9fd2069c-2995-40b0-a3ac-47f1b1be6982

Media mainstreamowe publikują bzdury, o tym, że Duda nie chce, żeby Polacy wracali do kraju „nie wracajcie”. Byłem tam, słyszałem wypowiedź PAD. Chce żebyśmy wrócili ale wie, że do tego, to trzeba zmienić Polskę. Realistyczne podejście.  A media starają się przemalować tę całkiem białą wizytę – na czarno.

Ja mam bardzo pozytywne wrażenia po tych spotkaniach. Pierwszy raz widziałem PAD „na żywo” i to całkiem z bliska. Andrzej Duda to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Prezydentowa też. Nareszcie, po kilku latach, jest normalnie. Jest tak, jak być powinno. To się czuje, to ludzi raduje. Para prezydencka wzbudza uśmiech, pozytywne emocje, u wszystkich, którzy znajdują się w ich pobliżu. Bardzo serdecznie ich Polacy w Londynie witali, z wzajemnością. „Nasz prezydent” np było skandowane, i to faktycznie jest nasz prezydent. Nareszcie.

Pierwsze spotkanie z ponad stu londyńskich Polaków odbyło się wczoraj, przy Pomniku Polskich Lotników, poległych w czasie II wojny, na peryferyjnym Northolt. Byli polonijni działacze, aktywiści ale najwięcej to zwykłych emigrantów, którzy przyszli zobaczyć swojego prezydenta. Po części oficjalnej PAD podszedł najpierw do stareńkiego kombatanta, potem do harcerzy, rekonstruktorów, a potem do wszystkich stojących za barierką. Każdemu chętnemu prezydent i prezydentowa uściskali dłonie, były selfie. Na powitanie okrzyki „Witamy”, na pożegnanie „Dziękujemy”. Było sporo polskich flag, transparent z cytatem z Churchilla „Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”.

Potem spotkanie w ambasadzie, w której budynku byłem pierwszy raz. Pewnie większość z zaproszonych tam kilkuset Polaków też. Przemówienie Dudy było bardzo realistyczne, mówił konkretnie o przyczynach wyjazdów, o tym, że żeby Polacy wrócili do kraju, trzeba go zmienić, dobrymi działaniami w gospodarce, ustawami. I to jest fakt. To jedyna droga. Mówił też o polskim szkolnictwie na emigracji, nawiązywał do innych problemów, o których rozmawiano podczas jego pierwszej wizyty. W ambasadzie ludzie odśpiewali Dudzie „100 lat” „Witamy”, na pożegnanie „Dziękujemy”. Jak zwykle uściski dłoni, selfie.

Dziś pod katedrą St Paul, za ogrodzeniem i w pewnej odległości od budynku grupa kilkuset Polaków stanowiła większość publiczności. Byli tam też turyści, dopytujący się o co tu chodzi. Trzeba było tłumaczyć, że to uroczystości z okazji rocznicy Bitwy o Anglię, i że Polacy mieli w niej znaczny udział, około 10% zestrzeleń niemieckich samolotów, itd. Zgromadzenie zorganizowała „Great Poland”. Były nasze flagi, transparenty, baloniki z szachownicą i emblematem dywizjonu 303 (część wypuszczona w powietrze, gdy prezydent wychodził ze świątyni). Po przyjeździe Duda poszedł, jak wszyscy, prosto do kościoła, ale po wyjściu z niego, stojąc na szczycie schodów widać było, że dyskutuje chyba z panią od protokołu. Wyjechała rodzina królewska – dwoma czarnymi Rollsami, i Cammeron, który nawet dostał brawa. Został Duda, stojąc na szczycie schodów i słuchając śpiewanego przez Polaków hymnu. „Pod twoim przewodem złączym się z narodem” – w ustach emigrantów zabrzmiało symbolicznie. Prawie nikt już nie ma tu wątpliwości, że to nie pod przewodem PO. Po dyskusji z panią, prezydent podszedł do ludzi stojących za odrodzeniem, jak zwykle uściski dłoni, wymiana serdecznych słów. I tak skończyło się to dwudniowe, polskie święto w Londynie. Na następne liczę po jesiennych wyborach, bo z tym rządem, to nic się nie da zrobić.

PS

Wszystkim „dziennikarzom”, którym się ta wizyta nie podobała, chciałbym zaproponować – wyjedźcie gdzieś daleko i „nie wracajcie”.

emigrant

http://romanzaleski.salon24.pl/669052,duda-w-londynie-relacja-swiadka