Ledwie godziny dzielą nas od początku ciszy wyborczej, kiedy to prawo zakazuje wszystkim jakiejkolwiek agitacji na rzecz któregokolwiek z kandydatów. Już za dwa dni dojdzie do pierwszej tury wyborów prezydenckich, będących zarówno szansą na odebranie urzędu skompromitowanemu Bronisławowi Komorowskiemu, jak i na pokazanie żółtej kartki całemu obozowi władzy, z którego wywodzi się obecny prezydent.

Za nami kilka miesięcy kampanii wyborczej, którą nasz kandydat prowadził w sposób bardzo aktywny, odbywając prawie 250 spotkań z mieszkańcami wszystkich zakątków Polski. W swoim przekazie Andrzej Duda skupił się na przedstawianiu merytorycznych propozycji programowych, wskazując że chce realizować prezydenturę zaangażowaną w rozwiązywanie najważniejszych polskich problemów. Naszym celem było bezpośrednie dotarcie z programem Dudy do jak największej liczby ludzi, zarówno przez obecność w terenie, jak i relacjonowanie kampanii poprzez media społecznościowe.

Staraliśmy się także przypominać Polakom, że za wszystkie uderzające w społeczeństwo rozwiązania ustawowe przyjęte przez koalicję POPSL odpowiada bezpośrednio Bronisław Komorowski, który bez słowa sprzeciwu ja akceptował. Podpis prezydenta Komorowskiego znajdziemy m. in. pod „reformą” podwyższającą wiek emerytalny do 67 lat, jak i pod trzynastoma ustawami podwyższającymi ponad 20 różnych podatków. Działo się tak, mimo że w trakcie kampanii w 2010 r. Komorowski składał Polakom całkowicie odmienne obietnice wyborcze.

Wskazywaliśmy także, że urzędu głowy państwa nie może pełnić osoba, która tak dalece pomyliła się w swoich ocenach dotyczących polityki zagranicznej. Komorowski, podobnie jak cały obóz Platformy, jeszcze do niedawna nie widział żadnego zagrożenia w neoimperialnej polityce rosyjskiej. Miał również wyjątkowo nieodpowiedzialny stosunek do majątku narodowego, co przejawiało się m. in. w pomysłach na prywatyzację lasów państwowych.

W trakcie trwania kampanii Bronisław Komorowski systematycznie tracił poparcie, zmniejszając dystans do naszego kandydata. Dzisiaj nikt, kto nie chce narazić się na śmieszność, nie mówi o „rozstrzygnięciu tych wyborów w pierwszej turze”. Opublikowany dzisiaj sondaż, przeprowadzony dla „Polska The Times”, wskazuje na różnicę ledwie 8 proc. między Komorowskim (39 proc.) a Dudą (31 proc.). Dokładnie taką samą różnicę prognozuje najnowsze badanie przeprowadzone dla „Wiadomości” TVP, w którym Komorowski uzyskał swój najgorszy wynik w historii – 35 proc.

Biorąc pod uwagę wyniki następnych kandydatów, czyli Pawła Kukiza (w sondażu dla „Polska The Times” – 12 proc., dla „Wiadomości TVP – 15 proc.) oraz Janusza Korwin-Mikke (odpowiednio 5 proc. oraz 3 proc.), możemy śmiało prognozować zwycięstwo Andrzeja Dudy w drugiej turze. Wyborcy kandydatów antysystemowych, którzy prawdopodobnie rozstrzygną te wybory, z całą pewnością nie oddadzą głosu na najbardziej systemowego kandydata, jakim jest Bronisław Komorowski.

Mimo, że badania opinii publicznej na ostatniej prostej kampanii powinny nas nastrajać pozytywnie, nie możemy spocząć na laurach. Mamy jeszcze trochę czasu, by przekonać tych spośród naszych znajomych, którzy nie chcą w niedzielę udać się do urn, do oddania głosu na Andrzeja Dudę. Wykorzystajmy jak najlepiej ostatnie godziny przed ciszą wyborczą, by móc z czystym sumieniem czekać na wynik pierwszej tury.

Drodzy czytelnicy, do zobaczenia przy urnach!