Powiększa się chaos poznawczy na polskiej scenie politycznej, zderzają się nurty narracji, pogłębia się kociokwik umysłowy w środowiskach lewoliberalnych.

Jeśli  PiS chce wojny z Rosją, jak twierdzi Platforma, to dlaczego z rządów PiS cieszą się na Kremlu, jak twierdzi Tomasz Lis?

Jeśli szkolony na kursach sowieckiego GRU generał Marek Dukaczewski ocenia w programie Tomasza Lisa postawę moralną i patriotyczną Ryszarda Kuklińskiego, to na Kremlu tylko się cieszą, czy wręcz płaczą ze śmiechu, oglądając na żywo redaktora Lisa?

Dlaczego proporcja czternastu  sędziów na piętnastu w składzie TK na korzyść Platformy jest  demokratyczna, zaś stosunek  pięciu do piętnastu na niekorzyść PiS  jest łamaniem konstytucji?

Czy można nazywać strażnikiem konstytucji prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego, skoro z  premedytacją wziął udział  w tworzeniu niekonstytucyjnego prawa?

Według jakich kryteriów partyjni do szpiku kości  Dworak i Braun na czele TVP to była demokracja pełna gębą, a partyjny do ostatniej kropli krwi Kurski to jest  skrajne upartyjnienie?

Czy Mateusz Kijowski porzucił pracę i zaangażował się w  KOD, ponieważ nie chciał płacić alimentów, czy też został liderem KOD, gdyż potępia niepłacenie alimentów?

Jaki Mischung ma w głowie redaktor Renata Kim, kiedy jednocześnie popiera zatajanie informacji przez niemieckie media i protestuje przeciwko domniemanemu brakowi wolności słowa w polskich mediach?

Co ma na myśli Gazeta Wyborcza, kiedy pisze, że Magdalena Jethon została odwołana przez nowy zarząd Polskiego Radia ze stanowiska dyrektora Programu 3 w związku z jej prośbą o zwolnienie za porozumieniem stron?

Skoro Polska przeżywa złoty wiek, jak mówił protektor i mentor Ryszarda Petru, to dlaczego partia Petru żałuje 500 złotych na polskie dziecko?

Kiedy szef partii Nowoczesna Ryszard Petru, zajmujący w przeszłości prominentne stanowiska w Banku Światowym, Banku BPH, BRE Banku i w PKO BP, domaga się, aby wprowadzanie podatku bankowego uzgadniać z bankami, to mamy do czynienia z konfliktem interesów czy politycznym kapitalizmem?

Jakie moralne prawo ma Dominika Wielowieyska, żeby domagać się się od profesora Andrzeja Zybertowicza, by skłonił obecnego prezydenta do udzielenia jej wywiadu, skoro sama odmawia namówienia byłego prezydenta do odbycia rozmowy z Zybertowiczem?

Dlaczego, gdy profesor Śpiewak oznajmia, iż nie boi się rządów PiS, to Janusz Palikot traktuje jego opinię jako „pisowski strach jak u każdego Żyda”, a kiedy Janusz Palikot mówi, że boi się rządów PiS, to jest przedstawiany jako nieustraszony obrońca demokracji?

Czy Niemcy będą w stanie obronić demokrację w blisko 40-milionowej Polsce, skoro nie są w stanie obronić swoich kobiet przed tysiącem zdziczałych imigrantów?

Te pytania oraz wiele innych można zadawać dzisiaj środowiskom zaangażowanym w obronie rzekomo dławionej polskiej demokracji. Być może dzięki refleksji nad oceanicznym bezmiarem własnej głupoty, zaczną długi marsz w kierunku równowagi umysłowej.

Jeśli nie skorzystają z tej szansy, to trudno, my przynajmniej próbowaliśmy im pomóc. Spełniliśmy chrześcijański obowiązek względem bliźnich, którzy stracili miarę i rozum z powodu bliskiej utraty konfitur, koneksji i koncesji.