Siedemnastoletnia Marysia Sokołowska, która zapytała premiera czemu udaje patriotę, skoro jest zdrajcą, a potem nie przyjęła od niego kwiatów, wywołała wielką nerwowość wśród zwolenników partii miłości i intelektualistów, którzy nie szczędzą jej ostrych słów:

Panna Marysia mnie wcale nie bawi. Ona jest na swój sposób przerażająca. Ta buta, ta – mam wrażenie nienawiść – w spojrzeniu, te nienawistne słowa wypowiedziane z absolutną wiarą w ich słuszność

— pisze Tomasz Lis, redaktor naczelny portalu, który tropił katolickie poglądy panny Sokołowskiej wśród jej szkolnych kolegów i radośnie zbierał donosy na nią.

Czytaj także: Parówkowy portal podgrzewa atmosferę wokół Marysi

Tomasz Lis uzupełnia:

Nie z poglądami panny Marysi mam więc problem, ale z jej manierami. I z recydywą, bo jakby się zreflektowała i przeprosiła, nie byłoby problemu. Ale za brak manier i refleksji już nie Marysia odpowiada, ale jej zapewne bardzo teraz z siebie zadowoleni tatuś i mamusia.

Nie przeprosiła? I tu zabolało. Przecież mogła paść na kolana.

Radna warszawskiego Ursynowa z list PO, Elżbieta Igras poszła krok dalej. Pozwoliła sobie na groźby karalne wobec Marysi:

Osobiście dałabym za to w pysk, aż by się nogami nakryła

— napisała radna na twitterze.

Premier odparł na ten tekst, że „jej wybacza” – w sensie – Marysi. Swoje pięć groszy dorzucił jeszcze reżyser Andrzej Saramonowicz:

W tych swoich medialnych umizgach Tusk się znowu zagubił. Zamiast olać idiotkę, która nazywa go zdrajcą albo – co znacznie lepsze – opie…ć ją tak, żeby jej szkolne kapcie spadły, usiłował jej wcisnąć kwiaty. Tak się nie zdobywa głosów młodych ludzi, tak się je traci!

To wszystko wypowiedzi z ostatnich dni o siedemnastolatce (!) Na pewno jesteście z siebie dumni panowie i panie. Daliście dziewczynie do wiwatu! Pewnie myślicie, że siedzi teraz w kąciku i płacze. Sorry, nic z tego: „Nie żałuję tego, co powiedziałam premierowi. Wręcz przeciwnie – jestem dumna z tego, co zrobiłam” – powiedziała mi w telefonicznej rozmowie. Nie wygląda też jakby licealistka miała się bać:

W domu modlimy się i Pan Bóg nad nami czuwa, nie pozwoli, by stało mi się coś złego.

To dopiero buta! Nieprawdaż, panie Lis?

Wielu temat Marysi zaczął już nieco nużyć. Jednak nie zgadzam się z tymi, którzy piszą: „Chyba już dawno przemysł przykrywkowy, którego centrala działa przy Kancelarii Premiera, a agendy są rozrzucone od Czerskiej po Wiertniczą, nie miał tak łatwo i nie podsunięto mu tak smakowitego kąska jak panna Maria.”

Czytaj także: Korowody, spory i podchody wokół Marysi

Panna Maria” zadała bowiem potężny cios wizerunkowi premiera. Do tej pory młodzi ludzie na widok Tuska wiwatowali, Platforma miała być partią ludzi młodych, a PiS partią obciachu. Tymczasem licealistka z Gorzowa pokazała, że może być dokładnie odwrotnie. Co więcej cios w wizerunek był tak duży, że premier zdecydował się do Gorzowa wrócić, by wytrzeć mleko, które się rozlało. Miał młodą dziewczynę udobruchać kwiatami. Ta ich jednak nie przyjęła. Jej przekaz tylko się wzmocnił, a zainteresowanie nią wzrosło. Siła Marysi polega na tym, że jak dziecko w baśni Andersena krzyknęła: „Król jest nagi”. I wygląda na to, że wyraziła zdanie tysięcy ludzi. Stąd zainteresowanie jej osobą, widoczne choćby w facebookowych lajkach. I stąd liczne słowa poparcia: „Gratuluję Rodzicom, zazdroszczę nauczycielom Panny Marysi. I już zazdroszczę jej akademickim profesorom. Chciałabym mieć taką studentkę”, „Gratuluje Ci Marysiu, idź tak dalej i nazywaj białe białym, czarne czarnym, odwagi jestem z Tobą…. „, „Brawo, brawo, brawo Maria, jesteś przepięknym przykładem osoby prawdziwie kochającej swoją Ojczyznę. Takich ludzi Polska potrzebuje.” I stąd taka wściekłość redaktora Lisa.

Oby tylko zainteresowanie młodą dziewczyną nie obróciło się przeciwko niej.Grzebanie w jej wypowiedziach i lustracja życia idzie pełną parą. O ile trudno pochwalić antysemickie wypowiedzi dziewczyny, o tyle zainteresowanie jej osobą pokazuje tylko jak bardzo potrzeba nam świeżej krwi w publicznym dyskursie i że odwaga jest w cenie. Po tej historii widać też jak wielki jest głód autorytetów w młodych ludziach. W kogo mają być zapatrzeni? W tych smutnych facetów, którzy bezwstydnie oddawali cześć dyktatorowi i nazywali go „mężem stanu”.

Sprawa Marysi niedługo pewnie ucichnie. Mam nadzieję, że panna Sokołowska wyrośnie na mądrą, silną i odważną kobietę i jeszcze pozytywnie zaskoczy. Kto wie, może tak, że to tym, co ją dziś tak brutalnie krytykują kapcie spadną.

Dorota Łosiewicz