WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 10 czerwca, 2011

Kardynał Stefan Wyszyński, 1957 r.

Posted by tadeo w dniu 10 czerwca 2011

Naród nasz ma w sobie dużo uczuciowych popędów i odruchów. Niekiedy za nimi idzie. Powstają z nich dzieła sztuki, wielkie i wzniosłe porywy, potężne zwycięstwa. Są one kwiatami naszych dziejów i kultury narodowej, ale aby te kwiaty mogły wyrosnąć, ziemia musi być owładnięta, opanowana i wypracowana.

Musimy czuwać nad nią i trzymać ją ?obiema dłońmi? w swej spokojnej, trzeźwej myśli, woli i sercu.[…] I naszym narodowym być albo nie być jest nakaz władania sobą, spokój, równowaga, trzeźwość, umiejętność rządzenia wszystkimi swymi porywami, odruchami, namiętnościami, skłonnościami i uczuciami.

W obliczu szczytów, które dziurawią niebo i wyciągają swe ramiona w bezkresy, można niekiedy ulec nieładowi uczuć. Tymczasem kto chce wejść na szczyt musi zaczynać od dołu, a potem iść krok za krokiem, nie przyspieszając go. Zły to taternik czy alpinista, który zaczyna wspinaczkę w góry od zrywu i wielkiego wysiłku. Dobry ? idzie krok za krokiem, powoli, spokojnie.

Możemy się tutaj uczyć jak kierować sobą, rodziną swoją, narodem i państwem. To musi być cierpliwy, spokojny krok za krokiem. Wypadnie niejednego się wyrzec, niejednego sobie odmówić, niejedno w sobie opanować. Trzeba będzie zdobyć się na cierpliwość i umiejętność koordynowania wszystkich swoich porywów.

Za tę cenę przeprowadza się spokojnie łódź wśród burzy, aby uratować wszystko, co w niej jest. Wymaga to wiele cierpliwości, spokoju i umiejętności władania sobą. Każdy, kto chce władać państwem, narodem, Kościołem czy rodziną musi naprzód nauczyć się władać sobą.

Kardynał Stefan Wyszyński, 1957 r.

Posted in Nieokrzesane myśli, Religia, Znalezione w sieci | Otagowane: | 2 Komentarze »

PRZESTROGI DLA POLSKI – Stanisław Staszic

Posted by tadeo w dniu 10 czerwca 2011

Książka napisana przed ponad 300 laty przez Stanisława Staszica okazuje się zaskakująco aktualna:

– nikt nie ma prawa odbierać obywatelom ich podstawowych praw bo te zostały im nadane przez Boga

– władza ma pochodzić z woli całego Narodu

– sądy mają bronić podstawowych praw zwykłych obywateli

– Naród powinien tworzyć własne prawo a nie bezmyślnie kopiować prawa innych państw, itd., itp.

Stanisław Staszic – PRZESTROGI DLA POLSKI – 1790 r.


Posted in Historia, Książki (e-book) | Leave a Comment »

WYWIAD Z AUTOREM FILMU „MEDIA III RP”

Posted by tadeo w dniu 10 czerwca 2011

Paweł Nowacki, współautor filmu „Media III RP” o tym jak powstały największe media i kto naprawdę rządzi w TVP

wPolityce.pl: Skąd pomysł na film o mediach III RP? Czy to w ogóle ważny temat? Jak media wpływają na nasze życie publiczne? Dlaczego to ważne?

PAWEŁ NOWACKI (Współautor, wraz z Krzysztofem Nowakiem, filmu „Media III RP”. W latach 70, współtwórca II obiegu medialnego, działacz opozycji, dziennikarz, publicysta):Pomysł na Film „Krótka historia mediów III RP” powstał niejako przy okazji innego projektu. Otóż dawno, dawno temu (śmiech) pierwszy szef TVP Historia przede mną i Krzysztofem Nowakiem postawił ciekawe zadanie. Zapytał czy nie podjęlibyśmy się opisu, przede wszystkim za pomocą archiwów telewizyjnych, historii III RP. Zgodziliśmy się, bo to pasjonujące wyzwanie. W sumie powstało 14 odcinków opisujących tego co się działo po 1989 roku. Ale nie tylko, bo sięgaliśmy znacznie głębiej. Prawdziwy początek odrodzonej Polski to wybór Karola Wojtyła na papieża i późniejszy nieco przyjazd Jana Pawła II do kraju. Wtedy się wszystko zaczęło.

 

Czternaście odcinków – to już poważny serial. Był gdzieś pokazywany?

Tak ? w TVP Historia, w 2009 roku. Ale tylko 11 odcinków, bez trzech opisujących lata ostatnie.

Właśnie w trakcie pracy nad tym serialem dokumentalnym powstał pomysł zrobienia osobnego projektu, poświęconego wyłącznie mediom. Bowiem w trakcie pracy okazało się, że media odgrywały kluczową rolę w procesie tak zwanej transformacji ustrojowej. Były głównym instrumentem w tym procesie.

 

Czyim instrumentem?

Tych, którzy zdecydowali iż w 1989 roku trzeba przeprowadzić transformację. A więc tych, którzy uznali, że trzeba się dogadać z komunistami by zbudować nową rzeczywistość postkomunistyczną.

 

Ale wtedy były głównie media komunistyczne.

Tak. Ale z wyjątkami. W ramach kontraktu „Okrągłego Stołu” Lech Wałęsa nominował Adama Michnika na redaktora naczelnego gazety, która miała być dziennikiem całej opozycji. Za chwile okazało się jednak, że to już nie jest gazeta całej opozycji. Okazało się, że to jest gazeta Adama Michnika i jego przyjaciół, jego środowiska.

Kiedy chwilę później ten sam Lech Wałęsa mianował z kolei Jarosława Kaczyńskiego na stanowisko redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność”, to nagle okazało się, że to jest „nominacja polityczna”, że to koterie polityczne rozdają stanowiska w mediach. To jest początek nowych mediów. I to w tym naszym filmie bardzo dokładnie i precyzyjnie pokazujemy. Opowiada o tej historii między innymi Rafał Ziemkiewicz. Zauważa, że wtedy właśnie, w tym momencie, uruchomiono mechanizm nazywania jednych politrukami, reżimowymi dziennikarzami a innych dziennikarzami niezależnymi, choćby pochodzili z dokładnie takiej samej nominacji.

media III RP

 

Bardzo ciekawe, bo to tak dokładnie działa do dzisiaj. Radykalnie prorządowy i wyraziście lewicowy Tomasz Lis jest niezależny, konserwatywny Jan Pospieszalski – reżimowy.

Dokładnie tak. To niemal nieprawdopodobne, ale gdy sięga się wstecz do źródeł, widać, że wszystkie te używane do dzisiaj kalki mają swój początek w 1989 roku. Widać, że ten sam język co wtedy opisuje nam rzeczywistość medialną.

 

Kto jeszcze oprócz Rafała Ziemkiewicza wypowiada się w filmie?

Między innymi Piotr Semka, Piotr Zaremba, którzy to wszystko obserwowali z bliska, gdyż zaczynali pracę dziennikarską niemal równolegle z narodzinami III RP. Rys historyczny kreśli Piotr Legutko, a Piotr Gontarczyk przywołuje źródła dotyczące jeszcze wcześniejszego okresu.  Z jednej strony przywołuje tworzenie się mediów drugiego obiegu, a więc pozostających poza pierwszym, oficjalnym i objętym cenzurą. Z drugiej zaś przywołuje początki karier medialnych, przypadające właśnie na ten okres, postaci takich jak Aleksander Kwaśniewski czy  Piotr Aleksandrowicz. Wszyscy oni, wedle źródeł w Instytucie Pamięci Narodowej, to ewidencjonowane kontakty operacyjne.

 

Lustracji dziennikarzy nigdy nie było.

Tak i zmaganie się z tym tematem, całkowicie właściwie przegrana walka o lustrację wśród dziennikarzy, to ważny nurt opowieści zawartej w naszym filmie. Staramy się dociec dlaczego jej nie można było przeprowadzić, dlaczego tak potężne siły przeciw temu występowały. I dlaczego teraz nie chcą zgodzić się na emisję tego filmu, zrobionego i wyprodukowanego dla I Programu Telewizji Polskiej w 2009 roku. Żaden z dyrektorów tej anteny po powstaniu filmu nie zdecydował się go wyemitować.

 

Przyczyna? Dotknięte zbyt poważne interesy?

Wydaje się, że tak. Najpierw nie mógł być pokazany ze względu na nieformalny sojusz SLD-PiS wokół mediów publicznych. A teraz to już w ogóle bez szans bo naruszyłby wszelkie możliwe interesy.

 

To ciekawe, że gdzie byśmy nie spojrzeli głębiej w obszarze mediów, gdzie byśmy nie podrapali, wszędzie nam wychodzą służby specjalne, te peerelowskie i te późniejsze, będące ich kontynuacją. Na ile służby specjalne współkształtowały nasz ład medialny?

W ogromnym. Znowu się nieco cofnę w czasie. Jest w naszym filmie scena w której w roku 1989 Jerzy Urban mówi, że on rozumie, że teraz nowe siły polityczne biorą odpowiedzialność za media w Polsce. Mówił, że kończy swoją misję jako szef Radiokomitetu i przekazuje pałeczkę Andrzejowi Drawiczowi.

 

Czyli nowemu człowiekowi wskazanemu przez „Solidarność”?

Tak, ale jest mały problem. Andrzej Drawicz był rejestrowany, wedle źródeł IPN, jako tajny współpracownik SB, podajemy jego pseudonimy. W tym samym czasie na funkcję zastępcy Andrzeja Drawicza powołany zostaje Lew Rywin, wcześniej funkcjonariusz w komunistycznej Telewizji Polskiej. Znający tę instytucję od podszewki, doskonale się w niej poruszający, ogrywający wszystkich nowych w TVP bez problemu. Kontakty oby, i Drawicza i Rywina, ze służbami specjalnymi PRL były oczywiste. Szefem ?Wiadomości” zostaje Jacek Snopkiewicz.

Na tym właśnie polega cały problem. Że nawet wtedy kiedy Jerzy Urban przekazuje pałeczkę rzekomo nowym siłom politycznym, to to nie są do końca nowe siły. Gdyby spojrzeć jak dalece postaci, które wtedy otrzymały w mediach w ten sposób władzę, nadal decydują o ich kształcie, to jest to niezwykle smutne deja vu.

 

W międzyczasie powstawały jednak media komercyjne, dostawały koncesje radiowe czy telewizyjne.

Niezwykle celnie opisuje to w filmie Rafał Ziemkiewicz. Pokazuje przypadki wejścia w eter radiowy trzech nadawców do dziś dominujących na rynku – RFM, Zetki i ESKI. Wszystkie one otrzymały zezwolenie na działalność zanim jeszcze powstała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Dzięki temu miały nieprawdopodobną premię wejściową.

 

Jak to dokładnie wyglądało?

Wszystko działo się na dziko, decydowały wpływy nieformalne. Zezwolenie na nadawanie dla Radia Zet zdobyto w ten sposób, że Andrzej Wojciechowski szedł z Adamem Michnikiem do ówczesnego ministra łączności i otrzymywali tymczasowe zezwolenie na nadawanie z nadajnika, który nadawał na festynie z okazji rocznicy „Gazety Wyborczej”. I tak szło.

Cały zestaw tych wszystkich informacji, złożony w trzy odcinki po 30 minut każdy, jest porażający i nie ukrywam – to dość smutna opowieść. Choć i pasjonująca.

 

A co z prasą?

Opisujemy to także dokładnie. Pokazujemy tytuły, jak „Czas Krakowski” czy „Życie”, które usiłowały przeciwstawić się temu systemowi, powstawały poza nim i bez zgody Adama.

Bo nie dostawały reklam? Wielu czytelników nie jest świadomych, że oprócz bariery koncesyjnej wejścia na rynek w przypadku mediów elektronicznych, także media prasowe mogą być szykanowane. Choćby odmową reklam, co spotkało wiele tytułów oskarżonych o „skrzywienie konserwatywne”. Tymczasem tytuły uznawane za prawomyślne, dostawały także płynącą szerokim strumieniem reklamę rządową i firm państwowych.

Dokładnie. Tu warto wspomnieć, że jednym z niezwykłych narratorów jest Cezary Michalski, który w 2009 roku gotów był gotowy powiedzieć bardzo wiele rzeczy Krzysztofowi Nowakowi. Na przykład tezę, że przemiana ustrojowa mediów w Polsce polegała na tym, że hektary wysokopłatnej reklamy były dawane w zamian za hektary publicystyki osłaniającej transformację systemową według modelu Mazowieckiego, Balcerowicza a potem rządów SLD. Michalski w tym czasie w szczegółach opisał dlaczego „Czas Krakowski” nie był w stanie utrzymać się na rynku, chociaż miał – rynku czytelniczego. Dlaczego nie szły za tym niemal żadne reklamy.

 

Dziś by to powtórzył?

Nie wiem.

 

Na ile ten powstały w ten sposób system medialny, tak dramatycznie nie reprezentatywny, wpływa na wybory dokonywane przez ludzi? Na wyniki głosowań?

Teza o tym, że to media są w stanie dostarczyć ludziom informacji na podstawie których ludzie budują sobie osąd o rzeczywistości, jest stale obecna w tym filmie. Powtarza ją Bronisław Wildstein, powtarza Barbara Fedyszak-Radziejowska, powtarza Piotr Legutko. Bo ludzie na co dzień zajmują się czymś innym, pracują ciężko, mają domowe sprawy. I tylko wyłącznie na podstawie tego co dostarczają im media mogą sobie wyrobić osąd dlaczego pójdę głosować i na kogo będę głosował. Nie ma innej możliwości. W tym sensie wolny dziennikarz i wolne media są emanacją podstawowego prawa obywatelskiego do informacji. Dziennikarze to powszechne i podstawowe prawo ludzkie realizują.

 

Cóż więc powinniśmy robić dzisiaj, kiedy ten przechył jest tak potężny? Równowaga tak ogromna?

Nie ma innego wyjścia jak budowanie własnych mediów. Silnych, mocnych  portali internetowych, gazet, czego tylko można. To już wiemy. Inaczej polska demokracja będzie chora. Trzeba też walczyć o to by media publiczne nie były własnością jednego tylko środowiska twórczego, jak jest teraz.

Nic jednak nie wskazuje by te środowiska zrezygnowały z dążeń do monopolizacji przekazu medialnego. Obiecywano przecież, że naziemna telewizja cyfrowa pozwoli nadawać każdemu, kto tylko chce. I co? I nic. Znowu najlepsze miejsca na pierwszych multipleksach dostali sami swoi. Obiecywano, że jak tylko wojsko zwolni częstotliwości radiowe, to każdy kto chce będzie mógł założyć radio. I co? I nic. Nawet koncesje na malutkie radyjka dostają sami swoim.

Nie ma więc wyjścia. Musimy zbudować własny II obieg.

 

Pokazuje pan filmy na pokazach autorskich, znowu w II obiegu, tym nowym. A przecież to pan zakładał podziemny ruch wydawniczy w PRL. I to w latach 70., kiedy nie było jeszcze „Solidarności”, kiedy wymagało to prawdziwego bohaterstwa.

Rzeczywiście zdarzyło mi się być blisko trójki ludzi, która sformułowała konieczność zbudowania mediów poza zasięgiem cenzury. Zdarzyło się to na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w latach 1974-1975. Te osoby to Piotr Jegliński, nieżyjący już, zginął w tragedii smoleńskiej Janusz Krupski i Bogdan Borusewicz. W pewien sposób to niezwykła historia trzech kumpli. Piotr Jegliński wyjechał na Zachód i postarał się by pierwszy powielacz przyjechał do kraju, kupił go za własne, zarobione tam pieniądze. Krupski został w Polsce, powielacz przyjął i na tej maszynie drukowaliśmy pierwsze rzeczy. I Bogdan Borusewicz, który wówczas kończył studia na KUL i robił dużo oraz zdecydowanie by przerwać kłamstwo.

A potem Piotr Jegliński, na początku lat 90. wydawał w Polsce tygodnik „Spotkania”, który dokładnie z takich samych powodów jak wiele innych mediów, został zaduszony brakiem reklam, pomimo powodzenia czytelniczego. Po tym Piotr Jegliński wycofał się z mediów, działa w zupełnie innej branży.

Pozostaje jeszcze Bogdan Borusewicz, wtedy człowiek niezwykle odważny, działający na rzecz wolnych mediów. Dzisiaj niestety, to smutna historia, dokładnie współdziała z tymi, którzy doprowadzają do jak najbardziej ograniczonej możliwości wyrażania prawdy o tym co się w Polsce dzieje.

 

Gdzie można film „Media III RP” zobaczyć?

Tylko na pokazach autorskich, niestety. Najbliższy, już dzisiaj, w Poznaniu.

 

Nie możecie go wydać na płycie DVD?

Nie. Prawa do filmu na Telewizja Polska.

 

Ale to oznacza, że nie pokaże go przez długie lata?

Cóż mogę odpowiedzieć… Niestety, chyba tak. Tym serdeczniej zapraszam na pokazy. Pierwszy odbył się już w Warszawie i poprowadziła go niezwykle ciekawie dziennikarka „Gazety Polskiej” Dorota Kania, za co jej dziękuję. Kolejny pokaz – dziś w Poznaniu.

 

Na pokaz autorski w Poznaniu zaprasza Klub CHRISTIANITAS

wtorek 07 czerwca 2011 g. 20.00

w sali domu parafialnego ul. Rynek Wildecki 4

po projekcji dyskusja z udziałem twórców filmu oraz Marka Jurka byłego przewodniczącego KRRiT, dziś lidera Prawicy Rzeczypospolitej, Macieja Pawlickiego reżysera i producenta telewizyjnego Pawła Milcarka, Christianitas

wu-ka

źródło

Posted in Wywiady | 2 Komentarze »

10 niedocenianych zakątków Polski

Posted by tadeo w dniu 10 czerwca 2011

Zamek Krzyżtopór

XVII-wieczny zamek Krzyżtopór w miejscowości Ujazd w woj. świętokrzyskim w latach swej świetności był jedną z najznakomitszych rezydencji magnackich o charakterze obronnym. Został zbudowany przez Krzysztofa Ossolińskiego, który jednak nie cieszył się nim długo – zmarł wkrótce po ukończeniu budowy. Do dzisiaj zachowało się aż 90 proc. oryginalnych murów. Jest to jedna z najbardziej imponujących rezydencji magnackich w Polsce!

Lanckorona

Lanckorona leży w Beskidzie Makowskim, około 40 km na południe od Krakowa, nad rzeką Skawinką. Zwana jest „miasteczkiem na wzgórzu” – rzeczywiście, najwyższy punkt Góra Lanckorońska (550 m n.p.m.) króluje nad okolicą. Z jej szczytu, który chętnie zdobywają turyści zainteresowani ruinami XIV-wiecznego zamku, roztacza się piękny widok na lasy, skały, wąwozy i wzgórza. Lanckorona to jednak nie tylko owiany legendami zamek, ale drewniana architektura, niezwykły, stromy rynek, chałupy kryte gontem, wille i skupione wokół nich wielkie ogrody z roślinami, których na próżno szukać w ogródkach naszych babć.

Jezioro Mieliwo

Jezioro Mieliwo to przepiękne jezioro rynnowe na terenie Brodnickiego Parku Krajobrazowego, charakteryzujące się silnie urozmaiconą linią brzegową. Cześć terenu jest objęta ochroną – znajduje się tu rezerwat „Mieliwo”. W zatoczkach, które powoli zarastają, można spotkać rzadkie gatunki roślin, np. jezierzę morską. Jezioro Mieliwo jest też atrakcyjne dla wędkarzy ze względu na występowanie tutaj linów i szczupaków.

Kluki

Oprócz ciszy i spokoju największą atrakcją Kluk jest skansen. Otwarty w 1963 roku jako zagroda słowińska stopniowo powiększał się o zachowane w okolicy zabytkowe domy. Wieś słowińska do lat 60. była częściowo odcięta od świata za sprawą bagnistego terenu. Jej mieszkańcy przystosowali się do trudnych warunków, między innymi tworząc klumpy, czyli buty dla koni. Skansen oprócz tradycyjnych przedmiotów związanych ze Słowińcami rozwija koncepcję żywego muzeum, organizuje pokazy kopania torfu, wypiekania tradycyjnego chleba oraz innych przysmaków ziemi słowińskiej.

Rudawski Park Krajobrazowy

Znajdujące się w południowej części województwa dolnośląskiego, Rudawy Janowickie obejmują powierzchnię 90 kilometrów kwadratowych. Graniczą z Górami Kaczawskimi na północy i Kotliną Jeleniogórską na zachodzie. Obszar chroniony jest Rudawskim Parkiem Krajobrazowym. Kolorowe Jeziorka znajdziemy w pobliżu wsi Wieściszowice, położonej w gminie Marciszów. Cztery różnobarwne stawy powstały w miejscu wyrobisk dawnych kopalni. Zielone Jeziorko położone jest na wysokości ok. 555 m n.p.m., Purpurowe Jeziorko na ok. 560 m n.p.m., Lazurowe na 635 m n.p.m., a najwyżej leży najmniejsze z nich – Zielony Stawek (na ok. 730 m n.p.m.).

Gostynińsko-Włocławski Park Krajobrazowy

Ten urokliwy zakątek położony jest pomiędzy Płockiem, Gostyninem, Łąckiem, Włocławkiem a Kowalem. Znajduje się tu aż 12 rezerwatów przyrody oraz wiele obiektów chronionych – na przykład 300 letni dąb Jan. To tu możemy podziwiać jezioro Gościąż – jedyny taki fenomen przyrody na świecie. Od około 13 tysięcy lat opiera się negatywnym czynnikom naturalnym i działalności człowieka.

Skamieniałe Miasto

Trzydzieści kilometrów na południe od Tarnowa znajduje się niezwykłe miasto – Ciężkowice. Jest tu nietypowy rezerwat przyrody, malowniczo położony pośród bujnej przyrody. Na powierzchni 15 hektarów można podziwiać ogromne głazy o niesamowitych kształtach. W skałach można dopatrzyć się wodospadów czy czarownic. Skamieniałe Miasto przypomina niewielką miejscowość, na którą ktoś rzucił urok.

Rzędkowickie skały

Znajdują się na północny-zachód od wsi Rzędkowice. Składa się na nie kilometrowej długości potężny wapienny grzbiet. Najbardziej charakterystyczną skałą grupy jest „Okiennik Rzędkowicki” – skała ze skalnym „oknem”. Jest to najbardziej widokowy rejon w Jurze Północnej.

Krzywy Las

Sosnowy bór o zdumiewających kształtach kryje się pod Gryfinem (woj. zachodniopomorskie). Składa się z ponad 400 identycznie wygiętych drzew, które zostały tu posadzone tuż przed II Wojną Światową. Jak doszło do powstania, będącego pod ochroną lasu, do dziś nie wiadomo. Najbardziej prawdopodobna teza mówi, że obcięto je wszystkie tuż po posadzeniu, po czym gałązka boczna zamieniła się w pień, w konsekwencji czego skierowała się do nieba. Aby zobaczyć to osobliwe miejsce, należy dotrzeć do wsi Nowe Czarnowo, skąd szlakiem pieszo dojść do pomnika przyrody.

Twierdza Toruń

To jedyny taki system fortyfikacji w Europie. Podczas II wojny światowej Niemcy użyli fortów VIII i IX jako miejsca do przetrzymywania więźniów w warunkach zbliżonych do panujących w obozach koncentracyjnych. Fort VII stał się miejscem masowych mordów. Do dziś w dobrym stanie zachowało się 15 fortów, z których część udostępniono zwiedzającym. Najciekawszy jest fort IV Stanisława Żółkiewskiego, który został przekształcony w obiekt muzealno-noclegowy. Na dziedzińcu stoją działa i samochody wojskowe, a w środku, w doskonale zachowanych wnętrzach, mieści się baza noclegowa i restauracja.

Posted in Podróże | Leave a Comment »

POparcie dla partii

Posted by tadeo w dniu 10 czerwca 2011

po sondaż poparcie

Posted in Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Perfekcyjna analiza audio filmu „Koli”-Smolensk-STRZAŁY!!!!!

Posted by tadeo w dniu 10 czerwca 2011

Porażająca analiza audio filmu „Koli”,film zalazłem na stronie;
http://www.granagieldzie.pl/viewtopic.php?f=34&t=297&sid=5a97449d3330…

Posted in Katastrofa smoleńska | 3 Komentarze »

Wileńszczyzna żegna swego Prałata

Posted by tadeo w dniu 10 czerwca 2011

We wtorek, 7 czerwca, o godzinie 16.50 w Mejszagole, w tygodniu Jubileuszu 79. rocznicy święceń kapłańskich, zmarł 105-letni Ksiądz Prałat Józef Obrembski.

Do Domu Ojca odszedł Patriarcha Wileńszczyzny, Duchowy Pasterz wielu pokoleń Polaków litewskich, których tak mocno kochał i przez których tak mocno był kochany.

Zmarł tak, jak żył – podczas modlitwy, w ciszy swego „pałacyku”, w otoczeniu najbliższych. Ostatnie tchnienie oddał przy wezwaniu wieńczącym Koronkę do Bożego Miłosierdzia: „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny…” Odszedł na kilka dni przed 79. rocznicą święceń kapłańskich.

Łączymy się w ogromnym bólu z całą Wileńszczyzną i przyjaciółmi Jego z całego świata modląc się za Wielkiego Kapłana.

Pogrzeb ś.p. ks. prałata Józefa Obrembskiego odbędzie się w piątek o godzinie 16.00, pożegnanie z Prałatem Wileńszczyzny – już od dziś, od godziny 18.00, w kościele w Mejszagole. Świątynia będzie otwarta także w nocy. Mer rejonu wileńskiego Maria Rekść zaapelowała do wszystkich rodaków i mieszkańców ziemi wileńskiej o uszanowanie tej smutnej chwili, zachowanie żałoby i godne pożegnanie Wielkiego Kapłana. Na Litwie władze lokalne nie mają uprawnień do ogłoszenia żałoby, ale z pewnością od wczoraj nosi ją w sercu wielu mieszkańców nie tylko Wilna i Wileńszczyzny…

Odezwa do mieszkańców Wileńszczyzny

Drodzy mieszkańcy rejonu wileńskiego i całej Wileńszczyzny! Z głębokim żalem zawiadamiamy, że 7 czerwca o godz. 16.50 odszedł do Domu Boga Ojca nasz Ukochany Kapłan, Czcigodny Ksiądz Prałat Józef Obrembski.

Długie lata ziemskiego życia i służby Bożej Tego Człowieka były darowane nam – mieszkańcom Ziemi Wileńskiej. Od chwili, kiedy za głosem powołania przybył do Wileńskiego Seminarium Duchownego, związał swój los z tym zakątkiem świata. Po otrzymaniu święceń kapłańskich, 12 czerwca 1932 roku, udał się do wiejskiej mieściny Turgiele, by ofiarować ludziom cały zapał swego młodego serca, całego siebie, niosąc im odwieczną Prawdę Ewangelii Chrystusowej. Dla niej znosił wszelkie przeciwności, powodowane zmianami ustrojów, niejednokrotnie narażając własne życie. Dwie parafie w Jego posłudze – Turgiele i Mejszagoła – to 79 lat pracy dzień po dniu, bez wytchnienia, z miłością do każdego człowieka, z pokorą wobec swego Mistrza.

Pozostał z nami, kiedy wielu opuściło ojczyste strony, przeczuwając, że tu będzie bardziej potrzebny. Tu, gdzie przemocą chciano wyrwać z dusz wiarę, narodową tożsamość i miłość braterską. Mały domek, zwany „pałacykiem”, był otwarty zawsze i dla wszystkich, jak i serce Kapłana. Apostolstwo Jego nie miało granic, nie uznawało narodowości. Ostatnie zaś lata Księdza Prałata, naznaczone sędziwym wiekiem i cierpieniem, stały się przykładem chrześcijańskiej pokory i wytrwałości – do ostatnich dni Jego obecności na ziemskim padole. Wyrażając powszechną wdzięczność za bohaterskie lata służby Bogu i ludziom naszej ziemi, przed kilkoma laty Rada rejonowa nadała Księdzu Prałatowi miano Honorowego Obywatela Rejonu Wileńskiego, a Jego Imię przybrała Mejszagolska Szkoła Średnia nr 1.

Dziś, w smutnej dla nas wszystkich chwili utraty zwracam się do Was – tych, którzy znali Zmarłego osobiście, których On nauczał i prowadził do wiary katolickiej, do tych, których umacniał i wspierał Słowem Bożym, dla kogo był niekwestionowanym autorytetem na drodze życia, komu służył przykładem lub jakąkolwiek pomocą. Lecz również do tych, którzy znali Księdza Prałata jedynie z nazwiska, lub przypadkowego spotkania. Odwołuję się do Was – ludzi różnych narodowości i wyznań – o godne uszanowanie pamięci Wielkiego Człowieka, Patriarchy Kapłanów Wileńszczyzny.

Przeżyjmy te dni pożegnania ze Zmarłym w atmosferze skupienia, z szacunkiem, należnym Jego Imieniu. Zachęcam, w miarę możliwości, o przeniesienie hucznych zabaw i imprez na czas późniejszy. Niech to będzie naszym wyrazem wdzięczności za dar obecności wśród nas Księdza Prałata Józefa Obrembskiego, byśmy mogli z dumą powiedzieć – jesteśmy jednym z pokoleń Jego 105 lat błogosławionego życia! Zalecam placówkom kulturalnym, oświatowym i innym zachowanie powagi i należyte uczczenie Osoby czcigodnego Księdza Prałata.

Informujemy, że trumna z ciałem śp. Księdza Józefa Obrembskiego zostanie wystawiona w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Mejszagole w środę, 8 czerwca od godz. 18. Pogrzeb odbędzie się w piątek, 10 czerwca, o godz. 16.

Maria Rekść, mer Samorządu Rejonu Wileńskiego.

http://www.wilnoteka.lt/pl/artykul/wilenszczyzna-zegna-swego-pralata

http://tadeo.salon24.pl/

KS. PRAŁAT JÓZEF OBREMSKI.Przyszedł na świat 19 marca 1906 roku we wsi Skarzyn Nowy na Ziemi Łomżyńskiej, w rodzinie, w której się chowało pięcioro dzieci. Józef, późniejszy kapłan, był wśród rodzeństwa najstarszy. W domu Obrembskich panowała atmosfera zgody, wzajemnej troski, szacunku do pracy. Rodzice – Justyn Wincenty Obrembski i Anna z Kołaczkowskich – byli ludźmi wyjątkowo bogobojnymi i swe dzieci od małego nauczali wiary. Udręczeni wieloletnią niewolą Ojczyzny całym sercem pragnęli dla niej wolności i ten temat był stale na ustach domowników. Ks. Józef Obrembski urodził się bowiem w czasach, gdy Rzeczypospolitej nie było na mapie Europy, ale polskość, uczucie zdrowego patriotyzmu żyły w rodzinach, silnych wiarą chrześcijańską.

Ks. Józef inaczej niż z wielkim uwielbieniem mówić o swych rodzicach nie potrafi. Za każdym razem swe wspomnienia o nich podsumowuje słowami: ,,Ojciec i Matka – to wielki dar Boży…”. Obrembscy, tzw. szlachta zagonowa, troskliwie dbali o wychowanie i wykształcenie swych dzieci. Najpierw była potajemna nauka czytania i pisania w języku ojczystym w sąsiednim folwarku, później – szkółka we wsi, wreszcie – gimnazjum w Ostrowi Mazowieckiej. Przykładem czterech starszych kolegów, którzy wyjechali do Wilna na naukę w seminarium duchownym, rok później Józef Obrembski również podąża ich śladem. W 1926 roku zdaje eksternistycznie maturę i ubiega się o przyjęcie na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Stefana Batorego. Udaje mu się. W ciągu lat studiów pokochał Wilno, jego liczne kościoły. Wspomina dziś, że wówczas wszystkie one – ponad trzydzieści – wypełnione bywały po brzegi przez wiernych. A w Katedrze niejednokrotnie spotykał Marszałka Piłsudskiego, uczestniczył w uroczystych nabożeństwach z jego udziałem w czasie świąt narodowych: ołtarz na zewnątrz świątyni, tłumy ludzi, wojsko oddające salwy honorowe przed Ewangelią i na Podniesienie…

Jeszcze wówczas nie wiedział, że swoje życie – człowieka i kapłana – na zawsze połączy z tą ziemią, od której – zrządzeniem losu i historii – Polska odeszła. Ale pozostali tu Polacy, którym pragnął pomóc w przetrwaniu najgorszych czasów. Gorącą wiarą, słowem Bożym, którego był wiernym siewcą w ciągu całego swego życia. Siewcą uczciwym, pełnym poświęcenia. Odważnym patriotą, który dodawał sił kilku pokoleniom Polaków Wileńszczyzny, nadawał sens ich tutaj trwaniu.

Zobacz także:

Ostatnia droga księdza prałata Obrembskiego

 

Ostatnie rekolekcje Prałata…

Posted in Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna | 2 Komentarze »

Ostrzeżenie dla miłośników słodkich napojów

Posted by tadeo w dniu 10 czerwca 2011

Słodkie napoje sprawiają, że nasze kubki smakowe stają się mniej wrażliwe, a jednocześnie zwiększa się nasz apetyt na coraz słodsze przekąski – wynika z badań opublikowanych w piśmie „Appetite”.

Nawet w przypadku osób, które nie mają problemów z nadwagą, picie dwóch słodzonych napojów dziennie przez miesiąc wystarczy, by nie tylko zmniejszyła się wrażliwość kubków smakowych na słodki smak, ale także wzrosła potrzeba częstszego sięgania po słodkie co nieco.

Takie wnioski płyną z badań naukowców z brytyjskich uniwersytetów w Bangor i Bristolu, którzy badali percepcję smaku słodkiego i słonego wśród osób otyłych i szczupłych. Podczas początkowych eksperymentów badacze zauważyli, że w porównaniu z osobami szczupłymi, osoby mające nadwagę uważały serwowane napoje za mniej słodkie.

 

By sprawdzić, czy winna temu może być konsumpcja produktów o wysokiej zawartości cukru, naukowcy zaprosili do drugiego eksperymentu grupę osób, których waga mieściła się w normie i które na co dzień nie piły słodzonych napojów. Okazało się, że już po czterech tygodniach regularnej konsumpcji także w tej grupie zmieniła się percepcja smaku.

„Ma to istotne implikacje dla zdrowia publicznego. Obserwacje te pokazują, jak niewiele potrzeba, by w znaczący sposób zmieniło się nasze odczuwanie smaku” – powiedział autor badań dr Hans-Peter Kubis. Zauważył przy tym, że gdy spożywanie słodkiego produktu nie sprawia nam wystarczająco dużo przyjemności, zaczynamy szukać czegoś jeszcze słodszego, przez co powstaje błędne koło, które w rezultacie może doprowadzić do nadwagi lub otyłości.

http://wiadomosci.onet.pl/nauka/ostrzezenie-dla-milosnikow-slodkich-napojow,1,4415338,wiadomosc.html

Posted in Zdrowie jest najważniejsze | Leave a Comment »

Droga Polski do przyszłości prowadzi przez Smoleńsk !

Posted by tadeo w dniu 10 czerwca 2011

Nie będzie prawdy o Smoleńsku – nie będzie Polski !

Jutro kolejna miesięcznica tragedii smoleńskiej.  Zapal  Światełko Pamięci – niech rozświetla niebieskie drogi tym, których nie ma już wśród nas. Niech  będzie też drogowskazem dla żywych bo droga Polski do przyszłościprowadzi przez Smoleńsk.

To już 14 miesięcy… Wracam pamięcią do Polski z przed 10 kwietnia 2010 r.– szarpana, okradana, ale niesprzedana, nieokaleczona, niezdradzona….

Polska 10 kwietnia – cicha, oblana łzami i zastygła w przerażeniu ogromem tragedii. Ale zjednoczona…

Polska dziś?
Okradziona.
Zdradzona.
Sprzedana.
Rozdarta.
Podzielona.
Przez tych, którzy ruszali po władzę z hasłami miłości i zgody na ustach i dziś tą miłość i zgodę profanują… Kpiąc profanują również wartości, którym polski naród był wierny przez wieki i świadomie niszczą jego jedność, a narastające głosy krytyki pod swym adresem tłumią przy pomocy siły i represji.

Moja Polska… Jest dziś jak gigantyczny rów – z jednej strony stoją ci, którzy Smoleńsk pamiętają i zapomnieć nie chcą bo są świadomi tego, że dzień 10 kwietnia 2010 r. nie tylko odebrał Polsce Prezydenta, Pierwszą Damę, najwyższych wojskowych, wspaniałych duchownych i oddanych patriotów oraz poczucie względnegobezpieczeństwa. Są świadomi tego, że ten kwietniowy dzień zmienił oblicze Polski w oczach milionów Polaków, w oczach państw obcych i obnażył prawdziwą twarz grupy sprawującej władzę i jej satelitów, z której maska zgody i miłości nagle spadła, ukazując wykrzywioną nienawiścią do wszystkiego co polskie szpetną fizjonomię gnoma.

Z drugiej strony rowu stoją ci, którym hasło „by Polakom żyło się dostatnio tu i teraz” przytępiło całkowicie instynkt samozachowawczy i przysłoniło zupełnie Polski „wczoraj” i „jutro”, przeszłość i przyszłość całego narodu. Nie, oni o tak banalnych sprawach nie myślą. Zapatrzeni w ekran telewizora, oderwani od otaczającej ich rzeczywistości – rosnącego bezrobocia, gigantycznego i wciąż narastającego długu, spijają z ekranu tegoż telewizora lejącą się hektolitrami słodką propagandę sukcesu i nie ma kto ich sprowadzić na ziemię…Usatysfakcjonowani ochłapem rzuconym na weekendowego grilla żyją beztrosko z dnia na dzień i do głowy im nie przychodzi, że na następny weekend chabety może już nie być, za dwa tygodnie zabraknie na opał do grilla, a za trzy wogóle mogą nie mieć gdzie tego grilla postawić bo np. komornik…

A co w rowie ? W rowie ruch jak w okopie w czasie wojny – czają się w nim uzbrojone oddziały policji, służb miejskich, CBA, zastępy tarasoidów, gejów i lesbijek, rzucane w zależności od potrzeby chwili na zagrożone odcinki – tu gasić faszystowskie znicze i zdeptać szczerzące groźnie kły tulipany, tam stłumiać wolność słowa i poglądów skręcaniem niepokornych karków, łomotem w drzwi bladym świtem lub mandatami…
Zaiste sławnych, a potężnych obrońców ma PO – aparat siły i represji wspomagany pospolitym ruszeniem degeneratów wszelkiej maści. Pytam – czy gdy najeźdzca stanie na granicy Rzeczpospolitej, ta swołocz spod znaku tęczy i gwizdka ją obroni równie skutecznie jak stawała np.przeciw obrońcom krzyża, których jedyną bronią był różaniec w rękach ?

Taka jesteś dziś Polsko moja…

*     *     *     *     *     *     *

Jutro kolejna miesięcznica trageii smoleńskiej… Przyłącz się do Lasu Smoleńskiego, do Marszów Pamięci i Mszy za dusze zmarłych, odprawianych w całej Polsce. Jeśli nie możesz – zapal wieczorem w swym oknie Światełko Pamięci. Niech rozświetla niebieskie drogi tym, których już nie ma wśród nas ale pamięć o Nich pozostała i jest żywa jak nigdy. Zapal świeczkę w swym oknie wieczorową porą – niech Światełko Pamięci o Smoleńskich Ofiarach będzie jednocześnie drogowskazem dla żywych, którzy prowadzą Polskę i Polaków w przyszłość. Bo droga Polski do jej jutra prowadzi przez Smoleńsk. Nie będzie prawdy o Smoleńsku – nie będzie Polski !

**********

Notka ukazała się również na http://www.niepoprawni.pl i http://www.nowyekran.pl

http://lubczasopismo.salon24.pl/jamajka/post/314322,droga-polski-do-przyszlosci-prowadzi-przez-smolensk

Zobacz także: 

Perfekcyjna analiza audio filmu „Koli”-Smolensk-STRZAŁY!!!!!

 

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka i aktualności | 3 Komentarze »

J. Kaczyński jest gotów za to zapłacić każdą cenę… – wywiad prof. Edmundem Wnuk-Lipińskim.

Posted by tadeo w dniu 10 czerwca 2011

J. Kaczyński jest gotów za to zapłacić każdą cenę...

Prezes PiS Jarosław Kaczyński(fot. wp.pl / Konrad Żelazowski)

Konflikt Tusk-Schetyna jest demonizowany, to raczej byt medialny, a nie rzeczywisty. Interesy obu panów są zbieżne, więc spór byłby działaniem samobójczym – Prof. Edmund Wnuk-Lipiński.

Czy koalicja PiS-SLD jest możliwa? – PiS wcześniej zdecydowanie wykluczał możliwość koalicji z Samoobroną i LPR, a jednak do niej doszło. Głównym celem prezesa PiS jest odsunięcie od władzy premiera Tuska. Jest gotowy zapłacić za to bardzo wysoką cenę. Zresztą ta cena będzie pozorna, gdyż nawet jeżeli przyszłe stanowiska rządowe byłyby w większości obsadzone politykami SLD, to i tak z tylnego siedzenia rządzić będzie Kaczyński – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską prof. Edmund Wnuk-Lipiński, socjolog, rektor Collegium Civitas.

Joanna Stanisławska: Dziennik „Polska-The Times” ujawnił, że szwagier Grzegorza Schetyny rozbił listę Platformy Obywatelskiej do senatu. Marszałkowi sejmu jako precedens posłużył start małżeństwa Bogdana i Barbary Zdrojewskich. Nepotyzm w wykonaniu partii, która na sztandarach ma walkę z rodzinnymi układami to poważny zgrzyt. Ponoć Donald Tusk się wściekł… 

Prof. Edmund Wnuk-Lipiński: Nepotyzm jest wstydliwym problemem wielu ugrupowań politycznych i należy wypalać go rozżarzonym żelazem, ale czy mamy z nim do czynienia, kiedy małżeństwo od dłuższego czasu istnieje w polityce i cieszy się uznaniem wyborców ze względu na osobiste kwalifikacje spokrewnionych kandydatów? Czy przypadek nepotyzmu wystąpił, kiedy premierem był brat bliźniak prezydenta? Być może w imię transparentności bliska osoba polityka powinna zrezygnować z kariery na tym samym polu, ale wówczas taki wymóg powinien dotyczyć wszystkich partii.

Czy ta sprawa to kolejna odsłona konfliktu na linii Tusk-Schetyna?

– Sądzę, że ten konflikt jest demonizowany, to raczej byt medialny, a nie rzeczywisty. Interesy obu panów są zbieżne, więc spór byłby działaniem samobójczym. Tusk i Schetyna z pewnością wkrótce się pogodzą i będą działać na rzecz wspólnego sukcesu.

Joanna Kluzik-Rostkowska zrezygnowała z funkcji przewodniczącej PJN, odchodzą kolejni posłowie – czy to już koniec tej partii?

– W PJN doszło do przesilenia i zmiany strategii politycznej tej partii. Przegrała reprezentowana przez Kluzik-Rostkowską koncepcja wyraźnego odróżnienia od PiS, „odcięcia pępowiny”. Nowe kierownictwo przyjęło dogmat o równym dystansie do PO i PiS. To deklaracja o tyle istotna, że wyborcy, którym nie odpowiada radykalne oblicze Prawa i Sprawiedliwości, chętniej zwrócą się w stronę PJN, jeżeli ta partia nie będzie ostro konkurować z PiS. W razie wygranej PiS w wyborach i pod warunkiem, że PJN zdoła przekroczyć 5-procentowy próg wyborczy, otwiera to drogę do współpracy między tymi partiami. Wejście PJN do sejmu wydaje mi się jednak mało prawdopodobne.

Ponoć na listach PO są już zarezerwowane miejsca dla czołowych polityków PJN – m.in. Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Michała Kamińskiego, wyjątkiem jest jedynie Elżbieta Jakubiak. To realny scenariusz?

– Rezygnacja z funkcji prezesa PJN pozwala Kluzik-Rostkowskiej, bez specjalnego uszczerbku dla jej kapitału politycznego, skorzystać z ewentualnej oferty PO. To byłby skok na tratwę ratunkową. Natomiast jeżeli chodzi o obecne kierownictwo, wypowiedzi m.in. Pawła Kowala wskazują, że są zdeterminowani startować w wyborach pod własnym szyldem. Przejście do PO byłoby dla nich ryzykowne – narażałoby na szwank ich wiarygodność.

Zdaniem Kluzik-Rostkowskiej prezes PiS realizuje politykę nieobliczalną, „politykę osobistych fobii i obsesji”, to polityk o wielu twarzach, który raz chce kończyć polsko-polską wojnę, by pochwili znów wzniecać ją na nowo. To trafna diagnoza celów Jarosława Kaczyńskiego?

– Kluzik-Rostkowska przez lata była blisko prezesa Jarosława Kaczyńskiego i zapewne wie, co mówi. Istnieją silne argumenty przemawiające za tym, że ma rację. Wystarczy przypomnieć, iż obarcza on winą za katastrofę smoleńską swoich przeciwników politycznych, a zwłaszcza premiera Tuska i prezydenta Komorowskiego, choć przecież wizytę tę organizowała Kancelaria ówczesnego prezydenta.

A czy prawdą jest, że największym przeciwnikiem Jarosława Kaczyńskiego jest Adam Michnik? Tak sugeruje tygodnik „Wprost”, który ujawnia „całą prawdę o życiu prezesa PiS”.

– Niewykluczone, że rola Adama Michnika, którą odegrał jako architekt rozmaitych rozwiązań politycznych na tyle doskwiera Jarosławowi Kaczyńskiemu, że uważa go za swojego największego „wroga”. Nie traktowałbym jednak zbyt poważnie tego żartobliwego artykułu.

Michał Kamiński twierdzi z kolei, że Jarosław Kaczyński najbardziej obawia się oddania władzy w partii. – To jest jego obsesja – uważa europoseł.

Władza Jarosława Kaczyńskiego w partii nie jest w najmniejszym stopniu zagrożona. To on jest fundamentem tej formacji. Jego usunięcie spowodowałoby rozpad PiSProf. Edmund Wnuk-Lipiński

Władza Jarosława Kaczyńskiego w partii nie jest w najmniejszym stopniu zagrożona. To on jest fundamentem tej formacji. Jego usunięcie spowodowałoby rozpad PiS, w najlepszym wypadku – poważne pęknięcie w tej partii.

Czego możemy się spodziewać ze strony Jarosława Kaczyńskiego w kampanii? Zdaniem Jarosława Gowina postępowanie Kaczyńskiego świadczy o tym, że gra on o pełną stawkę, ale w 2015 r. 

– Przykład wyborów prezydenckich pokazał, że w centrum są duże rezerwy elektoratu dla PiS, jeżeli chodzi o wyborców radykalnych to partia doszła już do ściany. W zgodnej opinii socjologów i politologów Jarosław Kaczyński, ze względu na bardzo duży elektorat negatywny, był wówczas kandydatem nieobieralnym, a tymczasem udało mu się zgromadzić aż 47 % głosów. Dla wielu, także dla mnie było to ogromne zaskoczenie. A umożliwiła to zmiana wizerunku na łagodny i spokojna retoryka, gdyby nie ona Kaczyński przegrałby wybory prezydenckie już w pierwszej turze. Sądzę, że w tej kampanii możemy się spodziewać ponownego otwarcia na centrum, poprzez kolejną zmianę image’u prezesa PiS. Najprawdopodobniej znów zobaczymy Kaczyńskiego w wersji „soft”.

Czy dziś Platforma ma się czego bać? Jarosław Kaczyński nie ma co do tego wątpliwości, bo powróci sprawa afery hazardowej. – Pan Tusk i pan Schetyna nie upublicznili billingów swoich telefonów komórkowych. Czy zachowają spokój, gdy ujawnienie tych danych będzie nieuniknione, gdy staną się równi wobec prawa z innymi obywatelami? – mówi w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” Jarosław Kaczyński. Czy takie dokumenty mogą wypłynąć w kampanii?

Taką retorykę oskarżeń, insynuacji i agresji Jarosław Kaczyński stosuje z powodzeniem już od lat. Sugeruje, że posiada jakąś straszną wiedzę, ale na razie nie może jej ujawnić, co działa na naszą wyobraźnię, gdyż jesteśmy narodem z natury podejrzliwymProf. Edmund Wnuk-Lipiński

Taką retorykę oskarżeń, insynuacji i agresji Jarosław Kaczyński stosuje z powodzeniem już od lat. Sugeruje, że posiada jakąś straszną wiedzę, ale na razie nie może jej ujawnić, co działa na naszą wyobraźnię, gdyż jesteśmy narodem z natury podejrzliwym. Jako pierwszy – i także z sukcesem – zastosował tę strategię w wyborach prezydenckich w 1990 r. Stan Tymiński. Ten kandydat znikąd posługiwał się „czarną teczką”, w której miał mieć, według swoich oświadczeń, kompromitujące Lecha Wałęsę dokumenty, które jednak nie zostały ujawnione. W tej kampanii również mogą pojawić się jakieś sensacyjne dokumenty, do których „przypadkiem” dotrą pewne redakcje.

Pana zdaniem oskarżenia byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego o finansowanie PO przez mafię są wiarygodne?– Na razie Mariusz Kamiński nie przedstawił żadnych dowodów na poparcie swoich tez. Jego zarzuty traktuję więc jako kontynuację retoryki insynuacji. Finansowanie partii przez mafię w polskiej tradycji politycznej jest czymś niebywałym i gdyby okazało się prawdą, byłby to koniec PO. W przeciwnym wypadku powinien być to polityczny koniec pana Kamińskiego.

PiS złożył wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej ds. zbadania nieprawidłowości w finansowaniu PO. Dojdzie do jej powstania? 

– Taka komisja byłaby kolejną okazją do bicia piany bez powodu, czego byliśmy już nieraz świadkami. Wniosek PiS wygląda mi na przedwyborczą zagrywkę.

Wydarzeniem ostatnich tygodni był transfer „twarzy lewicy” Bartosza Arłukowicza do PO. Zszokowało pana to przejście? 

– Tak, zdecydowanie. Powody decyzji pana Arłukowicza są dla mnie niezrozumiałe, ale widać oferta Platformy musiała być bardzo kusząca, a jego konflikt z Grzegorzem Napieralskim przybrać niebezpieczny obrót… Bardziej czytelny jest interes Platformy, która wysłała w ten sposób sygnał do elektoratu centrolewicowego.

Powodem odejścia Arłukowicza była, jak mówił, szykowana koalicja SLD z PiS. Ponoć Jarosław Kaczyński dąży do niej w imię osobistej wendetty na Donaldzie Tusku.

– Co jakiś czas pojawiają się nowe spekulacje na ten temat. Co prawda, przedstawiciele zarówno jednej, jak i drugiej strony kategorycznie wykluczają taką ewentualność, ale nie należy dawać temu absolutnej wiary. PiS wcześniej zdecydowanie wykluczał możliwość koalicji z Samoobroną i LPR, a jednak do niej doszło, podobnieJarosław Kaczyński deklarował, że nie będzie premierem, kiedy jego brat będzie prezydentem.

Głównym celem prezesa PiS jest odsunięcie od władzy premiera Tuska. Jest gotowy zapłacić za to bardzo wysoką cenęProf. Edmund Wnuk-Lipiński

Głównym celem prezesa PiS jest odsunięcie od władzy premiera Tuska. Jest gotowy zapłacić za to bardzo wysoką cenę. Zresztą ta cena będzie pozorna, gdyż nawet jeżeli przyszłe stanowiska rządowe byłyby w większości obsadzone politykami SLD, to i tak z tylnego siedzenia rządzić będzie Kaczyński.

A może szykuje się powrót do idei PO-PiS, ale bez Tuska jako lidera Platformy? Taki scenariusz maluje np. europoseł, były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.

– To wizja całkowicie nieprawdopodobna.

Pomoże Platformie obecność „twarzy lewicy” w jej szeregach? Będą następne, spektakularne transfery?

– Przejście Arłukowicza nie przyniosło znaczącego wzrostu poparcia dla PO, więc widać ten nowy nabytek nie był dla elektoratu Platformy specjalnie atrakcyjny i znaczący. A transferów będzie z pewnością mniej niż spodziewają się tego dziennikarze.

Ta kampania doprowadzi PO znów do władzy? Jaki wynik może uzyskać?

– Wygrana Platformy nie jest przesądzona, choć pozostaje faworytem w sondażach. Wystarczy, że mniej zdecydowani wyborcy PO nie pójdą do wyborów. Przy niskiej frekwencji, relatywnie mniejszy, żelazny elektorat PiS wystarczy, by zapewnić tej partii zwycięstwo.

Wydłużenie wyborów do dwóch dni zadziała na korzyść PO?

– Dodatkowy dzień na głosowanie może o kilka punktów zwiększyć frekwencje, ale nie sądzę by miało to decydujące znaczenie dla ich wyniku. W ten sposób – przynajmniej teoretycznie – powinien urosnąć elektoratPO, który jest mniej zdyscyplinowany, bardziej leniwy, niż wyborcy PiS. Jednak więcej może być też głosów na PiS.

Czy Platforma będzie w kampanii straszyć wyborców PiS-em?

– Straszenie PiS-em wciąż ma dla Platformy polityczny powab, ale od 2007 r. minęły już cztery lata i ten lęk zaczyna gasnąć, nie mobilizuje już ludzi z taką siłą. Nie wystarczy już być anty-PiS-em, Platforma, aby odnieść wyborczy sukces, musi przede wszystkim przekonująco odpowiedzieć na pytanie: po co jej druga kadencja?

Jak pan ocenia dotychczasowe rządy Bronisława Komorowskiego? To wyrazista prezydentura? Media wciąż wytykają prezydentowi potknięcia i wpadki…

To, że prezydentowi zdarza się zrobić błąd ortograficzny, że bywa rubaszny to fistaszki, takie potknięcia świadczą tylko o tym, że to żywy człowiekProf. Edmund Wnuk-Lipiński

To, że prezydentowi zdarza się zrobić błąd ortograficzny, że bywa rubaszny to fistaszki, takie potknięcia świadczą tylko o tym, że to żywy człowiek. Co innego gdyby prezydent popełnił błąd polityczny, który by się odbił na jakości życia Polaków, naraził na szwank bezpieczeństwo kraju, etc. Takich wpadek na razie nie widać. W Warszawie mamy obecnie dwa pomniki marszałka Józefa Piłsudskiego, a za jego rządów mieliśmy do czynienia z potknięciami znacznie większego kalibru.

Jak pan ocenia wizytę i efekty spotkania Baracka Obamy z „ojcami polskiej demokracji”? Znacząca była nieobecność byłego prezydenta Lecha Wałęsy.

– W moim przekonaniu prezydent Lech Wałęsa popełnił błąd, powinien był inaczej uzasadnić swoją nieobecność. Stwierdzenie, że taka formuła spotkania mu „nie pasuje” można było różnie interpretować. W pewnym sensie jednak go rozumiem, gdyż z jego pozycją międzynarodową i rangą w USA ustawianie się w kolejce do uściśnięcia ręki prezydentowi Obamie, byłoby zgrzytem. Sama wizyta miała głównie znaczenie symboliczne: Ameryka dostrzegła wreszcie nasz region świata. W polityce symbole są ważne; otwierają one bowiem drogę do bardziej konkretnych decyzji w wymiarze gospodarczym czy militarnym.

– Czuję żal do prezydenta Komorowskiego, że nie dostałem zaproszenia na spotkanie z prezydentem Barackiem Obamą. Czuję się ojcem polskiej demokracji, a chcą nas po prostu z tej historii wygumkować. To przykre – mówi z kolei były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Powinien był znaleźć się w tym gronie?

– To pochopne stwierdzenie. Nikt Aleksandra Kwaśniewskiego nie „wygumkowuje” z historii, zresztą ani prezydent, ani żaden inny polityk nie ma takiej mocy, chyba, że w ustroju totalitarnym. Brałem udział w obradach Okrągłego Stołu po stronie opozycji solidarnościowej i doskonale pamiętam, że jednym z najbardziej błyskotliwych przeciwników w czasie negocjacji był właśnie Kwaśniewski. Do spotkań z nim trzeba było być doskonale przygotowanym.

Czy zachowanie szefa SLD Grzegorza Napieralskiego było żenujące? Władysław Frasyniuk, określił przewodniczącego SLD mianem „buraka”.

– Pokazał brak klasy. Przewodniczący SLD zachowywał się jak uczestnik wycieczki szkolnej.

Jarosław Kaczyński przekazał Barackowi Obamie memoriał dotyczący śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej. Zaskoczyło to pana?

– Oczywiście miał prawo to zrobić, ale jest czymś dziwacznym wręczanie próśb, dotyczących wewnętrznych spraw kraju, przywódcy innego państwa. Szukanie protekcji u obcego mocarstwa, nasuwa najgorsze skojarzenia i jak pokazują przypadki z historii, niekiedy kończy się dla Polski fatalnie. W tym jednak przypadku nie będzie to miało istotnego znaczenia.

Jak pan ocenia akcję przeciwko twórcy strony AntyKomor.pl. Czy to nie było strzelanie z armaty do wróbla?– Wielokrotnie padłem ofiarą agresji i zniewag w internecie, dlatego działalność administratora strony AntyKomor.pl oceniam zdecydowanie nagannie. Robienie z niego męczennika wolności słowa jest otwieraniem szerzej śluzy dla chamstwa w sieci. Zabawy tego pana nie powinny być jednak przerywane akcją ABW o 6 rano, bo to przejaw nadgorliwości, która bardzo źle się kojarzy. Słyszałem, że pod swoje skrzydła wziął go Zbigniew Ziobro, ciekawe, czy postąpiłby tak samo, gdyby celem „satyrycznej” działalności był on sam lub ktoś z jego najbliższych. Trzeba stosować równą miarę.

Media donoszą, że Małgorzata Tusk, żona premiera wychodzi z cienia i będzie aktywnie uczestniczyć w kampanii. Czy zaangażowanie żon, córek i bratanic kandydatów może znacząco pomóc im w wyborach?

– Takie zaangażowanie jest czymś naturalnym. Na całym świecie rodziny pełnią ważną rolę w kampaniach politycznych. Więzi łączące żony, mężów czy córki i synów z politykami powodują, że ich poparcie jest wiarygodne i pozytywnie odbierane przez społeczeństwo. Np. blog prowadzony przez Kasię Tusk, który ukazuję ją jako zwyczajną dziewczynę, żyjącą własnymi sprawami i nie oderwaną od rzeczywistości, może pozytywnie wpływać na wizerunek jej ojca. Problemy mogą pojawić się, kiedy zaangażowanemu w kampanię krewnemu polityka powinie się noga.

Marta Kaczyńska, bratanica prezesa PiS prowadzi z kolei bloga politycznego, który według ekspertów świetnie służy komunikacji z wyborcami PiS. 

– Pozwoli pani, że się nie zgodzę. Blog polityczny ma w moim przekonaniu mniejszą moc perswazji, gdyż dla odbiorcy jest oczywiste, że członkowie jednej rodziny w kontekście zbliżających się wyborów będą prezentować podobne poglądy polityczne. Pożywką dla mediów byłaby sytuacja odwrotna, czyli blog apolityczny; wtedy zapewne byłby to jeden z najbardziej poczytnych blogów.

A temat smoleński będzie w kampanii do sejmu odgrywać dużą rolę, czy już przebrzmiał?

– Ten temat na razie pozostaje ukryty, ale odżyje w momencie publikacji raportu ministra Millera.

Czego się pan spodziewa po tym raporcie? Poznamy go przed wyborami?

– Najgorsze, co Platforma mogłaby zrobić, to odwlec publikację raportu na czas po wyborach. Opozycja mogłaby wówczas twierdzić, że PO nie chce go ujawnić, gdyż jego treść jest tak miażdżąca dla rządu. Z punktu widzenia politycznych interesów PO ten raport powinien był się pojawić w marcu-kwietniu. Zwłoka może jednak wskazywać, że politycy nie ingerują zbytnio w jego powstawanie.

Będą pojawiać się teorie spiskowe, np. dotyczące helu czy sztucznej mgły?

– Mamy naturalną skłonność do poszukiwania drugiego dna, zrywania zasłon z rzeczywistości, która wydaje nam się urojona.

Teorie spiskowe są bardziej atrakcyjne, stąd ogromna popularność literatury sensacyjnej. Alternatywne wersje wydarzeń pojawiają się i będą się pojawiać nawet za 100 lat, niezależnie od treści raportu Millera i ustaleń ekspertówProf. Edmund Wnuk-Lipiński

Teorie spiskowe są bardziej atrakcyjne, stąd ogromna popularność literatury sensacyjnej. Alternatywne wersje wydarzeń pojawiają się i będą się pojawiać nawet za 100 lat, niezależnie od treści raportu Millera i ustaleń ekspertów. Tak odbiegające od rutyny, niespodziewane wydarzenia jak katastrofa w Smoleńsku, ale też np. zabójstwo prezydenta Kennedy’ego, śmierć Marylin Monroe czy Jana Pawła I zawsze wywołują lawinę teorii spiskowych.

Jesienią w wyborach wystartuje wielu członków rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. To dobrze, że biorą w nich udział? Wyborcy to „kupią”?

– Nagłe wchodzenie w politykę kogoś, kto przed katastrofą nie był w niej aktywny jest dla mnie etycznie dwuznaczne, to żerowanie na współczuciu. Co innego, jeżeli członek rodziny już wcześniej działał w sferze publicznej. A czy wyborcy zagłosują na „smoleńskich” kandydatów? Sądzę, że tak.

Na listach SLD pojawi się też m.in. striptizerka z programu „Top Model”. Szokuje to pana?

– Sądziłem, że polska demokracja i system partyjny dojrzały już na tyle, że tego typu przypadków będzie coraz mniej. Nie znam kompetencji politycznych tej pani, może jest niebywale uzdolnioną prawniczką, która polepszy jakość prac legislacyjnych w sejmie? Obawiam się jednak, że SLD kieruje się wyłącznie względami pozamerytorycznymi – chce mieć na swojej liście popularną, młodą i atrakcyjną osobę.

Podobała się panu wypowiedź premiera Donalda Tuska na temat sukienki dziennikarki Polskiego Radia? – Szczypta seksualności premierowi nie zaszkodzi, byleby nie poszedł dalej tą drogą, bo skończy jak bunga-bunga – komentował poseł PiS Adam Hofman.

– Gdyby ta wypowiedź nie padła na konferencji prasowej, nikt, nawet najbardziej zagorzała feministka, nie dopatrzyłby się w niej seksizmu. Sytuacja oficjalna nadaje tym słowom zupełnie inną wymowę i opozycja ma pełne prawo eksploatowania tej niezręczności. Ale nie jest ona groźna.

To dobrze, że poseł Robert Węgrzyn został wykluczony z PO za swoją wypowiedź na temat homoseksualistów?

– To było zdarzenie zupełnie innego kalibru niż wpadka Tuska. Poseł Węgrzyn powiedział wprost, jakie są jego upodobania, jeżeli chodzi o bierny seksualizm. Słusznie został wykluczony – skojarzenia z rechotem Andrzeja Leppera, który twierdził, że prostytutki nie można zgwałcić, były zbyt natrętne.

„W Nowym Sączu 8% – to jest coś! Górale też mają dość!” – cieszy się na swoim blogu Janusz Palikot. Ma szansę na powrót do sejmu? Jak widzi pan jego przyszłość?

– To jakiś dyletancki sondaż, pan Palikot powinien przejść kurs metodologii. Jego projekt się wypalił, nie ma szans na wejście do parlamentu.

Przez dłuższy czas Palikot grał rolę współczesnego Stańczyka, który ma odwagę mówić, że król jest nagi. Potem jednak zaczął przekraczać granicę dobrego smaku. Obecnie obserwujemy jego uwiądProf. Edmund Wnuk-Lipiński

Przez dłuższy czas Palikot, który jest niezwykle inteligentnym człowiekiem, grał rolę współczesnego Stańczyka, który nie obawia się poprawności politycznej i ma odwagę mówić, że król jest nagi. Potem jednak zaczął przekraczać granicę dobrego smaku. Obecnie obserwujemy jego uwiąd.

Czy możemy spodziewać się rekonstrukcji rządu przed wyborami w związku z problemami z budową autostrady A2 i stanem przygotowań do Euro2012?

– Nie spodziewałbym się tego. Dymisja w tym momencie byłaby pustą figurą retoryczną, nie podreperowałaby wizerunku rządu, a jedynie dałaby satysfakcję i dodatkową amunicję opozycji. Mamy za sobą bardziej dramatyczne momenty, w których minister Grabarczyk powinien był stracić stanowisko, a tak się nie stało.

Rozmawiała Joanna Stanisławska, Wirtualna Polska

http://wiadomosci.wp.pl/kat,48996,title,J-Kaczynski-jest-gotow-za-to-zaplacic-kazda-cene,wid,13494878,komentarz.html

Posted in Jarosław Kaczyński, Polityka i aktualności, Wywiady | 1 Comment »

Odsunięty od sprawy Smoleńska

Posted by tadeo w dniu 10 czerwca 2011

Prokurator Marek Pasionek nie nadzoruje już śledztwa dotyczącego katastrofy.

Marek Pasionek

Jak ujawniła wczoraj „Rz” w wydaniu internetowym, opieczętowano pokój w prokuraturze wojskowej, w którym pracował Marek Pasionek, i zabrano mu akta śledztwa smoleńskiego.

Do gabinetu wezwano Żandarmerię Wojskową. Zawieszono go w pełnieniu obowiązków. – To maksimum tego, co można zrobić prokuratorowi – mówi jeden z jego znajomych.

Nieoficjalnie Pasionek został poinformowany, że decyzja związana jest z jego „kontaktami z przedstawicielami obcych państw”. Sprawa ta była znana jednak już od wielu miesięcy.

Prokurator zwracał się nieoficjalnie do Amerykanów o pomoc w uzyskaniu dowodów przydatnych w śledztwie.

Próbował ich przekonać do przekazania m.in. zdjęć satelitarnych z miejsca katastrofy wykonanych 10 kwietnia 2010 r. Korzystał przy tym ze znajomości, jakie nawiązał, gdy był zastępcą Zbigniewa Wassermanna – koordynatora do spraw służb specjalnych za rządów PiS.

Natomiast po ujawnieniu sprawy przez „Rz” portal tvn24.pl podał, że to Pasionek miał przekazać Amerykanom część materiałów ze śledztwa, a zawieszenie go w obowiązkach jest efektem wewnętrznego postępowania wyjaśniającego w prokuraturze i wstępem do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.

Prokurator generalny Andrzej Seremet proszony przez TVN 24 o komentarz w sprawie odsunięcia Pasionka nie chciał ani potwierdzić, ani zaprzeczyć tej informacji.

Według Adama Hofmana, rzecznika PiS, to sytuacja bulwersująca. Zapowiedział, że dziś na konferencji prasowej odniesie się do niej prezes partii Jarosław Kaczyński. Dziś także można się spodziewać komunikatu Naczelnej Prokuratury Wojskowej, o czym poinformował TVN 24 kapitan Marcin Maksjan.

Pasionek od dłuższego czasu pozostawał w ostrym konflikcie z szefem Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztofem Parulskim. Pasionek jest cywilem. Według informatorów „Rz” Parulski nie ufał mu, bo utożsamiał go z poprzednimi władzami prokuratury.

Pasionek krytykował go m.in. za sposób, w jaki została przygotowana jego wizyta w Moskwie w czerwcu ubiegłego roku. Po przyjeździe okazało się, że nie przesłano tam wymaganych dokumentów. Z tego powodu dwutygodniową delegację w Moskwie spędził głównie w hotelu, pracując zaledwie trzy dni.

Gen. Parulski chciał doprowadzić do usunięcia Pasionka z prokuratury wojskowej. Jednak spotkał się z oporem prokuratora generalnego i w rezultacie śledczy zachował stanowisko.

http://www.rp.pl/artykul/671688_Sledczy_odsuniety_od_sprawy_Smolenska.html

Przeczytaj także:

Odwołanie Pasionka zaskoczyło Seremeta

Prokurator Pasionek chciał postawić zarzuty ministrowi

Droga Polski do przyszłości prowadzi przez Smoleńsk !

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Łapaj wariata! – Robert Mazurek

Posted by tadeo w dniu 10 czerwca 2011

Warszawski sąd oficjalnie zapytał Jarosława Kaczyńskiego, czy nie ma szmergla. Nareszcie! Już dłużej nie będzie się wykręcał, wreszcie wszystko nam wyśpiewa.

Jak widać, akcja tworzenia kordonu sanitarnego wokół prezesa PiS wyraźnie przyspieszyła. O dziwo, do tworzenia tegoż kordonu nie zabrała się znana higienistka Joanna Kluzik-Rostkowska, ale to pewnie dlatego, że w mazurskim zaciszu trenuje okrzyki na cześć nowego już przywódcy i szykuje się do pobicia rekordu Polski (trzy partie oraz dwóch prezydentów w jedną kadencję to naprawdę niezły wynik). To nie ona. Inni sanitariusze są tu czynni.

Są czynni, ale i nadmiernie ostrożni. Dziwić musi skromny zakres wiadomości, których sąd domaga się od prezesa. Wypytuje go, czy chodzi do psychologa, neurologa lub psychiatry. No dobrze, a laryngolog to pies? Przecież ten cały Kaczyński ewidentnie przygłuchy jest, skoro nie słyszy jak mu wszyscy po dobroci tłumaczą, żeby się zmienił, zmądrzał, przeprosił.

A ortopeda, irydolog i ftyzjatra? Również ich wiedza mogłaby się okazać porażająca. Chirurg jaki albo kto mógłby skoliozę wykryć, wszak nikt nie zaprzeczy, że postawa tego typa niewłaściwa jest. Tak, tak, tym się zająć trzeba, a nie chichrać po kątach.

Albo co nam po wiadomości, jakie pigułki zażywał Kaczyński po  10 kwietnia? A jakie zażywał przed to co, nieistotne? A na co szczepiony był i czy w ogóle był? Właśnie, to sprawdzić trzeba! Jeśli nie był, to można matkę grzywną obciążyć albo i lepiej. Wszak nie uległo to przedawnieniu, jeśli podciągnie się pod zbrodnię przeciwko ludzkości. Że jak? No moi państwo, przecież taki niezaszczepiony Kaczyński mógł wścieklizną tylu ludzi pozarażać! I lisy. Ale co tam lisy, marszałek Niesiołowski jakiś taki niewyraźny chodzi, a nie, przepraszam, to inna dolegliwość.

Matkę się skaże, a Kaczyńskiego do Tworek – słuszną linię wybrała władza ludowa. A oskarżanie jej o okrucieństwo jakie albo prześladowania to czysty absurd. Tak naprawdę oni Kaczyńskiemu na rękę idą, bo jako niepoczytalny nie będzie mógł do więzienia trafić.

A przecież wszyscy wiedzą, że to on nocami ten asfalt z autostrad zrywał i schody na stadionie w poprzek postawił.

Zobacz komentarze:

http://blog.rp.pl/mazurek/2011/06/09/lapaj-wariata/

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Nie zwyciężaj, nie broń się i nie poddawaj

Posted by tadeo w dniu 10 czerwca 2011

Republika Zarzecza to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w Wilnie. Państwo w państwie rządzone przez artystów

Najstarsza dzielnica Wilna, przez lata zapomniana i obracająca się w ruinę, odzyskała nowe życie. Administracyjnie należy do Starego Miasta, ale tworzy odrębną enklawę, oddzieloną malowniczo wijącą się rzeką Wilejką. Stąd nazwa Užupio – Zarzecze.

Wilejka to niewielka rzeczka, ale jej nurt rwie jak górski potok

Wilejka to niewielka rzeczka, ale jej nurt rwie jak górski potok

Niskie czynsze i bliskość Akademii Sztuk Pięknych sprawiły, że zaczęli się tu osiedlać artyści. Stworzyli własną społeczność, która w prima aprilis 1997 roku samozwańczo proklamowała Užupio Republię – Republikę Zarzecza. Przy głównym moście stoi tablica informująca w kilku językach, że przybysz znajduje się na jej terenie. Uzupełniają ją odrębne znaki drogowe, m.in. z portretem Mony Lisy.

Naprzeciw, nad brzegiem Wilejki – rzeki niewielkiej, ale o rwącym nurcie jak górski potok, siedzi w niszy muru pomazanego kolorowym graffiti „dziewczyna z Zarzecza”, czyli syrenka z brązu. Nie musi czarować i zwodzić, by przyciągnąć zwiedzających. Już na moście czuje się, że trafiliśmy do niezwykłego zakątka. Balustrady obwieszone są metalowymi kłódkami niczym gronami. To dowody miłości z wygrawerowanymi imionami zakochanych par i datami, kiedy się poznali. Mają zaświadczać, że ich miłość jest wieczna. Niektóre już zardzewiały. Ale romantycznych par to nie zraża i kłódek co roku przybywa na wszystkich mostach prowadzących na Zarzecze: Bernardyńskim, Fluxus, Užupio i Popławskim.

Pies ma prawo być psem

Republika ma swoją konstytucję, flagę w czterech kolorach, symbolizującą pory roku, hymn, ambasadorów, a nawet prezydenta. Jest nim Romas Lileikis, reżyser i kompozytor, inicjator społeczno-artystycznej utopii na Zarzeczu.

Konstytucja składa się z 38 punktów spisanych w różnych językach (także po polsku) na lustrach zawieszonych na ścianie tzw. inkubatora sztuki z pracowniami i galeriami artystów przy ulicy Užupio 2/11. Czytam: „Człowiek ma prawo być niepowtarzalny”, „Człowiek ma prawo kochać”, „Człowiek ma prawo umrzeć, lecz nie jest to obowiązkowe”, „Człowiek ma prawo się mylić”, „Pies ma prawo być psem”, „Kot nie musi kochać swego pana, ale w trudnej chwili powinien mu pomóc”, „Człowiek ma prawo być szczęśliwy”, „Człowiek ma prawo być nieszczęśliwy”, „Człowiek może dzielić się tym, co ma”, „Człowiek nie może dzielić się tym, czego nie ma”. Na koniec dorzucono jeszcze trzy wezwania: nie zwyciężaj, nie broń się, nie poddawaj się. Obok konstytucji znak otwartej dłoni symbolizuje otwartość tej dzielnicy.

Kiedyś na Zarzeczu mieszkali głównie rzemieślnicy: tkacze i młynarze. Pierwsi właściciele młynów otrzymali zezwolenie na ich założenie od Zygmunta Starego w XVI wieku. Północną część zajmowali popi z bractwa Świętego Ducha. W XIX wieku sprowadzili się tu niżsi rangą urzędnicy. W czasach sowieckich była to dzielnica lumpów. Dziś po ulicach Zarzecza chodzi się bezpiecznie nawet o zmroku. Dzielnica stała się modna, ostatnio już nie tylko wśród artystów, ale także zamożnych wilnian. Czynsze rosną. Sporo domów odremontowano, ale pozostały też jeszcze malowniczo odrapane zaułki.

Świat leży między ludźmi

Republice patronuje Anioł Zarzecza. Jego rzeźba, dzieło Romasa Vilciauskasa, stoi na centralnym placyku. Anioł na wysokiej kolumnie dmie w trąbkę ponad dachami.

Główną ulicę Zarzeczną i sąsiednie dekorują oryginalne szyldy kafejek sklepów, pracowni, warsztatów ceramicznych, galerii. Obiad można zjeść w restauracji Užupio Cavine, gdzie spotyka się rząd republiki, albo w pizzerii, pod okiem Anioła z brązu. Przy dobrej pogodzie Zarzecze zamienia się w otwarty malarski plener, ożywa spotkaniami i happeningami. Ale nawet w deszczu dzielnica litewskiej bohemy nie traci niepowtarzalnego magicznego klimatu. Pada właśnie, a nad głową powiewają banery z cytatami niemieckich poetów i filozofów. „Świat leży między ludźmi” – przypomina jeden z nich słowami Hanny Arendt.

Przy Młynowej ciągną się mury dawnego klasztoru Bernardynek, który z czasem przeszedł w ręce bractwa Świętego Ducha. Potem braci wysiedlono i przerobiono klasztor na mieszkania. W latach 30. w jednym z nich mieszkał Konstanty Ildefons Gałczyński. Parę kroków dalej otwiera się panoramiczny widok na drugą stronę rzeki z kościołem bernardyńskim i niewielkim kościołem św. Anny z czerwonej cegły – perłą gotyku w barokowym Wilnie. Podobno Bonaparte na jego widok powiedział, że przeniósłby ten strzelisty kościół do Paryża we własnych dłoniach.

Wracając na ulicę Zarzeczną, wychodzę prosto na bramę, zza której wynurza się kościółek św. Bartłomieja należący do społeczności białoruskiej. A za nim odkrywam kolejną rozległą panoramę na południowo-wschodnią część miasta.

Zarzecze jest także doskonałym punktem wypadowym do dalszych wycieczek. Można stąd – przez las Belmontu, w którym spotykali się filomaci i filareci – dotrzeć do jaru Pučkoriari. Albo do przedmieść Markucia, gdzie w drewnianym domu na wzgórzu znajduje się muzeum wielkiego romantyka Aleksandra Puszkina.

Republikę Zarzecza warto odwiedzić w czasie któregoś z jej świąt. Największe z nich to Dzień Niepodległości, obchodzony 1 kwietnia. Tego dnia wejść do artystycznej dzielnicy można po „kontroli paszportów” na moście i wbiciu granicznej pieczątki. Potem można do woli szaleć na ulicznych imprezach i happeningach. 7 maja – w Dzień Muzyki Ulicznej – Zarzeczem i całym miastem włada muzyka. Każdy może dołączyć do koncertujących pod gołym niebem grajków i śpiewaków.

Kto choć raz trafił na wileński Montmartre, tęskni, żeby tam wrócić.

Rzeczpospolita

Posted in Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna | Leave a Comment »