APC - 2016.01.27 21.08 - 001.3d

Przy trasie z Makowa Mazowieckiego do Różana znajduje się miejsce zwane „Wąski Las”. Jest to zbiorowa mogiła bezimiennych ofiar drugiej wojny światowej. Kiedyś, kiedyś … wiele lat temu … tablica informowała „Do miejsca zbrodni hitlerowskiej” – obecnie zmieniła się treść napisu i jest to enigmatyczna informacja „Mogiła zbiorowa Wąski Las”. Jak można przeczytać w internecie, pochowanych jest tam około 500 osób rozstrzelanych przez Niemców 12 lutego 1940 r.

Wikipedia pod hasłem „Maków Mazowiecki” podaje wersję historii z perspektywy tego sympatycznego miasteczka: Niemcy, pod pozorem darmowego leczenia, zebrali mieszkańców powiatu (starców, niepełnosprawnych, upośledzonych, chorych), a SS-mani przebrani za lekarzy ładowali ich na ciężarówki, które zostały skierowane do lasu. Tam już był wykopany długi rów, nad którym ustawiono ludzi i ich rozstrzelano.

Ja słyszałam tę opowieść wielokrotnie: od osób, które przeżyły (np. zdołały uciec) lub obserwowały zdarzenie z ukrycia. Internet w żadnym miejscu nie wspomina o najbardziej drastycznej okoliczności: tam była robiona selekcja niewolników zdolnych do pracy. Lekarze niemieccy – bynajmniej nie przebierańcy – rzeczywiście oglądali ludzi i wydawali werdykt: ten może pracować, a ten – do dołu …

Na mnie – dziecku – najbardziej wstrząsające wrażenie nieodmiennie robiła informacja o linie. Mianowicie między dwoma drzewami rozciągnięto linę – na wysokości 1,20 m. Dzieci (lub osoby bardzo niskiego wzrostu) musiały pod nią przejść. Jeśli ktoś czubkiem głowy nie dosięgał – to, oczywiście, do rowu … chyba, że jakieś dziecko jakiemuś Niemcowi się spodobało z jakiegoś powodu.

Dzieci, oczywiście, próbowały wspinać się na paluszki, a niektóre nawet podskakiwały … żeby tylko musnąć chociaż tę życiodajną linę … a matki patrzyły na to bezradne. Choć czasem, oczywiście, rodzice już wtedy nie żyli …

Ta mogiła to nie jest żaden wymysł. Ona naprawdę istnieje i jest bardzo łatwa do zlokalizowania. Przed laty opiekowali się nią harcerze ze szkoły podstawowej w Czerwonce. O ile mi wiadomo, ofiary spoczywające w tym zbiorowym grobie są bezimienne.

Dawniej było wiadomo, że to miejsce zbrodni hitlerowskiej – obecnie enigmatycznie i dyplomatycznie wspomina się na ogół już tylko o zbrodni.

Czy w związku z faktem, że na Wąskim Lesie zostali zamordowani Polacy, jest to „polskie miejsce zagłady”? … Oczywiście, że nie. To jest miejsce zbrodni niemieckiej. Podobnie, jak Oświęcim czy Majdanek były miejscami niemieckich zbrodni. I każdy, kto twierdzi, że to są „polskie obozy zagłady”, powinien być ścigany z oskarżenia publicznego.

(Podobnie, jak każdy prezydent RP, który w imieniu narodu polskiego przepraszał za Jedwabne czy brał na nie-swoją klatę winę za pojedyncze przypadki Polaków donoszących na Żydów).

A na zakończenie dodam tylko, że właśnie Wąski Las przypomniał mi się natychmiast, gdy usłyszałam Martina Schulza odgrażającego się, że Polaków trzeba siłą zmusić do wykazania empatii wobec uchodźców. Niemcy, uważane za kraj ludzi o wyjątkowo wysokiej kulturze, już niósł Europie kaganek oświaty – i wszyscy wiemy, jak to się skończyło. Dlatego wystąpienie heer Schulza koniecznie powinno się spotkać z BARDZO ostrą reakcją władz Polski. Takich słów – z takich ust – nie wolno puszczać płazen, bo Niemcy się po prostu rozzuchwalą i faktycznie – po raz kolejny – zechcą sąsiadów wziąć pod bucior!

http://polityka-od-kuchni.salon24.pl/693733,niemiecka-demokracja-polskie-obozy-zaglady

Przeczytaj także:

Dlaczego niemiecki Gross, ani niemiecki Pasikowski nie pokażą światu stodoły w Gardelegen?

Pacyfikacja Wanat w dniu 28 lutego 1944 roku.