WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for Listopad 2014

Misericordiadei

Posted by tadeo w dniu 30 listopada 2014


W Krakowie w oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa dawnej Fabryce Emalii Schindlera przy ul.Lipowej 4 ma miejsce ciekawa ekspozycja.Poświęcona jest Kościołowi Krakowskiemu w latach okupacji .
Z wiadomych względów okres tamten bardzo ożywił praktyki religijne Krakowian .
Szczególną uwagę czcicieli Bożego Miłosierdzia przyciąga fotokopia obrazu Jezu Ufam Tobie z Łagiewnik . W tle postaci Jezusa Miłosiernego widzimy pejzaż Łagiewnik. Odbiega on wiec od obrazu dzisiejszego.Zaraz po wojnie po zaleceniach ks.Sopoćki pejzaż został zamalowany .
Minęła dekada miedzy malowaniem obrazu z Wilna a Łagiewnik. Pierwszy, malowany był w czasie kiedy do władzy dochodził Hitler.Drugi ,powstawał kiedy jego potęga upadała.
Świadkiem tych wydarzeń jak i życia św.Faustyny był jej kierownik duchowny ojciec Jozef Andrasz SJ .
W obrazie wileńskim Jezus jest pełen Chwały Bożej ,jak na Taborze.
Przez tę dekadę ludzkość dopuściła Hitlera do władzy, powtórzyła wojnę światową .
Obraz z Łagiewnik ukazuje Jezusa głęboko patrzącego -tak po ludzku , nam w oczy .Poświata wokół Niego jak i krajobraz jest z tej ziemi.
Pewnie po takich wydarzeniach refleksja ojca Andrasza była taka że Jezus Miłosierny jeszcze niżej ,głębiej ,mocniej wchodzi w nasze chore wybory i je uzdrawia .Przebija to z tego płótna.
Na wystawie pokazano medaliki z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego w ,,wersji wileńskiej,,.
Na rewersie widzimy Matkę Bożą Królową Miłosierdzia.
O tych medalikach jak i obrazkach z koronką które dostępne są na wystawie mowa jest w ,,Dzienniczku,, i listach św.Faustyny.
Podczas wojny były one wysyłane do obozów,więzień .Wraz z odbiorcami i ich świadectwami cudownych ocaleń poszły na cały świat.
Mimo przygaszenia kultu Miłosierdzia w formie propagowanej przez siostrę Faustynę w Polsce w wielu miejscach świata kult taki rozpowszechnił się.
Przed dwudziestu laty jeden z naszych kapłanów opowiadał jak w latach siedemdziesiątych XX wieku został w latynoskim kraju poproszony o poprowadzenie Koronki do Bożego Miłosierdzia.
Był to obustronny szok ,kapłan pierwszy raz dowiedział się że istnieje taka modlitwa i pochodzi z Polski !
Spowiednik św.Faustyny ojciec Andrasz na dziś jawi się jako taki ,,wzorzec masy,,- posługi kapłańskiej.powstała modlitwa o świętość kapłanów i chwałę Bożego Miłosierdzia przez wstawiennictwo ojca Józefa Andrasza / zobacz na rahem.org/
Potrzeba naszej gorącej modlitwy aby przymioty tego Jezuity znane z wielu cytatów Jezusa o nim w ,,Dzienniczku,, zostały poznane ,propagowane i osoba ta znalzła poczęte miejsce w Kościele.Ostatnio WAM wydał książkę z jego tekstami,,Poświęć się Sercu Bożemu,,.
Przestrzegał w niej /w lach 30 -tych XX wieku/ proroczo przed teozofią jako,,surokatem nauki,,
Dzisiaj teozofia stanowi podstawę Nev Age .
Kult Miłosierdzia Bożego wypływa z kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa.Jest jakby jego następstwem.Przy aktach Miłosierdzia trzeba kierować się przymiotami z Litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Wystawa w Krakowie ma trwać do stycznia 2015.

Posted in Miłosierdzie Boże | Leave a Comment »

Żaryn: Matematyczny dowód na „seryjnego samobójcę”?

Posted by tadeo w dniu 29 listopada 2014

tajeniczezgonySXC

„Prezentowane zestawienia tajemniczych, a powiązanych ze sobą zgonów nie dają się łatwo zbyć”.

Kolejna ofiara seryjnego samobójcy – to niezwykle często powtarzane hasło przy okazji tajemniczych zgonów. Słyszy się je szczególnie przy okazji śmierci osób niewygodnych czy groźnych dla wpływowych środowisk III RP. Coraz powszechniejsza staje się w Polsce teza, że za szeregiem śmierci stoją znani głównie z czasów PRL-u „nieznani sprawcy”.

W Polsce podobne stwierdzenia zderzają się jednak zawsze z oskarżeniami o oszołomstwo czy spiskowość, jednak prezentowane w internecie zestawienia tajemniczych zgonów nie dają się tak łatwo zbyć.

W serwisie Pokazywarka zestawiono kilka samobójczych serii. Okazuje się, że historia III RP naznaczona jest samobójczymi ciągami – tajemniczymi zgonami, dotyczącymi jednego wątku czy tematu.

Wśród przykładów pokazanych na stronie warto zacytować:

Seria Olewnika, związana z porwanym i zamordowanym w 2003 roku biznesmenem z Płocka, Krzysztofem Olewnikiem.

W tej sprawie „samobójstwo” popełnili:

– Wojciech Franiewski (zm. 19.06.2007) – śmierć w więzieniu, zabójca Krzysztofa Olewnika

– Sławomir Kościuk (zm. 04.04.2008) – śmierć w więzieniu, zabójca Krzysztofa Olewnika

– Robert Pazik (zm. 19.01.2009) – śmierć w więzieniu, zabójca Krzysztofa Olewnika

– Mariusz K. (zm. 13.07.2009) – samobójstwo, strażnik który w czerwcu 2007 roku pełnił dyżur w olsztyńskim więzieniu, gdy Franiewski powiesił się w celi.

Zgodnie z oficjalnymi przekazami te wszystkie zgony to typowe samobójstwa. Sprawy zostały umorzone.

Podobną listę wymienia się przy okazji zabójstwa Marka Papały, byłego szefa Policji.

W serii Papały wymienia się śmierć:

– Artur Zirajewski ps. Iwan (zm. 03.01.2010) – płatny morderca, jeden z głównych świadków w sprawie zabójstwa komendanta głównego policji Marka Papały.

– Jeremiasz Barański – powiązany z gangiem pruszkowskim przestępca, zamieszany w zabójstwo Papały, „samobójstwo” w celi.

– Ireneusz Sekuła – minister i znany poseł na Sejm – samobójstwo, 3-krotnie strzelił siebie w brzuch 29.04.2000 r. człowiek związany z Pershingiem i mafią.

Kolejna seria, zdaje się najbardziej przejmująca, seria Falzmanna. Michał Falzzman, inspektor NIK-u, który nagłośnił aferę FOZZ został zdaje się zamordowany. Wiele wskazuje, że został on otruty, w ramach zemsty za nagłośnienie rabunkowych patologii w Funduszu. Jego śmierć otworzyła następną serię zgonów.

W związku z FOZZem zmarli:

– Jacek Sz.- oskarżony w sprawie FOZZ – umarł w 1993r.

– Walerian Pańko – Prezes NIK i szef Felzmanna – zginął wkrótce po nim w tajemniczym wypadku samochodowym 7.10.1991 r. (z jego sejfu zniknęły ważne dokumenty w sprawie FOZZ).

– Policjanci przybyli jako pierwsi na miejsce przypadku Pański. Oficjalnie utonęli kilka miesięcy później podczas weekendowego wypoczynku.

– Kierowca W. Pańsko został… skazany na więzienie i wkrótce… również zmarł.

Podobne serie zgonów dotyczą m.in. śmierci Andrzeja Leppera, sprawy Smoleńska, pokazując, że podobne problemy występują również zupełnie współcześnie.

Te zestawienia wskazują jednoznacznie, że w Polsce dzieją się rzeczy zaskakujące. Nagłe, tajemnicze zgony i ich nagromadzenie w konkretnych sprawach rodzą podejrzenia. Wydaje się, że jest nieprawdopodobne, by w tych sprawach występowało nagromadzenie samobójstw. A jeśli tak, powstaje pytanie, co stoi za powiązanymi ze sobą zgonami.

Można w przybliżeniu obliczyć prawdopodobieństwo, że jakaś osoba się zabije. W Polsce w 2013 roku miało miejsce 6097 samobójczych śmierci. A zatem ryzyko, że ktoś się zabije wynosi mniej więcej jak 1:6333 (38 mln Polaków/6 tys. samobójstw). Prawdopodobieństwo, że cztery powiązane ze sobą osoby się zabiją wynosi zatem jak 1:160856254258321. Wydaje się, że jest to zaskakująco mało prawdopodobne.

Widząc te wyniki nie sposób nie spytać: czy to matematyczny dowód na istnienie „seryjnego samobójcy”? A może jest jakieś inne wytłumaczenie?

Stanisław Żaryn

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/zaryn-matematyczny-dowod-na-seryjnego-samobojce,12343101715#ixzz3KTmvCIaW

Posted in Tajemnicze wypadki | Leave a Comment »

Szef RCL Maciej Berek bawi się w berka – „dorwał” i zwolnił pracownika, który napisał notatkę, że ustawa o rajach podatkowych była pilna

Posted by tadeo w dniu 29 listopada 2014

fot. rcl.gov.pl: Maciej Berek
fot. rcl.gov.pl: Maciej Berek

Prezes Rządowego Centrum Legislacyjnego wiedział jednak, że ustawa o rajach podatkowych była pilna? Zachowała się notatka służbowa jego podwładnego, który o tym informował. Podwładny ten… stracił potem pracę.

Według doniesień medialnych nieopublikowanie ustawy przez RCL z końcem września naraziło budżet państwa na straty rzędu trzech miliardów złotych.

CZYTAJ WIĘCEJ: Prokuratura bada sprawę nieopublikowania na czas prawa ukrócającego transfer pieniędzy do rajów podatkowych. Efekt: strata 3 mld złotych

Anna Raciniewska na portalu „mpolska24.pl” opublikowała notatkę służbową sporządzoną dla prezesa RCL przez Grzegorza Paczowskiego. Paczowski informuje w niej, że ustawa podpisana przez prezydenta, która trafiła do RC: 17 września była oznaczona jako pilna.

Do tej pory szef RCL – Maciej Berek, dobry znajomy z boiska byłego premiera Donalda Tuska tłumaczy, że o pilności ustawy nie było mowy.

Kluczowy był w tym przypadku brak komunikacji między RCL a MinisterstwemFinansów. My nie mieliśmy informacji o krytycznej dacie publikacji. Ministerstwo nie wiedziało, jakiej daty publikacji może się spodziewać

— powiedział  w wywiadzie dla „Dziennika Gazeta Prawna” 15 października

CZYTAJ WIĘCEJ: Kto odpowie za 3 mld zł „we mgle”ustawy o rajach podatkowych? Berek wskazuje na MF

Tymczasem na notatce Paczowskiego widnieje data – 9 października. Nie wiadomo, czy do notatki dotarli już kontrolerzy NIK, którzy weszli do RCL po bulwersujących doniesieniach prasowych.

Sprawa, choć w innym kontekście, trafiła za to do Sądu Pracy. Berek zwolnił bowiem Paczowskiego – autora notatki – za „utratę zaufania”. Były, wieloletnipracownik RCL poczuł się pokrzywdzony i złożył pozew do sądu.

Slaw/ „mpolska24.pl”

http://wpolityce.pl/gospodarka/223938-szef-rcl-maciej-berek-bawi-sie-w-berka-dorwal-i-zwolnil-pracownika-ktory-napisal-notatke-ze-ustawa-o-rajach-podatkowych-byla-pilna

Posted in Afery i przekręty | Leave a Comment »

Jezu, Ty się tym zajmij

Posted by tadeo w dniu 29 listopada 2014

Kiedy do ojca Pio przychodziły tłumy, mówił: – Idźcie lepiej do ks. Dolindo! Ten kapłan z Neapolu, mistyk, zostawił modlitwę, którą podyktował mu sam Jezus. Modlitwę o efekcie piorunującym.


APC - 2014.11.29 09.16 - 001.3d

 WWW.MONSTOPPI.IT

Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami w duszy: „Jezu, Ty się tym zajmij!”. Czyń tak za każdym razem! Czyńcie tak wszyscy, a ujrzycie wielkie, nieustające i ciche cuda! Daję wam słowo, na moją miłość 
– Jezus podyktował te słowa ojcu Dolindo Ruotolo w latach 40. XX wieku. Neapolitański tercjarz franciszkański, dziś sługa Boży, spisał w 33 tomach swoje duchowe przeżycia mistyczne, wskazówki dla kapłanów oraz to, co dyktował mu Jezus. Jego teksty są szczere, kipią pokorą i są trafną diagnozą kondycji dzisiejszego człowieka, są niczym kadr z często niełatwego życia kapłana.

Neapolitańczyk – trwa jego proces beatyfikacyjny – nosił na ciele niewidzialne znaki męki Chrystusa. To do niego św. o. Pio kierował ludzi. „Idźcie do ojca Dolindo!” – odsyłał pielgrzymów kapucyn.
A o. Dolindo wręczał im „Akt całkowitego oddania Jezusowi”. „Nie kombinuj nic, tylko módl się tak, jak Jezus prosi” – dodawał. 


Mamo, będę księdzem


Wszyscy w Neapolu znają adres przy via S. Chiara pod numerem 24. Dolindo Ruotolo przychodzi tu na świat 6 października 1882 r. Jest piątym z jedenaściorga rodzeństwa. W domu panuje skrajna nędza. „Tata nie pozwalał kupić nam zimowych ubrań. Bał się, że nie starczy na żywność” 
– wspomina włoski kapłan w swojej autobiografii zatytułowanej „Dolindo znaczy cierpienie”. „By przeżyć, zrywałem zioła, wygrzebywałem resztki z popiołu: łodygi kopru, rzodkwi, bazylii i robiłem z tego… sałatkę”. Kiedy pod dom podjeżdża dostawca chleba, dzieci wskakują na kosze, by pozbierać okruchy. Biegają boso, bo nie ma na buty. 
Ojca Dolindo wspomina: „Bił nas strasznie, za byle co”. Na zgrzyt klucza w zamku z rodzeństwem uciekają. „Chowałem się do skrzyni pod łóżkiem”. Ale dodaje: „Biedny tata wierzył, że biciem i surowością dobrze nas wychowa. Ale nie żywię do niego złych uczuć. Odprawiam msze za jego duszę”. Dolindo lubi zajmować się młodszą siostrą. „Jej kołyska stała pod obrazem św. Alfonsa z Liguori. Nie wiem czemu, ale patrząc na niego, myślałem o konającym Jezusie”. 
Surowa postawa ojca jednak odbija się na dziecku, zabija jego dziecięcą niewinność. Jako nastolatek Dolindo przechodzi „czas ciemni”, pierwszą Komunię przyjmuje obojętnie. „Byłem małym troglodytą, nie dzieckiem. Nie odczuwałem nic, żadnych mistycznych doświadczeń, żadnego kontaktu z Bogiem. Popadałem w coraz śmielszy grzech. O Jezu, wybacz mi!” – pisze po latach. Ale notuje również: „Myślałem, że Bóg jest też surowy, jak tata. Czemu nikt nie opowiedział mi o Jezusie?”. 
Dolindo jednak jest jakby naznaczony przez Boga, i to już
w 11. miesiącu życia. Odczuwa wtedy silne ukłucia i na grzbiecie dłoni pojawiają się czerwone ślady (znikną na jakiś czas, by pojawić się w wieku dojrzałym). Rodzice alarmują lekarzy. „Przyjechał dr Fabiani, żeby mnie zbadać i wykonać zabieg. (…) Babcia trzymała mnie za rękę. Strasznie płakałem, a mój brat Elio chciał rzucić się na lekarza, żeby przestał”. Dziecko szybko przechodzi kolejną operację, ma guza na policzku. Każdy zabieg jest bolesny, nie ma jeszcze wtedy takich środków przeciwbólowych. Cierpienia fizyczne z okresu niemowlęcego są niczym zapowiedź późniejszych wydarzeń. 
Od urodzenia chłopczyk ma niezwykły dar obcowania z Bogiem. „Choć byłem żywym dzieckiem, lubiłem samotność. Kiedy promienie słońca wpadały do pokoju, czułem, jak wypełniała mnie radość, jakby dotykał mnie Bóg. Nie umiałem jeszcze wtedy się modlić, ale pamiętam, że spływał na mnie wielki pokój”. 
Neapolitańczyk pisze też: „Mama opowiadała mi, że kiedy miałem dwa lub trzy latka, a ona wracała ze mszy, czekałem na nią w drzwiach. Wspinałem się na paluszki, żeby ją ucałować w usta i poczuć Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie”. I dodaje, że kiedy mama robiła poranną kawę – a wstawała codziennie o czwartej – modliła się. Dolindo przybiegał wtedy do kuchni i powtarzał za mamą modlitwę. „Raz wspiąłem się na paluszkach na kolana mamy. Musiałem mieć trzy, cztery latka i oświadczyłem: zostanę księdzem!”.


– Dolindo, lampa!


W 1895 r. rodzice Dolinda rozstają się. Ma wtedy 13 lat. „Najboleśniejszy dzień w moim życiu” – pisze. Mama, po konsultacji ze spowiednikiem, zapisuje dwóch najstarszych synów do szkoły dla przyszłych misjonarzy (Scuola Apostolica dei Preti della Missione). „Mój brat cierpiał z tego powodu, a ja przyjąłem to obojętnie. Szybko nastrój ładu, porządek, jaki tam panował, zasiały pokój w moim sercu. Na korytarzu stała figura św. Józefa. Zatrzymywałem się przy nim i wtedy czułem radość i pokój, jak wówczas, kiedy byłem małym chłopcem, w promieniach słońca” – pisze Dolindo.
Przełom w życiu Dolinda nastąpi w czasie modlitwy. „Odmawialiśmy z kolegami Różaniec. Nagle zauważyłem obrazek Matki Bożej oparty o książkę. I mówię: »Jeśli chcesz, bym został kapłanem, zrób coś, daj mi mądrość, bo widzisz, że jestem kretynem«”. I nagle podmuch wiatru z okna podrywa obrazek, tak że wizerunek Maryi ląduje na czole Dolinda. „Poczułem, jakbym się wybudził z uśpienia” – notuje. Neapolitańczyk jednak przeżyje sporo upokorzeń ze strony nauczycieli i trudny czas w szkole misjonarskiej. Między innymi doświadczy surowej kary ze strony spowiednika za to, że w konfesjonale wyznaje za mało grzechów. „Każdą zniewagę oddawałem Jezusowi. Całkowicie oddawałem Mu wszystko” – pisze ks. Dolindo.
Rok 1898 to czas nawrócenia. „Powierzono mi opiekę nad lampką przy tabernakulum. Gasła często z powodu niskiej jakości oleju. Poprosiłem Anioła Stróża, by mnie budził w nocy, kiedy będzie gasła. I o różnych porach czułem, jak jakaś ręka mnie dotyka i szepce: »Dolindo… lampa!«. Zawsze zdążyłem na minutę przed wypaleniem się światła”. 
Po święceniach nowicjatu Dolindo chce wyjechać na misje do Chin. Przełożony jednak odmawia: „Ty zostaniesz męczennikiem serca. Musisz tu czekać”. Proroctwo, które szybko się spełni. W 1902 r. umiera ojciec Dolinda. Przed odejściem powie: „Nie wiem, czemu traktowałem Cię synu najsurowiej. Może Pan pozwalał na to, bo chciał, byś był najlepszym z moich dzieci. Wybacz mi synu, kochałem Cię bardzo”. Młody kleryk zapisuje to w pamiętniku. I notuje uwagi ojca: Dolindo, nigdy nikogo nie osądzaj, nie szemraj przeciw innym, nawet jeśli będą robić ci krzywdę. 
„Tata umierał w poczuciu winy i w cierpieniu z powodu rozpadu naszej rodziny” – komentuje neapolitańczyk. Dolindo jest po śmierci ojca nerwowy i zgorzkniały. „Gdyby nie radykalna nagana przełożonych, nie wiem, co by było” – pisze. „Serce człowieka jest tajemnicą. Często przechodzi kryzysy radykalne. Potrzeba znaleźć wtedy siłę, która je podniesie. Wystarczy jedna rysa, rana na czas nieuleczona, a człowiek staje się jej ofiarą, co niszczy jego duszę, prowadzi ją do śmierci”.
Dolindo potrzebuje dyspensy Watykanu na święcenia. Jest za młody. Na wyczekanej Mszy prymicyjnej nie ma ani ojca, ani mamy Dolinda. Razem z rodzeństwem nie dojechała z powodu wypadku powozu. Wpada do kościoła na samą Komunię. „Teraz to nie ona dała mi poczuć zapach Jezusa, a ja mogłem dać jej Go moimi dłońmi” – notuje Dolindo, nawiązując do scen z wczesnego dzieciństwa.


Jezus dyktuje


Przełożeni kierują Dolinda od razu do pracy z młodymi seminarzystami. Trafia najpierw do Lecce, potem do Taranto, gdzie jest kierownikiem duchowym. Jako kapłan prosi coraz częściej Jezusa: ześlij na mnie krzyż. „Nigdy nie czułem się mistykiem. Ale kiedy modląc się, tak siadałem w kaplicy, czułem, jak zanurzam się w Bogu. Cały. Tak, że nie czułem własnego ciała”.
Ks. Ruotolo jest przenoszony z seminarium do seminarium, niemal w całych Włoszech. Wszędzie słyszy od biskupów miejsca: „Zreformował mi ksiądz seminarium, ożywił, dzieją się cuda!”. „Ja tylko oddawałem wszystko Jezusowi” – zapisze ks. Dolindo. Spowiada się u niego coraz więcej ludzi. Ale pewnego dnia pojawia się Serafina G. z Katanii. Kobieta twierdzi, że ma widzenia, przepowiada m.in. obie wojny światowe, czy ustawę o laickości we Francji. Nie wiadomo, czy to z jej intuicji, czy samego ks. Ruotolo, w jego zapiskach znalazła się notatka o „Janie, który przyjdzie z Polski i uratuje Europę przed komunizmem”. Kobieta twierdzi też, że ma wizję Ducha Świętego. Sprawa dostaje się do prasy. Ks. Ruotolo jest przerażony, pyta w modlitwie, czy wizje te są diaboliczne. Serafinę badają lekarze. Stwierdzają dobry stan psychiczny Sycylijki. Ks. Ruotolo, ufając jej przekazom, jest kilkakrotnie wzywany przed Święte Oficjum. W Rzymie przeżywa kolejny kryzys wiary w życiu. Chce nawet rzucić sutannę. Walczy, ale modli się krótko: „Jezu, Ty się tym zajmij”. Ks. Ruotolo twierdzi, że to słowa, jakie w duszy, w ciszy, przed Najświętszym Sakramentem dyktuje mu sam Jezus.

W jaki sposób Chrystus nawiedza tego kapłana – nie wiadomo. Po bolesnych doświadczeniach ze Świętym Oficjum ks. Dolindo nie dzieli się tym z nikim. W jego autobiografii pojawia się nagle taka nota: „Oto słowa dla ludzkości, słowa, które prosił przekazać mi Jezus. Były mi pomocą w każdym cierpieniu”. Ks. Ruotolo nie przypuszcza, że po pół wieku obiegną świat, a w dobie internetu będą linkowane przez setki tysięcy fanów na Facebooku. Brzmią jak przekazana przez św. Faustynę modlitwa: „Jezu, ufam Tobie”. Świadectwa ich – jak piszą internauci – „piorunującego działania” można liczyć już w milionach. Przytoczę je tu w obszernym fragmencie, bez komentarza. Kiedy ks. Ruotolo trafi na ołtarze, zapewne i ta modlitwa zostanie wpisana na listę najważniejszych. Jezus mówi:

„Z jakiegoż to powodu wzburzony ulegasz zamętowi? Oddaj Mi swoje sprawy, a wszystko się ułoży i uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, każdy akt prawdziwego oddania i zawierzenia mi przyniesie owoc i rozwiąże napięte sytuacje. Całkowicie zdać się na Mnie oznacza nie zadręczać się i nie wzburzać, nie popadać w desperację, nie napinać się nerwowo, prosząc Mnie, bym idąc waszym zamysłem, przemienił wzburzenie w modlitwę. Całkowicie zdać się na Mnie znaczy zamknąć ze spokojem oczy duszy, odwrócić niespokojną myśl i zamęt i zdać się tylko na Mnie, modląc się słowami: »Ty się tym zajmij«”.

„(…) Zamknij oczy i pozwól Mi działać, zamknij oczy i pomyśl o teraźniejszości, odwróć wzrok od przyszłości jak od pokusy; odpocznij we Mnie, ufając w Moją dobroć, a zapewniam cię na Moją miłość, że kiedy zwrócisz się do mnie słowami: »Ty się tym zajmij«, oddam się tej sprawie całkowicie, pocieszę cię, wyzwolę i poprowadzę. I kiedy będę musiał poprowadzić cię inną drogą niż tą, którą zaplanowałeś, będę ci przewodnikiem, wezmę na ramiona, przeprowadzę cię, niosąc jak matka niemowlę na rękach, na drugi brzeg. To twój racjonalizm, tok rozumowania, zamartwianie się i chęć, by za wszelką cenę zająć się tym, co cię trapi, wprowadza zamęt i jest powodem trudnego do zniesienia bólu. Ileż to mogę zdziałać, czy mając na względzie potrzeby duchowe, czy też materialne, kiedy dusza zwróci się do mnie słowami: »Ty się tym zajmij«, kiedy zamknie oczy i się uspokoi.

Otrzymujecie niewiele łask, kiedy się zamartwiacie. Wiele zaś łask spada na was, jeśli tylko modlitwa wasza staje się pełnym zawierzeniem i oddaniem się Mi. W bólu i cierpieniu prosisz, bym działał, ale tak jak ty tego chcesz… Nie zwracasz się do Mnie, a chcesz jedynie, bym się dopasował do twoich potrzeb i zamysłów. Nie jesteś chory, skoro prosząc lekarza o pomoc, sugerujesz mu leczenie.

Módlcie się tak, jak was nauczyłem: »święć się imię Twoje«, czyli bądź pochwalony, uwielbiony w mojej potrzebie. »Przyjdź królestwo Twoje«, czyli niech wszystko, co się dzieje, przyczynia się do stwarzania Twojego królestwa w nas i na świecie. »Bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi«, czyli to Ty wejdź i działaj w tej mojej potrzebie, (…) Jeśli powiesz mi naprawdę: »bądź wola Twoja«, czyli jakbyś mówił: »Ty się tym zajmij«, wkroczę z całą moją mocą i rozwiążę najtrudniejsze sytuacje. (…)

Powiadam ci, że się tym zajmę i podejmę działania jak lekarz. Uczynię nawet cud, jeśli będzie to potrzebne. Masz wrażenie, że sytuacja się pogarsza? Nie burz się; zamknij oczy i mów: »Ty się zajmij«. Powtarzam ci, że się tym zajmę, że nie ma potężniejszego lekarstwa niż moje działanie z miłości”.

http://gosc.pl/doc/2258479.Jezu-Ty-sie-tym-zajmij

Posted in Religia, Świadectwa | 1 Comment »

Leming

Posted by tadeo w dniu 28 listopada 2014

Nazwę leming wprowadzono w dniu w którym PO doszło do władzy i określono tym terminem wyborców typu „oczy zawsze zamknięte”.

W rzeczywistości lemingi to gryzonie z podrodziny nornikowatych, które – jak głosi plotka –  ulegają masowemu pędowi do tego stopnia, że rzucają się hurtem do wody, choćby i miały tam utonąć, ale za to z fasonem, jak wszyscy. Zoolodzy twierdzą, że to nieprawda, gryzonie umieją pływać i nie są aż tak durne, by popełniać masowe samobójstwa, ale mit okazał się silniejszy.

A wiec czyste skopiowanie zachowania się ludzi jak owych zwierzątek w przyrodzie oznacza jako – jak zdefiniował Piotr Zaremba – „bezrefleksyjnych przeżuwaczy medialnych mądrości”.  Jest określeniem bardzo obraźliwym, bowiem oznacza osobnika bezmyślnego, nie potrafiącego zauważyć co się wokół niego dzieje, podąża bezkrytycznie za stadem, nieistotnym jest, że na zagładę. Oznacza człowieka o wypranym mózgu, urobionym przez media, polityków, niezdolnych do samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków, przez co bezkrytycznych, uległych jak plastelina, doskonały materiał na poddanego na niewolnika. Wręcz dumnego z faktu bycia niewolnikiem.

lemingi

W praktyce leminga poznasz po tym że wszędzie widzi i doszukuje się Jarosława i PIS-u zamiast spróbować przeczytać i zrozumieć komentowany artykuł. Choroba Lemingowa (antypisizm) nie zna granic, nie zna umiaru… wszystkie konwenanse logiki i moralności można złamać w imię walki z jedynym słusznym wrogiem – PiSem i Kaczyńskim

Inne popularne aktualne terminy:

„Celebryta” – obraźliwe określenie leminga na świeczniku (medialnym, politycznym, artystycznym, innym)

„Feministka” – samica leminga (leminżka?) uznająca, że nie ma lemingów-samców.

Przeczytaj także:

Alfabet leminga

Wspomnienia ze wsi Warszawa

Posted in Kabarety i rozrywka, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Znalezione w sieci

Posted by tadeo w dniu 28 listopada 2014

„Ja także uważam, że wyniki wyborów, ergo one same zostały sfałszowane. Do tych, którzy żądają dowodów powiem tak: najlepszym dowodem jest zdrowy rozsądek i logika, a jeżeli wam mało, to zgłaszam wniosek dowodowy – policzmy jeszcze raz wszystkie głosy w tych obwodach, gdzie złożono protesty wyborcze. Oczywiście w asyście obserwatorów OBWE i wskazanych przez wszystkie partie i komitety wyborcze mężów zaufania (jeżeli się zgodzą to niech będą ci sami mężowie zaufania a jeżeli nie to niech ci co chcą wskażą nowych). Niech powtórne liczenie głosów mają prawo śledzić za pośrednictwem mediów obywatele. Taj jak to miało miejsce w USA, gdzie Bush wygrał prezydenturę niespełna, chyba, 300 głosami, ale liczono głosy powtórnie. Bo na tym polega demokracja. Jeżeli są uzasadnione zastrzeżenia co do wyników wyborów, a chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości, to w demokracji w pierwszej kolejności powtórnie przelicza się głosy, a jak wątpliwości nie zostaną rozwiane, to znaczy wynik powtórnego liczenia jest różny od wyników pierwotnych, to wybory się powtarza. I nie ma znaczenia, że prawo nie dopuszcza powtórki wyborów, bo prawo wówczas należy stworzyć w tydzień, tak jak np. z przejęciem OFE. Zróbmy tak i jak się okaże, że Kaczyński nie ma racji to będzie dla niego śmierć polityczna a jak się okaże, że miał, to odeślijmy w niebyt te partie i tych polityków, którzy wmawiają nam, że się musimy z tym pogodzić. A niby co? Mamy zgodzić się na wybór tych, co de facto nie zostali wybrani, tylko dlatego, że się politycy nie zgadzają na powtórne liczenie głosów i ewentualnie wyborów?”

http://wiadomosci.onet.pl/forum/kolejny-protest-wyborczy-w-sadzie-ksiazeczka-zmien,1,1421475,149517262,czytaj.html

Posted in Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Byłoby cię stać na taki gest?

Posted by tadeo w dniu 28 listopada 2014

Pewien staruszek przechodził przez ulicę z siatką pełną jabłek. W pewnym momencie owoce niespodziewanie wysypały się na jezdnię, tuż przed maskami czekających na zielone światło samochodów. Reakcja kierowców była bezcenna.

W natłoku codziennych obowiązków, w ciągłym stresie i pośpiechu bardzo trudno dostrzec potrzeby znajdujących się wokół nas osób. A czasami wystarczy tak niewiele.

Zobacz ile można zrobić w 12 sekund.

Czasem tak bardzo boimy się zrobić coś dobrego… A takie chwile przecież są piękne, i „ustawiają” cały dzień pozytywnie ;)

Dobro jest piękne! Dobro powraca!!! :)

Posted in Filmy dokumentalne, POLECAM | Leave a Comment »

Odmęty fałszerstwa Jan Pietrzak felieton

Posted by tadeo w dniu 28 listopada 2014

Miller uczy uczciwości wyborczej Kraśkę i Olejnik a przecież świnie obecnie rządzące Polską nigdy nie pozwolą na uczciwe wybory.

Posted in Polityka - video | Leave a Comment »

Sfałszowane, czy wypaczone? U Jana Pospieszalskiego gorąca dyskusja o wyborach

Posted by tadeo w dniu 28 listopada 2014

fot.wpolityce.plhttp://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/jan-pospieszalski-blizej/wideo/27112014/17562111

Skandal wokół wyborów samorządowych ale też kolejna akcja w obronie dzieci wysyłanych coraz wcześniej do szkół – tymi zagadnieniami zajęli się goście dzisiejszego wydania programu Jana Pospieszalskiego „Bliżej”.

W pierwszej części programu Karolina i Tomasz Elbanowscy opowiadali o nowej akcji fundacji „Rzecznik praw rodziców”. Akcja „Rodzice chcą mieć wybór” dotyczy zbierania podpisów pod projektem ustawy, która przywróci rodzicom prawo do decydowania w jakim wieku – 6-ciu, czy 7-miu lat ich dzieci będą szły do szkoły!. Aby projektem zajął się Sejm potrzebne jest 100 tys podpisów,

Dziś jest ostatni moment by włożyć nogę w drzwi, by przeszkodzić władzy w eksperymencie na naszych dzieciach

— mówiła Karolina Elbanowska.

Czy rodzice będą mieli wybór zależy tez od państwa —zwrócił się do widzów, zachęcając do podpisywania projektu za pośrednictwem strony fundacji.

Drugą część programu poświęcono wciąż bulwersującej sprawie wyborów samorządowych.

Sytuacja jest poważna

—ocenił dr Jarosław Flis z UJ. Jednak jak podkreślił naukowcy i politycy mają wciąż za mało danych żeby powiedzieć co się stało.

Jest za mało danych by ogłosić wnioski

— powiedział odnosząc się zarówno do głosów przesądzających o ważności jak i nieważności wyborów.

Obecny w studio prof. Kazimierz Kik przekonywał, że tego co się stało 16 listopada nikt nie był w stanie przewidzieć, jednak teza o sfałszowaniu wyborów jest nie do udowodnienia.

Jarosław Kaczyński uchwycił się jej, jak okazji do pomyślnych schwytania wiatrów przed wyborami 2014

— mówił.

Zdzisław Krasnodębski w odpowiedzi zaapelował:

Zróbmy eksperyment myślowy: gdyby coś takiego zdarzyło się w jakimś innym kraju europejskim, co byśmy powiedzieli? To jest nie do obrony ! Zaufanie obywateli do tej podstawowej procedury jaką są wybory – zostało podważone. To jest jeden wielki skandal. Ktoś tu rządzi od 7 lat i ponosi za to odpowiedzialność

— dowodził.

Z tym ostatnim zgodził się prof. Antoni Dudek, który jednak wyraźnie zdystansował się do stwierdzeń prezesa PiS o wyborczym fałszerstwie,

Przekonanie Kaczyńskiego, że wybory zostały sfałszowane – nie ma na to wyraźnych twardych dowodów

— mówił.

Kik próbował tłumaczyć, że są rzeczy ważniejsze od interesów partyjnych, zaś PiS – dowodząc fałszerstw wyborczych uchwyciło wiatr w polityczne żagle.

Nikt mnie nie przekona, że Polacy w takim procencie chcieli poprzeć PSL

— stwierdził Zdzisław Krasnodębski.

Zgadzam się że wynik wyborów został zniekształcony. Ale to co się stało w ostatnich dniach przekreśla szansę na wyjaśnienie tej sprawy

— odpowiedział Dudek.

W normalnym kraju powinno dość do spotkania głównych sił na temat kodeksu wyborczego. Dziś to już nie możliwe

— stwierdził, zarzucając również partii Jarosława Kaczyńskiego, że nie dołożyło wystarczających wysiłków, by do nieprawidłowości wyborczych nie doszło.

Pan uważa, że za to co się stało odpowiada PiS

— zdziwił się Krasnodębski.

Jan Pospieszalski chciał dowiedzieć się też, czy zdaniem naukowców upublicznienie na nieprawidłowości wyborczych na forum międzynarodowym ma sens.

Było to co najmniej przedwczesne. Nie mamy żadnych twardych dowodów. Najpierw powinniśmy te sprawy rozstrzygnąć na naszym podwórku

— przekonywał Kazimierz Kik.

Prof Krasnodębski przypomniał jak usilnie eurodeputowani PO starali się zmobilizować możliwie dużo osób w PE, by zablokować ten wniosek.

Mój argument był taki,że w Polsce zostały naruszone standardy, które obowiązują w UE

— mówił Krasnodębski.

Rząd powinien zrobić wszystko by przywrócić wyborom wiarygodność

— dodał. W tym momencie w programie wyemitowano emocjonalne wystąpienie Bronisława Komorowskiego z 2007 roku, który komentując decyzję o niewpuszczeniu do Polski obserwatorów OBWE mówił:

Jakiś szatan pisze te scenariusze. Ogłosić światu, że Polska nie chce przyjąć obserwatorów OBWE! Do kolejnych skandali trzeba dodać jeszcze jeden. Bo co to oznacza? Polska sama siebie stawia w świetle podejrzeń, że coś tu jest nie tak? Co ma do ukrycia Polska przed obserwatorami którzy jeżdżą do wielu krajów? Tylko raz się zdarzyło, że prezydent Łukaszenka próbował ograniczyć dostęp obserwatorów do swojego kraju. Ale i on ustąpił. Polska braci Kaczyńskich przelicytowała Łukaszenkę!

To nagranie krótko skomentował Antoni Dusek:

To przykład hipokryzji PO.

W programie wystąpił też przedstawiciel Klubu Jagiellońskiego, który poinformował, że w odpowiedzi na apel tej organizacji by nie niszczyć kart do głosowania – PKW wydała takie właśnie dyspozycje.

Jan Pospieszalski zwrócił tez uwagę, że mimo licznych obietnic, po 10 – ciu dniach od wyborów – na stronach PKW wciąż nie ma danych z poszczególnych obwodów.

Pytał też, czy deklaracje prezydenta i premier, iż powtórne wybory są wykluczone, nie są próbą wywarcia nacisku na sądy.

W sądach często zapadały wyroki, że choć nieprawidłowości były to  nie miały one wpływu na wynik wyborów. Dziś trudno będzie utrzymać tę tezę

—stwierdził Zdzisław Krasnodębski.

ansa/TVP Info

http://wpolityce.pl/polityka/223818-sfalszowane-czy-wypaczone-u-jana-pospieszalskiego-goraca-dyskusja-o-wyborach

Posted in Polityka - video, Wybory 2014 | 1 Comment »

Naukowiec z Polskiej Akademii Nauk jednoznacznie: Głosy nieważne są efektem oszustwa

Posted by tadeo w dniu 27 listopada 2014

Uważam, że znaczna część głosów, na których są dwa krzyżyki, jest wynikiem oszustwa, a nie nieumiejętności głosowania – mówi prof. Kazimierz Rzążewski z Polskiej Akademii Nauk, współautor książki „Każdy głos się liczy”, w rozmowie z Dorotą Łomicką.

Każdy głos ma znaczenie? Nawet nieważny?
Oczywiście, nawet głos nieważny o czymś świadczy, ale problem jest gdzie indziej. Nigdy nie dowiemy się bowiem bardzo istotnej rzeczy, mianowicie tego, ile spośród głosów nieważnych zostało unieważnionych dlatego, że oddano pustką kartkę, a ile z powodu zaznaczenia dwóch krzyżyków. Nowe prawo wyborcze, obowiązujące od 2011 r., nie przewiduje udzielenia nam takich informacji.

Co to oznacza w praktyce?
Moim zdaniem znaczna część głosów, na których są dwa krzyżyki, jest wynikiem oszustwa i nie jest to brak umiejętności głosowania czy nieprzemyślany wybór, tylko świadome działanie komisji wyborczych. Oczywiście jest jakiś procent ludzi, którzy nie radzą sobie z głosowaniem, ale wyniki analiz prof. Przemysława Śleszyńskiego (PAN), dotyczących właśnie tych dwóch krzyżyków z kolejnych wyborów w 2002, 2006 i 2010 r., są uderzające. Widać tam wyraźnie, że jest pewna bardzo określona geografia, są miejsca, w których masowo oddaje się głosy nieważne – nie jest przecież tak, że na Mazowszu naprawdę ludzie są głupsi niż na Lubelszczyźnie.

Co należy zmienić?
Można oczywiście uczyć ludzi głosować, ale moim zdaniem należałoby przede wszystkim uruchomić potężne siły społeczne, zmierzające do tego, by dobrze kontrolować proces zliczania głosów. W każdej komisji powinna być spora liczba mężów zaufania, którzy patrzyliby na ręce komisji. Tego niestety nie ma.

Posted in Polityka i aktualności, Wybory 2014 | Leave a Comment »

Kaczyński, jak dotąd, idealnie rozgrywa bitwę wokół sfałszowanych wyborów

Posted by tadeo w dniu 26 listopada 2014

„…Nie ma żadnego przypadku w tym, że KAŻDY, kto krzyknie o sfałszowanych wyborach natychmiast jest sprowadzany na ziemię poprzez rozmaite zabiegi, z dyscyplinowaniem na czele. Trzeba oddać propagandystom, że prostackim odwróceniem kociego ogona doszli do jakże przewrotnej myśli, która brzmi: „Mówienie o sfałszowanych wyborach jest zagrożeniem dla demokracji”. Prawda, że „finezyjne”, już nie fałszowanie wyborów zagraża demokracji, ale mówienie o fałszowaniu wyborów.

Do dyscyplinowania dochodzi niezawodny argument: „pokaż dowody”. Naturalnie twarde dowody zawsze są w posiadaniu tych, którzy oszukują, fałszują i czynią jeszcze gorsze rzeczy, pozostając bezkarnymi. Demaskujący oszustwa są skazani na procesy poszlakowe. W każdym razie wystarczą te dwie mantry, żeby przy pomocy masowego przekazu zabić każdą racjonalną analizę. Z jednej strony dyscyplinujące szyderstwo prowadzące do wykluczenia, z drugiej odwołanie do dowodów, których w żaden sposób uzyskać się nie da. Kiedy zatem przychodzi taki moment, że ludzie mówią dość? Wtedy, gdy oszuści mówiąc językiem młodzieżowym „przeginają pałę”. Wspomniany „filantrop” z Czerniakowa żyłby sobie spokojnie do końca świata i jeden dzień dłużej, gdyby nie przegiął pały. PSL i PO dopóki brało łyżeczką mogło się śmiać w twarz „spiskowcom” doszukującym się fałszerstw. Przyszedł jednak dzień, że fałszerze zatracili poczucie miary, ale też motywowani strachem przed zdemaskowaniem przekroczyli granicę bezczelności w ogłupianiu ludzi. No i co teraz?

Ano jedni krzyczą, żeby natychmiast otwierać oczy zaślepionym, wywracać śmietniki i tłuc szyby. Prawdę mówiąc chętnie bym się wyładował w taki albo jeszcze bardziej dynamiczny sposób na paru kanciarzach, ale znacznie bardziej podoba mi się to, co zrobił Kaczyński. Nie wiem ile w tym strategii, a ile przypadku, w każdym razie Kaczor przejął technikę propagandystów i zaczął gotować żabę na wolnym ogniu. Najpierw na chłodno powiedział o nieścisłościach i wypaczeniu wyników, czym przekonał nie tylko przekonanych, ale wciągnął sporę grupę ze środka, potem podgrzał wodę.

Pierwszym efektem był „zwerbowany” Miler, który pociągnął kawałek elektoratu za sobą. 35% nie wierzących w rzetelność wyborów to jest wynik, który musi przerażać władzę, a raz zasiane ziarno wątpliwości zacznie kiełkować w głowach, w jednych szybciej w innych wolniej. Gdy przeszedł odpowiedni moment Kaczyński doprowadził do wrzenia, mówiąc wprost o fałszerstwach i bardzo dobrze zrobił, ponieważ w pewnej chwili należy odmienić role. Od teraz oszuści muszą się tłumaczyć, że nie oszukali…”

http://kontrowersje.net/kaczy_ski_jak_dot_d_idealnie_rozgrywa_bitw_wok_sfa_szowanych_wybor_w

Przeczytaj także:

Marek Citko został radnym. „Sumienie podpowiadało mi PiS”

Posted in Jarosław Kaczyński | Leave a Comment »

Maria Wilczańska – skandaliczne praktyki w komisjach wyborczych

Posted by tadeo w dniu 25 listopada 2014

Maria Wilczańska, mąż zaufania w ramienia PiS w jednej z komisji w Lublinie opowie o karygodnych praktykach i mechanizmach manipulacji, które miały miejsce podczas wyborów oraz samego liczenia głosów. Uwagi te zostały opublikowane również na portalu niezalezna.pl

Posted in Polityka i aktualności, Wybory 2014 | Leave a Comment »

Naukowcy apelują do prezydenta ws. wyborów. „Stoimy na czerwonej linii, której nie wolno nam przekraczać”

Posted by tadeo w dniu 25 listopada 2014

TELEWIZJA REPUBLIKA
Naukowcy z kilku uczelni wystosowali list otwarty skierowany do Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego ws. wyborów samorządowych. Apelują m.in. o zbadanie nieprawidłowości wyborczych oraz nowelizację Kodeksu Wyborczego.

Treść apelu:

My, niżej podpisani pracownicy nauki, pragniemy w trosce o dobro Państwa Polskiego i jego autorytet oraz wizerunek na arenie międzynarodowej, wyrazić nasze głębokie zaniepokojenie w związku z wydarzeniami związanymi z wyborami samorządowymi w 2014 roku.

Nasze zaniepokojenie odnosi się zarówno do sposobu przeprowadzenia wyborów, jak i reakcji władz państwowych oraz części środków społecznego przekazu na oburzenie części społeczeństwa polskiego domagającej się większej transparencji i społecznej kontroli nad przebiegiem wyborów. Skala nieprawidłowości, organizacyjnego chaosu i dezinformacji w wykonaniu Państwowej Komisji Wyborczej i podległych jej sędziów-komisarzy, zatrważa nie tylko wnikliwych obserwatorów polskiego życia politycznego. Niemożność sprawnego podliczenia głosów i przekazania wyników wyborów opinii publicznej, kompromitujące błędy w liczeniu głosów na wszystkich szczeblach komisji wyborczych, duże rozbieżności nieważnych głosów rzędu kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu procent, zwłaszcza między sąsiadującymi ze sobą okręgami wyborczymi, a także sprzeczne komunikaty wydawane przez komisarzy wyborczych – to wszystko każe postawić pytanie o kompetencje właściwych służb oraz nadzór nad ich działalnością.

Z drugiej strony, niepokoi nas reakcja ze strony części przedstawicieli Państwa Polskiego, którzy otwarcie bagatelizują oraz lekceważą głosy sprzeciwu wobec wspomnianych wyżej przejawów nierzetelności, a może i nieuczciwości. Jednoznaczne deklaracje ze strony osób piastujących wysokie funkcje państwowe, że w wyborach samorządowych nie doszło do złamania prawa na skalę uzasadniającą protest wyborców, nie powinny mieć miejsca z dwóch względów. Po pierwsze, tego typu kwestie powinny rozstrzygać niezależne sądy i to im powinno się umożliwić wykonywanie obowiązków w tym zakresie poprzez niewywieranie presji politycznej. Po drugie, obywatele mają pełne prawo do wyrażania swoich opinii, nawet gdyby okazało się, że są one niesłuszne. Oskarżanie protestujących środowisk o próbę destabilizacji państwa, jest de facto formułowaniem zakazu jakiejkolwiek otwartej debaty publicznej.

W tym kontekście nie sposób pominąć roli środków społecznego przekazu, które nazbyt często – w poczuciu źle rozumianej odpowiedzialności za stabilność Państwa – autoryzują nieudolność aparatu państwowego. W efekcie opinia społeczna zyskuje niepełny lub nieprawdziwy obraz sytuacji, zaś decydenci warunki do dalszego psucia państwa. Z pewnością nie służy to budowaniu i umacnianiu demokracji.

Przyzwolenie na „bylejakość” w organizacji wyborów, ale przede wszystkim piętnowanie postaw obywatelskich z pozycji władz państwowych, będzie powodować dalszą erozję wspólnoty obywatelskiej, będzie pogłębiać podziały społeczne, a także sprzyjać radykalizacji nastrojów. Nie ma mowy o demokracji, jeśli wybory nie będą przeprowadzane w uczciwy sposób, ale także gdy odmawia się części społeczeństwa prawa recenzowania ewidentnych naruszeń Kodeksu Wyborczego oraz kwestionowania wyników wyborów w sytuacji, gdy błędy w procedowaniu są oczywiste i nie wymagają nawet oceny ze strony sądu (vide: oficjalne obwieszczanie zwycięstwa kogoś, kto nawet nie kandydował w wyborach; zwiększanie liczby miejsc w sejmikach wojewódzkich, itd.!).

Stoimy na „czerwonej linii”, której nie wolno nam przekraczać. Jeśli to uczynimy, jedną decyzją możemy zaprzepaścić 25 lat transformacji ustrojowej. Dlatego apelujemy do Prezydenta RP i parlamentarzystów o: po pierwsze – dialog społeczny, z którego nie będzie wykluczać się przeciwników i rywali politycznych niezależnie od ich ideologicznej proweniencji (jest to apel zarówno do rządzących, jak i do opozycji); po drugie – o niewywieranie nacisku na niezawisłe sądy, które rozstrzygać będą niebawem skargi wyborcze; po trzecie – o niezwłoczne podjęcie prac nad nowelizacją Kodeksu Wyborczego, którego celem będzie pełna transparentność procesów wyborczych, zabezpieczenie ich przebiegu oraz procesu liczenia głosów.

Apelujemy także do środowiska akademickiego, w szczególności politologicznego i prawniczego, by wspólnie podjąć wysiłek badawczy mający na celu identyfikację najważniejszych błędów w zakresie procedur i przepisów wyborczych oraz opracowania projektów stosownych rozwiązań, umożliwiających sprawne i uczciwe przeprowadzenie wyborów w Polsce. Wiemy, że nasze środowisko jest podzielone politycznie. Jednakowoż wierzymy w to, że mając na względzie dobro Rzeczypospolitej, jesteśmy w stanie podjąć wspólne działanie, szanując wyniki wyborów, o ile będą  one przeprowadzone w uczciwy i zgodny z demokratycznymi standardami sposób.

Apelujemy też do studentów, by w poczuciu odpowiedzialności za los Rzeczypospolitej nie pozostawali obojętni wobec problemów państwa, w którym się urodzili, w którym studiują i z którym (mamy nadzieję) wiążą swoją przyszłość. Wielokrotnie to właśnie studenci motywowali nas, naukowców, do wyraźnego opowiedzenia się, dokonania jednoznacznego wyboru. Historia Polski jest w wielu miejscach i okresach historią naruszania miru domowego względnie sytych i zasiedziałych, przez tych, którzy czasem nie mają odpowiedniej wiedzy, lecz wierzą w ideały…

Warszawa, dnia 24 listopada 2014 r.

Dotychczas podpisali:

prof. dr hab. Radosław Zenderowski

dr Agnieszka Łukasik-Turecka

dr hab. Andrzej Szeptycki

prof. dr hab. Andrzej Piasecki

prof. dr hab. Antoni Dudek

dr Piotr Zakrzewski

dr Olga Kotowska-Wójcik

dr Małgorzata Sikora-Gaca

dr hab. Paweł Kaczorowski

dr hab. Rafał Łętocha

dr hab. Jarosław Macała, prof. UZ

dr Joanna Dobrowolska-Polak

dr Piotr W. Zawadzki

prof. dr hab. Andrzej Piasecki

dr Radosław Domke

dr Jan Muś

dr hab. Andrzej Gąsowski, prof. UKSW

dr Bronisław Bombała

dr hab. Joachim Osiński, prof. SGH

dr Sławomir Sadowski

dr Krzysztof Koźbiał

prof. dr hab. Stanisław Żerko

dr Marcin Rachwał

mgr Piotr Prokop

dr Piotr Bajda

mgr Mateusz Seroka 

mk

http://telewizjarepublika.pl/naukowcy-apeluja-do-prezydenta-ws-wyborow-stoimy-na-czerwonej-linii-ktorej-nie-wolno-nam-przekraczac,14255.html

Posted in Polityka i aktualności, Wybory 2014 | Leave a Comment »

Adwent

Posted by tadeo w dniu 25 listopada 2014

Palące się świece
Adwent (z łac. „adventus” – przyjście, przybycie) to czas radosnego oczekiwania na spotkanie z Panem.  Kościół zachęca do udziału w rekolekcjach i roratach. W nowej wersji przykazań kościelnych nie ma już zapisu o zakazie zabaw hucznych podczas adwentu, bo nie jest on czasem pokuty.

Adwent składa się z dwóch odrębnych okresów:
1. czasu, w którym kierujemy nasze serca ku oczekiwaniu powtórnego przyjścia Jezusa w chwale na końcu czasów (okres od początku Adwentu do 16 grudnia włącznie);
2. czasu bezpośredniego przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, w której wspominamy pierwsze przyjście Chrystusa na ziemię.

Zwornikiem wszystkich tekstów liturgii adwentowej obydwu części jest czytanie ciągłe księgi proroka Izajasza. Czytanie to obrazuje tęsknotę za wyczekiwanym Mesjaszem.

Teksty liturgiczne Adwentu ukazują postacie Starego i Nowego Testamentu, przez których życie i działalność Bóg zapowiadał i przygotowywał świat na przyjście Jego Syna, m.in. Maryję, Jana Chrzciciela, Izajasza.

Niedziela Różowa
III Niedziela Adwentu nazywana jest Niedzielą Różową lub – z łaciny – Niedzielą GAUDETE. Nazwa ta pochodzi od słów antyfony na wejście: „Gaudete in Domino” (Radujcie się w Panu). Szaty liturgiczne mogą być – wyjątkowo – koloru różowego, a nie, jak w pozostałe niedziele Adwentu, fioletowe. Teksty liturgii tej niedzieli przepełnione są radością z zapowiadanego przyjścia Chrystusa i odkupienia, jakie przynosi. Warto pamiętać, że oprócz Niedzieli Gaudete szat liturgicznych w kolorze różowym używa się jeszcze tylko raz, w Niedzielę LAETARE, czyli IV Niedzielę Wielkiego Postu.

Roraty

W czasie całego Adwentu, poza niedzielami i uroczystością Niepokalanego Poczęcia NMP (8 grudnia), odprawiane są Roraty. Są to Msze Święte ku czci Najświętszej Maryi Panny, odprawiane wczesnym rankiem. Ich nazwa pochodzi od łacińskich słów pieśni „Rorate caeli desuper” (Spuśćcie rosę, niebiosa), często śpiewanej na ich początku.

W czasie Rorat przy ołtarzu znajduje się dodatkowa, ozdobna świeca, która symbolizuje obecność Maryi. Eucharystia rozpoczyna się przy zgaszonych światłach; zapalają się je dopiero podczas uroczystego hymnu „Chwała na wysokości Bogu”. Jest to jeden z nielicznych przypadków w roku liturgicznym, kiedy hymn ten śpiewa się każdego dnia.
Najstarsze ślady Rorat w polskiej tradycji pochodzą z XII w. W XVI w. były powszechnie znane w całym kraju.

Od IX w. dla drugiej części Adwentu charakterystyczne są tzw. antyfony „o”, ponieważ wszystkie rozpoczynają się właśnie od tej litery: „O Sapientia”, ”O Adonai”, „O Radix jeske”, „O Clavis David”, „O Orient”, „O Rex gentium”, „O emanuel”. Tak uszeregował je Amalariusz z Metzu (+ 850). Oparte są na obrazach i symbolach biblijnych. Antyfony te w tłumaczeniu polskim stanowią siedem kolejnych zwrotek dawno śpiewanej pieśni „Mądrości, która z ust Bożych wypływasz”. Ich treść obrazuje tęsknotę Izraelitów za Mesjaszem. Stosowane były pierwotnie jako antyfony do „Magnificat” w Liturgii Godzin. W odnowionej liturgii zachowały swoje tradycyjne miejsce. Ponadto włączone zostały do Mszy Świętej jako wersety aklamacji przed Ewangelią.

Historia
Pierwsze ślady obchodzenia Adwentu spotykamy w IV wieku między innymi w liturgii galijskiej i hiszpańskiej. Z pewnością Adwent nie istniał zanim zaistniała stała data świąt Narodzenia Pańskiego. Została ona wyznaczona dopiero w II połowie IV wieku. W Hiszpanii pierwsze wzmianki o przygotowaniu do obchodu Narodzenia Pańskiego (choć nie jest ono określane mianem Adwentu) pochodzą z roku 380. Kanon 4 synodu w Saragossie, który odbył się w tym roku, poleca wiernym, aby od 17 grudnia do Epifanii (6 stycznia) gorliwie gromadzili się w kościele, nie opuszczając ani jednego dnia. Adwent miał tam charakter pokutny i ascetyczny (post, abstynencja, skupienie), co wspomina św. Hilary (+ 367).

W V wieku w Galii biskup Tours, Perpetuus, wprowadził obowiązek postu w poniedziałki, środy i piątki w ciągu trzech tygodni od dnia św. Marcina (11 listopada) do Narodzenia Pańskiego. W Rzymie okres przygotowania do Narodzenia Pańskiego został wprowadzony dopiero w drugiej połowie VI wieku. Adwent miał tu charakter liturgicznego przygotowania na radosne święta Narodzenia Pańskiego, ze śpiewem „Alleluja, Te Deum laudamus”, z odpowiednim doborem czytań i formularzy, bez praktyk pokutnych. W Sakramentarzu z Werony znajduje się 37 formuł modlitw na dni postu dziesiątego miesiąca.
Od czasów św. Grzegorza Wielkiego (590-604) Adwent w Rzymie obejmował już 4 tygodnie. Był to czas bezpośredniego, liturgicznego przygotowania na obchód pamiątki historycznego przyjścia Chrystusa. Na początku IX wieku Adwent nabiera także charakteru eschatologicznego – staje się czasem przygotowania na ostateczne przyjście Chrystusa.

W wyniku połączenia tradycji gallikańskiej i rzymskiej ukształtował się Adwent, jaki przeżywamy do dziś – liturgicznie rzymski, a ascetycznie gallikański (kolor fioletowy, bez „Gloria” i „Te Deum”). Formę tę rozpowszechniały klasztory benedyktyńskie i cysterskie. W XIII wieku znana ona była już w całym Kościele, do czego przyczyniły się nowe zakony, zwłaszcza franciszkanie.

oprac. mm/red.

Zobacz też:
Adwent z Ojcem Pio 

Posted in Religia | Leave a Comment »

Jak psu kość. Sitwa rządowo-celebrycko-medialna trzęsie się ze strachu

Posted by tadeo w dniu 25 listopada 2014

Fot. Platforma.Org
Fot. Platforma.Org

Sitwa rządowo-celebrycko-medialna trzęsie się ze strachu. Na ratunek wzywani są najbardziej skompromitowani byli politycy jak np. Janusz Palikot i politycy ciężko dotknięci sklerozą maniakalną, jak Stefan Niesiołowski.

Częściej niż zwykle wypowiada się Władysław Frasyniuk, ozdoba Okrągłego Stołu, a wszyscy trzej straszą PiS -em i powrotem IV Rzeczpospolitej. Jednak najbardziej spodobał mi się wywód wychowanka Polski Ludowej, psychologa pozytywnego, Janusza Czapińskiego, który rosnącą nieufność młodego pokolenia do Platformy Obywatelskiej zrzuca na karb jego słabej pamięci o straszliwych zbrodniach, jakich dopuściło się Prawo i Sprawiedliwość z Jarosławem Kaczyńskim na czele.

Czapiński ostrzega: „pisowska plama się rozlewa”, a to dlatego, że młode pokolenie nie pamięta IV RP ,” nie poczuło jej na własnej skórze”. A czego to mianowicie młode pokolenie nie poczuło na własnej skórze? Dekomunizacji i dezubekizacji, likwidacji WSIdziałającej na pasku Kremla? Gdyby poczuło, to przebaczyłoby Platformie Obywatelskiej wszystkie afery, oszustwa, ucieczkę na zmywak, katastrofalny stan służby zdrowia i wyprzedaż majątku narodowego. Dużo większym nieszczęściem według „elyt” była niecna próba zerwania z komunistyczną przeszłością, czego nie pochwalał obecny prezydent Bronisław Komorowski. Stąd przerażenie w szeregach resortowych dzieci, resortowych tatusiów i resortowych dziadków na samą myśl o dojściu PiS do władzy. Ale młodzi ludzie czemuś tego nie rozumieją.

Młodzież ma ich w nosie i nie obchodzi jej, jakie straty poniosła III RP wskutek pozbawienia bandy komuchów ich stanowisk i apanaży. Młodzież żyje tu i teraz i śledzi, przede wszystkim dzięki internetowi, wszystkie poczynania władzy i przekonuje się każdego dnia, jak bardzo rząd jest oderwany od społeczeństwa, a zwłaszcza od młodego pokolenia. Ono, to nowe pokolenie nie jest takie głupie jak pokolenie jego rodziców, którzy nabrali się na Zieloną Wyspę. A bardzo wielu z nich czerpiąc doświadczenia z czasów Polski Ludowej uwierzyło, że trzeba trzymać z władzą, bo władza daje. Ale i odbiera, co młodzież „odczuła na własnej skórze” profesorze Czapiński. Dziwi się tej dzisiejszej młodzieży Jerzy Stuhr, który wraz ze swoim potomkiem Maciejem wyprodukowali satyrę na Polaków, tych spod znaku ciemnogrodu.Film jest tak wybitny, że młodzież woli go nie oglądać, żeby przypadkiem nie umrzeć ze śmiechu. Stuhry nie rozumieją młodzieży, bo tkwią w epoce, w której kariery robi się dzięki władzy i jej wsparciu, również, a właściwie przede wszystkim, finansowym. Tacy twórcy będą chwalić każdą władzę, która nagradza pochlebców.

Czasy pogardy dobiegają końca. Młodzi ludzie domagają się szacunku dla ich wysiłku na rzecz poprawy sytuacji materialnej i jakichś perspektyw zawodowych, na razie jest to perspektywa bezrobocia i jak osiągną 67 lat, emerytura, która przy emeryturkach byłych bezpieczniaków i funkcjonariuszy PZPR będzie jałmużną rzuconą im jak psu kość, bo na budę nie ma co liczyć. Zapowiadają to wybitni ekonomiści, w tym zwolennicy PO. IV RP zawdzięcza młodzież Muzeum Powstania Warszawskiego, dzięki któremu pielęgnuje szacunek dla bohaterów narodowych, dla wartości, które obecne elity próbują zepchnąć w niepamięć, obrzydzić i opluć. Jeżdżą za granicę, znają języki obce i porównują dobrobyt i praworządność z żałosnym stanem swego państwa. Z internetu dowiadują się, że według badań australijskiej Walk FreeFoundation, Polska zajmuje pierwsze miejsce w Unii Europejskiej w ilościnowoczesnych niewolników, pracujących na zarobki nie pokrywające podstawowych potrzeb, do tego trzeba dodać przymusową pracę, handel ludźmi, prostytucję itd.itp.

To z tego powodu PO powinna się wstydzić przed zagranicą, a nie z powodu protestu mieszkańców jakiejś dziury przeciwko nadaniu placowi zabaw imienia Kubusia Puchatka, bo nie nosi majteczek. Choć rozumiem, że tymi majteczkami telewizornie usiłują zagłuszyć ogólnokrajowy szok wywołany skandalem z wyborami samorządowymi. Nie ma się co dziwić, że ta niespotykana w demokratycznym kraju afera budzi gniew młodych wyborców i jeśli wyjdą na ulice, to dlatego, że odebrano im prawo głosu.

Posted in Felietony, Polityka i aktualności | Leave a Comment »