WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

W poszukiwaniu nieśmiertelnej duszy

Posted by tadeo w dniu 14 października 2014


Światowej sławy neurochirurg Eben Alexander dowodzi istnienia Boga

Eben Alexander był w śpiączce siedem dni. Wtedy niezwykle realistycznie doświadczył ?życia po życiu?

Dowód. Prawdziwa historia neurochirurga, który przekroczył granicę śmierci i odkrył niebo”, książka autorstwa dr. Ebena Alexandra, nie jest jedynie opisem nietypowego doświadczenia człowieka, który przez tydzień był w stanie wegetatywnym. To bardzo osobista opowieść o wydarzeniach, które przeobraziły racjonalnie myślącego naukowca, sławnego neurochirurga i wykładowcę czterech amerykańskich uczelni medycznych, w tym Harvard Medical School, zdeklarowanego ateistę, w człowieka głęboko przekonanego o istnieniu Boga, wieczności ludzkiej świadomości oraz nadrzędności świata duchowego nad materialnym.

Spowiedź naukowca

Nie tylko opis tego, co zobaczył w stanie śpiączki, czyni tę książkę niezwykle ciekawą. Dr Eben Alexander z niezwykłą wręcz szczerością opisuje swoje życie emocjonalne, rodzinne i zawodowe. To bardzo ważny element, który uwiarygodnia jego zadziwiającą opowieść. Odnosi się wrażenie, że „Dowód…” to niemal spowiedź autora przed światem; spowiedź bardzo rzetelna, w której nie pomija on swoich słabości, depresji, załamań i smutków. To zarazem opis przeobrażenia, jakie przeszedł lekarz, który cudem wyrwał się ze szponów śmierci.

W 2008 r. dr Eben Alexander zachorował na niezwykle rzadką, ale jednocześnie skrajnie niebezpieczną odmianę bakteryjnego zapalenia mózgowo-rdzeniowego. Dzięki niezwykle drobiazgowej dokumentacji jego kolegów z oddziału ratunkowego szpitala w Lynchburgu w Wirginii mógł później szczegółowo przeanalizować swoją chorobę. Traf chciał, że niezwykłych wizji doświadczył specjalista od budowy mózgu, a więc człowiek, który może fachowo uzasadnić swoje tezy.

Warto pamiętać, że współczynnik umieralności w przypadku tej choroby jest niezwykle wysoki. Nawet po szybkim podaniu antybiotyków szansa na przeżycie wynosi około 15 proc. Osoby, których funkcje życiowe udaje się podtrzymać, najczęściej zapadają w wieloletnią śpiączkę. Zatem fakt, że Eben Alexander pokonał chorobę zaledwie po siedmiu dniach, zakrawa na cud. Dr Scott Wade ze szpitala w Lynchburgu uznał tak szybki powrót do zdrowia za zjawisko niezwykłe. Ale to nie tajemnica uzdrowienia, które przyszło znikąd, stanowi sedno tej opowieści.

Dr Eben Alexander podkreśla na każdym kroku, że w ciągu tych siedmiu dni, kiedy pozostawał w stanie wegetatywnym i kiedy jego mózg zwyczajnie nie funkcjonował, wyjątkowo realistycznie doświadczał, jak jego świadomość opuszcza ciało. Od razu pojawiły się głosy krytyki, że choroby lub urazy powodujące utratę przytomności nie niszczą całej powierzchni kory nowej i nie zaburzają wszystkich jej czynności.

Jednak w jego wypadku dokumentacja szpitala w Lynchburgu nie pozostawiała złudzeń – mózg nie działał. W takim stanie chory nie powinien odczuwać jakichkolwiek wrażeń. Tymczasem wbrew wszelkiej logice dr Eben Alexander stał się uczestnikiem najbardziej realistycznego doświadczenia swojego życia – podróży w bajecznie piękną krainę, którą nazwał „zaświatami” lub „jądrem”.

Jak zdefiniować śmierć?

Przeżycia Ebena Alexandra podczas śpiączki nie są typowymi doznaniami z pogranicza śmierci, jakie każdego roku stają się udziałem milionów osób na całym świecie. W opisie Alexandra nie występują tunel, światło czy kontakt z osobami zmarłymi. Nie ma też obserwacji własnego ciała z pozycji pod sufitem.

Od czasu ukazania się książki Raymonda Moody’ego „Życie po życiu” tego typu doświadczenia nazywane są błędnie śmiercią kliniczną. O wiele bardziej trafna jest angielska nazwa NDE (Near Death Experience) – doświadczenie bliskie śmierci. Pojęcie śmierci biologicznej ewoluowało bowiem od lat 60. ubiegłego wieku. Dzisiaj zatrzymanie pracy serca nie oznacza jeszcze, że pacjent zmarł. Amerykanie już w 1968 r. ustalili o wiele dokładniejsze kryteria neurologiczne wymagane do tego, aby uznać śmierć za zjawisko ostateczne i nieodwracalne. Nadal jednak zatrzymanie krążenia jest uważane za czynnik najważniejszy, ponieważ od niego zależy krytyczne dla życia funkcjonowanie grup neuronów w mózgu.

Wraz z zatrzymaniem pracy serca gwałtownie maleje aktywność elektryczna mózgu. EEG wskazuje na niższą sekwencję fal i mniejsze ich wahania, aż do całkowitego zamarcia wszelkiej aktywności tego organu. W tym momencie zazwyczaj pojawia się najdziwniejsze zjawisko w życiu każdego człowieka. Doznania bliskie śmierci mają różny przebieg i intensywność, co może świadczyć o tym, że nie są jedynie zakodowaną ostatnią wiadomością umierającego mózgu. Gdyby były identyczne, można by wysnuć wniosek, że są czymś w rodzaju ostatniego nagrania, które w sposób identyczny pojawia się u każdego człowieka na granicy śmierci. Osoby, które doświadczyły NDE, wskazują na niezwykłą klarowność swoich przeżyć. Podobnie jak dr Alexander podkreślają ultrarealizm pobytu „po drugiej stronie życia”.

W 1998 r. wybitny amerykański onkolog dr Jeffrey Long założył Fundację Badań nad Doświadczeniem Bliskim Śmierci – NDERF.org. Dr Long, tak jak Eben Alexander, należał do sceptyków pragnących znaleźć racjonalne podłoże opisywanych przez miliony ludzi przeżyć. Do 2008 r. przepytał 1300 anonimowych pacjentów, których doznania pogrupował pod względem występujących w nich podobieństw. Niezależnie od wieku, pochodzenia etnicznego, kulturowego, wyznania lub światopoglądu wrażenia badanych z pogranicza życia były niezwykle podobne. Wykluczył więc jakąkolwiek konfabulację czy chęć zaimponowania innym.

Znamienne, że osoby, które mają za sobą tego typu przeżycia, niechętnie o nich opowiadają. Obawiają się drwiny otoczenia lub oskarżenia o kłamstwo. Jednocześnie najczęstszą konsekwencją tych doznań jest całkowita utrata lęku przed śmiercią, a nawet swoista za nią tęsknota. Zmieniają swój styl życia, często porzucają wszelkie pragnienia o podłożu materialnym.

Mózg jest zaledwie interfejsem

Do tej pory w Polsce ukazało się wiele znakomitych książek opisujących zadziwiające doświadczenia ludzi, którzy znaleźli się na granicy życia i śmierci. Najbardziej dopracowaną pozycją z tej dziedziny jest książka holenderskiego kardiologa Pima van Lommela „Wieczna świadomość. Naukowa wizja »Życia po życiu«”. 70-letni dr Pim van Lommel od 26 lat kieruje oddziałem chorób serca w szpitalu Rijnstate w Arnhem. Wzorując się na amerykańskim onkologu Jeffreyu Longu, wraz z zespołem lekarzy założył własną wewnątrzszpitalną organizację zajmującą się badaniami NDE.

Zgromadzone przez van Lommela historie 300 holenderskich pacjentów zróżnicowanych pod względem wieku, światopoglądu, wykształcenia i pochodzenia etnicznego wykazały ogromne podobieństwo do wyników badań Jeffreya Longa, szwajcarskiej psycholog Elisabeth Kübler-Ross czy Raymonda Moody’ego, prekursora w tej dziedzinie. W 2001 r. Pim van Lommel opublikował w tygodniku „The Lancet” artykuł „Doświadczenia bliskie śmierci u osób, które przeżyły zatrzymanie pracy serca. Opis badań nad zjawiskiem w Holandii”, który odbił się szerokim echem w świecie naukowym.

Holenderski kardiolog – podobnie jak Eben Alexander – przyłączył się do obozu lekarzy i naukowców uznających ludzką świadomość za nielokalną i znajdującą się poza mózgiem. Zgodnie z tą teorią mózg pełni jedynie funkcję interfejsu przetwarzającego otaczającą nas informację kwantową na zespół świadomych doznań. Pogląd ten nawiązuje do teorii nielokalnej świadomości Rogera Penrose’a, wybitnego fizyka i wieloletniego współpracownika Stephena Hawkinga.

Uważa on mózg za emergentny komputer kwantowy o dość ograniczonym zakresie percepcji rzeczywistości. Prawdziwa, pełna i nieograniczona świadomość człowieka jest nielokalna i niematerialna. Tylko ona może dostrzec wszystkie częstotliwości światła czy usłyszeć wszystkie częstotliwości fal dźwiękowych. Aktywizuje się w momencie „śmierci” mózgu.

Zwolennikiem podobnych poglądów był także światowej sławy australijski neurofizjolog i laureat Nagrody Nobla John Carew Eccles (1903–1997), który w jednym z wywiadów prasowych stwierdził: „Gdyby źródłem naszych świadomych doznań była tylko aktywność mózgu, nie moglibyśmy podejmować żadnych decyzji ani sprawować kontroli nad zachowaniami. (…) Wierzę w istnienie świadomości, ponieważ jej doświadczam: to moje codzienne doznanie”.

I wiara w to doznanie, a właściwie w uczciwość opowieści autora książki „Dowód…”, powinna towarzyszyć nam w jej lekturze. Każdy sprawiedliwy sędzia opiera się na zeznaniach świadków. W wypadku doznań bliskich śmierci mamy ich obecnie miliony, a rozwój technik reanimacyjnych będzie zwiększał tę liczbę z roku na rok.

Wśród tych milionów doświadczeń opowieść dr. Ebena Alexandra jest szczególna. Oto bowiem po raz pierwszy stanowiska ludzi, którzy przeżyli NDE, broni neurochirurg światowej sławy i syn słynnego neurochirurga. Zapewne z tego powodu amerykański „Newsweek” umieścił książkę Alexandra na swojej okładce w październiku 2012 r.

Tylko osoby o równie wielkiej wiedzy i doświadczeniu mogą dyskutować z argumentami zawartymi w artykule Alexandra „Moje doświadczenie w śpiączce” opublikowanym w „AANS Neurosurgeon”, czasopiśmie Amerykańskiego Stowarzyszenia Neurochirurgów. I chociaż już pojawiają się typowe w takich wypadkach drwiny ignorantów, jak choćby wypowiedź pewnego polskiego lekarza dla „Gazety Wyborczej”, to nie idą za nimi żadne logiczne argumenty naukowe.

Paweł Łepkowski

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: