wPolityce.pl: Media żyją kolejnymi odsłonami rządowej afery. Kolejne rozmowy szokują i wywołują zgorszenie. Czy rząd może funkcjonować w takiej atmosferze?

Prof. Witold Kieżun: To nie jest jedynie sprawa polska, podobne historie pojawiają się również w innych krajach. Jest stała tendencja, by podsłuchiwać tego typu rozmowy. To jednak nie zmienia faktu, że te rozmowy są kompromitujące. One świadczą, że ludzie władzy nie mają za grosz odpowiedzialności. Jest sprawą kapitalną, że ten, kto jest odpowiedzialny za zabezpieczenie, czyli szef MSW, jest sam podsłuchiwany. To jest daleko idąca naiwność.

Jak Pan ocenia treść tych rozmów?

Pierwsze, co mnie uderzyło, to sprawa języka. Walczę od lat z tym. Nie możemy dopuścić do tego, żeby w taki ordynarny sposób kaleczyć język polski, używaniem takich nieprzyzwoitych określeń. W tej chwili to się zupełnie upowszechniło. Jestem z tego pokolenia, któremu nie wypadało nawet powiedzieć „cholera”, czy „psia krew”. A na taśmach słyszymy przerywanie rozmowy zupełnie ordynarnymi wypowiedziami. To jest wpływ kultury rosyjskiej, w której od zawsze używa się takich określeń. Język, którego używają nagrali ludzie, jest sprawą kompromitującą.

Obrońcy rządowi twierdzą, że rozmowy były prywatne i były prowadzone w nieoficjalnych okolicznościach. To coś zmienia?

Osoby będące na takim poziomie, które co któreś słowo używają tego typu nieprzyzwoitych określeń, kompromitują się zupełnie. Nie ulega wątpliwości, że te podsłuchy w smutny sposób pokazują nieodpowiedzialność ludzi władzy, bo oni powinni mieć świadomość technicznych możliwości współczesnego świata. Oni powinni wiedzieć, że takich rozmów nie należy prowadzić w miejscach niezabezpieczonych. Szczególnie, że w restauracji, w której toczyły się rozmowy, jak się okazuje był jakiś pokój dla VIP-ów. Wiadomo było więc, że toczące się tam rozmowy mogą być wielce ciekawe. Mamy do czynienia z daleko idącą kompromitacją. Ta sytuacja wpisuje się w pewien ciąg.

O czym Pan mówi?

Wystarczy wspomnieć ostatnie miesiące. Mieliśmy doniesienia o wybitnym polityku, który po pijanemu chwalił się wielkością swojego członka. Mieliśmy posła, który twierdzi, że pobiła go policja, zaś policja twierdzi, że to on bił. I znów nocna awantura po pijanemu. Mieliśmy kolejnego wybitnego działacza, który po pijanemu robił awantury nalotnisku. Na przestrzeni ostatnich miesięcy mamy dowody na to, że nasza kadrakierownicza kompromituje się. Przydałoby się opublikować rejestr wszystkich interwencji policji w hotelu sejmowym na przestrzeni kilkunastu lat. Pamiętam doniesienia medialne o jednej z takich sytuacji, gdy z okien wypadła w nocy… naga kobieta. Trudno się dziwić potem, że w sondażach dotyczących prestiżu zawodowego, polityk i poseł znajduje się na ostatnim miejscu.

Co ten ciąg wydarzeń mówi o Polsce? Jakie wnioski z tego należy wyciągnąć?

Dodajmy do tego ciągu jeszcze sprawę ministra, który dostaje zegarki, a teraz okazuje się, że kombinuje, żeby jego żona nie płaciła podatków itd. To jest już wystarczająca liczba przypadków, żeby stwierdzić, że dobór kadry kierowniczej w Polsce jest niewłaściwy. Trzeba dojść do tego, by kadra kierownicza była z prawdziwego zdarzenia. W jakim kraju my żyjemy? Trzeba wreszcie doprowadzić do tego, żeby kadra zarządzająca to byli ludzie na poziomie, ludzie, którzy myślą kategoriami dobra wspólnego, a także, którzy są poważnymi ludźmi, którzy mają poczucie obowiązku i poziomu. Dla mnie to jest przerażające. Ja kończę już swoje życie i patrzę na to z wielkim smutkiem. Sądziłem, że stworzymy państwo, które będzie potrafiło wykreować kadrę kierowniczą na wysokim poziomie. Tej chwili następuje natomiast upowszechnienie jakiegoś potwornego stylu. Widać olbrzymi upadek poziomu kulturalnego i intelektualnego.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

http://wpolityce.pl/polityka/201941-prof-kiezun-dla-wpolitycepl-te-rozmowy-sa-kompromitujace-widac-upadek-kulturalny-i-intelektualny-nasz-wywiad