Stwarza się sztuczną atmosferę zagrożenia i wzywa się do wrogości wobec tych ludzi, którzy stanowią co najmniej połowę narodu Polskiego, a którzy popierają PiS, popierają dążenie do naprawy Polski, którą reprezentuje PiS

— mówi portalowi wPolityce.pl prof. Bogusław Wolniewicz.

wPolityce.pl: „Gazeta Wyborcza” straszy PiSem i jego potencjalnymi koalicjantami. Pisze, że stawką wyborów niedzielnych jest demokracja. Widząc sondaże boi się Pan o polską demokrację?

Prof. Bogusław Wolniewicz: Atmosfera zagrożenia, jaką stwarza się w tej przedwyborczej chwili wokół kręgów prawicowych, PiSu i jego potencjalnych koalicjantów, jest częścią nikczemnej akcji wyborczej. Stwarza się sztuczną atmosferę zagrożenia i wzywa się do wrogości wobec tych ludzi, którzy stanowią co najmniej połowę narodu Polskiego, a którzy popierają PiS, popierają dążenie do naprawy Polski, którą reprezentuje PiS.

PiS i jego zwolennicy są traktowani jako obywatele drugiej kategorii?

Czytałem nie tak dawno w „Gazecie Wyborczej” artykuł znanego lewaka Wojciecha Sadurskiego. On wzywał, by PiS otoczyć kordonem sanitarnym. Zupełnie jakby to byli ludzie zarażeni, czy zagrażający innym jakąś epidemią. Stopień wrogości, jaki widzi się po tej drugiej stronie, jest gorszący. On niezwykle ostro kontrastuje ze stanowiskiem, jakie zajmuje PiS i które od początku zajmował prezydent Andrzej Duda.

O jakim stanowisku Pan mówi? W nich widzi Pan również wrogość?

Widać w ich przekazie stanowisko pojednawcze, oni szukają drogi porozumienia z tą stroną, która jest obecnie u władzy, a która tę władzę jak się wydaje utraci. PiS i prezydent Duda próbuje szukać jakiejś nici porozumienia, płaszczyzny, jednak z drugiej strony tego nie ma. Jest coś przeciwnego. Widać, że druga strona dąży do antagonizowania społeczeństwa. To było widać w debacie między premier Ewą Kopacz i panią Beatą Szydło.

Co konkretnie ma Pan na myśli? Kto w Pana ocenie był napastliwy czy agresywny?

Pani Szydło wyraźnie reprezentowała właśnie pojednawcze stanowisko. Pani Kopacz cały czas była agresywna. Artykuł w „Gazecie Wyborczej”, o którym mówimy, jest tylko ostatnim przejawem tego zjawiska.

Z czego ta agresja może wynikać? Czy tu chodzi o jakieś interesy, czyli pieniądze i zyski, czy też może o komfort konkretnych osób?

Wrogość i nienawiść, jaką widać w stosunku środowiska rządzącego do opozycji, wynika z lewackiego zaślepienia. Oczywiście tu chodzi również o pieniądze, posady, konkretne postaci, ale sądzę, że chodzi o wrogość ideową. To są ludzie, dla których dążności narodowo-chrześcijańskie reprezentowane przez prawą stronę sceny politycznej, są nie tylko obce, ale wręcz wstrętne.

Rozmawiał Stanisław Żaryn