WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 30 grudnia, 2011

Zamalowany świat – Elżbieta Dmoch

Posted by tadeo w dniu 30 grudnia 2011

Prywatny dramat Elżbiety Dmoch

2 plus 1 (fot. EastNews/Marek Karewicz)

2 plus 1 (fot. EastNews/Marek Karewicz)

Była jedną z najjaśniejszych polskich gwiazd lat 70. i 80. Piękna, czarująca, utalentowana, osiągnęła wraz z grupą 2 plus 1 niemal wszystko. Później los wystawił ją na ciężką próbę, po której zupełnie wycofała się z muzyki. Dziś żyje samotnie, skromnie, w zapomnieniu. Czy Elżbieta Dmoch jeszcze powróci?

Ten tekst powtarzamy w ramach The best of Onet 2011, czyli zestawienia najlepszych materiałów roku w portalu.

Biografia Elżbiety Dmoch to z jednej strony historia wyjątkowa, a z drugiej – opowieść oddająca twarde realia rządzące branżą muzyczną. Można ją sprowadzić do prostej reguły: „Artysta jest tak dobry, jak dobrze sprzedała się jego ostatnia płyta”. Albo rozwinąć w drugiej: „Artysta, który nie nagrywa, nie istnieje”. Brutalne, ale prawdziwe.

W latach 70. i na początku kolejnej dekady piosenki, które nagrała z zespołem 2 plus 1, znali niemal wszyscy – „Chodź, pomaluj mój świat”, Windą Do Nieba, „Czerwone słoneczko”, „Wstawaj, szkoda dnia”, „Hej, dogonię lato” czy „Iść w stronę słońca” to tylko garstka z przebojów, które nie schodziły z czołówek list. Ona sama była ozdobą ówczesnych okładek, programów telewizyjnych i radiowych, błyszczała towarzysko, ale przede wszystkim elektryzowała na scenie.

Elektryzujące było też jej małżeństwo z liderem, kompozytorem i gitarzystą zespołu, Januszem Krukiem. – Byli najpiękniejszą parą lat 70. – wspomina dziennikarka Maria Szabłowska, długoletnia przyjaciółka Elżbiety Dmoch. I rzeczywiście… wystarczy spojrzeć na liczne wspólne fotografie obojga. Uśmiechnięci, szczęśliwi, spełnieni, właściwie żadnych znaków, które mogłyby zdradzać, że nie wszystko w ich życiu było takie kolorowe.

Piękna nieznajoma

Zaczęło się trochę jak w baśni o Kopciuszku, poznającym na balu księcia, czy raczej króla życia, bo tak nazywano towarzysko usposobionego Kruka. Skończyło zdecydowanie mniej bajkowo, choć liczni fani Elżbiety Dmoch i grupy 2 plus 1 nadal wierzą, że ich ulubienica jeszcze na scenę wróci. Niestety, z każdym rokiem ich wiara słabnie. Bo nic przecież takiego obrotu spraw nie zapowiada.

Gdy się poznali, Elżbieta (ur. 29 września 1951 w Warszawie) miała zaledwie siedemnaście lat. Była utalentowana artystycznie, od wczesnego dzieciństwa brała lekcje śpiewu i uczęszczała do szkoły muzycznej, a od niedawna występowała z rockową grupą Nieznajomi. – Graliśmy w szkole na Grochowie na studniówce – wspomina Cezary Szlązak, długoletni członek 2 plus 1. – Janusz wypatrzył piękną wysoką dziewczynę, która wystartowała w konkursie piosenki podczas tego wieczoru.

Wtedy, w 1968 roku, nie było jeszcze 2 plus 1 – Janusz Kruk prowadził grupę Warszawskie Kuranty. Znajomi wspominają, że choć starszy o pięć lat artysta był żonaty, miał nawet córkę, natychmiast zakochał się w Eli. Bez problemu i on zawrócił jej w głowie. W konsekwencji porzucił rodzinę i równie szybko zwerbował dziewczynę do swojego zespołu, nie tylko w roli wokalistki, ale i flecistki. Ale to nie Warszawskie Kuranty miały podbić serca publiczności, także tej zagranicznej.

Same plusy

Nowa grupa, nazwana 2 plus 1, powstała w 1971 roku. W jej składzie, oprócz Dmoch i Kruka, znalazł się Andrzej Rybiński, zastąpiony później przez Andrzeja Krzysztofika, a w 1976 roku – Cezarego Szlązaka, który już wcześniej współpracował z formacją, choć nie na prawach oficjalnego członka.

Zespół bardzo szybko zdobył ogromną popularność, a jego piosenki bez przerwy grane były nie tylko w radiu, ale i telewizji. Już w 1971 roku dostał w Opolu nagrodę za utwór „Nie zmogła go kula”. Rok później wylansował swoje pierwsze duże przeboje: „Czerwone słoneczko” i „Chodź, pomaluj mój świat”. Spora w tym zasługa właśnie czaru i wdzięku Elżbiety Dmoch. Od początku budziła wielką sympatię, przyciągała wzrok, ale na szczęście potrafiła też dobrze śpiewać.

Muzyka bez limitu

Grupa wykraczała poza schemat polskiej muzyki rozrywkowej, choć ma dziś pewne miejsce w jej kanonie. Piosenki były pogodne, czasem refleksyjne, na pewno melodyjne i łatwo wpadające w ucho, z dobrymi tekstami, pisanymi przez takich autorów jak Marek Dutkiewicz, Ernest Bryll, Wojciech Młynarski czy Jonasz Kofta. Dwa plus 1 cały czas przy tym było grupą poszukującą. Trio potrafiło wzbogacić swoją muzykę o elementy symfoniczne („Wyspa dzieci”), nagrać ambitną jazzującą suitę poświeconą tragicznie zmarłemu aktorowi Zbigniewowi Cybulskiemu („Aktor”) czy inspirować się kulturą celtycką („Irlandzki tancerz”). Na początku lat 80. Elżbieta i Janusz zaczęli nawet – z powodzeniem – penetrować rejony muzyki new wave i popowo-elektronicznej („Bez limitu”).

Jak podkreśla Maria Szabłowska, Dmoch i Kruk mieli wiele szczęścia, że na siebie trafili. Ona, gdyż jej wybranek był wyjątkowo utalentowanym muzykiem i kompozytorem. A on, gdyż trafił na piękną, zdolną i muzykalną dziewczynę. – Na scenie była żywiołowa, dynamiczna. Świetnie się ubierała, lecz trudno się temu dziwić, skoro stroje szykowała jej Grażyna Hasse.

Zwei Plus Einz, czyli cyferki na eksport

Okres największej świetności zespołu, także za granicą, przypadł na lata 70. i początek 80. Elżbieta była wielką gwiazdą. – Jeśli samolot czekał na nią pół godziny, to chyba trudno nie powiedzieć, że była kochana – podkreśla Cezary Szlązak

Wraz z zespołem występowała i wydawała płyty nie tylko w Polsce. Dwa plus 1 można było zobaczyć m.in. w Berlinie Zachodnim, Związku Radzieckim, na Kubie, w Kandzie i USA. Trio wylansowało za granicą tak znane przeboje jak „Easy Come, Easy Go” i „Singapore”. – Byliśmy pierwszą kapelą, która przetarła szlak na Zachód – wspomina Szlązak. – Oprócz Marka i Vacka mieliśmy jako jedyni własną półkę w sklepach muzycznych. Trzy longplaye i kilkanaście singli oraz składanki, to było ostre wejście na rynek. Graliśmy na balach naszej wytwórni płytowej, tej samej zresztą, w której był Michał Urbaniak. Przed meczem na Stadionie Olimpijskim w Monachium pojawiała się wielka świetlna reklama ,”Zwei Plus Einz”.

Elżbieta przez ten cały czas żyła bardzo intensywnie. Ogromną rolę w tym, że nie przewróciło jej się wtedy w głowie, odegrał menedżer, Janusz Szewczyk. – Janek wszystko załatwiał – mówi Maria Szabłowska. Dzięki temu tak naprawdę nie znała tej drugiej, drapieżnej strony show-biznesu.

Dom wchodzącego gościa

Błyskawiczna kariera nie była jedynym przełomem w życiu Elżbiety. W marcu 1973 roku wzięła z Januszem ślub. Najpierw wynajmowali mieszkania, szybko jednak dorobili się dużego domu przy ul. Zdrojowej na warszawskiej Sadybie. Było to nie tylko wspaniałe miejsce do zycia, ale i warsztat pracy, połączony z prywatnym, dobrze wyposażonym studiem.

Dom obojga był wyjątkowo otwarty na gości, bardziej przypominał salon towarzysko-muzyczny, choć niekoniecznie taki, w którym bywały tylko gwiazdy. Zdarzały się wieczory, gdy przyjmowali nawet pięćdziesięciu gości!

Elżbieta, choć rozrywkowy styl życia męża, nazywanego w środowisku muzycznym królem życia, wzięła niejako z nim w pakiecie, z czasem zaczęła odczuwać coraz większe zmęczenie codziennymi imprezami i prywatkami.

Zmęczenie materiału

W drugiej połowie lat 80. popularność 2 plus 1 osłabła, podobnie jak i uczucie łączące Elżbietę z Januszem – wydany w 1989 album „Antidotum” przeszedł bez echa, w przeciwieństwie do mającego miejsce w tym samym czasie rozwodu pary. – Janusz na pewno bardzo ją kochał, dla Elżbiety zostawił żonę i dziecko. Ale w końcu spotkał inną kobietę – tłumaczy Barbara Sawicka, przyjaciółka matki artystki.

Skończyła się miłość, ale nie przyjaźń. Po sprzedaży domu na Sadybie Elżbieta zamieszkała w bloku, a Janusz rozpoczął budowę nowego domu, do którego miał zamiar wprowadzić się ze swoją trzecią żoną. Niestety, artysta miał coraz większe problemy zdrowotne – bardzo poważnie chorował na serce.

Requiem dla siebie samej

Janusz Kruk zmarł nagle, na zawał, 18 czerwca 1992 roku. – Dla Eli cały świat się skończył. Jej świat to była estrada, garderoba, wywiady, telewizja. Gdy umarł Kruk, wszystko się zawaliło – przyznaje były perkusista 2 plus 1, Wacław Laskowski. – Dla niej on był wszystkim – potwierdza Barbara Sawicka. – To była jej jedyna miłość, jedyny człowiek w jej życiu. Gdy odszedł, zaczęła chorować.

Po śmierci Janusza Elżbieta wyprowadziła się z Warszawy. Zamieszkała we wsi Gładków, usnęła się w cień i zamknęła w sobie. Przyjaciele mówili, że nie może się ze stratą pogodzić – nawet po rozwodzie w głębi duszy miała wierzyć, że Janusz do niej jeszcze wróci.

Easy Come, Easy Go

Na scenę wróciła na krótko jesienią 1998, reaktywując 2 plus 1 ze Szlązakiem i nowymi muzykami. Grupa pojawiła się między innymi na koncercie „Piknik Dwójki: Pożegnanie lata w Gnieźnie” – Była w świetnej formie, nawet jeśli nie czuła się na scenie po takiej przerwie zbyt pewnie – wspomina Maria Szabłowska. – Publiczność przyjęła ją owacyjnie, na granicy szaleństwa. Ela była tak zachwycona, że byliśmy pewni, iż ją odzyskaliśmy.

Sukces kolejnych koncertów sprawił, że Elżbieta zaczęła myśleć o nagraniu nowej płyty ze Szlązakiem. Niestety, wkrótce potem znowu wycofała się ze sceny.

Następny raz zaśpiewała publicznie dopiero 2002 roku w Łomży, gdy młodzież z tamtejszego domu kultury wykonała w hołdzie dla 2 plus 1 sztukę-hołd „Iść w stronę słońca”. Dmoch nie tylko przyjęła zaproszenie autorów i pojawiła się na premierze spektaklu, ale wykonała z nimi jedną piosenkę.

Gdzie leży prawda

W 2005 roku opinią publiczną wstrząsnął jeden z odcinków programu „Uwaga” w TVN. Cała Polska dowiedziała się wtedy, że dawna gwiazda żyje nawet nie na granicy ubóstwa, a w totalnej nędzy, w rozpadającej się wiejskiej chatce. Nie płaci rachunków, przez co wyłączno jej prąd, a nawet chodzi po śmietnikach. Nie była to jednak prawda, przynajmniej nie do końca – Dmoch nie żyła wcale w nędzy, choć jej sytuacja materialna nie była wcale dobra, choćby dlatego, że nigdy w życiu nie płaciła składek do ZUS ani nie przykładała wagi do należnych jej wykonawczych tantiem za utwory 2 plus 1…

Prawdą jednak było, że artystka miała coraz poważniejsze problemy zdrowotne, głównie natury psychicznej. – Elżbieta borykała się z chorobą psychiczną już od czasu śmierci Janusza Kruka – mówi osoba z otoczenia Dmoch, pragnąca zachować anonimowość. – Gdy się leczyła, wszystko było w porządku. Gdy je jednak odstawiała, zaczynały się kłopoty. I tak jest niestety do dziś.

Ocalę Cię

Odcinek „Uwagi” sprawił, że o Elżbiecie znów zrobiło się głośno, choć raczej nie w sposób, którego by sobie życzyła. By znaleźć spokój, przeprowadziła się do domu matki, na warszawskiej Saskiej Kępie. Pozytywnym aspektem emisji programu było to, że jej los poruszył fanów i wielu dawnych przyjaciół. Niektórzy postanowili jej pomóc. Najbardziej pomógł Jacek Skubikowski [piosenkarz, gitarzysta, kompozytor i autor tekstów, zmarły w 2007 roku – Onet.pl], dzięki któremu zaczęła w końcu otrzymywać tantiemy za dawne przeboje.

W 2008 roku zmarła matka artystki. Zrozpaczona gwiazda przeniosła się na chwilę z powrotem na wieś, ale szybko wróciła do warszawskiego domu na Saskiej Kępie. Cały czas leczyła się psychiatrycznie.

Dotyk zszarzałej bieli

Dziś Elżbieta Dmoch nadal żyje skromnie, na uboczu, na szczęście z dala od obiektywów paparazzi. Niekiedy odwiedza dawnych znajomych, utrzymuje też kontakt z rodziną. Nie udziela jednak żadnych wywiadów, gdyż, jak powiedziała trzy lata temu na zamkniętym zlocie fanów 2 plus 1, zakończyła działalność artystyczną i nie ma zamiaru do tego wracać. Można ją czasem spotkać spacerującą po ulicach Warszawy.

– Zdarza się, że ludzie ją rozpoznają, bo choć mocno się zmieniła, nadal ma w sobie coś z dawnej siebie – dodaje nam znajoma gwiazdy. – Wciąż ma świetną figurę, nosi te swoje długie piękne charakterystyczne włosy. Zazwyczaj ma na sobie białą bluzkę. Białą, choć z każdym dniem jakby coraz bardziej zszarzałą…

Widocznie taki już musi być dziś ten świat Elżbiety Dmoch, pomalowany na pewno nie jak w piosence, na żółto czy na niebiesko.

Jeden z największych przebojów 2 plus 1 

http://muzyka.onet.pl/publikacje/artykuly/zamalowany-swiat,1,4864040,wiadomosc.html

Przeczytaj także: Prywatny dramat Elżbiety Dmoch

Posted in Muzyka, Wspomnienia | Leave a Comment »

Domalewski: Przebadać badaczy! „Dzisiejsza wiadomość o badaniach OBOP słuchaczy Radia Maryja bije sporo rekordów”

Posted by tadeo w dniu 30 grudnia 2011

fot. radiomaryja.pl

Co jakiś czas przedstawia się obywatelom wyniki rozmaitych badań, rzecz prosta przygotowanych przez najwybitniejsze siły socjologiczne i statystyczne zgromadzone w naszym państwie. Żeby specjalnie nie mącić, ani też zanudzać powiem krótko – nic tylko czytać, wierzyć, ale przede wszystkim nie myśleć. Dzięki naszym wspaniałym badaczom dowiadujemy się, więc ile razy w tygodniu przeciętny Polak spożywa piwo, a ile razy wódkę, których zagranicznych Polak kocha najbardziej, których w ogóle, z kim sypia, a z kim tylko drzemie. Oczywiście najczęściej dowiadujemy się, która partia jest naszą ulubioną, a której nikt nie cierpi i preferencji nie zmieni.

Dzisiejsza wiadomość o badaniach OBOP słuchaczy Radia Maryja bije jednak sporo rekordów. Podaje się bowiem do wiadomości, że większość słuchających to radio, to lud trzymany z daleka od szkół, nie mówiąc o uczelniach. Wedle tych badaczy 19 proc. słuchaczy, to absolwenci podstawówek, 9 proc, – zawodówek, 7 proc. – szkół średnich, a tylko 6 proc. – szkół wyższych. Z tych wyliczeń wynika także, że gromadnie słuchają tego radia wyłącznie staruszkowie i staruszki, szczęśliwie nie podano, jaki procent z nich cierpi na demencję. Przeciwnicy tego radia mogliby zacierać ręce, gdyby nie pewne ale…

Otóż zupełnie niedawno podano wyniki badań zorganizowanych przez inną pracownię, które mają się do podanych przez OBOP, jak ktoś przyzwoity do Urbana, albo pewnego błazna z Biłgoraja. Oto Millward Brown SMG/KRC przedstawia, że aż 25 proc. słuchaczy rozgłośni ojca Rydzyka ma wykształcenie wyższe, 46 proc. – średnie, 16 proc. zawodowe, a tylko 12 proc. – podstawowe.

Oczywiście wiele zależy od sposobu przeprowadzania badań, ale biorąc rzecz najłagodniej i przyjmując tezę, że obie firmy badawcze się mylą, trzeba zapytać, dlaczego tak przeraźliwie? Pamiętam, jak przed kilku laty badacze uznali, że „Dziennik Polski” ma o kilka punktów mniejszą poczytność niż inna gazeta krakowska, choć sprzedawała ona o połowę mniej egzemplarzy. Oznaczać to musiało, że tamtą gazetę czytało przynajmniej kilka osób, a „Dziennik” ludzie kupowali, by go natychmiast wyrzucić do kosza. Bez czytania, to jasne.

Coś mi się wydaje, że niektóre metody badawcze wciąż trwają.

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

BLISKO, CORAZ BLIŻEJ

Posted by tadeo w dniu 30 grudnia 2011

Wielu krytyków porównywało „Blisko, coraz bliżej” z „Najdłuższą wojną nowoczesnej Europy”. Oba seriale były skonstruowane na podobnej zasadzie, oba też opowiadały o walce Polaków z niemieckim zaborcą. O ile jednak akcja „Najdłuższej wojny…” toczyła się w Wielkopolsce, o tyle fabuła „Blisko, coraz bliżej” dotyczy Śląska. Opowieść rozciąga się na lata 1863 – 1945. Jej głównymi bohaterami są przedstawiciele rodziny Pasterników, mieszkający w fikcyjnej wsi Wielowice pod Pszczyną. Protagonistą pierwszych trzech odcinków jest Franciszek Pasternik (w tej roli Franciszek Pieczka), dalsze części opowiadają o losach jego licznych dzieci i jeszcze liczniejszych wnuków. Widz śledzi ich dzieje na tle wielkich przemian i wydarzeń historycznych, wpływających na życie śląskich Polaków. Jest zatem Kulturkampf, rugi pruskie, rewolucja 1905 roku, I wojna światowa i powstania śląskie. Jednym z pragnień reżysera Zbigniewa Chmielewskiego (znany m.in. z seriali „Dyrektorzy” i „Daleko od szosy”) było możliwie wierne oddanie językowych przemian na Śląsku na przełomie XIX i XX stulecia. Z pieczołowitością ukazał więc, jak oryginalna śląska gwara stopniowo nasiąka germanizmami, aż do momentu, gdy niemiecki staje się obowiązujący w szkołach, kościołach, urzędach. Część dialogów prowadzona jest też po francusku, a to z tego powodu, że żołnierze z kontyngentu francuskiego wchodzili w skład Komisji Międzysojuszniczej, nadzorującej przebieg plebiscytu na Śląsku. W serialu celowo zabrakło zdjęć dokumentalnych. Całość jest inscenizowana. Specjalnie na potrzeby cyklu zbudowano wieś z okresu powstania styczniowego. Każdy odcinek niósł za sobą konieczność wykreowania nowej epoki – innej architektury, mody, otoczenia. By sprostać temu zadaniu poniesiono znaczne nakłady finansowe. W skompletowaniu setek kostiumów pomogła też „DEFA” – Wytwórnia Filmowa z ówczesnej NRD. Do napisania scenariusza zaangażowano Albina Siekierskiego – znanego pisarza, specjalistę od spraw Śląska. Miał on wówczas za sobą m.in. współpracę z Kazimierzem Kutzem („Paciorki jednego różańca”) oraz liczne sztuki teatralne i scenariusze, w większości związane z tematyką śląską. Pisząc scenariusz sagi o Pasternikach obficie czerpał z własnej autobiografii, a także z barwnych opowieści swych krewnych – rodowitych Ślązaków.

http://www.youtube.com/playlist?list=PLA23592A856430C96

Posted in Filmy - Polecam, Filmy i slajdy | 17 Komentarzy »

Przerażająca przemowa prezydenta Iranu…

Posted by tadeo w dniu 30 grudnia 2011

Delegaci USA tak się przestraszyli zatrważających słów Mahmouda Ahmadinejad’a, że aż uciekli z sesji ONZ!  Kto jest terrorysta i chce zawładnąć światem ?

Posted in Polityka - video, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Tragiczny pożar w Białej Podlaskiej

Posted by tadeo w dniu 30 grudnia 2011

Siedem osób, w tym dwoje dzieci, zginęło w pożarze drewnianego domu, który wybuchł w piątek kilka minut po północy w Białej Podlaskiej w woj. lubelskim. Jedna osoba została ranna. Tożsamość ofiar nie jest jeszcze znana; ciała są zwęglone. Śledztwo w sprawie pożaru wszczęła prokuratura.

Do pożaru doszło w Białej Podlaskiej / fot. Michał Trantau i Łukasz Kamiński

Do pożaru doszło w Białej Podlaskiej / fot. Michał Trantau i Łukasz Kamiński /biala24.pl

Śledztwo prowadzi ośrodek zamiejscowy lubelskiej Prokuratury Okręgowej w Białej Podlaskiej.

– Trwają oględziny na miejscu zdarzenia z udziałem prokuratora, techników kryminalistyki i biegłego z zakresu pożarnictwa – powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.

Straż zawiadomiona została o pożarze przez policję 23 minuty po północy. – Strażacy przyjechali po siedmiu minutach. Drewniany parterowy budynek był już ogarnięty płomieniami – powiedział rzecznik komendanta wojewódzkiego straży pożarnej w Lublinie Wojciech Miciuła.

Siedem osób, w tym dwoje dzieci, poniosło śmierć. Jedną osobę – nieprzytomną 63-letnią kobietę – strażacy wynieśli z pożaru, odwieziono ją do szpitala, przebywa na oddziale intensywnej opieki medycznej. Trzy osoby samodzielnie opuściły budynek przed przybyciem strażaków.

Ciała są zwęglone

Tożsamość ofiar nie została jeszcze ustalona. – Ciała są zwęglone, nie można nawet określić płci. Cztery ofiary to prawdopodobnie rodzina, która tam mieszkała. Dzieci miały trzy i niespełna dwa lata – powiedział rzecznik policji w Białej Podlaskiej Jarosław Janicki.

– Prawdopodobnie do identyfikacji ofiar będą potrzebne badania genetyczne – dodał Janicki.

Z rozmów policjantów z osobami, które ocalały z pożaru wynika, że w domu przed pożarem odbywało się spotkanie, na którym pito alkohol. – Nie wiemy, czy to spotkanie ma jakikolwiek związek z pożarem – zaznaczył Janicki.

Dom był kontrolowany

Budynek, w którym wybuchł pożar, należy do miejskiego Zakładu Gospodarki Lokalowej Sp. z o.o. Według jego prezesa Mieczysława Ruty, dom był kontrolowany pod względem przeciwpożarowym. – Pożar nie wynikł ze stanu technicznego budynku – powiedział Ruta.

– Cała dokumentacja techniczna budynku została przekazana policji – dodał.

Jak podał Ruta, w parterowym domu z mieszkalnym poddaszem, w sześciu lokalach, mieszkało 11 osób. Mieszkania były ogrzewane piecami węglowymi.


Do pożaru doszło w Białej Podlaskiej / fot. W. Pacewicz /PAP

Prezydent Białej Podlaskiej Andrzej Czapski poinformował, że miasto udzieli pomocy tym, którzy przeżyli oraz rodzinom ofiar pożaru.

Poszkodowani dostaną pomoc

– Na pewno damy mieszkania zastępcze, na pewno damy także wsparcie materialne. Nie wiem, jaki jest status rodzinny i jakie jest pokrewieństwo osób żyjących do tych, które zginęły, bo być może należałoby również objąć opieką psychologiczną te osoby, które przeżyły – powiedział w TVN24 prezydent.

Sąsiadka ofiar: Ja po prostu spałam

Źródło: Agencja TVN/TVN24

Jak dodał, władze miasta zaapelują do mieszkańców o zachowanie umiarkowania podczas zabaw sylwestrowych.

„To dla mnie szokujące wydarzenie”

– Absolutnie będziemy upraszać o to, żeby zachować umiar w zabawach, w balach i w gromadzeniu się, w szczególności w gromadzeniu się w miejscach publicznych na zewnątrz, żeby ostentacyjnie nie manifestować tej radości związanej z Nowym Rokiem w obliczu takiego nieszczęścia, jakie mieszkańców Białej (Podlaskiej) spotkało – podkreślił Czapski.

Tragiczny pożar w Białej Podlaskiej

Źródło: Agencja TVN/TVN24

– Muszę tutaj ze smutkiem powiedzieć, że takiego wypadku, takiej liczby ofiar w jednym miejscu, w jednym zdarzeniu – a jestem czternasty rok prezydentem miasta – nie mieliśmy. Jest to dla mnie szokujące wydarzenie – powiedział.

Na miejsce pożaru udała się wojewoda lubelski Jolanta Szołno-Koguc.

Zobacz zdjęcia w serwisie biała.24.pl. Kliknij

W pożarach zginęło w sumie aż 10 osób

To nie jedyny tak tragiczny pożar, do którego doszło w ostatnich godzinach. W Bolesławcu w woj. dolnośląskim, w pożarze piwnicy w budynku jednorodzinnym zginęła jedna osoba.

Z kolei w Oświęcimiu, w woj. małopolskim, w pożarze mieszkania zginęła jedna osoba, a dwie kolejne zostały ranne.

W pożarze mieszkania w Lublinie zginęła jedna osoba, a cztery kolejne zostały ranne.

http://polskalokalna.pl/wiadomosci/lubelskie/news/tragiczny-pozar-w-bialej-podlaskiej,1740369

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Głośne aresztowanie, ciche umorzenie śledztwa ws. przyjęcia łapówki przez Czempińskiego. Kto komu wysyła sygnały?

Posted by tadeo w dniu 30 grudnia 2011

Zatrzymanie byłego szefa Urzędu Ochrony Państwa Gromosława Czempińskiego miało odsłonić jedną z największych polskich afer korupcyjnych. Wszczęte przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwo w sprawie rzekomego przyjęcia w latach 90. 2 mln dolarów łapówki zostało dziś umorzone z powodu przedawnienia. Jaki był więc prawdziwy cel zatrzymania?

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Monika Lewandowska poinformowała, że śledztwo dotyczyło

przyjęcia 2 mln dolarów łapówki w okresie 1990-1996 w związku z pełnieniem funkcji publicznej, w zamian za pomoc nieustalonej firmie przy kontrakcie na sprzęt telekomunikacyjny.

Wszczęto je w 2009 r. z zawiadomienia Petera V, nazywanego przez media „kasjerem lewicy”.

Brano pod uwagę dwie firmy

– podała Lewandowska. W śledztwie nie potwierdzono, że Czempiński podejmował w UOP współpracę z tymi firmami lub im pomagał. Prokurator podkreśliła, że podstawą umorzenia jest jednak przedawnienie karalności (w tym przypadku – po 15 latach), bo

ten powód umorzenia ma pierwszeństwo przed innymi.

Umorzenie jest prawomocne.

Lewandowska dodała, że teraz akta tego postępowania będą przesłane do katowickiej prokuratury apelacyjnej, która w listopadzie br. postawiła b. szefowi UOP zarzut korupcji przy prywatyzacji STOEN. Czempiński został wtedy zatrzymany przez CBA na polecenie prokuratury; wyszedł na wolność po wpłaceniu miliona zł kaucji. Jego adwokat złożył do sądu zażalenie na zatrzymanie jako bezzasadne.

W innym śledztwie Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach V. dostał zarzuty m.in. pomocnictwa w przywłaszczaniu oraz praniu brudnych pieniędzy lobbyście Markowi Dochnalowi. V. zatrzymało w 2008 r. Centralne Biuro Śledcze. W 2009 r. areszt zamieniono mu na 1,6 mln zł kaucji. V. w latach 70. nazywał się Piotr Filipowski. Jako 17-latek zamordował 75-letnią kobietę w celach rabunkowych. Skazano go na 25 lat więzienia. W 1979 r. miał przerwę w odbywaniu kary, a w 1983 r. w niewyjaśnionych okolicznościach dostał paszport i wyjechał do Szwajcarii. Według prasy, miał być zwerbowany przez służby specjalne PRL, które umożliwiły mu wyjazd. Podjął pracę w bankach szwajcarskich – był członkiem zarządu Coutts banku z Zurychu. Media twierdziły, że miał obsługiwać „konta polityków lewicy”.

http://wpolityce.pl./wydarzenia/20673-glosne-aresztowanie-ciche-umorzenie-sledztwa-ws-przyjecia-lapowki-przez-czempinskiego-kto-komu-wysyla-sygnaly

Posted in Afery i przekręty, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Znalezione w sieci

Posted by tadeo w dniu 30 grudnia 2011

 „Ostatnio musiałam jechać do innego miasta. I tam poszłam coś zjeść – do baru mlecznego. Ceny – niewielkie. Obok mnie, przy drugim stoliku siedziała starsza Pani. Nienagannie i czysto ubrana siedziała samotnie i czytała gazetę. Pouśmiechałyśmy się do siebie i gdy już kończyłam obiad, ta pani schyliła się do mnie i cichutko spytała: jak Pani sądzi, czy za niecałe dwa złotych mogłabym coś tu kupić do zjedzenia? Nie, odpowiedziałam, niecałe dwa złote to za mało. Ale ja więcej nie ma, odpowiedziała ta pani lekko drżącym głosem….

I takie Panie, niestety, po prostu tego „lekkiego kryzysu”, tego „trochę gorzej” nie przeżyją. Nie przeżyją bez pomocy innych ludzi, bo na rządzących to nie mają co liczyć. 

A oprócz starszych pań są jeszcze starsi panowie, rodziny z dziećmi, renciści i inwalidzi… Mnóstwo osób z dochodami ok. 500 zł na miesiąc.

Oni nie będą mieli nawet na biały serek”.

Posted in Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Drogi Narodzie!!!

Posted by tadeo w dniu 30 grudnia 2011

image

DROGI NARODZIE!!!

Olej ich! Po prostu – tam gdzie się tylko da, działaj po swojemu, mijaj wszystkie głupie przepisy, awanturuj się i wrzeszcz! Śmiej się z władzy, rugaj urzędników i na każdym kroku przypominaj, za czyją kasę tam siedzą.

Zwołuj się i organizuj, bo to Ty, Narodzie, jesteś podmiotem i suwerenem, a nie ta banda palantów przypisująca sobie atrybuty boskiej władzy. Żądaj, a nie proś!! Bądź odpowiedzialny!

I pamiętaj, że oni boją się Ciebie dużo bardziej, niż Ty ich !

Jeszcze jedno ważne życzenie – bez względu na sytuację zachowaj, Narodzie, poczucie humoru, bowiem śmiech jest najgroźniejszą bronią w walce w tępogłową władzą.

 „Przeżyliśmy najazd szwedzki, przeżyjemy i sowiecki”. Przeżyliśmy.

Przeżyjemy i idiotyzmy europejskie i kryzysy globalne, naprawdę – tylko trzeba rozumu nie tracić i nazywać rzeczy po imieniu.

Bo podstawowa wojna właśnie tu się dziś toczy – w sferze języka i tzw. „narracji”. Dlatego czytajcie klasyków, słuchajcie babć i dziadków i niech żyje Sienkiewicz.

Jednym słowem – uszy do góry!

 Damy radę – po prostu nie mamy innego wyjścia :)

http://eska.salon24.pl/377055,europejskie-przedszkole-tuska

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »