WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 9 czerwca, 2011

Sądowe sk…two

Posted by tadeo w dniu 9 czerwca 2011

Nie wiedziałam jak zatytułować notkę. Bo nawet w czasach stalinowskich w Polsce albo się wykonywało karę śmierci albo trzymało w więzieniu. Jednak nie mieliśmy zwyczaju wysyłać niewygodnych osób do psychuszek. W stanie wojenny bywało – sama słyszałam o takich przypadkach – psychiatrzy owszem, przyznawali tzw ” żółte papiery” osobom mogącym podpaść ubecji w celu ich ochrony.

Panowie spokojnie

Teraz jednak chyba odrabiamy wieloletnie zaniedbania. Już nie wystarczy, że ustami prominentnych polityków partii rządzącej przeciwnicy są wysyłani do psychiatry. Nie, do psychiatry wysyła sąd, a to już jest groźne.

A chodzi o sprawę o pomówienie, którą wytoczył Kaczyńskiemu Kaczmarek – sprawa dotyczy wypowiedzi z 2008 roku!

No, ale dzisiaj sąd chce wiedzieć jakie leki brał Prezes w dniach po katastrofie, kto wystawiał recepty i jakie leki bierze w chwili obecnej. Pan Ćwiąkalski nie widzi żadnej niestosowności, nie – uważa, że są to kluczowe pytania w tej sprawie i należy na nie odpowiedzieć.Jak zrozumiałam – po udzieleniu odpowiedzi biegli będą mogli się wypowiedzieć o stanie psychicznym oskarżonego.

Bardzo jestem ciekawa – na Salonie piszą także prawnicy – czy to jest faktycznie tak częste? Mówię o badaniach psychiatrycznych – nie w sprawach o morderstwo tylko o pomówienie.

Tak, nie jesteście w stanie „przypucować” Kaczyńskiemu żadnej sprawy korupcyjnej, obyczajowej, lustracyjnej – idziecie tropem swoich wschodnich przyjaciół. Chcecie zrobić z niego wariata. Ale to się nie uda – albo wszyscy, albo nikt. Pan Drzewiecki podobno brał narkotyki – teraz wszyscy mówią, że to była sprawa znana, ale już przedawniona. No to może należy sprawdzić czy faktycznie już nie bierze? Proszę przeprowadzić stosowne badania. Pan Premier podobnie – sam się przyznał, że w młodości brał. A teraz? No i koniecznie proszę zbadać stan psychiczny wicemarszałka. Można puścić prokuratorowi film jak z dziką radością wyłącza mikrofon posłom. A co się stanie, kiedy w ataku szału rzuci się na kogoś? Należy chuchać na zimne!

http://ufka.salon24.pl/314134,sadowe-sk-two

Przeczytaj także felieton Roberta Mazurka: 

Łapaj wariata!

 

Posted in Polityka i aktualności | 2 Komentarze »

Znalezione w sieci

Posted by tadeo w dniu 9 czerwca 2011

Jestem czlonkiem PO, zapisałem się z czystej ciekawości, chcialem zobaczyć jak to wygląda „od środka”. Zaznaczam, że jest to moja pierwsza i ostatnia poria do której się zapisałem. Odejdę po nastepnych wyborach samorządowych. Jestem z Płocka. Ten kto nie jest w parti, nawet nie wie ile w PO jest jadu, złośliwości i wewnętrznych walk. Jak poseł potrafi senatora gnoić /we własnej parti/, jak podczas kampanii poseł bez wazeliny w d!@$ę wchodzi a po wygranych wyborach robi się wyniosły, jak podczas kampani obowiązuje w PO forma „per TY” a po wygranych wyborach „per PAN”, jak to się swoich najbliższych współpracowników wciska do pracy w spółkach samorządowych i w UM, jak dzieciom Prezesów firm na lokalnym rynku załatwia się pracę za duże pieniądze /na pewno się odwdzięczą/, jak koło w Płocku dzieli się na frakcje, i ta frakcja z której wywodzi się były poseł gnoi tą drugą frakcję. Jak facet który nie spełnia wymagań żeby zostać Sekretarzem w UM, zostaje p.o. Sekretarza UM i wszystko jest legalne, jak brat cioteczny p.o. Sekretarza UM, pan C.L. Dyrektor w PERN-ie i przewodniczący Branżowych Związków Zawodowych /o ironio ma bronić pracowników przed samym sobą:)/ zostaje w-ce Prezydentem miasta – mimo tego „”awansu” nie rezygnuje z funkcji przewodniczącego Branżowych Zwiazków Zawodowych w PERN Przyjaźń S.A. Jak na miłość Boską on może się wywiązać z obowiązków????????????? Ludzieeeeeeeee, mi się chce i płakać i śmiać zarazem jak to z bliska widzę.

 

Posted in Znalezione w sieci | Leave a Comment »

PLATFUS 2010-PLATFORMA OBŁUDY

Posted by tadeo w dniu 9 czerwca 2011

Posted in Filmy i slajdy, Młodzi, wykształceni..., Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Eurokompromitacja 2012

Posted by tadeo w dniu 9 czerwca 2011

Grzegorz Schetyna, Eugeniusz Kłopotek, Andrzej Adamczyk

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Nie znasz się na polityce? Lepiej nie głosuj!

Posted by tadeo w dniu 9 czerwca 2011

Ze wszystkich stron słyszymy zachęty do głosowania. Mówi się, że im wyższa frekwencja tym lepiej. Ale czy na pewno? A jeśli ktoś nie ma pojęcia o polityce, nie wie kogo poprzeć, to też powinien głosować? Czy dokona odpowiedniego dla kraju wyboru? Może wtedy lepiej zostać w domu?

Posted in Filmy i slajdy, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Nie Zabijaj (1991) – reż. Józef Gębski

Posted by tadeo w dniu 9 czerwca 2011

Przez 52 lata miejsce spoczynku 16 000 polskich oficerów i policjantów było strzeżone państwową tajemnicą. W 1991 roku wreszcie wskazano to miejsce. Przez 45 dni trwała ekshumacja szczątków ofiar tego bestialskiego mordu dokonanego przez NKWD.

W Charkowie i Miednoje przebywała ekipa polskich ekspertów i prokuratorów a wraz z nią ekipa Studia Filmowego Kronika, która utrwaliła szczegóły tragicznej ekshumacji. Film pokazuje proces identyfikacji ofiar, a ponadto konfrontuje obraz ekshumacji ze zdjęciami z przesłuchania dwóch żyjących jeszcze organizatorów zbrodni: Sopronienki i Tokariewa.

Pełnometrażowy dokument „Nie zabijaj” zbudowany został wokół zeznań ludzi odpowiedzialnych za podpisanie dokumentów o likwidacji polskich oficerów. Te zaznania zostały zarejestrowane przez samych Rosjan w trakcie prowadzonych przesłuchań. Ich uzupełnieniem jest opowieść autora o sposobie zabijania ofiar, o miejscu zbrodni oraz sposobie poszukiwania grobów. Oko kamery z bliska przygląda się przestrzelonym czaszkom, fragmentom ubrań, obuwia oraz przedmiotom znalezionym przy oficerach.

Posted in Filmy i slajdy, Historia | Leave a Comment »

PROCES W SPRAWIE AFERY MARSZAŁKOWEJ – Aleksander Ścios

Posted by tadeo w dniu 9 czerwca 2011

 Jaki to kraj, w którym proces sądowy z prezydentem państwa i szefami służb specjalnych w tle, nie wzbudza żadnego zainteresowania mediów? Jakich dziennikarzy ma ten kraj, jeśli zamykają oczy na spektakularny proces swojego kolegi i milczą tchórzliwie w obawie przed przekroczeniem politycznego zakazu?

Dziś przed sądem w Warszawie rozpoczął się proces dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego, oskarżonego o płatną protekcję przy weryfikacji byłego oficera WSI. Na liście świadków w tym procesie znajdują się m.in. Bronisław Komorowski, szef ABW Krzysztof Bondaryk, Paweł Graś, Antoni Macierewicz, a także znani dziennikarze oraz wysocy rangą byli oficerowie WSI.

Przypomnę, że chodzi o kombinację operacyjną z udziałem ludzi WSW/WSI, szefostwa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego rozgrywaną w latach 2007-2008. Cele kombinacji polegały na uzyskaniu dostępu do tajnego aneksu z Raportu z Weryfikacji WSI, a gdy okazało się to niemożliwe – na zdyskredytowaniu członków Komisji Weryfikacyjnej WSI i dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego. Działania te miały również na celu zdezawuowanie treści zawartych w aneksie oraz uprzedzenie ewentualnych zarzutów dotyczących powiązań polityków Platformy ze środowiskiem byłych WSI. Priorytetem kombinacji pozostawała osłona politycznego „patrona” wojskowych służb – Bronisława Komorowskiego.

W toku kombinacji korzystano z silnego wsparcia medialnego, a sygnałem do rozpoczęcia akcji pod nazwą „afera aneksowa” był artykuł Anny Marszałek opublikowany w „Dzienniku” z dn. 19 listopada 2007r. zatytułowany – „Aneks do raportu o WSI na sprzedaż” i opatrzony nagłówkiem – „Każdy może kupić tajne dokumenty”. Żadne z kłamstw rozpowszechnianych przez media nie znalazły potwierdzenia. Nigdy nie było żadnej „afery z aneksem”, nigdy nie wykazano, by nastąpił jakikolwiek przeciek treści z tego dokumentu. Wszelkie oskarżenia i rzekome dowody – o których miesiącami zapewniali nas żurnaliści i „specjaliści” od służb okazały się fałszywe, a intensywnie prowadzone czynności śledcze nie przyniosły rezultatów.

Kombinację tę opisywałem szeroko na tym blogu, nadając jej nazwę afery marszałkowej.

Moim zdaniem, mogła mieć ona następujący przebieg:

Inicjatorem działań mógł być Bronisław Komorowski, którego nazwisko pojawia się kilkadziesiąt razy w Raporcie z Weryfikacji WSI. Mógł on zwrócić się do swojego zaufanego, wieloletniego współpracownika, gen Józefa. Buczyńskiego z prośbą o zorganizowanie grupy kilku oficerów byłych WSW/WSI. Celem działalności tych osób miało być dotarcie do informacji zawartych w aneksie do Raportu z Weryfikacji WSI, a jeśli istniałaby taka możliwość, również zdobycie tajnego dokumentu. Osobą odpowiednią do przeprowadzenia akcji wydawał się były szef komunistycznego kontrwywiadu wojskowego płk Aleksander L.,- wieloletni znajomy Komorowskiego, działający również jako informator w środowisku dziennikarskim. L. łączyła znajomość z Wojciechem Sumlińskim, a poprzez dziennikarza liczono na dotarcie do Leszka Pietrzaka i Piotra Bączka lub innych członków Komisji Weryfikacyjnej WSI. Prawdopodobnie, w grze uczestniczyli jeszcze inni oficerowie WSI, zajmując się osłoną działań Aleksandra L., a operacja zdobycia aneksu była prowadzona na długo przed wyborami parlamentarnymi 2007r. Bronisław Komorowski spotkał się z Aleksandrem L i przystał na jego propozycję uzyskania nielegalnego dostępu do informacji stanowiących tajemnicę państwową, a następnie umówił się z nim w kwestii dalszych kontaktów. W dniu 27.07.2008r., składając zeznania w Prokuraturze Krajowej w Warszawie w sprawie sygnatura akt PR-IV-X-Ds. 26/07 Bronisław Komorowski pod rygorem odpowiedzialności karnej zeznał: „Ja wyraziłem wstępnie zainteresowanie jego propozycją. Umówiliśmy się, że on odezwie się, gdy będzie miał możliwość dotarcia do tych dokumentów”.

Problem pojawił się w momencie, gdy okazało się, że nie ma szans na dotarcie do ludzi Komisji Weryfikacyjnej, a tym bardziej, że nie uda się uzyskać dostępu do aneksu. W tym momencie nastąpiła zmiana kombinacji i został do niej włączony płk Leszek T. – były funkcjonariusz WSW, w latach 80. zajmujący się prześladowaniem opozycji niepodległościowej, po roku 1990 penetrowaniem środowiska dziennikarskiego i Kościoła. To on zajął się uzyskaniem „materiałów dowodowych” obciążający Sumlińskiego i członków Komisji Weryfikacyjnej. Taka koncepcja zakładała, że dobrowolną „ofiarą” stanie się również Aleksander L., z którym rozmowy T. miał nagrywać. Warto przypomnieć, że w październiku 2007r i pojawiły się publikacje medialne wskazujące na odpowiedzialność Komorowskiego w sprawie inwigilacji członków komisji sejmowej w roku 2000 oraz informacja o wezwaniu kandydata PO na marszałka Sejmu przez Komisję Weryfikacyjną. Niemałe znaczenie dla przyspieszenia kombinacji mógł mieć również artykuł Leszka Misiaka, w którym ujawniono fakt bliskiej znajomości Komorowskiego z płk Aleksandrem L.

Również w roku 2007 roku dziennikarz  Wojciech Sumliński przeprowadził z Komorowskim kilka rozmów, w związku z przygotowywanym dla programu „30 minut” w TVP Info materiałem filmowym o Fundacji Pro Civil, w której działalność byli zaangażowani ludzie służb wojskowych.  Być może ten fakt i obawa przed wiedzą dziennikarza zadecydowały o wytypowaniu Sumlińskiego jako główną ofiarę kombinacji. W tym czasie dziennikarz pracował też nad książką o Wojskowych Służbach Informacyjnych i prowadził dziennikarskie śledztwo w sprawie zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki.

Podczas wywiadu dla programu I PR w dniu 1.08.2008 roku, Bronisław Komorowski odpowiadając na pytanie o treść zeznań w Prokuraturze Krajowej i znajomość z Wojciechem Sumlińskim stwierdził: „o panu Sumlińskim nic nie wiem, chyba nie znałem tego pana, więc moje zeznania dotyczyły byłego czy pułkownika dawnych służb komunistycznych.”?

Natomiast z  zeznań płk. Leszka T. wynika, że na początku listopada 2007 r. doszło do jego spotkania z Bronisławem Komorowskim, Krzysztofem Bondarykiem, Grzegorzem Reszką (p.o. Szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego) i Pawłem Grasiem (ówczesnym zastępcą przewodniczącego sejmowej komisji ds. Służb Specjalnych), a na spotkaniu poczyniono ustalenia w zakresie postępowania z członkami Komisji Weryfikacyjnej. Poczynione wówczas ustalenia były realizowane przy udziale płk. Leszka T, jako jedynego świadka w śledztwie w sprawie domniemanej korupcji w Komisji Weryfikacyjnej. O fakcie spotkania Komorowski nie poinformował podczas przesłuchania przed prokuratorem.

W efekcie – płk Leszek T. złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu korupcji wokół Komisji Weryfikacyjnej, obciążając Aleksandra L., Wojciecha  Sumlińskiego oraz Piotra Bączka. Jednocześnie uruchomiono zmasowaną kampanię medialną, mająca na celu dezinformację społeczeństwa, w tym wytworzenie fałszywego przekonania, że doszło do „wycieku” aneksu, a sprawa ma podłoże korupcyjne. Momentem kulminacyjnym kombinacji był dzień 15 maja 2008 r. gdy ABW dokonała przeszukania w domach Sumlińskiego, Bączka i Pietrzaka, licząc na znalezienie jakiegokolwiek dowodu potwierdzającego z góry założoną tezę o wycieku aneksu. Aresztowanie Aleksandra L miało zaś uwiarygodnić tezę, że oficer WSW/WSI współpracował z ludźmi Komisji. Podjęto również próbę „aresztu wydobywczego” wobec Wojciecha Sumlińskiego, licząc prawdopodobnie na zastraszenie dziennikarza i uzyskanie materiałów obciążających członków Komisji.  Ponieważ nie doszło do aresztowania dziennikarza, a prezydent Lech Kaczyński ogłosił, iż nie opublikuje aneksu – zdecydowano o zakończeniu kombinacji.

O prawdziwym przebiegu sprawy, Polacy nigdy nie zostali poinformowani. Obowiązująca do dziś zmowa milczenia tzw. wiodących mediów sprawiła, że została ona ukryta przed opinią publiczną i żadne z jej elementów nie pojawiły się w trakcie prezydenckiej kampanii Bronisława Komorowskiego. Na zachowanie dziennikarzy miały niewątpliwy wpływ słowa Bronisława Komorowskiego  z dn.1.09.2008 roku, gdy główny reżyser afery marszałkowej pouczył środowisko dziennikarskie:

Ja bym sugerował dużą wstrzemięźliwość w okazywaniu solidarności zawodowej dziennikarskiej, no bo sprawa nie dotyczy docierania czy łamania tajemnicy państwowej przez dziennikarza śledczego, co bym rozumiał, nie akceptował, ale rozumiał, ale dotyczy podejrzenia o korupcję, po prostu o korupcję, o pomoc w korupcji. I to w takim obszarze bardzo delikatnym, wrażliwym z punktu widzenia interesów państwa, jak służby specjalne. Więc sugerowałbym ogromną wstrzemięźliwość tutaj, zostawmy to, niech prokuratura to zbada w całym trudnym kontekście…”.

Apel został powtórzony, gdy kilka miesięcy później zapytano Komorowskiego o zwołanie specjalnego posiedzenia komisji ds. służb specjalnych, czego domagali się dziennikarze programu „Misja specjalna”. Komorowski odpowiedział:

Ja uważam, że tutaj jest jakaś głęboka przesada w okazywaniu solidarności korporacyjnej przez niektórych… a może środowiskowej takiej, bo co może Komisja ds. Służb Specjalnych w kwestii tego, czy prokuratura ocenia i sąd, że należy osobę podejrzaną o korupcję izolować czy nie? No, to jest kwestia znajomości pewnej… pomysłu na śledztwo, prawda? Oraz pewnej specyfiki danej sprawy. No, jeżeli trzeba izolować, to się wsadza do aresztu.”

Środowisko dziennikarskie, pomne przykładu Wojciecha Sumlińskiego musiało doskonale zapamiętać, że „przesada w okazywaniu solidarności korporacyjnej” może się również zakończyć „wsadzaniem do aresztu”.

Wojciech Sumliński, w grudniu 2009 roku, w wywiadzie udzielonym PR1 po opublikowaniu komunikatu o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia wyraził nadzieję, że proces odbędzie się przy otwartej kurtynie. Byłaby to ważna okoliczność, ponieważ istnieją poważne obawy, iż proces może przebiegać pod dyktando pułkownika komunistycznej bezpieki Aleksandra L. W akcie oskarżenia, ten były szef Zarządu I Szefostwa WSW przyznaje się do winy i chce dobrowolnie poddać karze 2 lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat i karze grzywny w wysokości ponad 50 tys. zł. Prokuratura popiera to rozstrzygnięcie, a skoro jeden z oskarżonych już przyznał się do winy wolno sądzić, że pozycja procesowa Sumlińskiego zostanie zdeterminowana tym faktem, a w swoich zeznaniach płk L będzie obciążał dziennikarza.

Sprawa – choćby ze względu na format występujących w niej postaci – jest niezwykle ważna dla opinii publicznej, a prowadzenie jej przy otwartej sali sądowej pozwoliłoby poznać faktyczne mechanizmy afery marszałkowej.

Z tego jednak względu wydaje się pewne, że proces zostanie utajniony. Przebieg dzisiejszej rozprawy, zdaje się  też nie postawiać złudzeń co do intencji prokuratury. Obecni na rozprawie Antoni Macierewicz i Piotr Bączek bowiem złożyli wniosek o umożliwienie im uczestnictwa w procesie w charakterze oskarżycieli posiłkowych. Wniosek poparł oskarżony Wojciech Sumliński i jego obrońcy, jednak prokurator wyraźnie się temu sprzeciwił.

– „Podczas rozprawy doszło do zadziwiającej sytuacji, w której ja jako oskarżony popierałem wniosek powołania oskarżycieli posiłkowych, a sprzeciwiał się temu prokurator „– tłumaczył w rozmowie z portalem Niezależna.pl Wojciech Sumliński. Obrońcy dziennikarza wskazali na podstawy prawne, w oparciu o które Antoni Macierewicz i Piotr Bączek powinni zostać oskarżycielami posiłkowymi. Wypowiadając się na temat całej sprawy Macierewicz wielokrotnie podkreślał, że jego zdaniem na ławie oskarżonych powinien zasiąść nie Wojciech Sumliński, a były oficer WSI płk Leszek T. oraz były marszałek Sejmu, obecny prezydent, Bronisław Komorowski. Antoni Macierewicz złożył w tej sprawie odpowiednie wnioski do prokuratury, nie zostały one jednak uwzględnione.

Wiele wskazuje, że sprawa Wojciecha Sumlińskiego będzie się toczyć bez zainteresowania dziennikarzy i tzw. wiodących mediów, a jeśli pojawią się relacje o tym procesie, będą starannie pomijały rolę Bronisława Komorowskiego.

Myślę, że ówczesna kombinacja operacyjna służb wsparta medialnymi kłamstwami, przesądziła o poczuciu bezkarności i poszerzeniu zakresu arogancji rządzących. Bez afery marszałkowej nie doszłoby do kolejnych afer z udziałem ludzi grupy rządzącej, bowiem każda z nich wynikała z tego samego układu, miała tych samych reżyserów i była montowana według tych samych zasad. Gdyby ta afera nie została przemilczana – nie doszłoby do wystawienia prezydenckiej kandydatury Komorowskiego, a być może – nie doszłoby również do smoleńskiej pułapki. To zaniechanie okazało się tragiczne.

Pisząc kiedyś o Bronisławie Komorowskim przytoczyłem słowa Bułhakowa, że „tchórzostwo nie jest jedną z ułomności, ono jest ułomnością najstraszliwszą”. Również dlatego, że bezkarność tchórza rodzi w nim przeświadczenie o własnej wielkości i nietykalności, a wówczas tym, którzy są zależni od jego rządów grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Bronisław Komorowski przekroczył już tę granicę.

Sprawa Wojciecha Sumlińskiego, sprawa afery marszałkowej stwarza ostatnią szansę, żeby tej bariery nie przekroczyli  dziennikarze.

http://cogito.salon24.pl/175471,wszyscy-ludzie-bronislawa-k

http://niezalezna.pl/11688-zaskakujacy-proces-sumlinskiego

http://cogito.salon24.pl/313954,proces-w-sprawie-afery-marszalkowej

Przeczytaj także (POLECAM):

Posted in Afery i przekręty, Bronisław Komorowski, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Kilka spostrzeżeń i informacji na temat przygotowań do Euro (kompromitacji) 2012:

Posted by tadeo w dniu 9 czerwca 2011


Michał Brandt (z jednej ze spółeczek ds. Euro) mówił w tvn24, że opóźnienia w inwestycjach w Gdańsku nie są w żadnym stopniu winą urzędników – prezydent Gdańska Adamowicz (PO) jest żałosny, ale jak widać urzędnicy nie lepsi. Stracili kontakt z rzeczywistością – oby udało im się wydobrzeć.

Z netu: „Proponuję wyborców PO wyposażyć w łopaty i niech zapi…ją na rozkopane drogi i torowiska, niech nadrabiają to co Matoł spieprzył”. Ja tego nie popieram, ale faktem jest, że to by otrzeźwiło wielu szybciej niż dziesiątki informacji o skrajnej nieudolności Platformy razem wziętych. Tego, że mecz otwarcia stadionu w Gdańsku będzie w Warszawie, a mecz otwarcia stadionu w Warszawie w Gdańsku to nawet Bareja by nie wymyślił, a nie sądziliśmy że czasy takich idiotycznych decyzji władz kiedykolwiek wrócą.

Tajny chiński list w sprawie autostrad… Czarny humor na najwyższym poziomie.
http://www.poboczem.pl/naszym-zdaniem/news-tajny-chinski-list-w-sprawie-autostrad,nId,343972

Eurokompromitacja 2012 – wypowiedzi polityków:

Jak COVEC chciał podbić świat, czyli długa historia budowlanych wpadek. Chińska spółka w Angoli budowała szpital, który po kilku miesiącach się zawalił. W RPA system nawadniający oddała z opóźnieniem, bo inżynierowie nie chcieli pracować za połowę stawki. Na Fidżi przeszkadzał deszcz. Firma zobowiązała się do wybudowania do połowy 2005 roku autostrady. W połowie 2006 roku po prawie pięciu latach budowy okazało się, że gotowych jest 35 proc. inwestycji. Władze Fidżi, które zainwestowały w drogę 34 mln dol., zerwały kontrakt. Chińczycy tłumaczyli, że budowa poległa z powodu… ulewnych deszczy. – Strategia COVEC to cięcie kosztów. Tradycją jest też wynajmowanie podwykonawców, którym nie zawsze się płaci – mówi „DGP” Jonathan Holslag, analityk Brussels Institute of Contemporary China Studies.
http://forsal.pl/artykuly/521372,jak_covec_chcial_podbic_swiat_czyli_dluga_historia_budowlanych_wpadek.html

Na konferencji prasowej o przygotowaniach do Euro 2012 zauważyłem ciekawą rzecz – za stołem siedzieli wiceprezydent Warszawy, szef PZPN, minister sportu i przedstawiciel UEFA. Podczas przedstawiania każdego z oficjeli inni bili brawo, ale żadnemu VIP-owi nie klaskali wszyscy pozostali. Wpadka czy demonstracja? Zwłaszcza, że na przykład Grzegorz Lato nie bił braw ministrowi sportu.

Filip Stankiewicz

http://filipstankiewicz.nowyekran.pl/post/17021,euro-2012-tego-by-nawet-bareja-nie-wymyslil

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Macierewicz: Kulisy śledztwa smoleńskiego

Posted by tadeo w dniu 9 czerwca 2011

Smoleńsk – slyszales? Usiadz, posłuchaj…ps. jak to w życiu – „najlepsze” na końcu...

Posted in Filmy i slajdy, Katastrofa smoleńska | Leave a Comment »

Sekrety kobiecego piękna

Posted by tadeo w dniu 9 czerwca 2011

Podróże kształcą – mówi stare polskie powiedzenie. Zapraszamy na krótką wycieczkę po najciekawszych zakątkach kobiecego piękna. źródło: AFP +zobacz więcej Każda kobieta wie, że najcenniejsze wskazówki dotyczące urody to te, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Kobiece sekrety szeptane na ucho często w niezmienionej formule potrafią przetrwać wieki. Co więcej, większość z tych rad możemy wykorzystać przy domowej toaletce, nie wyruszając w kosztowną, daleką podróż.

Herbata – kierunek Daleki Wschód Niejedna z nas potrafi wymienić wszystkie właściwości zielonej herbaty. Wiemy, że pita regularnie oczyszcza i uodparnia nasz organizm (filiżanka zielonej herbaty zawiera więcej witaminy C niż jedna pomarańcza). Szerokie zastosowanie zielonej herbaty w kosmetologii również nie jest niczym nowym. Dlaczego zatem nie wykorzystać zbawiennych właściwości tej rośliny w zaciszu domowym? – Kompresy z zielonej herbaty warto przykładać na zmęczone powieki – przywrócą naszym oczom blask. Herbata oczyszcza również cerę i organizm z toksyn, będących jedną z przyczyn cellulitisu – mówi Róża Nowakowska z Nantes.pl. To nie wszystko. Chinki nadają swoim włosom dodatkowego blasku dzięki połączeniu dwóch filiżanek naparu z zielonej herbaty i kilku kropel rozmarynu. Mieszkanki Dalekiego Wschodu przecierają również cerę wacikiem zanurzonym w zaparzonej zielonej herbacie. Zabieg pomaga w odżywieniu skóry oraz chroni przed szkodliwym działaniem UV.

Olejek arganowy – kierunek Afryka Nie od dziś wiadomo, że Egipcjanki to jedne z najpiękniejszych kobiet świata. Najsłynniejsza z nich – Kleopatra zawróciła w głowie nie jednemu, a dwóm wielkim władcom Cesarstwa Rzymskiego. Choć nie wszystkie z nas muszą zawładnąć imperium, to każda zasługuje na królewski wygląd. Olejek arganowy, powszechnie stosowany przez Egipcjanki, to kosmetyk uniwersalny. Idealnie nadaje się do nawilżania i pielęgnacji skóry suchej. Świetnie radzi sobie także ze zmarszczkami. Zawarty w składzie stygmasterol, tirukallol i witamina E regenerują naskórek, wzmacniają komórki i zapobiegają pojawianiu się bruzd. Dodatkowo, olejek ma właściwości przeciwzapalne i chroniące skórę przed i po opalaniu. Doskonale nadaje się również do pielęgnacji włosów. Stosowany po umyciu, na mokre jeszcze włosy wygładza je i nadaje im blasku. Warto również używać go przy pielęgnacji skóry rąk i paznokci.

Papaja – kierunek Ameryka Łacińska W Ameryce Łacińskiej unikatowe właściwości papai znane były już setki lat temu. Mieszkańcy tego kontynentu nazywają ją „owocem długiego życia”, a drzewo, na którym rośnie, „drzewem zdrowia”. Chcąc zapewnić sobie młodą i gładką skórę na dłużej, kobiety z plemion Azteków stosowały właśnie maseczki z papai. Badania naukowe potwierdziły jej właściwości odżywcze. – Papaja posiada enzym papinę, który rozmiękcza i usuwa obumarłe warstwy naskórka, nie naruszając zdrowej skóry. Maseczka z miąższu papai pomaga zmiękczyć skórę i wyrównać jej napięcie. Jest szczególnie polecana w przypadku suchej, łuszczącej się, szorstkiej skóry – mówi Anna Krzywy, dermatolog z Poznania.

http://www.rp.pl/artykul/670924_Sekrety_kobiecego_piekna.html

Posted in Zdrowie jest najważniejsze | Leave a Comment »

Liczenie Platformy

Posted by tadeo w dniu 9 czerwca 2011

Sytuacja Platformy robi się naprawdę niewesoła, a klęska EURO2012 staje się coraz bardziej realna. Nie będzie autostrad, nie wiadomo czy będą stadiony, zapowiada się wielka kompromitacja, do której zapewne przyłożą się „Biedronki” Smudy. No i jeszcze ten kryzys, zapaść finansów publicznych, agonia służby zdrowia. Słowem nic, czym można by było sobie poprawić humor. Więc choć Platforma chce i ma warunki, żeby rządzić kolejną kadencję (partia to wszak nieambitna, w pełni wystarcza jej samo trwanie przy władzy i związane z tym profity), rządziłoby się jej dużo łatwiej, gdyby się jej na chwilę wcisnął PiS i przejął władzę na kluczowych kilka, kilkanaście najtrudniejszych miesięcy. Dałby twarz klęsce i ułatwił Platformie powrót na dłużej. Bo jakie są tak naprawdę realne powyborcze scenariusze? Ja widzę dwa, może kilka, jeśli uwzględnić jakieś drobne wariacje.

Scenariusz pierwszy – Platforma wygrywa. Wygrywa i rządzi, sama lub z którymś z mniejszościowych koalicjantów. Rządzi i musi się tłumaczyć, a o to coraz trudniej, bo nie można drugiej swojej zmarnowanej kadencji zwalać na PiS, nawet przy ponadstandardowej wyrozumiałości naszych mediów. Więc nawet jeśli koalicja nie posypie się przed końcem kadencji i jakoś doczołga do jej końca, to chyba tylko po to, żeby po wyborach w 2015 roku oddać nie tylko władzę, ale i Pałac Prezydencki, bo za dwie zmarnowane kadencje nawet „młodzi, wykształceni, z wielkich miast” w końcu wystawią rachunek. Po dwóch kadencjach Platformy, jeśli druga będzie równie udana jak pierwsza, z Platformy niewiele zostanie. I pewnie ma tego świadomość, bo że rządzić nie umie, miała okazję boleśnie się przekonać. Właśnie zaczyna zbierać tego owoce, a to dopiero początek zapowiadających się na wyjątkowo obfite zbiorów.

 

Scenariusz drugi – Platforma nie wygrywa. Nie wygrywa, więc rządzi PiS, z mniejszościowym koalicjantem. Pół biedy, gdyby to był PSL, bo temu wystarczy sam udział we władzy, a i Platformie trudniej byłoby atakować PiS za koalicję z kimś, z kim sama dopiero w koalicji była. Najlepiej byłoby – dla Platformy – gdyby rządziła koalicja PiS-SLD, bo nie tylko byłaby to gwarancja wyjątkowo widowiskowych awantur wewnątrzkoalicyjnych, ale także wymarzony obiekt ataków. Jeśli jednak ktoś myśli, że warto zacisnąć zęby i znieść to wszystko, jest, niestety, bardzo naiwny, bo będzie to cena nie za cztery lata rządzenia, ale najwyżej kilka miesięcy przymierzania się do rządzenia. Nie ma co się łudzić, po kompromitacji EURO (a chyba nikt nie wątpi, że Platforma i media bez trudu wmówią wyborcom, że wszystko było na najlepszej drodze, ale PiS pod koniec przygotowań przejął władzę i wszystko zepsuł), po kryzysie finansowym (każdym innym), po związanym z tym nieuchronnym załamaniu się sondaży, wzmocniona kilkumiesięcznym byciem w opozycji Platforma „wyjmie” PiSowi koalicjanta, a mając wystarczające siły w parlamencie, i swojego prezydenta, nie będzie musiała czekać do końca kadencji na odzyskanie władzy. Wystarczy, że przeczeka najgorsze i pozwoli PiSowi wziąć za to odpowiedzialność.

 

Powtarzam się, ale czy każdy dzień nie przynosi kolejnych dowodów na to, że choć o władzę trzeba walczyć, to nie ma co się do niej spieszyć? Trzeba ją przejąć tak, żeby dostać także szansę na zrobienie czegoś, a nie wyłącznie rachunki poprzedników do uregulowania. Tymczasem PiS zachowuje się, jakby mu było wszystko jedno co i z kim, ważne, żeby już. Rozumiem wyposzczenie, rozumiem chęć odegrania się na Platformie, nie rozumiem natomiast braku instynktu samozachowawczego. Jeśli PiS poważnie rozważa pchanie się do władzy razem z Napieralskim, to jest to wymarzony scenariusz dla Platformy. Po kilku miesiącach gorszących sporów, które całkowicie sparaliżują taką koalicję, do władzy powróci Platforma, bo odzyska swój koronny – jedyny zresztą – argument, czyli widmo rządów PiSu. Bo jedyna szansa na rządzenie, jaką PiS dostanie w najbliższej kadencji, to tymczasowe rządy na czas katastrofy, które Platforma spokojnie przeczeka w opozycyjnym czyśćcu, udając, że za katastrofę ani trochę nie odpowiada.

 

Dzisiaj PiS z nieskrywaną radością komentuje klęskę PJN i możliwy powrót „zdrajców” (Brudziński: „Nie będziemy otwierać swoich list, czy drzwi do partii w przedwyborczym czasie. Może kiedyś. Ten byt polityczny żadnego bólu, poza nagłymi atakami śmiechu, nie wywołuje”). Jeśli PiS nie jest w stanie dostrzec w upadku PJN szansy na wzmocnienie swojej formacji poprzez przyciągnięcie (albo przynajmniej nie odpychanie) tych kilku PJoNków naprawdę wartych zachodu (Kowal, Ołdakowski, Cichocka, Jakubiak, lokalni działacze), to znaczy, że swoją przyszłość opiera już tylko albo na iluzji samodzielnych rządów (w najbliższej przyszłości trudne do wyobrażenia), albo na koalicji z SLD (to z kolei, dla wielu wyborców, trudne do zaakceptowania). Tylko tym można bowiem tłumaczyć niewykorzystanie szansy na wzmocnienie się wartościowymi ludźmi z prawej strony i de facto wpychanie ich w orbitę Platformy. Za niewiele rzeczy w polityce ponosi się karę, za głupotę prawie zawsze.

http://www.wsieci.rp.pl/opinie/kataryna/Liczenie-Platformy

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »