wPolityce.pl Portal Dziennik.pl informował, że na rząd PiS-u czeka kosztowna bomba. Bankrutujący w ostatnich latach budowlańcy chcą odszkodowań za budowanie dróg przed Euro2012. W sumie mowa o kilku miliardach złotych. Czy PiS jest na to przygotowany?

Jerzy Polaczek: W ostatnich latach, jako poseł opozycji i były minister, wiele razy alarmowałem w tej sprawie. Jeszcze gdy trwał proces inwestycyjny, widać było wiele upadłości sektora podwykonawczego i dużych firm z rynku infrastrukturalnego. Widać było narastanie zobowiązań wewnętrznych i sporów, które zaczęły być przenoszone do sądów i arbitrażu. Już wtedy media także zajmowały się tym tematem. Suma rosła sukcesywnie, najpierw była mowa o 2 miliardach, potem 4, teraz to już znacznie więcej. To jest realny problem, obciążenie dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. GDDKiA oraz Skarb Państwa muszą być gotowe do wypłacania odszkodowań, gdy strona publiczna przegra postępowania sądowe. To trzeba uwzględniać w planach finansowych państwa. To musi być wpisane w budżet Dyrekcji.

Rząd jest na to przygotowany, czy powie, że nie ma pieniędzy i budowlańców odeśle z kwitkiem?

Mowa o procedurach sądowych. Te odszkodowania będą wynikały z konkretnych orzeczeń, które zapadną. Tu nie ma uznaniowości, rząd będzie zobligowany do wypłacania odszkodowań. To będzie jednak wpływać na zakres wielkości inwestycji, które są ujęte w programie rządowym.

Może rząd powinien rozwiązać tę sprawę bez sądowych procesów? Przecież jest w tej sprawie gigantyczny problem. Władza powinna wypłacać należne zobowiązania bez konieczności sądzenia się…

Obecnie informacje dotyczące tej kuli śniegowej, w szczególności ws. roszczeń odszkodowawczych są pewną fotografią stanu prowadzenia tych inwestycjiw ubiegłych latach. To głównie wynik braku dialogu między zamawiającym a wykonawcą.

Kto zatem zawinił? GDDKiA?

Nie jestem zwolennikiem tezy, że to jedynie Dyrekcja jest winna. Niestety jednak przez wiele lat to właśnie Dyrekcja nie chciała podejmować tego tematu. Unikała go. Najwięcej zastrzeżeń można mieć do byłego dyrektora, pana Witeckiego. On kierował najdłużej Dyrekcją.

Wiemy, że na budowę dróg i autostrad wydano przed Europ2012 wielkie pieniądze, ale podwykonawcy ich nie otrzymali. Co zatem działo się z tymi środkami? Gdzie się one podziały?

W tej sprawie sugeruję przede wszystkim ministrowi Adamczykowi dialog ze środowiskami branży wykonawczej. Ministerstwo musi dokonać korekty, by takie zagrożenia w przyszłości się nie powtórzyły. W Polsce zdewastowano znaczącą część polskich firm runku podwykonawczego. To jest świadectwo dzikich praktyk między głównym wykonawcą a podwykonawcami. To odbijało się na podwykonawcach. Wyścig rozkręcony przez GDKKiA i przez rząd PO, nieadekwatność cen, które były przyjmowane na końcu, odbijał się na polskich budowlańcach. Nawet późniejsza specustawa nie rozwiązała problemu.

Rozmawiał Stanisław Żaryn