WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 13 grudnia, 2011

MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI I SOLIDARNOŚCI (video)

Posted by tadeo w dniu 13 grudnia 2011

 

Ile osób było? Sporo, ale chyba nie więcej niż 10 tys. Poza frekwencją zauważyłam jedną istotną różnicę między Warszawską Inwazją Niepodległości, a MNiS – na WIN było zdecydowanie więcej młodzieży i czuć było power.Przedstawiam drugi z trzech filmików z pierwszej fazy MNiS, pozostałe postaram się dać jeszcze dziś. Relację z całości MNiS przygotuje Kacper Gizbo – szef NE.tv – który filmował całość demonstracji z innej niż ja lokalizacji.

Plac 3 Krzyży, formowanie Marszu. Filmik chronologicznie pierwszy – nie było łatwo złapać dobre ujęcia.

http://carcinka.nowyekran.pl/post/44135,marsz-niepodleglosci-i-solidarnosci-video

Przeczytaj: Wielki Marsz w Warszawie. Było ok. 10 tysięcy ludzi i mocne pytanie do władzy: „Gdzie wasz honor i ojczyzna!?”

Wielkie oczy Donalda czyli o historii, co farsą powróciła

I ja też o Marszu, a co!

Zobacz także: Nagrania video z Wielkiego Marszu w Warszawie na żywo.

Posted in Polityka - video, Polityka i aktualności | 3 Komentarze »

Nagrania video z Wielkiego Marszu w Warszawie na żywo.

Posted by tadeo w dniu 13 grudnia 2011

http://www.popler.tv/PrawoiSprawiedliwosc#37984

Przeczytaj: Wielki Marsz w Warszawie. Było ok. 10 tysięcy ludzi i mocne pytanie do władzy: „Gdzie wasz honor i ojczyzna!?”

Zobacz także: 

MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI I SOLIDARNOŚCI (video)

Posted in Polityka - video, Polityka i aktualności | 1 Comment »

Dalsze losy bohaterów serialu „Daleko od szosy”

Posted by tadeo w dniu 13 grudnia 2011

To znaczy prawdziwego Leszka, Ani i Bronki (fragmenty artykułu z GW z 1999 roku – autorzy: Iwańczyk, Markowski).

W 1972 roku Leszek skończył technikum i skończyła się też historia opowiedziana w serialu. „To co? Synek do przedszkola, a tatuś na politechnikę” – zachęcał go nauczyciel w ostatniej scenie filmu.
– Skompletowałem dokumenty na wydział mechaniczny Politechniki Łódzkiej, ale studentem nie zostałem. Miałem 29 lat na karku i dość nocy spędzonych na wkuwaniu. Doszliśmy z Anią do wniosku, że nie ma sensu wyjmować z życiorysu kolejnych lat – wspomina Leszek.

W łódzkim MPK Leszek awansował. Przestał być kierowcą, pracował w kontroli jakości w zajezdni przy ul. Kraszewskiego. Za zasługi przenieśli go do Helenówka. Kontrolował, czy wyjeżdżające autobusy są sprawne.
Z Helenówka Leszek trafił do zajezdni przy ul. Limanowskiego. Tym razem stanął na czele działu napraw. Zmienił też swoje „autko”. Sprzedał malucha, pożyczył pieniądze i kupił dużego fiata.
Dla Leszka doba była za krótka. By oddać pieniądze, dodatkowo usiadł za kierownicą autobusu. Ale to za mało. Został taksówkarzem. – Wychodziłem z domu o szóstej. W drodze do pracy robiłem taryfą dwa kursy. Jeden skurwiel kazał zawieźć się do Pabianic. Spóźniłem się przez niego do roboty.
Od siódmej do piętnastej był w zajezdni. Potem autobus i znów taksówka. Do pierwszej w nocy.

Ania po studiach została urzędnikiem. Pracowała w Wydziale Ochrony Środowiska Urzędu Dzielnicowego na Górnej w Łodzi. Zimą 1979 roku pojechała na zakładową wycieczkę w Beskid Żywiecki. – Leszku, przeprowadzamy się – powiedziała po powrocie.

Kilka miesięcy później Ucińscy zamienili Łódź na cztery pokoje w Bielsku-Białej. Leszek długo szukał pracy w Bielsku. W tamtejszym MPK mieli komplet. Pomógł mu starszy brat, który już w Bielsku mieszkał. Uciński załapał się do FSM. Został szefem zmiany, a później szefem salonu sprzedaży. Dziś zarabia 1300 zł. Ania po przeprowadzce zaczęła uczyć biologii w podstawówce.

Życie Leszka niewiele różni się od scenariusza filmu. Zanim poznał Anię, chodził z Bronką. Tyle że Bronka naprawdę miała na imię Krystyna. W filmie słynna jest scena, kiedy Bronka oparta o drabinę zajada czereśnie i pluje pestkami. – Scenarzysta ją skrzywdził. Krycha wcale tak nie robiła. Nie lubię tej sceny, bo obraża mieszkańców wsi – Uciński nagle poważnieje.
Po rozstaniu z Leszkiem, Krycha znalazła innego narzeczonego. Szybko wzięła z nim ślub cywilny, załatwiali już kościelny. Leszek: – Cztery dni przed weselem jechała motorem do kościoła. Prowadził ten facet. Gnał jak szalony. Stracili równowagę, motor przewrócił się. Krycha wyleciała jak z katapulty w kopiec z ziemniakami. Uszkodziła kręgosłup, pękł rdzeń kręgowy i masz ci los. Paraliż, wózek. Wesela nie było. Tamten znalazł sobie inną żonę.
Krystynie po mężu zostało tylko nazwisko. Zmarła siedem lat temu. Na cmentarzu w Szczercowie ze zdjęcia na marmurowej płycie spogląda młoda kobieta z długimi, zaczesanymi na bok włosami.

Kilka lat temu Ania – (zobacz blog Ani) poważnie zachorowała. Od tego czasu prawie nie wychodzi z domu, wymaga specjalistycznej opieki. Dla Leszka choroba żony była jak grom z jasnego nieba. Choć stara się być na luzie, na słowo „Ania” nagle smutnieje i milknie.
I znów, jak dawno temu w Łodzi, dzień zrobił się za krótki. Leszek pierze, gotuje, prasuje, robi zakupy, sprząta, chodzi na wywiadówki. Dla młodszego syna 13-letniego Marcina stara się być i ojcem i matką.
Po całym dniu najbardziej lubi położyć się z Marcinem na wersalce, włączyć telewizor i słuchać muzyki w programie Viva. Nie za głośno, by nie przeszkadzać Ani. W Bielsku nauczył się jeździć na nartach. Na urlopy wyjeżdża do Austrii. – Kino? Książki? Nie mam na to czasu – wzdycha. – Czasami przeczytam jeszcze gazetę i tyle, co mam z życia.

http://www.filmweb.pl/serial/Daleko+od+szosy-1976-35024/discussion/Dalsze+losy+bohater%C3%B3w,1467003

Przeczytaj także: 

Coraz dalej od szosy

Daleko od szosy (miejsca związane z serialem)

Posłuchaj:

Dalsze losy ANI z filmu „DALEKO OD SZOSY”

Zobacz wszystkie odcinki: Daleko od szosy

Posted in Filmy i slajdy, Wspomnienia | 4 Komentarze »

NIE PUBLIKOWANE FRAGMENTY WYWIADU Z BRONISŁAWEM GIEREMKIEM.

Posted by tadeo w dniu 13 grudnia 2011

Postawę pana Geremka można ocenić na podstawie jego wypowiedzi w wywiadzie dla H. Krall którą „wklejam” do tego postu:

Biblioteka Wiedzy Politycznej
Dokumenty scisle tajne
Tylko dla wtajemniczonych
Wydawnictwo: Polska w okowach postkomuny 1992r
NIE PUBLIKOWANE FRAGMENTY WYWIADU Z BRONISLAWEM GIEREMKIEM.
/Wywiad przeprowadzony przez Hanne Krall do wybiórczego opublikowania w tygodniku „POLITYKA” w 1981 roku/

Wywiad z doc., dr. Bronislawem Gieremkiem, przewodniczacym Rady Programowej przy KKP „Solidarnosc” a takze kierownikiem Pracowni Historii Kultury Sredniowiecza PAN byl gotowy do druku w czerwcu 1981 roku.
„POLITYKA” oglosila go w dniu 8 sierpnia 1981 roku, Redakcja „POLITYKI” zmienila tytul, który brzmial: „Historia nie zwalnia biegu” i wyłączyła najważniejszy dla Polaków fragment. Zapis magnetofonowy dokonany przez ekipę Radia i Telewizji KKP NSZZ „Solidarność”.
Podajemy w calosci fragment wywiadu wylaczony z druku przez „Polityke”, a wydrukowany w powielaczowym periodycznym wydawnictwie pod tytulem „Solidarnosc Radia i Telewizji” /biuletyn wyłącznie do użytku wewnętrznego/. Tekst danego wywiadu poza tym odbito w 33 scisle numerowanych egzemplarzach i przekazane nastepujacym osobom: Edwardowi Ochabowi, Janowi Karolowi Wende, Leonowi Chainowi, i calemu kahalowi czyli zarzadowi gminy zydowskiej. Otrzymala poza tym centrala propagandowa gminy: Jerzy Morawski, Wladyslaw Matwin, Artur Starewicz, Michal Brodzki, Adam Schaff. Równiez wszyscy przewodniczacy zespolów I, II, III, i IV oraz kierownicy sekcji Radia i Telewizji: Gdansk, Wroclaw, Lódz, Kraków, Katowice, Lublin, Szczecin, Olsztyn, Poznan, Rzeszów, Bialystok, Kielce.
Niżej Zamieszczamy ów niepublikowany w „Polityce” fragment.

Hanna Krall: Panie profesorze…
Bronislaw Gieremek: Ten tytuł należy mi sie już od dawna, ale niech go pani nie używa, ciagle jestem tylko docentem.

Hanna Krall: Ale przeciez otrzyma pan godność profesora, musi pan ja otrzymać.
Bronislaw Gieremek: To prawda i chyba juz niedługo. Teraz kiedy Geysztor jest Prezesem PAN, Madejczyk nie odważy sie przeciwstawiać wnioskowi o wystapienie do Rady Panstwa o profesurę dla mnie.

Hanna Krall: No to ja bede mówila: panie Profesorze, a w tym co będzie szło do druku zmienimy na: panie Docencie. A wiec, panie Profesorze, muszę powiedzieć, ze mojemu szefowi redakcyjnemu ogromnie zależy na tym wywiadzie, a ściśle mówiąc na tym, aby zapewnić pana wybór do Komisji Krajowej na Zjeździe w Gdańsku.
Bronislaw Gieremek: Wiem sam dobrze, ze coraz więcej delegatów patrzy nam na ręce coraz to z większą nieufnością. Muszę przyznać, ze nie wiem, czy Rakowski dobrze robi inspirujac ten wywiad, mogą sie ludzie zorientować  ze ja i Rakowski gramy tę samą melodię, tylko na innych fortepianach i w innych salach koncertowych… Przepraszam, kto tu zaglądał?

Hanna Krall: Nikt ważny. To Bijak. Zastępca Rakowskiego.
Bronislaw Gieremek: Musicie go tutaj trzymać? Przecież to…

Hanna Krall: Jeden Polak musi tu być. Zdarza sie, ze przychodzi to redakcji ksiądz. Kto ma wówczas z nim rozmawiać  Może Passent? Jeżeli taki ksiądz dobrze pamięta lata 1949-1956, to może sie zdarzyć, że w areszcie albo na hołdowniczym zebraniu ksieży-patriotów przesłuchiwał go Roman Zambrowski. A przecież Danek kubek w kubek podobny do swego wujka. Jego matka to rodzona siostra Romana.
Bronislaw Gieremek: Wszystko jedno, w takiej redakcji jak „Polityka” to ja bym był bardziej ostrożny. Poklóci sie o wierszówkę, a potem opisze was w „Rzeczywistości”.

Hanna Krall: Nie pan wypluje to słowo, takie brzydkie, niech pan lepiej powie, profesorze, do czego mamy sie przygotować w gazecie – strategicznie i taktycznie.
Bronislaw Gieremek: O samym zjeździe gdańskim nie będę pani mówił, bo Marta Wesołowska zrobi to genialnie. Ostatecznie od dawna siedzi w KOR i zna dokładnie wszystkie niuanse. Ale trzeba dać całe wsparcie ogniowe kilku niezwykle ważnym sprawom: Ustawie o Samorządzie Społecznym, o społecznej kontroli nad radiem i telewizja, a i nad prasą także. Ustawa o samorzadzie przedsiębiorstw otwierająca możliwości tworzenia spółek polsko-zagranicznych, socjalistyczno-kapitalistycznych ma tutaj węzłowe znaczenie. To jest wprawdzie główne zadanie dla Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego, który ten problem postawił mocno zaraz po Nadzwyczajnym Zjeździe Delegatów Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w październiku ubiegłego roku, ale to musicie Wy wszyscy, bo to jest nakaz Gminy, położyć jak największy nacisk. Równocześnie trzeba wysunąć także na główny plan projekt ustawy o podwójnym obywatelstwie dla wszystkich, którzy kiedykolwiek na terytorium Polski mieszkali i obojętnie gdzie przebywają dziś, i ich prawni następcy również.

Hanna Krall: Nie chwyciłam jeszcze, czemu to takie ważne juz w tej chwili.
Bronislaw Gieremek: Bo kuć żelazo trzeba wtedy kiedy jest gorące, a historia nie zwalnia biegu, kiedy się ją kijem pogania. Znała pani profesora Wykę?

Hanna Krall: Tak, poznałam go osobiście w Krakowie, a poza tym czytałam wszystko co napisał w książkach i periodykach.
Bronislaw Gieremek: Wszystko? Naprawdę wszystko? A jego rozmowę historyczo-socjalistyczną pod tytulem „Gospodarka wyłączona” też pani zna?

Hanna Krall: „Gospodarka wyłączona”? Przecież on nie zajmował się nigdy historią gospodarczą!
Bronislaw Gieremek: Ale się na tym znał, zresztą rozmowę napisał z osobistej inspiracji Jakuba Bermana i Romana Zambrowskiego, ogłoszona w pierwszym numerze miesięcznika „Twórczość” z 1945r. Wyka był zręsztą naczelnym redaktorem tego miesięcznika. Nie będę pani odsyłał do biblioteki na Foksal. Mam ten numer przy sobie, bo jest mi bardzo potrzebny do opracowania memorialu dla kilku osób z najwyższego kręgu władzy, a i dla tych kilkunastu, którzy stoją ponad oficjalnym kręgiem władzy ludowej w Polsce. Trzeba obejmować wszystkich i to wszystkich.
Poszukajmy, poszukajmy! Jest: strona 156, 157 i 158. Rozdzial: „Żydzi i handel polski”. Centralnym faktem psychogospodarczym lat okupacji jest na pewno znikniecie z handlu i pośrednictwa milionowej masy żydowskiej. Zniknięcie, kiedy dzisiaj liczy trzeba niedobitków, definitywnie i ostatecznie. Natomiast faktem mniej znanym, chociaż równie ważnym, jest próba inercyjnego i automatycznego wejścia żywiołu polskiego na miejsce opuszczone przez Żydów. Dlatego nazywam to wejściem inercyjnym i automatycznym, ponieważ cały ten proces, mówiac krótko i brutalnie, miał ze strony wchodzących na puste miejsce taki obraz: na miejsce nieochrzczonych ochrzczeni, ale z całą ohydą psychologiczną: kanciarze, handlarze, wyzyskiwacze. Psychologia związana z funkcją społeczną, a nie przynależnością narodową. Cała radość ”trzeciego stanu” sprowadza sie właściwie do nadziei: nie ma Żydów, wejdziemy na ich miejsce niczego nie zmieniając, a wszystko dziedzicząc z nałogów, które narodowi moraliści uważali za typowe dla psychiki żydowskiej, ale tym razem będzie to narodowe. Cechy cacy i tabu. Pominie tu pani ten fragment wywodów Kazimierza Wyki, gdzie zawarta jest obrona żydowskiego stanu posiadania w ekonomice dawnej i przedwojennej Polski. Czytajmy na stronie 157. Powiedzmy wyraźnie: nieszczęściem polskiego życia gospodarczego nie było to, że wszędzie  od straganu po największy bank, przodowali w nim Żydzi. Nieszczęściem było to, że procesy gospodarczo-handlowe były u nas wyłączone z normalnej tkaniny życia państwowego. Kontaktowały z nią tylko podatkiem, wymykały cygaństwem oraz przekupstwem.

Hanna Krall: A nie sądzi pan, panie profesorze, ze ten właśnie dystans od tego co pan nazwał „tkanina moralna życia państwowego” był właśnie na rękę tym wszystkim, którzy w Polsce władali „od straganu aż do największego banku”.
Bronislaw Gieremek: Podzielam pani pogląd, ale ja referowalem pogląd Wyki, który w interesujacej nas materii przechodzi na stronie 158 do sedna swego wywodu, bynajmniej nie o teoretycznym znaczeniu. Potępia mocno Polaków, ze sięgnęli po spadek po wymordowanych Żydach, acz w potępieniu tym jest ogromna przesada, bo mienie Żydów zrabowali Niemcy, a Polacy, jeśli któryś to potrafił czy też musiał, zajęli sie jedynie handlem, bez którego życie nie mogło przeciez istnieć. Nie nasza jednak sprawa wydawanie dobrego swiadectwa Polakom. Wyka też pisze dla naszych żydowskich interesów prawidłowo i korzystnie. Wiadomo, ze do kości zbierają się zawsze hieny, nigdy lwy.

Hanna Krall: Jakie to ładne. Muszę sobie to zapisać. Może się przydać.
Bronislaw Gieremek: I dalej nieoceniony Kazimierz Wyka, ale pytanie znacznie donioslejsze, czy formy w jakich sie ta eliminacja dokonała i sposób w jaki społeczeństwo nasze pragnęło i pragnie ją zdyskontować były moralne i rzeczowo do przyjęcia?
Otóż chociażbym tylko za siebie odpowiadał i nie znalazł nikogo kto by mi zawtórował, będę powtarzał nie, po stokroć nie. Te formy i nadzieje były haniebne, demoralizujace i niskie. Skrót bowiem gospodarczo-moralnego stanowiska przeciętnego Polaka wobec tragedii Żydów wygląda tak: Niemcy mordując Żydów popelnili straszliwa zbrodnie. My byśmy tego nie zrobili. Za te zbrodnie Niemcy poniosa kare. Niemcy splamili swoje sumienie, ale my – my już teraz mamy korzyści i w przyszłości będziemy mieć same duże korzyści, nie plamiąc sumienia, nie plamiąc dłoni krwią. Trudno o paskudniejszy przykład moralności murzyńskiej, jak takie rozumowanie naszego społeczeństwa.

Hanna Krall: Panie profesorze, ależ Wyka nie ma racji. Przecież społeczeństwo polskie w całej swojej masie współczuje Żydom, a i w miare możliwości pomagało Żydom z narażeniem własnego życia.
Bronislaw Gieremek: Nie jest ważne co było, ale jest ważne co ma być. Czytajmy wiec z jubilerską wprost precyzją profesora Kazimierza Wyki, który dane mu przez Bermana zamówienie wykonywał z arcykunsztownie i w nakazanym terminie. Już w pierwszym numerze „Twórczości” formy jakimi Niemcy likwidowali Żydów spadają na ich sumienie. Złoty ząb wydarty trupowi będzie zawsze krwawił, choćby nikt nie zapamiętał jego pochodzenia. Dlatego nie wolno nam dozwolić by taka reakcja była zapomniana lub utrwalana inna, bo jest w niej małostkowe tchnienie nekrofilii. Mówiąc prościej, ze jeżeli tak już się stało, że nie ma Żydów w gospodarczym życiu polskim, to nie będzie ciągnąc korzyści warstwa ochrzczonych sklepikarzy. Prawo do korzyści posiada cały naród i państwo. Na miejsce zlikwidowanego handlu żydowskiego nie może wejść identyczny i strukturalnie psychologiczny handel polski, bo wtedy cały proces nie posiadałby najmniejszego sensu. W okresie prowizorium okupacyjnego szedł zaś taki handel i sądzi, że już się rozsiadli na wieczne wieki.

Hanna Krall: To teraz dopiero rozumiem, dlaczego to w 1948 roku ogłosił Hilary Minc „Bitwę o handel” i najpierw z torbami puścił polskich kupców i rzemieślników przy pomocy domiarów podatkowych, a następnie upaństwowiły wszystko, spółdzielnie praktycznie także, by Polacy nigdy nie handlowali po wieki wieków.
Bronislaw Gieremek: Tego pani nie może pamiętać. Jest pani przecież za młoda.

Hanna Krall: Wtedy w 1948 roku byłam małą dziewczynką, ale o bitwie pana Minca o handel słyszałam wiele razy.
Bronislaw Gieremek: No to teraz usłyszy pani znowu, ale o tym nikomu i nigdy nie będzie pani opowiadać. To jest najwieksza tajemnica. W najbliższym czasie nasi powróca do handlu i produkcji w Polsce.

Hanna Krall: Skąd pan weźmie tylu Żydów? Kto im da przedsiębiorstwa? Kto da pieniądze?
Bronislaw Gieremek: O naszej „Solidarności” to już pani zapomniała? Jeszcze będą prosić żeby Żydzi brali te przedsiębiorstwa.

Hanna Krall: Jeszcze nie obejmuję myślą i wzrokiem duszy tej operacji, ale już cieszy mnie ona ogromnie.
Bronislaw Gieremek: Jest ustawa o samorządzie przedsiębiorstwa? Jest? Mogła być dla nas jeszcze lepsza, ale i to wystarczy. Przewiduje ona, ze mogą być tworzone spółki prywatno-samorządowe i spółki prywatno-państwowe. Przewiduje. Co jest potrzebne na rozruch takiej spółki? My wiemy dobrze. Pieniądze! A kto ma dziś pieniądze na takie interesy? Może Polacy? Nie, ja Polaków w tym interesie jako udziałowców nie widzę. Pieniądze dadzą Żydzi! Głowę do interesu też Żydzi i pytała pani: „skąd wezmę tylu Żydów?” A no na szczęście ludu Izraela, już są. Przez 38 lat populacja odrodziła się: w Izraelu, Europie Zachodniej, Związku Radzieckim. Kiedy tylko uchwalimy ustawę o podwójnym obywatelstwie i prawie swobodnego wyboru miejsca zamieszkania oraz podróżowania do Polski tam i spowrotem – w zależności wyłącznie od chęci zainteresowanego takiego z podwójnym obywatelstwem polskim. Z kadrami do zreprywatyzowanego przemysłu, rzemiosła i handlu nie mamy najmniejszego kłopotu. A warsztaty pracy stoją otworem, a nawet i puste. Opłaciło sie nam doprowadzić je do takiego stanu, do takiej żałosnej ruiny. W takim stanie będą dawać je nam za darmo i jeszcze całować w rękę, aby byla praca dla Polaków i trochę na rynek.

Hanna Krall: Dlaczego tylko troche na rynek wewnętrzny?
Bronislaw Gieremek: Bo te zakłady będą produkować na eksport, a nie na rynek.

Hanna Krall: A jak „Solidarność” będzie tą produkcję wysyłaną na eksport zatrzymywać na granicy albo w portach?
Bronislaw Gieremek: Jaka „Solidarność”? Jak to wszystko sie nam uda, to „Solidarność” będzie kijem naganiała swoich członków i partyjnych też do ostrej i wytężonej pracy w nadziei, ze samorząd zbliży ją do zysków na horyzoncie. Te zyski będą, ale jak pęczek marchwi przed łbem osła aby stale ciągnął ten nasz ciężki wóz.

Hanna Krall: Panie profesorze, wydaje mi się, że pan niezbyt lubi Polaków!
Bronislaw Gieremek: Niezbyt lubię? Takie określenie jest niezbyt ścisłe! Ja ich po prostu nienawidzę. Tak nienawidzę, że nie wiem jak to wyrazić słowami.

Hanna Krall: Ale przecież pana i pana matkę uratował właśnie Polak!
Bronislaw Gieremek: To prawda. Stefan Gieremek ukrył nas oboje w Zawichoście. Później nawet, kiedy było już jasne i pewne, ze mój ojciec Borys Lewartow – nauczyciel ze szkółki rabinackiej, zginął w getcie warszawskim, ożenił sie z moją matka. Niemniej jednak jak od dziecka musiałem ukrywać swoje pochodzenie i nie jeden raz bluźniłem przenajświętszemu, niech będzie sławione imię jego po wieki wieków, ze stworzył mnie właśnie Żydem!
A zresztą, czytała chyba pani pamiętniki Emanuela Gingelbluma?

Hanna Krall: Oczywiście. Przecież pisałam książkę o getcie warszawskim i bohaterach Żydowskiego Ruchu Oporu.
Bronislaw Gieremek: No, to co pewnego razu powiedzieli Żydzi, którzy razem z Gingenblumem ukrywani byli w bunkrze przy ulicy Wolskiej przez ogrodnika Marczaka i jego rodzinę? Pamięta pani, panno Hanko?

Hanna Krall: Tak. Pamiętam. Mówili: Nienawidzimy Polaków, bo im jest lepiej niż nam.
Bronislaw Gieremek: No, to teraz nie będzie się pani zastanawiać, ze cały ruch społeczny, który tworzymy oraz ożywimy go najróżnorodniejszymi nurtami politycznymi, ma na celu doprowadzić do takich zmian w strukturze państwowo-gospodarczej Polski, aby Żydom w Polsce żyło się zawsze lepiej jak Polakom.

Przeczytaj także: Taśmy Geremka? – Waldemar Łysiak (o autentyczności tych nagrań)

Wildstein: Już wiemy, dlaczego nie napisano jeszcze biografii Geremka

Posted in Historia, Wywiady | 2 Komentarze »

Tajne taśmy Klicha

Posted by tadeo w dniu 13 grudnia 2011

 Gazeta Polska Codziennie

zobacz galerięfot. PAP / Radek PietruszkaPłk Edmund Klich
opinie
Kilka dni po katastrofie rządowego tupolewa przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych płk Edmund Klich złożył ministrowi obrony Bogdanowi Klichowi meldunek, że Rosjanie ponoszą odpowiedzialność za tragedię smoleńską. Bo choć zobowiązywały ich do tego procedury, mimo fatalnej pogody nie zamknęli lotniska. Minister zareagował zaskakująco: zakazał Edmundowi Klichowi formułowania wniosków obciążających Rosjan. – Sformułowanie takiej tezy przez przewodniczącego na tym etapie jest sprawą kłopotliwą – stwierdził. „Gazeta Polska” poznała te szokujące fakty dzięki nagraniu poufnej rozmowy odbytej kilkanaście dni po katastrofie między ministrem i Edmundem Klichem. Klich – wówczas polski akredytowany przy rosyjskim MAK-u, który badał okoliczności katastrofy Tu-154 – przyznał, że dokonał nagrania „na własne potrzeby”. 

Nagranie zaczyna się, gdy płkEdmund Klich jest w samochodzie. Następnie pułkownik przechodzi przez biuro przepustek, dociera do sekretariatu ministra obrony. Wreszcie wchodzi na poufną naradę w gabinecie ministra.

Spotkanie Edmunda Klicha z ministrem odbywa się przy udziale świadków. Jednym z nich jest szef Sztabu Generalnego gen. Mieczysław Cieniuch. Rozmowa dotyczy m.in. wskazania winnych katastrofy oraz tego, jak uzasadnić oparcie postępowania na konwencji chicagowskiej, a nie na polsko-rosyjskim porozumieniu z 1993 r.

Treść zapisu szokuje, bo jest namacalnym dowodem, że rząd polski od początku miał dowody rosyjskiej winy za tragedię smoleńską ale postanowił je ukryć. Miał niewiele do powiedzenia w sprawie śledztwa – i to na własne życzenie.

W jutrzejszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska” opublikujemy stenogram całej rozmowy Bogdana Klicha z polskim akredytowanym przy MAK-u. Dziś przytaczamy jeden z jej fragmentów, dotyczący pierwszego meldunku Edmunda Klicha do ministra obrony. Tego meldunku nie ma w aktach śledztwa prokuratorskiego ani komisji Millera.

Minister atakuje

Co zawiera meldunek? Edmund Klich opisywał w nim przebieg ostatnich kilkunastu minut lotu tupolewa na podstawie relacji zebranych od Rosjan zaraz po katastrofie. Przesłuchania prowadzili prokuratorzy rosyjscy i polscy, a równolegle członkowie komisji badającej przyczyny katastrofy. Wśród nich płk Mirosław Milanowski, jeden z najlepszych polskich ekspertów meteorologii. Wnioski polskich ekspertów są jasne: odpowiedzialność za tragedię ponosi strona rosyjska.

Pod wpływem presji ze strony ministra Edmund Klich się wikła i wskazuje Milanowskiego, jako autora tezy o winie rosyjskiej.

– Skąd ta wiedza? – pyta Bogdan Klich. – Mianowicie, że to rosyjska. Znaczy nie zaskoczyła ta teza, ale zaskoczył fakt sformułowania na tak wczesnym etapie tej tezy, tam pan to wyboldował (pogrubił – przyp. red.) tłustym drukiem, że odpowiedzialna jest strona rosyjska.

Edmund Klich: Że jest odpowiedzialna strona rosyjska?
Bogdan Klich: Ze względu na to, że nie zamknęła lotniska, tak.
E.K.: Być może to jest, że to jest… Oj, to chyba coś… Jeśli to jest mój meldunek, to ja tutaj… chyba tak nie… to chyba…
B.K.: Pan stawia taką tezę, że były to warunki poniżej minimalnych lotniska, które wynoszą widzialność najmniejsza tysiąc, podstawa sto, i wtedy lotnisko powinno być zamknięte dla ruchu lotniczego. A, to jest dokładnie to.
E.K.: Tak, już wiem, już wiem. Bazowałem na tym, że w naszych warunkach, polskich, my byśmy to zamknęli, bo my mamy takie procedury, prawda, że byłoby zamknięte. Natomiast, to było… godzina 15, to było na wczesnym jeszcze etapie…
B.K.: To jest dla nas zaskakujące (…) Ten dokument nie ma statusu prawnie żadnego. Dokumenty, które nie mają prawnie wiążącego statusu, zawsze mogą gdzieś wypłynąć. W związku z tym sformułowanie przez przewodniczącego komisji takiej tezy na tym etapie (…) jest sprawą… no, kłopotliwą.
E.K.: Yhm, rzeczywiście. Ale ja bazowałem… Może tak: ta teza wynikła głównie z oceny sytuacji przez pana meteorologa. (…) Myśmy dyskutowali, że według naszych procedur powinno być zamknięte. Bazowaliśmy na naszej wiedzy. (…) Bo myśmy ten wątek bardzo mocno drążyli. (…)
B.K.: Wróćmy do pytania, bo ono dla mnie jest bardzo ważne. Czy to jest kompilacja różnych wypowiedzi?
E.K.: To są nasze wnioski z tych pierwszych… To jest właściwie wniosek bym powiedział głównie pana Mirosława Milanowskiego, meteorologa. Taka ocena.
B.K.: To dosyć marna podstawa do formułowania takich wniosków. (…)
E.K.: To jest dokładnie relacja pana Milanowskiego, którą złożył na podstawie udziału w przesłuchaniach z prokuraturą. Na sto procent już teraz wiem. (…).

W trakcie rozmowy ani minister, ani szef komisji nie wspominają, że Mirosław Milanowski, który zadawał podczas przesłuchań świadków zbyt dociekliwie pytania, został odsunięty od czynności śledczych przez Edmunda Klicha już trzeciego dnia po katastrofie – na wyraźne żądanie Rosjan. Taką decyzję wymusił na polskim akredytowanym osobiście Aleksiej Morozow, zastępca szefowej MAK-u gen. Tatiany Anodiny.

Edmund Klich: nagrywałem na własne potrzeby

Następnego dnia po spotkaniu z ministrem Edmund Klich udzielił wywiadu TVN24. Zaatakował tam Bogdana Klicha za brak wsparcia dla ekipy pracującej w Smoleńsku. Jednocześnie (jak wynika z listu polskich doradców z 2 lutego br.) działał pod dyktando strony rosyjskiej, utrudniając polskim ekspertom zbadanie wraku oraz uczestniczenie w oblocie.

19 maja 2010 r. odbyła się konferencja szefostwa MAK-u z udziałem polskiego akredytowanego, która narzuciła opinii publicznej nie tylko w Polsce rosyjską wizję przebiegu zdarzeń z 10 kwietnia. Tatiana Anodina poinformowała m.in., że lotnisko było przygotowane do przyjęcia tupolewa w każdych warunkach pogodowych. Edmund Klich nie zaprzeczył temu stwierdzeniu.

W kwietniu 2011 r. Edmund Klich ponownie zaatakował Bogdana Klicha. Zarzucił mu, że w pierwszych dniach po katastrofie minister usiłował wymóc na nim, by zajmował się tylko odpowiedzialnością strony rosyjskiej – co stoi w jaskrawej sprzeczności z przebiegiem spotkania, które teraz poznaliśmy.

Edmund Klich przyznał w rozmowie z „GP”, że zarejestrował spotkanie.

– Brałem udział w tej rozmowie, miałem pełne prawo nagrywać – stwierdził. – Powinna pani wskazać, kto to ujawnił, bo to jest naganne.
– Ile takich rozmów z panem Klichem pan nagrał? – zapytaliśmy.
– Proszę o następne pytanie.
– Czy pan dzielił się nagraniami z Rosjanami?
– Ja się z nikim nie dzielę nagraniami, które są moimi prywatnymi nagraniami.

Bogdan Klich powiedział „GP”, że absolutnie nic nie wiedział o nagraniu. Jak to możliwe, że Edmund Klich potajemnie nagrywał ministra i szefa Sztabu Generalnego? I po co? Nie wiadomo. Tym powinna zająć się prokuratura, do której trafiło nagranie.

Anita Gargas

Posted in Katastrofa smoleńska | Leave a Comment »

Wciąż nam „Daleko od szosy”?

Posted by tadeo w dniu 13 grudnia 2011

11 grudnia 2011 roku minęło 35 lat od premiery popularnego serialu „Daleko od szosy”. Czy zmagania Leszka Góreckiego nadal mogą nas wzruszyć?

Serial "Daleko od szosy" był wielkim przebojem w latach 70-tych
Serial „Daleko od szosy” był wielkim przebojem w latach 70-tych

Pamiętacie?

„Daleko od szosy” to siedmioodcinkowy serial opowiadający historię Leszka, który z uporem i determinacją dąży do wyrwania się ze swojego wiejskiego życia.

Z początku główny bohater wiedzie życie u boku swoich rodziców w małej wsi. Rodzina, choć jest pracowita, wciąż boryka się z biedą. Ich głównym zajęciem jest wyplatanie koszy. Leszek dorabia u innych gospodarzy, wynajmując się do dorywczych prac. W pewnym momencie postanawia jednak wyrwać się z biedy i rozpocząć nowe życie w dużym mieście.

Impulsem staje się dla niego znajomość z Anką – studentką z dużego miasta, która rozpala w nim nie tylko intelektualne ambicje. Anka (w której roli oglądamy Irenę Szewczyk) okazuje się prawdziwą miłością Leszka i dla niej w końcu porzuca on swoją poprzednią (co ważne – wiejską) dziewczynę, Bronkę. W końcu główny bohater udaje się na Śląsk, gdzie zdobywa prawo jazdy na ciężarówkę, pracę, a w końcu zdaje maturę. Żeni się także z ukochaną Anką.

Klątwa Hansa Klossa?

Główną rolę w „Daleko od szosy” zagrał Krzysztof Stroiński. Jeszcze jako student filmówki zagrał swoje pierwsze role, m.in. w „Pierścieniu księżnej Anny”, czy epizody w „Samochodziku i templariuszach” i serialu „Stawiam na Tolka Banana”.

Dla Stroińskiego rola w „Daleko od szosy” nie była pierwszym spotkaniem z bohaterem typu „ambitny chłopak ze wsi”. W 1974 roku zagrał podobną do Leszka rolę Franka Bieniaka w filmie „Pójdziesz ponad sadem”. Franek, w zasadzie, niewiele różni się od Leszka z „Daleko…” po względem historii życiowej. To właśnie ta rola zdecydowała o tym, że reżyser serialu, Zbigniew Chmielewski, zaangażował Stroińskiego do roli Leszka.

Dla Krzysztofa Stroińskiego ta kreacja okazała się zawodową ślepą uliczką. Padł ofiarą tego samego mechanizmu, co Stanisław Mikulski, po swojej roli Hansa Klossa, czy Janusz Gajos, który na krótko utknął na mieliźnie „Czterech pancernych i psa”, gdzie wcielił się w kochanego przez publiczność Janka Kosa.

W 1978 roku Stroiński zagrał znów rolę chłopaka, który wywalczył sobie awans społeczny, w filmie „Wesela nie będzie”.

Na koncie miał jeszcze wiele „leszkowatych” ról. Udało mu się jednak rozbić (a nawet rozpić) ten wizerunek swoją świetną kreacją zniszczonego przez alkohol policjanta, o ujmującej ksywce Metyl, w serialu „Pitbull” Patryka Vegi.

Daleko nam czy blisko do „Daleko…”?

   Bronka straciła Leszka na rzecz wielkiego miasta i Anki /EAST NEWS/POLFILM
 Bronka straciła Leszka na rzecz wielkiego miasta i Anki /EAST NEWS/POLFILM

Czy po 35 latach od premiery serialu Zbigniewa Chmielewskiego możemy nadal ekscytować się przygodami Leszka? W pewnym sensie jego historia jest opowieścią uniwersalną. Miłość między Leszkiem a Anką spełnia wszystkie wymagania wzorowejmiłości niemożliwej, jaka często wykorzystywana jest w serialach – a zwłaszcza w telenowelach. To historia kopciuszka, z tym tylko wyjątkiem, że kopciuszek jest mężczyzną. Ale czy spotkanie Leszka z małej wsi, z intelektualistką z innego świata nie jest w gruncie rzeczy podobne do spotkania i zakochania Artura i Moniki z „Prosto w serce”?

Z drugiej strony „Daleko od szosy” to także uniwersalna opowieść o dążeniu do innego życia, walce w imię swoich marzeń i ambicji. Dlatego też Krzysztof Stroiński, jako Leszek, wzbudził od razu ogromną sympatię widowni swoim zdecydowanym dążeniem do celu, mimo że sam obraz biednej, zacofanej wsi (przypomnijmy, że akcja dzieje się w czasie gierkowskiego boomu finansowego) wzbudzał kontrowersje od razu po pierwszej emisji serialu.

W serialach wieś przeżywa współcześnie renesans. Ogromnym sukcesem okazało się „Ranczo”, w którym także przecież śledziliśmy losy miłości między wiejskim pijakiem Kusym, a Lucy – posiadaczką ziemską wprost z USA.

Wiejskie środowisko portretowała też „Plebania”, seria „…Nad rozlewiskiem”, „Szpilki na Giewoncie” „Blondynka” czy „Złotopolscy”. Co prawda, teraz częściej to osoba z dużego miasta trafia do sielskiej wsi, by tam odnaleźć to czego Leszek szukał właśnie w metropolii – spełnienie marzeń.

Niezapomniane dialogi

Z „Daleko od szosy” pamiętamy także wiele dowcipnych powiedzonek i dialogów. Przypomnijmy niektóre z nich:

– Pan ciągle na suchym. Płynne jeść trzeba.

– Ino czytasz i czytasz.

– Mówiłem mamie, że się nie mówi „ino”

– Ino jak?

– Ino „tylko”.

– No to pan z wydziału kultury i sztuki?

– Ej, że niby jak?

– Że jak się taką sztukę przed sobą, to trudno zachować kulturę.

– Że na ten przykład, tak więcej ogólnie.

– Majtki przecież masz, a tego od górny nie musisz się wstydzić.

    /EAST NEWS/POLFILM
/EAST NEWS/POLFILM

*Przy pracy nad tym tekstem wielką pomocą okazała się książka P. K. Piotrowskiego „Kultowe seriale”.

http://www.swiatseriali.pl/seriale/kultowe-seriale-667/news-wciaz-nam-daleko-od-szosy,nId,421217

Przeczytaj także: Coraz dalej od szosy

Posted in Filmy i slajdy | 1 Comment »

Daleko od szosy

Posted by tadeo w dniu 13 grudnia 2011

Zobacz wszystkie odcinki: 

Daleko od szosy

1. Daleko od szosu – Szpaki (cz.1)

http://gloria.tv/?media=540555

Leszek na zabawie w remizie strażackiej poznaje dziewczynę z sąsiedniej wsi, Bronkę. Rodzi się między nimi obópólna sympatia, choć ona wiąże z tą znajomością większe nadzieje niż on. Leszek nie umie znaleźć sobie miejsca na wsi, nie odpowiada mu praca w gospodarstwie ani wyplatanie koszyków. Opuszcza wioskę i wyjeżdża na Śląsk. Zamierza zostać kierowcą, skończyć szkołę wieczorową. W drodze do przystanku autobusowego wspomina całe swoje dzieciństwo. Żegna dziewczynę, która będzie na niego czekała.

http://video.anyfiles.pl/Daleko+od+szosy+-+Szpaki+cz.1/Kino+i+TV/video/52992

2. Daleko od szosy – Prawo Jazdy (cz.2)

Na Śląsku Leszek rozpoczyna pracę jako niewykwalifikowany robotnik. Uparcie dąży do wytkniętego celu, oszczędza każdy grosz, aby uzbierać pieniądze na kurs prawa jazdy. Wreszcie kończy kurs samochodowy i zostaje kierowcą wywrotki. Od czasu do czasu przyjeźdża na wieś, spotyka się z Bronką. Wspólnie snują plany na przyszłość, jednak dziewczyna nie chce rozpocząć współżycia przed ślubem. Na Śląsku Leszek spędza noc z przygodnie poznaną prostytutką i zaraża się od niej chorobą weneryczną. Kiedy Bronka przyjeżdża do niego z wizytą, chłopak robi wszystko, by ani przez chwilę nie być z nią sam na sam. Narzeczona zaczyna coś podejrzewać.

http://video.anyfiles.pl/Daleko+od+szosy+cz+2+-+Prawo+jazdy/Kino+i+TV/video/54202

http://gloria.tv/?media=540554

3. Daleko od szosy – Ania (cz.3)

Podczas wakacji przyjeżdża na wieś daleka koleżanka Leszka, Wiesia, która studiuje biologię w Łodzi. Towarzyszą jej przyjaciółki Wieśka i Ania, również studentki. Leszek bez pamięci zakochuje się w Ani, co w efekcie doprowadza do zerwania z Bronką. Towarzystwo subtelnej dziewczyny z miasta pociąga chłopaka i jednocześnie peszy, wydaje się, że między nimi istnieje mur. Któregoś dnia Zosia przecina stopę rozbitą butelką. Leszek bez wahania poświęca swą najlepszą koszulę dla zahamowania upływu krwi, po czym zawozi dziewczynę na motorze do szpitala. Od tej chwili Ania zaczyna patrzeć na niego innymi oczyma, choć ma świadomość, że dzieli ich przepaść kulturalna. Zachęca chłopaka, by podjął naukę w Łodzi, obiecuje swą pomoc.

http://video.anyfiles.pl/Daleko+od+szosy+cz.3+-+Ania/Kino+i+TV/video/53081

http://gloria.tv/?media=540662

4. Daleko od szosy – Oczekiwanie (cz.4)

Leszek przyjeżdża do Łodzi. Znajduje pracę jako szofer na budowie, jednocześnie uczy sie w szkole wieczorowej. Odwiedza Anię, lecz w jej domu nie jest mile widziany — pani Popławska nie wierzy, że jej córka tylko pomaga wiejskiemu chłopakowi w nauce. Koledzy Anki odnoszą sie do Leszka raczej obojętnie, jedynie Krzysztof, który uważa się za jej narzeczonego, jest nastawiony zdecydowanie wrogo. Podczas wspólnie spędzanego sylwestra staje się również dla Krzysia jasne, że Ania wybrała jego rywala. Wkrótce jednak Leszek przechodzi kryzys wiary w siebie. Rzuca naukę, drze zeszyty, wraca na wiś. Ania przyjeżdża do niego, uspokaja i pomaga odzyskać równowagę. Gdy wszystko zdaje się wracać do normy, Leszek otrzymuje powołanie do wojska.

http://video.anyfiles.pl/Daleko+od+szosy+cz.4+-+Oczekiwanie/Kino+i+TV/video/53059

http://gloria.tv/?media=540561

5. Daleko od szosy – Pod prąd (cz.5)

Pobyt Leszka w wojsku i długa rozłąka nie osłabiają uczuć obojga młodych. Po odbyciu służby chłopak przyjeżdża do Łodzi, kończy kurs dla kierowców autobusowych, pracuje i z pomocą Ani pilnie się uczy. Aby nadrobić stracony czas, zamierza zdawać od razu do drugiej klasy technikum samochodowego. Bariery biurokratyczne są jednak nie do pokonania, Leszek nie uzyskuje zgody kuratorium ani ministerstwa.

http://video.anyfiles.pl/Daleko+od+szosy+-+Pod+pr%C4%85d+cz.5/Kino+i+TV/video/52984

http://gloria.tv/?media=540601

6. Daleko od Szosy – Egzamin (cz.6)

Przeczytaj także: Leszek jedzie do Warszawy, aby osobiście interweniować w Ministerstwie Oświaty – udaje mu się to i zdaje egzaminy do technikum. W Łodzi ma kłopoty z mieszkaniem i w efekcie nocuje w autobusach w zajezdni. Pokój znaleziony w jednorodzinnym domku przyspiesza decyzję młodych o zawarciu małżeństwa. Ania odbywa burzliwą rozmowę z matką i zrywa z domem. Biorą ślub, ale wtedy właśnie właścicielka domku odmawia im wynajęcia mieszkania.

http://video.anyfiles.pl/Daleko+od+szosu+-+Egzamin+cz.6/Kino+i+TV/video/52934

http://gloria.tv/?media=540673

7. Daleko od Szosy – We dwoje (cz.7)

Ania i Leszek wynajmują mały pokój. Ona studiuje, on pracuje i uczy się wieczorowo. Kiedy rodzi im sie synek, matka Ani zabiera ją wraz z dzieckiem do siebie. Leszek, niestety, nadal jest źle widziany u państwa Popławskich. Zimą mały często choruje, Ania i Leszek mają coraz większe trudności z sensownym zorganizowaniem sobie życia. Ich związek przechodzi pierwszy poważny kryzys. Wówczas z pomocą przychodzą rodzice Leszka, zabierają dziecko na wieś. Leszek może dzięki temu skończyć technikum. Podbudowany psychicznie tym sukcesem postanawia zdawać na studia.

http://video.anyfiles.pl/Daleko+od+szosy+-+We+dwoje+cz.7/Kino+i+TV/video/52942

Przeczytaj: Dalsze losy bohaterów serialu „Daleko od szosy”

Coraz dalej od szosy

Posted in Filmy - Polecam, Filmy i slajdy | 2 Komentarze »