WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 12 września, 2012

Wędrówki z księgą ruskiego latopisu – nasze historyczne korzenie.

Posted by tadeo w dniu 12 września 2012

Автор: Jerzy HAWRYLUK

Księgę tę pisano trzysta lat. Dwanaście pokoleń przekazywało sobie z rąk do rąk wiekopomne pióro. Przekazywało, aby utrwalić dzieje dawno minionych dni. Utrwalić słowem w pamięci tych, którzy żyli. Tych, którzy żyją. I tych, którzy żyć będą. To słowa Leonida Machnowcia historyka, który na współczesny język ukraiński przetłumaczył księgę rozpoczynającą się słowami Lietopiseć ruskij s Bohom poczynajem… Otwiera ją powstała na początku XII w. w Kijowie opowieść mnicha Nestora mająca wyjaśnić otkudu jest’ poszła Ruskaja zemla (Powieść lat minionych), a kontynuują dwie kolejne historiograficzne kompilacje, nazywane przez historyków Latopisem kijowskim i Latopisem halicko-wołyńskim. Tutaj właśnie znaleźć możemy najdawniejsze pisane wzmianki o najstarszych podlaskich grodach – Drohiczynie, Bielsku, Mielniku i o rozgrywających się wówczas wydarzeniach. Najbardziej interesująca będzie oczywiście trzecia część Latopisu ruskiego, która powstawała w bezpośrednim sąsiedztwie naszego regionu, na dworach ruskich książąt w Chełmie i Włodzimierzu. Niech więc ta prastara księga stanie się naszym przewodnikiem po najdawniejszych dziejach naszej podlaskiej ojczyzny.

Najczęściej, bo kilkanaście razy, na kartach latopisów wspominany jest Drohiczyn. Pierwsza wzmianka o tym grodzie dotyczy wydarzeń z 1142 r. Wówczas to wielki książę kijowski Wsewołod Olegowicz wynagradzał swoich braci i kuzynów wspomagających go w walce o władzę w stolicy Rusi: On daje nam po grodzie – Brześć i Drohiczyn, Czortoryjsk i Kleck… Tak więc Drohiczyn wyłania się z mroków historii jako ośrodek administrowania pewnym terytorium, mającym być udziałem jednego z członków panującej dynastii. Nadaje mu to pozycję równorzędną w stosunku do Brześcia, który w źródłach historycznych pojawia się już w początkach XI w. Archeolodzy jednak twierdzą, iż metryka drohiczyńskiego grodu także sięga pierwszej połowy XI w., zaś osadnictwo ruskie było tu obecne już kilka wieków wcześniej.

Jak wynika z ich badań, zarówno w VI-IX w., a więc przed wejściem terytorium Podlasza w skład państwa ruskiego, jak i w X-XIV w. było ono kolonizowane przez ludność z terenu północno-zachodniej Ukrainy, głównie z Wołynia. Wprawdzie w starszej literaturze archeologicznej wysuwano przypuszczenia, że okolice Brześcia, Drohiczyna i Bielska kolonizowane były przez Dregowiczów, lecz wraz z postępem badań teza ta została odrzucona jako bezpodstawna. Podkreślał to Jerzy Wiśniewski, autor hasła Podlasie w czwartym tomie wydanego przez Polską Akademię Nauk Słownika starożytności słowiańskich, stwierdzając, iż przybywali tu od południa brzegiem Bugu wraz z ekspansją książąt ruskich Rusini wołyńscy, a nie, jak niektórzy sądzili, północno-wschodni Dregowicze.

Wnioski wysnute przez archeologów na podstawie zabytków kultury materialnej potwierdzają też badania podlaskiego folkloru, wykazującego genetyczną wieź z kulturą ludową Ukraińców Wołynia. Jak stwierdza petersburski muzykolog, prof. Igor Macijewski, który prowadził tu badania z inicjatywy lubelskiej fundacji „Muzyka Kresów”: Najwięcej cech wspólnych jest z Wołyniem i Polesiem, chociaż znajdujemy masę paraleli z Huculszczyzną, Bojkowszczyzną, a nawet z Kubaniem, bardzo dużo z Podolem. Można powiedzieć, iż bliższy związek jest z Wołyniem niż z Polesiem, można więc Wołyń i Podlasze uważać za jeden „wielki Wołyń”. Podlaska otwartość na wpływy z kierunku południowego zwróciła uwagę etnografa Wiktora Dawydiuka z Łucka, który podkreślał, że: kultura Podlasza ma wiele cech halickich, czego nie ma na naszym Polesiu. Na napływ ludności z terenu ziemi halickiej wskazują też pozostałości kultury materialnej – np. XI-wieczne domostwa zbadane w osadzie koło grodziska w Haćkach są identyczne z budynkami mieszkalnymi występującymi w dorzeczu Bohu, Dniestru i Prutu.

Charakter związków etnicznych i kulturowych wynikał z samego położenia regionu, izolowanego od północnego-wschodu pasem puszcz i bagien, otwartego natomiast na penetrację osadniczą ze strony południowo-wschodniej – naturalnym szlakiem komunikacyjnym był tu Bug. Od końca X w. obszar ten stał się północno-zachodnią forpocztą i „oknem na Europę” księstwa kijowskiego, ważnym punktem strategicznym, zarówno w politycznych, jak i gospodarczych stosunkach Rusi z sąsiadami. Tutaj bowiem zbiegały się szlaki wodne i lądowe łączące Kijów i Wołyń z ziemiami polskimi (Mazowszem, Pomorzem, Wielkopolską) i bałtyjskimi (Prusami, Jaćwieżą, Litwą). Krystyna Musianowicz, która w latach 50. prowadziła wykopaliska w Drohiczynie, pokusiła się nawet o stwierdzenie: Miasto Drohiczyn, w świetle przeprowadzonych archeologicznych badań, rysuje się jako faktora handlowa Kijowa czy Halicza.

Jednak najstarszym i największym ośrodkiem grodowym nad środkowym biegiem Bugu był Brześć, który wg XV-wiecznego historiografa polskiego Jana Długosza stanowił bramę do ziem ruskich. Przypadające na koniec X i początek XI w. walki o tzw. Grody Czerwieńskie i Brześć zakończyły się ostatecznym odzyskaniem tych terytoriów przez Jarosława Mądrego. Ustalona wówczas granica rusko-polska przetrwała do połowy XIV w., gwarantując religijną i kulturową integrację naszego regionu z Rusią.

Do połowy XII w. Drohiczyn i Brześć należały do stołecznej dzielnicy kijowskiej (księstwa kijowskiego). Wkrótce jednak oba grody przeszły w ręce linii książąt władających Wołyniem i weszły w skład księstwa wołyńskiego. Proces rozdrobnienia pomiędzy liczną dynastię książąt ruskich nie ominął również Wołynia. Doszło nawet do wyodrębnienia się Brześcia i Drohiczyna w niezależne księstwa. W Drohiczynie rządził Wasylko syn Jaropołka (zm. w 1177 r.), po nim zaś książę, którego imienia nie znamy.

Rozbicie księstwa wołyńskiego przezwyciężył u schyłku XII w. książę włodzimierski Roman Mstisławicz. W 1199 r. objął on także władzę w Haliczu kładąc podwaliny pod silny organizm państwowy, zwany powszechnie Rusią Halicko-Wołyńską (lub Halicko-Włodzimierską), która przejęła spuściznę polityczną Rusi Kijowskiej. Roman zdobył wpływ na Kijów i osadził tam zależnego od siebie księcia. Zupełnie więc słuszne było określanie go przez zachodnioeuropejskich kronikarzy mianem króla Rusinów (Romanus Rex Ruthenorum). Po tragicznej śmierci Romana w 1205 r. nastąpił okres zamętu i walki o władzę, jednak synom Romana – Danielowi i Wasylkowi udało się ponownie zjednoczyć odziedziczone po ojcu ziemie. Nastąpił wówczas trwający ponad sto lat okres stabilnego bytu politycznego Rusi Halicko-Wołyńskiej.

Z osobą księcia Daniela wiążą się kolejne latopisarskie wzmianki o Drohiczynie. W 1235 r. najechał go książę Konrad Mazowiecki, niedawny sojusznik Daniela i udało mu się zająć Drohiczyn i Mielnik. Nie zatrzymał on jednak tych grodów w swoich rękach, lecz w 1237 r. nadał odłamowi rycerskiego zakonu tzw. braci dobrzyńskich*, który nie zgodził się na połączenie ze sprowadzonym przez Konrada na pogranicze pruskie Zakonem Rycerskim Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego, zwanym popularnie Krzyżakami. Już jednak w następnym, 1238 roku Drohiczyn powrócił we władanie Romanowiczów: Gdy nastała wiosna, ruszyli oni we dwóch [Daniel i Wasylko] na Jaćwingów. I przyszli do Brześcia, ale rzeki napełniły się wodą, i nie mogli iść na Jaćwingów. Daniel rzekł: „Nie godzi się dzierżyć naszą ojcowiznę Krzyżowcom-Templariuszom, to jest Salomonowcom”. I poszli na nich z wielką siłą i zdobyli gród Drohiczyn w miesiącu marcu, i mistrza ich Brunona schwytali, i wojów wzięli w niewolę, i powrócili obaj do Włodzimierza. W kilka lat później Daniel wzniósł w Drohiczynie przepiękną cerkiew na chwałę Świętej Bogurodzicy, która w grudniu 1253 r. stała się miejscem kolejnego ważnego wydarzenia historycznego – jego koronacji na króla Rusi: Przyjął więc Daniel od Boga koronę w grodzie Drohiczynie, gdy szedł na wojnę przeciwko Jaćwingom, z synem swoim Lwem i z Ziemowitem, księciem lackim.

Zgodnie z legendą w drohiczyńskim grodzisku należało szukać podziemnego lochu prowadzącego do sąsiedniego Mielnika. Jest to oczywiście tylko legenda, ale wskazuje na fakt rzeczywisty – ścisły związek obu nadbużańskich grodów. Również w Mielniku główną pamiątką jego ruskich początków jest grodzisko usytuowane nad Bugiem. Pierwszą wzmiankę o grodzie spotykamy w Latopisie ruskim pod 1258 r., gdy przybył do niego książę Daniel Romanowicz – i pomodliwszy się Bogu Świętemu, Spasowi Zbawicielowi, a to ikona, która jest w grodzie Mielniku w cerkwi świętej Bogurodzicy i teraz jest w wielkiej czci, dał mu obietnicę Daniel-król ozdobić ją we wszelaki sposób. Ikona Spasa nie zachowała się do dnia dzisiejszego. Przypuszcza się, że została ona przeniesiona na górę w uroczysku Suminszczyna koło wsi Hrabarka (Grabarka), która od XVIII w. zaczęła przekształcać się w największy ośrodek kultowy Podlasza, co jest związane ze szczególnie uroczystym obchodzeniem święta Przemienienia Pańskiego, czyli Spasa (6/19 sierpnia).

W odróżnienia od Mielnika Bielsk związany był bardziej z Brześciem. Pierwsza wzmianka o tym grodzie pojawia się w Latopisie ruskim pod 1253 r. (historycy korygują ją na 1252 r.), przy opisie wojny z litewskim księciem Mendogiem. Gród bielski powstał u przejścia przez dolinę rzeki Białej, w miejscu gdzie ujście rzeczki Lubki stwarzało dogodny punkt obrony oraz kontroli rozwidlenia dróg. Obok Suraża, Brańska i Grodna należał on do systemu grodów osłaniających ziemie ruskie przed Jaćwingami. Jak wynika z badań archeologicznych przeprowadzonych w 1997 r. na terenie ulicy Zamkowej, osada zasiedlona przez ludność ruską istniała tu już w X w. (znaleziono tu m.in. pozostałości korczagi (amfory) służącej do przechowywania wina z fragmentem napisu wykonanego cyrylicą).

Bielsk przez cały wiek XIII pozostawał razem z Brześciem przy wołyńskich włościach młodszego brata Daniela, księcia Wasylka (zm. w 1269 r.) i jego syna Włodzimierza (zm. w 1288 r.). Włodzimierz zasłynął jako władca wielce dbający o nadanie świetności swym grodom. W latopisie zapisano m.in.: Także i w Bielsku wyposażył on cerkiew w ikony i księgi, wspomina się też o istnieniu w Bielsku domu – rezydencji, w której książę przebywał w czasie objazdu swych włości.

Gdy ktoś siedemset-osiemset lat temu podróżował z Bielska na północ, mógł przekroczyć Narew i minąwszy na jej prawym brzegi niewielki gród (obecnie na gruntach wsi Zajączki) dotrzeć do najdalej na północny zachód wysuniętego grodu ruskiego – Suraża, założonego w końcu XI w. Tędy właśnie prowadziła droga do Jaćwieży, do której dotrzeć można było poprzez mazowiecką Wiznę.

Osiągnąwszy dzięki wysiłkom Daniela i Wasylka pozycję najsilniejszego państwa w regionie, czego nie pozbawił jej też mongolski najazd, Ruś Halicko-Wołyńska uważana była zarówno przez samych jej mieszkańców, jak i sąsiednie państwa europejskie za spadkobierczynię politycznych tradycji Kijowa i całej Ziemi Ruskiej. Tak więc pisząc o Danielu Romanowiczu ruski latopisarz określa go jako księcia wielkiego, który władał ze swym bratem Ziemią Ruską – Kijowem i Włodzimierzem, i Haliczem, i innymi krajami. […] Jego zaś ojciec [Roman] był cesarzem w Ziemi Ruskiej, który ukorzył Ziemię Połowiecką i wojował przeciwko innym różnym krajom. Również dla władców zachodnich Daniel Romanowicz był Jaśnie Oświeconym Królem Rusi (tytuł ten, po koronacji w Drohiczynie, był jedynym praktycznym skutkiem prowadzonych w latach 1246-1254 pertraktacji Daniela z papieżem Innocentym IV w sprawie zorganizowania wyprawy krzyżowej państw katolickich przeciwko mongolskiej Złotej Ordzie). Symbolicznego tytułu „car”, „cesarz” używano w latopisie nie tylko w stosunku do Romana czy Daniela Romanowicza, lecz też i Włodzimierza Wasylkowicza, którego osobiste włości (zachodnia część Wołynia i ziemia brzeska z Bielskiem) były stosunkowo niewielkie. Syn i następca Daniela – Lew (zm. ok. 1308 r.), chociaż nie koronowany, na zachodzie Europy uważany był za władcę równorzędnego ówczesnym królom. Tytułu króla Rusi używał natomiast jego syn Jerzy, za panowania którego (zm. ok. 1315 r.) Ruś Halicko-Wołyńska, według ówczesnych kronikarzy, kwitła bogactwem i sławą.

Po tragicznej śmierci jego wnuka, Jerzego II (1340), terytorium Rusi Halicko-Wołyńskiej, po kilkudziesięcioletniej walce pomiędzy władcami Polski i Wielkiego Księstwa Litewskiego, zostało podzielone pomiędzy tych wzrosłych w siłę sąsiadów. Lecz na zbudowanym przez cztery stulecia fundamencie ruskich tradycji politycznych, religijnych i kulturowych dalej rozwijało się narodowe i społeczne życie kolejnych pokoleń halickich, chełmskich, wołyńskich i podlaskich Rusinów.

Ziemia ruska Podlasze
Od 1999 roku terytorium nad Bugiem i Narwią znajduje się w granicach woj. podlaskiego, które powołano w ramach ostatniej reformy administracyjnej. Zgodnie z ogólnodostępną informacją posiada ono herb oraz flagę, która składa się czterech równej szerokości pasów – białego, czerwonego, żółtego oraz błękitnego. Jest to więc ni mniej ni więcej tylko połączenie polskich i ukraińskich barw narodowych. Można wprawdzie zauważyć, że obecna ukraińska flaga ma odwrotny układ barw, ale utrwalił się on dopiero w pierwszych dziesięcioleciach XX w., gdy dorobiono „ludową” legendę, że symbolizują one błękitne niebo nad łanem pszenicy. W rzeczywistości ukraińskie barwy narodowe mają pochodzenie czysto feudalne i są pochodne od koloru herbu władców Rusi Halicko-Wołyńskiej – żółtego lwa na błękitnej tarczy (podobnie jak barwy polskie są pochodne od białego orła na czerwonej tarczy herbowej).

Obecność żółci i błękitu w barwach obecnej jednostki terytorialnej, która swoją nazwą nawiązuje do województwa podlaskiego, powstałego na początku XVI w., jest jak najbardziej na miejscu. Nie można bowiem zapominać, że zrębem terytorialnym tego dawnego województwa była brzesko-drohiczyńska część niegdysiejszej Rusi Halicko-Wołyńskiej. Wprawdzie już od lat 30. XIV w. tereny nad środkowym biegiem Bugu i Narwią znalazły się pod zwierzchnictwem książąt litewskich, nie zmieniło to jednak faktu, że ziemie skupione wokół Brześcia, Drohiczyna i Bielska uważane były powszechnie za Ruś.

Szczególnie wymowny jest tekst traktatu zawartego w 1379 r. pomiędzy wielkim księciem litewskim Jagiełłą Olgierdowiczem i podległym mu udzielnym księciem trockim Kiejstutem Giedyminowiczem a Zakonem Krzyżackim. Traktat ten miał zabezpieczać przed krzyżackimi najazdami część włości Kiejstuta, a mianowicie kraje ruskie – Wołkowysk, Suraż, Drohiczyn, Mielnik, Brześć, Kamieniec oraz kraj Grodna. Widzimy tu więc wyraźne rozróżnienie pomiędzy obszarem należącym uprzednio do Rusi Halicko-Wołyńskiej a ziemią grodzieńską, która już w XIII w. znalazła się we władaniu książąt litewskich (od 1289 r. do Rusi Halicko-Wołyńskiej należał też Wołkowysk). Również w późniejszym dokumencie Jagiełło, już jako król polski, miasto Międzyrzecz (obecnie Międzyrzec Podlaski) określa jako miejscowość w ziemi naszej ruskiej, w okręgu drohiczyńskim.

Państwo powszechnie zwane „Litwą” w drugiej połowie XIV w. składało się z szeregu księstw rządzonych przez liczną dynastię potomków księcia Giedymina, w większym lub mniejszym stopniu uznających zwierzchnią władzę wielkiego księcia Olgierda Giedyminowicza, a później jego syna Jagiełły. Ziemie nad Bugiem i Narwią, oderwane od Rusi Halicko-Wołyńskiej jeszcze za życia ostatniego jej władcy Jerzego II (ok. 1336 r.), zostały przyłączone do księstwa trockiego, w którym władał Kiejstut Giedyminowicz (zm. 1382), a później jego syn Witold. Będąc w konflikcie z Witoldem, Jagiełło pozbawił go ojcowizny i w 1391 r. oddał ziemię naszą drohiczyńską z zamkami i okręgami Drohiczyn, Mielnik, Suraż, Bielsk w lenno mazowieckiemu księciu Januszowi I. Wprawdzie dość szybko powróciły one we władanie Witolda, lecz książę Janusz aż do swej śmierci (1429 r.) właśnie z racji czasowego posiadania wymienionych grodów tytułował się jako książę senior ziemi mazowieckiej i ruskiej. Również jego następca Bolesław IV używał tytułu księcia Mazowsza i Rusi, a nawet w 1440 r., wykorzystując zamęt po zabójstwie ówczesnego wielkiego księcia litewskiego Zygmunta Kiejstutowicza zajął ziemie, które przez pewien czas należały do Janusza I (utracił je w 1444 r.). Bolesław, nadając przywilej dla szlachty okolic Suraża określił ten teren mianem ziemi ruskiej suraskiej.

Ziemią ruską nasz region był nie tylko dla litewskich, mazowieckich i polskich władców, ale i dla dawnych dziejopisarzy. XIV-wieczny kronikarz niemiecki Wigand z Marburga pisał m.in., że w 1373 r. wicekomtur krzyżacki von Elner obrócił się ze swymi na Ruś i przybył do nieostrzeżonej ziemi bielskiej, gdzie bezskutecznie próbował zdobyć zamek bielski. Również XV-wieczny polski historiograf Jan Długosz, chociaż w opisie dziejów Podlasza dopuścił się znacznych przeinaczeń, potwierdzał położenie tego terenu w historycznych granicach Rusi. Opisując w swoich Rocznikach krzyżackie najazdy w drugiej połowie XIV w. Długosz stwierdza, iż ich celem były okręgi ruskie Drohiczyn, Mielnik i Brześć. Natomiast piszący w sto lat później Maciej Stryjkowski, swe główne dzieło zatytułował Kronika polska, litewska, żmudzka i wszystkiej Rusi Kijowskiej, Moskiewskiej, Siewierskiej, Wołyńskiej, Podolskiej, Podgórskiej, Podlaskiej etc. (1582). Także w większości źródeł urzędowych cztery parafie katolickie – bielska, brańska, łubińska i wyszkowska aż do 1580 r. zwane były ogólnie parafią ruską. Jest więc faktem niezaprzeczalnym, iż ziemie nad Bugiem i Narwią w XIV-XVI w. w powszechnej świadomości były integralną częścią Rusi, dzieląc jej dziejowe losy. Już jednak w drugiej połowie XIV w. większość ziem, które niegdyś tworzyły Ruś Kijowską, znajdowała się pod władzą litewskiej dynastii Giedyminowiczów.

W spisanej na początku XII w. Powieści lat minionych Litwa wymieniona została wśród plemion płacących daninę Rusi. Ale już w następnym stuleciu widzimy Litwę jako twór o charakterze państwowym, zdolny do skutecznej akcji militarnej wobec sąsiadów, podejmujący wyprawy zbrojne zarówno na podbijane przez niemiecki Zakon Kawalerów Mieczowych ziemie łotewskie, jak też ruskie i polskie. Z tego okresu mamy pierwszy zapis o litewskim najeździe na Wołyń (1208 lub 1209 r.), któremu sprzyjało rozprzężenie po śmierci Romana Mstisławicza.

Najprawdopodobniej wtedy też pod władzę Litwy trafiła tzw. Ruś Czarna z Grodnem i Nowogródkiem, w którym w 1253 r. koronował się litewski książę Mendog.

Zawładnięcie Rusią Czarną okazało się wówczas jedynym sukcesem litewskiej ekspansji w kierunku południowym, gdyż zatrzymała ją szybka konsolidacja Rusi Halicko-Wołyńskiej przez Daniela Romanowicza. Natomiast około 1245 r. bratankom Mendoga udało się opanować Połock. W pierwszej połowie XIV w., za panowania wielkiego księcia Giedymina (1315-1341) nastąpiło ponowne rozszerzenie terytorium państwa litewskiego, do którego włączone zostały też Witebsk, Mińsk, Turów, Pińsk, Brześć i Drohiczyn. Największe jednak sukcesy w poszerzaniu swego zwierzchnictwa na ziemie dawnej Rusi Kijowskiej odniesione zostały przez Giedyminowych synów, którzy sięgnęli po Wołyń, Podole, ziemię kijowską i siewiersko-czernihowską.

Na sukces złożył się cały szereg czynników politycznych, które sprawiły, że działania te nie miały charakteru zbrojnego konfliktu z miejscową ludnością ruską. Ważne znaczenie miał też fakt, iż litewscy książęta byli w znacznym stopniu zruszczeni, zarówno pod względem kultury, jak i religii, co było nieuniknione, skoro już w pierwszej połowie XIV w. większość rządzonych przez nich terytoriów znajdowała się poza litewskim obszarem etnicznym. Także wielki książę litewski Olgierd Giedyminowicz (1345-1377) – jeśli powołać się na opinię jednego z historyków polskich – ze sposobu życia i obyczajów był właściwie Rusinem.

Za rządów Olgierda jego ogromne państwo – Wielkie Księstwo Litewskie, Ruskie i Żmudzkie (w literaturze określane skrótowo jako Wielkie Księstwo Litewskie, co w znacznej mierze fałszuje jego rzeczywisty multietniczny charakter) przypominało w znacznym stopniu tracącą polityczną spójność XII-wieczną Ruś Kijowską, z tym że stołeczny ośrodek nowego imperium znajdował się w Wilnie. Podobieństwo było tym większe, że zarówno terytorialna przewaga ziem ruskich, jak też wyższy poziom ich rozwoju społeczno-gospodarczego i prawno-politycznego oraz kulturalnego powodowały szybkie ruszczenie się zarówno rządzącej dynastii, jak i związanej z nią litewskiej elity.

Sytuacja w państwie litewsko-ruskim uległa znaczącej zmianie po śmierci Olgierda, gdy wbrew zasadom rodowego starszeństwa tron wielkoksiążęcy odziedziczył jego młodszy syn Jagiełło. Doprowadziło to do konfliktów z innymi członkami dynastii Giedyminowiczów, zwłaszcza z trockim księciem Kiejstutem (zamordowanym w 1382 r. z rozkazu Jagiełły) i jego synem Witoldem, który zaczął szukać pomocy u Krzyżaków – śmiertelnego wroga Litwy i Żmudzi. Przed Jagiełłą otwarła się jednak możliwość umocnienia swojej pozycji poprzez związek z Polską, również szukającą sojusznika do walki z Krzyżakami i nie posiadającą męskiego następcy tronu. W 1385 r. w Krewie zawarta została unia polsko-litewska, na mocy której Jagiełłę powoływano na tron polski oddając mu za żonę królową Jadwigę. Z kolei Jagiełło przyrzekł przyjęcie wraz z całym ludem litewskim chrztu w obrządku łacińskim i wcielenie swego państwa do Korony Polskiej.

Mająca miejsce w latach 1386-1387 realizacja postanowień unii krewskiej zmieniła stosunki pomiędzy Litwinami a Rusinami. W 1387 r. Jagiełło specjalnym dekretem nakazał wszystkim Litwinom, a więc i tym, którzy przyjęli już uprzednio prawosławie, podporządkowanie się zwierzchnictwu łacińskiej hierarchii kościelnej. Również wyłącznie katolicy mogli być objęci poszczególnymi przywilejami królewskimi, poszerzającymi zakres swobód stanowych. Wprawdzie wcielenie do Korony Polskiej nie zostało zrealizowane, ale na skutek działań Jagiełły, a zwłaszcza Witolda, który od 1392 r. rządził w Wilnie jako namiestnik Jagiełły, a później sam ogłosił się wielkim księciem (1398), od schyłku XIV w. Wielkie Księstwo wstąpiło na drogę przekształcania się z federacji ziem rządzonych przez książąt z rodu Giedymina w państwo scentralizowane. Elitą polityczną, na której opierała się władza wielkiego księcia, miało stać się obdarzone przywilejami możnowładztwo i bojarstwo wyznania katolickiego, a więc wyłącznie pochodzenia litewskiego.

Wielkoksiążęce rządy Jagiełły i Witolda miały też bezpośredni wpływ na sytuację demograficzną na terenie Podlasza. Nadanie przez Jagiełłę w 1391 r. ziemi drohiczyńskiej mazowieckiemu księciu Januszowi otworzyło drogę do kolonizacji jej zachodniej części przez szlachtę mazowiecką, przeważnie drobną i pod względem majątkowym niewiele różniącą się od chłopów, ale bardzo liczną. Odzyskawszy ten teren na początku XV w. Witold zagarnął także pewne skrawki dawnego terytorium mazowieckiego (np. Święck, Wysokie Mazowieckie, ziemie na północ od rz. Narwi). Następstwem tego przesunięcia na zachód granicy ówczesnej ziemi drohiczyńskiej, a także mazowieckiej kolonizacji szlacheckiej, która sięgnęła do orientacyjnej linii Drohiczyn – Boćki – Samułki nad Narwią, było powstanie zdecydowanej przewagi liczebnej szlachty polskiej (mazowieckiej).

Nowa sytuacja polityczna miała też wpływ na skład narodowościowy ludności miast podlaskich, z których większość rozwinęła się z ruskich osad przygrodowych. Ich mieszkańcy początkowo podlegali takim samym przepisom prawnym i podatkowym jak ludność wiejska, co zmieniło dopiero nadanie praw miejskich opartych na wzorach niemieckich. Wprawdzie na terenie Rusi Halicko-Wołyńskiej prawo niemieckie zaczęto stosować już w pierwszej połowie XIV w., ale bardzo sporadycznie (przed 1324 r. otrzymał je stołeczny Włodzimierz, a w 1339 r. Sanok). Również władcy litewscy prawa miejskie nadawali początkowo tylko największym ośrodkom – przed końcem XIV w. otrzymały go tylko Wilno, Kowno, Troki oraz Brześć (w 1390 r.). Były to największe ośrodki handlu i produkcji rzemieślniczej, leżące w zachodniej, najlepiej rozwiniętej gospodarczo części państwa litewsko-ruskiego. Szerokie upowszechnienie praktyki lokowania starych i nowo powstających osad na prawie niemieckim nastąpiło więc dopiero w XV w.

Chcąc ściągnąć na Podlasze nowych osadników z zachodu Witold zimą 1429/1430 r. ustanowił wójtów w Drohiczynie i w Bielsku (wójtowi bielskiemu nakazał osadzać lud rzymskiego obrządku wyłącznie… to jest Polaków i Niemców, ale bez szkody dla mieszkających tu Rusinów). Początkowo więc prawo miejskie obejmowało jedynie nowych osadników, pochodzenia przeważnie polskiego. Dlatego też przez pewien czas funkcjonowały obok siebie dwie osady, z których jedna podlegała nadal urzędnikom hospodarskim (wielkoksiążęcym), druga zaś wójtowi. Sytuacja taka panowała w Bielsku, gdzie po 1430 r. obok starej osady, zwanej Zamkową, Starym Miastem lub Miastem Ruskim powstała osada Poświącińska (z kościołem fundowanym również w 1430 r. przez Witolda). Dopiero przywilej na pełne prawo miejskie magdeburskie, wydany w 1495 r. przez Aleksandra Jagiellończyka, połączył te osady w jeden organizm miejski: Miastu naszemu Bielskowi w ziemi drohiczyńskiej darujemy na wieczne czasy prawo magdeburskie w zupełnej jego obszerności i mocy. … Wójta więc słuchać powinni wszyscy miasta osadnicy, tak naszego obrządku, jako też Rusini.

W Drohiczynie osadnicy na prawie niemieckim osadzeni zostali na prawym brzegu Bugu, gdzie już w 1392 r. Witold ufundował pierwszy kościół katolicki, stąd tę część miasta zwano Lacką Stroną, zaś część lewobrzeżną Ruską Stroną. Dopiero w 1498 r. wielki książę Aleksander nadał prawo miejskie dla ogółu mieszkańców: zważając, że w niektórych miastach W. Ks. Litewskiego mieszczanie żyją w niezgodzie z powodu różnicy praw i zwyczajów, wypływających z wyznania obrzędów łacińskiego i greckiego, pragnąc przeto zaprowadzić między nimi dobre porozumienie i jedność, obdarzamy tak jednych jak i drugich, po obu stronach rzeki mieszkających, prawem magdeburskim. Pospólstwo z wójtem corocznie wybiorą 8 rajców wyznania łacińskiego i tyluż greckiego, ci zaś wspólnie z wójtem obiorą z grona swego dla obu wyznań po 1 burmistrzu.

Podział na stronę „lacką” i „ruską” widzimy też w położonym na obu brzegach Narwi Surażu. W Brańsku istniały dwie równoległe ulice – Ruska i Lacka (później zwana Kościelną), które wychodziły z rynku i prowadziły do świątyń – pierwsza do cerkwi, druga do kościoła. Także w Siemiatyczach możemy zaobserwować pierwotny podział na część ruską i lacką. Najstarsza część osady siemiatyckiej związana była ze wzgórzem, na którym usytuowana jest cerkiew św. Piotra i Pawła. Około połowy XV w. na przeciwległym brzegu rzeczki Muchawiec zaczęła powstawać nowa osada zasiedlana przez ludność polską, dla której ufundowano w 1456 r. kościół katolicki. Ludność ruska osiedliła się też w Wysokim (Mazowieckim), a więc na zachód od dawnej granicy Rusi. Znajdował się tu Ruski Rynek, na którym stała cerkiew.

Oceniając proces wprowadzania samorządu miejskiego w miastach podlaskich polski historyk I. T. Baranowski stwierdzał: Zaprowadzenie prawa niemieckiego w miastach podlaskich, wzmożenie się wśród nich katolicyzmu, kulturalne wysiłki Bony, stosunki handlowe z Polską i Prusami – musiały powoli zmienić typ starych grodów: Drohiczyna, Bielska, Suraża i Brańska i nadać im bardziej zachodnioeuropejski charakter. Odtąd miasta podlaskie różniły się od polskich głównie pod względem narodowościowym. Gdy w polskich miastach mieszczaństwo niemieckiego pochodzenia stanowiło część znaczną, zwłaszcza zamożniejszej części ludności, wśród mieszczaństwa podlaskiego nie znajdziemy prawie nazwisk o brzmieniu germańskim; ludność miast składa się prawie wyłącznie z rdzennych mieszkańców Rusinów i z napływowych „Lachów”.

Polacy osiedlali się przede wszystkim w miastach położonych najbardziej na zachód, zwłaszcza w Brańsku i Surażu, które w chwili obecnej są już całkowicie spolonizowane. Jednak sporządzony w 1558 r. spis dzierżawców włók miejskich w obu miastach świadczy, iż Rusini i tu stanowili co najmniej połowę ludności miejskiej, zdecydowanie przeważając w wielu okolicznych wsiach, zwłaszcza koło Brańska. Znaczny odsetek ludności polskiej miał Drohiczyn. Ludność ruska zdecydowanie przeważała natomiast w XVI-wiecznym Bielsku, Mielniku i mniejszych miastach we wschodniej części ziemi bielskiej (Narew, Boćki, Kleszczele). Np. bielska rada miejska w pierwszej połowie XVI w. składała się prawie wyłącznie z Rusinów. Rola mieszczan-Rusinów nie maleje tu i wiekach następnych – w dokumentach spotykamy wielu z nich w funkcjach burmistrzów i rajców.

Jednak włączenie w 1569 r. woj. podlaskiego do Korony Polskiej i postępująca w ślad za tym polonizacja życia publicznego odbiła się też na praktyce samorządu bielskiego. Opisując w pierwszej połowie XIX w. znajdujące się w ratuszu archiwum miejskie, historyk Józef Jaroszewicz zwrócił uwagę, że najstarsza z zachowanych ksiąg miejskich do połowy 1591 r. pisana była wyłącznie w języku ruskim, w ciągu następnych 14 lat pojawiła się pewna ilość dokumentów polskich, zaś od połowy 1609 r. wszystkie dokumenty były pisane już po polsku. Mimo to królewski przywilej z 1649 r., ustanawiający w Bielsku trzy coroczne czterotygodniowe jarmarki naznaczał ich daty nie według kalendarza gregoriańskiego, używanego przez Kościół katolicki lecz juliańskiego (ruskiego), a święta wyznaczające początek poszczególnych jarmarków odpowiadały parafialnym świętom w poszczególnych cerkwiach bielskich (Troickiej, Preczysteńskiej i Bohojawleńskiej).

Oczywiście decydujące znaczenie w kształtowaniu się ogólnej mapy stosunków etnicznych w regionie miało osadnictwo wiejskie. Na przełomie XIV i XV w. rozpoczął się tu proces ponownego zasiedlania terenów wyludnionych podczas niedawnych wojen polsko-litewskich i krzyżackich najazdów, a później też obszarów leśnych. Z większym lub mniejszym nasileniem trwał on aż do schyłku XVIII w., doprowadzając do ukształtowania się trzech obszarów etnicznych – polskiego, ukraińskiego (ruskiego) i białoruskiego.

Spośród widocznych obecnie granic etnicznych na północ od Bugu najwcześniej ukształtowała się granica pomiędzy ludnością ukraińską i polską, czemu sprzyjał brak przeszkód naturalnych. Jak już wiemy granica ta przebiegała na wschód od dawnej granicy pomiędzy Rusią a Mazowszem, według orientacyjnej linii Drohiczyn – Boćki – Samułki nad Narwią. Obszar na wschód od tej linii zasiedlony był przez ludność ruską (etnicznie ukraińską), która przetrwała okres wojennych zniszczeń. Zasiedlała ona także tereny na zachód od tej linii, głównie okolice Brańska, a nawet okolice mazowieckiego Wysokiego. Kolonizacja ukraińska w XV-XVI w. sięgnęła również daleko na północ od dawnych granic Rusi brzesko-drohiczyńskiej. Wiązało się to z podporządkowaniem starostwu bielskiemu rozległych obszarów za rz. Narwią, położonych przy granicy ziemi grodzieńskiej (po 1513-20 r. była to granica woj. podlaskiego i trockiego). Jednakże ludność ukraińska, która osiedlona została na północ od Suraża – okolice Choroszczy, Tykocina i Knyszyna, aż pod Goniądz, z czasem zasymilowała się z liczniej napływającą ludnością polską lub białoruską.

O wiele później kształtować się zaczęła granica pomiędzy osadnictwem ukraińskim i białoruskim, przebiegająca teraz na północ od rz. Narwi i na zachód od rz. Narewki. Wynikało to z faktu, że jeszcze w XV w. oba obszary etniczne nie stykały się ze sobą. Oddzielał je szeroki pas puszczański, który ciągnął się od Kamieńca w kierunku północnym wzdłuż późniejszej granicy woj. podlaskiego (Puszcza Kamieniecka, później nazwana Białowieską, a także Bielska, Wołpiańska, Grodzieńska i Goniądzka). Dopiero przekroczenie tej puszczańskiej bariery przez ludność białoruską dało początek kształtowaniu się granic etnicznych – białorusko-ukraińskiej i białorusko-polskiej.

Zasiedlanie obszarów puszczańskich przez ludność białoruską odbywało się dwiema drogami – przez stopniowy wyrąb kompleksów leśnych wzdłuż ich wschodniej granicy, która wskutek tego przesuwała się coraz bardziej na południowy zachód, a także poprzez osadnictwo na zachodnich skrajach obszarów leśnych, a więc wzdłuż granicy pomiędzy ziemią bielską i grodzieńską.

Właśnie w ten drugi sposób na początku XVI w. powstały dobra Białystok i Dojlidy, zasiedlone przez ludność z okolic Lidy, dobra zabłudowskie, zasiedlone przez ludność białoruską z okolic Brzostowicy Wielkiej, jak również dobra Gródek, będące wyspą w środku puszczy. Zasiedlane przez ludność białoruską dobra zabłudowskie sąsiadowały już bezpośrednio z obszarem zwartego osadnictwa ukraińskiego, które przekroczyło Narew, sięgając granicy pomiędzy woj. podlaskim i trockim. Tak więc granica administracyjna stała się tu jednocześnie granicą etniczną.

Na wschód od dóbr zabłudowskich znajdowało się należące do woj. nowogródzkiego starostwo jałowskie, również kolonizowane przez ludność białoruską. Rozwijające się tu drobne osadnictwo puszczańskie przy ujściu rz. Łupianki do Narwi doprowadziło już w początku XVII w. do zetknięcia się nurtu osadniczego spod Wołkowyska z ukraińskim osadnictwem bielskim koło Narwi. W pierwszej połowie XVII w. nastąpił także rozwój osadnictwa białoruskiego (ludność znad Świsłoczy) pomiędzy Narwią a Narewką, gdzie powstały wsie Narewka (późniejsze Grodzisko), Lewkowo, Łuka, Siemianówka i Mikłaszewo. W ten sposób przekroczyło ono górną Narew i dotarło do brzegów Narewki, nad którą nastąpiło bezpośrednie zetknięcie się z ludnością ukraińską.

Zarysowane w XV-XVII w. granice obszaru zamieszkanego przez ludność etnicznie ukraińską w następnych wiekach uległy tylko niewielkim zmianom. Zmiany te polegały przede wszystkim na polonizacji najbardziej wysuniętych na zachód wysepek ludności ukraińskiej wśród otoczenia polskiego. Lecz straty terytorialne i demograficzne na zachodzie rekompensowały postępy osadnictwa na terenie Puszczy Bielskiej, która została prawie całkowicie wytrzebiona i na skraju Puszczy Białowieskiej (ówczesny pow. kamieniecki), gdzie w XVIII w. powstała m.in. wieś Hajnowszczyzna, która dała początek obecnej Hajnówce.

Dokonane w drugiej połowie XIV w. połączenie Rusi brzesko-drohiczyńskiej z sąsiadującymi z nią od północy trockimi włościami księcia Kiejstuta było działaniem mechanicznym, niezgodnym z naturalnymi kierunkami ciążenia regionu. Wyraźną odrębność tego terytorium widzimy we wspominanym już dokumencie litewsko-krzyżackim z 1379, gdzie miano krajów ruskich odnoszono wyłącznie do obszaru należącego uprzednio do Rusi Halicko-Wołyńskiej, zaś sąsiadującą z nim część księstwa trockiego określano jako kraj Grodna. Mieszkańców tych terytoriów dzielono na Rusinów i Grodnian. Na ten podział nakładały się też warunki naturalne w postaci szerokiego granicznego pasa niezamieszkanej puszczy, na co zwracał uwagę m. in. Długosz, wspominając o pustkowiach rozciągających się pomiędzy Grodnem a Bielskiem, jak też historycy współcześni (np. Alina Wawrzyńczyk podkreśla: w przeszłości nie zaznaczył się związek ziemi brzeskiej z Rusią Czarną. Naturalnym kierunkiem otwarcia, był natomiast południowy wschód, a więc Wołyń i Ziemia Kijowska, z którymi łączyły go zarówno Bug, jak też rzeczno-wodny szlak łączący Brześć z Kijowem (Muchawiec, Prypeć, Dniepr), co przesądzało o pierwotnej osadniczej i politycznej penetracji z tego kierunku).

Logicznym następstwem istniejącej sytuacji było przekształcenie na początku XVI w. południowej części woj. trockiego (powstało w 1413 r. po likwidacji udzielnego księstwa trockiego) w odrębną jednostkę administracyjną, którą w dokumencie z 1513 r. określono jako województwo podlaskie, brzeskie i inne. W 1520 r. Zygmunt I wystawił kolejny dokument o utworzeniu nowego województwa obejmującego powiaty drohiczyński, brzeski, bielski, kamieniecki, mielnicki i kobryński, motywując ten krok trudnościami w zarządzaniu przez urzędników trockich tak odległym obszarem.

Nazwa Podlasze, którą zaczęto określać nowe województwo, powstała stosunkowo późno, gdyż w pisanych po rusku dokumentach Wielkiego Księstwa Litewskiego pojawia się dopiero w końcu XV w. W pierwszych dziesięcioleciach XVI w. zaczynamy ją spotykać też w dokumentach polskich – w wersji łacińskiej brzmiała Podlachia, zaś w ówczesnej polszczyźnie – Podlasze, jednak z powodu zmian fonetycznych zachodzących w języku polskim przybrała z czasem formę Podlasie (podobnie jak staropolska wisznia stała się wiśnią). Korzystając z tego zniekształcenia pierwotnej nazwy naszego regionu, niektórzy „specjaliści” do dzisiaj próbują dowodzić, że powstała ona na określenie ziem położonych „pod lasami”. Jest to nielogiczne nie tylko z historycznego ale i filologicznego punktu widzenia, gdyż brzmiałaby ona wówczas nie Podlasie a Podlesie (podobnie jak Polesie). Rzeczywiste pochodzenie nazwy Podlasze zostało już dawno wyjaśnione w literaturze specjalistycznej, wystarczy więc sięgnąć do klasycznych już dzieł polskich historyków – Józefa Jaroszewicza, Aleksandra Jabłonowskiego czy Zygmunta Glogera. I tak już 150 lat temu bielszczanin J. Jaroszewicz stwierdzał, że kraina ta w okresie przyjmowania nowej nazwy, nie nazywa się Podlasiem, jakby pod lasami litewskimi położona, bo i sama była lesistą, ale Podlaszem t.j. krajem, który tylko graniczył z Lachami, lecz przez Lachów pierwotnie zaludnionym nie był, chociaż Lachowie dość wcześnie na mocy podbojów pretensje do tego kraju rościć zaczęli.

Jednak mimo pozostawania w granicach Wielkiego Księstwa Litewskiego Podlasze ulegało z racji swego położenia silnym wpływom ze strony Mazowsza, co odbiło się zwłaszcza na składzie narodowościowym stanu szlacheckiego jego części zachodniej, gdzie przeważała szlachta mazowiecka. Natomiast zasiedlone przez Rusinów tereny wokół Drohiczyna, Bielska i bardziej na wschód były własnością wielkoksiążęcą i zamieszkiwała je przeważnie ludność chłopska. Dlatego też szlachta ruska była tu niezbyt liczna.

Zachodnia i południowa granica woj. podlaskiego, będąca jednocześnie granicą Wielkiego Księstwa z Koroną Polską, nie była dokładnie oznaczona. Powodowało to ciągłe zatargi o przynależność mniejszych lub większych obszarów. W 1546 r. podjęto próbę dokładnego określenia granic przez wspólną komisję litewsko-polską. Nie zakończyło to jednak sporów, które znalazły swe odbicie chociażby podczas sejmu polskiego w 1558 r. Powołując się na Kronikę Marcina Kromera wśród ziem, które miały niegdyś należeć do Polski, a dopiero później zostały zagarnięte przez Wielkie Księstwo Litewskie, posłowie wymieniali nie tylko pograniczne obszary woj. podlaskiego, ale i Wołyń. Z dążeniami do odebrania Podlasza i Wołynia łączyły się też dążenia do wyegzekwowania od strony litewskiej postanowień unijnych, zgodnie z którymi Wielkie Księstwo miało być złączone z Polską. Do tego bowiem czasu podpisywane już kilkakrotnie umowy unijne pozostawały bez realizacji, a oba państwa w rzeczywistości łączyła jedynie osoba wspólnego władcy, który w Litwie był hospodarem (wielkim księciem) zaś w Polszcze – królem. Przekształceniu luźnego związku obu państw w ścisły związek polityczny sprzeciwiali się magnaci litewscy i ruscy, którzy jako panowie rada odgrywali decydującą rolę w państwie. Jednak sytuacja polityczna, która zaistniała w latach 1562-1563 – masowe poparcie idei unii przez szlachtę Wielkiego Księstwa, pragnącą korzystać z podobnych praw jak uprzywilejowana szlachta polska i klęski w wojnie Moskwą, zmusiła ich do zmiany stanowiska.

Zwołany w 1569 r. do Lublina wspólny sejm polsko-litewski, mający doprowadzić do ścisłej unii obu państw, musiał znaleźć kompromis pomiędzy inkorporacyjnymi dążeniami najradykalniejszej części polskich egzekucjonistów (chcieli oni nawet nazwę Litwa zastąpić Nową Polską) a zasadą równorzędnego związku państw, bronioną przez stronę litewską. Pierwsze sześć tygodni wspólnych obrad sejmowych nie przyniosło jednak żadnego porozumienia i 1 marca 1569 r. przedstawiciele możnowładztwa litewskiego potajemnie opuścili Lublin. Demonstracja ta nie niczego dała, doprowadziła natomiast do oderwania od Wielkiego Księstwa większości ziem etnicznie ukraińskich. Bowiem z chwilą wyjazdu magnatów litewsko-ruskich na początku dziennym obrad sejmowych stanęła sprawa poruszana dotąd mimochodem – spór o Wołyń i Podlasze. Tutaj trzeba zaznaczyć, że w ramach przeprowadzonej w 1566 r. reformy administracyjno-prawnej dokonany został podział woj. podlaskiego na dwie części, co było niewątpliwie odbiciem istniejącej różnicy prawnego położenia stanu szlacheckiego. „Cieszące się” prawem polskim ziemie drohiczyńska, mielnicka i bielska pozostały przy nazwie woj. podlaskiego, zaś wschodnią część połączono z Pińszczyzną tworząc nowe województwo – brzeskie (brześciańskie).

Praktycznie włączenie okrojonego woj. podlaskiego i Wołynia do Korony Polskiej stało się faktem dokonanym już w dniu wyjazdu panów litewskich, a dalsze dyskusje dotyczyły tylko spraw formalnych. Ostatecznego skorygowania przywileju inkorporacyjnego dla woj. podlaskiego dokonano 21 marca. Zygmunt August, motywując inkorporację tym, iż rzekomo Ziemia Podlaska… przed przeszłemi czasy zupełnym a całym prawem do Korony polskiej zawsze należała, wcielał woj. podlaskie do Korony zrównując go w prawach z innymi ziemiami państwa polskiego. Nie znajdujemy w tym dokumencie żadnych wzmianek o szlachcie ruskiej, co zdecydowanie odróżnia go od analogicznego przywileju dla Wołynia, w którym wyraźnie zaznacza się, że wszelkie akta grodzkie i ziemskie oraz korespondencja z kancelarią królewską mają być prowadzone w języku ruskim. Wynikało to oczywiście z faktu, że wcześniej dokonane nadanie szlachcie podlaskiej prawa polskiego odsunęło język ruski na drugi plan.

Natomiast godne podkreślenia jest silne poczucie wspólnoty wśród szlachty ruskiej Wołynia i woj. brzeskiego, co zostało zamanifestowane właśnie podczas obrad sejmu lubelskiego. Włączenie do Korony woj. podlaskiego i wołyńskiego, stało się bowiem dopiero pierwszym etapem okrojenia terytorialnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Wkrótce na porządku dziennym stanęła sprawa przyłączenia do Korony Kijowszczyzny i Bracławszczyzny (co uczyniono), a także woj. brzeskiego, czego domagała się szlachta wołyńska. Według listu starosty żmudzkiego Chodkiewicza z 31.V.1569 r., Wołyńcy podali tego między posły, że Kijów i Brześć im należy, a zwłaszcza p. Bokij – wywodzi po Narew i Jasiołdę, Pińsk, Kobryń też do Wołynia życząc, czego Polacy popirać chcą. Podobne informacje znajdujemy w liście podskarbiego litewskiego Naruszewicza z 11 czerwca, w którym skarży się, że: panowie Wołyńcy… i Brześć Litewski wszystek i Pińsk także, aż po Jasiołdę rzekę odgraniczają.

Widzimy tu więc wyraźne dążenie do zachowania integralności ziem etnicznie ukraińskich. Mimo upływu ponad dwóch stuleci od upadku państwa halicko-wołyńskiego i oddzielenia ziemi brzeskiej od Wołynia granicami administracyjnymi – najpierw pomiędzy księstwem trockim Kiejstuta a wołyńskim Lubarta, później granicami pomiędzy województwami – świadomość przynależności obu tych ziem do jednego obszaru historyczno-etnicznego była silnie ugruntowana. Jest to tym bardziej oczywiste, że działania posłów wołyńskich były zbieżne z postawą szlachty brzeskiej, o czym donosił Naruszewicz w liście z 5 czerwca: Posłom powiatu brzesckiego nie kazała [tzn. zabroniła] bracia [szlachta] wracać do domu bez jakiejkolwiek uniej [unii]; i tego snać dokładając, że się nie chcą rozrywać z bracią swoją pany wołyńskiemi, między któremi i pany Podlaszany w samem środku siedzą. Jeśliby zaś unia nie doszła do skutku, żalił się Naruszewicz, umyślili odrywać się od tej nieszczęśliwej ojczyzny swej.

1 lipca 1569 r. dokonał się akt unii Wielkiego Księstwa Litewskiego i Korony Polskiej, zakładający powstanie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, rządzonej przez wspólnie wybieranego władcę i jeden wspólny sejm. Woj. brzeskie nie zmieniło swej przynależności, pozostając w „Litwie”, co współczesny historyk polski J. Bardach skomentował: Ziemia brzeska pozostała przy Wielkim Księstwie, zapewne także dlatego, że unia lubelska stwarzała z ziemiami ruskimi inkorporowanymi do Korony taką łączność, którą szlachta uznała za wystarczającą.

Tak więc dążenia strony polskiej do opanowania ziem Rusi Halicko-Wołyńskiej zostały w końcu zrealizowane – nawet ponad plan, gdyż przyłączono też Kijowszczyznę i Bracławszczynę. Woj. podlaskie stało się częścią ziem koronnych i pod względem organizacji oraz zasad obowiązującego prawa zostało całkowicie upodobnione do ziem polskich. Nie zmieniło to jednak sytuacji etnicznej, gdyż pomimo polonizacji szlachty ruskiej, a częściowo też mieszczaństwa chłopski wiejski ogół pozostał przy swojej ukraińskiej mowie, ludowej kulturze i ruskiej wierze.

http://nadbuhom.pl/art_0083.html

Posted in Historia, Moja mała Ojczyzna | Leave a Comment »

O możliwościach badań struktury etnicznej ludności Podlasia w XVI wieku

Posted by tadeo w dniu 12 września 2012

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że zagadnienia etniczne dotyczące ludności Podlasia należą do najdrażliwszych kwestii w historii tego regionu, i to niezależnie od badanej epoki. Podejmowanie tego rodzaju badań dla głęboko przedstatystycznej epoki XVI wieku budzić musi uzasadnione obawy o rzetelny wynik. Być może jest to jedna z przyczyn, dla których zainteresowania historyków zajmujących się tym regionem dotyczą raczej gospodarki, historii miast, działań wojennych, historii Kościoła, własności ziemskiej1. Nikt jak dotychczas nie podjął próby badań nad strukturą etniczną ludności Podlasia, ani też rozważenia, czy takie możliwości istnieją. Wcześniej jednak interesowano się już tym tematem dla ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego, by wskazać choćby prace Władysława Wielhorskiego, Cezarii Baudouin de Courtenay-Jędrzejewiczowej, Stanisława Alexandrowicza2. Badania nad zaludnieniem państwa litewskiego w XVI wieku prowadził Henryk Łowmiański3. Po długiej przerwie, problematyka etniczna, zdaje się powracać do kręgu zainteresowania historyków, czego dowodem są ostatnie publikacje dotyczące Rusi Czerwonej, Podola, Prus Królewskich4. Kierunek takich badań jest coraz częściej postulowany także przez historyków z Białorusi5. Niestety, nie wskazują oni metod badawczych jakie można by zastosować analizując ten problem, szczególnie wobec tak skromnej bazy źródłowej jaką dysponujemy — szczątkowej i mocno rozproszonej pomiędzy archiwa krajowe oraz zbiory zagraniczne (Rosja, Litwa, Białoruś).

Pierwszy problem stwarza już obszar badań. Od czasu wydania w początkach XX wieku pracy Aleksandra Jabłonowskiego poświęconej Podlasiu w XVI wieku za obszar tego regionu przywykło się uważać nowożytne województwo podlaskie zawężone do ziem: drohickiej, mielnickiej i bielskiej6. Taki kształt przybrało województwo dopiero po reformie administracyjnej Wielkiego Księstwa Litewskiego 1565-1566 roku. Do tego czasu w jego składzie znajdowały się też ziemie: brzeska, kamieniecka i kobryńska, które po reformie, wraz z Księstwem Pińskim złożyły się na osobne województwo brzesko-litewskie. Tych sześć ziem, tworzyło duże województwo podlaskie wydzielone w 1513 roku z województwa trockiego7. W granicach tego ostatniego znajdowały się od 1413 roku. Jednak nie tylko wspólna przeszłość administracyjna łączyła te ziemie. Jeśli pominiemy stosunkowo późno nabyte ziemie: przy granicy z Mazowszem (powiat węgrowski włączony do ziemi drohickiej), tereny pojaćwieskie (dołączone do ziemi bielskiej od północy) otrzymamy w miarę spójny region związany dorzeczem Bugu, obejmujący ziemie: brzeską, kamieniecką, kobryńską, mielnicką, południową część ziemi bielskiej i wschodnią — drohickiej). Proces rozpadu tego obszaru na dwie mniejsze jednostki, ciążące do dwóch silnych ośrodków Drohiczyna i Brześcia, zapoczątkowany został pewnie jeszcze w średniowieczu. Utrwaliła go reorganizacja struktury administracyjnej WKL w drugiej połowie XVI wieku oraz włączenie jego zachodniej części w granice Korony, pozostawienie zaś wschodniej przy Litwie. Spory o przynależność granicznych ziem ciągnęły się co prawda niemal cały wiek, ale wytworzone wtedy struktury administracyjne przetrwały aż do III rozbioru Rzeczypospolitej.

Ta trwałość granic województwa podlaskiego była też zapewne jedną z przyczyn, że spojrzenie na Podlasie zaproponowane przez Jabłonowskiego upowszechniło się w badaniach kolejnych pokoleń historyków. Takie podejście rozumieć można jeszcze w przypadku badań obejmujących długi okres trzech stuleci (XVI-XVIII wieku) i konieczności odnoszenia wyników statystycznych do jednorodnego obszaru8. Do tego zmniejszonego obszaru ograniczały się jednak i prace historyków analizujących problemy wyłącznie dla XVI wieku: Włodzimierz Jarmolik w pracy poświęconej zagadnieniom prawnym miast podlaskich do unii lubelskiej zajmował się jedynie ośrodkami położonymi w ziemiach bielskiej, mielnickiej i drohickiej pomijając już np. Brześć9. Podobnie obszar Podlasia w XVI wieku traktuje Jerzy Ochmański przy omawianiu struktury własności ziemskiej10. Wyjątkiem jest Alina Wawrzyńczyk, która strukturę własnościową Podlasia w XVI wieku analizowała na przykładzie powiatu brzeskiego, nie czyniąc wszakże porównań z jego zachodnią częścią11.

Punktem wyjściowym dla wielu historyków Podlasia, a często i dla językoznawców, są artykuły Jerzego Wiśniewskiego12. Tymczasem prace te nie są wolne od szeregu błędów metodycznych, które w znacznym stopniu wpływają na wynik badań. Przy analizie procesów osadniczych badany region powinien być w miarę spójny, charakteryzować się wspólną przeszłością historyczną. Niebezpieczeństwem dla ogólnych wniosków jest pomniejszanie badanego obszaru, wydzielanie sztucznego terytorium badawczego w oparciu o współczesne granice powiatów i województw. Studia osadnicze przeprowadził Jerzy Wiśniewski dla województwa białostockiego we współczesnych mu granicach czyli sprzed reformy administracyjnej 1975 roku. Obejmowało ono co prawda znaczną część nowożytnego województwa podlaskiego, jednak już bez ziemi mielnickiej położonej po lewej stronie Bugu. Za to dołączone musiały zostać inne jednostki historyczno-geograficzne i administracyjne, w przeszłości fragmenty nowożytnego województwa mazowieckiego, a także trockiego (wschodnia Suwalszczyzna i zachodnia Grodzieńszczyzna). Doprowadziło to do analizy procesów osadniczych dla sztucznie wyodrębnionych przez Wiśniewskiego obszarów: nadbużańskiego, rajgrodzko-goniądzkiego i ziem położonych w zlewisku Niemna. Za ich granice przyjął autor główne rzeki województwa: Bug, Narew, Biebrzę, Supraśl, co nie jest zrozumiałe, bo rzeki nie były granicami osadnictwa. Nieporozumieniem jest też wyodrębnianie obszaru nadbużańskiego bez analizowania osadnictwa ziemi mielnickiej czy brzeskiej, a właśnie te ziemie tworzyły integralną część terytorium nadbużańskiego. Tyle tylko, że pozostały poza zainteresowaniem autora, gdyż nie mieściły się w przyjętych przez autora granicach administracyjnych.

Doceniając ogromny wysiłek, jaki włożył J. Wiśniewski w przeprowadzenie kwerendy archiwalnej, zastrzeżenie budzi jeszcze jedno jego założenie. Wiele miejsca poświęcił określeniu kierunków napływu osadników na tereny Białostocczyzny. Wszystko pozostaje w sferze hipotez, bowiem reprezentatywna podstawa źródłowa dla Podlasia pojawia się dopiero w pierwszej połowie XVI wieku. Niemniej autor wystąpił z tezą, że pomiędzy XIII a XIV wiekiem nastąpiło zniszczenie starego osadnictwa, a od Polesia przez zlewiska Narwi i Biebrzy na północ „wyrósł” szeroki pas puszczański13. Tymczasem istnienie owej pustki osadniczej, a przede wszystkim jej zasięg, są dyskusyjne. J. Wiśniewski na przykład założenie miejscowości Narew datuje na XV wiek, bowiem dopiero wtedy pojawia się ona w źródłach14. Tymczasem ostatnie badania przeprowadzone w 1991 roku przez Leszka Pawlatę w ramach Archeologicznego Zdjęcia Polski w Narwi i jej okolicach wskazują na istnienie w X-XV wieku dużych osad o powierzchni od 1 ha do 5 ha15. Ślady takich osad znaleziono w Narwi na lewym brzegu rzeki, a więc w miejscu, gdzie w 1514 roku lokowano miasto. Ślady osad podobnie datowanych znaleziono również w sąsiednich miejscowościach16.

Założenie pustki osadniczej pozwoliło jednak autorowi na kolejny budzący pewne wątpliwości krok — wyeliminowanie z rozważań ludności autochtonicznej17. Zdaniem Wiśniewskiego owe pustkowia kolonizowane były przez osadników sprowadzanych przez właścicieli poszczególnych włości z ich wcześniej nabytych majętności, co zdaje się jest podstawą klasyfikacji tej ludności nie tylko w sensie geograficznym, ale i językowym, jako nadbużańskiej, nadniemeńskiej czy północnoukraińskiej. Przyjęty przez niego sposób określania kierunków napływu osadników w oparciu o zbyt swobodne stosowanie kryterium antroponimicznego, spotkał się z krytyką Knuta Olofa Falka, przewodniczącego Kompleksowej Ekspedycji Jaćwieskiej18. Trudno też jest wyciągać wnioski bez poznania rozdawnictwa nadań i struktury własnościowej. Nie oznacza to, że J. Wiśniewski nie ma racji, jednak hipotez takich nie można stawiać bez kompleksowych badań osadniczych, własnościowych i językowych, obejmujących także teren owej domniemanej przez niego rekrutacji kolonistów.

Rozszerzenie badań o ziemie brzeską, kamieniecką i kobryńską wydaje się więc bardzo ważnym postulatem zgłaszanym pod adresem historyków i językoznawców naukowo penetrujących Podlasie. Poznanie roli procesów osadniczych w rozpadzie tego terytorium i ich analiza wraz z innymi przyczynami: stopniowym wyodrębnianiem ojcowizny Witoldowi w czasie jego konfliktu z Jagiełłą, odrębnościami prawnymi, reformą administracyjną WKL, unią lubelską pozwoli ocenić to interesujące zagadnienie. Możliwości badań osadniczych tego terenu są znacznie szersze niż dwadzieścia, czy nawet dziesięć lat temu. Źródła przechowywane w archiwach wschodnich są dostępne, a zainteresowanie przygranicznymi obszarami sąsiedniego państwa nie stwarza już tylu podejrzeń co niegdyś.

Na strukturze etnicznej tego regionu odbijają się jego skomplikowane dzieje polityczne19. Nad ziemiami nadbużańskimi usiłowała zapanować Ruś Halicko-Wołyńska i Mazowsze, a także Krzyżacy i Litwini. Za rządów Giedymina (1316-1341) Litwa zajęła ziemię brzeską i większą część drohickiej. W latach 1440-1444 ziemia drohicka (wraz z mielnicką) zajęta została przez Bolesława IV.

Podstawowymi grupami etnicznymi Podlasia była społeczność ruska, polska, w stosunkowo małym stopniu żydowska20. Wiadomości o odrębnym traktowaniu tych grup przynoszą przywileje miejskie. Przywilej na wójtostwo bielskie z 1430 roku wystawiony przez Witolda pozwalał wójtowi osadzać w mieście Polaków i Niemców, jednak bez szkody mieszkających tam Rusinów21. Nadanie prawa magdeburskiego wszystkim mieszczanom Drohiczyna w 1498 roku zakończyć miało spory pomiędzy katolikami a prawosławnymi. Również przy nadaniu prawa magdeburskiego Mielnikowi w 1501 roku wyraźnie zaznaczono, że dotyczy ono mieszczan obu wyznań22.

W miastach o mieszanym składzie etnicznym spotyka się często zapisy o odrębnych ulicach, a nawet dzielnicach. Typowe są takie nazwy własne jak np. ulica ruska, ulica lacka, rynek ruski. Obserwować to można przede wszystkim w dużych miastach o dużym odsetku ludności polskiej np. w zachodniej części województwa ruskiego: Jarosław, Lwów, Przemyśl23. Odrębne dzielnice ruskie istniały także w Wilnie (Civitas Rutenica) i Kamieńcu Podolskim24. W topografii miast południowego Podlasia, o mieszanej strukturze etnicznej, próżno by szukać jakichś ulic, których nazwy wskazywałyby na zamieszkanie przez jedną tylko grupę etniczną polską czy ruską25. Jedynie w przypadku Drohiczyna tradycja przechowuje nazwy dwóch części miasta rozdzielonych rzeką Bug: lewobrzeżna Strona Ruska i prawobrzeżna Strona Lacka. Pierwsza z nich w ogóle się nie rozwinęła, co przecież nie świadczy o braku ludności ruskiej wśród mieszczan drohickich. Odmiennie nieco wygląda sytuacja w prywatnym Węgrowie położonym w zachodniej części ziemi drohickiej na granicy z województwem mazowieckim na terenie o znacznej przewadze ludności polskiej. W inwentarzu z 1621 roku wyodrębniono Stare Miasto, Nowe Miasto oraz Ruskie Miasto, każde z odrębnym rynkiem26. Również w Surażu w środkowej części ziemi bielskiej w XVI-wiecznym układzie przestrzennym miasta znajdowały się ulice lacka i ruska27. Jerzy Motylewicz zwraca uwagę na peryferyjne położenie dzielnic i ulic ruskich z usytuowanymi w nich cerkwiami na Rusi Czerwonej w późnym już okresie XVII-XVIII wieku28. Świątynie prawosławne w miastach o metryce przedlokacyjnej na południowym Podlasiu znajdowały się przeważnie przy rynku miejskim, bądź też w jego pobliżu (Narew, Drohiczyn, Mielnik, Międzyrzec Stare Miasto).

Bardzo interesujące badania przemian w strukturze etnicznej Torunia końca XIV — połowy XVII wieku przeprowadził Krzysztof Mikulski w oparciu o księgę szosu z lat 1394 i 1455, listy cechowe oraz kontrakty kupna-sprzedaży nieruchomości zawarte w księgach ławniczych Starego i Nowego Miasta29. Przy wyodrębnianiu ludności pochodzenia polskiego i niemieckiego zastosował kryterium nazwiskowe przy czym osoby zapisane tylko imiennie zaliczył do grupy nieokreślonej. Pozwoliło mu to na określenie struktury zawodowej obu grup etnicznych, statusu społecznego, a nawet miejsca zamieszkiwania w mieście. Badania te są tym cenniejsze, że przeprowadzone były dla długiego okresu.

Historyk miast Podlasia niestety nie dysponuje takimi źródłami. Dla większości miast nie zachowały się księgi miejskie, a te, rewindykowane w latach dwudziestych ubiegłego wieku, spłonęły w czasie powstania warszawskiego30. Znane są jedynie pojedyncze księgi dla niektórych miast i to przeważnie z okresów późniejszych31. W Archiwum Skarbu Koronnego w Archiwum Głównym Akt Dawnych zachowały się rejestry poborowe z 1580 roku, rejestry szosu i czopowego z lat 1577, 1578, 1580, 1588 i 1591, w oparciu o które starać się można zrekonstruować strukturę zawodową ludności miast podlaskich. Przypadkowo odnaleziono, wszyte w księgę poborową, rejestry czopowego z Bociek i Rajgrodu z 1577 roku oraz z powiatu mielnickiego z 1580 roku32.

Jedynym właściwie źródłem, w oparciu o które można badać strukturę etniczną ludności miejskiej i wiejskiej Podlasia w XVI wieku przy zastosowaniu kryterium antroponimicznego są inwentarze dóbr i rejestry pomiary włócznej. Te ostatnie jednak dla badanego terenu znane są tylko dla miast i włości królewskich33. Rejestry wymieniają właścicieli sadyb i innej własności w miastach wedle ulic lub według przynależnych im włók w polach. Mankamentem tego źródła jest to, że podaje ono jedynie głównych właścicieli, przeważnie są więc to mężczyźni. Imiona kobiet w tych spisach pojawiają się tylko w przypadku wdów lub kobiet samotnych. Nie mamy więc pełnej informacji o społeczności, ani też o jej wielkości bowiem liczba osób w rodzinie czy też w gospodarstwie nie jest podana. Sytuacja zmienia się w wieku XVII, bowiem zachowały się rejestry pogłównego generalnego z lat 1662, 1673, 1674, 1676 zawierające spisy płatników stanu mieszczańskiego, chłopskiego i szlacheckiego z terenu ówczesnego województwa podlaskiego i brzesko-litewskiego, znacznie też wzrasta liczba zachowanych inwentarzy majątkowych34.

Kryterium antroponimiczne, jakie można zastosować przy ich analizie, nie jest jednak precyzyjne. Opierając się na nim sięgać należy wyłącznie do tekstu oryginału, bowiem w źródłach wydanych drukiem możemy mieć do czynienia ze zniekształceniem nazewnictwa podczas redakcji. Pamiętać też należy o pośrednictwie pisarza, mogącego zapisywać obce mu formy imion ruskich w „przekładzie” na polskie i łacińskie, bądź w obu postaciach np. Ioannes alias Iwan. Zdaniem Andrzeja Janeczka, badającego osadnictwo województwa bełskiego, niebezpieczeństwo stąd płynące jest stosunkowo małe, a różnice w zapisie wynikały przede wszystkim z łatwości przechodzenia z jednego systemu fonetycznego na drugi35. Uwagę na tendencje do slawizowania i przekształcania przez pisarzy imion, nazwisk i nazw miejscowych litewskich zwracał już jednak K. O. Falk36.

Wadą metody antroponimicznej jest to, że struktury imiennictwa nie można uznać za bezpośrednio odbijającą całą strukturę etniczną i możliwą do przedstawienia w sposób statystyczny. Już w XVI-wiecznym nazewnictwie osobowym występuje przemieszanie elementów polskich i ruskich, dlatego też kryterium imienia chrzestnego czy kryterium semantyczno-strukturalnej nazwy osobowej może być zawodne. Językoznawcy nie wykraczają więc poza opisowe podsumowywanie wyników swoich badań: „więcej, mniej, o podobnym charakterze”.

Pewne nadzieje na możliwości badawcze przynoszą ustalenia Leonardy Dacewicz, która w oparciu o rejestry pomiary włócznej i pogłównego badała nazewnictwo w ziemi mielnickiej37. Zwraca ona uwagę, że wśród społeczności prawosławnej (później unickiej) dominowało zapisywanie imienia o genezie wschodniosłowiańskiej w formie hipokorystycznej i potocznej, jak np. Hryc, Osip, Sak, Wasko, Akasia, Darka. Imiona katolickie zapisywano najczęściej w pełnej oficjalnej postaci, rzadziej w postaci zdrobnień38. Nie jest to jednak prawidłowość. Często zdarzają się hybrydy, wynikającego z wzajemnego przenikania się kultur. I tak np. we wsiach Kornica i Szpaki w starostwie łosickim wiele osób ma typowo wschodniosłowiańskie imiona: Chwiedka Bykowski, Iwan Nowikowski, Tereszka Kalinowski. Występują tam też wschodniosłowiańskie imiona i nazwiska wśród ludności katolickiej, ale prawdopodobnie ruskiej z pochodzenia, dając świadectwom procesom zachodzącym wskutek unii brzeskiej39. Problem ten wymaga dalszych szczegółowych badań w kontekście historyczno-kulturowym. Antroponimia mieszczan i chłopów na terenie południowego Podlasia w XVI-XVII wieku nie różni się w jakiś istotny sposób, czego przyczyny upatrywać można w rolniczym charakterze miast podlaskich.

W badaniach nad strukturą etniczną odrzucić należy klasyfikację poprzez etnonimy. Pojawiają się one w rejestrach XVI- i XVII-wiecznych podawane po imionach, np. Litwin, Rusin, Mazur, Moskal, Prusak, Wołyniak. Anna Laszuk zauważa, że etnonimy stosowano w odniesieniu do osób, które stosunkowo niedawno osiedliły się na obszarze Podlasia40. Trudno jest jednak stwierdzić, czy odetniczne nazwy osobowe zawierają prawdziwą informację o pochodzeniu geograficznym właścicieli41. Bo jak np. traktować tak niejednoznaczne określenie jak np. Litwin? Litwin jako obywatel Wielkiego Księstwa Litewskiego, przybyły z Litwy do Korony, czy też Litwin mieszkaniec Litwy etnicznej? Niektóre etnonimy nadawane też były nie po to, by określić pochodzenie osoby, lecz po prostu jako przezwisko na określone cechy zewnętrzne bądź zachowanie uznawane za stereotypowe dla jakiejś nacji42.

Analiza nazewnictwa powiatu mielnickiego z XVI i XVII wieku wskazuje na obecność dużej liczby formacji wschodniosłowiańskich, co zdecydowanie odróżnia te tereny od nazewnictwa regionów centralnej Polski, wykazuje dość duże podobieństwo do ziemi halickiej i lwowskiej. Bardzo interesujące byłoby porównanie tego nazewnictwa również z nazewnictwem ziemi brzeskiej, kamienieckiej i kobryńskiej, co jest stosunkowo proste, bowiem dla tego terenu zachowały się również analogiczne źródła. Ciekawy byłby wynik badań podjętych dla terenu całego województwa podlaskiego w jego najwcześniejszym kształcie, tym bardziej że na południe od rzeki Narew w okolicach Brańska, Narwi, Kleszczel pojawia się także niezbyt liczna grupa antroponimów pochodzenia litewskiego43.

Ciekawe wyniki dać może przeanalizowanie rejestrów pomiary włócznej także pod kątem rozmieszczenia ludności w mieście. Być może wyjaśni to związek ulic lackich i ruskich, a także przedmieść ze strukturą etniczną i zawodową miast podlaskich. Pamiętać jednak należy, że nie jesteśmy w stanie określić ani stanu wcześniejszego, ani następujących zmian, a jedynie opisać statycznie stan dla drugiej połowy XVI wieku, ewentualnie porównać wynik z takimi samymi badaniami dla innego terenu. Znaczna część miast podlaskich otrzymała prawa miejskie dopiero na przełomie XV i XVI wieku, jednak kształtowanie ich organizmów miejskich następowało wcześniej. Mając wszystkie cechy ośrodka miejskiego funkcjonowały jako tzw. miasteczka, zjawisko częste na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego44. Miasto jest organizmem żywym. Przykładem może być choćby Kamieniec Podolski o odrębnych dzielnicach, a nawet samorządach. Jednak już analiza zapisów w najstarszej zachowanej księdze ławniczej Kamieńca Podolskiego w pierwszej połowie XVI wieku wykazała, że ludność ormiańska i ruska nie przestrzegała przynależności do swoich części miasta i kupowała działki także w innych jego częściach45.

Innym nieco problemem jest odróżnianie osad wiejskich o tej samej nazwie drugim członem: ruski i lacki. Andrzej Janeczek zwraca uwagę, że w ziemi bełskiej to rozróżnienie pojawia się późno i nie wiąże się ze składem etnicznym czy wyznaniowym jej mieszkańców, a dotyczy prawdopodobnie różnicy w stosunkach prawnych lub własnościowych46. Jak było na Podlasiu niestety na razie nie wiemy.

Podstawą źródłową badań nad strukturą etniczną Podlasia nie mogą stać się akta metrykalne, bowiem zasób ten jest niezwykle skromny, a przede wszystkim niekompletny. Księgi metrykalne z pierwszej połowy XVII wieku zdarzają się rzadko i mają luki, dotyczą zresztą głównie Kościoła katolickiego. Trudno znaleźć na Podlasiu parafię, dla której byłby komplet ksiąg chrztów, ślubów i pogrzebów. Bardziej reprezentatywny zasób akt metrykalnych dla obu Kościołów pochodzi dopiero z XVIII wieku. Jednak już wtedy tożsamość stosunków wyznaniowych i etnicznych nie jest jednoznaczna. Dodatkowym problemem jest jeszcze kwestia rozpoznania tego rodzaju źródeł, bowiem jedynie te znajdujące się w AGAD zostały zinwentaryzowane w sposób zgodny z wymaganymi standardami47. Znaczna część akt metrykalnych pozostaje w archiwach kościelnych (Archiwum Archidiecezjalne w Białymstoku, Archiwum Diecezjalne w Siedlcach, Archiwum Diecezjalne w Drohiczynie), a sposób ich rejestracji pozostawia wiele do życzenia. Niektóre księgi metrykalne pozostające w archiwach kościelnych zostały zmikrofilmowane48.

Jeszcze gorzej przedstawia się zasób aktowy dotyczący Kościoła wschodniego. Wyjątkiem są zachowane metryki urodzin z 1793-1802 roku unickiej parafii w Mielniku49. Niemniej jednak dotyczą tylko jednej parafii unickiej w tej miejscowości, z drugiej parafii unickiej akta takie nie zachowały się. Prace nad rozpoznaniem zasobu archiwów parafialnych Kościoła prawosławnego na Białostocczyźnie od lat prowadzi ks. Grzegorz Sosna.

Najbardziej kompletne źródło to badań nad Kościołem wschodnim na Podlasiu to późne, bo dopiero osiemnastowieczne akta wizytacji przechowywane w Archiwum Państwowym w Lublinie w zespole Chełmski Konsystorz Greckokatolicki. Przynoszą one informacje o liczbie grekokatolików, strukturze poszczególnych parafii, o stanie zachowania obiektów50. Nie zachowały się jednak akta wizytacji wszystkich parafii.

Do szacunkowych badań nad strukturą etniczną mieszkańców miast Podlasia najprostszy podział społeczności ze względu na wyznanie proponuje zastosować Anna Laszuk51. Za podstawę źródłową przyjmuje XVII-wieczne rejestry pogłównego. Jej zdaniem na terenach o znacznej przewadze ludności unickiej proboszczowie spisywali katolików, a prezbiterzy — unitów w swoich parafiach. Tak było w niektórych miastach powiatu mielnickiego, brańskiego, suraskiego. W świetle takich obliczeń w pięciu miastach ponad połowę mieszkańców stanowiła ludność obrządku greckokatolickiego. Były to Kleszczele — ok. 90%, Bielsk — ok. 70%, Łosice — 55-70%, Mielnik — 60% i Boćki 50-60%52.

Przy zastosowaniu takiej metody pojawia się szereg zastrzeżeń. Po pierwsze, źródła te mają charakter skarbowy, a nie kościelny, możliwe więc było zaniżanie osób wyznania unickiego, ponieważ nie wszędzie prezbiterzy uniccy spisywali ludność o tym wyznaniu, często czynili to księża katoliccy. W ten sposób błędnie miasta prywatne Międzyrzec, Rossosz, Siemiatycze uznane zostały przez autorkę za zamieszkane niemal w 100% przez katolików. A przecież tak nie było, bowiem i w Siemiatyczach, i w Międzyrzecu istniały miejskie parafie unickie. Rossosz leżała w dobrach rossosko-horodyskich Firlejów, w których funkcjonowały dwie parafie unickie w Gęsi i w Horodyszczu53. Jednak akta wizytacji obu tych parafii, nie wymieniają Rossoszy w swoim składzie. Jest to prawdopodobnie rezultatem tego, że Rossosz była w tym czasie siedzibą parafii rzymsko-katolickiej, jedynej i stosunkowo późno ufundowanej. Do połowy XVI wieku na terenie dóbr rossoskich, własności książąt Połubińskich, istniały wyłącznie cerkwie prawosławne. Parafia rzymsko-katolicka została ufundowana dopiero w drugiej połowie XVI wieku w Rossoszy po nabyciu tych dóbr przez wywodzącego się z Małopolski Kaspra Dembińskiego, syna Walentego, kanclerza wielkiego koronnego, jednego z twórców unii lubelskiej. I tu rodzą się pytania. Czy rejestracja mieszkańców tego miasta w źródłach skarbowych przez plebana katolickiego, a także nieobjęcie miasteczka strukturą parafii unickiej jest świadectwem przejścia wszystkich jego mieszkańców na katolicyzm? Przy założeniu, że zmiana wyznania odbywała się głównie w jedną stronę, pozostaje pytanie jak zidentyfikować ów odsetek mieszczan katolików? Czy są oni pochodzenia polskiego, czy też są to Rusini, którzy przeszli na katolicyzm? Jest to dobry przykład na zawodność zaproponowanej metody szczególnie bez stosowania źródeł kontrolnych. Od połowy XVI wieku ryzykowane jest bezpośrednie przekładanie kryterium wyznaniowego na etniczne. O ile bowiem przed unią brzeską ludność wyznania prawosławnego była zwarta, to po 1596 roku następują spore komplikacje. Druga połowa XVII wieku była okresem, gdy procesy polonizacyjne przejawiające się, m.in. konwersją na katolicyzm, były już mocno zaawansowane nie tylko wśród szlachty.

Przy rozważaniach nad strukturą etniczną nasuwa się także pytanie o pozycję i liczebność obu grup w zbiorowości miejskiej54. Zapisy w przywilejach miejskich wskazują na istnienie, przynajmniej do pewnego momentu, odrębności związanych z podległością innemu prawu ludności katolickiej i prawosławnej. Jak było później trudno powiedzieć. Echa konfliktów w Mielniku na tle wprowadzenia unii brzeskiej przynoszą zapisy opublikowane w XIX-wiecznych wydaniach źródeł55. W końcu XVIII wieku Antoni Nikonowicz był burmistrzem Narwi i przewodniczył tamtejszemu unickiemu bractwu cerkiewnemu56. Czy jest to sytuacja wyjątkowa, czy też jest to wynik normalnego ułożenia stosunków pomiędzy obiema społecznościami? A może świadectwo zdecydowanej przewagi Rusinów w mieście? Na te pytania nie sposób dzisiaj odpowiedzieć, bowiem badania nad lokalnymi społecznościami na Podlasiu doby nowożytnej nie były dotychczas prowadzone.

Omawiając kwestię zaludnienia i zróżnicowania wyznaniowego miast ziemi mielnickiej nie sposób pominąć osadnictwa żydowskiego, rozwijającego się na Podlasiu zapewne od XV wieku57. Na stosunkowo łatwą identyfikację tej grupy pozwala łatwe określenie przynależności wyznaniowej oraz proponowane przez L. Dacewicz kryterium antroponimiczne58. Mimo to również i badania tej grupy wyznaniowej uznać należy za mało efektywne59.

W XVI wieku niektóre miasta królewskie Mielnik, Narew, Bielsk, Drohiczyn otrzymały przywileje zakazujące osiedlania się Żydów w mieście. Rejestry pomiary włócznej w tych miastach notują więc jedynie pojedyncze nazwiska arendarzy królewskich karczem, mieszkających tam wraz z rodzinami. Błędem jest jednak sądzenie, że równoznaczne było to z istnieniem gminy żydowskiej60. Nieco inaczej wyglądała sytuacja w miastach prywatnych. Szczególnie duży odsetek Żydów mieszkał w Orli, Jasionówce i w Tykocinie — tamtejszemu kahałowi podlegała znaczna część województwa. Niestety wobec braku źródeł niewiele można powiedzieć na temat statystyki Żydów na Podlasiu w XVI wieku. Nawet dla XVII wieku jest to dosyć trudne, gdyż w rejestrach pogłównego województwa podlaskiego nie odnotowano wszystkich osób, szczególnie zaś mieszkańców miast. Prawie wszystkie informacje o Żydach tam zawarte odnoszą się do prywatnych majętności. Przy tym nic nie wiemy o zachowanych oddzielnych rejestrach pogłównego żydowskiego dla Podlasia. Rejestry takie zachowały się np. dla wielu województw Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Wątpliwości historyków budzi stosowanie kryterium antroponimicznego do badań nad strukturą etniczną szlachty61. Częściej stosowaną metodą dla pierwszej połowy XVI wieku jest przyjęcie kryterium wyznaniowego. Łatwo jest zastosować je do szlachty ruskiej utożsamianej z wyznawaniem prawosławia. Metoda ta, stosowana jako jedyna, już jest jednak zawodna w przypadku osób przyjmujących wyznanie reformowane. Nie można na jej podstawie odróżnić także szlachty litewskiego i polskiego pochodzenia. W tym przypadku stosować należy znacznie szersze badania. Zgodzić się więc należy z Andrzejem Janeczkiem czy Henrykiem Litwinem, że najlepsze efekty przynosi łączenie wielu metod. Pierwszy z nich proponuje zastosowanie metody geograficznej i genealogicznej, która pozwala określić pochodzenie terytorialne szlachty województwa bełskiego w XVI wieku62. Przy określeniu proweniencji terytorialnej szlachty bierze pod uwagę jej pierwotne siedziby, stąd np. rody osiedlone na Rusi Czerwonej, ale przybyłe wcześniej z Małopolski, zaliczone zostały do rodów małopolskich. Negatywną stroną jego badań jest niemal 60-procentowy odsetek szlachty o nieznanym lub nieokreślonym pochodzeniu. Zdaniem autora wielkość ta może być jednak zmniejszona po przeprowadzeniu szerokiej kwerendy archiwalnej. Pewne zastrzeżenia budzi bezpośrednie przekładanie pochodzenia geograficznego na pochodzenie etniczne bez zastosowania żadnych dodatkowych informacji i w ten sposób obliczanie odsetka szlachty polskiej, ruskiej i wołoskiej.

Henryk Litwin proponuje bardziej szczegółowe rozpoznanie pochodzenia etnicznego szlachty w oparciu o kryterium geograficzne, wyznaniowe i genealogiczne. Rozróżnia on trzy grupy napływające na Ukrainę w latach 1569-1648, które nazywa umownie etnicznymi: Rusinów, Litwinów, Polaków. Do pierwszej zalicza przedstawicieli rodów prawosławnych w 1569 roku, mieszkańców Ukrainy i Wołynia, a także powiatów leżących na granicy z Wielkim Księstwem Litewskim (powiaty: piński, mozyrski, brzeski i rzeczycki); przedstawicieli rodów pochodzenia ruskiego zamieszkałych na pozostałych terenach Wielkiego Księstwa Litewskiego prawosławnych w momencie pojawienia się na Ukrainie i Wołyniu, prawosławnych przedstawicieli rodów pochodzenia ruskiego, zamieszkałych w Koronie (w granicach przed unią lubelską) oraz zrutenizowanych Polaków od momentu ich przejścia na prawosławie. Za Litwinów proponuje uznać przedstawicieli rodów pochodzenia ruskiego zamieszkałych w Wielkim Księstwie Litewskim (poza terenami pogranicza), ale nie wyznających prawosławia w momencie pojawienia się na Ukrainie lub Wołyniu, przedstawicieli rodów pochodzenia litewskiego. Do Polaków zalicza nieprawosławnych przedstawicieli rodów pochodzenia polskiego, nieprawosławnych przedstawicieli rodów pochodzenia ruskiego, napływających z Korony na Ukrainę po 1569 roku oraz spolonizowaną szlachtę obcego pochodzenia i cudzoziemców mających polski indygenat63.

Klasyfikacja ta nasuwa szereg wątpliwości szczególnie (ale nie tylko) w stosunku do sposobu wyodrębnienia Litwinów oraz zaliczenia cudzoziemców do szlachty etnicznie polskiej. Zastrzeżenia budzi też uznanie kalwinistów i katolików, wywodzących się z rodów ruskich, spoza terenów przygranicznych z Ukrainą, automatycznie za Litwinów.

Oba proponowane sposoby rozróżniania szlachty ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego i Korony pokazują jak bardzo skomplikowane zadanie stoi przed badaczem. Często stosować należy niemal indywidualne badania każdej rodziny, a kryteria przyjmować bardzo ostrożnie, bowiem nie mają one uniwersalnego zastosowania.

Charakter polityczno-państwowy, a nie etniczno-językowy ma stosowanie ogólnego podziału na Koroniarzy i Litwinów. W świetle prawa litewskiego Polaków uważano za cudzoziemców, zakazując im przed unią lubelską nabywania dóbr na terenach pogranicznych, m.in. na Podlasiu64. Wymianę rodów obserwować można na przykładzie ziemi mielnickiej. Pomiędzy rokiem 1567 a 1674 w grupie właścicieli średniej i dużej własności jedynie 4,1% to rody, które miały na tym terenie tradycje własnościowe sięgające okresu sprzed 1569 roku65. Zdecydowana większość nowych właścicieli dóbr wywodziła się z terenów koronnej Małopolski. Jednak na podstawie tak małego obszaru nic nie można powiedzieć o skali zjawiska. Bardziej reprezentatywne wyniki przynieść może prześledzenie migracji szlacheckich dla Podlasia włączonego do Korony, jak i tej części wydzielonej do województwa brzesko-litewskiego i pozostawionej w składzie Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Badanie struktury etnicznej ludności Podlasia w XVI wieku jest zadaniem niezwykle trudnym. Możliwości badawcze są bardzo ograniczone, metody niedoskonałe, wynik może być mało reprezentatywny dla całej zbiorowości. Na pytanie czy podejmować próby badań w tym kierunku, odpowiedź powinna być jednak twierdząca. Czynić to jednak należy bardzo ostrożnie, gdyż każda metoda, jako mało precyzyjna, może być zakwestionowana. Nie wyobrażam też sobie badania struktury etnicznej w oparciu o jedno tylko kryterium. W miarę pozytywne efekty przynieść może jedynie zastosowanie wielu metod i różnych rodzajów źródeł, współpraca historyków i językoznawców.

Dorota Michaluk
(Toruń)
 

http://kamunikat.fontel.net/www/czasopisy/bzh/17/17art_michaluk.htm

Posted in Historia, Moja mała Ojczyzna | Leave a Comment »

Jan Pietrzak: Marsz „OBUDŹ SIĘ POLSKO” 29.09.2012

Posted by tadeo w dniu 12 września 2012

Posted in Polityka - video, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Kukiz do Wojewódzkiego: „Jesteś platformianym śmieciem”.

Posted by tadeo w dniu 12 września 2012

Dlaczego Kukiz wystąpił wczoraj u Wojewódzkiego?

– Trzeba ludziom różnych poglądów otwierać oczy. To przynosi skutek – mówi portalowi Fronda.pl Paweł Kukiz. 

Czytaj dalejKukiz do Wojewódzkiego: „Jesteś platformianym śmieciem”. Muzyk ukradł show gwieździe TVN:

Paweł KukizPaweł Kukiz

– Wystąpiłem w programie Kuby Wojewódzkiego, aby wyjaśnić jemu i widzom, że przez system polityczny z którym mamy teraz do czynienia, Polska nie tyle, że się nie rozwija co jeszcze uwstecznia. Jest wielkie prawdopodobieństwo, że jeśli PO obejmie po raz trzeci władzę, ze swym uwielbieniem dla wodza, to będziemy mieli dokładnie do czynienia z dyktaturą, na styl koreański.

Cieszę się, że mogłem powiedzieć o zmianie systemu politycznego, o Jednomandatowych Okręgach Wyborczych, które są realną szansą dla obywateli. W moim życiu, gdy wydałem ostatnią płytę sam doświadczyłem, jak upartyjnione są media, które idą zgodną linią jedynie słusznej partii.

Trzeba ludziom różnych poglądów otwierać oczy. To przynosi skutek, bo konkretem jest to, że mam po tym programie w ciągu 12 godzin jest prawie trzy tysiące więcej podpisów na stronie www.zmieleni.pl – mówi Kukiz.

Not. Jarosław Wróblewski

Zobacz fragment programu.

http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/dlaczego_kukiz_wystapil_wczoraj_u_wojewodzkiego__23905

Więcej: http://www.youtube.com/user/tvnpl?feature=watch

Odsłon: 5369   

Posted in Polityka - video, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Rosjanie sfałszowali wybory w Polsce? „GP” publikuje raport prof. Jerzego Urbanowicza.

Posted by tadeo w dniu 12 września 2012

 Polska Rosja PKW Państwowa Komisja Wyborcza wybory wybory parlamentarne sfałszowaniesfałszowane wybory serwer serwery rosyjskie serwery ATM Internet Partners Jerzy Urbanowicz raportPiS Gazeta Polska

 Gazeta Polska” w swoim najnowszym wydaniu jako pierwsza publikuje porażający raport pt. „Państwowa Komisja Wyborcza uzależniona od rosyjskich serwerów”. Wynika z niego, że sfałszowanie ostatnich wyborów w Polsce było nie tylko możliwe, ale na dodatek dość proste.

Raport został przygotowany przez zespół ekspertów ds. monitoringu wyborów, który pracował dla PiS. Szefem zespołu był zmarły nagle w ubiegłym tygodniu prof. Jerzy Urbanowicz.

Raport „Państwowa Komisja Wyborcza uzależniona od rosyjskich serwerów”

W przedstawionym materiale, opartym na monitoringu sieci PKW, rozpatrujemy kilka hipotez wartych chyba przemyślenia. Wydaje się, że sfałszowanie ostatnich wyborów było możliwe i stosunkowo proste. Nie twierdzimy, że zostały sfałszowane, ale że była taka możliwość.

Wiedzieliśmy jakiś czas przed wyborami (z dużym prawdopodobieństwem, gdyż aż do wyborów trwały prace nad konfiguracją systemu), że sieć PKW będzie obsługiwana również przez serwery DNS firmy (do niedawna rosyjskiej) Internet Partners (IP) wchodzącej w skład większej firmy rosyjskiej GTS, działającej w Europie Wschodniej (w Polsce pod nazwą GTS- Energis Polska).

Firma GTS-Energis Polska dysponuje ogólnopolską siecią telekomunikacyjną ulokowaną wzdłuż traktów kolejowych. Internet Partners obsługiwał przez wiele lat Wojskowe Służby Informacyjne i kilka ważniejszych instytucji państwowych.

Nasi eksperci obejrzeli z zewnątrz sieć DNS-ów, które brały udział w agregacji danych wyborczych. DNS-y są własnością Krajowego Biura Wyborczego. Jeden serwer znajdował się w firmie Internet Partners, drugi w firmie ATM. Firma ATM zbudowała rejestrator (tzw. czarną skrzynkę) dla Tu-154 M. Potem wygrała przetarg w PKW na obsługę wyborów (GTS przegrała przetarg). Znając polskie realia, przypuszczaliśmy przed wyborami, że GTS dysponująca nieporównanie większą siecią niż ATM będzie faktycznym zwycięzcą tego przetargu. I tak się stało.

O rzetelności firmy ATM może świadczyć szeroko obecnie dyskutowana afera łapówkarska na najwyższych szczeblach władzy związana z kontraktem informatycznym z MSWiA na budowę infrastruktury związanej z telefonem 112 wartym ok. 500 mln zł. Wątpimy, czy ATM wspólnie z rosyjską firmą Internet Partners mogą gwarantować nam rzetelność wyborów?

Nasuwa się inne zasadne pytanie: skąd się wzięła w PKW była firma rosyjska Internet Partners, jeśli przetargi na obsługę wyborów wygrały inne firmy? Czy informacja ta jest na stronie PKW? Jeśli nie, to dlaczego PKW usiłowała ukryć ten fakt?

Nie wiemy, który serwer był podstawowy, czy może była jeszcze inna konfiguracja, ale nie zmienia to zagrożenia. Zdaniem naszych ekspertów, serwer Internet Partners był w wyborach serwerem podstawowym z prawdopodobieństwem 90 proc.

Nasi eksperci ostrzegali przed wyborami, że jeśli ten stan się nie zmieni, mogą nas czekać w czasie wyborów rozmaite niespodzianki, z padnięciem sieci włącznie. Są to rozmaite zagrożenia, m.in. przekierowanie ruchu na inne adresy, „ubicie” dowolnego serwera w systemie, zorganizowanie „wirtualnych wyborów” itd.

Monitorowaliśmy sieć PKW również podczas wyborów. Powszechnie wiadomo, że serwery są widoczne również z zewnątrz i do takiego monitoringu, zgodnego zresztą z prawem, wystarczy jedna osoba z laptopem. Dzień przed wyborami sprawdziliśmy, jaka jest ostateczna konfiguracja sieci PKW.

Bezpośrednio przed wyborami pojawił się nowy serwer w PKW. Nie podejrzewamy, że na tym serwerze były zaprogramowane wirtualne wybory, ale kto wie? Udział dwóch firm ATM i Internet Partners w wyborach źle rokuje. Zdajemy sobie sprawę z tego, że lista zagrożeń niepochodzących od firmy Internet Partners, ale od innych firm obsługujących wybory, może być równie długa. W najbardziej prymitywnym przypadku mogło to być zaszycie szkodliwego oprogramowania w oprogramowaniu wyborczym dostarczonym przez małe dyspozycyjne firmy, które wygrały zapewne nie do końca rzetelne przetargi.

Czy ktoś zweryfikował oprogramowanie wyborcze – przeczytał kody źródłowe krok po kroku? Weryfikacja taka jest zadaniem trudnym i wymaga dużo czasu. Aby rozwiać całkowicie nasze domniemania i zamknąć temat, najlepiej byłoby, aby PKW dopuściła niezależnych ekspertów do obejrzenia sprzętu i oprogramowania biorącego udział w wyborach.

http://www.eostroleka.pl/rosjanie-sfalszowali-wybory-w-polsce-8222gp8221-publikuje-raport-prof-jerzego-urbanowicza,art31201.html

Przeczytaj także:

Czy Rosjanie sfałszowali wybory w Polsce?

Posted in Polityka i aktualności | 1 Comment »