wPolityce.pl: W Parlamencie Europejskim odbyło się wysłuchanie publiczne w związku z wydarzeniami w Polsce po wyborach samorządowych. Jakie reakcje w PE wywołał ten temat?

Prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS: To była bardzo potrzebna inicjatywa. Niestety jednak Parlament Europejski jest zdominowany przez dwie duże grupy polityczne, które stoją murem za Platformą Obywatelską nawet w tej sprawie. Natomiast ci posłowie, którzy byli obecni na tym wysłuchaniu, którzy zapoznali się z materiałami, byli zdruzgotani. W tej sprawie widać skalę nieprawidłowości, która jest wręcz niewyobrażalna w standardach europejskich. W krajach Europy głosy nieważne są sprawą marginalną, dotyczą około 1-2 procent głosów. W Polsce chodzi o około 20 procent i 3 mln nieważnych głosów. To jest zupełnie szokujące.

To był również szok dla polityków innych nacji?

My się borykamy w Europie z barierą niewiedzy o Polsce. Nasi koledzy z innych krajów, jeśli wiedzą coś o Polsce, to głównie z mediów zachodnich. A one albo nie piszą o Polsce nic, albo podają jakieś gładkie wiadomości, że Tusk jest ok, bo pani kanclerz powiedziała, że jest ok. Widoczny w Polsce poziom dekompozycji państwa to jestinformacja dla polityków Zachodu trudna do pojęcia. My musimy jednak tę informację wciąż uporczywie powtarzać, przebijać się z nią.

Jak na wysłuchanie zareagowali politycy Platformy Obywatelskiej?

PO może liczyć w PE na obronę przez ich towarzyszy z grupy politycznej, a także socjalistów. To jest jednak szczególna zdolność. Oni są dobrzy w organizowaniu szerokiego frontu przeciwko opozycji w kraju. Natomiast ludzie PO są całkowicie niezdolni do zorganizowania akcji na rzecz Polski, choćby w sprawach łupków, energii. W tym przypadku ich sojusznicy i przyjaciele mówią: „przykro nam, sorry”. Ale jeśli w grę wchodzi utrącenie petycji smoleńskiej, czy petycji ws. Via Carpathia, czy debaty na tematów wyborów, to wtedy są chęci do współdziałania.

Sądzi Pan, że możliwy będzie kolejny krok w PE związany z wyborami w Polsce? Jest szansa np. na jakiś apel o wyjaśnienie powyborczego chaosu?

Robimy w tej sprawie co możemy, wysyłamy te informacje, nagłaśniamy sprawę. Jednak nie ma co liczyć na szczególne efekty. W PE rządzi twarda logika polityczna. Posłowie z różnych grup politycznych i państw podchodzili do nas i mówili, że rzeczywiście sytuacja jest bulwersująca, że mamy do czynienia z grandą. Jednak dodawali od razu, że logika polityczna jest taka, że otwarcie nas poprzeć nie mogą. Nie sądzę więc, by to wysłuchanie miało jakieś spektakularne efekty. Jednak to trzeba drążyć.

To może dać jakieś efekty? To jak walenie głową w mur?

PO wyraźnie słabnie. A jak się już osunie dostatecznie nisko, to wszyscy zaczną się od niej odsuwać. Musimy więc zbierać kapitał.

Czy Państwa akcja to jednak nie donoszenie na Polskę do Brukseli? Nie widzi Pan nic niestosownego w wysłuchaniu publicznym ws. wyborów w Polsce?

Jak powiedział prof. Zdzisław Krasnodębski, póki co Platforma Obywatelska i Polska to jeszcze nie to samo. Zwracamy uwagę na działania PO i PSL, polskiego rządu. Robimy to właśnie w interesie państwa, Polski. Jeśli państwo polskie jest w stanie rozkładu, dekompozycji, to kto lepiej działa na rzecz sanacji i naprawy kraju – ten, kto mówi prawdę o stanie kraju, czy ten, kto tę prawdę przykrywa?

Często jednak w innych sprawach PiS wskazuje, że Unia Europejska zbytnio wkracza do państw narodowych i chce im narzucać swoją wolę. Teraz zaś sami Państwo liczą niejako na presję UE ws. wyborów. Czy to nie hipokryzja?

Tu nie ma niekonsekwencji. My mówimy tu wyłącznie o obowiązujących w Polsce procedurach. Wybory, uczciwe wybory, uczciwe śledztwo ws. tragedii smoleńskiej, to sprawy dotyczące procedur. To również kwestia powszechnie uznawanych norm. I właśnie te procedury, te normy są łamane. Dlatego chcemy wykorzystać unijneinstytucje, by procedury w Polsce były przestrzegane. To nie stoi w żadnej sprzeczności z naszym sprzeciwem wobec ingerencji Unii w konkretne rozstrzygnięcia, konkretne treści. Tu nie ma żadnej hipokryzji czy sprzeczności. Pamiętajmy również, że sama Platforma w latach 2006-2007 używała „broni” unijnej, by atakować rząd PiSu. Robiła to w sposób absurdalny, wzywając choćby obserwatorów OBWE na wybory w 2007 roku.

Dlaczego to absurdalne? Przecież PiS również mówi o potrzebie międzynarodowej kontroli nad wyborami?

Przecież Platforma Obywatelska wzywała OBWE do Polski jeszcze przed wyborami. Zanim cokolwiek miało miejsce. Mówiono, że wybory będą na pewno oszukane. My natomiast mówimy o tym,  co już się faktycznie stało. To, co się stało, jest naprawdę bulwersujące. Gdy widzi się reakcje naszych kolegów z innych krajów widać, że oni nie byli świadomi rozmiaru i zakresu tego, co działo się w Polsce, skali deformacji.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

http://wpolityce.pl/polityka/225686-prof-legutko-po-wysluchaniu-publicznym-ws-wyborow-poslowie-z-krajow-zachodu-byli-zdruzgotani-nasz-wywiad