WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 18 grudnia, 2011

Niewierzącemu krzyż na myśli

Posted by tadeo w dniu 18 grudnia 2011

Lider ruchu własnego poparcia w chwilach, gdy specyficzna charyzma wzbiera w nim ponad ludzką miarę, staje się świętszy od papieża, a w każdym razie bardziej bezceremonialny. Janusz Palikot twierdzi, że krzyż w sali sejmowej wpływa na decyzje podejmowane przez Sejm. W sensie czysto ludzkim to jest prawdziwie cenna poszlaka, że krzyż nie jest z tego świata. Nic nie może być bardziej przekonujące o boskim pochodzeniu tego znaku, niż świadectwo jego przeciwnika. Nie można mu zarzucić zaślepienia religijnego ani tym bardziej stronniczości. To jest naprawdę warte chwili refleksji, jakie narzędzia Bóg sobie wybiera wśród ludzi.

W zasadzie można by się spierać, co Palikotowi i jego kompanii bardziej przeszkadza: krzyż drewniany w sali sejmowej, czy krzyż pański w ich własnych głowach, czyli natręctwo na tym tle. Z drugiej strony można też zachodzić w głowę, jakie to strategiczne decyzje podejmują na sali obrad posłowie z ruchu własnego poparcia Palikota, że im nawet krzyż przeszkadza. Przecież te trzy przyciski już rozeznali do tej pory? A cała reszta w sali plenarnej dzieje się na komendę, która wcześniej jest uzgodniona. W czym zatem tkwi problem?

Skoro dla niewierzących krzyż to jedynie kawałek drewna, nie powinien wzbudzać najmniejszych emocji. Chyba że ktoś zamierza na opozycji do tego kawałka drewna zbudować siłę polityczną. Wtedy emocje są zrozumiałe, jak to w polityce. Nawet natręctwo myśli na tle krzyża jest zrozumiałe. Ciekawa rzecz przy okazji: środowiska antyklerykalne sprzeciwiają się obecności religii w życiu publicznym, natomiast proceder walki z religią uważają za dopuszczalny w polityce. Z kim zatem walczą, skoro według nich Boga nie ma? Pytanie oczywiście retoryczne.

W marcu tego roku profesor Joseph Weiler, Żyd z Nowego Jorku obronił krzyż we włoskiej szkole przed ETPC w Strasburgu. Przy okazji polecam zarówno nagraną mowę profesora, jak również jej tłumaczenie. Link pod tekstem. Europejski Trybunał Praw Człowieka w pełnym składzie uznał jego argumentację i orzekł, że obecność krzyża w szkole publicznej nie może być uważana za indoktrynację ze strony państwa. Chyba mamy prawo się spodziewać, że polscy parlamentarzyści są w stanie znieść nieporównanie więcej niż włoskie dzieci?

Weiler, który reprezentował osiem państw w tym procesie, wskazywał na trwałą obecność symboli religijnych w przestrzeni publicznej jako część narodowej tożsamości. A państwo nie może odrzucać swojej tożsamości kulturowej tylko dlatego, że komuś się nie podoba, iż jej elementy wywodzą się z religii. Prawo jednostki, czy nawet mniejszości nie może negować publicznej tożsamości, a w Polsce jej integralnym składnikiem jest krzyż w miejscu publicznym. W Sejmie, książce, w szkole i urzędzie.

Profesor Weiler z New York University School of Law zakończył swoją mowę przed Trybunałem następującym stwierdzeniem:  –  „Laickość nie jest ani trochę bardziej neutralna aniżeli religijny pogląd na świat. Jak więc rozstrzygnąć tę kwestię? Dokonamy tego ucząc tolerancji. Francuzi, ze swoimi nagimi ścianami, muszą w swoim curriculum uczyć dzieci szacunku dla ludzi religijnych i dla różnych religii. Państwa takie jak Włochy, które wybrały obecność krucyfiksu jako część swojego sposobu życia i tożsamości oraz samo-świadomości muszą uczyć swoje dzieci szacunku dla tych, którzy nie wierzą. Dla tych, którzy są agnostykami i ateistami, Francja z krucyfiksem na ścianie nie byłaby Francją. Włochy bez krucyfiksu na ścianie nie byłyby Włochami. Nie zmieniajmy tego”.

Można by to rozciągnąć na nasz kraj. Jak najbardziej można, a nawet trzeba. Ciąg dalszy zatem narzuca się sam. Polska bez lidera ruchu własnego poparcia oraz podobnie doń myślących byłaby nadal Polską. Polska bez krzyża w miejscu publicznym już nie będzie Polską. Jeżeli natomiast ktoś nie ceni swojej tożsamości, nie zależy mu na dziedzictwie narodowym, nie utożsamia się z nim, a religię ma za nic, to przecież może żyć wszędzie. Także w Polsce z krzyżami w miejscu publicznym.

Co jednak mają zrobić ci, którym religijność innych obsesyjnie przeszkadza w myśleniu i podejmowaniu decyzji? Uwierzyć albo zwrócić się do jakiegoś specjalisty od tolerancji.

http://wpolityce.pl/wydarzenia/18003-tlumaczenie-wystapienia-josepha-weilera-prawnika-wierzacego-zyda-przed-trybunalem-w-strasburgu-w-obronie-krzyza

http://wyborcza.pl/1,75478,10833566,Krzyz_panski_z_tym_krzyzem.html

http://seaman.salon24.pl/374407,niewierzacemu-krzyz-na-mysli

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Skąd się wzięła kolęda

Posted by tadeo w dniu 18 grudnia 2011

Najbardziej lubiane polskie kolędy śpiewamy na melodie: poloneza, kujawiaka i oberka. Kolędę najpopularniejszą na świecie – „Cicha noc” – pierwszy raz wykonano na pasterce z akompaniamentem… gitary.

Zobacz także

Być może pieśń „Stille Nacht, heilige Nacht”, którą przetłumaczono na ponad 300 języków i narzeczy i śpiewa się ją na całym świecie, w ogóle by nie powstała. Na szczęście w alpejskiej wiosce Oberndorf niedaleko Salzburga w 1818 roku zepsuły się sfatygowane i – jak głosi legenda – ponadgryzane przez myszy organy. Żeby mimo awarii instrumentu nadać odpowiednią oprawę nocnej mszy św., tamtejszy wikary, ks. Josef Mohr sięgnął po napisany dwa lata wcześniej tekst i pokazał go organiście i nauczycielowi muzyki Franzowi Gruberowi. Ten w ciągu kilku godzin skomponował pieśń na gitarę, dwa głosy i chór. Pasterka celebrowana przez proboszcza, ks. Josefa Kesslera udała się nadzwyczajnie. Gruber grał na gitarze i śpiewał basem, a ks. Mohr wykonał partie tenorowe. Pieśń bardzo podobała się parafianom.

Jeśli wierzyć tradycji, do napisania tekstu kolędy natchnęło Josefa Mohra wezwanie, tuż przed świętami, do ubogiej parafianki, żony węglarza. Kobieta po porodzie poczuła się na tyle źle, że w nocy posłała po księdza, by ochrzcił dziecko, a ją przygotował na śmierć. Najbiedniejsza kobieta we wsi rodząca dziecko w nocy skojarzyła się księdzu z sytuacją Świętej Rodziny z Nazaretu. Zaraz po powrocie, zanim ostygły emocje, napisał tekst przyszłej kolędy.

Nie wiadomo, czy jej sława przekroczyłaby granice małej alpejskiej parafii. Na szczęście do zreperowania poniszczonych przez gryzonie mieszków organowych wezwano Karola Maurachera, organmistrza i stroiciela z Zillental. Kiedy remont był zakończony, kazał Franzowi Gruberowi zagrać coś na próbę. Ten wykonał swą ulubioną kolędę „Stille Nacht”. Zachwycony Mauracher zabrał nuty ze sobą i z tyrolskiej doliny ruszyły one w świat. Rodzina miejscowych rękawiczników zaśpiewała pieśń po raz pierwszy w Lipsku. Wkrótce grała ją już dworska orkiestra w Berlinie. Cztery lata po premierze usłyszał ją cesarz w Wiedniu. W końcu pieśń trafiła także za ocean, do USA.

Charakterystyczne dla polskiej pobożności kolędy kołysankowe zawdzięczamy,
jak się łatwo domyślić, kobietom. Zwyczaj śpiewania kolęd połączony z kołysaniem figurki Dzieciątka był kultywowany przede wszystkim w żeńskich klasztorach

Tłumaczono ją wiele razy, w sumie na ponad 300 języków i narzeczy. Powstawały coraz nowe wariacje tekstu kolędy. U nas w użyciu są dwie wersje, tzw. śląska i ogólnopolska. Ale to nie powinno dziwić, skoro tylko po łacinie pieśń ta jest wykonywana z 11 różnymi, choć podobnymi w klimacie tekstami.

Paradoks Narodzenia

Za najpopularniejszą polską kolędę uważa się śpiewaną na melodię poloneza do tekstu Franciszka Karpińskiego pieśń „Bóg się rodzi, moc truchleje”.

Czołowy poeta okresu sentymentalizmu, autor m.in. „Laury i Filona”, umieścił ją w zbiorze „Pieśni nabożnych” wydanym w 1792 roku w wydawnictwie bazylianów w Supraślu. Paradoks Bożego Narodzenia, czyli przyjście Boga na świat jako człowieka, i to w biedzie stajni betlejemskiej opisał za pomocą kilku par sprzecznych epitetów: moc – truchleje, Pan niebiosów – obnażony, ogień – krzepnie, blask – ciemnieje, ma granice – nieskończony, wzgardzony – okryty chwałą, śmiertelny – Król nad wiekami. Zwrotkę kończy nawiązujący do tekstu Janowej Ewangelii wers: a słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami.

Kolędę zamyka śpiewana chętnie do dziś zwrotka zaczynająca się od słów: „Podnieś rękę, Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą”. W czasach zaborów śpiewaną – pod presją cenzury – w wersji „Błogosław krainę miłą”.

– Warto zaznaczyć, że pieśń ta nie od razu była śpiewana na melodię poloneza – mówi prof. Remigiusz Pośpiech z Katedry Muzyki Kościelnej Wydziału Teologicznego UO. Pierwotnie miała ona melodię chorałową, z elementami kresowej dumki. Odkąd śpiewano ją na melodię poloneza, bardzo się spopularyzowała.

Miarą tej popularności jest i to, że w stanie wojennym do kolędy Karpińskiego jeden z internowanych księży dopisał zwrotkę: „Pociesz, Jezu, kraj płonący/ Zasiej w sercach prawdy ziarno/ Swoją siłę daj walczącym/ Pobłogosław »Solidarność«/ Więźniom wszystkim daj wytrwałość/ Pieczę miej nad rodzinami/ A słowo stało się Ciałem/ I mieszkało między nami”.

Dziś nikt już jednoznacznie nie rozstrzygnie, czy polonez, który stał się melodią kolędy, a przypisywany jest chętnie Karolowi Kurpińskiemu, ma swoje korzenie w polonezie koronacyjnym królów polskich, w XVIII-wiecznej pastorałce czy może we wcześniejszej pieśni o Bożym Narodzeniu: „W żłobie leży, któż pobieży”. Ta popularna kolęda wyszła spod pióra autora mającego znaczące miejsce w polskiej literaturze, ks. Piotra Skargi, kaznodziei na dworze króla Zygmunta III Wazy. Jej za melodię posłużył polonez tańczony na dworze króla Władysława IV. Autorem pięknej pieśni „Mizerna cicha” jest znany poeta Teofil Lenartowicz. Polskie kolędy powstawały w szczególnych okolicznościach. Znana, choć smutna w brzmieniu kolęda „Nie było miejsca dla Ciebie” została napisana w obozie koncentracyjnym w Gusen.

Już aniołowie śpiewali

– Nie ma wątpliwości, że śpiewanie należy od początku do tradycji związanej z Bożym Narodzeniem – uważa Remigiusz Pośpiech. – Zgodnie z Ewangelią św. Łukasza pasterze biegną do betlejemskiej szopki, by zobaczyć Dzieciątko, przynagleni śpiewem aniołów, a wracając, wielbią Boga, także śpiewem.

Nie od razu do pieśni o Bożym Narodzeniu przylgnęła nazwa kolędy. Pierwotnie nazywano tak pieśni towarzyszące składaniu życzeń noworocznych. Dopiero w XVIII wieku utrwaliło się pojęcie kolędy na określenie pieśni świątecznej, a kolejne sto lat później podział na kolędy, czyli śpiewy wykonywane w kościele, towarzyszące mszy św. i ludowe, domowe, często luźniejsze w charakterze, pastorałki wykonywane przez amatorów, kolędników. Przyczynił się do tego Michał Marcin Mioduszewski, wydając w połowie XIX wieku śpiewnik „Kolęd i pastorałek”.

– Symbolicznie ten podział utrwalił się także w obrazach Bożego Narodzenia i na kartkach świątecznych – zauważa prof. Pośpiech. – Aniołowie wyobrażani są ze zwojami nut i szlachetnymi instrumentami, np. skrzypcami w ręku. Pasterze grają z pamięci na fujarkach, gęślach, dudach itp. Dziś podział na kolędy i pastorałki się zatarł, bo też większość pastorałek wypadła z powszechnej świadomości, a i kolęd częściej słuchamy, niż je śpiewamy.

Kolędy bez Dzieciątka

Pierwsze kolędy w Europie – w Polsce, w Niemczech i Czechach – były przekładami kościelnych hymnów łacińskich i pojawiły się już pod koniec średniowiecza, w wieku XV. Najstarsza polska kolęda, zanotowana w 1424 roku, autorstwa magistra praskiego Szczekny i spowiednika królowej Jadwigi, nosiła tytuł „Zdrow bądź Krolu Anielski”. Dziś nie jest już w naszych kościołach śpiewana, a i na płytach z muzyką religijną niełatwo ją znaleźć. Wyparły ją późniejsze utwory, bliższe współczesnej wrażliwości, przede wszystkim barokowe, śpiewane na melodię tańców polskich. To ciekawe, że średniowieczne pieśni wielkanocne zostały w tradycji do dziś, repertuar kolędowy zmieniał się znacznie szybciej.

Prof. Pośpiech podkreśla, że w kolędzie średniowiecznej nie ma jeszcze mowy o Dzieciątku. Zwykle „importowane” do nas z łaciny przez Czechy śpiewy, oddają cześć Chrystusowi Królowi i Zbawcy. Nie spotkamy w nich tak lubianych przez nas dzisiaj sentymentalnych wzruszeń związanych z szopką i pasterzami. W podobnym tonie utrzymana jest także XVIII-wieczna i popularna do dziś kolęda „Tryumfy Króla Niebieskiego”. Spotykamy w niej już wprawdzie pasterzy, ale chwałę odbiera tu „Bóg na wysokości”, nie Jezus – Dziecko. I jeszcze jedna ciekawostka. We wczesnych kolędach często pojawia się zawołanie Alleluja – nawiązujący do kultury żydowskiej okrzyk radości (wysławiajcie Jahwe). Później stanie się ono typowe niemal wyłącznie dla pieśni o Zmartwychwstaniu.

Kołysanki z klasztoru

Kolędy o Dzieciątku, tak lubiane, szczególnie przez dzieci, zawdzięczamy przede wszystkim św. Franciszkowi z Asyżu. Ustawił on jako pierwszy szopkę z Dzieciątkiem w kościele w Greccio, zapoczątkował tym samym zwyczaj odgrywania rozmaitych misteriów i jasełek na Jego cześć, słowem zmienił on – w XIII wieku – bożonarodzeniową wrażliwość Europejczyków.
– Takie wyobrażenie Boga, w postaci bezbronnego Dziecka, stało się ludziom zwyczajnie bliższe – zauważa Remigiusz Pośpiech. – Bóg Zbawiciel był obecny w świadomości wierzących przez cały rok. Boże Narodzenie wyróżniało się eksponowaniem Jezusa – Dziecka. Już w XVI wieku pojawia się w Polsce „piosnka na dzień Narodzenia Pańskiego” ze słowami: „Nużmy dziatki zaśpiewajmy z weselem”, adresowana wprost do dzieci. Do takiej poetyki nawiązują też późniejsze kolędy, śpiewane do dziś: „Dzieciątko się narodziło” czy „Przystąpmy do szopy, uściskajmy stopy”.

Charakterystyczne dla polskiej pobożności kolędy kołysankowe zawdzięczamy, jak się łatwo domyślić, kobietom. Zwyczaj śpiewania kolęd połączony z kołysaniem figurki Dzieciątka był kultywowany przede wszystkim w żeńskich klasztorach – klarysek, benedyktynek itp. Najwyraźniej w siostrach ożywały macierzyńskie uczucia. Stąd w kolędach tych obecna jest nie tylko Matka Boża, ale też są one utrzymane w poetyce kołysanki. Taki właśnie charakter mają kolędy „Lulajże Jezuniu”, „Gdy śliczna Panna”, „Śliczna Panienka Jezusa zrodziła” itp. Ich melodie nierzadko pochodziły z prawdziwych kołysanek śpiewanych przez mamy dzieciom.

W kolędach nie może też zabraknąć obrazu betlejemskiej nocy i motywu pasterzy śpiewających „Gloria in excelsis Deo”. Są one obecne zarówno w najstarszych, a śpiewanych do dziś XVII-wiecznych kolędach „Przybieżeli do Betlejem”, „Anioł pasterzom mówił”, jak i w nowszych – „Wśród nocnej ciszy” i „Bracia, patrzcie jeno”.

Na narodową nutę

– W okresie baroku zwłaszcza do pastorałek przeniknęły miejscowe realia. Pasterze przybierają swojskie imiona: Stach, Grześ, Maciek, Bartek i grają na ludowych instrumentach: organkach, fujarkach, dudach, rogu – dodaje Remigiusz Pośpiech. – Poezja utworów typu „Kapela generalna tak wokalistów, jako i instrumentalistów przez pastuszków bethlemskich praktykowana” nie była wysokiego lotu. Te utwory były już tak zeświecczone, wyprane z treści bożonarodzeniowych, że synody zaczęły ich zakazywać, nawet jeśli powstawały one w środowiskach zakonnych. Słowem i bez supermarketów Boże Narodzenie się sekularyzowało.

O ile barokowe pastorałki przenoszą realia Bożego Narodzenia do swojskiej przestrzeni, kolędy nadają betlejemskim wydarzeniom narodową oprawę muzyczną.

– Na melodię poloneza śpiewamy m.in. wspomnianą już kolędę „Bóg się rodzi”, „Dzisiaj w Betlejem”, „Bracia patrzcie jeno” – mówi prof. Pośpiech. Wzorzec melodyczno-rytmiczny mazura związany jest z pieśniami typu „W żłobie leży”, „Ach ubogi żłobie”, „Z narodzenia Pana”. W klimacie kujawiaka utrzymane są kolędy: „Pasterze mili, coście widzieli”, „Jezus malusieńki”, „A cóż z tą Dzieciną”. „Hej w dzień narodzenia” można śmiało zaśpiewać jako skocznego oberka. Oczywiście, kolędy nigdy nie były tańczone, za to w czasach niewoli wyznaczały pewien kanon narodowego stylu w muzyce. Gdyby ktoś chciał dopisać do kolędy zwrotkę o tym, że razem z Chrystusem rodzi się Polska, toby go cenzor powstrzymał, ale zabronić śpiewania poloneza czy mazura nie mógł. Nic dziwnego, że te „taneczne” kolędy do dziś są najbardziej popularne.

Posted in Religia | Leave a Comment »

„Super Express” o tanim państwie w praktyce: chłopaka Kasi Tusk po stolicy wozi rządowa limuzyna, a do Gdańska – rządowy samolot

Posted by tadeo w dniu 18 grudnia 2011

Fot. wPolityce.pl

„Super Express” opisuje w weekendowym wydaniu jak w praktyce wygląda realizacja populistycznych obietnic „taniego państwa” Platformy Obywatelskiej i jak postępuje władza, która wylewała wiadra krytyki na śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego za rzekomo „bizantyjski przepych”. Czytamy, że wczoraj, za zgodą premiera rządowa limuzyna woziła po Warszawie chłopaka Kasi Tusk – Staszka Cudnego. A potem rządowym, luksusowym samolotem młodzieniec wrócił z córką premiera i jej tatą do Gdańska.Dziennik pyta:

Panie premierze, dlaczego mamy płacić za lot chłopaka pańskiej córki?

I podaje szczegóły:

Godz. 11.45. Piątek. Kasia Tusk ze swoim chłopakiem wychodzi z Instytutu Reumatologii w Warszawie. W szpitalu Staszek Cudny spędził kilka dni na oddziale reumaortopedii i przeszedł niegroźny zabieg chirurgiczny. – Miał operowane kolano. Odezwała się dawna, niewyleczona kontuzja. Narzekał ostatnio na ból, który przeszkadzał mu w jeździe na nartach – mówi nam bliski znajomy rodziny Tusków.

Razem ze Staszkiem do Warszawy przyjechała Kasia Tusk, córka premiera. Pojawiła się z nim w szpitalu, później niecierpliwie czekała na zakończenie operacji i czuwała przy jego łóżku.

Na Tuskównę i Cudnego pod szpitalem czeka już służbowa limuzyna z Kancelarii Premiera oraz funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. Skoda superb wiezie ich do rządowej willi przy ul. Parkowej. Niedługo później pojawia się tam premier Donald Tusk. Ma za sobą ciężkie ostatnie godziny: sejmową awanturę z posłami PiS oraz debatę nad wotum zaufania dla szefa MSZ Radka Sikorskiego. Szef rządu szybko przebiera się i wskakuje do limuzyny. Rusza w asyście Biura Ochrony Rządu na lotnisko Okęcie. W tej samej kolumnie jedzie Kasia Tusk i jej chłopak.

Na wojskowym lotnisku czeka na nich już rządowy embraer. Samolot z rodziną władzy odlatuje do Gdańska. Gazeta podsumowuje:

Za ten lot zapłacą Polacy, którzy – według premiera – muszą zaciskać pasa. Panie premierze, może powinien pan zacząć od siebie?!

Zapewne tak, ale chyba nikt już w to nie wierzy. Na tym tle ciekawie wygląda informacja przypomniana z kolei przez dzisiejszy „Fakt” – Jarosław Kaczyński na którego polował morderca z Łodzi i który otrzymuje wiele pogróżek, sam musi płacić za swoją ochronę. Bo władza mu ją – liderowi największej partii opozycyjnej, byłemu premierowi, bratu prezydenta, który zginął w Smoleńsku w niewyjaśnionych okolicznościach – odebrała pod hasłem wdrażania „taniego państwa”. Jak widać – zero przyzwoitości.

wu-ka, źródło: Super Express, Fakt

http://wpolityce.pl./wydarzenia/19999-super-express-o-tanim-panstwie-w-praktyce-chlopaka-kasi-tusk-po-stolicy-wozi-rzadowa-limuzyna-a-do-gdanska-rzadowy-samolot

Posted in Polityka i aktualności, Standardy TuskoLandii | 2 Komentarze »

W Ogrodzie Boga – Amy Steedman

Posted by tadeo w dniu 18 grudnia 2011

W Ogrodzie Boga. Fascynujące opowieści o świętych Steedman 

Czytaj więcej z tej książki:

Święta Urszula

Święty Benedykt

Święty Krzysztof

Święta Katarzyna ze Sieny

Święty Augustyn z Hippony

Święta Cecylia

Święty Idzi

Święty Mikołaj

Święta Wiara

Święci Kosma i Damian

Oglądaj ilustracje z tej książki:

W Ogrodzie Boga – galeria

http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinadzieciimlodziez/32-dzieciarnia/3389-wita-katarzyna-ze-sieny

Posted in Książki (e-book), Religia, Święci obok nas | Leave a Comment »

Św. Katarzyna ze Sieny – Posłuszeństwo.

Posted by tadeo w dniu 18 grudnia 2011

Przeczytaj: 

Święta Katarzyna ze Sieny

Święta Katarzyna ze Sieny

Posted in Filmy religijne, Święci obok nas | Leave a Comment »

Wyszperane filmy w całości

Posted by tadeo w dniu 18 grudnia 2011

http://www.youtube.com/playlist?list=PL96A753458E78139B&feature=plcp

Posted in Filmy - Polecam, Filmy i slajdy | Leave a Comment »