WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 12 czerwca, 2011

Niepoprawne Radio

Posted by tadeo w dniu 12 czerwca 2011

http://niepoprawneradio.pl/

Posted in Radio w internecie | Leave a Comment »

SOLIDARNI 2010 na facebooku

Posted by tadeo w dniu 12 czerwca 2011

Solidarni2010.plhttp://www.facebook.com/solidarni2010

Posted in SOLIDARNI 2010 | Leave a Comment »

Ostatní dzwonek – Lekcja Historii

Posted by tadeo w dniu 12 czerwca 2011

Posted in Muzyka | Leave a Comment »

Powiedz ludziom że kocham ich

Posted by tadeo w dniu 12 czerwca 2011

Posted in Muzyka, Religia | Leave a Comment »

Życie kontra wiara – Ksiądz Pawlukiewicz

Posted by tadeo w dniu 12 czerwca 2011

Czym jest wiara? Jakie jest jej miejsce w życiu codziennym? Po co wyznawać grzechy księdzu, który jest tylko człowiekiem? A co z in vitro, antykoncepcją, eutanazją? 

Posted in Ks. Piotr Pawlukiewicz, Religia | Leave a Comment »

Obfitość z miłości, nie z bogactwa

Posted by tadeo w dniu 12 czerwca 2011

Świadomość obfitości pojawia się na drodze miłości, nie bogactwa.

Świat będzie lepszym miejscem, gdy zechcemy się  uczyć  wzajemnie od siebie – miłości. Płynąć w strumieniu obok innych cząstek wody, by odnaleźć fraktale energii witalnej, która wyzwala się wprost z życia, odradza w każdym momencie w wibracji prawdy.
A słowa te,  bezwartościowe dla większości  wyznawców złotego cielca, zostaną przywrócone kulturze. Nauczymy się znów prostych wartości – bez kultu młodości, bez pogardy dla naszych rodziców i dziadków. Ludziom starszym, których czas na ziemi jakoby przeminął, należy się szacunek.
Bogactwo, w swym  najwyższym przebóstwieniu cywilizacji śmierci, pogardza ubóstwem, nie ma szacunku dla ludzi. Bezlitosne pastwi się nad każdym, bez wyjątku. Kupuje miłość, przekupić chce śmierć, wygnać ze świata cierpienie i wolność.Wybudować kolejne złote klatki. 
Liderzy  z areopagu finansjery, ale również!, podążający za nimi dziennikarze, nauczyciele, politycy i przywódcy religijni – jak stado są baranów, prowadzonych na rzeź przez złotego cielca. W orszaku śpiewającym pieśni uwielbienia dla bóstwa, oślepieni  blaskiem mamony – niosą krew własną, nieodkupioną i nieprzelaną. Wydaje im się, że przewodzą – wytyczając szlaki postępuW potępieniu dla starych bogów.
Lecz dokąd maszerują pozostali, pozostawieni bez pewności i wiary, gdy  podążają pokornie za takimi liderami? Do duchowego raju rozkwitającego życia, czy w otchłań bezdusznej materii produkującej wielkie mózgi?
Bogactwo materialne stało się synonimem obfitości – znakiem, że komuś los sprzyja, że jest kimś lepszym. Uschnięte kwiaty stoją w wazonach i już nigdy nie zakwitną. Słowiki w klatkach nie zaśpiewają o wolności.
W rzeczy samej,! bogactwo samo w sobie ani dobre ani złe, staje się wyborem zła.
Filantropia i skąpstwo są jak awers i rewers monety, wokół której obraca się nasze ego.  Dla filantropa królestwo niebieskie otwiera się samoczynnie – z każdą wydaną złotówką; dla skąpca zamyka i pieczętuje za siedmioma bramami karmyI nie ma tu innych kluczy.
W ubóstwie materialnym nie poszukuj wytrychów do obfitości. Świadomość opuściła miejsca zaludnione przez szczury uganiające się za żarciem na wysypiskach śmieci.  Szuka innej drogi do serca człowieka, gdzie zawiść i pogarda, chciwość i pycha  nie krzyżują umysłów  w cierniach egoizmu.
W pomieszanym umyśle ubogiego zawistnika i w pomieszanym umyśle bogatego skąpca droga do królestwa duchowego zatrzasnęła się na siedemdziesiąt siedem pieczęci karmy. Pycha i pogarda: wokół tych biegunów nadyma się – zamknięty na królestwo ducha – świat.
Mimo to, lepszy świat, nie przestaje być wyzwaniem. Ideał nie zniknął za horyzontem i wciąż samoczynnie się odradza, w nowym kształcie i postaci, w każdym następnym pokoleniu ludzkim.
Odnawianie się ideału  niesie nową nadzieję, że świat będzie lepszy. Mówi, że nadzieja nie jest matką głupich, lecz matką  obfitości, drogą mądrych, gdyż wypiera z serca lęk i ułatwia przetrwanie.
Mądrzy podróżują  zawsze w pierwszej klasie. Z biletem miłości, nie bogactwa. W ciszy, w której odkrywają prawdę, że wszechświat jest tylko interaktywnym lustrem. Odbija się w nas, rozwija się w nas i poprzez nas daje, co najlepsze. Innym.
Ciężko nam żyć, bo tak niewiele otrzymaliśmy od innych? Nic więcej po prostu dostać nie możemy, bo tego nie przyjmiemy.

Posted in Nieokrzesane myśli, Religia | 2 Komentarze »

Nikczemność – tekst Anny Fotygi o kłamstwie D. Tuska

Posted by tadeo w dniu 12 czerwca 2011

Są rzeczy w polityce, które muszą budzić obrzydzenie. Są ludzie w polityce, którzy muszą budzić obrzydzenie. Są działania w polityce, które owe obrzydzenie muszą przekuć w osądzenie za działania na szkodę własnego kraju…

Poniżej prezentuję tekst Pani Anny Fotygi: „Nikczemność” demaskujący nikczemne kłamstwo Pana Premiera Donalda Tuska oraz jego rządu w sprawie pakietu energetyczno-klimatycznego oraz prezentujący niudolność rządzenia przez PO. Tekst ten sprawił, iż moje obrzydzenie wobec obecnie rządzących Polską spotęgowane zostało do poziomu chęci natychmiastowego postawienia tych ludzi przed Trybunałem Stanu za domniemaną lub też rzeczywistą (do takiego określenia się skłaniam)  zdradę Ojczyzny i jej żywotnych, długookresowych interesów gospodarczo-politycznych.

Cały tekst oddzielony liniami poziomymi jest kopią artykułu z portalu „Prawo i Sprawiedliwość”:
http://www.pis.org.pl/article.php?id=18874
. Mój wstęp i podsumowanie są tylko moimi opiniami i w żaden sposób nie wyrażają poglądów Pani A. Fotygi ani portalu PiS.

——————————————————————————————————————————-

Podczas konsultacji z klubami parlamentarnymi w sprawie polskiego przewodnictwa w UE od 1 lipca 2011 roku, premier Donald Tusk zasugerował, że tragiczne konsekwencje dla polskiej gospodarki, które zapowiada zatwierdzony przez niego podczas Rady Europejskiej pakiet energetyczno-klimatyczny są wynikiem rzekomego zobowiązania podjętego przez Śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Według premiera ustępstwem miała być pozycja Polski w przyjętym pakiecie klimatyczno-energetycznym, a zyskiem – tzw. Joannina w negocjacjach traktatu lizbońskiego. Bardzo łatwo zrzucić odpowiedzialność za własną nieudolność i uległość na ofiarę katastrofy smoleńskiej. Przyjrzyjmy się jednak faktom.

Pakiet klimatyczno-energetyczny

9 lutego 2007 roku Komitet Europejski Rady Ministrów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego przyjął polskie stanowisko w sprawie pakietu klimatyczno-energetycznego. Zawierało ono wiele ważnych dla nas postanowień. Najważniejsze jednak było potwierdzenie akceptowalnego dla nas roku bazowego jako 1990.

Polska była sygnatariuszem Protokołu z Kioto. W wyniku zmian, które zaszły w trakcie transformacji polskiej gospodarki, po 1989 roku z wyprzedzeniem wypełniliśmy swoje zobowiązania. Eksperci obliczali, że w stosunku do przyjętego w Protokole z Kioto roku bazowego – 1988 zredukowaliśmy emisje o ok. 31%. Założona w propozycjach Komisji Europejskiej redukcja o 20% do roku 2020 w stosunku do roku 1990 (średnio dla całej Unii Europejskiej) była dla nas bezpieczna. Takie stanowisko prezentowaliśmy podczas Rady ds. Środowiska Naturalnego 20 lutego 2007 roku, ja potwierdziłam je w trakcie Rady ds. Ogólnych i Stosunków Zewnętrznych. Takie stanowisko prezentował Śp. prezydent Lech Kaczyński podczas Rady Europejskiej, która odbyła się w dniach 8-9 marca 2007 roku w Brukseli. Polskie priorytety, najważniejsze z punktu widzenia rozwoju kraju, znalazły się w tekście „ Konkluzji Rady Europejskiej”. Punkt 28. Konkluzji zawierał ważne postanowienia ogólne, wskazujące założenia unijnej inicjatywy:

– zapewnienie bezpieczeństwa dostaw energii;
– zapewnienie konkurencyjności gospodarek europejskich (nie gospodarki całej UE- przypis AF) i dostępności energii po przystępnej cenie;
– promowane równowagi ekologicznej i przeciwdziałanie zmianom klimatu.

Te wytyczne polityczne, przyjęte jednomyślnie, wcale nie były pustosłowiem. W punkcie 29. Konkluzji zapisano:

„Dlatego Rada Europejska zatwierdza elementy, które Rada ds. Środowiska Naturalnego obradująca 20 lutego 2007 roku określiła jako elementy podstawow (….) W tym celu podczas rozpoczynającej się pod koniec 2007 roku konferencji ONZ w sprawie zmian klimatu należy otworzyć negocjacje (…) dotyczące globalnego i kompleksowego porozumienia, które powinno opierać się na strukturze Protokołu z Kioto…”Protokołu, który Polska w zasadzie już wypełniła.(…)”
W punkcie 30. Rada Europejska zatwierdziła cel UE: redukcja do 2020 roku emisji gazów cieplarnianych o 20 %, udział odnawialnych źródeł energii do 2020 roku wynoszący 20%, wzrost efektywności energetycznej o 20% do 2020 roku.

Wszystkie efekty liczone były w stosunku do bezpiecznego dla nas roku bazowego 1990, traktowane jako uśredniony cel całej UE. We wszystkich wypowiedziach Śp. Prezydent podkreślał, że każde państwo musi być potraktowane indywidualnie i w nakładaniu obciążeń należy brać pod uwagę jego potencjał gospodarczy, etap rozwoju, możliwości, konkurencyjność. Uzgodniono, że cele narodowe zostaną wypracowane wspólnie z Komisją Europejską przez każde państwo członkowskie oddzielnie i będą przedmiotem wielostronnego porozumienia, wymagającego jednomyślności. Jedynym elementem kompromisu, jaki został wówczas zawarty była kwestia wiążącego, a nie indykatywnego charakteru zobowiązania rozumianego jako wartość średnia dla całej UE. Negocjacje były rzeczywistym sukcesem UE. Prezydent przewidywał, że ustalenia są na tyle ambitne, że najwięksi emitenci, np. Niemcy mogą mieć kłopoty z jego wypełnieniem i trzeba będzie bardzo twardo negocjować porozumienie, ponieważ przypuszczalnie zechcą przerzucić na słabszych część swoich ambitnych zobowiązań. W wynegocjowanych warunkach Polska zyskiwała, paradoksalnie, z powodu upadkuwielu gałęzi przemysłu po 1989 roku. Zamykane zakłady pracy przestawały emitować gazy cieplarniane. Dlatego rok bazowy mieszczący się w okresie rozpoczynającym transformację w Polsce był dla nas taki ważny.

W marcu 2007 roku prezydent Lech Kaczyński wracał z Brukseli z tarczą. Zamknął usta krytykom posądzającym go w każdej sytuacji o awersję w stosunku do Unii Europejskiej i obronił narodowy interes. Wydawało się, że rząd Jarosława Kaczyńskiego dokończy negocjacje pakietu klimatyczno-energetycznego, planowano przecież szybką Radę energetyczną w pierwszej połowie czerwca. Prace UE zostały jednak zdominowane agendą traktatową i do debaty nad pakietem przystąpiono po powołaniu w Polsce nowego rządu Donalda Tuska. Opinia publiczna mogła przy okazji prac nad pakietem klimatyczno-energetycznym śledzić wspierane medialnie przedstawienie teatralne zatytułowane „ Twarde negocjacje Donalda Tuska”. Warto przypomnieć główne wątki i styl przedstawienia. To wtedy zainicjowano prawdziwą obławę, polowanie z nagonką na urzędująca Głowę Państwa.

W styczniu 2008 roku Komisja Europejska przedstawiła Polsce propozycje indywidualnego celu. Został co prawda zmniejszony do 13%-14%, ale rok bazowy zmieniono na 2005. Propozycja Komisji Europejskiej zmieniała radykalnie konkluzje Rady Europejskiej z marca 2007 roku, na niekorzyść Polski. Ani opinia publiczna, ani Prezydent nie byli o tym informowani. Zafundowano Polakom wyjątkowo nikczemną kampanię oczerniającą prezydenta. Przed jesienną Radą Europejską Donald Tusk ruszył w podróż po wielkich stolicach UE- do Paryża i Berlina. Wszystkie rozgłośnie i redakcje zachłystywały się jego powodzeniem. Zachodni politycy świadczyli, jak wybitnym był negocjatorem. W tym czasie zgodził się na zmianę roku bazowego, grzebiącą szanse konkurencyjne polskiej gospodarki, niwelującą cele polityczne całej UE, które negocjował prezydent Lech Kaczyński. Donald Tusk został również jednym z grabarzy unijnej solidarności. Zapoczątkował śmiertelnie dla nas niebezpieczny, ciągle pogłębiający hegemonizm wielkich państw członkowskich, Niemiec i Francji. Wszystko zrzucił wówczas na Śp. prezydenta.

Podczas Rady 16 października 2008 r. polskie i zagraniczne media, politycy urządzili mu benefis. To była ta Rada, podczas której wybitny urzędnik państwowy, szef KPRM Tomasz Arabski wśród szyderstw i rechotu PO odmówił Śp. Prezydentowi samolotu. Donald Tusk wracał z Brukseli jako triumfator. Minister Sikorski zapowiedział wysokie nagrody dla wiceministrów-negocjatorów. Notowania PO rosły.

Dopiero teraz pękła tęczowa bańka mydlana, prawda o efektach świetnych negocjacji zaczyna docierać do opinii publicznej. Pan premier wymyślił więc kolejną woltę. Otóż negocjacje, które prowadził nie były sukcesem, bo musiał wypełnić wcześniejsze zobowiązanie negocjacyjne Śp. Prezydenta. Musiał ustąpić, bo pod tym warunkiem rok wcześniej prezydent Lech Kaczyński wynegocjował Joanninę w traktacie. Prezes Rady Ministrów Donald Tusk kłamie. Nie było takich zobowiązań. Negocjacje Joanniny były długie i bardzo trudne, zakończyły się sukcesem Polski. Wówczas opozycja, nie rozumiejąc naszej roli w UE i dynamiki UE, zarzucała nam przyjęcie rozwiązania, które może służyć Niemcom. A teraz Donald Tusk zmienił front i twierdzi, że Prezydent, w zamian za rozwiązanie które podobno służyło Niemcom obiecał ustępstwo w pakiecie klimatyczno-energetycznym. Komu? Również Niemcom, jak rozumiem. Gdyby rzecz nie dotyczyła prezydenta Lecha Kaczyńskiego, moglibyśmy ją uznać za ponury żart. Taki żart zafundowany przez optymistów ponurakom, że posłużę się wątpliwą metaforą ministra Sikorskiego. Dotyczy jednak prezydenta, wobec którego Donald Tusk powinien odczuwać szczególne zobowiązanie, zadośćuczynienia całego zła, które Mu wyrządził.

Kamień na Wawelu milczy, nie broni się przed nikczemnikami. Ale my pamiętamy.

Anna Fotyga

http://www.pis.org.pl/article.php?id=18874

—————————————————————————————————————–

Ciekawe jak długo jeszcze będziemy spokojnie znosić potęgowanie własnego obrzydzenia wobec PO, Donalda Tuska i jego rządu?

Pozdrawiam

http://krzystofjaw.salon24.pl/315033,nikczemnosc-tekst-anny-fotygi-o-klamstwie-d-tuska

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Anna Świderkówna – CZAS APOKALIPS

Posted by tadeo w dniu 12 czerwca 2011

Fragment z książki „Rozmowy o Biblii”

Anna Świderkówna – CZAS APOKALIPS. pdf

Rozmowy o Biblii „Z domu niewoli”- pdf

Posted in Książki (e-book), Religia | Otagowane: | Leave a Comment »

FRONDA TV – Przegląd Tygodników Katolickich

Posted by tadeo w dniu 12 czerwca 2011

Dziś Tomasz Terlikowski w przeglądzie o Gościu Niedzielnym i Niedzieli

Posted in Filmy religijne, Religia | Leave a Comment »

Siostra Faustyna (Widzialne i Niewidzialne)

Posted by tadeo w dniu 12 czerwca 2011

http://pl.gloria.tv/?media=137208

Posted in Filmy religijne, Miłosierdzie Boże, Św. Faustyna | Leave a Comment »

Ojciec Pio – (Widzialne i Niewidzialne)

Posted by tadeo w dniu 12 czerwca 2011

http://pl.gloria.tv/?media=137179

Posted in Filmy religijne, Ojciec Pio | Leave a Comment »

WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ…

Posted by tadeo w dniu 12 czerwca 2011

Wiara to łaska od Boga nam dana. My sobie wiary dać nie możemy, ale o wiarę możemy prosić, błagać: Wierzę, Panie, ale wzmocnij wiarę moją!

imgpress

Wierzę, chcę wierzyć – to pewne, ale często klęczę przed tabernakulum i nie wiem, co Chrystusowi powiedzieć. Dlaczego? Bo wiara moja jest tylko powierzchowna, bo nie zdaję sobie sprawy tak naprawdę z tego, że klęczę u stóp Jezusa, Boga-Człowieka, że On mnie widzi, słyszy i bardzo kocha.

Jezus przede wszystkim chce od nas wiary, a dziecięca, pełna ufności wiara zniewala Go do wysłuchania nas.

Człowiek bez wiary mówi o losie, człowiek wierzący o zrządzeniu Bożym. Dlatego pierwszy trapi się, niepokoi, gniewa, narzeka na to, co mu się w życiu nie podoba, co krzyżuje jego plany, co mu sprawia przykrość, niewygodę; a drugi we wszystkim widząc działanie Boże, za wszystko dziękuje, z wszystkiego jest zadowolony, w każdej sytuacji mówi: Bądź wola Twoja, Panie!

Niewiara, obojętność w wierze spoczywają zwykle na fundamencie prawie kompletnej ignorancji religijnej.

Potrzebna mi Ewangelia, ażebym mogła nauczyć się, jak całym sercem przylgnąć do Jezusa w tabernakulum.

Czy posiadasz Ewangelię? – Książka niewielka, niedroga, a przecież to skarb, to źródło mądrości świętej, to drogowskaz do nieba, to krynica pociech Bożych.

Ewangelię trzeba kochać, trzeba ją wciąż na nowo odczytywać, by ducha Ewangelii, tym samym i Jezusa, w życie wprowadzać.

Czy cenię Ewangelię? Czy chętnie i z miłością ją czytam? A przez uważne jej czytanie czy coraz bardziej zbliżam się do Jezusa i coraz bardziej Go kocham?

Szczęśliwa dusza, która zrozumiała, że w Ewangelii ma skarb ukryty, i która cierpliwie, powoli ten skarb z niej wydobywa.

Czytaj, wczytuj się w Ewangelię, a znajdziesz tam drogocenną perłę, która życie twoje uczyni jasne, niebiańskie, znajdziesz Jezusa, który stanie się nieodłącznym Towarzyszem życia twego, który będzie ci Doradcą najlepszym w wątpliwościach, Siłą w słabości, Nauczycielem w chwilach ciemności.

Nie myślmy, że katechizm to książka szkolna dobra dla prostaczków, dla nieuczonych. O nie, katechizm to podstawa życia według woli Kościoła świętego, to najjaśniejsze – w praktycznej, do życia codziennego przystosowanej formie – streszczenie woli Chrystusa.

Wiara stała się najsilniejszą ostoją naszej narodowości. I to dostrzegli nasi ciemiężyciele. Stąd ich lęk przed naszą wiarą, jakby to była niebezpieczna broń – nawet w rękach małych, słabych i ujarzmionych. Stąd wszystkie prześladowania, krwawe prześladowania, przez które próbowano odebrać wiarę i naszą przynależność do świętego Kościoła katolickiego.

Wszędzie, we wszystkich warstwach społeczeństwa wiara katolicka zachowuje swe miejsce, to znaczy pierwsze miejsce w życiu polskiego narodu. Wszędzie religia pozostaje tu osią, około której obraca się życie narodu. Znajdujemy tchnienie wiary katolickiej w polskiej filozofii, poezji, literaturze i sztuce, znajdujemy błogosławiony wpływ katolicyzmu w życiu i dążeniach prostego ludu.

W życiu naszego narodu wiara ujawnia się trojako: w przywiązaniu do następcy świętego Piotra, w miłości Maryi, Matki Bożej, którą po nieszczęśliwym panowaniu Jana Kazimierza cały lud czci jako Królową Polski, w niewzruszonej nadziei, że Bóg przez cierpienia i strapienia prowadzi nas do odbudowy Polski, do Królestwa wiecznej szczęśliwości.

Jaki to smutny widok – z jednej strony nieprzyjaciel Kościoła, nie krępując się, miota oszczerstwa na wiarę świętą, a z drugiej strony katolik, który milczy albo cichutko wycofuje się z grona osób szkalujących Kościół, bo wstydzi się bronić swej wiary, bo nie wie, co powiedzieć, brak mu argumentów zbijających, odsłaniających kłamstwa.

Ufności nam potrzeba, tej dziecięcej ufności, która serca napełnia pogodą i spokojem i która z serca wydobywa modlitwę wiary przenoszącą góry.

Twarz pogodna mówi o szczęściu wewnętrznym duszy złączonej z Bogiem, o pokoju czystego sumienia, o beztroskim oddaniu się w ręce Ojca Niebieskiego, który karmi ptaki niebieskie, przyodziewa lilie polne i nigdy nie zapomina o tych, co Jemu bez granic ufają.

Pewną pomoc znajdziemy tylko i jedynie u Jezusa. Ludzie mogą się mylić, mogą nas opuścić, mogą zdradzić. Jezus zawsze gotów nam poradzić, dopomóc i wesprzeć.

Ufność niezachwiana, dziecięca, spokojna jest jednym z największych dowodów miłości, jakie Jezusowi dać możemy.

Odważni cuda działają, wszystko przezwyciężą, ale jak tylko poddadzą się nieufności, zaczną tonąć.

Im ciemniej naokoło, tym jaśniej musi nam świecić światło nadziei, świętej ufności w Bogu.

Nie troszczmy się o to, jaka będzie nasza przyszłość. Stanie się to, co Bóg chce, i to będzie dobre.

Choćby wszystko zdawało się być stracone, Jezus wszystko może i dla dusz wiernych ze złego wyprowadzi dobro.

Prosić i ufać – oto czym na pewno wzruszymy Serce Jezusa. On nie rozłączy, co tu na ziemi miłość Jego złączyła; On nie rozwali, co miłość Jego zbudowała. Więc ufać, ufać, ufać!

Jakby dziecięca ufność w Opatrzność Bożą przydała się w moim życiu, jakby je opromieniła swym jasnym światłem, które wlałoby w moją duszę pogodę nawet w najcięższych próbach życiowych!

Miłość Boża – oto źródło prawdziwego szczęścia.

Żadne szczęście świata nie daje tego pokoju, tej błogiej radości, jak świadomość: Jezus nas kocha.

Biedna ta dusza, której Jezus do szczęścia nie wystarczy.

Jezus na krzyżu okazuje nam cały ogrom swej miłości. Tam wysłużył nam wszelkie łaski potrzebne do zbawienia – łaskę odpuszczenia naszych win, łaskę Eucharystii. Jezusowi na krzyżu zawdzięczamy Komunię świętą, obecność Jego wśród nas w Sakramencie Ołtarza.

Najlepszym dowodem miłości, jaki Bogu dać możemy, jest chętne dźwiganie krzyża. Lepszego aktu miłości Bożej nad dźwiganie krzyża nie ma.

Miłość krzyża się nie lęka, bo wie, że krzyż nas ściśle łączy z Chrystusem.

Miłość to najcudowniejszy dar Boży dany biednemu człowiekowi. Czym byłoby nasze życie bez miłości? Ona je rozjaśnia, nadaje mu wartość i czyni szczęśliwym.

Nie przestanę wam nigdy tego powtarzać: w miłości siła, w miłości błogosławieństwo Boże, w miłości nadzieja na przyszłość.

Nie mogę kochać stworzenia więcej od Stwórcy, choćby ono było najświętsze i najlepsze. Kochać mi wolno stworzenie w Bogu, dla Boga – nie inaczej.

Czemu dziś ludzie tak prędko o drogich swych zapominają? – Bo nie kochają ich w Bogu.

Niech w sercach naszych zapali się ogień świętej, Bożej miłości, a potrafimy innych rozgrzać swym ciepłem.

Bylebym miała oczy otwarte i dobre chęci, na każdym kroku znajdę okazję pocieszenia Jezusa ofiarą miłości.

Chrystus kocha serca wspaniałomyślne, które zapominają o sobie, by innym przychodzić z pomocą.

Kto miłuje, ciężaru nie czuje, a gdy go czuje, to go miłuje.

Miłość zawsze czuwa, zawsze ma oczy otwarte na potrzeby bliźnich, zawsze szuka, czym by innym można zrobić przyjemność.

Gromadź sobie skarby miłości – zabierzesz je z sobą do nieba!

Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło.

Bądźmy dobrzy dla zwierząt, kwiatów, dla wszystkich stworzeń, bo każde z nich Bóg stworzył w swojej dobroci, czcijmy więc ją we wszystkich stworzeniach.

Nie ma miłości bez ofiary. Im więcej ofiar, tym więcej miłości.

Składać z siebie ofiarę… To niełatwa sprawa! To znaczy wyrzekać się swojego „ja”; brać na siebie życie nieustannego poświęcania się dla innych; brać na siebie z uśmiechem na ustach krzyże codzienne; wyrabiać w sobie z miłości ku Jezusowi miłość krzyża.

Kochać bliźniego to znaczy chcieć mu życie rozjaśnić, osłodzić, uprzyjemnić.

Trudności życia codziennego, zmęczenie, niedomagania nie powinny mnie powstrzymywać w okazywaniu czynnej miłości bliźniego ani też zmniejszać zapału w staraniu o to, by wszystkim dokoła mnie było dobrze.

Wtedy dopiero możemy sobie powiedzieć, że naprawdę kochamy bliźniego, gdy na własnej skórze odczuwamy tę miłość, to jest gdy poświęcamy swoją wygodę, swój wolny czas, swój spokój, swoją przyjemność dla bliźniego, gdy kochamy go ofiarą. Póki nie kochamy ofiarą, miłość nasza stoi na bardzo niepewnych nogach.

Ile słodyczy zawiera to słowo: przyjaźń, przyjaciel! W nim mieści się cały ogrom miłości stałej, wiernej, głębokiej i zarazem spokojnej.

Być dobrą, bardzo dobrą, nieskończenie dobrą – oto droga Jezusa, którą powinnam iść.

Potrzeba nam dobroci, by pociągnąć dusze do Jezusa. Nie wiemy, ile ukrytej siły w niej tkwi, a to dlatego, że dobroć sama przez się jest rzeczą Boską, jest małą iskierką, rozpaloną w człowieku przy ogromnym ognisku Bożej dobroci. Każdy jej objaw w duszy ludzkiej zbliża ją samą, choć bezwiednie, do Boga, jak również i tych, dla których jesteśmy dobrzy.

Serce nieposiadające skarbów miłości, dobroci i miłosierdzia nie może dać tego, czego samo nie ma.

Gromadź w sercu skarby dobroci, a jak woda płynie nieustannie ze źródła, tak z serca dobrego wytryskiwać będą nieustannie uczynki dobroci, miłości, miłosierdzia, przebaczenia.

Być dobrym to znaczy żyć dla szczęścia innych, ich szczęście mieć przede wszystkim na względzie, zarówno w rzeczach wielkich, jak i małych, zawsze dążyć do tego, by innym życie osładzać i upiększać.

Miejmy serce szerokie w dobroci, serce, które w świetle Bożym umie rozpoznać, kiedy miłość powinna brać górę nawet nad mniej ważnym od miłości obowiązkiem, a także – kiedy obowiązek jest ważniejszy i przede wszystkim musi być uwzględniony.

Dobre serce umie wyczuwać potrzeby drugiego serca, które pragnie dobrego słowa w chwilach ciemności duchowych, kiedy może droga przed nim nieznana, kiedy chce dobrze, ale nie wie, jak się do tego zabrać.

Dobroć umie serdecznie dziękować nawet za najmniejszą rzecz i dobroć umie przyjmować usługi – choć niepotrzebne – serdecznie i z podziękowaniem.

Właśnie przez taką dobroć, która pamięta nie tylko o duszy, ale i o potrzebach ciała, pociągamy serca do Boga.

Kochajmy nasz święty Kościół katolicki, żyjmy według jego nauki i bądźmy mu wierni.

Warto zajrzeć do własnego sumienia, aby się przekonać, czy jesteśmy prawdziwymi dziećmi Kościoła katolickiego, czy stoimy mocno przy wierze naszej, czy nie idziemy na kompromis w rodzaju: Panu Bogu świeczkę, a diabłu całą pochodnię!

Odważny obrońca Kościoła – choć z początku może będą z niego się śmiać – wkrótce zyska sobie szacunek, zaufanie, nawet swoich nieprzyjaciół, bo w takim nadprzyrodzonym męstwie tkwi coś, co budzi szacunek, co przejmuje świętą czcią.

Nie wywołujcie walki, ale i nie cofajcie się przed walką. Życiem mozolnym, czystym, pełnym dobroci i poświęcenia dla bliźnich, posłuszeństwa względem świętego Kościoła katolickiego głoście wszędzie, że jesteście dziećmi tego Kościoła.

Tak często, niestety, nawet wśród katolików spotkać się można z obojętnością dla Głowy Kościoła. O, bo nie rozumiemy, że wielki krzyż dźwiga na swych barkach ten Sługa sług Bożych, że na krzyżu jego ciąży cały świat, że co minuta ze wschodu czy z zachodu, z południa czy z północy spadają nań nowe gromy, pod którymi ugiąć mu się nie wolno – bo on stać musi jak Maryja, Matka Jezusa, u stóp krzyża, stać samotny! On jeden, aby podtrzymywać wszystkich.

Kto może, niech pozna Rzym, a nigdy tego nie pożałuje.

Czy wśród dzieci jednego Ojca nie powinny panować jedność i miłość? Gdzież się podziała miłość, którą Pan nasz Jezus Chrystus w nowym przykazaniu swoim tak gorąco nam zalecał? Rozejrzyjmy się dokoła – gdzie jedność? Gdzie miłość? Czy często znajdujemy ją w rodzinach, w stowarzyszeniach, w narodach?

WIARA – NADZIEJA – MIŁOŚĆ

W zakamarkach mojej duszy

Tam na spodzie leży   W I A R A .

Żaden kilof  jej nie skruszy

Nikt nie wydrze tego  Skarbu.

                      NADZIEJA   mi  świeci  codziennie.

                      Z  nią , przez  nią   żyję.

                      To  Ona  pomaga   niezmiennie

                       Otwiera   mi  drzwi   gdzie    M I Ł O Ś Ć.

Czy   wierzysz  TY   w MIŁOŚĆ  ?

WIERZĘ,    WIERZĘ  ,WIERZĘ

MIŁOŚĆ     mnie stworzyła

Dała  wszystko  sama.

MIŁOŚĆ   Zbawiła

  Umocniła w  wierze.

MIŁOŚĆ   mnie

  Prowadzi

 Umacnia 

I   Działam….

 

                                                                                      Anna Kenig-Kacperska         

                                                                          Warszawa-Człuchów.1986-1999r.

                                                                                                 Tryptyk  zebrany

 

http://www.sjk.pl/page.php?nr=bibl/01003/002.txt

Przeczytaj także:

W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ – Zofia Kossak

Zobacz: 

Adwentowe świece. pps

Posted in Religia | 22 Komentarze »