WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 25 stycznia, 2013

Ks. dziekan Józef Aszkiełowicz — 25 lat służby Bogu i ludziom

Posted by tadeo w dniu 25 stycznia 2013

.

„Nie poddawajmy się, jeśli chodzi o sprawy najważniejsze, sprawy naszego zbawienia.” Fot. Marian Paluszkiewicz

Przed ćwierć wiekiem podczas świeceń, biskup nad księdza głową wyrzekł takie oto słowa: „Tyś kapłan na wieki”. Co to dla księdza wówczas oznaczało?

Od tego momentu dobrze wiedziałem, że jestem posłany na służbę Bogu i ludziom bez względu na to gdziekolwiek los mnie rzuci, muszę im służyć. A właściwie nie muszę. Ja chcę im służyć.

Z moim powołaniem, to było tak trochę dziwnie. Całkiem nie byłem aż tak bliski z kościołem, bo nawet do Mszy św. nie służyłem. Do wstąpienia do seminarium nie miałem przeczytanej żadnej książki religijnej. Służyłem w wojsku, jak wielu chłopców, gdy w pewnej chwili (a stało się to na pasie startowym na lotnisku), w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, poczułem ogromną potrzebę modlitwy. Potrzebę gorącej modlitwy. I w tym momencie rozpoczęło się moje powołanie. Bałem się bardzo tego głosu, bo ani byłem taki mądry, ani taki zdolny, ani też taki pobożny. Im większy lęk mnie ogarniał przed tym krokiem, tym bardziej jakaś siła wewnętrzna mnie ku temu popychała. No i stało się. Zrozumiałem, że Bóg mnie woła, a Jemu się nie odmawia. Dziś, z perspektywy czasu, widzę w tym  palec Boży. Na Wileńszczyźnie brakowało księży, staruszkowie umierali i potrzebni byli nowi. Niebiosa to widziały i  powoli zaczęły uzupełniać szeregi kapłańskie. A wszystkiego, czego mnie brakowało, sam Bóg w trakcie nauki dodał i wszystkie luki uzupełnił.

A więc czym jest kapłaństwo dla księdza i jaki powinien być kapłan?

Kapłaństwo to wielka odpowiedzialność za Kościół, ludzi i za siebie. Kapłan przede wszystkim powinien zawsze być wierny Bogu. Kapłan jest ojcem parafii, a więc powinien stale jak najwięcej dawać. Ponieważ towarzyszy on człowiekowi od kołyski aż po ostatnie tchnienie i odejście z tego świata, to właśnie on powinien doprowadzić człowieka do zbawienia. A skoro tak, to przede wszystkim sam powinien się rozwijać i rosnąć.  Ale skoro Pan Bóg powołuje i zatrudnia na tego rodzaju misję, to sam też kształtuje człowieka. Mówi się, że 95 proc. daje człowiekowi Bóg, ale na 5 proc. trzeba samemu zarobić. A zarobić możemy tylko, trzymając się tej Świętej Lokomotywy napędowej, jakim jest Chrystus, bo my – to tylko puste wagony.

Zarówno w życiu kapłana, jak też każdego chrześcijanina najważniejszą rzeczą jest stały i bliski kontakt ze Stwórcą. A możliwe jest to tylko wówczas, jeśli będziemy stale się modlić i często korzystać z sakramentu spowiedzi i Eucharystii. Kapłan powinien wiele czytać, stale się dokształcać, wiele słuchać,  myśleć i pracować nad sobą. To tak jak z sąsiadem, czy przyjacielem, że jeśli chcemy, by nam był przychylny, w czymś pomógł, musimy mieć z nim dobre kontakty, być mu przyjaźni. Bóg jest bardzo miłosierny, ale my musimy chcieć sięgać po to miłosierdzie.  Ksiądz też człowiek z bardzo ludzkimi przyzwyczajeniami, słabościami, ale musi bardzo chcieć być dobrym kapłanem, stale powinien dawać Boga i siebie  innym. Nie ukrywam, że bardzo tak czasem potrzebujemy modlitwy naszych wiernych. Tam, gdzie  księża się modlą za swoich parafian, a parafianie za księży, tam dobrze się dzieje.

Jest to już trzecia księdza parafia. W której z parafii najlepiej się księdzu pracowało?

Moim zdaniem, nie ma lepszych i gorszych parafii, ale każda jest inna i niepowtarzalna.  W jednej jest więcej do zrobienia, w innej mniej. Są bardziej lub mniej pobożni wierni, z większymi lub większymi słabościami. A im więcej słabości mają wierni, tym większe pole do popisu ma kapłan. To trudne zadanie, ale też wielkie wezwanie i łaska dla każdego księdza. W każdej parafii, a właściwie do każdego człowieka jest potrzebne inne podejście. Pamiętać też stale należy, że ludzie bardzo wyczuwają, jakie jest twoje kapłaństwo. Jeśli przyjdziesz do nich z otwartym sercem, to wszystko inne będzie już mniej

Ks. Aszkiełowicz skanowanie1091Msza św. odprawiana przez ks. Józefa Aszkiełowicza w Turgielach podczas XI Pielgrzymki Suwałki – Wilno 20.07. 2001

25 lat pracy duszpasterskiej, to chyba spory okres w życiu. Z pewnością było i radości, i smutku. Co najbardziej księdza cieszy, a co smuci w pracy kapłańskiej?

Najbardziej zawsze cieszy ludzka mądrość, a boli ich głupota. A głupota nasza nie zna granic. Tak często obserwuję i podziwiam, z jaką siłą, entuzjazmem, samozaparciem niekiedy wyrzeczeniem ludzie zdobywają wszelkie dobra materialne, walczą o miejsce w Sejmie, o ciepłe stołki. I wszystko to w imię tego, by lepiej i wygodniej się żyło w ciągu iluś tam lat. A jakże smutno się robi, gdy widzę, jak bardzo mało ludzie się starają, by osiągnąć to szczęście wieczne…

Smuci mnie bardzo ta ludzka obojętność i brak troski o sprawy najważniejsze, sprawy własnego zbawienia. Każdy człowiek, by mógł fizycznie sprawnie funkcjonować, powinien się opierać na dwóch nogach: prawej i lewej. Podobnie jest z życiem duchowym. Powinniśmy stać na obu nogach. Prawą nogą jest Bóg i nasza wiara, a lewą mowa ojczysta i tradycje naszych dziadów, pradziadów. Smutno, ale kulejemy na obie nogi. Tak często w wirze życia zapominamy o Bogu, nie mamy na Niego czasu. Jakże często dla wygody, czy lepszej kariery zapominamy o naszej mowie ojczystej, tradycjach. Boli bardzo, gdy się widzi, że w dobie, kiedy mamy wszelkie warunki do rozwoju naszej narodowości (przedszkola, szkoły, telewizja, prasa) młodzież coraz bardziej się rusyfikuje, a dzieci z polskich rodzin w wielu parafiach nawet pacierza uczą się po rosyjsku. Nie wróży to nam dobrej przyszłości, bo naród, który wyrzucił ze swego życia, zapomniał mowy ojczystej, wcześniej czy później jest skazany na zagładę i wymarcie.

W życiu chrześcijanina ważne są wszystkie Boże przykazania i wszystkie je należy przestrzegać. Ale po ludzku rzecz biorąc, chyba każdy z nas ma jakieś swoje, dla niego najważniejsze przykazanie. Które z nich dla księdza jest najważniejsze?

Z punktu widzenia religii, wszystkie przykazania są jednakowo ważne i przekroczenie każdego z nich jest grzechem. Ja osobiście mam jeszcze jedno, swoje własne, XI przykazanie, które głosi: „Nie bądź naiwny, nie daj się oszukać”.
Wszak nie lubimy, jak nas oszuka sąsiad, przyjaciel, gdy oszukają nas w sklepie, urzędzie. Na wszelki sposób staramy się temu nie poddać. Nie poddawajmy się więc też, jeśli chodzi o sprawy najważniejsze, sprawy naszego zbawienia. Nie dajmy się oszukać diabłu. To nieprawda, że jego nie ma. On jest, i to bardzo inteligentny facet. Jakże często podsuwa nam grzech, jako wielką przyjemność, duży zysk lub nawet dobry uczynek. Jeśli nie potrafimy się na tym poznać, zostaniemy oszukani, bo po pewnym czasie się okaże, że przyjemność całkiem nie była taka słodka, zysk całkiem nie taki duży, a to, co uważaliśmy za dobry uczynek, okazało się właśnie złym uczynkiem. W życiu więc powinniśmy być bardzo mądrzy, roztropni i ostrożni, by w rezultacie nie okazać się tymi nieroztropnymi pannami z Ewangelii, którym oliwy do lamp zabrakło i gdy przyszedł oblubieniec, nie zostały wpuszczone na ucztę. I tu się powtórzę, że mądrość możemy czerpać, tylko  twardo stojąc na obu nogach: prawej i lewej — naszej wierze oraz mowie i tradycji dziadów, pradziadów.

O tym, że szatan istnieje nie powinniśmy chyba wątpić nawet z tego powodu, że coraz więcej osób zwraca się z zaburzeniami psychiki i sumienia do księży egzorcystów, bo po prostu już nie mogą normalnie żyć i funkcjonować, a dopiero uwolnieni od zła odzyskują zdrowie fizyczne i radość życia. Ksiądz podobno też interesuje się egzorcyzmem?

Tak. Ten problem mnie bardzo absorbuje. Biorę udział w konferencjach egzorcystów, studiuję  sposoby działania szatana, wiele czytam na ten temat. Szatan często występuje pod postacią bardzo bliskich i przyjaznych nam osób. Sami niekiedy nie zauważamy, jak najlepszy przyjaciel namówił nas na wódkę, jak rodzona matka namówiła córkę do usunięcia ciąży, bo jest jeszcze za młoda na dziecko itp. Zarówno osoba, która namawia do złego, jest osaczona przez złą siłę, jak też ta, co popełnia zło. Każdy nasz grzech jest wynikiem pracy diabła. Najprostszym egzorcyzmem, jaki możemy sami stosować, jest znak krzyża świętego, spowiedź. Jeśli chodzi o bardziej skomplikowane przypadki, egzorcyzmy mogą odprawiać specjalnie do tego przyszykowani księża. A są dwa rodzaje odprawiania egzorcyzmów: forma błagalna, czyli modlitwa i forma rozkazująca, modlitwa w trybie rozkazującym. Ja mam pozwolenie od biskupa na odprawianie egzorcyzmu w trybie błagalnym, czyli modlitwy błagalnej, by dana osoba opamiętała się i odstąpiła od zła.

Tak wiele mówiliśmy dziś o sprawach Bożych, o kapłaństwie, bo to ogromna część życia księdza. A jakie są prywatne, czysto ludzkie księdza zainteresowania. Jak ksiądz spędza wolny czas, odpoczywa?

Lubię obserwować przyrodę, bo to jeden z największych z cudów, jaki Bóg stworzył człowiekowi. Lubię uprawiać ziemię, upiększać teren przy kościele, kosić trawniki. Ostatnio kupiłem łódź, żeby z  moimi ministrantami trochę sobie po jeziorach popływać. Kiedyś lubiłem saunę, lubiłem biegać, ale wiek swoje robi i z pewnych przyjemności musiałem zrezygnować. Bardzo lubię śpiewać, bo w ten sposób podtrzymuje się tradycje narodowe, podtrzymuje się więź z minionymi pokoleniami.

http://kurierwilenski.lt/2009/06/12/ks-dziekan-jozef-aszkielowicz-%E2%80%94-25-lat-sluzby-bogu-i-ludziom/ – 2009

Przeczytaj także:

Ks. dziekan Józef Aszkiełowicz

Posted in Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, Wywiady | 2 Komentarze »

AccuWeather.com

Posted by tadeo w dniu 25 stycznia 2013

Jedna z najlepszych prognoz pogody – sprawdza się (często) na najbliższy tydzień.

APC - 2013.01.25 19.50 - 001.3d

http://www.accuweather.com/pl/pl/poland-weather

Posted in Prywatne | 1 Comment »

Ks. dziekan Józef Aszkiełowicz

Posted by tadeo w dniu 25 stycznia 2013

Aszkielowicz_web

„Życie każdego z nas to droga do Nieba, którą należy pokonać dzięki dwóm nogom — nodze wiary i tradycji oraz nodze kultury i języka.
Na tych dwóch nogach Jezus prowadzi nas, jak duchowych alpinistów, ku wieczności. Jest ktoś, kto walczy z wiarą, z kulturą — to szatan. On obiecuje złote góry, by sprowadzić nas z drogi Bożej. Jeżeli człowiek ulega jego namowom i wyrzeka się języka, kultury, to sam sobie amputuje jedną z nóg. Człowiek staje się duchowym inwalidą”.

https://tadeuszczernik.wordpress.com/2013/01/25/czy-trudno-byc-polakiem-na-litwie/

Przeczytaj także: 

Ks. dziekan Józef Aszkiełowicz — 25 lat służby Bogu i ludziom

Posted in Nieokrzesane myśli, Religia, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

„Wokół tylu ludzi, a coraz trudniej o człowieka”.

Posted by tadeo w dniu 25 stycznia 2013

 „Wokół tylu ludzi, a coraz trudniej o człowieka”.

W człowieczeństwie, a nie narodowości, są pokłady pozwalające odkryć radość i sens życia — nawet jeśli ono jest trudne i wymaga wysiłku. Każdy powinien podjąć trud budowania piękna swego człowieczeństwa, a nie tylko dekorowania go od zewnątrz. Dekoracje niszczeją, mody się zmieniają, piękno człowieczeństwa pozostaje.

Niełatwo być Polakiem, ale do źródła zmierza się pod prąd!

„Bo na ziemi być Polakiem — to żyć Bosko i szlachetnie” – Zygmunt Krasiński

Posted in Nieokrzesane myśli, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

JENIEC- Jak daleko nogi poniosą

Posted by tadeo w dniu 25 stycznia 2013

To Wiara i Modlitwa małej dziewczynki doprowadziła do powrotu Ojca do domu,wystarczy mieć taką Wiarę dziecka Bożego.

APC - 2013.01.25 18.32 - 001.3d

http://gloria.tv/?media=390082

Posted in Filmy - Polecam, Filmy i slajdy | Leave a Comment »

Robert Mazurek: Ludzie nie widzą polityki tam, gdzie ona jest, a dostrzegają ją zwykle tam, gdzie nie występuje

Posted by tadeo w dniu 25 stycznia 2013

Rys. Andrzej Krauze

W piśmie „Koncept”  kierowanym przez Wiktora Świetlika zauważamy interesujący felieton publicysty tygodnika „wSieci”, Roberta Mazurka.

Rację mają bowiem – nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę – z lekka oszalali koledzy z „Krytyki Politycznej” mówiąc, że wszystko jest polityką, bo wszystko zależy od decyzji politycznej

– taką tezę stawia na początku swojego tekstu współautor rubryki „Z życia koalicji, z życia opozycji”.

I wymieniając dziedziny życia, na które bezpośrednio lub pośrednio wpływają decyzję polityków, wnioskuje:

Otóż ludzie nie widzą polityki tam, gdzie ona jest, a dostrzegają ją, myloną zresztą często z partyjnością, zwykle tam, gdzie nie występuje. Czy naprawdę dyskusja o wraku prezydenckiego tupolewa musi być polityczna? Owszem musi, jeśli nie możemy już rozmawiać używając tak starożytnych pojęć jak honor, godność czy pamięć

– pisze publicysta „wSieci”.

I przestrzega przed bardzo modnym myśleniem o polityce, które charakteryzuje dewiza „prawda leży po środku”.

Istotę tego rozumowania pokazał mi znajomy, notabene, kompletny wariat. – Jeśli ktoś ci mówi, że dwa plus dwa to sześć – ciągnął mój przyjaciel szaleniec – a ty uważasz, że jednak cztery, to zawsze znajdzie się grono ludzi światłych, którzy zaproponują ci pójście na kompromis. Będą zresztą używali argumentów dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, o prawdzie, która leży pośrodku. Ale będą też tacy, którzy mrugną okiem: „Stary, dobrze wiem, że cztery, ale co ci szkodzi, zgódź się na pięć, zawsze to bliżej prawdy niż sześć”

– pisze Mazurek.

Całość felietonu dostępna na stronach internetowych pisma „Konspekt”.

http://wpolityce.pl/wydarzenia/45569-robert-mazurek-ludzie-nie-widza-polityki-tam-gdzie-ona-jest-a-dostrzegaja-ja-zwykle-tam-gdzie-nie-wystepuje

Posted in Polityka i aktualności | 2 Komentarze »

Czy trudno być Polakiem na Litwie?

Posted by tadeo w dniu 25 stycznia 2013

 

W niedzielę, 27 stycznia, o godz. 16.00 w Domu Kultury Polskiej w Wilnie odbędzie się finał jubileuszowego — XV Plebiscytu Czytelników „Kuriera Wileńskiego”, popularnego konkursu naszego dziennika „Polak Roku 2012”.

Podczas uroczystości tegoroczny zwycięzca otrzyma tradycyjny puchar pamiątkowy. Nagrody otrzymają również pozostali laureaci, którzy weszli do honorowej dziesiątki.
Za udział w typowaniu kandydatów nagrodzeni zostaną także wylosowani przez Kapitułę czytelnicy, którzy w tym roku szczególnie aktywnie oddawali swoje głosy na najbardziej godne tytułu „Polak Roku 2012” osoby. A wybierać było z kogo, bo w minionym roku wiele osób wniosło duży wkład w zachowanie i propagowanie polskości na Litwie.
W przeddzień finału zadaliśmy honorowej dziesiątce laureatów jedno, ale bardzo ważne pytanie: „Czy trudno być Polakiem na Litwie?”
Poniżej zamieszczamy odpowiedzi.

Redakcja

Aszkielowicz_webKs. dziekan Józef Aszkiełowicz
proboszcz parafii mejszagolskiej

Chcę powiedzieć, że jest we mnie poczucie dumy z faktu, że jestem Polakiem, potomkiem bohaterów i świętych naszej narodowej historii. Jestem synem Narodu, który miał i ma wielkie znaczenie w historii Europy i świata. Polskość to patriotyzm to wspólnota duchowego dziedzictwa i wiary katolickiej. Polskość to filozofia, do której trzeba dorosnąć, a która jest ściśle złączona z wiarą katolicką.
Życie każdego z nas to droga do Nieba, którą należy pokonać dzięki dwóm nogom — nodze wiary i tradycji oraz nodze kultury i języka.
Na tych dwóch nogach Jezus prowadzi nas, jak duchowych alpinistów, ku wieczności. Jest ktoś, kto walczy z wiarą, z kulturą — to szatan. On obiecuje złote góry, by sprowadzić nas z drogi Bożej. Jeżeli człowiek ulega jego namowom i wyrzeka się języka, kultury, to sam sobie amputuje jedną z nóg. Człowiek staje się duchowym inwalidą.
Bł. Jan Paweł II i obecny Papież Benedykt XVI proszą: „Nie odcinajcie się od swoich chrześcijańskich korzeni”. To zatracanie dziedzictwa kulturowego Europy, jakim jest chrześcijaństwo, to też przykład działania Złego.
W zwalczaniu Kościoła Zły stosuje nowe taktyki. Jak na wojnie snajperzy starają się wyeliminować oficerów, tak teraz on chce wynarodowić Polaków. Sowieckie czasy pokazały, jak ludzie za pieniądze i dla kariery wstępowali do partii i wyrzekali się Boga i Kościoła. Ta próba trwa i teraz. Niektórzy Polacy dla kariery, pieniędzy wyrzekają się polskości, języka, kultury, tradycji. Ale spełni się to jak w przysłowiu: „Chcieli jak najlepiej, a wyszło jak zawsze”.
W mojej posłudze zauważam, że jeśli polskie dzieci uczą się pacierza nie w swoim ojczystym języku, to praktycznie po pierwszej Komunii św. przestają chodzić do kościoła.
Ojciec Pio mówił: „Czytanie jest niezbędne jak powietrze”.
Dzieci polskie w niepolskiej szkole nie umieją czytać w rodzimym języku. Nie czytają licznej w polskim języku literatury katolickiej. Cudza szkoła, cudze dziecko. Na ziemi zdajemy egzamin, czy nie sprzedamy swoich ideałów — Bóg, Honor, Ojczyzna. Nie żyjąc dla tych ideałów, do nieba nie trafimy.
Niełatwo być Polakiem, ale do źródła zmierza się pod prąd!

Zanotowała  Honorata Adamowicz

Kimso_webStefan Kimso
prezes Klubu Sportowego „Polonia”
Na Litwie nie jest trudno być Polakiem, tylko trzeba tego chcieć. Chcieć bezwarunkowo, bo niby wszyscy chcemy i jesteśmy Polakami, ale zastanówmy się, czy zawsze te chęci są poparte czynem, bo tak naprawdę, tylko od naszych codziennych czynności zależy, czy jesteśmy Polakami.
Zacznijmy więc myśleć i mówić po polsku, na co dzień dbać o nasz język polski. A z tym dziś różnie mamy, bo widzimy, że nawet nasi politycy, którzy już od 20 lat reprezentują polskie interesy, nie zawsze dbają o swój język polski. A przecież oni świecą przykładem dla innych, szczególnie młodzieży, która niestety również nie zawsze zwraca uwagę na poprawność swojej mowy ojczystej.
Bo nie jest tak, że deklarujesz, iż jesteś Polakiem i nim jesteś. Być Polakiem trzeba chcieć na co dzień, bo nikt nas w tym nie ogranicza. Trzeba chcieć z szacunkiem odnosić się do języka, a więc na co dzień dbać o jego poprawność, co dla mnie osobiście jest sprawą jedną z najważniejszych w życiu, bo ja chcę, żeby moje dzieci i wnuki również posługiwały się językiem ojczystym. Przekonajmy więc do tego siebie i naszych bliskich. Będziemy mówić po polsku, będziemy też myśleć po polsku, bo chcieć to móc. A wtedy na pewno wszyscy będziemy Polakami nie zważając nawet na jakiekolwiek trudności, czy ograniczenia.

Zanotował  Stanisław Tarasiewicz

Sienkiewicz_webMichał Sienkiewicz
prezes Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”
Myślę, że być Polakiem na Litwie nie jest trudno. Przede wszystkim trzeba wymagać od siebie — być sumiennym, otwartym, szczerym. To najważniejsze.
Jeżeli chodzi o sprawy społeczne czy polityczne, to sytuacja jest trudna. Czy to jest zwrot własności, czy polityka oświatowa, czy napisy po polsku, czy zakłamanie władz, które nie dbają o sprawy obywateli, tylko o własne interesy — cała sytuacja nie napawa optymizmem.

Pamiętam czasy powojenne, które były naprawdę trudne, ale ludzie byli inni — jeżeli komuś się przytrafiało nieszczęście, wszyscy przychodzili z pomocą, bez względu na to, czy to był Rosjanin, czy Litwin, czy Polak. Ludzie byli wrażliwi na cudze nieszczęście. Nasi politycy tracą wrażliwość, pilnują swoich interesów. Nie obchodzi ich szary człowiek. Są oderwani od życia i problemów, którymi żyje większość ludzi na Litwie. Potrzeba wielkich zmian w mentalności ludzi. Potrzeba zmian wśród ludzi na stanowiskach — więcej młodych, mądrych, którzy by służyli nie własnym interesom, ale wspólnym.
Największą głupotą władz jest dla mnie zabranianie umieszczania polskich tabliczek na domach. Dlaczego Polacy nie mieliby mieć napisu po polsku? Obok tabliczki po litewsku, oczywiście. Media tylko podsycają temat, odwracając uwagę od prawdziwych problemów.

Jest też bałagan w oświacie, chcą nam na siłę narzucić język litewski jako drugi ojczysty. Tego nie wolno robić, skoro chcemy być Polakami — państwo musi nas wysłuchać. Przecież nikt nie odrzuca języka litewskiego, ale „Polacy nie gęsi, swój język mają”. Litewski nacjonalizm nie służy niczemu dobremu. Są potrzebne zmiany na lepsze — zwłaszcza w oświacie.

Bardzo żal jest młodzieży, która kończy studia i nie znajduje sobie miejsca pracy w tym państwie. Młodzi ratują się ucieczką stąd, wielu zdolnych wyjeżdża. Mówimy, że młodzież to nasza przyszłość, znaczy państwo bez młodzieży nie ma przyszłości.
Przychodzą mi na myśl słowa kard. Stefana Wyszyńskiego, których początkowo nie zrozumiałem, a których sens dotarł do mnie w ostatnie czasy: „Nie bójmy się socjalizmu, a bójmy się materializmu, bo materializm nas zniszczy”. Troska o dobra materialne przesłania dziś wielu ludziom wszystkie inne wartości.

Zanotowała Anna Pieszko

Rak_webSiostra Michaela Rak
założycielka hospicjum im. M. Sopoćki w Wilnie
Odpowiedź na to pytanie zawarta jest w odpowiedzi na pytanie — ile jest we mnie człowieka? Polak czy Litwin — każdy powinien na to pytanie odpowiedzieć. Patrząc na otaczającą mnie rzeczywistość coraz goręcej modlę się, by Bóg ją przemieniał tak, aby było więcej człowieczeństwa w człowieku. Tym bardziej jeszcze chciałabym spotykając człowieka móc widzieć w nim życie Boże. Boli mnie powiedzenie: „Wokół tylu ludzi, a coraz trudniej o człowieka”.
W czasie moich czterech lat pobytu na Litwie spotkałam ludzi o bardzo wysokim poziomie człowieczeństwa, ale byli i tacy, którzy nie dorastali im do pięt.
Doświadczyłam, że różnica przebiega nie przez narodowość, lecz przez serce i rozum. Oczywiście i serce i rozum kształtowane są poprzez uwarunkowania domu i środowiska. Jednak w dobie cyberprzestrzeni, krajów bez granic nie można szukać usprawiedliwienia — „jestem taki, bo nie miałem szans”. Szanse są, trzeba tylko chcieć być pięknym człowiekiem. Trzeba też mieć odwagę powiedzieć o innym: „To piękny człowiek” — nawet jeśli jest Polakiem, czy Litwinem.
W człowieczeństwie, a nie narodowości, są pokłady pozwalające odkryć radość i sens życia — nawet jeśli ono jest trudne i wymaga wysiłku. Każdy powinien podjąć trud budowania piękna swego człowieczeństwa, a nie tylko dekorowania go od zewnątrz. Dekoracje niszczeją, mody się zmieniają, piękno człowieczeństwa pozostaje. Połączone zaś z wielokrotnością piękna innych osób sprawia, że świat staje się piękniejszy, życie radośniejsze i nadzieja na nagrodę wieczną wzrasta. Każdy z nas — Polak czy Litwin — szuka sensu w życiu, więc naprawdę każdy powinien podjąć wysiłek budowania jedności w różnorodności naszego człowieczeństwa.
Dźwignięte z ruin i gotowe do służby ludziom chorym hospicjum jest dowodem, że na Litwie, ale i poza nią, spotkałam ludzi o wysokim poziomie człowieczeństwa w człowieku. Były chwile, że trudno mi było go znaleźć. Ale znajdowałam. Osobiście też dokładam starań o rozwój mojego człowieczeństwa, mojego powołania zakonnego, by być piękną Polką na Litwie. Polką, Polakiem się po prostu jest! Człowiekiem w każdej chwili się staje lub w każdej chwili dokonuje się samodegradacji.

Zanotowała Julit ta Tryk

Niemycko_webKatarzyna Niemyćko
piosenkarka

Czy trudno być Polakiem na Litwie? I tak, i nie — to w dosyć wielkim stopniu zależy od nastawienia człowieka. Osobiście nie zadaję sobie tego pytania, nie zaczynam dnia od „kontemplacji” tego, że jestem Polką i że z tego powodu na mnie dzisiaj mają czekać trudności. Po prostu żyję i nie skarżę się.
Oczywiście to nie znaczy, że w moim życiu nie było niemiłych sytuacji z powodu mojej przynależności narodowej.
Na przykład czasami dawało się słyszeć ironiczne komentarze typu „po co ta Polka drapie się na litewską scenę? Co tam zapomniała?”. Jestem osobą upartą i pewną siebie, dlatego nieadekwatne i głupie zachowanie ludzi dodaje mi sił, aby iść do przodu. Dlatego zamiast schować się w kąciku i rozczulać się nad sobą lub otwarcie obrazić się i szarpać oczy komentatorom, po prostu mówiłam sobie: „Hej, o tej Polce jeszcze wiele usłyszycie!”.
No i dzisiaj mogę śmiało twierdzić, że usłyszeli. Jestem za to wdzięczna ludziom, którzy oddali na mnie głosy w telewizyjnym projekcie „Zapraszam do tańca” oraz w plebiscycie „Polak Roku 2012” — to mnie naprawdę mile zaskoczyło.
Będąc przedstawicielem mniejszości narodowej najważniejsze jest nie wstydzić się tego, kim jesteś. Nigdy nie ukrywałam, a nawet podkreślałam to, że jestem Polką. Zawsze ceniłam te wartości, które mi wszczepili rodzice i polska szkoła. Właśnie tym wartościom i opiece bliskich osób zawdzięczam mocną wiarę w swoje siły i pozytywność. Jeżeli kocha się swoje korzenie, to nie jest trudno pozostawać sobą i nieważne, gdzie się zamieszkuje.

Zanotowała  Brygita Łapszewicz

Gruzewski_webprof. Bogusław Grużewski
dyrektor Instytutu Pracy i Badań Społecznych Litwy
No i nie wiem, czy to tylko ja komplikuję sprawę, ale to pytanie nie jest tak proste, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Bo od razu muszę zapytać — a w ogóle co to znaczy być Polakiem bez odniesienia do miejsca zamieszkania? Bo problem jest w tym, że polskość może być postrzegana w kategoriach narodu polskiego, czyli w kategoriach narodowych lub w kategoriach państwowych, czyli w stosunku do Państwa Polskiego. Jestem zdania, że dla wielu z nas, urodzonych na Litwie, polskość jest postrzegana jak w jednej, tak i w drugiej kategorii. Jednak niezależnie od tych różnic bycie Polakiem najbardziej się wiąże z używaniem języka polskiego, z religijnością, kultywowaniem odpowiednich obyczajów i tradycji oraz uznawaniem określonych norm moralnych. Chyba jestem staromodny w tych swoich poglądach, ale moim zdaniem, że te ostatnie, czyli normy moralne często mają decydujące znaczenie. Dlatego polskość utożsamia się mi z odwagą, z umiłowaniem wolności, z honorem, solidarnością społeczną, no i chyba wzajemną pomocą. Wychodząc z tych założeń można powrócić do pytania — czy trudno jest być Polakiem na Litwie? W odniesieniu do tego, co już powiedziałem wyżej — nie jest trudne, jeżeli potrzeba bycia Polakiem nie dominuje nad potrzebą bycia człowiekiem, jeżeli się wiąże z odpowiedzialnością i szacunkiem do innych wartości, tradycji, postaw…
Jasne, zasmucają mnie napięcia, które wciąż pozostają w stosunkach polsko-litewskich, jak również niektóre ograniczenia w stosunku do mniejszości polskiej na Litwie, ale mam nadzieję, że wiele da się w najbliższej przyszłości złagodzić.

Zanotowała Anna Pieszko

Narkiewicz_webJarosław Narkiewicz poseł na Sejm RL
wiceprzewodniczący Sejmu RL
To pytanie często słyszę. Odpowiedź jest prosta. Najważniejsze — być sobą, nie ukrywać swego pochodzenia i nie mieć żadnych kompleksów z powodu swej przynależności do mniejszości narodowej. Byłem  tak wychowany i mam poczucie dumy z tego, że jestem Polakiem. Uczono mnie z szacunku do każdego człowieka, niezależnie od narodowości czy pochodzenia.
Oczywiście jako osoba publiczna jestem najpierw postrzegany jako Polak, dopiero potem jako polityk należący do konkretnej partii. Jako Polak odczuwam większą odpowiedzialność za swoje słowa i czyny, zresztą wszyscy posłowie Polacy odczuwają zwiększoną uwagę środków masowego przekazu, znajdujemy się „pod lupą”. Jednak z satysfakcją muszę zaznaczyć, że środowisko polityczne zmienia się, udział Polaków w życiu politycznym i społecznym ostatnio odbierany jest jako rzecz naturalna.

Zanotowała  Alina Sobolewska

Szostakowski_webdr Józef Szostakowski
poeta, historyk literatury, doktor nauk humanistycznych w zakresie bibliologii, wykładowca literatury staropolskiej na Uniwersytecie Pedagogicznym, członek Stowarzyszenia Naukowców Polaków Litwy, przewodnik wileński

Bycie Polakiem na Litwie nie jest kwestią trudności, lecz tradycyjnego „być albo nie być”. Przyczepiamy sobie metkę „jestem Polakiem”, ale często nie zdajemy sobie sprawy, co to dla nas znaczy.
Ale nie ma tu nic nadzwyczajnego, bo to bycie cechuje nasza codzienna praca, nasze czynności zawodowe, społeczne. Od tego więc, co robimy, jak robimy i jakie mamy szczegółowe osiągnięcia, będzie zależało też to, jakimi jesteśmy Polakami, a konkurs „Polak Roku” mógłby przyczynić saię do promocji tych najlepszych oraz zachęcania innych do kultywowania swojej polskości.
Obecna formuła tego plebiscytu, niestety, nie odpowiada takim założeniem. Abstrahując do osobowości wszystkich laureatów, z których każdy na pewno ma osiągnięcia w swojej dziedzinie, podczas konkursu czytelnik, społeczeństwo, niewiele dowiaduje się o tych osiągnięciach. Plebiscyt powinien więc nie tylko przedstawiać nazwiska i stanowiska nominowanych, ale przede wszystkim wystawiać pod ocenę publiczną osiągnięcia kandydatów — co im udało się zrobić w ciągu roku, co oni osiągnęli dla siebie i na rzecz całej społeczności polskiej, bo, na przykład, ja chciałbym być oceniany nie za to, że jestem Józef Szostakowski, Polak, lecz za to, że w ubiegłym roku udało się nam wydać trzy książki poświęcone literaturze polskiej. Każdy z laureatów konkursu na pewno ma też swoje osiągnięcie i przede wszystkima to należy doceniać i oceniać. Zresztą, osiągnięcia poszczególnych osób są z na tyle różnych dziedzin, że t rudno je oceniać w jednym szeregu, więc warto, być może, pomyśleć o podziale nominacji na dziedziny. No i oczywiście gazeta musiałaby przybliżyć czytelnikowi przedstawione w konkursie osoby, opisać ich osiągnięcia za ubiegły rok. To, za co właściwie mają być oceniani, bo dzisiaj czytelnik najczęściej o tym nic nie wie.

Zanotował Stanisław Tarasiewicz

Wilkiel_webks. Rusłan Wilkiel
proboszcz parafii w Kolonii Wileńskiej
Szczerze mówiąc jestem trochę zdziwiony, że trafiłem do dziesiątki w plebiscycie „Polak Roku 2012”, bowiem uważam, że nic wielkiego nie zrobiłem, a tylko w miarę uczciwie jak potrafię staram się pełnić swoje obowiązki zarówno duszpasterskie, jak i ludzkie.
Pochodzę z rejonu solecznickiego, a Wileńskie Seminarium Duchowne ukończyłem w 2005 roku. Jeszcze jako kleryk nie lubiłem bywać w czołówce, bo wolałem zgłębiać studia, no i modlitwę w ciszy.
Moim zdaniem, prostota, otwarcie na ludzi, służenie pomocą najlepiej podbija serca zarówno młodzieży, jak i osób starszych.

Ksiądz czasem powinien być i „do tańca i do różańca”. To prawda. Równie dobrze ze swoimi ministrantami czasem kopię piłkę, a zaraz potem już wszyscy wspólnie uczestniczymy we Mszy św. Po nabożeństwie czasem oglądamy jakieś pożyteczne filmy, dyskutujemy na ich temat.
Po poradę i na pogawędkę przychodzą do mnie czasem osoby starsze, młodzież, alkoholicy i narkomani. Każdego z nich próbuję skierować na prostą drogę.

Przez wiele lat byłem organizatorem pielgrzymki Ejszyszki-Ostra Brama. Wspaniałe to były momenty nie tylko modlitewne, ale też wieczorne ogniska z kiełbaskami na rożnie, zawody piłkarskie i nawet tańce. A uczestniczyli w tych pielgrzymkach zarówno Polacy, jak i Litwini — i nie tylko młodzi.
Na pytanie „Czy trudno być na Litwie Polakiem?” mogę odpowiedzieć, że równie  dobrze mógłbym być chyba Japończykiem, bo nie oceniam ludzi według narodowości, wyznania religijnego, czy koloru skóry. W każdym człowieku najpierw cenię jego uczciwość, chęć obcowania i otwartość na innego człowieka. A jak z dobrocią i otwartym sercem wychodzi się do innego człowieka, to rzadko się można spotkać z niechęcią czy wrogością. Wszak wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga i dlatego musimy być sobie braćmi.

Zanotowała  Julitta Tryk

Komentarze

Posted in Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna | 1 Comment »

Bez kompleksu – gdy przemierzam

Posted by tadeo w dniu 25 stycznia 2013

Gdy przemierzam ulicami Wilna – przestrzeń mojego życia, nie mogę opędzić się od wrażenia, że żyję w dwóch miastach. „Żyjemy w stolicy na dwóch ziemiach” śpiewa białoruski zespół N.R.M. o ciągle sowiecko-rosyjskim Mińsku, który gdzieś tam, czasem bywa jeszcze także białoruskim „Mieńskiem”. To samo można powiedzieć o Wilnie.

Jednym miastem jest Wilno, tu mieszkam z rodziną, przyjaciółmi, dobrymi kumplami, w Wilnie tkwią moje korzenie. To miasto Mickiewicza, Lelewela, Narbutta, Piłsudskiego, miasto szlachty, poetów, spiskowców, powstańców i awanturników. Dziś miasto mojej szkoły, ulubionej knajpy i meczów – gdzie wszędzie słyszę mój język, który odziedziczyłem po tej szlachcie, po tych poetach i powstańcach. Jednak gdy chodzę sam, gdy mijam na ulicach gromady szarych przechodniów, gdy krążę między sklepowymi półkami, ogółem gdy stykam się z tymi wszystkimi anonimowymi dla mnie współobywatelami oraz ludźmi w mundurach – wtedy jestem w tym drugim mieście. To Vilnius – miasto bez historii, miasto młodsze niż mój dziadek. To miasto w którym czuję się czasami jako emigrant… ale prawda jest taka, iż to Vilnius jest emigrantem w moim Wilnie!

A Ty! W którym z tych dwóch miast mieszkasz? Którego miasta jesteś obywatelem? Co mi odpowiesz? Wielu znam takich, co mówią po polsku w czterech ścianach swojego domu, a zapominają go na ulicy, niektórzy nie pamiętają polskiego nawet w domu. Ze strachu, z braku asertywności? Powiesz mi, że jesteś obywatelem obu miast!? To nieprawda! Vilnius i jego obywatele nie chcą znać Wilna, zaprzeczają jego istnieniu, niszczą historyczne ślady, toteż nie można być jednym z nich i pozostać duchowym obywatelem wolnego i wielkiego Wilna. To oni narzucili nam taki podział.

Nasza mała republika i wielu jej współmieszkańców traktuje nas jako obywateli drugiej kategorii tylko ze względu na to, że jesteśmy Polakami. Ich nastawienie jest dla mnie jasne. Prawdą jest jednak także, że wielu z nas pogodziło się z tą kategorią przez swoją bierną, bojaźliwą postawę. Skąd pochodzą nasze kompleksy względem nich? Wobec władzy która trwa tu krócej niż ja żyję? Wobec narodu, który za jedyny ratunek dla swojego języka uważa zapewnienie mu monopolu poprzez paragrafy prawa, inspekcje i sądowe wyroki?

Przecież pochodzimy z narodu żyjącego i tworzącego państwo od tysiąca lat! Narodu który zwyciężył pod Grunwaldem i przyniósł tutaj, między dzikie plemiona, europejską cywilizację 600 lat temu. Narodu Kopernika, który „wstrzymał Słońce, ruszył ziemię”. Pierwszego narodu, który rządził się sam w swojej Rzeczpospolitej zamiast kłaniać się tyranom. Narodu, którego synowie i córki budowali koleje w Ameryce Południowej, kopalnie w Australii, odkrywali pierwiastki chemiczne w Paryżu. Narodu, który obronił Europę przed Turkami w 1683 r. i przed bolszewikami w roku 1920 (wtedy gdy władze Republiki Litewskiej sprzymierzyły się z Leninem). Pochodzimy z Narodu, który pierwszy rzucił wyzwanie Hitlerowi i Stalinowi, który pierwszy się zbuntował przeciw komunizmowi. Tacy byli Polacy – nie zostali stworzeni przez historię, Polacy sami historię tworzyli. Chcesz być takim Polakiem? Odrzuć kompleksy, które jedzą Twój mózg niby pasożyt! Nie przepraszaj za to kim jesteś i że w ogóle żyjesz. Mów co chcesz i w języku jakim chcesz. Nie będziemy ich błagać o tolerancję. Niech oni proszą o akceptację nas, bo jesteśmy tu u siebie. Zatem bądź obywatelem Wilna, nie Vilniusa!
http://polskamlodziezwilna.blogspot.com/

Posted in Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna | Leave a Comment »

Dzieci Isfahanu

Posted by tadeo w dniu 25 stycznia 2013

APC - 2013.01.28 19.49 - 001.3d

70 lat temu w wyniku ewakuacji ze Związku Sowieckiego do Iranu wyszło około 120 tysięcy osób. Połowę z 40 tysięcy cywilów stanowiły dzieci. Do Persji przyjechały skrajnie wycieńczone, chore i głodne. Tu spotkały jednak opiekuńczych Irańczyków i przedstawicieli rządów polskiego i brytyjskiego. Potem z rodzinami lub bez rozjechały się po świecie. Tylko niewielki procent zamieszkał w Polsce w nowych granicach.

APC - 2013.01.28 20.13 - 001.3d

Wiele rozsianych po świecie osób utrzymuje ze sobą serdeczne kontakty. W 70 rocznicę przyjazdu na Bliski Wschód spotkali się w Juracie.

Posted in Filmy - Polecam, Filmy dokumentalne, Historia, Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, POLECAM, Polskie Kresy | Leave a Comment »

Jarosław Marek Rymkiewicz w „Gazecie Polskiej”: Nie możemy pozwolić wewnętrznym Moskalom, żeby zawładnęli naszymi umysłami

Posted by tadeo w dniu 25 stycznia 2013

Fot. wPolityce.pl

 

W tygodniku „Gazeta Polska” zauważamy bardzo interesującą rozmowę z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem. Poeta – w swoim stylu – opisuje dzisiejsze elity intelektualne:

Mówiąc wyraźnie: to nie jest polska formacja polityczna i polska formacja duchowa. To jest obce. To jest coś w rodzaju – odwołam się tu do mojego ulubionego filmu – coś w rodzaju ósmego pasażera „Nostromo”. Jakieś obce smoki.Jeszcze inaczej: to są namiestnicy czegoś, przysłani tu przez coś, po to, żeby czymś tu zarządzać – żeby nas, powolutku-powolutku, zlikwidować; żebyśmy, powolutku-powolutku, zniknęli w smoczej paszczy

– barwnie analizuje Rymkiewicz.

Autor „Kinderszenen” opisuje myślenie tej części społeczeństwa:

To jest coś innego – coś, co się zalęgło i odwiecznie istnieje w głębi polskiej duszy. (…) Ta mongolska idea – że bezpieczniej, czyli lepiej jest być carskim niewolnikiem niż wolnym Polakiem, polskim anarchistą – ta idea, zagnieździwszy się w duszy polskiej, rozrastała się i szukała dla siebie, przez wieki, różnych politycznych, ideowych, a nawet estetycznych, ale przede wszystkim życiowych, praktycznych uzasadnień

– przekonuje poeta.

I uzasadnia swoje przekonanie, twierdząc, że odrzucający dziedzictwo i bagaż polskości są niewolnikami nad którymi nie warto się przesadnie pochylać:

Różnica duchowa jest minimalna albo żadna – wszyscy oni, i ci, co gadają w telewizorze, i ci, którzy bezmyślnie wierzą w to, co gadają ci gadający, są niewolnikami. A jeśli są niewolnikami, no to zdradzili, wyzbywając się wolności, najświętszą, najważniejszą, fundamentalną ideę naszej Rzeczypospolitej. Tym samym zdradzili wspólnotę wolnych Polaków – nas zdradzili

– mówi Rymkiewicz.

W rozmowie wraca też temat rocznicy wybuchu powstania styczniowego. Zdaniem poety, zarówno 150 lat temu, jak i dziś, obowiązuje ta sama narracja dotycząca wolnościowego zrywu Polaków:

Wypowiedzi niektórych rządowych publicystów właściwie niczym się nie różnią od wykładni obowiązującej po powstaniu styczniowym, a prezentowanej nam przez carskich urzędników. „Podłe powstanie” – tak mówią, kilkanaście lat po Powstaniu Styczniowym, zruszczeni bohaterowie opowiadania Stefana Żeromskiego „Echa leśne”. Wcale bym się nie zdziwił, gdybym teraz usłyszał w reżimowej telewizji takie sformułowanie. No bo to przecież było podłe – wszyscy zginęli lub poszli na Sybir. Jak tak można – przelewać niepotrzebnie krew i ginąć za Polskę – kiedy można żyć wesoło i balować na salonach

– nie ukrywa goryczy Rymkiewicz.

I w kontekście powstania styczniowego ocenia inne polskie zrywy:

Wszystkie nasze wielkie powstania były wielkimi zwycięstwami polskiej cywilizacji.Było bowiem tak, że po każdym powstaniu, po każdym rozlewie krwi polskość odradzała się i przemieniała. Tak było po Konfederacji Barskiej, po Powstaniu Listopadowym, tak było po tym najstraszniejszym z powstań, Powstaniu Styczniowym, i tak było po Rewolucji 1905 roku

– przekonuje poeta.

I puentuje, apelując do Polaków:

Przeszłość, nasza przeszłość narodowa, mówi, że jeśli chce się godnie istnieć, to trzeba coś, od czasu do czasu, tu, w naszych warunkach, między Moskalami a Prusakami – trzeba coś zaryzykować. Wszystkie nasze powstania – od Baru do Warszawy – to były imprezy ryzykanckie. Ja uważam, że na tym naszym ryzykanctwie nieźle żeśmy wychodzili. Nie ma wolności bez ryzyka, można nawet powiedzieć, że wolność, sama w sobie, to straszne ryzyko. Dzikie ryzykanctwo. Taka jest więc – może trochę niewyraźna – odpowiedź przeszłości na Pani pytanie. Nawet jeśli wreszcie się okaże, że wewnętrznych Moskali jest tutaj więcej niż nas, to może przyjdzie taka chwila, a może przyjść musi – że będziemy musieli trochę zaryzykować

– kończy Rymkiewicz.

Całość rozmowy z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem jest dostępna na łamach „Gazety Polskiej”.

lw

http://wpolityce.pl/wydarzenia/45557-jaroslaw-marek-rymkiewicz-w-gazecie-polskiej-nie-mozemy-pozwolic-wewnetrznym-moskalom-zeby-zawladneli-naszymi-umyslami

Posted in Polityka i aktualności | Otagowane: | Leave a Comment »