Jeśli ktoś żyje w świecie, w którym dobro jest na pierwszym miejscu, ostro widzi zło

—mówi Halina Łabonarska w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”.

Aktorka przyznaje, że przez swoje wybory światopoglądowe, głośne przyznawanie się do wiary i obronę tradycyjnych wartości jest nieakceptowana przez cześć środowiska artystycznego.

Koledzy potrafią jeszcze znieść, że głośno przyznaję się do wiary. Ale fakt, że jestem „moherem” jest już dla nich nie do zaakceptowania. Od 20 lat współpracuję z Radiem Maryja, ale też innymi katolickimi rozgłośniami

—opowiada Halina Łabonarska.

Aktorka podkreśla, że kocha teatr i swoją pracę, ale ma też ogromną potrzebę mówienia o tym, co jest dla niej w życiu najważniejsze. Boli ją to, że powstaje tak wiele banalnych seriali, a sztuki teatralne coraz częściej epatują skandalem i dewiacjami.

Jeśli sztuka mówi o homoseksualistach, dewiacjach, agresywnej rodzinie, to jest w porządku. Kiedy ma harmonijny przebieg zdarzeń, a na dodatek ktoś z jej bohaterów powie coś dobrego o kapłanach i Kościele, to trzeba ja wyśmiać. Nieraz musiałam odrzucać role ze względu na mój stosunek do Kościoła

—mówiła w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”.

Rezygnuję z roli, kiedy w sztuce pojawia się gorące, można rzec, zaangażowane plucie na Kościół pod płaszczykiem troski o niego. Ta troska jest potrzebna, żeby mocniej dowalić. (…) nie ma kompromisów w prawdzie

—podkreśla Łabonarska.

Aktorka opowiada też o tym co dla nie w życiu najważniejsze.

To, co jest zawarte w przesłaniu, które Polacy od lat noszą w swoim sercu: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Dołączyłabym do tego rodzinę. (…) Z perspektywy czasu widzę, jakie to ważne, że mam trzech synów. Są moją troska i dumą

—zaznacza Halina Łabonarska.

Łabonarska o św. Faustynie: „chce, byśmy traktowali ją jak najbliższą przyjaciółkę. I ja tak Faustynę traktuję”

Halina Łabonarska w tygodniku wSieci: „Smoleńsk” to sprawa, która stanowi istotę naszego dążenia do prawdy

ann/”Gość Niedzielny”