WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 27 Maj, 2011

Choć burza huczy wokół nas

Posted by tadeo w dniu 27 Maj 2011

Piorunka nad Koniną, Piorunowiec nad Ochotnicą – dwa wybrzuszenia gorczańskiego górotworu kryją w nazwie niebezpieczeństwo związane od dawna z górami. Zwłaszcza takimi, gdzie na wierchu hala, połonina czy naga skała. Burza w górach jest w stanie pojawić się nagle, właściwie znikąd, z przysłowiowego jasnego nieba. Łatwiej czasem zaobserwować jej zapowiedź na ziemi, gdzie listki porastających łąki dziewięćsiłów zwijają się nad kwiatem przed nadejściem załamania pogody (dzięki uprzejmości pewnego motorniczego z moich szkolnych lat w braku dziewięćsiłów mam inną niezawodną metodę przewidywania burz na tzw. prawą rękę). A jak się pojawi, nie ma co się zastanawiać, pozostaje tylko uciekać w dół. Pamiętam ucieczkę do Górnych Ustrzyk z samego czubka Caryńskiej Połoniny, ostatkiem tchu wpadliśmy do lasu z pierwszym gromem i kroplami deszczu. Festiwal burz nad Górami Stołowymi, gdy nadeszły pod wieczór jak posępne armie z trzech stron świata, łącząc się w potężne, budzące grozę widowisko. Schodzenie w trybie pilnym stokami Czerwonych Wierchów by znaleźć przystanek przed oberwaniem chmury pod wiatą w ustronnej Dolinie za Bramką. Burzowe Pilsko widziane z amfiteatru Hali Trzebuńskiej na Jałowcu. Zbieganie stromym skłonem Turbaczyka, ostrożne tam, gdzie rosły trawy (i rzeczywiście żmija na ścieżce się napatoczyła). Ciśnięcie w dół Kościeliską Doliną i potem nieudaną próbę wymknięcia się samochodem poza obszar gniewu natury, która dopadła nas hen pod Nowym Targiem i zmusiła do postoju. Ale i beztroska burza pod świerkiem na grzbiecie Jagodnej. I można by dalej wymieniać. Przy czym dreszczyk obok deszczyku w każdej sytuacji z burzą w tle jest zrozumiały i usprawiedliwiony.

 Załamanie pogody nad Karkonoszami – widok ze Skalnika

Z burzą czasem tak jest, że, na przekór wszystkim znakom na niebie i ziemi, nie uderzy. I nie zawsze też na najwyższy punkt pójdzie. Górale to wiedzą i zachowują stoicki spokój. W ostatnią Wielkanoc, gdy cały widnokrąg od Orawy przez Babią Górę po Gorce stanowił jednolitą bryłę ołowiu, a pomruki gromów dochodziły coraz bliżej, na Gubałówce trwało w najlepsze święto – kramiki, handel, ale i modlitwa pod gołym niebem przy miejscowej kapliczce. I może dzięki tej modlitwie pogoda tym razem wytrzymała. Choć jak mawiają i w Giewont uderzą gromy, mimo że krzyż poświęcony.

 Burza nadciąga nad Tatry

Najsłynniejszą bowiem bodaj górą piorunową Polski jest Giewont, gdzie wbity na ponad 2 metry w trzewia wapiennej skały krzyż sterczy od 110 lat w niebo, na samotnej, izolowanej tatrzańskiej ostrodze. Niby niewysokiej, bo niecałe 1900 m n.p.m. mającej, ale jak wyniosłej – widać to doskonale z doliny Strążyskiej, nad którą wznosi się 1000-metrowa niemal biała ściana, widać z Boczani nad Kuźnicami, skąd szczyt Giewontu przypomina raczej alpejski Matterhorn niż znanego „śpiącego rycerza”. Jak oceniono podczas remontu krzyża w roku 2009 w jego konstrukcję uderzyło od chwili postawienia na Giewoncie kilkadziesiąt tysięcy piorunów. Były wśród tych kilkudziesięciu tysięcy oczywiście liczne wypadki kiedy na górze podczas uderzenia pioruna znajdowali się turyści, a nawet mieszkańcy Zakopanego. Zwłaszcza w okresie przedwojennym kiedy ścieżka na Giewont przypominała jeszcze bardziej, niż ma to miejsce obecnie w sezonie, tłoczne Krupówki. Działała wysoko na szlaku mała gastronomia, przygrywali ludowi grajkowie. Nie inaczej było w upalne święto Matki Boskiej Zielnej, 15 sierpnia 1937 roku. Piorun uderzył wówczas w sam krzyż, przynosząc cztery śmiertelne ofiary, trzynaście osób odniosło rany. Śmierć poniósł m.in. Kazimierz Bania, który wchodził na Giewont z tacą pełną ciastek i sprzedawał je górze, a także kobziarz Jan Mróz raczący turystów swoją muzyką oraz doktor Erwin Schlonvogt. Tego ostatniego uderzenie pioruna odrzuciło na odległość 50 metrów na południe od wierzchołka, zaś dwa ciała uległy całkowitemu zwęgleniu. Ponad sto osób odniosło obrażenia w wyniku paniki jaka nastąpiła w wyniku burzy – ludzie zbiegali jak najdalej od krzyża, ukrywali się w żlebach i skalnych rozpadlinach. Ratownicy przybyli na miejsce tragedii poszukiwali ich następnie aż do późnej nocy.

Giewont z Boczani

Zresztą dzień 15 sierpnia w Tatrach szczególnie upodobały sobie pioruny. Dwa lata później, 15 sierpnia 1939 roku na Świnicy podczas niespodzianej burzy, która zachwiała dobrą wcześniej pogodą, zginęło 6 osób. Ponownie letni dzień świąteczny zebrał na szczycie kilkadziesiąt osób. Odgłos gromu spowodował lawinę kamienną i ponownie panikę wśród ludzi. Poza ofiarami śmiertelnymi rany odniosło kilkanaście osób. Po II wojnie światowej na Giewoncie notowano kolejne porażenia, nie inaczej jest i obecnie. W sierpniu 2001 r. na stulecie poświęcenia krzyża na Giewoncie na szczycie miały odbyć się okolicznościowe obchody. Rozpętała się burza, której towarzyszyły opady deszczu, a nawet gradu (taki grad sam miałem okazję spotkać na Kościelcu – nic miłego). Ścieżki zmieniły się w błoto, a pątnicy mający uczestniczyć w nabożeństwie z ledwością dotarli w dół na Kondratową. W lipcu 2004 r. błyskawice uderzające w Wielki Giewont poraziły trzech turystów. Czwarty uciekł na oślep w dół, doznając podrapań i potłuczeń. Gromy z jasnego nieba ściągają też sztuczne ułatwienia dla turystów wprawione w wapienną skałę – we wrześniu 2009 r. dwóch turystów – mężczyzna i kobieta zostało porażonych na służących do asekuracji łańuchach. Mężczyzna nie przeżył. Ponadto, w skałach wierzchołka tkwią stalowe kotwy zabezpieczające kruchy wapień przed pękaniem. To kolejny cel dla błyskawic w drodze ku ziemi. Ostatni wypadek porażenia piorunem na Giewoncie miał miejsce w lecie ubiegłego roku. Nomen omen, 15 sierpnia. Pełnia sezonu wycieczkowego i burzowego 2011 jeszcze przed nami. A już w ubiegłym tygodniumieliśmy tragedię w podżywieckiej Lipowej, pod samym Skrzycznem, gdzie piorun przyniósł śmierć dwóm osobom.

Giewont z Antałówki (jeszcze pogodny)

I jeszcze na koniec słów parę o głównym sudeckim „piorunowcu”, którym dzięki swojemu eksponowanemu położeniu jest podwrocławska Ślęża, skutecznie ściągająca z promienia kilkudziesięciu kilometrów większość niepogód, w czym pomaga jej niemal stumetrowy maszt telewizyjny. Jak to się mówi, gdy Ślęża robi się niebieska, warto poszukać schronienia przed ulewą. I to właśnie pod Ślężą spotkało mnie najbliższe spotkanie z piorunem, który zadał cios w sam środek ślężańskiego lasu, już u stóp góry, tuż obok ścieżki, wydawałoby się bezpiecznej. W takich chwilach człowiek z jednej strony zastanawia się czy warto chodzić po górach, z drugiej zaś przychodzi refleksja, że nie ma reguły, że bardziej niebezpiecznie niż na samych grzbietach bywa u ich spokojnego pozornie podnóża.

Chmury burzowe nad Krzyżną Górą (Rudawy Janowickie)

http://tvscream.salon24.pl/310581,choc-burza-huczy-wokol-nas

Posted in Podróże, POLECAM | Leave a Comment »

„Za insynuacje pozwę Tomasza Lisa do sądu”

Posted by tadeo w dniu 27 Maj 2011

Zbigniew Ziobro, fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Zbigniew Ziobro, fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

– Za insynuacje pod moim adresem w tygodniku „Wprost” jestem zmuszony pozwać pana Tomasza Lisa, bo są znieważające dla mnie i dla pana Janusza Wojciechowskiego, którego niezwykle cenię i szanuję za pracę europarlamentarzysty. Zamieszczenie tego typu informacji jest obliczone na wywołanie konfliktu między nami – powiedział w drugiej części rozmowy z Onet.pl Zbigniew Ziobro o artykule, w którym pojawia się informacja, jakoby Ziobro miał powiedzieć o Wojciechowskim, że „zrobi mu loda”, wystawiając mu laurkę w internecie na swoim blogu. Europoseł stwierdził też, że PiS w Parlamencie Europejskim skieruje list do szefa socjalistów Martina Schultza i szefa liberałów Guya Verhofstadta, zwracając się z wnioskiem o to, żeby szykanowanie dziennikarzy w Polsce przez rządy PO stało się przedmiotem debaty w Parlamencie Europejskim: „W Parlamencie Europejskim PiS broni całej grupy dziennikarzy na czele z Bronisławem Wildsteinem, Janem Pospieszalskim, Joanną Lichocką, Anitą Gargas, którzy zostali usunięci z mediów publicznych za poglądy”.

Ze Zbigniewem Ziobro – europosłem PiS, byłym ministrem sprawiedliwości – rozmawia Jacek Nizinkiewicz.

Jacek Nizinkiewicz: Czy będzie pan szefem kampanii wyborczej PiS?

Zbigniew Ziobro: Będę angażował się w kampanię i wspierał w niej koleżanki i kolegów. Natomiast nie mogę odnieść się do plotki jednego z tygodników, że miałbym zostać szefem tej kampanii, gdyż nie mam na ten temat żadnej wiedzy.

– Czy Adam Bielan powinien wrócić do PiS, lub wesprzeć partię w kampanii wyborczej?

– Adam Bielan nie powinien do nas wracać. Powrót Bielana byłby ze szkodą dla PiS. Każdy ma prawo do własnych poglądów i wyrażenia ich poprzez zmianę formacji politycznej. Może zdarzyć się tak, że z uzasadnionych powodów decydują się odejść z dotychczasowej formacji politycznej ludzie, którzy mają prawo do zmiany poglądów. Trzeba to jednak umieć uzasadnić i umieć odejść z klasą. Niestety ani uzasadnienia, ani klasy w decyzji Bielana znaleźć nie można. Jeśli zastanowimy się a jaki sposób i kiedy to zrobił, to uświadomimy sobie, że organizował rozłam w partii w najcięższym dla niej i Jarosława Kaczyńskiego momencie, bo zaraz po katastrofie smoleńskiej.

– Nie tak zaraz, bo był jednym z współautorów kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego.

– Działania Bielana przyczyniły się do tego, że Jarosław Kaczyński nie został, a mógł zostać prezydentem Polski. Bielan odszedł z PiS, kiedy trauma po katastrofie smoleńskiej była dla nas bardzo mocna. Przegrane wybory prezydenckie jeszcze mocniej osłabiły Jarosława Kaczyńskiego, który bardzo cierpiał po stracie brata. W takim momencie nie zostawia się przyjaciół. Ponadto styl odejścia Bielana, rezygnacja w trakcie ciszy wyborczej, poprzedzona nieustannymi atakami przyszłych polityków PJN-u był najgorszym z możliwych, bo był nastawiony na destrukcję i osłabienie PiS-u przed wyborami samorządowymi. Starałbym się jeszcze szukać jakiegoś zrozumienia dla takiej postawy, gdyby PJN utworzył własne, konkurencyjne do naszych, listy wyborcze. Ale tak nie było. Niszczenie koleżanek i kolegów startujących z PiS-u odbywało się dla czystej destrukcji i korzyści PO. A Bielan był głównym inicjatorem tych działań. Bielan swoim brakiem elementarnej lojalności i atakiem wymierzonym w PiS bardzo pomógł PO w wyborach samorządowych. Straciliśmy zwycięstwo przynajmniej w trzech województwach, czyli Podkarpaciu, Małopolsce i Lubelszczyźnie, gdzie mogliśmy mieć własnych marszałków.

– Bielan okazał się zdrajcą, któremu nie można powtórnie zaufać?

– Niestety tak i jego działanie go dyskwalifikuje. Bielan pomógł wygrać wybory Platformie, a jak ćwierkają wróble inspirował również zmiany w ordynacji wyborczej ograniczające opozycji dotarcie do Polaków poprzez spoty wyborcze.

– Ale syn marnotrawny wciąż dobija się do bram PiS.

– To biblijne porównanie w ogóle nie pasuje do przypadku Bielana. Zarzut do niego nie polega na tym, że lekkomyślnie roztrwonił część „rodzinnego majątku”, jaki dostał, ale na tym, że wbił przysłowiowy nóż w plecy PiS-u i jego przywódcy, wtedy, gdy znajdowaliśmy się na największym zakręcie. Zrobił to dlatego, że liczył na osobistą korzyść. Znając całkiem nieźle Bielana, gdy powstawał PJN założyłem się ze znaną publicznie osobą o siedmiogwiazdkową Metaxę, że Bielan będzie pierwszym, który zdradził swoich przyjaciół w PJN, gdy tylko okaże się, że ich stateczek może zacząć tonąć. Ponieważ znałem Bielana, więc niestety wiedziałem, że nie będę musiał długo czekać na rozstrzygnięcie tego zakładu. Tym razem Bielan pierwszy zdradził swoich przyjaciół w PJN, w tym tak odległych mi politycznie ludzi, jak Michał Kamiński, z którym łączyły go, jak się wielu wydawało, niemal braterskie relacje. Nawet jego nie zawahał się zdradzić. Bielan myślał, że jeśli pierwszy wyskoczy z PJN-owskiej łódki i jeszcze zrobi w niej dziurę, by przyjaciele szybciej poszli pod wodę, a następnie popłynie wpław w stronę PiS-owskiego okrętu, to będzie potraktowany jako sojusznik. To był błąd jego myślenia. To co Adam Bielan zrobił najpierw w PiS-ie, a potem w PJN-ie, pokazuje z jakim typem człowieka w polityce mamy do czynienia. Bielan to zdrajca, który jak doświadczenie życiowe podpowiada zawsze zdradzi, gdy dojdzie do wniosku, że będzie to zgodne z jego interesem.

– PiS wygrał wybory w 2005 r. głównie dzięki Bielanowi i Kamińskiemu, zresztą podobnie Lech Kaczyński wybory prezydenckie, więc może przed kolejnymi wyborami wszystkie ręce na pokład?

– Geniusz tzw. spin-doktorów ujawnia 1-2 procentowe poparcie dla PJN, któremu nie pomogło nawet w swoim czasie gigantyczne wsparcie mediów mainstreamowych. A jeśli chodzi o kampanię 2005, to osoba znająca ją od kuchni zupełnie inaczej ocenia przyczynę zwycięstwa. Przede wszystkim prof. Lech Kaczyński został prezydentem dlatego, że był bardzo dobrze przygotowanym do tej roli kandydatem. PiS natomiast wygrało wybory parlamentarne, w pierwszej kolejności dlatego, że strategią polityczną zarządzał umiejętnie Jarosław Kaczyński. Zwycięstwo w kampanii było wynikiem pracy ogromnej rzeszy ludzi, wśród których byli również moi współpracownicy. Nie byli oni jednak specjalistami od wykradania pomysłów i sprzedawania ich jako własne, stąd o zasługach wielu z nich opinia publiczna niewiele, albo nawet nic nie wie. Bielan pewną umiejętność doprowadził do doskonałości, tj. konfliktowanie ze sobą ludzi i generowanie napięć w partii. Właśnie przez niego doszło do napięć między śp. Lechem Kaczyńskim, a mną. Szczęśliwie udało mi się spotkać z Panem Prezydentem na niedługo przed katastrofą smoleńską. Wówczas wyjaśniliśmy sobie nieporozumienia, a nasze relacje znów nabrały serdeczny i bliski charakter. Z czego ogromnie się cieszyłem, licząc na zaangażowanie w kampanie Prezydenta, niestety straszna tragedia wszystko przerwała.

– Dotknęła pana wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, że nie jest pan nr 2 w PiS?

– Oczywiście, że nie, ponieważ nigdy nie aspirowałem do takiej roli, ani nigdy się uważałem się za nr 2 w PiS. Oczywistym dla mnie jest, że Adam Lipiński a wcześniej również Ludwik Dorn byli osobami z najbliższego kręgu zaufania Jarosława Kaczyńskiego.

– Wróci pan do Polski i w wyborach parlamentarnych będzie krakowską lokomotywką z list PiS?

– Zobowiązałem się, że będę reprezentował Polskę w Parlamencie Europejskim i nie powinienem zawodzić wyborców, którzy na mnie głosowali. To w Unii Europejskiej zapadają dzisiaj najważniejsze dla Polski decyzje, jak chociażby „odpuszczony” przez Tuska Pakiet Energetyczny, który sprawi że Polacy będą płacić znacznie więcej za prąd, a Polska gospodarka stanie się dużo mniej konkurencyjna od innych europejskich gospodarek. Będę oczywiście wspierał PiS w kampanii wyborczej.

– Nie zobowiązał się pan wcześniej do powrotu, lub teraz nie dostał propozycji startu w wyborach parlamentarnych?

– Nie. Natomiast zobowiązałem się rzetelnie pracować w Parlamencie Europejskim, co czynię.

– Tygodnik „Wprost” przytacza ranking organu monitorującego prace europarlamentu VoteWatch.eu, z którego wynika, że jest pan jednym z europarlamentrzystów, którzy najczęściej opuszczających głosowania w PE.

– Informacja podana przez tygodnik Tomasza Lisa jest nieprawdziwa. Każdy może wejść na stronę VoteWatch.eu, sięgnąć po listy rankingowe i przekonać się, że informacja podana przez tygodnik jest nieprawdziwa. Ze statystyk wynika, że spośród polskich parlamentarzystów, należę do najczęściej zabierających głos na forum Parlamentu Europejskiego w ważnych dla naszego kraju sprawach.

– Nie liczył pan na stanowisko szefa grupy eurodeputowanych PiS po opuszczeniu jej przez Michała Kamińskiego?

– Od początku dla wszystkich zorientowanych było jasne, że brytyjscy konserwatyści nie zgodzą się na kolejnego, po Michale Kamińskim, Polaka jako szefa Grupy. Dlatego jest to informacja nieprawdziwa.

– A Janusz Wojciechowski rzeczywiście wystawia panu w Internecie aż takie laurki, że używał pan sformułowań tak dosadnych, jak twierdzi tygodnik „Wprost”?

– Za insynuacje pod moim adresem w tygodniku „Wprost”, jestem zmuszony pozwać pana Tomasza Lisa, bo są znieważająca dla mnie i dla pana Janusza Wojciechowskiego, którego niezwykle cenię i szanuję za pracę europarlamentarzysty. Zamieszczenie tego typu informacji jest obliczone na wywołanie konfliktu między nami. Janusz Wojciechowski jest tym parlamentarzystą, który konsekwentnie walczy w PE o interesy polskich rolników, dążąc do wyrównania krzywdzących dziś dla nich dopłat do produkcji rolnej.

– Kibicuje pan Radosławowi Sikorskiemu i Romanowi Giertychowi w walce z chamstwem na forach internetowych?

– Kiedyś zrobiłem eksperyment na gazecie.pl i poprosiłem, żeby moi znajomi pisali korzystne posty pod artykułem o pewnej osobie z PiS. Posty wszystkich 12 osób nigdy nie zostały opublikowane, w przeciwieństwie do obraźliwych i nierzadko kłamliwych komentarzy, które ukazywały się na tych forach. Można sprawdzić, że na stronach internetowych wielu portali, na czele z „Gazetą Wyborczą”, wciąż widnieje ogromna ilość obraźliwych i znieważających komentarzy pod adresem polityków PiS. Mam wrażenie, że Sikorski do spółki z Giertychem walczą tylko o PO i swoje interesy, a nie chodzi im o żadne standardy.

– Czy policja i prokuratura nie powinna była się zająć osobami, które w rocznicę katastrofy smoleńskiej pod Pałacem Prezydenckim wznosiły transparenty, na których Donald Tusk przedstawiony był ze swastyką, a głowa państwa z sierpem i młotem?

– Kto sieje wiatr, ten zbiera burze. Pamiętamy wyzwiska pana Kutza, Niesiołowskiego i Palikota pod adresem śp. Lecha Kaczyńskiego. Wówczas prokuratura i policja nie reagowała, więc czego wymagać od zwykłych ludzi, gdy politycy z górnej półki wytworzyli taki klimat publicznej dyskusji. Ten proces eskalacji emocji wywołał establishment, który porównywał PiS do faszystów czy Stasi. Dzisiaj Tusk zamyka ludzi za „matoła”, nie przeszkadzało mu, gdy obrażany był Lech Kaczyński.

– Leszek Miller zapytany o koalicję SLD-PiS , powiedział, że nigdy nie pójdzie do łóżka z Jarosławem Kaczyńskim. Czy pan sobie wyobraża koalicję z Sojuszem?

– Nigdy nie będę w rządzie PiS-SLD. Nasze partie dzieli niemal wszystko. Nie umiem sobie wyobrazić koalicji PiS z SLD. Patrzę z wielką sympatią na to, co Orban robi na Węgrzech i tą droga powinien iść PiS.

– Cenzurowania mediów?

– Na Węgrzech nikt nie wyrzucał dziennikarzy z mediów za poglądy, jak ma to miejsce w Polsce. W Parlamencie Europejskim PiS broni całej grupy dziennikarzy na czele z Bronisławem Wildsteinem, Janem Pospieszalskim, Joanną Lichocką, Anitą Gargas, którzy zostali usunięci z mediów publicznych za poglądy. Skierujemy list do szefa socjalistów Schultza i szefa liberałów Verhofstadta o to, żeby szykanowanie dziennikarzy w Polsce przez rządy PO były przedmiotem debaty w Parlamencie Europejskim. Szczęśliwie jeśli PiS wygra wybory parlamentarne, a przy mądrej kampanii, jest to prawdopodobne, to nie będzie cenzury w mediach jak za rządów PO. Platforma boi się naszego zwycięstwa, bo jest ono realne.

– Dziękuję za rozmowę.

Koniec części drugiej.

Rozmawiał: Jacek Nizinkiewicz

W pierwszej części rozmowy z Onet.pl Zbigniew Ziobro powiedział: – Oczekiwałbym, aby wizyta Baracka Obamy nie była wizytą kurtuazyjną i czysto symboliczną, której wymiernym efektem będą tylko puste gesty i korki na ulicach Warszawy. Prezydent USA poprzez aktywność swojej dyplomacji, może wesprzeć polski rząd (sprawujący od lipca prezydencję w UE) w bardzo ważnej dla naszej przyszłości, ocierającej się o politykę i gospodarkę, sprawie. Mianowicie realnego zdobycia poparcia w Unii Europejskiej dla wydobycia na dużą skalę w Polsce gazu niekonwencjonalnego. To właśnie m. in. ten gaz przyczynił się do wzrostu gospodarczego, skutkującego powstaniem nowych miejsc pracy oraz zwiększeniem bezpieczeństwa energetycznego USA. Ten sam sukces możemy osiągnąć w Polsce. Potrzebujemy do tego realnej pomocy USA, gdyż nasz sukces oznacza czyjąś porażkę, a w tym wypadku chodzi o Rosję i niektóre duże koncerny energetyczne państw zachodniej Europy-. Były minister sprawiedliwości stwierdził również: „Oczekiwałbym również, aby Barack Obama złożył Polsce konkretne gwarancje bezpieczeństwa, mierzone ulokowaniem u nas amerykańskich oddziałów wojskowych, czy też zapewnił kooperację w produkcji wartościowego dla potrzeb polskiego bezpieczeństwa narodowego sprzętu wojskowego. Po trzecie ważne jest, aby Polacy nie stali jak obywatele trzeciej kategorii w upokarzających kolejkach pod amerykańskimi konsulatami, i aby mogli bez wiz podróżować, do swoich rodzin czy w celach turystycznych lub biznesowych do USA”.

(RC)

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/za-insynuacje-pozwe-tomasza-lisa-do-sadu,3,4382914,wiadomosc.html

Posted in Polityka i aktualności, Wywiady | Leave a Comment »

Proboszcz znad rzeki Strypy – reż. Jerzy Janicki

Posted by tadeo w dniu 27 Maj 2011

Fragment filmu dokumentalnego o ks. Ludwiku Rutynie (1917-2010), legendarnym proboszczu parafii w Koźlu i Buczaczu.

Posted in Historia, Polskie Kresy, Wywiady | Leave a Comment »

Ziobro zdradza swoje plany na polityczną przyszłość

Posted by tadeo w dniu 27 Maj 2011

Zbigniew Ziobro, fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Zbigniew Ziobro, fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

– Po następnych wyborach parlamentarnych najchętniej powrócę na urząd ministra sprawiedliwości – prokuratora generalnego. Jeśli tylko uda nam się zdobyć poparcie pozwalające na ponowne połączenie tych urzędów – powiedział w wywiadzie dla Onet.pl Zbigniew Ziobro. Eurodeputowany PiS, zapytany o plany na przyszłość stwierdził, że to „Jarosław Kaczyński sam, bądź wskazana przez niego osoba, będzie kandydatem na prezydenta”.

Ze Zbigniewem Ziobro – europosłem PiS, byłym ministrem sprawiedliwości – rozmawia Jacek Nizinkiewicz.

Jacek Nizinkiewicz: Czy ma pan informacje jakoby PO miała być finansowana z nielegalnych źródeł?

Zbigniew Ziobro: W czasach, gdy byłem prokuratorom generalnym, jeden z działaczy PO złożył zeznania wskazujące na nielegalne transfery pieniędzy jakie miały mieć miejsce w Platformie. W tle sprawy pojawiają się pierwszoplanowi politycy Platformy, ze słynną panią poseł Sawicką, posłem Drzewieckim, a dalej sygnalnie Schetyna. Po wygraniu przez PO wyborów sprawa przycichła, a po kilku miesiącach postępowanie w niejasnych okolicznościach potajemnie umorzono. Jak domyślam się, pyta mnie pan o informacje zawarte w liście Mariusza Kamińskiego – byłego szefa CBA. Nie miałem dostępu do tej wiedzy, więc nie mogę nic na ten temat powiedzieć.

– Były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński w liście do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta pyta o finansowanie Platformy Obywatelskiej z mafijnych pieniędzy, posiadanie i używanie narkotyków przez Mirosława Drzewieckiego, współpracę funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego z organizacjami przestępczymi oraz korupcję w sądownictwie. Czy w czasach kiedy był pan ministrem sprawiedliwości badał pan te wątki, czy to może przedwyborcza gra PiS i jednego z kandydatów partii w wyborach do Sejmu?

– Informacje jakie zawarł w swych listach do Prokuratora Seremeta Mariusz Kamiński pochodzą ze śledztw prowadzonych przez CBA w czasach, gdy nie byłem już Prokuratorem Generalnym. Nie mogę więc tych informacji potwierdzić. Mam jednak zaufanie do Mariusza, skoro tak mówi, muszą być ku temu poważne podstawy. Nie mogę natomiast zaprzeczyć informacjom niektórych mediów, że w jednym ze śledztw w okresie, gdy nadzorowałem prokuraturę, pojawił się wątek rzekomych związków Mirosława Drzewieckiego z narkotykami. Był on dość szczegółowo relacjonowany przez jednego ze skruszonych łódzkich gangsterów. Później w mediach Drzewiecki temu zaprzeczał. O ile mi jednak wiadomo Mariusz Kamiński powołuje się na innego gangstera, który miał podjąć współpracę z CBA. Ta konkretna sprawa nie jest mi znana, gdyż pojawiła się już po moim odejściu.

– A korupcja w sądownictwie i sprawach CBŚ?

– Co do problemów z korupcją w sądownictwie czy CBŚ, to w każdym dużym środowisku można znaleźć rożnych ludzi. Niestety również takich, którzy działają ze szkodą dla uczciwej większości. Problem sprowadza się do tego, jak reaguje się na takie sprawy. Czy chowa się głowę w piasek i udaje, że nie ma problemów, czy przeciwnie: konsekwentnie stawia im się czoła i ludzi nieuczciwych, niezależnie kim są, pociąga do odpowiedzialności. W okresie, gdy byłem Prokuratorem Generalnym działaliśmy według drugiej zasady. Dziś Mariusz Kamiński wytyka, iż w jego opinii, w znanych mu sprawach, tak niestety się nie dzieje.

– Czego spodziewa się pan po wizycie Baracka Obamy w Polsce? Czy kwestia wyjaśniania katastrofy smoleńskiej powinna być podniesiona? Prezydent USA powinien spotkać się z rodzinami ofiar i odwiedzić grób Lecha Kaczyńskiego na Wawelu?

– Oczekiwałbym, aby nie była to wizyta kurtuazyjna i czysto symboliczna, której wymiernym efektem będą tylko puste gesty i korki na ulicach Warszawy. Prezydent USA poprzez aktywność swojej dyplomacji, może wesprzeć Polski Rząd (sprawujący od lipca prezydencję w UE) w bardzo ważnej dla naszej przyszłości, ocierającej się o politykę i gospodarkę, sprawie. Mianowicie realnego zdobycia poparcia w Unii Europejskiej dla wydobycia na dużą skalę w Polsce gazu niekonwencjonalnego. Myślę, że jest to doskonały moment, aby Prezydent Obama opowiedział Polakom o wielkim sukcesie Stanów Zjednoczonych, który osiągnęli dzięki wydobyciu gazu łupkowego. To właśnie m. in. ten gaz przyczynił się do wzrostu gospodarczego, skutkującego powstaniem nowych miejsc pracy oraz zwiększeniem bezpieczeństwa energetycznego USA. Ten sam sukces możemy osiągnąć w Polsce. Potrzebujemy do tego realnej pomocy USA, gdyż nasz sukces oznacza czyjąś porażkę, a w tym wypadku chodzi o Rosję i niektóre duże koncerny energetyczne państw zachodniej Europy. Oczekiwałbym również, aby Barack Obama złożył Polsce konkretne gwarancje bezpieczeństwa, mierzone ulokowaniem u nas amerykańskich oddziałów wojskowych, czy też zapewnił kooperację w produkcji wartościowego dla potrzeb polskiego bezpieczeństwa narodowego sprzętu wojskowego. Po trzecie ważne jest, aby Polacy nie stali jak obywatele trzeciej kategorii w upokarzających kolejkach pod amerykańskimi konsulatami, i aby mogli bez wiz podróżować, do swoich rodzin czy w celach turystycznych lub biznesowych do USA.

– Czy zgadza się pan z politykami, którzy po zamknięciu strony antykomor.pl i akcji ABW myślą o zmianach w prawie odnośnie karania za obrazę głowy państwa?

– Nie ściemniaj Donaldzie. Tak, używając młodzieżowego języka, powinni odpowiedzieć premierowi Tuskowi internauci, gdy ten usiłuje im wmówić, że pokazowe najście o 6 rano do mieszkania jednego z nich przez ośmiu uzbrojonych funkcjonariuszy, to wynik złych przepisów, a nie decyzji politycznych. Kiedy występujący jako politycy PO: Palikot, Niesiołowski czy Kutz, a razem z nimi niektórzy celebryci nieustannie nieraz wulgarnie znieważali św. pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego obowiązywały te same przepisy kodeksu karnego. Jednak dziwnym trafem uzbrojonych funkcjonariuszy ABW podlegających Donaldowi Tuskowi, o 6 nikt do nich nie wysyłał. Również w internecie, gdzie była cała masa filmików, wypowiedzi, gier niejednokrotnie pełnych wulgaryzmów, znieważających ówczesnego prezydenta, ABW ani inne służby do nich nie pukały. Widać wyraźnie, ze mamy do czynienia z zaplanowanymi działaniami różnych służb podlegających Platformie. Dostały one rozkaz ścigania tych wszystkich, którzy krytykują czy śmieją się i kpią z nieudolności i wpadek Tuska, Komorowskiego i PO. Spójrzmy na kalendarz zdarzeń. Zaczęło się od Wrocławia, gdy zażenowany rozkazem policjant powiedział dziennikarzom, że mają zatrzymywać nie tych kibiców, którzy mają transparenty nawołujące do nienawiści i agresji, ale tych którzy krytykują Tuska i śmieją się z rządu. Następnego dnia w Białymstoku Policja zatrzymuje na czyjeś polecenie kilkudziesięciu manifestujących kibiców Jagiellonii Białystok, nie za burdy czy bijatyki, co nie budziło by sprzeciwu, ale za to, że zachowując się spokojnie skandowali hasła: „Donald matole, twój rząd obalą kibole” czy „Możecie zamknąć stadiony, ale nie zamkniecie nam ust”. Część z nich usłyszała zarzuty za znieważenie organu konstytucyjnego państwa (chodziło o Donalda, w ich opinii matoła). Kolejnego dnia o 6 rano, do studenta anglistyki wpada ośmiu uzbrojonych funkcjonariuszy, którzy odbierają mu sprzęt elektroniczny, przeszukują mieszkanie, a nawet piwnice, niczym u groźnego bandyty. Zastraszony pokazem siły państwa student, od razu zamyka krytyczna wobec Komorowskiego stronę. Mimo nagłośnienia sprawy następnego dnia podczas wizyty prezydenta Komorowskiego na Górze św. Anny Policja na czyjeś polecenie odbiera transparenty krytykujące prezydenta i na kilka godzin pozbawia wolności młodych ludzi. Wczoraj zaś w Płocku zatrzymano i postawiono zarzuty kilku kibicom tylko za to, że prezentowali złowieszcze i nasycone mową nienawiści wulgarne hasło „Tola ma Donalda, Donald ma Tolę”. Tak więc nie dajmy się zrobić premierowi Donaldowi w konia, że to złe przepisy. Nie, to ktoś na najwyższym szczeblu podjął już dawno decyzję, żeby ścigać, a przede wszystkim zastraszyć tych wszystkich, którzy ośmielają się ironią ośmieszać nieudolność aktualnej władzy, krytykować ją w ten sposób i wykpiwać. Władza PO bowiem traci ostatnio w sondażowych słupkach i staje się coraz bardziej nerwowa.

– Dlaczego PiS broni autora strony, który promuje gry o zabijaniu głowy państwa? Gry są ilustrowane przestrzeloną głową Bronisława Komorowskiego a arsenał pozwalający obalić głowę państwa rozciąga się od g…. do młotka.

– Po pierwsze autor strony, Robert Frycz, zaprzecza wersji ABW, jakoby na jego stronie znajdowała się dokładnie tak opisana gra. Twierdził, że wszystkie umieszczone tam treści były prześmiewcze i satyryczne. Po drugie, gdyby jednak, czysto teoretycznie przyjąć, że ABW podawałoby prawdziwą wersję o wspomnianej grze, w co jednak wątpię, to i tak PiS broni przede wszystkim zasad państwa prawa. Zostały one złamane w momencie wejścia ośmiu uzbrojonych funkcjonariuszy o 6 rano do domu studenta prowadzącego stronę antykomor.pl. Uznając nawet opinię, że treści zawarte na tej stronie były satyrą mocno przesadną, to dla każdego trzeźwo myślącego człowieka jest jasne, że podlegająca premierowi służba specjalna ABW użyła w reakcji niewspółmiernych środków. Miały one na celu zastraszenie studenta i innych internautów. Pomijam, że treści na tej stronie, jeżeli różniły się od podobnych stron poświęconych Lechowi Kaczyńskiemu, to tylko tym, że nie były aż tak nasycone agresją i nienawiścią, jak wobec ś.p. prezydenta. A jednak wtedy podległe rządowi służby nie widziały powodu, by nawet wezwać na przesłuchanie, a co dopiero składać wizytę o 6 rano ich autorom. Zbulwersowany zalewem nienawiści wobec ś.p. prezydenta młody student postanowił zorganizować stronę, na którą ściągał dostępne w Internecie treści satyryczne i prześmiewcze o aktualnym Prezydencie. Co więcej moderował tę stronę usuwając wpisy zbyt agresywne czy obelżywe. I oto przekonał się o podwójnych standardach, które obowiązują dziś w Polsce wszędzie tam gdzie dotyczą rządzących z Platformy Obywatelskiej.

– A to za waszych czasów media pokazywały jak CBA czy ABW wchodziły do domów o 6 rano…

– Gdy były zarzuty poważnych przestępstw albo korupcji, to prawda, tak było. Ale dostrzega pan chyba tę nie drobną różnicę np. zarzutu stawianego Barbarze Blidzie z niebagatelną kwotą 80 tys. złotych łapówki, a tam ponoć w ramach brutalnego pokazu siły IV RP weszło do domu czterech funkcjonariuszy, a sytuacją internauty zajmującego się satyrą i prześmiewaniem rządzących polityków, do którego o 6 rano wkroczyło dwa razy więcej funkcjonariuszy. My domagaliśmy się od służb zdecydowanej walki z przestępczością i korupcją i nie ściemnialiśmy jak Donald Tusk, „że to wina przepisów”, bo było to działanie, uzasadnione i zgodne z przepisami. Dziś dowiadujemy się też, że za rządów PO stosuje się więcej podsłuchów niż za rządów PiS, a liczba pobieranych bilingów obywateli za Tuska zwiększyła się o kilkaset tysięcy. Gdyby przekładało się to na skuteczność walki z przestępczością, to można by postarać się to jakoś uzasadnić, ale niestety tak nie jest.

– W następnych wyborach prezydenckich będzie pan wspierał Jarosława Kaczyńskiego czy sam wystartuje jeśli prezes pana namaści?

– Jarosław Kaczyński sam, bądź wskazana przez niego osoba, będzie kandydatem na prezydenta. Po następnych wyborach parlamentarnych najchętniej powrócę na urząd ministra sprawiedliwości – prokuratora generalnego. Jeśli tylko uda nam się zdobyć poparcie pozwalające na ponowne połączenie tych urzędów. Nie będą wtedy musieli obawiać się internauci ani studenci nieprzyjemnych porannych wizyt. Choć nie będzie można już tego powiedzieć o groźnych przestępcach czy politykach uwikłanych w afery typu jednoręcy bandyci. Dziś póki co są czasy, gdy tym ostatnim wszystko uchodzi płazem.

Koniec części pierwszej.

Posted in Polityka i aktualności, Wywiady | Leave a Comment »

Brak zgody dla Obamy na odwiedziny w krypcie wawelskiej i prawa do złożenia kwiatów

Posted by tadeo w dniu 27 Maj 2011

>Obama życzył sobie odwiedzin w krypcie wawelskiej i prawa do złożenia kwiatów,my nie wyraziliśmy na to zgody i czy to też pan nazwie idiotyzmem najwyższego rzędu rodem z głębokiego PRL ?

Naprawdę? Jeżeli tak, to Go nie doceniałem jako mężczyzny. Zwracam Mu honor.
Jeżeli Mu to uniemożliwili, to wykracza znacznie poza dyplomacje PRL. Nawet reżim Jaruzelskiego umożliwiał Papieżowi i innym oficjalnym gościom wizytowanie grobu ks.Popiełuszki.

http://lubczasopismo.salon24.pl/obamawpolsce/post/310347,mialo-byc-dobrze-wyjdzie-jak-zwykle#comment_4449415

Posted in Polityka i aktualności, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Bez niego inny byłby Kościół, inna Polska

Posted by tadeo w dniu 27 Maj 2011

Są postacie, o których zapomnieć nie można, bo wtedy przestałoby się rozumieć siebie i swoją historię. Taką osobą dla Polaków jest prymas Stefan Wyszyński. 28 maja mija 30 lat od jego śmierci.

autor: Erazm Ciołek
źródło: Fotorzepa

Czytaj specjalny dodatek:

Prymas Wyszyński. 30. rocznica śmierci

Są postacie, o których zapomnieć nie można, bo wtedy przestałoby się rozumieć siebie i swoją historię. Taką osobą dla Polaków jest prymas Stefan Wyszyński. 28 maja mija 30 lat od jego śmierci.

Był prymasem przez ponad 30 lat w najtrudniejszym bodaj okresie w całej tysiącletniej historii chrześcijaństwa na ziemiach polskich. W czasie, gdy celem komunistycznej władzy było zniszczenie wiary i Kościoła oraz zbudowanie nowego ateistycznego społeczeństwa. Społeczeństwa bez Boga, złożonego z ludzi wykorzenionych, o złamanych moralnie kręgosłupach.

Zasługą prymasa Wyszyńskiego było to, że podjął z komunistami walkę o dusze Polaków. Programowej ateizacji przeciwstawił Wielką Nowennę, w której, odwołując się do narodowej tożsamości, zaproponował pracę nad odnowieniem moralności, umocnieniem wiary i wewnętrznej niezależności. W ten sposób przygotował grunt pod wydarzenia sierpnia 1980 roku.

Ale kard. Wyszyński jest nie tylko postacią z przeszłości. Wiele elementów z jego nauczania społecznego, choć zapoznanych, aktualnych jest także dzisiaj. To przede wszystkim postawa duchowa Prymasa, który bezgranicznie zawierzył swoje życie Bogu. Jest szansa, że za kilka lat zakończą się prace w procesie beatyfikacyjnym Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Ale aby wynieść Prymasa na ołtarze, potrzebny jest cud.

Im dalej od daty śmierci Prymasa, tym lepiej widać, że bez niego inaczej wyglądałby dzisiaj Kościół i innym bylibyśmy społeczeństwem. Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Polski w 1979 r. powiedział o kard. Wyszyńskim: „Takiego Ojca, pasterza i prymasa Bóg daje raz na 1000 lat”.

http://www.rp.pl/artykul/664171,664236_Bez_niego_inny_bylby_Kosciol__inna_Polska.html

Posted in Religia, SYLWETKI | Otagowane: | Leave a Comment »

Mówiliśmy do niego: ojcze

Posted by tadeo w dniu 27 Maj 2011

Często słyszę, że Prymas był autokratą czy satrapą. To nieprawda – wspomina kardynał Józef Glemp

Józef Glemp przyjmuje sakrę biskupią z rąk kard. Wyszyńskiego. Gniezno, 1979 r.
Józef Glemp przyjmuje sakrę biskupią z rąk kard. Wyszyńskiego. Gniezno, 1979 r.

Czytaj specjalny dodatek:

Prymas Wyszyński. 30. rocznica śmierci

Rz: Gdy dziś, po 30 latach od śmierci, kard. Stefana Wyszyńskiego wspomina ksiądz prymas swego poprzednika, jaka jest pierwsza myśl?

Kard. Józef Glemp, prymas Polski w latach 1981 – 2009: – Wciąż myślę, że on był dany na tamte czasy przez opatrzność bożą. I był dobrze do nich przygotowany. Znał naukę społeczną Kościoła, znał założenia marksizmu, miał rozeznanie nurtów teologicznych w Europie dzięki podróży przed wojną do uniwersytetów w Europie Zachodniej, którą umożliwiły mu kontakty z ośrodkiem stworzonym w Laskach przez ks. Korniłowicza, zafascynowanego teologią w języku francuskim. A jednocześnie uważnie obserwował pobożność maryjną rozwijaną w Niepokalanowie przez o. Maksymiliana Kolbego. Prymas ani jednego, ani drugiego nurtu nie odrzucał. Szedł drogą środka.

Oryginalnym pomysłem była Wielka Nowenna, której realizację mógł ksiądz prymas obserwować z bliska, bo właśnie wtedy zaczął pracować u boku kard. Wyszyńskiego. Czy już wtedy rzeczywiście myślał ksiądz prymas, że to musi się udać?

Tak, bo kard. Wyszyński znał polską duszę, czego nie mógł powiedzieć o sobie Gomułka, który sądził, że może w Polsce ugruntować socjalizm w wydaniu leninowskim. Prymas wiedział, że dusza Polaków jest chrześcijańska, że ma ułomności, ulega porywom, dlatego trzeba z niej wydobywać dobre elementy i je rozwijać. Na tej wiedzy zbudował i realizował program Wielkiej Nowenny, wskazując na wady, możliwości odrodzenia i na dobre przykłady z historii. I zawierzył Matce Bożej, że duch religijny, nadprzyrodzony ukształtuje Polaków jako moralnie odpornych i zdolnych do wysiłku.

Prymas widział Polskę chrześcijańską, wolną od marksizmu, ale nie przewidział jednak, że ta „polska dusza” tak szybko zmieni ustrój.

Wiedział, że komunizm upadnie. Tylko jego perspektywa była daleka. On był absolutnie przeciwnikiem ideologii marksistowsko-leninowskiej. Nie tylko z uwagi na ateizm, ale w ogóle traktowanie człowieka. Uważał, że diamat (materializm dialektyczny – red.) był złem. Myślał jednak, że zmiany w Polsce nastąpią ewolucyjnie i że pewne elementy socjalizmu zostaną.

Bo w istocie był on zwolennikiem wielkich reform społecznych, które wprowadził socjalizm. Nie razi to księdza prymasa, że różne środowiska chcą z kard. Wyszyńskiego zrobić konserwatystę w każdym aspekcie?

Prymas był zwolennikiem rzetelnego postępu, niektórzy w poglądach społecznych widzieli w nim lewicowca. Już przed wojną był np. zwolennikiem stopniowej parcelacji majątków ziemskich. Był wówczas duszpasterzem ziemian, o których mówił, że mają w sobie prostotę ludzi sprawiedliwych, ale brak im wizji przyszłości. Konsekwentnie, także po wojnie, uważał, że ziemia powinna być tak podzielona, aby każda rodzina mogła na niej samodzielnie gospodarować i się z niej utrzymać, bo to jest podstawą moralności narodu. Oczywiście później sprzeciwiał się kolektywizacji wsi, PGR.

Na Zachodzie po podpisaniu przez prymasa „Porozumienia” z komunistami mówiono o nim nawet czerwony kardynał. Dopiero więzienie odsłoniło całą prawdę – kim był, jaka była jego duchowość. To była wielka lekcja dla Stolicy Apostolskiej, że Kościołowi z komunistami potrzeba rozumnego dialogu, ale w prawdzie.

Tymczasem u nas podkreśla się głównie: non possumus, podczas gdy Prymas z komunistami rozmawiał i szedł na ustępstwa.

W 1953 r. nie można było już iść na dalsze ustępstwa, dalsze kroki zmierzałyby do zagłady. Dlatego non possumus – każdy biskup mógł już powtórzyć.

Za te ustępstwa był w polskim Kościele bardzo krytykowany.

O, jeszcze bardziej krytykowany niż ja później.

Jak sobie z tym radził?

Wiedział, że jego linia jest dobrze przemyślana, wypływa z wiary i pobożności, i radził sobie. On całe swoje życie zawierzył Maryi. W decyzjach Prymasa było miejsce na kompromis, ale w określonych granicach, to było wielką mądrością Prymasa. Linia totalnego oporu kard. Mindszentego na Węgrzech raczej zawiodła.

Czego ksiądz prymas nauczył się od poprzednika? Co z niego czerpał?

Dzięki prymasowi Wyszyńskiemu zrozumiałem znaczenie związku Matki Bożej z narodem polskim przez Jasną Górę. W tej wielkiej więzi, już za moich czasów, trzeba było umieścić Licheń i Kraków – Łagiewniki. Od prymasa Wyszyńskiego wiedziałem, że trzeba rozmawiać z każdą władzą. Mam przeświadczenie, że prymas Wyszyński wyjednał mi u Boga, że stan wojenny rozpocząłem od Jasnej Góry i od Matki Boskiej Łaskawej w Warszawie. Myślę, że opatrzność boża oszczędziła mu bólów stanu wojennego. Ja byłem tym, który mógł to znieść, bo byłem młody. Wiedziałem też, że można to przetrwać.

Jaki był Prymas? Jedni mówią autorytarny, inni – ojcowski.

Często słyszę, że Prymas był autokratą czy satrapą. To nieprawda. Prymas chętnie słuchał opinii innych. W ważnych sprawach najczęściej naradzał się z sekretarzami Konferencji Episkopatu, najpierw z bp. Zygmuntem Choromańskim, potem bp. Bronisławem Dąbrowskim. Bp Dąbrowski był mu bardzo oddany i z nim Prymas najczęściej się kontaktował. Poza tym zapraszał często ludzi świeckich, którzy mieli różne opinie – bywał Janusz Zabłocki, Jerzy Zawieyski, Andrzej Micewski, Romuald Kukułowicz, Jerzy Ozdowski i inni.

Prymas czasem pytał również o zdanie mnie – młodego wówczas, nieznaczącego księdza. Bardzo cenił, gdy powiedziałem coś innego niż to, co powtarzali inni. Prymas cenił osąd nawet niedojrzały.

Przyjmował sprzeciw?

Tak, przyjmował uwagi, a nawet lubił, gdy ktoś miał inne zdanie. Był wyczulony na osoby, które mu wyłącznie przytakiwały, bo to znaczyło, że albo nie myślały samodzielnie, albo miały jakiś cel w przypodobaniu się. Prymas zbierał opinie z różnych stron. Jego decyzje były dobrze przemyślane. Dlatego, gdy podjął już decyzję, bardzo rzadko ją zmieniał. Konsekwentnie jej się trzymał i wymagał realizacji.

Jednocześnie był bardzo ojcowski – troskliwy i wrażliwy. Mówiliśmy do niego: ojcze. Starał się sprawić, aby wszyscy współpracownicy dobrze się czuli przy jego boku. Był też bardzo pracowity. Ja w czasie podróży samochodem trochę przysnę, a on w podobnym wieku nieustannie pracował: czytał, robił korekty spisanych homilii.

Prymas widział dalej i szerzej, ale tego, że kard. Wojtyła może zostać papieżem, nie brał pod uwagę.

Byliśmy w Rzymie na jakiejś uroczystości w polskim kościele św. Stanisława; było pełno ludzi. Idą od ołtarza prymas Wyszyński, kard. Wojtyła, ja za Prymasem niosę płaszcz, ks. Stanisław pewnie niósł płaszcz za kard. Wojtyłą. I nagle z tłumu ktoś krzyczy: „Niech żyje kard. Wojtyła, przyszły prymas Polski”. Taki był tylko pułap pragnień, aspiracji….

Znane jest, że Prymas w czasie konklawe w październiku 1978 roku był wśród kandydatów na papieża, ale wiek nie pozwalał już na myślenie o tym. Prymas był przekonany, że kolejnym papieżem powinien zostać, jak mówił o tym w szeregu kazaniach, Italczyk. Wybór kard. Wojtyły na papieża był dla Prymasa wielkim przeżyciem.

Wciąż panuje przekonanie, że to kard. Wyszyński na łożu śmierci wskazał papieżowi księdza prymasa jako swojego następcę.

Byłem zapewne wśród wskazanych przez Prymasa kandydatów.

Było ich więc trzech. A pierwszym na liście był abp. Dąbrowski?

Tak wszyscy mówią, powtarzając za dziennikarzami.

—Rozmawiała Ewa K. Czaczkowska

Rzeczpospolita

Posted in Religia, SYLWETKI | Otagowane: | Leave a Comment »

Taniec kaczek na jeziorze Vihel

Posted by tadeo w dniu 27 Maj 2011

http://pl.gloria.tv/?media=159943

Posted in Filmy i slajdy, Muzyka | Leave a Comment »

Uwaga! – Problemy z okultyzmem – o.Bogusław Jaworski

Posted by tadeo w dniu 27 Maj 2011

http://pl.gloria.tv/?media=160964

Posted in Religia | Leave a Comment »

Wszystko pozostaje w Platformie

Posted by tadeo w dniu 27 Maj 2011

Premier Donald Tusk wysłał komisarza do Wałbrzycha

Wałbrzych ma już komisarza. Skompromitowanego Piotra Kruczkowskiego zastąpił kardiolog Roman Szełemej. Jak się okazuje, członek lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej i bliski współpracownik dotychczasowych władz miasta. W ostatnich dniach jako lekarz opowiadał się za prywatyzacją jednego z wałbrzyskich szpitali.

Piotr Kruczkowski zrezygnował z zajmowanego stanowiska w związku z wyrokiem świdnickiego sądu okręgowego, który unieważnił drugą turę jesiennych wyborów na prezydenta miasta. Sąd uznał, że zostały one sfałszowane przez kupujących głosy na rzecz Kruczkowskiego. W miniony poniedziałek rada miasta przyjęła tę dymisję, choć początkowo próbowała ją odwlec do 7 czerwca.
Szełemej prowadzi prywatną praktykę lekarską, ale jest również dyrektorem wałbrzyskiego szpitala, jednocześnie ordynatorem kardiologii i pełnomocnikiem samorządu województwa ds. służby zdrowia. Co więcej, od pewnego czasu także doradcą dotychczasowego prezydenta Wałbrzycha ds. Parku Wielokulturowego Stara Kopalnia. Nie można nie odnotować, że jest również laureatem nagrody wręczanej przez minister zdrowia Ewę Kopacz dla Menedżera Roku 2010. Zdaniem Piotra Sosińskiego, radnego sejmiku województwa dolnośląskiego i byłego kandydata PiS na prezydenta miasta, osoba powołana na stanowisko pełniącego obowiązki prezydenta to przede wszystkim członek lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej. – Doktor Szełemej jeszcze kilka tygodni temu w lokalnej prasie zapowiedział nieuniknioną prywatyzację wałbrzyskiego szpitala. To nie jest nowa jakość, ale kolejne przegrupowanie tego samego środowiska politycznego – podkreśla Sosiński.
– To bardzo zła kandydatura – komentuje Anna Zalewska, posłanka PiS z Dolnego Śląska. Jej zdaniem, pokazuje to, że Platforma w Wałbrzychu przeżywa absolutną katastrofę. – Musi odrywać kardiologa od jego zawodu po to, by wystawić jakiegokolwiek kandydata do zarządzania miastem – dodaje. Zdaniem Zalewskiej, zarządzanie szpitalem nie jest tym samym, co zarządzanie miastem. – To nie tylko zarządzanie środkami finansowymi i uzyskiwanie dobrych wyników. Na moje dyżury poselskie przychodzili pacjenci wałbrzyskiego szpitala, w którym zimą było wyłączane ogrzewanie. Przecież takich metod nie można stosować w mieście – zauważa posłanka PiS.
W opinii Mirosława Lubińskiego, bezpośredniego kontrkandydata Kruczkowskiego, w unieważnionej drugiej turze wyborów nominacja Romana Szełemeja jest przede wszystkim zła dlatego, że funkcję komisarza obejmuje osoba bezpośrednio i bardzo blisko związana z dotychczasowym prezydentem miasta. – Będzie on prawdopodobnie kandydatem PO w kolejnych wyborach, które zostaną w najbliższym czasie ogłoszone – dodaje.
Odejście z urzędu Kruczkowskiego nie zamyka sprawy protestów wyborczych, jakie w sądach składali niektórzy kandydaci. Świdnicka prokuratura okręgowa prowadzi śledztwo w sprawie korupcji wyborczej. Oczekuje się, że zostaną postawione zarzuty kolejnym osobom.

Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110527&typ=po&id=po11.txt

Posted in Polityka i aktualności, Standardy TuskoLandii | Leave a Comment »

Czy grozi nam budżetowe tsunami ? – Janusz Szewczak SKOK

Posted by tadeo w dniu 27 Maj 2011

Janusz Szewczak SKOK

Stare faktury i nowe weksle trzeba płacić a kasa jest pusta, coraz bardziej pusta.

W ostatnich miesiącach  mieliśmy do czynienia z kataklizmem w Japonii. Wcześniej wielką powódź w Australii, w ub. roku pożary w Rosji. Świat się zmienia gwałtownie na naszych oczach. Padają potęgi gospodarcze pod falami tsunami. W dobrze zorganizowanym kraju jakim jest Japonia zabrakło żywności. Rośnie obszar niepewności politycznej, militarnej i gospodarczej. Bliski Wschód wrze, szaleje drożyzna i spekulacja, niektórym narodom grozi głód, nam „tylko” drożyzna. Tykające bomby z opóźnionym zapłonem –  kredytów hipotecznych – walutowych, rosnącego zadłużenia, pęczniejące bańki spekulacyjne, wojny walutowe sieją zniszczenie. Bankrutują całe państwa Islandia, Grecja, Irlandia, Islandia, Portugalia, a w kolejce już stoją następne. II – ga faza kryzysu na świecie jest coraz bardziej realna. Następna może być Hiszpania. Fontanny gorącego pieniądza poszukują szybkich i wysokich zysków. Również ta nasza” zielona wyspa” coraz bardziej zamienia się w ruchome piaski, w grzęzawisko finansów publicznych. Konsekwencje błędów strategicznych popełnionych przez ostatnie 20 lat właśnie zbierają swoje gorzkie żniwo. Dobrobyt dla niewielu przecież Polaków i dotychczasowy rozwój głównie na kredyt kończy się. Podobnie jak jazda na gapę przez kryzys. Stare faktury i nowe weksle trzeba płacić a kasa jest pusta, coraz bardziej pusta. W 2012r. dług publiczny zbliży się do 1 bln zł. – kwota nie do spłacenia nawet przez nasze prawnuki. W zastraszającym tempie rosną u nas ceny żywności, energii elektrycznej, paliw, gazu i koszty utrzymania. Benzyna wcześniej czy później, ale raczej wcześniej zbliży się do 6 zł za litr, będzie kosztować tyle co w zamożnych Niemczech. Gaz zdrożeje już od czerwca, ciepło podrożeje co najmniej 30 – 40 proc. Wzrośnie akcyza na papierosy, wejdzie nowa od 2012r. akcyza na gaz – niesłychanie kosztowna. Kto to wytrzyma ?

Po prostu wszystko się wali. Budżety domowe Polaków trzeszczą w szwach, 2 mln Polaków to już ewidentni bankruci. Skala kredytów zagrożonych i przeterminowanych gospodarstw domowych na dziś wynosi 36 mld zł. i nadal rośnie. Blisko 1,5bln zł. długu państwa, obywateli i firm to nie przelewki. Ślepe cięcia w ramach programu oszczędnościowego MF J. V. Rostowskiego, festiwal podwyżek podatków w tym zwłaszcza VAT-u i akcyzy muszą mocno schłodzić polską gospodarkę w najbliższych latach. A czekają nas kolejne podwyżki w końcu 2012 roku. Droższy kredyt dobije wielu polskich kredytobiorców. Na to wszystko nakłada się drożyzna i globalna spekulacja żywnością i surowcami. Dziś benzyna, cukier czy chleb po 5,50 zł. to żadna sensacja i będzie tylko gorzej i drożej, zwłaszcza jeśli wyleje Missisipi i wielka powódź nawiedzi środkowe rolnicze stany U.S.A. Rośnie inflacja, koszty utrzymania, koszt kredytu. Drastycznie pogarsza się poziom życia ludzi ubogich i rodzin wielodzietnych. Wysokie bezrobocie na poziomie ok. 13 proc. to dopiero początek perturbacji na rynku pracy. Gasną inwestycje, stają budowy dróg i autostrad z powodu braku pieniędzy i oszczędności budżetowych. Cięcia w OFE i obniżenie zasiłku pogrzebowego niczego tu nie zmienią. Całkowicie niewiarygodnie wyglądają dziś dane GUS o inflacji. Podobno cukier w lutym zdrożał zaledwie o 9,6 proc, choć w styczniu kosztował jeszcze 2,5 – 3 zł. a w marcu 4,5 – 5 zł. Wygląda dziś na to , że ktoś w GUS – ie zgubił jedno zero. Według GUS żywność w lutym m/m podrożała zaledwie o 5,3 proc., a gospodynie domowe twierdzą, że żywność podrożała co najmniej 10 – 15 proc. Cukier, mąka, olej, pieczywo, zboże, bawełna, warzywa ich ceny poszybowały przecież od 50 – 100 proc. Jeszcze ciekawsze i równie zaskakujące są dane GUS dotyczące handlu z Niemcami. GUS twierdzi, że to Polska ma nadwyżkę w handlu z Niemcami rzędu 2 mld euro, a niemieckie statystyki mówią, że mamy 12 mld euro, ale deficytu. Nadchodzą więc ciężkie czasy, zielona wyspa może zostać zmyta z powierzchni ziemi przez ekonomiczne i finansowe tsunami. Jesteśmy na prostej drodze do bankructwa. Po czterech miesiącach tego roku deficyt budżetu państwa został wykonany już w 45 proc. (18 mld zł.) to rekord deficytu niespotykany od 2007r. Najwyższy poziom wykonania w I kw. b. r. budżetu, odnotowano w pozycji – obsługa długu zagranicznego – wydano już na ten cel ok.50 proc. wszystkich środków z kwoty 8,8 mld zł., gdy idzie o dotacje do FUS, wydano już ok. 40 proc. środków z puli 37 mld zł., blisko 10 mld zł poszło w dwa miesiące tego roku. Pożar spod Akropolu czy walutowe tsunami może bardzo szybko przenieść się tu nad Wisłę. Absolutnie nie można wykluczyć greckiego czy węgierskiego scenariusza. Polski Titanic już nabiera wody, mimo to nadal obowiązuje wśród rządzących reguła niech się wali niech się pali my będziemy w piłkę grali Najważniejsi są dziś kibole – to „polska racja stanu” – dla TVN – u i rządu RP.  Będzie dobrze, twierdzi Premier wystarczy tylko poprawić PR i zamknąć stadiony Gwałtowne skoki polskiego złotego w ostatnich tygodniach nawet o 27 gr. w stosunku do franka musi przyprawiać 500 tys. polskich kredytobiorców o palpitację serca. A frank będzie zmierzał w kierunku 3,40 – 3,50. Pokazuje to jak bardzo jesteśmy dziś zdani na łaskę kapitału spekulacyjnego i uzależnieni od rynków walutowych. Jakże łatwo możemy przekroczyć 55 proc. próg ostrożnościowy – wystarczy 10 – 15 gr. osłabienie złotego. A interwencja walutowa MF która trwa w najlepsze od początku roku czyniona unijnymi pieniędzmi to pieniądze wyrzucane w błoto. Balansujemy więc na krawędzi gigantycznego kryzysu. Nasze finanse publiczne od 20 lat nie były w tak dramatycznym stanie. Dług publiczny skarbu państwa zbliża się do 800 mld zł., zadłużenie gospodarstw domowych i firm tylko w bankach do 700 mld zł., a zadłużenie zagraniczne do 210 mld euro. Argentyna zbankrutowała mając zaledwie 100mld dol. zadłużenia zagranicznego „Polak potrafi ole”. Nic więc dziwnego że blisko 65 proc. Polaków negatywnie ocenia kierunek zmian w Polsce. A przecież prawdziwa terapia szokowa bis czeka nas dopiero późną jesienią już po wyborach parlamentarnych i z początkiem 2012r. Czyżby przepowiednie o końcu świata w 2012r. miały w sobie coś z prawdy

http://januszszewczak.nowyekran.pl/post/14174,czy-grozi-nam-budzetowe-tsunami

Posted in Gospodarka i Ekonomia | Leave a Comment »