No, więc jak to ma być z tym nowym prezydentem, Andrzejem Dudą, drogie lemingi? Trzeba mu utrudnić życie, żeby mu się odechciało bycia „głową państwa”. Głową Rzeczypospolitej Polskiej może być tylko reprezentant III RP, nasz człowiek, sprawdzony w bojach o zachowanie i kontynuowanie dziedzictwa komuny, z którego wyrosły i w którym okrzepły lewacko – liberalne szeregi Platformy Obywatelskiej, wspomagane przez postkomunistyczną „partię ludową” PSL .

Trzeba się postarać, żeby się Andrzejowi Dudzie nie wydawało, że pełnienie funkcji prezydenta pójdzie mu gładko. Ogołociliśmy z pieniędzy kasę Kancelarii Prezydenta, zrobiliśmy to przewidująco po przegranej przez Komorowskiego pierwszej turze wyborów. Jak dalece, pisze o tym dziennik „Rzeczpospolita”, informując, że zwalniani pracownicy Komorowskiego oprócz odpraw przewidzianych w kodeksie pracy dostali na odchodnym dodatkowe, w wysokości kwartalnych zarobków. Według gazety jeszcze 1 lipca była w kasie połowa ze 168 milionowego budżetu kancelarii, ale w niektórych obszarach wydano 70 proc. środków. Cytuję:” Stan finansów kancelarii może doprowadzić do tego, że polityczni nominaci poprzedniej ekipy zachowają stanowiska przez kilka miesięcy po zakończeniu urzędowania, bo nie będzie środków na ich odprawy.” Wszystko to prezydent Duda będzie zawdzięczać zmianom regulaminu organizacyjnego kancelarii, które weszły w życie na tydzień przed zaprzysiężeniem.

Oczywiście, Komorowski zadbał o swoich ludzi, pustoszyć kasę, ale już nie swoją. Ale nie tylko dlatego. Chodziło też, a może przede wszystkim o to, żeby utrudnić następcy urzędowanie. Np. może zabraknąć pieniędzy na organizację podróży zagranicznych, między innymi na bilety lotnicze. Nie podoba się, niech jeździ Pendolino, premier Kopacz jeździ i bardzo jest z tych podróży zadowolona. Żarty na bok. Nie do pomyślenia jest dla władzy PO, kontynuatorki Unii Wolności i Unii Demokratycznej przejęcie władzy przez prawicę, funkcjonariusze tego ugrupowania robili wszystko, żeby zniszczyć PiS i jego przywódców. Po katastrofie smoleńskiej, w której zginął prezydent Kaczyński i niemal cała elita polityczna narodu, spadł z nieba prawdziwy prezent dla Komorowskiego, Tuska i medialnych resortowych dzieci. Panowało przekonanie, że prawica w III RP już nigdy się nie podniesie, czego dowodem był pośpiech ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego przy penetrowaniu Pałacu Prezydenckiego. Zanim ostygły ciała ofiar.

Uczestnicy Okrągłego Stołu zmajstrowali nam demokrację, w którą uwierzyło nieprzygotowane politycznie na zmiany systemu społeczeństwo. Zatykanie gęby obywatela odbywało się poprzez „rzucenie na rynek” wszelkich dóbr zachodnich, dostarczanych przez zagraniczne supermarkety. To miało zaklajstrować i w znacznym stopniu zaklajstrowało problemy społeczne, w tym rosnącą biedę. Tak ukształtowane społeczeństwo miało służyć władzy, zaś władza miała trwać i trwać, bo naród ją kocha. Nie do pomyślenia było zaakceptowanie wolności demokratycznych, dzięki którym obywatele swobodnie wybierają swoich przedstawicieli i jeżeli zaszła potrzeba, nie brakowało wyborczych fałszerstw.

Trzeba więc – skoro mimo wszelkich prognoz, naród wybrał prezydenta zgodnie ze swoją wolą, bo tu się już nie dało zachachmęcić wyników wyborów z powody zmasowanej kontroli społecznej – rzucić mu kłody pod nogi. Nie tylko ośmieszać ale utrudnić funkcjonowanie, no i koniecznie wrobić go w kampanię wyborczą PiS. Co innego premier Kopacz, która za pieniądze podatnika uprawia kampanię wyborczą PO, jej wolno, bo ona jest szefową słusznej partii. Pozostaje mieć nadzieję, że nowy prezydent poradzi sobie ze swoimi obowiązkami i ze służbą dla narodu, do której został powołany. A Polacy poradzą sobie z Ewą Kopacz i jej mafią, odsyłając ją na boczny tor w październikowych wyborach do Sejmu. Sztuka z manipulacją opinią publiczną już się jej nie uda. Potrzeba było 25 lat, żeby naród doszedł do rozumu. Lepiej późno niż wcale.

http://wpolityce.pl/polityka/261427-potrzeba-bylo-25-lat-zeby-narod-doszedl-do-rozumu-lepiej-pozno-niz-wcale