Wszystkie uchwały podjęte przez Sejm ubiegłej kadencji w sprawie wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego były wadliwe. A błędów proceduralnych nie wolno bagatelizować

– podkreśla prawnik dr hab. Michał Warciński z Uniwersytetu Warszawskiego na łamach „Rzeczpospolitej”.

Prezydent nie miał przed i nie ma także po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 3 grudnia 2015 r. obowiązku przyjmowania ślubowania od sędziów wybranychuchwałami Sejmu z 8 października 2015 r. Uchwały te, podjęte przez Sejm ubiegłej kadencji, nie miały mocy prawnej; były bowiem wadliwe

— pisze mec. Warciński, wyjaśniając że „kandydatów na te stanowiska zgłosiło wyłącznie Prezydium Sejmu, a według ustawy o Trybunale Konstytucyjnym prawo zgłaszania kandydatów przysługuje Prezydium Sejmu oraz grupie co najmniej 50 posłów”.

Reguła wykładni prawa nakazuje przyjąć, że spójnik „oraz” oznacza, że muszą być spełnione oba warunki

— wyjaśnia, dodając ze w tym przypadku „kandydatów na sędziów powinno zgłosić zarówno Prezydium Sejmu, jak i grupa 50 posłów”.

Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że inaczej reguluje tę kwestię regulamin Sejmu. Zgodnie z nim prawo zgłaszania kandydatów przysługuje Prezydium Sejmu albo grupie 50 posłów. W tym przepisie użyto spójnika „albo”, który oznacza, że może być spełniony tylko jeden z warunków, a więc wniosek powinien złożyć jeden z wymienionych podmiotów. Wniosek zatem złożono w zgodzie z regulaminem Sejmu, a nie ustawą o Trybunale

— tłumaczy, zauważając że gdyby w procesie wyboru zastosowano przepisy regulaminu Sejmu, sytuacja byłaby mniej dyskusyjna pod względem prawnym.

Mec. Warciński wskazuje, że zastosowano przepisy z dwóch aktów prawnych, odmiennie regulujących tę samą kwestię.

Sejm obecnej kadencji zasadnie więc podjął uchwały stwierdzające brak mocy prawnej wyboru sędziów w poprzedniej kadencji. Nie było to „cofnięcie”, „unieważnienie”, „odwołanie”, „zniesienie” czy „uchylenie” wyboru, jak często podnosi się w debacie publicznej. Było to tylko stwierdzenie (zadeklarowanie, uznanie) zaistniałego nieprawidłowego stanu prawnego – wskazanie, że uchwały o wyborze nie miały mocy prawnej jako wadliwe; wystarczające jednak dla przywrócenia elementarnego poczucia praworządności

— podkreśla. Dodaje, że nie można w tym kontekście twierdzić o „przerwaniu kadencji sędziów”.

Po pierwsze – z uwagi na to, co już powiedziano wcześniej, że wybór nie był prawidłowy. Po drugie – wybrane przez Sejm osoby nie są sędziami Trybunału, dopóki nie złożą ślubowania wobec prezydenta. W myśl art. 21 ust. 1 ustawy o Trybunale „osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie (…)”. Przepis ten wskazuje, że przed złożeniem ślubowania występuje „osoba wybrana na stanowisko sędziego”, a nie sędzia Trybunału

— tłumaczy mec. Warciński.

Prawnik przypomina jednocześnie, że Trybunał nie bada uchwał Sejmu.

Kompetencję do stwierdzenia braku mocy prawnej swoich uchwał o wyborze miał tylko Sejm. Nie ma jej Trybunał Konstytucyjny, który bada przepisy prawa (reguły generalne i abstrakcyjne), a nie jego stosowanie – wobec określonej osoby i w konkretnym przypadku (reguły indywidualne i konkretne)

— pisze mec. Warciński, tłumacząc że „uchwały o wyborze sędziego nie zawierają przepisów prawa; są jedynie wynikiem jego zastosowania”.

Gdyby Trybunał Konstytucyjny podjął się merytorycznej oceny tych uchwał, rażąco naruszyłby art. 7, 188 oraz 195 ust. 1 konstytucji. Reakcja Sejmu była zatem potrzebna i uzasadniona. Nie wydaje się prawdopodobne, aby Trybunał zaryzykował wydanie wyroku w tej sprawie bez narażania się na zarzut wyraźnego przekroczenia prawa

— podkreśla Warciński, dodając że „nawet gdyby doszło do wydania takiego orzeczenia, na tle wymienionych wyżej przepisów miałoby ono walor co najwyżej niewiążącej opinii”.

Z tego względu poselski wniosek do Trybunału w sprawie zbadania uchwał o wyborze pięciu sędziów, podjętych przez Sejm 2 grudnia 2015 r., pozbawiony jest podstaw prawnych. Jako taki nie nadaje się do merytorycznego rozpatrzenia przez Trybunał

— dodaje.

Według mec. Warcińskiego wyrok TK nie ma w tej sprawie znaczenia.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 3 grudnia 2015 r. (K 34/15), dotyczący w szczególności konstytucyjności art. 137 ustawy o Trybunale, niczego w tej sprawie nie zmienia i nie wnosi. Zdaniem Trybunału przepis ten był zgodny z konstytucją w zakresie, w jakim pozwalał na wybór trzech sędziów na miejsce tych, których kadencje kończyły się w listopadzie, a niezgodny w zakresie, w jakim pozwalał na wybór dwóch kolejnych na miejsce tych, których kadencje kończą się w grudniu. Jednakże Trybunał ocenił tylko przepis ustawy wskazujący, ilu sędziów i kiedy mogło być wybranych. Nie wypowiedział się wiążąco, bo nie mógł tego uczynić w zgodzie z konstytucją, co do prawidłowości podejmowania uchwał o ich wyborze

— podkreśla mec. Warciński.

Sprawę trafnie rozstrzygnął Sejm, stwierdzając brak mocy prawnej uchwał z 8 października 2015 r. Otworzyło to możliwość dokonania ponownego, prawidłowego proceduralnie wyboru pięciu sędziów Trybunału, a prezydent mógł od nich przyjąć akt ślubowania

— podsumowuje prawnik UW.

CZYTAJ TAKŻE: Sędzia Andrzejewski, współtwórca polskiej konstytucji: „Mamy do czynienia z zamachem. Trybunał Konstytucyjny znacznie przekroczył swoje kompetencje”

mall