WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Sowieci 17 września 1939 roku we wspomnieniach

Posted by tadeo w dniu 17 września 2013


Rosja agresja wrzesien 17 marsz

17 września granice Polski przekroczyła Armia Czerwona. – Nie spodziewaliśmy się uderzenia ze wschodu – przyznaje Skolimowski. Sowieci w Białej Podlaskiej pojawili się kilka dni później. – Zaczęli od dokładnego rabowania. Wywozili zboże z koszar, a ponieważ mieli straszne samochody, to gubili to, co zabrali. Droga cała była pokryta zbożem – przywołuje obrazy sprzed lat.

– Byłem bardzo ciekawskim dzieckiem, zaglądałem, gdzie się dało – przyznaje Sidorczuk z Międzyrzeca. – Zawsze zastanawiałem się, dlaczego w mieście najpierw pojawili się Rosjanie, skoro to Niemcy napadli na Polskę. To było już po 20 września. Od strony Sitna szła cała chmara Rosjan. Mieli wozy konne – wspomina. Nie mógł się wówczas oprzeć pokusie, żeby nie zajrzeć do tych wozów. – I co zobaczyłem? Że te ich niby armaty, to tak naprawdę drągi z lasu owinięte płótnem. Pamiętam, że mieli brezentowe cholewy na nogach, ale ślady zostawiali jak niedźwiedzie. Czemu? Palce odbijały się na ziemi, bo w butach nie było podeszwy – mówi Sidorczuk. Pamięta, że nieśli karabiny na sznurkach, a ubrani byli w długie płaszcze do kostek. Do pasa mieli przyczepiony kociołek, do którego wrzucali ziemniaki z łupinami, dolewali wody i podgrzewali to sobie nad ogniskiem. – Moja babcia dobrze mówiła po rosyjsku. Spytała ich, dokąd idą. Odpowiedzieli, że na Warszawę „połubić pamieszczika”. A pamieszczik to ten, co miał białe ręce, i takiego trzeba było pod ścianą postawić – wyjaśnia.

– Tacy byli – potwierdza Andrzej Kamiński z Motwicy w gminie Sosnówka. – Kiedy przyjechali do wsi i wyszedł do nich organista, nie chcieli z nim gadać, dopóki nie zdjął krawatu – opowiada. 
Kilka dni później Sowieci pojawili się też w Radzyniu Podlaskim. – Oddział ten nie stacjonował w mieście, a udał się w kierunku Łukowa. Pamiętam, że dołączyło do nich część młodych Żydów – podkreśla Borysiewicz. Także mieszkańcy Białej Podlaskiej pamiętają, jak głównie młodsi Żydzi zrobili Sowietom uroczystą bramę powitalną i wychodzili do nich z czerwonymi opaskami na ramionach. – Polacy z niechęcią wówczas patrzyli na zachowanie Żydów – przyznaje Jan Łukijańczuk. 

Sowietów, już z późniejszego czasu, pamięta Alina Sadownik. – Byli strasznie głodni, wychudzeni i byle jak ubrani. Jak się na nich patrzyło, ciężko było odmówić czegoś do jedzenia. Byli brudni, biedni, zmarznięci. Którejś zimy przyszedł do nas taki jeden Rosjanin. Pamiętam, że było wtedy strasznie zimno, a on miał rozpruty but, a w nim pełno śniegu. Kiedy mama dała mu coś do jedzenia, ojciec przy piecu wysuszył mu ten but i naprawił dziurę. Następnej zimy Ruscy przyszli do nas z karabinami i zaczęli krzyczeć, żeby ojciec oddał im swoją broń. Myśleli, że jak wrócił z wojny, to musi mieć karabin. Nie zapomnę do końca życia, jak nam grozili, że zaraz nas zastrzelą. Naprawdę myślałam, że za chwilę to zrobią. Ale w tym momencie weszło do domu chyba jeszcze ze dwóch Rosjan. Jeden z nich spojrzał na mojego ojca i do tego, co nas straszył, powiedział: „Idti, nie strielaj! Eto charoszij czieławiek”. Tata w pierwszej chwili go nie poznał, ale zaraz się okazało, że był to ten sam, któremu mój ojciec naprawił buta – opowiada ze wzruszeniem pani Alina. – Od tamtej pory Rosjanie nas nie nękali.

Przeczytaj także: 17 września 1939 – mogło być inaczej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: