Statystyki pokazują, że nie jest. W mojej niedawnej notce przytoczyłem odpowiednie dane z Eurostatu, które pokazują, że owszem jesteśmy w grupie najbiedniejszych krajów EU, i co więcej, żeby zacytować klasyka, „nic nie zapowiada zmiany”, nasze realne dochody zmalały, ale tylko w niewielkim stopniu – jednak niejeden obywatel świata chciałby mieszkać w takim biednym europejskim kraju. Ponadto, udało nam się przecież zbudować kilka autostrad, odremontować mnóstwo budynków publicznych, tu i ówdzie Polska wygląda całkiem ładnie, jak europejski kraj. No i udało nam się stworzyć warunki do tego, żeby całkiem znaczna grupa Polaków na tyle się  wzbogaciła, że żyje już naprawdę po europejsku (podciągając zdecydowanie naszą średnią krajową zarobków).

Być może ten brak względnego postępu w średnich zarobkach, i brak perspektywy na wyraźną zmianę w tym zakresie, da się wytłumaczyć europejskim kryzysem, trudną sytuacją budżetową, koniecznością zmniejszenia deficytu, spłacania długów, itd., itd. Przyznam, że umiałbym się z tym nawet pogodzić, gdybym mógł powiedzieć: ale poza tym, Polska to fajny kraj – demokratyczny, dobrze rządzony, sprawiedliwy, ze świadomym swojej wartości, dobrze rozwiniętym społeczeństwem obywatelskim, pełen świetnych inicjatyw. Niestety pod tym właśnie względem Polska jest w kompletnej ruinie.

Nie wiadomo od czego zacząć w tej stajni Augiasza, co najpierw należy naprawić: czy fatalnie funkcjonujące mechanizmy demokracji, czy media, które zamiast społeczeństwu służą władzy i klasie próżniaczej, czy skandalicznie niewydolny wymiar sprawiedliwości, czy zupełny brak społeczeństwa obywatelskiego i system powszechnej korupcji. Każda z tych dziedzin wydaje się wymagać naprawienia najpierw pozostałych. Pod tym względem jesteśmy bardziej oddaleni od krajów zachodniej Europy, niż pod względem ekonomicznym. Sądzę, że określenie ministra „CH, D i kamieni kupa” można śmiało rozciagnąć na inne obszary.

Dlatego jestem za zmianą. Za PiS-em lub za Kukizem, za każdym kto niesie nadzieję poprawy w tym zakresie i wyrwania nas z tej cywilizacyjnej zapaści. Jeśli minister finansów przyszłego rządu, po dokonaniu audytu, stwierdzi, że kraj jest w dużo gorszej sytuacji finansowej, niż to malowały media, i że w związku z tym spełnienie obietnic ekonomicznych (przynajmniej na razie) jest niemożliwe, to przyjmę to ze zrozumieniem. Ba, nawet z ulgą, bo podejrzewam, że tak właśnie jest, i że każdy odpowiedzialny minister po zmianie rządu będzie musiał tak powiedzieć.

Droga do ewentualnego ekonomicznego sukcesu wiedzie przez naprawę demokracji i ożywienie społeczeństwa obywatelskiego, i to jest w tym momencie najważniejsze. Obawiam się, że większość wyborców tego jednak nie rozumie, właśnie przez brak rzetelnych mediów w głównym nurcie przekazu, i brak rozwiniętego społeczeństwa obywatelskiego. Do większości docierają tylko proste argumenty ekonomiczne. I dlatego kampania wyborcza opozycji musi koncentrować na prostych hasłach ekonomicznych.

A może się mylę? A może tę wyraźną zmianę w nastrojach wyborców spowodowało nie poczucie ubożenia, ale właśnie odkrycie, że „poza tym, państwo to CH, D, i kamieni kupa”? Komu jak komu, ale ocenom Sienkiewicza i Bieńkowskiej w tym zakresie można ufać.

*

Zadziwiającą puentę do tej tej notki dopisał wczorajszy program publicystyczny w Polsacie, którego osią było właśnie pytanie „Czy Polska jest w ruinie?”, i takie pytanie zadano widzom tego programu w sondzie telewizyjnej.

Cytowani przedstawiciele PiS-u twierdzili, że to kolejna manipulacja, bo żaden polityk PiS tak skrajnej tezy nie postawił, i to ktoś z PO tak właśnie „streścił” poglądy PiS, i hasło zaczęło żyć własnym medialnym życiem (kolejni dziennikarze w rożnych audycjach streszczają w ten sposób poglądy opozycji: „PiS twierdzi, że Polska jest w ruinie. Co Pan na to?”). Jest to stara sztuczka erystyczna: streścić pogląd przeciwnika w zdeformowany sposób, tak żeby od razu było widać, że to jawny absurd, i następnie tak „streszczoną” tezę atakować. Najlepsze co znaleźli, to wypowiedź Prezydenta elekta, że skoro potrafiliśmy odbudować Polskę po wojnie z ruin, to i teraz damy radę, i że Beata Szydło w jednym ze spotów wystąpiła na tle ruin pewnej fabryki. W każdym bądź razie nikt nie chciał się przyznać do sformułowania tak mocnej tezy. I wszystkie mędrki od PR, włącznie ze mną, użycie tak skrajnego sformułowania PiS-owi odradzają. Denerwuje więc manipulacja, w której media biorą udział, jak zwykle po stronie PO.

Postawienie pytania w sondzie miało mieć efekt: „I proszę, ludzie skrajnych takich poglądów PiS nie podzielają!”. Dlatego wziął mnie pusty śmiech, gdy ogłoszono wyniki sondy. Czy Polska jest w ruinie? TAK 75%,  NIE 25% !

W sumie poprawił mi się humor. Pokazuje to bowiem, że w mediach przegięto już po prostu pałę. Manipulacje zaczynają działać odwrotnie i w trudny do przewidzenia sposób.  Dobry prognostyk na wybory. 

http://janmak.salon24.pl/661898,czy-polska-jest-w-ruinie

Zobacz także: