  pisał w latach 20 -tych ubiegłego ojciec Andrasz. To ostre zdanie tyczyło się wtedy teozofii – pseudonauki, z której wyrósł lucyferianizm  oraz  Nev Age, z tego nurtu garściami czerpią współcześni zwodziciele.

Potrzeba świętych, światłych kapłanów, którzy nas poprowadzą do Boga. Musimy zmienić nasze proporcje – więcej się za nich modlić niż o nich mówić.
Coraz więcej osób modli się o świętość kapłanów przez wstawiennictwo ojca Andrasza. Modlitwa taka powstała na Sądecczyżnie  i ma pozwolenie władzy duchownej na jej rozpowszechnianie. W wielu parafiach rozgorzał kult ojca Andrasza,  ma on trwały charakter. Prowincjał jezuitów- ojciec Jakub Kołacz podjął decyzję o wszczęciu procesu beatyfikacyjnego ojca Jozefa Andrasza.

Ojciec Józef Andrasz może zostać „wielkim świętym”…
Trudno sobie wyobrazić zbliżające się Światowe Dni Młodych w Krakowie, gdyby ojciec Andraszw 1943 roku nie wprowadził  stałego nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia w tym miejscu i nie wystawił do publicznej czci obrazu Jezu Ufam Tobie.
Błogosławiona Aniela Salawa,  święta siostra Faustyna to nie jedyne święte które prowadził ojciec  Andrasz.
Cdn.
Sądecki Pielgrzym
Ps. Materiały związane z błogosławioną Anielą Salawa udostępnił ojciec Stanisław Sikora OFM

https://sadeczanin.info/ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82-i-religia/s%C4%85decki-spowiednik-%C5%9Bwi%C4%99tych-narodzony-dla-nieba

Posted in Miłosierdzie Boże, Religia, SYLWETKI | Leave a Comment »

Koronka do Miłosierdzia Bożego – Siewcy Lednicy

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2016

Koronkę podyktował Pan Jezus św. Faustynie w Wilnie 13-14 września 1935 r. jako modlitwę na przebłaganie i uśmierzenie gniewu Bożego, za grzechy nasze, naszych bliskich i całego świata.

„Przez nią uprosisz wszystko, jeżeli to, o co prosisz, będzie zgodne z moją wolą.” (Dz. 1731)

„Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku; chociażby grzesznik był najzatwardzialszy, jeżeli tylko raz zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego.” (Dz. 687)

„Każdą duszę, która odmawiać będzie tę koronkę, bronię w godzinie śmierci jako swej chwały. (…) Kiedy przy konającym inni odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży,a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę.” (Dz. 811)

koronka1

Posted in Miłosierdzie Boże | Leave a Comment »

Miara ufności w Boże Miłosierdzie

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2016

Fragment archiwalnej audycji w radiu Józef ks. Piotra Pawlukiewicza z książki „Katechizm Poręczny” – Wydawnictwo Sióstr Loretanek

7408afd35046739cab506bcf7363643c

 

Posted in Ks. Piotr Pawlukiewicz | Leave a Comment »

150 perełek z Pisma Świętego do wyłowienia

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2016

  • Ile razy mieliście postanowienie, aby częściej czytać Pismo Święte? Ja wiele razy… A może należycie do tych wybranych, którzy już przeczytali całą Biblię? Ja jeszcze nie… ale jestem na dobrej drodze (biorę udział w wyzwaniu BIBLIA W ROK). Dla jednych i dla drugich przygotowałam małą zachętę do tego, aby nadal czytywać Pismo Świętego i odkrywać stale na nowo Słowo, przez które Pan Bóg mówi do nas. Udanego połowu!

  • https://www.facebook.com/blogvicona/posts/789776777818718

Orędzie Bożego Miłosierdzia na Rok Miłosierdzia.
„Dusze, które szerzą cześć miłosierdzia Mojego, osłaniam je przez życie całe, jak czuła matka swe niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im Sędzią, ale miłosiernym Zbawicielem” (Dz. 1075).

Lubię to!

 

Lubię to!

 

Super

 

Ha ha

 

Wow

 

Przykro mi

 

Wrr

Skomentuj

Komentarze
Tadeusz Czernik

Posted in BIBLIA, Religia | Leave a Comment »

Czy Pan Jezus wrzeszczałby na grzeszników? -Natalia Niemen

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2016

Posted in Filmy religijne, Religia, SYLWETKI, Świadectwa | Leave a Comment »