Trwa atak na Polskę– bez precedensu we współczesnej historii Europy – tylko dlatego że nowy rząd postanowił zmienić zasady gry i zadbać o interesy własnego kraju. Jak zwykle w takiej sytuacji jednym chórem odezwali się ci, którzy najwięcej mogą na tym stracić. Na wyższych szczeblach zachowywana jest powściągliwość, chyba że znajdzie się jakiś lewacki oszołm – Schulz, Oettinger czy Timmermans. Łatwiej jest wypuścić zgraję ujadających dziennikarzy na smyczy, których Polsce nie brak – Kim, Lis, Wielowieyska, Paradowska, Kraśko i Gugała – ten ostatnio wykazał się znajomością historii III Rzeszy i kategorycznie stwierdził, że Niemcy byli ofiarami II WW, bo stracili duże połacie własnego kraju i poświęcili więcej ludzkich ofiar niż Polska i ZSRR razem wzięte. Trudno jest dyskutować z logiką idioty, lepiej skupić się na bardziej przemyślanych andronach…

 

Jeśli red Wielowieyska, red Lis i cała plejada red-aktorów telewizyjnych, radiowych, a także tych sepleniących, jakających się i bez aparycji – produkujących się na łamach komercjalnej prasy – mają rację, że PiS to samo zło i drugie wcielenie diabła, a reakcja Zachodu, to wyraz makiawelicznej troski o stan demokracji w naszym  państwie, to ja jestem KOD, tyle że pojutrze. Tym samym daję sobie nieco czasu, by zaprenumerować Washington Post, Wall Street Journal i Berliner Zeitung, bo nie Gazetę Wyborczą, która jest zbyt stronnicza. Dzięki nim i ich korespondentom – prosto z oblężonej Warszawy – będę na bieżąco z wydarzeniami na ulicach, gdzie prym wiedzie partia Nowoczesna, która – według sondaży – jest prawdziwym reperezentantem ludu, a KOD jego tubą. Według ich wersji, jak to kategorycznie stwierdził red Lis, Polska to czarna owca Europy.

 

Na szczęście, istnieje druga wersja wydarzeń. Jeśli red-aktorzy mają rację, tyle że dali się zwieść, bo intencje naszych zachodnich sprzymierzeńców nie są wynikiem troski o stan demokracji, ale dbałością o własny interes  i obawą o jego utratę, to w tej sytuacji, świadomie, czy też nie, medialni i polityczni krzykacze okazują się obrońcami obcego biznesu. Za tą wersją przemawiają wysokie apanaże i manipulacja faktami. Tu trzeba byłoby odnieść się do faktów i niuansów językowych, czego przeciętny odbiorca nie łapie, bo nie ma na to czasu i siły umysłu, by wyjść z labiryntu medialnego matactwa.. Dzięki temu red-aktorzy mogą pozwolić sobie na wszelkie przekłamania bez obawy o konsekwencje. Jakby tego nie rozbierać, to czarna owca pozostaje czarną owcą…

 

I tu dochodzę do trzeciej wersji, tej pisowskiej, która uznaje, że czarna owca to media, post-komunistyczne partie polityczne manipulujące pospólstwem i środowiska czerpiące z tego stanu duże zyski. Ta owca przez długie lata żerowała w trudzie i znoju, by zapewnić sobie wszelkie beneficja kosztem prostego ludu, a tu nagle lud doszedł do władzy i stwierdza, że podział dóbr nie jest sprawiedliwy i ogłosił nowe rozdanie. Padł domek z kart i podniósł się rejwach, bo chcą by było tak, jak było, a lud na to mówi: Takiego wała! Nic poza kolejnością! Każdemu według rachunku sumienia.

 

Nikt tego jeszcze nie powiedział, ale ja śmiem twierdzić, że na naszych oczach rozpoczęło się powstanie przeciwko skorumpowanej klasie politycznej, ekonomicznemu wasalstwu,  niszczeniu tradycji kulturowych i religijnych. Reakcja rodzimych demokratów i UE jest tego dowodem. Stąd tak mocne słowa padające z ust znanych autorytetów i taka szybka reakcja Komisji Europejskiej, by ugasić pożar w zarodku…

 

„Silni, zwarci i gotowi” staje się tej sytuacji niemal nakazem, by nie dać się sprowokować demonstracjami KOD-u i jątrzącymi oświadczeniami lidera PO – Schetyny. Robić swoje, słuchać skąd wiatr wieje, ale kosy trzymać w zagrodzie…

http://jan.przygoda.salon24.pl/691499,polska-czarna-owca-europy