WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 2 listopada, 2011

Powązki – Wszystkich Świętych

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

Reszta jest milczeniem …..

Posted in Filmy i slajdy | Leave a Comment »

Wilno na pocztówkach

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

http://www.eastnews.pl/pictures/result?phrase=wilno&news-pic=1&pic-catId=0&stock-pic=1&archive=en-arch&rm-pic=1&rf-pic=1&search-way=keywords

Posted in Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna | Leave a Comment »

Najlepszym lekarzem jest natura

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

Najlepszym lekarzem jest natura, ponieważ nie tylko leczy wiele dolegliwości, ale nigdy nie mówi źle o koledze.

http://gloria.tv/?media=205596

Posted in Muzyka | Leave a Comment »

Kolumbia – Świadectwo dla świata

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

Bardzo dobry film – „Kolumbia – świadectwo dla świata” Dominika Tarczyńskiego!

To najlepszy film dokumentalny na tegorocznym XVI Międzynarodowym Katolickim Festiwalu Filmów i Multimediów w Niepokalanowie. Film został nagrodzony I nagrodą za pokazanie prawdziwego oblicza dzisiejszej Kolumbii, gdzie wiara katolicka i odważne wyznawanie jej przez rządzących prowadzi do eliminowania przestępczych marksistowskich mafii narkotykowych.

Film ten nie jest typowym filmem dokumentalnym. To raczej zarejestrowane w szczególnych warunkach świadectwo, manifest wiary obecnej w życiu Prezydenta Kolumbii oraz innych przedstawicieli władzy świeckiej i kościelnej. Jest to obraz walki prowadzonej przez członków Kościoła Katolickiego na płaszczyźnie duchowej ale także w świecie materialnym który dla Kolumbijczyków jest światem wypełnionym przemocą.

http://vimeo.com/31841189

Dominik Tarczyński – reżyser i producent filmu „Kolumbia świadectwem dla świata” opowiada o realizacji filmu, który zdobył I nagrode w kategorii filmów dokumentalnych na Festiwalu Niepokalanów 2011

Zobacz także:

GLORIA POLO Trafiona przez piorun stałam u bram Nieba i Piekła

Posted in Filmy - Polecam, Filmy religijne | Leave a Comment »

„Pancerna brzoza i beczka” – zeznanie Nikołaja, naocznego świadka katastrofy TU-154M w Smoleńsku.

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

Zeznanie Nikołaja, naocznego świadka katastrofy TU-154M w Smoleńsku.

„- Wstałem z miejsca, wyszedłem zapalic papierosa i usłyszałem eksplozję, daleko.

– Widziałem bardzo gęstą mgłę, było chłodno, musiałem założyc kufajkę.

– Czy widział pan nadlatujący samolot?

– Nie, ja samolotu nie widziałem. Mgła była zbyt gęsta,aby go przez nią dostrzec. Ale słyszałem eksplozję, a potem nastąpił błysk. To było oslepiające.

– Samolot był wtedy w powietrzu jeszcze?

– Tak w powietrzu.

– Proszę powiedziec gdzie w pana ocenie miał miejsce ten błysk, u góry, w powietrzu, czy raczej na ziemi?

–  U góry.

W tamtym kierunku, w stronę bliższrj radiolatarni, to znaczy na wschód, czy też widział Pan ten błysk w innym kierunku?

– W tamtym kierunku, stamtąd nadlatywał samolot, on lądował od wschodu.

– Jaki odstęp czasowy zapamietał Pan, pomiędzy eksplozją i błyskiem? Kilka sekund, kilkanaście? Jak Pan by to ocenił, jaki to był odstęp w czasie?

– Nieduży, nieduży, to było 15 sekund, może 20, 20 nie więcej.

– A czy widział Pan samolot jak leciał? Podchodził on w tym momencie na pas startowy?

– Nie, ja słyszałem silniki, jak coraz więcej i więcej hałasu, pełną moc.

– A potem on uderzył w brzozę?

– Nie, to był kawałek blachy. Usłyszałem świst i zobaczyłem jak on leci i uderza w drzewo, w brzozę, to było skrzydło samolotu.

– Oderwana końcówka skrzydła miała 5,5 metra długości, czy do tego był jeszcze…

– 3-4 metry może. I bardzo szybko się kręciła. Wszystko było bardzo szybko, w mgnieniu oka. Ona odbiła się od brzozy, skręciła trochę i tam gdzieś spadła w kierunku szosy.

– Jak szybko w Pana ocenie leciało skrzydło?

– Bardzo, bardzo, bardzo szybko. Obracało się w prawo i leciało raz w górę, raz w dół. Było to wyżej, to niżej. To było bardzo szybko, w mgnieniu oka.

– Czy to było już po tym jak samolot uderzył w brzozę?

– Żadnej brzozy on nie uderzył. Żadnej. Samo skrzydło. Ono uderzyło.

– Miało rotację, obracało się?

– Tak, obracało się w prawo.

– Co było dalej, jakie następstwa zapamiętał Pan po tym jak uderzyło? Zawisło na drzewie?

– Nie ono motało się w koronach drzew i dalej długo jeszcze słyszałem trzaski, ono waliło drzewa.

-(…) A proszę powiedziec co się z tym skrzydłem dalej stało? Ono leciało nadal do przodu?

– Nie, jakiś czas potem upadło, niedaleko, o tam. ( świadek wskazał na boczną drogę, równoległa do szosy  wylotowej, jest to ulica Gubienki) Upadło pod drzewem.”

Zeznanie naocznego świadka Władimira A, mieszkającego w pobliżu lotniska.

„- Była mgła, ja jechałem ostrożnie, nagle wyłoniło się we mgłę podwozie, skrzydło i zarys sylwetki jakiegoś dużego samolotu, z przodu tuż nade mną. Przeleciał nad szosą bardzo szybko i zanim zniknął we mgle, po drugiej stronie szosy, widoczny był moment, kiedy odpadła od niego duża częśc. To był chyba ogon tego samolotu, razem ze sterami o kształcie jakby litery T. Ten ster natychmiast odrzuciło ku dołowi, ja nawet słyszałem trzask, jakby odbił się on od drzewa po tamtej stronie szosy….”

Cytowane fragmenty z książki ” Zbrodnia Smoleńska Anatomia Zamachu” Praca zbiorowa zespołu niezależnych ekspertów. Wydawnictwo Antyk.

http://venaida.salon24.pl/359847,pancerna-brzoza-i-beczka

Posted in Katastrofa smoleńska | 3 Komentarze »

Dusza po śmierci

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

Dusza po śmierci i problem naszej wolności fragment audycji ks. Piotra Pawlukiewicza – Katechizm Poręczny

http://gloria.tv/?media=211207

Posted in Ks. Piotr Pawlukiewicz | Leave a Comment »

Czy Polacy zwariowali? – profesor Bogusław Wolniewicz

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

Profesor Bogusław Wolniewicz o powstawaniu islamskich meczetów w Polsce.

http://gloria.tv/?media=211159

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

O duszach, ciele i czyśćcu

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

Jacek Bolewski SJ

 

Popularne nazwy dzisiejszego dnia są niejasne, mylące… Warto sobie zdać z tego sprawę, bo niby wiemy, o co w nich chodzi, ale chyba nie do końca.

Nie wystarczy mówić o Święcie Zmarłych, ponieważ tak można by określić również Uroczystość Wszystkich Świętych. W tym ostatnim wypadku wspominamy Zmarłych, o których ufamy, że już są Świętymi. Różnią się oni od Świętych oficjalnie uznanych przez Kościół – w aktach kanonizacji czy wcześniej beatyfikacji. Imienne uznanie i ogłoszenie Zmarłych jako Świętych sprawia, że możemy wierzyć w ich przebywanie w niebie z tą samą pewnością wiary, z jaką wierzymy także w „jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”.
Ale nadzieja sięga dalej niż wiara: pozwala nam uznać wiele osób spośród naszych bliskich Zmarłych za Świętych, czyli przebywających po śmierci blisko Boga – w niebie. Możemy w nich widzieć swoich osobistych, „prywatnych” Świętych, którzy nie tylko są wzorem dla naszego życia, ale także pomagają nam przybliżać się do Boga, gdy łączymy się z nimi w naszej modlitwie. Skoro zatem Święto Zmarłych obejmuje także Świętych spośród naszych bliskich, to czym jeszcze wyróżniają się Zmarli, których dzisiaj wspominamy?
Próbowała to wyrazić tradycja, mówiąca o Dniu Zadusznym, ale ta nazwa nie wyjaśnia sprawy, tylko sama wymaga wyjaśnień. Dlaczego nagle, zamiast mówić o Zmarłych czy Świętych, a więc o ludzkich osobach, ograniczamy się do „dusz” i do życia „zadusznego”? To wskazuje, że nie chodzi tutaj o końcowy los tych, którzy od nas odeszli i są świętymi w niebie, tylko że raczej uwaga skupia się na stanie pośrednim, wymagającym dodatkowego przejścia po stronie Zmarłych.
I to jest głębszy i pierwotny sens wprowadzenia w Kościele Dnia Zadusznego. Wspominamy tu Zmarłych, którzy jeszcze nie do końca są Świętymi, bo potrzebują oczyszczenia po życiu, jakie prowadzili na ziemi. Dzięki wierze w obcowanie świętych możemy im w tym pomóc naszą modlitwą. Ponadto, wiele z tego, co przeżywamy w naszym obecnym życiu, ma służyć właśnie oczyszczeniu i wzrastaniu miłości. Jeśli przyjmujemy te okazje, różne trudne doświadczenia życiowe, to coraz bardziej dojrzewamy już obecnie. Ale gdy się przed tym bronimy, potrzebne będzie oczyszczenie w przejściu przez śmierć. W tym sensie można powiedzieć, że święci to ci ludzie, którzy poddają się oczyszczeniu Bożej miłości przez całe swe życie; dlatego w śmierci przechodzą „prosto” do nieba…
Dzień Zaduszny przypomina, że po śmierci może być potrzebne oczyszczenie, czyściec – jako stan pośredni w drodze do nieba, czyli pełnej wspólnoty bosko-ludzkiej – w Jezusie Chrystusie, który jest w niebie jako wcielony Syn Boży. W tej niebieskiej wspólnocie Wszystkich Świętych nie wystarczyłoby mówić o „duszach”, bo przecież jest to wspólnota ze Zmartwychwstałym, Osobą żyjącą cieleśnie. Również inni Święci, którzy należą do tej niebieskiej wspólnoty, uczestniczą w niej nie tylko jako „dusze”, ale jako żywe, cielesne osoby. Wiara Kościoła wyznaje to wyraźnie o Maryi, która już obecnie żyje w niebie „ciałem i duszą”. Dogmat nie tylko nie mówi, że Matka Jezusa jest pod tym względem wyjątkiem, ale nie mógłby tak twierdzić, skoro samo Pismo Święte poświadcza, że w nowej wspólnocie ze Zmartwychwstałym mają już obecnie udział inni Święci (zob. Mt 27,52n.). Nic nie stoi na przeszkodzie, by w ten sposób myśleć o Wszystkich Świętych.
A jednak, przeszkodą są ciągle nasze wyobrażenia o nowej cielesności, jaką Zmarli czy Święci posiadają. Wyobrażamy sobie, że nowa cielesność po śmierci będzie możliwa dopiero po stanie „pośrednim”, w którym dusza jest oddzielona od ciała tak długo, jak długo zwłoki pozostają w grobie. Te wyobrażenia są obecne także w Piśmie Świętym, można by się więc upierać, że nadal obowiązują. Po części jest to również wpływ dualistycznej filozofii greckiej (Platon, Plotyn) lub gnozy, która „prawdziwy” pierwiastek człowieczeństwa upatrywała wyłącznie w duszy.
Ważniejsze jest jednak zauważenie – zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie – głębszego nurtu w spojrzeniu na życie z Bogiem, na ziemi i w niebie. Doświadczenie śmierci nie oznacza tutaj oddzielenia duszy od ciała, które jako zwłoki obracające się w proch musiałoby oczekiwać na przyszłe zmartwychwstanie. Śmierć oznacza raczej powrót „do przodków”, a stopniowo wiara Izraela rozpoznaje, że ci przodkowie nie przebywają jako „proch” ukryty w ziemi czy „cienie” w szeolu, tylko trwają we wspólnocie z Bogiem, do której On sam zaprosił ich – na zawsze. Znamienne, że właśnie do tego głębszego spojrzenia nawiązał Jezus, gdy jako dowód na zmartwychwstanie przywołał najważniejszych Przodków – Abrahama, Izaaka i Jakuba – żyjących w Bogu (zob. Łk 20,37n.).
Zamiast oddzielać duszę i ciało, czy to za życia, czy po śmierci, także św. Paweł uczy nas innego spojrzenia. Gdy przeciwstawia on życie „według ciała” i życie „według Ducha” (zob. Ga 5,16-25), wtedy ma zawsze na myśli całego człowieka, z duszą i ciałem. A zatem postępowanie „według Ducha”, na którym Apostołowi zależy, znaczy życie całego człowieka pod wpływem działającego w nim, w jego duchu i ciele, Bożego Ducha. Natomiast postępowanie „według ciała” pozostaje w sprzeczności z Duchem Świętym, i jeśli nawet oznacza grzechy popełniane cieleśnie, to przecież grzechy pochodzą z ludzkiego ducha, jego samowoli… Dlatego chrześcijańskie „życie duchowe” nie jest oderwane od ciała, tylko włącza je w życie poddane działaniu Ducha Świętego.
To przeciwstawienie dwóch rodzajów życia na ziemi ma swoje konsekwencje na przyszłość i wieczność. Jeden rodzaj prowadzi do śmierci, drugi – do pełni życia. Paweł wyraża to w inny jeszcze sposób, gdy tak opisuje zmagania, które trzeba przejść: „Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień” (2Kor 4,16).
Mówiąc o człowieku wewnętrznym, Apostoł nie myśli tylko o „duchowym” wnętrzu ludzkim albo o „duszy”, ale chodzi mu o pełnego człowieka, duchowo-cielesnego, różnego od „zewnętrznego” człowieka, skoro w odróżnieniu od niego nie „niszczeje”, czyli nie podlega śmierci, lecz „odnawia” się – w życiu, które zawdzięcza Jezusowi. Właśnie ten wewnętrzny człowiek – odnawiający się już obecnie w duszy i nowej cielesności – dopełni się w przejściu śmierci. Będzie on żył już po śmierci – po ewentualnym oczyszczeniu – w zmartwychwstałym Chrystusie w swej nowej cielesności, choć zwłoki człowieka zewnętrznego pozostaną w grobie jako „prochy”, dla których nie ma miejsca w nowej rzeczywistości zmartwychwstania.
Nie trzeba dodawać, że w tym teologicznym świetle nie ma istotnej różnicy między zwłokami grzebanymi w ziemi a prochem, którym prędzej (przez kremację) czy później (w sposób naturalny) się stają. Człowiek zewnętrzny jest przeznaczony tak czy owak do tego, by stał się prochem, i nie on – proch! – ma „kiedyś” zmartwychwstać, tylko udział w tej tajemnicy ma już obecnie w nas żyjący człowiek wewnętrzny. Żyje on dzięki Duchowi Jezusa, którego przyjmujemy na chrzcie świętym. Dlatego myśląc o pełni życia w Bogu, po śmierci, mamy się skupiać na życiu według Ducha, by we wspólnocie z Nim rozwijał się nasz obecny „człowiek wewnętrzny”. Spojrzenie wiary nie skupia się na tym, co kryje grób, ale na nowym życiu, które objawia Zmartwychwstały. Także do nas – do naszego człowieka wewnętrznego – stosują się słowa skierowane do uczniów Jezusa: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma go tutaj; zmartwychwstał” (Łk 24,5n.).

Posted in Religia | 2 Komentarze »

Warszawa 1947 (WARSAW, AUGUST 1947 Photographs by Henry N. Cobb)

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

WARSAW, AUGUST 1947 Photographs by Henry N. Cobb

WARSAW_AU…pdf

Posted in Historia | 1 Comment »

Michał Lorenc-Wyjazd z Polski wersja rozszerzona

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

Posted in Muzyka | Leave a Comment »

Prof Wojciechowski – Zbrodniarze mogą przejąc władzę w III RP

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

Polecam artykuł profesora Michała Wojciechowskiego „Daleko do demokracji i kapitalizmu „ z podtytułem „Pełzający Totalitaryzm „

Michał Wojciechowski

Michał Wojciechowski –  filozof i teolog, profesor uniwersytetu w Olsztynie

Dziennik Ustaw to kilkanaście tysięcy stron rocznie, tysiące życiowych ograniczeń i komplikacji. Na każdego można znaleźć haka, a już zwłaszcza na przedsiębiorcę – pisze filozof i publicysta

Oficjalnie mieszkamy w państwie demokratycznym, które gwarantuje prawa i wolności ludzkie, troszcząc się o potrzeby obywateli. Z kolei ustrój gospodarczy uchodzi za kapitalistyczny. Jak to jednak w życiu bywa, opakowanie niezbyt odpowiada zawartości. Faktycznie żyjemy w ustroju biurokratycznym, w którym władza dba o siebie, powiększając kontrolę nad obywatelem i jego pieniędzmi. On zaś nie bardzo może liczyć na ochronę i sprawiedliwość.

Władza robi niewiele

Słowo demokracja oznacza rządy obywateli. Skoro jednak w obecnym systemie o obsadzie list wyborczych różnych szczebli decydują liderzy partyjni, to oni faktycznie rządzą. Mamy bowiem wybór głównie między ludźmi Kaczora a ludźmi Donalda (z kimkolwiek byśmy sympatyzowali), ewentualnie kolesiami z jakiejś formy lewicy bądź od ludowców.

Partie polityczne wpisały do konstytucji zasadę proporcjonalności wyborów, która ten stan utrwala, wykluczając wybieranie posłów na zasadzie większościowej, w jednomandatowych okręgach wyborczych, czyli głosowanie na osoby – w takim systemie nie mogłyby bowiem wtykać wyborcom protegowanych szefa. Zafundowały też sobie utrzymanie z budżetu. Nic dziwnego, że udział w wyborach nie jest za liczny, nie należy za to obywateli strofować.

Resztką rzeczywistej demokracji są wybory prezydentów miast i wójtów, w których przebijają się jeszcze jacyś bezpartyjni (choć takim radni z list partyjnych oraz władze centralne potrafią nieźle bruździć). W wyborach jednomandatowych do Senatu pojawiła się szansa, że tendencja ta się wzmocni, ale przyzwyczajeni do systemu partyjnego obywatele zamiast na cechy kandydata patrzyli niestety na szyld partyjny.

Przeważają zatem wśród kandydatów „mierni, ale wierni”, czerpiący z polityki profity, no i skorumpowani. Na stanowiska trafiają ludzie mało kompetentni; lepsi się w tym towarzystwie szarpią. Władza, choć ciągle coś zmienia, robi faktycznie niewiele i jest niezdolna do działań długofalowych, czego mniejszym przykładem jest ospałe budowanie autostrad czy wałów przeciwpowodziowych, a poważniejszym słabość armii i wymiaru sprawiedliwości – gdzie państwa potrzeba, tam go nie ma.

Ktoś jednak rządzić musi, decyzje trzeba podejmować. Więc kto? Nowa linia, czyli potulna bierność Polski wobec UE, oznacza, że tam zapadać będzie coraz więcej rozstrzygnięć. I nie będą one zbyt korzystne, bo z głównych krajów Europy tylko Francja może mieć jakiś interes we wzmacnianiu nas (dlatego chce tworzyć w Polsce energetykę atomową, nie tylko dla biznesu). Na obecne USA nie ma co liczyć.

Nie należy też wykluczać wpływu obcych agentów, bo jakoś nie słychać, żeby nasze tajne służby takich chwytały. Czym się te służby zajmują? Wykrycie krajowej korupcji politycznej może prowadzić, jak wiadomo z przykładu szefa CBA, do utraty stanowiska. Czy ograniczają się więc one do drobniejszych przestępców? Czy osłaniają ekipę rządzącą przed wpadkami i szukają haków na opozycję (niezbyt skutecznie)? Robią kasę? Przez swoich ludzi sterują polityką i mediami?

Wobec indolencji polityków nie byłoby to takie dziwne, ale czy te służby są od nich sprawniejsze? I czy te służby przejawiają odpowiedzialność za państwo, jaką bądź co bądź widać w rosyjskiej KGB?

Jeszcze trochę swobód

Dziennik Ustaw liczy kilkanaście tysięcy stron rocznie. Oznacza to tysiące ograniczeń i komplikacji w życiu codziennym. I to, że każdy w jakimś momencie narusza prawo. Narusza je np. ten, kto pożyczył trochę pieniędzy od rodziny i nie zgłosił w urzędzie skarbowym. Na każdego można znaleźć haka, a już zwłaszcza na przedsiębiorcę.

Te prawa są nieraz sprzeczne ze zwyczajnym poczuciem sprawiedliwości, ale urzędy, policja i sądy mają obowiązek je egzekwować. Szczególnie niepokojąca jest zła opinia Polaków o sądownictwie, jako niesprawnym, nieprzychylnym i skorumpowanym oraz nieodpowiadającym za swoje błędy. Może jest ona przesadna, ale prawie każdy zna przykłady.

Pismo sądowe wysłano na adres od trzech lat nieaktualny – i uznano za doręczone, ze skutkami finansowymi. Samochód złamał dziewczynie lewą nogę na pasach; sąd uznał, że wtargnęła na jezdnię, przyjmując, iż nadjechał on z prawej (uwierzył fałszywym świadkom). Firma skłócona z lokalną sitwą przegrywa w miejscowym sądzie wszystkie sprawy (a w apelacjach wygrywa). Sądy posuwają się do ignorowania dowodów (dziwne orzeczenia w sprawach lustracyjnych albo w sprawie „Gościa Niedzielnego”). W odróżnieniu od wyroków na kryminalistów rosną grzywny i mandaty nakładane przez urzędników na obywateli.

Równolegle jednak sądownictwo wydaje się mieć coraz więcej władzy. Sąd może po swojemu wybrnąć z niejasnych przepisów. Trybunał Konstytucyjny może zawetować każdą ustawę z dowolnym uzasadnieniem. Prokuratura może wszcząć śledztwo w sprawie nadużyć polityka lub nie. Niezależność tych instytucji, choćby nominalna, jest pozytywnym punktem naszego ustroju państwowego, ale niepokój budzi sytuacja, w której muszą one kompensować rażące słabości ustaw i władzy wykonawczej.

Dalej, niezbyt dawne afery dowodzą, że odpowiednie służby mogą znaleźć pretekst do nagrania rozmów prywatnych, a potem wykorzystać je poza sprawą. Firmy telekomunikacyjne miały mieć nakazane, by gromadziły na ich użytek mnóstwo wrażliwych danych o użytkownikach, co otwiera pole do nadużyć i szantaży. Politycy z pomocą prokuratury mogą dotrzeć do krytykujących ich internautów, a kontrola Internetu ma się nasilić. Dziennikarze są karani z paragrafu wprowadzonego w czasach komunizmu dla zwalczania opozycji. Krytyka bywa karana sądownie.

Nie zważając na sprzeciwy, PO przepchało ustawę, która zakazuje dawania niegrzecznemu dziecku klapsa, a nawet ostrzejszej nagany, dzięki czemu będzie można ścigać i zohydzić w mediach każdego niewygodnego rodzica, a także odebrać mu dzieci. Zająć się tym ma wielostopniowy aparat administracyjny o dużych uprawnieniach. Biurokratyczne i ideologiczne państwo chciałoby podporządkować sobie rodzinę. Pewnie coś jeszcze wymyśli. W projekcie czeka też ochrona dewiacji seksualnych przed krytyką, natomiast nie widać, by prawo skutecznie chroniło polityków opozycyjnych względnie religię.

Niezależność IPN osłabła na rzecz podporządkowania partii rządzącej. Media z publicznych stają się już nawet nie państwowe, lecz partyjne. Nowa ustawa ogranicza autonomię uczelni wyższych i osłabia ich trzon, profesurę.

Krok po kroku, taktyką salami, państwo wchodzi coraz dalej w życie obywateli. Miarą bezradności jest rosnąca co roku liczba skarg do rzecznika praw obywatelskich. Czy obecna rzeczniczka, politycznie bliska PO, będzie tak niezależna jak jej poprzednik, który zginął w Smoleńsku? Na razie bierze na warsztat problemy pomniejsze.

Oczywiście, trochę swobód jeszcze nam zostało. Ale w końcu na wszystkich przyjdzie pora. Przypuszczam, że Kościół katolicki, jako największa instytucja niezależna od państwa, będzie wzięty pod but jako ostatni, choć ten proces już się zaczyna.

W tej chwili zmierzamy do tego, że konstytucyjnie niezależne organy państwa staną się przedłużeniem jednej partii, która jak dotąd sukcesami w reformowaniu kraju się nie popisała. Pierwsze próbki to wspomniane już ustawy o IPN i o kontrolowaniu rodzin, skwapliwie podpisane przez wówczas jeszcze p.o. prezydenta. Zdobycie prezydentury pozwala na samowolę legislacyjną, gdyż lewica złe ustawy chętnie poprze. Rzecz jednak nie w takich czy innych cechach danej partii. Każda z nich obdarzona nadmierną władzą może się wyrodzić. Jest to problem ustrojowy.

Ograniczyć urzędników

Tego też u nas nie ma. Zacznę od tego, że słowo „kapitalizm” jest często rozumiane opacznie i propagandowo, jako rządy pieniądza. Według definicji encyklopedycznej składa się nań jednak oparcie na własności prywatnej oraz wolny rynek. Od tego wzoru obecna Polska jest dość odległa i tak samo gros świata. W rezultacie winę za kryzys składa się na kapitalizm, gdy faktycznie problemem jest jego brak.

Co do własności prywatnej, to w Polsce nie nastąpiła reprywatyzacja, duży majątek zrabowany po wojnie przez komunistów pozostaje w rękach urzędników albo został podejrzanie sprywatyzowany. W niezależnym rankingu pod względem ochrony materialnej własności obywateli Polskę sklasyfikowano na 98. miejscu w świecie! Wysokie podatki utrudniają naturalne narastanie własności prywatnej, skazując większość obywateli na czekanie do pierwszego.

Jest jednak grupa ludzi, która robiła i robi dobre interesy na kontaktach ze sferą budżetową, która tym samym służy do przelewania pieniędzy szaraków do kieszeni funkcjonariuszy i wybranych biznesmenów. Jest to zamaskowana kradzież, a nie kapitalizm.

Dalej, do istoty własności należy dysponowanie nią swobodnie. Podważają to mnogie ograniczenia wolności gospodarczej, od setek typów koncesji po uciążliwe prawo budowlane. Zamiast wolnego rynku mamy mnóstwo ograniczeń, tak krajowych jak europejskich, nieraz absurdalnych. Dostosowanie się do nich drogo kosztuje.

Otwarcie firmy wymaga serii uciążliwych procedur, a na przedsiębiorcę czyha 40 instytucji kontrolnych. Ich połączenia pod zarządem wojewódzkim da lokalnym sitwom nową broń.

Na razie ułatwienia dla gospodarowania albo są pozorne, albo idą w kierunku zwiększenia praw pracodawców kosztem pracowników. Tymczasem potrzebne jest wzmocnienie jednych i drugich, a ograniczenie władzy urzędników.

Czasy saskie bez wolności

Czasami porównuje się Polskę obecną do saskiej: korupcja, demagogia, awanturnictwo, brak decyzji, słaba armia, obce wpływy, przegrywający patrioci, suwerenność w obcych rękach. Reakcją na uczciwość bywa zdziwienie i pogarda. Jest jednak znamienna różnica. Polska dawała wtedy sporo wolności. Nie było gorsetu przepisów ani wysokich podatków.

Dziś za fasadą wolności chowa się armia urzędników, służby specjalne i inne organy państwa, wprawdzie nieudolnego, ale rozwiniętego i uzbrojonego we wszystko, co potrzebne, by fizycznie i mentalnie zniewolić obywateli. Gwarancje wolności nie mają charakteru obiektywnego, gdyż zależą od dobrej woli władzy.

Nowoczesne państwo jest samo w sobie niebezpieczne. Póki rządzący są uczciwi, albo chociażby słabi, problemu nie widać. Takie państwo może jednak wpaść w ręce zbrodniarzy, którzy się nim posłużą – jak to było w przypadku Niemiec hitlerowskich i Rosji sowieckiej.

Ale i obecna sytuacja nie jest dobra. Państwo stało się żerowiskiem grup interesów. Najpierw własnych funkcjonariuszy, których nie jest w stanie pozwalniać ani zdyscyplinować. Potem partii politycznych i ich wspólników z szemranych biznesów. Potem ideologów, którzy rękami państwa chcą forsować swoje upodobania, czy to seksualne, czy ekologiczne, czy jeszcze jakieś. Media zwykle tego nie ujawniają, bo albo są państwowe, albo zdominowane przez ideologię lewicowo-liberalną, albo zwyczajnie kupione.

Na pewno jednak państwo nie służy większości – przeciwnie, zabiera obywatelom coraz więcej wolności i pieniędzy, krok po kroku idąc ku kontroli typu totalnego, posłodzonej świadczeniami (kiepskiej zresztą jakości, jeśli popatrzeć na nasze szkoły czy służbę zdrowia). Bez tych świadczeń nie można się obyć, gdyż uprzednio władza zabiera pracującemu legalnie na pensji jakieś dwie trzecie tego, co wypracował (rolnikom, zasiłkobiorcom i emerytom mniej, średnio każdemu około połowy). A ubóstwo oznacza też brak wolności.

Totalitaryzm potocznie kojarzy się z władzą opartą na przemocy. Słowo to oznacza jednak językowo władzę całkowitą. Może więc istnieć totalitaryzm mało widoczny, działający na zasadzie tysięcy cienkich nici, jakimi związano Guliwera, oraz pod maską. Ale i taki wobec broniących wolności stanie się w końcu brutalny, nie wolno się łudzić. Albo pójdziemy ku państwu nadzoru biurokratycznego, politycznego i propagandowego, albo ku wolnościowemu.

Mniej państwa!

Pamiętam z lat 70. i 80., że nadużycia władzy opisać w prasie podziemnej było łatwo, ale trudniej zaproponować program działania. W końcu się okazało, że najlepsze było właśnie ujawnianie zła i pokazywanie innych możliwości, bo nawet ludzie rządzący Sowietami i Polską stwierdzili, że kapitalizm jest dla nich lepszy, a religia przewyższa marksistowską propagandę.

Wspólnym mianownikiem wymienionych negatywnych zjawisk jest rozrost instytucji państwa. Potrzebne są więc dogłębne zmiany ustrojowe, od konstytucji począwszy: ale nie wyrywkowe, lecz dogłębne i przemyślane – choćby śladem projektów, opublikowanych bez większego niestety echa przez Janusza Kochanowskiego jako rzecznika praw obywatelskich. Zatem żądajmy od kolejnych ekip, by było mniej państwa: tak w życiu prywatnym, jak w publicznym i gospodarczym!

http://mojsiewicz.salon24.pl/359760,prof-wojciechowski-zbrodniarze-moga-przejac-wladze-w-iii-rp

Posted in Polityka i aktualności | 1 Comment »

DOBRZE JEST…nie lądował na smoleńskim bagnie, bo by się roztrzaskał w drobny MAK

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

Samolot lecący z Newark do Warszawy miał problemy z podwoziem co zmusiło go do awaryjnego lądowania. Mimo że wyglądało to dramatycznie, nikomu z pasażerów nic się nie stało. Na płycie lotniska znajdowało się 10 zastępów straży pożarnej. Pilotem tego samolotu byl kpt. Wrona

ENGLISH:

A Boeing 767 flying from Newark with some 230 people on board made an emergency landing at Warsaw’s airport on Tuesday after trouble with landing gear. No one was hurt.

Przeczytaj także: Uratowany Boeing vs rozbity Tupolew

Posted in Polityka - video, Polityka i aktualności | 2 Komentarze »

Św Augustyn

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

cz. 1  – Adwokat diabła – http://gloria.tv/?media=320480 

Tagasta, Afryka, 354 A.D. Tu przychodzi na świat i dorasta Augustyn, syn Moniki i Patriciusa. Młody Augustyn pragnie studiować prawo i zostać uczniem wielkiego oratora Macrobiusa. Udaje się więc do Kartaginy. Zatrzymuje się u Waleriusza, który przydziela mu pokój i służącą, Khalidę, która z czasem zostaje jego konkubiną. Augustyn spełnia swoje młodzieńcze marzenia, stając się uznanym oratorem i prawnikiem. Na wieść o ciężkiej chorobie ojca, postanawia wrócić z Khalidą do Tagasty.

cz. 2 – Khalida – http://gloria.tv/?media=320510

Ku zaskoczeniu Augustyna, jego spotkanie z rodzicami kończy się jednak kłótnią. Augustyn i Khalida zatrzymują się u przyjaciela, Romanianusa. Po pogrzebie ojca Augustyn pozostaje w Tagaście i przystja do Manichejczyków. Z jego związku z Khalidą rodzi się syn, Adeodatus. Augustyn jednak opuszcza rodzinę dla posady oratora dworskiego w Mediolanie. Jego zadaniem jest wygłoszenie mowy na cześć cesarza, będącej atakiem na biskupa Ambrożego.

cz. 3 – Usta cezara – http://gloria.tv/?media=320598

Do Mediolanu przyjeżdża matka Augustyna i Khalida z dzieckiem. Augustyn wraz z matką udaje się na spotkanie z biskupem Ambrożym, po czym atakuje go w swej przemowie. Przez przypadek Khalida słyszy rozmowę Augustyna z arystokratą, który proponuje mu małżeństwo ze swoją córką. Khalida opuszcza Augustyna, pozostawiając mu syna. Z rozkazu cesarza, Augustyn i Waleriusz mają zarekwirować bazylikę Ambrożego. Żołnierze cesarscy przeprowadzają krwawy atak na katolików. Augustyn ma wyrzuty sumienia, które są początkiem jego nawrócenia.

cz. 4 – Werdykt Ilariusza – http://gloria.tv/?media=320647

Po nawróceniu, Augustyn przyjmuje chrzest od biskupa Ambrożego i traci posadę oratora dworskiego. 76-letni Augustyn jest biskupem w Hipponie (Afryka Północna), otoczonej przez wojska Wandalów gotowych do ataku. Augustyn namawia dawnego przyjaciela, teraz gubernatora Waleriusza, by ten zawarł pokój. Do miasta przybywają żołnierze rzymscy ze swoim wodzem Fabiuszem na czele. Augustyn rozpoznaje w nim syna Ilariusza i przypomina sobie historię konfliktu między donatystami a katolikami, w którym to Ilariusz był sędzią. Fabiusz organizuje powszechny pobór do wojska, by zaatakować wroga.

cz.5  – Państwo Boże – http://gloria.tv/?media=320653

Po Augustyna i jego książki przypływają statki papieskie. Biskup wciąż pracuje nad rękopisem Państwa Bożego. Fabiusz zakochuje się w Lucyli. Gdy dowiaduje się, że biskup jest jej wujem, oskarża go o śmierć swojego ojca. Augustyn wspomina okoliczności śmierci Ilariusza. Po nieudanym ataku na obóz Wandalów, Fabiusz i jego żołnierze dostają się do niewoli. Augustyn rozmawia z wodzem Wandalów, Genzerykiem, i ten uwalnia jeńców. Fabiusz i Lucyla pobierają się i opuszczają Hipponę jednym z papieskich statków. Wandalowie zdobywają miasto, Augustyn umiera, jednak jego książki zostają ocalone.

Posted in Filmy religijne | Leave a Comment »

Człowiek z żelaza (1981)

Posted by tadeo w dniu 2 listopada 2011

http://www.youtube.com/user/proektCCCP19171991#g/c/185E7729E4AE17FA

Posted in Filmy i slajdy, POLECAM | Leave a Comment »