Dziennik „Rzeczpospolita” napisała, że organizacja Greenpeace dotarła do harmonogramu prac związanych z budową pierwszej w Polsce elektrowni atomowej z której wynika, że może ona dostarczać energię elektryczną do sieci dopiero w 2031.

Gazeta przypomina, że pierwotnie zakładano, że pierwsza elektrownia atomowa zacznie dostarczać prąd do sieci już w 2019 i nowy harmonogram oznacza opóźnienie programu budowy aż o 12 lat.

Jednocześnie przypomina, że spółka Polska Grupa Energetyczna (PGE) i powołana przez nią do tej budowy spółka-córka PGE EJ 1 wydała na przygotowania od 2009 roku do końca 2014 roku kwotę ponad 182 mln zł.

Przypomnijmy tylko, że w czerwcu 2012 roku ówczesny poseł Aleksander Grad (przez poprzednie 4 lata minister skarbu w rządzie Donalda Tuska), zrezygnował z mandatu poselskiego, a już na początku lipca rada nadzorcza PGE powołała go na prezesa spółekPGE EJ i PGE EJ 1.

Obydwie spółki miały przygotować i realizować budowę pierwszej elektrowni atomowej w Polsce, a prezes Grad, otrzymał wynagrodzenie w wysokości 55 tys. zł miesięcznie. Podobne wynagrodzenia otrzymało jeszcze dwoje wiceprezesów obydwu spółek.

Ale to nie wszystko, prezesi mają prawo także do rocznych nagród (często będących wielokrotnością tych miesięcznych wynagrodzeń) a także inne przywileje, które sumarycznie określa się często mianem tzw. złotych spadochronów.

Oczywiście obydwie spółki zatrudniają już licznych pracowników z wysokimi wynagrodzeniami, a przygotowanie budowy elektrowni i wszelkie analizy z tym związane miały kosztować przynajmniej 1,5 mld zł.

Przypomnijmy także, że maju 2013 roku szef CBA Paweł Wojtunik zawiadomił w Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez zarząd spółki celowej PGE Energia Jądrowa 1 powołanej w 2010 roku do budowy dwóch elektrowni atomowych w Polsce.

Chodzi o podejrzenie popełnienia przestępstwa przez były już wtedy zarząd spółki PGEEJ1, polegającego na przekazaniu kwoty 11 mln zł do klubu sportowego siatkarek Trefl Sopot w ramach zakupu usługi, która w dokumentach spółki została opisana w sposób następujący „budowanie i propagowanie pozytywnych emocji związanych ze strategicznymi inwestycjami na obszarze Pomorza w szczególności związanymi z energetyką jądrową”.

Decyzje o przekazaniu tak ogromnych środków do klubu sportowego podejmowali ludzie mocno związani z Platformą, ówczesny prezes PGE (i jednocześnie spółek PGEEJ i PGE EJ 1) w latach 2008-2011 Tomasz Zadroga i wiceprezes w latach 2010-2012 Witold Dróżdż (wcześniej wiceminister w resorcie spraw wewnętrznych i administracji).

Prokuratura Apelacyjna przekazała kilkunastostronicowy wniosek CBA do Prokuratury Okręgowej w Płocku i do tej pory trwa prawdopodobnie postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Z kolei w listopadzie 2014 roku w tygodniku „Do Rzeczy” ukazał się artykuł redaktora Mariusza Staniszewskiego pod znamiennym tytułem „Ile kosztuje stanowisko Tuska”, w którym autor wskazuje na przynajmniej 4 obszary kosztów, które ponosimy lub poniesiemy w przyszłości w związku z jego wyborem na przewodniczącego Rady Europejskiej.

Jednym z nich jest jego zdaniem wyraźne spowolnienie w sprawie budowy w Polsce pierwszej elektrowni atomowej.

Jaki pisał wówczas autor w sprawie budowy elektrowni atomowych w Polsce rząd Tuska był niezwykle optymistyczny już od początku swojego urzędowania, w 2009 roku przyjęto strategię energetyczną do roku 2030, w której wykazano konieczność budowy pierwszej elektrowni atomowej w Polsce do roku 2020.

W tym celu powołano w ramach największego polskiego koncernu energetycznego PGEspecjalną spółkę PGE EJ1, której prezesem w roku 2011 został były minister skarbu Aleksander Grad.

Spółka wydawała pieniądze na różnego rodzaju opracowania związane z tą inwestycją, ale od stycznia 2012 roku kiedy do Komisji Europejskiej wpłynął protest kilku niemieckich landów podpisany przez 50 tysięcy ich mieszkańców, prace nad jej budową przypominają do złudzenia „puszczanie pary w gwizdek”.

Ten nowy harmonogram budowy przesuwający oddanie pierwszej elektrowni atomowej do użytku aż 2031, tę tezę dobitnie potwierdza.

Koledzy Platformy nieźle się więc bawią za publiczne pieniądze przy przygotowaniach do realizacji tej inwestycji, której nigdy nie zamierzają zrealizować.

CZYTAJ TAKŻE: Bawiąc się terminami budowy pierwszej elektrowni atomowej, Polska bawi się przyszłością Polaków i niepodległością

CZYTAJ TAKŻE: Tajemnicze powiązania spółki zajmującej się polskim programem atomowym. W tle „bułgarska mafia” i Aleksander Grad zapewniający, że wszystko idzie w dobrym kierunku…